Kolejny tom „Armady” to powrót do bardziej sensacyjnej formy. Tym razem mamy tu coś na kształt kosmicznej gangsterki z Navis przenikającą do szeregów tych złych. Tak naprawdę jednak to kolejny rozdział odkrywania tego, co Armada ma do ukrycia, a jednocześnie rzecz mająca podprowadzić nas pod dziesiąty tom, który rzuci nam parę interesujących rzeczy. No i zabawa jest świetna, a to, co początkowo wypada powtórkowo, zyskuje na jakości i dostarcza masę frajdy.
Więc tak: Navis dostaje zadanie zinfiltrowania pewnej grupy kosmicznych terrorystów. Udaje jej się to, bo jakżeby inaczej, ale potem nagle jej szefowie każą jej się wycofać. Dlaczego? O co chodzi? Czyżby zbliżyła się do czegoś, co zleceniodawcom jest niewygodne? Navis, wciąż nieufna wobec Armady, nie zamierza wrócić i kontynuuje misję. A wkrótce wpada na trop czegoś, co może wstrząsnąć całą Armadą. Ale czy wszystko jest dokładnie takie, jakim się wydaje?
Kolejny tom „Armady” to powrót do bardziej sensacyjnej formy. Tym razem mamy tu coś na kształt kosmicznej gangsterki z Navis przenikającą do szeregów tych złych. Tak naprawdę jednak to kolejny rozdział odkrywania tego, co Armada ma do ukrycia, a jednocześnie rzecz mająca podprowadzić nas pod dziesiąty tom, który rzuci nam parę interesujących rzeczy. No i...
Dziewiąty tom Armady jest przełomowy dla serii. Tutaj po raz pierwszy Navis staje się przyczyną klęski tytułowej floty, doprowadzając przez swą głupotę i naiwność do rzezi na kosmiczną skalę. Autorzy świetnie pokazali jak ludzka arogancja, do tego podszyta szlachetnymi ideałami, potrafi okazać się mordercza w odpowiednio zwodniczych rękach manipulatora. Tom ten zmieni raz an zawsze cały obraz o Navis, jej służbie dla Armady i rozpocznie nowy rozdział w historii o ludzkiej agentce Rady Armady.
Historia zaczyna się od kłótni Navis z Juaiz'em, będącym od uwięzienia Rib'Wunda, jej przełożonym. Dziewczyna mimo wyraźnego rozkazu zaprzestania akcji, nie pozwala dokończyć przyjacielowi zdania i rozłącza się, wracając do powierzonej jej misji. Ma bowiem zdemaskować i przechwycić terrorystkę Kerhe-Dizzo, której od wielu lat szuka cała Armada. Navis, działająca w przebraniu i z pomocą małego kosmity pozwalającego uchodzić jej za istotę podatną na psionikę, dostaje się do grupy jako pilot. Nie wiedząc dokąd się udają, doprowadza swych "towarzyszy" do wyznaczonego celu, a tam szybko okazuje się, jak ciemne brudy ma na sumieniu Armada. Gdy rozsądek przegrywa z emocjami, wynik takiego starcia może być tylko jeden.
Komiks genialnie pokazuje jak destruktywna potrafi być arogancja. W przypadku osoby postawionej na wysokim stanowisku, działającej w głębokiej konspiracji, do tego podatnej na poddawanie się emocjom jest to szczególnie niebezpieczne. Głównie dlatego, ze taką osobą można łatwo manipulować, pokazując jej tylko obrazki, będące fragmentem większej całości. Nie będzie wtedy ona zadawała pytań ani tym bardziej zastanawiała się nad złożonością problemu, tylko pod wpływem szlachetnego impulsu chwyci sprawy w swoje ręce. Wtedy można jej wmówić wszystko, szczególnie prawdę, jeśli odpowiednie przytnie się "niechciane" fragmenty. To zawsze doprowadzi do klęski takiej osoby. Pytanie jednak brzmi - Ile istnień zabierze ona ze sobą przez swą lekkomyślność oraz porywczość.
