Wojna bez patosu

Okładka książki Wojna bez patosu
Marian Walentynowicz Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza G&P biografia, autobiografia, pamiętnik
300 str. 5 godz. 0 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2019-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1969-01-01
Liczba stron:
300
Czas czytania
5 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788372723581
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wojna bez patosu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wojna bez patosu

Średnia ocen
6,7 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
7
4

Na półkach:

Wojna bez patosu ten tytuł autor wyjaśnia poprzez opis nieudanej obrony Francji, kilkuletnich szkoleń w Szkocji oraz udziału w operacji D-Day. . Wyrusza na wyzwalanie Europy jako korespondent wojenny przy Brygadzie Pancernej gen Maczka, a będąc często na pierwszej linii frontu, lecz nie uczestnicząc w walce, dzieli się ciekawymi spostrzeżeniami z obrazu końca wojny. Zaskakujące jest spostrzeżenie że zdjęcia z walk nie ujmują dramaturgii chwili, wszyscy są wtedy jakby schowani strzały są niespodziewane, a przeciwnik niewidoczny. Większość więc zdjęć przekazywanych jako relacje wojenne to zdjęcia pozowane z odpowiednim ustawieniem żołnierzy i sprzętu.
Dość ciekawe są też krytyczne relacje o polskim sztabie rezydującym w londyńskim hotelu Rubens, w którym byli urzędnicy którzy niewiele w czasie wojny zwiedzili Londynu i Anglii nie mówiąc o nauczeniu się języka.
Wzruszające dla żołnierzy i czytelnika był opis wyzwolenia kobiecego obozu w Niederlangen (zaraz za granica Belgijską) gdzie więzionych było 1000 kobiet z AK uczestniczek Powstania Warszawskiego.
Fakt że obóz wyzwolili żołnierze polscy pośród których znaleźli się mężowie, bracia i znajomi więzionych był dla uczestników niezwykłą historia.
Marian Walentynowicz wrócił po wojnie do Polski i po 10 latach przymusowego milczenia władze ź komunistyczne łaskawie pozwoliły mu wrócić do zawodu rysownika.

Wojna bez patosu ten tytuł autor wyjaśnia poprzez opis nieudanej obrony Francji, kilkuletnich szkoleń w Szkocji oraz udziału w operacji D-Day. . Wyrusza na wyzwalanie Europy jako korespondent wojenny przy Brygadzie Pancernej gen Maczka, a będąc często na pierwszej linii frontu, lecz nie uczestnicząc w walce, dzieli się ciekawymi spostrzeżeniami z obrazu końca wojny....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

43 użytkowników ma tytuł Wojna bez patosu na półkach głównych
  • 24
  • 19
14 użytkowników ma tytuł Wojna bez patosu na półkach dodatkowych
  • 6
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Nieznane komiksy znanych twórców 1957-2001 Tadeusz Baranowski, Bohdan Butenko, Henryk Chmielewski, Janusz Christa, Zbigniew Kasprzak (Kas), Szymon Kobyliński, Edward Lutczyn, Andrzej Olaf Nowakowski, Witold Parzydło, Szarlota Pawel, Bogusław Polch, Tadeusz Raczkiewicz, Grzegorz Rosiński, Jacek Skrzydlewski, Marek Szyszko, Marian Walentynowicz, Jerzy Wróblewski
Ocena 7,3
Nieznane komiksy znanych twórców 1957-2001 Tadeusz Baranowski, Bohdan Butenko, Henryk Chmielewski, Janusz Christa, Zbigniew Kasprzak (Kas), Szymon Kobyliński, Edward Lutczyn, Andrzej Olaf Nowakowski, Witold Parzydło, Szarlota Pawel, Bogusław Polch, Tadeusz Raczkiewicz, Grzegorz Rosiński, Jacek Skrzydlewski, Marek Szyszko, Marian Walentynowicz, Jerzy Wróblewski
