rozwiń zwiń

Sakrament

Okładka książki Sakrament
Clive Barker Wydawnictwo: Mag horror
586 str. 9 godz. 46 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Sacrament
Data wydania:
2006-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2006-01-01
Liczba stron:
586
Czas czytania
9 godz. 46 min.
Język:
polski
ISBN:
837480033X
Tłumacz:
Robert P. Lipski
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sakrament w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Sakrament

Średnia ocen
6,6 / 10
96 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
709
650

Na półkach:

Barker jak mało kto potrafi działać jak narkotyk na czytelnika. Ta niepowtarzalna atmosfera tajemnicy i grozy.

Niestety w pewnym momencie czar pryska i już jest znacznie niższy poziom, przynajmniej do jakiegoś czasu.

Rzeczywiście wydaje się to wyjątkowa pozycja w dorobku Barkera, poruszająca tematy tolerancji wobec odmienności seksualnych, egzystencjalizmu. Fenomenalny motyw z tym niedźwiedziem oraz z tajemniczą parą o dość osobliwych skłonnościach.

Clive Barker (prywatnie gej) podjął trudny temat równouprawnienia, tolerancji i rzeczywiście były momenty w których w swej powieści zrobił to wybornie.

Niestety jest też druga strona medalu. Nie wiem jak wygląda życie prywatne mniejszości seksualnych jednak mam nadzieję, że nie tak jak w tej książce. Zostali przedstawieni jako osoby, które non stop imprezują, ćpają, chleję i myślą o kopulacji. Paradoksalnie sądzę, że poprzez takie ukazanie tematu Barker zrobił więcej złego tej grupie społecznej niż by wynikało z niewątpliwych walorów tej powieści. Po prostu książka, mogłaby być arcydziełem, ale został jej jakby utrącony kręgosłup. A szkoda. Jednak warto przeczytać bo mimo wszystko został podniesiony trudny temat i swoje plusy ma ta powieść, jakkolwiek z całości mogła być lepiej napisana.

Barker jak mało kto potrafi działać jak narkotyk na czytelnika. Ta niepowtarzalna atmosfera tajemnicy i grozy.

Niestety w pewnym momencie czar pryska i już jest znacznie niższy poziom, przynajmniej do jakiegoś czasu.

Rzeczywiście wydaje się to wyjątkowa pozycja w dorobku Barkera, poruszająca tematy tolerancji wobec odmienności seksualnych, egzystencjalizmu. Fenomenalny...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

216 użytkowników ma tytuł Sakrament na półkach głównych
  • 114
  • 100
  • 2
69 użytkowników ma tytuł Sakrament na półkach dodatkowych
  • 51
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Sakrament

