Widziałem otchłań

Okładka książki Widziałem otchłań
Simone Moro Wydawnictwo: Mova reportaż
248 str. 4 godz. 8 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Ho visto l’abisso
Data wydania:
2022-03-09
Data 1. wyd. pol.:
2022-03-09
Liczba stron:
248
Czas czytania
4 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367137034
Tłumacz:
Tomasz Kwiecień
Średnia ocen

                6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Widziałem otchłań w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Widziałem otchłań



książek na półce przeczytane 3728 napisanych opinii 3174

Oceny książki Widziałem otchłań

Średnia ocen
6,2 / 10
44 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
44
36

Na półkach: ,

Simone Moro wprowadza czytelnika w świat przemyśleń związanych z życiem alpinisty. Ta książka to raczej pamiętnik, jakby podsumowanie dotychczasowej kariery. Napisany w czasie pandemii i skierowany do swojego syna, któremu pragnie przekazać pewnie wartości. Rozdział o Polakach trzeba koniecznie przeczytać :)

Simone Moro wprowadza czytelnika w świat przemyśleń związanych z życiem alpinisty. Ta książka to raczej pamiętnik, jakby podsumowanie dotychczasowej kariery. Napisany w czasie pandemii i skierowany do swojego syna, któremu pragnie przekazać pewnie wartości. Rozdział o Polakach trzeba koniecznie przeczytać :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

124 użytkowników ma tytuł Widziałem otchłań na półkach głównych
  • 71
  • 53
36 użytkowników ma tytuł Widziałem otchłań na półkach dodatkowych
  • 26
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Simone Moro
Simone Moro
Włoski zawodowy wspinacz, alpinista, himalaista. Z wykształcenia bibliotekarz, trener pływania, przewodnik górski i oficer wojska włoskiego. W 2001 roku podczas próby zdobycia Lhotse na wysokości 8000 metrów przerwał wspinaczkę, aby odszukać i ratować brytyjskiego alpinistę Toma Mooresa. Za ten wyczyn Moro został nagrodzony przez UNESCO nagrodą Fair Play.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nie ma jak przyszłość Michael J. Fox
Nie ma jak przyszłość
Michael J. Fox
🕰️ Biografie były gatunkiem, który przekonał mnie do czytania dla własnej przyjemności, więc po grudniowym seansie "Powrotu do Przyszłości" przypomniałem sobie o książce napisanej przez odtwórcę Marty'ego McFly'a i przeczytałem ją tak szybko jak mogłem. 🕰️ "Nie ma jak Przyszłość" to 4 książka napisana przez Michaela J. Foxa, a druga wydana w Polsce przez Insignis. Oryginalnie wyszła ona w 2020 roku, a w Polsce dopiero w 2022 roku. 🕰️ Sięgając po ten tytuł spodziewałem się mniej więcej tego co po innych biografiach znanych osób, czyli jakiś ciekawostek zza kulis większych projektów (sam tytuł książki odnosi się do "Back to the Future"), trochę życia rodzinnego, a w przypadku Foxa kilka stron poświęconych chorobie Parkinsona oraz jego fundacji. Jakież było moje zdziwienie, gdy przeczytałem coś kompletnie innego. 