-
Artykuły
Czytamy w weekend. 6 marca 2026
LubimyCzytać308 -
Artykuły
Dzień Kobiet z książką: 20 nieodkładalnych tytułów
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Otulająca, pełna światła opowieść. Rozmawiamy z Tiną Vallès o książce „Pamięć drzewa”
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Wygraj książkę i bilet z okazji premiery „Reminders of Him. Cząstka ciebie, którą znam” – bestsellerowej powieści Coleen Hoover
LubimyCzytać31
Blogerzy zagrażają krytyce literackiej?
Przewodniczący jury Nagrody Bookera Peter Stothard stwierdził, że blogerzy piszący recenzje „zagłuszają” prawdziwą krytykę literacką i w rezultacie wyrządzają wielką szkodę literaturze – czytamy we wczorajszym numerze „The Independent”.
Stothard, redaktor literackiego dodatku dziennika „The Times”, docenia siłę sieci i za niezaprzeczalny uważa fakt, że w internecie można znaleźć sporo cennych opinii i analiz. Niemniej jednak, giną one w gąszczu słabych recenzji, które są raczej wyrażeniem własnego zdania, nie mającym nic wspólnego z rzetelną krytyką. Co więcej, podkreśla, że zdanie różnych osób ma różną wartość.
Krytyka literacka powinna znajdować dobre książki i wyjaśniać dlaczego to właśnie one zasługują na uwagę czytelnika. To, że książka jest wciągająca i dobrze się ją czyta wcale nie musi oznaczać, zdaniem Stotharda, że książka jest wartościowa. Wręcz odwrotnie, często jest tak, że najlepsze książki zdecydowanie opierają się temu kryterium. Krytyk literacki jest więc osobą, która z zalewu nowości wyławia najlepsze tytuły i rekomenduje je czytelnikom.
Stothard krytykuje jednocześnie czasopisma za ciągłe zmniejszanie liczby stron poświęconych literaturze. Przenoszenie krytyki do sieci i argumentowanie, że to właśnie blogerzy przejmują stopniowo zadania krytyków literackich jest całkowicie błędne i doprowadzi do znacznego spadku poziomu literatury – prorokuje Stothard.
Sam Jordison, bloger współpracujący z „Guardianem” zgadza się ze Stothardem odnośnie potrzeby rzetelnej krytyki książek, uważa jednak, że recenzje publikowane w internecie często spełniają to kryterium. Podkreśla również, iż obecnie wydawanych jest tyle książek, że sieć jest ważnym źródłem szukania informacji
o nowościach, ponieważ gazety najzwyczajniej nie są w stanie zrecenzować wszystkiego.
Natomiast Simon Savidge, autor popularnego bloga literackiego, odbiera wypowiedź Stotharda jako krzywdzącą i niesprawiedliwą. Blogerzy są jego zdaniem pasjonatami, którzy odczuwają potrzebę dzielenia się swoimi przemyśleniami na temat przeczytanych książek. Savidge twierdzi, że każda osoba która dużo czyta może być krytykiem literackim, recenzja jest bowiem zawsze osobistą reakcją na przeczytaną treść.
A Wy co sądzicie o wypowiedzi Stotharda? Blogerzy faktycznie wpływają na obniżenie poziomu krytyki literackiej? Czy wręcz odwrotnie – ich teksty są ważną alternatywą dla recenzji publikowanych w prasie? Macie swoje ulubione blogi literackie?
komentarze [110]
T-rolling*, tak, do tego dążę, to istota dialogu ;)
*"T" od text
________
dobranoc
T-rolling*, tak, do tego dążę, to istota dialogu ;)
*"T" od text
________
dobranoc
:D
Sparafrazuję jednego z moich ulubionych, celnie używających słowa, użytkowników:
"Wy to k**a każdy temat umiecie strolować".
:D
:D
Sparafrazuję jednego z moich ulubionych, celnie używających słowa, użytkowników:
"Wy to k**a każdy temat umiecie strolować".
:D
Domagasz się razem z @Antkiem jakiegoś wzoru na zawodową recenzję, a to głupie żądanie. Nie istnieje jeden model tekstu, który w dodatku wymaga tajemnej wiedzy zdobywanej nie wiadomo gdzie, w Profesjonalii pod Olimpem. Żeby powiedzieć, że tekst spełnia te warunki, to musi najpierw powstać, przed powstaniem nie spełnia żadnych warunków. A warunków nie podałem.
