Wiedźmin. Córka płomienia

Okładka książki Wiedźmin. Córka płomienia
Aleksandra MotykaMarianna Strychowska Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Wiedźmin - Dark Horse (tom 4) komiksy
108 str. 1 godz. 48 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Wiedźmin - Dark Horse (tom 4)
Tytuł oryginału:
The Witcher Volume 4: Of Flesh and Flame
Data wydania:
2019-08-14
Data 1. wyd. pol.:
2019-08-14
Data 1. wydania:
2019-07-17
Liczba stron:
108
Czas czytania
1 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328135628
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wiedźmin. Córka płomienia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wiedźmin. Córka płomienia



książek na półce przeczytane 383 napisanych opinii 383

Oceny książki Wiedźmin. Córka płomienia

Średnia ocen
6,7 / 10
568 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
39
35

Na półkach: , , ,

Mamy tu do czynienia z pociągnięciem dalej wątku Królewicza Ropucha z dodatku Serca z Kamienia. Przynajmniej tak mogłoby się wydawać, bo akcja szybko przechodzi w śledztwo dotyczące morderstw na dworze. Geralt działa pod imieniem Lambert, a jedynymi osobami znającymi jego prawdziwą tożsamość są Jaskier oraz nadworna czarodziejka Radeyah. Czarodziejka towarzyszy Geraltowi przez całe śledztwo.

Cała przygoda w Ofirze rozpoczęła się od incydentu z magiczną skrzynią w Novigradzie. Skrzynia zaczęła się świecić, a Jaskier przeczytał znajdujące się w niej runy. Wszystko po zignorowaniu ostrzeżenia Geralta.

Historia w komiksie ma bardzo szybkie tempo, sam Geralt dostaje 3 dni na odnalezienie sprawcy morderstw. Miałem jednak wrażenie, że wszystko dzieje się trochę za szybko. Na początku Novigrad, nagle w Ofirze... Śledztwo leci szybko, tu plot twist, tu plot twist i zakończenie komiksu. Sama historia ma naprawdę duży potencjał, minusem jest to wysokie tempo. Muszę jednak przyznać, że zakończenie mnie lekko rozśmieszyło.

Nie potrafię zrozumieć jednej śmierci, którą spowodował Geralt. Wystarczyło użyć Aksji, aby powstrzymać rozlew krwi. Geralt od razu chwycił za miecz, co mnie lekko zdziwiło.
Jaskier wydaje się być bardziej nieodpowiedzialny niż zwykle. Może to tylko moje odczucie? A... No i jeżeli liczymy komiksy jako coś kanonicznego do gier (W sumie wychodzą pod znakiem Redów), to Jaskier nie jest już razem z Priscillą.

Podsumowując
Oprawa graficzna jest naprawdę dobra według mnie, każda strona jest wykonana z wieloma szczegółami i przyjemna dla oka. W tym komiksie design postaci najbardziej odwzorowuje ten z gier, co pewnie ucieszy wiele osób.

Patrząc na pierwsze cztery tomy, umieściłbym go powyżej Dzieci Lisicy. 1. Dom ze szkła 2. Klątwa Kruków. 3. Córka płomienia 4. Dzieci lisicy

Mamy tu do czynienia z pociągnięciem dalej wątku Królewicza Ropucha z dodatku Serca z Kamienia. Przynajmniej tak mogłoby się wydawać, bo akcja szybko przechodzi w śledztwo dotyczące morderstw na dworze. Geralt działa pod imieniem Lambert, a jedynymi osobami znającymi jego prawdziwą tożsamość są Jaskier oraz nadworna czarodziejka Radeyah. Czarodziejka towarzyszy Geraltowi...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

906 użytkowników ma tytuł Wiedźmin. Córka płomienia na półkach głównych
  • 705
  • 201
434 użytkowników ma tytuł Wiedźmin. Córka płomienia na półkach dodatkowych
  • 243
  • 74
  • 48
  • 16
  • 15
  • 14
  • 12
  • 12

