rozwiń zwiń

Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego

Okładka książki Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego autorstwa Adam Fischer
Adam Fischer Wydawnictwo: Replika Seria: Wierzenia i zwyczaje nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
496 str. 8 godz. 16 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Seria:
Wierzenia i zwyczaje
Data wydania:
2026-02-17
Data 1. wyd. pol.:
1921-01-01
Liczba stron:
496
Czas czytania
8 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368364989
Obyczaje związane ze śmiercią, wyrażaniem żalu po utracie bliskich oraz pogrzebem stanowią niesamowite bogactwo symboli – czynności, przedmiotów i gestów, które oswajają misterium przemijania. Niniejsze studium przybliża ponad sto z nich.

Autor oparł się w swojej pracy na obszernym materiale zebranym głównie na ziemiach polskich, rozszerzając go niekiedy w celach porównawczych o ościenne zwyczaje słowiańskie. Podejmowane zagadnienia podzielił na części tematyczne, w których po kolei omawia postępowanie ludzi otaczających umierającego oraz ceremoniał dopełnienia jego pochówku.

Na wstępie podejmuje kwestię lęku przed śmiercią i jej zapowiedzi – w szczególności zachowań zwierząt. Omawia czas konania i sam moment zgonu, następnie przedstawia rozliczne czynności dokonywane już po nim, od hołdu oddawanego ciału i lamentu nad nim, poprzez przeprowadzanie zwłok na cmentarz i pochówek aż po ucztę ku czci zmarłego.

Jest to pionierskie, a zarazem niezwykle wszechstronne i obszerne omówienie zwyczajów i wierzeń związanych z umieraniem, śmiercią i pogrzebem.
Średnia ocen
6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego

Średnia ocen
6,9 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
384
384

Na półkach: ,

Zwyczaje Pogrzebowe Ludu Lisiołowego
.
Lisioł postanowił zgłębić tajniki śmierci, a dokładniej sposoby jej przybycia oraz zwyczajów pogrzebowych. W końcu ponoć nawet śmierć się zapowiada. Gdy podjedzie do Waszej kwatery lekarz, a jego koń zacznie grzebać w ziemi kopytem, to już wiecie, że przepłaciliście – zwierzę już wydało werdykt i grób zaczęło kopać! Zwiastunem śmierci był też ryjący w ziemi kret i nawet kurom się nie upiekło. Ich nadmierne gdakanie także zwiastowało nieszczęście. Lisioł profilaktycznie radzi kurę umieścić w garnku. Z kretami jest większy problem, cały czas ryją.
.
Oznakami złej wróżby są też spadające bez wyraźnej przyczyny przedmioty np. obrazy. Lisioł poleca, jeśli się chce kogoś "wystraszyć na śmierć". Skuteczną metodą jest też namalowanie żółtej plamy na czyjeś ręce. Zwiastunów nadchodzącej śmierci jest oczywiście znacznie więcej – pełen wykaz znajdziecie w książce "Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego" pióra Adama Fischera. Jest to dość obszerna pozycja, w której znajdziemy informacje dotyczące samego umierania, zwyczajów związanych z zwłokami i ich ostatnią drogą oraz oczywiście szczegóły pogrzebowe.
.
W poszukiwaniu sposobów na ułatwienie sobie spokojnego odejścia, poleca się gromnice. Najlepiej często używaną i starą, czyli sprawdzoną przy wielokrotnym skutecznym umieraniu. Do tego wyciąga się spod głowy konającego poduszkę, inaczej nie zazna spokoju. Jest to poważna sprawa, gdyż ponoć na ptasich piórach kiepsko się umiera. Jeśli jeszcze kogoś pochowacie z poduszką z kurzym pierzem, to już w ogóle katastrofa, bo przez rok nie będzie padać. Polecana jest też cisza, nie należy przeszkadzać w procesie umierania. Lisioł musi przyznać, że strasznie dużo zachodu z tym opuszczaniem świata doczesngo.
.
