Wiatr od morza

Okładka książki Wiatr od morza
Stefan Żeromski Wydawnictwo: Czytelnik klasyka
461 str. 7 godz. 41 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Data wydania:
1973-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1949-01-01
Liczba stron:
461
Czas czytania
7 godz. 41 min.
Język:
polski
Średnia ocen

                5,7 5,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wiatr od morza w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wiatr od morza



książek na półce przeczytane 1638 napisanych opinii 801

Oceny książki Wiatr od morza

Średnia ocen
5,7 / 10
93 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
362
288

Na półkach:

W tomie znalazły się trzy utwory Stefana Żeromskiego: Wisła, Wiatr od morza i Międzymorze. Dziś czytanie tego dzieła, to przede wszystkim sycenie się pięknem, bogactwem, urodą języka polskiego. Wędrówka przez historię Pomorza, przez losy władców, ludów, najeźdźców i świętych - porywa i zadziwia. Przypomina zapomniane już dzieje konfliktu Słowian i Germanów o władanie Gdańskiem, krzyżacką nawałę i tępienie przez Niemców - Prusów, Mazurów, Kaszubów. Nikt już tak nie pisze; z miłością do ziemi, języka, tradycji. Niewielu chce też dziś czytać taką literaturę, chociaż jej głównym przesłaniem było zapomnienia krzywd i odpuszczenia win, pokój, dobro i praca.

W tomie znalazły się trzy utwory Stefana Żeromskiego: Wisła, Wiatr od morza i Międzymorze. Dziś czytanie tego dzieła, to przede wszystkim sycenie się pięknem, bogactwem, urodą języka polskiego. Wędrówka przez historię Pomorza, przez losy władców, ludów, najeźdźców i świętych - porywa i zadziwia. Przypomina zapomniane już dzieje konfliktu Słowian i Germanów o władanie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

305 użytkowników ma tytuł Wiatr od morza na półkach głównych
  • 159
  • 141
  • 5
64 użytkowników ma tytuł Wiatr od morza na półkach dodatkowych
  • 49
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Wiatr od morza

