Re: Zero - Życie w innym świecie od zera. Tom V

Okładka książki Re: Zero - Życie w innym świecie od zera. Tom V
Tappei NagatsukiShinichirou Ootsuka Wydawnictwo: Waneko Cykl: Re: Zero - Życie w innym świecie od zera (tom 5) fantasy, science fiction
218 str. 3 godz. 38 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Re: Zero - Życie w innym świecie od zera (tom 5)
Tytuł oryginału:
Re:Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu
Data wydania:
2017-12-08
Data 1. wyd. pol.:
2017-12-08
Liczba stron:
218
Czas czytania
3 godz. 38 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380962262
Tłumacz:
Lucyna Wawrzyniak
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Re: Zero - Życie w innym świecie od zera. Tom V w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Re: Zero - Życie w innym świecie od zera. Tom V

Średnia ocen
7,2 / 10
53 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2694
2516

Na półkach:

Masa złych decyzji podjętych przez Subaru w części czwartej skutkuje wieloma niezbyt przyjemnymi (dla niego) konsekwencjami. To właśnie na nich skupia się początek piątego tomu. Czytelnik ma tutaj okazję obserwować poczynania głównego bohatera i piętrzące się przed nim problemy. Fabularnie jest więc „poprawnie”, dużo ciekawiej jednak robi się w momencie, kiedy na scenę wkracza kult Wiedźmy Satelle, a Subaru dostaje się w ich łapska. Od tego momentu powieść zaczyna się robić naprawdę mroczna i momentami zaskakująca. Kolejne strony wypełnia klimat, któremu naprawdę trudno jest coś zarzucić i staje się on mocno sugestywny dla części odbiorców. Kolejny jednak raz pozytywne aspekty dzieła kontrastowane są przez pewne niedociągnięcia/wady. Niestety kolejny raz „problemy” powieści dotyczą głównego bohatera. Z jednej strony możemy obserwować ciekawe wydarzenia powodujące u nastolatka postępujące „szaleństwo” i wzbierającą w nim wściekłość. Z drugiej zaś znowu niektóre jego działania są tak „irytujące”, że naprawdę momentami jest trudno przebrnąć przez niektóre rozdziały. Ciągle jednak gdzieś w tle opowieści tli się iskierka nadziei (dawana przez autora), że nagle się on zmieni i dorośnie do roli głównego bohatera.

https://gameplay.pl/news.asp?ID=133407

Masa złych decyzji podjętych przez Subaru w części czwartej skutkuje wieloma niezbyt przyjemnymi (dla niego) konsekwencjami. To właśnie na nich skupia się początek piątego tomu. Czytelnik ma tutaj okazję obserwować poczynania głównego bohatera i piętrzące się przed nim problemy. Fabularnie jest więc „poprawnie”, dużo ciekawiej jednak robi się w momencie, kiedy na scenę...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

99 użytkowników ma tytuł Re: Zero - Życie w innym świecie od zera. Tom V na półkach głównych
  • 76
  • 23
58 użytkowników ma tytuł Re: Zero - Życie w innym świecie od zera. Tom V na półkach dodatkowych
  • 35
  • 9
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Re: Zero - Życie w innym świecie od zera. Tom V

Inne książki autora

Okładka książki Re: Zero- Życie w innym świecie od zera. Tom XXXVII Tappei Nagatsuki, Shinichirou Ootsuka
Ocena 9,0
Re: Zero- Życie w innym świecie od zera. Tom XXXVII Tappei Nagatsuki, Shinichirou Ootsuka
Okładka książki Re:Zero – Życie w innym świecie od zera – Księga czwarta: Sanktuarium i Wiedźma Chciwości #11 Yu Aikawa, Haruno Atori, Tappei Nagatsuki, Shinichirou Ootsuka
Ocena 0,0
Re:Zero – Życie w innym świecie od zera – Księga czwarta: Sanktuarium i Wiedźma Chciwości #11 Yu Aikawa, Haruno Atori, Tappei Nagatsuki, Shinichirou Ootsuka
Okładka książki Re: Zero- Życie w innym świecie od zera. Tom XXXVI Tappei Nagatsuki, Shinichirou Ootsuka
Ocena 7,8
Re: Zero- Życie w innym świecie od zera. Tom XXXVI Tappei Nagatsuki, Shinichirou Ootsuka
