rozwiń zwiń

Soul Eater tom 8

Okładka książki Soul Eater tom 8
Ohkubo Atsushi Wydawnictwo: J.P. Fantastica Cykl: Soul Eater (tom 8) komiksy
193 str. 3 godz. 13 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Soul Eater (tom 8)
Data wydania:
2014-05-20
Data 1. wyd. pol.:
2014-05-20
Liczba stron:
193
Czas czytania
3 godz. 13 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374712743
Tłumacz:
Paweł Dybała
Średnia ocen

                7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Soul Eater tom 8 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Soul Eater tom 8

Średnia ocen
7,7 / 10
55 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
590
489

Na półkach: , , , ,

„Soul Eater” to manga, która pozostawia po sobie pozytywne wrażenie, ale także czujemy posmak małej goryczki, która nas zniechęca do kontynuowania tej przygody. Wciąż jestem ciekawa, czy to odczucie kiedykolwiek zniknie, bo jednak mimo wszystko, jestem zadowolona z lektury. I nie rozumiem skąd we mnie tyle mieszanych emocji. Historia jak historia. Nie wyróżnia się niczym specjalnym, a jednak jest ciekawa. Dlatego, miałam nadzieję, że po kolejnym tomiku moje wszelkie obawy odejdą w niepamięć. A ja będę mogła się cieszyć kolejnymi etapami tego tytułu. A jak było w rzeczywistości?

Black Star postanowił dokonać zemsty na wiedźmach. Jednak na jego drodze staje Mifune. Musi go pokonać, choć to nie będzie łatwe zadanie. Mimo że jest silny, wciąż brakuje mu doświadczenia…
Jak potoczy się pojedynek między Black Starem a Mifune?
Kid będzie musiał odszukać tajemniczy pociąg widmo, który porusza się po Saharze! Tylko on będzie w stanie, by dostać się do jego środka i zabrać tajemniczy artefakt, który go napędza. Musi się spieszyć, bo wróg depcze mu już po piętach…
Tylko, kto to jest Eibon i co ma wspólnego ze Śmiercią?
Zawodówka Śmierci może kryć jeszcze wiele sekretów!
Co ukrywa dyrektor szkoły?


Oj, będę rzucać gromami, ale tylko przez chwile… więc się nie martwcie. Nie było tak źle, choć niech mi ktoś powie, dlaczego w tej części pojawia się kolejny znienawidzony przeze mnie schemat? I po co to wszystko. To jest nudne! Jak nie ma się pomysłu, to najlepiej przywołać stare postacie, z którymi już się pożegnaliśmy… przynajmniej miałam taką nadzieję, choć wiedziałam, że w tym felernym momencie, a dokładniej zaraz po wskrzeszeniu Boga-Demona, pojawiła się scena, która zwiastowała to wydarzenie. No cóż, mimo wszystko jestem zawiedziona, że autor jednak postanowił to wykorzystać. I podejrzewam, że jeszcze nie raz będę przez to zgrzytać zębami!

Black Star, narwaniec z bardzo przerośniętym ego. A mimo wszystko przyjaciele są dla niego najważniejsi. Nie patrząc na nic, rzuca się w wir walki, by pomścić wszelkie krzywdy jego znajomych. Oczywiście, nie przejmuje się w tej kwestii zdaniem innych, a tym bardziej dorosłych, którzy każą im po prostu czekać… Kolejna potyczka z Mifune, nie wpłynęła na niego pozytywnie. Słowa Mifune mocno go dotknęły, przez co chłopak najzwyczajniej w świecie szuka guza. Prosi się, by ktoś spuścił mu łomot. Nie potrafi także współpracować z innymi, choć sytuacja tego wymaga. Przecenia swoje możliwości, co kiedyś może doprowadzić do jego końca.

W tym tomiku jest zdecydowanie mniej Maki i Soula, a jak już się pojawiają, są całkowicie do siebie niepodobni. W niektórych momentach robili wręcz za jakiś zapychacz, ewentualnie jakieś tło. Co dało nam niemiłe odczucia. Zastanawiające jest także pojawienie się jednej ze starych postaci, przez którą chce się tylko walić głową o ścianę (przynajmniej tak jest w moim przypadku). Zwyczajnie za nią nie przepadam. I ta cała tajemnica wokół samej Śmierci. Facet coś ukrywa. Wiem, to nie jest wielkie odkrycie, ale zastanawia mnie to, jak to wszystko wpłynie na Kida. I jakie to będzie miało znaczenie dla fabuły. Chwilowo na pewno jest to wszystko wyolbrzymiane, by wzbudzić ciekawość w czytelniku…

