Wszyscy jesteśmy martwi

Okładka książki Wszyscy jesteśmy martwi
Katarzyna Grzędowska Wydawnictwo: Novae Res fantasy, science fiction
270 str. 4 godz. 30 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
2015-08-24
Data 1. wyd. pol.:
2015-08-24
Liczba stron:
270
Czas czytania
4 godz. 30 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379428694
Średnia ocen

                5,2 5,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wszyscy jesteśmy martwi w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wszyscy jesteśmy martwi

Średnia ocen
5,2 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1
1

Na półkach:

Jak dla mnie mega fajna książka. Opowiada historię o wilkołakach i wampirach, czyli moje ulubione jeśli o książki chodzi. Pierwsze słowa opisu już były znakiem, że muszę to mieć I trafia na pierwsze miejsce mojej listy książek do przeczytania. Co do fabuły to bardzo ciekawa ale dość dużo można było się domyśleć. Tak czy siak raczej kiedyś na pewno trafi ponownie w moje ręce. Czyta się ją bardzo szybko i miło

Jak dla mnie mega fajna książka. Opowiada historię o wilkołakach i wampirach, czyli moje ulubione jeśli o książki chodzi. Pierwsze słowa opisu już były znakiem, że muszę to mieć I trafia na pierwsze miejsce mojej listy książek do przeczytania. Co do fabuły to bardzo ciekawa ale dość dużo można było się domyśleć. Tak czy siak raczej kiedyś na pewno trafi ponownie w moje...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

75 użytkowników ma tytuł Wszyscy jesteśmy martwi na półkach głównych
  • 49
  • 26
18 użytkowników ma tytuł Wszyscy jesteśmy martwi na półkach dodatkowych
  • 10
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ezotero. Moje przeznaczenie Agnieszka Tomczyszyn
Ezotero. Moje przeznaczenie
Agnieszka Tomczyszyn
Tajemnicza i niezrozumiała dla mężczyzn natura kobiet, ich niezwykłe zgranie, przekazywanie tajemnej wiedzy o siłach natury oraz umiejętność rodzenia dzieci stały się zaczątkami budowania legendy o wiedźmach. Obdarzone tajemnymi mocami niewiasty potrafiły przepowiadać przyszłość, panować nad teraźniejszością i otumaniały mężczyzn swoim urokiem. Przez wiele wieków pozbawiane jakichkolwiek praw potrafiły jednak przełamywać granice i rządzić przez manipulację. Kiedy w końcu uznano ich prawa wydawałoby się, że te ich niezwykłe siły nie będą już potrzebne. Nic bardziej mylnego. Piękne, eleganckie kobiety działające społecznie, szukające poklasku, bogactwa i miłości otaczają się aurą tajemniczości, a w chwilach potrzeby potrafią wykorzystać swoje moce. Wydawałoby się, że musi być ich niewiele. Okazuje się jednak, że świat jest przepełniony tymi kobiecymi mocami, będącymi częścią ich natury. Do takiego świata zabiera nas Agnieszka Tomczyszyn w „Ezotero”. W pierwszym tomie zatytułowanym „Córka wiatru” poznajemy Latte żyjącą w świecie tajemnic i izolacji przed światem. Jej matka pragnie ją chronić przed nieuchronnym losem, na który tylko nieliczni mają wpływ… W jaki sposób młodziutkiej Latte uda się przerwać rodzinną klątwę musicie przekonać się sami. Kolejny tom „Ezotero” to „Moje przeznaczenie” wprowadzający nas w życie młodej Poli mieszkającej na górze Brocken. Byłaby przeciętną młodą kobietą, gdyby nie pewne niezwykłe zdolności potrafi przepowiadać przyszłość i teleportować się. Aurę tajemniczości wokół niej podkreśla jej niezwykły strój: często nosi czarne jeansy z dziurami na całej długości, bluzkę z motywem pajęczej sieci, do tego ma niezwykły tatuaż na plecach i sięgające do pasa czarne dredy. Sprawia wrażenie młodej buntowniczki. Wychowywana przez babcię Pola nie wie nic o swoich rodzicach poza tym, że nie żyją. Edukacja młodej kobiety toczy się wokół kształtowania jej charakteru i poszerzania wiedzy z magii, dlatego każdego dnia uczy się formułek zaklęć oraz historii oraz strukturę Kręgu Sybilli. Nieznająca zwyczajnego życia Pola poznaje je z książek podrzucanych przez wróżki. Lektury wywołują w niej tęsknotę