Śmierć w jej dłoniach

Okładka książki Śmierć w jej dłoniach
Ottessa Moshfegh Wydawnictwo: Wydawnictwo Pauza literatura piękna
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Death in Her Hands
Data wydania:
2025-01-15
Data 1. wyd. pol.:
2025-01-15
Data 1. wydania:
2021-06-22
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788397237063
Tłumacz:
Teresa Tyszowiecka
Średnia ocen

                5,9 5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Śmierć w jej dłoniach w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Śmierć w jej dłoniach



książek na półce przeczytane 4889 napisanych opinii 1342

Oceny książki Śmierć w jej dłoniach

Średnia ocen
5,9 / 10
323 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
11
11

Na półkach:

nudna-monotonna-jednostajna

Śmierć w jej dłoniach” zapowiada się jak intrygujący thriller psychologiczny: samotna kobieta znajduje w lesie kartkę z informacją o morderstwie. Nie ma ciała, nie ma świadków, nie ma dowodów — jest tylko zdanie, które uruchamia lawinę domysłów. Problem w tym, że obietnica tajemnicy okazuje się ciekawsza niż jej snucie na tylu stronach. Kręcimy się w miejscu - raz rozważamy historie z dawnego życia bohaterki to znowu wracamy do ciała, którego nie ma. Dla mnie za długi dramat psychologiczny bez tajemnicy morderstwa.

nudna-monotonna-jednostajna

Śmierć w jej dłoniach” zapowiada się jak intrygujący thriller psychologiczny: samotna kobieta znajduje w lesie kartkę z informacją o morderstwie. Nie ma ciała, nie ma świadków, nie ma dowodów — jest tylko zdanie, które uruchamia lawinę domysłów. Problem w tym, że obietnica tajemnicy okazuje się ciekawsza niż jej snucie na tylu stronach. Kręcimy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

753 użytkowników ma tytuł Śmierć w jej dłoniach na półkach głównych
  • 387
  • 358
  • 8
156 użytkowników ma tytuł Śmierć w jej dłoniach na półkach dodatkowych
  • 70
  • 35
  • 19
  • 10
  • 10
  • 7
  • 5