Inne książki autora

Okładka książki Lśnienie w ciemności. Dla uczczenia dwudziestolecia Lilja’s Library Clive Barker, P. D. Cacek, Ramsey Campbell, Richard Chizmar, Brian Keene, Jack Ketchum, Stephen King, Stewart O'Nan, Edgar Allan Poe, Kevin Quigley, Bev Vincent
Ocena 6,2
Lśnienie w ciemności. Dla uczczenia dwudziestolecia Lilja’s Library Clive Barker, P. D. Cacek, Ramsey Campbell, Richard Chizmar, Brian Keene, Jack Ketchum, Stephen King, Stewart O'Nan, Edgar Allan Poe, Kevin Quigley, Bev Vincent
Okładka książki El gran libro de Satán: Los mejores relatos, ensayos y poemas de la literatura maligna universal Joan Aiken, Dante Alighieri, Azahara Alonso, Clive Barker, Jazmina Barrera, Charles Baudelaire, Max Beerbohm, Noah Benalal, Rosa Berbel, Emily Berry, Holly Black, María Bonete Escoto, Ray Bradbury, Michaił Bułhakow, Michael Chabon, Liliana Colanzi, Meryem El Mehdati, Laura Fernández, Ana Flecha Marco, Neil Gaiman, Beatriz García Guirado, Rebeca González Izquierdo, Belén Gopegui, Camilla Grudova, Constanza Gutiérrez, Nathaniel Hawthorne, Shirley Jackson, Kelly Link, Sara Mesa, John Milton, Grace Morales, Sharon Olds, Verónica Pazos, Sofía Rhei, Camino Román, Tamara Romero, Karen Russell, Samanta Schweblin, Irene Solà, Laura Tejada, Fernanda Trías, Mark Twain, Elisa Victoria
Ocena 9,0
El gran libro de Satán: Los mejores relatos, ensayos y poemas de la literatura maligna universal Joan Aiken, Dante Alighieri, Azahara Alonso, Clive Barker, Jazmina Barrera, Charles Baudelaire, Max Beerbohm, Noah Benalal, Rosa Berbel, Emily Berry, Holly Black, María Bonete Escoto, Ray Bradbury, Michaił Bułhakow, Michael Chabon, Liliana Colanzi, Meryem El Mehdati, Laura Fernández, Ana Flecha Marco, Neil Gaiman, Beatriz García Guirado, Rebeca González Izquierdo, Belén Gopegui, Camilla Grudova, Constanza Gutiérrez, Nathaniel Hawthorne, Shirley Jackson, Kelly Link, Sara Mesa, John Milton, Grace Morales, Sharon Olds, Verónica Pazos, Sofía Rhei, Camino Román, Tamara Romero, Karen Russell, Samanta Schweblin, Irene Solà, Laura Tejada, Fernanda Trías, Mark Twain, Elisa Victoria
Okładka książki Clive Barkers Nightbreed Marc Andreyko, Clive Barker, Piotr Kowalski (rysownik)
Ocena 7,0
Clive Barkers Nightbreed Marc Andreyko, Clive Barker, Piotr Kowalski (rysownik)
Clive Barker
Clive Barker
Clive Barker, urodzony 5 października 1952 w Liverpoolu, to angielski malarz, ilustrator, scenarzysta i pisarz horrorów. Uczęszczał do tej samej szkoły co John Lennon, czym w późniejszym życiu często się szczycił. Studiował język angielski i filozofię na Uniwersytecie w Liverpoolu. Oprócz pisarstwa zajmował się także reżyserią i produkcją filmów (m.in. pierwszy film z serii Hellraiser), sztukami wizualnymi i komiksem, napisał także scenariusze do dwóch gier komputerowych. Na początku lat 90. przyznał, że jest osobą homoseksualną. Obecnie mieszka w Los Angeles w Kalifornii wraz ze swoim partnerem, fotografem Davidem Armstrongiem, wspólnie z nim wychowując córkę Armstronga z jego poprzedniego związku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Hellraiser Clive Barker
Hellraiser
Clive Barker Mike Mignola