Inne książki autora

Okładka książki Wyszczekane obrazki #01: Pora na biwak! Magda Fidos, Marianna Strychowska
Ocena 7,5
Wyszczekane obrazki #01: Pora na biwak! Magda Fidos, Marianna Strychowska
Okładka książki The Witcher Library Edition Volume 2 Evan Cagle, Amad Mir, Aleksandra Motyka, Vanesa R. Del Rey, Marianna Strychowska, Bartosz Sztybor, Nil Vendrell
Ocena 6,5
The Witcher Library Edition Volume 2 Evan Cagle, Amad Mir, Aleksandra Motyka, Vanesa R. Del Rey, Marianna Strychowska, Bartosz Sztybor, Nil Vendrell
Okładka książki Nie przebaczaj - wyd. zbiorcze. Kuba Ryszkiewicz, Marianna Strychowska
Ocena 6,5
Nie przebaczaj - wyd. zbiorcze. Kuba Ryszkiewicz, Marianna Strychowska
Okładka książki Egmont Komiksy. Katalog 2019 Marianna Strychowska, praca zbiorowa
Ocena 7,0
Egmont Komiksy. Katalog 2019 Marianna Strychowska, praca zbiorowa
Okładka książki Nie przebaczaj 3 Kuba Ryszkiewicz, Marianna Strychowska
Ocena 7,0
Nie przebaczaj 3 Kuba Ryszkiewicz, Marianna Strychowska
Okładka książki Nie przebaczaj II Kuba Ryszkiewicz, Marianna Strychowska
Ocena 7,3
Nie przebaczaj II Kuba Ryszkiewicz, Marianna Strychowska
Okładka książki Nie przebaczaj I Kuba Ryszkiewicz, Marianna Strychowska
Ocena 7,0
Nie przebaczaj I Kuba Ryszkiewicz, Marianna Strychowska
Marianna Strychowska
Marianna Strychowska
Marianna Strychowska z wykształcenia jest artystą plastykiem. Specjalizuje się w rysunku komiksowym oraz ilustracji. Łączy techniki tradycyjne – rysunek grafitem, tuszem, akwarelą oraz malarstwo cyfrowe.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wiedźmin. Zatarte wspomnienia Bartosz Sztybor
Wiedźmin. Zatarte wspomnienia
Bartosz Sztybor Amad Mir
Opis ======================== Geralt poszukuje nowego zajęcia. Wiedźmini zawsze mieli pod górkę, ale teraz wszystkie potwory jakby zapadły się pod ziemię, więc dla ich pogromców brakuje zajęcia. Niespodziewanie pani burmistrz pewnego miasteczka prosi Geralta o pomoc w pozbyciu się mglaków atakujących dzieci. Wiedźmin szybko wyczuwa, że pod pozornie prostym zleceniem kryje się poważniejsza sprawa. Zwłaszcza że w miasteczku rezyduje stary mag, który bez problemu powinien uporać się z mglakami. Tymczasem pani burmistrz okazuje się chętna do współpracy, ale tylko na swoich warunkach… Cytat:====================== Nie pamiętał wydarzeń, które dopiero co miały miejsce. Bałem się, że pewnego dnia zapomni zniszczyć, w co tchnął życie.  Kilka słów==================== Komiks ten jest dość unikalny na tle innych. Zacznijmy od tego, że Geralt próbuje trochę innego zajęcia niż wiedźmiński szlak. Pracuje z jednym z rybaków, z którym dość szybko łapie dobry kontakt. Jednak jakiś czas później pojawia się zlecenie na tajemnicze mglaki atakujące tylko chłopców. Geralt podejmuje się go i wyrusza do miasta. Tym samym zostawiając znajomego samemu sobie, a bez pomocy Geralta, nie da on sobie rady z połowem. Geralt załatwia mglaki, które gadają… tak… Po powrocie do znajomego, zastaje go martwego wraz z listem pożegnalnym.  Po jakimś czasie okazuje się, że mglaki powróciły. Geralt wraca i bada całą sprawę dogłębniej. Jak się okazuje, najpewniej stoi za tym okoliczny stary czarodziej, a mglaki to jego bardzo silna iluzja.  