🕰️ Michael J. Fox w swojej książce postanowił opisać czytelnikom o: swoich chorobach (alkoholizmowi, który pokonał; Parkinsonie; guzie na kręgosłupie i złamanej ręce), jak przy tym wspierała go rodzina, podróżach związanych z paroma projektami lub rodzinnymi wakacjami oraz jak jego fundacja pomaga ludziom z Parkinsonem. Przy tym dzieląc się anegdotami o rodzinie, golfie i zwierzętach, które napotkał w swoim życiu. 🕰️ Zacznę od tego co najbardziej mi przeszkadzało w omawianej pozycji, a był to chaos na jej początku. Autor przez pierwsze kilka rozdziałów skacze pomiędzy wydarzeniami z swojego życia: raz opisuje ślub z Tracy (która nadal jest żoną Michaela), narodziny swoich dzieci, dowiedzenie się o chorobie, żeby w kolejnym rozdziale opisać jak zaczął grać w golfa albo opowiedzieć o swojej wycieczce w ramach kręconego projektu. Mniej więcej w połowie książki Michael J. Fox opisuje jedną większą historię o tym jak Parkinson przeszkodził w rozpoznaniu guza na jego kręgosłupie. Następnie operacji usunięcia go, ponownej nauki chodzenia i przez to wszystko złamania ręki w dzień powortu na plan. Gdy ta historia się kończy autor podsumowuje jak wpłynęła ona na jego życie i co się działo dookoła rodziny Foxa w tym czasie. Po czym zostają 2 rozdziały i znowu są to 2 mniejsze historie nie związane ze sobą. 🕰️ Szkoda, bo przez to próg wejścia do tej książki jest dość wysoki. Fox nie wychodzi z założenia, że czytelnik zna tylko podstawowe informacje o jego osobie, ale jest już z nim w miarę zapoznany. Na początku, gdy autor opisywał swoją rodzinę, produkcje w których brał udział, swoich przyjaciół i zainteresowania to czułem się lekko przytłoczony, na szczęście im dalej w las tym lepiej. 🕰️ Styl pisania Foxa jest w miarę przyjemny, ale niektóre akapity potrafią być dosyć długie. Widać, że nie jest on zawodowym pisarzem, ale czuć, że ma on rękę do opowiadania anegdot, bo przyznam, że na większości z nich się zaśmiałem (za co trzeba podziękować tłumaczowi: Robertowi J. Szmidtowi). 🕰️ Komu polecałbym "Nie ma jak Przyszłość" przede wszystkim zagorzałym fanom Michaela J. Foxa, którzy chcieliby przeczytać o jego rodzinie, zainteresowaniach i próbujących znaleźć pozytywne rzeczy mimo, że wokół nich dzieje się wiele złego. W drugiej kolejności osobom, które chciałyby przeczytać o zmaganiach autora z Parkinsonem i przez to dowiedzieć się więcej o tej chorobie: co czuje osoba chorująca na nią; jak jej przeciwdziałać; jak osoba korzystająca z wózka (a przynajmniej autor) czuje się na nim, itp. 🕰️ Sam jestem rozdarty między oceną 6 a 7 tego tytułu, bo ciekawił mnie wątek choroby Parkinsona, o którym wspomniałem zdanie wcześniej, a historie autora potrafiły mnie rozbawić albo rozczulić (🐶 pies nazwany na jego cześć albo napotkany na wakacjach żółw 🐢). Jednak początkowy chaos i przytłoczenie nie dawały mi o sobie zapomnieć oraz książka nie była tym czego się po niej spodziewałem. UWAGA!!! W pewnym momencie książki Michael J. Fox dosyć dokładnie opisuje swoją operację usunięcia guza, co nie było dla mnie komfortowe do czytania, bo przy takich fragmentach, nie ważne w jakim medium się pojawiają to zawsze czuję się słabo. Chciałem zawrzeć tę informację dla innych osób, które może sięgnę po tę książkę, ale również jak ja w takich przypadkach jest słabo i czują się niekomfortowo.