Były lata dziewięćdziesiąte ubiegłego stulecia. Pewnego razu, wracając z technikum wstąpiłem do wypożyczalni kaset wideo. Nigdy wcześniej nie byłem w tej wypożyczalni. Kiedy będąc tam, eksplorowałem wzrokiem repozytorium dostępnych pozycji, w pewnym momencie moje oczy ujrzały postać. Postać na mnie spoglądała, miała bladą skórę i doskonale kontrastowała z ciemnym światłem pomieszczenia. Mężczyzna był ubrany w czarny, dobrze dopasowany, lateksowy kombinezon. Jego twarz, była zmieniona, nienaturalna, nacięta z chirurgiczną precyzją i geometrycznie podzielona. Grymas na bladej twarzy wydawał się oddawać cały ból postaci, natomiast oczy wyrażały zupełnie odwrotne emocje. Postać trzymała w dłoniach artefakt, coś jakby kostkę w formie trójwymiarowej układanki. Ta obserwacja budziła we mnie ambiwalentne odczucia, nie mogłem odwrócić wzroku, po raz pierwszy widziałem coś takiego. Opuściłem wypożyczalnie a po kilku godzinach, będąc już po pierwszym seansie filmu Hellraiser autorstwa Clive'a Barker'a, wiedziałem, że chcę więcej. Piekielny świat cenobitów z Pinhead'em na czele zdefiniował gatunek horroru w moim umyśle. Sequel równie udany jak część pierwsza. Z każdą następną odsłoną odkrywanie piekielnego uniwersum cenobitów było już dla mnie drogą przez mękę i to w złym tego słowa znaczeniu ;) Całą serię zakończyłem na części 8 i nie mam zamiaru kontynuować. Niestety, z przykrością stwierdzam, że podobnie jest z tym zbiorem opowiadań. Znajdują się tu świetne epizody, ale jest ich zdecydowanie za mało. Poza kilkoma wyjątkami scenariusze nie zaskakują a na prace co niektórych rysowników nie da się patrzeć. Polecam tylko wytrwałym fanom serii o aniołach z piekieł lub BDSM w wersji hardcore ;) Fabuła: 6/10 Scenariusz: 6/10 Kompozycja: 5/10 Ilustracje: 5/10 Wydanie: 7/10
exogenesick - awatar exogenesick
ocenił na 6 3 lata temu
Wielkie sekretne widowisko Clive Barker
Wielkie sekretne widowisko
Clive Barker
Pełna rozmachu fabularnego i nieokiełznanej wyobraźni mieszanka dark fantasy i horroru, prezentacja możliwości twórczych i talentu Clive Barkera, ale jednocześnie ujawnienie słabości tkwiących w jego prozie; zapowiedź niebezpieczeństw i mielizn, które ujawnią się w niej w kolejnych latach. + Dwaj czarodzieje toczą przez dekady nieustające zmagania do dostęp do Quiddity, Morza Snów, nadwymiaru ukrytego za granicą ziemskiej rzeczywistości (Kosmosu). Po jednej z toczonych w przestrzeni bitew, złączeni w morderczym uścisku spadają i, otoczeni gwałtowną burzą, wbijają się w ziemię w pobliżu kalifornijskiego miasteczka Palomo Grove. Na miejscu ich upadku w ciągu nocy powstaje chłodne, czyste jezioro. Dzień później w jeziorze kąpie się czwórka młodzych dziewcząt. Opętane przez schowane w jeziorze duchy magów, dziewczęta gwałtownie usiłują zajść w ciążę. Jedna z nich, bezpłodna popada w obłęd, druga po urodzeniu dziecka morduje je i popełnia samobójstwo, trzecia po urodzeniu syna wyprowadza się do Chicago, czwarta, ta, która pozostała w Palomo Grove rodzi piękne bliźnięta, chłopca i dziewczynkę. Mija osiemnaście lat. Do Grove powraca z Chicago syn trzeciej dziewczyny, Howie Katz. W mieście poznaje bliźniaczkę, Jo-Beth; obydwoje zakochują się w sobie do szaleństwa od pierwszego wejrzenia. Ich uczucie wybucha nie tylko metaforycznie, doprowadza bowiem, dosłownie do wstrząsu tektonicznego uwalniającego z podziemi obu magów. „Zły” czarodziej, Jaffe (dżaff) zamierza otworzyć w rzeczywistości przejście do Quiddity, dobry chce uchronić krainę snu przed zbrukaniem, obaj zatem zaczynają gromadzić siły do dalszej walki. Dżaff potrafi przemienić ludzkie strachy w armię odrażających, obrzydliwych potworów zwanych terata, ten „dobry” - Fletcher dla przeciwstawienia się mocy dżaffa wykorzystuje ludzkie marzenia - hallucigenia. Ale gorzka prawda jest taka, że otępiali codziennością przedstawiciele klasy średniej z Palomo Grove bardzo rzadko o czymś marzą, natomiast każdy z nich skrywa w głębi duszy paskudne, mroczne lęki. W tym starciu Fletcher