Zazdrość i medycyna

Okładka książki Zazdrość i medycyna
Michał Choromański Wydawnictwo: Znak Seria: 50 na 50 literatura piękna
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
50 na 50
Data wydania:
2010-05-31
Data 1. wyd. pol.:
1966-01-01
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324013319
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zazdrość i medycyna w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zazdrość i medycyna

Średnia ocen
6,7 / 10
950 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
31
6

Na półkach:

"Zazdrość i medycyna" to naprawdę dobra, przyjemnie napisana powieść. Klasyczny dla XX lecia międzywojennego romans i jednocześnie subtelna satyra ówczesnego trendu na tego typu opowieści. Niezmiennie angażująca czytelnika w chęć poznania dalszych losów głównej trójki i ich miłosnych perypetii, nawet po mimo oczywistości na pytanie kto, kogo zdradza, i czy w ogóle.

"Zazdrość i medycyna" to naprawdę dobra, przyjemnie napisana powieść. Klasyczny dla XX lecia międzywojennego romans i jednocześnie subtelna satyra ówczesnego trendu na tego typu opowieści. Niezmiennie angażująca czytelnika w chęć poznania dalszych losów głównej trójki i ich miłosnych perypetii, nawet po mimo oczywistości na pytanie kto, kogo zdradza, i czy w ogóle.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2018 użytkowników ma tytuł Zazdrość i medycyna na półkach głównych
  • 1 307
  • 697
  • 14
370 użytkowników ma tytuł Zazdrość i medycyna na półkach dodatkowych
  • 244
  • 40
  • 23
  • 19
  • 15
  • 15
  • 14

Tagi i tematy do książki Zazdrość i medycyna

Inne książki autora

Michał Choromański
Michał Choromański
Polski pisarz i dramaturg. Przyszedł na świat na terenie dzisiejszej Ukrainy, na Zaporożu. W dzieciństwie chorował na gruźlicę kości i płuc. W 1924 r. przybył wraz z matką i siostrą do Polski. Studiował pedagogikę i psychologię. Debiutował literacko w wieku 27 lat powieścią pt. "Biali bracia". Jednak największy rozgłos uzyskała druga napisana przez niego książka - "Zazdrość i medycyna", której akcja rozgrywa się w nieokreślonym mieście, obejmuje jeden tydzień i osnuta jest wokół chorobliwych rozterek bogatego przemysłowca, podejrzewającego swą żonę o romans z miejscowym chirurgiem. Powieść tą przetłumaczono na 18 języków, a w 1973 r. reżyser Janusz Majewski dokonał jej ekranizacji. W latach 1940-1957 mieszkał w Brazylii a potem w Kanadzie, gdzie cierpiał na niemoc twórczą. Po powrocie do Polski zaczął pisać, jednak jego twórczość nie spotkała się z dobrym przyjęciem wśród krytyków. Autor 2 sztuk teatralnych. Wybrane dzieła: "Biali bracia" (pierwsze wydanie: Wydawnictwo Literacko-Naukowe, 1931), "Zazdrość i medycyna", (Gebethner i Wolf, 1933), "Prolegomena do wszelkich nauk hermetycznych" (Instytut Wydawniczy PAX, 1958), "Schodami w górę, schodami w dół" (Wydawnictwo Poznańskie, 1967), "Głownictwo, moglitwa i praktykorze" (Wydawnictwo Poznańskie, 1971). Żona: Ruth Elly Abramovitsch Sorel (1939-24.05.1972, jego śmierć).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Matka Joanna od Aniołów Jarosław Iwaszkiewicz
Matka Joanna od Aniołów
Jarosław Iwaszkiewicz