Dużym plusem jest przedstawienie relacji rodzinnych… nie koniecznie tyczy się to naszych główny bohaterów, a powiedzmy ich przeciwników. Spodziewałam się po tej scenie czegoś całkiem innego – wielkich przytulasów, łez wzruszenia, itd. (niekoniecznie dosłownie), a jednak dostałam prawdziwe siostrzane więzi, gdzie to jedna nienawidzi drugiej. I najchętniej obie, by się z miejsca pozabijały, ale coś ich przed tym powstrzymuje. To takie prawdziwe i z życia wzięte! Mimo niekorzystnych zwrotów fabuły, które niekoniecznie przypadły mi do gustu. Tomik jak najbardziej jest dobry. Pokazuje nam trudne relacje i więzy, które mogą połączyć najdziwniejsze pary. A te połączenia mogą wiele namieszać…


Moja ocena: 6/10

„Soul Eater” to manga, która pozostawia po sobie pozytywne wrażenie, ale także czujemy posmak małej goryczki, która nas zniechęca do kontynuowania tej przygody. Wciąż jestem ciekawa, czy to odczucie kiedykolwiek zniknie, bo jednak mimo wszystko, jestem zadowolona z lektury. I nie rozumiem skąd we mnie tyle mieszanych emocji. Historia jak historia. Nie wyróżnia się niczym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

126 użytkowników ma tytuł Soul Eater tom 8 na półkach głównych
  • 95
  • 31
88 użytkowników ma tytuł Soul Eater tom 8 na półkach dodatkowych
  • 40
  • 23
  • 9
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Soul Eater tom 8