wydaje się bez szans, by zatem ożywić wyobraźnię growian, poświęca się w rytuale magicznego samospalenia. W rozpadlinie, która uwolniła obu magów, zginął znany komik telewizyjny zamieszkujący Grove. Dziennikarz tabloidu, który wraz ze swą przyjaciółką przybył do Palomo Grove, by napisać reportaż o życiu celebryty wkręca się na przyjęcie pożegnalne, które w jego posiadłości wydaje piękna wdowa. Nikt nie wie, że na przyjęciu pojawi się również dżaff z armią swych terata… + „Wielkie Sekretne Widowisko” to powieść graniczna. Zamyka ona wczesny, „angielski” okres jego twórczości, symbolizowany przez Księgi Krwi, Hellraisera czy Cabala, otwiera zaś czas rozbudowanych, opasłych powieści modern fantasy, próbujących zaadaptować drapieżną, nieokiełznaną fantazję Clive Barkera do standardów amerykańskiego rynku wydawniczego. Zacznijmy od wyjaśnienia dwu pojęć. „Plotter” (od „plot”- fabuły) to autor, który siadając do powieści ma ułożony jej konkretny plan, wszystkie wydarzenia są poukładane, i pozostaje mu tylko przelać wszystko na papier. Przeciwieństwem plottera jest „pantster” (od „pants”, spodni, które „wysiaduje” podczas pisania), autor siadający do pisania książki tylko z ogólną jej wizją w głowie, autor, który nie wie, dokąd go opowieść zaprowadzi. Pisząc „Wielkie Sekretne Widowisko” Barker prawdopodobnie oddał się właśnie sztuce improwizacji i swą powieść po prostu „wysiedział”. Jako punkt wyjścia obrał on historię Romea i Julii, opowieść o miłości dwojga bohaterów ze zwaśnionych stron fantastycznego konfliktu, ale w trakcie pisania okazało się nagle, że ci bohaterowie są zupełnie nieciekawi, ,i ta, w zamyśle, Wielka Amerykańska Love Story, nie ma w sobie pary i energi, a na dodatek ze strony na stronę tracić zaczął na atrakcyjności wątek demonicznego dżaffa. I nagle powieść została przejęta przez innych bohaterów, pojawiły się inne wątki, inne przestrzenie fabularne, inni villaini a wraz z nimi apokaliptyczne zagrożenia i Kosmiczny Horror (Iad Uroboros - a co!). Podejrzewam, ze z zaskoczeniem dla samego Barkera. Barker generalnie lepiej wypada w krótkich formach, gdzie główną rolę odgrywa jego niezwykła wyobraźnia, umiejętność kreowania szokujących obrazów i efektów, mogąca z całą mocą uderzyć w czytelnika. Do pisania dużych powieści obok wyobraźni konieczne są jednak również dyscyplina i techniczna sprawność narracji, a z tym Barker miewa czasami problemy. Ale „Wielkie, Sekretne Widowisko” - rozbudowane dark fantasy, z okazjonalnymi jump scare’ami i scenami rodem z ejtisowych horrorów z ery VHS potrafi, mimo pewnych mielizn i słabości fabularnych, mimo pretensjonalnych fragmentów ocierających się wręcz o grafomanię, na koniec uwieść czytelnika rozmachem i tym charakterystycznym barkerowskim drivem. Co ciekawe i potwierdzające teorię „pantsingu” Barker na właściwe koleiny trafia dopiero w trakcie opowieści. Na początku trochę irytują chaotyczne koncepty i taka, jakby „nieuporządkowana” wyobraźnia autora. Do tego dochodzi dość czerstwym stylem i kiepsko wykreowane postaci bohaterów. To ostatnie jest chyba jednak efektem świadomego założenia Barkera twórczego - Barkera nie interesuje człowiek jako osobowość, charakter, jego interesuje człowiek wyłącznie jako ciało. Być może Barker, pisząc Wielką Amerykańską Powieść Fantasy zamierzał rzucić wyzwanie Stephenowi Kingowi, ale, o ile potęgą wyobraźni dystansuje on mistrza z Maine, o tyle w opisie magii codzienności, w tym wciągającym czytelnika bajaniu, w snuciu opowieści jako takiej nie ma z Kingiem żadnych szans. Tam, gdzie King poleciałby na