Kiedy ksiądz Suryn "trzęsąc się po okropnej drodze w niewygodnej najtyczance" zmierza ku klasztorowi "panien urszulanek" w Ludyniu, nie zdaje sobie sprawy z tego, jak znamienna w skutkach dla niego to będzie podróż. I nie chodzi nawet o to, że cieniem na jego duszy kłaść się może przepowiednia pewnej Cyganki brzmiąca "Horbatu polubisz", co jakiś innego rodzaju "smętek wewnętrzny", który "radość wolnego powietrza" i "wolnej ptaszki" zmienia w jakiś wewnętrzny"mąt" duszy, wrzucając go "w orbitę nieznanych zdarzeń", będących źródłem mąk dla serca i umysłu. . "Małe jądro ciemności", które gości gdzieś na dnie duszy jego, pod wpływem zderzenia się z "ponadrzeczywistą rzeczywistością" Matki Joanny od Aniołów rozrasta się, infekując kolejne dni jego pobytu w klasztorze snami pełnymi zmor i walk z samym sobą, robiąc z niego "igraszkę najpotężniejszych sił zła", choć wydaje się początkowo, że teologiczna wiedza i szczera modlitwa to skuteczny oręż w walce z wszelkiej maści demonami. Ale być może najbardziej niebezpieczny demon to ten, który kryje się w nas samych, a u podłoża wszystkiego, co "zgubić potrafi snadnie" każdego, nawet duchownego - leży... MIŁOŚĆ. Bo "człowiek to dziwna ptaszka" jednak... . Pisząc to opowiadanie (które ze względu na swoją objętość można uznać nawet za krótką powieść) czerpał inspirację Iwaszkiewicz z lektury dziejów jezuickiego egzorcysty, który w XVII w. oskarżony został o opętanie zakonnic i matki przełożonej klasztoru Urszulanek w Loudun. Tutaj zamiast Francji mamy Ludyń pod Smoleńskiem, a pod fabułą kryją się elementy autobiograficzne, dotyczące podobno relacji Iwaszkiewicza ze swoją żoną Anną. Pomimo tytułu sugerującego, że literackie światło padać będzie na Matkę Joannę - to ksiądz Suryn jest tutaj postacią, wokół której skupia się obraz tej wewnętrznej walki z siłami zła. Stąd także ta warstwa psychologiczna jest bardzo rozbudowana, a my otrzymujemy obok opisu zdarzeń zapis myśli księdza Suryna, będący rekonstrukcją jego duchowej przemiany, prowadzącej do zaskakującego, pełnego dramatyzmu zakończenia. . Urzekł mnie tutaj klimat, zachwycił literacki język stylizowany na staropolski, ale bardzo przystępny, często też zmuszający, by zatrzymać się nad pojedynczym słowem czy całym wyrażeniem. Jest w tym także nuta humoru, co zdecydowanie przełamuje wspomniany wyżej dramatyzm. Opowiadanie to okazało się także o wiele bardziej wielowarstwowe, niż się początkowo wydawało. Temat opętania to tylko naskórek, pod którym znajdziemy próbę odpowiedzi na pytania odnośnie natury zła, pojęcia prawdy, grzechu, istoty miłości, ofiary, pragnienia wyjątkowości. Bardzo polecam.
Ananke144 - awatar Ananke144
ocenił na 8 4 miesiące temu
Bramy raju Jerzy Andrzejewski
Bramy raju
Jerzy Andrzejewski
„Bramy raju" to powieść wyprzedzająca swoje czasy. Niesamowite jak można pisać o cielesności i o tym co się z nią wiąże w sposób tak nieskrępowany i silnie oddziałujący na zmysły. To zresztą ciekawe, bo w większości mamy tu do czynienia z monologami wewnętrznymi lub spowiedziami bohaterów. Wstawek czysto opisowych mamy tutaj niewiele. Może to właśnie dzięki temu, kiedy się już pojawiają, zwracają na siebie uwagę. Andrzejewski był gejem (patrz. „Homobiografie" Tomasika). To napięcie między pragnieniem homoseksualnym czy ogólnie erotycznym, a niemożnością jego pełnej realizacji albo tłumieniem go wybrzmiewa tutaj głośno. Nie da się tego napięcia nie wyczuć, nie sposób go ominąć. Właściwie prawie każda postać „Bram raju" kieruje się jakimś pragnieniem, dąży do osiągnięcia spełnienia erotycznego i duchowego. Zdaje się, że według Andrzejewskiego te dwie siły muszą w końcu się ze sobą zderzyć, co widać na ostatnich stronach powieści. Jeśli chodzi o samą formę dwóch zdań, to wydaje się ona być pretekstowa. Ta kropka mogłaby równie dobrze się tam pojawić i nic złego by się nie wydarzyło. Jest to jednak świadomy zabieg artystyczny. Myślę, że to jedno długie zdanie ma odpowiadać samemu głównemu motywowi powieści. Jest nim dążenie do celu, nieustanny marsz. Dzięki takiej formie czytelnik może poczuć się tak, jak protagoniści, którzy w swojej wędrówce nie zatrzymują się. I będą szli całą noc...