Książka jest pełna ciekawostek, przypisów i posiada pokaźną bibliografię, trzeba jednak pamiętać, że jest to tekst źródłowy, opowiadający o stanie badań przed 105 lat. W kwestiach badawczych wiele się zmieniło przez ten czas, dlatego tekstu nie można traktować jako kompendium aktualnej wiedzy. Gdyby ktoś się nie zorientował od razu, to specyficzny język lektury mu w tym pomoże. Staroświecki, czasem wywyższający się ton. No, wypisz wymaluj XX wiek.

Zwyczaje Pogrzebowe Ludu Lisiołowego
.
Lisioł postanowił zgłębić tajniki śmierci, a dokładniej sposoby jej przybycia oraz zwyczajów pogrzebowych. W końcu ponoć nawet śmierć się zapowiada. Gdy podjedzie do Waszej kwatery lekarz, a jego koń zacznie grzebać w ziemi kopytem, to już wiecie, że przepłaciliście – zwierzę już wydało werdykt i grób zaczęło kopać! Zwiastunem śmierci...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

189 użytkowników ma tytuł Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego na półkach głównych
  • 150
  • 36
  • 3
24 użytkowników ma tytuł Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego na półkach dodatkowych
  • 14
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wycie w ciemności. Wilki i wilkołaki Europy Bartłomiej Grzegorz Sala
Wycie w ciemności. Wilki i wilkołaki Europy
Bartłomiej Grzegorz Sala
Całkiem przyjemnie się jej słuchało, chociaż czuję, że autor o wiele bardziej skupiał się na zarysowaniu tła historycznego albo opisywaniu zabytków z miejsca, gdzie wilkołak się pojawił, niż na faktycznych opisach przypadków wilkołactwa. A wstawki o ocenianiu gry aktorskiej albo zdjęć w horrorach o wilkołakach to już w ogóle nie były potrzebne. Brakowało mi przedstawienia teorii o Zwierzęciu Giewodańskim będącym hieną, tym bardziej, że autor wymienił jakiś nowy gatunek wilka, dziwne i trochę niezrozumiałe dla mnie było też połączenie chorób psychicznych lwów i wilków z obecnością u nich grzywy. Także podejście do mylenia słów określających sexworkerkę i wilczycę było inne niż zazwyczaj spotykałam (raczej dziećmi prędzej zajmie się ta pierwsza, zaś ród królewski będzie wolał mieć w rodzinie tę drugą niż na odwrót). Sam pomysł zrobienia z książki historycznej audiobooka jest nieco kuriozalny i choć z jednej strony bardzo się cieszę, bo mogłam sobie przesłuchać w ramach abonamentu, to wyszukanie większej ilości informacji o danym przypadku było bardzo trudne, bo myliłam się przy przepisywaniu ze słuchu nazw własnych, a też żeby zrobić jakiekolwiek przypisy albo sięgnąć do wymienionych źródeł to i tak muszę sięgnąć po papierową wersję albo e-booka. przy okazji zapraszam na bookstagrama: instagram.com/zlyznajek
zlyznajek - awatar zlyznajek
ocenił na 8 3 lata temu
Wróżby i wyrocznie pogańskich Skandynawów Leszek Paweł Słupecki
Wróżby i wyrocznie pogańskich Skandynawów
Leszek Paweł Słupecki
Wróżby i wyrocznie pogańskich Lisiołów . U Skandynawów dar jasnolisienia, czyli widzenia przyszłości był bardzo ceniony. Takich ludzi uznawano za niesamowicie mądrych, nic więc dziwnego, że i Lisioł takim darem się legitymował, przewidując uwielbienie dla swojego puchatego ogonka. A teraz całkiem na poważnie. Przewidywanie przyszłości często obejmowało też powiedzenie komuś jak umrze. Mało przyjemna sprawa, zwłaszcza, że w tym kręgu kulturowym, podobnie jak w greckim, przeznaczenia uniknąć się nie da – nawet gdy jest nam znane. . Swoją przyszłość (oraz śmierć), a także wiedzę o rzeczach, które będą, można było też wyśnić. Nie wszyscy