Scena cieni

Okładka książki Scena cieni
Mina Finch Wydawnictwo: Jaguar Cykl: K-Pop Academy (tom 1) literatura młodzieżowa
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Cykl:
K-Pop Academy (tom 1)
Tytuł oryginału:
The Stage of Shadows
Data wydania:
2026-02-25
Data 1. wyd. pol.:
2026-02-25
Język:
polski
ISBN:
9788368592467
Tłumacz:
Kaja Makowska
Średnia ocen

                7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Scena cieni w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Scena cieni

Średnia ocen
7,8 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
237
223

Na półkach:

𝐊-𝐏𝐨𝐩 𝐀𝐜𝐚𝐝𝐞𝐦𝐲. 𝐒𝐜𝐞𝐧𝐚 𝐂𝐢𝐞𝐧𝐢 – 𝐌𝐢𝐧𝐚 𝐅𝐢𝐧𝐜𝐡

[współpraca reklamowa @wydawnictwojaguar]

𝐐: 𝐂𝐨 𝐬𝐚̨𝐝𝐳𝐢𝐜𝐢𝐞 𝐨 𝐊-𝐏𝐨𝐩𝐨𝐰𝐲𝐜𝐡 Ł𝐨𝐰𝐜𝐳𝐲𝐧𝐢𝐚𝐜𝐡 𝐃𝐞𝐦𝐨𝐧𝐨́𝐰?

„𝑇𝑜 𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑝𝑟𝑎𝑤𝑑𝑧𝑖𝑤𝑦 𝑡𝑟𝑒𝑛𝑖𝑛𝑔. 𝑁𝑖𝑒 𝑡𝑦𝑙𝑘𝑜 𝑡𝑒𝑟𝑎𝑧 𝑗𝑎 𝑛𝑖𝑒 𝑐ℎ𝑐𝑒̨ 𝑏𝑦𝑐́. 𝑁𝑖𝑒 𝑡𝑦𝑙𝑘𝑜 𝑏𝑟𝑜𝑛́. 𝑇𝑜 𝑤𝑎𝑙𝑘𝑎 𝑧 𝑤ł𝑎𝑠𝑛𝑦𝑚 𝑠𝑡𝑟𝑎𝑐ℎ𝑒𝑚 𝑖 𝑝𝑜𝑚𝑎𝑔𝑎𝑛𝑖𝑒 𝑖𝑛𝑛𝑦𝑚 𝑤 𝑖𝑐ℎ 𝑤𝑎𝑙𝑐𝑒.”

Po przeczytaniu 𝑩𝒆𝒛𝒍𝒊𝒕𝒐𝒔𝒏𝒆𝒈𝒐 𝑺́𝒘𝒊𝒂𝒕ł𝒂 nie mogłam się doczekać, aż w moje ręce wpadnie kolejna historia idealna dla fanów 𝑲𝑷𝒐𝒑 𝑫𝒆𝒎𝒐𝒏 𝑯𝒖𝒏𝒕𝒆𝒓𝒔. Tak trafiłam na 𝑲-𝑷𝒐𝒑 𝑨𝒄𝒂𝒅𝒆𝒎𝒚, które powstało z ogromnej inspiracji naszym ukochanym filmem. 😈🗡️

Do recenzji tej książki podejdę w trochę 𝐢𝐧𝐧𝐲 𝐬𝐩𝐨𝐬𝐨́𝐛 𝐧𝐢𝐳̇ 𝐳𝐚𝐳𝐰𝐲𝐜𝐳𝐚𝐣. Oczywiste jest to, że to nie ja jestem targetem, ponieważ mam lat 21 a nie dziewięć 9-12, dlatego styl pisania był dla mnie zdecydowanie zbyt prosty. Przez niego miałam dość spory problem z wkręceniem się w czytanie. Mimo to uważam, że jest to 𝐬́𝐰𝐢𝐞𝐭𝐧𝐚 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐚 𝐝𝐥𝐚 𝐦ł𝐨𝐝𝐬𝐳𝐲𝐜𝐡 𝐜𝐳𝐲𝐭𝐞𝐥𝐧𝐢𝐤𝐨́𝐰 i mimo mojego wieku bawiłam się całkiem dobrze. Fabuła została ciekawie poprowadzona, a bohaterowie świetnie wykreowani. Każdy jest 𝐣𝐞𝐝𝐲𝐧𝐲 𝐰 𝐬𝐰𝐨𝐢𝐦 𝐫𝐨𝐝𝐳𝐚𝐣𝐮 i wyróżnia się na tle pozostałych. 💞

𝐇𝐚𝐧𝐚 to nowa uczennica swojej wymarzonej K-Pop Academy. Prawda na temat jej stypendium okazuje się o wiele 𝐜𝐢𝐞𝐤𝐚𝐰𝐬𝐳𝐚 𝐢 𝐫𝐨𝐳𝐛𝐮𝐝𝐨𝐰𝐚𝐧𝐚. Dziewczyna zostaje wojowniczką w grupie, której zadaniem jest zwalczenie demonów. Cała ta sytuacja jest ekscytująca, przerażająca, ale też męcząca. Obawy i rozmyślenia Hany ł𝐚𝐦𝐚ł𝐲 𝐦𝐢 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞. To młoda dziewczyna, na którą została narzucona ogromna presja. ☹️

Świetne było to, że pierwszy tom zaczyna się od 𝐩𝐨𝐜𝐳𝐚̨𝐭𝐤𝐮 𝐩𝐨𝐰𝐬𝐭𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐠𝐫𝐮𝐩𝐲 𝐰𝐨𝐣𝐨𝐰𝐧𝐢𝐜𝐳𝐞𝐤, dzięki czemu od razu wchodzimy w ten świat wraz z głównymi postaciami. Wspólnie poznajemy mroczny świat demonów oraz dowiadujemy się, jak z nimi walczyć. Wszystko zostało 𝐝𝐨𝐬𝐤𝐨𝐧𝐚𝐥𝐞 𝐰𝐲𝐣𝐚𝐬́𝐧𝐢𝐨𝐧𝐞, dzięki czemu chce się dalej czytać i odkrywać tajemnice tej historii. 💜

Natomiast moją ulubioną rzeczą w tej opowieści jest 𝐠𝐢𝐫𝐥𝐡𝐨𝐨𝐝, które zostało przepięknie przedstawione. 𝐔𝐰𝐢𝐞𝐥𝐛𝐢𝐚𝐦 𝐫𝐞𝐥𝐚𝐜𝐣𝐞̨ 𝐝𝐳𝐢𝐞𝐰𝐜𝐳𝐲𝐧 i ich wspólne wsparcie! Zawsze mogły na siebie liczyć i razem pokonywały wszelkie trudności. 🫂

Jest to 𝐩𝐞𝐫𝐟𝐞𝐤𝐜𝐲𝐣𝐧𝐚 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐚 𝐝𝐥𝐚 𝐟𝐚𝐧𝐨́𝐰 𝐊𝐏𝐃𝐇, ale przede wszystkim dla młodziutkich czytelników. Nie mogę się doczekać aż podzielę się tą książką z moją siostrzyczką, która jest ogromną fanką dobrze znanego nam filmu! 𝐂𝐡𝐞̨𝐭𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐜𝐳𝐲𝐭𝐚𝐦 𝐤𝐨𝐥𝐞𝐣𝐧𝐞 𝐭𝐨𝐦𝐲 i poznam dalsze losy naszej grupy AURA. 🥹

𝑥𝑜𝑥𝑜 𝑙𝑖𝑣 <3

𝐊-𝐏𝐨𝐩 𝐀𝐜𝐚𝐝𝐞𝐦𝐲. 𝐒𝐜𝐞𝐧𝐚 𝐂𝐢𝐞𝐧𝐢 – 𝐌𝐢𝐧𝐚 𝐅𝐢𝐧𝐜𝐡

[współpraca reklamowa @wydawnictwojaguar]

𝐐: 𝐂𝐨 𝐬𝐚̨𝐝𝐳𝐢𝐜𝐢𝐞 𝐨 𝐊-𝐏𝐨𝐩𝐨𝐰𝐲𝐜𝐡 Ł𝐨𝐰𝐜𝐳𝐲𝐧𝐢𝐚𝐜𝐡 𝐃𝐞𝐦𝐨𝐧𝐨́𝐰?

„𝑇𝑜 𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑝𝑟𝑎𝑤𝑑𝑧𝑖𝑤𝑦 𝑡𝑟𝑒𝑛𝑖𝑛𝑔. 𝑁𝑖𝑒 𝑡𝑦𝑙𝑘𝑜 𝑡𝑒𝑟𝑎𝑧 𝑗𝑎 𝑛𝑖𝑒 𝑐ℎ𝑐𝑒̨ 𝑏𝑦𝑐́. 𝑁𝑖𝑒 𝑡𝑦𝑙𝑘𝑜 𝑏𝑟𝑜𝑛́. 𝑇𝑜 𝑤𝑎𝑙𝑘𝑎 𝑧 𝑤ł𝑎𝑠𝑛𝑦𝑚 𝑠𝑡𝑟𝑎𝑐ℎ𝑒𝑚 𝑖 𝑝𝑜𝑚𝑎𝑔𝑎𝑛𝑖𝑒 𝑖𝑛𝑛𝑦𝑚 𝑤 𝑖𝑐ℎ 𝑤𝑎𝑙𝑐𝑒.”

