rozwiń zwiń

Testując Apokalipsę

Okładka książki Testując Apokalipsę autorstwa Tom Kaczynski
Tom Kaczynski Wydawnictwo: Wydawnictwo Komiksowe komiksy
136 str. 2 godz. 16 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Beta Testing the Apocalypse
Data wydania:
2016-07-21
Data 1. wyd. pol.:
2016-07-21
Liczba stron:
136
Czas czytania
2 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380691353
Tłumacz:
Grzegorz Ciecieląg
Science-fiction, współczesna demonologia, okultystyczne teorie, opowieść o utopii i traktat architektoniczny. Testując Apokalipsę to dziesięć komiksowych esejów Toma Kaczynskiego, które nie poddają się wymogom krótkiego opisu. Kaczynski krytykuje współczesne struktury ekonomiczno-technologiczne I pokazuje jak postępująca dehumanizacja odbiera jednostkom wolność. W światach Kaczynskiego jest miejsce na marksistowskie zombie na Marsie jak i metafizyczne korki. To opowieść o świecie, który zaczynamy testować.

Tom Kaczynski to jedna z najważniejszych postaci amerykańskiej, niezależnej sceny komiksowej a Testując Apokalipsę to najbardziej reprezentatywny zbiór komiksowych opowieści stworzonych przez urodzonego w Gdańsku wizjonera.

Kaczynskiego nazywają Ballardem komiksu - w Testując Apokalipsę Kaczynski w obrazowy sposób dyskutuje nad abstrakcyjnymi ideami jak kapitalizm czy komunizm. Odsłaniając nasze uwikłanie w technologię i politykę pokazuje, że cały czas musimy negocjować naszą wolność.
Kaczynski łączy fakty socjoekonomiczne, fantasy i farsę w tej wręcz paranoidalnej krytyce nowoczesności. Efekt niepokoi ale jest też zabawną opowieścią o utracie tożsamości i konsumpcyjnym amoku - Miami Herald
Średnia ocen
6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Testując Apokalipsę w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Testując Apokalipsę

Średnia ocen
6,1 / 10
37 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1729
503

Na półkach: ,

Tom Kaczynski w swoim autorskim komiksie wychodzi z założenia, że apokalipsa nie tyle się nieuchronnie przybliża („…bo chwila jest bliska”, aby zacytować fragment Biblijnej księgi Objawienia), co jest już faktem. Według autora żyjemy w czasach galopującej hekatomby, a tytułowe „testowanie” polega na tym, że na co dzień musimy się z nią mierzyć, w niej żyć i jakoś – lepiej lub gorzej – sobie radzić. Apokalipsa, o której się opowiada, przebiegła znacznie spokojniej, nie było żadnych znaków, nie przybyli jeźdźcy, a kataklizmy miały zasięg lokalny. Wielki Babilon wcale nie upadł, a miasta pogan nie runęły. A wręcz przeciwnie: „z partyzanta” zostaliśmy wchłonięci przez ciało Wielkiej Nierządnicy, staliśmy się nic nie znaczącym elementem składowym, niczym ziarenko piasku na pustyni.

Tematem przewodnim właściwie wszystkich opowieści pomieszczonych w zbiorze, łącznie dziesięciu, jest żywa tkanka Miasta-Molocha, który jest symbolem kapitulacji człowieka na rzecz urbanistycznego ładu i porządku. Doprecyzujmy od razu: ma on charakter pozorny. Architektoniczna struktura megalopolis rozwija się świadomie i samodzielnie, bez podmiotowego udziału człowieka. O czym świadczy choćby sytuacja przedstawiona w rozdziale 90 m², w którym luksusowy wieżowiec zdaje się „rosnąć” samoistnie – nie widzimy na budowie żadnych robotników. Zresztą temu zagadnieniu w całości poświęcona jest finałowa historia.