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Soul Eater tom 7 Ohkubo Atsushi
Soul Eater tom 7
Ohkubo Atsushi
Przy poprzednim tomiku „Soul Eater” zastanawiałam się, czy manga po zakończenia pierwszego etapu, wciąż utrzyma swój poziom, dzięki czemu historia byłaby wciąż ciekawa… wiele osób twierdziło, że pierwsze sześć części tego tytułu jest najlepszych, a później jest nudno. Nie powiem, trochę się tego wystraszyłam, w końcu przede mną było jeszcze dziewiętnaście tomów, a nie zamierzałam się męczyć przy lekturze. Pełna obaw sięgałam po numerek siedem, bałam się tego, co tam zastanę, ale jednocześnie nie wymagałam niczego większego od tej pozycji. Chciałam tylko zabić czas i dobrze się przy tym bawić. Czy „Soul Eater” spełnił te wymagania? Bóg-Demon zniknął, życie uczniów wraca do normalności. Dyrektor Zawodówki zwołał nadzwyczajne zebranie, na które dotarło tylko trzech Death Scythe’ów. Chwilowo musi to wystarczyć… i tak trzeba czekać, aż Asura ujawni swoje miejsce pobytu. Tymczasem Maka musi zająć się Croną, która ma zacząć naukę w Zawodówce – tylko ona potrafi do niej dotrzeć i zachęcić do współpracy. Czy Crona ma szansę, by się odnaleźć w nowej sytuacji? Czy kiedyś przestanie panikować i stanie się normalną dziewczyną? W Czechach dochodzi do dziwnego zdarzenia… najstarszy z golemów zaatakował ludzi. Maka i Soul oraz Crona, jako obserwator, ruszają sprawdzić, co tam tak naprawdę się wydarzyło! Z jakim niebezpieczeństwem tym razem zmierzy się Zawodówka Śmierci? Mimo obaw, które jak się okazuje, były całkowicie bezpodstawne, nieźle się bawiłam podczas lektury. Tomik się zaczął całkiem spokojnie i kiedy wyczekiwałam przygotowania do wielkiej wojny, dostałam całkiem coś innego. Historia weszła na taki tor, że niby pojawiło się pierwsze zagrożenia, ale nie jesteśmy tym, przynajmniej na razie, przytłoczeni. Jest trochę akcji, kolejnych wymyślnych technik, a nawet pojawiają się nowe cudaki, lecz wszystko jest prowadzone w wyważony sposób. Nie musimy wstrzymywać oddechu mimo niebezpiecznych momentów, które pojawiają się pod koniec. Wszystko może się zmienić w następnej części, ale na ten moment jest wręcz idealnie. „Nikt nie będzie bezkarnie krzywdził moich przyjaciół!” Death Scythe najsilniejsza broń, jaką może władać człowiek. Jest to nieliczne grono, ale w sytuacji największego zagrożenia, są ostatnią deską ratunku, bo uczniowie są zwyczajnie jeszcze zbyt słabi, by móc odeprzeć ataki wroga. Każdy władający chce uczynić swoją broń Death Scythe’m, po to zbierają dusze. Teraz będą musieli mierzyć się z ogarniającym świat szaleństwem. Będzie okazja, by nauczyć się czegoś nowego i podszkolić swoje umiejętności. Do życia budzi się nowe zło, a dokładniej starzy wrogowie samej Śmierci. A wszystko to przez Meduse, której udało się obudzić Boga-Demona. Czas na szaleństwo i kolejne przygody uczniów Zawodówki Śmierci! Na pierwszym planie tym razem mamy „dorosłych”, którzy muszą zająć się całym bałaganem, który powstał. Jest to też moment, który daje nam chwile wytchnienia, ale zapowiada kolejne wydarzenia, które powinny budzić w nas napięcie. Samo zakończenie tomiku napawa nas chęcią sięgnięcia po kolejny, by jak najszybciej zobaczyć, jak rozwinie się sytuacja, a powiało dreszczykiem grozy. A może to właśnie ten moment, kiedy to zacznie się wszystko walić przez głupotę bohaterów? Sytuacja, która jakby się nie skończyła, powinna być jednym z takich smaczków dla czytelnika. Przynajmniej tak mi się wydaję, bo na ten moment rozważając wszelkie kierunki, w jakich może potoczyć się ten konkretny fragment, nie widzę, by można było to popsuć. Do naszych bohaterów dołączają nowe postacie, które cechują się intrygującymi charakterami. Taka mała zbieranina, która w pewien sposób ma na nas wywołać jakieś wrażenie, ale z zarysu są dość komediowymi osobnikami, zresztą jak wszyscy pozostali. Oczywiście pojawiają się nowi antagoniści, wzbudzający grozę. Na ten moment nie można jeszcze powiedzieć, że odczuwa się całą powagę zaistniałej sytuacji, ale jest to dobre przygotowanie i „oswojenie” czytelnika. Przynajmniej pobudza do myślenia i analizy zaistniałych wydarzeń. Jestem tylko ciekawa, czy czasem w pewnym momencie się wszystko nie popsuje, a ja się zwyczajnie nie zacznę nudzić tym wszystkim… eh, nie mogę wam chwilowo za dużo napisać. Tę kwestię omówimy przy kolejnej recenzji. Moja ocena: 8/10