szeroko rozpostartych skrzydłach swego talentu, tam Barker wpada w poślizg i buksuje, ratując się tylko tylko co jakiś czas obrzydlistwami w rodzaju (tworzonych z kału i spermy) liksów. No ale nie w samym stylu rzecz. Liczy się jednak na koniec moc kreacji, intensywność fantazji. W tej z kolei Barker Kinga nokautuje. Warto dla porównania przywołać tu kingowską „Historię Lisey”, powieść niektórymi rozwiązaniami fabularnymi zdumiewająco podobną do „Widowiska”. O ile u Kinga jest rozlewna opowieść obyczajowa z genialnymi postaciami głównych bohaterów, tam u Barkera jest pulsujący energią i plot twistami kolorowy videoclip. Ostatni dobry Barker, i jednocześnie zapowiedź gorszych czasów. Parę lat później Barker napisał okropeczną, nudną jak flaki z olejem, niemożebnie rozdętą kontynuację „Widowiska” - „Everville”. Zapowiedział nawet część trzecią (całość miała się nazywać „Trylogia Sztuki”) ale litościwie porzucił ten pomysł. Niemniej „Widowisko” naprawdę warto. To - minor, ale jednak - classic, fantastycznej grozy.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na 8 4 lata temu
Zaginiony, zaginiona Peter Straub
Zaginiony, zaginiona
Peter Straub
„Zaginiony, zaginiona” nie jest wielkim osiągnięciem artystycznym autora, ale widać , że warsztat pisarski ma opanowany rzetelnie. Z samej okładki dowiedziałem się, że jest to bodaj szesnasta książka w dorobku, a bohaterowie pojawiają się we wcześniejszych powieściach tego autora. W każdym bądź razie, dla mnie osobiście książka i bohaterowie byli ze wszech miar nieznani. Prawdopodobnie z tego powodu, pochłonąłem tą lekturę jak kanapkę po kolonoskopii ;) A o czym jest ta powieść grozy? Do rodzinnego miasta, na pogrzeb bratowej, przyjeżdża z Nowego Jorku pisarz Tim Underhill. Tam nawiązuje bliższy kontakt ze swoim bratankiem, który nie znajdując oparcia we własnym ojcu, zwraca się do pisarza o radę. Już po powrocie na Wschodnie Wybrzeże, dowiaduje się od brata, że jego syn zaginął. W tym czasie w mieście, w którym rozgrywa się akcja, grasuje seryjny morderca, który porywa nastolatków. Obaj bracia mają więc pewność, że to samo stało się z Markiem Underhillem. Tknięty przeczuciem Tim Underhill postanawia ponownie wrócić i z pomocą znajomego detektywa podjąć próbę wyjaśnienia zagadki. Dalej wszystko dzieje się według znanej fanom Kinga reguły. Jest zagadka i tajemnica, które dzięki wyjątkowym zdolnościom głównego bohatera, powoli odkrywają swoje karty. Jest także nawiedzony dom, który skrywa makabryczną tajemnicę oraz przerażający rodzinny sekret. Wszystko to czyta się szybko i płynnie. Narracja prowadzona jest w ciekawy sposób, dzięki któremu można obserwować akcję z kilku perspektyw. Nie bez powodu wspomniałem powyżej o Kingu. Ci dwaj autorzy napisali razem kilka książek i widać, że odcisnęło to na Peterze Straub`ie duży wpływ. Ale nie jest to wada. Sprawia to tylko, że książka jest napisana poprawnie i czyta się ją przyjemnie. Dla osoby, która często obcuje z fantastyką Kinga i Straub`a, książka może wydawać się bardziej kryminałem, ale to także nie zmienia ogólnej pozytywnej oceny samej powieści. Powtórzę to co napisałem na początku. Książkę osobiście polecam, jako dobry przerywnik w czytaniu książek historycznych ;)
grzech-pierworodny - awatar grzech-pierworodny
ocenił na 7 14 lat temu
Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze Edgar Allan Poe
Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze
Edgar Allan Poe