Domagasz się razem z @Antkiem jakiegoś wzoru na zawodową recenzję, a to głupie żądanie. Nie istnieje jeden model tekstu, który w dodatku wymaga tajemnej wiedzy zdobywanej nie wiadomo gdzie, w Profesjonalii pod Olimpem. Żeby powiedzieć, że tekst spełnia te warunki, to musi najpierw powstać, przed powstaniem nie spełnia żadnych warunków. A warunków nie podałem.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTo już Twój prywatny problem (jeśli się przejąłeś).
To już Twój prywatny problem (jeśli się przejąłeś).
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Masz.
- czym jest recenzja i czy różni się czymś od szkicu krytycznego i tym podobnych form pisania o tekstach?
recenzja dotyczy jednego konkretnego tekstu (utworu), zawiera w sobie ocenę (zachęcanie lub zniechęcanie), opis, jakąś analizę wedle uznania swego itp...
szkic, to coś zbiorczego, jakaś gromada utworów wedle jednego kryterium. Przegląd taki.
- kto decyduje o tym, czy dany tekst spełnia warunki tekstu "zawodowego" i na jakiej podstawie to robi?
rozum czytelnika na podstawie inteligencji i wiedzy
- jakie są to warunki?
jak tekst się klei, to warunki są spełnione, spoina Panie różnista, na setki sposobów można dobry tekst wypuścić
- czy "specjalistyczna prasa papierowa" automatycznie sprawia, że recenzja ma większą wartość?
nic nie sprawia automatycznie niczego w tym temacie
Masz.
- czym jest recenzja i czy różni się czymś od szkicu krytycznego i tym podobnych form pisania o tekstach?
recenzja dotyczy jednego konkretnego tekstu (utworu), zawiera w sobie ocenę (zachęcanie lub zniechęcanie), opis, jakąś analizę wedle uznania swego itp...
szkic, to coś zbiorczego, jakaś gromada utworów wedle jednego kryterium. Przegląd taki.
- kto decyduje o...
Ok, mam robotę, nie chce mi się tu tkwić. Muszę uznać Was, Panowie, za godnych adwersarzy a i pogadaliśmy sobie jak "ślimaki z wiewiórkami".
To nawiązanie do jednego z tekstów Lema. Kto nie zajarzył, ten łom!
See ya!
Ok, mam robotę, nie chce mi się tu tkwić. Muszę uznać Was, Panowie, za godnych adwersarzy a i pogadaliśmy sobie jak "ślimaki z wiewiórkami".
To nawiązanie do jednego z tekstów Lema. Kto nie zajarzył, ten łom!
See ya!
Przesłuchiwany, ależ skąd!
Ja chcę tylko (i aż, jak się okazuje) minimalnej wiedzy o problemie nabytej w innej części lasu.
Przesłuchiwany, ależ skąd!
Ja chcę tylko (i aż, jak się okazuje) minimalnej wiedzy o problemie nabytej w innej części lasu.
Parnas, kolego, Parnas.
W sumie nic nie wiemy, a nie trzeba być wyznawcą strukturalizmu, dekonstrukcji lub jakichś teorii genderowych na ten przykład, by umieć sformułować namiastki wypowiedzi.
Migasz się, ot co!
Parnas, kolego, Parnas.
W sumie nic nie wiemy, a nie trzeba być wyznawcą strukturalizmu, dekonstrukcji lub jakichś teorii genderowych na ten przykład, by umieć sformułować namiastki wypowiedzi.
Migasz się, ot co!
Ja takiej problematyki nie uznaję. Wyrazy kojarzę, ale całość UFO dla mnie, science fiction teorii literatury. Przepraszam.
Ja takiej problematyki nie uznaję. Wyrazy kojarzę, ale całość UFO dla mnie, science fiction teorii literatury. Przepraszam.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Problemy są takie:
- czym jest recenzja i czy różni się czymś od szkicu krytycznego i tym podobnych form pisania o tekstach?
- kto decyduje o tym, czy dany tekst spełnia warunki tekstu "zawodowego" i na jakiej podstawie to robi?
- jakie są to warunki?
- czy "specjalistyczna prasa papierowa" automatycznie sprawia, że recenzja ma większą wartość?
Jeżeli znajdziemy porozumienie w tych kwestiach, topór wojenny zostanie przysypany piachem...
Problemy są takie:
- czym jest recenzja i czy różni się czymś od szkicu krytycznego i tym podobnych form pisania o tekstach?
- kto decyduje o tym, czy dany tekst spełnia warunki tekstu "zawodowego" i na jakiej podstawie to robi?
- jakie są to warunki?