i pragnienie zaznania miłości, posiadania normalnego domu i odkrycia tajemnicy nieobecności rodziców w jej życiu. Czy mieszkającej wśród kobiet o niezwykłych mocach bohaterce uda się spełnić marzenia? Przekonajcie się sami. Agnieszka Tomczyszyn po raz kolejny wprowadza nas w świat magii, porozumiewania się myślami, czczenia sabatów, w czasie których wróżki dzielą się niezwykłymi historiami. Wchodzimy w świat inteligentnej, silnej i odważnej bohaterki potrafiącej zachować dystans i sceptycyzm wobec starszych, co umożliwia jej powiedzenie się, że większość wróżek to ignorantki nieznające zaklęć oraz zakresu swojej moc. Jej zadaniem będą reformy na górze Brocken, co sprawia, że nie wszystkie mieszkanki tego miejsca są jej przychylne. Po śmierci babki młoda wróżka musi odnaleźć matkę, o której była przekonana, że nie żyje. Wyprawa do świata zwykłych ludzi pozwoli jej zaznać różnego rodzaju uczuć: miłości rodzicielskiej i erotycznej. „Ezotero. Córka wiatru” to wciągająca powieść o świecie, który wiele osób fascynuje. Nie zabraknie tu wizji, wróżenia, czarów, kształtowania umiejętności. Świat wróżek, hezychii i ludzi przeplata tu się tworząc piękną opowieść o życiu pełnym magii. Powieść z pogranicza fantasy, kryminału porusza ważne kwestie filozoficzne i zmusza do zastanowienia się nad sensem naszych codziennych działań. Może ona być traktowana jako literatura z pogranicza moralizmu i poradnika wskazującego drogi duchowego rozwoju: nasza sfera cielesna i fizyczna muszą współgrać, aby w naszym życiu była harmonia. Powieść szczególnie polecam kobietom wierzącym we własne moce i tym czekającym na ich odkrycie. Każdy z tomów jest autonomiczny i mimo, że stanowią całość można sięgnąć po drugi bez znajomości pierwszego.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na 7 7 lat temu
Nieskończona Przestrzeń Snu Jan Drożdż
Nieskończona Przestrzeń Snu
Jan Drożdż
Lubisz czytać książki. Od dziecka wertujesz wszystko, co zawiera litery. Jednak przychodzi taki moment, kiedy czytając kolejną książkę, klasyfikowaną jako "młodzieżowa", po kilku rozdziałach, a może nawet samym opisie, jesteś w stanie przewidzieć zakończenie. I zaczyna Cię to nudzić, rozczarowuje. Szukasz dalej. Być może przypadkiem trafiasz na "Nieskończoną Przestrzeń Snu" autorstwa Jana Drożdża. Być może podejrzewasz, że to będzie kolejna lekka lekturka. Poznajesz Ninę - niby zwykłą dziewczynę, może nawet z kimś ta je jej normalność, a przy tym inteligencja, zaczynają Ci się kojarzyć. Otoczona gronem profesorów. No cóż, któż nie wspomina z sentymentem studenckiej beztroski (a może też troski?)? Ciężko. Początkowo nie sposób przywyknąć do innego języka, licznych skrótów, skomplikowanej rzeczywistości. Bo to nie kolejne love story, nie kolejna słodka i przewidywalna historia. Wkraczasz w nowy, niestandardowy świat. Świat, który jest Ci jednocześnie bliski (bo sny, bardziej lub mniej ambitne, zrozumiałe, oczywiste), można by powiedzieć - Twoja codzienność, gdyby nie to, że ma miejsce każdej nocy. Okazuje się, że jednak bardziej skomplikowany, niż kiedykolwiek mógłbyś przypuszczać. Wkraczasz w wielopoziomową, niełatwą przygodę, okraszoną bogatym językiem. Czujesz bliskość z Niną, główną bohaterką, wierzysz, że jak zwykle wszystko dobrze się skończy. Czy zakończenie Cię rozczaruje? Myślę, że będzie to kwintesencja wspaniałej przygody, w którą polecam wybrać się każdemu, kto pragnie choć na chwilę oderwać się od otaczającego go świata. Co czujesz kiedy dowiadujesz się, że ten utwór to debiut autora? W dzisiejszym, zdawać by się mogło do szpiku prostym i tandetnym świecie, gdzie każda celebrytka jest autorką książek, mogłoby się zdawać, że to nic wielkiego. W tym miejscu pragnę jednak zwrócić się do autora (jeśli kiedykolwiek trafi na ten komentarz) - jestem pod ogromnym wrażeniem, że w tym "prostym, tandetnym świecie" jest ktoś, kto potrafi w tak barwny sposób oprowadzić czytelnika po zakątkach innej rzeczywistości.