(...) Oczywiście w komiksie podnoszone są i inne ważkie kwestie, takie jak: niezależność i wolność człowieka, apatia i alienacja jednostek, która przekłada się na homogenizację społeczeństwa, zanik centrum, bezwolne podporządkowanie się pracowników absurdalnym pomysłom korporacji, nadmierny i niekontrolowany konsumpcjonizm. Nabywanie jest dla występujących postaci synonimem aktywności. Homo sapiens, według Kaczynskiego, całkowicie stracił swoją podmiotowość, właściwie sam z niej zrezygnował.

W albumie nie uświadczymy pogłębionych psychologicznie postaci. Wszystkie występujące osoby są do siebie bardzo podobne: przygnębione, pasywne i milczące. Nikt się nie śmieje, nikt się nie cieszy. Człowiek jest wyrobnikiem na usługach Miasta-Molocha, wątpliwej jakości ozdobnikiem, dodatkiem do architektonicznych kompozycji. Wydawać by się mogło, że czytelnik będzie współczuł panu Cayce, Lilli czy Adamowi Maxwellowi, ale tak nie jest. Z każdą kolejną przeczytaną historią czułem narastające przerażenie, wynikające pewnie z tego, że przedstawiona rzeczywistość tak niewiele różni się od tej, w której żyjmy....

- - -
cały tekst można przeczytać tu:
https://dybuk.wordpress.com/2016/09/30/testujac-apokalipse/

Tom Kaczynski w swoim autorskim komiksie wychodzi z założenia, że apokalipsa nie tyle się nieuchronnie przybliża („…bo chwila jest bliska”, aby zacytować fragment Biblijnej księgi Objawienia), co jest już faktem. Według autora żyjemy w czasach galopującej hekatomby, a tytułowe „testowanie” polega na tym, że na co dzień musimy się z nią mierzyć, w niej żyć i jakoś – lepiej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

