rozwiń zwiń

Wielka Wojna 1914-1918

Okładka książki Wielka Wojna 1914-1918
Max Arthur Wydawnictwo: Wydawnictwo RM Seria: Świadkowie - zapomniane głosy historia
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Świadkowie - zapomniane głosy
Data wydania:
2015-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2015-01-01
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377734568
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wielka Wojna 1914-1918 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wielka Wojna 1914-1918

Średnia ocen
7,0 / 10
6 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1663
210

Na półkach:

W zasadzie już PureLogos w swojej recenzji doskonale napisał wszystko to co ja chciałbym tu zamieścić więc podpisuję się pod tą wypowiedzią :)
Od siebie dodam tylko że każda wojna to rzeźnia, a opisywana tutaj Pierwsza Światowa, wcześniej zwana Wielką, była po prostu rzeźnią największą.

W zasadzie już PureLogos w swojej recenzji doskonale napisał wszystko to co ja chciałbym tu zamieścić więc podpisuję się pod tą wypowiedzią :)
Od siebie dodam tylko że każda wojna to rzeźnia, a opisywana tutaj Pierwsza Światowa, wcześniej zwana Wielką, była po prostu rzeźnią największą.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

135 użytkowników ma tytuł Wielka Wojna 1914-1918 na półkach głównych
  • 87
  • 46
  • 2
37 użytkowników ma tytuł Wielka Wojna 1914-1918 na półkach dodatkowych
  • 24
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Max Arthur
Max Arthur
brak danych
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Front w Normandii Vince Milano
Front w Normandii
Vince Milano Bruce Conner
Dzień D - szósty czerwca 1944 roku, zwany "najdłuższym dniem". Jeden z najważniejszych w całej II wojnie światowej. Desant na Normandię, otwarcie frontu zachodniego i przynajmniej w świadomości wielu mniej obeznanych początek aktywności aliantów w Europie (aliantów = Amerykanów). Oczywiście, wcześniej była operacja "Torch" (choć to Afryka), a potem "Husky", oczywiście były też akcje komandosów i desant pod Dieppe, aczkolwiek to właśnie od desantu w Normandii zaczęło się ostateczne wyzwalanie Europy Zachodniej. Znamy to z różnych książek i filmów, aczkolwiek znamy z pozycji wygranych, bo to oni piszą historię. Nie zawsze. Przegrani też mogą ją pisać. I taki punkt widzenia prezentuje książka "Front w Normandii". Opisuje działania niemieckiej Dywizji Piechoty w dniu szóstego czerwca aż do lipca i zdobycia przez Amerykanów St. Lo. Już choćby z tego punktu widzenia jest to książka bardzo ciekawa. 352 Dywizja Piechoty była jedynym oddziałem, który szóstego czerwca znajdował się w pełnej gotowości bojowej. To właśnie oni narobili kłopotu Amerykanom na plaży Omaha i później utrudniali utworzenie przyczółków i dalszy pochód w "krainę żywopłotów". Aż do St. Lo, gdzie podjęli desperacką obronę w terenie miejskim. Ogłoszona gotowość bojowa była wynikiem dość odważnego jak na niemieckie standardy postępowania dowódców, którzy częściowo ignorowali rozkazy OKW, a częściowo kreatywnie je interpretowali. To zresztą powtarzało się w trakcie dalszych działań. Książka przedstawia też przygotowania do odparcia desantu, szkolenie i stan wyposażenia niemieckich żołnierzy (zwłaszcza jeśli chodzi o artylerię i amunicję, było ono mizerne), ale główną zaletą jest oparcie relacji o wspomnienia weteranów - tych szczęśliwców, którzy przetrwali Normandię i mieli więcej szczęścia, bo dostali się do amerykańskiej niewoli (ci na Wschodzie mieli gorzej). Drugi plus to ogromna ilość zdjęć - głównie prywatnych i osobistych, ale także zdjęć oficjalnych dokumentów (rozkazów, biuletynów, dokumentów wojskowych, itd.). Oprócz tego ciekawy aneks przedstawia wyposażenie żołnierzy niemieckich i amerykańskich (mundury, oprzyrządowanie, broń, plecaki, itd). Oczywiście nie jest to pozycja dla każdego. Ogromna liczba nazw, nazwisk, a także dość suchy język w opisie działań, sprawia, że nie jest to wyjątkowo lekka lektura. W zasadzie tutaj mogę wskazać jedyny minus, czyli brak map, które pokazywałyby działania oddziałów w kolejnych dniach po desancie. Niemniej jednak polecam wszystkim pasjonatom II wojny, i historykom w ogólności również. Warto spojrzeć z drugiej strony i dostrzec, że tam również byli młodzi ludzie, a nie potwory i "znani z filmów hitlerowcy".