x_d4w1d_x - awatar x_d4w1d_x
ocenił na 6 1 miesiąc temu
Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan Andrzej Meller
Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan
Andrzej Meller Eleonora Meller
Podróżnicza literatura faktu często cierpi na nadmiar suchych opisów geograficznych, jednak w przypadku duetu Andrzeja i Eleonory Mellerów mamy do czynienia z narracją, która pulsuje życiem od pierwszej do ostatniej strony. Ich wspólna wyprawa, opisana w książce Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan, to przede wszystkim popis doskonałego gawędziarstwa, w którym rzetelny reportaż miesza się z bardzo osobistą, momentami wręcz intymną perspektywą małżeńską. Moja ocena 8/10 wynika z uznania dla ich odwagi – zarówno tej fizycznej, potrzebnej by wjechać starym Mercedesem w głąb talibskiego Afganistanu, jak i literackiej, objawiającej się w bezkompromisowym ukazywaniu trudów drogi. Największym plusem narracji jest jej wielogłosowość. Andrzej, doświadczony korespondent wojenny, wnosi do tekstu głębię historyczno-polityczną i surowy realizm, podczas gdy Eleonora dodaje opowieści emocjonalnej wrażliwości i świeżości spojrzenia. Ich relacja z podróży obfituje w ciekawe anegdoty, które na długo zapadają w pamięć – jak choćby te o absurdach biurokratycznych na kaukaskich granicach, gościnności irańskich kierowców ciężarówek czy surrealistycznych próbach naprawy kampera pośrodku niczego, gdzie jedynym dostępnym narzędziem okazywał się optymizm. Te drobne, często zabawne, a niekiedy mrożące krew w żyłach epizody sprawiają, że czytelnik czuje się, jakby sam siedział na tylnym siedzeniu ich wozu. Styl Mellerów jest mięsisty i niezwykle obrazowy. Autorzy nie szczędzą nam opisów, które działają na wszystkie zmysły: od zapachu kurzu i spalin na afgańskich bezdrożach, po smak przesłodzonej herbaty pitej w cieniu glinianych murów. Wysoka ocena należy się za brak pruderii w opisywaniu higienicznych i psychicznych niedogodności długodystansowego życia w vanie oraz zero litości dla czytelnika w ukazywaniu brutalnej rzeczywistości krajów dotkniętych konfliktami. Autorzy nie uprawiają turystyki sentymentalnej; trawestując klasyczne powiedzenie: ich kamper to nie tylko środek transportu, to ruchoma soczewka, która bezlitośnie ogniskuje problemy współczesnego Orientu. Nieliczne minusy publikacji wynikają z momentami zbyt chaotycznego przeskakiwania między wątkami politycznymi a prywatnymi, co może wywołać u mniej uważnego odbiorcy lekkie zdezorientowanie. Jednak ten drobny nieład doskonale oddaje ducha samej podróży „hippisowskim szlakiem”, gdzie plan często ustępuje miejsca przypadkowi. Podsumowując, Kamperem do Kabulu to jedna z najlepszych polskich książek podróżniczych ostatnich lat. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto marzy o wielkiej przygodzie, ale boi się wyjść poza strefę komfortu. Mellerowie udowadniają, że Orient wciąż pozostaje fascynującą, choć niebezpieczną zagadką, a najlepszym kluczem do jej zrozumienia jest otwartość na drugiego człowieka – nawet jeśli ten człowiek trzyma w ręku kałasznikowa. To krwisty, szczery i świetnie napisany reportaż, który zostawia czytelnika z nieodpartą chęcią spakowania plecaka i ruszenia przed siebie.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Avicii. Biografia Tima Berglinga Mans Mosesson
Avicii. Biografia Tima Berglinga
Mans Mosesson