Paulina - awatar Paulina
oceniła na 8 7 lat temu
Toradora! #1 Yuyuko Takemiya
Toradora! #1
Yuyuko Takemiya
Wolicie enemies to lovers czy friends to lovers? Ja sama bardzo lubię obie opcje i nie umiem wybrać jednego motywu. Tutaj mamy z kolei coś, co określiłabym jako: enemies to friends to lovers - czyli obie strony mogą być w miarę zadowolone. Choć zwykle najpierw wybieram książkę (czyli tutaj mangę), tak tutaj zaczęłam od anime. Nie wiedziałam, że "Toradora!" jest na podstawie mangi. Przyjaciółka poleciła anime, obejrzałam, pokochałam, a dziś przychodzę z recenzją pierwszego tomu. To co absolutnie kocham w tej mandze to relacja Taigi i Ryūjiego. Mimo trochę trudnych początków, szybko stają się duetem - choć nie do końca zgranym, haha. Chemia między nimi jest CUDOWNA! Ryūji, choć wcale nie musi, bardzo troszczy się o Taigę, która jest twarda tylko z pozoru. Mimo specyficznego usposobienia to cudowna dziewczyna. I to, że obejrzałam całe anime, nie sprawia, że inaczej patrzę na ich początki - anime jest jak na razie bardzo zgodne, podobnie jak widoczna gołym okiem chemia. Kreska jest całkiem ładna. A co ciekawe, pierwsze wydanie miało miejsce w 2013 roku. Trochę latek już minęło, hah. Mangę czytało się szybko i przyjemnie. To, co jeszcze zasługuje na wyróżnienie, to humor. KOCHAM GO! Jeśli potrzebujecie czegoś, co w chwilę rozbawi Was do łez, to dobrze trafiliście. Zdecydowanie będę kontynuować tę serię i bardzo ją Wam polecam. Powinna być odpowiednia dla osób 12+ (tak sądzę), a pierwszy tom dostaje ode mnie 10/10
jednorozec_czyta - awatar jednorozec_czyta
oceniła na 10 2 lata temu
Soul Eater tom 6 Ohkubo Atsushi
Soul Eater tom 6
Ohkubo Atsushi
„Soul Eater” zaskoczył mnie swoją historią, która może nie przekonała mnie do siebie wraz z pierwszym tomikiem, ale… im dalej brnęłam, tym bardziej mi się podobał. Teraz przyszedł czas na część szóstą i rozwiązanie kwestii boga-demona i Medusy. Przyznam się szczerze, że zaczynając czytanie, byłam pewna tego, jakie będzie zakończenie. Znalazłam schemat, dopasowałam go i trzymałam się swojej wersji. Przecież mnie nic nie zaskoczy… prawda? Nie oczekiwałam też wielkich emocji, ogólnie to przewidywałam najgorszą papkę, którą można sobie tylko wyobrazić. Wolałam być przygotowana na najgorsze niż później zgrzytać zębami… Czy mój scenariusz się sprawdził? W podziemiu trwa walka… a raczej, walka miała trwać. Czy to już koniec dla uczniów Zawodówki Śmierci? Make pochłania szaleństwo, a Soul jest o krok od niego. Czarna krew przejmuje nad nimi władzę! Czy dadzą sobą zawładnąć? Kid popada w obłęd! Wszechobecne asymetria wdziera się do jego głowy. Nie jest w stanie kontynuować pościgu… Czy ktoś doprowadzi go do ładu? Stein wciąż próbuje pokonać Meduse… jednak nawet najpotężniejszy władający ma z nią duży problem. Tymczasem Bóg-Demon jest coraz bliżej odrodzenia! Kto wygra tę nierówną walkę? Ten tomik cechuje się wielką ilością dialogów. Walki jest naprawdę bardzo mało, a więcej prób zrozumienia przeciwnika. W sumie to nie poznaliśmy zbyt wielu nowych informacji, które mogłyby nas zainteresować. Ale pojawiła się ciekawostka na temat Steina, dzięki czemu można go lepiej poznać. Reszta to niestety, odgrzewany kotlet. Na całe szczęście „otoczka” wokół Boga-Demona ratuje całość. Tu muszę przyznać, że to szaleństwo zostało dobrze zobrazowane, choć szkoda, że było go tak mało. Czuje pewien niedosyt, który pozostawia po sobie tylko nieprzyjemne odczucia. A mogło być tak dobrze… „To była długa… dla niektórych nieznośnie długa noc… ale i po niej, jak to zwykle