Na drugim biegunie mamy Kerhe-Dizzo, w roli manipulatora. Fenomenalnie pogrywa ona z Navis, będąc ostoją wyrachowania, cierpliwości oraz spokoju. Wszystko co robi to przedstawienie, mające wypaść jak najbardziej wiarygodnie aby cel dał się wodzić za nos, będąc przekonanym że to on rozdaje karty. W tym celu rewelacyjnie sprawdza się, wspomniana już wcześniej, prawda. Opowiadając wszystko z odpowiedniej perspektywy tylko rozniecimy ogień emocji u naszego celu, co sprawi ze całkowicie straci nad sobą kontrolę. Wtedy w odpowiednim momencie wystarczy wkroczyć i wcisnąć czerwony guzik, a apokalipsa stanie się faktem.
To co jednak powoduje opad szczęki to ostatnia strona komiksu. Daje ona szansę na poprowadzenie bardzo ciekawej kontynuacji oraz zmiany pozycji Navis w Armadzie o 180 stopni. Tutaj autorzy naprawdę mieli świetny pomysł i zrealizowali go po mistrzowsku. W praktyce album ten zamknął wiele dotychczasowych wątków w opowieści, rozbudował istniejące i otworzył drzwi dla nowych. Jeśli ktoś miał wątpliwości po poprzednim albumie czy warto kontynuować lekturę tej serii, to teraz z pewnością czeka z wypiekami na twarzy na kontynuację.
Dziewiąty tom Armady jest przełomowy dla serii. Tutaj po raz pierwszy Navis staje się przyczyną klęski tytułowej floty, doprowadzając przez swą głupotę i naiwność do rzezi na kosmiczną skalę. Autorzy świetnie pokazali jak ludzka arogancja, do tego podszyta szlachetnymi ideałami, potrafi okazać się mordercza w odpowiednio zwodniczych rękach manipulatora. Tom ten zmieni raz...
Na tropie terrorystów. Navis zostaje wysłana w celu zinfiltrowania niebezpiecznej organizacji terrorystycznej. W tym celu dostaje przebranie, dzięki któremu ma wzbudzić zaufanie swoich celów.
W odróżnieniu od terrorystów znanych chociażby z tomu piątego ci nie wzbudzają współczucia czy sympatii. Są to bezwzględni przestępcy, którzy nikomu nie ufają. Już pierwsze spotkanie Navis z nimi pokazuje jak są wyrachowani i sprytni. Mają w sobie na tyle charakteru, że mogliby spokojnie być głównymi bohaterami filmu sensacyjnego.
Przy tym jednak sama sytuacja nie wydaje się do końca jednoznaczna moralnie. Tak w połowie tomu zostaje ujawniona pewna tajemnica, która sprawia, że zarówno Navis, jak i czytelnicy mogą się zastanawiać nad słusznością dalszych działań. Scenariusz jednak jest na tyle perfidny, że skręca w pewnym momencie w jeszcze inną stroną i byłem bardzo zaszokowany. Nie spodziewałem się, że scenarzysta odważy się zrobić coś takiego. Kiedy już wydawało się, że nic mnie bardziej nie zaskoczy, to ostatnia strona sugeruje bardzo obiecujący wątek w kolejnym tomie.
Poza tajemnicami, których nie mogę ujawnić, żeby nie zdradzić fabuły, tom wprowadza pewien nowy element świata przedstawionego. Man na myśli kamuflaż Navis w formie przedstawicielki innego gatunku. Szczególnie pomysłowy jest sposób przechytrzenia telepatycznych skanów.
Rysunki jak zawsze nie zawodzą. Tym razem najbardziej w pamięć zapada spektakularna scena w finale. Dzięki rozrzuceniu wielu kadrów na dwóch stronach czytelnik odczuwa cały ogrom tego zdarzenia.
Moim zdaniem jest to jeden z lepszych tomów serii. Skutecznie bawi się z oczekiwaniami czytelnika i wystawia go na próbę emocjonalną. Zachęca też do lektury kolejnej części.
Na tropie terrorystów. Navis zostaje wysłana w celu zinfiltrowania niebezpiecznej organizacji terrorystycznej. W tym celu dostaje przebranie, dzięki któremu ma wzbudzić zaufanie swoich celów.
W odróżnieniu od terrorystów znanych chociażby z tomu piątego ci nie wzbudzają współczucia czy sympatii. Są to bezwzględni przestępcy, którzy nikomu nie ufają. Już pierwsze spotkanie...