61 użytkowników ma tytuł Testując Apokalipsę na półkach głównych
  • 41
  • 20
33 użytkowników ma tytuł Testując Apokalipsę na półkach dodatkowych
  • 11
  • 8
  • 6
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Człowiek-wilk, Ilustrowany Freud Richard Appignanesi
Człowiek-wilk, Ilustrowany Freud
Richard Appignanesi Sława Harasymowicz
Zygmunt Freud był wielkim człowiekiem nauki, który odmienił kurs jaki obrała psychologia. Stworzył on nowa drogę dla tej dziedziny, między innymi publikując prace o zaburzeniach psychoseksualnych swoich pacjentów. jednym z nich był Siergiej Pankiejew, bogaty Rosjanin, który został zapamiętany w środowisku psychologów jako Człowiek-Wilk, co nawiązywało do serii jego koszmarów sennych. Problemy jakie poruszył Freud w swojej pracy poświęconej Pankiejewowi, są po dziś dzień tematem sporów oraz dyskusji w świecie nauki. Jedni go popierają inni potępiają. Jednak duet Appignasei-Harasymowicz postanowili w ciekawy i nieco nietuzinkowy sposób, przedstawić tamte wydarzenia za pomocą obrazu. Do tego celu wybrali komiks co okazało się bardzo dobrym ruchem, gdyż to z czym tekst ma czasem problem, obraz może wyrazić w więcej niż milionie słów. Akcja komiksu rozpoczyna się w 1910 roku we Wiedniu, w domu Zygmunta Freuda, do którego przybywa załamany Sergiej Pankiejew. Mężczyzna jest w naprawdę kiepskim stanie psychicznym. Żyje w dostatku, ma pozycję, jest wykształcony, jednak jego relacje społeczne z kobietami, w tym z matką, to pasmo klęsk. Próbował już wszelkich sposobów, nawet drastycznych jak elektrowstrząsy, jednak nic nie pomogło. Freud postanawia podjąć wyzwanie i powoli sonduje umysł Pankiejewa, wyruszając wraz z nim w przeszłość. Rosjanin opowiada mu swój sen o wilkach, co staje się punktem zwrotnym w terapii. Jednak przeszłość, zwłaszcza ta skryta w głębi duszy oraz umysłu, potrafi być czasem bardzo mroczna. To co przykuwa oko jako pierwsze to forma w jakiej rysownik, Sława Harasymowicz, oddają wspomnienia, sny oraz wyobrażenia, opowiadane przez pacjenta. Rysunki wydają się być płynne, dosłownie poruszać się i przenikać z innymi obrazami, kształtując przytaczaną czytelnikowi historię. w kilku miejscach ma się wręcz złudzenie, że obraz jest bardziej żywy od naszego otoczenia. Dzieje się tak za sprawą podświadomości, która odruchowo dołącza do widzianych rysunków odgłosy z otoczenia. Stukot po płytach chodnika, powiew wiatru, bzyczenie owada czy płacz dziecka. Każdy z tych, oraz wielu innych dźwięków, pasuje do pokazanej tu opowieści wielokrotnie, co nadaje jej przerażającego realizmu. Dlaczego przerażającego? Gdyż im dalej zagłębiamy się w lekturę, tym więcej widzimy tragedii oraz związanych z nią koszmarów, otaczających głównego bohatera. Co więcej, zaczynamy zauważać też to w naszym otoczeniu. Wyimaginowane wymagania rodziny względem naszej przyszłości, skryte pragnienia oraz lęki, strach przed samotnością. Człowiek-Wilk jest zatem dziełem, które samo w sobie skłania do refleksji nad nami. Czy twardy pancerz, który nas osłania nie jest tylko maską skrywającą wątłe, zranione ciało, a my boimy się zaakceptować siebie takimi jakimi jesteśmy, gdyż lękamy się napiętnowania. Lękamy się stereotypów. Oczywiście nie każdy z nas posiada takie problemy, jakie opisuje Freud na przykładzie Pankiejewicza, jednak lektura komiksu daje czytelnikowi do myślenia. Postać naukowca umiejętnie porusza się po tych obrazach wspomnień oraz koszmarów, przybierając ciała różnych postaci, o których opowiada jego pacjent. Dzięki temu ciągle widzimy relację pomiędzy chorym a lekarzem. Umiejętnie zagrano też efektem postrzegania czasu. Czytelnik może mieć wrażenie, że mamy ciąg wydarzeń, rozgrywających się na przestrzeni 2-3 sesji. Tymczasem jest ich ogromna ilość, a cała historia faktycznie trwa kilkadziesiąt lat. Opowiada ona też losy Pankiejewicza po zakończeniu terapii u Freuda, pokazując czytelnikowi jak potoczyły się losy Rosjanina i dlaczego Człowiek-Wilk po dziś dzień jest tematem sporów. Jeśli ktoś jest fanem literatury poświęconej psychologii to po tą pozycję mu sięgnąć obowiązkowo. Co prawda czasem słowa bardzo mi przeszkadzały bo zdawały się "upraszczać" obraz, co jest samo w sobie ironią. Choć w tym wypadku ma to konkretne uzasadnienie. Człowiek-Wilk to dzieło trudne, z pewnością nie skierowane do masowego czytelnika i skłaniające nas do chwili refleksji nad sobą samym. u jednych będzie radosna, bo zobaczą, że maja kogoś komu bezgranicznie ufają, dla innych wręcz odwrotnie. Jednak warto przeczytać ten komiks, aby samemu wyrobić sobie zdanie o wielkim psychologu, słabościach naszego ducha oraz koszmarze jakim są stereotypy. Tylko musimy uważać, aby nie przeholować w drugą stronę.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 9 3 lata temu