bywa, nadszedł poranek i wstało słońce.” Bóg-Demon – przerażająca istota, której szaleństwo jest wręcz namacalne. Im bliżej jego miejsca uśpienia, tym bardziej jest odczuwalny jego wpływ. A to wiążę się z nieprzyjemnymi konsekwencjami jak halucynacje… teraz tylko trzeba przezwyciężyć jego wpływ i iść naprzód, aż do celu. Kto pierwszy wygra ten morderczy wyścig? Crona wciąż jest zagubiona. Nie potrafi sobie radzić w żadnej sytuacji. Nie potrafi odpowiedzieć na żadne pytanie, a Maka zaczęła ją przerażać. W końcu dziewczyna stała się nieobliczalna. Nie dojść, że musi walczyć ze swoimi własnymi demonami, a nikt nie chce jej powiedzieć, co powinna zrobić, to jeszcze ma stukniętego przeciwnika… Czy przez to przegra tę walkę? Zrozumienie przeciwnika jest istotną kwestią każdej walki. To dzięki temu można go złamać i wygrać. Wystarczy dotrzeć do jego słabych punktów. Ten tomik ukazuje wiele takich psychologicznych momentów, gdzie zagłębiamy się w psychikę postaci, przez co sama walka odchodzi na drugi plan. Czy było to potrzebne? I tak, i nie. Owszem jest to coś w pewnym sensie zaskakującego, bo pewnie wszyscy spodziewaliby się raczej typowej nawalanki niż filozoficznych wywodów, ale z drugiej ciut za dużo tego. Gdzieś ta cienka linia została przekroczona – nieznacznie, ale jednak część czytelników mogło to zanudzić. Kid, Maka, Stein, Crona, Medusa… niby, co dwie pięć głów to nie jedna, ale bez przesady. Finałowe sceny całej tej gonitwy do Boga-Demona trzymają poziom i delikatnie zaskakują. Jak już wspominałam na samym początku, nastawiłam się na schematyczne rozwiązanie tej sprawy, a jednak zostałam lekko zaskoczona. Choć rozważając to teraz, tego również można byłoby się spodziewać. W tym całym zamieszaniu, które się wytworzyło było ciężko dojść do tego, co jest tylko złudzeniem, a co prawdziwym obrazem. I to jest najlepszy aspekt tego tomiku. Lecz było tego troszkę za mało, można było to lepiej rozbudować, tak, by zrobić czytelnikowi kompletną sieczkę z mózgu. Jestem ciekaw, czy zostanie to w jakiś sposób bardziej rozwinięte… to byłby totalny odjazd. No cóż, nie jestem w pełni usatysfakcjonowana z lektury. Mogło być zdecydowanie lepiej. I choć wciąż przyjemnie się to czytało, to pozostał gorzki posmak. Pozostaje mi tylko sprawdzić, co dalej się wydarzy i liczyć na kolejne ciekawe etapy. Moja ocena: 6/10
Paulina - awatar Paulina
oceniła na 6 7 lat temu
Judge 1 Yoshiki Tonogai
Judge 1
Yoshiki Tonogai
Na początku historii poznajemy głównego bohatera(Hiro) , który spędza czas ze starszym bratem i przyjaciółką z dzieciństwa(Hikari) i okazuję się , że Hikari spotyka się z jego bratem , a sam Hiro kocha się w dziewczynie , ale ukrywa to. Jednak postanawia wyznać jej swoje uczucia i przez to okłamuję brata , że dziewczyna przełożyła ich randkę o godzinę i , gdy idzie na spotkanie z dziewczyną dowiaduję się od niej , że jego brat wpadł pod samochód i nie żyję i bohater jest przerażony i zaczyna się winić. Następnie mija dwa lata i Hiro budzi się w jakimś tajemniczym budynku i spotyka kilka innych osób i po chwili znajdują taśmę , a na taśmie jakiś tajemniczy Judge nazywa ich siedmioma grzechami głównymi i mówi też , że muszą osądzić siebie nawzajem i co 12 godzin wybrana osoba umrze i tylko czwórka przeżyję. I bohaterowie się rozchodzą , a Hiro nawiązuję znajomość z innym chłopakiem(Asai) , który wyznaję , że jego grzechem jest to , że nie potrafi zakochać się w dziewczynie i woli chłopaków. I , gdy bohaterom kończy się czas Hiro wpada na pomysł żeby nikt nie zginął , a konkretnie proponuję , żeby każdy zagłosował na siebie i wtedy nikt nie dostanie więcej głosów i , gdy bohater głosuję na siebie i jest spokojny pewien chłopak w okularach mówi mu , że jest naiwny , bo pozostałe osoby mogą zagłosować inaczej i jednak ktoś zginie i bohater jest przerażony i tak się kończy 1 tom. Historia jest naprawdę super i cholernie wciąga. Na plus główny bohater , a co do reszty to w sumie za mało jeszcze