Po przeczytaniu 𝑩𝒆𝒛𝒍𝒊𝒕𝒐𝒔𝒏𝒆𝒈𝒐 𝑺́𝒘𝒊𝒂𝒕ł𝒂 nie mogłam się doczekać, aż w moje ręce wpadnie kolejna...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

42 użytkowników ma tytuł Scena cieni na półkach głównych
  • 23
  • 17
  • 2
9 użytkowników ma tytuł Scena cieni na półkach dodatkowych
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Scena cieni

Inne książki autora

Mina Finch
Mina Finch
Uwielbia fałszować w kuchni i śnić o kolejnych historiach o przyjaźni, kreatywności i odwadze. Mieszka w San Francisco.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zemsta na lekturach. Megapowtórka przed egzaminem ósmoklasisty Marcin Wierzchowski
Zemsta na lekturach. Megapowtórka przed egzaminem ósmoklasisty
Marcin Wierzchowski Ula Hirniak
Pamiętacie czasy szkolne? 😅 Co było najgorsze – zadania domowe, kartkówki, sprawdziany… a może jednak lektury? I to nie tylko ich czytanie, ale przede wszystkim… zrozumienie 👀 No właśnie! Bo choć dziś kanon lektur trochę się zmienił i pojawiło się więcej „przyjaznych” tytułów, to umówmy się – nadal potrafią dać w kość. Jedne są długie, inne nużące, a jeszcze inne tak abstrakcyjne, że młody umysł mówi: „halo, o co tu chodzi?” 😅 A przecież egzamin ósmoklasisty sam się nie zda… I tu wchodzi ta książka – cała na (lekturowo) pomoc! 🙌 "Zemsta na lekturach". To świetny sposób na powtórkę i zupełnie nowe spojrzenie na szkolne klasyki. Pomaga uporządkować wiedzę, zrozumieć sens i… naprawdę ogarnąć, o co chodziło autorowi, a przy tym naprawdę dobrze się bawić! Znajdziecie tu nie tylko omówienia, ale też spojrzenie na twórców i ich dzieła z dużą dawką luzu i humoru. „Pan Tadeusz”, „Hobbit”, „Zemsta”, Kleks czy fraszki Kochanowskiego? Tutaj przestają być straszne 😄 Najlepsze jest to, że to wcale nie brzmi jak typowe, szkolne streszczenie. Zero nadęcia, maksimum przystępności. To raczej sprytne połączenie zabawy i nauki, które sprawia, że wszystko zaczyna się układać w jedną całość 🧩 Serio – takiej powtórki aż chce się spróbować! 📚✨
DecuStyle - awatar DecuStyle
ocenił na 8 2 dni temu
Dwoje nad przepaścią Lynette Noni
Dwoje nad przepaścią
Lynette Noni
Niewiele jest rzeczy, których Charlie nie zrobiłaby dla swojej przyjaciółki. I właśnie z tego powodu nastolatka trafia do reality show, który poprowadzi słynny specjalista od surwiwalu. Cztery dni i cztery noce w Górach Błękitnych w Australii w towarzystwie swojego dawnego idola, który dziś jest dla Charlie jednym wielkim rozczarowaniem. Obiecują im przeżycie niezapomnianej przygody. Okazuje się, że będą modlić się tylko o przeżycie. To miał być romans młodzieżowy o sławnym aktorze i jego antyfance. Spodziewałam się surwiwalowej przygody i potraktowałam tę tytułową przepaść bardzo dosłownie. Trzeba było się spodziewać, że to podpucha, a przepaść jest metaforyczna. Bo choć nasi bohaterowie są naprawdę młodzi (Zander ma 18 lat, a Charlie 17 lat), to życie ich nie oszczędzało. Splot nieszczęśliwych wydarzeń popycha ich nad tę metaforyczną przepaść i tracą nadzieję, że jeszcze wszystko się ułoży. Tutaj zagrało absolutnie wszystko. Autorka zachwyciła mnie już oryginalnym pomysłem na książkę, a to był dopiero początek. Wstrzymywałam oddech, gdy bohaterowie musieli nurkować. Drżałam z przejęcia, gdy Zander i Charlie wspinali się po niebezpiecznym terenie. Zaciskałam kciuki, kiedy kolejny raz ryzykowali swoim życiem. Lynette Noni fenomenalnie buduje napięcie! Wisienką na torcie jest zwrot akcji w ostatnich rozdziałach - wywołuje ogrom sprzecznych emocji w czytelniku i jest całkowicie nie do przewidzenia! Minus jest tylko jeden. To jest rodzaj błyskawicznej miłości. Oczywiście jest on uzasadniony - nasi bohaterowie spędzają ze sobą cztery niezwykle intensywne dni i noce, a walka o życie zbliża ich do siebie. W dodatku są młodzi, a wspólne doświadczenia tworzą między nimi nic porozumienia. Ma to sens, co nie zmienia faktu, że nie jestem fanką tego motywu. Co ważne, to książka dla absolutnie każdej grupy wiekowej.
KsiążkiJakCzekolada - awatar KsiążkiJakCzekolada
oceniła na 7 8 dni temu
W towarzystwie zabójców Elora Cook
W towarzystwie zabójców
Elora Cook
𝐖 𝐭𝐨𝐰𝐚𝐫𝐳𝐲𝐬𝐭𝐰𝐢𝐞 𝐳𝐚𝐛𝐨́𝐣𝐜𝐨́𝐰 – 𝐄𝐥𝐨𝐫𝐚 𝐂𝐨𝐨𝐤 [współpraca reklamowa @books4ya] ⚠️ recenzja może zawierać spojlery ⚠️ „𝑍̇𝑦𝑐𝑖𝑒, 𝑘𝑡𝑜́𝑟𝑒 𝑧𝑛𝑎ł𝑎𝑚, 𝑜𝑑𝑒𝑠𝑧ł𝑜 𝑛𝑎 𝑧𝑎𝑤𝑠𝑧𝑒.” Do przeczytania tej książki zachęcił mnie filmik jednej z patronek i choć moim zdaniem okładka zbytnio nie zachęca, treść jest warta uwagi. Fabuła została 𝐜𝐢𝐞𝐤𝐚𝐰𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐩𝐫𝐨𝐰𝐚𝐝𝐳𝐨𝐧𝐚, a bohaterowie intrygująco wykreowani. Wątek 𝐛𝐲ł𝐲𝐜𝐡 𝐤𝐨𝐜𝐡𝐚𝐧𝐤𝐨́𝐰, którzy w obliczu śmierci muszą współpracować, aby dotrzeć do mrocznej prawdy było czymś niezwykle interesującym. Sam początek książki był niczym z 𝑮𝒐𝒔𝒔𝒊𝒑 𝑮𝒊𝒓𝒍, choć w mroczniejszej i brutalniejszej wersji, co urzekło moje serce, ponieważ kocham ten serial. Kolejną rewelacyjną rzeczą były 𝐩𝐥𝐨𝐭 𝐭𝐰𝐢𝐬𝐭𝐲, które w pewnym momencie pojawiały się dosłownie co sekundę. Bardzo przypadło mi to do gustu, a przede wszystkim dlatego, że 𝐧𝐢𝐜𝐳𝐞𝐠𝐨 𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐰𝐢𝐝𝐳𝐢𝐚ł𝐚𝐦. Jest to dość szokujące jak na mnie, ponieważ zazwyczaj potrafię zgadnąć, co się wydarzy, a jednak tutaj tak nie było. 🖤 Niektóre wyrażenia nie przypadły mi do gustu, lecz nie wiem czy jest to 𝐰𝐢𝐧𝐚 𝐭ł𝐮𝐦𝐚𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐚 𝐜𝐳𝐲 𝐨𝐫𝐲𝐠𝐢𝐧𝐚ł𝐮 (choć podejrzewam, że tego pierwszego). Pewne dialogi – szczególnie te z wyzwiskami – brzmiały po prostu nienaturalnie i żenująco. Styl pisania autorki jest 𝐝𝐨𝐬́𝐜́ 𝐩𝐫𝐨𝐬𝐭𝐲, przez co nie byłam w stanie w pełni oddać się emocjom i przywiązać do historii. Jedyne co czułam, to ogromne zaskoczenie, gdy pojawiały się wcześniej wspomniane, genialne zwroty akcji. Mimo to tę książkę 𝐜𝐳𝐲𝐭𝐚 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐧𝐢𝐞𝐬𝐚𝐦𝐨𝐰𝐢𝐜𝐢𝐞 𝐬𝐳𝐲𝐛𝐤𝐨, co oczywiście jest ogromnym plusem. Natomiast muszę wspomnieć o tym, że zupełnie 𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐝𝐨𝐛𝐚 𝐦𝐢 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐳𝐚𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞. Ciężko powiedzieć, jakie pasowałoby tutaj idealnie, ale niestety to, które dostaliśmy, mnie nie usatysfakcjonowało. 