Szymon_Gwiazda - awatar Szymon_Gwiazda
oceniła na 8 8 lat temu
Inżynierowie Hitlera. Todt, Speer i inni Blaine Taylor
Inżynierowie Hitlera. Todt, Speer i inni
Blaine Taylor
Właściciele tych dwóch nazwisk stali za sukcesami Hitlera na polu militarnym, przemysłowym i architektonicznym. Fritz Todt i Albert Speer to również bohaterowie popularnej książki autorstwa Blaine’a Taylora pt. „Inżynierowie Hitlera. Todt, Speer i inni”, której szóste już wydanie ukazało się w mojej ulubionej i wielokrotnie Wam polecanej serii Sekrety Historii od Wydawnictwa RM. Książka Taylora to propozycja dla czytelników zainteresowanych mechanizmami funkcjonowania III Rzeszy od strony zaplecza technicznego i organizacyjnego. Autor zagląda za kulisy państwa totalitarnego, pokazując, jak wielką rolę odegrali inżynierowie, architekci i menedżerowie przemysłu w służbie nazizmu. To właśnie oni przekuwali ideologię w beton, stal i logistykę, bez których światowy konflikt na taką skalę nie byłby możliwy. Centralne postaci tej narracji: Todt i Speer to ludzie wybitni w swoim fachu, ale uwikłani w system zbrodni. Autor demaskuje ich zafałszowane przez propagandę wizerunki, obala mity, które sami wokół siebie tworzyli i udowadnia, że z pełną premedytacją działali na rzecz niemieckiej machiny wojennej. Nie umniejsza jednak ich dokonaniom pokazując, jak rozwój autostrad, monumentalnych projektów architektonicznych i przemysłu zbrojeniowego stały się synonimem społecznej kontroli, niewolniczej pracy więźniów, gigantycznych kosztów ludzkich oraz chaosu organizacyjnego, który z czasem coraz bardziej trawił III Rzeszę. Mimo dużej liczby nazwisk i faktów, książkę czyta się sprawnie. Nie jest to publikacja stricte naukowa: momentami upraszcza się tu złożone procesy lub formułuje tezy w sposób nad wyraz subiektywny. Dla jednych będzie to wada, dla innych zaleta, zwłaszcza jeśli traktują te książkę jako wprowadzenie do wymagającego głębszej refleksji tematu. „Inżynierowie Hitlera” to lektura, która uświadamia, że za militarną potęgą III Rzeszy stali nie tylko fanatyczni ideolodzy, ale również wykształceni specjaliści, gotowi podporządkować swój talent zbrodniczemu systemowi. Polecam, bo to gorzka, ale potrzebna lekcja historii.
z_kultury_ - awatar z_kultury_
ocenił na 8 3 miesiące temu
Achtung Panzer! Uwaga czołgi! Heinz Wilhelm Guderian
Achtung Panzer! Uwaga czołgi!
Heinz Wilhelm Guderian
Nazwisko Heinza Guderiana jest znane nie tylko każdemu historykowi wojskowości, ale też pasjonatom broni pancernej oraz taktyki ich użycia. Nie ma się czemu dziwić, gdyż jest to na swój sposób książka-legenda, która wytyczyła drogę dla całej dziedziny teorii wykorzystania tej broni. „Achtung Panzer” to pozycja o tyle interesująca, że stanowi wielopoziomową analizę kondycji nowatorskiego rodzaju broni w okresie Dwudziestolecia poruszającą bogatą problematykę, a przy tym stawiającą tezy pozwalające zrozumieć sposób funkcjonowania czołgów na polu bitwy. Ze względu na całościowe podejście do tematu, książka stanowi dużą wartość i ważny przyczynek w temacie militariów. Główne poruszane aspekty: 1. Aspekt historyczny – opis rozwoju broni pancernej od rachitycznych początków (bitwy w ostatnich dwóch latach Pierwszej Wojny) po stosunkowo sprawnie działające dywizje pancerne Wehrmachtu pod koniec lat 30-tych. Guderian opisuje to dosyć szczegółowo, skupiając się na kilku ważniejszych z punktu widzenia taktyki starciach. 