Witajcie w Nietypowie

Okładka książki Witajcie w Nietypowie
Tor Freeman Wydawnictwo: Kultura Gniewu komiksy
64 str. 1 godz. 4 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Data wydania:
2022-06-20
Data 1. wyd. pol.:
2022-06-20
Liczba stron:
64
Czas czytania
1 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367360043
Tłumacz:
Jacek Żuławnik
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Witajcie w Nietypowie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Witajcie w Nietypowie



książek na półce przeczytane 8807 napisanych opinii 7044

Oceny książki Witajcie w Nietypowie

Średnia ocen
7,1 / 10
19 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
8344
7044

Na półkach: ,

DZIWNIEJ I DZIWNIEJ

Ostatnia z czerwcowych nowości od Kultury Gniewu to bardzo sympatyczna propozycja dla całej rodziny. Skierowana głównie do dzieci, pozostaje jednak opowieścią na tyle dojrzałą i świetnie wykonaną, że śmiało przypadnie do gustu także dorosłym, którzy wciąż mają w sobie coś z dziecka. I chociaż rzeczywiście kojarzy się ze „Zwierzogrodem”, ma swój własny charakter, który do mnie trafia.

Nietypowo. Ta nazwa wszystko już mówi, prawda? Tutaj dzieją się rzeczy dziwne, nietypowe, czasem straszne. A nimi zajmują się właśnie Jessie, tutejsza komendantka i partnerujący jej sierżant Sid. A czym dokładnie się zajmują? Na początek dzwoni do nich kobieta, która przejęła w spadku znajdujący się na odludziu dom Lorringham i teraz twierdzi, że jest nawiedzony! Potem w miasteczku pojawia się religijna sekta… liszek i chociaż nie robią nic niedozwolonego, ich zachowanie zwraca uwagę władz. W kolejnej historii wskutek nocnej burzy dochodzi do osunięcia się ziemi i odsłonięcia skamieliny dinozaura. Spełnienie marzeń każdego, kto w dzieciństwie fascynował się tymi wymarłymi gadami? Tak, ale to ledwie początek, bo z każdą chwilą będzie tylko dziwniej i dziwniej…
Koniec? Nie, bo czeka nas jeszcze makabryczna wizyta u dentysty oraz tajemnica listów, jakie dostaje pewien artysta. A potem są jeszcze dodatki!

https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2022/07/witajcie-w-nietypowie-tor-freeman.html

DZIWNIEJ I DZIWNIEJ

Ostatnia z czerwcowych nowości od Kultury Gniewu to bardzo sympatyczna propozycja dla całej rodziny. Skierowana głównie do dzieci, pozostaje jednak opowieścią na tyle dojrzałą i świetnie wykonaną, że śmiało przypadnie do gustu także dorosłym, którzy wciąż mają w sobie coś z dziecka. I chociaż rzeczywiście kojarzy się ze „Zwierzogrodem”, ma swój własny...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

32 użytkowników ma tytuł Witajcie w Nietypowie na półkach głównych
  • 24
  • 8
15 użytkowników ma tytuł Witajcie w Nietypowie na półkach dodatkowych
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Witajcie w Nietypowie