jednak miewali prorocze sny, tutaj też trzeba było mieć trochę szczęścia. Jak już się taki sen miało, to ktoś musiał go zinterpretować, czyli człowiek legitymizujący się odpowiednim darem tłumaczenia snów. Jeśli nie dopisało Wam szczęście, zawsze można było sięgnąć łapą po plan B – nekromancję. Na poziomie łatwym wystarczy tylko znaleźć człowieka umierającego (lub takiego stworzyć za pomocą ostrego narzędzia) i zadać mu pytania odnośnie swojej przyszłości. Będąc jedną nogą na tamtym świecie, taka osoba ma ponoć wgląd do spraw ziemskich, w tym także tych, które dopiero się wydarzą. Jednak zamiast udzielić Wam odpowiedzi, może też Was przekląć, a słowa umierającego mają wielką moc, będąc niczym prawdziwa klątwa. Level hard zakłada ożywienie wcześniej przygotowanych zmarłych i rozmawianie z nimi, niekoniecznie po dobroci. . Jeśli przedstawione powyżej metody Wam nie odpowiadają, to zawsze możecie skorzystać z kleromancji (wróżb losowych np. rzucanie losami), hippomancji (wróżenie z zwierząt np. świętego konia), usług wieszczki lub ornitomancji (wróżby z głosów, zachowania i kierunków pojawiania się ptaków). Jeśli nie macie pojęcia o czym Lisioł do Was teraz piszczy, to lektura książki Leszka P. Słupeckiego "Wróżby i wyrocznie pogańskich Skandynawów" wszystko Wam dogłębnie wyjaśni i to całkiem przystępnym językiem. Możecie też skorzystać z lisich usług wieszczenia, ceny podane są w truskawkach i sake.
Lisiołczyta - awatar Lisiołczyta
oceniła na 8 17 dni temu
Mitologia słowiańska Aleksander Brückner
Mitologia słowiańska
Aleksander Brückner
Aleksander Brückner był znamienitym polskim slawistą i historykiem kultury i literatury. Jednym z Jego najważniejszych osiągnięć jest odnalezienie i opracowanie tzw. kazań świętokrzyskich, bardzo ważnego dokumentu dla polskich badań etnograficzno - kulturowych, opracowanie zasad etymologii słowiańskiej i wkład w stworzenie encyklopedii staropolskiej. Jego cegiełka dla polskiej nauki jest nieprzeceniona. Jest jednym z najwybitniejszych historyków przełomu XIX i XX wieku i położył podwaliny nie tylko pod naukę o mitologii Słowian ogółem, ale także szablon badań porównawczych. "Mitologia słowiańska" ukazała się oryginalnie drukiem w roku 1918, a więc 100 lat temu! Sama ta myśl wydaje się być dość abstrakcyjna. Czy jest więc aktualna i godna uwagi? Książka nie jest zwykłą rozprawą naukową. Podkreślić trzeba n samym początku, że propozycja Brücknera jest polemiką ze współczesnymi mu autorami, a więc nie ma typowego wyglądu pracy naukowej. Rozprawia się więc głównie z błędami w dotychczasowych interpretacjach źródłowych i etymologicznych. Wytyka problemy tłumaczeń, oraz samych tekstów źródłowych, więc jest to praca u podstaw w sensie dosłownym. Profesor wytyka kolegom niekompetencje, zmyślenia, krytykuje kroniki i kronikarzy. Książka jest więc rozprawą naukową, mniej systematyką, bardziej dyskusją z innymi naukowcami - głównie Niderlem i Jankiem. Więc jeśli szukacie fabuły, tudzież rozprawy stricte mitologicznej, to nie jest pozycja dla Was. Jeśli chcecie zasięgnąć wiedzy z zakresu wymienionych rzeczy, powinniście zajrzeć raczej do książki "Mitologia słowiańska i polska" (ostatnio drukiem w 1985 roku) tegoż Autora. Wiele turbosów określa profesora mianem hiperkrytyka. Nic bardziej mylnego. Dzięki swojemu statusowi i wypracowanej pozycji w świecie nauki może sobie pozwolić na nazywanie kolegów po fachu bałamutami, ale któż w słusznej sprawie by tego nie zrobił? Krytykowanie