Lubię Joannę Szczepkowską. Lubię jej sposób pisania. Ciekawi mnie jej spojrzenie na świat.
Każde spotkanie z twórczością Joanny Szczepkowskiej, czy to pisarską, czy aktorską, to dla mnie ważne i inspirujące wydarzenie.
Lubię Joannę Szczepkowską. Lubię jej sposób pisania. Ciekawi mnie jej spojrzenie na świat.
Każde spotkanie z twórczością Joanny Szczepkowskiej, czy to pisarską, czy aktorską, to dla mnie ważne i inspirujące wydarzenie.
Nie lubię kombatanckiego patosu owiniętego w katolicko-papieską otoczkę. A Szczepkowska przez pryzmat takiego właśnie męczeństwa i martyrologii opisuje lata 1953-1989. Przepuszcza wszystko dodatkowo przez typowo kobiecy filtr narracyjny, co jeszcze bardziej mnie od tej książki odrzuca.
Krótkie formy, które stworzyła autorka, dotyczą momentów zwrotnych w historii PRL, m.in. śmierć Stalina, październik ’56, marzec ’68, grudzień ’70, powstanie KOR w ’76 i „Solidarności” w ’80, grudzień ’81, wreszcie czerwiec ’89. Bardzo dużo wspomnień Szczepkowska poświęciła Halinie Mikołajskiej. Często też wspomina o Michniku, Kuroniu. Rysuje ostry podział: oni (komuniści) i my (opozycjoniści). Stosuje w swych tekstach mnóstwo wyświechtanych frazesów: o malowaniu trawy na zielono (twierdzi, że sama widziała, jak robotnicy wyjmowali pędzle i otwierali puszki z zieloną farbą, ba! sama im ją wiozła!), o pustych półkach, na których tylko stał ocet. Że nie wspomnę o paskudnej manierze pisania słowa „Papież” dużą literą. Skądinąd jest to błąd językowy, „papież” to nazwa pełnionej funkcji, więc piszemy małą.
Wkurza mnie też, jak ktoś coś cytuje, i robi to niedokładnie. A to się Szczepkowskiej zdarza nagminnie. Przykłady: autorka twierdzi, że Cyrankiewicz groził, że „kto odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odetnie”. Tymczasem Cyrankiewicz mówił o ręce, którą władza ludowa „odrąbie”. To zasadnicza różnica. Dalej – Szczepkowska leci sztampą i stereotypem, i zapisała, że na spotkaniu Gierka ze stoczniowcami na jego pytanie „Pomożecie?”, padła odpowiedź „Pomożemy!!! Pomożemy, towarzyszu!”. Guzik prawda, wystarczy odtworzyć to nagranie na YT. Odpowiedzią na „Pomożecie” były oklaski. Ale nawet tego nie chciało się Szczepkowskiej sprawdzać. Bardzo przeinaczyła i skróciła też słynne słowa Gierka o śląskiej wodzie, która pogruchocze wrogom Polski Ludowej kości.
Dobrze, że chociaż szczegółowo i zgodnie z prawdą opisała historię swojego najsłynniejszego występu, czyli ogłoszeniu na wizji, że 4 czerwca skończył się w Polsce komunizm.
A poza tym – babska paplanina.
Nie lubię kombatanckiego patosu owiniętego w katolicko-papieską otoczkę. A Szczepkowska przez pryzmat takiego właśnie męczeństwa i martyrologii opisuje lata 1953-1989. Przepuszcza wszystko dodatkowo przez typowo kobiecy filtr narracyjny, co jeszcze bardziej mnie od tej książki odrzuca.
Krótkie formy, które stworzyła autorka, dotyczą momentów zwrotnych w historii PRL, m.in....
„4 czerwca skończył się w Polsce komunizm”- to sławne oświadczenie z dziennika telewizyjnego nie wszyscy może pamiętają. Ale dzięki Joannie Szczepkowskiej dostajemy krótki rys historyczny komunizmu, od 1955 r, kiedy to 1 maja aktorka się urodziła. Rok po roku najważniejsze wydarzenia w kraju i ich wpływ na życie aktorki czy jej bliskich. Dostajemy trzeźwy osąd tamtego systemu, tamtych wydarzę, tamtejszego zakłamania. Najdawniejsze wspomnienia, z pozycji dziecka, pokazują, w jak schizofrenicznym świecie trzeba było żyć, jak trzeba było praktykować „dwójmyślenie”, by nie zagubić się i swoich ideałów. Wiele incydentów np. o komitetach kolejkowych, cenzurze, pokątnym handlu mięsem czyta się jak scenariusze Barei. Choć humorystyczne, podszyte są także goryczą i zmuszają do zadumy nad opresyjnością tamtego systemu. Wybór Jana Pawła, strajki, delegalizacja Solidarności, sprawa Przemyka i księdza Popiełuszki oraz Okrągły Stół – oto niektóre ważne wydarzenia, które komentuje autorka. Osobisty ton tych wynurzeń, dobry styl, interesujące szczegóły z przebiegu aktorskiej kariery sprawiają, że jest to bardzo przyjemna lektura. Dla wszystkich nieobeznanych z historią PRL-u jest to ciekawa publikacja, bo w przystępny sposób przybliża ten temat.
„4 czerwca skończył się w Polsce komunizm”- to sławne oświadczenie z dziennika telewizyjnego nie wszyscy może pamiętają. Ale dzięki Joannie Szczepkowskiej dostajemy krótki rys historyczny komunizmu, od 1955 r, kiedy to 1 maja aktorka się urodziła. Rok po roku najważniejsze wydarzenia w kraju i ich wpływ na życie aktorki czy jej bliskich. Dostajemy trzeźwy osąd tamtego...