- czy "specjalistyczna prasa papierowa" automatycznie sprawia, że recenzja ma większą wartość?
Jeżeli znajdziemy...
Lab, no proszę, ja od samego początku widziałem Cię w odpowiedniej perspektywie.
I streszczać Ciebie, gdzież bym śmiał. Wszak pewnie nie mam instrumentarium odpowiedniego...
Lab, no proszę, ja od samego początku widziałem Cię w odpowiedniej perspektywie.
I streszczać Ciebie, gdzież bym śmiał. Wszak pewnie nie mam instrumentarium odpowiedniego...
Markiszu, nie napisałem, żeś Ty Polskę umniejszył...
Markiszu, nie napisałem, żeś Ty Polskę umniejszył...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDo tej pory myślałem @Antek, że zasiadłeś na problemie, tylko plecyma do mnie, ale po przedostatnim poście widzę, żeś hen w lesie jeszcze. Mógłbyś przynajmniej nie streszczać moich wypowiedzi.
Do tej pory myślałem @Antek, że zasiadłeś na problemie, tylko plecyma do mnie, ale po przedostatnim poście widzę, żeś hen w lesie jeszcze. Mógłbyś przynajmniej nie streszczać moich wypowiedzi.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Dlaczego to ma być chwyt poniżej pasa?
Jak ktoś pisze tu "polska" zamiast "Polska", to się wtrącam.
Nie złośliwie, ale byśmy się pilnowali. Jak ja strzelę byka, proszę o żółtą kartkę też.
Dlaczego to ma być chwyt poniżej pasa?
Jak ktoś pisze tu "polska" zamiast "Polska", to się wtrącam.
Nie złośliwie, ale byśmy się pilnowali. Jak ja strzelę byka, proszę o żółtą kartkę też.
PS
Sprawdź zasady pisania dużych liter.
chwyt ponizej pasa :>
dlaczego zawsze w dyskusji musimy odwolywac sie do takich rzeczy i takich chwytow ? :>
nie cierpie tego
PS
Sprawdź zasady pisania dużych liter.
chwyt ponizej pasa :>
dlaczego zawsze w dyskusji musimy odwolywac sie do takich rzeczy i takich chwytow ? :>
nie cierpie tego
Chłopie, ładnego żeś sobie znalazł guru. Jak prześledzisz wypowiedzi Laba, to Ci wyjdzie, że nie chce napisać czym ma być "rzetelna recenzja", komu lub czemu ma służyć. Poza tym buduje subtelną jak ślad po siekierze rzeczywistość, w której blogerzy piszący o książkach to ubodzy duchem i umysłem hobbiści, nie mający najmniejszych uprawnień "do wykonywania" recenzji.
Ty, towarzyszu, przyklaskujesz mu w tym i popisujesz się Zejdlem i okolicami i że niby to jakaś wyższa wiedza mieć w pamięci trzon europejskiej cywilizacji, jakim są mity greckie. Trochę wstyd zakładać, że ktoś czytający latami książki tego nie wie...
Poza tym Lab nie udziela się merytorycznie - ucieka od odpowiedzi, teoretyzuje, ironizuje zamiast odpowiedzieć, jakimi kryteriami się posługuje, by odczytać recenzję jako zawodową.
Nie przemawia do niego ani kryterium wykształcenia, ani pewnie miejsce, w którym się publikuje. Za największą zaletę recenzenta uważa znajomość z autorem.
No i recenzja musi mieć "to coś", co Lab rozpoznaje po kilku pierwszych zdaniach. Ale chyba tylko on to widzi. A jeśli widzi, nazwać nie potrafi.
Nikt, podkreślam kolejny raz i inni też, nie gloryfikuje blogosfery w 100%. Nikt. Wszyscy, może poza skrajnymi naiwniakami, widzimy jej ograniczenia wynikające z tego, że wszystko wszystkim wolno. Tu nie ma dyskusji.
Ale nie znaczy to, że nie rozwijają się w Sieci cenne inicjatywy intelektualne.
A tekst: "blogi są do d., bo za dużo w blogach chłamu" jest tak samo prawdziwy, jak stwierdzenie, że wśród "krytyki" płodzonej na uczelniach chłamu jest równie dużo - bo doktoranci MUSZĄ ileś tam artykułów, których nikt nie czyta, opublikować etc.
PS
Sprawdź zasady pisania dużych liter.