😕 𝐓𝐚𝐬𝐡𝐚 to wybuchowa postać, która momentami dawała mi delikatny vibe Blair Waldorf, choć w trochę gorszej wersji. Trzeba jednak przyznać, że zdecydowanie ma silny charakter, który momentami 𝐦𝐨𝐳̇𝐞 𝐢𝐫𝐲𝐭𝐨𝐰𝐚𝐜́. Jest to dziewczyna, która sporo przeżyła i z dnia na dzień musiała dostosować się do nowej rzeczywistości. Na pewno nie pomógł jej w tym jej 𝐮𝐩𝐚𝐫𝐭𝐲 𝐜𝐡𝐚𝐫𝐚𝐤𝐭𝐞𝐫 i głęboka wiara w swoje przekonania, nawet gdy prawda okazywała się zupełnie inna. Myślę, że Tasha ma swoich fanów, ale niestety mojego serca nie zdobyła. Jednakże bardzo spodobało mi się to, że w pewnym momencie główna bohaterka musiała 𝐳𝐞𝐣𝐬́𝐜́ 𝐧𝐚 𝐳𝐢𝐞𝐦𝐢𝐞̨ i okazało się, że wcale nie jest tak sprytna, jak myślała. Zazwyczaj w książkach, filmach czy serialach ci nastolatkowie, którzy odkrywają głębokie sekrety, są niepokonani i wszystko idzie im prawie perfekcyjnie. Tutaj autorka zrobiła 𝐫𝐞𝐚𝐥𝐢𝐭𝐲 𝐜𝐡𝐞𝐜𝐤 głównym bohaterem i okazało się, że wcale nie byli tacy sneaky. 😌 𝐋𝐞𝐨 to tajemniczy, skomplikowany, ale też z 𝐝𝐨𝐛𝐫𝐲𝐦 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞𝐦 𝐜𝐡ł𝐨𝐩𝐚𝐤, którego kiedyś coś łączyło z Tashą. Przez całą książkę nie byłam pewna, co o nim myśleć. Przez większość czasu miał moją sympatię w swojej dłoni, lecz niektóre sytuacje były dla mnie tak słabe lub absurdalne, że ostatecznie 𝐬𝐭𝐚ł 𝐦𝐢 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐨𝐛𝐨𝐣𝐞̨𝐭𝐧𝐲. Na przykład to z jaką luźnością podszedł do opóźnionego powiedzenia Tasha’ie o 𝐬́𝐦𝐢𝐞𝐫𝐜𝐢 𝐣𝐞𝐣 𝐛𝐥𝐢𝐬𝐤𝐢𝐞𝐣 𝐨𝐬𝐨𝐛𝐲, było po prostu słabe i koszmarnie dziwne. Zupełnie się tym nie przejął, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. Zresztą to samo mogę powiedzieć o reszcie ludzi, która również miała, brzydko mówiąc, w dupie to co się stało z tą jedną postacią. Rozumiem, że ich teraźniejszość stała się czymś nienaturalnym oraz przepełnionym cierpieniem i stratami, ale 𝐢𝐜𝐡 𝐨𝐛𝐨𝐣𝐞̨𝐭𝐧𝐨𝐬́𝐜́ 𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐢𝐚ł𝐚 𝐳̇𝐚𝐝𝐧𝐞𝐠𝐨 𝐬𝐞𝐧𝐬𝐮. 🤨 Po świeżym przeczytaniu tej historii moja ocena była dość wysoka, ale w momencie gdy piszę tę recenzję, zauważam, że do większej ilości rzeczy się przyczepiam niż mówię o pozytywach. Dalej 𝐜𝐚ł𝐤𝐢𝐞𝐦 𝐝𝐨𝐛𝐫𝐳𝐞 𝐰𝐬𝐩𝐨𝐦𝐢𝐧𝐚𝐦 𝐜𝐳𝐲𝐭𝐚𝐧𝐢𝐞 𝐭𝐞𝐣 𝐥𝐞𝐤𝐭𝐮𝐫𝐲, choć wiem, że nie zapadnie mi w pamięć. Mimo to uważam, że jeśli ktoś szuka 𝐰𝐜𝐢𝐚̨𝐠𝐚𝐣𝐚̨𝐜𝐞𝐣 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐢 na deszczowy wieczór, która przepełniona jest tajemnicami i ciekawymi plot twistami, ta pozycja może się wam spodobać! ❤️ 𝑥𝑜𝑥𝑜 𝑙𝑖𝑣 <3
zaczytana__liv - awatar zaczytana__liv
ocenił na 6 19 dni temu
Klątwa świateł Mina Finch
Klątwa świateł
Mina Finch
𝐊-𝐏𝐨𝐩 𝐀𝐜𝐚𝐝𝐞𝐦𝐲. 𝐊𝐥𝐚̨𝐭𝐰𝐚 𝐬́𝐰𝐢𝐚𝐭𝐞ł – 𝐌𝐢𝐧𝐚 𝐅𝐢𝐧𝐜𝐡 [współpraca reklamowa @wydawnictwojaguar] 𝐐: 𝐂𝐨 𝐬𝐚̨𝐝𝐳𝐢𝐜𝐢𝐞 𝐨 𝐊-𝐏𝐨𝐩𝐨𝐰𝐲𝐜𝐡 Ł𝐨𝐰𝐜𝐳𝐲𝐧𝐢𝐚𝐜𝐡 𝐃𝐞𝐦𝐨𝐧𝐨́𝐰? „𝑇𝑜 𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑝𝑟𝑎𝑤𝑑𝑧𝑖𝑤𝑦 𝑡𝑟𝑒𝑛𝑖𝑛𝑔. 𝑁𝑖𝑒 𝑡𝑦𝑙𝑘𝑜 𝑡𝑒𝑟𝑎𝑧 𝑗𝑎 𝑛𝑖𝑒 𝑐ℎ𝑐𝑒̨ 𝑏𝑦𝑐́. 𝑁𝑖𝑒 𝑡𝑦𝑙𝑘𝑜 𝑏𝑟𝑜𝑛́. 𝑇𝑜 𝑤𝑎𝑙𝑘𝑎 𝑧 𝑤ł𝑎𝑠𝑛𝑦𝑚 𝑠𝑡𝑟𝑎𝑐ℎ𝑒𝑚 𝑖 𝑝𝑜𝑚𝑎𝑔𝑎𝑛𝑖𝑒 𝑖𝑛𝑛𝑦𝑚 𝑤 𝑖𝑐ℎ 𝑤𝑎𝑙𝑐𝑒.” Po przeczytaniu 𝑩𝒆𝒛𝒍𝒊𝒕𝒐𝒔𝒏𝒆𝒈𝒐 𝑺́𝒘𝒊𝒂𝒕ł𝒂 nie mogłam się doczekać, aż w moje ręce wpadnie kolejna historia idealna dla fanów 𝑲𝑷𝒐𝒑 𝑫𝒆𝒎𝒐𝒏 𝑯𝒖𝒏𝒕𝒆𝒓𝒔. Tak trafiłam na 𝑲-𝑷𝒐𝒑 𝑨𝒄𝒂𝒅𝒆𝒎𝒚, które powstało z ogromnej inspiracji naszym ukochanym filmem. 😈🗡️ Jest to 𝐬́𝐰𝐢𝐞𝐭𝐧𝐚 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐚 𝐝𝐥𝐚 𝐦ł𝐨𝐝𝐬𝐳𝐲𝐜𝐡 𝐜𝐳𝐲𝐭𝐞𝐥𝐧𝐢𝐤𝐨́𝐰 i mimo mojego wieku bawiłam się całkiem dobrze. Fabuła została ciekawie poprowadzona, a bohaterowie świetnie wykreowani. Każdy jest 𝐣𝐞𝐝𝐲𝐧𝐲 𝐰 𝐬𝐰𝐨𝐢𝐦 𝐫𝐨𝐝𝐳𝐚𝐣𝐮 i wyróżnia się na tle pozostałych. 💞 𝐇𝐚𝐧𝐚 to nowa uczennica swojej wymarzonej K-Pop Academy. Prawda na temat jej stypendium okazuje się o wiele 𝐜𝐢𝐞𝐤𝐚𝐰𝐬𝐳𝐚 𝐢 𝐫𝐨𝐳𝐛𝐮𝐝𝐨𝐰𝐚𝐧𝐚. Dziewczyna zostaje wojowniczką w grupie, której zadaniem jest zwalczenie demonów. Cała ta sytuacja jest ekscytująca, przerażająca, ale też męcząca. Obawy i rozmyślenia Hany ł𝐚𝐦𝐚ł𝐲 𝐦𝐢 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞. To młoda dziewczyna, na którą została narzucona ogromna presja. ☹️ Drugi tom skupił się na 𝐰𝐲𝐬𝐭𝐞̨𝐩𝐚𝐜𝐡 𝐢 𝐩𝐫𝐨𝐛𝐥𝐞𝐦𝐚𝐜𝐡 wynikających ze świata demonów. Udział grupy 𝐕𝐎𝐑𝐓𝐄𝐗 dodał ciekawego smaku do historii i jestem bardzo ciekawa ich dalszego udziału w fabule. Tę część serii czytało mi się o wiele lepiej i dosłownie 𝐩𝐨𝐜𝐡ł𝐨𝐧𝐞̨ł𝐚𝐦 𝐣𝐚̨ 𝐩𝐫𝐚𝐰𝐢𝐞 𝐧𝐚 𝐫𝐚𝐳. W interesującą stronę kieruje się akcja i coraz bardziej mi się to podoba. Natomiast moją ulubioną rzeczą w tej opowieści jest 𝐠𝐢𝐫𝐥𝐡𝐨𝐨𝐝, które zostało przepięknie przedstawione. 𝐔𝐰𝐢𝐞𝐥𝐛𝐢𝐚𝐦 𝐫𝐞𝐥𝐚𝐜𝐣𝐞̨ 𝐝𝐳𝐢𝐞𝐰𝐜𝐳𝐲𝐧 i ich wspólne wsparcie! Zawsze mogły na siebie liczyć i razem pokonywały wszelkie trudności. 🫂 Jest to 𝐩𝐞𝐫𝐟𝐞𝐤𝐜𝐲𝐣𝐧𝐚 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐚 𝐝𝐥𝐚 𝐟𝐚𝐧𝐨́𝐰 𝐊𝐏𝐃𝐇, ale przede wszystkim dla młodziutkich czytelników. Nie mogę się doczekać aż podzielę się tą książką z moją siostrzyczką, która jest ogromną fanką dobrze znanego nam filmu! 𝐂𝐡𝐞̨𝐭𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐜𝐳𝐲𝐭𝐚𝐦 𝐤𝐨𝐥𝐞𝐣𝐧𝐞 𝐭𝐨𝐦𝐲 i poznam dalsze losy naszej grupy AURA. 🥹 𝑥𝑜𝑥𝑜 𝑙𝑖𝑣 <3
zaczytana__liv - awatar zaczytana__liv
ocenił na 7 8 dni temu
Gentle Heart Mona Kasten
Gentle Heart
Mona Kasten
✨️Kto i za co pokocha? To historia dla każdego, kto lubi angażujące romanse, new adult i oczywiście twórczość Mony Kasten. Jej pióro jest niezwykle lekkie, a styl barwny i emocjonalny. "Gentle heart" jest nieco spokojniejszą odsłoną serii Scarlet Luck, ale wciąż trzyma kastenowy poziom. Spodoba się romansiarom lubiącym motywy friends with benefits oraz gwiazd muzyki. Tę część można czytać odrębnie od dwóch poprzednich — jej akcja dzieje się równolegle z wydarzeniami z poprzednich tomów i dotyczy innego członka zespołu. Pokochasz za emocje, bo tych pani Mona nie skąpi. Ba! Powiedziałabym nawet, że to jej znak rozpoznawczy. Pokochasz za naturalność, którą mają w sobie bohaterowie, podobnie jak dialogi i cała fabuła — cudownie autentyczne aspekty, które wpływają na pozytywny odbiór całości. Jeśli lubisz wątki muzyczne lub celebryckie, to w tej powieści znajdziesz ich od groma i ciut-ciut. No i najważniejsze — pokiereszowani przez życie główni bohaterowie. Ona zakończyła związek, który ją przeczołgał, zdewastował psychicznie. Za nim ciągną się problemy rodzinne, działające na niego jak trucizna, która od lat go niszczy. ✨️Czy ja pokochałam? Polubiłam. Nadal w moim sercu pierwsze miejsce zajmuje "Lonely heart". Pamiętam, że ta książka mnie przetyrała i sprawiała, że w moim brzuchu latały motyle, które w sekundę mogły stracić skrzydła. "Gentle heart" to bardziej uroczy i spokojny romans. Miło było ponownie spotkać bohaterów tej serii i zobaczyć znajome mi wydarzenia z innej perspektywy. Czytało mi się tę część bardzo dobrze, ale nie wzbudziła we mnie aż tylu emocji, co poprzednie tomy. Może to wynikać z faktu, że "Lonely heart" była jedną z pierwszych książek typu romans new adult, jaką czytałam, a od tamtego czasu do dziś poznałam już bardzo dużo historii z tego gatunku i jestem uodporniona na pewne mechanizmy. Co nie zmienia faktu, że najnowsza historia z serii Scarlet Luck jest dobrą, angażującą emocje powieścią. ✨️Czy polecam? Jasne! Książki Mony Kasten będę polecać zawsze i bez wyjątku. A polecam szczególnie tym, którzy wolą spokojniejsze romanse, przez które przyjemnie się płynie. To romantyczna i emocjonalna opowieść, co ważne — z motywem, na który sama trafiam bardzo rzadko, czyli friends with benefits. ✨️O czym jest? Po burzliwym związku i rozstaniu, które stało się medialnym skandalem, popowa gwiazda Ashley Cruz próbuje odzyskać równowagę i udowodnić, że potrafi żyć bez oglądania się wstecz. Jej plan komplikuje się, gdy poznaje Logana Buckleya, charyzmatycznego gitarzystę popularnego zespołu. Ich niewinna znajomość szybko przeradza się w relację bez zobowiązań, która miała działać na prostych zasadach, pozostając ukrytą przed resztą świata. Okazuje się, że zaczyna ich łączyć coś więcej niż niezobowiązujący s*ks, a do głosu dochodzą uczucia i zaangażowanie.