Sięgając po biografię Avicii’ego, spodziewałem się klasycznej opowieści – od dzieciństwa, przez pierwsze fascynacje muzyką, aż po wielkie sceny i sukcesy. Tymczasem dostałem coś zupełnie innego. Książka rzuca nas od razu w wir kariery, w tempo, które wydaje się nie do zniesienia, a jednocześnie – jak się okazuje – było codziennością Tima Berglinga. Brakuje tu dziecięcej beztroski. Nie ma przestrzeni na zwykłe życie. Jest presja, ciągłe koncerty, stres, uzależnienie, samotność. Avicii tworzył muzykę, która brzmiała lekko, radośnie, tanecznie. Dawała energię. Słuchałem jej wiele razy, nieświadomy, że ten, kto ją tworzył, sam tej radości w życiu miał coraz mniej. Dopiero teraz, po lekturze, rozumiem, jak bardzo były to dźwięki podszyte smutkiem – może nie w samym brzmieniu, ale w historii ich autora. Biografia nie oszczędza czytelnika. Jest szczera, momentami brutalna. Pokazuje, jak łatwo zatracić siebie w świecie, który nagradza sukces, ale nie troszczy się o człowieka. Tim miał ogromny talent, ale też ogromną wrażliwość, która nie pasowała do tempa branży. Uzależnienie, leki, przemęczenie – to wszystko było codziennością młodego artysty, który chciał po prostu tworzyć muzykę. Nie wytrzymał. Po tej książce nie da się już słuchać jego piosenek tak samo. W każdej z nich będę teraz słyszeć nie tylko melodię, ale też echo jego zmęczenia, krzyku o pomoc, którego zbyt długo nikt nie słyszał. To smutna opowieść o człowieku, który chciał dzielić się światłem, a sam tonął w ciemności. Dla mnie to także osobista przestroga – by trzymać się z dala od wszystkiego, co może wciągnąć, odciągnąć od siebie samego. Uzależnienie to bardzo zła rzecz. Niszczy nawet tych, którzy na zewnątrz wyglądają na szczęśliwych.
Cezar Kolcz - awatar Cezar Kolcz
ocenił na 6 8 miesięcy temu
Gdzie w Polsce do miasta Katarzyna Węgrzyn
Gdzie w Polsce do miasta
Katarzyna Węgrzyn
Książka skrojona pode mnie - od kilku lat realizuję z mężem projekt zwiedzania miast wojewódzkich w Polsce. W związku z tym mam nadzieję, że autorka napisze drugą część, o tych pominiętych :) Trochę się z tej książki dowiedziałam, przede wszystkim o miejscach w Bydgoszczy, które przegapiłam - cóż, to kolejny powód, żeby kiedyś tam wrócić ;) Niestety, w książce znalazłam kilka błędów, co do których dziwię się, że korekta ich nie wyłapała (np. że ostatni król Polski miał na imię... Kazimierz). Trochę nie rozumiem też wyboru zdjęć na okładkę - 10 miast i 10 kafelków - czy to by sugerowało, że na każde miasto przypada jeden? Otóż nie, znajdują się tam dwa zdjęcia z Bydgoszczy i dwa z Łodzi... Najsłabiej wypada część o hotelach. Po kiego grzyba miałabym szukać hotelu 5* za miliony monet? Początkowo autorka zdaje się szukać hotelu z duszą, ale czytając o kilku miastach w krótkim czasie można zauważyć, że pewne sieci hoteli wzmiankowane są kilkukrotnie. Również wybór muzeów wydaje się trochę tendencyjny - autorka ewidentnie interesuje się drugą wojną światową, a w prawie każdym mieście idzie do muzeum farmacji. Nie wydaje mi się, żeby aż tak się między sobą różniły ;) Najbardziej za to do gustu przypadły mi fragmenty o parkach, miejscach, których nie można przegapić, punktach widokowych, instaspotach, no i oczywiście ciekawostki. W każdym odwiedzanym mieście staram się znaleźć coś, co wykracza poza najbardziej utarte szlaki, więc takie polecajki są dla mnie na wagę złota. Książka zostaje w mojej biblioteczce, będę do niej wracać planując kolejne wyprawy. No i czy mogłabym się pozbyć książki, w której są takie piękne zdjęcia z Bydgoszczy? :)
isabelle142 - awatar isabelle142
ocenił na 7 9 miesięcy temu
Czy diabeł mieszka na Kremlu? Źródła zła. Szatańskie plany. Wojciech Harpula
Czy diabeł mieszka na Kremlu? Źródła zła. Szatańskie plany.