Chłopie, ładnego żeś sobie znalazł guru. Jak prześledzisz wypowiedzi Laba, to Ci wyjdzie, że nie chce napisać czym ma być "rzetelna recenzja", komu lub czemu ma służyć. Poza tym buduje subtelną jak ślad po siekierze rzeczywistość, w której blogerzy piszący o książkach to ubodzy duchem i umysłem hobbiści, nie mający najmniejszych uprawnień "do wykonywania" recenzji.
Ty,...
To po prostu któraś już dziedzina, którą internet wywrócił do góry nogami, wszystko w niej przemeblował.
Mam wrażenie po tym artykule, że niby Savidge nie zgadza się ze Stodhardem - ale w sumie pisze to samo co on, tylko innymi słowami. Obaj stwierdzają, że w internecie są osoby, na które warto zwracać uwagę.
To po prostu któraś już dziedzina, którą internet wywrócił do góry nogami, wszystko w niej przemeblował.
Mam wrażenie po tym artykule, że niby Savidge nie zgadza się ze Stodhardem - ale w sumie pisze to samo co on, tylko innymi słowami. Obaj stwierdzają, że w internecie są osoby, na które warto zwracać uwagę.
Jakież wojny, jakież boje.
O recenzje? Już dawno temu przestałam je czytać. Interesujące tytuły wpadają mi w trakcie rozmów, albo czytania for. To tam, rzucane w kontekście pozycje przyciągają oko, ucho i zainteresowanie. Jeszcze lepszym źródłem jest to miejsce.
Czytam forum, poznaje postawy niektórych ludzi, a potem odnoszę/przenoszę je na ich biblioteczki i próbuję "ich smaków". Recenzje są sztuczne, pompatyczne, przeinaczone, wysmarowane okolicznościami, historią, tłem.
Dobra książka sama odeśle mnie do historii pisarza, tła historycznego etc. etc.
Choć z przykrością przyznaję, że to się zdarza bardzo rzadko. Albo ja jestem niewdzięcznym czytelnikiem. O.
Reasumując. Musi coś w tym być, że takie ważne dla Was są recenzje. Ja nigdy nie rozumiałam ich sensu. Ale to raczej ideologia niż podejście fachowo-techniczne. ;]
P.S. tak czytam własny post i dochodzę do wniosku, że jestem tym rodzajem czytelnika, którego lubi się nazywać "nieprzygotowanym", a ja tylko dbam, by czerpać z literatury przede wszystkim emocjonalnie.
Odwieczny konflikt .
Jakież wojny, jakież boje.
O recenzje? Już dawno temu przestałam je czytać. Interesujące tytuły wpadają mi w trakcie rozmów, albo czytania for. To tam, rzucane w kontekście pozycje przyciągają oko, ucho i zainteresowanie. Jeszcze lepszym źródłem jest to miejsce.
Czytam forum, poznaje postawy niektórych ludzi, a potem odnoszę/przenoszę je na ich biblioteczki i próbuję "ich...
dla mnie sama osoba krytyka, na co zwraca uwagę w książkach - decyduje, czy warto brać jego opinię pod uwagę. Również dobór lektur.
Dlatego jest mi obojętne, czy dana osoba jest zawodowcem. Zresztą zawodowcy potrafią popadać w maniery.
Zwracam uwagę na to, w jaki sposób krytyk ocenia: mogę się z kimś w zupełności nie zgadzać, ale jeśli ma do przekazania jakąś wartościową myśl, to i będę ciekawa, co on w takim razie poleca.
dla mnie sama osoba krytyka, na co zwraca uwagę w książkach - decyduje, czy warto brać jego opinię pod uwagę. Również dobór lektur.
Dlatego jest mi obojętne, czy dana osoba jest zawodowcem. Zresztą zawodowcy potrafią popadać w maniery.
Zwracam uwagę na to, w jaki sposób krytyk ocenia: mogę się z kimś w zupełności nie zgadzać, ale jeśli ma do przekazania jakąś wartościową...
do Darth i Innej
Nawet nie czytając literatury Wysp Bahama, można stwierdzić, że jest dobra i słaba, a także ma jakiegoś wybitnego przedstawiciela. Nie trzeba nad tym myśleć i zawsze ma się rację. A więc Wam też przyznaję rację na tej zasadzie.
Polecam jednak wczytać się w ostatni post @Specynki, bo świetnie uchwyciła clue problemu. Nawet nie umiem powtórzyć, a zacytować mi trudno, bo na telefonie dźgam.
do Darth i Innej
Nawet nie czytając literatury Wysp Bahama, można stwierdzić, że jest dobra i słaba, a także ma jakiegoś wybitnego przedstawiciela. Nie trzeba nad tym myśleć i zawsze ma się rację. A więc Wam też przyznaję rację na tej zasadzie.