No i tu dochodzimy do jedna, cały zagrożenie w komiksie i główny wątek opiera się na wspomnieniach. A konkretnie o tych należących do czarodzieja, który cierpi na demencję. Nie potrafi on zapamiętać ostatnich wydarzeń, ale te z młodości o silnym ładunku emocjonalnym już tak. W tym wypadku są to rzeczy związane z traumą z dzieciństwa. Bohater był źle traktowany przez własną matkę, a te wspomnienia powróciły ze wzmocnioną siłą. Mordercze iluzje mglaków powstają właśnie w związku z tą traumą. Czarodzieja cały czas męczą traumatyczne dla niego wspomnienia, a te nowsze i z ostatnich lat zostają zatarte.  Starał się on pomagać mieszkańcom poprzez swoje zaklęcia, ale zrobiło się to niebezpieczne przez aktualny stan jego umysłu. Przez iluzję zginął jeden z chłopców z wioski.  I tutaj mamy kolejne dwa wątki, z czego jeden jest mniejszy. Burmistrzyni miasteczka nie obchodzi poziom niebezpieczeństwa związany z dalszym rzucaniem zaklęć. Dla niej liczy się tylko zdobywanie korzyści z działań czarodzieja, by mieć dobrą opinię u mieszkańców. Nie patrzy zupełnie na jego stan i początkowo nie dopuszcza do niego Geralta. Reprezentuje ona samolubność i brak jakiejkolwiek empatii wobec chorego człowieka (a przybiera maskę zatroskanej) Drugim wątkiem jest wątek matki, której syn zginął ze szponów mglaków. Czarodziej chce pomóc i tworzy iluzję jej zmarłego syna. Kobieta pomimo rad i tłumaczeń Geralta, że to nie jest jej syn, pragnie żyć z iluzją. Tworząc tym samym obraz pozornego szczęśliwego życia… Nie mogąc zaakceptować prawdy i żyjąc w dalszej iluzji… Jest to jeden z lepszych wiedźmińskich komiksów, przynajmniej dla mnie. Nie tylko przez mroczną kreskę i dobrze dobraną kolorystykę. Ale głównie przez poruszane w nim problemy i wątki. Zwłaszcza wątek czarodzieja, który chce pomagać mieszkańcom… Ale jego choroba i traumatyczne wydarzenia z przeszłości odbijają się na zaklęciach.  Jaka w tym wszystkim rola Geralta? On odkrywa te wszystkie karty, które były ukryte przez wiele lat. Na koniec komiksu, on sam może chociaż przez moment żyć iluzją normalnego życia w towarzystwie rybaka. Różnica między Geraltem, a matką w żałobie jest taka, że Geralt nie chce do końca żyć wyłącznie złudzeniem tego, co być mogło. Jeżeli chodzi o zestawienie na tle innych wiedźmińskich komiksów, umieściłbym go na drugim miejscu. Zaraz po Dom ze szkła
Berylek - awatar Berylek
ocenił na 9 4 miesiące temu
Wiedźmin. Wiedźmi lament Bartosz Sztybor
Wiedźmin. Wiedźmi lament
Bartosz Sztybor Vanesa R. Del Rey
Geralt schwytał Laimę odpowiedzialną za śmierć kilku mężczyzn w wiosce. Społeczność dostała poczucie sprawiedliwości, a zbrodniarka spłonęła na stosie. Geralt szuka nowego zlecenia, jednak pojawiają się u niego poczucie winy i koszmary. Starając się to zignorować, podejmuje się odszukania córki miejscowego bogacza. To, co z początku było misją ratunkową, obiera zupełnie inny tor... Nie da się stłumić tego, co siedzi gdzieś w głębi duszy... Wiedźmi lament to już szósty tom komiksów osadzonych w tym mrocznym świecie. Nie licząc oczywiście adaptacji opowiadań oraz tego zbioru starszych komiksów. Mamy tu do czynienia z Geraltem, który na kartach komiksu boryka się z poczuciem winy. Wszystko od momentu śmierci Laimy na stosie. Czym są Laimy? Są to wiedźmy, do których udają się ciężarne kobiety. Pomagają między innymi ulżeć w cierpieniu kobiecie, która straciła dziecko. Robią to poprzez jej opętanie. Tutaj była również