Wojciech Harpula
Historycznie to gród warowny na wzgórzu, na lewym brzegu rzeki Moskwy. Kreml - to określenie rosyjskiego rządu oraz siedziba prezydenta Federacji Rosyjskiej. Od ponad dwóch dekad władzę sprawuje Władimir Putin. Nawet jeśli zmieni się władza Kremla, to skąd wiadomo, że będzie chciał podązać europejską, a nie rosyjską drogą? Zachód przez ostatnie dwie dekady nie chciał widzieć, że w Rosji znów powstają z grobów demony nacjonalizmu i dyktatury. A władza w Rosji zawsze jest święta, nawet jeśli dopuszcza się największych potworności. Rosja ma ogromny kompleks Europy i jednocześnie uważa się za jej najlepszą część. Dlatego rządzący nią nie spoczną, dopóki nie odbudują swojego imperium [...] Autor pyta: Czy diabeł mieszka na Kremlu? Odpowiedź jest oczywista: Tak, mieszka. Od lat. Jednak, aby lepiej zrozumieć to, co dla wielu niezrozumiałe - W. Harpula rozmawia ze specjalistami i badaczami Rosji.  Każda rozmowa wyjaśnia różne podłoża, na których opiera się wspólczesne państwo Putina. Trudno je pojąć, ale czytając tę książkę można zacząć rozumieć: Dlaczego Rosja ponownie stała się agresorem i ciemiężycielem? Czy zawsze taka była i zawsze taka będzie? Jakie są źródła rosyjskiego zła? Czy to Putin pchnął Rosję na drogę szaleństwa czy może każdy władca Kremla musi popaść w imperialny obłęd? Jestem politologiem, który swoje prace dyplomowe pisał o prezydencie i polityce Rosji. Jest to kolejna ksiażka, która pokazuje psychologiczny portret Wladimira Putina oraz uwarunkowania współczesnych działań Rosji na świecie. Zawsze chętnie będę sięgał po kolejne opracowania, po różne punkty widzenia. Bo Rosję i jej "nowego Cara" trzeba próbować zrozumieć. I pozbawić się zludzeń. Oni dążą - po trupach (dosłownie) do swoich chorych ambicji.
0skar - awatar 0skar
ocenił na 8 6 miesięcy temu
Starzy ludzie nie istnieją Małgorzata Węglarz
Starzy ludzie nie istnieją
Małgorzata Węglarz
"(...) Odkładam pieniądze, chcę odmalować mieszkanie. Lubię słuchać radia, ale cenię też ciszę. Mogę godzinami siedzieć i patrzeć w okno. Jest spokój. Słowo "kurwa" nie odbija się już od wszystkich ścian. Rzadko oglądam telewizję. Jak słyszę o tych, co walczą o prawo do życia, to aż mnie skręca! Gdzie oni są, kiedy trzeba pomóc starszym! Ich rodzinom, opiekunom. No gdzie? Tak jak wszyscy zapominają o starszych, bo liczy się życie w brzuchu, a nie na materacu przeciwodleżynowym. Dziecko w brzuchu nie ma wspomnień, nie czuje bólu, jest jeszcze niczym konkretnym. A dorosły? Ma rodzinę, pracę, swoje zainteresowania i mu się to odbiera. Jemu i jego rodzinie. Często zastanawiam się, czy mama pamiętała, jak wyglądało jej życie przed wypadkiem. Mam nadzieję, że nie, bo pewnie cierpiałaby o wiele bardziej. Szukałam również pomocy w kościele. Jedyne, co dla mnie zrobiono, to obiecywano się modlić. Za »>szczęść Boże<< nie da się wykupić leków, które tylko drożeją, ani jedzenia. Jedynie pan kościelny kiedyś przywiózł świeżą pościel i poszewki, dał mi czekoladę i powiedział, że jestem dzielna. To było najwięcej ludzkiej życzliwości, jakie otrzymałam przez te 29 lat". Wedkug mnie to najpiękniejszy i jednocześnie najbardziej bolesny i przejmujący cytat z niniejszej książki. Autorka rozmawia z wieloma ludźmi, reprezentujacymi różne branże związane właśnie "ze staroscią" i wszystkim tym , co możemy nazwać "naokoło starości". Jak w każdej swojej ksiażce autorka porusza opisywane zagadnienie bardzo szeroko, co pozwala na poznanie tematu w skomasowany sposób i bardzo obszerny.