Okładka książki Re:Zero – Życie w innym świecie od zera – Księga czwarta: Sanktuarium i Wiedźma Chciwości #10 Yu Aikawa, Haruno Atori, Tappei Nagatsuki, Shinichirou Ootsuka
Ocena 0,0
Re:Zero – Życie w innym świecie od zera – Księga czwarta: Sanktuarium i Wiedźma Chciwości #10 Yu Aikawa, Haruno Atori, Tappei Nagatsuki, Shinichirou Ootsuka
Okładka książki Re: Zero- Życie w innym świecie od zera. Tom XXXV Tappei Nagatsuki, Shinichirou Ootsuka
Ocena 8,3
Re: Zero- Życie w innym świecie od zera. Tom XXXV Tappei Nagatsuki, Shinichirou Ootsuka
Okładka książki Re: Zero- Życie w innym świecie od zera. Tom XXXIV Tappei Nagatsuki, Otsuka Shinichirou
Ocena 8,7
Re: Zero- Życie w innym świecie od zera. Tom XXXIV Tappei Nagatsuki, Otsuka Shinichirou
Okładka książki Re: Zero- Życie w innym świecie od zera. Tom XXXIII Tappei Nagatsuki, Otsuka Shinichirou
Ocena 8,1
Re: Zero- Życie w innym świecie od zera. Tom XXXIII Tappei Nagatsuki, Otsuka Shinichirou

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Re: Zero - Życie w innym świecie od zera. Tom III Tappei Nagatsuki
Re: Zero - Życie w innym świecie od zera. Tom III
Tappei Nagatsuki
Fabuła tytułu pewnie jest doskonale znana każdemu, więc nie ma sensu się o niej zbyt długo rozpisywać. Głównym bohaterem dzieła jest Subaru Natsuki nastolatek, który niebawem będzie wkraczał w wiek dorosły. Niczym specjalnym się on nie wyróżnia, poza byciem NEET-em. Pewnego dnia zostaje on nagle przeniesiony do „innego” świata, gdzie użycie magii i miecza nie jest czymś nadzwyczajnym. Subaru nie specjalnie jest przejęty swoją nową sytuacją. Dla kogoś takiego jak on, to nawet pewne spełnienie marzeń. Tylko początkowy stan „ekwipunku” wygląda jakoś mizernie: niezbyt przydatny telefon komórkowy, kilka przekąsek zakupionych w sklepie i stary wytarty dres, który ma na sobie. Szybko przekonuje się on jednak o tym, że nowe „fantazyjne” otoczenie potrafi być mocno niebezpieczne. Wplątuje się on w sprawę, której finałem jest jego śmierć. Odejście w iście krwawy sposób z ziemskiego padołu powinno oznaczać definitywny koniec, jednak nie można zapomnieć o tym, że akcja dzieje się w krainie fantasy. Z niewyjaśnionych przyczyń bohatera, zamiast umrzeć, powraca do stanu wyjściowego (momenty, kiedy pojawił się w owym świecie). Później sytuacja powtarza się kilkukrotnie, utwardzając go w przekonaniu, iż utknął w niezbyt przyjemnej dla siebie pętli czasowej. Kolejna pozycja fantasy z nastoletnim bohaterem, przeniesionym do świata w klimatach „średniowiecznych” gdzie można napotkać obok twardego oręża również mocno zabójczą magię. Typowy isekai – nic dodać, nic ująć. Wtórność pomysłu bije od samego początku dosyć mocno po oczach i trudno się z tym sprzeczać. Jednak połączenie wyświechtanych elementów isekaia, z elementami „Dnia Świstaka” (chociaż lepiej będzie tutaj pasować odniesienie do innej LN „Na skraju jutra”), ma w sobie pewien potencjał, który potrafi zaskoczyć. Przekonały się o tym osoby mające przyjemność zobaczenia adaptacji anime, która dzięki niezłemu klimatowi, dobremu scenariuszowi i nutce tajemniczości, zjednała sobie sporo grono fanów. Książkowy pierwowzór wiele tych elementów pokazuje na równie dobrym poziomie, a niektóry z nich są jeszcze lepiej zaprezentowane. Pierwszy tomik serii, tak jak zostało to już wspomniane w powyższym opisie, skupia się na próbie przybliżenia czytelnikowi ważnych dla świata bohaterów. Nie ma tutaj prawie w ogóle miejsca na przydługawe wstępy i Subaru, od razu wrzucony jest w wir wydarzeń, szybko przystosowując się do nowych realiów. Wiąże się to niestety z dosyć szczątkowym opisem otaczającego świata, jak i całkowitym pominięciem próby wyjaśnienia jak znalazł się on w tej fantazyjnej krainie. Część