Inne książki autora

Ottessa Moshfegh
Ottessa Moshfegh
Amerykańska pisarka urodzona w roku 1981, o korzeniach chorwacko-irańskich (jej matka jest Chorwatką, a ojciec Żydem urodzonym w Iranie). Oboje rodzice byli muzykami i uczyli w the New England Conservatory of Music. Jako dziecko Moshfegh uczyła sie gry na pianinie i klarnecie. Po ukończeniu Barnard Collage przeprowadziła się do Chin, gdzie uczyła angielskiego i pracowała w miejscowym pubie. Zadebiutowała z powieścią "Eileen" w 2015 roku. Jej mężem jest Luke Goebel, także pisarz.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Była żona Ursula Parrott
Była żona
Ursula Parrott
przyznam, że sięgnęłam po nią na półkę ze względu na prześliczną okładkę (na przekór sentencjom głoszącym, że nie powinnam tego robić), ale do tej pory w żadne złe miejsce mnie to nie zaprowadziło - przeciwnie, zaprowadziło mnie do tej książki. innym walorem, który stał się dla mnie niejako obietnicą miłej lektury, jest polska tłumaczka olga dziedzic, nie tylko dzieląca nazwisko z sąsiadami mojego rodzinnego domu, ale niezmiennie świetna w swoim fachu, przekładająca opowieści niczym stara znajoma szepcząca ci do ucha w zatłoczonej kawiarni świeżo posłyszane nowiny z życia towarzyskiego (komplement) ale wracając do książki przede wszystkim autorstwa ursuli parrott. jej wnętrze jest równie przyjemne, co warstwa estetyczna wydania. język opowieści uroczo-cyniczny, słodko-gorzki, miło doprawiający historię z jednej strony dość prostą, z drugiej trzymającą cię w garści. mnie złapała już na pierwszych stronach, kiedy główna bohaterka opowiada okoliczności, w jakich stała się tytułową "byłą żoną" i w dość komiczny sposób opisuje swoją histerię, dla niej aktualnie równie zabawną, co dla czytelnika. co szczególnie miłe, to historia wydana pierwotnie w 1929 (i mająca miejsce w podobnych czasach) jest naprawdę zaskakująco współczesna, ale i aktualna w czasach, kiedy niektóre grupy z tęsknotą patrzą na epokę tzw. tradycyjnych żon. oczywiście jest to walor wspominany najczęściej w kontekście tej książki, niemniej jest on na tyle istotnym umilaczem lektury, że ciężko go przeoczyć - a także prawie ciężko uwierzyć, że spoglądam na kobietę żyjąca niemal 100 lat temu. podsumowując: szczerze polecam i gwarantuję mile spędzony czas
domisia pysia - awatar domisia pysia
oceniła na 8 1 dzień temu
Dzikie bezkresy Lauren Groff
Dzikie bezkresy
Lauren Groff
Lauren Groff – „Dzikie bezkresy” To powieść drogi, więc dla mnie cymesik. Ale w „Dzikich bezkresach” droga klasycznie nie prowadzi ku celowi, jest doświadczeniem, próbą przetrwania i ucieczki. Lauren Groff zabiera nas w surowy, zimowy, niemal mityczny krajobraz Ameryki Północnej XVII wieku, gdzie przyroda nie jest tłem, lecz pierwszoplanowym bohaterem. A 'ludzka' bohaterka, Lamentacja, dopełnieniem tej powieści. Ta młoda dziewczyna ucieka z kolonialnego fortu, wyrusza w samotną wędrówkę przez dziką i nieznaną ziemię. Jej podróż to nie tylko fizyczna walka z głodem, zimnem, strachem, i chorobą ale też proces zdzierania z siebie narzuconych ról - sieroty, poddanej, „czyjejś własności”, kobiety. Im dalej od cywilizacji, tym bliżej prawdy o samej sobie. Groff pisze gęsto, intensywnie, momentami wręcz surowo (bo to dobre tłumaczenie). Jej język bywa hipnotyczny, a rytm narracji przypomina marsz, powolny, wyczerpujący, ale konsekwentny. Pod koniec powieści jednak dla mnie było czegoś za dużo i trochę zgubiłam się w tej narracji. Mimo tego przesytu pod koniec, „Dzikie bezkresy” zostają w głowie na długo. To książka, która nie chce się podobać ani prowadzić czytelnika za rękę. Jest wymagająca, momentami niewygodna, ale właśnie przez to prawdziwa. Groff bardzo wyraźnie wpisuje w tę historię krytykę amerykańskiego kolonializmu, świata opartego na przemocy, zawłaszczaniu ziemi i ciał. Cywilizacja, z której ucieka Lamentacja, nie jawi się jako bezpieczna przystań, lecz jako źródło opresji i okrucieństwa. Ta powieść ma wiele warstw: jest historią przetrwania, opowieścią o kobiecej emancypacji, ale też studium samotności i rozpadu bo im dalej w las, tym bardziej narracja się rozszczelnia a rzeczywistość zaczyna się chwiać. Czy tam na końcu nie ma szaleństwa? Groff celowo nie daje odpowiedzi. Dla mnie powieść bez obietnicy celu, bez nagrody na końcu, za to z głęboką, czasem bolesną przemianą po drodze. Surowa, hipnotyczna i wieloznaczna i właśnie dlatego tak mocno działa.