W ciszy opuszczonej kaplicy, gdzie księżyc wpełza srebrnymi palcami przez witraże popękane jak stare kości, a powietrze ciężkie jest od zapachu wilgotnej ziemi i topniejącego wosku, spoczywał tom, który zdawał się pulsować własnym, nienaturalnym rytmem. „Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze” Edgara Allana Poe. Trzydzieści siedem opowieści, niczym trzydzieści siedem czarnych róż na grobie ludzkości. Już sam tytuł brzmi jak zaklęcie wypowiedziane o północy nad otwartym grobem. A gdy na stronach pojawiają się ilustracje Harry’ego Clarke’a – te upiornie piękne, secesyjne koszmary, w których cienie mają oczy, a kobiece twarze rozpływają się w eterze – rozumiesz, że nie czytasz książki. Wchodzisz do mauzoleum, w którym Poe jest kapłanem, a my – ofiarą dobrowolną. W tej edycji Poe powraca w całym swoim mrocznym splendorze. Klasyczne, staropolskie przekłady oddają patos i ciężką, aksamitną gęstość jego prozy, przez co niektóre teksty czyta się jak zaklęcia – wolno, z namaszczeniem, niemal boleśnie. „Ligeja”, „Morella”, „Eleonora” – te miłosne nekromancje, w których miłość jest tak silna, że sama śmierć musi ustąpić, a potem wrócić, jeszcze bardziej spragniona. Kobiety tu nie umierają. One tylko zmieniają mieszkanie. I zawsze wracają. Potem przychodzi „Tortura sumienia i rozkosz zemsty”. „Beczka Amontillado”, „Czarny kot”, „Serce – oskarżycielem”. Tu już nie ma romantyzmu. Jest tylko lepki, duszący strach płynący z wnętrza czaszki. Poe rozcina człowieka jak skalpelem i pokazuje, że najstraszniejsze lochy nie są zbudowane z kamienia, lecz z winy i obsesji. A gdy dochodzimy do „Zagłady domu Usherów”, „Maski Śmierci Szkarłatnej” czy „Studni i Wahadła” – czujemy, jak ściany rzeczywistości zaczynają się zaciskać. Śmierć jest tu nie tyle wydarzeniem, co starym, wytwornym gościem, który zawsze przybywa punktualnie, w czerwonej masce lub z wahadłem. Szczególne miejsce zajmuje „Rozmowa Monosa z Uną” – tekst tak filozoficzny i oniryczny, że czyta się go jak list zza grobu. Dwoje zmarłych kochanków rozmawia o tym, co minęło. Zimno, pięknie, boleśnie. Nie wszystko jest równie hipnotyczne. Niektóre przygody i dłuższe meandry (zwłaszcza „Opowieść Artura Gordona Pyma”) mogą chwilami nużyć, jakby autor zbyt długo błądził w mgle. Lecz nawet wtedy czujemy, że to nie wada, a cecha. Poe nie zawsze chce nas bawić. Czasem chce nas zmęczyć, żebyś w końcu poddali się mrokowi. A ilustracje Clarke’a… Ach. One nie ozdabiają tekstu. One go infekują. Każda z nich to małe dzieło gotyckiej sztuki, w którym linie tańczą jak dym z kadzidła. To nie jest zbiór opowiadań. To jest katakumba literatury, w której każdy korytarz prowadzi albo do miłości tak wielkiej, że zabija, albo do zbrodni tak doskonałej, że sama siebie zdradza. Jeśli macie odwagę zejść do tego piwnicznego świata – otwócie książkę! Ale pamiętajcie: niektóre drzwi, raz otwarte, nigdy już nie dają się zamknąć na dobre… Dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji od wydawnictwa @wydawnuctwo_vesper (współpraca reklamowa) 🩷.
burgundowezycie - awatar burgundowezycie
ocenił na 8 4 dni temu
Najciemniejsza część lasu Ramsey Campbell
Najciemniejsza część lasu
Ramsey Campbell