TERRORYŚCI ARMADY
Kolejny tom „Armady” to powrót do bardziej sensacyjnej formy. Tym razem mamy tu coś na kształt kosmicznej gangsterki z Navis przenikającą do szeregów tych złych. Tak naprawdę jednak to kolejny rozdział odkrywania tego, co Armada ma do ukrycia, a jednocześnie rzecz mająca podprowadzić nas pod dziesiąty tom, który rzuci nam parę interesujących rzeczy. No i zabawa jest świetna, a to, co początkowo wypada powtórkowo, zyskuje na jakości i dostarcza masę frajdy.
Więc tak: Navis dostaje zadanie zinfiltrowania pewnej grupy kosmicznych terrorystów. Udaje jej się to, bo jakżeby inaczej, ale potem nagle jej szefowie każą jej się wycofać. Dlaczego? O co chodzi? Czyżby zbliżyła się do czegoś, co zleceniodawcom jest niewygodne? Navis, wciąż nieufna wobec Armady, nie zamierza wrócić i kontynuuje misję. A wkrótce wpada na trop czegoś, co może wstrząsnąć całą Armadą. Ale czy wszystko jest dokładnie takie, jakim się wydaje?
https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2026/01/armada-9-puapka-jean-david-morvan.html
TERRORYŚCI ARMADY
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejny tom „Armady” to powrót do bardziej sensacyjnej formy. Tym razem mamy tu coś na kształt kosmicznej gangsterki z Navis przenikającą do szeregów tych złych. Tak naprawdę jednak to kolejny rozdział odkrywania tego, co Armada ma do ukrycia, a jednocześnie rzecz mająca podprowadzić nas pod dziesiąty tom, który rzuci nam parę interesujących rzeczy. No i...
Dziewiąty tom Armady jest przełomowy dla serii. Tutaj po raz pierwszy Navis staje się przyczyną klęski tytułowej floty, doprowadzając przez swą głupotę i naiwność do rzezi na kosmiczną skalę. Autorzy świetnie pokazali jak ludzka arogancja, do tego podszyta szlachetnymi ideałami, potrafi okazać się mordercza w odpowiednio zwodniczych rękach manipulatora. Tom ten zmieni raz an zawsze cały obraz o Navis, jej służbie dla Armady i rozpocznie nowy rozdział w historii o ludzkiej agentce Rady Armady.
Historia zaczyna się od kłótni Navis z Juaiz'em, będącym od uwięzienia Rib'Wunda, jej przełożonym. Dziewczyna mimo wyraźnego rozkazu zaprzestania akcji, nie pozwala dokończyć przyjacielowi zdania i rozłącza się, wracając do powierzonej jej misji. Ma bowiem zdemaskować i przechwycić terrorystkę Kerhe-Dizzo, której od wielu lat szuka cała Armada. Navis, działająca w przebraniu i z pomocą małego kosmity pozwalającego uchodzić jej za istotę podatną na psionikę, dostaje się do grupy jako pilot. Nie wiedząc dokąd się udają, doprowadza swych "towarzyszy" do wyznaczonego celu, a tam szybko okazuje się, jak ciemne brudy ma na sumieniu Armada. Gdy rozsądek przegrywa z emocjami, wynik takiego starcia może być tylko jeden.
Komiks genialnie pokazuje jak destruktywna potrafi być arogancja. W przypadku osoby postawionej na wysokim stanowisku, działającej w głębokiej konspiracji, do tego podatnej na poddawanie się emocjom jest to szczególnie niebezpieczne. Głównie dlatego, ze taką osobą można łatwo manipulować, pokazując jej tylko obrazki, będące fragmentem większej całości. Nie będzie wtedy ona zadawała pytań ani tym bardziej zastanawiała się nad złożonością problemu, tylko pod wpływem szlachetnego impulsu chwyci sprawy w swoje ręce. Wtedy można jej wmówić wszystko, szczególnie prawdę, jeśli odpowiednie przytnie się "niechciane" fragmenty. To zawsze doprowadzi do klęski takiej osoby. Pytanie jednak brzmi - Ile istnień zabierze ona ze sobą przez swą lekkomyślność oraz porywczość.
