"Kto by się spodziewał?” to naprawdę szalona komedia od @mustread.wydawnictwo
Poznajemy tu Barri, nauczycielkę, która działa impulsywnie, przez co regularnie pakuje się w dziwne, często niezręczne sytuacje i kłopoty. Ale to, do czego posuwa się w tej historii... przebija wszystko, bo główna bohaterka udaje własną ciążę! 🫣
To historia o tym, jak trudno wyplątać się z kłamstwa, jak bardzo chcemy gdzieś pasować i być częścią grupy, zwłaszcza wtedy, gdy czujemy się zupełnie inni. Gdy nasze priorytety kompletnie mijają się z tym, co myślą inni... 🙄
Z jednej strony to zabawna książka, pełna komediowych zwrotów akcji i dziwnych sytuacji... a z drugiej jest trochę smutna, bo Barri w końcu zaczyna czuć, że gdzieś należy. Że ktoś ją zauważa. Tylko czy naprawdę musi udawać ciążę, żeby być ważna? Zdecydowanie nie. 🥺
Podczas czytania kilka razy się zaśmiałam, ale jeszcze częściej czułam po prostu współczucie. I mimo że historia ma potencjał, to czegoś mi zabrakło, bo nie do końca potrafiłam wejść w emocje bohaterki. Styl autorki jest luźny i przystępny, ale chyba po prostu nie do końca trafił w mój gust. Specyficzna bohaterka, zagmatwana fabuła i wyjątkowy styl autorki, to szalone połączenie. 😁
Mimo wszystko, jeśli macie ochotę na coś lekkiego, trochę szalonego, ale z morałem, to warto dać tej książce szansę. ♥️
Współpraca barterowa
Ale to było zakręcone...
"Kto by się spodziewał?” to naprawdę szalona komedia od @mustread.wydawnictwo
Poznajemy tu Barri, nauczycielkę, która działa impulsywnie, przez co regularnie pakuje się w dziwne, często niezręczne sytuacje i kłopoty. Ale to, do czego posuwa się w tej historii... przebija wszystko, bo główna bohaterka udaje własną ciążę! 🫣
"Kto by się spodziewał?" Anny Brook-Mitchell to opowieść o Barri Brown, która właśnie jest w trudnym momencie swojego życia i ma wszystkiego dość. Mąż niespodziewanie oznajmia, że odchodzi, a w pracy czuje się niedoceniana i wykorzystywana, po części dlatego, że nie jest matką. Wpada więc na pomysł, aby udawać bycie w ciąży, co ma doprowadzić do tego, czego jej teraz trzeba - nowego początku. Problem w tym, że na małej wyspie ciężko utrzymać tajemnicę...
Miałam niemały problem z oceną tej książki. Z jednej strony podobał mi się humor zawarty w tej historii - jest go sporo, a momentami nawet jest przerysowany. Zaś z drugiej strony mamy tutaj poruszone dość istotne kwestie jak presja społeczeństwa i oczekiwania względem kobiet. To taka historia, która jednocześnie może rozbawić, ale także pozostawić z pewną refleksją. Autorka całkiem umiejętnie balansuje między lżejszymi i trudniejszymi momentami tej opowieści - całość zdaje się być wyważona i spójna pod tym względem.
Natomiast główna bohaterka to w moim odczuciu najsłabsza część tej książki. Mimo, iż Barri jest po trzydziestce to bywa irytująca, trudna i często nieszczera wobec bliskich. Brook-Mitchell starała się pokazać, dlaczego taka jest, jednak mimo współczucia, nie pochwalałam pewnych jej decyzji/zachowań.
"Kto by się spodziewał?" to słodko-gorzka opowieść, momentami zabawna, a fragmentami trochę trudniejsza. Trochę nierówna pod względem dynamiki, szczególnie w pierwszej połowie jest sporo nic nie wnoszących treści. Jest to opowieść o samotności, niespełnieniu, trudnych relacjach oraz presji i oczekiwań innych.
"Kto by się spodziewał?" Anny Brook-Mitchell to opowieść o Barri Brown, która właśnie jest w trudnym momencie swojego życia i ma wszystkiego dość. Mąż niespodziewanie oznajmia, że odchodzi, a w pracy czuje się niedoceniana i wykorzystywana, po części dlatego, że nie jest matką. Wpada więc na pomysł, aby udawać bycie w ciąży, co ma doprowadzić do tego, czego jej teraz trzeba...
Współpraca reklamowa z @gorzka.czekolada.wydawnictwo
Barri Brown ma dość. Rozpad małżeństwa, brak docenienia w pracy i poczucie, że utknęła w miejscu, prowadzą ją do dość niekonwencjonalnego pomysłu. Postanawia udawać ciążę, żeby zyskać coś, czego najbardziej potrzebuje: czasu i przestrzeni na nowy początek. Problem w tym, że na małej wyspie nic nie pozostaje tajemnicą, a jedno kłamstwo bardzo szybko zaczyna wymykać się spod kontrolii.
„Kto by się spodziewał” to książka, która totalnie mnie zaskoczyła. Spodziewałam się lekkiej, trochę absurdalnej historii i dokładnie to dostałam, jednak w pakiecie z czymś znacznie głębszym.To opowieść, która zdecydowanie bawi, ale też zostawia cię z lekkim uczuciem dyskomfortu i skłania do refleksji.
Humor jest tu momentami bardzo brytyjski, sytuacyjny, trochę przerysowany. Jednocześnie pod tym wszystkim kryje się naprawdę ważna historia o presji społecznej, o tym, jak bardzo świat lubi mówić kobietom, jak powinny żyć, i czego powinny pragnąć.
Barri nie jest bohaterką, którą od razu się kocha. Jest momentami trudna, impulsywna, nawet irytująca. Natomiast im dalej wsiąkałam w tę historię, tym bardziej zaczynałam ją rozumieć, a potem też kibicować, nawet jeśli jej decyzje były, delikatnie mówiąc, dyskusyjne.
Bardzo podobało mi się to, jak autorka balansuje między lekkością a ciężarem tej historii. Mamy tu komiczne sytuacje, absurdalne zwroty akcji, ale też tematy, które zostają w głowie na dłużej — samotność, niespełnienie, trudne relacje i poczucie, że wszyscy wokół wiedzą lepiej, jak powinno wyglądać twoje życie.
Momentami tempo w książce trochę siada, a niektóre rozwiązania fabularne są dość pretekstowe, ale mimo to czytało mi się ją świetnie i naprawdę wciągnęłam się w tę historię. To taka słodko-gorzka opowieść, która daje rozrywkę, ale nie jest o niczym. I właśnie za ten balans polubiłam ją najbardziej. 💛
Współpraca reklamowa z @gorzka.czekolada.wydawnictwo
Barri Brown ma dość. Rozpad małżeństwa, brak docenienia w pracy i poczucie, że utknęła w miejscu, prowadzą ją do dość niekonwencjonalnego pomysłu. Postanawia udawać ciążę, żeby zyskać coś, czego najbardziej potrzebuje: czasu i przestrzeni na nowy początek. Problem w tym, że na małej wyspie nic nie pozostaje tajemnicą, a...
Ta książka odbiła się szerokim echem w bookmediach, dlatego byłam jej ogromnie ciekawa. Sama tematyka wydawała się bardzo interesująca, a historia bohaterki od początku mnie intrygowała.
Barri nie spodziewała się, że jej mąż odejdzie, zostawiając ją jedynie z wiadomością, że to koniec. Nie przypuszczała też, że w końcu zostanie doceniona jako nauczycielka i otrzyma awans. A już na pewno nie spodziewała się ciąży, zwłaszcza że nigdy nie chciała mieć dzieci. Mimo to wszyscy wokół zakładają, że zostanie matką.
Od roku płatnego urlopu dzieli ją tylko kilka miesięcy udawania: siedem sztucznych brzuchów i szafa pełna ciążowych sukienek. Plan wydaje się idealny, a wizja wyrwania się z małej wyspy jest niezwykle kusząca. Problem w tym, że w tak niewielkiej społeczności trudno cokolwiek utrzymać w tajemnicy.
Nigdy wcześniej nie spotkałam się z podobnym motywem w książkach, dlatego z dużym entuzjazmem sięgnęłam po tę historię. Jednak im bardziej zagłębiałam się w fabułę, tym częściej miałam wrażenie, że niektóre elementy są mi już znane. Nie jest to jednak duży minus.
Barri to bohaterka, którą można określić jako outsiderkę. Życie nie było dla niej szczególnie łaskawe, a ona sama długo nie wykazywała inicjatywy, by coś zmienić. Kieruje się raczej przekonaniem, że „jakoś to będzie”. Pomysł z udawaną ciążą ma być dla niej szansą na nowy początek i finansową stabilizację.
Z czasem jednak sytuacja zaczyna się komplikować. Im dalej brnie w kłamstwo, tym więcej tajemnic wychodzi na jaw, a wyrzuty sumienia stają się coraz silniejsze. Przyznanie się do prawdy nie jest proste, bo mogłoby pociągnąć za sobą konsekwencje dla innych osób. Barri staje więc na życiowym rozdrożu i musi zdecydować, którą drogą chce podążyć.
Ważną rolę w historii odgrywa również Callum, zagubiony młody dorosły, któremu Barri próbuje pomóc odnaleźć właściwą ścieżkę. Ten wątek był ciekawym uzupełnieniem głównej fabuły.
Książka jest angażująca i czyta się ją bardzo szybko. Z dużym zainteresowaniem śledziłam rozwój wydarzeń, zastanawiając się, kiedy plan Barri zacznie się sypać. Trzeba jednak przyznać, że bohaterka przez długi czas radzi sobie z sytuacją zaskakująco dobrze.
Na uwagę zasługuje również wątek jej byłego męża, który momentami był naprawdę poruszający, szczególnie ze względu na jego postawę.
Styl autorki jest lekki i przystępny, co zdecydowanie sprzyja płynnej lekturze.
To ciekawa historia z oryginalnym pomysłem na fabułę. Może nie jest to książka wybitna, ale zdecydowanie potrafi wciągnąć i zapewnić dobrą rozrywkę. Jeśli szukacie lekkiej i angażującej lektury, warto po nią sięgnąć.
Ta książka odbiła się szerokim echem w bookmediach, dlatego byłam jej ogromnie ciekawa. Sama tematyka wydawała się bardzo interesująca, a historia bohaterki od początku mnie intrygowała.
Barri nie spodziewała się, że jej mąż odejdzie, zostawiając ją jedynie z wiadomością, że to koniec. Nie przypuszczała też, że w końcu zostanie doceniona jako nauczycielka i otrzyma awans....
"Kto by się spodziewał" to książka, która od razu mnie zaciekawiła swoim pomysłem. Historia kobiety, która udaje ciążę, żeby dostać rok płatnego urlopu brzmi dość szalenie, ale właśnie to sprawia, że chce się czytać dalej.
Mamy tu lekką obyczajówkę z nutką humoru, ale też
z ważniejszymi tematami w tle.
Bardzo fajna i wciągająca historia, napisana prostym
i przyjemnym stylem. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale muszę przyznać, że książkę czytało mi się naprawdę szybko. Styl jest lekki,
a całość dobrze się odbiera.
Autorka pokazuje w książce temat zmiany i potrzeby ucieczki od obecnego życia. Barri czuje się niedoceniona, zmęczona i trochę zagubiona.
Jej decyzja jest dość kontrowersyjna, ale momentami można ją zrozumieć. Pokazuje to, jak czasami człowiek potrafi zrobić coś głupiego, żeby tylko coś zmienić.
Mamy tutaj też pokazane życie na małej wyspie, gdzie wszyscy wszystko o sobie wiedzą. To dodaje historii napięcia, bo cały czas czeka się, aż ktoś odkryje prawdę. Im dalej w historię, tym więcej pojawia się wątpliwości i wyrzutów sumienia u głównej bohaterki.
Ta książka wywołała u mnie różne emocje. Momentami było zabawnie, ale były też chwile, kiedy było mi po prostu szkoda Barri. Czasami mnie denerwowała swoimi decyzjami, ale mimo wszystko jej kibicowałam.
Polecam tę książkę!
To lekka, ale ciekawa historia, która potrafi wciągnąć
i dać do myślenia.
Czytajcie!
[współpraca recenzencka]
"Kto by się spodziewał" to książka, która od razu mnie zaciekawiła swoim pomysłem. Historia kobiety, która udaje ciążę, żeby dostać rok płatnego urlopu brzmi dość szalenie, ale właśnie to sprawia, że chce się czytać dalej.
Mamy tu lekką obyczajówkę z nutką humoru, ale też
z ważniejszymi tematami w tle.
Bardzo fajna i wciągająca historia, napisana prostym
i przyjemnym...
"Kto by się spodziewał" Anny Brook - Mitchel to zabawna powieść obyczajowa, która wyróżnia się nietypowym pomysłem na fabułę. Barri Brown, sfrustrowana życiem i porzucona przez męża, postanawia udawać ciążę, by zdobyć rok płatnego urlopu i zacząć wszystko od nowa. Książka wydaje się komedią pomyłek i niedopowiedzeń. Autorka zwraca szczególną uwagę na problem presji społecznej wobec kobiet i oczekiwań dotyczących macieżyństwa. Bohaterowie są różnorodni, skontrastowani. Barii, główna bohaterka nie jest idealna, ze swoimi życiem rodzi sobie dobrze. Zdecydowałam się sięgnąć po książkę o tej tematyce ze względu na ciekawą nieoczywistą fabułę.
"Kto by się spodziewał" Anny Brook - Mitchel to zabawna powieść obyczajowa, która wyróżnia się nietypowym pomysłem na fabułę. Barri Brown, sfrustrowana życiem i porzucona przez męża, postanawia udawać ciążę, by zdobyć rok płatnego urlopu i zacząć wszystko od nowa. Książka wydaje się komedią pomyłek i niedopowiedzeń. Autorka zwraca szczególną uwagę na problem presji...
Życie Bari Brown nagle legnie w gruzach, zostawia ją bez słowa mąż a w pracy musi ustąpić awansu koleżance. Po momentach rozczarowań i niesprawiedliwości wpada na pomysł, by zmienić swoje życie i zdobyć rok płatnego urlopu, przez najbliższe dziewięć miesięcy będzie udawać, że jest w ciąży. Od tego marzenia dzieli ją kilka miesięcy, siedem sztucznych brzuchów.
Ta historia jest tak absurdalna, że nie da się jej nie czytać. Kobieta, która udaje, że jest w ciąży nie spodziewała się, że ta droga będzie bardzo kręta. Bohaterka jest trochę irytująca, bo jak na swój wiek czasami zachowuje się bardzo irracjonalnie. Wszystko co robi jest lekko nieprzemyślane i chaotyczne, to może naprawdę irytować. Dla niej cała ta farsa związana z ciążą, to idealny moment, by poznać się na nowo, wyjść ze strefy komfortu i faktycznie tak jest. Cała historia jest słodko-gorzka, skłania do pewnych refleksji, pokazuje, że nic się nie dzieje bez przyczyny.
Ta książka ma swoje wzloty i upadki, ale naprawdę da się czytać. Ja spędziłam przy niej bardzo dobry czas i patrząc na ten tytuł uśmiecham się do siebie. Jeżeli uwielbiacie takie historie, to ta książka jest dla was.
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Gorzka Czekolada.
Życie Bari Brown nagle legnie w gruzach, zostawia ją bez słowa mąż a w pracy musi ustąpić awansu koleżance. Po momentach rozczarowań i niesprawiedliwości wpada na pomysł, by zmienić swoje życie i zdobyć rok płatnego urlopu, przez najbliższe dziewięć miesięcy będzie udawać, że jest w ciąży. Od tego marzenia dzieli ją kilka miesięcy, siedem sztucznych brzuchów.
Tytuł - " Kto by się spodziewał"
Autor: Anna Brook- Mitchell
Wydawnictwo Gorzka Czekolada
5/2026
„Kto by się spodziewał” to powieść obyczajowa z elementami humoru i refleksji, która zaskakuje swoim punktem wyjścia i stopniowo odsłania bardziej złożoną, emocjonalną warstwę.
Bohaterką historii jest Barri Brown – nauczycielka zmęczona życiem i rozczarowana zarówno pracą, jak i związkiem, który zostaje zakończony przez SMS. W przypływie frustracji wpada na absurdalny pomysł: postanawia udawać ciążę, by zdobyć rok płatnego urlopu i zacząć od nowa, pomysł idealny przyznajcie sami , a czy wykonie go też będzie proste ...
To, co początkowo brzmi jak lekka komedia pomyłek, szybko przeradza się w opowieść o konsekwencjach kłamstwa, presji społecznej i potrzebie zmiany.
Autorka ma lekkie pióro, takie , że przez książkę się płynie po prostu a humor w tej historii jest subtelny i często ironiczny, taki jaki bardzo lubię.
Dzięki temu książkę czyta się szybko i przyjemnie, mimo że porusza poważniejsze tematy, takie jak wypalenie, samotność czy poczucie niespełnienia.
Barri to postać daleka od ideału – bywa egoistyczna, zgryźliwa, momentami irytująca, ale właśnie przez to bardzo autentyczna i takie bohaterki lubię.
Jej decyzje mogą budzić sprzeczne emocje, jednak łatwo zrozumieć jej motywacje i frustracje.
Nie jest idealna. Nie zawsze podejmuje dobre decyzje.
Czasem się gubi, czasem wątpi — ale właśnie przez to wydaje się tak bliska nam czytelnikom .
I chyba dlatego tak łatwo się przy niej zatrzymać na dłużej.
To książka o:
wyborach, które nie są proste
-uczuciach, które pojawiają się w nieoczywistych momentach
- i o tym, że życie bardzo rzadko układa się tak, jak planujemy
Najbardziej ujęło mnie to, jak bardzo ta historia jest… ludzka.
Bez idealizowania. Bez przesady.
Po prostu — prawdziwa.
Nie jest idealna. Nie zawsze podejmuje dobre decyzje.
Czasem się gubi, czasem wątpi — ale właśnie przez to wydaje się tak bliska.
I chyba dlatego tak łatwo się przy niej zatrzymać na dłużej.
To książka o:
wyborach, które nie są proste
-uczuciach, które pojawiają się w nieoczywistych momentach
- i o tym, że życie bardzo rzadko układa się tak, jak planujemy
Najbardziej ujęło mnie to, jak bardzo ta historia jest… ludzka.
Bez idealizowania. Bez przesady.
Po prostu — prawdziwa.
Książka balansuje między komizmem a refleksją. Pokazuje, że:
czasem desperackie decyzje wynikają z potrzeby kontroli nad własnym życiem,
pozornie niewinne kłamstwo może prowadzić do poważnych konsekwencji,
zmiana wymaga odwagi – ale też uczciwości wobec siebie.
Początkowa lekkość stopniowo ustępuje miejsca bardziej gorzkim i skłaniającym do myślenia wnioskom.
„Kto by się spodziewał” to książka, która zaczyna się jak lekka historia z przymrużeniem oka, ale z czasem okazuje się opowieścią o zagubieniu, potrzebie zmiany i konsekwencjach własnych wyborów. Idealna dla osób, które lubią obyczajówki z humorem, ale też z głębszym przekazem.
📚🖤 Recenzja 🖤 📚
Tytuł - " Kto by się spodziewał"
Autor: Anna Brook- Mitchell
Wydawnictwo Gorzka Czekolada
5/2026
„Kto by się spodziewał” to powieść obyczajowa z elementami humoru i refleksji, która zaskakuje swoim punktem wyjścia i stopniowo odsłania bardziej złożoną, emocjonalną warstwę.