Pomidorka - awatar Pomidorka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Pięknie jest żyć dwa razy Sharon Stone
Pięknie jest żyć dwa razy
Sharon Stone
Książka „Pięknie jest żyć dwa razy” to coś więcej niż standardowa autobiografia hollywoodzkiej gwiazdy. Sharon Stone, ikona kina i symbol seksu lat 90., postanowiła zrzucić maskę divy, by pokazać światu kobietę po przejściach, która dosłownie i w przenośni wróciła z zaświatów. Moja ocena 7/10 odzwierciedla uznanie dla jej szczerości, choć literacko momentami czuć tu pewien chaos. Najmocniejszym punktem wspomnień jest opis traumatycznego krwotoku mózgu, którego aktorka doznała w 2001 roku. To wydarzenie stanowi oś narracyjną całej publikacji. Stone z brutalną szczerością opisuje proces powolnej rekonwalescencji, naukę chodzenia i mówienia na nowo, a także bolesne doświadczenie marginalizacji przez branżę filmową, która szybko zapomina o swoich bohaterach w obliczu ich słabości. To właśnie w tych fragmentach autorka zyskuje największą empatię czytelnika – nie jest już niedostępną Catherine Tramell z „Nagiego instynktu”, lecz kruchym człowiekiem walczącym o godność. Stone nie boi się rozliczeń. Portretuje Hollywood jako miejsce toksyczne, pełne mizoginii i przedmiotowego traktowania kobiet. Opisuje kulisy słynnych scen, manipulacje reżyserów i trudną drogę do odzyskania sprawczości nad własnym ciałem i karierą. Książka dotyka także trudnych relacji rodzinnych, traum z dzieciństwa oraz tematu adopcji, co dodaje całości psychologicznej głębi. Stone pisze stylem bezpośrednim, niemal konwersacyjnym, co sprawia, że lektura płynie szybko, choć niektóre przeskoki czasowe mogą wydawać się rwane. Dlaczego „tylko” 7/10? Mimo przejmującej historii, narracja bywa nierówna. Niektóre wątki są potraktowane powierzchownie, a duchowość, w którą ucieka autorka, bywa podana w sposób nieco ezoteryczny, co nie każdemu przypadnie do gustu. Niemniej, to lektura obowiązkowa dla tych, którzy chcą zrozumieć cenę sławy i siłę kobiecej rezyliencji. „Pięknie jest żyć dwa razy” to manifest przetrwania. To dowód na to, że nawet gdy świat (i własne ciało) spisuje nas na straty, można napisać swój scenariusz od nowa. Sharon Stone udowadnia, że jej najciekawsza rola to ta, którą gra obecnie – rola świadomej, dojrzałej kobiety, która nie musi już nikomu nic udowadniać, poza samą sobą.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Zbuntowana. Moja ucieczka z Arabii Saudyjskiej Rahaf Muhammad
Zbuntowana. Moja ucieczka z Arabii Saudyjskiej
Rahaf Muhammad
Wolność jest niewątpliwie najważniejszym dobrem i prawem człowieka. I niestety nie jest to stan, który na planecie Ziemia może doświadczyć każdy, a zwłaszcza kobieta w świecie islamu. Ta książka pozwala to uświadomić aż do bólu. Autorka książki to młoda Saudyjka, która w roku 2019 r. postanowiła uciec ze swojego rodzinnego kraju, Arabii Saudyjskiej. Jej historia obiegła wówczas światowe media gdyż, ta młoda , wtedy zaledwie 19 letnia kobieta zabarykadowała się w pokoju hotelowym na lotnisku w Bangkoku, odmawiając jego opuszczenia. Porozumiewając się ze światem zewnętrznym za pomocą internetu błagała wtenczas o pomoc i udzielenie jej azylu w Australii, Stanach Zjednoczonych bądź Kanadzie. Swoją prośbę uzasadniała