Igor - awatar Igor
ocenił na 8 1 rok temu
Romans Teresy Hennert Zofia Nałkowska
Romans Teresy Hennert
Zofia Nałkowska
Ona jeszcze ładna, już niemłoda mężatka, z przeszłością, którą w dawniejszych czasach warto było dyskretnie odstawić jak szkielet do szafy. On - przystojny, dziarski oficer, nieco zblazowany, z jednej strony cyniczny, z drugiej - żarliwy. I miłość, która przychodzi nagle, zupełnie nie w porę i tak, że nie sposób się przed nią obronić. W tle inny romans - a właściwie miłostka antypatycznego, żonatego oficerka ze skłonnością do malwersacji, ze śliczną ale "diablo drogą" pracownicą pewnego biura. Oględnie mówiąc, żadna z tych miłosnych historii nie zakończy się happy endem. Wszystko rozgrywa się w realiach młodziutkiej Polski z początku lat dwudziestych XX wieku, w środowisku wyższych wojskowych i osób "z towarzystwa". I to tło społeczne wydaje się być ciekawsze niż sam wątek miłosny. Opisy towarzyskich spotkań, trosk i radości opisywanej klasy są całkiem interesującym obrazem epoki, zwłaszcza, że widzianym oczami pisarki - bezpośredniego świadka tych czasów. Nasz młody kraj nie wydaje się krainą mlekiem i miodem płynącą. Wielu wojskowych po wojnie idzie w odstawkę, ich pobory nie tylko nie wystarczają na wystawną reprezentację, ale czasem wręcz na skromne życie. Co nie zmienia faktu, że "oficeryje" nie chcą rezygnować z luksusowych przyjemności, niektórzy nawet kosztem wyprzedawania rodzinnych pamiątek i mebli. Czyżby Ojczyzna nie była w stanie odwdzięczyć się jej obrońcom? Sprawy socjalne innych grup społecznych również szorują po dnie, zupełnie jakby Polska uznała osiągnięcie upragnionej niepodległości za szczyt i kres swych celów. Mimo ciekawego kontekstu, książka mnie nie porwała i nie uwiodła. Nałkowska była przez długie lata niesłychanie wpływową osobą w różnych organizacjach związanych ze słowem pisanym. Jednak Jej twórczość zestarzała się raczej nieładnie. "Medaliony" to oczywiście ponadczasowy hit, ale to raczej ze względu na ich tematykę niż urodę narracji. Jeśli mam zwracać się do literatury sprzed II Wojny, wolę już Dołęgę lub Makuszyńskiego.