pierwsza całkowicie skupia się na próbie wyrwania się nastolatka z niezbyt przyjemnej dla niego pętli powtarzającego się czasu. Podobny schemat można zastosowany jest w recenzowanej części drugiej i trzeciej. Tutaj jednak autor stara się w dosyć oszczędnych słowach zaprezentować otaczający świat, który pełen jest magii, przemocy i walki o władzę. Na pierwszy plan wysuwają się w tych częściach próby głównego bohatera, pogłębienia relacji z całą masą innych osób, dzięki czemu będzie mógł on dożyć kolejnego dnia (co oczywiście jest jego celem głównym). Jeżeli jesteśmy już przy bohaterach i złożoności relacji, jakie zachodzą pomiędzy nimi, to należy wspomnieć, że właśnie ten element serii jest najlepszą jego częścią. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście Subaru. Bohater „inny” niż przyzwyczaiły nas do tego pozostałe popularne isekai-e. Sam określa się mianem bohatera tak przeciętnego, że mógłby robić za mało istotnego NPC-a. Początkowo jego zachowanie w niektórych sytuacjach może być troszkę irytujące, jednak im mocniej zagłębimy się w powieść, tym bardziej jego charakter wydaje się mocno złożony i skrywający przeróżne swoje oblicza. Tak samo jest w przypadku innych pojawiających się tutaj postaci. Na pierwszy rzut oka, wiele z nich to stereotypowe jednostki, jakich wiele w produkcjach popkultury Kraju Kwitnącej Wiśni (blond włosa lolita o nastawieniu tsundere; urodziwe pokojówki wydające się być kruchymi jednostkami; półelfka o mocno naiwnym umyśle itp.). Każda z nich jest jednak o wiele bardziej złożona i tylko czeka, aby odkryć przed czytelnikiem swoje głębokie wnętrze. W tym aspekcie jest również widoczna największa różnica pomiędzy książką a anime, które ze względu na pewne ograniczenia nie mogło pokazać należycie wszystkich uczyć i przemyśleń postaci. Tak samo dużo bardziej rozbudowane są tutaj relacje, jakie zachodzą pomiędzy poszczególnymi bohaterami. Każda pętla czasowa, w której na nowo budzi się Subaru, to doskonała okazała, aby zjednać sobie przyjaciela. Nic nie jest jednak takie poste i za każdym razem napotyka on nowe przeszkody, po części wynikające z przeszłości poszczególnych osób. Poznające je i starając się przełamać dzielące ich bariery, nastolatek coraz mocniej stara się o „lepszą” przyszłość. Oczywiście nie należy się tutaj spodziewać rozbudowanej fabuły opierającej się na złożoności bohaterów pokroju Tolkiena czy innych ikon „fantasy”, jednak całość i tak mocno odróżnia się od typowo LN poziomu. Cała recenzja na: https://gameplay.pl/news.asp?ID=123489
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 7 5 lat temu
No Game No Life 2 (light novel) Yuu Kamiya
No Game No Life 2 (light novel)
Yuu Kamiya
Sora i Shiro to dwójka rodzeństwa, które całe dnie spędza na cyfrowej rozrywce. On bezrobotny osiemnastolatek skrywające spore pokłady silnej charyzmy, których nie potrafi uzewnętrznić w kontaktach z ludźmi, nie specjalnie poszukujący nowego zajęcia w życiu. Ona jedenastoletnia urocza dziewczynka obdarzona genialnym umysłem, która nie przejmuje się swoją edukacją, a swój potencjał wiedzy, wykorzystuje w celach czysto rozrywkowych. Oboje tworzą nietypową parę NEETów i hikikomori, którzy całe dnie spędzają w zamkniętym pomieszczeniu, wgapiając się w ekrany wielu monitorów i pobijając kolejne rekordy gier online. Przyjaciele, zwyczajne życie czy typowe domowe obowiązki, to dla nich coś abstrakcyjnego. Ich „rozrywkowa egzystencja” ulega jednak znaczącej przemianie pewnego dnia, kiedy to zostają wyzwani na dość nietypowy pojedynek. Zwycięstwo w tej rozgrywce (w której przeciwnikiem jest pewien znudzony Bóg), kończy się przeniesieniem ich do fantastycznego świata, gdzie każdy aspekt życia jego mieszkańców jest regulowany