Bohaterką historii jest Barri Brown – nauczycielka zmęczona życiem i...
Kto by się spodziewał, że ta książka tak bardzo przypadnie mi do gustu?
Przyznam szczerze, że na początku byłam na nie. Sięgając po tytuł ·Kto by się spodziewał?· nie miałam zielonego pojęcia, na co się piszę. Trochę myślałam że to będzie absurdalna komedia z wieloma wpadkami i historiami ciężkimi do ogarnięcia rozumem. Że to będzie historia przepełniona gagami.
I może właśnie na początku tak było. Miałam ciężko, nie umiałam się przekonać do fabuły, do postępowania głównej bohaterki. Ba, ja nawet nie polubiłam głównej bohaterki, Barri.
Ale nadszedł taki moment w trakcie lektury, że mnie poruszyła, czego w ogóle się po niej nie spodziewałam.
To nie jest lekka książka, to jest naładowana emocjami historia, podczas czytania której można się śmiać lub płakać. A ja w ogóle się nie śmiałam, ja zaczęłam wymyślać razem z główną bohaterką jak postąpić następnym razem, jak nieco wyjaśnić sytuację, w której się ona znalazła. Szczerze bałam się dotrzeć do punktu zwrotnego, gdyż nie chciałam dowiedzieć się, jak on na mnie wpłynie…
Barri jest bardzo specyficzną kobietą, która nigdy nie myślała o macierzyństwie, a raczej wszystkim opowiadała o tym, że absolutnie nie chce zostać matką. Trochę nawet gardziła dziećmi i rodzicami, co jest dosyć śmieszne, bo jest nauczycielką.
Aż przyszedł ten dzień, kiedy kobieta postanowiła zawalczyć o siebie. Jej małżeństwo właśnie zostało zakończone w najgorszy możliwy sposób - przez SMS. I awans został anulowany, mama bardziej interesuje się tą córką, która ma męża i dwójkę dzieci. A Barri została całkowicie sama, i chciała zrobić najlepszą możliwą rzecz - zawalczyć o siebie.
I znowu życie zadrwiło z głównej bohaterki i pokazało jej środkowy palec. A ona niewiele myśląc zrobiła pierwszą rzecz jaka przyszła jej do głowy - powiedziała że jest w ciąży. A potem już nie umiała się z tego wycofać.
Anna Brook-Mitchell napisała wciągającą, zaskakującą i przejmującą swoim tematem książkę. Bo to nie jest lekka lektura, to nie komedia, to historia, która może wpłynąć na czytelnika bardziej niż się można spodziewać.
Kto by się spodziewał, że ta książka tak bardzo przypadnie mi do gustu?
Przyznam szczerze, że na początku byłam na nie. Sięgając po tytuł ·Kto by się spodziewał?· nie miałam zielonego pojęcia, na co się piszę. Trochę myślałam że to będzie absurdalna komedia z wieloma wpadkami i historiami ciężkimi do ogarnięcia rozumem. Że to będzie historia przepełniona gagami.
Jak daleko jesteś w stanie się posunąć, aby odmienić swoje życie?
Nasza bohaterka, Barri Brown, desperacko potrzebuje jakiejś zmiany w swoim życiu. Gdy pojawia się szansa na rok płatnego urlopu, wpada na dosyć ryzykowny plan — postanawia udawać ciążę. Kilka miesięcy kłamstw, sztucznych brzuchów oraz wizja nowego początku wydają się wręcz idealnym rozwiązaniem.
Wszystko byłoby idealne, gdyby nie to, że na małej wyspie, gdzie każdy się zna, ciężko utrzymać coś w tajemnicy… a z każdym dniem pojawia się coraz więcej wątpliwości.
Mieliście kiedyś tak, że książka spodobała Wam się już od pierwszej strony? Ja właśnie tak miałam z tym tytułem 😊 Od pierwszego rozdziału czułam, że się z nim polubię.
Jest tu wszystko, czego czytelnik potrzebuje: oryginalna historia, lekki i płynny styl oraz bohaterka z pazurem 😄
To kolejna świetna książka pokazująca realny świat — widzimy, jak Barri wypala się jako nauczycielka i zmaga z frustrującymi ludźmi. Nie ma tu miejsca na udawanie, tylko prawdziwa rzeczywistość.
Pomimo kłamstw, do jakich się posunęła, Barri ma w sobie dużo emocji i wyrzutów sumienia związanych z całą sytuacją. W książce pojawia się też temat presji posiadania dzieci, która — niestety — nadal jest obecna w społeczeństwie.
Nie znałam wcześniej twórczości autorki, ale po tej książce chętnie sięgnę po inne jej tytuły.
Z całego serca polecam sięgnąć po tę historię — naprawdę warto. Szkoda byłoby, gdyby taka książka przeszła Wam koło nosa! 📚✨
Zaczytana.studentka
Jak daleko jesteś w stanie się posunąć, aby odmienić swoje życie?
Nasza bohaterka, Barri Brown, desperacko potrzebuje jakiejś zmiany w swoim życiu. Gdy pojawia się szansa na rok płatnego urlopu, wpada na dosyć ryzykowny plan — postanawia udawać ciążę. Kilka miesięcy kłamstw, sztucznych brzuchów oraz wizja nowego początku wydają się wręcz idealnym rozwiązaniem.
Barri ma poczucie, że utknęła. Rozstanie z mężem, brak awansu i presja otoczenia sprawiają, że wpada na pomysł równie desperacki, co absurdalny. Postanawia udawać ciążę, żeby zyskać rok płatnego urlopu i zacząć wszystko od nowa.
🍼 Moja opinia
Od początku miałam naprawdę duże oczekiwania. Sam pomysł na fabułę jest świetny. Kobieta, która decyduje się na tak niecodzienne oszustwo tylko po to, żeby odzyskać kontrolę nad swoim życiem, brzmi jak przepis na błyskotliwą i przewrotną opowieść. I rzeczywiście, w tej książce jest sporo momentów, które pokazują, jak duży potencjał miał ten koncept.
Zacznijmy od tego, co kryje się pod warstwą humoru. Bo choć historia momentami ociera się o sarkastyczną komedię, to dotyka całkiem poważnych tematów. Presji społecznej związanej z macierzyństwem, samotności, poczucia niedopasowania i tego, jak łatwo oceniamy innych przez pryzmat bardzo wąskich oczekiwań. Widać, że autorka chciała powiedzieć coś więcej i w wielu momentach naprawdę jej się to udaje.
Sama Barri jako bohaterka jest… trudna. Momentami irytująca, impulsywna, unikająca konfrontacji i uciekająca od odpowiedzialności. Jej decyzje potrafią wyprowadzić z równowagi. A jednak trudno powiedzieć, że jest źle napisana. Wręcz przeciwnie, czuć w niej autentyczność. To postać, która nie zawsze wzbudza sympatię, ale jest tez bardzo ludzka w swoich błędach, zagubieniu i potrzebie ucieczki.
Nie do końca przekonał mnie natomiast styl prowadzenia narracji. Początek zapowiadał coś naprawdę dynamicznego, ale potem historia na długo zwolniła i kręciła się wokół tych samych sytuacji. Pojawiające się anegdoty z życia bohaterki często wybijały mnie z rytmu i zamiast pogłębiać historię, trochę ją rozmywały. Przez to zdarzało mi się gubić skupienie. Dopiero w drugiej połowie coś zaczęło się dziać i wtedy faktycznie wciągnęłam się dużo bardziej.
Ostatecznie mogę jednak spokojnie stwierdzić, że choć do książki już nie wrócę, to jej czytanie sprawiło mi przyjemność. Ta powieść jawi się w mojej głowie, jako idealna lektura na urlop.
Barri ma poczucie, że utknęła. Rozstanie z mężem, brak awansu i presja otoczenia sprawiają, że wpada na pomysł równie desperacki, co absurdalny. Postanawia udawać ciążę, żeby zyskać rok płatnego urlopu i zacząć wszystko od nowa.
🍼 Moja opinia
Od początku miałam naprawdę duże oczekiwania. Sam pomysł na fabułę jest świetny. Kobieta, która decyduje się na tak niecodzienne...
Niektóre książki są tak bardzo irracjonalne, że aż trudno je polubić, jednak warto dać szansę nawet tak szalonym pomysłom jakie miała główna bohaterka książki „Kto by się spodziewał”.
Barri nie chce mieć dzieci, jednak w chwili, gdy przez sms zrywa z nią mąż, a w pracy nauczycielki też nie jest najlepiej wpada na szalony pomysł udawanej ciąży i rok płatnego urlopu. Zamawia 7 sztucznych brzuchów i tak brnie w te kłamstwa, w które im dalej idzie tym trudniej się wykręcić.
Presja otoczenia do macierzyństwa oraz mówienie co wypada, a czego nie i to jeszcze w udawanej ciąży jest wyjątkowo trudne, bohaterka nie ma lekko, jednak w tej książce oprócz humoru mamy pogląd na wiele trudnych kobiecych tematów. Bohaterka pochodzi z małego miasteczka, a z rodziną ma chłodne relacje, więc cały pomysł był jeszcze bardziej szalony.
Książka była w porządku, to była czysta rozrywka, a styl pisarki określiłabym tym luźnym, a poprzez krótkie rozdziały lektura czytała się ekspresowo. Chociaż mam wiele zarzutów co do postawy Barri, gdyż uważam, że kłamstwo to nigdy nie jest dobre rozwiązanie, to jednak tylko fikcja, która powinna nam o tym przypominać. Myśle, że nie ma co tu się za bardzo zagłębiać w moralność bohaterki, ponieważ komedia to wyszła tutaj prześwietna i nadała by się na duży ekran, a scena z nożem w udawanym brzuchu byłaby moją ulubioną!
Zdecydowanie potrzeba nam takich książek, które są manifestem dla kobiet by uciec od naszej codzienności.
Niektóre książki są tak bardzo irracjonalne, że aż trudno je polubić, jednak warto dać szansę nawet tak szalonym pomysłom jakie miała główna bohaterka książki „Kto by się spodziewał”.
Barri nie chce mieć dzieci, jednak w chwili, gdy przez sms zrywa z nią mąż, a w pracy nauczycielki też nie jest najlepiej wpada na szalony pomysł udawanej ciąży i rok płatnego urlopu. Zamawia...
Czasem nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, co kryje się za piękną kolorową okładką.
"Kto by pomyślał? Anny Broock Mitchell to historia Bari, która wymyśliła niekonwencjonalny sposób na otrzymywanie roku płatnego urlopu... udawaną ciążę...
Przyznacie, że to odjechany pomysł? Bari chyba nie do końca go przemyślała, ale jak to mówią...ogary poszły w las...i musiała kontynuować tę maskaradę.
Przyznam, że jej nie polubiłam. Na początku mocno mnie wkurzała i po prostu nie rozumiałam jej zachowania. Była trochę dziwna, bardzo aspołeczna, prawdziwy odludek. Właściwie to nikogo nie potrzebowała obok siebie. Jednak nie było łatwo egzekwować izolacje w tak małej miejscowości. No i nie umiała walczyć o siebie, godząc się na wszystkie prośby jakie do niej kierowano...do czasu.
Autorka ma lekkie pióro i dobrze mi się czytało tę książkę. Znajdziemy w niej dużo ironii i prawdziwego angielskiego humoru, co nie każdy lubi. Ale mamy tu też całkiem sporo monologów wewnętrznych Bari, które pozwalają nam ją lepiej poznać.
To słodko - gorzka opowieść o wyborach i ich konsekwencjach oraz potrzebie zmian.
Autorka porusza w niej też wątek bezdzietności z wyboru, co nie jest zbyt częstym zjawiskiem w małych miejscowościach, samotności w związku oraz bycia niedocenianym i wykorzystywanym w pracy.
Społeczeństwo często narzuca nam role, w których nie czujemy się sobą, wymuszając wręcz konkretne zachowania i postawy. Szczególnie małe społeczności nie są wolne od takich działań.
Przyznam, że to ciekawy zamysł na fabułę.
Czasem nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, co kryje się za piękną kolorową okładką.
"Kto by pomyślał? Anny Broock Mitchell to historia Bari, która wymyśliła niekonwencjonalny sposób na otrzymywanie roku płatnego urlopu... udawaną ciążę...
Przyznacie, że to odjechany pomysł? Bari chyba nie do końca go przemyślała, ale jak to mówią...ogary poszły w las...i musiała...
"Jak daleko jesteś w stanie się posunąć, aby dostać rok płatnego urlopu?".
To zdanie na okładce sprawiło, że poczułam, że muszę poznać tę historię! Bo to coś zupełnie nowego, dotąd nie spotkałam powieści z takim motywem.
Barii Brown jest nauczycielką, właśnie porzucił ją mąż, jej życie wydaje się pasmem rozczarowań. Czuje się nic nie warta, odtrącona, wykorzystywana i niezrozumiana przez otoczenie tylko dlatego, że nie lubi i nie chce mieć dzieci!
Na dodatek awans, na który liczyła, dostał ktoś inny, kto nie zasługuje na to.
I nagle pojawia się myśl- udawać ciążę, wziąć urlop macierzyński i wyjechać.
To, co było impulsem w jej głowie, szybko staje się trudnym wyzwaniem! Kobieta niemal od razu od rzucenia informacji o swoim odmiennym stanie będzie musiała dobrze kombinować. Trudno będzie udawać ciążę, zwłaszcza że mieszka na wyspie gdzie wszyscy się znają i uwielbiają ploteczki.
Przyznam, że ta książka nie wciągnęła mnie od pierwszych stron, a raczej ok.150 str. nagle zmieniłam do niej stosunek, zrobiło się naprawdę ciekawie. Im dalej czytałam, tym bardziej nie chciałam jej odkładać. Kibicowałam jej i niemal obgryzałam paznokcie z nerwów, żeby tylko się nie wydało!
Oj jakże szczerze współczułam Barii, rozumem ją doskonale, przecież to wielce nie sprawiedliwe, że piętnuje się osoby, dla których sensem życia nie jest założone rodziny. Trudno niektórym zaakceptować wybory innych ludzi, a przecież każdy ma prawo żyć tak, jak chce! Nie każdy pragnie poświęcić się zupełnie tylko dla przedłużenia gatunku!
A w dodatku przerzucanie swoich obowiązków na osoby bezdzietne, bo przecież masz czas, dzieci ci w domu nie płaczą. Nie dziwię się, że miała dość! Jednak pomysł, jaki zrodził się w jej głowie, był naprawdę szalony! Pomyślałam- o nie, to nie może się udać!
Jednak cel osiągnęła, stała się wreszcie widzialna, wręcz lubiana, jej życie diametralnie się zmieniło, nagle tak dużo zaczęło się dziać.
To przezabawna historia! Pojawia się mnóstwo sytuacji, które rozbawiają.
Czasem warto przemyśleć, nie działać pod wpływem chwili, spojrzeć w przyszłość, oraz pomyśleć o konsekwencjach. Szkoda mi było rodziny Barri. Ja na jej miejscu nie zdecydowałabym się na takie oszustwo przede wszystkim przez wzgląd na bliskich, bo kiedy wyjdzie na jaw prawda, będą czuli się pokrzywdzeni.
Ta powieść wzbogacona jest też o inne wątki, nie skupia się wyłącznie na sfingowanej ciąży, co mnie mile zaskoczyło. Te wywołały zupełnie odmienne emocje, już nie śmiech, a zadumę, smutek, wzruszenie, co zmusza do refleksji.
Jeśli potrzebujesz oderwać się od codzienności, chcesz przeczytać coś, co cię rozbawi, sięgnij po tę książkę.
"Jak daleko jesteś w stanie się posunąć, aby dostać rok płatnego urlopu?".
To zdanie na okładce sprawiło, że poczułam, że muszę poznać tę historię! Bo to coś zupełnie nowego, dotąd nie spotkałam powieści z takim motywem.
Barii Brown jest nauczycielką, właśnie porzucił ją mąż, jej życie wydaje się pasmem rozczarowań. Czuje się nic nie warta, odtrącona, wykorzystywana i...
Książka "Kto by się spodziewał?" jest debiutancką powieścią autorki, a jak wiecie bardzo lubię poznawać nowych autorów, dodatkowo opis tej historii niezwykle mnie zaintrygował, dlatego też nie mogłam przejść obojętnie obok tego tytułu. Stylistyka i język jakim posługuje się pisarka jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się niesamowicie szybko. Mi zapoznanie się z losami Barri zajęło tak naprawdę jedno popołudnie i już od pierwszych stron zostałam wciągnięta do jej świata czekając na rozwinięcie akcji. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona, przemyślana i dobrze poprowadzona. Natomiast bohaterowie zostali w niejednoznaczny, barwny i autentyczny sposób wykreowani. To postaci, które nie są krystaliczne, mają swoje wady i zalety, borykają się z różnymi mniejszymi bądź większymi problemami dnia codziennego, zdarza się im popełniać błędy czy postępować pod wpływem chwili, dlatego tak łatwo się z nimi utożsamić podzielając podobne troski i dylematy moralne. Na kartach powieści mogłam lepiej poznać Barri. Jej myśli, odczucia, mogłam dowiedzieć się jak wygląda jej życie, stopniowo także co przyczyniło się do tego, że stała się taką, a nie inną osobą, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć jej postępowanie oraz decyzję. Nie ukrywam, że początkowo kobieta wywoływała we mnie mieszane odczucia, jednak kiedy lepiej ją poznałam, kiedy zrozumiałam jej pobudki, a także jej zdanie na pewne istotne tematy całkowicie zmieniło się moje postrzeganie jej osoby. Zaczęłam jej mocno kibicować, chciałam żeby w końcu była szczęśliwa i odnalazła to czego szuka. Istotną rolę w tej historii odgrywają oczywiście postaci drugoplanowe, które wprowadzają sporo zamieszania do życia Barri, dostarczając zarówno jej samej jak i Czytelnikowi wielu skrajnych emocji i wrażeń. Mowa o jej mężu, rodzinie, uczniach, współpracownikach czy mieszkańcach wyspy (swoją drogą bardzo lubię takie małe społeczności, gdzie wszyscy się znają, mogą na siebie liczyć, chociaż nie odbywa się w takich miejscach również bez plotek). Jedni od początku zyskali moją sympatię, inni wywoływali mieszane czy negatywne odczucia, jednak każdy miał jakiś wpływ na życie, a także niektóre z decyzji Barri. Brook - Mitchell świetnie kreśli portrety psychologiczne wszystkich postaci, pokazując ich maski oraz motywy postępowania. Pisarka w swojej powieści porusza wiele ważnych, życiowych i ponadczasowych tematów, które tak naprawdę mogą spotkać każdego z nas czy naszych bliskich. Mowa głównie o trudnych relacjach rodzinnych i międzyludzkich, manipulacjach, kłamstwach, niskiej samoocenie, oczekiwaniach, presji społecznej, głównie w kwestii macierzyństwa. Na szczęście w tej historii te poważniejsze, a nawet smutne aspekty równoważą zabawne, często absurdalne sytuację, które wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Muszę przyznać, że zaczynając czytać tą książkę nie spodziewałam się, że ta historia potoczy się w takim właśnie kierunku.. Szczególnie mowa o kilkudziesięciu ostatnich stronach.. Autorka na przykładzie głównej bohaterki pokazuje, że czasami jedna decyzja może totalnie odmienić nasze życie, przewartościować je i pozwolić spojrzeć na niektóre kwestie z zupełnie innej perspektywy. "Kto by się spodziewał?" to błyskotliwa, momentami poruszająca i skłaniająca do refleksji historia, z którą miło spędziłam czas. Będę wyczekiwała kolejnych powieści spod pióra autorki. Polecam!
Książka "Kto by się spodziewał?" jest debiutancką powieścią autorki, a jak wiecie bardzo lubię poznawać nowych autorów, dodatkowo opis tej historii niezwykle mnie zaintrygował, dlatego też nie mogłam przejść obojętnie obok tego tytułu. Stylistyka i język jakim posługuje się pisarka jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się niesamowicie...
„Kto by się spodziewał?” na początku wydawała mi się lekką historią na poprawę humoru, okazała się jednak czymś bardziej gorzkim i życiowym. Punkt wyjścia jest wręcz komiczny. Kobieta postanawia udawać ciążę, żeby dostać płatny urlop i uciec od życia, które przestaje jej się układać. Brzmi absurdalnie, ale im dalej w tę historię, tym mniej jest w niej czystej komedii, a więcej zwykłej ludzkiej bezradności.
Barri Brown to bohaterka bardzo daleka od ideału. Zostaje porzucona przez męża, zawodowo stoi w miejscu i czuje, że wszystko wymyka jej się spod kontroli. W pewnym momencie po prostu pęka i wpada na pomysł, który trudno nazwać rozsądnym. Najciekawsze jest jednak to, że ten pomysł nie wynika z zimnej kalkulacji. To raczej odruch człowieka, który jest zmęczony i chce chociaż na chwilę przestać walczyć. Właśnie dlatego trudno ją jednoznacznie ocenić. Czasami działa na nerwy, czasami zachowuje się niedojrzale, a mimo to łatwo ją zrozumieć. Jej chaos i impulsywność są bardzo ludzkie.
Dużą część książki wypełniają zabawne sytuacje wynikające z utrzymywania kłamstwa. Sztuczne brzuchy, wymówki, niezręczne rozmowy, to wszystko jest naprawdę zabawne. Ten humor nie jest jednak pusty, bo prawie zawsze stoi za nim napięcie i świadomość, że cała ta historia kiedyś się posypie. Wraz z kolejnymi miesiącami „ciąży” rosną też wyrzuty sumienia Barri. Widać, jak coraz trudniej jest jej udawać, jak zaczyna się gubić i jak bardzo to wszystko ją przerasta.
Najmocniejszy wydaje się wątek presji społecznej. Powieść bardzo trafnie pokazuje, jak często kobiety są oceniane przez pryzmat macierzyństwa, niezależnie od tego, czy chcą mieć dzieci, czy nie. Pytania, komentarze, oczekiwania otoczenia przewijają się przez całą historię i wypadają bardzo wiarygodnie. Nie ma tu moralizowania, raczej spokojne pokazanie, jak takie drobne naciski potrafią się nawarstwiać i wpływać na czyjeś decyzje. Z czasem opowieść robi się bardziej refleksyjna. Pojawia się temat samotności, relacji rodzinnych, pracy i poczucia bycia niewidzialnym. Widać też zmianę w samej bohaterce. Powoli zaczyna się otwierać na ludzi i budować więzi, których wcześniej unikała. Tempo opowieści jest nierówne. Są momenty, kiedy akcja wyraźnie zwalnia i można odczuć zmęczenie powtarzającymi się sytuacjami. Mimo to książkę czyta się bardzo płynnie.
Styl jest prosty, bezpośredni, chwilami ironiczny. Historia jest trochę chaotyczna, ale pasuje to do bohaterki, która sama nie do końca wie, dokąd zmierza. Największą siłą tej powieści jest to, że pod dość szaloną fabułą kryje się coś bardzo zwyczajnego: strach przed porażką, potrzeba akceptacji i pragnienie, żeby wreszcie poczuć spokój. To opowieść o tym, jak łatwo się pogubić i jak trudno przyznać się do błędów, nawet przed samą sobą. Warta poznania, polecam 💗
„Kto by się spodziewał?” na początku wydawała mi się lekką historią na poprawę humoru, okazała się jednak czymś bardziej gorzkim i życiowym. Punkt wyjścia jest wręcz komiczny. Kobieta postanawia udawać ciążę, żeby dostać płatny urlop i uciec od życia, które przestaje jej się układać. Brzmi absurdalnie, ale im dalej w tę historię, tym mniej jest w niej czystej komedii, a...
Barrie to stereotypowa, zgorzkniała nauczycielka-introwertyczka, zagorzała przeciwniczka posiadania dzieci, opuszczona przez męża, nikogo nie lubi, a i jej koleżanki nie darzą sympatią. Wkurzona, że ciągle musi zastępować w pracy młode matki, w przypływie złości ogłasza, że jest w ciąży. Jest tylko jeden problem, a właściwie kilka - potrzebuje zaświadczenie lekarskie, "brzuch", a w przyszłości dziecko. Przebiegła kobieta ma jednak swój plan - planuje wielką ucieczkę z wyspy. I kiedy wydawałoby się, że wszystko powoli się układa, jej sekret poznaje Callum, 15-letni uczeń, który nie wzbudza zaufania. Mimo, że ciąża jest udawana, to nauczycielka zauważa, jak zmieniają się jej relacje w szkole oraz z rodziną. Tylko kobietę gryzą wyrzuty sumienia, bo wie, że wkrótce to kłamstwo wyjdzie na wierzch...
Ta książka to słodko-gorzka historia o naszych czasach. Historia kobiety, która została tak osaczona przez męża, zmanipulowana, a w końcu porzucona. Historia o wymaganiach, jakie stawia się współcześnie ludziom, historia o budowaniu relacji, a przede wszystkim o odpowiedzialności za nie. No i oczywiście, książka z morałem - kłamstwo ma krótkie nogi, a życie tak zaskakuje, że czasem trudno przewidzieć konsekwencje swoich działań.
Barrie to stereotypowa, zgorzkniała nauczycielka-introwertyczka, zagorzała przeciwniczka posiadania dzieci, opuszczona przez męża, nikogo nie lubi, a i jej koleżanki nie darzą sympatią. Wkurzona, że ciągle musi zastępować w pracy młode matki, w przypływie złości ogłasza, że jest w ciąży. Jest tylko jeden problem, a właściwie kilka - potrzebuje zaświadczenie lekarskie,...
Jak daleko jesteś w stanie się posunąć, aby dostać rok płatnego urlopu?…
… czyli zdanie, które przykuło moją uwagę w pełni.
„Kto by się spodziewał ?” to istna komedia. Dosłownie i w przenośni. Jeśli komuś się wydaje, że ta książka jest romansem, to w tym momencie następuje stop 🛑
Barri, główna bohaterka, to trzydziestoparolatka, bezdzietna a na dodatek opuszczona przez męża kobieta, która wpada na pomysł udawania ciąży. Ale po kolei.
Mąż uciekł, awans dostał ktoś inny, a na dodatek wszyscy wtrącają się wokoło w życie Barri, a już w szczególności w kwestię posiadania dzieci. Bo Barri ich nie chce. Ma dość wszystkiego i wszyskich. Chce wyjechać i zacząć na nowo w innym miejscu. Tylko z pieniędzmi słabo, bo mąż zrobił ją w konia. I tak powstał „pomysł” z udawaniem ciąży.
Powiem tak. Uśmiałam się, jak nie wiem 😹to jest nie do opisania. Mimo, że niektóre sytuacje były absurdalne, to nie dało się nie przymknąć na to oka.
Jednakże główną ideą tej książki jest pokazanie, jak społeczeństwo potrafi naciskać na pewne sprawy, z którymi ktoś może się nie zgadzać. W tym przypadku temat posiadania dzieci. Bo choć główna bohaterka już dawno podjęła decyzję w tej sprawie, to osoby z jej otoczenia nie do końca potrafiły zrozumieć jej wyboru. Momentami próbowały nawet zmienić jej zdanie. Ten tytuł pokazuje nacisk, jaki narzuca społeczeństwo na posiadanie dzieci, ale autorka pokazała to w bardzo zabawny i ciekawy sposób. Polecam, jak ktoś chce dodatkowo się pośmiać 😏🩷
Gwiazdkowo nie umiem jej ocenić, ale w pięciostopniowej skali „śmieszności” daję jej takie 3/5 😹 uśmiałam jak nie wiem i podziwiam autorkę, że wymyśliła taką odjechaną historię 😱
Współpraca reklamowa z @gorzka.czekolada.wydawnictwo
Jak daleko jesteś w stanie się posunąć, aby dostać rok płatnego urlopu?…
… czyli zdanie, które przykuło moją uwagę w pełni.
„Kto by się spodziewał ?” to istna komedia. Dosłownie i w przenośni. Jeśli komuś się wydaje, że ta książka jest romansem, to w tym momencie następuje stop 🛑
Barri, główna bohaterka, to trzydziestoparolatka, bezdzietna a na dodatek opuszczona przez...
"Kto by się spodziewał?" to lekka, zabawna, ale też momentami bardzo szczera historia o kobiecie, która ma już wszystkiego dość i podejmuje naprawdę dziwną decyzję.
Główną bohaterką jest Barri Brown. Jej życie się sypie – mąż ją zostawia, w pracy znów ją pomijają, a ona czuje się zagubiona i zmęczona. W przypływie emocji wpada na pomysł, żeby udawać ciążę. Nie robi tego z jakiegoś wielkiego planu, tylko raczej z paniki i potrzeby ucieczki od problemów. I choć brzmi to absurdalnie, trudno jej nie współczuć.
Barri bywa irytująca – podejmuje złe decyzje, czasem zachowuje się nierozsądnie i można mieć ochotę na nią nakrzyczeć. Ale jednocześnie jest w niej coś prawdziwego. Łatwo zrozumieć, dlaczego dochodzi do momentu, w którym robi coś takiego. Jej sposób opowiadania historii jest bardzo bezpośredni, jakby mówiła do nas wprost, dzieląc się swoimi myślami, nawet tymi chaotycznymi.
W książce jest dużo zabawnych sytuacji, zwłaszcza związanych z jej „ciążą” i sztucznymi brzuchami. Ale pod tym humorem kryje się coś więcej. Autorka porusza temat tego, jak społeczeństwo traktuje kobiety, szczególnie w kontekście macierzyństwa. Pokazuje, jak bardzo są oceniane, niezależnie od tego, czy mają dzieci, czy nie. Ten wątek wypada bardzo wiarygodnie i daje dużo do myślenia.
Dużym plusem są też relacje między bohaterami. Barri z czasem przestaje być samotma, zaczyna budować więzi i otwiera się na ludzi. Postacie drugoplanowe są ciekawe i często zabawne.
Nie wszystko jest jednak idealne. Czasami historia się dłuży i ma trochę zbędnych fragmentów. Z kolei zakończenie jest dość szybkie – chciałoby się, żeby było bardziej rozbudowane.
Mimo to książkę czyta się bardzo przyjemnie. To historia trochę szalona i nieuporządkowana, ale jednocześnie pełna emocji. Opowiada o tym, jak łatwo się pogubić i jak trudno na nowo poukładać swoje życie, nawet jeśli trzeba do tego użyć bardzo wątpliwych sposobów.
"Kto by się spodziewał?" to lekka, zabawna, ale też momentami bardzo szczera historia o kobiecie, która ma już wszystkiego dość i podejmuje naprawdę dziwną decyzję.
Główną bohaterką jest Barri Brown. Jej życie się sypie – mąż ją zostawia, w pracy znów ją pomijają, a ona czuje się zagubiona i zmęczona. W przypływie emocji wpada na pomysł, żeby udawać ciążę. Nie robi tego z...
Ostatnio trafiłam na książkę, której pomysł totalnie mnie kupił 😄
Historia Barri to trochę pasmo życiowych wtop. Mąż odchodzi bez słowa, awans przechodzi jej koło nosa, a do tego wszyscy dookoła mają mnóstwo „dobrych rad” na temat jej życia…
I nagle pojawia się pomysł, który brzmi kompletnie absurdalnie , czyli udawanie ciąży, żeby wziąć płatny urlop i w końcu zrobić coś dla siebie. Serio 😂 A jednak… to działa jako historia!
Książka jest lekka, momentami naprawdę zabawna, ale pod tym wszystkim kryje się coś więcej. Barri bywa irytująca i impulsywna, podejmuje dziwne decyzje, ale jednocześnie trudno jej nie polubić. Ma w sobie taki sarkazm i dystans, który sprawia, że jest bardzo „żywa”.
Podobało mi się też to, że oprócz humoru pojawia się ważny temat presji społecznej, szczególnie jeśli chodzi o macierzyństwo. To, jak otoczenie próbuje narzucać swoje zdanie i „wie lepiej”. Myślę, że wiele osób to zna.
To jedna z tych książek, które czyta się dla przyjemności, ale gdzieś z tyłu głowy zostaje kilka refleksji 🤍
Ostatnio trafiłam na książkę, której pomysł totalnie mnie kupił 😄
Historia Barri to trochę pasmo życiowych wtop. Mąż odchodzi bez słowa, awans przechodzi jej koło nosa, a do tego wszyscy dookoła mają mnóstwo „dobrych rad” na temat jej życia…
I nagle pojawia się pomysł, który brzmi kompletnie absurdalnie , czyli udawanie ciąży, żeby wziąć płatny urlop i w końcu zrobić coś...
Od jednego niewinnego kłamstwa wszystko się zaczyna ale to, co przychodzi później, rzadko bywa niewinne.
„Kto by się spodziewał?” autorstwa Anne Brook-Mitchell to historia, która z pozoru wydaje się lekka i nieco przewrotna, a w rzeczywistości uderza znacznie głębiej tam, gdzie kryją się nasze lęki, presja i potrzeba bycia „wystarczającą”.
Barri Brown to kobieta, która przestała wierzyć w bajki. Mąż odchodzi, kończąc wszystko jednym SMS-em. W pracy stoi w miejscu, niewidzialna i niedoceniona. Zostaje z poczuciem porażki, brakiem awansu i frustracją, która powoli zaczyna ją przytłaczać. I wtedy wpada na pomysł z pozoru absurdalny, a jednak boleśnie ludzki.
Udawana ciąża, a następnie urlop macierzyński i ucieczka z rodInnego miasteczka. Gotowy plan. Idealna iluzja.
Szafa wypełniona „brzuszkami” na kolejne miesiące, wymyślona przyszłość i nadzieja, że to wszystko pozwoli jej na chwilę oddechu zarowno finansowego jak w duchowego. Tylko że kłamstwo jak to kłamstwo zaczyna żyć własnym życiem, a wyrzuty sumienia nie pytają o zgodę, tylko wchodzą tam, gdzie najbardziej boli.
Autorka stworzyła bohaterkę, której nie da się jednoznacznie ocenić. Barri bywa irytująca, bywa zagubiona, ale przede wszystkim jest prawdziwa i właśnie to działa najmocniej.
To nie jest tylko historia o kłamstwie. To opowieść o presji, jaką świat nakłada na kobiety.O oczekiwaniach, które duszą i o tym, jak daleko można się posunąć, żeby choć na chwilę poczuć spokój.
Mimo trudnych tematów książkę czyta się zaskakująco lekko. Styl autorki jest płynny, momentami subtelnie ironiczny, a jednocześnie potrafi zatrzymać i zmusić do refleksji. Bo gdzieś między wierszami pojawia się bardzo niewygodna prawda:często bardziej przejmujemy się tym, czego oczekują inni, niż tym, czego naprawdę chcemy my sami.
Jeśli lubisz historie, które pod przykrywką lekkiej fabuły niosą coś więcej emocje, pytania i delikatny niepokój ta książka zdecydowanie jest warta Twojej uwagi.
Bo czasem jedno kłamstwo wystarczy, żeby odkryć… całą prawdę o sobie.
Od jednego niewinnego kłamstwa wszystko się zaczyna ale to, co przychodzi później, rzadko bywa niewinne.
„Kto by się spodziewał?” autorstwa Anne Brook-Mitchell to historia, która z pozoru wydaje się lekka i nieco przewrotna, a w rzeczywistości uderza znacznie głębiej tam, gdzie kryją się nasze lęki, presja i potrzeba bycia „wystarczającą”.
Barri Brown to kobieta, która...
Nieszczęścia chodzą parami, a nawet stadami. Barri Brown coś o tym wie. Awans w szkole przechodzi jej koło nosa, mąż okrada ją i zostawia, a na wyspie Guernsey, gdzie mieszkańcy znają się jak łyse konie, zaraz wszyscy o wszystkim wiedzą. Barri pragnie wyjechać z wyspy i nigdy nie wracać, najlepiej w trakcie płatnego urlopu macierzyńskiego. By zatrzymać spiralę kłopotów kłamie, że jest w ciąży. Machina rusza. Jedno kłamstwo pociąga za sobą kolejne i kolejne, a Barri nie może przecież udawać w nieskończoność...
Znajdziemy tu dużo cierpkiego humoru, ale też zaskakującą dozę czułości. Jest wątek odnalezionej rodziny i powolnego otwierania się na innych, a także tematów takich jak presja społeczna wobec kobiet, macierzyństwo (i jego brak) czy samotność.
"Kto by się spodziewał?" nie jest klasyczną, ciepłą opowieścią. Główna bohaterka bywa niemiła, egoistyczna, nieco trudna do polubienia. A jednak historia o kobiecie, która chciała uciec od życia i przez serię absurdalnych kłamstw zaczęła je w końcu naprawdę przeżywać w nieoczywisty sposób przynosi moc ukojenia.
Śmieszna, chaotyczna, momentami bolesna, bardzo prawdziwa i nieprzesłodzona. Comfort book z głębią i przesłaniem, uczący zrozumienia. Serdecznie polecam!
Nieszczęścia chodzą parami, a nawet stadami. Barri Brown coś o tym wie. Awans w szkole przechodzi jej koło nosa, mąż okrada ją i zostawia, a na wyspie Guernsey, gdzie mieszkańcy znają się jak łyse konie, zaraz wszyscy o wszystkim wiedzą. Barri pragnie wyjechać z wyspy i nigdy nie wracać, najlepiej w trakcie płatnego urlopu macierzyńskiego. By zatrzymać spiralę kłopotów...
Miało być lekko i zabawnie… a dostałam historię, która bardziej skłania do refleksji niż do śmiechu.
To opowieść o Barri nieidealnej, często irytującej, dziwnej ale przez to bardzo prawdziwej bohaterce, która wplątuje się w kłamstwo i… trochę przez przypadek zaczyna zmieniać swoje życie. Im dalej, tym trudniej przyznać się do prawdy, a od lektury trudniej się oderwać, zwłaszcza gdy emocje zaczynają brać górę.
Jednym z bardziej przebijających się tematów jest presja wobec kobiet i oczekiwania, którym nie zawsze chcemy (albo powinniśmy) sprostać.
Nie nazwałabym jej zabawną.
Dla mnie to raczej gorzka czekolada - ma w sobie trochę słodyczy, ale jest też cierpka przez co trochę uwiera i zostaje w głowie na długo.
Czytałam ją z ogromnym zaciekawieniem bo byłam ciekawa jak się skończy jaka ścieżek wybierze autorka i w sumie czuję się usatysfakcjonowana.
Miało być lekko i zabawnie… a dostałam historię, która bardziej skłania do refleksji niż do śmiechu.
To opowieść o Barri nieidealnej, często irytującej, dziwnej ale przez to bardzo prawdziwej bohaterce, która wplątuje się w kłamstwo i… trochę przez przypadek zaczyna zmieniać swoje życie. Im dalej, tym trudniej przyznać się do prawdy, a od lektury trudniej się oderwać,...
Barri Brown została porzucona przez męża, który oszukał ją również finansowo. Czuje się niedoceniona w pracy i sfrustrowana swoim życiem.
Jej rodzina wywiera na niej presję, chcą żeby założyła rodzinę i urodziła dziecko.
A czego chce Barri? Ona pragnie tylko zacząć wszystko od nowa , gdzieś gdzie nie będzie musiała spełniać czyichś oczekiwań.
Kobieta decyduje się na mocno kontrowersyjny krok - postanawia udawać ciążę , żeby zyskać rok płatnego urlopu i zmienić swoje życie.
To opowieść o kobiecie, która czuje się zmeczona swoim życiem i próbuje znaleźć drogę ucieczki ze swojego , niezadowalajacego życia. To historia o życiu pod presją czyichś oczekiwań i podejmowaniu decyzji ,które wywołują poczucie winy z powodu konsekwencji. To również opowieść o presji społeczeństwa wobec kobiet , o oczekiwaniach ludzi w kwestii macierzyństwa i tego jak powinno wyglądać życie kobiet.
I chociaż powyższe tematy nie są łatwe, to książka ma też w sobie lekkość i dużą dawkę ironicznego poczucia humoru. Kto z nas potrafił by się zdecydować na tak drastyczny krok i udawał by ciążę?
To książka, która rozbawi ,ale również skłoni do refleksji.
Polecam
Barri Brown została porzucona przez męża, który oszukał ją również finansowo. Czuje się niedoceniona w pracy i sfrustrowana swoim życiem.
Jej rodzina wywiera na niej presję, chcą żeby założyła rodzinę i urodziła dziecko.
A czego chce Barri? Ona pragnie tylko zacząć wszystko od nowa , gdzieś gdzie nie będzie musiała spełniać czyichś oczekiwań.
Kobieta decyduje się na...
Ciąża i macierzyństwo to jedne z najbardziej delikatnych tematów w naszej kulturze – trochę jak te pytania przy świątecznym stole, które z czasem ewoluują od „kiedy znajdziesz chłopaka”, przez „kiedy ślub”, aż po „to kiedy dzieci”. A przecież za potencjalnymi na nie odpowiedziami kryją się bardzo różne historie: jedni marzą o dziecku, ale nie mogą go mieć, inni świadomie wybierają życie w samotności. Dlatego to temat wymagający uważności – łatwo tu przekroczyć granicę, zadając pytania, które mogą ranić albo rozdrapywać stare rany. Bo czy obcy człowiek naprawdę ma prawo pytać o nasze plany rodzicielskie albo bez zgody dotykać brzucha ciężarnej?
Właśnie wokół tych napięć krąży książka Kto by się spodziewał autorstwa Anny Brook-Mitchell. Pod lekką, humorystyczną fabułą – o kobiecie, która po rozstaniu i odkryciu długów zaczyna udawać ciążę, by zyskać finansową i społeczną ulgę – kryje się znacznie poważniejsza refleksja o tym, jak często postrzegamy kobiety tylko przez pryzmat byłego/aktualnego/potencjalnego macierzyństwa.
To opowieść pełna zabawnych sytuacji, które jednocześnie celnie pokazują, jak często rozmowy (w domu i w pracy) sprowadzają się do pytania o dzieci: czy są, czy będą, dlaczego ich nie ma i kiedy „w końcu się pojawią”.
Kto by się spodziewał jest jednak klasyczną komedią pomyłek – jedno małe oszustwo czy przemilczenie prawdy uruchamia lawinę kolejnych, a bohaterka grzęźnie coraz głębiej w sieci kłamstw (trochę jak w Dear Evan Hansen). Jednocześnie pojawiają się u niej wyrzuty sumienia i świadomość, że jej nieprzemyślane zachowanie dotyka ludzi z bardzo różnymi doświadczeniami: także tych, dla których temat ciąży jest źródłem bólu.
Z czasem książka nabiera bardziej refleksyjnego tonu i zaczyna przypominać powieści Emily Henry czy Cecelii Ahern: o życiu po trzydziestce, relacjach, rozczarowaniach, pracy i mierzeniu się z przeszłością oraz przyszłością, o relacjach między rodzeństwem, toksycznych związkach i chęci pomocy swoim podopiecznym.
To lektura, która potrafi rozbawić, ale też zostawia z czymś więcej – z pytaniami i refleksją.
Sięgnij po nią, jeśli lubisz:
– książki Emily Henry;
– książki Brittany C. Cherry;
– książki Paige Toon;
– książki Cecelia Ahern;
– Jesteś moim jutrem;
– Goście weselni;
– Margo ma kłopoty;
– Bridget Jones;
– film Prawo ciążenia
– film Był sobie chłopiec.
Współpraca reklamowa: Wydawnictwo Gorzka Czekolada
• literatura obyczajowa • literatura kobieca • książki • co czytać • co przeczytać • recenzje książek • opinie o książce •
Ciąża i macierzyństwo to jedne z najbardziej delikatnych tematów w naszej kulturze – trochę jak te pytania przy świątecznym stole, które z czasem ewoluują od „kiedy znajdziesz chłopaka”, przez „kiedy ślub”, aż po „to kiedy dzieci”. A przecież za potencjalnymi na nie odpowiedziami kryją się bardzo różne historie: jedni marzą o dziecku, ale nie mogą go mieć, inni świadomie...
Muszę przyznać, że tytuł tej książki jest wyjątkowo trafny, bo kto by się spodziewał, że w pozornie lekkiej i zabawnej historii o sfingowanej ciąży znajdzie się aż tyle emocji, refleksji i życiowych przemyśleń.
To opowieść, która zaskakuje nie tylko fabułą, ale też tym, jak mocno potrafi skłonić do zastanowienia się nad własnym podejściem do życia.
Książka świetnie pokazuje, że czasami wystarczy zmienić nastawienie, by całe nasze życie zaczęło wyglądać inaczej. Głównej bohaterki nie da się nie polubić jest gburowata, momentami aż za szczera, ale jednocześnie ma niezwykle trafne spostrzeżenia. Z jednej strony przestrzega zasad, z drugiej w głębi duszy jest buntowniczką (akcja z wyparowującym tatą jest mistrzowska).
Brnąc w swoje kłamstwo, niespodziewanie zyskuje ludzi, którzy zaczynają odgrywać ważną rolę w jej codzienności. Relacje między bohaterami wypadają naturalnie i właśnie one dodają tej historii autentyczności. Pod koniec pojawia się też ciekawy zwrot akcji, po którym już nic nie jest takie jak by się wydawało.
To historia, którą czyta się naprawdę przyjemnie. Nie ma tu miejsca na nudę, emocje stale się zmieniają, a czytelnik może zastanowić się, czy to właśnie my sami nie decydujemy o tym, kogo dopuszczamy do swojego życia, a kogo trzymamy na dystans.
Moja ocena: 9/10
Muszę przyznać, że tytuł tej książki jest wyjątkowo trafny, bo kto by się spodziewał, że w pozornie lekkiej i zabawnej historii o sfingowanej ciąży znajdzie się aż tyle emocji, refleksji i życiowych przemyśleń.
To opowieść, która zaskakuje nie tylko fabułą, ale też tym, jak mocno potrafi skłonić do zastanowienia się nad własnym podejściem do życia.
Książka świetnie...
"Kto by się spodziewał?" to książka do której mam mieszane uczucia. Wszystko przez to, że trafiłam na opinie twierdząca, że to taka przezabawna książka a ja w ogóle tego nie czułam. Nastawiłam się na coś zupełnie innego przez co miałam momenty w których lektura mnie najzwyczajniej w świecie nudziła. Na szczęście w pewnym momencie coś się zmieniło. Dalej nie określiłabym tej książki jako przezabawna, ale mniej więcej po połowie coraz trudniej było mi się od niej oderwać. Tak bardzo byłam ciekawa zakończenia.
Barri ma 35 lat i właśnie została porzucona przez męża. Nawet się nie załamała bardzo. Chciała sprzedać ich dom na małej wyspie Guernsey i wyruszyć w daleki świat. Gdy okazuje się, że ten plan niestety nie wypali wpada na inny pomysł. Będzie udawać, że jest w ciąży a gdy nadejdzie termin porodu wyjedzie i odetnie wszystkie kontakty. Przez rok będzie pobierać zasiłek macierzyński, podróżować. Później znajdzie pracę w Edynburgu i już nie wróci w rodzinne strony. Plan przewiduje, że nigdy nikt się nie dowie, że tak naprawdę nie była w ciąży. Czy to ma prawo się udać?
Postać Barri z początku bardzo mnie irytowała, na szczęście z każdym przeczytanym rozdziałem, powoli się to zmieniało. Na końcu można powiedzieć, że zyskała nawet moją sympatię. Za to miejsce gdzie toczy się akcja książki skradło moje serce. Chętnie dowiedziałabym uroczą wyspę Guernsey.
Duży plus za to, że w książce, która ma być z pozoru lekką lekturą poruszone zostały ważne tematy. Presja społeczeństwa wywierana na kobietach by posiadały potomstwo czy przekraczanie granic ciężarnych to tylko niektóre z nich.
"Kto by się spodziewał?" to książka do której mam mieszane uczucia. Wszystko przez to, że trafiłam na opinie twierdząca, że to taka przezabawna książka a ja w ogóle tego nie czułam. Nastawiłam się na coś zupełnie innego przez co miałam momenty w których lektura mnie najzwyczajniej w świecie nudziła. Na szczęście w pewnym momencie coś się zmieniło. Dalej nie określiłabym tej...
Nie spodziewałam się, że ta książka dostarczy mi aż takiego pakietu emocji. Dynamiczna akcja, pełna zwrotów – najbardziej tych związanych z kolejnymi etapami zmiany ciążowych brzuchów (które swoją drogą nasza bohaterka nazywa imionami 😅) – wciąga od pierwszych stron.