naprowadzania (często bardzo świadomego) badań na fałszywe tory nie jest niczym nowym i zdarza się w świecie nauki od zawsze. Niektórzy przez nieuczciwe praktyki cenią sobie wyniki, choćby fałszywe nad rzetelność. Znamy przecież wiele przypadków fałszowania dowodów czy badań pod własną narrację. Jest to częste szczególnie w przypadkach, kiedy ktoś chce za wszelką cenę zdobyć rozgłos kosztem jakości publikacji. Oburzenie i mocne słowa są tu jak najbardziej na miejscu, choć mogą uchodzić za objaw przerośniętego ego Autora. Słów krytyki nie szczędzi również własnej osobie względem poprzednich publikacji. Zbytnia pewność siebie i zadufanie w sobie, choć z dozą słuszności może nie zaskarbić sympatii czytelnika względem Autora. Dziś wiemy, że nie wszystkie wiadomości zawarte w treści są aktualne (chociażby Brückner szydzi wręcz z pomysłu, że istnieje część wspólna pomiędzy mitologią słowiańską, a indoeuropejską, a nawet część genów mamy wspólną, więc nie jest to wykluczone. Za to samo Bóstwo uważa również Swarożyca, Swaroga i Jarowita, neguje istnienie jednego z najlepiej zachowanych do czasów nowożytnych obrzędami Bóstwa takiego jak Marzanna), niemniej ogromna wiedza profesora, szczególnie z dziedziny językoznawstwa sprawia, że wiele spostrzeżeń jest innowatorska. Podkreśla to fakt, że część z naukowców popełnia do tej pory wytykane przez niego błędy, szczególnie jeśli chodzi o interpretacje większości kronik. Książka pisana jest przepiękną polszczyzną. Wbrew temu, co chcą niektórzy wcale nie ma mocno krytycznego podejścia do zagadnienia mitologii słowiańskiej. Powiedziałabym, że jest ono raczej ścisło racjonalne, ale to w końcu pozycja naukowa. Profesor nie próbuje zaprzeczać, że istniała rozbudowana mitologia słowiańska, a tylko wytyka i wskazuje błędy w interpretacjach części swoich poprzedników. Rzekłabym, że jest wręcz dość pobłażliwy i łaskawy co do panteonu. Stosuje w swoich badaniach nie tylko metody porównawcze, ale również lingwistyczne. Za główną ich zaletę uważam wywody etymologiczne z języków słowiańskich. Autor wie co pisze, a Jego błyskotliwe uwagi zwieńcza fakt, iż poprzedzają je takie Jego publikacje jak "Dzieje języka polskiego", "Zasady etymologii słowiańskiej" i późniejszy "Słownik etymologiczny języka polskiego". Dobry, choć przez zachowawczość Brücknera mocno okrojony bestiariusz również jest jasną stroną książki. Zaletę tę zdaje się niwelować jednak bardzo słaby rozdział o obrzędowości sprowadzony do wypisania i wytknięcia niedorzecznych, oczywistych głupot, głównie dotyczących czci... czosnku przez Słowian i spożywania go razem z wydzielinami ludzkiego ciała. Z marazmu wyprowadza nas jednak za chwilę genialny wstęp do rozdziału IX. Profesor podsumowuje tam swoje główne tezy, które do dziś dnia świecą przykładem i są jasnymi punktami na firmamencie metod naukowych. Większość, niestety nie wszystkie źródła zawarte w książce są przetłumaczone. Cytaty jednak nie są jakieś długie i nie powinny nikomu przysporzyć większego problemu przy tłumaczeniu. Główną i najpoważniejszą wadą publikacji jest kompletny brak bibliografii. Książka owszem, pracuje na źródłach i badaniach, ale niestety wymienia z tytułu tylko kilka z nich. Operuje głównie nazwiskami badaczy, jakby znajomość ich publikacji była oczywista. Jest to posunięcie wręcz karygodne, nie tyle z powodu faktu, że książka traci na autentyzmie, ile przez wzgląd na pracę innych naukowców i zwyczajny brak szacunku dla czytelnika.