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pierwotny Jeff Lemire
Pierwotny
Jeff Lemire Andrea Sorrentino
Lemire i Sorrentino, to jeden z moich ulubionych komiksowych duetów. Ukazało się już u nas kilka ich wspólnych dzieł, oczywiście o różnym poziomie, czasem w ramach uniwersum DC, czasem autorskich, ale jakoś ten scenarzysta i rysownik uzupełniają się sprawiając, że nawet dość przeciętne ich tytuły sprawiają mi sporo przyjemności. Tym razem sięgają po kosmiczne klimaty, w ramach alternatywnej historii zimnowojennego wyścigu w drodze poza Ziemię. I podają to w klimatach tajemniczości, spisku, zagadki, czegoś nadprzyrodzonego. To coś jak odcinek "Z archiwum X" albo "Strefy mroku". USA i ZSRR wysyłają w kosmos zwierzęta, psa, a później małpy, ale coś się dzieje, one znikają, a rządy ukrywają prawdziwy przebieg tych nieudanych prób. W efekcie zaprzestano dalszych prób lotów kosmicznych, programy zamknięto, a tajemniczy los zwierząt staje się ściśle strzeżoną tajemnicą. To punkt wyjścia, który jednak nie został poprowadzony tak jak zapewne wiele osób by oczekiwało, bo spisek, tajemnica, gra wywiadów itp. tutaj są tylko pretekstem do snucia historii stawiającej na oddanie hołdu zwierzęcym pionierom lotów kosmicznych, przywołania ich postaci, zagrania na emocjach. Lemire napisał trochę wzruszającą, emocjonalną opowieść. Porusza to jakieś dziecięce nuty o tym, żeby los Łajki potoczył się inaczej. Całkiem to fajne, ale żeby uniknąć rozczarowania nie można nastawiać się na jakąś ambitniejszą fabułę, bądź sensacyjną, bo typową rodem z science fiction. To tu jest, ale powierzchownie, w uproszczeniu. A do tego dostajemy typową luźną zabawę formą plansz i kadrów przez Sorrentino. Coś co serwował np. w "Gideon Falls", ale tutaj utrzymując swój poziom jest jednak jakby skromniejszy, trochę widać pośpiech. Ma się wrażenie, że tak jak scenariusz powstawał szybko i mógł być lepiej rozpisany, to i rysunki, miejscami zachwycają, miejscami pozostawiają obojętnym, bądź są zbyt oszczędne dla przyjętej koncepcji. Ale całościowo ta prosta w zasadzie historia zadziałała. Pewnie jakbym nie był takim fanem tego duetu i oceniłbym ten komiks trochę niżej, a tak jestem ukontentowany.
Tomasz_K - awatar Tomasz_K
ocenił na 7 2 lata temu
Piękna  Kerascoët
Piękna
Kerascoët Hubert
"Piękna" to alternatywna wersja bajki o Kopciuszku. Pewna biedna i brzydka dziewczyna, o wiele mówiącym imieniu "Flądra", zyskuje od wróżki dar. Od tej chwili inni będą widzieli ją jako piękną, choć w rzeczywistości pozostawać będzie szpetna. Konsekwencje rzuconego na dziewczynę czaru są ogromne. Mężczyźni szaleją na jej punkcie. Gotowi są zabijać i wydawać wszystkie pieniądze, a nawet toczyć wojny. Nasza główna bohaterka w końcu czuje się pożądana, czego wcześniej zazdrościła innym dziewczętom. Czy staje się bardziej empatyczna dzięki doswiadczeniu wcześniej życia w niedoli?  Wiele tu się dzieje, a bohaterowie obdarzeni są charakterystycznymi cechami. Jak to w baśniach. W miarę rozwoju akcji każdy z nich zmienia się i to radykalnie. A my zadajemy sobie pytania: czy piękno to jest coś obiektywnego, wynikającego z istoty osoby lub rzeczy? Czy może piękno jest sprawą czysto subiektywną i wynika z indywidualnego postrzegania i oceny? Czy piękno jest dobre? Czy piękno daje szczęście? Do czego może doprowadzić uleganie skłonnościom i chęć "posiadania" pięknej osoby lub rzeczy na wylacznosc? Niby dorośli ludzie mają te sprawy poukładane. Ale powrót do tych nastoletnich rozważań może nas poprowadzić do innych odpowiedzi. Rysunki tutaj są płaskie, czarno-białe z dodatkiem plam jednego koloru. Mają swój prosty, szlachetny styl. Kadry rysowane bardzo pewną ręką. Robią dobre wrażenie i pasują do bajkowej konwencji. To jest ciekawy komiks, ale jakiejś głębi tu nie odnalazłem. Warto zapoznać się z tą bajką dla dorosłych, bez nadmiernych oczekiwań.
Adam - awatar Adam
ocenił na 7 8 miesięcy temu
Księżycowy jeleń Yoann Kavege
Księżycowy jeleń
Yoann Kavege