Inne książki autora

Stefan Żeromski
Stefan Żeromski
Stefan Żeromski pochodził ze zubożałej rodziny szlacheckiej herbu Jelita. Wychował się w Ciekotach w Górach Świętokrzyskich. Jego ojciec Wincenty Żeromski przed powstaniem utracił majątek i aby utrzymać rodzinę, został dzierżawcą folwarków. W 1863 roku wspierał Polaków walczących w powstaniu styczniowym. Żeromski stracił matkę w 1879, a ojca – 1883. W czasie powstania styczniowego w bitwie pod Czarncą zginął Gustaw Saski (1846–1863), brat cioteczny Stefana Żeromskiego. W roku 1873 dziewięcioletni Stefan trafił na rok do szkoły początkowej w Psarach. W 1874 roku rozpoczął naukę w Męskim Gimnazjum Rządowym w Kielcach; jego nauczycielem był m.in. Antoni Gustaw Bem. Z tego okresu pochodzą jego pierwsze próby literackie – wiersze, dramaty, przekłady z literatury rosyjskiej. Zadebiutował w 1882 roku w numerze 27 „Tygodnika Mód i Powieści” przekładem wiersza Lermontowa i w „Przyjacielu Dzieci” wierszem „Piosenka rolnika”. Trudności finansowe i początki gruźlicy spowodowały, że gimnazjum ukończył w 1886 roku bez uzyskania matury. W tym samym roku rozpoczął studia w Instytucie Weterynarii w Warszawie (uczelnia nie wymagała matury). Tam zetknął się z ruchem socjalistycznym, działał m.in. w tajnej akcji oświatowej wśród rzemieślników i robotników. Pod koniec 1908 roku Stefan Żeromski i Rafał Radziwiłłowicz złożyli propozycję Józefowi Piłsudskiemu wstąpienia do wolnomularstwa. Sugerowane związki S. Żeromskiego z wolnomularzami nie znajdują potwierdzenia w bardziej wiarygodnych źródłach, a oparte są na szczegółowym opisie przyjmowania nowego członka do loży wolnomularskiej zamieszczonym w Popiołach. Najprawdopodobniej konsultantem tego fragmentu był jego szwagier – Rafał Radziwiłłowicz, brat żony Oktawii. W 1889 roku zmuszony został porzucić studia z powodów finansowych i zaczął pracować jako guwerner w domach ziemiańskich, między innymi w Łysowie (obecnie gmina Przesmyki koło Siedlec) i w Nałęczowie. Od roku 1889 jego utwory ukazywały się na łamach Tygodnika Powszechnego, Głosu, Nowej Reformy. W 1892 roku przebywał krótko w Zurychu, Wiedniu, Pradze i Krakowie. Jesienią tego roku ożenił się z Oktawią z Radziwiłłowiczów Rodkiewiczową, którą poznał w Nałęczowie, po czym wyjechał z żoną i jej córeczką z pierwszego małżeństwa do Szwajcarii, gdzie objął posadę zastępcy bibliotekarza w Muzeum Narodowym Polskim w Rapperswilu. Tam powstawały m.in. Syzyfowe prace. W Szwajcarii zetknął się m.in. z Gabrielem Narutowiczem, Edwardem Abramowskim. W latach 1895 i 1898 ukazały się zbiory opowiadań Żeromskiego. Na przełomie XIX i XX wieku przyjeżdżał do Kielc z myślą o zamieszkaniu w mieście i prowadzeniu tam działalności kulturalnej. Być może to pod jego wpływem Leon Rygier założył tygodnik postępowo-demokratyczny „Echa Kieleckie”, w którym ukazały się przedruki Ech leśnych i Zemsta jest moją... Żeromskiego. Po powrocie do kraju w roku 1897 pracował jako pomocnik bibliotekarza w Bibliotece Ordynacji Zamojskiej w Warszawie. Ukazały się wówczas Syzyfowe prace. W 1899 roku Żeromskim urodził się syn Adam. W tym samym roku ukazali się Ludzie bezdomni. W 1904 roku wyszła powieść Popioły, której sukces wydawniczy pozwolił Żeromskiemu porzucić pracę w Bibliotece Ordynacji i przenieść się wraz z rodziną prawie na rok do Zakopanego. Mógł całkowicie poświęcić się pracy pisarskiej. Od chwili wybuchu rewolucji 1905 roku w Królestwie Polskim działał w organizacjach demokratycznych i socjalistycznych, zbliżył się wówczas do Polskiej Partii Socjalistycznej. Ruchowi rewolucyjnemu z lat 1905–1907 poświęcił kilka swoich prac, m.in. opowiadania: Sen o szpadzie, Nagi bruk i Nokturn oraz dramat Róża. Żeromski zainicjował założenia Uniwersytetu Ludowego, organizował kursy dokształcające dla uczniów szkoły rzemieślniczej, w jego domu, tzw. Chacie, prowadzono ochronkę i tajną szkołę. Z jego inspiracji w Nałęczowie powstała robotnicza grupa teatralna pod przewodnictwem rzeźbiarza i publicysty Józefa