ich znamy. Tak samo nie znamy ich grzechów. Wiemy tylko , że Hiro wini się za śmierć brata i pewnie jest zazdrością , bo zazdrościł mu dziewczyny , a Asai jest gejem więc pewnie nieczystość , ale nie wiadomo co z innymi. Pewnie ktoś po kim się nie spodziewamy będzie miał najgorszy grzech. Obstawiam , że ten w okularach okażę się porąbany albo za wszelką cenę będzie chciał wyjść i będzie wyznawał regułę – Po trupach do celu. Ciekawi mnie też kto za tym wszystkim stoi i dlaczego wybrał właśnie ich. No i kto będzie pierwszą ofiarą. Czy pozostali zagłosują tak jak zaproponował Hiro czy jednak nie , bo ofiary na pewno będą. Choć zaskoczyło mnie , że aż czwórka może wyjść. Myślałem , że tylko jedno. I na początku też myślałem , że Hikari też tam trafi , ale jednak jej nie ma. Ciekawe co się z nią stało po śmierci ukochanego. Winiła bohatera? Czy nie? Pewnie z czasem wyjdzie to na jaw. Nie mogę się doczekać aż przeczytam kolejne tomy
Marcin92 - awatar Marcin92
ocenił na 10 3 lata temu
Ao No Exorcist 1 Kazue Kato
Ao No Exorcist 1
Kazue Kato
Swoją opinię wyrażę o wszystkich tomach, jakie na dzień dzisiejszy ukazały się w Polsce, dlatego będzie ona umieszczona zarówno pod pierwszym, jak i trzydziestym pierwszym. Z serią tą jestem od kilku lat. Poznałem ją jako jeszcze dzieciak w formie anime, była to też moja pierwsza kupiona manga po dowiedzeniu się, że od któregoś momentu adaptacja całkowicie rozmija się z materiałem źródłowym. Podobało mi się kiedyś, gdy czytałem kolejne tomiki nawet mimo faktu, że się nieco pogubiłem w fabule w którymś momencie i postanowiłem odstawić to na bok. Podobało mi się teraz gdy poza nadrobieniem zaległości postanowiłem przeczytać tę historię od końca. Sam pomysł na fabułę jest ciekawy, oto Rin Okumura, nasz główny bohater oraz syn Szatana, po pewnych wydarzeniach z samego początku postanawia zostać egzorcystą i walczyć z demonami (no w sumie to z samym Szatanem, cała reszta demonów to tak przy okazji). Motyw jakieś istoty sprzymierzającej się z ludźmi w walce z własnymi pobratymcami może i nie jest czymś nowym, ale jest ciekawy plus nie został jeszcze przeorany we wszystkie strony jak to bywa z niektórymi tropami w fantasy i nie tylko. Wracając, Rin zostaje przyjęty do Akademii Prawdziwego Krzyża pod warunkiem, że nikt nie może się dowiedzieć o jego demonicznych więzach krwi. Z początku razem z Rinem poznajemy nieznane mu dotychczas realia świata przedstawionego oraz oswajamy się z jego nietypową sytuacją. Rzecz jasna nie jest to historia o sielankowym życiu w szkole dla egzorcystów, szybko uświadamiamy sobie, że dzieje się coś więcej, na Rina coś czyha a on sam jest częścią jakiejś większej gry. Zostańmy jeszcze przy samym Rinie. Gdy po raz pierwszy czytałem wydawał mi się on naprawdę dobrym, wyróżniającym się na tle innych shounenów bohaterem, łączącego w sobie cechy “typowego” głównego bohatera dzieł tego typu z taką sympatyczną, uroczą niewinnością i naiwnością. A jak jest dzisiaj? Dzisiaj uważam go za naprawdę dobrego i tyle. Jest narwany, jest zbyt skory do bitki, zbyt chętnie rzuca się na pomoc innym bez żadnego pomysłu, jak właściwie chce pomóc a ruszenie głową u niego ogranicza się na ogół do wywalenia komuś z bani. Nie jest on w żadnym razie zły, lubię go ale i nie rozumiem swojego początkowego zachwytu nad nim. Dosyć sporo postaci pozmieniało w moim osobistym rankingu miejsca, bo przykładowo Shura kiedyś podobała mi się dużo bardziej a takiego Yukio dalej nie lubię, ale ostatnio mocno doceniłem sposób, w jaki autorka poprowadziła jego wątek. Ogólnie postacie, włączając w to też Rina, całościowo wypadają fajnie. Cieszy ich zauważalny rozwój zarówno pod względem ich charakterów, jak i umiejętności. Koleżanki i koledzy z klasy Okumury cały czas się w większym lub mniejszym stopniu rozwijają i co cieszy nie czuć tej przepaści między protagonistą a resztą, która niestety często występuje w podobnych tytułach. Nikt tu właściwie nie jest kołem u wozu i