Mute Dennis Wojda
Mute
Dennis Wojda Sebastian Skrobol Bartosz Sztybor
Mute to wydanie zbiorcze krótkich, konkursowych historyjek Sebastiana Skrobola, polskiego rysownika charakteryzującego się ciekawą kreską. Album ten zawiera szereg jego prac, które dotąd były rozsiane po różnych antologiach. Tworząc je współpracował z takimi scenarzystami jak Dennis Wojda czy Bartosz Sztybor, co zaowocowało naprawdę pięknymi historiami. Wydawnictwo Komiksowe postanowiło przybliżyć czytelnikom tych autorów, wydając wszystko w jednym albumie zbiorczym, całkiem słusznej grubości. Większość prac to nowele graficzne, gdzie dialogi zastąpiono symboliką. Jednak znajdziemy też kilka klasycznych, o ile mogę tutaj użyć takiego określenia, historyjek. To co jednak wyróżnia je na tle konkurencji to mocne zakończenie i dotykanie bardzo poważnych aspektów społecznych. Całość składa się z trzynastu prac, z których tylko trzy zawierają pisane dialogi. Okładka zatem wręcz perfekcyjnie oddaje to co otrzyma czytelnik sięgając po Mute. Ten komiks promuje nie tylko ciszę, ale również wyciszenie się, zatrzymanie w odwiecznym wyścigu narzuconym przez technologię i zastanowieniu się czy na pewno pędzimy w dobrym kierunku. Genialnie pokazuje to pierwsza historia zatytułowana Każdy ma swoją wolność. Autor pokazał nam aż zbyt dosadnie co dla człowieka może być najcenniejsze, co uznaje za wyzwolenie. To jednocześnie przerażające jak i pocieszające, gdyż nie każdy wybiera zaszufladkowanie. Jednak komiks który zapadł mi w pamięć, to jedyna humorystyczna opowieść. Nosi ona tytuł Oby się nie powtórzył i przez niemal cały czas wygląda poważnie. Ukazuje też poniekąd naszą obłudę i to jak łatwo dajemy się sterować innym, "wykształconym" ludziom. Uderza też w obecne problemy społeczne jak religia i orientacja seksualna, co robi w sposób prześmiewczy. jednak to ostatnia klatka tej opowieści sprawia, że czytelnik wybucha gromkim i niepohamowanym śmiechem. Sam wręcz popłakałem się ze śmiechu, rżąc jak głupi przez dobre kilka minut. Z tego powodu nie mogłem skupić się na kolejnych historyjkach, mających bardzo poważny, czasem wręcz smutny, wydźwięk. Najpiękniejszą opowieścią, w mojej opinii, jest Poeta. Ta bardzo krótka nowela graficzna pokazuje jak ludzie pragną odejść z tego świata na starość, w świetle tego czego dokonali za życia. Jeśli naprawdę przeżyli je godnie i uczciwie to będzie im to dane. Zresztą motyw śmierci pojawia się tutaj w większości prac, choć za każdym razem ma inny wydźwięk. Ofiara, poświęcenie uwolnienie czy zwykłe pragnienie odejścia w swoim stylu. Śmierć przybiera w historiach Skroboli różne oblicza. raz jest dosłowna innym razem to reinkarnacja, bądź też tak to można odebrać. Historia która ugrzęzła mi w pamięci jest The Wolf. To alternatywna opowieść tłumacząca jedną z słynnych bajek dla dzieci. Widzimy tutaj rzeczy jakie poprzedziły wszystkie wydarzenia znane w bajce, na zasadzie prequela dziejącego się za kurtyną. Nie będę zdradzał o którą z baśni chodzi, choć tytuł powinien nasunąć czytelnikom odpowiedź. Równie silny wydźwięk miała historyjka zatytułowana Bicie serca. Jest ona wyjątkowo prosta, ale piekielnie mocna w finale, potrafiąc wycisnąć łezkę w oku największego twardziela. Obrazuje nam bowiem istotę człowieczeństwa. nie przez pryzmat społeczny, stanu posiadania czy ambicji, ale naszych czynów. Mute to rewelacyjny zbiór noweli graficznych. Jest różnorodny zarówno pod katem stylu jak i treści. Potrafi wzruszyć, rozbawić do łez, przestraszyć, ale przede wszystkim skłonić nas do chwili refleksji nad sobą samym. Dobrze się stało, że te prace zostały wydane w jednym tomie i przedstawione szerszemu gronu czytelników. Z pewnością są warte każdego grosza, jakie na nie wydano i każdej sekundy jaką autorzy poświęcili aby je stworzyć. Jeśli ktoś dotąd nie miał do czynienia z pracami Sebastiana Skrobola to teraz dostał niepowtarzalną szansę aby się z nimi zapoznać w najlepszy z możliwych sposobów.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 9 3 lata temu
