Większe zło. Polityczne zabójstwa, krwawe zamachy, kościelne spiski

Okładka książki Większe zło. Polityczne zabójstwa, krwawe zamachy, kościelne spiski
Arkadiusz Stempin Wydawnictwo: Agora reportaż
560 str. 9 godz. 20 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2022-01-12
Data 1. wyd. pol.:
2022-01-12
Liczba stron:
560
Czas czytania
9 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788326830495
Średnia ocen

                7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Większe zło. Polityczne zabójstwa, krwawe zamachy, kościelne spiski w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Większe zło. Polityczne zabójstwa, krwawe zamachy, kościelne spiski

Średnia ocen
7,7 / 10
37 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
99
96

Na półkach:

Książka jest wypełniona faktami i prawdą, która powinna dotrzeć do każdego z nas. Jestem pełna podziwu dla autora, który zebrał tak bogaty materiał. Przedstawione są najważniejsze, a zarazem najbardziej spektakularne mroczne historie, często owiane tajemnicą, z ostatnich lat. Ten reportaż jest pełen ciekawych wyjaśnień i jestem pod wrażeniem tejże lektury i profesjonalizmu.

Książka jest wypełniona faktami i prawdą, która powinna dotrzeć do każdego z nas. Jestem pełna podziwu dla autora, który zebrał tak bogaty materiał. Przedstawione są najważniejsze, a zarazem najbardziej spektakularne mroczne historie, często owiane tajemnicą, z ostatnich lat. Ten reportaż jest pełen ciekawych wyjaśnień i jestem pod wrażeniem tejże lektury i profesjonalizmu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

194 użytkowników ma tytuł Większe zło. Polityczne zabójstwa, krwawe zamachy, kościelne spiski na półkach głównych
  • 149
  • 40
  • 5
28 użytkowników ma tytuł Większe zło. Polityczne zabójstwa, krwawe zamachy, kościelne spiski na półkach dodatkowych
  • 15
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Imperium grzechu. Kronika zbrodni Kościoła Artur Nowak, Arkadiusz Stempin
Ocena 6,0
Imperium grzechu. Kronika zbrodni Kościoła Artur Nowak, Arkadiusz Stempin
Okładka książki Kryminalna historia Watykanu Artur Nowak, Arkadiusz Stempin
Ocena 6,6
Kryminalna historia Watykanu Artur Nowak, Arkadiusz Stempin
Okładka książki Polityka historyczna Łukasz Adamski, Rafał Chwedoruk, Aleksandra Gliszczyńska-Grabias, Jakub Greloff, Katarzyna Korzeniewska, Wojciech Kunicki, Anna Łabno, Joanna Lubecka, Barbara Markowska, Filip Musiał, Rafał Opulski, Jakub Polit, Arkadiusz Stempin, Kazimierz Michał Ujazdowski, Joanna Wardęga, Michał Wenklar, Anna Winkler, Jan Wróbel, Maciej Zakrzewski
Ocena 0,0
Polityka historyczna Łukasz Adamski, Rafał Chwedoruk, Aleksandra Gliszczyńska-Grabias, Jakub Greloff, Katarzyna Korzeniewska, Wojciech Kunicki, Anna Łabno, Joanna Lubecka, Barbara Markowska, Filip Musiał, Rafał Opulski, Jakub Polit, Arkadiusz Stempin, Kazimierz Michał Ujazdowski, Joanna Wardęga, Michał Wenklar, Anna Winkler, Jan Wróbel, Maciej Zakrzewski
Arkadiusz Stempin
Arkadiusz Stempin
Historyk, politolog, watykanista, komentator polityczny, specjalista od najnowszej historii Niemiec. Profesor Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, gdzie jest kierownikiem katedry im. Konrada Adenauera, i Uniwersytetu Alberta Ludwika we Freiburgu (Niemcy). Ukończył studia na Uniwersytecie Jagiellońskim i germanistykę na uniwersytecie we Freiburgu, gdzie uzyskał doktorat (2003) i habilitację (2008).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czy diabeł mieszka na Kremlu? Źródła zła. Szatańskie plany. Wojciech Harpula
Czy diabeł mieszka na Kremlu? Źródła zła. Szatańskie plany.