odpowiedzialna za śmierć pięciu typa. Laima spłonęła więc wszystko git? No nie do końca 1. Geralt ma koszmary i jest gnębiony przez poczucie winy 2. Córka bogacza nie ma zamiaru wracać, póki nie zapanuje nad emocjami z pomocą dwóch innych typiar. (W lesie są dwie kobiety, które pomagają sobie radzić innym osobom z emocjami i tym, co w nich tkwi. Oferują również pomoc Geraltowi. To wygląda trochę jak terapia grupowa) 3. Po jej powrocie do ojca okazuje się, że w okolicy dzieją się okropne rzeczy, o których Geralt nie miał pojęcia 4. Laima dalej żyje... Teraz trochę poważniej Podczas czytania od razu nasuwa się jedna myśl. Ten komiks jest zbudowany tak, by wzbudzać w czytelniku niepokój. Czy to przez historię, która nie należy do najprzyjemniejszych, czy przez same rysunki. Te kojarzą mi się z rysowaniem węglem. Dominują ciemne i zimne barwy, a krawędzie rysunków są ostre i nierówne. No i do tego dochodzą głosy, które cały czas szepczą do Geralta Komiks porusza wiele trudnych tematów, takich jak przemoc wobec kobiet i własnej rodziny oraz traktowanie ludzkiego ciała jak towaru. Są one niestety konieczne dla przedstawionej historii. Świat Wiedźmina jest naprawdę mroczny i brutalny... a jednocześnie podobny do naszego... Czytało się go dobrze, ale kilka rzeczy mi nie pasowało. Jedną z nich jest Geralt, który prawie na początku rozmowy podchodzi do gróźb (chyba, że to ja źle coś wyłapałem) Ciężko mi ocenić ten komiks. Fabularnie mi się podobał, zwłaszcza to zwrócenie uwagi na problemy, o których trzeba mówić oraz przedstawiony motyw terapii. Jednak moim zdaniem są tu lekkie zgrzyty jak właśnie postępowanie głównego bohatera. No i nie do końca siadły mi rysunki, ale to już moje osobiste preferencje odnośnie stylu wykonania. Był tu za duży chaos. Twarze na niektórych stronach wyglądały naprawdę dziwnie. No kreska jest najsłabszą stroną Wiedźmiego Lamentu i potrafi mocno zaważyć na jego ocenie Na ten moment umieszczę go poniżej Dzieci Lisicy, czyli na ostatnim miejscu
Berylek - awatar Berylek
ocenił na 6 2 miesiące temu
Wiedźmin. Ronin  Hataya
Wiedźmin. Ronin
Hataya Rafał Jaki
Wiedźmin. Ronin. Wykaz twórców na zdjęciu nr 3. Od razu, na samym poczatku, szczerze muszę zaznaczyć, że nie jestem zwolennikiem i fanem mangi. W swoich zbiorach posiadam tylko, nadal nie skompletowaną serie Bosonogi Gen Hiroszima 1945, licząc że kiedyś w końcu uda mi się znaleźć i zakupić brakujące tomy. Nie wiem czy jeden z tomów Sandmana, kwalifikuje się do tego gatunku (?) Drugą kwestią, jest cena jaką komiks osiąga na aukcjach (znalazłem ofertę za grubo ponad 1000 pln), średnio oscylując wokół kwoty 500 pln. Dla mnie to zagadka, której nie potrafię zrozumieć, nawet biorąc pod uwagę fakt, że oczywiście jest wart tyle ile ktoś jest gotowy za niego zapłacić. Wrażenia z lektury ? Dostajemy okolo 120 stron opowieści, utrzymanych jak widać w klimacie Dalekiego Wschodu. Historia jest niepełna (to minus) bez wyraźnego początku i zakończenia. Nieco światła na takie ujecie historii, rzuca zamieszczony na ostatnich stronach bestariusz (to plus), który w bardzo interesujący sposób, przedstawia zawiłości japońskiej mitologii i stworzeń ukazanych na kartach komiksu. Gdzieniegdzie możemy zobaczyć że sam tom sygnowany jest nr 1, tak jakby miała ukazać się jego kontynuacja. Lecz mimo iż album nosi date wydania 2022 roku, o części 2 ani widu, ani słychu ... Podsumowując, myślę że jest to album zdecydowanie kierowany pod adresem fanów Białowłosego pogromcy potworów, którzy nie będą mieli problemu z odnalezieniem się w przestawionej (niepełnej wprawdzie) historii. Ktoś, nazwijmy to "z zewnątrz" może uznać, że komiks nie jest jakoś szczególnie interesujący. Ostatecznie 6,5/10 to moja ocena całości. I po cichu liczę że dostaniemy wkrótce zwieńczenie tej historii.