zaczytania - awatar zaczytania
oceniła na 7 2 dni temu
Mapa pragnień Alice Kellen
Mapa pragnień
Alice Kellen
/współpraca reklamowa z Must Read. "Tak się składa, że jestem gotowa pożegnać sie ze światem, ale nie z Tobą. Jest jeszcze wiele rzeczy, które pragnęłabym Ci powiedzieć albo przeżyć razem z Tobą". 💞W wyniku nieuleczalnej choroby, Grace traci siostrę i wraz z nią sens swojego życia. Wszystko zmienia „Mapa pragnień”, która prowadzi ją do Willa Tuckera. Wraz z nim wyrusza w niezwykłą podróż pełną sekretów, odkrywania marzeń oraz niespodziewanych uczuć. 💞To moje drugie spotkanie z twórczością Alice Kellen - po ukochanej powieści "My na księżycu" miałam naprawdę wysokie oczekiwania. Na szczęście autorka ponownie mnie nie zawiodła, szczególnie jeśli chodzi o ukazanie motywu żałoby. Historia Grace jest przejmująca, pełna bólu po stracie bliskiej osoby, ale jednocześnie napisana w taki sposób w którym nie odczuwamy nadmiernego użalania się nad sobą. Poruszył mnie wątek "niewidzialnego dziecka" - dziewczyny, która całe życie była w cieniu chorej siostry. To nadało historii autentyczności i emocjonalnej głębi. Wątek romantyczny również wypada dobrze, choć od początku można się domyślić, w jakim kierunku potoczy się fabuła 🤭. Trochę zabrakło mi tutaj więcej emocji i większego zaskoczenia. Minusem są dla mnie długie opisy przemyśleń głównej bohaterki, które spowalniają akcję, ale mimo to książkę czytało się dobrze. "Mapa pragnień" to poruszająca historia, którą zdecydowanie polecam i zachęcam do przeczytania 🤩.
comique - awatar comique
ocenił na 7 2 dni temu
Oczywiście, że cię… Lee Kkoch-nim
Oczywiście, że cię…
Lee Kkoch-nim
Lubisz książki, które w tak krótkiej formie potrafią rozwalić emocjonalnie, czy wolisz jednak dłuższe historie, gdzie napięcie buduje się powoli? To jest ten moment, kiedy bierzesz książkę do ręki, patrzysz - ma jakieś 220 stron, jest dopiero 21:00, więc myślisz sobie: „a, przeczytam przed snem”. No i powiem wam… ja nie byłam gotowa. Pierwszy rozdział i już siedzimy nad jeziorem, przy którym nie wolno łowić ryb, ale wiecie - zawsze znajdzie się ktoś, kto stwierdzi, że „a co tam”. I nagle ten ktoś znajduje parę białych trąbek. Jeżeli czytaliście jakiekolwiek kryminały, to wiecie, co to oznacza. Policja zostaje wezwana. W drugim rozdziale policjantka puka do drzwi dziewczyny i oznajmia, że jej chłopak zaginął. A ona zaczyna opowiadać historię ich miłości. I to jest wszystko, co powinniście wiedzieć. Reszta… to trzeba przeżyć. Ta książka, chociaż krótka, pokazuje dokładnie, czym jest miłość, a przede wszystkim - czym miłość NIE jest. To jest historia o manipulacji, o kłamstwach, o tym, jak bardzo człowiek potrafi niszczyć drugiego człowieka w imię uczuć, które tylko udają, że są uczuciami. Jest gorzko, jest duszno, jest boleśnie. Autorka na tych 220 stronach mówi więcej niż niejedna książka na 600. I teraz najważniejsze: To nie jest książka dla osób, które mają za sobą relacje pełne manipulacji. Ona może boleć. Ale jako przekaz społeczny… wow. To, co autorka zrobiła w tak krótkiej formie, to jest mistrzostwo. Skończyłam i miałam totalne: „co ja właśnie przeczytałam?”. Dosłownie siedziałam i analizowałam tę historię, bo to jest jedna z tych opowieści, o których nie wiesz, czy ci się podobała, czy nie - ale na pewno cię dotknęła. A zakończenie? Powiem tylko jedno: pleśń. Kto przeczyta, ten zrozumie. I jeszcze jedno - tytuł. Oczywiście, że Cię. To jest tytuł GENIALNY. Idealny. Pasuje do tej książki tak, że lepiej się nie da. Jest tak samo enigmatyczny i niepokojący, jak cała historia. Leciutko obiecuje coś ciepłego, ale tak naprawdę zostawia cię z pytaniem, które chodzi za tobą długo po przecz
Moje_literackie - awatar Moje_literackie
ocenił na 9 27 dni temu
Liv Marta Błoch
Liv
Marta Błoch
„LIV” to książka, po którą sięgnęłam z ciekawości, bo sam tytuł jest dość tajemniczy i od razu miałam wrażenie, że to będzie historia z mocniejszym klimatem. Już od pierwszych stron czuć, że to nie jest lekka opowieść na jeden wieczór, tylko coś bardziej emocjonalnego, momentami niepokojącego, ale przez to bardzo wciągającego. To jedna z tych książek, które od początku budują napięcie i sprawiają, że chce się czytać dalej, żeby zrozumieć, co tak naprawdę kryje się pod całą historią. Nie wszystko jest tu podane wprost, wiele rzeczy trzeba sobie dopowiedzieć albo zrozumieć z zachowania bohaterów. Lubię takie historie, w których autor nie prowadzi czytelnika za rękę, tylko pozwala samemu odkrywać, co dzieje się między postaciami i co tak naprawdę czują. Główna bohaterka jest napisana w ciekawy sposób, bo nie jest idealna ani łatwa do ocenienia. Ma swoje przeżycia, swoje problemy i momenty, kiedy sama nie wie, co powinna zrobić. Dzięki temu wydaje się bardzo prawdziwa. Podczas czytania kilka razy miałam wrażenie, że to nie jest tylko fikcja, ale historia, która spokojnie mogłaby wydarzyć się naprawdę, bo emocje są pokazane w bardzo naturalny sposób. Dużym plusem tej książki jest to, że oprócz samej relacji między bohaterami pojawia się też sporo napięcia psychologicznego. Momentami atmosfera robi się cięższa, trochę niepokojąca, ale właśnie to sprawia, że trudno się oderwać. Lubię, kiedy w książce coś cały czas wisi w powietrzu i ma się przeczucie, że jeszcze wiele może się wydarzyć. Czytało mi się tę historię szybko, bo styl jest prosty i wciągający, a rozdziały kończą się w takich momentach, że od razu chce się czytać dalej. To jedna z tych książek, przy których mówi się „jeszcze tylko jeden rozdział”, a potem nagle okazuje się, że minęło pół nocy. Mam wrażenie, że „LIV” to historia, która może wywołać różne emocje w zależności od tego, czego ktoś szuka w książkach. Dla mnie to była opowieść trochę mroczna, trochę emocjonalna i momentami niepokojąca, ale właśnie przez to ciekawa. Jestem ciekawa, czy ktoś z Was też czytał „LIV” i jak ją odebraliście. Też mieliście wrażenie, że to jedna z tych historii, które mają w sobie coś tajemniczego i nie do końca oczywistego? I #ksiazka #czytam #recenzjaksiazki #liv #martabloch #powiesc #emocje #lubieczytac #bookstagram #czytambolubie