grożącą jej śmiercią ze strony jej ojca i braci, gdyż ośmieliła się uciec z "raju" jakim dla kobiet jest Arabia Saudyjska oraz wyrzeczec się islamu. Dla niej nie było już odwrotu. W razie wywiezienia jej z Tajlandii do Arabii Saudyjskiej przez ojca , na miejscu niewątpliwie czekała ją już bowiem tylko śmierć , a w najlepszym wypadku umieszczenie w zakładzie psychiatrycznym po kres jej dni. Książka jest relacją z 48 godzinnej batalii , jaką ta młodziutka kobieta prowadziła z pokoju hotelowego, aby uniknąć deportacji do Arabii Saudyjskiej. W książce autorka opowiada także o swoim dramatycznym życiu, które doprowadziło ją do decyzji o ucieczce z kraju i zerwania kontaktów z rodziną. Muszę przyznać, że książka jest bardzo, bardzo poruszająca. Obserwując codziennie zmagania tej przecież bardzo młodej kobiety i jej desperackie próby wydostania się z państwa, które na każdym kroku wręcz udowadnia , że nienawidzi kobiet, w którymś momencie zaczyna się po prostu kibicować jej marzeniom o opuszczeniu kraju. Ucieczka autorki się powiodła, gdyż w końcu otrzymała azyl w Kanadzie. Ale jej bolesna droga , którą opisała w tej książce, uświadomiła mi, że w codziennym życiu nie doceniamy często wolności , która dla nas jest tak bardzo oczywista, a dla innych jest tak bardzo nieosiągalna. Gorąco polecam lekturę tej książki. Mnie ta historia pochłonęła całkowicie.
Marzena - awatar Marzena
oceniła na 10 9 miesięcy temu
Nanga Parbat. Droga doskonała Alessandra Carati
Nanga Parbat. Droga doskonała
Alessandra Carati Daniele Nardi
OCENA - 8/10 REWELACJA O Nanga Parbat przeczytałem wiele interesujących książek ponieważ to magiczna i niezwykła góra. To dziewiąty szczyt świata położony na zachodnim skraju Himalajów na obszarze Kaszmiru w północno - wschodnim Pakistanie. „NANGA PARBAT - DROGA DOSKONAŁA” Daniela Nardi i Alessandry Carati to niezwykle emocjonująca relacja wydana pośmiertnie o włoskim alpiniście Nardim, który był niezwykłą postacią światowego alpinizmu. Znajdziemy w tej relacji nieco wspomnień z początków imponującej kariery włoskiego wspinacza ale również poznamy między innymi jego relację z pierwszej wyprawy na Nanga Parbat przez opadające od szczytu skalne żebro Mummery’ego, które uznał wówczas za drogę dokonała na szczyt. W książce tej poczytamy również o innych wyprawach i znajdziemy nawet wątek polski wspominający współpracę Nardiego z Bieleckim inny słowy to niezwykle ciekawa lektura z która warto się zapoznać. Książka jest pełna emocji oraz pasji i miłości do gór lecz nie tylko. To również drogowskaz, jak realizować swoje marzenia poprzez zapał i determinację. Nardi to niezwykła postać, himalaista, który dzięki zawziętości oraz odwadze, stał się postacią wybitną w światowym himalaizmie. Relacja została napisana lekkim piórem, czyta się ją z prawdziwą przyjemnością, jest to lektura dla każdego nie tylko fanów górskich opowieści, ponieważ książka ta nieco inspiruje oraz daje wskazówki, że trzeba w życiu być wytrwałym aby realizować swoje marzenia. Dopełnieniem całości, który zamyka tę interesującą lekturę jest rozdział napisany przez Carati, która towarzyszyła Nardiemu w ostaniej wyprawie z której nie wrócił. Polecam. Jack_
Jack_ Mc_sky - awatar Jack_ Mc_sky
ocenił na 8 1 rok temu