OtTola - awatar OtTola
oceniła na 7 5 lat temu
Anielica śmierci Maria Jaskulska
Anielica śmierci
Maria Jaskulska
Niezmiernie trudno ocenić mi tę książkę, nie ze względu na treść, ale dlatego że znam autorkę osobiście, a wiadomo, że wtedy patrzy się mniej obiektywnie. Bohaterką jest młoda kobieta Lila, która pracuje w recepcji hostelu, zagubiona i wycofana z życia. Pewnego dnia znajduje "maszynopis", który jest jakby o niej samej, jednak wydruk jest nieskładny i przeplata się z innymi historiami, i mam wrażenie, że niektóre są niedokończone, być może był to celowy zabieg. Powieść jest odzwierciedleniem realnego świata, zawiera sporą dawkę surrealizmu, groteski, czarnego humoru, przemocy, alegorii, ukrytej symboliki itp, pełno tu też fantastycznych elementów jak chociażby duchów, aniołów. Pojawia się kwestia alkoholu, narkotyków i obłędu. Tak obłędu! Książka porusza jeszcze jedno moim zdaniem słabo dostrzegalne zagadnienie, chorobę psychiczną, a konkretnie schizofrenię, nie ma tego powiedziane wprost, ale są pewne poszlaki, które nam to sygnalizują. Ślady wskazują, że te zakręcone, chaotyczne zupełnie ze sobą nie związane historie nabierają sensu gdy popatrzymy na to oczyma człowieka zmagającego się z tą potworną chorobą. Wyobraźcie sobie, że widzicie wokół siebie duchy czy objawia wam się nagle anioł, mało tego wyglądają całkowicie realnie, a niektóre z nich to wcale nieprzyjazne istoty i w dodatku chcą nas skrzywdzić. Nie dziwi też więc fakt, że pojawiają się różne używki, byle tylko zapomnieć, zatrzeć ślad, tylko że one sprawiają iż wszystko staje się znacznie gorsze. Jest to niezwykle mroczna opowieść, na pierwszy rzut oka pozbawiona sensu, z nielogiczną fabułą, a na drugi rzut oka można dopatrzyć się w niej czegoś więcej i stwierdzić, że powieść ma drugie dno, które trudno dostrzec. Nie jest ani lekka, ani łatwa w odbiorze, albo się ją kocha, albo nienawidzi. Widać, że autorka bardzo się starała przedstawić jak najlepiej to co chciała przekazać, ale nie zawsze jest to możliwe jeśli nie siedzi się w głowie drugiej osoby, pewne rzeczy trudno opisać. Sama twórczyni twierdzi, że mogła poświęcić więcej czasu na dopracowanie swojego tworu, nie ulega jednak wątpliwości, iż pisarka ma ogromny talent i mam nadzieję, że będzie dalej szkolić się w przelewaniu prozy na papier, a być może zaserwuje coś z poezji. Z miłą chęcią będę śledził jej poczynania. Z całej sympatii do pisarki wystawiam, przynajmniej tak mi się wydaje, dość wysoką notę jak dla jej pierwszej książki, bo aż 6 gwiazdek na 10. Z czystym sumieniem polecam się zapoznać, bo jest to dość bezprecedensowe dzieło, które większości zapewne nie przypadnie do gustu.