Notatnik_Recenzentki - awatar Notatnik_Recenzentki
ocenił na 10 13 dni temu
Blade Martyna Mitrowska
Blade
Martyna Mitrowska
|współpraca reklamowa| Drogi Czytelniku, ta historia udowadnia, że nie warto oceniać książki po pierwszych stronach, bo to, co najpiękniejsze, często kryje się dopiero w jej głębi… „Blade” to tytuł, o którym było głośno jeszcze przed premierą — fragmenty, które widziałam, skutecznie rozbudziły moją ciekawość, więc wiedziałam, że prędzej czy później ta książka musi trafić w moje ręce. W końcu to się stało, choć mój entuzjazm zdążył już nieco opaść i sięgając po egzemplarz, nie miałam wobec niego dużych oczekiwań. Ostatecznie myślę, że wyszło to na dobre, bo, jak już wiesz z początku mojej wypowiedzi, nie od pierwszych stron było tak, jak sobie to wyobrażałam. Pozwól, Drogi Czytelniku, że zaczniemy od aspektów, które nie do końca zagrały. Nie zniechęcaj się jednak od razu — później jest już tylko lepiej. W końcu debiutowi można wybaczyć kilka potknięć, prawda? „Blade” to książka, w której już prolog pokazuje, że nie będzie to jedynie słodki romans sportowy. To przede wszystkim historia o nastolatce, która próbuje poskładać swoje życie na nowo — jednak zamiast zadbać o siebie, skupia się na innych, przez co gubi się jeszcze bardziej. Aczkolwiek dobry prolog to nie wszystko, by w pełni zadowolić czytelnika i wciągnąć go na tyle, aby nie chciał odkładać książki. To właśnie z tym miałam największy problem — pierwsza połowa dłużyła mi się na tyle, że radość z czytania stopniowo wyparowała, a jej miejsce zajęło zwyczajne zmęczenie. Pierwsze rozdziały opierają się głównie na codzienności Maeve — chodzeniu do szkoły, opiece nad bratem i udzielaniu korepetycji. Oczywiście takie elementy są potrzebne, jednak tutaj brakowało czegokolwiek więcej. A przecież początek jest kluczowy, to on decyduje, czy czytelnik będzie chciał czytać dalej. Niestety w tym przypadku zabrakło momentu, który sprawiłby, że pomyślę: „Okej, robi się naprawdę ciekawie, chcę wiedzieć, co będzie dalej”. Zamiast tego pojawiła się monotonia, momentami większa niż w codziennym życiu, przez co trudno było mi odnaleźć przyjemność z lektury. Na plus zasługuje wprowadzenie wątków związanych z chorobą brata głównej bohaterki — to kolejny element pokazujący, że nie jest to wyłącznie słodka historia dla nastolatków. Oprócz tego nie znalazłam wielu pozytywnych aspektów, oczywiście nadal mówimy o początku historii. Sama główna bohaterka, przez to, że była ciągle zajęta, nie dała się bliżej poznać, a ja nie zdążyłam się do niej przywiązać na tyle, by móc powiedzieć, że ją lubię. Wręcz przeciwnie — momentami zwyczajnie mnie irytowała, do tego stopnia, że miałam ochotę wejść do książki i nią potrząsnąć. Szybko jednak przypominałam sobie, że to wciąż nastolatka i to w pewien sposób mnie powstrzymywało. Jeśli chodzi o bohatera, który rzekomo zadurzył się w naszej Maeve, to również mam mieszane uczucia. Jego zachowanie zupełnie nie wskazywało na to, że coś do niej czuje, chyba że mówimy o niechęci. Nie podobały mi się jego „podchody”, które momentami przypominały raczej dokuczanie niż jakąkolwiek formę okazywania uczuć. Nie jestem zwolenniczką pokazywania emocji poprzez dręczenie drugiej osoby, bo inaczej trudno to nazwać. Jasne, przyznał, że nie zachowywał się wobec niej w porządku i nawet wyjaśnił swój punkt widzenia, ale to nie sprawiło, że przestałam być czujna — wciąż nie wiedziałam, czego mogę się po nim spodziewać. Później było już tylko lepiej i muszę przyznać, że przy niektórych scenach moje serce zabiło nieco szybciej. „Blade” to nie jest książka, o której można mówić wyłącznie w negatywny sposób — gdy Martyna nabrała pewności siebie, co było od razu zauważalne, historia stała się pełniejsza, a akcja nabrała tempa. W efekcie nie miałam ochoty robić nic innego poza czytaniem. Jak na debiutancką autorkę przystało, w drugiej połowie pokazała, że potrafi wykreować nietuzinkowe postaci, które próbują odnaleźć się w życiu nieustannie rzucającym im kłody pod nogi. Maeve w końcu zaczyna dostrzegać, że praca to nie wszystko — że trzeba również korzystać z życia — a Fane chce jej w tym towarzyszyć. Ich historia w końcu nabrała romantycznego charakteru, a uczucia stały się wyraźnie odczuwalne. Nie miałam już wątpliwości co do zamiarów Fane’a — choć wiem, że w kolejnej części może się to jeszcze zmienić. Tak, „Blade” to nie jest jednotomowa historia, jednak na ten moment pozostaję przy pozytywnym nastawieniu. Jeśli chodzi o Maeve, która, jak wiesz, na początku mnie irytowała, tutaj moje odczucia względem niej znacząco się zmieniły. Zaczęłam rozumieć jej decyzje i zachowania, a także dostrzegłam, jaka jest naprawdę. Mogę śmiało powiedzieć, że w końcu zdobyła moje serce. Z dużym zainteresowaniem obserwowałam, jak zmienia się pod wpływem Fane’a — i nie ukrywam, sprawiało mi to prawdziwą przyjemność. Warto też wspomnieć o pozostałych wątkach — tajemniczej kobiecie, na którą z niecierpliwością liczę w kolejnej części, oraz o chorobie brata, o której już wspominałam. Te elementy sprawiły, że czytanie było prawdziwym emocjonalnym rollercoasterem: radość mieszała się z przerażeniem, a w niektórych momentach pojawiały się łzy. Dzięki nim historia nabrała głębi, a bohaterowie stali się bardziej realni i bliscy sercu czytelnika. Drogi Czytelniku, „Blade” to historia, która potrafi zaskakiwać i wzruszać, nawet jeśli początki bywają nieco ospałe. Martyna w drugiej części pokazała, że potrafi wykreować postaci z krwi i kości, a Meave i Fane udowodnili, że uczucia mogą być prawdziwe, głębokie i odczuwalne na każdym kroku. Historia przeplata emocje – od radości, przez niepewność, aż po momenty wzruszenia – i zmusza do refleksji nad tym, co w życiu naprawdę ważne. Choć debiut nie był wolny od niedoskonałości, to druga połowa książki sprawia, że czytelnik chce zanurzyć się w świat bohaterów i śledzić każdy ich krok. To lektura, która potrafi zostawić w sercu ciepło i sprawić, że trudno będzie o niej zapomnieć.
zaczytana_herbata - awatar zaczytana_herbata
oceniła na 7 3 dni temu
Kwitnąc na zgliszczach Małgorzata Krokosz
Kwitnąc na zgliszczach
Małgorzata Krokosz