Wojciech Harpula
Historycznie to gród warowny na wzgórzu, na lewym brzegu rzeki Moskwy. Kreml - to określenie rosyjskiego rządu oraz siedziba prezydenta Federacji Rosyjskiej. Od ponad dwóch dekad władzę sprawuje Władimir Putin. Nawet jeśli zmieni się władza Kremla, to skąd wiadomo, że będzie chciał podązać europejską, a nie rosyjską drogą? Zachód przez ostatnie dwie dekady nie chciał widzieć, że w Rosji znów powstają z grobów demony nacjonalizmu i dyktatury. A władza w Rosji zawsze jest święta, nawet jeśli dopuszcza się największych potworności. Rosja ma ogromny kompleks Europy i jednocześnie uważa się za jej najlepszą część. Dlatego rządzący nią nie spoczną, dopóki nie odbudują swojego imperium [...] Autor pyta: Czy diabeł mieszka na Kremlu? Odpowiedź jest oczywista: Tak, mieszka. Od lat. Jednak, aby lepiej zrozumieć to, co dla wielu niezrozumiałe - W. Harpula rozmawia ze specjalistami i badaczami Rosji.  Każda rozmowa wyjaśnia różne podłoża, na których opiera się wspólczesne państwo Putina. Trudno je pojąć, ale czytając tę książkę można zacząć rozumieć: Dlaczego Rosja ponownie stała się agresorem i ciemiężycielem? Czy zawsze taka była i zawsze taka będzie? Jakie są źródła rosyjskiego zła? Czy to Putin pchnął Rosję na drogę szaleństwa czy może każdy władca Kremla musi popaść w imperialny obłęd? Jestem politologiem, który swoje prace dyplomowe pisał o prezydencie i polityce Rosji. Jest to kolejna ksiażka, która pokazuje psychologiczny portret Wladimira Putina oraz uwarunkowania współczesnych działań Rosji na świecie. Zawsze chętnie będę sięgał po kolejne opracowania, po różne punkty widzenia. Bo Rosję i jej "nowego Cara" trzeba próbować zrozumieć. I pozbawić się zludzeń. Oni dążą - po trupach (dosłownie) do swoich chorych ambicji.
0skar - awatar 0skar
ocenił na 8 6 miesięcy temu
Twardy jak skała, silna jak halny. Portrety polskich górali Bartłomiej Jurecki
Twardy jak skała, silna jak halny. Portrety polskich górali
Bartłomiej Jurecki
Istnieje w polskiej kulturze pewien zestaw obrazów dotyczących Podhala, który od dekad pozostaje niezmienny: białe portki, oscypek, ciupaga i uśmiechnięty baca na tle Giewontu. Bartłomiej Jurecki, wielokrotnie nagradzany fotoreporter „Tygodnika Podhalańskiego”, w swojej publikacji „Twardy jak skała, silna jak halny” dokonuje aktu odwrotnego – zrywa z cepeliowską fasadą, by pokazać nam górali takimi, jakimi ukształtowała ich surowa ziemia. Przyznaję tej pozycji wysoką notę 9/10, ponieważ jest to jedno z najbardziej autentycznych i poruszających świadectw współczesnej góralszczyzny. Fotografia, która mówi więcej niż tysiąc słów Fundamentem tej książki jest obraz. Jurecki nie szukał „ładnych” kadrów w rozumieniu turystycznego folderu. Jego portrety są bliskie, intymne i bezlitosne w swojej szczerości. Widzimy na nich twarze poorane zmarszczkami, które przypominają mapy tatrzańskich szlaków, dłonie spracowane, zniszczone mrozem i ciężką fizyczną robotą, oraz oczy, w których maluje się duma, ale i zmęczenie. Autor wykorzystuje specyficzne oświetlenie i czarno-białą estetykę (w wielu przypadkach), co nadaje bohaterom niemal posągowego charakteru. Tytułowa „twardość skały” nie jest tu metaforą literacką – ona bije z każdego spojrzenia uwiecznionego na fotografiach. Jurecki udowadnia, że prawdziwe piękno tkwi w autentyczności, nawet jeśli jest ona surowa i nieociosana. Kobiety silne jak halny Niezwykle ważnym elementem publikacji jest oddanie głosu kobietom. Często w narracjach o górach to mężczyzna-baca jest głównym bohaterem. U Jureckiego portrety gaździn są równie silne, o ile nie silniejsze. To one trzymają domy, dbają o tradycję, a ich siła – porównana do niszczycielskiej i nieokiełznanej mocy wiatru halnego – jest fundamentem przetrwania w trudnych warunkach. Autor z wielkim wyczuciem balansuje między pokazaniem ich hartu ducha a ukrytą delikatnością. Książka to nie tylko album fotograficzny. To także zbiór krótkich, ale treściwych opowieści i wywiadów. Jurecki potrafi słuchać. Jego bohaterowie opowiadają o rzeczach prostych, a jednocześnie ostatecznych: o wierze, o przywiązaniu do ziemi, o tym, jak zmienia się Podhale pod wpływem masowej turystyki i jak trudno jest zachować tożsamość, gdy świat wokół pędzi w stronę plastikowej nowoczesności. To, co uderza w tych rozmowach, to brak narzekania. Jest w tych ludziach godność, która w dzisiejszych czasach wydaje się towarem deficytowym. Czytelnik ma poczucie, że obcuje z ginącym światem, który jednak wciąż stawia opór i nie zamierza się poddać bez walki. Nota niemal maksymalna wynika z faktu, że Jureckiemu udało się uniknąć pułapki patosu. Choć portrety są monumentalne, pozostają ludzkie. Jedyne, czego można by chcieć więcej, to jeszcze szerszy kontekst społeczny niektórych historii, ale jako projekt stricte dokumentalno-artystyczny, publikacja ta jest niemal kompletna. „Twardy jak skała, silna jak halny” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć fenomen polskiego górala poza komercyjnym szumem Krupówek. To hołd złożony człowiekowi i naturze, które w Tatrach stanowią nierozerwalną jedność. Bartłomiej Jurecki stworzył dzieło, które zostaje w pamięci na długo po zamknięciu ostatniej strony, budząc w nas głęboki szacunek do ludzi, dla których trud jest codzienną modlitwą.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 9 22 dni temu
Pozdrowienia z Warszawy: Polski wywiad, CIA i wyjątkowy sojusz John Pomfret
Pozdrowienia z Warszawy: Polski wywiad, CIA i wyjątkowy sojusz
John Pomfret
Rzadko czytam ksiazki o szpiegach, CIA itp. ale akurat dostalem ta ksiazke w prezencie, bylem na wakacjach, skonczyly mi sie ksiazki, wiec zasiadlem do lektury. A tu prosze niespodzianka, jest to bowiem napisana szybkim sprawnym jezykiem, doskonale udokumentowana pozycja. Wszystko co sie w tej ksiazce dzieje stalo sie w okresie mojego zycia, bylem bowiem swiadkiem i uczestnikiem zmian systemowych w Polsce. Ta ksiazka to jest jak gdyby powtorka z historii, ale z CIA i polskim wywiadem w tle. Autor zawsze analizuje wszystkie poruszane tematy z kilku perspektyw, od strony polskiej (ktora wcale nie jest i nigdy nie byla jednolita) i od strony amerykanskiej (tez urozmaiconej), a wiec czyta sie to wszystko z ogromna ciekawoscia i poczuciem, ze autor opowiada nam to wszystko uczciwie, nie unikajac trudnych pytan. Idac szlakiem tej historii nie da sie uniknac wrazenia ze pokojowe przekazanie przez komunistow wladzy w 1989 roku z roku na rok kladzie sie cieniem na polska scene polityczna. To co bylo ogromnym sukcesem w latach 1989-91 jest teraz wykorzystywane w grach politycznych i prezentowane jako oszustwo i porazka sterowana z zagranicy. Ksiazka dotyka tematyki strefy szarej, gdzie szpiedzy zmieniaja strony, sa uznawani i uwazani za bohaterow lub zdrajcow. Kwestie lojalnosci, kwestie dobra i zla, sama definicja profesjonalizmu w tej dziedzinie, sama idea wspolpracy miedzy krajami i potrzeba ograniczonego zaufania,. wszystkie te kwestie zmuszaja czytelnika do ciaglej refleksji. Ksiazka dobitnie pokazuje ze nie wszyscy wspolpracownicy komunistow byli zdrajcami. Myslenie w ten sposob jest niebezpiecznym uproszczeniem, mysleniem na skroty. Sama Polska Ludowa byla tez przedziwnym tworem, niby to Polska a niby nie Polska. Ksiazka wzbogacila mnie prezentujac nieznany mi przedtem wymiar szarej strefy, cos, czego przedtem nie byłem w pelni swiadomy. W ksiazce wystepuja tez osoby ktore sa dzisiaj bardzo aktywne na polskiej scenie politycznej, i ciekawie czyta sie o ich zachowaniu i opiniach sprzed 30 lat. Trzeba tez dodac, ze autor mial z Polska kontakt stosunkowo krotki, zaledwie kilkuletni, a zdolal wejsc w sprawy polskie naprawde bardzo gleboko. Jestem pod wrazeniem. A sama opowiesc to polski James Bond z wielka polityka w tle!
Witoldzio - awatar Witoldzio
ocenił na 8 10 miesięcy temu
Tarantino. Nieprzewidywalny geniusz Tom Shone
Tarantino. Nieprzewidywalny geniusz
Tom Shone
Wyrazistość stylu Quentina Tarantino jest w świecie współczesnego kina zjawiskiem niemal fizycznym, a Tom Shone w swojej biografii „Tarantino. Nieprzewidywalny geniusz” stara się rozłożyć ten fenomen na czynniki pierwsze. Autor od samego początku skupia się na cechach charakterystycznych twórcy „Pulp Fiction”: od obsesyjnych, nasyconych popkulturą dialogów, po nieliniową strukturę narracyjną. Shone ze szczególną uwagą analizuje tarantinowską predylekcję do konwencji gore – specyficznej estetyki przemocy, która u tego reżysera nigdy nie jest tylko pustym szokowaniem, lecz staje się operowym, niemal baletowym elementem widowiska. Moja ocena to rzetelne 7/10 – to wizualna uczta dla fanów, choć momentami bardziej przypomina hagiografię niż krytyczną analizę. Tom Shone prowadzi nas przez filmografię reżysera, od „Wściekłych psów” aż po „Pewnego razu... w Hollywood”, pokazując, jak chłopak z wypożyczalni kaset wideo stał się demiurgiem masowej wyobraźni. Autor świetnie dokumentuje proces twórczy, w którym Tarantino miksuje spaghetti westerny, kino klasy B i francuską nową falę, tworząc z nich nową, wybuchową jakość. Najważniejsze wnioski i rady płynące z tej lektury to: Kradzież jako akt twórczy: Shone przypomina, że Tarantino nie kopiuje, lecz tworzy kolaż z elementów historii kina. To lekcja dla artystów: oryginalność polega na nowym zestawieniu znanych elementów. Wierność własnej wizji: Reżyser uczy bezkompromisowości. Mimo nacisków producentów, zawsze stawiał na swój unikalny rytm i estetykę, co ostatecznie przyniosło mu status legendy. Dialog jako akcja: Książka pokazuje, że u Tarantino rozmowa o burgerach w Paryżu jest równie ważna i napięta jak strzelanina. Duszna atmosfera i najważniejsze rady Recenzję muszę zacząć od dusznej atmosfery, która bije z opisów planów filmowych przytaczanych przez Shone’a. To duszność klaustrofobicznych kadrów, w których postacie są uwięzione w barach, magazynach czy piwnicach, czekając na nieuchronną eksplozję przemocy. Czytelnik niemal czuje zapach prochu i słyszy trzeszczącą płytę winylową w tle. Ta duszność to także napięcie między słowem a czynem – specyficzny tarantinowski suspens, w którym długa rozmowa jest jedynie odliczaniem do brutalnego finału. Książka zachwyca wydaniem – bogactwo fotosów i elegancki skład sprawiają, że to idealna pozycja na prezent. Shone pisze z pasją, a jego anegdoty są soczyste. Brakujące trzy punkty wynikają jednak z pewnej powierzchowności. Autor rzadko zdobywa się na krytykę, omijając kontrowersje wokół osobowości reżysera czy jego relacji z niektórymi aktorami. To raczej celebracja geniuszu niż obiektywny portret, co sprawia, że dla wnikliwego badacza kina książka może wydać się zbyt „bezpieczna”. „Tarantino. Nieprzewidywalny geniusz” to efektowny hołd dla człowieka, który przywrócił kinu radość z opowiadania historii. Shone stworzył przewodnik po świecie, w którym krew ma kolor jaskrawej czerwieni, a każde zdanie jest kultowe.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Człowiek, który siedział Aleksiej Fiediarow
Człowiek, który siedział
Aleksiej Fiediarow
W Rosji mawia się, że „więzienie i torba żebracza może przypaść w udziale każdemu”. Każdy, od oficera, biznesmena, polityka po prawnika może z dnia na dzień wylądować na bruku jako bezdomny, lub zostać skazanym na karę pozbawienia wolności, jeśli jego działania nie spodobają się klasie rządzącej. Już od czasów caratu nie brakowało sposobów, aby objąć represjami osoby uznane za wrogów państwa. Zsyłki na Sybir, katorgi dały początek machinie więziennego terroru, jakim był sowiecki GUŁag. O tym, co działo się w czasach jego świetności, pisali m.in. Sołżenicyn, Szałamow, Herling-Grudziński czy Czistiakow. A co działo się dalej? Jeżeli pomyśleliście, że po upadku ZSRR GUŁag zniknął, to grubo się mylicie. Istnieje i ma się dobrze, lecz pod zmienionym nazewnictwem. Dawny zarząd więziennictwa został odebrany KGB przez Borysa Jelcyna w 1991 roku i przekazany nowej formacji, stanowiącej podwaliny ówczesnej Federalnej Służby Więziennej. Łagry stały się „koloniami karnymi”, lecz duch starej epoki po dziś dzień jest obecny. I to o jednej z nich dziś opowie Aleksiej Fiediarow, autor książki „Człowiek, który siedział”. Autor, który był szefem zespołu prawnego w firmie budowlanej i zarazem kierownikiem działu śledczego w lokalnej prokuraturze, z dnia na dzień, z szanowanego obywatela stał się oskarżonym w sfingowanej przez FSB sprawie korupcyjnej. Otrzymał za nią wyrok 3 lat kolonii karnej. Jako „beesnik” czyli były pracownik służb, trafił do „Czerwonej Kaczki” (nazwa niewymieniona w książce), kolonii znajdującej się w Niżnym Tagile. Nim to się stało, opisał trwające godzinami przesłuchania, a także pobyty w różnych aresztach i więzieniach tranzytowych, nim trafił do miejsca docelowego, zwanego jako „Kolonia karna IK-13”. Na swojej drodze napotykał byłych oficerów służb, wojskowych, czy też drobnych przestępców, którzy status „beesnika” otrzymali chociażby za służbę zasadniczą w oddziałach podległych rosyjskiemu MSW. Samo życie w więzieniach i samej kolonii to niekończące się pasmo absurdów i sytuacji, na myśl o których niejednokrotnie złapałem się za głowę. „Zek” (bo tak określa się osobę skazaną) żyje, pracuje i organizuje. Handluje tym, co ma przy sobie. Od papierosów, po pieniądze i wpływy. Pracując, walczy o wyrobienie norm, za których niezrealizowanie grożą kary. Czeka na „wokandę”, aby móc wyjść wcześniej na wolność. To miejsce pełne „kontrolowanego chaosu”, gdzie jedzenie wydane więźniom nadaje się tylko do karmienia świń, zaś pozornie pozbawione logiki przepisy nakazują przygotować grafik pracy lodówki. Te i inne, równie groteskowe sytuacje, zawarte są w kilkudziesięciu różnych historiach. Opisane w chłodny i wyważony sposób, potrafią wyciągać z czytelnika różne emocje. Od wzburzenia po smutek. Niektóre wywołują lekki uśmiech na twarzy. Choć w Zonie (tak potocznie mówi się o kolonii karnej) emocje nie są najlepszym sprzymierzeńcem, książka ta nie zostawiła mnie obojętnym wobec tego, jak łatwo jest trafić w szpony rosyjskiego systemu karnego. O systemie penitencjarnym w Federacji Rosyjskiej nie dowiemy się za wiele, lecz książka ta nie jest reportażem o nim. „Człowiek, który siedział” to relacja ze świata, w którym aby przeżyć, trzeba czasem zastanowić się nad tym, czy dehumanizacja jest wystarczającą ceną tego, aby doczekać względnie wygodnie końca kary. Przeczytajcie i oceńcie sami.
zimnokrwisty_ - awatar zimnokrwisty_
ocenił na 7 1 rok temu
Stulecie przeszkód. Polacy na igrzyskach Daniel Lis
Stulecie przeszkód. Polacy na igrzyskach
Daniel Lis
To mogłaby być świetna xiążka. Albo nawet kilka xiążek. Gdyby tylko Lis zdecydował się o czym chce pisać. A pomysłów miał sporo. Mógł pisać o pierwszych polskich olimpijczykach. Mógł o tych polskich sportowcach, którzy wbrew przeciwnościom wyszarpali medal olimpijski, lecz nie złoty, więc zostali zapomniani. Mógł pisać o tych sportowcach, którzy zostali wymazani z kart historii polskiego sportu bo odważyli się zamienić biało-czerwony dres z „orzełkiem” na biało-niebieski z gwiazdą Dawida. Mógł, więc pisać o terrorze na olimpiadach – oddolnym, niezaplanowanym (Monachium) i odgórnym, usankcjonowanym przez organizatorów (Berlin, Moskwa). Mógł pisać o walce niepełnosprawnych sportowców. Walce zarówno o medale na olimpiadach, jak i o walce o to by walczyć na olimpiadzie. Mógł napisać o tym jak dzięki skromnej młodej matce z Wrocławia Polska była przez kilka dni sportową potęgą większą niż USA. Mógł pisać o olimpiadzie bez widzów w czasach pandemii albo o sportowcach z tęczową flagą, również tych reprezentujących Polskę. Jak widać Lis miał dobre tematy w ręku. Szkoda, że nikt nie uprzedził go, że dużo, nie znaczy dobrze. W efekcie powstała xiążka, która jest bardzo niespójna, chaotyczna i bez myśli przewodniej, bowiem tytuł „Stulecie przeszkód. Polacy na igrzyskach” postrzegam jako dramatycznie naciąganą próbę sklejenia opisywanych historii w jedną całość. Próbę nieudaną niestety. Wielka szkoda, bo Lis pisać ciekawie potrafi. Nie potrafi tylko zdecydować się o czym chce pisać.
The_Core - awatar The_Core
ocenił na 6 16 dni temu
Adwokaci. Zraniony zapał Artur Nowak
Adwokaci. Zraniony zapał
Artur Nowak
Książka „Adwokaci. Zraniony zapał” autorstwa Artura Nowaka to pozycja, która na polskim rynku literatury faktu i reportażu prawniczego odbija się szerokim echem, budząc skrajne emocje. Nowak, znany z bezkompromisowego podejścia do trudnych tematów społecznych i instytucjonalnych, tym razem zagląda za kulisy profesji, która w powszechnym odbiorze kojarzy się z prestiżem, pieniędzmi i władzą. Moja ocena to solidne 8/10 – to lektura bolesna, ale niezwykle potrzebna. Demitologizacja palestry Największą wartością tej publikacji jest brutalne odarcie zawodu adwokata z filmowego blichtru. Nowak nie pisze o salach sądowych rodem z seriali, ale o ludziach, którzy w pewnym momencie swojej drogi zawodowej poczuli, że ich początkowy idealizm – ów tytułowy „zapał” – został zmiażdżony przez system, cynizm środowiska lub ciężar ludzkich dramatów. Autor oddaje głos prawnikom, którzy nie boją się przyznać do wypalenia zawodowego, depresji czy etycznych dylematów, które spędzają im sen z powiek. To portret środowiska hermetycznego, często toksycznego, w którym słabość jest traktowana jako błąd w sztuce. Studium systemu Nowak z chirurgiczną precyzją punktuje wady polskiego wymiaru sprawiedliwości. Pokazuje, jak biurokracja, przewlekłość postępowań i brak empatii ze strony sędziów wpływają na kondycję psychiczną obrońców. To nie jest tylko książka o ludziach, to reportaż o mechanizmach, które sprawiają, że zawód zaufania publicznego staje się areną walki o przetrwanie. Lektura ta prowokuje do pytania: czy adwokat, który sam jest emocjonalnie „zraniony”, jest w stanie skutecznie chronić prawa innych? Plusy publikacji: Wiarygodność i autentyzm: Rozmowy są szczere, często intymne, co pozwala czytelnikowi poczuć ciężar opisywanych historii. Ważna tematyka społeczna: Książka przełamuje tabu dotyczące zdrowia psychicznego w zawodach prawniczych. Styl narracji: Nowak pisze sprawnie, dynamicznie, unikając hermetycznego żargonu, dzięki czemu pozycja jest przystępna dla laika. Wielowymiarowość: Autor nie ocenia swoich rozmówców, lecz stara się zrozumieć kontekst ich decyzji i kryzysów. Minusy publikacji: Jednostronność przekazu: Momentami można odnieść wrażenie, że autor skupia się wyłącznie na mroku, pomijając jasne strony zawodu czy sukcesy systemowe. Chaos kompozycyjny: Niektóre wątki wydają się powtarzalne, a przejścia między poszczególnymi historiami bywają zbyt gwałtowne. Emocjonalny ciężar: Dla wrażliwego czytelnika nadmiar pesymizmu może być przytłaczający, co utrudnia lekturę „na raz”. „Adwokaci. Zraniony zapał” to pozycja obowiązkowa nie tylko dla prawników i studentów prawa, ale dla każdego, kto chce zrozumieć, jak wielką cenę płaci się za stanie na straży sprawiedliwości. To otrzeźwiający prysznic dla idealistów i fascynujący dokument naszych czasów.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 1 miesiąc temu
Ostatni turnus. Pocztówki z wczasów w PRL-u Marcin Wojdak
Ostatni turnus. Pocztówki z wczasów w PRL-u
Marcin Wojdak
Melancholia to słowo, które najlepiej definiuje pierwsze spotkanie z książką Marcina Wojdaka „Ostatni turnus. Pocztówki z wczasów w PRL-u”. Autor zabiera nas w podróż po świecie, który niby wciąż istnieje w fizycznej formie betonu i szkła, ale mentalnie i kulturowo dawno już odpłynął w niebyt. Warstwa estetyczna tej publikacji jest wręcz hipnotyzująca – to hołd złożony architekturze modernizmu, która w czasach Polski Ludowej miała być obietnicą nowoczesności i powszechnego odpoczynku. Wojdak, znany z prowadzenia popularnego profilu „Cosmoderna”, udowadnia, że stare ośrodki wypoczynkowe, mimo łuszczącej się farby i powybijanych szyb, posiadają unikalną duszę, której próżno szukać w dzisiejszych, zunifikowanych hotelach. Książka zasługuje na solidne 7/10, będąc czymś pomiędzy albumem fotograficznym a sentymentalnym reportażem. Autor skupia się na dawnych ośrodkach Funduszu Wczasów Pracowniczych (FWP), które niegdyś tętniły życiem, zapachem stołówkowej zupy mlecznej i dźwiękiem dancingów. Dziś te obiekty to często straszące pustostany, monumentalne szkielety ukryte w lasach lub, co gorsza, bryły bezlitośnie wyburzane pod kolejne apartamentowce. Wojdak z czułością dokumentuje te „umierające” miejsca, zanim znikną na zawsze z polskiego krajobrazu. Opisuje m.in. ikoniczne ośrodki w Ustroniu czy Jastrzębiej Górze, pokazując, jak ambitne wizje architektów tamtej epoki zderzyły się z brutalnością wolnego rynku i upływem czasu. Największym atutem tego tomu jest jednak sposób, w jaki autor łączy obraz z tekstem. To nie jest suchy katalog budynków. Wojdak pisze z lekkim przymrużeniem oka, wplatając w opisy anegdoty o wczasach pod gruszą, regulaminach korzystania z kąpielisk i specyficznej estetyce wnętrz typu „wczesny Gierek”. Fotografie zawarte w książce nie są tylko dokumentacją zniszczeń – to artystyczne kadry, które wydobywają piękno z geometrycznych form, mozaik i finezyjnych konstrukcji klatek schodowych. Autor ma niezwykłe oko do detalu, potrafiąc dostrzec poezję w zardzewiałej balustradzie czy opuszczonej recepcji, wyszukanych mozaikach lub awangardowych stołówkach czy świetlicach. Mimo wyraźnej fascynacji autora, książka pozostawia pewien niedosyt informacyjny – chciałoby się czasem dowiedzieć więcej o samych twórcach tych budowli lub o losach konkretnych miejsc po transformacji. Niemniej, „Ostatni turnus” to przepiękny, wizualny zapis tęsknoty za pewną epoką i doskonałe studium przemijania. To lektura, która skłania do refleksji nad tym, jak traktujemy nasze architektoniczne dziedzictwo i czy potrafimy docenić wartość budynków, które nie pasują do współczesnych kanonów piękna.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Pędzę jak dziki tapir. Bartoszewski w 123 odsłonach Marek Zając
Pędzę jak dziki tapir. Bartoszewski w 123 odsłonach
Marek Zając
Osoba Pana Władysława Bartoszewskiego bardzo mnie zainspirowała. Jego postawa i zaangażowanie było legendarne, a anegdoty z nim związane bardzo ciekawie ukazują jego życie. W 8. rocznicę jego śmierci postanowiłem napisać o nim wiersz i wstawiłem go na YT https://youtu.be/7n8xY_xri5E PRZESŁANIE DLA MŁODYCH Cześć chłopaku i dziewczyno! Do Was moje słowa płyną. Będzie szybko, choć treściwie O tym, co w życiu właściwe. Jak się głównym nurtom nie dać; Trudne czasy w lepsze zmieniać. Najpierw swoją dumę ukryj. Wiem, że lubisz iść na skróty, Lecz wygoda lubi przysnąć. Tu chodzi o Waszą przyszłość! Każdy człowiek chce “coś” znaczyć. O to "coś" warto powalczyć. Co szeleści w tej kopercie? Niszczysz zdrową konkurencję? Hajs i sława bez wysiłku? Ile wstrzykniesz dla wyników? Swe nazwisko w kiblu spuszczasz, Ale życia nie oszukasz… Ludzie mówią: "Jak Pan może?! Jak żyć Panie profesorze?! Inni kradną jeszcze więcej…" Właśnie tak się wpędza w nędzę. Sam porównaj: klucz i wytrych: Wciąż warto być przyzwoitym, Choć nie zawsze się opłaca. Dobro, mimo przeszkód, wraca. Gdyby spojrzeć drugiej strony, Tak jak świat jest wywrócony, To opłaca się być zbirem, Ale tylko krótką chwilę. Choćbyś wszystkich okłamywał, Prawda na wierzch wciąż wypływa. Mocne słowa? Mają boleć. Chcę podkreślić siłę pojęć. Czym jest wolność, sam poznałem, Gdy w obozie pracowałem. Wysłuchałem rady w piekle: "Tylko nie przejdź obojętnie, Kiedy nagle wszystko stracisz. Ważne jest, jak na to patrzysz. Będą chwile na zwątpienia. Znajdź powody, by doceniać. Każdy okruch syci w głodzie… Z tym podejściem wytrwać możesz. Będą chcieli Cię przekupić, Żebyś głos sumienia zdusił. Za cukierka i nadzieję Pójdziesz pierwszy na stracenie. I w ten sposób jak pionkami Rozgrywają Cię tyrani. Zrobią ile im pozwolisz, Chyba, że się już nie boisz…" Kiedyś broniłem Warszawy Dla naprawdę ważnej sprawy. Dzisiaj znowu głos zabieram. Nie dam orła sponiewierać. Powiem Tobie jak do wnuka: "Zrozum i innych pouczaj. Chcę, byś miał się o co oprzeć. To, nad czym się skupiasz, rośnie. Doceń wolność, działaj mądrze, Żebyś umiał w lustro spojrzeć. I nie ważne, skąd pochodzisz, Ani to, czym się ozdobisz. Daj świadectwo, że potrafisz." Podpisano: Dziki Tapir W 8 rocznicę śmierci, ku pamięci polskiego patrioty z wieloma honorowymi odznaczeniami. Władysław Bartoszewski przyjął na siebie ciężar nienawiści, a potem lekkim piórem pisał o przebaczeniu, tolerancji i historii bez cenzury. Zacytuję teraz jego pamiętne życzenia, które miał zwyczaj składać swoim młodym rozmówcom: "Życzę burzliwego rozwoju". Ten wiersz to fragment całości. Kiedyś będzie w formie książki. Paweł Sawicki 24.04.2023
Paweł S - awatar Paweł S
ocenił na 10 2 lata temu

Cytaty z książki Większe zło. Polityczne zabójstwa, krwawe zamachy, kościelne spiski

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Większe zło. Polityczne zabójstwa, krwawe zamachy, kościelne spiski