2. Aspekt organizacyjny – sposób uformowania wojsk, ich skład i struktura poszczególnych pododdziałów. Poza kilkoma fragmentami, charakterystyka jest dosyć ogólna i pobieżna dzięki czemu nawet laikowi łatwo zrozumieć wątpliwości jakie mieli twórcy Panzerwaffe. 3. Aspekt polityczny – jeden z ciekawszych wątków powracający właściwie w każdym z rozdziałów. Nie jest tajemnicą, że tworzenie i uniezależnianie wojsk pancernych od innych rodzajów broni nie przebiegało gładko. Guderian – raz bezpośrednio, a innym razem w sposób zawoalowany – daje do zrozumienia, że dochodziło do (nieraz ostrych) różnic poglądowych między decydentami i to zarówno ze strony wojska, jak i polityki. Autor dobrze opisuje tarcia z niektórymi urzędami, napotykane problemy administracyjne, lecz również wsparcie jakie otrzymywał od starszych oficerów (przynajmniej tych podzielających jego wizję). 4. Aspekt wojskowy – taktyka użycia czołgów została przedstawiona przez Guderiana jako mozolny i długotrwały proces rozłożony na lata, który – gdyby nie jego osobiste poświęcenie – nie osiągnąłby poziomu, jaki sobie zamarzył. Świetnie opisano ideę współdziałania wozów opancerzonych ze sobą oraz innymi rodzajami broni, problem wsparcia ze strony wojsk inżynieryjnych („pionierów”) i artylerii, a także opis techniczny samych czołgów. Następstwem tego jest wyłożenie przez autora swoich poglądów na większy problem jakim jest cała, wówczas bardzo nowatorska, koncepcja wojny powietrzno-lądowej, z której w krótkim czasie narodził się Blitzkrieg. To najbardziej wartościowa część „Achtung Panzer” i choćby dla tych kilkudziesięciu stron warto sięgnąć po książkę. Warty odnotowania jest także bardzo dobry wstęp w wykonaniu Krzysztofa Fudaleja, który nie tylko dokonał zgrabnego streszczenia książki, ale przede wszystkim przedstawił sylwetkę samego Guderiana i skonfrontował przemyślenia generała ze stanem faktycznym. Jest to o tyle interesujące i potrzebne, że autorowi „Achtung Panzer” zdarza się koloryzować, uwypuklać własną rolę kosztem pozostałych (wszak byli też inni teoretycy wojskowości forsujący pomysł mechanizacji armii niemieckiej w tamtym okresie) tudzież wyolbrzymiać pewne trudności tak, aby przekonać docelową grupę czytelników do swoich racji. Dobrze współgra to z charakterem generała Wehrmachtu, który uchodził za osobę krewką, dosyć żywiołową i energiczną, a miejscami może nawet agresywną w wyrażaniu swoich – nie zawsze popularnych – opinii. Mając na uwadze powyższe braki, nie można umniejszać roli Heinza Guderiana jako wizjonera, pioniera oraz – co może najważniejsze – praktycznego organizatora oddziałów pancernych i zmechanizowanych/zmotoryzowanych. Rozsądna konceptualizacja przyszłej wojny połączona z możliwościami intelektualnymi oraz pracowitością, a przy tym dalekosiężne myślenie pozwalające stworzyć nowoczesną koncepcję operacyjną słusznie stawia autora na piedestale. Współcześnie przemyślenia Guderiana są „oczywistą oczywistością”, lecz z perspektywy 80 lat wnioski Guderiana były iście rewolucyjne.
Koval - awatar Koval
ocenił na 9 8 lat temu
Piekło na froncie wschodnim Christine Alexander
Piekło na froncie wschodnim
Christine Alexander Mason Kunze