Na drugim biegunie mamy Kerhe-Dizzo, w roli manipulatora. Fenomenalnie pogrywa ona z Navis, będąc ostoją wyrachowania, cierpliwości oraz spokoju. Wszystko co robi to przedstawienie, mające wypaść jak najbardziej wiarygodnie aby cel dał się wodzić za nos, będąc przekonanym że to on rozdaje karty. W tym celu rewelacyjnie sprawdza się, wspomniana już wcześniej, prawda. Opowiadając wszystko z odpowiedniej perspektywy tylko rozniecimy ogień emocji u naszego celu, co sprawi ze całkowicie straci nad sobą kontrolę. Wtedy w odpowiednim momencie wystarczy wkroczyć i wcisnąć czerwony guzik, a apokalipsa stanie się faktem.
To co jednak powoduje opad szczęki to ostatnia strona komiksu. Daje ona szansę na poprowadzenie bardzo ciekawej kontynuacji oraz zmiany pozycji Navis w Armadzie o 180 stopni. Tutaj autorzy naprawdę mieli świetny pomysł i zrealizowali go po mistrzowsku. W praktyce album ten zamknął wiele dotychczasowych wątków w opowieści, rozbudował istniejące i otworzył drzwi dla nowych. Jeśli ktoś miał wątpliwości po poprzednim albumie czy warto kontynuować lekturę tej serii, to teraz z pewnością czeka z wypiekami na twarzy na kontynuację.
Dziewiąty tom Armady jest przełomowy dla serii. Tutaj po raz pierwszy Navis staje się przyczyną klęski tytułowej floty, doprowadzając przez swą głupotę i naiwność do rzezi na kosmiczną skalę. Autorzy świetnie pokazali jak ludzka arogancja, do tego podszyta szlachetnymi ideałami, potrafi okazać się mordercza w odpowiednio zwodniczych rękach manipulatora. Tom ten zmieni raz...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa tropie terrorystów. Navis zostaje wysłana w celu zinfiltrowania niebezpiecznej organizacji terrorystycznej. W tym celu dostaje przebranie, dzięki któremu ma wzbudzić zaufanie swoich celów.
W odróżnieniu od terrorystów znanych chociażby z tomu piątego ci nie wzbudzają współczucia czy sympatii. Są to bezwzględni przestępcy, którzy nikomu nie ufają. Już pierwsze spotkanie Navis z nimi pokazuje jak są wyrachowani i sprytni. Mają w sobie na tyle charakteru, że mogliby spokojnie być głównymi bohaterami filmu sensacyjnego.
Przy tym jednak sama sytuacja nie wydaje się do końca jednoznaczna moralnie. Tak w połowie tomu zostaje ujawniona pewna tajemnica, która sprawia, że zarówno Navis, jak i czytelnicy mogą się zastanawiać nad słusznością dalszych działań. Scenariusz jednak jest na tyle perfidny, że skręca w pewnym momencie w jeszcze inną stroną i byłem bardzo zaszokowany. Nie spodziewałem się, że scenarzysta odważy się zrobić coś takiego. Kiedy już wydawało się, że nic mnie bardziej nie zaskoczy, to ostatnia strona sugeruje bardzo obiecujący wątek w kolejnym tomie.
Poza tajemnicami, których nie mogę ujawnić, żeby nie zdradzić fabuły, tom wprowadza pewien nowy element świata przedstawionego. Man na myśli kamuflaż Navis w formie przedstawicielki innego gatunku. Szczególnie pomysłowy jest sposób przechytrzenia telepatycznych skanów.
Rysunki jak zawsze nie zawodzą. Tym razem najbardziej w pamięć zapada spektakularna scena w finale. Dzięki rozrzuceniu wielu kadrów na dwóch stronach czytelnik odczuwa cały ogrom tego zdarzenia.
Moim zdaniem jest to jeden z lepszych tomów serii. Skutecznie bawi się z oczekiwaniami czytelnika i wystawia go na próbę emocjonalną. Zachęca też do lektury kolejnej części.
Na tropie terrorystów. Navis zostaje wysłana w celu zinfiltrowania niebezpiecznej organizacji terrorystycznej. W tym celu dostaje przebranie, dzięki któremu ma wzbudzić zaufanie swoich celów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW odróżnieniu od terrorystów znanych chociażby z tomu piątego ci nie wzbudzają współczucia czy sympatii. Są to bezwzględni przestępcy, którzy nikomu nie ufają. Już pierwsze spotkanie...