przez „gry”. Można byłoby powiedzieć prawdziwy „raj” dla kogoś, kto całe swoje życie spędził na pokonywaniu kolejnych przeciwników w najprzeróżniejszych rozgrywkach. Wszystko to skrywa jednak o wiele większe problemy, z którymi będą musieli oni sobie poradzić. Pierwszy tom serii to nic innego jak wstępniak prezentujący zarys całej historii, jak i przybliżający czytelnikowi fantazyjny świat. Rodzeństwo o dziwo dosyć szybko przystosowuje się do nowych warunków, w jakich przyszło im teraz egzystować i przystępują oni do „testowania” zasad panujących w tym świecie. Kończy się to oczywiście ich wielką wygraną, która w przypadku rozgrywki, w której brali udział, oznacza zostanie władcami krainy ludzi. Zdobyta władza oraz fundusze na wygodne życie w nowym świecie, nie oznacza jednak spoczęcia na przysłowiowych laurach. W tomie drugim autor, stara się jeszcze mocniej zaprezentować wykreowany świat, oraz bohaterów, którzy mogą okazać się pomocni dla dwójki rodzeństwa. W ich głowach szybko rodzi się plan „podboju” wszystkich innych nacji, tak aby stanąć na czele światowego rankingu. Takiemu wyzwaniu nie mogli się oni oprzeć, tym bardziej że dopiero zajęcie pierwszego miejsca pozwoli im ponownie wyzwać boga, który sprowadził ich to tej rzeczywistości. Bezpośrednia i na wiele sposobów widowiskowa realizacja planów zaczyna się w części trzeciej, gdzie pierwszą poważniejszą ofiarą ich „growego geniuszu” ma stać się kraina zwierzoludzi. Piękne niewiasty o zwierzęcych uszkach i ogonkach to marzenie, któremu nie może się oprzeć napalony „no-life”, jakim jest Sora. Wyzwanie, jakie ich czeka, może okazać się jednak o wiele bardziej wymagające, niż początkowo się spodziewali. Wszystko to brzmi dosyć prosto i nie ma co ukrywać, że takie jest. Specyfika gatunku „light novel” jak sama nazwa wskazuje, zakłada dostarczenie odbiorcy prostej, łatwej i przyjemnej historii (chociaż z tym ostatnim określeniem to bywa różnie i jest ono mocno subiektywne). Sięgając po serię No Game No Life w wersji książkowej, należy być przygotowanym na literaturę typowo młodzieżową, która nastawiona jest na nic innego jak tylko zapewnienie przystępnej i pod wieloma względami prostolinijnej rozrywki w klimatach „fantasy” (wersja mangowa czy anime ma te same założenia). Cała seria podobnie jak wiele innych publikacji książkowych ma swoje wyraźne zalety i wady, które mogą zachęcić lub zniechęcić potencjalnego czytelnika do sięgnięcia po ten tytuł. Na sam początek warto zająć się pozytywny aspektami dzieła. Cała recenzja na PopKulturowy Kociołek https://gameplay.pl/news.asp?ID=123352
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 6 5 lat temu
No Game No Life 3 (light novel Yuu Kamiya
No Game No Life 3 (light novel
Yuu Kamiya
Sora i Shiro to dwójka rodzeństwa, które całe dnie spędza na cyfrowej rozrywce. On bezrobotny osiemnastolatek skrywające spore pokłady silnej charyzmy, których nie potrafi uzewnętrznić w kontaktach z ludźmi, nie specjalnie poszukujący nowego zajęcia w życiu. Ona jedenastoletnia urocza dziewczynka obdarzona genialnym umysłem, która nie przejmuje się swoją edukacją, a swój potencjał wiedzy, wykorzystuje w celach czysto rozrywkowych. Oboje tworzą nietypową parę NEETów i hikikomori, którzy całe dnie spędzają w zamkniętym pomieszczeniu, wgapiając się w ekrany wielu monitorów i pobijając kolejne rekordy gier online. Przyjaciele, zwyczajne życie czy typowe domowe obowiązki, to dla nich coś abstrakcyjnego. Ich „rozrywkowa egzystencja” ulega jednak znaczącej przemianie pewnego dnia, kiedy to zostają wyzwani na dość nietypowy pojedynek. Zwycięstwo w tej rozgrywce (w której przeciwnikiem jest pewien znudzony Bóg), kończy się przeniesieniem ich do fantastycznego świata, gdzie każdy