Widziałem otchłań
- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Ho visto l’abisso
- Data wydania:
- 2022-03-09
- Data 1. wyd. pol.:
- 2022-03-09
- Liczba stron:
- 248
- Czas czytania
- 4 godz. 8 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788367137034
- Tłumacz:
- Tomasz Kwiecień
„Widziałem otchłań” – refleksyjna opowieść najsłynniejszego włoskiego alpinisty, Simone Moro.
Rok dwa tysiące dwudziesty. Próba zimowego wejścia łączonego na Gaszerbrum I i Gaszerbrum II, która dramatycznie kończy się niepowodzeniem. Na wysokości zaledwie 5500 metrów Moro wpada do głębokiej szczeliny lodowca. Życie ratuje mu towarzyszka wyprawy Tamara Lunger, która przy tym poważnie uszkadza sobie dłoń. Simone wraca do Włoch.
Wybucha pandemia Covid-19. W ostatniej chwili przed lockdownem Moro wyjeżdża do syna, z którym spędzi kolejne miesiące, opowiadając o wspinaniu, sukcesach, porażkach i trudnych życiowych wyborach.
„Widziałem otchłań” to także piękna, ale i smutna opowieść o alpinistycznych przyjaźniach z tragicznie zmarłym Anatolijem Bukriejewem (w 1997 pod Annapurną porwała ich lawina, przeżył tylko Moro), a także z Denisem Urubką, która nie przetrwała próby czasu. Jeden z rozdziałów Moro poświęca polskiemu alpinizmowi, wobec którego nie kryje fascynacji.
„W tej książce próbuję wyjaśnić synowi, że z upadków się powstaje. Moja nieudana wyprawa jest okazją, by pokazać, że tę otchłań, która rozwarła mi się pod nogami, każdy może napotkać pod postacią zdrady, porażki czy choroby”.
Kup Widziałem otchłań w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Widziałem otchłań
„W tej książce próbuję wyjaśnić synowi, że z upadków się powstaje. Moja nieudana wyprawa jest okazją, by pokazać, że tę otchłań, która rozwarła mi się pod nogami, każdy może napotkać pod postacią zdrady, porażki czy choroby”. Piękny wstęp kryjący grafomańskie pseudofilozoficzne myśli Człowieka opętanego egoistycznym dążeniem do unoszenia się w życiu na niekończącym się haju, adrenalinie, patologicznej potrzebie samotności w kolejnych 'zdobywanych' szczytach... Cóż, tak jak nie pojmuję potrzeby ciągłego bycia macho, bycia skrajnym egoistą, arogantem i 'zdobywcą' (czego? czubka własnego nosa?), tak nie rozumiem tej nachalnej potrzeby autowiwisekcji własnych myśli i 'dokonań'... dokonań? Męczyła mnie ta lektura okrutnie, i nie poczułam niczego oprócz zadowolenia i ulgi wynikających z ukończenia 'dzieła' samochwały. W trakcie próby zimowego wejścia w 2020 roku zarówno na Gaszerbrum I, jak i na Gaszerbrum II, 'bohater' Moro wpada do głębokiej szczeliny lodowca, znajdując się na wysokości zaledwie 5500 metrów (wypadek zdarzył się na plateau powyżej lodowca pod Gasherbrumem I). Życie ratuje mu dzielna towarzyszka wyprawy, Tamara Lunger, płacąc za pomoc wysoką cenę. Jak wynika z relacji wspinaczy, do wypadku doszło w drodze do obozu drugiego na Gaszerbrum I. Tamara Lunger, dla bezpieczeństwa związana liną z partnerem, przekroczyła szczelinę i oddaliła się od niej na bezpieczną odległość. Kiedy Simone Moro próbował pokonać drogę, nagle tuż pod nim wytworzyła się przepaść. "– Wpadłem w nią, leciałem jakieś 20 metrów do góry nogami, uderzając nogami i pośladkami o lodowe ostrza. Było ciemno i bardzo wąsko, najwyżej jakieś 50 cm szerokości (…). Czułem, że spadam w otchłań" – opisał moment wypadku Simone Moro. Spadającego partnera złapała Tamara Lunger. Lina, która owinęła się wokół jej dłoni spowodowała ogromny ból. Moro zdołał chwycić śrubę lodową, którą miał w uprzęży. Po 2 godzinach himalaista z pomocą partnerki zdołał wydostać się ze szczeliny lodowej. Tamara opisała wypadek na Instagramie: „Ręka bardzo boli, bo utrzymywałam 90-kilogramowego