Moria - awatar Moria
oceniła na 6 4 lata temu
Procesy czarownic w Polsce w XVII i XVIII wieku Bohdan Baranowski
Procesy czarownic w Polsce w XVII i XVIII wieku
Bohdan Baranowski
Książkę polecam, by uświadomić sobie jak głupie podążanie za większością może doprowadzić do tragedii wielu ludzi. Dowiemy się z niej, jak to się wszystko zaczęło, skąd ten strach przed czarownicami, kto i dlaczego został posądzony o czary, jak przebiegał proces i dlaczego oskarżone czarownice obciążały paraniem się czarami inne kobiety, gotując im ten sam los. A co najważniejsze, książka przedstawia nam jak bardzo było zacofane społeczeństwo w XVII i XVIII wieku. Nawet umysłowe elity były ociemniałe i nie potrafiły same pomyśleć, tylko ślepo kroczyły za głupią wizją społeczeństwa. Autor pokazuje nam jak bardzo bezpodstawne były oskarżenia o czary i jak bardzo ludzie w te oskarżenia wierzyli. Co kolwiek byś nie zrobił - jeb na stos. Nawet procesy sądowe nie miały najmniejszego sensu, bo nieważne jak one przebiegały, wyrok był tylko jeden. Czytając tę książkę nasunęła mi się refleksja, że pomimo upłytu setek lat, społeczeństwo nadal jest głupie i ociemniałe. Wtedy za zrobienie zwykłej herbaty posądzano o czary, teraz za kupienie gry ze świata Harego Pottera czyni z nas homofobów czy transfobów. Tępota ludzka się nie zmieniła, zmieniły się tylko czasy. Warto przeczytać by choć trochę ruszyć mózgiem, by nie wieszać psów na profeszorze języka polskiego, za to, że powiedział "pies zdechł", by nie zarzucać zwykłym ludziom antysemityzmu, homofobii, transfobii, rasizmu i innych wyssanych z dupy oszczerstw, które tak naprawdę zostały wymyślone przez ludzi, którzy o nie oskarżają. Tak samo jak czarownice zostały wymyślone przez społeczeństwo tamtych czasów, by móc bez konsekwencji spalić kogoś na stosie. Zaczynało się od tego samego, a skończyło się na straszliwej śmierci tysięcy niewinnych kobiet.
niemaniemena - awatar niemaniemena
oceniła na 8 3 miesiące temu
Polska demonologia ludowa Leonard J. Pełka
Polska demonologia ludowa
Leonard J. Pełka
Zdecydowanie wartościowa pozycja, jeśli chodzi o temat mitologii słowiańskiej, choć zanim się za nią weźmie trzeba mieć na uwadze parę trudności, jakie może ona sprawić w lekturze. Sam język jest mocno akademicki i niestety mało płynny, więc trzeba się mocno skupiać, by zrozumieć sens czytanych zdań. Zdarzyło mi się nawet, że niektóre rozdziały musiałam czytać dwa razy, by faktycznie przyswoić sobie ich treść. Co do samej zawartości - jest ona równie wymagająca co styl. Autor przytacza wielokrotnie wyniki badań terenowych i związane z nimi statystyki, dotyczące wyobrażeń omawianych istot demonicznych w wybranych regionach Polski. Poza tym pojawiają się fragmenty podań, legend i baśni, w których bohaterami są właśnie słowiańskie demony. Są to bardzo interesujące informacje, jednak wyobrażam sobie, że nie każdy może szukać faktów tego typu. Poza nimi można oczywiście znaleźć w książce bardziej ogólne opisy danych demonów, jednak i one nie są zbyt łatwe w odbiorze (o czym już wspomniałam wcześniej, to właśnie one wymagały ode mnie powtórnego przeczytania). Podsumowując, "Polska demonologia ludowa" nie nadaje się raczej na sam początek zgłębiania tematu mitologii słowiańskiej, nie jest to też lekka lektura do czytania w ramach relaksu. Nie mniej jednak nadal ją polecam, choć radzę się za nią wziąć dopiero po przeczytaniu innych, bardziej przystępnych pozycji (jak na przykład "W kręgu upiorów i wilkołaków" Baranowskiego).