aspekt życia jego mieszkańców jest regulowany przez „gry”. Można byłoby powiedzieć prawdziwy „raj” dla kogoś, kto całe swoje życie spędził na pokonywaniu kolejnych przeciwników w najprzeróżniejszych rozgrywkach. Wszystko to skrywa jednak o wiele większe problemy, z którymi będą musieli oni sobie poradzić. Pierwszy tom serii to nic innego jak wstępniak prezentujący zarys całej historii, jak i przybliżający czytelnikowi fantazyjny świat. Rodzeństwo o dziwo dosyć szybko przystosowuje się do nowych warunków, w jakich przyszło im teraz egzystować i przystępują oni do „testowania” zasad panujących w tym świecie. Kończy się to oczywiście ich wielką wygraną, która w przypadku rozgrywki, w której brali udział, oznacza zostanie władcami krainy ludzi. Zdobyta władza oraz fundusze na wygodne życie w nowym świecie, nie oznacza jednak spoczęcia na przysłowiowych laurach. W tomie drugim autor, stara się jeszcze mocniej zaprezentować wykreowany świat, oraz bohaterów, którzy mogą okazać się pomocni dla dwójki rodzeństwa. W ich głowach szybko rodzi się plan „podboju” wszystkich innych nacji, tak aby stanąć na czele światowego rankingu. Takiemu wyzwaniu nie mogli się oni oprzeć, tym bardziej że dopiero zajęcie pierwszego miejsca pozwoli im ponownie wyzwać boga, który sprowadził ich to tej rzeczywistości. Bezpośrednia i na wiele sposobów widowiskowa realizacja planów zaczyna się w części trzeciej, gdzie pierwszą poważniejszą ofiarą ich „growego geniuszu” ma stać się kraina zwierzoludzi. Piękne niewiasty o zwierzęcych uszkach i ogonkach to marzenie, któremu nie może się oprzeć napalony „no-life”, jakim jest Sora. Wyzwanie, jakie ich czeka, może okazać się jednak o wiele bardziej wymagające, niż początkowo się spodziewali. Wszystko to brzmi dosyć prosto i nie ma co ukrywać, że takie jest. Specyfika gatunku „light novel” jak sama nazwa wskazuje, zakłada dostarczenie odbiorcy prostej, łatwej i przyjemnej historii (chociaż z tym ostatnim określeniem to bywa różnie i jest ono mocno subiektywne). Sięgając po serię No Game No Life w wersji książkowej, należy być przygotowanym na literaturę typowo młodzieżową, która nastawiona jest na nic innego jak tylko zapewnienie przystępnej i pod wieloma względami prostolinijnej rozrywki w klimatach „fantasy” (wersja mangowa czy anime ma te same założenia). Cała seria podobnie jak wiele innych publikacji książkowych ma swoje wyraźne zalety i wady, które mogą zachęcić lub zniechęcić potencjalnego czytelnika do sięgnięcia po ten tytuł. Na sam początek warto zająć się pozytywny aspektami dzieła. Cała recenzja na PopKulturowy Kociołek https://gameplay.pl/news.asp?ID=123352
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 6 5 lat temu
Sword Art Online 12 - Alicyzacja: Droga na szczyt Reki Kawahara
Sword Art Online 12 - Alicyzacja: Droga na szczyt
Reki Kawahara
Docieram więc i do tomu 12! Bardzo szybko pochłaniam każdą kolejną część przygód Czarnego Szermierza, dzięki wartkiej akcji i lekkiemu stylowi autora. Co tym razem zmalował Kirito? "– To... To brzmi strasznie... – Kto wie czy i ty nie znajdziesz się w podobnej sytuacji. Przez ponad dwa lata śliniłeś się tu i tam do różnych dzieweczek. – Do-do ni-nikogo się nie śliniłem!" Poprzedni tom zakończył się w znienawidzonym przez czytelnika momencie, zostawiając mnie z masą pytań, a znikomą ilością odpowiedzi. Nie mogąc wytrzymać ani chwili dłużej sięgnęłam po kolejny tom (dobrze, że zrobiłam zapasy). Tom rozpoczyna się refleksją głównego bohatera, gdzie wspomina (krótko, zwięźle i na temat) wydarzenia z poprzednich kilku tomów (wybiórczo z tych dawniejszych). Widać, że nasz bohater nie jest rozpieszczany i co chwilę coś przerywa mu życie normalnego nastolatka. Tym razem doczekałam się jakichś