Powieść utrzymana w niekonwencjonalnym stylu, z charakterystyczną narracją i sposobem konstruowania zdań (to co dominuje przynajmniej z mojej perspektywy u większości pisarzy to budowanie zdan obfitujących w czasami może i niepotrzebną ilość słow, u Fante wygląda to zupełnie inaczej, jakby każde słowo było przemyślane tysiąc razy, konkretne, rzeczowe). Urzekł mnie wyjątkowo lekką historią, przepełnioną paradoksami, pokazującą, że życie w sumie bazuje na takich paradoksach, jest pełne zmiennych nieprzewidywalnych. Fante wyjątkowo dobrze podszedł do tematu rodziny i pracy, wydobył najważniejsze aspekty u rodzin z niższych sfer, o których pisarze całkowicie zapomnieli. Podsumowując ksiązka złotem opiewająca, poruszająca kwestie zakopane głęboko w podziemiach, poruszająca jak i nauczająca, polecam każdemu.
Dzięki Bukowski, teraz mamy wspólnego Boga
Powieść utrzymana w niekonwencjonalnym stylu, z charakterystyczną narracją i sposobem konstruowania zdań (to co dominuje przynajmniej z mojej perspektywy u większości pisarzy to budowanie zdan obfitujących w czasami może i niepotrzebną ilość słow, u Fante wygląda to zupełnie inaczej, jakby każde słowo było przemyślane tysiąc razy,...
Po długiej i nużącej przygodzie z „Lolitą” Nabokova miałem ochotę przeczytać coś lekkiego, napisanego przystępnym językiem. Zachęcony pochlebczymi komentarzami Bukowskiego (dzięki Buk!), sięgnąłem po „Bractwo Winnego Grona” Johna Fante. Moje oczekiwania zostały wręcz zmiażdżone. Dawno nie czytałem książki, która tak bardzo, by mnie pochłonęła. Mimo nie nazbyt pokomplikowanego warsztatu Fante wytworzył u mnie całą masę przemyśleń na temat społeczeństwa, starości, upadku moralnego, pracy, a przede wszystkim roli rodziny (szczególnie ojca) w życiu człowieka. Lektura niezwykle lekka, jak na zagadnienia, które zostały w niej poruszone. Nie spotkałem jeszcze w swoim życiu pisarza, który byłby tak naturalny w tym, co tworzy. Z pewnością wrócę do „Bractwa Winnego Grona”, a na razie żegnam się z lekturą, z niezwykle pozytywnymi wspomnieniami i nadzieją, iż zyska ona znacznie większy rozgłos, niż posiada aktualnie, bo prostu na to zasługuje.
10/10
Po długiej i nużącej przygodzie z „Lolitą” Nabokova miałem ochotę przeczytać coś lekkiego, napisanego przystępnym językiem. Zachęcony pochlebczymi komentarzami Bukowskiego (dzięki Buk!), sięgnąłem po „Bractwo Winnego Grona” Johna Fante. Moje oczekiwania zostały wręcz zmiażdżone. Dawno nie czytałem książki, która tak bardzo, by mnie pochłonęła. Mimo nie nazbyt...
Dawno już nie czytałam nic tak bezpretensjonalnego, lekkiego i zarazem dobrego, jak ta książka Fantego. To moja druga (po Pyle) pozycja tego autora, w 100% zgadzam się z Bukowskim, że pisarz jest doskonały oraz nie dziwię się faktowi, że Bukowski uważał go za swojego boga! <3 Wspaniale prosta historia, opisana barwnym a jednocześnie prostym językiem, polecam!! Nie można się oderwać!!
Dawno już nie czytałam nic tak bezpretensjonalnego, lekkiego i zarazem dobrego, jak ta książka Fantego. To moja druga (po Pyle) pozycja tego autora, w 100% zgadzam się z Bukowskim, że pisarz jest doskonały oraz nie dziwię się faktowi, że Bukowski uważał go za swojego boga! <3 Wspaniale prosta historia, opisana barwnym a jednocześnie prostym językiem, polecam!! Nie można się...
Lekka książka przesiąknięta jednocześnie smutkiem i radością życiową. 50-letni Henry dowiaduje się od młodszego brata, Mario, że ich szaleni rodzice chcą się rozwodzić. Nie wierzy w to, jednak postanawia wyruszyć w podróż samolotem do rodzinnej miejscowości w celu odwiedzenia staruszków.