Okładka książki Przygody Koziołka Matołka. Księga 2 Kornel Makuszyński, Marian Walentynowicz
Ocena 7,2
Przygody Koziołka Matołka. Księga 2 Kornel Makuszyński, Marian Walentynowicz
Okładka książki Przygody Koziołka Matołka. Księga 3 Kornel Makuszyński, Marian Walentynowicz
Ocena 7,2
Przygody Koziołka Matołka. Księga 3 Kornel Makuszyński, Marian Walentynowicz
Okładka książki Przygody Koziołka Matołka. Księga 4 Kornel Makuszyński, Marian Walentynowicz
Ocena 7,1
Przygody Koziołka Matołka. Księga 4 Kornel Makuszyński, Marian Walentynowicz
Okładka książki 120 przygód Koziołka Matołka Kornel Makuszyński, Marian Walentynowicz
Ocena 7,1
120 przygód Koziołka Matołka Kornel Makuszyński, Marian Walentynowicz
Marian Walentynowicz
Marian Walentynowicz
Polski rysownik, architekt, pisarz oraz prekursor komiksu w Polsce. Studiował na Politechnice Warszawskiej, w latach 1930–1939 uczył w Żeńskiej Szkole Architektury im. S. Noakowskiego w Warszawie. Od lat 20. współpracował jako rysownik z warszawskimi czasopismami. W latach II wojny światowej był korespondentem wojennym przy 1 Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka. Swoje przeżycia utrwalił w książce "Wojna bez patosu". Zaprojektował Znak Spadochronowy używany jako znak 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej oraz odznaczenia dla zasłużonych spadochroniarzy. Zajmował się także ilustracją książkową. Zaprojektował m.in. okładkę do wojennego wydania książki Józefa Kisielewskiego Ziemia gromadzi prochy. Ilustrator także wiele książek dla dzieci. Współpracował z Kornelem Makuszyńskim.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czarne krzyże nad Polską Stanisław Skalski
Czarne krzyże nad Polską
Stanisław Skalski
72/2024 „Tymczasem wraz z dowódcą brygady przyjechał nowy rozkaz, który kierował dywizjon już nie na wschód, gdyż tam nie było dokąd, jeszcze nie na południe, gdyż na to nie nadszedł czas, ale na północny zachód, na Kutno, gdzie od poprzedniego dnia rozgorzała potężna bitwa armii »Poznań« i »Toruń« z przeważającymi siłami nieprzyjaciela. Zadanie polegało na wzmocnieniu osamotnionego i przetrzebionego dywizjonu poznańskiego w osłonie powietrznej walczących armii. Rozkaz popłynął swymi normalnymi kanałami aż, do dowódcy jednostki, mającej wykonać zadanie. Ale nasi »geniusze« operacyjni, dla których nie istnialy żadne przeszkody, nie zadali sobie nawet najmniejszego trudu, żeby zastanowić się, czy zadanie jest w ogóle wykonalne. »Zasięg — rozumowali zapewne — to sprawa błaha. Muszą dolecieć nawet o pustych zbiornikach, bo taki jest rozkaz«. Miejsce lądowania — obojętne. Byle gdzies w okolicach Kutna. Paliwo, amunicja, obsługa — wszystkie te »drobiazgi« nie zostały po prostu wzięte pod uwagę. Chyba tylko brak najprymitywniejszej nawet znajomości rzeczy mógł zrodzić założenia tak bardzo zawieszone w próżni” Pod naciskami lotników podjęto decyzję, że z Łucka, gdzie Skalski i jego koledzy dostali rozkaz polecą do Kutna przez Brześć nad Bugiem. Po lądowaniu w Brześciu okazało się, że mają wracać do Łucka, ponieważ w międzyczasie zmienił się pomysł. I tak niestety wyglądała praktycznie cała kampania wrześniowa dla polskiego lotnictwa... Wojna Stanisława Skalskiego zastała w Toruniu, gdzie stacjonowała jego 142 Eskadra Myśliwska. Walki z niemieckim najeźdźcą niestety za dużo nie zaznał, ponieważ różnica w jakości sprzętu była kolosalna. Polscy piloci byli świetnie wyszkoleni, mieli iście ułańską fantazję i aż rwali się do walki, ale coż z tego, jak ich myśliwce nie były w stanie dogonić niektórych rodzajów niemieckich bombowców, nie wspominając o walce z myśliwcami. Nawet największe chęci nie były w stanie zasypać wyrwy w aspektach technicznych i ilościowych. Eskadry były rzucane z miejsca na miejsce, aż 18 września lotnicy musieli przekroczyć granicę z Rumunią, żeby ocalić resztki naszego lotnictwa. Nasi lotnicy walczyli potem na wszystkich frontach II wojny, ale niestety poza Polską. Skalski był typem niepokornego pilota i często podczas ćwiczeń przed wojną, ale i walki po atatku Niemiec był na granicy życia i śmierci. Mimo ciężkiej sytuacji odniósł sporo zwycięstw, jak na anormalne warunki kampanii wrześniowej oraz okazał szlachetność swojego charakteru ratując załogę niemieckiego samolotu po zestrzeleniu na samym początku wojny. Życie napisało piękny epilog tej historii, bo 50 lat po walce nad Polską Skalski i jego niemiecki rywal mogli wpaść sobie w ramiona, a Niemiec mógł podziękować za uratowanie mu życia. *** Autor opisuje wydarzenia nad Polską w niezwykle barwny i piękny literacko sposób. Mi szczególnie spodobał się opis lotu i lądowania w Łucku w zupełnej ciemności, w którym Skalski świetnie oddał atmosferę osaczenia i beznadziejności losu lotników spod znaku biało-czerwonej szachownicy. Jest to książka gorzka, bo autor nie kryje dezaprobaty dla szafowania życiem żołnierzy przez nieudolne dowództwo. Lotnik miał do tego uzasadnione prawo, bo to on ryzykował życiem podczas misji, często idiotycznych, czego dobitnym dowodem jest cytat z samego początku. Książka została pierwotnie wydana w 1957 roku, kiedy Skalski był już na wolności. W tym miejscu warto zaznaczyć, że pilot po zakończeniu wojny zdecydował się na dość nieoczywisty krok i powrót do ojczyzny. Niestety nie była to już ojczyzna sprzed kilku lat. Skalski ze względu na kontakty z osobą, która okazała się potem szpiegiem został aresztowany i po brutalnym śledztwie skazany na karę śmierci. Na szczęście Bolesław Bierut zdecydował się na amnestię i Skalski żył jeszcze długo, a swojego żywota dokonał już w wolnej Polsce, w 2004 roku.
Ahura Mazda - awatar Ahura Mazda
oceniła na 8 1 rok temu
Józef Piłsudski 1867-1935. Życiorys Wacław Jędrzejewicz
Józef Piłsudski 1867-1935. Życiorys
Wacław Jędrzejewicz
Przeczytane raz pierwszy u schyłku liceum, wkrótce po zmęczeniu biografii pióra Garlickiego, stąd w pierwszej chwili wydało mi się znacznie (od Garlickiego) lepsze. Jednak po przerobieniu innych książek, zwłaszcza „Historii dwudziestolecia 1918–1939” Pawła Zaremby i „Najnowszej historii Polski 1918–1980” Wojciecha Roszkowskiego, moja przychylność trochę zmalała. Podzielając w zasadzie słuszność licznych spostrzeżeń, zwłaszcza „Polska musi się przygotować do "trzaśnięcia po łapach" Rosji, póki łapy są jeszcze słabe” (s. 75 wydania z 1982), trudno nie zauważyć paru błędów, a także zbyt przesadnych pochwał Marszałka. O sojuszu polsko – francuskim z 19 lutego 1921 (Dz. U. 1922 Nr 63 poz. 563): „francuskie czynniki wojskowe starały się