Jest to pierwsza książka z pogranicza thrilleru i horroru w moim dorosłym życiu. Zaczęłam ją czytać ponieważ na okładce znalazłam napis fantastyka, a nie lubię porzucać książek więc pomimo, że czasami zamykałam książkę bo dreszcze na karku były już nie do zniesienia to i tak dobrnęłam szczęśliwe do końca. Z początku lektura mnie nie porwała ale po jakimś czasie nawet wciągnęła. Z jedej strony fabuła wydaje się rozbudowana, choć osobiście czasami miałam niestety odczucie niedopracowania lub niedomówienia, które wynikało z mojej ludzkiej ciekawości. Dużym plusem jest fakt, że autor maniakalnie wplata w swoje opisy lat i naturę przez co nawet sam czytelnik może się poczuć jakby był w środku niego. Zakończenie pozostawiło mnie z lekkim niedosytem ponieważ został zamknięty pewien wątek, a nie (według mnie) cała historia. Pomysł na książkę był jak dla mnie całkiem nowy co może wynikać oczywiście z mojego braku obycia w literaturze z dreszczykiem ale i tak wiał dla mnie przyjemną nowością. Z jednej strony książka fajna ale z drugiej jak dla mnie zbyt ciężki kaliber ponieważ moja wyobraźnia po przeczytaniu nawet jednego rozdziału nie dawała mi potem spać. Nie mogę polecicić tej książki z czystym sercem fanom strasznych historii czy thrillerów ponieważ zbyt mało ich przeczytałam jednak jeśli ktoś szuka czegoś w tym stylu to wydaje mi się, że nie będzie zawiedziony. Jedyne co troszeczkę mi przeszkadzało w tej książce to dość nużace opisy (które miejscami można by nazwać istnie tolkienowskimi), które prawdopodobnie miały na celu zbudowanie napięcia, a mnie przyprawiały o ból głowy i robiły w niej tak duży mętlik, że czasami bałam się iż sama zwariuję.
lajcik_bajcik - awatar lajcik_bajcik
ocenił na 6 7 lat temu
Decathexis Łukasz Śmigiel
Decathexis
Łukasz Śmigiel
Recenzja książki Łukasz Śmigiel: Decathexis W roku 1888, w świecie Kirkegaardu, religią panującą jest Śmierć, której podporządkowano każdy aspekt ludzkiego życia. Właśnie w takich realiach o sens istnienia walczą główni bohaterowie – młody tanatolog Jon Pendergast, człowiek o błyskotliwym umyśle i nieprzeciętnej wiedzy na temat zmarłych, oraz jego dobry przyjaciel, pierwszy szermierz królowej – Tancerz Śmierci, Danse Macabre. Bohaterowie starają się rozwiązać zagadkę zmarłych, którzy w niewyjaśniony sposób znikają z cmentarzy. Wiele wskazuje na to, że za mroczną tajemnicą stoi tajemniczy Kościół Morii i jego najwyższy kapłan Abaddon La Roche. -------------------------------------------------------- Decathexis to książka ciekawa. Klimatem przypomina mi wiele produkcji takich jak chociażby "Za kamień i za ciemność" autorstwa @piotr.t.dudek_pisarz @soniakorta, które czytałem jakiś czas temu. Bardzo polubiłem kilka postaci z tej książki i świetnie spędzało mi się z nimi czas. Książka ma masę ciekawych momentów, akcji, trochę tych zabawnych i zaskakujących. W książce tej można powiedzieć pojawiają się zombie co na plus. Miejsce akcji bardzo kojarzyło mi się z Londynem z czasów Kuby rozpruwacza. Naprawdę świetna historia, przez którą płynie się jak z prądem rzeki dzięki ciekawym opisom. Ogólnie strasznie szybko się to czytało i naprawdę na plus oceniam styli pisania autora. Czy polecam ? Bardzo. Przede wszystkim ciekawy jest sam tytuł i jego znaczenie. Moja ocena 5/5 ⭐⭐⭐⭐⭐ #bookstagrampl #książki #books #book #książka #czytambolubie #książkoholik #maniakksiążkowy #recenzjaksiążki #książkiżyciem #książkomania #dobraksiążka
Nemo_BookFish - awatar Nemo_BookFish
ocenił na 8 1 rok temu
Dziedzictwo Lovecrafta. W hołdzie twórcy horroru Gene Wolfe
Dziedzictwo Lovecrafta. W hołdzie twórcy horroru
Gene Wolfe Graham Masterton Brian Lumley Mort Castle Robert Bloch F. Paul Wilson Ed Gorman