Historie postapokaliptyczne zajmują w moim sercu szczególne miejsce, głównie dlatego, że w czasach nastoletnich ten temat był dla mnie niezwykle intrygujący. Dlatego bez wahania sięgnęłam po tę książkę. Silva skrywa tajemnicę, jej ciało porastają pnącza i liście. W Floris los takich jak ona jest jeden: śmierć. Jej matka od lat stara się ukryć prawdziwą naturę córki, jednak nie da się tego robić w nieskończoność. Gdy przyjaciel Silvy ulega tajemniczemu wypadkowi, dziewczyna postanawia odkryć, co tak naprawdę się dzieje. W dzikiej, zmutowanej przyrodzie natrafia na istoty rodem z koszmarów i zaczyna rozumieć, że świat poza Floris może być jeszcze bardziej niebezpieczny, niż głoszą legendy. Pomóc mogą jej jedynie Patrick, były strażnik uznany za szaleńca, oraz Ben, przyjaciel z dzieciństwa. Tymczasem nad obozem zawisa widmo zagrożenia, nadciąga Front Oczyszczenia, którego celem jest wytępienie wszystkich hybryd. To niebezpieczeństwo budzi w Silvie coś nowego. Roślinność reaguje na jej emocje, a ziemia zaczyna drżeć pod jej stopami. Klimat tego gatunku zawsze mnie angażuje i dokładnie tak było w tym przypadku. Wciągnęłam się od pierwszej strony i całkowicie przepadłam w wykreowanym świecie. Autorka stworzyła postapokaliptyczną rzeczywistość o wyjątkowym, mrocznym klimacie, gdzie zmutowana natura nie jest jedynie tłem wydarzeń, ale żywą, nieprzewidywalną siłą, która wpływa na losy bohaterów. Na każdej stronie czuć napięcie, strach i brak poczucia bezpieczeństwa. Autorka świetnie oddaje emocje postaci i umiejętnie buduje atmosferę zagrożenia. Ogromnie spodobała mi się kreacja bohaterów. Są wyraziści i autentyczni, a szczególnie wyróżnia się Silva. To postać, która przez całe życie musiała ukrywać swoją inność, wiedząc, że może ją ona kosztować życie. Na naszych oczach przechodzi przemianę, z wycofanej dziewczyny staje się kimś, kto chce walczyć o siebie i swoje miejsce w świecie. To bohaterka, która nie jest silna od początku, ale dopiero się nią staje, i to czyni jej historię tak poruszającą. Relacje między bohaterami również wypadają bardzo dobrze, zwłaszcza te oparte na zaufaniu, które w tak brutalnej rzeczywistości mają ogromną wartość. Styl autorki jest naprawdę świetny i trudno uwierzyć, że to debiut. Fabuła została poprowadzona w sposób przemyślany i angażujący, dzięki czemu od początku do końca trudno się oderwać od lektury. To była bardzo dobra książka i mam ogromną nadzieję, że doczekamy się kontynuacji. Klimat tej historii był dokładnie tym, czego potrzebowałam, i liczę, że na rynku pojawi się więcej książek utrzymanych w podobnym tonie.
Las Bookowy - awatar Las Bookowy
ocenił na 8 1 dzień temu
Miłość na lodzie Jennifer Iacopelli
Miłość na lodzie
Jennifer Iacopelli
"Są w życiu ważniejsze rzeczy od wygrywania." W tym roku na platformie Netflix, dokładnie 22 stycznia 2026 roku, zadebiutował pierwszy sezon serialu „Miłość na lodzie”. Produkcja powstała na podstawie powieści, która w Polsce ukazała się pod tym samym tytułem również w 2026 roku. Oryginalnie historia ta została wydana w 2022 roku w języku angielskim jako „Finding Her Edge”, a jej ponowne, odświeżone wydanie trafiło do księgarń w grudniu 2025 roku już jako zapowiedź nadchodzącej ekranizacji. Bohaterką historii zawartej w powieści "Miłość na lodzie" jest szesnastoletnia Adriana Russo wychowana w rodzinie, która w świecie łyżwiarstwa figurowego uchodzi za niemal legendarną. Jej ojciec to złoty medalista olimpijski, a najstarsza z sióstr — Elisa — przygotowuje się do igrzysk w Pekinie, gdzie wszyscy spodziewają się jej triumfu. Zdobycie złotego medalu mogłoby rozwiązać poważne problemy finansowe lodowiska Kellynch House w Wielkim Bostonie. Przez lata rozrzutności ojca i Elisy zarówno ten obiekt, jak i dom Russo stoją na krawędzi utraty. W desperackiej próbie ratowania sytuacji ojciec decyduje się przyjąć pod swój dach konkurencyjną drużynę juniorów, udostępniając im swoją przestrzeń treningową. Dodatkowo godzi się na realizację reality show, które ma śledzić przygotowania Elisy i przyciągnąć uwagę sponsorów. Niejako rykoszetem zainteresowanie widzów uderza też w Adrianę i Braydena, którzy zaczynają być postrzegani nie tylko jako para na lodowisku, ale też poza nim. Wśród zawodników przyjeżdżających do Kellynch House jest Freddie O’Connell — były partner Adriany i jej pierwsza miłość. Ich współpraca zakończyła się dwa lata wcześniej, gdy Adriana nagle wystrzeliła w górę i zaczęła przewyższać go wzrostem. W łyżwiarstwie figurowym różnica ta okazała się kluczowa: uznano, że Freddie nie będzie w stanie wykonywać z nią trudniejszych elementów, dlatego dziewczyna — choć z ciężkim sercem — musiała zmienić partnera na wyższego, czyli Braydena Elliota. Teraz jednak wszystko wygląda inaczej. Freddie po dwóch latach nie przypomina już tamtego chłopaka — urósł, nabrał siły i pewności siebie. To on przewyższa ją wzrostem, a dawne, niewypowiedziane emocje wracają ze zdwojoną siłą. Ich wspólne treningi stają się pełne napięcia, tęsknoty i żalu za tym, co mogło się wydarzyć, a nigdy nie dostało swojej szansy. Fabuła opiera się na dwóch dobrze znanych motywach: udawanym związku oraz drugiej szansie, ale ujęte w nieco odmienny sposób. Szczególnie ten pierwszy został rozegrany w ciekawy, mniej oczywisty sposób. Nie wynika on bezpośrednio z decyzji bohaterów, lecz z okoliczności i presji mediów społecznościowych, co nadaje mu bardziej współczesny charakter. W tym wątku autorka bardzo trafnie pokazuje, jak ogromną siłę mają media społecznościowe — jak potrafią kreować wizerunek, budować napięcie i jednocześnie wywierać presję na bohaterach, którzy w pewnym momencie zaczynają grać role nie tylko na lodzie, ale i poza nim. Historia prowadzona jest wyłącznie z punktu widzenia Adriany, dzięki czemu łatwo wczuć się w jej emocje i sposób myślenia. Z drugiej strony daje to poczucie pewnego braku — szczególnie w momentach, gdy relacje zaczynają się komplikować. Aż prosi się o to, by na chwilę zobaczyć wydarzenia oczami Braydena czy Freddiego i lepiej zrozumieć ich reakcje. Szczególnie zbyt płasko został pokazany Freddie, który pozostaje przez dłuższy czas w cieniu Braydena. Brak innych perspektyw sprawia, że niektóre wątki nie wybrzmiewają tak mocno, jak mogłyby. Mimo to czytało mi się tę historię lekko i z wieloma emocjami. Na duży plus zasługują opisy jazdy figurowej. Autorka bardzo obrazowo przedstawia układy taneczne na lodzie, więc bez problemu można je sobie wyobrazić. Nie skupia się wyłącznie na pokazaniu techniki, ale również zwraca uwagę na emocjach towarzyszących występom, dzięki czemu naprawdę można poczuć, co dzieje się na lodzie razem z bohaterami. Połączenie sportowej rywalizacji, młodzieżowych emocji i wątku romantycznego sprawia, że „Miłość na lodzie” wpisuje się w dobrze znany, ale wciąż lubiany schemat historii o dorastaniu. Autorka prowadzi fabułę w dynamicznym tempie, a wyraziste postacie sprawiają, że już od pierwszych stron łatwo zanurzyć się w świat łyżwiarskich treningów, presji zawodów i skomplikowanych relacji rodzinnych.