Gardeckiego. Grupa wystawiła zakazaną wówczas sztukę – III część Dziadów. Wśród widzów był m.in. Bolesław Prus. W 1909 roku wyjechał z rodziną do Paryża, gdzie mieszkał trzy lata. W 1910 roku podpisał się pod listem otwartym w sprawie pochowania ciała Juliusza Słowackiego na Wawelu, po odmowie biskupa krakowskiego Jana Puzyny. Po powrocie do kraju osiedlił się w Zakopanem. Uczestniczył w zjeździe w Zakopanem w sierpniu 1912 roku, na którym powołano Polski Skarb Wojskowy. W 1913 roku założył nową rodzinę z poznaną w 1908 roku malarką Anną Zawadzką. Owocem tego związku była córka Monika. Po wybuchu I wojny światowej zgłosił się do Legionów Polskich, jednak nigdy nie brał udziału w walkach. Wrócił do Zakopanego. Wspólnie z Janem Kasprowiczem i Medardem Kozłowskim stworzył Organizację Narodową. Działał w pracach Naczelnego Komitetu Zakopiańskiego. Był prezydentem Rzeczypospolitej Zakopiańskiej. 31 lipca 1918 roku zmarł na gruźlicę jego dziewiętnastoletni syn Adam. Żeromski zadedykował mu tekst publicystyczny o tematyce społeczno-politycznej pt. Początek świata pracy. 22 października 1920 roku został członkiem Obywatelskiego Komitetu Wykonawczego Obrony Państwa. W niepodległej Polsce Żeromski zamieszkał w Warszawie, gdzie brał znaczący udział w życiu literackim. Uczestniczył, wraz z Janem Kasprowiczem, w akcji przedplebiscytowej w regionie Powiśla celem przyłączenia tych terenów do Polski, między innymi w Iławie, Suszu, Prabutach, Kwidzynie, Sztumie, Grudziądzu i wielu innych miejscowościach Warmii, Mazur i powiatów nadwiślańskich (Powiśla). Był delegatem na zjazd Związku Zawodowego Literatów Polskich 4 lutego 1922 w Warszawie. Był inicjatorem projektu Akademii Literatury, Straży Piśmiennictwa Polskiego, a w 1925 roku został założycielem i pierwszym prezesem polskiego oddziału PEN Clubu. W latach dwudziestych osiedlił się w Konstancinie-Jeziornie pod Warszawą w willi Świt, a w 1924 prezydent Stanisław Wojciechowski przydzielił mu trzypokojowe mieszkanie na drugim piętrze Zamku Królewskiego w Warszawie. W 1922 roku ukazała się powieść Wiatr od morza, za którą otrzymał Państwową Nagrodę Literacką, a w 1924 roku powieść Przedwiośnie. Filister honoris causa polskiej korporacji akademickiej Pomerania. Zmarł 20 listopada 1925 r. Tego dnia – na dwa tygodnie przed własną śmiercią – Władysław Reymont napisał: Dzisiaj umarł Żeromski, cios to dla mnie okrutny z wielu powodów. Umarł na serce. Był o parę lat starszy ode mnie, ale miał szaloną wolę życia i energię. Strata ta polskiej literatury niezastąpiona. Uwielbiałem Go jako genialnego pisarza. Naturalnie, ta nagła śmierć źle podziałała i na mój stan zdrowia. Teraz bowiem na mnie przychodzi kolej umierania. Żeromski został pochowany na cmentarzu ewangelicko-reformowanym w Warszawie (F/4/24). W 1928 roku otwarto w Nałęczowie muzeum poświęcone pisarzowi.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ta trzecia Henryk Sienkiewicz
Ta trzecia
Henryk Sienkiewicz
📖 „Ta trzecia” (1888 r.) – Henryk Sienkiewicz ✒️(…)” Nastaje cisza. Słyszę jak jedna z matron robi szeptem uwagę, że spodziewała się, iż mój pierścionek będzie „porządniejszy”… Mimo tej uwagi nastrój jest tak uroczysty, że muchy padają ze ścian …”(…) Cóż tu dużo pisać. Mistrz będzie Mistrzem, niezależnie od tego czy pisze pełne patosu epopeje narodowe, czy króciutkie humoreski. Krótka nowelka o objętości 82 stron, przeczytana w przerwie „Hrabiego Monte Christo”, ubarwiła mi poprzedni weekend. W tej krótkiej formie, Henryk Sienkiewicz, poruszył tak bardzo uniwersalne kwestie, że poznając tę historię w styczniu 2026 roku, człowiek parska pod nosem. Starcie cyganerii artystycznej z burżuazją i mieszczaństwem a to wszystko z humorem i sarkazmem, którego nie powstydziłby się nowoczesny sitcom. Uważam, że Henryk odnalazłby się świetnie w dzisiejszych czasach. Dziękuję Koleżance z Klubu Książki na Discordzie ❤️ za pomysł przeczytania tej książki. Potwierdziło się, że jestem zdecydowanie Team Sienkiewicz