David Boring Daniel Clowes
David Boring
Daniel Clowes
Daniel Clowes jest twórcą znanym z takich komiksów jak „Ghost World”, „The Black Hole” czy „Niczym aksamitna rękawica odlana z żelaza”. Omawiany tutaj komiks w 2005 r. został wpisany na listę 10 najlepszych powieści graficznych wszechczasów w magazynie „Time”. Czy rzeczywiście jest to istotny klasyk? Tytułowy bohater jest młodym niespełnionym filmowcem, który szuka kobiety idealnej. Pewnego dnia wydaje mu się, że ją odnalazł. Jednakże sprawy przybierają dziwny obrót. W trakcie lektury odnosiłem wrażenie, że scenarzysta sam nie wie w jaką stronę chce poprowadzić historię. Początkowo jest to opowieść o nieszczęśliwej miłości, by potem wprowadzić wątki postapokaliptyczne, a następnie kryminał. Na dodatek przewijają się tutaj różne wątki poboczne, z których wiele nie ma satysfakcjonującego finału. Być może miało to podkreślać bezsens i chaos ludzkiej egzystencji. Również bardzo znamienne jest nazwisko głównego bohatera, które po polsku znaczy „nudny". Sam nie wie czego chce w życiu, a jego pasje i poszukiwanie idealnej kobiety wydają się tylko fasadą. W trakcie fabuły nie rozwija się i niczego się nie uczy. W tym komiksie po raz pierwszy zauważyłem pewien mankament rysunków Daniela Clowesa. Postacie w jego wykonaniu są zbyt podobne do siebie, więc łatwo można się pogubić w tej i tak już niejasnej historii. Domyślam się, że chaos i pewne dłużyzny były tu celowym zabiegiem. Uważam jednak, że można to było przedstawić bardziej pomysłowy sposób.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 6 7 miesięcy temu
Kościsko Karol Kalinowski
Kościsko
Karol Kalinowski
W dobie wszędobylskich wampirów, wilkołaków i duchów, których współczesną wizję ukształtował szeroko pojęty konsumpcjonizm, milo jest spojrzeć na starosłowiańskie, mitologiczne stworzenia. Kościół starał się je zniszczyć za wszelka cenę, ale pamięć po nich pozostała i w kulturze nadal jest żywa, choć nie tak bardzo jakbym tego chciał. Karol Kalinowski przybliża je nam po raz drugi w ciekawej i niegłupiej opowieści, zatytułowanej Kościsko. Jest to bowiem miejsce, gdzie żyją wszelkiej maści skrzaty, zmory, duchy lasu i powietrza, starając się przetrwać w ludzkim świecie przeżartym technologią. Jednak takie miejsce skrywa w sobie również sekret, w tym wypadku bardzo mroczny i zawiły. Zatem gdy przybywa do niego pewien człowiek z swoim młodym synem, w Kościsku zaczynają się dziać bardzo dziwne rzeczy. Fabuła zaczyna się od przebudzenia Leszego - opiekuna lasów i drzew. Przespał on ponad wiek, skryty pod ziemią, po tym jak stoczył zwycięską walkę z potężnym biesem. Przez ten czas ludzie urośli w siłę. Ich miasta się rozrosły, fabryki rozbudowały, gospodarka rozwinęła, zaś ludzkość przetrwała dwie Wojny Światowe, Zimną Wojnę i kilka innych konfliktów. Leszy dziwując się uporowi człowieka w dążeniu do samozagłady, postanawia wrócić do Kościska - jedynego miasta zamieszkiwanego przez mityczne stworzenia. Tam obecnie Kustosz, zarządzający miastem, zatrudnia... człowieka. Ma on zajmować się biblioteką, jednak szybko się okaże, ze w Kościsku nic nie jest zwyczajne. Pierwsze co rzuca się w oczy czytelnika to specyficzny humor. Zderzenie się dwóch światów - słowiańskich stworzeń i ludzi - obfituje w wiele zabawnych anegdot dotyczących wierzeń Słowian. To sprawia, że współczesny człowiek, nie znający tej kultury, jest postawiony w niezręcznej sytuacji i nie wie jak ma się zachować. Szczególnie, że mityczne istoty starają się za wszelką cenę upodobnić do ludzi i nie gardzą nowoczesną technologią. Świetnie w tej roli wypada Kiki, będąca zmorą prowadzącą lokalny bar i lubiąca telewizję, którą ogląda w dziwny sposób. Jej próby panowania nad sobą aby nie dusić ludzi są obłędne, a finalne znalezienie Złotego środka dość zaskakujące. Jednak główna oś fabularna toczy się wokół pary ludzi - Karola, który został zatrudniony w bibliotece, i jego syna Maxa. Ten pierwszy stara się sobie wszystko racjonalnie wytłumaczyć, jak czyni to typowy dorosły człowiek we współczesnym świecie. Jego syn natomiast wierzy w dziwy jakie dzieją się w mieście oraz jego okolicy. Potrafi tym sobie napytać czasem biedy, ale jak to u dziecka, ciężko wytłumaczyć że czegoś co jest fajne nie wolno robić. Ciekawie natomiast jest poprowadzona relacja pomiędzy Karolem a Kustoszem. Jej finał jest bardzo ciekawy