Książka opowiada o trudach rodzinnych, gdzie syn, mający już swoją rodzinę, chce wrócić do młodzieńczych lat, gdyż wtedy było łatwiej. Twierdzi, że "został urodzony, by być synem, nie ojcem". Ojciec, z zawodu kamieniarz, chce postawić ostatnią swoją budowlę w mieście - wędzarnię. Chce również, aby Henry mu w tym pomógł. Ten broni się zaciekle, jednak nie śmiałby zostawić swojego ojca na pastwę losu, dlatego decyduje się pomóc. Zaczyna rozumieć, że im człowiek jest starszy, tym bardziej upierdliwy i uparty, ale też tym bardziej pobłażliwie do niego trzeba podchodzić, należy przytakiwać, wspierać i pomagać.
Książka piękna w swej prostocie, opisująca miłość i nienawiść do rodziców w jednym, ostatecznie zrozumienie ich i pogodzenie się z życiem.
Lekka książka przesiąknięta jednocześnie smutkiem i radością życiową. 50-letni Henry dowiaduje się od młodszego brata, Mario, że ich szaleni rodzice chcą się rozwodzić. Nie wierzy w to, jednak postanawia wyruszyć w podróż samolotem do rodzinnej miejscowości w celu odwiedzenia staruszków.
Książka opowiada o trudach rodzinnych, gdzie syn, mający już swoją rodzinę, chce wrócić...
Pierwsze zetknięcie z Fantem, choć bardzo chciałem zacząć od sławetnego "Pyłu", od którego to "wszystko" się zaczęło (przynajmniej dla Bukowskiego, w jakimś stopniu). Przede wszystkim - tę prozę bardzo dobrze się czyta. Z jednej strony oklepana, banalna fabuła i zwykła obyczajówka, a jednak płynie się przez tekst, pomagają w tym również krótkie rozdziały. Dobry, przejrzysty styl, świetne, dynamiczne dialogi, całość bezpretensjonalna. Fante umiał swobodnie i rzeczowo operować prostym językiem, ale potrafił także zaszarżować poetyckimi wtrętami, ciekawymi porównaniami i epitetami (tutaj ukłony powinny iść także w stronę tłumaczki). Widać przy okazji, że Fante "robił w holiłudzie": "Bractwo winnego grona" to gotowy materiał na film. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że to jedna z ostatnich prac tego autora, pisał ją, gdy był już zapomniany i schorowany. Można powiedzieć, że Fante to taki uładzony Bukowski. Czy raczej, żeby oddać sprawiedliwość: Bukowski to chropowaty, brudniejszy Fante. To po prostu solidna, porządna lektura, a o taką, niestety, dziś coraz trudniej.
Pierwsze zetknięcie z Fantem, choć bardzo chciałem zacząć od sławetnego "Pyłu", od którego to "wszystko" się zaczęło (przynajmniej dla Bukowskiego, w jakimś stopniu). Przede wszystkim - tę prozę bardzo dobrze się czyta. Z jednej strony oklepana, banalna fabuła i zwykła obyczajówka, a jednak płynie się przez tekst, pomagają w tym również krótkie rozdziały. Dobry, przejrzysty...
Dawno nie czytałam czegoś tak prostego a zarazem tak dobrego. Od pierwszych stron chichotalam, by wreszcie poryczec się jak bóbr pod koniec. Książka dla wszystkich, którzy zdążyli się już dowiedzieć, że życie nigdy nie jest tylko czarno-białe, a ludzie rzadko tylko dobrzy, albo tylko źli. Dla wszystkich synów i córek, którzy na przekór rozsądkowi, kochają łajdaków, którzy przypadkiem są ojcami; dla wszystkich łajdaków, którzy kochając, zadają ciosy. Dla wszystkich, którzy rozumieją, że czasem tak po prostu jest. ..
Dawno nie czytałam czegoś tak prostego a zarazem tak dobrego. Od pierwszych stron chichotalam, by wreszcie poryczec się jak bóbr pod koniec. Książka dla wszystkich, którzy zdążyli się już dowiedzieć, że życie nigdy nie jest tylko czarno-białe, a ludzie rzadko tylko dobrzy, albo tylko źli. Dla wszystkich synów i córek, którzy na przekór rozsądkowi, kochają łajdaków,...
piękna, bliska życiu, książka. w każdym, na przykład pogórniczym, miasteczku można spotkać podobne bractwo winnego grona, grupkę facetów, którzy razem się rodzą, wychowują, pracują w jednym zakładzie, piją w jednym barze i powoli odchodzą.
piękna, bliska życiu, książka. w każdym, na przykład pogórniczym, miasteczku można spotkać podobne bractwo winnego grona, grupkę facetów, którzy razem się rodzą, wychowują, pracują w jednym zakładzie, piją w jednym barze i powoli odchodzą.
Gdy zauważyłam tę interesującą książkę w dodatku z takim napisem seria Kultowa od razu postanowiłam ją nabyć. Chociaż rozsądek mi mówił, że właśnie w ten sposób człowiek zostaje właścicielem niepotrzebnych i niechcianych książek zostałam właścicielką tomiku i nie żałuję.
Tak jak zaznaczono w opisie książka jest opowieścią Henry'ego o swoim ojcu i w ogóle o rodzinie, którą przez dłuższy czas uważał za toksyczną z winy despotyzmu i pijaństwa ojca oraz patologicznej zazdrości matki - dewociarskiej katoliczki. Z tych powodów wcale i w ogóle nie miał ochoty na kontakt, ale przyjechał do rodzinnego miasteczka, gdyż podstarzali rodzice postanowili się rozstać. Okazuje się, że czas wiele zmienił. Henry, który sam jest teraz 50 latkiem i od dawna ojcem, stara się teraz lepiej zrozumieć swojego ojca i jego postępowanie. Wie, że może wynika to ze sposobu jaki staruszek kiedyś był wychowywany i warunków w jakich żył. Zresztą czy można mieć uwagi do ojca gdy się nie wie czy dobrze wychowuje się własnych synów?
Ta opowieść robi wrażenie, chociaż wydaje się taka pozornie prosta a może właśnie dlatego... Najtrudniej chyba wypowiedzieć się z sensem poruszając tematy bliskie sercu: rodzina, miłość, przyjaźń, sens życia. Wydaje mi się, że autor osiągnął sukces. Zostawił mnie z wrażeniem że przyszło mu to bez wysiłku, bo utwór napisany jest z humorem i lekko. Nie wiem ile w tym wszystkim własnych doświadczeń, ale wydaje się, że dużo. Ciekawie napisane. Polecam. Sama szukam innych dzieł pisarza, bo uważam że warto poznać jego dorobek będący jednym z ciekawszych w literaturze amerykańskiej.
Gdy zauważyłam tę interesującą książkę w dodatku z takim napisem seria Kultowa od razu postanowiłam ją nabyć. Chociaż rozsądek mi mówił, że właśnie w ten sposób człowiek zostaje właścicielem niepotrzebnych i niechcianych książek zostałam właścicielką tomiku i nie żałuję.
Tak jak zaznaczono w opisie książka jest opowieścią Henry'ego o swoim ojcu i w ogóle o rodzinie, którą...
"Dzieci były gwoździami, które ukrzyżowały go na mojej matce. Gdyby nie dzieci, byłby wolny jak ptak."
"Sądzę, że pchała go wściekłość na cały świat, pragnienie zatriumfowania nad miejscowym establishmentem, typowe dla imigranta poczucie, że jest outsiderem."
"Dzieci były gwoździami, które ukrzyżowały go na mojej matce. Gdyby nie dzieci, byłby wolny jak ptak."
"Sądzę, że pchała go wściekłość na cały świat, pragnienie zatriumfowania nad miejscowym establishmentem, typowe dla imigranta poczucie, że jest outsiderem."
Znać biografię Johna Fante, to tak jakby znać fabułę większości z jego powieści. Oszczędne, nieobszerne książeczki, poruszające zwykle te same tematy, które potrafią jednak naprawdę zaczarować. Największym jego fanem był Charles Bukowski, który doprowadził do ponownego wydania powieści swojego mistrza, gdy ten był już u kresu życia. W roku 1977, kiedy z powodu cukrzycy amputowano mu obie nogi, wydał swoją przedostatnią powieść – „Bractwo winnego grona”.
Bohaterem charakterystycznym dla twórczości Fante jest jego alter ego Arturo Bandini, syn włoskich imigrantów, pragnący zostać pisarzem. Można sądzić, że bohaterem Bractwa winnego grona jest jego starsza wersja, uznany i niepozbawiony cynizmu pisarz w średnim wieku Henry Molise, który powraca do rodzinnego miasteczka, by spotkać się ze swoją szaloną, włoską rodziną. Powieść traktuje o akceptacji bolesnych wspomnień i pojednaniu, jednak dla mnie jest to przede wszystkim opowieść o odchodzeniu starego, barwnego świata na rzecz zunifikowanej, nijakiej rzeczywistości. Nie da się ukryć, że ojciec bohatera Nick Molise, to kawał sukinsyna, uparciucha, egoisty i tyrana, przez całe życie delektującego się winem i hazardem, mającego dobro rodziny w głębokim poważaniu. Wraz ze swoimi przyjaciółmi, członkami tytułowego bractwa (mówiąc mniej poetycznie: pijakami) nieustannie tęskni za dniami swej chwały, które starość odesłała precz. Praca, przygoda, oddawanie się przyjemnościom, to sens jego życia, wbrew rozsądkowi, odpowiedzialności, własnemu i cudzemu dobru. Nie przejmuje się chorobą, gardzi wyrzeczeniami, śmierć w szpitalu jest poniżej jego godności. Mimo wad, wzbudza podziw dla konsekwencji w szalonych, często głupich uczynkach i wyborach.
Starsze pokolenie żyje dalej w swoim włoskim świecie, pachnącym rozmarynem i bazylią, z własną hierarchią i absurdami. Natomiast młodzi są dużo bardziej zamerykanizowani: jeden syn martwi się tylko o pieniądze i drży o posadę w banku; drugi jest w stanie każdego zostawić na lodzie, jeśli akurat leci ważny mecz bejsbolowy. Ze starej kultury zostało chyba tylko zamiłowanie do niebiańskich włoskich potraw, wyczarowywanych przez matkę. Dużo zwyczajniejsi, a przez to nijacy, pozbawieni charakteru, wyposażeni w banalny, powszechny zestaw wad. Brak im fantazji, niepowtarzalności i dumy ojców. Jako wyraźny symbol tego podziału odczytuję cmentarz w miasteczku, dzielący się na dwie części: starą - baśniową krainę, wypełnioną ozdobnymi nagrobkami, groteskowymi, marmurowymi figurami i bujną roślinnością, oraz nową - bezpłciową, sterylną, z prostymi płytkami nagrobnymi i skoszonym trawnikiem. Do tego drugiego świata został przeniesiony stary Nick Molise po śmierci: do trumny uróżowiono mu twarz i wygładzono bruzdy "tryumfu i porażki". Taki jest ten nowy świat, tak samo pełen wad, ale pozbawiony przypraw i prawdy.
Jak mówiłam, Fante oparł właściwie całą twórczość na własnej biografii i doświadczeniach, potrafił w niesamowicie prosty i mocny sposób przedstawić swoje nostalgiczne opowieści o codziennych sytuacjach i uczuciach. Trudno opisać na czym polega urok jego prozy - jest jak prosta, ale czarująca melodia - nie stara się nas oszołomić rozbudowanymi opisami i zawiłymi metaforami, a jednak jest pełna odcieni i refleksji. Chociaż bohaterem jego powieści jest zwykle pisarz, literatura jest gdzieś na obwodnicy jego świata, ważniejsze jest życie: poszukiwanie szczęście, rozczarowanie, kłótnie i ból. „Bractwo winnego grona” jest niezwykle dojrzałą powieścią, pisaną z punktu widzenia osoby, która wiele wycierpiała, a mimo to nadal potrafi cieszyć się procesem tworzenia. Wspaniale jest czytać twórczość człowieka, dla którego pomiędzy życiem i literaturą jest znak równości.
Znać biografię Johna Fante, to tak jakby znać fabułę większości z jego powieści. Oszczędne, nieobszerne książeczki, poruszające zwykle te same tematy, które potrafią jednak naprawdę zaczarować. Największym jego fanem był Charles Bukowski, który doprowadził do ponownego wydania powieści swojego mistrza, gdy ten był już u kresu życia. W roku 1977, kiedy z powodu cukrzycy...
Włosi kochają swoje życie, ale czasami jeszcze bardziej kochają swoją śmierć.
Włosi kochają swoje życie, ale czasami jeszcze bardziej kochają swoją śmierć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDzięki Bukowski, teraz mamy wspólnego Boga
Powieść utrzymana w niekonwencjonalnym stylu, z charakterystyczną narracją i sposobem konstruowania zdań (to co dominuje przynajmniej z mojej perspektywy u większości pisarzy to budowanie zdan obfitujących w czasami może i niepotrzebną ilość słow, u Fante wygląda to zupełnie inaczej, jakby każde słowo było przemyślane tysiąc razy, konkretne, rzeczowe). Urzekł mnie wyjątkowo lekką historią, przepełnioną paradoksami, pokazującą, że życie w sumie bazuje na takich paradoksach, jest pełne zmiennych nieprzewidywalnych. Fante wyjątkowo dobrze podszedł do tematu rodziny i pracy, wydobył najważniejsze aspekty u rodzin z niższych sfer, o których pisarze całkowicie zapomnieli. Podsumowując ksiązka złotem opiewająca, poruszająca kwestie zakopane głęboko w podziemiach, poruszająca jak i nauczająca, polecam każdemu.
Dzięki Bukowski, teraz mamy wspólnego Boga
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść utrzymana w niekonwencjonalnym stylu, z charakterystyczną narracją i sposobem konstruowania zdań (to co dominuje przynajmniej z mojej perspektywy u większości pisarzy to budowanie zdan obfitujących w czasami może i niepotrzebną ilość słow, u Fante wygląda to zupełnie inaczej, jakby każde słowo było przemyślane tysiąc razy,...
Po długiej i nużącej przygodzie z „Lolitą” Nabokova miałem ochotę przeczytać coś lekkiego, napisanego przystępnym językiem. Zachęcony pochlebczymi komentarzami Bukowskiego (dzięki Buk!), sięgnąłem po „Bractwo Winnego Grona” Johna Fante. Moje oczekiwania zostały wręcz zmiażdżone. Dawno nie czytałem książki, która tak bardzo, by mnie pochłonęła. Mimo nie nazbyt pokomplikowanego warsztatu Fante wytworzył u mnie całą masę przemyśleń na temat społeczeństwa, starości, upadku moralnego, pracy, a przede wszystkim roli rodziny (szczególnie ojca) w życiu człowieka. Lektura niezwykle lekka, jak na zagadnienia, które zostały w niej poruszone. Nie spotkałem jeszcze w swoim życiu pisarza, który byłby tak naturalny w tym, co tworzy. Z pewnością wrócę do „Bractwa Winnego Grona”, a na razie żegnam się z lekturą, z niezwykle pozytywnymi wspomnieniami i nadzieją, iż zyska ona znacznie większy rozgłos, niż posiada aktualnie, bo prostu na to zasługuje.
10/10
Po długiej i nużącej przygodzie z „Lolitą” Nabokova miałem ochotę przeczytać coś lekkiego, napisanego przystępnym językiem. Zachęcony pochlebczymi komentarzami Bukowskiego (dzięki Buk!), sięgnąłem po „Bractwo Winnego Grona” Johna Fante. Moje oczekiwania zostały wręcz zmiażdżone. Dawno nie czytałem książki, która tak bardzo, by mnie pochłonęła. Mimo nie nazbyt...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDawno już nie czytałam nic tak bezpretensjonalnego, lekkiego i zarazem dobrego, jak ta książka Fantego. To moja druga (po Pyle) pozycja tego autora, w 100% zgadzam się z Bukowskim, że pisarz jest doskonały oraz nie dziwię się faktowi, że Bukowski uważał go za swojego boga! <3 Wspaniale prosta historia, opisana barwnym a jednocześnie prostym językiem, polecam!! Nie można się oderwać!!
Dawno już nie czytałam nic tak bezpretensjonalnego, lekkiego i zarazem dobrego, jak ta książka Fantego. To moja druga (po Pyle) pozycja tego autora, w 100% zgadzam się z Bukowskim, że pisarz jest doskonały oraz nie dziwię się faktowi, że Bukowski uważał go za swojego boga! <3 Wspaniale prosta historia, opisana barwnym a jednocześnie prostym językiem, polecam!! Nie można się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLekka książka przesiąknięta jednocześnie smutkiem i radością życiową. 50-letni Henry dowiaduje się od młodszego brata, Mario, że ich szaleni rodzice chcą się rozwodzić. Nie wierzy w to, jednak postanawia wyruszyć w podróż samolotem do rodzinnej miejscowości w celu odwiedzenia staruszków.
Książka opowiada o trudach rodzinnych, gdzie syn, mający już swoją rodzinę, chce wrócić do młodzieńczych lat, gdyż wtedy było łatwiej. Twierdzi, że "został urodzony, by być synem, nie ojcem". Ojciec, z zawodu kamieniarz, chce postawić ostatnią swoją budowlę w mieście - wędzarnię. Chce również, aby Henry mu w tym pomógł. Ten broni się zaciekle, jednak nie śmiałby zostawić swojego ojca na pastwę losu, dlatego decyduje się pomóc. Zaczyna rozumieć, że im człowiek jest starszy, tym bardziej upierdliwy i uparty, ale też tym bardziej pobłażliwie do niego trzeba podchodzić, należy przytakiwać, wspierać i pomagać.
Książka piękna w swej prostocie, opisująca miłość i nienawiść do rodziców w jednym, ostatecznie zrozumienie ich i pogodzenie się z życiem.
Lekka książka przesiąknięta jednocześnie smutkiem i radością życiową. 50-letni Henry dowiaduje się od młodszego brata, Mario, że ich szaleni rodzice chcą się rozwodzić. Nie wierzy w to, jednak postanawia wyruszyć w podróż samolotem do rodzinnej miejscowości w celu odwiedzenia staruszków.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka opowiada o trudach rodzinnych, gdzie syn, mający już swoją rodzinę, chce wrócić...
Dla miłośników Bukowskiego pozycja obowiązkowa!
Dla miłośników Bukowskiego pozycja obowiązkowa!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toczytadło na leniwe popołudnie
czytadło na leniwe popołudnie
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsze zetknięcie z Fantem, choć bardzo chciałem zacząć od sławetnego "Pyłu", od którego to "wszystko" się zaczęło (przynajmniej dla Bukowskiego, w jakimś stopniu). Przede wszystkim - tę prozę bardzo dobrze się czyta. Z jednej strony oklepana, banalna fabuła i zwykła obyczajówka, a jednak płynie się przez tekst, pomagają w tym również krótkie rozdziały. Dobry, przejrzysty styl, świetne, dynamiczne dialogi, całość bezpretensjonalna. Fante umiał swobodnie i rzeczowo operować prostym językiem, ale potrafił także zaszarżować poetyckimi wtrętami, ciekawymi porównaniami i epitetami (tutaj ukłony powinny iść także w stronę tłumaczki). Widać przy okazji, że Fante "robił w holiłudzie": "Bractwo winnego grona" to gotowy materiał na film. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że to jedna z ostatnich prac tego autora, pisał ją, gdy był już zapomniany i schorowany. Można powiedzieć, że Fante to taki uładzony Bukowski. Czy raczej, żeby oddać sprawiedliwość: Bukowski to chropowaty, brudniejszy Fante. To po prostu solidna, porządna lektura, a o taką, niestety, dziś coraz trudniej.
Pierwsze zetknięcie z Fantem, choć bardzo chciałem zacząć od sławetnego "Pyłu", od którego to "wszystko" się zaczęło (przynajmniej dla Bukowskiego, w jakimś stopniu). Przede wszystkim - tę prozę bardzo dobrze się czyta. Z jednej strony oklepana, banalna fabuła i zwykła obyczajówka, a jednak płynie się przez tekst, pomagają w tym również krótkie rozdziały. Dobry, przejrzysty...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDawno nie czytałam czegoś tak prostego a zarazem tak dobrego. Od pierwszych stron chichotalam, by wreszcie poryczec się jak bóbr pod koniec. Książka dla wszystkich, którzy zdążyli się już dowiedzieć, że życie nigdy nie jest tylko czarno-białe, a ludzie rzadko tylko dobrzy, albo tylko źli. Dla wszystkich synów i córek, którzy na przekór rozsądkowi, kochają łajdaków, którzy przypadkiem są ojcami; dla wszystkich łajdaków, którzy kochając, zadają ciosy. Dla wszystkich, którzy rozumieją, że czasem tak po prostu jest. ..
Dawno nie czytałam czegoś tak prostego a zarazem tak dobrego. Od pierwszych stron chichotalam, by wreszcie poryczec się jak bóbr pod koniec. Książka dla wszystkich, którzy zdążyli się już dowiedzieć, że życie nigdy nie jest tylko czarno-białe, a ludzie rzadko tylko dobrzy, albo tylko źli. Dla wszystkich synów i córek, którzy na przekór rozsądkowi, kochają łajdaków,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowiem tylko... JOHN FANTE!!!!!!!!!!
Powiem tylko... JOHN FANTE!!!!!!!!!!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo topiękna, bliska życiu, książka. w każdym, na przykład pogórniczym, miasteczku można spotkać podobne bractwo winnego grona, grupkę facetów, którzy razem się rodzą, wychowują, pracują w jednym zakładzie, piją w jednym barze i powoli odchodzą.
piękna, bliska życiu, książka. w każdym, na przykład pogórniczym, miasteczku można spotkać podobne bractwo winnego grona, grupkę facetów, którzy razem się rodzą, wychowują, pracują w jednym zakładzie, piją w jednym barze i powoli odchodzą.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdy zauważyłam tę interesującą książkę w dodatku z takim napisem seria Kultowa od razu postanowiłam ją nabyć. Chociaż rozsądek mi mówił, że właśnie w ten sposób człowiek zostaje właścicielem niepotrzebnych i niechcianych książek zostałam właścicielką tomiku i nie żałuję.
Tak jak zaznaczono w opisie książka jest opowieścią Henry'ego o swoim ojcu i w ogóle o rodzinie, którą przez dłuższy czas uważał za toksyczną z winy despotyzmu i pijaństwa ojca oraz patologicznej zazdrości matki - dewociarskiej katoliczki. Z tych powodów wcale i w ogóle nie miał ochoty na kontakt, ale przyjechał do rodzinnego miasteczka, gdyż podstarzali rodzice postanowili się rozstać. Okazuje się, że czas wiele zmienił. Henry, który sam jest teraz 50 latkiem i od dawna ojcem, stara się teraz lepiej zrozumieć swojego ojca i jego postępowanie. Wie, że może wynika to ze sposobu jaki staruszek kiedyś był wychowywany i warunków w jakich żył. Zresztą czy można mieć uwagi do ojca gdy się nie wie czy dobrze wychowuje się własnych synów?
Ta opowieść robi wrażenie, chociaż wydaje się taka pozornie prosta a może właśnie dlatego... Najtrudniej chyba wypowiedzieć się z sensem poruszając tematy bliskie sercu: rodzina, miłość, przyjaźń, sens życia. Wydaje mi się, że autor osiągnął sukces. Zostawił mnie z wrażeniem że przyszło mu to bez wysiłku, bo utwór napisany jest z humorem i lekko. Nie wiem ile w tym wszystkim własnych doświadczeń, ale wydaje się, że dużo. Ciekawie napisane. Polecam. Sama szukam innych dzieł pisarza, bo uważam że warto poznać jego dorobek będący jednym z ciekawszych w literaturze amerykańskiej.
Gdy zauważyłam tę interesującą książkę w dodatku z takim napisem seria Kultowa od razu postanowiłam ją nabyć. Chociaż rozsądek mi mówił, że właśnie w ten sposób człowiek zostaje właścicielem niepotrzebnych i niechcianych książek zostałam właścicielką tomiku i nie żałuję.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak jak zaznaczono w opisie książka jest opowieścią Henry'ego o swoim ojcu i w ogóle o rodzinie, którą...
"Dzieci były gwoździami, które ukrzyżowały go na mojej matce. Gdyby nie dzieci, byłby wolny jak ptak."
"Sądzę, że pchała go wściekłość na cały świat, pragnienie zatriumfowania nad miejscowym establishmentem, typowe dla imigranta poczucie, że jest outsiderem."
"Dzieci były gwoździami, które ukrzyżowały go na mojej matce. Gdyby nie dzieci, byłby wolny jak ptak."
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Sądzę, że pchała go wściekłość na cały świat, pragnienie zatriumfowania nad miejscowym establishmentem, typowe dla imigranta poczucie, że jest outsiderem."
Znać biografię Johna Fante, to tak jakby znać fabułę większości z jego powieści. Oszczędne, nieobszerne książeczki, poruszające zwykle te same tematy, które potrafią jednak naprawdę zaczarować. Największym jego fanem był Charles Bukowski, który doprowadził do ponownego wydania powieści swojego mistrza, gdy ten był już u kresu życia. W roku 1977, kiedy z powodu cukrzycy amputowano mu obie nogi, wydał swoją przedostatnią powieść – „Bractwo winnego grona”.