Polecam jednak wczytać się w ostatni post @Specynki, bo świetnie uchwyciła clue problemu. Nawet nie umiem powtórzyć, a zacytować...
wicher_Lab:
Myślicie czasem o tym, że możecie nie być wyjątkowi, że Wasz blog nie jest cegiełką żadnej istotnej budowli? I czy uznajecie zasadność tego pytania?
Mój blog nie ma być wyjątkowy i nie predestynuje do bycia cegiełką (ewentualnie do bycia ciężką i nudną cegłą). Mój blog jest MÓJ. Pisze w nim swoje odczucia i wrażenia z tego co przeczytam, zobaczę. Jeśli komuś się to co piszę podoba, to jego problem, nikomu nie przystawiam pistoletu do głowy. Piszę głównie dla siebie, bo coś zaczyna szwankować w pamięci wewnętrznej i jakoś trzeba ją wspomóc.
Nie.
wicher_Lab:
Myślicie czasem o tym, że możecie nie być wyjątkowi, że Wasz blog nie jest cegiełką żadnej istotnej budowli? I czy uznajecie zasadność tego pytania?
Mój blog nie ma być wyjątkowy i nie predestynuje do bycia cegiełką (ewentualnie do bycia ciężką i nudną cegłą). Mój blog jest MÓJ. Pisze w nim swoje odczucia i wrażenia z tego co przeczytam, zobaczę. Jeśli komuś...
Myślę, że to wszystko może ze sobą współegzystować i wzajemnie uzupełniać. Wiadomo, że krytyk literacki, który moim zdaniem powinien być w tym kierunku wykształconym, zwróci uwagę na inne aspekty niż amator, który publikuje recenzje na blogu.
Jeśli ktoś lubi czytać książki lekkie i przyjemne, nie wiele znajdzie dla siebie interesujących pozycji wśród książek zrecenzowanych przez krytyka, wtedy dla niego świetną alternatywą są blogi, w których autorzy tekstów zazwyczaj polecają przyjemne książki albo w recenzji zwracają uwagę na to, jak daną pozycję się czyta. A jeśli ktoś poszukuje czegoś poważnego, wartościowego itp. to z pewnością chętniej poszuka czegoś interesującego wśród pozycji polecanych przez krytyka literackiego, który się po prostu na tym zna.
I to się tyczy nie tylko recenzji na temat książek, ale również i filmów oraz albumów muzycznych.
Myślę, że to wszystko może ze sobą współegzystować i wzajemnie uzupełniać. Wiadomo, że krytyk literacki, który moim zdaniem powinien być w tym kierunku wykształconym, zwróci uwagę na inne aspekty niż amator, który publikuje recenzje na blogu.
Jeśli ktoś lubi czytać książki lekkie i przyjemne, nie wiele znajdzie dla siebie interesujących pozycji wśród książek zrecenzowanych...
Zostawmy obiektywizm, bo ja po prostu nie wierzę w takie słowo, kwestia światopoglądu, więc nie ma sensu dociekać kto będzie bardziej obiektywny i czemu.
@wicher_Lab - to o czym piszesz w odpowiedzi na mój post to po prostu warsztat; czynnik wpływający na jakość tekstu ale nie zmonopolizowany przez zawodowców - nie możesz przyjąć za pewnik, że nie istnieją blogerzy oczytani, chociaż oczywiście masz rację, że zawodowiec ma większe szanse na napisanie czegoś dobrego. Ale teraz zadajmy sobie pytanie czy krytyka danego dzieła literackiego ma być jego monografią czy...no właśnie czym? I jaką ma rolę pełnić?
Odpowiem sobie trochę sama:
Z moich prywatnych doświadczeń wynika, że bloger pisze to co myśli i czuje, a krytyk to co myśleć u czuć się powinno, a jeżeli się przypadkiem nie czuje to jest się niegramotnym neandertalczykiem. Dlatego wolę blogerów (a tak na prawdę stale czytam tylko trzech, z czego jeden na dobrą sprawę jest zawodowcem, a przynajmniej wykształcenie odebrał w tym zakresie; wszyscy udzielają się w tym serwisie), a za każdym razem (przyznam, że jest tych razów co raz mniej)gdy mam styczność z tekstem zawodowego krytyka (pozostajemy oczywiście w kręgu krytyków literackich, bo tych filmowych i muzycznych mam ochotę zrzucić ze skały) krzywię się z niesmakiem, bo to często nie rzetelna krytyka a ordynarne epatowanie własną erudycją lub zgoła zupełny brak wiedzy na temat tego o czym się pisze (bo poziom zawodowej krytyki również leci na łeb na szyję, wynika to z wielu czynników, również mam wrażenie, że z przekonania krytyków o własnej wszechwiedzy)*. Bo zdanie Stotharda, że krytyk ma wyławiać i rekomendować rzeczy wartościowe jest piękne i słuszne, ale z praktyką nie koniecznie się zbiega (znów: to moje prywatne doświadczenie).