„Żołnierze Einsatzkommando Waffen SS również są bardzo zajęci. Do południa 25 września wszyscy Żydzi bez wyjątku mają się ujawnić. Jasne, stawi się połowa z nich. Ale nikt nam nie ucieknie, bo obrzeża miasta obsadzono ciasno posterunkami. Rozpoczyna się dzień odwetu za naszych kolegów, którzy stracili życie rozerwani minami. W tej chwili, 24 godziny później, już 2000 Hebrajczyków trafiło do Jahwe!”. To będzie bardzo osobista opinia. Dawno już tak emocjonalnie nie podchodziłam do żadnego tekstu. Czytałam i nie mogłam uwierzyć. W fanatyzm. W nienawiść. W okrucieństwo wojny. W wiarę w wyższość rasy i narodowy socjalizm. Autor dzienników, feldfebel Hans Roth, nieustanie mnie irytował. Nic nie mogłam na to poradzić. Doprawdy, jego hipokryzja mnie po prostu powaliła. Hans wciąż powoływał się na Boga, używał jego imienia, ale ja w tej książce dostrzegłam tylko działania samego Lucyfera i wszystkich jego zastępów. Mimo tego nie potrafiłam oderwać się od tej lektury. Odkładałam i znów brałam do ręki. Każda strona kusiła swoją zawartością. Przyciągała. Ciekawość nie dawała zasnąć. Musiałam po prostu dojść do końca tej historii. To było niezwykłe doznanie, czytać te zapiski. Zajrzeć w umysł człowieka przesiąkniętego na wskroś ideologią narodowego socjalizmu, oddanego Führerowi. Od buty i pychy niemieckiego niezwyciężonego żołnierza do strachu i nieustannej obawy o życie przegrywających… Mimo trudnych tematów warto przeczytać te dzienniki. Żeby wiedzieć, żeby nigdy nie chcieć uczestniczyć w czymś tak wstrętnym jak wojna. Żeby nie dać się zmanipulować żadnej ideologii.
Karolina - awatar Karolina
oceniła na 7 5 miesięcy temu
D-Day. Lądowanie w Normandii. Roderick Bailey
D-Day. Lądowanie w Normandii.
Roderick Bailey
„6 czerwca 1944 roku – dzień, w którym alianckie wojska przekroczyły kanał La Manche i zaczęły torować sobie drogę do okupowanej przez nazistów północno-zachodniej Europy. Zapomniane głosy, oparte na ogromnej liczbie niepublikowanych dotąd materiałów, to doniosłe i przejmujące świadectwo kluczowego momentu współczesnej historii”. Literatura dotycząca wydarzeń drugiej wojny światowej jest tak ogromna i rozbudowana iż obejmuje swoim zasięgiem niemal jej wszystkie, militarne, polityczne i społeczne aspekty. Dotyczy to zarówno pozycji popularnonaukowych, przez typowo historyczne aż po pełne i drobiazgowe opracowania technologiczne. Moim jednak zdaniem, elementem który wnosi do naszej wiedzy najwięcej i najbardziej poszerza nasze spojrzenie na ten (innym formom, oczywiście, nic nie ujmując) straszny i krwawy XX –wieczny konflikt są bezpośrednie relacje świadków i uczestników omawianych wydarzeń. To ważne bo w naturalny sposób pozbawione są pojawiających się z biegiem czasu różnych ideologicznych, światopoglądowych i wymuszonych aktualna sytuacją polityczna przekłamań i naleciałości, owocujących, niekiedy wybielaniem, jednych a kolorowaniu innych faktów. Jedną z takich właśnie książek opartych na bardzo osobistym materiale porównawczym i badawczym jest książka Baileya Rodericka zatytułowana „D-Day Lądowanie w Normandii” ukazująca się w ramach znakomitej serii Wydawnictwa RM „Świadkowie”. D-day”był to bez wątpienia był jednym z najważniejszych wydarzeń drugiej wojny światowej i przełomowym moment w historii Europy i Świata, które na zawsze zmienił losy tego konfliktu i całą geopolitykę ówczesnego układu sił. Okupiony ogromną daniną krwi był największa desantowa (powietrzną i morską) operacja w dziejach. Raz na zawsze odwrócił losy wojny i stając się początkiem końca hitlerowskiej hegemoni w Europie i samego nazistowskiego państwa. Dlatego też tak cenne jest zarówno z historycznego jaki i poznawczego punktu widzenia tak bardzo osobiste i indywidualne spojrzenie na ten ważny dziejowy moment. Tym bardziej iż widzimy go z tak szerokiej perspektywy dotyczącej zarówno dowódców różnych szczebli jak i zwykłych szeregowych żołnierzy: pilotów, marynarzy, spadochroniarzy, załóg łodzi desantowych, komandosów, sanitariuszy, personelu pomocniczego i innych uczestników tego wydarzenie, co pozwala pojąć nam cały ogrom i tragizm toczących się wydarzeń To poruszające i niekiedy bardzo emocjonalne opisy najpierw przygotowań a później już samych niezwykle trudnych i krwawych walk ( pokazanych w różnych odsłonach), oddające w sposób porażający całą okrutną dramaturgię i rozlewająca się śmiertelną grozę tamtych dni, w których na zesłanych ciałami rannych i poległych plażach Normandii rozgrywały się losy drugiego frontu i nasza europejska przyszłość. Książka Baileya Rodericka ” „D-Day Lądowanie w Normandii” to świetnie napisana historyczna pozycja dla wszystkich interesujących się obliczem II wojny światowej, tym cenniejsza iż dokonana w oparciu o bezpośrednie relacje ludzi. którzy brali w niej udział.