Mirosława Dudko - awatar Mirosława Dudko
ocenił na 8 14 dni temu
Siedem śmiertelnych cierni Amber Hamilton
Siedem śmiertelnych cierni
Amber Hamilton
Co dostaniemy, gdy połączymy baśniowy klimat Królewna Śnieżka z energią relacji w stylu inspirowanym światem Harry Potter? Mroczne romantasy, które od pierwszych stron wrzuca nas w wir intryg, klątw i zakazanej magii, Główna bohaterka - Viola, posiada moc cieni - dar, za który w jej królestwie grozi jej wyroku śmierci. Po zabójstwie króla czarownice, takie jak ona, które już i tak miały złą reputację, stają się głównymi podejrzanymi, a królowa postanawia działać wobec nich bez litości. Egzekucję ma przeprowadzić Roze - książę, królewski łowca i syn zamordowanego władcy. Ciąży na nim jednam klątwa siedmiu cierni: ma tylko 7 dni, by zabić Violę. Jeśli tego nie zrobi - sam umrze. Jednak, zamiast wykonać rozkaz matki, proponuje on jej układ. Udawane narzeczeństwo. Wspólne śledztwo. I desperacką próbę odkrycia prawdy, zanim czas się skończy. Największą siłą w tej historii jest relacja bohaterów. To enemies to lovers oparte na realnym konflikcie, dumie i walce o przewagę. Ich niechęć jest wyczuwalna, dialogi iskrzą, ich miłość powoli narasta mamy tu czysty slow burn, a napięcie budowane jest przez drobiazgi: rękawiczki chroniące przed śmiertelnym dotykiem, wspólne jedzenie zakazanego jabłka sceny, w których jedyne, na co mogą sobie pozwolić, to zetknięcie palców. To własnie te momenty robią klimat Świat przedstawiony ma w sobie mroczną baśniowość: trujące mgły spowijające królestwo szkoła w zamku tajne stowarzyszenie duchy, wizje, klątwy i polityczne intrygi wymuszona bliskość i udawane zaręczyny Akcja toczy się tutaj w dość krótkim czasie, przez co fabuła jest intensywna, pełna zwrotów i presji odliczanych dni. Ostatnie rozdziały potrafią naprawdę zaskoczyć, były pełne zwrotów akcji których kompletnie się nie spodziewałam. Jednocześnie czuć jednak, że świat i niektóre watki mogłyby zostać bardziej pogłębione - momentami tempo jest nierówne, a potencjał aż prosi się o większą przestrzeń (ta historia spokojnie uniosłaby dylogię! A autorka dzięki temu miałaby więcej pola do popisu). Mimo drobnych niedociągnięć to książka mnie naprawdę wciagnęła i przyjemnie mi się ją czytało. Była emocjonalna, klimatyczna, z wyraźnym napięciem między bohaterami i baśniowym mrokiem w tle. Jeśli wiec lubicie dworskie intrygi, relacje oparte na konflikcie i historię, która działa jak powoli zaciskające się zaklęcie - warto dać jej szansę.
Kasia Ziółkowska - awatar Kasia Ziółkowska
oceniła na 7 23 dni temu
Powiedz mi prawdę Justyna Spandel
Powiedz mi prawdę
Justyna Spandel
,,Nigdy nie jesteśmy zadowoleni z tego, co mamy. Zawsze czegoś nam brakuje.’’ A jak jest u Was? Jesteście zadowoleni z tego, co macie? Jesteście dokładnie tam, gdzie chcielibyście być? Lilianna to nastolatka, której życie dobiega końca. Tak, wiem, wszyscy umrzemy, ale ona za szybko, za wcześnie… Kiedy dowiaduje się, że nie ma ratunku, postanawia wykorzystać ostatnie chwile na coś wartościowego, spróbować spełnić choć część swoich marzeń. Kiedyś spisała je sobie na kartce. W momencie słabości zawiera pakt z tajemniczym nieznajomym, który wraz z nią wyrusza w tę ostatnią podróż. Czy Lilianna, zwana przez niego żartobliwie Watsonem, zdoła jeszcze odnaleźć sens w swoim krótkim życiu? Czy wartość naszego życia definiuje jego długość? Przyznam szczerze, że miałam nieco problem z oceną tej książki. Sam motyw jest dość popularny: osoba, która dowiaduje się, że jej dni są policzone próbuje wycisnąć z czasu, który jej został jak najwięcej. To się czytało dobrze, choć początek był dla mnie nieco nużący. Na szczęście Autorka pokusiła się o to, by pokazać proces godzenia się z tym, co nieuniknione ludzi z otoczenia dziewczyny. To uświadamia nam, że każdy radzi sobie inaczej. Idealnym przykładem są tu rodzice Lilianny. Często nie zgadzają się z decyzjami córki, ale… No właśnie. Robią to dla jej, czy swojego dobra? Ta strona historii bardzo mi się podobała, bo w prosty sposób pokazuje, że taka tragedia dotyka większej liczby ludzi - nie tylko chorą osobę. O samej chorobie dziewczyny nie dowiadujemy się zbyt wiele, więc jest ona tylko punktem wypadkowym do dalszych wydarzeń. Druga połowa zdecydowanie bardziej mnie wciągnęła, bo zaczynają wychodzić na jaw rodzinne tajemnice i od lat skrywane sekrety. Sama Lilianna momentami irytuje. O ile tłumaczy ją choroba, o tyle jej zachowanie momentami jest niezrozumiałe. Trochę, mam wrażenie, wykorzystała swoją sytuację, by robić, to co chce. Książka ukazuje jedną ważną, powszechnie znaną prawdę: ,,Mamy tylko moment. To bardzo mało.’’ Nie ma znaczenia, czy przed nami perspektywa roku, dwóch czy dwudziestu lat. Powinniśmy wykorzystać dany nam czas najlepiej, jak to możliwe…
jpryczek - awatar jpryczek
ocenił na 7 1 dzień temu
Lekcje wybaczania Selina Mae
Lekcje wybaczania
Selina Mae
Romans z motywem drugiej szansy zyskuje na popularności, chociaż jego dobre wykonanie nie jest najprostszym wyzwaniem. Tu jednak wyszło to całkiem nieźle! "Lekcje wybaczania" to drugi, dużo lepszy tom serii sportowych romansów od Seliny Mae. Już od pierwszych stron urzekła mnie relacja tej dwójki - kiedyś pełna ciepła i zrozumienia, a teraz niemal nieistniejąca. To, jak się poznali, stali się nierozłączni i w końcu zaczęli sobie wybaczać, było bardzo dobrze przedstawione. Paula ma przed sobą trudne zadanie - musi współpracować z byłym chłopakiem, który złamał jej serce. To jednak powód do tego, żeby na nowo rozgrzać ogień w ich sercach i wyjaśnić to, co niewyjaśnione. Sekret, jaki krył się za ich rozstaniem nie jest tak prosty, jak mogłoby się wydawać, co oceniam bardzo pozytywnie. Relacja między głównymi bohaterami jest urocza, pełna niewinności i skrywanych uczuć. I chociaż w przeszłości łączyło ich wiele, to teraz muszą poznać się i pokochać na nowo. Nie powiem, żeby chemia między tą dwójką była jakaś wybitna, ale nie jest najgorzej. To dość krótka książka i wiele rzeczy dzieje się tu za szybko, ale w połączeniu z motywem drugiej szansy nie jest to dla mnie aż tak problematyczne. To będzie dobra opcja, jeżeli szukacie czegoś lekkiego i niezobowiązującego na jeden wieczór. Nie znajdziecie tu nic odkrywczego, ale jeżeli nie szukacie niczego WOW, to będziecie się bawić dobrze.
