Firma bez strachu. Jak zbudować kulturę organizacyjną, w której bezpiecznie jest wyrażać pomysły, zadawać pytania i przyznawać się do błędów
Czytałam tą książkę w wersji oryginalnej (“THE FEARLESS ORGANIZATION”), daję o tym znać na początku recenzji bo mogło mieć to wpływ na mój odbiór. Nie mam pojęcia w jaki sposób została przetłumaczona na polski, czasem książki na tym tracą. Przyznaję też, że nie jest to tematyka, po którą bym sięgnęła z własnej inicjatywy. Ale jako że ją dostałam, postanowiłam w końcu się za nią zabrać tak z ciekawości. Tak jak zakładałam, wiele do mojego życia nie wniosła ale nie żałuję że się z nią zapoznałam, czytanie jej nie zajęło mi nie wiadomo ile czasu bo jest stosunkowo krótka i łatwa w odbiorze.
Zacznę może od tego, że od samego początku jej forma przypominała mi nieco ładnie napisaną pracę magisterską. Autorka stawia sobie bowiem na samym początku tezę (strach i brak zaufania w organizacjach, niezależnie od ich obszaru działania, prowadzą do samych szkód) i potem ją broni używając konkretnych przykładów z życia wziętych. Dla mnie osobiście te przykłady były najciekawsze bo nie o wszystkich słyszałam, ponadto takie tematy najlepiej się w ten sposób przyswaja i pojmuje problem. Przyznaję z doświadczenia że autorka ma jak najbardziej rację, chociaż ludzie coraz częściej nie boją się odzywać, a problemem staje się raczej to, że nikt pracowników nie słucha, bo management nie ma z tego żadnych korzyści żeby rozwiązywać ich problemy ;) Tego zjawiska autorka albo nie zna, albo postanowiła się mu nie przyglądać, skupiając się stricte na sytuacjach kiedy dochodzi do nieprzyjemnych czy wręcz tragicznych zdarzeń w firmie, bo ludzie boją się zgłaszać problemy i swoje obserwacje, z różnych przyczyn. Spodobało mi się to że zrozumiała rdzeń problemu, jakim jest często brak kompetencji, ego czy mocno hierarchiczna struktura w firmie, stawiająca kadrę zarządzającą na pozycji półbogów, co uniemożliwia szeregowym pracownikom wprowadzanie zmian czy korekt do niektórych procedur czy procesów. A jest to bardzo niebezpieczne, bo to oni wiedzą co jest nie tak i jak można to naprawić. Historia stara jak świat, cieszę się że ktoś mówi o tym głośno ale jednocześnie nie łudzę się, że tego typu publikacje mogą coś zmienić. Korporacje to specyficzne twory rządzące się wszystkim tylko nie logiką i etycznymi zasadami, chodzi w nich tylko o czerpanie jak najwyższych zysków finansowych i nic więcej. Oczywiście że zdarzają się firmy i managerowie, którzy po przeczytaniu tej książki doznają olśnienia i naprawiają relacje z pracownikami krok po kroku, kierując się wnioskami pani Edmondson, ale takich sytuacji jest może promil w oceanie patologii.
Niemniej jednak, książka może być godna uwagi dla osób zainteresowanych tematem. Mnie jakoś nie oświeciła bo teza w niej jest do bólu oczywista, ale spędziłam trochę czasu w korporacjach, może stąd moje zrozumienie dla przytaczanych sytuacji i cynizm. Sama nie wiem dla kogo może być ta pozycja, ale pewnie dla bardziej świadomych osób, chcących poprawić własne firmy w jak najprostszy i ludzki sposób. Reszcie w życiu raczej nie pomoże ;)
Opinia
Świetne, przejrzyście napisane i zwarte opracowanie podstawowej wiedzy dotyczącej ekonomii behawioralnej w ujęciu nie tylko osoby przygotowanej teoretycznie, ale też wieloletniego praktyka. Idealna propozycja dla kogoś, kto w kompaktowym rozmiarze (niewiele ponad 200 stron) chce znaleźć przewodnik po tej dziedzinie bez nadmiernego zagłębiania się w niuanse, ale jednocześnie bez skrótów uproszczeń, czy intelektualnych płycizn. Dla tych, którzy znają pracę Kahnemana, Thalera, Ariely'ego, Cialdiniego świetne podsumowanie najważniejszych informacji i tropów. Książka w ciekawym opracowaniu graficznym i aż żak, że tak mało dostępna w powszechnych kanałach sprzedaży i dystrybucji.
Zamieszczone na końcu każdego rozdziału podsumowanie ułatwia korzystanie i przyswojenie z najważniejszych pojęć i terminów, czemu także służy zamieszczony na końcu indeks.
Polecam.
Zastanawia tylko po co autorka wprowadza tytułowe pojęcie zapalnika, gdy w całej literaturze przedmiotu sprawdza się i jest stosowany raczej termin impuls. Tak jak u ojca ekonomii behawioralnej i noblisty R. Thalera.
Świetne, przejrzyście napisane i zwarte opracowanie podstawowej wiedzy dotyczącej ekonomii behawioralnej w ujęciu nie tylko osoby przygotowanej teoretycznie, ale też wieloletniego praktyka. Idealna propozycja dla kogoś, kto w kompaktowym rozmiarze (niewiele ponad 200 stron) chce znaleźć przewodnik po tej dziedzinie bez nadmiernego zagłębiania się w niuanse, ale jednocześnie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to