Tomasz Yetiy - awatar Tomasz Yetiy
ocenił na 6 7 miesięcy temu
Cyberpunk 2077: Gdzie jest Johnny? Bartosz Sztybor
Cyberpunk 2077: Gdzie jest Johnny?
Bartosz Sztybor Giannis Milonogiannis
Nie grałem jeszcze w „Cyberpunk 2077”, ale komiksowa inkarnacja stworzonej przez CD Projekt Red gry nie jest mi obca. Kolejne albumy nie stały jak dotąd na szczególnie równym poziomie, nie czytałem ich też w kolejności wydawania, ale całościowo seria jawi się jako interesujące spojrzenie na ten podgatunek fantastyki, od którego wzięła nazwę. „Gdzie jest Johnny” to trzeci tom cyklu, ale pierwszy, do którego scenariusz napisał Bartosz Sztybor. Bardzo cenię jego komiksowego „Wiedźmina”, więc był to dobry prognostyk przed lekturą. Walczący z wielkimi korporacjami dziennikarz bada temat zniszczenia centrali jednej z nich. W ruinach znaleziono kilkanaście zwłok, a jednym ze zmarłych ma być sam zamachowiec, legendarny Johnny Silverhand. Sprawa okazuje się o wiele bardziej skomplikowana, niż można było przypuszczać, a tropy wiodą na górę korporacyjnego łańcucha pokarmowego. Gdy zaś w grę wchodzą grzechy popełnione przez grube ryby, ryzyko wykładniczo wzrasta. Fabuła omawianego komiksu nie jest przesadnie skomplikowana, ale bądźmy szczerzy – trudno jest zmieścić złożoną opowieść na niespełna siedemdziesięciu stronach. Mimo tego Sztybor zdołał zaproponować czytelnikowi opowieść, która całkiem angażuje. Traktuje ona o prywatnej wojnie pewnego dziennikarza z rządzącymi Night City korporacjami a może się podobać zwłaszcza ze względu na wyczuwalną autentyczność działań protagonisty. Jego motywacja jest iście idealistyczna, innymi słowy wyraźnie czuć, że typ ma prawdziwą misję i jakkolwiek może jest to odrobinę naiwne, to z drugiej strony natychmiast buduje sympatię między bohaterem a czytelnikiem. A o to w sumie chodzi. Opowieści snutej przez Sztybora momentami nieco szkodzi wspomniana wyżej niewielka objętość całego komiksu – widać to zwłaszcza w momentach interakcji głównego bohatera z innymi postaciami. Są one zazwyczaj ledwo ruszone i zarysowane o wiele słabiej, niż na to zasługują. Tymczasem kilkoro z nich ma spory potencjał i chciałoby się przeczytać o nich zdecydowanie więcej. W tym kontekście wydaje się, że rozbudowanie albumu o kilka zeszytów byłoby krokiem w pełni uzasadnionym. Szkoda, że wydawca nie przeznaczył na tę fabułę większej liczby stron. Bardzo podobało mi się w tym komiksie to, że Sztybor zdołał udanie zaprezentować bezwzględność wielkich korporacji przyszłości. Dla nich nieistotne jest ludzkie życie – człowiek stanowi jedynie drobny trybik w ich strukturach, a każdy pracownik jest uprzedmiotowiony i zastępowalny - obraz tak skonstruowanego świata jest mało optymistyczny, ale zarazem niezwykle sugestywny. Na szczęście, zwłaszcza dla mieszkańców Night City, autor nie pozostawia świata przedstawionego