wyjaśnień, jednak zwiększyły one liczbę moich pytań. Tajemnicza dziewczynka, którą spotkali w poprzednim tomie próbuje nieco nakreślić sytuację, w jakiej aktualnie się znaleźli. Jest to mała chwila oddechu przed tym, co czeka naszych wiernych druhów później. Pomimo największych trudności, Kirito ani myśli się poddać. Najbardziej jednak zdziwiło mnie zachowanie Czarnego Szermierza. Dowiedział się czegoś z odległej przeszłości, stanął z tym twarzą w twarz, zamiast po prostu okazać chociaż cień złości, nienawiści, wrogości, on po prostu... Wątpię czy dużo osób na jego miejscu potrafiłoby okazać tyle zrozumienia, co on... "– Nadejdzie kiedyś taki czas, że i ty poznasz gorzki smak rezygnacji. Nie wtedy, gdy mimo wszelkich starań cel wciąż będzie poza zasięgiem... Lecz wtedy, gdy będziesz musiał zaakceptować myśl, że prawdopodobnie nigdy go nie dosięgniesz." Oczywiście nie obyło się w tym tomie bez humoru, który nie był wymuszony, a stanowił swojego rodzaju urozmaicenie. Dzięki niemu o wiele przyjemniej przebiegało się przez kolejne stroniczki. "– Od tego główkowania pewnie zgłodnieliście. Jedzcie. – W sensie, że jak zjemy, to nie zapomnimy zapamiętanej formuły? – spytałem z nadzieją w głosie. – Głupiś, czy tylko udajesz? – Nie było pytania..." I w tym tomie nie obeszło się bez spektakularnych walk, które przyprawiały o szybsze bicie serca. Jednak nie tylko to, a raczej nowo poznane postacie. Podczas lektury zaczęłam się zastanawiać, jak można doprowadzić kogoś do takiego stanu, w jakim aktualnie się znalazły i tylko po co? Dla własnych korzyści? Ciężko jest mi pojąć, co kieruje osobą odpowiedzialną za to wszystko. Polecam zapoznać się z tym tomem, na pewno znajdziecie w nim masę odpowiedzi i jeszcze więcej pytań. Nie brakuje heroicznych momentów, niespodziewanych zwrotów akcji i spektakularnych potyczek. Wszystko to zadowoli każdego fana uniwersum SAO, ale również zwykłego czytelnika, który nie miał z tą serią nic wspólnego. Radzę nadrabiać zaległości!
Lexy - awatar Lexy
ocenił na 7 7 lat temu
Death Note: Another Note – Sprawa serii morderstw BB w Los Angeles Nishio Ishin
Death Note: Another Note – Sprawa serii morderstw BB w Los Angeles
Nishio Ishin
Książka jest bardzo ciekawa i wciągająca, czytało się ją dość szybko. Podoba mi się sposób poprowadzenia postaci Naomi, która była całkiem niezłą bohaterką w mandze i anime, ale niestety zbyt wiele czasu nie miała. Dlatego cieszę się, że jej postać została tutaj rozwinięta. Zachowanie Rue Ryuzakiego potrafiło mnie niejednokrotnie szczerze rozbawić. Podoba mi się też narracja Mello. Sama sprawa morderstw i przebieg śledzctwa był dość interesujący. Myślę też, że posiadanie oczu boga śmierci przez Beyond Birthdaya jest fajnym motywem. Zawiodła mnie jednak trochę sama jego motywacja. Moim zdaniem jest trochę za płytka. Chyba największym rozczarowaniem było dla mnie jednak, że Rue Ryuzaki okazał się być B a nie L'em. Rozumiem zamysł tego plot twistu, ale osobiście bym wolał, żeby ten dziwak pełzający jak karaluch, wychodzący spod łóżka i jedzący sam dżem ręką był L'em, bo, w przeciwieństwie do tego psychola, jego bardzo lubię i byłoby to dla mnie o wiele zabawniejsze. Nie styka mi też to, że Naomi nie domyśliła się, że spotkała L'a, skoro wyglądał tak samo jak B i przedstawił się jako Ryuzaki. Myślę, że jeśli była na tyle inteligentna, żeby rozwiązać tę zagadkę to tego też by się domyśliła. Największym minusem jest dla mnie właśnie zakończenie. No i to przeskakiwanie do Birthdaya i kolejnych wydarzeń z teraźniejszości lub przeszłości, nie jest moim zdaniem zawsze dobrze wprowadzone. Często jest trochę znikąd. Rozumiem, że to notatki Mello, ale nie pasuje mi to. Podsumowując jednak, bawiłem się bardzo dobrze.