Bohaterem charakterystycznym dla twórczości Fante jest jego alter ego Arturo Bandini, syn włoskich imigrantów, pragnący zostać pisarzem. Można sądzić, że bohaterem Bractwa winnego grona jest jego starsza wersja, uznany i niepozbawiony cynizmu pisarz w średnim wieku Henry Molise, który powraca do rodzinnego miasteczka, by spotkać się ze swoją szaloną, włoską rodziną. Powieść traktuje o akceptacji bolesnych wspomnień i pojednaniu, jednak dla mnie jest to przede wszystkim opowieść o odchodzeniu starego, barwnego świata na rzecz zunifikowanej, nijakiej rzeczywistości. Nie da się ukryć, że ojciec bohatera Nick Molise, to kawał sukinsyna, uparciucha, egoisty i tyrana, przez całe życie delektującego się winem i hazardem, mającego dobro rodziny w głębokim poważaniu. Wraz ze swoimi przyjaciółmi, członkami tytułowego bractwa (mówiąc mniej poetycznie: pijakami) nieustannie tęskni za dniami swej chwały, które starość odesłała precz. Praca, przygoda, oddawanie się przyjemnościom, to sens jego życia, wbrew rozsądkowi, odpowiedzialności, własnemu i cudzemu dobru. Nie przejmuje się chorobą, gardzi wyrzeczeniami, śmierć w szpitalu jest poniżej jego godności. Mimo wad, wzbudza podziw dla konsekwencji w szalonych, często głupich uczynkach i wyborach.
Starsze pokolenie żyje dalej w swoim włoskim świecie, pachnącym rozmarynem i bazylią, z własną hierarchią i absurdami. Natomiast młodzi są dużo bardziej zamerykanizowani: jeden syn martwi się tylko o pieniądze i drży o posadę w banku; drugi jest w stanie każdego zostawić na lodzie, jeśli akurat leci ważny mecz bejsbolowy. Ze starej kultury zostało chyba tylko zamiłowanie do niebiańskich włoskich potraw, wyczarowywanych przez matkę. Dużo zwyczajniejsi, a przez to nijacy, pozbawieni charakteru, wyposażeni w banalny, powszechny zestaw wad. Brak im fantazji, niepowtarzalności i dumy ojców. Jako wyraźny symbol tego podziału odczytuję cmentarz w miasteczku, dzielący się na dwie części: starą - baśniową krainę, wypełnioną ozdobnymi nagrobkami, groteskowymi, marmurowymi figurami i bujną roślinnością, oraz nową - bezpłciową, sterylną, z prostymi płytkami nagrobnymi i skoszonym trawnikiem. Do tego drugiego świata został przeniesiony stary Nick Molise po śmierci: do trumny uróżowiono mu twarz i wygładzono bruzdy "tryumfu i porażki". Taki jest ten nowy świat, tak samo pełen wad, ale pozbawiony przypraw i prawdy.
Jak mówiłam, Fante oparł właściwie całą twórczość na własnej biografii i doświadczeniach, potrafił w niesamowicie prosty i mocny sposób przedstawić swoje nostalgiczne opowieści o codziennych sytuacjach i uczuciach. Trudno opisać na czym polega urok jego prozy - jest jak prosta, ale czarująca melodia - nie stara się nas oszołomić rozbudowanymi opisami i zawiłymi metaforami, a jednak jest pełna odcieni i refleksji. Chociaż bohaterem jego powieści jest zwykle pisarz, literatura jest gdzieś na obwodnicy jego świata, ważniejsze jest życie: poszukiwanie szczęście, rozczarowanie, kłótnie i ból. „Bractwo winnego grona” jest niezwykle dojrzałą powieścią, pisaną z punktu widzenia osoby, która wiele wycierpiała, a mimo to nadal potrafi cieszyć się procesem tworzenia. Wspaniale jest czytać twórczość człowieka, dla którego pomiędzy życiem i literaturą jest znak równości.
Znać biografię Johna Fante, to tak jakby znać fabułę większości z jego powieści. Oszczędne, nieobszerne książeczki, poruszające zwykle te same tematy, które potrafią jednak naprawdę zaczarować. Największym jego fanem był Charles Bukowski, który doprowadził do ponownego wydania powieści swojego mistrza, gdy ten był już u kresu życia. W roku 1977, kiedy z powodu cukrzycy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna książka, opowiadająca o trudnych relacjach między ojcem i synami. Absolutnie warto po nią sięgnąć.
Świetna książka, opowiadająca o trudnych relacjach między ojcem i synami. Absolutnie warto po nią sięgnąć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to