i owocuje w sporo niespodzianek dla czytelnika. Podobnie jest w przypadku Leszego, który w całej historii również odgrywa istotną rolę, chociaż nie zawsze od razu jest to zauważalne. Na szczególną uwagę zasługuje oprawa artystyczna komiksu. Kreska, przynajmniej w moim odczuciu, świetnie oddaje klimat mitów z punktu widzenia współczesnego człowieka. To nie są te same, w kółko wałkowane stereotypy o dziwnych stworzeniach z lasów. Tutaj są oni bardzo... ludzcy. Autor oddał ducha tamtych wierzeń, jednocześnie pozostawiając czytelnika w klimacie nowoczesnych seriali animowanych puszczanych na okrągło w telewizji. To pozwoliło mu oddać zderzenie dwóch światów co czyni również sama historia. Kościsko to genialny komiks, obowiązkowy do posiadania w swych domowych zbiorach. Wyróżnia się on na tle konkurencji, głównie za sprawą fabuły oraz tematu. Do tego czyta się go błyskawicznie, potrafi zaskoczyć, miejscami rozbawia do łez i przecudnie wygląda. Zdecydowanie warto po niego sięgnąć, bo tego typu literatura, szczególności polskiego autora, nie trafia się często. Co ważniejsze nie trzeba znać poprzedniej pracy Karola Kalinowskiego, aby móc w pełni rozkoszować się Kościskiem. Dlatego jeśli ktoś jeszcze nie miał przyjemności poznać tego komiksu, to doradzam szybko nadrobić zaległość.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 10 3 lata temu
Bóg we własnej osobie Marc-Antoine Mathieu
Bóg we własnej osobie
Marc-Antoine Mathieu
Komiks Marca-Antoine Mathieu przypomniał mi o słynnym obrazie Williama Blake'a pt. „Urizen stwarzający świat”. Namalowana postać tworzy swoje największe dzieło za pomocą cyrkla, który symbolizować ma doskonałość zrodzonego, a wręcz wyłonionego z mroku świata. Współczesnym efektom tych prac daleko do malarskiej wizji Blake'a, w czym dobitnie utwierdza zawartość pozycji ze zdjęcia. „Bóg we własnej osobie” to świetna satyra społeczeństwa, w której przy pomocy Stwórcy rozwiązano wszelkie wątpliwości co do sprawczej siły człowieka, jego poczucia władzy i nieograniczonej możliwości naginania rzeczywistości dla własnych potrzeb. W komiksie Marca–Antoine Mathieu Boga pozbawiono wszechmocy oraz innych atrybutów, które stawiają go na samym szczycie ludzkiej hierarchii wartości. Ukazany jako chwyt marketingowy, dźwignia handlu, przedmiot prac laboratoryjnych, oskarżony w procesie karnym pod zarzutem wszelkich niegodziwości, jakie spotkały człowieka, Stwórca zepsutego świata potwierdza fakt niezrozumienia przez ludzkość prawdziwej istoty wiary. Uspokajając ewentualnych strażników chrześcijaństwa, dla których pobożność wymaga manifestacji podczas nabożeństw lub bezrefleksyjnego uznawania za niepodważalne słów kościelnych hierarchów, dodam, że autor załączonej pozycji zręcznie omija sferę sacrum. Jakkolwiek tytułowym bohaterem komiksu jest sam Bóg, tak jego postać nie została znieważona albo, co gorsza, sprofanowana, albowiem celem Marca-Antoine Mathieu pozostaje wyjaśnienie boskiej tożsamości oraz jej prawidłowego pojmowania przez ludzkość. Można się nie zgadzać z artystyczną wizją autora, aczkolwiek nie sposób zarzucać mu obrazę cudzych uczuć religijnych, czym zazwyczaj wycierają sobie twarze wszyscy, którzy z imieniem Boga na ustach dopuszczają się czynów całkowicie sprzecznych z biblijnym, a niekiedy moralnym nakazem miłowania bliźniego jak siebie samego.
dyrektor_negacja - awatar dyrektor_negacja
oceniła na 6 3 lata temu
Codzienna walka Manu Larcenet
Codzienna walka
Manu Larcenet
„Codzienna walka” komiks, który emocje pokazuje z precyzją snajpera, historia nie imponuje rozmachem, ale boleśnie doświadcza obnażając życie. Historia życiowa, rzeczywista i sprawiająca poczucie, że może dotknąć każdego. Marco tkwiący w kryzysie zawodowym, osaczony problemami, tkwiący w niepewności i nadal poszukujący sensu, jednak to nie to wszystko jest najważniejsze, ponieważ autor skupia się nie na wydarzenia, a bardziej na samej istocie bycia, gdy wszystko niby działa, ale nieustanne napięcie sygnalizuje, że od środka zaczyna się rozpad. Główny bohater jest niesamowicie prawdziwy i jestem niemal pewna, że każdy czytelnik odnajdzie w nim coś z siebie, bo chyba nie ma osoby, która nie zwątpiła w siebie (tylko teściowa niczym działko samobieżne SU152 prze do przodu w dewastacji). Wszystkie emocje Marco są wiarygodne od napadów lęku, nerwicy i kłębowiska i wielka jest w tym siła tej historii. 