wiktor - awatar wiktor
ocenił na 6 3 miesiące temu
Akame ga Kill! #1  Takahiro
Akame ga Kill! #1
Takahiro Tetsuya Tashiro
Ocenię cały tytuł jako całość, dlatego moja opinia znajdzie się zarówno pod pierwszym jak i ostatnim tomem. Tytuł ten bardzo dobrze sprawdza się w roli brutalnego i mrocznego fantasy jak i battle shounena i dostarczył mi dokładnie tego, czego po nim oczekiwałem, a mimo to czegoś mi tu brakowało. Może problemem jest fakt, iż uważam tę historię za przygodę na raz, do której nie ma sensu później wracać, co zresztą po części niechcący potwierdziłem? Naszym głównym bohaterem jest niejaki Tatsumi i co by o nim nie mówić na samym początku poznajemy go jako typowego protagonistę anime. Jest wesoły, pełen energii, naiwny i niewinny i gdyby nie fakt bycia główną postacią, długo by nie pożył. No ale fabuła popchnęła go w szeregi Night Raid - drużyny zabójców, chcących uleczyć imperium przez wyrwanie z korzeniami toczącą je zgniliznę i korupcję. Oczywiście Tatsumi decyduje się do nich dołączyć. Co bardzo w nim fajne to fakt, że akcje jakie podejmuje i okropności jakich jest świadkiem mają na niego wpływ, zmieniają go. Ciekawym też jest, że mimo dostawania największej ilości czasu ze względu na bycie główną postacią, przez większą część historii nie wystaje przed szereg wśród swoich kompanów; oczywiście w okolicach finału dostaje dość potężnego boosta do mocy, ale do tego momentu inni bohaterowie od niego nie odstają a nawet, według mnie, byliby od Tatsumiego silniejsi, co w tym gatunku chyba nie jest często spotykane. Pozostali członkowie Night Raid też wypadają pozytywnie. Może i gdyby robić jakiś ranking najlepszych postaci, nawet typowo z mangi i anime, nikt z "Akame ga Kill!" by się w nim nie znalazł, nie można powiedzieć, że są źle napisani. Każdy jest inny, wyróżnia się i można z nimi sympatyzować. Najlepsze są momenty w których spędzają razem czas, śmieją się i sobie dogadzają. Nie tylko czuć w takich chwilach fajnie uchwycone relacje między członkami, ale i czuć, już u mnie nie u bohaterów, takie swego rodzaju napięcie. Za każdym razem gdy się bawili i świętotali ja miałem świadomość, że najprawdopodobniej ostatni raz oglądam ich w takim gronie, w takim składzie. Tu dochodzimy do ogromnej zalety "Akame ga Kill!" - brak giną. Każda walka, każda sytuacja zagrożenia generowała ogromne napięcie , ponieważ wiązała się z potencjalną utratą jednego z członków Night Raid. I te śmierci działają bardzo dobrze, uderzały we mnie bardzo mocno. Po części też dlatego, że każdy napisany był w taki sposób, by łatwo było go polubić, ale i dlatego, że były one mimo wszystko niespodziewane. Niestety to, co tak dobrze na mnie działało za pierwszym razem, za drugim właściwie po mnie spłynęło. Za pierwszym razem doczytałem do około 10 tomu, po czym z jakiegoś powodu przestałem czytać, pozostałe tomy dokupiłem dużo, dużo później i zacząłem lekturę od początku. Niby logiczne, wiedziałem kto, kiedy i w jaki sposób więc nie wywołało to u mnie takich emocji, ale mimo swojej wiedzy dwa zgony, które bardzo dobrze pamiętałem, ścisnęły mnie za gardło. Kolejnym mocnym elementem i obowiązkowym punktem każdego szanującego się battle shounena są walki, a te robią robotę nawet przy ponownej lekturze. Są dynamiczne, emocjonujące w związku z tym co napisałem powyżej i bardzo ciekawe za sprawą Teigu, czyli artefaktów, którymi posługują się nasi bohaterowie, a które mają różne, ciekawe zdolności. Zdarzały się pojedyncze kadry w których nie wiedziałem na co patrzę, ale większość pojedynków była czytelna, więc nie przeszkadzało mi to szczególnie. Co