Natomiast zupełną bzdurą wydaje mi się lęk, że blogerzy szkodzą literaturze - to trochę tak jak z obrażaniem uczuć religijnych. Uczuć silnych nie da się obrazić (stare buddyjskie przysłowie, że splunięcie nie zanieczyści wodospadu) i podobnie nie da się zaszkodzić skale tak potężnej jak literatura. Sądzicie, że po starożytnym Rzymie przechadzali się jeno Wergiliusz z Owidiuszem? Że romantyzm polski stworzył tylko Wieszczów? Szmira była zawsze, podobnie jak szmirowata pisanina, ale próbę czasu przechodzą tylko rzeczy wartościowe. To, że wampirowe czytadełka biją rekordy poczytności (i w związku z tym są najczęściej recenzowane na blogach) nie oznacza, że za 300 lat ktokolwiek będzie o nich pamiętał.
* - bloger-idiota jakoś boli mnie mniej niż krytyk-idiota. Problem trafnie podsumował Bosy_Antek w swoim pierwszym poście w temacie.
Nowe medium to nowe możliwości i Stothard zamiast marudzić, że coraz mniej jest rubryk poświęconych krytyce powinien zachęcać ludzi ogarniętych do publikowania w sieci, bo skoro ich szanse na napisanie wartościowej opinii są większe to również większe są szanse, że ich blog będzie czytany.
Amen.
Zostawmy obiektywizm, bo ja po prostu nie wierzę w takie słowo, kwestia światopoglądu, więc nie ma sensu dociekać kto będzie bardziej obiektywny i czemu.
@wicher_Lab - to o czym piszesz w odpowiedzi na mój post to po prostu warsztat; czynnik wpływający na jakość tekstu ale nie zmonopolizowany przez zawodowców - nie możesz przyjąć za pewnik, że nie istnieją blogerzy...
Specynka: Szkoda, że pierwsza od ładnego czasu rzetelna dyskusja na LC zeszła na stronę personalnych wycieczek. I nie mówię tu wyłącznie o jednym czy dwóch userach. :(
Czy należy czy nie należy zwracać komuś uwagę jak wprost w bardzo nieładny sposób obraża innych? Lab, podobnie jak wiele innych osób na forach prowokuje obraźliwymi komentarzami. Niektórzy uważają, że nie powinno się reagować na takie zagrywki. A może właśnie należałoby wytykać palcem? Tyle, że wtedy rodzi się pyskówka. I tak źle i tak niedobrze.
Niechże zacytuję:
wicher_Lab:
Przemilczanie jest patologią, a nie postawą tolerancyjną świadczącą o wyższej kulturze.
Specynka: Szkoda, że pierwsza od ładnego czasu rzetelna dyskusja na LC zeszła na stronę personalnych wycieczek. I nie mówię tu wyłącznie o jednym czy dwóch userach. :(
Czy należy czy nie należy zwracać komuś uwagę jak wprost w bardzo nieładny sposób obraża innych? Lab, podobnie jak wiele innych osób na forach prowokuje obraźliwymi komentarzami. Niektórzy uważają, że...
Żeby być fair wobec blogerów, przyznam się, że kilka lat temu utworzyłem bloga. Nie dotyczył literatury, ale prezentował moje poglądy około artystyczne, coś na kształt manifestu.
Pierwsze co zrobiłem, to poprosiłem o recenzję z jednej strony wykładowcę filozofii, z drugiej znajomego intuicyjnego artysty, antyteoretyka. Dwa skrajne podejścia uświadomiły mi przedwczesność debiutu w blogosferze (@Specynka, dziękuję za pomocny termin). Blog nigdy nie został upubliczniony.
Pytanie do blogerów:
Myślicie czasem o tym, że możecie nie być wyjątkowi, że Wasz blog nie jest cegiełką żadnej istotnej budowli? I czy uznajecie zasadność tego pytania?
Żeby być fair wobec blogerów, przyznam się, że kilka lat temu utworzyłem bloga. Nie dotyczył literatury, ale prezentował moje poglądy około artystyczne, coś na kształt manifestu.