Notka „Ta trzecia”, powstała już po napisaniu trylogii. Kiedy Henryk Sienkiewicz w 1905 roku otrzymał nagrodę Nobla za całokształt twórczości, w przemówieniu wygłaszanym z tej okazji Sienkiewicz mówił, że „zaszczyt ten jest szczególnie cenny dla syna Polski. Głoszono ją umarłą, a oto jeden z tysięcznych dowodów, że żyje. Głoszono ją podbitą, a oto nowy dowód, że umie zwyciężać”. Wszyscy wiemy ze szkoły, że pisał „ku pokrzepieniu serc”. Nie mam wątpliwości, że w tamtym czasie, kiedy mnóstwa zaparcia i hartu ducha wymagało mówić, pisać i myśleć po polsku, jego dzieła realnie przyczyniły się do krzewienia tejże polskości, podtrzymywania wiary w wielkość narodu i dawania nadziei, że Polska wróci na mapy.💪❤️
Barbara-GabiKłaczek - awatar Barbara-GabiKłaczek
ocenił na 8 2 miesiące temu
Fermenty Władysław Stanisław Reymont
Fermenty
Władysław Stanisław Reymont
Janina Orłowska to postać fikcyjna, która w moich oczach całą "Komediantkę" miała na celu potwierdzić jedną tylko tezę: kobieta nie da sobie rady bez opieki mężczyzny. On lepiej od niej wie, co ją uszczęśliwi. Kobieta nie powinna sama myśleć i decydować. Powinna bezgranicznie poddać się męskiej woli. Nie ma innego wyjścia. Nawet gdy ta konkretna podjęła próbę, to trafiła w miejsce, gdzie jedynym celem kobiet było znalezienie męskiego opiekuna. Janina nie miała szczęścia i załamana postanowiła zakończyć... książkę. W przypadku, jeśli ten przekaz nie jest wystarczająco dobitny, to Reymont postanowił wygrzebać ją z grobu i umieścić w "Fermentach". Tom pierwszy to dowód na to, że życie Janiny mogło być tylko i wyłącznie sielanką. Jedyne co wystarczyło zrobić, to być posłuszną. Tytułowe fermenty zaczęły się dopiero w tomie drugim. Do tego momentu postrzegałem Jankę jako osobę bardzo doświadczoną przez życie. Kibicowałem jej, aby wreszcie zaznała spokoju i znalazła ukojenie. Mój stosunek do niej zaczął się wyraźnie zmieniać. Czytałem o tym, jak cały świat, wszyscy ludzie zabiegali o uszczęśliwienie głównej bohaterki. Tylko ona sama miała odwrotny cel. Krzyczałem na książkę: "Janka, ty już przestań! Nic nie rób! Nawet nie myśl już więcej!" Niestety ta nie odpuszczała i nieustannie plątała nogi wszystkim dążącym do szczęśliwego zakończenia powieści. Zaczynałem każdy kolejny rozdział od sztandarowego zdania Rene z Allo, Allo! W kulminacyjnym momencie Janka postanowiła zaprzepaścić wszystko nieodwracalnie. Czuwał nad nią mąż. Poddała się jego sugestii. Ocaliła tym życie. Wreszcie poczuła się prawdziwie szczęśliwa. Nawet nie zdawała sobie sprawy, czego tak na prawdę potrzebowała do pełni szczęścia. Mężczyźni w jej życiu wiedzieli: C.B.D.U. Zaczynam być powoli koneserem dzieł autora "Chłopów". Reymont zdumiewa mnie nieustannie. Zaskoczył mnie już in-minus. Poznałem też utwory in-plus. "Fermenty" jawią mi się jako książka dużo wyrazistsza od "Komediantki". Pierwszą książkę o Janinie Orłowskiej skwitowałem jedynie szyderczym: czytadło. Druga sprawiła, że główna bohaterka przestała mi być obojętna. Zaczęła mnie irytować. Jednocześnie wspominam treść utworu bardzo pozytywnie. Reymont to jednak artysta. Pomimo śmieszkowania, że "Fermenty" to jedynie opis triumfu patriarchatu nad emancypacją, to wyciągam z nich inne, tym razem wciąż współczesne przesłanie. Oddam tu głos wielkiemu Nobliście: "Szczęście nie jest tam, gdzieś, w marzeniach o sławie, w sławie samej, nie jest poza nami, nie szukajmy go poza sobą, bo ono jest w nas (...) bo szczęście jest w trwaniu, w istnieniu i w spokoju!".
Mazaki - awatar Mazaki
ocenił na 7 9 miesięcy temu
Dzieci Bolesław Prus
Dzieci
Bolesław Prus