już wypadło gorzej to antagoniści. Ich motywacje zazwyczaj sprowadzały się do tego, że byli po prostu porąbani, aczkolwiek wypadałoby posłużyć się bardziej wulgarnym określeniem do oddania ich zepsucia. W większości przypadków nawet jeśli ktoś miał jakieś motywacje i smutną przeszłość, okazywało się że jest zły głównie dlatego, że ma nie po kolei w głowie. Szkoda, bo nawet w pewnym momencie powstała grupa antagonistów w odpowiedzi na Night Raid i oni są trochę niewykorzystanym potencjałem. Można by z nich zrobić swego rodzaju lustrzane odbicie grupy naszych zabójców - różnorodną i sympatyczną grupę, która mogłaby się z Night Raid w innych okolicznościach zaprzyjaźnić, ale że stoją po przeciwnych stronach barykady muszą się wzajemnie powyżynać. Szkoda, że autor nie poszedł w taką stronę, tym bardziej, że były podwaliny pod taką narrację. Niestety wyszło jak wyszło i finalnie szkoda mi było tylko jednego, dosłownie jednego, antagonisty, pozostali, nawet jeśli okazali się finalnie dobrymi osobami, to coś w ich wątkach po prostu nie zagrało. Na plus i minus wyróżnia się Esdeath, czyli główna antagonistka. W jej przypadku ta sadystyczna psychoza zdawała się naprawdę działać. Z nią główny problem mam taki, że jest zbyt potężna i to do przesady. Silni antagoniści mi nie przeszkadzają, nawet często wychodzi to na plus bo zmusza bohaterów do wymyślenia jakiegoś planu, ale tutaj... Przeszkadzać mi to tak na poważnie zaczęło od pewnej sceny, w której już ukazane zostało, że nawet całą grupą nikt nie ma z nią szans, a ona jeszcze dostała niedorzecznie potężnego asa w rękawie. Nie wiem, dlaczego aż tak mi to przeszkadzało, może chodziło o to, że jej moc sama z siebie zbyt bardzo górowała nad każdym innym Teigu? Albo o fakt, że nawet w retrospekcjach nie pojawiał się nikt będący dla niej autentycznym zagrożeniem. Bo nawet jeśli już ktoś był dość mocny stawić jej opór, to i tak okazywało się, że nie był nawet bliski zwycięstwa. Na szczęście pomijając aspekty niedorzecznego power level'a, jako postać sama w sobie sprawuje się dobrze. Jej sadyzm, poczucie wyższości i wieczne pragnienie walki fajnie współgrają z momentami, w których pokazywała swoją ludzką stronę. I to nie tak, że w głębi duszy była dobra, ale pojawiały się takie myśli, czy mogłaby przejść na stronę dobra. Zakończenie mi się nie podobało. Finalna bitwa bardzo fajna, ale jeśli narzekałem na zbyt duży poziom mocy u Esdeath, to bez spoilerów pod sam koniec autora poniosło jeszcze bardziej. Jeszcze mniej chyba podobał mi się happy end i to pomimo, że bardzo lubię historie z dobrym zakończeniem. Po prostu to tutaj nie tyle nie pasuje, co zostało zrobione na siłę, kosztem zepsucia odbioru niektórych scen, które nastąpił wcześniej. Na szczęście pomijając absurdy jakie się działy na koniec, samo zakończenie już po finalnej batalii mi się podobało, uważam je za bardzo dobre zamknięcie historii. Czy polecam? Tak, jak najbardziej. Pomimo wad, jakie wypisałem, bawiłem się świetnie. Akcja jest dobra, postacie da się lubić i można się zaangażować w ich losy a walk jest pod dostatkiem. No czego chcieć więcej od tego typu tytułu? Od siebie polecam, nawet jeżeli raczej nigdy do tego nie wrócę, chyba że do adaptacji anime, która z tego co widziałem parę urywków drastycznie zmienia parę wątków i kto wie, może naprawia pewne bolączki finału?
Foka_Na_Haju - awatar Foka_Na_Haju
ocenił na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Re: Zero - Życie w innym świecie od zera. Tom V

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Re: Zero - Życie w innym świecie od zera. Tom V