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na 6 1 rok temu
Lekcja martwego języka Andrzej Kuśniewicz
Lekcja martwego języka
Andrzej Kuśniewicz
William Faulkner był pisarzem postępującej katastrofy, toksycznego koloidu przeszłości oraz teraźniejszości. W „Rodzinnej Europie” Czesław Miłosz celnie zauważył, że to zaważyło na estymie, jaką amerykański literat cieszył się (na czas pisania swojego skądinąd znakomitego eseju, tj. 1959; bo kto dzisiaj wie kto to był Faulkner?) nad Wisłą. Oczywiście zaciążyło to – wg wielu znawców – na sukcesie Włodzimierza Odojewskiego czy (w bliższej nam perspektywie czasowej) „Golema” Macieja Płazy, ale jako wielbiciel Faulknera nie do końca się z tą tezą zgadzam. Zarówno Odojewski jak i Płaza nie są epigonami; przekonywanie o wielkości pisarstwa Odojewskiego jest zbyteczne, z kolei Płaza, mimo używania podobnych narzędzi literackich co amerykański noblista, w przywołanej wyżej powieści jest też silnie singerowsko-lovecraftowski (to moja opinia, a także komplement). Dzięki temu obie pozycje operują w innych rejestrach, jakkolwiek serwują czytelnikowi podobnie przygnębiającą aurę postępującej degeneracji świata. Kuśniewicz na pierwszy rzut oka jest kolejnym z pogrobowców Faulknera. Obawiam się, że dla wielu literaturoznawców wystarczy stosowanie długich zdań, zredukowanie dialogów do absolutnego minimum (niekiedy oznaczającego zero) oraz poruszanie się w technice strumienia świadomości, by wysnuć takie porównanie. Cóż za krzywdzące uproszczenie; długimi zdaniami posługiwał się też Tomasz Mann, można pozornie zachować dialogi, które dialogami nie są (Witkacy w „Pożegnaniu jesieni),z kolei każdy strumień świadomości, z racji silnego intersubiektywizmu, jest czymś odrębnym od innego strumienia. „Lekcja martwego języka” to unikat, bowiem w swej strukturze tworzy pewien łańcuch impresji powiązanych dość luźną więźbą (np. gdy porucznik Kiekeritz widzi torbę konduktorską w przedziale wodzi ją daleko w przestrzeń i czas, po czym z kolejnego skojarzenia idzie w kolejne skojarzenie, itd. – dlaczego, zdradza niestety skandaliczny opis serwisu, który odsłania prawie wszystkie karty jeszcze przed lekturą, jak tak można). Jest unikatowa, bowiem tworzy kalejdoskopiczny obraz psychicznej i moralnej degradacji, nie wwiercając się tak głęboko w strukturę psychiczną bohatera (Odojewski),nie odnosi się ze szczególarskim pietyzmem do postaci drugoplanowych (Faulkner),nie wyjaśnia hermetycznego świata jego własnymi terminami (Płaza). Pejzaże okrucieństwa wymieszane z pełnymi wdzięku impresjami natury czy mitami tworzonymi w głowie porucznika (niewątpliwego estety w wąskim tego słowa sensie) to zaledwie migawki, piękne miniatury, szkatułka wspomnień i szkiców wspomnień pojawiających się niby bez celu, a tak naprawdę by naświetlić, z jak drobnych okruchów składa się człowiek stojący u progu gnijącego świata. „Lekcja martwego języka” przez obraz społecznego bankructwa I wojny światowej, podeptanych idei i skundlonych ludzi stawia pytanie ile po nas zostanie, ile warta jest sztuka, ludzkość, jednostka w kontekście Wielkiej Erozji. Kuśniewicz, poza pieczołowitym, do granic perfekcji wymuskanym językiem, doskonale opanował również technikę inwersji czasowej (i tu wreszcie można zestawić go z Faulknerem). Bo ile człowiek ma minut wiedząc że wszystko ginie i o czym myśli, licząc ostatnie sekundy? Czy w głowie zostają wielkie idee, figura efeskiej Diany, czy też pozornie bezcelowe migawki, które nie mają początku, końca, związku ani znaczenia? Co rodzi się w obliczu wszechogarniającej klęski? Dlaczego język, którym mówimy całe życie nagle okazuje się martwy? Upadek nie musi być stopniowy, jak w „Marszu Radetzky’ego” Rotha lub jedynie sygnalizowany jak w „Soli ziemi” Wittlina (powołując się na inne świetne pozycje dot. I wojny w cesarsko-królewskiej monarchii). Może być taki, że człowiek dosłownie w ostatniej chwili uświadamia sobie, że przegapił własne istnienie. „Andrzej Kuśniewicz swą pasję literacką realizował dwutorowo: lewą ręką ochoczo spisywał donosy na swoich kolegów, prawej używał zaś do tworzenia literatury rozumianej bardziej tradycyjnie” – że przytoczę cytat z jednego z wpisów na portalu. Prawicą uczynił przynajmniej jedną wybitną rzecz.