jarr74 - awatar jarr74
ocenił na 8 4 lata temu
Złoto nazistów. Sensacyjna tajemnica największej kradzieży w dziejach i największej próby zatuszowania prawdy Ian Sayer
Złoto nazistów. Sensacyjna tajemnica największej kradzieży w dziejach i największej próby zatuszowania prawdy
Ian Sayer Douglas Botting
"Rabunek niemieckiego Reichsbanku - Państwowego Banku Trzeciej Rzeszy - który miał miejsce w 1945 roku, nie tylko był największy w historii, ale przez wiele lat stanowił również nierozwiązaną zagadkę." Historia interesującego śledztwa dziennikarskiego, badającego sprawę ukrycia, ujawnienia oraz...ponownego zaginięcia części zasobu złota i dewiz niemieckiego Reichsbanku, który za czasów okupacji hitlerowskiej zbierał m.in. zagrabione zasoby banków centralnych Czech, Belgii, Węgier, Albanii, Wolnego Miasta Gdańska i innych krajów okupowanej Europy. O wartości około 378 mln $ (wartość: 2,5 bilionów $ dzisiaj). Autorzy śledzą losy wywiezionych z Berlina pod koniec kwietnia 1945 roku sztab złota i worków dewiz, a także dołączonych do nich po drodze zasobów z banku w Monachium i w Austrii, będących w gestii ministerstwa spraw zagranicznych (Ribbentropa) oraz SS, które ukryte zostały w pobliżu jeziora Walchensee. Jezioro znajduje się w regionie Garmisch-Partenkirchen - jednym z centrów zarządzania amerykańską strefą okupacyjną. Najlepsze jest to, że mimo iż większość ukrytych przed aliantami zasobów została przez niemieckich oficerów ujawniona i przekazana władzom amerykańskim, ale te, zamiast je przekazać do skarbca we Frankfurcie/M, z którego miały być zwrócone państwom, w których zostały zagrabione, nigdy tam nie dotarły, bo...zostały rozgrabione przez amerykańskich urzędników do spółki z nazistami. Z nazistami, którzy powinni byli być sądzeni, lecz bezzasadnie i a priori oczyszczono ich od zarzutów i zwolniono od odpowiedzialności. Wspólnie natomiast jedni i drudzy handlowali narkotykami, samochodami, złotem, przejmowali przedsiębiorstwa i gromadzili kapitały, wywożąc je do Szwajcarii i do Ameryki Południowej. A przy tym żadnemu włos z głowy nie spadł, utrącono wszelkie śledztwa i do dziś armia USA zamiata tę sprawę pod dywan. Do książki, napisanej i wydanej w 1983, dołączono epilog z 1998 roku, w którym opisane są dalsze losy przeprowadzonego przez autorów śledztwa: ciekawe, że nikt się nim nie zainteresował, a dopiero ok. 15 lat później zaangażowanie Kongresu Żydów Amerykańskich doprowadziło do tego, że Szwajcaria poczuła się zmuszona, by ujawnić tzw. martwe konta (należące do wymordowanych przez Niemców żydowskich właścicieli) oraz sprawę transferu pieniędzy i kosztowności przez niemieckich nazistów do Szwajcarii. Za szwajcarskie pieniądze przeprowadzono wtedy dochodzenie, które ujawniło współpracę w zakresie przyjmowania i przechowywania kosztowności od nazistów i dla nazistów. Ale wcześniej nieznane służby bądź ludzie zawiadamiali policję w Wielkiej Brytanii i innych miejscach (np. informując, że jest wplątany w sprawy kryminalne), żeby utrudnić autorowi śledztwo w tej sprawie, podobnie jak dzisiaj publicystom utrudnia się poprzez podobne fałszywe informacje, by utrudnić im wjazd. Dla książki autor założył stronę: http://www.nazi-gold.com/
tsantsara - awatar tsantsara
oceniła na 7 6 lat temu

Cytaty z książki Wielka Wojna 1914-1918

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wielka Wojna 1914-1918


Ciekawostki historyczne