Nie ukrywam, że bardzo lubię twórczość Lovecrafta, a przede wszystkim jego wizje przedwiecznych boskich monstrów dla których człowiek jest nic nieznaczącym pyłem. Zawsze kiedy o tym myślę przypomina mi się jak pewien naukowiec w programie, który oglądałem jako nastolatek stwierdził, że człowiek uważa się za władcę Ziemi, ale tak naprawdę nie jesteśmy niczym więcej niż lokatorami, którzy w każdej chwili mogą dostać nakaz eksmisji. Jak więc wygląda człowiek i jego problemy w skali całego otaczającego nas wszechświata? Myślę, że jesteśmy w tym wypadku niczym drobinki niewielkiego pyłu. Wracając jednak do sprawy Lovecrafta. Zawsze się cieszę mogąc odkryć nowe historie, które on zainspirował, ale nie jestem też co do nich zwykle pewny. Po przeczytaniu powieści domy na dnie morza tym bardziej borykałem się z myślą, że ciężko znaleźć coś ciekawego w tym temacie co nie wyszło z pod jego pióra. Wahałem się więc również przed tą książką nie będąc pewnym co mnie czeka. Czy więc było warto zapoznać się z tymi historiami? Mówiąc szczerze, uważam, że tak. Autorzy nie próbują tu być na siłę Lovecraftem, a starają się wykorzystywać często własne pomysły oparte po części na jego twórczości. Niektóre historie wypadały gorzej inne lepiej, ale większość mi się podobała. Szczególnie przypadło mi do gustu sosnowe pustkowie, ostatnia historia, która zaczyna się dość typowo, ale im dalej trwa historia efekt staje się z każdą chwilą coraz lepszy i bardziej niepokojący. Nie znaczy oczywiście, że to jedyna historia, która przypadła mi do gustu. Willy, ostrze i pazur, nadzorca dusz czy z dziennika Helmuta Heckera. Tak właściwie nie znalazłem tu historii, którą mógłbym uznać za kompletnie nieudaną. Każda miała w sobie coś co potrafiło zainteresować. Myślę, że warto zapoznać się z tą pozycją, ale nie tylko fanom Lovecrafta, ale ogólnie każdemu kto lubi mroczny klimat horroru.
Magus - awatar Magus
ocenił na 7 1 rok temu
H.P. Lovecraft. Biografia S.T. Joshi
H.P. Lovecraft. Biografia
S.T. Joshi
Epicki moloch o jednym z bardziej charakterystycznych autorów opowieści grozy. Książka mega szczegółowa, drobiazgowa z masą przytoczonych autorów i utworów co stanowi wartość samą w sobie. Oczko mniej do oceny za brak indeksu osób i książek, bo co jak co, ale ta pozycja powinna to mieć obowiązkowo. Problem jest taki, że nie wiadomo trochę dla kogo to pozycja. Kogoś kto dopiero wdraża się w twórczość Lovecrafta wynudzi ogrom szczegółów, często zwyczajnie niepotrzebnych. A ktoś kto już autora zna i lubi naraża swoją sympatię, bo co tu dużo mówić, nie był za fajną osobą. Oczywiście jako pisarz to świetny autor, mentor dla wielu twórców i zawsze pomocny kolega. Jako osoba prywatna to prymitywny rasista, świnia, buc, antysemita, hipokryta, lepiej traktujący kumpli niż własną żonę, a przez swoje zadufanie w pełni odpowiedzialny za swoją śmierć. Momentami naprawdę ciężko go lubić. Pozycja jest ogromna. Ponad 1100 stron właściwego tekstu, ponad 50 stron przypisów, na które składa się niecałe 1600 wpisów i 15 stron samej bibliografii. Joshi dokonał tytanicznego wysiłku zbierając to wszystko, analizując i lepiąc w spójną całość. Do tego stara się być w miarę obiektywny, nie usprawiedliwia poglądów Howarda, bardziej przybliża ich możliwą genezę. Joshi pokusił się nie tylko na przedstawienie życia HPL, ale też analizę nie tylko jego dzieł, ale też inspiracje określonych okresów twórczości. Brakuje trochę jakiś ilustracji, bo często wspomina o jakichś miejscach czy szkicach Lovecrafta. Brakowało mi też czegoś większego o słowotwórstwie i niechęci do owoców morza. Książkę zdecydowanie polecam, ale przed lekturą trzeba się pogodzić z pewnymi faktami. Aha, i sprawa ze sławnym kotem. To akurat jest żaden argument na rasizm Lovecrafta, a przytaczany jest często jako koronny dowód.
Alos - awatar Alos
ocenił na 9 1 rok temu

Cytaty z książki Sakrament

Więcej
Clive Barker Sakrament Zobacz więcej
Więcej