Historia mówiąca o dzieciach, które na bycie dziećmi czasu nie miały. Życie pod zaborami ma swoje wymagania i można powiedzieć, że jednym z nich jest przedwczesna dojrzałość. Trzeba prawdziwie ogromnego zaparcia i wielce niespożytych odwagi i sprytu aby przetrwać w owych trudnych dla Polaków czasach. Rewolucja, która jest coraz bliżej, ale wciąż jakby stała w miejscu. Główny bohater "Dzieci"- Kazik Świrski, staje na czele buntu rewolucyjnego, a przynajmniej taki ma zamiar. Dozbierał się ludzi, wymusztrował ich do stopnia w jakim tylko on znał sztukę wojskowości w swoim wieku, otrzymywał wsparcie ze strony podległych Rosji Polaków, ma niezłe plany, wielkie marzenia i jak każdy wpada w wiry, to miłosne, to szaleńcze. Kazimierz od początku przygody jest wielkim patriotą, który dla niepodległości chce walczyć, chce zginąć. Jego grupa Rycerzy Wolności została stworzona do tego właśnie celu. Nie może on sobie jednak wyobrazić, jako szlachetny mąż, okradania i napadania bezbronnych ludzi, toteż po pewnym incydencie staje się on nieco bardziej pokorny i przeobraża się w człowieka bardziej ukształtowanego. Stawia on wciąż życie przyjaciół ponad swoje własne i nie ma zamiaru oddać ich na skazanie lub śmierć za jego życia, szczególnie, że według niego samego, to właśnie on zapoczątkował cały łańcuch aresztowań. ****************************************************************************** Prus bardzo dobrze tworzy postaci, nie ma w nich wiele sztuczności, a dialogi ułożone są również przyzwoicie. "Dzieci", to dość wzruszająca historia, mimo że przez większą część czytania, może na taką nie wyglądać. Muszę przyznać, że powieść łączy cechy patriotyczne z cechami dekadentyzmu (wydana w roku 1909, więc nie tak długo po Fin de siècle), ale przekaz jest nietrudny do odczytania. Choć walka nie zawsze daje efekty pożądane, walczyć trzeba, bo jeśli nie jest się panem swojego losu, to nie ma się po co żyć. Tradycyjnie, godna polecenia.
Mateusz_Krzywousty - awatar Mateusz_Krzywousty
ocenił na 9 8 lat temu
Los człowieka Michaił Szołochow
Los człowieka
Michaił Szołochow
Przypadkowe spotkanie dwojga ludzi w trakcie podróży przez bezkresną Rosję staje się okazją do opowiedzenia losu rosyjskiego człowieka na przełomie dwóch wojen światowych. Opowieść o losie człowieka, któremu nie dane było cieszyć się życiem, rodzina, przyjaciółmi. Przejmujący opis przypadkowości wypadków w trakcie wojny, przed którymi stawiany jest główny bohater. Przez chaotyczność działań wojennych, mimowolne uwięzienia, wzajemna nieufność towarzyszy niedoli , niepewności każdej chwili życia, po wzloty i upadki nadziei, autor ukazał człowieka w szponach bezgranicznej machiny wojny pozbawionej emocji i empatii. Obnażył kruchość ludzkiej egzystencji w konfrontacji z rzeczywistością wojenną, gdzie los pojedynczej jednostki, skazanej na walkę o przetrwanie w odmętach barbarzyństwa wojny, gdzie zatracają się granice ludzkiej godności, wydaje się skazany na klęskę. W pożodze wojennej, gdzie nie ma miejsca na czułość, po utracie wszystkiego co najcenniejsze, całej rodziny i dóbr materialnych, gdzie zdeptano współobywateli i własny kraj , ten sam bohater, właśnie jako przedstawiciel jedynie słusznego narodu, niesie w sobie organicznie nieusuwalną cząstkę człowieczeństwa, która zachowuje w nim element ludzki, przejawiający się atencja i chęcią opieki nad bezdomnym dzieckiem. Krótkie, przejmujące opowiadanie wojenne, bezbłędnie przejrzyście opisujące bezsens i tragizm wojny, z podkreśleniem niezachwianej godności , integralności charakteru i właściwie ugruntowanej postawie moralnej człowieka radzieckiego. Kto czyta nie błądzi. Kto przeżył wojnę zapłacze. Kto przeżył PRL ten zrozumie.
Ablazja - awatar Ablazja
oceniła na 6 5 miesięcy temu
Kordian i cham Leon Kruczkowski
Kordian i cham
Leon Kruczkowski
Wydany w 1932 roku „Kordian i cham” jest powieściowym debiutem Leona Kruczkowskiego, wówczas przeszło trzydziestoletniego nauczyciela przedmiotów ścisłych, socjalisty z przekonania. Polityczna proweniencja autora jest w tym przypadku dość ważna, chociażby ze względu na fakt, że w 1962 roku Kruczkowski uznał swoją powieść za dokument polityczno-literacki „(...) okresu, w którym powstała, okresu walki polskich mas ludowych z władzą kapitalistyczno-obszarniczą”. Niech jednak nikogo nie zmyli ta komunistyczna nowomowa – „Kordian i cham” to książka zaskakująco uniwersalna. Dzieje się tak, bo mamy tutaj do czynienia z historią chłopskiej niedoli w przededniu wybuchu powstania listopadowego. I to napisaną w oparciu o rzeczywisty pamiętnik, czyli „Opis życia wieśniaka polskiego” autorstwa Kazimierza Deczyńskiego. Zresztą Deczyński jest również głównym bohaterem powieści. A obraz Królestwa Kongresowego, który znajdziemy w książce Kruczkowskiego, nie napawa optymizmem. To kraj zacofany, mający za nic prawa chłopów, może poza „prawem” do odrabiania pańszczyzny. Panowie włościanami gardzą, kler nimi manipuluje, a patrioci, którzy szczerze chcieliby Polski uwolnionej spod carskiego jarzma, zupełnie nie potrafią wytłumaczyć tej niepiśmiennej i wylęknionej masie, dlaczego też powinna chwycić za broń i walczyć za Polskę. Bo nowy kraj ze snów powstańców to wciąż Polska panów i dworków, a nie wolnych chłopów. I to nie jest tak, że powstańcy są tutaj postaciami negatywnymi. Wręcz przeciwnie – to idealiści, których bunt jest poniekąd słuszny. Tyle tylko, że nie do końca biorą pod uwagę potrzeby ok. 80% społeczeństwa. W tym chociażby rzeczonego Kazimierza Deczyńskiego. A sama książka? To powieść dokumentalno-historyczna. Wiele tutaj nazwisk, faktów czy wręcz cytatów z literatury podmiotu. Do tego bardzo naturalistyczny obraz stosunków panujących na wsi oraz garść rozliczeń, głównie z tradycją napoleońską, klerem oraz dworem. Język jest kwiecisty, archaiczny, momentami mocno gwarowy. Bohaterowie – z drobnymi wyjątkami – niezbyt zróżnicowani. Całość niekiedy sprawia wrażenie chaotycznej, jakby autor chciał poruszyć w swojej książce jak najwięcej zagadnień społecznych. Ponadto chwilami rzeczywiście można odczuć dość mocne wychylenie autora w lewą stronę spektrum politycznego, ale generalnie trudno się nie zgodzić ze społecznymi obserwacjami „Kordiana i chama”. Nie wiem, może to wina wydania, ale nie czytało mi się tej powieści łatwo, szczególnie jej pierwszej części. Poza tym autor czasami trochę za daleko odpływa w fantazję, chociażby w kontekście losów chłopa Bartosza Głowackiego czy nawet samego Deczyńskiego, który w powstaniu ostatecznie dosłużył się stopnia podporucznika. Ale jak ktoś chciałby sięgnąć po dosyć ambitną, lecz zapomnianą obecnie książkę historyczną, „Kordian i cham” jest w moim odczuciu dobrym wyborem.
Tristero - awatar Tristero
ocenił na 6 10 miesięcy temu
Hadżi Murat Lew Tołstoj
Hadżi Murat
Lew Tołstoj
Hadżi Murat to napisana pięknym językiem, opowieść o tytułowym czeczeńskim bojowniku, które w czasie krwawych walk wojsk carskich z oddziałami Szamila, zmienia strony i ze względu na konflikt z Szamilem, zaczyna współpracę z Rosjanami. I rzecz jest o tyle ciekawa, że autor kreśli smutny, okrutny świat, w którym uwiązani w krwawe wendetty i wyzwoleńczą, heroiczną ale niemal beznadzieją walkę Czeczeni i zepsuci, skorumpowani i nie cofający się przez bestialstwem Rosjanie, pozostają w podziwie dla Hadżiego Murata, szanują go, bo w tym kaukaskim tyglu jest on jakiś na poły legendarny, kierujący się zasadami, jest postacią tragiczną, ale i romantyczną, tyle że to po prostu smutna historia w prawdziwie odmalowanych dziewiętnastowiecznych realiach. I jest to pięknie napisane, nawet po tylu latach pióro autora robi wrażenie. Do tego w zbiorze znajdują się dwa inne opowiadania, chwytające za serce, z wyraźnym przesłaniem moralnym. Również są pełne smutku, refleksji. Trzymają poziom tytułowej noweli. A całość dopełnia esej będący wielkim sprzeciwem Tołstoja wobec kolejnej wojny, wówczas japońsko-rosyjskiej. Pisany w trakcie walk o Port Artur. Uwidacznia się tam religijność i pacyfizm Tołstoja. Teksty pisane były chyba wszystkie już w dwudziestym wieku, a tytułowa nowela to ostatnia, opublikowana po jego śmierci fabuła. Ta niewielka książka była świetną próbką prozy Tołstoja. Zdecydowanie chcę więcej.
Tomasz_K - awatar Tomasz_K
ocenił na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Wiatr od morza

Więcej
Stefan Żeromski Wiatr od morza Zobacz więcej
Więcej