Wydawało mi się, że jestem dość na bieżąco z różnymi wydawanymi w Polsce komiksami. A jednak Księżycowy jeleń mi jakoś umknął. Na szczęście ten niepozorny komiks niszowego wydawnictwa dostałam w prezencie urodzinowym i… od razu zwrócił moją uwagę. W tej minimalistycznej historii, w której prawie w ogóle nie ma tekstu śledzimy losy małego jelonka – kosmonauty oraz ścigającej go istoty. Możemy się jedynie domyślać, że dziwna istota chce zabrać jelonkowi chroniony przez niego artefakt. Nie znamy jednak motywu pościgu, ani czym ten artefakt jest. I oczywiście, że czytelnik jest po stronie uroczego uciekającego jelonka. 🦌 Nie wszystko oczywiste Jednak później okazuje się to, co się okazuje i czytelnik zmienia spojrzenie na ucieczkę oraz samych bohaterów. Nie będę spoilować, bo ten plot twist jest największą zaletą tego komiksu. I przyznaję, że autor ciekawie wykorzystuje tutaj urok jelonka oraz fakt, że ten ucieka przed kimś, kto chce mu najwyraźniej zrobić krzywdę. Księżycowy jeleń jest ładnie narysowany i choć jest to w sumie prosta oraz krótka historia, to jest ciekawa. Końcówka robi tu robotę. Poza tym minimalizm także robi wrażenie. W całym komiksie jest nie więcej niż dziesięć dymków z tekstami, ale to w sumie wystarcza żeby nakreślić przyczyny pościgu oraz większą historię. 🦌 Minimalizm pobudza wyobraźnię Wprawdzie szczegółów musimy się domyślić sami, ale to akurat wcale nie jest żaden minus, bo pozostawia pole do popisu wyobraźni i zadawania pytań. Np. dlaczego akurat księżycowy? I dlaczego antropomorficzny jelonek – dziecko? Czyżby właśnie dlatego, żeby zwabić czytelnika w pułapkę współczucia? Niby prosta historyjka, a jednak zadaje też kilka filozoficznych pytań. Np. autor zdaje się pytać o to, czy to co miło wygląda na pewno jest tym, czym się wydaje. Pozory lubią mylić. Zadaje też pytanie o wartość życia we wszechświecie. Czy za wszelką cenę można dążyć do ciszy? Samą ciszę zresztą też zapewne można rozpatrywać jako symbol, niekoniecznie wprost. Ale nie napisze już nic więcej, bo nie chcę psuć zabawy tym, którzy zdecydują się przeczytać tę historyjkę.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na 8 1 rok temu
Sztuczna inteligencja Jeff Lemire
Sztuczna inteligencja
Jeff Lemire Gabriel Hernandez Walta
Wiedziałam, że Lemire nie bierze zakładników jeśli chodzi o pomysły na historie, ale takiego rozpoczęcia się nie spodziewałam. Komiks Sztuczna inteligencja zaczyna się od motywu grubego. Oj, wzbudził on we mnie dużo emocji. USS Montgomery to statek rodzin kolonistów uciekających z umierającej Ziemi. Na pokładzie oprócz ludzi jest też tytułowa sztuczna inteligencja, Valerie. Niestety, dorosłym przydarza się coś strasznego i dzieci zostają same. Czy Valerie uda się je obronić w obliczu nich samych i kolejnego zagrożenia? 🛰 Sztuczna inteligencja Rozważania dotyczące sztucznych inteligencji są bardzo ciekawe, szczególnie dzisiaj, w dobie szybkiego wzrostu i jej wzrastającej popularności w mainstreamie. Tyle że Lemire opisał taką prawdziwą AI, a nie dzisiejsze LLM, choć niewielu pewnie będzie w stanie to rozróżnić. W każdym razie u Lemiera Valerie i Victor to są oddzielne istoty, a ich ciałami są statki. Mogą autonomicznie sprzyjać ludziom lub mogą być też ich wrogami. Nawiasem mówiąc, polska wersja tytułu jest niby pasująca do treści, a jednak nie do końca. W oryginale tytuł brzmi “Sentient”, czyli dosłownie “czujący, odczuwający”. To od razu sugeruje, czym dla ocalałych dzieci ta sztuczna inteligencja stała się w obliczu potrzeby. 🛰 Krótko i soczyście Komiks Sztuczna inteligencja jest kolejnym przykładem na to, że historia nie musi być długa, żeby była dobra. Lemire umie w kreacje bohaterów, są wiarygodni, chociaż historia jest zbyt krótka na jakieś szczególnie rozbudowane charaktery. Otrzymujemy minimum, mimo to znamy motywacje ich zachowań i nie ma zgrzytów fabularnych. Nawet jeśli są to „tylko” dzieci. Bo to właśnie one są głównymi bohaterami tej opowieści. W ogóle, być może jestem nieco skrzywiona i odbieram tę historię lepiej niż powinnam, bo odkąd mam dziecko, to wszelkie historie o skrzywdzonych maluchach wchodzą mi inaczej. Ta