Lubię Joannę Szczepkowską. Lubię jej sposób pisania. Ciekawi mnie jej spojrzenie na świat.
Każde spotkanie z twórczością Joanny Szczepkowskiej, czy to pisarską, czy aktorską, to dla mnie ważne i inspirujące wydarzenie.
Lubię Joannę Szczepkowską. Lubię jej sposób pisania. Ciekawi mnie jej spojrzenie na świat.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażde spotkanie z twórczością Joanny Szczepkowskiej, czy to pisarską, czy aktorską, to dla mnie ważne i inspirujące wydarzenie.
Nie lubię kombatanckiego patosu owiniętego w katolicko-papieską otoczkę. A Szczepkowska przez pryzmat takiego właśnie męczeństwa i martyrologii opisuje lata 1953-1989. Przepuszcza wszystko dodatkowo przez typowo kobiecy filtr narracyjny, co jeszcze bardziej mnie od tej książki odrzuca.
Krótkie formy, które stworzyła autorka, dotyczą momentów zwrotnych w historii PRL, m.in. śmierć Stalina, październik ’56, marzec ’68, grudzień ’70, powstanie KOR w ’76 i „Solidarności” w ’80, grudzień ’81, wreszcie czerwiec ’89. Bardzo dużo wspomnień Szczepkowska poświęciła Halinie Mikołajskiej. Często też wspomina o Michniku, Kuroniu. Rysuje ostry podział: oni (komuniści) i my (opozycjoniści). Stosuje w swych tekstach mnóstwo wyświechtanych frazesów: o malowaniu trawy na zielono (twierdzi, że sama widziała, jak robotnicy wyjmowali pędzle i otwierali puszki z zieloną farbą, ba! sama im ją wiozła!), o pustych półkach, na których tylko stał ocet. Że nie wspomnę o paskudnej manierze pisania słowa „Papież” dużą literą. Skądinąd jest to błąd językowy, „papież” to nazwa pełnionej funkcji, więc piszemy małą.
Wkurza mnie też, jak ktoś coś cytuje, i robi to niedokładnie. A to się Szczepkowskiej zdarza nagminnie. Przykłady: autorka twierdzi, że Cyrankiewicz groził, że „kto odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odetnie”. Tymczasem Cyrankiewicz mówił o ręce, którą władza ludowa „odrąbie”. To zasadnicza różnica. Dalej – Szczepkowska leci sztampą i stereotypem, i zapisała, że na spotkaniu Gierka ze stoczniowcami na jego pytanie „Pomożecie?”, padła odpowiedź „Pomożemy!!! Pomożemy, towarzyszu!”. Guzik prawda, wystarczy odtworzyć to nagranie na YT. Odpowiedzią na „Pomożecie” były oklaski. Ale nawet tego nie chciało się Szczepkowskiej sprawdzać. Bardzo przeinaczyła i skróciła też słynne słowa Gierka o śląskiej wodzie, która pogruchocze wrogom Polski Ludowej kości.
Dobrze, że chociaż szczegółowo i zgodnie z prawdą opisała historię swojego najsłynniejszego występu, czyli ogłoszeniu na wizji, że 4 czerwca skończył się w Polsce komunizm.
A poza tym – babska paplanina.
Nie lubię kombatanckiego patosu owiniętego w katolicko-papieską otoczkę. A Szczepkowska przez pryzmat takiego właśnie męczeństwa i martyrologii opisuje lata 1953-1989. Przepuszcza wszystko dodatkowo przez typowo kobiecy filtr narracyjny, co jeszcze bardziej mnie od tej książki odrzuca.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrótkie formy, które stworzyła autorka, dotyczą momentów zwrotnych w historii PRL, m.in....
„4 czerwca skończył się w Polsce komunizm”- to sławne oświadczenie z dziennika telewizyjnego nie wszyscy może pamiętają. Ale dzięki Joannie Szczepkowskiej dostajemy krótki rys historyczny komunizmu, od 1955 r, kiedy to 1 maja aktorka się urodziła. Rok po roku najważniejsze wydarzenia w kraju i ich wpływ na życie aktorki czy jej bliskich. Dostajemy trzeźwy osąd tamtego systemu, tamtych wydarzę, tamtejszego zakłamania. Najdawniejsze wspomnienia, z pozycji dziecka, pokazują, w jak schizofrenicznym świecie trzeba było żyć, jak trzeba było praktykować „dwójmyślenie”, by nie zagubić się i swoich ideałów. Wiele incydentów np. o komitetach kolejkowych, cenzurze, pokątnym handlu mięsem czyta się jak scenariusze Barei. Choć humorystyczne, podszyte są także goryczą i zmuszają do zadumy nad opresyjnością tamtego systemu. Wybór Jana Pawła, strajki, delegalizacja Solidarności, sprawa Przemyka i księdza Popiełuszki oraz Okrągły Stół – oto niektóre ważne wydarzenia, które komentuje autorka. Osobisty ton tych wynurzeń, dobry styl, interesujące szczegóły z przebiegu aktorskiej kariery sprawiają, że jest to bardzo przyjemna lektura. Dla wszystkich nieobeznanych z historią PRL-u jest to ciekawa publikacja, bo w przystępny sposób przybliża ten temat.
„4 czerwca skończył się w Polsce komunizm”- to sławne oświadczenie z dziennika telewizyjnego nie wszyscy może pamiętają. Ale dzięki Joannie Szczepkowskiej dostajemy krótki rys historyczny komunizmu, od 1955 r, kiedy to 1 maja aktorka się urodziła. Rok po roku najważniejsze wydarzenia w kraju i ich wpływ na życie aktorki czy jej bliskich. Dostajemy trzeźwy osąd tamtego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to