Niesporczak - awatar Niesporczak
ocenił na 7 9 dni temu
Nauki tajemne w dawnej Polsce - Mistrz Twardowski Roman Bugaj
Nauki tajemne w dawnej Polsce - Mistrz Twardowski
Roman Bugaj
Lisoł tajemny w dawnej Polsce . Lisioł od dawna zastanawiał się, czym są niesławne nauki tajemne. Jakież to plugawe czyny dzieją się za zamkniętymi drzwiami? Dzielenie przez zero? ¿qósods ʎuʍızp ʍ ǝıuɐsıd. Któż może wiedzieć? Dlatego Lisioł postanowił wgryźć się w temat dzięki pomocy Wydawnictwa Replika oraz książki Romana Bugaja „Nauki tajemne w dawnej Polsce – mistrz Twardowski”. Czas napełnić kielich, otworzyć magiczną księgę i wyruszyć śladem najsławniejszego czarownika Rzeczypospolitej. . Pierwszym krokiem do opanowania tajemnych sił jest… poznanie teorii. Lisiołowi nieco wąsy opadły, gdy to usłyszał, bo już sobie imaginował wszystkie cuda (to znaczy trunki i truskawki), jakie przywoła machnięciem różdżki. Nic to! Autor w klarowny sposób opisuje zjawisko magii od najdawniejszych czasów, co pozwala poznać, w jaki sposób kształtowało się podejście do czarów w antycznej Mezopotamii, Grecji, czy Rzymie. Wprowadzenie łapki lizać! Możemy się dowiedzieć kilku rzeczy o przepowiadaniu przyszłości, wskrzeszaniu oraz… jedzeniu ludzi. Lisioł musi cofnąć swoje słowa o lizaniu łapek. . Po tym obszernym wstępie futrzak mógł wreszcie przystąpić do studiów nad renesansową magią. Drapiąc się po głowie, Lisioł zauważył, iż była to epoka najbardziej zażartych polowań na czarownice, ale jednocześnie władcy chętnie korzystali z usług magów. Taki cesarz Maksymilian I wraz ze swoimi dworzanami był świadkiem, jak benedyktyński opat Johann Trithemius – z niewielką pomocą Lisioła – przywołał duchy Achillesa, Hektora oraz króla Dawida. Wszystko po to, aby przekonać się, czy antyczni wojownicy posiadali bardziej imponujące muskuły od współczesnych ludzi. Naoliwione duchy potwierdziły teorię. Szaleństwo! . Zdobywszy wykształcenie w dziedzinie hermetycznych nauk, okultyzmu oraz nekromancji Lisioł został uczniem najsławniejszego z magów renesansu Johanna Fausta. Tym sposobem futrzak dotarł do Krakowa, gdzie Faust studiował… czarnoksięstwo i sztuki magiczne, a jakże. Autor wyjątkowo klarownie wprowadza czytelnika w świat alchemii, astrologii, chiromancji, krystalomancji, katoptromancji oraz innych dyscyplin, dzięki czemu Lisioł mógł się odpowiednio przygotować na spotkanie z mistrzem sztuk tajemnych, samym Janem Twardowskim. . Tej nietuzinkowej postaci została poświęcona niemalże połowa książki, dzięki czemu Lisioł mógł poznać mistrza ze wszystkich stron. Wpierw obserwował wywołanie ducha Barbary Radziwiłłówny, ukochanej żony Zygmunta Augusta. Trzeba przyznać, że futrzakowi wszystkie włosy dęba stanęły, bo Twardowski w istocie przywołał osobę do złudzenia przypominającą zmarłą królową. Czy tak jednak było naprawdę, czy mamy do czynienia jedynie z przebiegłą intrygą dworską? Roman Bugaj oprócz legendarnej postaci Twardowskiego opisuje historyczną postać niezwykłego uczonego, konfrontując istniejące źródła z opisami czarodziejskich przygód polskiego maga. Co Lisioł może powiedzieć? Cudna książka! . „Nauki tajemne w dawnej Polsce – mistrz Twardowski” to doskonała pozycja dla osób zafascynowanych historią okultyzmu, a także kulturą doby renesansu. To czasy religijnego zamętu, spierających się idei, polowań na czarownice oraz nekromantów, działających całkiem legalnie na dworach królewskich! O takich historiach aż chce się czytać. Książka jest absolutnie godna polecenia i stanowi pozycję obowiązkową dla miłośników czarów, okultyzmu oraz przywoływania trunków za pomocą lustra.