Morbius - awatar Morbius
ocenił na 6 9 lat temu
Miasto krwi Kamil Dziadkiewicz
Miasto krwi
Kamil Dziadkiewicz
Szansę na przeczytanie Miasta krwi dostałam już spory czas temu, jednak ciągle coś stało mi na drodze, by poznać tę historię. Wiele zobowiązań, wyjazd za granicę, w końcu problem z sięgnięciem po e-booka. Książka grzecznie przeleżała, czekając, aż w pełni będę na nią gotowa. Nie jestem bowiem fanką gatunku fantasy. Na swoim koncie mam już kilka przeczytanych i liczyłam na to, że autorowi również uda się przenieść mnie do magicznego świata, który stworzył w swoim dziele. Siedemnasty wiek, Hyruf. Epoka krwawych wojen religijnych. Poniżany przez ojca z powodu kalectwa Mulgih Thadur nie może dłużej znieść maltretowania siebie i swojej matki. Doprowadzony do ostateczności popełnia makabryczne morderstwo, które pozoruje na samobójstwo. Nie wie jednak, że z ukrycia obserwuje go człowiek Garlona, najważniejszej figury świata przestępczego Hyruf. Popełnione z desperacji zabójstwo wprowadza go na drogę zła, z której nie ma już odwrotu. Chcąc chronić rodzinę, godzi się na najgorsze z możliwych czynów. Początkowo zmuszany przez szantażujących, z czasem odnajduje się w profesji i przechodzi na stronę tych, z którymi walczył - najpierw zakłamanych duchownych, potem reformatorów - opętanych żądzą krwi przeciwników Kościoła. W tego typu powieściach, uwagę zwracam na kilka punktów - kreacja bohaterów, wciągający przedstawiony świat i język, jakim posługuje się autor. Miasto krwi to literacki debiut polskiego, młodego autora. Kamil Dziadkiewicz interesuje się historią i podróżami, co miałam nadzieję, zaowocuje w jego opowieści. Hyruf to miejsce, które od samego początku przypadło mi do gustu. Pan Kamil zadbał o wszelkie detale, które takim czytelnikom jak ja z całą pewnością ułatwią przeniesienie się do magicznego świata. To co mnie urzekło, to wzorowanie się na siedemnastowiecznym Londynie. Choć Hyruf, to literacka fikcja, to zdecydowanie mnie porwała. Uwielbiam wszystko, co z dawnym Londynem związane, a skoro tu stał się wzorem, to jestem stanowczo na tak! Jak już wspominałam, autor fascynuje się historią, co również można zauważyć na łamach jego powieści. Zgrabnie włada piórem, idealnie plątając ze sobą wątki historyczne z literacką fantazją. To, co najważniejsze, zostało osiągnięte. Wraz z Mulgihem przeniosłam się do siedemnastego wieku i do miejsca, które z całą pewnością będę wspominać. Mulgih jest bohaterem, który swoją postawą, podjętymi decyzjami i poczynaniami zdecydowanie mnie zaskoczył. Chłopak toczy ze sobą wewnętrzną walkę. Tragiczne wydarzenia, jakich doświadczył w życiu wpływają na ujawnienie się jego mrocznej strony, która niestety bardzo często bierze górę nad dobrą stroną. Do końca pierwszej części Sagi Wschodu nie jesteśmy w stanie stwierdzić, po której stronie się opowie. Z całą pewnością podsyca to niepewność, a chęć sięgnięcia po kolejny tom staje się jeszcze większa. Miasto krwi to zdecydowanie kolejny udany debiut, jaki w ostatnim czasie wpadł w moje ręce. Choć nie jestem zagorzałą fanką tego gatunku, spędziłam z tą książką przyjemny czas. Uwielbiam, kiedy autor przemyca do swojego dzieła wątki historyczne, tworząc zupełnie nowy, tajemniczy świat. Kamilowi Dziadkiewiczowi zabieg ten udał się na tyle dobrze, że z wielką przyjemnością sięgnę po kolejny tom, by poznać dalsze losy Mulgiha. Polecam! http://krainaksiazkazwana.blogspot.com
KrainaKsiążkąZwana - awatar KrainaKsiążkąZwana
oceniła na 8 9 lat temu
Modlitwa Anioła Sabina Ogrodnik
Modlitwa Anioła
Sabina Ogrodnik