Uderzający w tym albumie jest kontrast, ponieważ wizualna lekkość, taka pozytywna prostota i silna ekspresja stoją w opozycji do całej gamy emocji, jaki ta opowieść niesie. Autorowi znakomicie udało się losy Marco opleść klimatem, ponieważ tutaj nawet granie ciszą mają swój wydźwięk, dopieszczona mimika daje do myślenia, a już totalnym majstersztykiem jest to, że gdy na kadrach niby nic się nie dzieje, to właśnie wtedy dzieje się tak wiele. Larcenet nie popadł w tani dramatyzm i patos, tutaj wszystko dzieje się naturalnie i stopniowo i to chyba boli nawet bardziej, niż nagła tragedia, bo nie od dziś wiadomo, że największe dramaty rodzą się stopniowo w ciszy. 
W tej historii jest też jednak nuta nadziei, pod postacią bliskości drugiego człowieka może utrzymać nas na powierzchni nawet wtedy, nadmiar emocji ciągnie nas na dno. „Codzienna walka” faktycznie dotyczy codzienności, od wstania z łóżka, przez proste czynności, które często wymagają znacznie więcej niż ekstremalne zadania. Komiks jest trudny, doświadcza, ale i satysfakcjonuje. Nie załamuje, nie daje nadziei, ale pokazuje, że w całej tej ciszy człowiek nie jest sam.

kulturowa_anihilacja - awatar kulturowa_anihilacja
oceniła na 8 8 dni temu

Cytaty z książki Testując Apokalipsę

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Testując Apokalipsę