bez promyczka nadziei, a są nim działania tak ideowych ludzi, jak główny bohater tego albumu. Fabuła angażuje, ale ilustracje stoją o co najmniej jeden szczebel niżej. Styl rysowania Milonogiannisa określiłbym jako bardzo prosty, w wielu miejscach zdecydowanie zbyt uproszczony i umowny. Brakuje tu detali, brakuje solidnego wypełnienia tła, to zaś nie pozwala na pełne wniknięcie w interesujący przecież i pełen wielu różnych niuansów świat przedstawiony. Trzeci tom z serii „Cyberpunk 2077” jest komiksem, który balansuje gdzieś na granicy określenia go jako „dobry”. Na mnie zrobił pozytywne wrażenie, choć nie ustrzegł się kilku zauważalnych mankamentów, spośród których najbardziej rzuca się w oczy skrótowość. Ostatecznie dał mi kwadrans przyjemnej rozrywki, z tego też względu ostatecznie oceniam go pozytywnie. W mojej opinii jest to najlepszy z trzech początkowych albumów wydanych pod szyldem tej marki. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2025/09/cyberpunk-2077-tom-3-gdzie-jest-johnny.html
Marek Adamkiewicz - awatar Marek Adamkiewicz
ocenił na 6 6 miesięcy temu
Cyberpunk 2077: Sny wielkiego miasta Bartosz Sztybor
Cyberpunk 2077: Sny wielkiego miasta
Bartosz Sztybor Filipe Andrade Alessio Fioriniello
Nieco ponad pół roku po premierze trzeciego tomu „Cyberpunk 2077” Egmont wydał kolejną część serii (oba komiksy ukazały się w 2022 roku). Jak się okazało, po raz kolejny otrzymaliśmy niezależną opowieść, która jest przy okazji bardzo krótka. Poprzednim razem skutkowało to tym, że niektóre wątki z potencjałem nie miały wystarczająco wiele miejsca, aby odpowiednio wybrzmieć. To rodziło obawy, że „Sny wielkiego miasta” również okażą się zbyt skrótowe. Ale czy faktycznie było się czego obawiać? Dwoje młodych drobnych przestępców próbuje odnaleźć własną drogę do szczęścia w futurystycznym mieście grzechu. Kradną i sprzedają cyberwszczepy, celebrują drobne zwycięstwa, relaksują się w wirtualnych światach. Ona pragnie wejść na szczyt przestępczego półświatka, ale on nie ma takich ambicji. Chce znaleźć swój kawałek nieba na ziemi. Tylko czy w mieście takim jak Night City jest to w ogóle możliwe? W „Snach wielkiego miasta” scenarzyście świetnie wyszło pokazanie, jak różne mogą być ludzkie priorytety i jak wiele dysonansu powoduje przebywanie obok siebie dwóch ludzi o zupełnie różnych celach życiowych. Choć ich ścieżki mogą przez pewien czas biec równolegle, ostatecznie nie ma szans, by dotarli do tego samego miejsca i w nim pozostali, ciesząc się wspólnie osiągniętym celem. Dla kogoś zawsze będzie to za mało, zawsze będzie chciał sięgnąć po więcej, a to nie zawsze kończy się dobrze. Sztybor bardzo trafnie pokazuje ten mechanizm na kartach omawianego komiksu. Fabuła opiera się na przenikaniu się dwóch, pozornie niezwiązanych ze sobą wątków. Oba są generalnie nieskomplikowane i raczej mało zaskakujące, ale Sztybor dobrze rozrysował je na płaszczyźnie psychologicznej. Napięcia narastające między bohaterami są wyraźnie wyczuwalne i bardzo wiarygodne, co sprzyja głębszemu wejściu czytelnika w opowieść – jeśli nie w sympatyzowanie z bohaterami, to przynajmniej w zrozumienie ich motywacji. To niezwykle ważny element każdego dzieła literackiego – tutaj jest położony na niego wyczuwalny nacisk i jest to zarazem jedna z największych zalet szóstego tomu