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na 8 17 dni temu
Queenie. Matka chrzestna Harlemu Elizabeth Colomba
Queenie. Matka chrzestna Harlemu
Elizabeth Colomba Aurelie Levy
Ciekawe komiksy są często wytworem niezwykłej wyobraźni autorów, lecz także świetnego researchu, czy chociażby inspiracji prawdziwymi zdarzeniami. Jednym ze świetnych przykładów historii, które oparte są na faktach jest opowieść o kobiecie, która stanęła w szranki z największymi mafiosami lat 30. ubiegłego wieku. Oto Queenie Matka chrzestna Harlemu. Na początek słów kilka o Harlemie, bez których trudniej będzie nam odnaleźć się w historii opowiadanej przez duet Aurelie Levy–Elizabeth Colomba. Dowiadujemy się z niego jak wygląda sytuacja ekonomiczna, społeczna i kulturowa Stanów Zjednoczonych, a przede wszystkim Harlemu, w którym rozgrywa się lwia część akcji komiksu. Queenie Matka chrzestna Harlemu zabiera nas do czasów końca prohibicji. Na pierwszych stronach komiksu wita nas poglądowa mapa większej części Nowego Jorku, gdzie rozgrywają się przedstawione tu wydarzenia. Dzięki niej zdajemy sobie sprawę co będzie stawką rozgrywki, która za chwilę się rozpocznie. Co ciekawe, całość opowieści prezentuje się w czarno-białych barwach, co wydaje się być idealnym wyborem autorek. Dość szybko poznajemy charakter głównej bohaterki. By równać się z bezwzględnymi mężczyznami musi mieć odpowiedni temperament. Przede wszystkim musi posiadać niezwykłą inteligencję, umiejętność przetrwania za wszelką cenę oraz dostrzegania większego obrazu toczącej się gry. I Stephanie St. Clair wszystkie te cechy posiada, ale i tak musi uważać na chcących pozbawić ją wpływów rywali. Queenie Matka chrzestna Harlemu – klimatyczna opowieść oparta na faktach Ciekawe, że w komiksie źli mężczyźni z mafii są do bólu źli i przekraczają granice, których zwyczajna osoba nigdy nie odważyłaby się przekroczyć. Uświadamia nam to w jakim położeniu znajduje się Queenie, która nie dość, że jest kobietą, to na dodatek czarnoskórą, co w tamtych czasach normalnie skazywałoby ją na samo dno hierarchii społecznej. Queenie Matka chrzestna Harlemu świetnie oddaje klimat 1933 r. Roztaczająca się na kartach komiksu atmosfera przypomina mi świetny serial, pt. Zakazane Imperium. Opowiadał on bowiem o podobnych kwestiach, choć bohater był mężczyzną. Jest tu odpowiednia ilość mroku i tajemnicy, a zarazem dramatu, a nawet akcji. Znajdziecie tutaj idealnie rozplanowaną historię. Oddając się lekturze odnosimy wrażenie, że autorki nie pominęły żadnego jej fragmentu. Każdy kadr komiksu, czy to zapchany dialogiem, czy przedstawiający dynamiczną akcję, czy zaznaczający tło historii jest na swoim miejscu. To samo tyczy się retrospekcji, które w pewnym czasie przerywają główny wątek, ale wcale nie wyprowadzają nas z równowagi. Oryginalni bohaterowie oraz piękne ilustracje Fakt, że nie od razu poznajemy pochodzenie i korzenie Queenie czyni odkrywanie kolejnych etapów historii roku 1933 o wiele ciekawszym. Czytamy i zastanawiamy się dlaczego myśli i postępuje w dany sposób? Czy w jej przeszłości miały miejsce jakieś traumatyczne wydarzenia, które popchnęły ją do nielegalnej działalności? Skąd wzięła się w Nowy Jorku? Pytania się mnożą i na większość z nich z czasem otrzymujemy satysfakcjonujące odpowiedzi. Rysunki w Queenie Matka chrzestna Harlemu są pełne życia, choć czarno-białe. Komiks przedstawia nie tylko silną i charyzmatyczną kobietę, lecz również bezwzględną i nie bojącą się postawić samemu „Lucky’emu” Lucianu królową mafii. Oprócz głównego wątku, skupiającego się na intrydze mającej pozbawić bohaterkę władzy, autorkom udało się przybliżyć nam afroamerykańską kulturę Harlemu. W ich opowieści znalazły się prawdziwe postaci tamtych czasów, np. Duke Ellington. Podsumowanie Jak zatem widzicie, mamy tu nie tylko wciągającą historię i barwnych bohaterów, ale także świetny klimat zainspirowany prawdziwymi wydarzeniami. To pozycja dla nieco starszego, dojrzałego czytelnika, która odkrywa przed nami świat na granicy dobra i zła. Fascynująca opowieść, która porusza, zaskakuje i nie zawodzi ani na moment.