Lisiołczyta - awatar Lisiołczyta
oceniła na 8 4 lata temu
Wojownicy i wilkołaki Leszek Paweł Słupecki
Wojownicy i wilkołaki
Leszek Paweł Słupecki
We wstępie do niniejszej pozycji jej autor: ceniony mediewista, archeolog i historyk religii Leszek Paweł Słupecki zwraca uwagę na niezaprzeczalną atrakcyjność motywu likantropii, która wydaje się nie słabnąć na przestrzeni wieków. Przyznaję, że również ja od wczesnego dzieciństwa przejawiałem mocną fascynację wszelkimi mitologicznymi stworzeniami, ze szczególnym uwzględnieniem, a wręcz zamiłowaniem do wilkołaków. Sprowadzało się to nawet do pragnienia stania się jednym z nich, ale bez bolesnej i przymusowej przemiany podczas pełni księżyca i wiążącej się z nią utratą człowieczeństwa i samokontroli. Lata minęły, ale moje zainteresowanie tematem nie przeminęło. Czekałem tylko na odpowiedni moment, żeby zapoznać się z omawianą książką. Okazja nadarzyła się w lutym, kiedy w ramach zgłębiania tematu dowiedziałem się, że dla naszych słowiańskich przodków był to wilczy miesiąc, co wiąże się z faktem, że właśnie w jego połowie przypada jedyna w ciągu roku ruja u wilczych samic. Ponadto piętnastego dnia tego miesiąca Rzymianie i Rzymianki świętowali i świętowały Luperkalia. Była to uroczystość obchodzona na cześć wilczycy, która wykarmiła Romulusa i Remusa, a swoją nazwę wzięła od Luperkusa: wilczo-koźlego Boga, utożsamianego z Faunem, który chronił stada przed tymi drapieżnymi przodkami psów. Powracając do Słowian należy jeszcze zaznaczyć, że w strachu przed wilkami zamiast ich zwyczajowej nazwy stosowano zamienniki takie jak „luty” lub „luty zwierz”, aby zgodnie ze staropolskim przysłowiem nie wywołać ich przypadkiem z lasu. Książkę tak jak sobie postanowiłem udało mi się całą ukończyć w Luperkalia, mogę więc przystąpić do recenzji. „Wojownicy i Wilkołaki” to kompletne omówienie zjawiska "likantropii", z jakim mamy do czynienia w języku polskim, przy czym autor stosuje aparat badawczy przynależny do antropologii kulturowej. Dla mnie jest to największa zaleta tej książki, ponieważ nie mamy w niej do czynienia z popkulturowym streszczeniem najsłynniejszych horrorów o wilkołakach. Zamiast tego autor opisuje wszystkie zachowane przekazy na temat tych istot, jakimi dysponujemy, zaczynając od tych najstarszych, czyli tradycji antycznej. W następnej kolejności analizuje motyw likantropów w legendach średniowiecznych i sagach skandynawskich, po traktaty demonologiczne i zachowane podania z kultury ludowej. Bardzo ciekawy jest rozdział dotyczący pochodzenia terminu „wilkołak” oraz tego jak ten fascynujący potwór jest nazywany w różnych językach. Równie intrygujące jest omówienie innych kultur, które posiadają bardzo podobne przekazy na temat zmieniania się ludzi w drapieżne zwierzę, ale z racji zamieszkania na innej szerokości geograficznej, w której naturalnie nie żyją wilki zamiast likantropa mamy transformację w tygrysa, lamparta, lwa, hienę, kojota, a nawet aligatora. Najlepsza część książki to jej zakończenie, w której autor rekapituluje najważniejsze zachowane informacje na temat wilkołaków i na ich podstawie dostarcza najbardziej przekonującego wytłumaczenia powstania zjawiska likantropii, które wiąże z okresem rozpadu wspólnoty rodowo-plemiennej i powstaniem protopaństw, co prowadziło jednocześnie do tworzenia się tajemnych