komiksowego „Cyberpunka 2077”. Jak przystało na komiks osadzony w podgatunku cyberpunk, znaczącą rolę odgrywa w nim technologia. Jest ona istotna między innymi w relacji dwójki głównych bohaterów – staje się katalizatorem chęci zmiany i ma ogromny wpływ na to, w jakim kierunku potoczą się ich ścieżki. Ten wpływ może być zarówno destrukcyjny, jak i budujący – to od konkretnej osoby zależy, w jaki sposób wykorzysta stale rosnące możliwości, jakie niesie z sobą rozwój cywilizacyjny. To motyw, który zawsze towarzyszył cyberpunkowi, a który Bartosz Sztybor potrafi twórczo wykorzystać. Styl rysowania, jaki prezentują Filipe Andrade i Alessio Fiorinello, dobrze współgra z charakterem tego albumu. Zależnie od toczącego się wątku, widzimy albo ilustracje utrzymane w wyrazistym, neonowym (klasyka gatunku!) klimacie, albo stonowane i spokojne, kolorowane pastelowymi barwami. Prace obu artystów płynnie się przenikają, uzupełniając się wzajemnie i udanie wizualizując pomysły scenarzysty. Po przeczytaniu trzeciego tomu serii uznałem go za najlepszy z dotychczas wydanych. Teraz sytuacja się zmienia – „Sny wielkiego miasta” stoją szczebel wyżej niż „Gdzie jest Johnny”. To komiks jeszcze krótszy niż poprzednia część cyklu, ale jednocześnie bardziej dopracowany – trafnie wpisuje się w cyberpunkowe pytania i niepokoje. Stanowi bardzo treściwą lekturę, a jej jakość pozytywnie rokuje na przyszłość franczyzy. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2025/09/cyberpunk-2077-tom-4-sny-wielkiego.html
Marek Adamkiewicz - awatar Marek Adamkiewicz
ocenił na 7 6 miesięcy temu
Cyberpunk 2077: Twój głos Marcin Blacha
Cyberpunk 2077: Twój głos
Marcin Blacha Aleksandra Motyka
"ℂ𝕪𝕓𝕖𝕣𝕡𝕦𝕟𝕜 2077. 𝕋𝕨𝕠́𝕛 𝕘ł𝕠𝕤" - Aleksandra Motyka, Marcin Blacha, Danijel Žežlej, Krzysztof Ostrowski, Jarek Obważanek Wydawnictwo @darkhorsecomics ☕☕☕☕☕/5 ✨Opis Podczas kontroli torów pracownik techniczny metra jest świadkiem starcia gangsterów z pewną tajemniczą kobietą, która w desperacji prosi go o przechowanie czipa. Mężczyzna chce poznać prawdę o przedziwnym wydarzeniu i tożsamość intrygującej dziewczyny. Wyrusza w podróż przez najmroczniejsze zaułki Night City. W trakcie poszukiwań spotka szalonych cyberpunków, pracowników bezwzględnych korporacji i słynnego Johnny’ego Silverhanda. ✨Recenzja Twórcy komiksu zrobili naprawdę świetną robotę. Choć zeszyt w dużej mierze składa się głównie z grafik, to jednak daje to naprawdę ciekawy punkt widzenia. Z racji że komiks został stworzony przez 3 artystów, każda grafika choć spójna, zawiera styl każdego z nich. Niektóre arty są wykonane w tonacji wyostrzonej, inne przygaszone. Sama historia, jest niezwykle interesująca. Główny bohater, co ciekawe, nigdy nie poznamy jego tożsamości, jest zwykłym mieszkańcem Night City. Jeśli kojarzycie Cyberpunk 2077, to wiecie, że to miasto jest niezwykle niebezpieczne. Trzeba w nim uważać na siebie na każdym kroku. Sam tytuł "Twój głos", choć na początku nic nam nie mówi, to zakończenie, wszystko wyjaśnia, pokazując jak łatwo można manipulować człowiekiem, by nie zorientował się gdzie jest rzeczywistość prawdziwa, a gdzie wirtualna.
coffe_for_book - awatar coffe_for_book
ocenił na 8 6 miesięcy temu

Cytaty z książki Wiedźmin. Córka płomienia

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wiedźmin. Córka płomienia