rozwiń zwiń

Ludzie, których złamało życie

Okładka książki Wiatrołomy Robert Małecki
Średnia ocen:
7,2 / 10
3126 ocen
Czytelnicy: 5157 Opinie: 456

„A potem obraz zaczął mu się rozmywać, jakby patrzył przez szybę wystawioną na strugi deszczu.

Tyle że deszcz nie padał tu od dawna.

Bo tamtego lata (…) słońce grzało pełną mocą, powietrze drgało jak w konwulsjach, a ziemia wyschła na pieprz.

Coś się skończyło, ale coś miało się zacząć”.

Na polskim rynku kryminałów wiele się dzieje. Pojawiają się nowi autorzy i głośne debiuty. Właściwie trudno być ze wszystkim na bieżąco. Jednak obok niektórych nazwisk trudno przejść obojętnie. Mam tutaj na myśli Roberta Małeckiego i informację o tym, że nawiązał on współpracę z Wydawnictwem Literackim. Z zainteresowaniem sięgnąłem więc po jego debiut w nowych wydawniczych barwach, zatytułowany „Wiatrołomy”.

Na początku kilka uwag. Otóż biorąc do ręki nowy kryminał Małeckiego, zwracamy uwagę przede wszystkim na jego objętość. Powieść liczy sobie ponad pięćset stron. Zawsze zastanawiam się, czy autorowi uda się przez cały czas utrzymać zainteresowanie czytelnika, czy podczas lektury zwyczajnie nie zaczniemy się nudzić.

Mroczna i niepokojąca okładka sugeruje, że będzie to kryminał dla czytelników o mocnych nerwach. Wreszcie po trzecie autor oraz wydawnictwo zdradzają, że „Wiatrołomy” otwierają nową serię kryminalną. Widzimy więc, że Robert Małecki wyznaczył sobie ambitne zadanie. Jestem pewien, że autora nie trzeba szerzej przedstawiać. Wielokrotnie nagradzany, zyskał sobie oddanych czytelników.

Jak zatem wypadł jego debiut w nowym wydawnictwie? Czy po lekturze tej książki mam ochotę na kolejne części serii? Jedno trzeba autorowi oddać – pierwsze zdanie prologu dosłownie wbija w fotel. Cały prolog jest bardzo mocny, bez żadnego wstępu czy wyjaśnienia dostajemy opis makabrycznej sceny, która naprawdę może przyprawić o gęsią skórkę.

Pora powiedzieć kilka słów o fabule. W latach 90. w Grudziądzu zostało porwane małe dziecko. Rodzice są załamani i robią wszystko, aby odnaleźć syna. Jednak śledztwo nie przynosi efektów. Sprawa nie zostaje rozwiązana. Filipek nie zostaje odnaleziony.

Trzydzieści lat później sprawę na nowo otwiera policyjne Archiwum X. Zatrzymajmy się w tym miejscu na postaciach duetu policjantów. Tworzą go Maria Herman i Olgierd Borewicz. Bez wątpienia są to postacie nietuzinkowe i wymykające się schematom. Maria jest uzależniona od hazardu. Chociaż od kilku miesięcy jest „czysta”, to jednak wie, że zawsze będzie chora. Po starym życiu odziedziczyła masę długów i problemów, które nie odstępują ją ani na krok. Jeśli myślicie, że jej zawodowy partner jest normalny, to się mylicie. Olgierd jest co prawda mężem i ojcem, jednak ma także drugą naturę. Bardzo mroczną naturę, której nie chce pokazać światu. On również jest uzależniony.

Mamy więc dość klasyczny schemat, tyle że podwojony. Oboje śledczy mają swoje demony, z którymi się zmagają. Osobiście uważam, że za dużo w polskich kryminałach policjantów będących alkoholikami, narkomanami, lekomanami itp. Widzę jednak, że jestem w mniejszości – przynajmniej zdaniem Roberta Małeckiego. Zastanawiam się tylko, czy główny bohater zawsze musi być aż tak doświadczony przez los. Czyżby normalny człowiek był literacko nieatrakcyjny? Męczy mnie już ta moda na wymyślanie swoim bohaterom przez pisarzy coraz to bardziej oryginalnych problemów.

Wróćmy jednak do powieści. Maria i Olgierd mają spotkać się z Witbergiem, który nie przestał szukać syna. Nie przypuszczają nawet, że będzie to początek wydarzeń, które zaprowadzą ich na skraj przepaści. Okazuje się bowiem, że przeszłość jest o wiele bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać.

Czy policjanci z Archiwum X zdołają po latach rozwiązać tajemnicę porwania małego Filipa Witberga? Czy będą potrafili stawić czoła swoim własnym demonom?

„Wiatrołomy” to nie jest powieść, którą czyta się szybko. To raczej kryminał w klasycznym rozumieniu tego słowa. Dla autora ważna jest nie tylko sama zagadka. Ważne jest tło, ważna jest scenografia, ważne są wątki poboczne, ważne są nawet trzecioplanowe postacie. Stąd też podczas lektury czasem możemy być przytłoczeni liczbą wątków i szczegółów, które znajdujemy u Roberta Małeckiego. Tłumaczy to jednak objętość książki.

Według mnie to obiecujące otwarcie nowej serii. Maria i Olgierd tworzą nietypową zawodową parę, która z Grudziądza wyjedzie z jeszcze większym brzemieniem do udźwignięcia. Czy zdołają sobie z nim poradzić? Przekonamy się w kolejnych częściach. Tymczasem polecam „Wiatrołomy”, w sam raz na długie jesienne wieczory.

Wojciech Sobański

Kup w ulubionej księgarni

i
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja