Po miesiącach walki z tą publikacją, w końcu ją skończyłam. To nie tak, że opowiadania są "złe", po prostu archaiczny styl pisania oraz bardzo dziwne fabuły (które mam wrażenie często ucinały się w połowie, albo całkowicie zmieniały tematykę) nie za bardzo przypadły mi do gustu. Mimo wszystko doceniam, że taka książka została wydana, szczególnie że polska wersja pojawiła się w 1989 roku. Doceniam, że twórcy pasjonowali się tematem, że istnieje wstęp, wyjaśniający niektóre decyzje oraz kontekst, że opowiadania posegregowano tematycznie, że na końcu opisani są autorzy, ich biografie i dzieła (szczególnie, że duża część notowana jest na tłumaczoną na polski po raz pierwszy). Czytając te opowiadania, jednocześnie skończyłam reportaż Gottland, w którym wspomniane jest niszczenie "bezwartościowych" książek podczas komunizmu i myślę, że biorąc pod uwagę ten dodatkowy kontekst (i nawet wzmiankę, że wydawcy nie udało się dotrzeć do wszystkich opowiadań, które chciano zawrzeć), na kolejnym poziomie doceniam, że ta publikacja istnieje.
Ale bolały mnie przez całą lekturę sieroty w tekście, więc nie mogę ocenić tego wyżej. Nawet nie wiem, czy był to wymóg edytorski tyle lat temu, ale jednak zabolało 💔
Po miesiącach walki z tą publikacją, w końcu ją skończyłam. To nie tak, że opowiadania są "złe", po prostu archaiczny styl pisania oraz bardzo dziwne fabuły (które mam wrażenie często ucinały się w połowie, albo całkowicie zmieniały tematykę) nie za bardzo przypadły mi do gustu. Mimo wszystko doceniam, że taka książka została wydana, szczególnie że polska wersja pojawiła...
Wydana w roku 1989, kiedy trudno było dostać w księgarni jakąś książkę, w przeciwieństwie do obecnego zalewu, najczęściej, przeciętnej literatury, książka interesująca, dająca sporą satysfakcję podczas jej czytania. Świetni są ci nieznani szerszemu ogółowi pisarze czescy i chwała autorowi tej antologii za ich prezentację. Powiem, że niektóre zawarte w niej nowelki są całkowicie „odjechane”, surrealistyczne, zwłaszcza te autorstwa Ladislava Klimy. Naprawdę uważam, że to są perełki na miarę wielkiej literatury. Nie pozbawione cech swojego gatunku, są te opowiadania w swej większości przede wszystkim powiastkami filozoficznymi z głębokim podtekstem egzystencjalnym o misternie i gęsto zaplecionej fakturze słowa, budującej niepowtarzalną atmosferę mroku, tajemnicy, zawieszenia i niepewności.
Wydana w roku 1989, kiedy trudno było dostać w księgarni jakąś książkę, w przeciwieństwie do obecnego zalewu, najczęściej, przeciętnej literatury, książka interesująca, dająca sporą satysfakcję podczas jej czytania. Świetni są ci nieznani szerszemu ogółowi pisarze czescy i chwała autorowi tej antologii za ich prezentację. Powiem, że niektóre zawarte w niej nowelki są...
Niestety, otwierające zbiór opowiadanie "Pod Czerwonym Smokiem" J.J. Kolara to plagiat, wręcz gorsza kopia utworu "Niewidzialne oko" duetu Erckmann-Chatrian. Pan Kolar chyba po prostu z grubsza przepisał ten utwór, przeniósł akcję z Norymbergi do Pragi i w podtytule umieścił zapis "wg. Chatriana". Zapis nie dość, że niepełny, to i tak niczego nie zmieniający. Tak jak antologia ta fatalnie się zaczyna, tak i się kończy: "opowiadaniem "J. Vachala, a właściwie jakimś szkicem, będącym fragmentami większego utworu, chyba prześmiewczego pastiszu literatury gotyckiej. Co do reszty zbioru, tylko połowa opowiadań może być zaliczona do literatury grozy, z czego większość jest mocno schematyczna i klasyczna. Kilka razy widać silną inspirację chociażby Poem, co samo w sobie nie jest złe, nie wnosi jednak niczego oryginalnego do gatunku. Niestety mamy tu kilka utworów będących czymś w rodzaju alegorii filozoficznej, na czele z rozdziałem o snach, w których w większości nie do końca wiadomo o co chodzi. Wiadomo natomiast, że z grozą czy opowieścią niesamowitą nie mają moim zdaniem za wiele wspólnego.
Niestety, otwierające zbiór opowiadanie "Pod Czerwonym Smokiem" J.J. Kolara to plagiat, wręcz gorsza kopia utworu "Niewidzialne oko" duetu Erckmann-Chatrian. Pan Kolar chyba po prostu z grubsza przepisał ten utwór, przeniósł akcję z Norymbergi do Pragi i w podtytule umieścił zapis "wg. Chatriana". Zapis nie dość, że niepełny, to i tak niczego nie zmieniający. Tak jak...
Zniechęcona współczesnymi antologiami, wyjęłam z mojej biblioteczki egzemplarz, który już w chwili zakupu przykuł moją uwagę. Zaciekawiła mnie nie tyle okładka, co sam tytuł. Czeska literatura grozy w porównaniu do angielskiej była dla mnie czymś kompletnie nieodkrytym, świeżym i niszowym.
Dlatego cieszy mnie, że pan Jagodziński wpadł wtedy na taki nowatorski pomysł. W ten sposób przybliżył czytelnikowi nie tylko ten rodzaj literatury, ale też pisarzy z tamtych czasów. A tych autorów nie było wcale tak mało. W samej książce, która grubością nie grzeszyła, naliczyłam dwudziestu jeden. Pan Jagodziński wymienił też wielu innych w swoim wprowadzeniu, którzy nie stali się częścią tej antologii.
Poszczególne rozdziały były dla mnie ładnym hołdem dla literatury grozy, która posiada przecież tak wiele ciekawych odcieni. Niesamowite zjawiska, magia i alchemia, miłość, czas i śmierć, sny. Myślę, że każdy miłośnik znalazłaby dla siebie przykuwający uwagę temat. Zadziwiające było też dla mnie to, że pomimo tak dużej ilości autorów, opowiadania były zazwyczaj zawsze na dobrym poziomie. Oczywiście jedne podobały mi się bardziej od innych, ale nie aż tak, żeby poczuć w trakcie czytania jakieś rozdrażnienie. Do tego były krótkie, co też mi przypadło do gustu.
Odniosłam też pewne osobiste odczucie, że upływający czas podziałał na korzyść tych opowiadań, które dojrzały niczym dobre wino do naszych czasów. Sam język, którym operowano w tamtych wiekach, nadawał opowiadaniom niesamowity klimat. Może sama świadomość, że nie znajdę w tej antologii samochodów, autostrad czy dialogów na miarę naszych czasów już mówiło na swoją korzyść. Horror, rozwija się w takich historycznych czasach zupełnie inaczej, i to mi się niesamowicie w tych opowiadaniach podobało.
Szkoda, że nawet po tak długim czasie nie zainteresowano się bardziej pozyskiwaniem i tłumaczeniem czeskich opowiadań, czy powieści grozy. Po wydaniu „Czas i śmierć” minęło już ponad trzydzieści lat, a mimo tego nie znalazłam podobnego zbioru, a i tak już mało znani autorzy odeszli kompletnie w zapomnienie. Zamiast tego wznawia się po raz setny dobrze znane klasyki, co przynosi z oczywistych względów większy dochód.
Zniechęcona współczesnymi antologiami, wyjęłam z mojej biblioteczki egzemplarz, który już w chwili zakupu przykuł moją uwagę. Zaciekawiła mnie nie tyle okładka, co sam tytuł. Czeska literatura grozy w porównaniu do angielskiej była dla mnie czymś kompletnie nieodkrytym, świeżym i niszowym.
Dlatego cieszy mnie, że pan Jagodziński wpadł wtedy na taki nowatorski pomysł. W ten...
No, wyobraźnię to kiedyś mieli pisarze, bez ograniczeń w niektórych przypadkach...
Świetny klimat poetyckiej grozy, czasami creepy grozy, parę pomysłów naprawdę z piekła rodem.
A wszystko to w tonie przypowieści.
Rewelacyjnie się to czytać będzie nocną porą!
POLECAM!
No, wyobraźnię to kiedyś mieli pisarze, bez ograniczeń w niektórych przypadkach...
Świetny klimat poetyckiej grozy, czasami creepy grozy, parę pomysłów naprawdę z piekła rodem.
A wszystko to w tonie przypowieści.
Rewelacyjnie się to czytać będzie nocną porą!
Po miesiącach walki z tą publikacją, w końcu ją skończyłam. To nie tak, że opowiadania są "złe", po prostu archaiczny styl pisania oraz bardzo dziwne fabuły (które mam wrażenie często ucinały się w połowie, albo całkowicie zmieniały tematykę) nie za bardzo przypadły mi do gustu. Mimo wszystko doceniam, że taka książka została wydana, szczególnie że polska wersja pojawiła się w 1989 roku. Doceniam, że twórcy pasjonowali się tematem, że istnieje wstęp, wyjaśniający niektóre decyzje oraz kontekst, że opowiadania posegregowano tematycznie, że na końcu opisani są autorzy, ich biografie i dzieła (szczególnie, że duża część notowana jest na tłumaczoną na polski po raz pierwszy). Czytając te opowiadania, jednocześnie skończyłam reportaż Gottland, w którym wspomniane jest niszczenie "bezwartościowych" książek podczas komunizmu i myślę, że biorąc pod uwagę ten dodatkowy kontekst (i nawet wzmiankę, że wydawcy nie udało się dotrzeć do wszystkich opowiadań, które chciano zawrzeć), na kolejnym poziomie doceniam, że ta publikacja istnieje.
Ale bolały mnie przez całą lekturę sieroty w tekście, więc nie mogę ocenić tego wyżej. Nawet nie wiem, czy był to wymóg edytorski tyle lat temu, ale jednak zabolało 💔
Po miesiącach walki z tą publikacją, w końcu ją skończyłam. To nie tak, że opowiadania są "złe", po prostu archaiczny styl pisania oraz bardzo dziwne fabuły (które mam wrażenie często ucinały się w połowie, albo całkowicie zmieniały tematykę) nie za bardzo przypadły mi do gustu. Mimo wszystko doceniam, że taka książka została wydana, szczególnie że polska wersja pojawiła...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydana w roku 1989, kiedy trudno było dostać w księgarni jakąś książkę, w przeciwieństwie do obecnego zalewu, najczęściej, przeciętnej literatury, książka interesująca, dająca sporą satysfakcję podczas jej czytania. Świetni są ci nieznani szerszemu ogółowi pisarze czescy i chwała autorowi tej antologii za ich prezentację. Powiem, że niektóre zawarte w niej nowelki są całkowicie „odjechane”, surrealistyczne, zwłaszcza te autorstwa Ladislava Klimy. Naprawdę uważam, że to są perełki na miarę wielkiej literatury. Nie pozbawione cech swojego gatunku, są te opowiadania w swej większości przede wszystkim powiastkami filozoficznymi z głębokim podtekstem egzystencjalnym o misternie i gęsto zaplecionej fakturze słowa, budującej niepowtarzalną atmosferę mroku, tajemnicy, zawieszenia i niepewności.
Wydana w roku 1989, kiedy trudno było dostać w księgarni jakąś książkę, w przeciwieństwie do obecnego zalewu, najczęściej, przeciętnej literatury, książka interesująca, dająca sporą satysfakcję podczas jej czytania. Świetni są ci nieznani szerszemu ogółowi pisarze czescy i chwała autorowi tej antologii za ich prezentację. Powiem, że niektóre zawarte w niej nowelki są...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety, otwierające zbiór opowiadanie "Pod Czerwonym Smokiem" J.J. Kolara to plagiat, wręcz gorsza kopia utworu "Niewidzialne oko" duetu Erckmann-Chatrian. Pan Kolar chyba po prostu z grubsza przepisał ten utwór, przeniósł akcję z Norymbergi do Pragi i w podtytule umieścił zapis "wg. Chatriana". Zapis nie dość, że niepełny, to i tak niczego nie zmieniający. Tak jak antologia ta fatalnie się zaczyna, tak i się kończy: "opowiadaniem "J. Vachala, a właściwie jakimś szkicem, będącym fragmentami większego utworu, chyba prześmiewczego pastiszu literatury gotyckiej. Co do reszty zbioru, tylko połowa opowiadań może być zaliczona do literatury grozy, z czego większość jest mocno schematyczna i klasyczna. Kilka razy widać silną inspirację chociażby Poem, co samo w sobie nie jest złe, nie wnosi jednak niczego oryginalnego do gatunku. Niestety mamy tu kilka utworów będących czymś w rodzaju alegorii filozoficznej, na czele z rozdziałem o snach, w których w większości nie do końca wiadomo o co chodzi. Wiadomo natomiast, że z grozą czy opowieścią niesamowitą nie mają moim zdaniem za wiele wspólnego.
Niestety, otwierające zbiór opowiadanie "Pod Czerwonym Smokiem" J.J. Kolara to plagiat, wręcz gorsza kopia utworu "Niewidzialne oko" duetu Erckmann-Chatrian. Pan Kolar chyba po prostu z grubsza przepisał ten utwór, przeniósł akcję z Norymbergi do Pragi i w podtytule umieścił zapis "wg. Chatriana". Zapis nie dość, że niepełny, to i tak niczego nie zmieniający. Tak jak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZniechęcona współczesnymi antologiami, wyjęłam z mojej biblioteczki egzemplarz, który już w chwili zakupu przykuł moją uwagę. Zaciekawiła mnie nie tyle okładka, co sam tytuł. Czeska literatura grozy w porównaniu do angielskiej była dla mnie czymś kompletnie nieodkrytym, świeżym i niszowym.
Dlatego cieszy mnie, że pan Jagodziński wpadł wtedy na taki nowatorski pomysł. W ten sposób przybliżył czytelnikowi nie tylko ten rodzaj literatury, ale też pisarzy z tamtych czasów. A tych autorów nie było wcale tak mało. W samej książce, która grubością nie grzeszyła, naliczyłam dwudziestu jeden. Pan Jagodziński wymienił też wielu innych w swoim wprowadzeniu, którzy nie stali się częścią tej antologii.
Poszczególne rozdziały były dla mnie ładnym hołdem dla literatury grozy, która posiada przecież tak wiele ciekawych odcieni. Niesamowite zjawiska, magia i alchemia, miłość, czas i śmierć, sny. Myślę, że każdy miłośnik znalazłaby dla siebie przykuwający uwagę temat. Zadziwiające było też dla mnie to, że pomimo tak dużej ilości autorów, opowiadania były zazwyczaj zawsze na dobrym poziomie. Oczywiście jedne podobały mi się bardziej od innych, ale nie aż tak, żeby poczuć w trakcie czytania jakieś rozdrażnienie. Do tego były krótkie, co też mi przypadło do gustu.
Odniosłam też pewne osobiste odczucie, że upływający czas podziałał na korzyść tych opowiadań, które dojrzały niczym dobre wino do naszych czasów. Sam język, którym operowano w tamtych wiekach, nadawał opowiadaniom niesamowity klimat. Może sama świadomość, że nie znajdę w tej antologii samochodów, autostrad czy dialogów na miarę naszych czasów już mówiło na swoją korzyść. Horror, rozwija się w takich historycznych czasach zupełnie inaczej, i to mi się niesamowicie w tych opowiadaniach podobało.
Szkoda, że nawet po tak długim czasie nie zainteresowano się bardziej pozyskiwaniem i tłumaczeniem czeskich opowiadań, czy powieści grozy. Po wydaniu „Czas i śmierć” minęło już ponad trzydzieści lat, a mimo tego nie znalazłam podobnego zbioru, a i tak już mało znani autorzy odeszli kompletnie w zapomnienie. Zamiast tego wznawia się po raz setny dobrze znane klasyki, co przynosi z oczywistych względów większy dochód.
Zniechęcona współczesnymi antologiami, wyjęłam z mojej biblioteczki egzemplarz, który już w chwili zakupu przykuł moją uwagę. Zaciekawiła mnie nie tyle okładka, co sam tytuł. Czeska literatura grozy w porównaniu do angielskiej była dla mnie czymś kompletnie nieodkrytym, świeżym i niszowym.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDlatego cieszy mnie, że pan Jagodziński wpadł wtedy na taki nowatorski pomysł. W ten...
No, wyobraźnię to kiedyś mieli pisarze, bez ograniczeń w niektórych przypadkach...
Świetny klimat poetyckiej grozy, czasami creepy grozy, parę pomysłów naprawdę z piekła rodem.
A wszystko to w tonie przypowieści.
Rewelacyjnie się to czytać będzie nocną porą!
POLECAM!
No, wyobraźnię to kiedyś mieli pisarze, bez ograniczeń w niektórych przypadkach...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietny klimat poetyckiej grozy, czasami creepy grozy, parę pomysłów naprawdę z piekła rodem.
A wszystko to w tonie przypowieści.
Rewelacyjnie się to czytać będzie nocną porą!
POLECAM!
Dziwaczne. Mocno pachnące naftaliną. Szkoda czasu.
Dziwaczne. Mocno pachnące naftaliną. Szkoda czasu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFajna rzecz. Są tu perełki w stylu Poe'go. Rozdział o snach omijać. Żal, że więcej opowiadań tych pisarzy nie wydano w Polsce.
Fajna rzecz. Są tu perełki w stylu Poe'go. Rozdział o snach omijać. Żal, że więcej opowiadań tych pisarzy nie wydano w Polsce.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to