osłabić jasne zobowiązania konwencji wojskowej przez włączenie do niej przepisów Statutu Ligi Narodów” (s. 109n). Chodzi zapewne o układy z 16 października Locarno z 1925 (Dz. U. 1926 Nr 114 poz. 660). Członków Ligi obowiązywał Pakt Ligi będący 1 częścią Traktatu Wersalskiego, tym samym umowy między nimi musiały być z Paktem zgodne. Oto jego treść: https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzu-dziennik-ustaw/traktat-pokoju-miedzy-mocarstwami-sprzymierzonemi-i-skojarzonemi-16877123/cz-1 „Ważnym wzmocnieniem tego stanowiska było zawarcie dwa tygodnie potem (3 marca 1921) tajnej konwencji o przymierzu odpornym z Rumunią. Rokowania w tej sprawie prowadził od grudnia 1920 r. poseł polski w Bukareszcie Aleksander Skrzyński. Konwencja przewidywała, że w razie zaatakowania jednego z sygnatariuszy na swych obecnych granicach wschodnich, drugi z sygnatariuszy udzieli mu natychmiastowej i bezwarunkowej pomocy. Uzgodniony tekst został podpisany przez ministrów spraw zagranicznych Sapiehę i Take Jonescu.” (s. 110) Treść podana prawidłowo, lecz Konwencja ta (Dz. U. 1921 Nr 81 poz. 557) wcale nie była tajną. Zaś tajny dodatek dotyczył spraw ściśle wojskowych http://rcin.org.pl/Content/44906/WA303_57321_A453-SzDR-R-43_Bulhak.pdf O Konstytucji Marcowej tak, jakby jej nie czytał: „Za wykonywanie swego mandatu posłowie nie mogli być pociągani do odpowiedzialności ani w czasie trwania mandatu ani po jego wygaśnięciu, nawet w wypadku popełnienia zbrodni pospolitej. Ten przywilej był specjalnie nadużywany przez wielu posłów.” (s. 111) Art. 21 Konstytucji brzmiał zupełnie inaczej: „Posłowie nie mogą być pociągani do odpowiedzialności za swoją działalność w Sejmie lub poza Sejmem, wchodzącą w zakres wykonywania mandatu poselskiego, ani w czasie trwania mandatu, ani po jego wygaśnięciu. Za przemówienia i odezwania się, tudzież manifestacje w Sejmie posłowie odpowiadają tylko przed Sejmem. Za naruszenie prawa osoby trzeciej mogą być pociągnięci do odpowiedzialności sądowej, o ile władza sądowa uzyska na to zezwolenie Sejmu. Postępowanie karno-sądowe, karno-administracyjne lub dyscyplinarne, wdrożone przeciw posłowi przed uzyskaniem mandatu poselskiego, ulegnie na żądanie Sejmu zawieszeniu aż do wygaśnięcia mandatu. Bieg przedawnienia przeciw posłowi w postępowaniu karnym ulega przerwie na czas trwania mandatu poselskiego. Przez cały czas trwania mandatu posłowie nie mogą być pociągani do odpowiedzialności karno-sądowej, karno-administracyjnej i dyscyplinarnej, ani pozbawieni wolności bez zezwolenia Sejmu. W wypadku schwytania posła na gorącym uczynku zbrodni pospolitej, jeżeli jego przytrzymanie jest niezbędne dla zabezpieczenia wymiaru sprawiedliwości, względnie dla unieszkodliwienia skutków przestępstwa, władza sądowa ma obowiązek bezzwłocznego zawiadomienia o tym marszałka Sejmu dla uzyskania zezwolenia Sejmu na areszt i dalsze postępowanie karne. Na żądanie marszałka przytrzymany musi być niezwłocznie uwolniony. ” (Dz. U. Nr 44 poz. 267) O zmianie Konstytucji w 1926: „Przygotowany przez rząd Bartla projekt zmian Konstytucji został po dyskusji w komisji konstytucyjnej i na plenum Sejmu uchwalony 2 sierpnia 1926 dużą większością głosów 246 przeciwko 95. Widać z tego że społeczeństwo zrozumiało istotę zagadnienia, o którą walczył Piłsudski w okresie Sulejówka.” (s. 196) Za bardzo nie wiadomo, co „społeczeństwo” ma tu do sprawy, skoro zmiany uchwalił Sejm w dotychczasowym składzie, wybrany w 1922. Poza tym zmiany te popierała wroga Piłsudskiemu prawica, przeciwna im była sprzyjająca mu lewica (Andrzej Ajnenkiel „Polskie konstytucje” 1991 s. 268). O wiecu Centrolewu w Krakowie 1930 „20 do 30 tysięcy ludzi. Jak na zamierzoną masową manifestację nie była ona zbyt imponująca.” (s. 225). Ile osób musiałby zgromadzić, by był „imponujący”? Dalszy ciąg, że postępowanie z grupą posłów w twierdzy brzeskiej było wprawdzie zbyt srogie („policja i personel w więzieniu zachowywali [!] się brutalnie, a regulamin w więzieniu był niezwykle surowy i poniżający godność ludzką” s. 227) lecz wyrok zapadł praworządny („jednomyślnie został zatwierdzony w 1933. Cześć oskarżonych znalazła się w więzieniu, inni schronili się zagranicę. Ci, którzy wrócili, byli po kilu tygodniach aresztu zwolnieni dekretem Prezydenta” s. 228) wygląda na przepisany z „Rządy późniejsze zaofiarują każdemu z nich prawo do powrotu pod warunkiem "uchylenia czoła przed prawem". Ci co wrócili, zostali po kilku tygodniach aresztu na mocy specjalnego dekretu Prezydenta ułaskawieni i odzyskali pełnię praw obywatelskich. Dłużej – do lata 1939 – pozostawali za granicą tylko Witos, Lieberman, Kiernik i Bagiński.” (Władysław Pobóg – Malinowski „Najnowsza historia polityczna Polski 1914 – 1939” Londyn 1956 s. 533, zdanie mętne, gdyż poza wymienionymi za granicą tylko Adam Pragier, który wrócił w 1935 i trafił na parę miesięcy za kraty, pozostałych pięciu skazanych od razu rozpoczęło odbywanie kary). Z tym, że Pobóg – Malinowski, co prawda usprawiedliwiając wyrok skazujący, zaznaczył wyraźnie „Piłsudski, wyznaczając na komendanta Brześcia płk. Kostka–Biernackiego, polecał mu przy tym, że osadzeni w Brześciu "mają poczuć, iż są w więzieniu", że "nie mogą się czuć w Brześciu jak bohaterowie". Kostek–Biernacki w wykonaniu rozkazu poszedł znacznie dalej, a sekundował mu w tym jego zastępca ppłk Władysław Ryszanek. Zastosowane przez nich sposoby przekroczyły granicę wymyślnych szykan, weszły w dziedzinę bezspornej przestępczości.” (s. 531 w przypisie podane przykłady bicia) i „Kostka-Biernackiego i jego pomocników nie ukarano; przeciwnie otrzymali wkrótce wyższe stanowiska służbowe. Przypis: Piłsudski nigdy nikomu nie tłumaczył swoich decyzji; najczęściej powtarza się przypuszczenie, iż Marszałek nie ukarał Kostka–Biernackiego, by nie stwarzać wrażenia, iż się cofa pod naciskiem kierowanej przez opozycję akcji protestacyjnej.” (s. 533) Wypada przyznać słuszność innemu dziejopisowi: „Nie ulega wątpliwości, choć nie było to wówczas dla każdego jasne, że – pomijając jej aspekty prawno–konstytucyjne – "sprawa brzeska" była w sensie ściśle politycznym największym błędem Józefa Piłsudskiego.” (Paweł Zaremba „Historia dwudziestolecia 1918 – 1939. Część 2 sprawy wewnętrzne” Paryż 1981 s. 165) O Berezie Kartuskiej: „Przez Berezę przeszło około 500 osób, w tym wielu spekulantów, ale także szereg polityków polskich i ukraińskich.” (s. 268). Można by pomyśleć, iż w odwecie za zamach na ministra spraw wewnętrznych powstał obóz dla „spekulantów”. „Około 500” to przeciętny dzienny stan, ogólna liczba była 6 – krotnie większa (Wojciech Śleszyński „Obóz odosobnienia w Berezie Kartuskiej 1934 – 39” Białystok 2003, s. 83). O Konstytucji Kwietniowej: „Rola prezydenta polega na regulowaniu działalności rządu i izb ustawodawczych, a władza jego jest duża co zresztą twórcy konstytucji zapożyczyli z konstytucji Stanów Zjednoczonych, z tym że uprawnienia prezydenta Stanów są znacznie większe, gdyż może on prowadzić osobistą politykę, a ministrowie nie są odpowiedzialni przed Kongresem.” (s. 262) Pojęcie o Konstytucji USA wzięte nie wiadomo z czego, jej twórcy przestrzegali podziału władz, prezydent nie może rozwiązywać Kongresu ani wyznaczać senatorów bądź swego następcy (wszystko na odwrót niż w Kwietniowej). Połączenie „odpowiedzialny przed Kongresem” brzmi niejasno, mianowanie ministrów wymaga zgody Senatu (art. 2 § 2). Na zasadzie „impeachment” (uchwały Izby Poselskiej kierowanej do Senatu) każdy, z prezydentem włącznie, może zostać zdjęty ze stanowiska (art. 2 § 4). Tymczasem w art. 15 Kwietniowej „Prezydent za swe akty urzędowe nie jest odpowiedzialny.” Zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi i organizację rządu określał prezydent w drodze dekretu bez nadzoru Sejmu (art. 56 Kwietniowej). W USA jedno i drugie jest zastrzeżone dla Kongresu (art. 1 § 8 i art. 2 § 4). Wśród końcowych pochwał pada zdanie zupełnie niezrozumiałe: „Był demokratą w warunkach nowej demokracji, już dalekiej od rewolucji francuskiej XVIII wieku.” (s. 287)
Piratka - awatar Piratka
oceniła na 6 3 lata temu
Na skraju Imperium i inne wspomnienia Mieczysław Jałowiecki
Na skraju Imperium i inne wspomnienia
Mieczysław Jałowiecki
Wspomnienia Mieczysława Jałowieckiego to nie tylko lektura, lecz fascynująca wyprawa przez epoki, tożsamości i wydarzenia, które ukształtowały Europę Wschodnią. Autor, z niezwykłą pasją i swadą, maluje słowem świat, który odszedł bezpowrotnie. Jego opowieść rozpoczyna się w sercu Wileńszczyzny, gdzie korzenie Jałowieckich sięgają daleko w przeszłość, aż po ruskich kniaziów Pieriejasławskich. Autor miał osobliwe szczęście "życia w ciekawych czasach" – od zmierzchu imperium carów, przez odzyskanie przez Polskę niepodległości, aż po II wojnę światową. Jałowiecki, jako pierwszy przedstawiciel rządu Rzeczypospolitej w Wolnym Mieście Gdańsku, stał się naocznym świadkiem narodzin nowego porządku w Europie. Jego wspomnienia to mozaika barwnych portretów, od sielskich dworów wśród litewskich borów, po gorączkowe tygodnie w wojennej Rosji czy zawiłości polityczne międzywojennego Gdańska. Nostalgia przeplata się tu z pasją, a osobiste refleksje Autora, pełne patriotycznego żaru i czasem gorzkiej ironii, nadają lekturze niepowtarzalny klimat. Wspomnienia Mieczysława Jałowieckiego to nie tylko zapis przeszłości, lecz również – a może przede wszystkim – przestroga i wezwanie do pamięci o tradycjach, kształtujących naszą tożsamość, które - właściwie wykorzystane - mogą być ogromnym atutem. Pozycja autorstwa Mieczysława Jałowieckiego zachwyca bogactwem szczegółów, mądrością spostrzeżeń i kunsztem pisarskim, godnym dojrzałej literatury. Polecam, nie tylko pasjonatom historii ...
Dariusz BOŃCZA-WYSPIAŃSKI - awatar Dariusz BOŃCZA-WYSPIAŃSKI
ocenił na 9 7 miesięcy temu

Cytaty z książki Wojna bez patosu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wojna bez patosu