Simone i jego plecak przez co najmniej 2 minuty. Krzyczałam, jakby mnie zabijano. Miałam świadomość, co się stanie”. „Teraz jesteśmy bezpieczni. Simone zorganizował ewakuację i badania lekarskie” – napisała. Simone Moro i Tamara Lunger planowali w sezonie zimowym dwa tysiące dwudziestego roku zdobyć oba szczyty – Gaszerbrum I (8080 m) i Gaszerbrum II (8035 m). Jak dotąd nikt nie dokonał podwójnego wejścia na te szczyty w jednym sezonie. Po 10 dniach, alpiniści w końcu wytyczyli drogę przez labirynt lodowca, do miejsca obozu 2. Po krótkim odpoczynku w bazie Simono i Tamara po raz kolejny ruszyli w górę. Ich plan zakładał spędzenie na górze dwóch dni: przejście do jedynki, nocleg, przejście do dwójki, nocleg, powrót. Po przejściu lodowca i ostatniej wielkiej szczeliny, do której pokonania alpiniści użyli drabiny pożyczonej od wojska, dwójka weszła na plateau. Wtedy plan spalił na panewce. "Podchodząc do kolejnej szczeliny, ustawiłem się jak zawsze w pozycji do asekuracji, Tamara pierwsza przekroczyła szczelinę i odeszła na bezpieczny dystans, około 20 metrów za szczeliną. Dopiero wtedy ruszyłem za nią. W pewnym momencie pod moją stopą otworzyła się pustka. Zacząłem spadać głową w dół, przez 20 metrów obijając się w kompletnych ciemnościach o lodowe ostrza wystające ze ścian szerokiej na nie więcej niż 50 cm szczeliny. Lina szarpnęła Tamarę tak gwałtownie, że dosłownie przeleciała w powietrzu niemal do samej krawędzi szczeliny. Wokół jej ręki lina zacisnęła się jak imadło, powodując olbrzymi ból i odrętwienie. Tamara (w rakietach śnieżnych na nogach) zsuwała się powoli w kierunku krawędzi, podczas gdy ja zapadałem się w otchłań". Simone Moro zachował przytomność umysłu i zdołał osadzić śrubę lodową, która zatrzymała dalsze osuwanie się obojga alpinistów. Po dwóch godzinach potwornego wysiłku w ciemnościach i ścisku wąskiej szczeliny 'bohater' wspiął się z pomocą Tamary na powierzchnię. Simone opowiadał: "Drżący i posiniaczony uściskałem Tamarę, która nie potrafiła powstrzymać łez bólu, spowodowanego uszkodzeniem ręki. Pomimo obrażeń, w czasie gdy ja wspinałem się mozolnie w górę, Tamara zbudowała solidne stanowisko, z którego mogła mnie bezpiecznie asekurować". Himalaiści uszli z życiem, jednak ich stan nie pozwalał na kontynuowanie 'akcji'; zawrócili więc do bazy, w której załoga już wiedziała o całym zdarzeniu (przez radio). Moro jest podobno jednym z 'najlepszych' himalaistów na świecie. 'Dokonał' pierwszych zimowych wejść na cztery ośmiotysięczniki – Sziszapangma (2005), Makalu (2009), Gaszerbrum II (2011) oraz Nanga Parbat (2016). Lektura dla fanów alpinizmu, ale i wtedy zachwyty pewnie będą umiarkowane. Ilość banałów i wyjątkowo marnych opisów gór przytłaczająca.
Oceny książki Widziałem otchłań
Poznaj innych czytelników
124 użytkowników ma tytuł Widziałem otchłań na półkach głównych- Chcę przeczytać 71
- Przeczytane 53
- Posiadam 26
- Góry 2
- 2022 2
- 2023 2
- Tematyka górska 1
- Polarne 1
- 2025 1
- Dla specjalistów 1
Opinia
Simone Moro wprowadza czytelnika w świat przemyśleń związanych z życiem alpinisty. Ta książka to raczej pamiętnik, jakby podsumowanie dotychczasowej kariery. Napisany w czasie pandemii i skierowany do swojego syna, któremu pragnie przekazać pewnie wartości. Rozdział o Polakach trzeba koniecznie przeczytać :)
Simone Moro wprowadza czytelnika w świat przemyśleń związanych z życiem alpinisty. Ta książka to raczej pamiętnik, jakby podsumowanie dotychczasowej kariery. Napisany w czasie pandemii i skierowany do swojego syna, któremu pragnie przekazać pewnie wartości. Rozdział o Polakach trzeba koniecznie przeczytać :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to