każdy coś sobą wnosi. Nie ma tu czegoś takiego, że po usunięciu jednego z bohaterów czytelnik nawet by się nie zorientował. Świat przedstawiony nie jest niczym odkrywczym. Oto prócz naszego świata w którym żyją ludzie, istnieje świat demonów Gehenna. Demony nie mogą od tak sobie wejść do normalnego świata, mogą jednak w tym celu opętać coś lub kogoś. Ludzie sami z siebie nie widzą demonów, chyba że sami mają w sobie jakąś ich cząstkę lub zostaną przez któregoś zranieni. Na straży ludzi stają zwalczający demony egzorcyści z Zakonem Prawdziwego Krzyża na czele. Jak pisałem nic odkrywczego i stanowi przede wszystkim tło w rysującym się konflikcie. Nie ma też jakiegoś skonkretyzowanego systemu magicznego, więc kolejne postacie równie dobrze mogłyby mieć marvelowskie super moce i wyszłoby na jedno. Antagoniści nie wypadają źle, ale i nie zapadają nijak w pamięć. Przywódca pewnej pojawiającej się w późniejszych tomach organizacji może i ma w sobie jakąś tam głębię i dąży do wyższego celu, ale jest nudny. Sam Szatan z kolei jest takim dużym, rozwydrzonym bachorem z kompleksem boga. Nie mogę nic zdradzić bez spoilerów, ale im dalej w fabułę tym więcej pojawia się rzeczy, na które kręcę nosem. A już zwłaszcza pewna dłuższa retrospekcja, choć ładnie wyjaśnia kilka istotnych rzeczy, jest według mnie pod kątem logiki strasznie problematyczna. No powiedzmy, że sięgnięto tutaj po motyw, z którym mało kto w pełni dobrze sobie radzi. I to chyba tyle, co mam do powiedzenia o Ao no Exorcist. Miałem rozterki, czy pisać swoją opinię już teraz, czy czekać na koniec, ponieważ to wygląda, jakbyśmy już ku końcowi zmierzali, ale po pierwsze jeszcze sporo się tam może wydarzyć, a po drugie z tego co posprawdzałem kolejne tomy wychodzą w bardzo dużych odstępach czasu, po trzecie nie sądzę, by moja ocena uległa jakiejś ogromnej zmianie. Czy warto? Moim zdaniem tak, mimo że obecne wydarzenia średnio mi się podobają i ma to swoje bolączki. Ao no Exorcist to naprawdę dobra rozrywka i jeśli szukacie jakiegoś kolejnego mangowego tytułu do poczytania, raczej nie pożałujecie swojego wyboru.
Foka_Na_Haju - awatar Foka_Na_Haju
ocenił na 6 1 rok temu
Doubt t. 3 Yoshiki Tonogai
Doubt t. 3
Yoshiki Tonogai
[RECENZJA SERII] ❗Tw: morderstwa Sześć osób, z których jedna jest ,,wilkiem" i będzie mordować dopóki nikt nie odkryje, że to ona. Brzmi ciekawie? Niestety tylko brzmi. Pierwsze trzy tomy bardzo mi się podobały, mimo że jakieś wybitne nie były. Po prostu lubię motyw walki o życie i walki z czasem. Nie zastanawiałam się nad tym, kto zabija, rzuciłam tylko, że to może być [nie powiem]. Samo obserwowanie poczynań bohaterów dało mi rozrywkę, jakiej oczekiwałam. Ostatni tom był ogromnym zawodem. Okazało się, że wytypowanie ,,wilka" wcale nie było takie trudne, bo udało mi się to za pierwszym razem. W pierwszym tomie. Tak, przewidziałam połowę rozwiązania już na początku. Ale to nie wszystko, bo przecież ,,wilk" musiał mieć motyw. I motyw był tak absurdalny, tak oderwany od rzeczywistości, i tak zepsuł mi odbiór całej serii, że żałuję, że nie mogę jakoś anulować przeczytania tego. (Dla zainteresowanych na końcu dam spojler) Dużym problemem tej serii jest chaos. Często nie wiedziałam, co się dzieje, dlaczego się rozdzielili albo jak doszli do jakiegoś wniosku. To tak, jakby ktoś w losowych momentach robił krótkie cięcie. Widziałam, że autor/ka(?) ma jeszcze dwie inne serie, których fabuła również polega na grze i które na okładkach też mają postaci z maskami zwierząt, więc na pewno dla porównania przeczytam chociaż jedną. ❗SPOJLER do zakończenia❗ ,,Wilk" zahipnotyzował jednego z graczy, żeby na jakiś określony sygnał kogoś zabijał. Specjalistą od hipnozy nie jestem, ale to raczej nie działa tak, że nagle jest się zdolnym do morderstwa i później się tego nie pamięta. 𝑶𝒄𝒆𝒏𝒂: Tomy 1-4: 4/5⭐ Tom 5: 2/5⭐
__booksayah__ - awatar __booksayah__
ocenił na 8 1 rok temu
Dogs: Bullets & Carnage tom 8 Shirow Miwa
Dogs: Bullets & Carnage tom 8
Shirow Miwa
RECENZJA TOMÓW 3-9 http://miedzysklejonymikartkami.blogspot.com/2015/07/150-dogs-bullets-carnage-3-9-wszystko.html W Dogs zakochałam się rok temu i teraz, po lekturze kolejnych tomów, moje uczucie w ogóle nie zmalało. Przyszłość, Europa. Miasto gigant podzielone jest na część nadziemną i podziemną. W Podziemiu królują gangi, przemoc oraz nielegalne modyfikacje genetyczne. Giną dzieci, by zasilić armię potworną armię szalonej Matki, która hoduje coraz to nowsze generacje posłusznych sobie psów. Części jednak udaje się uciec i to oni stają się ostatnią linią obrony przed własną Rodziną. Pierwszą, największą i niezaprzeczalną zaletą Dogsów jest atmosfera i to, co się na nią składa. A więc przede wszystkim kreska. Jest obłędna. Na pierwszy rzut oka cienka i minimalistyczna, ale chwila, chwila. Odniosłam wrażenie, że pod względem warsztatu mangi przyjęło się traktować jako niższy podgatunek komiksu - bo to to się prawie tylko na postacie składa. Shirow Miwa potrafi kilkoma "machnięciami" świetnie oddać ogólny zarys i detale otoczenia. Ale nie o tym chciałam pisać. Tylko o scenach walki, których w Dogs nie brakuje. Taki na przykład tom 2, to prawie sama nawalanka była. W dalszych tomach na szczęście otrzymaliśmy nieco więcej treści. Rysunek jest niesamowicie dynamiczny i ekspresyjny. Żałuję, że nie mogę wam pokazać najlepszych przykładów, ale ktoś koniecznie musiał dostać swoje mangi z powrotem, a Internety widać na czym innym się skupiają. Czasami trzeba dłużej się przyjrzeć, by wyłapać wszystkie niuanse albo, wręcz przeciwnie, ogarnąć co się dzieje - bohaterowie poruszają się naprawdę szybko :) Atmosferę świetnie budują też puste kadry, a sama manga sprawia wrażenie gotowego szkicu ujęć do filmu. Właśnie to lubię we wszelkiego rodzaju komiksach. Czy mam jakiś zarzut? Maleńki. Czcionka szeryfowa w "okienkach" narracyjnych. Zadziwiająco mocno mi przeszkadzała i psuła efekt. Shirow Miwa stworzyła ciekawy, pełen szczegółów świat. Współczesny schemat półświatka świetnie odnalazł się w przyszłości. Ciekawie pokazano ewolucję psów i różnice między pokoleniami, a mutanci są wspaniale narysowani. Chociaż z niesamowitą kreską autorki, aż prosiłoby się o kilka kadrów miasta... *.* Drugim ogroomnym plusem są postacie. Bardzo ciekawe i bardzo niezapomniane. Moim ulubionym jest przedstawiony poniżej Badou. Dziwaczny humor i zamiłowanie do fajków [tak, w tej odmianie, i to naprawdę najlepsza akcja marketingowa przeciwko paleniu :]]. Uwielbiam też Michaiłowa [na okładce], Bishopa [niestety, jeszcze nie było nam dane zobaczyć walki z jego udziałem] oraz Piekielne Bliźniaczki. Wysuwający się na pierwszy plan Heine i Naoto za to mnie niemiłosiernie irytują, ale wynagradzają mi ich świetni bohaterowie drugoplanowi. Niemal każda postać posiada historię z przeszłości, która w znaczący sposób wpływa na teraźniejsze wydarzenia. Tu warto zwrócić uwagę na retrospekcje, które znajdziemy chyba w każdym tomie. Autorka zauważyła, że najmocniej zapamiętujemy te drastyczniejsze, dlatego fragmenty wydają się nieco poszarpane logicznie i przez to bardziej realistyczne. Dogs przypominają najlepszy film akcji sf, którego nigdy nie obejrzałeś. Dialogów nie ma za dużo, więc czyta się szybko, ale jednocześnie samemu chce się zatrzymać na dłużej i przyjrzeć szczegółom. Shirow Miwa powoli wydziela na fragmenty układanki, mocno podkręcając napięcie. A co najlepsze sama manga niesamowicie stymuluje moją wyobraźnię tak, że po zakończeniu każdego tomiku mogłabym usiąść do komputera i pisać przez następne kilka godzin. Ale nie mam takiej cierpliwości, więc połykam na raz :D Ukazał się jeszcze tom 10., ale lojalnie poinformowano mnie, że kończy się w środku akcji, a kolejnych jeszcze nie wydano, więc... wytrzymam. Wytrzymam, bo muszę.
Między sklejonymi - awatar Między sklejonymi
ocenił na 8 10 lat temu

Cytaty z książki Soul Eater tom 8

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Soul Eater tom 8