Marek Wasiński - awatar Marek Wasiński
ocenił na 9 3 lata temu
Węgiel i Krzem Mathieu Bablet
Węgiel i Krzem
Mathieu Bablet
Krzyś w poszukiwaniu dobrego komiksowego s-f. Oto komiks o płaczących androidach, uznany za jeden z lepszych komiksów s-f ostatnich lat. Mamy tu twarde SF z bardzo konkretnymi założeniami: ludzkość tworzy sztuczną inteligencję na swoje podobieństwo, wgrywa całą dostępną ludziom wiedzę, coby stworzyć androidy do opieki i towarzystwa dla ludzi starszych. Naukowcy pracujący nad tymi istotami wierzą jednak w ich większy potencjał i dają im możliwość wyjścia poza przeznaczoną im ścieżkę. Ale zaraz później historia przyspiesza, rozrasta się, skacze w przyszłość i demonstruje imponującą skalę i pomysłowość. Na początku imponują założenia komiksu i zaangażowanie w zbudowanie spójnej wizji świata, choć wybija z rytmu nadmiar dość naiwnie moralizatorskich komentarzy. Później komiks robi się ciut all over the place, poszatkowanie historii wybija, ale ostatecznie komiks zwycięża. Duże przeskoki w czasie pokazują ciekawą i niejednoznaczną wizję przyszłości, choć na pewno nie jest to wizja na wskroś optymistyczna. Ale punkt wyjścia związany ze sztuczną inteligencją z czasem okazuje się bardziej sposobem na pokazanie pewnych zmian i zjawisk, aniżeli motywem głównych rozważań. Jest momentami naprawdę ponuro i dystopijnie, ale w pewien romantyczny sposób. Jest to też (a może przede wszystkim) komiks o relacji dwóch androidów: Węgla i Krzemienia. O obietnicach i o konfrontacji własnych potrzeb z potrzebami innych. Jest to relacja bardzo wyrazista, silna, zmienna i fascynująca. Im dłużej mija czasu od lektury, tym głębiej ten komiks we mnie wchodzi. Pełno tu goryczy, rozczarowania i piękna. Będzie czytane ponownie. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na 8 6 miesięcy temu
Męska skóra Hubert Boulard
Męska skóra
Hubert Boulard Frédéric Leutelier
Motyw kobiet ukrywających się w przebraniach mężczyzn jest stary jak świat. Często przewijał się w twórczości Williama Szekspira czy w baśniach. Czy komiks Huberta i Zanzima jest w stanie dodać coś nowego do tego motywu? Akcja rozgrywa się w czasach renesansu we Włoszech. Młoda dziewczyna Bianca ma zostać wydana za mąż za bliżej jej nieznanego Giovanniego. Matka chrzestny ujawnia dziewczynie sekret – w jej rodzinie od pokoleń kobiety przekazują sobie tzw. „męską skórę”, czyli idealne przebrania pozwalające zamienić się w mężczyznę. Bianca postanawia więc przebrać się za młodzieńca, aby bliżej poznać swojego przyszłego męża. Głównym tematem komiksu jest pewna hipokryzja i różnica w traktowaniu mężczyzn i kobiet. Teoretycznie wszyscy we włoskim mieście są bardzo bogobojni, ale w rzeczywistości folgują sobie w zakazanych barach, a w rodzinie dochodzi do przemocy domowej. Na dodatek kobiety za te same przewinienia są karane o wiele surowiej niż mężczyźni. Dzięki przebieraniu się za Lorenza Bianca może to odczuć na własnej skórze. Przez to rozwija się jako postać i staje się bardzo niezależna. Należy przy tym pamiętać, że jest to baśń. Pewne uproszczenia mogą być irytujące jak chociażby Lorenzo, któremu niemal wszystko się udaje, ale jest to element konwencji. Przy tym też jest to dosyć ironiczna baśń, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę co tak naprawdę prowadzi tutaj do szczęśliwego zakończenia. Rysunki pozornie wydają się bardzo proste. Jednakże wraz z kolejnymi stronami można dojrzeć tutaj nawiązania do sztuki średniowiecznej czy renesansu. W pamięć zapadł mi kadr z kazaniem brata głównej bohaterki. Historia ta prawdopodobnie nie wnosi nic nowego do wyświechtanego motywu, ale jest bardzo sprawnie opowiedziana. Niestety przedstawione tu problemy są dalej zbyt aktualne i być może o pewnych sprawach trzeba przypominać, aby historia nie powtarzała się.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 8 5 miesięcy temu

Cytaty z książki Witajcie w Nietypowie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Witajcie w Nietypowie