Leliwaj - awatar Leliwaj
ocenił na 6 2 miesiące temu
Demon z samotnej wyspy Edogawa Ranpo
Demon z samotnej wyspy
Edogawa Ranpo
"Demon z samotnej wyspy" to powieść kryminalno-przygodowa osadzona w japońskim klimacie. Utwór powstał w 1930 roku dlatego charakteryzuje się niecodziennym stylem i klimatem ( warto też przeczytać posłowie tłumaczące kontekst historyczno-kulturowy, nietypowy dla literatury europejskiej). Dodatkowo był pisany jako powieść odcinkowa, wydawana w prasie. Fabuła rozpoczyna się od romansu dwójki współpracowników, gdy nagle ukochana głównego bohatera - Minoury, ginie w tajemniczych okolicznościach. Mężczyzna wraz z pomocą swojego przyjaciela Michio Moroto rozpoczynają wątek detektywistyczny, próbując zrozumieć tajemnicze wydarzenia. Kolejne odkrycia doprowadzą ich do tytułowej samotnej wyspy, demona i ukrytego skarbu. Książka poza klasycznym uczuciem między kobietą a mężczyzną porusza też wątek homoseksualizmu, czego ucieleśnieniem jest postać Moroty. Inne postacie drugoplanowe są ciekawe ( nawet bardziej niż główny bohater). Ze względu na styl pisania powieści ciężko było mi się do niej przekonać, autor szeroko opisywał wszytskie szczegóły śledztwa, podkreślając ich istotną rolę. Mimo to ksiażka ma swój klimat, niedopowiedzenia śledztwa w późniejszym etapie mieszają się z groteską i makabrycznymi opisami praktyk na wyspie. Ciekawą formą jest również pamiętnik Hide, bliźniaczki syjamskiej. O ile w trakcie powieści wątki są fajnie prowadzone to końcówka pozostawia wiele do życzenia i wszystko zostaje szybko zakończone na raptem kilku stronach.
Karola - awatar Karola
oceniła na 7 15 dni temu
Nasze podmorskie żony Julia Armfield
Nasze podmorskie żony
Julia Armfield
„Nasze podmorskie żony” autorstwa Julii Armfield to opowieść o biolożce morskiej Leah i jej żonie Miri, która została na lądzie. Narracja prowadzona jest naprzemiennie: jedne rozdziały pokazują, jak Leah zmienia się po powrocie z ostatniej ekspedycji badawczej, widziana oczami Miri, w innych zaś śledzimy wydarzenia z samej wyprawy. Zaawansowany okręt podwodny, którym płynęła Leah wraz z zespołem, utknął na dnie oceanu. W ciemności głębin badaczy obserwowała tajemnicza istota. Po powrocie na powierzchnię ciało Leah zaczyna się zmieniać, jakby ewolucja popychała ją w stronę morskiego stworzenia. Coraz częściej pragnie słonej wody, a wannę opuszcza coraz rzadziej. Miri widzi, że powoli traci żonę. Choć traktuje Leah z czułością i szacunkiem, w jej wnętrzu szaleje huragan emocji i żalu po utraconym życiu, które miały razem prowadzić. Leah wróciła z ekspedycji, ale coś w niej uległo nieodwracalnej przemianie. W tym aspekcie książka przywodzi na myśl cykl Southern Reach Jeffa VanderMeera. Pojawia się tu podobny motyw wyprawy w nieznane obszary świata oraz tajemniczej zmiany zachodzącej w jej uczestnikach. Jest też ktoś pozostający na zewnątrz tej przemiany. W tym przypadku Miri, która przeżywa stratę jeszcze zanim naprawdę do niej dojdzie. Czuje, że nadciąga coś nieuniknionego. Ocean już zabrał jej żonę. Wiele wątków w powieści pozostaje bez wyjaśnienia, jednak sam pomysł jest intrygujący, a wizja powolnej, nieuchronnej utraty Leah przez Miri potrafi poruszyć emocjonalnie. To taki literacki głębinowy organizm: piękny, dziwny, fascynujący… lecz gdy próbujesz go dokładnie obejrzeć, znika w mętnej wodzie.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Jak byliśmy młodsi Oliver Lovrenski
Jak byliśmy młodsi
Oliver Lovrenski
Jakiś czas temu słuchałam podcastu, w którym poruszany był temat prowadzenia badań i wysnuwania wniosków o nadchodzących zmianach i nastrojach społecznych, bazując na tym, jakie książki powstają w danym kraju. Po tej lekturze lepiej zrozumiałam, jaką rolę mogą odgrywać publikacje z gatunku fikcji; zwłaszcza takie, które powstają spod przysłowiowego pióra bardzo młodych ludzi. Ja dowiedziałam się, że autor miał 20 lat, gdy ukazał się tenże debiut, dopiero po tym, jak już się z nim zapoznałam. Nie mogłam wyjść z podziwu, że stworzył coś tak dojrzałego i jednocześnie bardzo charakterystycznie stylizowanego, jednocześnie oddając duszę światka imigranckiej młodzieży w Norwegii. Tu dochodzimy właśnie do momentu, gdy pryska czar o raju w Skandynawii i na wierzch wypełza rzeczywistość pełna odrzucenia, trudnych warunków, niechęci rządu i obywateli to zatroszczenia się o kolejne pokolenia, wyrastające w zaspach niesprzyjającej gleby. Ale chłopcy są zaradni, przecież sobie radzą – główny bohater, Ivor, i jego najbliżsi przyjaciele znajdują sposoby, by zarobić hajs, a jak przy tym czasami komuś obiją mordę lub sami skończą z ranami to jest okej, bo przecież są razem. Mają różne plany, mogą sobie często pozwolić na drogie rzeczy i rozwiązły styl życia… ale są jeszcze dziećmi. Które czasami rekrutują inne dzieci do dealowania narkotykami. Czasami mają przy tym wyrzuty sumienia, co jakiś czas zamierzają też wyjść na prostą. Jednakże za każdym razem wciąga ich z powrotem otchłań, do której są już przyzwyczajeni. Nie potrafią się zmienić. Przynajmniej nie wszyscy. Ładunek emocjonalny jest o tyle większy, że przez luźny styl przepełniony slangiem uspokajamy naszą czujność i nagle, gdy spada na nas to jedno dobitne zdanie, nie jesteśmy gotowi na jego brzmienie. Niezwykłą robotę wykonała tutaj tłumaczka, by w umiejętny sposób balansować między zrozumiałymi przez Polaków słów potocznych, odniesieniami do popkultury oraz mieszanką zwrotów arabskich. Wszystko to tworzy niemożliwy do porobienia klimat, w którym trzymamy kciuki za odmianę losu bohaterów, a jednocześnie czujemy, że czasami już nie ma odwrotu. ig: @tylkotrocheczytam
tylkotrocheczytam - awatar tylkotrocheczytam
ocenił na 9 7 miesięcy temu
Pieśń prorocza Paul Lynch
Pieśń prorocza
Paul Lynch
Gdy wybieram audiobook, to jednym z kryteriów, które stosuję jest nazwisko lektora. Nawet świetna książka przeczytana, przez kogoś kogo interpretacja do mnie nie trafia traci większość walorów. Filip Kosior nie zawiódł mnie nigdy, jednak wybierając książkę na chybił trafił nie wiedziałam, że trafię na taką perełkę. "Pieśń prorocza" Paula Lyncha, bo o tej lekturze mowa, to jedna z najlepszych pozycji, jakie ostatnie przeczytałam. Zostaje w człowieku na długo a jej przesłanie jest uderzająco aktualne, szczególnie w dzisiejszych niespokojnych czasach. Autor stworzył wizję świata, która przeraża dlatego, że wydaje się wielce prawdopodobna. Akcja powieści osadzona jest w Dublinie w niedalekiej przyszłości. Czytelnik śledzi losy Eilish Stack, mikrobiolożki i matki czwórki dzieci, której życie rozpada się, gdy jej mąż związkowiec zostaje zatrzymany przez nowo powstałą tajną policję. Irlandia niema niezauważalnie kroczy w stronę tyranii. Kraj pogrąża się w wojnie domowej a bohaterka musi dokonywać niemożliwych wręcz wyborów, by ocalić swoją rodzinę w świecie, gdzie prawo przestało istnieć a sąsiedzi stają się dla siebie obcymi ludźmi. To co w książce uderza najbardziej to sposób w jaki Paul Lynch opisuje stopniowe odbieranie praw i wolności. Jest to proces przypominający gotowanie żaby - temperatura podnoszona jest tak powoli, że bohaterowie niemal do samego końca łudzą się, że wróci normalność, że to co ich otacza to przejściowy kryzys. Autor pokazuje jak łatwo przyzwyczaić się do niektórych ograniczeń i jak niepostrzeżenie to co wcześniej nie do zaakceptowania staje się codziennością. Towarzysząc Eilish Stack w jej walce o godne i bezpieczne życie dla swoich dzieci czujemy ten sam narastający lęk, który towarzyszy bohaterce. To nie jest powieść o upadku państwa, ale przede wszystkim o kruchości nasze z pozoru poukładanego i spokojnego świata, w którym przecież nie może przydarzyć się nic złego. "Pieśn prorocza" pokazuje, że wolność nie znika nagle i z hukiem, lecz wyparowuje powoli, kropla po kropli, aż obudzimy się w rzeczywistości, w której na ucieczkę jest już za późno. Gorąco polecam tę książkę Waszej uwadze. Audiobook (czytał Filip Kosior)
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na 9 8 dni temu

Cytaty z książki Śmierć w jej dłoniach

Więcej
Ottessa Moshfegh Śmierć w jej dłoniach Zobacz więcej
Ottessa Moshfegh Śmierć w jej dłoniach Zobacz więcej
Ottessa Moshfegh Śmierć w jej dłoniach Zobacz więcej
Więcej