lawalenda - awatar lawalenda
oceniła na 7 2 miesiące temu
Zawieszeni. Interludium Nina Włodarczyk
Zawieszeni. Interludium
Nina Włodarczyk
Czy każda z części sprawia, że zakochuję się jeszcze bardziej w tych postaciach? Czy każda książka, jaką miałam okazję przeczytać w uniwersum Oliego, Kuby, Emi i Ediego, pozostaje jedną z lepszych? Cóż, tak. A to za sprawą nie tylko plastycznego pióra Niny Włodarczyk, ale również emocjonalnej drogi, jaką bohaterowie muszą przebyć. „Interludium” to szósta część „Zawieszonych”, co z pewnością daje ogromną liczbę przeczytanych słów. Jednak mimo wciąż rosnącej serii, nie odczułam nią zmęczenia. Właściwie z każdą kolejną częścią coraz bardziej się przywiązuję, przez co jestem pewna, że gdy tylko dobiegnie końca, zrobię reread. Autorka skrupulatnie tworzy historię, potrafiąc zatrzymać uwagę czytelnika na dłużej. „Tak, tutaj się zgadzali. Jakub był przekonany, że Oliwier mógłby otworzyć każde serce” Cytat ze strony 9 Jeśli czytaliście poprzednie książki „Zawieszonych”, to wiecie, że to przepotężny slow burn. Powolna droga do romansu w żadnym przypadku nie była tu uciążliwa – fani takiego motywu z pewnością będą zadowoleni. A dlaczego? Przede wszystkim nie było czuć, jakoby było to stworzone na siłę. Mogę nawet ująć, że zostało to poprowadzone realistycznie. Dialogi, zachowania bohaterów i emocje jak zwykle pozostają na wysokim poziomie. Przede wszystkim autorka nie upupia postaci, nie pokazuje, że droga do osiągnięcia marzeń nie jest wyboista – nawet jeśli temat dotyczy muzyki oraz sceny. Szczerze mogłabym uwierzyć, że coś takiego naprawdę miało miejsce (dlaczego oni nie istnieją? Poważnie byłabym fanką!). Choć, jak można się spodziewać, show-biznes nie jest taki kolorowy i książka tego nie ukrywa. „– To nie twoja wina, tylko tej pi*dy szukającej taniej sensacji – wtrąciła Emilia pewnym głosem. – Nie zrobiłeś niczego złego” Cytat ze strony 173 Trudno mi napisać tę recenzję nie tylko przez to, że chciałaby wtargnąć do niej opinia „O matko, to było cudowne!”, ale też bez zawierania spoilerów. Mogę jednak powiedzieć, kogo dokładnie to dotyczyło – Oliwiera i Jakuba. Ich relacja... Nie da się tu nie płakać z kilku emocji naraz. Śmiech? Odhaczone. Wzruszenie? Odhaczone. Prawdziwy rollercoaster emocjonalny, do którego jak się wejdzie, już się nie wychodzi. Na dodatek wewnętrzny krzyk fangirlowy i rozpływanie się przy niemal każdym słowie. „Zawieszeni. Interludium” to niesamowita kontynuacja historii ulubionej czwórki, zawierająca różne perspektywy oraz motyw tęczowy, napisany dojrzale i emocjonalnie. Slow burn, który powoduje przyjemne zniecierpliwienie i tysiąc emocji, gdy bohaterowie są coraz bliżej siebie. Jednocześnie nie przyćmiewa innych problemów – są one, według mnie, dobrze zrównoważone. Jeśli więc lubicie podobne powieści, a przypadkowo natrafiliście na tę recenzję, zachęcam was do przeczytania od początku. Jednak jeśli jesteście przed „Interludium”, przygotujcie się na kolejny rollercoaster emocjonalny! „– Taki jeden kretyn. Przyznam, że myślałem, że jak mu o tym powiem, to będzie wiedział, że o niego chodzi, ale może się pomyliłem. Teraz, jeśli pozwolisz, pójdę rzucić się z tego dachu i oszczędzę sobie dalszej kompromitacji” Cytat ze strony 252
Bookiecikowa - awatar Bookiecikowa
oceniła na 10 2 dni temu
Pojedynek na tajemnice. Mystery Royale. Tom 1 Kaitlyn Cavalancia
Pojedynek na tajemnice. Mystery Royale. Tom 1
Kaitlyn Cavalancia
🪄🧩 Pojedynek na tajemnice Mystery Royale Kaitlyn Cavalancii to powieść, która od pierwszych stron zaprasza czytelnika do niebezpiecznej gry, w której stawką nie są wyłącznie pieniądze, lecz także prawda i przetrwanie. Autorka łączy motyw zamkniętej przestrzeni z elementami magii, tworząc świat pełen iluzji, sekretów i niedopowiedzeń. Historia zaczyna się niepozornie, od codziennych problemów szesnastoletniej Mullory, lecz szybko przeradza się w rozgrywkę, z której nie ma łatwej drogi ucieczki. 🪄🧩 Mullory to bohaterka, którą łatwo polubić dzięki jej determinacji i poczuciu odpowiedzialności. Po śmierci matki dziewczyna musi zmierzyć się z dorosłymi obowiązkami, a zaproszenie do tajemniczej gry staje się dla niej jednocześnie szansą i zagrożeniem. Kaitlyn Cavalancia dobrze oddaje jej wewnętrzne rozdarcie między strachem a nadzieją, pokazując, że decyzje podejmowane pod presją rzadko bywają jednoznaczne. To postać, która dojrzewa na oczach czytelnika, ucząc się ostrożności i zaufania do własnej intuicji. 🪄🧩 Największą siłą książki jest sam koncept gry. Zamiast klasycznego śledztwa dostajemy serię zagadek, prób i iluzji, które stopniowo odsłaniają historię śmierci Xaviera Stoutmirea. Mechanizm ten wciąga i zmusza do aktywnego czytania, bo każdy szczegół może okazać się kluczowy. Magia w tej powieści bywa dziwna i niepokojąca, momentami wręcz groteskowa, ale właśnie dzięki temu podkreśla atmosferę niepewności i braku kontroli. 🪄🧩 Galeria postaci drugoplanowych jest barwna, choć nierówna. Każdy z uczestników gry ma własne tajemnice i motywacje, co sprzyja budowaniu napięcia i wzajemnej nieufności. Nie wszyscy bohaterowie budzą sympatię, a ich dialogi czasem brzmią zbyt młodzieżowo, jednak łatwo zapamiętać, kto jest kim. Kaitlyn Cavalancia stawia bardziej na wyraziste charaktery niż na subtelne portrety psychologiczne, co sprawia, że historia zyskuje tempo, choć traci nieco na głębi. ㅤ 🪄🧩 Fabuła rozwija się stopniowo i wymaga cierpliwości, ale z każdą kolejną zagadką staje się coraz bardziej angażująca. Najlepiej wypada druga połowa książki, gdy iluzje zaczynają opadać, a prawda okazuje się znacznie bardziej skomplikowana, niż można było przypuszczać. Zakończenie dostarcza sporej dawki emocji i skutecznie rekompensuje wcześniejsze drobne potknięcia narracyjne, pozostawiając czytelnika z poczuciem satysfakcji. ㅤ 🪄🧩 Pojedynek na tajemnice Mystery Royale to propozycja przede wszystkim dla młodszych czytelników, którzy lubią historie o zagadkach, rywalizacji i ukrytych sekretach. To nie jest klasyczny kryminał, lecz magiczna łamigłówka, w której liczy się spryt i spostrzegawczość. Kaitlyn Cavalancia stworzyła opowieść dynamiczną i pomysłową, idealną dla tych, którzy szukają rozrywki z nutą tajemnicy i lekkiej grozy.
KawkaNK - awatar KawkaNK
ocenił na 7 2 miesiące temu

Cytaty z książki Scena cieni

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Scena cieni