Pierwsze co zrobiłem, to poprosiłem o recenzję z jednej strony wykładowcę filozofii, z drugiej znajomego intuicyjnego artysty, antyteoretyka. Dwa skrajne podejścia uświadomiły mi przedwczesność...
Wiesz, kto zaczął od rzucania obornikiem, łatwo sprawdzić...
Wiesz, kto zaczął od rzucania obornikiem, łatwo sprawdzić...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
A--: Wypowiedź pana Stothard nie jest kontrowersyjna - jest po prostu głupia...
Ostry wyrok, zważywszy, że poruszana w dyskusji wypowiedź była nam przekazana opisowo, nie zacytowana. Także wziąwszy pod uwagę, że pan S. zajmuje się jednak działką dotyczącą całego problemu, można by się na spokojnie zastanowić, czy nie ma racji, nawet jeżeli niektóre truizmy (to stwierdzenie o różnej wartości różnych opinii faktycznie nabiera cech odkrywania Ameryki w puszce sardynek) brzmią naiwnie.
Widzisz, zabrzmi banalnie (i nie jest to wniosek, do którego większość rozmówców na LC nie doszłaby samodzielnie), społeczeństwo ma naturę jak światło: człowiek-cząstka wybiera na własną odpowiedzialność, ale i on zanurzony jest w trendach, modach, tendencjach "tła" – jak w fali. Popkultura to nie jest coś, w czym się da nie uczestniczyć; najsłabszą formą uczestnictwa jest uczestnictwo przez kontrę, ale to nadal uczestnictwo (często właśnie tak właśnie zachowuje się ta górna krytyka i sama sobie szkodzi, to fakt). Niezależnie od tego, że Ty,ja czy ktokolwiek z uczestników dyskusji ma swoje zdanie na temat blogów i umie wybierać między dobrym, a lepszym, to całościowo pewne sprawy dążą albo w stronę, którą uznajemy za dobrą, albo taką, która daje powody do niepokoju. Można, oczywiście, rozważać skalę tego niepokoju w kontekście mniejszej lub większej paniki, co nie znaczy, że nie ma on podstaw. To, że Internet, jako medium, niesie równie wiele złego, co dobrego, powinno być oczywiste dla każdego użytkownika i wobec tej oczywistości biadolenie, że net to zło, gnój i wymysł Szatana – jest oczywiście przesadą i histerią. Co z automatu nie oznacza, iż nie ma W OGÓLE przypadków cyberprzemocy, poniżania czy chamstwa, bo są, i to doskonale widoczne.
Tak samo jest z muzyką, którą przywołałeś i Ty, i Lab. Kto chce wyszukać sobie muzykę niszowej kapeli, ten prawdopodobnie to zrobi, jeżeli miał szansę o niej usłyszeć. Jeżeli... Jest faktem, że dziś w radiu nie usłyszysz nawet rockowych dinozaurów, których songi były grane jeszcze kilka lat temu. Jest faktem, że jeśli chcesz pooglądać wyczyny całkiem sympatycznych i niegłupich często ludzi w "Mam Talent", to na 90% natrafisz na durne seksik-komentarze Agnieszki czy Gosi do występów uczestników, którzy ledwo z dzieciaka przedzierzgnęli się w nastolatka. I tak, w tym kontekście jedna muzyka szkodzi innej, jedna aktywność szkodzi drugiej. Patrząc na średnie wartości jakiejkolwiek podziałki, to tak jest. Analizując trend, można tak stwierdzić i to, że pojedynczo ludzie NADAL wybierają rzeczy wartościowe jest nieco osobną kwestią, gdyż chodzi o medianę, o ten "pierwszy kontakt" czytelnika czy słuchacza z kulturą, który może zostać zaburzony, jeżeli brak odbicia, np. w rodzinie czy grupie rówieśniczej, która wskaże wartościowe dzieła. Zdanie Moniki o aktorach też się nadaje pod tę lupę doskonale: za TV publiczną płacimy abonament. Ta sama TV wciąż serwuje nam twarze tych samych aktorów serialowych, podczas gdy szkoły aktorskie oblegane są przez tłumy. Gdzie są ci absolwenci? Co w ogóle zrobić z dyplomem aktora w kieszeni, skoro Kuba Wesołowski gra w co drugim filmie? "Misja" telewizji, film polski – są dotowane przez państwo, w ramach wydatków na kulturę. I to jest problem skali szerszej niż dobrowolne przełączenie na inny kanał. Jedni się tym przejmują, inni nie, ale po co od razu lekceważyć tych przejętych? Czasem, żeby w ogóle powstała dyskusja, musi znaleźć się "głos alarmujący", choćby i histeryczny był.