bractw młodych wojowników identyfikujących się z najbardziej rozpowszechnionymi drapieżnikami działającymi w watahach, czyli wilkami. To antropologiczne wyjaśnienie modelu likantropicznego, jego treści, sensu i znaczenia dla społeczeństw pierwotnych to dla mnie największa zaleta tej publikacji. Cały wywód układa się w logiczną i spójną całość, dzięki czemu lepiej rozumiem wszystkie elementy składowe wilkołaczego motywu i podobnie jak autor preferuję ten klucz interpretacyjny zamiast próby wytłumaczenia źródła wilkołactwa w chorobie psychicznej. Natomiast największa wada omawianej pozycji jest też paradoksalnie jedną z jej największych zalet, ponieważ w czasie lektury autor chcąc jak najbardziej wyczerpać temat przytacza tyle opisów dotyczących zjawiska likantropii, które są na tyle do siebie podobne, że w pewnym momencie czytanie staje się momentami nużące. Nie umniejsza jednak to wiele tej pracy, ponieważ większość książki jest napisana bardzo przystępnym stylem i w moim przypadku udało mi się ją przeczytać w ciągu jednego dnia. Podsumowując "Wojownicy i wilkołaki" to kompleksowa i naukowa analiza zjawiska likantropii. Ponadto jest to najlepsza pozycja na ten temat, z jaką do tej pory miałem styczność. Lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników tych fascynujących i przerażających stworów, w moim przypadku byłem bardzo usatysfakcjonowany tym, czego się dowiedziałem, ponieważ znacząco wzbogaciłem swoją wiedzę na ten temat. (Przeczytałem i posiadam Wydanie IV, Wydawnictwo Replika, Warszawa, 2023)
Mahtias TheMightyLibrarian - awatar Mahtias TheMightyLibrarian
ocenił na 8 2 miesiące temu
Nieudacznicy, rozpustnicy, szaleńcy. Przemilczane fakty o wielkich Polakach Andrzej Zieliński
Nieudacznicy, rozpustnicy, szaleńcy. Przemilczane fakty o wielkich Polakach
Andrzej Zieliński
Przeczytać i podać dalej. Pretensjonalny, tabloidowy tytuł.a potem festiwal wszystkiego co moralnie naganne a warstwom wyższym nieobce. Mnogość sensacyjek, plotek, zapewne również faktów historycznych. Zieliński obrązawia w sposób bezpardonowy polskich bohaterów, od pierwszych Piastów zaczynając, a na Piłsudskim kończąc (na Tuska i Kaczyńskiego jeszcze nie pora). Powołuje się przy tym na (wreszcie) szeroko dostępny materiał źródłowy oraz liczne współczesne, krytyczne opracowania. I tu jest deska drzewniana a wniej sęk: weryfikacja wiarygodności źródeł, im bardziej w głąb czasów sięgać, tym bardziej trudna - sam autor pastwi się nad Długoszem. Historia oparta na źródłach pisanych na zawsze pozostanie ocieniona podejrzeniem nierzetelności. Zieliński swoje wersje 'faktów' przedstawia w większości z niezachwianą pewnością, ale czy w historii mozna być czegoś absolutnie pewnym? Choć Molenda 'Mity polskie' uczynił z większym smakiem, powściągliowścią i merytoryczną analizą, to jednak 'Nieudacznicy...' wciągają zarówno za sprawą lekkości pióra jak i chwytliwości przedstawionego materiału. Można przyjąć książkę bezkrytycznie i szokować w towarzystwie zapamiętanymi wyjątkami, można potraktować jako punkt wyjścia do głębszych studiów nad historią, można wreszcie potraktować lekturę jako zabawną przygodę i pozostawić za sobą. Wszystko można.
Allmighty Eternally - awatar Allmighty Eternally
ocenił na 6 1 rok temu

Cytaty z książki Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego