Warszawa. Ballada o okaleczonym Mieście

Okładka książki Warszawa. Ballada o okaleczonym Mieście
praca zbiorowa Wydawnictwo: Baobab, Wydawnictwo Olesiejuk albumy
267 str. 4 godz. 27 min.
Kategoria:
albumy
Format:
papier
Data wydania:
2010-02-17
Data 1. wyd. pol.:
2010-02-17
Liczba stron:
267
Czas czytania
4 godz. 27 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376263809
Średnia ocen

                7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Warszawa. Ballada o okaleczonym Mieście w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Warszawa. Ballada o okaleczonym Mieście



książek na półce przeczytane 723 napisanych opinii 314

Oceny książki Warszawa. Ballada o okaleczonym Mieście

Średnia ocen
7,7 / 10
65 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
377
314

Na półkach: , ,

Całkiem często w opiniach można znaleźć stwierdzenie w rodzaju "mam mieszane uczucia", "nie potrafię ocenić", "nie wiem, co sądzić o tej książce". W tym przypadku mam jednak inny problem - jak książkę zaklasyfikować. Bo jest to niewątpliwie album zdjęć z okresu 1945-1979, czyli czasów władzy komunistycznej w Polsce. Zdjęć czarno-białych, autorstwa tak uznanych twórców, jak Wdowiński czy Siemaszko. Fotografii znakomitych, intrygujących, a przede wszystkim pokazujących stolicę po wojnie. Miasto i ludzi. Życie codzienne. Tętno miasta. Nie ma tam przywódców komunistycznych ani oficjeli (z drobnymi wyjątkami - m.in. są zdjęcia z pielgrzymki Jana Pawła II), nie ma też zdjęć wielokrotnie prezentowanych, co sprawia, że tym ciekawiej ogląda się fotografie. Dodajmy - podpisane, często z komentarzem. Właśnie ten komentarz nie pozwala jednoznacznie określić wydawnictwa jako albumowe.
Ale nie tylko to. Równolegle ze zdjęciami w układzie chronologicznym pojawia się też innym komentarz, nietypowy, bo będący wyborem tekstów prasowych z tamtych lat o życiu mieszkańców Warszawy, o wielkich budowach i drobnych mankamentach codzienności. Gdzieś w tle pobrzmiewa wielka polityka, bo nie da się od niej uciec, ale teksty niewątpliwie są nastawione na człowieka.
Książka jest ciekawa, zarówno w warstwie tekstu, jak i grafiki. Wydana staranie, choć literówek też jest sporo, co trzeba wydawcom wypomnieć. Również zastrzeżenia budzi wybór prasy - bardzo dużo tekstów z "Głosu Pracy", zaskakująco mało z "Życia Warszawy". A przecież ten tytuł - obok w miarę często cytowanego "Ekspresu Wieczornego", kojarzy się ze stolicą. Zabrakło mi też regionalnej mutacji gazety PZPR, czyli "Trybuny Mazowieckiej". Jednakże w tym miejscu mogę narazić się na określenie, że się czepiam...
Podsumowując - książka do oglądania i czytania. Książka do niespiesznego wspominania losów powojennych stolicy. Bardzo dobra pozycja. Gdyby nie ww. niedoróbki, byłaby jedna gwiazdka więcej.

Całkiem często w opiniach można znaleźć stwierdzenie w rodzaju "mam mieszane uczucia", "nie potrafię ocenić", "nie wiem, co sądzić o tej książce". W tym przypadku mam jednak inny problem - jak książkę zaklasyfikować. Bo jest to niewątpliwie album zdjęć z okresu 1945-1979, czyli czasów władzy komunistycznej w Polsce. Zdjęć czarno-białych, autorstwa tak uznanych twórców, jak...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

228 użytkowników ma tytuł Warszawa. Ballada o okaleczonym Mieście na półkach głównych
  • 131
  • 97
102 użytkowników ma tytuł Warszawa. Ballada o okaleczonym Mieście na półkach dodatkowych
  • 68
  • 9
  • 7
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Warszawa. Ballada o okaleczonym Mieście

Inne książki autora

praca zbiorowa
praca zbiorowa
Książki, które powstały w wyniku prac zbiorowych lub trudno jest przypisać im konkretnych autorów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Absurdy PRL-u. Antologia Marcin Rychlewski
Absurdy PRL-u. Antologia
Marcin Rychlewski
GodzinaZksiazka.blogspot.com Wzięłam do ręki książkę z charakterystyczną kolorystyką, czcionką i czarno-białym zdjęciem na okładce. Czego się spodziewałam? Nostalgicznych wspomnień, absurdalnego humoru, sytuacji przypominających filmy i seriale "Miś", "Zmiennicy" czy inne znane? Jak najbardziej. I nie zawiodłam się! Świetna pozycja dla każdego, kto lubi pośmiać się przy lekturze. Co więcej, forma książki pozwala na cieszenie się czytaną treścią z kimś, kto akurat siedzi obok i nie przeszkadza mu wtrącany co jakiś czas dowcip, czy ciekawy wpis. W tej książce znajdziecie zarówno popularne żarty, które w latach PRL-u krążyły wśród obywateli, nietypowe instrukcje obsługi typowych przedmiotów. Rozbroją Was wpisy z ksiąg skarg i zażaleń oraz pism urzędowych. Te, pochodzące z milicyjnych raportów chwilami wydają się nieprawdopodobne...Patrolując ulice zauważyłem spokój...Podkreślam ponownie, że patrol pieszy nie jest w stanie w żaden sposób skutecznie ująć i zatrzymać uciekającego samochodu...Ukrywał się w śmietniku, przez co cuchnął tak intensywnie, że nawet pies służbowy się skrzywił... Takie i inne perełki czekają na Was w tej niepozornej, niedużej książeczce. Niektórych nie wypada przytaczać, ale z pewnością wywołają szeroki uśmiech na Waszych twarzach. Zdjęcia, które przenoszą nas w lata, kiedy na półkach nie pojawiały się wyszukane towary, jeśli w ogóle tam były...Kolejki, kartki na żywność, propagandowe hasła i plakaty. Znane z epoki socrealizmu samochody, popularne znaczki pocztowe, a i oczywiście kultowe buty Relax ! W indeksie na zakończenie, znajdziecie wyjaśnienie nazw, skrótów oraz opisy znanych osób. Książka, którą można czytać jednym tchem, ale i wracać niejednokrotnie do jej treści. Książka, przypominająca czas, kiedy ...było naprawdę inaczej niż obecnie....
Ida - awatar Ida
oceniła na 7 7 lat temu
Oczko się odlepiło temu misiu… Biografia Stanisława Barei Maciej Replewicz
Oczko się odlepiło temu misiu… Biografia Stanisława Barei
Maciej Replewicz
Biografia Stanisława Barei pióra Macieja Replewicza, to nie tylko życie i twórczość znakomitego, dziś już kultowego reżysera. Głównego bohatera książki poznajemy przede wszystkim poprzez opowieści o jego filmach, które na stałe weszły do kanonu polskiej komedii. Przy okazji zagłębiamy się w kulisy powstawania dzieł Barei, anegdoty o aktorach jego filmów i szczegóły przepychanek z cenzurą. A nad całością jak dziadowski słomiany miś, któremu się oczko odlepiło, wisi szara i beznadziejna, ale miejscami komiczna rzeczywistość PRL. W książce cały czas czuć charakter nie tylko niedorzecznego PRL, ale również państwa zakazów i niewoli. Widać to szczególnie w rozdziale o serialu Alternatywy 4, podczas kręcenia którego gen. Jaruzelski spacyfikował Solidarność i wprowadził stan wojenny. Paradoks polegał na tym, że serial pełen fragmentów jawnie wykpiwających komunę, jako jedyny (lub jeden z nielicznych) był cały czas kręcony po 13 grudnia 1981 roku. Niech kręci, w razie czego trafi na półki – myśleli decydenci. Ta książka to również szerokie tło przedstawiające polską historię doby PRL. Recenzowaną pracę czyta się znakomicie. Opowieść o życiu reżysera wciąga, a wycieczki autora do tematów zbieżnych oraz ukazane anegdoty, tylko wzmacniają satysfakcję z lektury. Książkę Macieja Replewicza można czytać w każdym miejscu i w każdych warunkach. Podczas lektury przypominają się znakomite filmowe wątki, a książka Oczko się odlepiło… skłania czytelnika do jeszcze jednego, dokładnego obejrzenia wszystkich filmów Barei. (https://historia.org.pl/2015/12/01/oczko-sie-odlepilo-temu-misiu-biografia-stanislawa-barei-m-replewicz-recenzja/)
Szymon Nowak - awatar Szymon Nowak
ocenił na 9 1 rok temu
Jak zostałem premierem. Rozmowy pełne Moralnego Niepokoju Mariusz Cieślik
Jak zostałem premierem. Rozmowy pełne Moralnego Niepokoju
Mariusz Cieślik Robert Górski
Książka "Jak zostałem premierem. Rozmowy pełne Moralnego Niepokoju" Roberta Górskiego i Mariusza Cieślika to humorystyczny zbiór anegdot, wspomnień oraz refleksji, który przedstawia zarówno kabaretowy, jak i prywatny świat jednego z najbardziej rozpoznawalnych satyryków w Polsce. Robert Górski, znany z prowadzenia Kabaretu Moralnego Niepokoju, uchyla przed czytelnikami drzwi do swojego życia, marzeń i drogi zawodowej. Na początek warto zauważyć, że tytuł książki oraz humorystyczny wstęp sugerują dystans autora do samego siebie i swojej kariery. Górski nie traktuje się śmiertelnie poważnie, co od razu nadaje książce lekkości. Przez stronice przewijają się zarówno wyznania o dziecięcych marzeniach o zostaniu kierowcą autobusu czy piłkarzem, jak i opowieści o drodze do stworzenia jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich kabaretów. Górski daje nam wgląd w to, jak przez zbieg różnych okoliczności zamiast poetą, stał się liderem kabaretu i autorem programów satyrycznych. Książka ta nie jest jedynie autobiografią, ale raczej swoistą rozmową – pełną zabawnych przemyśleń, dialogów, a przede wszystkim specyficznego humoru, który jest znakiem rozpoznawczym Górskiego. Wiele z przedstawionych sytuacji stanowi swoistą refleksję na temat absurdów polskiej rzeczywistości oraz polityki. Autor z humorem i ironią opisuje, jak wygląda praca satyryka w Polsce, ile wyzwań przynosi bieżąca polityka oraz jak zmieniało się postrzeganie humoru i satyry na przestrzeni lat. Wspomnienia i rozmowy z Górskim przesiąknięte są też autoironią. Autor zdradza, dlaczego nie został poetą, oraz w jaki sposób odnajduje się w roli „najśmieszniejszego człowieka w Polsce.” Jednym z głównych wątków książki jest osobista droga Górskiego do satyry i humoru. Autor opisuje tu swoje inspiracje, przeszkody, ale także ludzi, którzy byli dla niego ważni – jednym z takich bohaterów jest tajemniczy Badyl, który również stanowi część kabaretowego świata Górskiego. Książka z pewnością przypadnie do gustu wielbicielom Kabaretu Moralnego Niepokoju, ale też każdemu, kto interesuje się kulisami pracy satyryka oraz obserwacją polskiej sceny politycznej i społecznej z przymrużeniem oka. Styl książki jest lekki, bezpretensjonalny, a Górski pisze tak, jakby siedział z czytelnikiem przy kawie. Zresztą sama forma – wzbogacona zdjęciami i fragmentami dialogów – sprzyja szybkiemu czytaniu. Jednym z walorów tej pozycji jest także jej uniwersalność. Górski, w typowy dla siebie sposób, odwołuje się do problemów, które dotyczą nas wszystkich, prezentując je w humorystycznym ujęciu. Mówi o absurdach polskiej rzeczywistości, a także o przyzwyczajeniach, wadach i zaletach rodaków. Z książki wyłania się portret człowieka, który mimo sukcesu, zachował dystans do siebie i otaczającego świata, co stanowi o jej autentyczności. "Jak zostałem premierem. Rozmowy pełne Moralnego Niepokoju" to lektura lekka, ale niepozbawiona głębi, idealna zarówno na wieczór w domu, jak i do poczytania w drodze. Jest pełna satyry, humoru i refleksji nad naszą rzeczywistością. Robert Górski udowadnia, że potrafi rozbawić czytelnika także na papierze, co sprawia, że książka ta może być świetnym początkiem przygody z jego twórczością dla tych, którzy dotąd kojarzyli go jedynie z telewizji.
Bettygreen - awatar Bettygreen
ocenił na 6 1 rok temu
PRL. Jak cudnie się żyło! Wiesław Kot
PRL. Jak cudnie się żyło!
Wiesław Kot
Tytuł PRL jak cudnie się żyło kusi obietnicą podejścia do absurdów polskiego komunizmu nieco z przymrużeniem oka. I w sumie ją spełnia, chociaż formuła, którą przyjął autor jest dość specyficzna. Ta książka to właściwie zbiór anegdotek. Każda z nich jest zredagowana tak, że zajmuje maksymalnie dwie strony, wraz ze zdjęciami czy dodatkowymi ciekawostkami napisanymi mniejszą czcionką. W sumie to dość ciekawe podanie tematu i nawet osiąga efekt opisania szeroko życia za PRL. Niestety skrótowe i anegdotyczne podanie informacji sprawia, że tę książkę dość ciężko się czyta. Nie da się w nią wciągnąć, bo co kartka, to nowy temat. Acz należy przyznać, że dzięki temu autor był w stanie dotknąć chociaż po powierzchni bardzo wielu aspektów życia, o których się rzadziej mówi. 🪤 Cała masa anegdot PRL jak cudnie się żyło to w sumie masa anegdot z przeróżnych dziedzin życia. Problem jednak w tym, że nie do końca wiadomo czy prawdziwe i skąd się wzięły, bo ich źródła są podawane rzadko, głównie w przypadku cytatów z gazet. Acz niektóre z nich są powszechnie znane i nawet jeśli są urban legends, to założyć można, że mniej więcej oddają ówczesną rzeczywistość. Choć muszę też przyznać, niektóre opisane historie były dla mnie nowością. Np. sensowna i prosta przyczyna wybuchu gazu w rotundzie w 1979 (oblodzenie). Albo tego, jaka historia stała za Marianem Falskim i stworzeniem Elementarza. Że autora wyzywano od truciciela dusz dziecięcych bo w jego podręczniku nie było obrazków świętych, procesji ani kościołów. I wgl jakim ta mała książeczka była wielkim narzędziem propagandy! 🪤 Coś więcej niż anegdotki Życie tak wyglądało i nie wyglądało jednocześnie, bo życie nie składa się z anegdotek. A jednak dają one wyraźny obraz absurdów w przeróżnych aspektach codzienności. Szczególnie te dotyczące najważniejszych potrzeb życiowych – brakach żywności i innych produktów, codziennego reżimu (Milicja czy Ormo), czy ogólnego stanu państwa, który szczególnie rzucał się w oczy podczas zim, np. w 1979 nazywanej zimą stulecia. Ale PRL jak cudnie się żyło to nie tylko śmiesznostki i absurdy. To także inne informacje o ustroju, o niezbyt miłej rzeczywistości braków, przestępczości i prostytucji, czy o pisarzach (Tyrmandzie i Słomczyńskim). W ogóle jest tu sporo informacji o książkach i pisarzach tamtych czasów. Także o popkulturze, filmach, designie i wielu innych aspektach codzienności czasów wiecznych braków i kombinowania. Wiesław Kot zsyntezował ogromną ilość ciekawostek dotyczących przeróżnych aspektów życia. Dość dobrze udało mu się oddać specyfikę życia jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Warto sięgnąć po tą książkę, jako szybką rozrywkę do poczytania od czasu do czasu, w tramwaju, na tronie, czy gdzieś, gdzie ta krótka forma będzie zaletą. Może być też świetnym źródeł niezobowiązujących ciekawostek do wplatania w opowieść o absurdach komunizmu.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na 7 1 rok temu
Niestety wszyscy się znamy Bohdan Smoleń
Niestety wszyscy się znamy
Bohdan Smoleń Anna Karolina Kłys
Słodko-gorzka książka. Taka, jakie było życie jej bohatera. Wywiad-rzeka z Bohdanem Smoleniem ukazuje człowieka, którego stać na coś, na co mało która gwiazda, który celebryta może sobie pozwolić: na prawdę i szczerość. Smoleń nie patyczkuje się z niczym i z nikim. Mówi tak, jak było. Jednocześnie ma hamulec, zachowuje klasę – nie miesza ludzi z błotem, nie sypie plotkarsko nazwiskami na prawo i lewo. Umie powiedzieć: „nie, o nim, o niej rozmawiać nie chcę”. Odsłania przy tym swoją duszę: człowieka prawego, uczciwego, dobrego, pragnącego sprawiedliwości i spokoju. Był niezwykle wrażliwą, ufną, może nieco naiwną i łatwowierną osobą. Sam nie krzywdził innych, więc nie zakładał, że ktoś chce oszukać go. A brutalny świat to wykorzystywał. Smoleń pięknie opowiada o swoich przodkach, o rodzicach, dzieciństwie, studiach, małżeństwie, rozwoju kariery, ciężarze popularności, zwłaszcza tej z czasów Teya i telewizji. Stale przewija się wątek alkoholu. Straszne to były czasy, w których za punkt honoru uważało się wypicie z kimś kielicha. I takich ludzi przewijało się wciąż mnóstwo, a Smoleń nie zawsze miał na to picie ochotę i zdrowie. Niezwykle interesująca jest opowieść o Kabarecie Tey. O relacjach między jego członkami, o apodyktycznym, despotycznym i bezkompromisowym Laskowiku, maratonach koncertów, które wykańczały fizycznie i psychicznie. O gonitwie za pieniądzem i pułapkami rosnącej popularności. Smoleń wspaniale opowiada o atmosferze, klimacie PRL. Doskonale cieniuje nastroje wówczas panujące. To nie był czarno-biały świat składający się tylko z partii i „Solidarności”. Cała rzesza artystów, nie tylko kabaretowych, oraz odbiorców ich sztuki tworzyła ogromną paletę odcieni pomiędzy tymi punktami granicznymi. Smoleń opowiada też o karierze po Teyu: inne formacje kabaretowe, flirt z disco polo, występy dla dzieci, rola listonosza Edzia w „Świecie według Kiepskich”, wreszcie przeprowadzka do Baranówka i założenie Fundacji Stworzenia Pana Smolenia. Są też straszne i smutne wątki z życia wzięte: samobójstwo syna i żony, nieudane drugie małżeństwo, choroby, starość, niemoc. Smoleń opowiada o wszystkim barwnie, bogato i zupełnie serio. Niczego nie grał, wreszcie mógł być sobą. Całość dopełnia galeria zdjęć, a zubaża sporo literówek, błędów interpunkcyjnych i nawet jeden ortograficzny („nikt wam nie karze pracować”).
Mister Oizo - awatar Mister Oizo
ocenił na 7 1 rok temu
Gajos Elżbieta Baniewicz
Gajos
Elżbieta Baniewicz
Konstantin Stanisławski mówił o takich ludziach, że należą do aktorów, którzy lubią sztukę w sobie, a nie siebie w sztuce. Tacy byli i pewnie będą – najwięksi. Taki jest Janusz Gajos. Aktor, który nie eksponuje nachalnie swoich warsztatowych możliwości, raczej stosuje je powściągliwie, w myśl zasady: lepiej nie dograć, niż przegrać. Nie eksponuje też siebie w roli, nie nagina postaci do swojej osobowości, tylko absolutnie podporządkowuje jej charakterowi swoje zachowania.  Nie raz udowodnił, że jest w stanie zagrać wszystko: „prymitywa i zagubionego inteligenta, prostaka i subtelnego intelektualistę, wspaniałego króla i kanalię, bandytę i szlachetnego zwykłego człowieka, schizofrenika i świętego, księdza i pederastę – wszystko, każdą postać”. Gajos wierzy w sztukę metamorfozy, a jego naczelnym dążeniem od lat pozostaje uwiarygodnienie przedstawianego przez niego człowieka. Głośno mówi o tym, że nie traktuje aktorstwa jako specjalnej misji, jako posłannictwa społecznego. Uważa je raczej za zestaw rzemieślniczych umiejętności, które czasem stają się sztuką i znaczą więcej niż tylko sprawnie wykonane zadanie.  O nim samym, o „Gajosie prywatnym” trudno zaś powiedzieć cokolwiek, poza tym, że wydaje się być skromny, pracowity i przyzwoity. I wystarczy, w dzisiejszym świecie to i tak aż nadto. P. S. „Niedzielnych czytelników” niech nie zmyli mnogość obrazków w tej publikacji. ;) To nie jest książka dla wielbicieli komeraży i wątpliwej klasy smaczków towarzyskich. Plotkarze, sensaci i poszukiwacze zakulisowych ciekawostek mogą tę pozycję omijać szerokim łukiem. Miłośnicy rozbudowanych analiz warsztatowych, teatralnych recenzji oraz szeroko pojętych intelektualnych dyskusji będą zaś w pełni usatysfakcjonowani.
Mignatka - awatar Mignatka
oceniła na 7 7 miesięcy temu
Niechętnie o sobie Stanisław Mikulski
Niechętnie o sobie
Stanisław Mikulski
Bardzo interesująca książka przybliżająca nam życie Stanisława Mikulskiego, filmowego Klossa, chociaż oczywiście nie tylko Klossa. Wypowiedzi bohatera książki prezentują wysoką kulturę słowa i takt. Aktor nie rzuca nazwiskami, nie pluje na nikogo, jak to często czynią niektórzy twórcy wywiadów i dziennikarze. Mam wrażenie, że są to wypowiedzi w pełni szczere, aktor niczego nie ubarwia, a już zwłaszcza nie koloryzuje siebie. Opowiada raczej swoje refleksje i przeżycia, a nie zawsze były one radosne. Ukazuje się nam człowiek pełen ciepła, dystansu do siebie, pokory. Stanisław Mikulski osiągnął niebywały sukces rolą w "Stawce większej niż życie". Zapewne wtedy nie zdawał sobie sprawy, jaką cenę przyjdzie mu za to zapłacić. Mam na myśli nie tylko zaszufladkowanie jako aktora, lecz także nagłe "odkrycia" różnych pismaków, dokonywane już w III RP, że przecież J-23 był nie oficerem polskiego wywiadu, lecz radzieckiego... W ten oto sposób chciano zdyskredytować nie tylko aktora, ale cały serial. A czynili to często ci, którzy w okresie PRL nosili jeszcze pieluchy. Na szczęście serial się obronił, bo Klossa kochały miliony widzów i żaden nawiedzony pismak nie był w stanie tego przekreślić. Przy okazji, czytając tę książkę mamy okazję uzmysłowić sobie, jakie były postawy wielu aktorów, jego kolegów po fachu, którzy z wielkim zachwytem gorliwie korzystali z różnych bonusów i przywilejów dawanych im przez władze PRL, brali mieszkania poza kolejką, talony na samochody, wyjeżdżali na koszt państwa zagranicę, a potem nagle w 1981 roku, w okresie karnawału "Solidarności" stali się czołowymi "bojownikami o wolność i niezależność". A były to nazwiska znane z pierwszych stron gazet. Przy okazji nie mieli skrupułów, by Stanisława Mikulskiego wdeptać w glebę tylko za to, że nie zachował się jak chorągiewka, że pozostał wierny swoim poglądom. Może o nich warto by napisać? Jak ja, znany aktor z gorliwego sługusa komuny stałem się w ciągu paru dni gorącym wyznawcą "Solidarności"... Tylko kto się teraz do tego przyzna? Bardzo cieszę się, że ta książka ukazała się, że Stanisław Mikulski pozostawił ją po sobie. Dzięki niej możemy dowiedzieć się o Nim więcej. Cieszę się również, że pod koniec życia poznał swą miłość, że tych lat nie spędził w samotności, jak np. Marek Perepeczko. Polecam!
Master - awatar Master
ocenił na 9 3 miesiące temu
Nasza historia. 20 lat RP.pl Witold Bereś
Nasza historia. 20 lat RP.pl
Witold Bereś Krzysztof Burnetko
[+] Jest to przedstawienie 21 najważniejszych wydarzeń w historii III RP, nic odkrywczego, ale zawsze to jakaś powtórka; [+] Sylwetki 21 najważniejszych postaci dla tego okresu wraz z obszernymi fragmentami wywiadów z nimi pzeprowadzonymi przez autorów; [+] Widać, że Bereś i Burnetko są dziennikarzami z doświadczeniem, bo książka jest napisana bardzo dobrze; [-] Nie wiem, o czym jest "20 lat RP.pl". W książce mieszają się ze sobą trzy wątki - jest zarówno o najważniejszych wydarzeniach w historii III RP, jak i o kolejach losu wybranych postaci (przyjaciół autorów), jak i o pracy w redakcji "Tygodnika Powszechnego". A jak zawiera trzy wątki - to nie zawiera żadnego i tak się ją niestety czyta, nagłe wytrącenia z opowiadanej historii, żeby dowiedzieć się, że np. Tomaszowi Schimscheinerowi urodziło się dziecko mocno wybija z pantałyku; [-] Książka jest bardzo mocno niekonsekwentna. To, że nie zawsze występują "ciemne strony roku" jestem w stanie zrozumieć, ale czemu nie zawsze autorzy zdecydowali się umieścić "sportu" albo "kultury" to ja nie rozumiem. To samo z "w tym roku zmarli", myślę, że co roku ktoś umierał; [-] Ja rozumiem, że można być subiektywnym, ale powinno się o tym wspomnieć raczej, a nie pisać peany ku czci "Gazety Wyborczej", a zwłaszcza PO. 6/10 - głównie za swojski, przyjacielski klimat, jaki akurat twórcom udało się sprzedać w tej książce. Zawód.
Milena - awatar Milena
oceniła na 6 1 rok temu
Podróże małe i duże, czyli jak zostaliśmy światowcami Wojciech Mann
Podróże małe i duże, czyli jak zostaliśmy światowcami
Wojciech Mann Krzysztof Materna
Jakoś w kwietniu tego roku wkręciłem się namiętnie w oglądanie „Za chwilę dalszy ciąg programu”. O dziwo, na YouTube są tej audycji dość pokaźne zasoby. Na fali fascynacji programem i moimi wcześniejszymi doświadczeniami ze świetnymi książkami Wojciecha Manna sięgnąłem po relacje z podróży duetu MdM. Bawiłem się doskonale! Książka jest idealna na letnią porę, na wakacje i – nomen omen – by zabrać ją w podróż. Panowie Mann i Materna zjeździli kawał świata. Wspólnie też. W lekkiej, anegdotycznej formie, okraszonej mnóstwem świetnych zdjęć, opisują różne perypetie, jakie przydarzyły im się w podróży. A to wymienili w Turcji papierosy na lokalną walutę, którą chcieli zapłacić w Grecji, a tu się okazało, że te banknoty wycofano z obiegu 20 lat temu; a to zwiedzali Weronę z Władysławem Żmudą; innym razem za obiad w Palermo, na który nie było ich stać, zapłaciła mafia. Byli też na wyścigach formuły 1 w Budapeszcie, w Lozannie, w Acapulco, na golfie w RPA, no i przede wszystkim w USA. Na Batorym zabawiali gości jako artyści od okrętowych rozrywek, w Nowym Jorku nagrywali odcinek „ZCDCP”, ba! nawet przeżyli przygody, które potem przerobili na skecze nagrane w USA. Jest też historia o tym, jak stworzyli i prowadzili występy cyrkowe w katowickim Spodku, jak Mann pojechał na wschód – do Lwowa i Petersburga, oraz przepiękny passus autorstwa Materny poświęcony Edwardowi Kłosińskiemu i ich wspólnym wyprawom do Toskanii na narty. Pięknie wydana, świetna książka napisana z gustem, taktem i inteligencją.
Mister Oizo - awatar Mister Oizo
ocenił na 7 9 miesięcy temu

Cytaty z książki Warszawa. Ballada o okaleczonym Mieście

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Warszawa. Ballada o okaleczonym Mieście