Tarantino. Nieprzewidywalny geniusz Tom Shone
Tarantino. Nieprzewidywalny geniusz
Tom Shone
Wyrazistość stylu Quentina Tarantino jest w świecie współczesnego kina zjawiskiem niemal fizycznym, a Tom Shone w swojej biografii „Tarantino. Nieprzewidywalny geniusz” stara się rozłożyć ten fenomen na czynniki pierwsze. Autor od samego początku skupia się na cechach charakterystycznych twórcy „Pulp Fiction”: od obsesyjnych, nasyconych popkulturą dialogów, po nieliniową strukturę narracyjną. Shone ze szczególną uwagą analizuje tarantinowską predylekcję do konwencji gore – specyficznej estetyki przemocy, która u tego reżysera nigdy nie jest tylko pustym szokowaniem, lecz staje się operowym, niemal baletowym elementem widowiska. Moja ocena to rzetelne 7/10 – to wizualna uczta dla fanów, choć momentami bardziej przypomina hagiografię niż krytyczną analizę. Tom Shone prowadzi nas przez filmografię reżysera, od „Wściekłych psów” aż po „Pewnego razu... w Hollywood”, pokazując, jak chłopak z wypożyczalni kaset wideo stał się demiurgiem masowej wyobraźni. Autor świetnie dokumentuje proces twórczy, w którym Tarantino miksuje spaghetti westerny, kino klasy B i francuską nową falę, tworząc z nich nową, wybuchową jakość. Najważniejsze wnioski i rady płynące z tej lektury to: Kradzież jako akt twórczy: Shone przypomina, że Tarantino nie kopiuje, lecz tworzy kolaż z elementów historii kina. To lekcja dla artystów: oryginalność polega na nowym zestawieniu znanych elementów. Wierność własnej wizji: Reżyser uczy bezkompromisowości. Mimo nacisków producentów, zawsze stawiał na swój unikalny rytm i estetykę, co ostatecznie przyniosło mu status legendy. Dialog jako akcja: Książka pokazuje, że u Tarantino rozmowa o burgerach w Paryżu jest równie ważna i napięta jak strzelanina. Duszna atmosfera i najważniejsze rady Recenzję muszę zacząć od dusznej atmosfery, która bije z opisów planów filmowych przytaczanych przez Shone’a. To duszność klaustrofobicznych kadrów, w których postacie są uwięzione w barach, magazynach czy piwnicach, czekając na nieuchronną eksplozję przemocy. Czytelnik niemal czuje zapach prochu i słyszy trzeszczącą płytę winylową w tle. Ta duszność to także napięcie między słowem a czynem – specyficzny tarantinowski suspens, w którym długa rozmowa jest jedynie odliczaniem do brutalnego finału. Książka zachwyca wydaniem – bogactwo fotosów i elegancki skład sprawiają, że to idealna pozycja na prezent. Shone pisze z pasją, a jego anegdoty są soczyste. Brakujące trzy punkty wynikają jednak z pewnej powierzchowności. Autor rzadko zdobywa się na krytykę, omijając kontrowersje wokół osobowości reżysera czy jego relacji z niektórymi aktorami. To raczej celebracja geniuszu niż obiektywny portret, co sprawia, że dla wnikliwego badacza kina książka może wydać się zbyt „bezpieczna”. „Tarantino. Nieprzewidywalny geniusz” to efektowny hołd dla człowieka, który przywrócił kinu radość z opowiadania historii. Shone stworzył przewodnik po świecie, w którym krew ma kolor jaskrawej czerwieni, a każde zdanie jest kultowe.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Widziałem otchłań

Więcej
Simone Moro Widziałem otchłań Zobacz więcej
Simone Moro Widziałem otchłań Zobacz więcej
Simone Moro Widziałem otchłań Zobacz więcej
Więcej