Yarek44 - awatar Yarek44
ocenił na 9 1 rok temu
Kronika wypadków miłosnych Tadeusz Konwicki
Kronika wypadków miłosnych
Tadeusz Konwicki
Piękna wiosna, ciepłe lato sprzyjają miłosnym uniesieniom nawet wtedy gdy to 1939 rok. W przededniu drugiej wojny światowej ówczśni maturzyści, nie znając zbliżającego się końca ich beztroski, upajają się swoją pierwszą miłością. Głowny bohater, 19-letni Witek spotyka przypadkowo wiotką Alinę. W jego sercu wybucha ogrom uczuć do dziewczyny, silnych tak bardzo, jak tylko może być silna pierwsza miłość. Uczucia Witka stopniowo rosną, wraz z tym, jak często w jego myślach pojawia się Alina. Owładnięty swoją pierwszą miłością traci poczucie mijającego czasu i obowiązku zaniedbując naukę i maturalne przygotowania. Niby wydarzenia osadzone blisko 100 lat temu, ale niezmiennie prawdziwe. Bowiem barwa nastoletniej "śmiertelnej" miłości jest niezmienna i niezależna od otaczającej ją rzeczywistości. Książka balansuje na granicy problemów miłości i dorastania. Pokazuje jak obojętność, niezrozumienie i toczące się wokół wydarzenia mogą zniszczyć nawet najbardziej żarliwe uczycie. Autor przedstawia bardzo nostalgiczną opowieść sięgając do czasów i miejsc własnej młodości. Pokazuje jak kruchy może być świat młodych, gdy wokół toczą się burzliwe wydarzenia. Proza Konwickiego jest liryczna i refleksyjna, pełna tęsknoty za dawno minionymi czasami. To prawdziwy slow reading. Nie rzadko opowieść Konwickiego zwalnia, by czytelnika skłonić do zadumy, ale nie każdemu to się spodoba. A zadumać jest się nad czym, bo nad ulotnością młodości i nieuchronnością wydarzeń historycznych, które zawsze niosą zmiany - czasem bardzo drastyczne. Powieść urzeka pięknym językiem, który pobudza zmysły i budzi w czytelniku nostalgię za młodością i młodzieńczą miłością. Ja znalazłam wiele czytelniczej radości w tej lekturze.
Ola - awatar Ola
oceniła na 7 17 dni temu
Grube ryby. Dom otwarty Michał Bałucki
Grube ryby. Dom otwarty
Michał Bałucki
𝐙 𝐂𝐘𝐊𝐋𝐔 "𝐎𝐂𝐀𝐋𝐈Ć 𝐎𝐃 𝐙𝐀𝐏𝐎𝐌𝐍𝐈𝐄𝐍𝐈𝐀". 𝗞𝗟𝗔𝗦𝗬𝗞𝗔 𝗪𝗖𝗜ĄŻ Ż𝗬𝗪𝗔 ! Dwa słuchowiska "𝗚𝗥𝗨𝗕𝗘 𝗥𝗬𝗕𝗬" oraz "𝗗𝗢𝗠 𝗢𝗧𝗪𝗔𝗥𝗧𝗬". Pierwsze zatytułowane GRUBE RYBY, to komedia w trzech aktach, której premiera odbyła się w warszawskim teatrzyku ogródkowym „Belle Vue” 27 sierpnia 1881r. Dwie młode panny, Wandzia i Helenka, kokietują dwóch podstarzałych kawalerów. Pana Wistowskiego i Pagatowicza, chcąc wykorzystać ich do realizacji własnych celów. Afera na 100 fajerek, kiedy okazuje się, że Wanda chce poślubić bratanka Wistowskiego, Henryka. Za to Helena chce, aby Pagatowicz kupił jej w Wiedniu materiał na suknię. Wistowski i Pagatowicz opacznie to rozumieją: myśląc, że panienki dążą do małżeństwa z „grubymi rybami”, za które siebie samych uważają. Reżyseria: Jerzy Leszczyński Emisja: 1951 𝐖𝐘𝐒𝐓Ą𝐏𝐈𝐋𝐈 : Konstanty Pągowski - Onufry "Lufcio" Ciaputkiewicz; Janina Manclingrowa - Dorota "Dorcia", żona Ciaputkiewicza; Elżbieta Barszczewska - Wanda "Wandzia", wnuczka; Franciszek Dominiak - Burczyński, obywatel ziemski; Alicja Ursyn Szantyrówna - Helenka, córka Burczyńskiego; Jerzy Leszczyński - Wistowski; Wieńczysław Gliński - Henryk, syn Wistowskiego; Aleksander Dzwonkowski - Pagatowicz; Ludwik Tatarski - Filip, służący Ciapatkiewiczów. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Drugie Słuchowisko zatytułowane "𝗗𝗢𝗠 𝗢𝗧𝗪𝗔𝗥𝗧𝗬", miała swoją premierę w Krakowie 31 marca 1883. To kolejna komedia w 3 aktach, której fabuła rozgrywa się w czasie karnawału w mieszkaniu urzędnika bankowego, Władysława Żelskiego. Podczas nudnej gry w szachu, żona gospodarza, Janina Żelska wpada na cudowny pomysł urządzenia "Tańczącego wieczoru". Pomysł zostaje przyjęty i następuje szereg zabawnych i zaskakujących wypadków. W finale całe towarzystwo dochodzi do wniosku, że jednak ich dotychczasowy, nudny tryb życia był prawdziwą przyjemnością w porównaniu do "domu otwartego", a Janina wypowiada z radością słowa: No, teraz dom nasz znowu zamknięty. Taki oto epizod z życia poczciwej, choć nie pozbawionej śmieszności rodziny mieszczańskiej. Reżyseria: Zbigniew Kopalko Emisja: 2002-12-31 𝐖𝐘𝐒𝐓Ą𝐏𝐈𝐋𝐈 : Aleksander Dzwonkowski - Władysław Żelski - urzędnik banku; Karolina Lubieńska - Janina Żelska - żona Władysława; Janina Anusiakówna - Kamila, siostra Janiny; Aleksander Zelwerowicz - Telesfor, wuj Janiny i Kamili; Jerzy Tkaczyk - Adolf, narzeczony Kamili; Andrzej Bogucki - Alfons Fikalski; Jan Kurnakowicz - Wicherkowski; Maria Żabczyńska - Pulcheria Wicherkowska; Ludwik Tatarski - Ciuciumkiewicz - archiwista; Helena Buczyńska - Katarzyna Ciuciumkiewiczowa - żona; Urszula Hałacińska - Tecia Ciuciumkiewiczowa - córka; Maria Pawluśkiewicz - Miecia Ciuciumkiewiczowa - córka; Aniela Rolandowa - Munia Ciuciumkiewiczowa - córka; Hanna Zielińska - Lola Ciuciumkiewiczowa; Wieńczysław Gliński - Wróbelkowski; Edmund Fidler - Fujarkiewicz; Mikołaj Wołyńczyk - Malinowski; Władysław Grabowski - Franciszek, służący; Mieczysław Wojnicki - Bagatelka; Ludwik Jabłoński - Lokaj; oraz Goście. Autor Michał Bałucki wspaniale potrafił zaprezentować różne osobowości ludzi, wyśmiać prowincjonalne ambicje, zakłamania obyczajowe, przywary właściwych nie tylko małomieszczańskiemu środowisku XIX-wiecznego Krakowa. Wyborna odsada, wspaniale się tego słuchało. Można się poczuć jak w Starym Kinie. Choć bez wizji to moja wyobraźnia dawała radę 😊 Oba utwory miały swoje Spektakle Teatralne oraz Telewizyjna. Teraz już takich aktorów nie ma. 𝐁𝐀𝐑𝐃𝐙𝐎 𝐏𝐎𝐋𝐄𝐂𝐀𝐌 - 𝗖𝗭𝗬𝗧𝗔𝗝𝗖𝗜𝗘 - 𝗦Ł𝗨𝗖𝗛𝗔𝗝𝗖𝗜𝗘 - 𝗪𝗔𝗥𝗧𝗢 !
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Zazdrość i medycyna

Więcej
Michał Choromański Zazdrość i medycyna Zobacz więcej
Michał Choromański Zazdrość i medycyna Zobacz więcej
Michał Choromański Zazdrość i medycyna Zobacz więcej
Więcej