Choć książka na pierwszy rzut oka wydaje się dość cienka – bo liczy siebie 300 stron – to jednak jej lektura wcale nie okazała się lekka. Główny problem tkwi w monotonnej narracji i braku trzymającej w napięciu akcji. Autor co prawda zarysował interesujący początek, który dawał nadzieję na wciągającą historię, ale im dalej, tym gorzej. W efekcie zamiast przyjemnej lektury otrzymujemy tekst, który momentami dłuży się niemiłosiernie i nie zachęca do dalszego czytania. Na minus trzeba też zaliczyć sam sposób wydania – druk jest bardzo zbity. Brak przejrzystości układu dodatkowo potęguje wrażenie ciężkości i spowalnia czytanie. Kupiłam tę książkę głównie ze względu na motyw Aniołów, który zawsze mnie fascynował i którego spodziewałam się w większym wymiarze. Niestety, w powieści został on potraktowany bardzo pobieżnie i mało opisowo, co pozostawiło spory niedosyt. Choć momentami historia potrafiła mnie wciągnąć, to jednak zdecydowanie przeważało poczucie rozczarowania i męczącego przedzierania się przez kolejne strony. Pod koniec lektury miałam już spore problemy, żeby ją dokończyć. I choć w ramach projektu „słoik” udało mi się ją przeczytać, jestem przekonana, że gdyby nie ten pretekst, długo bym po nią nie sięgnęła. Podsumowując – mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony dostrzegam potencjał i kilka dobrych fragmentów, z drugiej jednak brak dynamiki, niewykorzystany motyw przewodni i nieprzystępne wydanie sprawiają, że całość oceniam raczej przeciętnie. To książka, którą można przeczytać, ale trudno nazwać ją angażującą i satysfakcjonującą.
PolkaPati - awatar PolkaPati
ocenił na 6 6 miesięcy temu
Moja ukochana zmora Anna Sokalska
Moja ukochana zmora
Anna Sokalska
Każdy z nas zapewne czytał Baśnie braci Grimm. Moją ulubioną baśnią była Wieloskórka, Jaś i Małgosia... Można by było wiele wymieniać. najważniejsze że byłam u Baby Jagi w chatce z piernika. Uwielbiałam świat baśni. Zawsze byłam ciekawa chochlików, zjaw, czy upiorów. Mama zwracała się do mojego psa ty Zmoro jak po raz kolejny pogryzł jej buta. Zastanawiałam się jak małe są krasnoludki, robiłam im małe miotełki i zawsze rano miałam kupkę popiołu koło jednej z miotełek. Jako dziecko uwielbiałam rozmyślać co by było gdybym była jedną z tych bohaterów. Przez cały czas miałam przeczucie że jestem tylko że tego jeszcze nie wiem. Teraz wyobraźmy sobie że każdy nasz dzień jest podobny do poprzedniego. Za każdym razem ta sama szara codzienna sielanka. Co dziennie wykonujemy tą samą rzecz.Wszystko toczy się swoim rytmem. Do czasu jak Rafał spotyka nieznajomą, bosą dziewczynę , która jak się okazuje obserwowała go kilka miesięcy i chce z nim porozmawiać. Owa nieznajoma okazuje się być Rusałką o imieniu Natalia. dziewczyna nie żyje od trzydziestu lat. Zginęła bardzo głupią śmiercią, zrządzenie losu że została zamordowana przez pijanego mężczyznę. ostała ponieważ nie jest gotowa odejść. Gdy postanawia ukazać się Rafałowi ten przed nią ucieka. Natalia ma dar pojawiania się tam gdzie zechce. Tylko dlaczego pokazuje się tylko Rafałowi ? Czego od niego chce, oczekuje ? jak bardzo skomplikuje poukładanie życie Rafała ? Anna Sokalska idealnie łączy świat baśni z rzeczywistością. Fantastyka jest nierozłączną częścią naszej wyobraźni. opisuje ona historie o poszukiwaniu szczęścia w codziennych czynnościach. Książkę czyta się dość przyjemnie i lekko. co prawda w dialogach można odczuć swego rodzaju sztuczność. Jak dla mnie autorka za mało poświęciła czasu w wykreowaniu bohaterów. Nie chodzi mi że są nudni czy coś w tym stylu. Są po prostu na swój sposób naturalni. Pani Anna w ten sposób pokazuje że życie pomimo sielanki jest szare, nabiera kolorów dopiero wtedy gdy coś się w nim zmienia. Książka jest ciekawa i pokazuje jak ważne jest szczęście. Co prawda jest to pierwsza książka Pani Anny z którą się spotykam,, nie mniej jednak wcale tego nie żałuję. Książka potrafi wciągnąć jak i trochę znudzić. Jednak na prawdę warto ją przeczytać. Jest to idealna książka na nieudany sobotni wieczór. Polecam ją każdemu kto lubi powieści z dzieciństwa. Bardzo się cieszę że mam tą książkę z podpisem autorki.
Książkowe-wyznania - awatar Książkowe-wyznania
oceniła na 6 9 lat temu
Katedrale Joanna Kubica
Katedrale
Joanna Kubica
"Czary w alternatywnej rzeczywistości" "Joanna Kubica od prawie dwudziestu lat mieszka we Wrocławiu. Uwielbia podróżować, a w międzyczasie pisze. "Katedrale" to jej debiut literacki utrzymany w konwencji fantasy. Jestem wielką miłośniczką stolicy Dolnego Śląska oraz tematyki magii w literaturze. Kiedy tylko więc natknęłam się na zapowiedź powieści, która łączy w sobie te dwa elementy, postanowiłam ją przeczytać. Nie ukrywam, że przepiękna kolorystyka okładki również zwróciła moją uwagę. Motyw światów równoległych wydał mi się obiecujący i byłam bardzo ciekawa, w jaki sposób autorka go wykorzysta. Miałam nadzieję, że za tak intrygującym opisem książki kryć się będzie niemniej pasjonująca i wciągająca, a zarazem oryginalna i mało schematyczna fabuła. Czy historia spełniła moje oczekiwania? A może tym razem mój początkowy entuzjazm okazał się bezzasadny? "Katedrale" to opowieść rozgrywająca się równocześnie w dwóch rzeczywistościach - w alternatywnym oraz współczesnym Wrocławiu. Pewnego, z pozoru przeciętnego dnia nastoletnia Natalia ma bardzo dziwny sen, w którym to ktoś ją topi. Koszmar staje się zapowiedzią nadchodzących niesamowitych wydarzeń związanych z nieznanym jej wcześniej światem, rządzącym się zupełnie innymi prawami. Wkrótce część wrocławian spotyka się ze swoimi ekscentrycznymi sobowtórami, niemniej zaskoczonymi zaistniałą sytuacją, niż oni sami. Tymczasem zamieszanie staje się przyczyną konfliktu, w którym giną ludzie. W sprawę uwikłane są osoby z wyższych sfer, władcze i wykształcone. Czy Natalii uda się rozwiązać zagadkę tajemniczych katedrali? Jak potoczy się los bliźniaczo podobnej do niej dziewczyny? Dlaczego równoległe światy wzajemnie się przenikają? Jeżeli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania i na chwilę wciągnąć się w fantastyczną historię mającą miejsce w malowniczej stolicy Dolnego Śląska - sięgnijcie po "Katedrale". Jak na swoją objętość, "Katedrale" ma bardzo wielu bohaterów. Z większością z nich może utożsamiać się nastoletni odbiorca powieści, bo ci zmagają się z typowymi dla tego wieku problemami. Strzałem w dziesiątkę okazał się zabieg ukazania osobowości bliźniaczo podobnych do siebie postaci na zasadzie kontrastu. Grono wykreowanych przez Kubicę osób prezentuje się ciekawie i wyraziście, ale jednocześnie dość schematycznie. Przez liczność występujących w powieści charakterów, są one potraktowane dość ogólnikowo i zazwyczaj stricte czarne bądź białe, bez odcieni szarości. Nie jest to jakiś wielki minus, aczkolwiek przedstawienie odbiorcy mniej licznego, ale bardziej złożonego charakterologicznie grona bohaterów byłoby zdecydowanie lepszym rozwiązaniem. Postacie fantastyczne umilają czytelnikowi rozrywkę, dodając jej nuty baśniowego klimatu. Debiut literacki Joanny Kubicy pełen jest wartkiej, wciągającej akcji oraz nieoczekiwanych zwrotów fabularnych. Stworzona przez nią alternatywna wizja Wrocławia prezentuje się nad wyraz oryginalnie i nietuzinkowo. Współczesna stolica Dolnego Śląska została natomiast przedstawiona w dość oszczędny, ale malowniczy sposób. Styl autorki jest lekki i przyjemny, dodatkowe smaczki stanowią nawiązania m. in. do twórczości Terry'ego Pratchetta oraz humor sytuacyjny. Niewielkim minusem były dla mnie liczne błędy językowe - np. literówki, kulejąca interpunkcja, powtórzenia. Sądzę jednak, że jest to wina niedokładnej korekty i mi osobiście praktycznie w ogóle nie przeszkadzało to w czytaniu. Sam pomysł i trzecioosobowa narracja bardzo przypadły mi do gustu oraz sprawiły, że bez problemu całkowicie wciągnęłam się w lekturę. (...)" CAŁA RECENZJA NA: http://florareadsbooks.blogspot.com/2015/08/recenzja-katedrale.html
Flora2811 - awatar Flora2811
ocenił na 7 10 lat temu
Buntownik Julie Kagawa
Buntownik
Julie Kagawa
"Kiedy czeka się na śmierć, najciężej znieść to rozdarcie. Bo z jednej strony chciałoby się mieć przed sobą jak najwięcej czasu, a z drugiej - wcale nie. Chce się tylko jednego - żeby było już po wszystkim." By spłacić dług wdzięczności (a może i chodzi o coś więcej?), Ember stara się przekonać Rileya do uratowania byłego żołnierza zakonu Świętego Jerzego od niechybnej śmierci. Zadanie nie będzie proste. Wręcz awykonalne. Dwa smoki mają wedrzeć się do pilnie strzeżonego budynku organizacji, która powstała tylko dlatego, aby ich zabić? No cóż... A jeśli im się uda, to co dalej? Dwóch zbiegów Talonu i zdrajca zakonu, ludzie, którzy powinni się nienawidzić, ale walczą o to, żeby tak nie było. Co jeszcze ich czeka? Coś jest z tą serią nie tak. No bo jakim cudem jednocześnie nie mogę ścierpieć głównej bohaterki, ale jednak czytam i czytam i oderwać się nie mogę? Serio, Ember zachowuje się jak rozwydrzona nastolatka, która ma głęboko w nosie to, że naraża na ogromne niebezpieczeństwo wszystkich dookoła. I na dodatek cały czas powtarza "oczywiście". I za pięćdziesiątym razem ma się naprawdę ochotę wyrzucić książkę przez okno. Ale... Ember ma też plusy. I to duże. Może jest nie do wytrzymania, ale również szczera i... dobra. Nie lubi zabijać, nie podoba jej się to, że czasem jest do tego zmuszona. Czyżby ostatnie wydarzenia nieco ją zmieniły? A tej moralności tu trochę jest. Podoba mi się to, że książka zauważa pewien cenny fakt - zabijanie jest okropne, ale można się do niego przyzwyczaić. To okrutna prawda, która serio daje do myślenia. Ile trzeba, aby znieczulić człowieka do tego stopnia, aby zabijanie przychodziło mu łatwo? Kolejne rozterki dotyczą już bardziej abstrakcyjnego tematu - czy smoki czują? Idąc przez opowieść spotykamy ich kilka, każdy jest inny, wyjątkowy i potężny. Drzemie w nich ogromna siła. Mogą przybrać ludzką formę, ale to ta zwierzęca natura wydaje się być prawdziwą. Tylko do jakiego stopnia? Mogę mieć trochę uwag do powieści. Język narracji jest raczej ubogi, podobnie jak ten w dialogach, pojawiają się powtórzenia i chciałoby się, żeby było to trochę lepiej napisane. Poza tym, bardzo dobrze widać, że to powieść dla nastolatków, wątek romantyczny jest raczej powierzchowny, z motywem pierwszej miłości, wewnętrznych rozterek. Ale! Z jakiegoś powodu naprawdę chciało mi się to czytać. A już ostatnie 150 stron to poszło jednym tchem. I serio mam ochotę na więcej, na pewno będę kontynuować serię. Być może ma to związek z tym, że sama fabuła mi się bardzo podoba- pomysł na świat smoków i ludzi, tajne organizacje i motyw ucieczki, chęci bohaterów do zmiany świata na lepsze To wszystko powoduje, że na wady nie zwraca się tyle uwagi i chce się poznawać dalszą część historii. Czy warto siegnąć po książkę? Zdecydujcie sami!
Nietuzinkowy - awatar Nietuzinkowy
ocenił na 6 2 lata temu

Cytaty z książki Wszyscy jesteśmy martwi

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wszyscy jesteśmy martwi