Taką tendencję zauważa przywoływany tu pan S. i nie ma w jego spostrzeżeniach niczego, co byłoby z gruntu durne. To, że zmniejszają się rubryki recenzenckie w prasie, że zmniejsza się jej nakład, padają pisma czy też zubaża się język dyskursu publicznego na niemal każdy temat – to są przecież fakty, o których nie tylko Stothard powiedział. Zauważył on też, że te blogi-perełki giną pomiędzy stosem recenzji miałkich. Nie odsądzał blogerów od czci i wiary, lecz pisał o tym, jak wygląda nurt wiodący blogosfery.
Szkoda, że pierwsza od ładnego czasu rzetelna dyskusja na LC zeszła na stronę personalnych wycieczek. I nie mówię tu wyłącznie o jednym czy dwóch userach. :(
O zjawisku "rączka rączkę myje" w środowiskach "fachowych" nie mam nic do powiedzenia. Kwestia uczciwości i tyle. Równie łatwa do zaobserwowania w komentarzach na blogach, co pewnie i w środowiskach krytyczno-twórczych. Intencji recenzenta nigdy się nie sprawdzi, można tylko mnożyć niepotrzebne nikomu teorie spiskowe.
A--: Wypowiedź pana Stothard nie jest kontrowersyjna - jest po prostu głupia...
Ostry wyrok, zważywszy, że poruszana w dyskusji wypowiedź była nam przekazana opisowo, nie zacytowana. Także wziąwszy pod uwagę, że pan S. zajmuje się jednak działką dotyczącą całego problemu, można by się na spokojnie zastanowić, czy nie ma racji, nawet jeżeli niektóre truizmy (to...
Ja wiem @foss, że wszystko jest wszędzie. Jednak gdybym miał na tej wiedzy polegać, to jadłbym z kontenera pod blokiem za darmo.
Ja wiem @foss, że wszystko jest wszędzie. Jednak gdybym miał na tej wiedzy polegać, to jadłbym z kontenera pod blokiem za darmo.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
wicher_Lab: Nie żalę się, blogerów (ich blogi) mam w d...., oni dla mnie nie istnieją. Ale doceniam zawodowców. Mimo wszystko. Przynajmniej w tej branży, bo w np. muzycznej już nie.
A to że spotykają się z twórcami, to właśnie ich największa przewaga nad amatorami.
Mnie nie interesuje 75% blogow ze wzgledu na kiepska tresci recenzji jak i ksiazki w nich proponowane. Te prowadzone przez nastolatki z profilow humanistycznych sa dla mnie [delikatnie mowiac] beznadziejne. Ale trzeba sie przez nie przedrzec by znelezc te warte uwagi. Te sa w mniejszosci, ale naprawde sa tam gdzies w sieci, nie sa popularne i asystowane przez towarzystwa wzajemnej adoracji.
To, ze nie miales okazji ich znalezc nie oznacza, ze mozesz obrazac wszystkich jak leci.
Nie mam zamariu podawac linkow, bo z Twoim nastawieniem, od razu znajdziesz cos co wg. Tw. kryteriow jest kiepskie i do dupy.
Poza tym jak czasami czytam recenzji np. w GW wcale nie wydaja mi sie one tak dalekie od tych "amatorskich", ktore mam okazje czasami przeczytac w sieci.
wicher_Lab: Nie żalę się, blogerów (ich blogi) mam w d...., oni dla mnie nie istnieją. Ale doceniam zawodowców. Mimo wszystko. Przynajmniej w tej branży, bo w np. muzycznej już nie.
A to że spotykają się z twórcami, to właśnie ich największa przewaga nad amatorami.
Mnie nie interesuje 75% blogow ze wzgledu na kiepska tresci recenzji jak i ksiazki w nich proponowane. Te...
Ech, Lab, jesteś parnasistą. Mi do tego daleko. Łączy nas zapewne stosunek do stosunku do kultury, której nie ma w mediach lub jest spychana na marginesy.
Ale dzieli nas cała reszta.
Czytaj na zdrowie.
Ech, Lab, jesteś parnasistą. Mi do tego daleko. Łączy nas zapewne stosunek do stosunku do kultury, której nie ma w mediach lub jest spychana na marginesy.
Ale dzieli nas cała reszta.
Czytaj na zdrowie.