To jednocześnie pełna humoru, wzruszeń i małych refleksji opowieść o kobiecie, która przez lata była okłamywana, izolowana i tłamszona. Stopniowo niszczono w niej poczucie własnej wartości, przez co z osoby pogodnej i wrażliwej na innych stała się zgorzkniała i egocentryczna. Pragnie uciec, zostawić przeszłość za sobą i zacząć od nowa.
Nieoczekiwanie jedna impulsywna decyzja uruchamia lawinę problemów, które wiecie co? paradoksalnie wychodzą jej na dobre. Ludzie z jej otoczenia zaczynają ją dostrzegać i okazywać jej życzliwość, a rodzinna, malownicza wyspa staje się miejscem, w którym chce żyć i się zestarzeć.
W książce znajdziecie świetnie zarysowane relacje rodzinne, wgląd w codzienność nauczycielki, zarówno w pokoju nauczycielskim, jak i poza nim, a także ogromne zaangażowanie bohaterki w pomoc uczniom i jej prawdziwe powołanie.
Przemiana głównej postaci, motywy jej działań, rodzące się przyjaźnie i odbudowa siostrzanych więzi sprawiają, że ta historia jest naprawdę wyjątkowa. Szczególnie poruszające jest to, jak kobiety o zupełnie różnych podejściach do macierzyństwa zaczynają się rozumieć i wspierać, zamiast się oceniać. To po prostu piękne.
Rozwój wydarzeń, obrót spraw i wejście za kulisy życia Barri sprzed incydentu i tej jednej absurdalnej decyzji sprawiły, że szczęka mi opadła! Zakończenie pozamiatało 👀🙆
Jeśli lubicie klimat małych społeczności, zabawne sytuacje i pełne wzruszeń historie ta książka się poleca!! 💗💗💗
Kocham Barri Brown!
Nie spodziewałam się, że ta książka dostarczy mi aż takiego pakietu emocji. Dynamiczna akcja, pełna zwrotów – najbardziej tych związanych z kolejnymi etapami zmiany ciążowych brzuchów (które swoją drogą nasza bohaterka nazywa imionami 😅) – wciąga od pierwszych stron.
To jednocześnie pełna humoru, wzruszeń i małych refleksji opowieść o kobiecie, która...
Barri jest nauczycielką, mieszka na wyspie Guernsey, właśnie ominął ją awans, a mąż porzucił za pomocą smsa. Kobieta marzy tylko o tym, by wyjechać z rodzinnej miejscowości i już nigdy nie wrócić. Kiedy okazuje się, że jej możliwości finansowe za sprawą męża nie do końca są takie, jak się spodziewała, pod wpływem impulsu postanawia udawać ciążę - by móc skorzystać potem z rocznego urlopu macierzyńskiego. Co z tego wyniknie? Przekonajcie się sami...
Zacznę od tego, że bardzo podoba mi się klimat tej książki - małe miasteczko, w którym trudno pozostać anonimowym i coś ukryć. Tymczasem Barri planuje oszustwo przez dużo O - wszak udawanie ciąży to nie jest prosta sprawa, tymbardziej, że koleżanka w pracy rzeczywiście spodziewa się dziecka, więc Barri może spodziewać się porównań. A jednak... Barri to bardzo wyrazista bohaterka, przykuwa uwagę, potrafi rozśmieszyć , ale i zirytować. Czytając byłam bardzo ciekawa, jak długo Barri da radę udawać, jaki finał będzie miała ta historia. Autorka ma przyjemny styl, operuje dużą dawką ironi i sarkazmu ( co lubię), książkę czytało mi się lekko i szybko. Jest tu humor, ale są też poważniejsze tematy - czy każda kobieta musi zajść w ciążę i urodzić dziecko, jak społeczeństwo traktuje bezdzietne kobiety.
Spodobał mi się wątek Calluma, nie jest na pierwszym planie - ale stanowi ważną część historii. Może nie do końca polubiłam Barri - drażniła mnie momentami, ale jej historię przeczytałam z przyjemnością. I Wam też polecam.
Barri jest nauczycielką, mieszka na wyspie Guernsey, właśnie ominął ją awans, a mąż porzucił za pomocą smsa. Kobieta marzy tylko o tym, by wyjechać z rodzinnej miejscowości i już nigdy nie wrócić. Kiedy okazuje się, że jej możliwości finansowe za sprawą męża nie do końca są takie, jak się spodziewała, pod wpływem impulsu postanawia udawać ciążę - by móc skorzystać potem z...
"Niektóre kłamstwa nie przestają rosnąć"
7⭐ /10⭐
(Współpraca reklamowa z @gorzka.czekolada.wydawnictwo)
Myślicie już o letnim urlopie, że czy to jeszcze dość odległe plany?
Mój urlop w tym roku wypada dopiero w październiku więc jeszcze dość sporo czasu, żeby o nim pomyśleć.
Jednak perspektywa rocznego, płatnego urlopu to coś na co b się chętnie zgodziła, chodź nie była bym gotowa do takich poświęceń jak główna bohaterka #ktobysięspodziewał autorstwa #annabrookmitchell.
Barii Brown, nauczycielka porzucona przez męża, który z pewnością nie planuje wrócić, a tym bardziej że ktokolwiek doceni jej pracę.
W wyniku pewnych wydarzeń musi zmienić całe swoje plany i podjąć bardzo szybkie i pochopne decyzje.
Nagle jest w ciąży, chodź totalnie nie chciała dzieci, co dizwi wiele osób. A ją w sumie od rocznego płatnego urlopu dzieli kilka miesięcy udawania i aż..... siedem sztucznych brzuchow. No cóż, ciąża jest troszkę naciągana, ale czego nie robi się by zyskać na czasie.
Jednak na wyspie Guernsey nic się nie ukryje, a i sama Barri zaczyna mieć wyrzuty sumienia.
Anna Brook Mitchell w tej nie pozoronej historii skrywa wiele emocji, które uderzają w czytelnika z zaskoczenia. Ta niepozorna, różowa okładka skrywa w sobie fabułę tak realną i rzeczywistą, że aż ciężko w to wszystko uwierzyć. Główna bohaterka staje przed wyborami, których nie życzyła bym największemu wrogowi. Porzucenie przez męża miało być nowy startem w życie, jednak wszystko idzie nie tak. Mąż oszukał ją w najbardziej okropny sposób i teraz musi znaleźć wyjście z sytuacji w której się znalazła.
"Kto by się spodziewał" to pełna emocji, humoru i zaskakujachych wydarzeń powieść. Idealna na wiosenne wieczory.
#wydawnictwogorzkaczekolada#gorzkaczekolada#współpracareklamowa
"Niektóre kłamstwa nie przestają rosnąć"
7⭐ /10⭐
(Współpraca reklamowa z @gorzka.czekolada.wydawnictwo)
Myślicie już o letnim urlopie, że czy to jeszcze dość odległe plany?
Mój urlop w tym roku wypada dopiero w październiku więc jeszcze dość sporo czasu, żeby o nim pomyśleć.
Jednak perspektywa rocznego, płatnego urlopu to coś na co b się chętnie zgodziła, chodź nie była bym...
Ale to było zakręcone...
"Kto by się spodziewał?” to naprawdę szalona komedia od @mustread.wydawnictwo
Poznajemy tu Barri, nauczycielkę, która działa impulsywnie, przez co regularnie pakuje się w dziwne, często niezręczne sytuacje i kłopoty. Ale to, do czego posuwa się w tej historii... przebija wszystko, bo główna bohaterka udaje własną ciążę! 🫣
To historia o tym, jak trudno wyplątać się z kłamstwa, jak bardzo chcemy gdzieś pasować i być częścią grupy, zwłaszcza wtedy, gdy czujemy się zupełnie inni. Gdy nasze priorytety kompletnie mijają się z tym, co myślą inni... 🙄
Z jednej strony to zabawna książka, pełna komediowych zwrotów akcji i dziwnych sytuacji... a z drugiej jest trochę smutna, bo Barri w końcu zaczyna czuć, że gdzieś należy. Że ktoś ją zauważa. Tylko czy naprawdę musi udawać ciążę, żeby być ważna? Zdecydowanie nie. 🥺
Podczas czytania kilka razy się zaśmiałam, ale jeszcze częściej czułam po prostu współczucie. I mimo że historia ma potencjał, to czegoś mi zabrakło, bo nie do końca potrafiłam wejść w emocje bohaterki. Styl autorki jest luźny i przystępny, ale chyba po prostu nie do końca trafił w mój gust. Specyficzna bohaterka, zagmatwana fabuła i wyjątkowy styl autorki, to szalone połączenie. 😁
Mimo wszystko, jeśli macie ochotę na coś lekkiego, trochę szalonego, ale z morałem, to warto dać tej książce szansę. ♥️
Współpraca barterowa
Ale to było zakręcone...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Kto by się spodziewał?” to naprawdę szalona komedia od @mustread.wydawnictwo
Poznajemy tu Barri, nauczycielkę, która działa impulsywnie, przez co regularnie pakuje się w dziwne, często niezręczne sytuacje i kłopoty. Ale to, do czego posuwa się w tej historii... przebija wszystko, bo główna bohaterka udaje własną ciążę! 🫣
To historia o tym, jak...
"Kto by się spodziewał?" Anny Brook-Mitchell to opowieść o Barri Brown, która właśnie jest w trudnym momencie swojego życia i ma wszystkiego dość. Mąż niespodziewanie oznajmia, że odchodzi, a w pracy czuje się niedoceniana i wykorzystywana, po części dlatego, że nie jest matką. Wpada więc na pomysł, aby udawać bycie w ciąży, co ma doprowadzić do tego, czego jej teraz trzeba - nowego początku. Problem w tym, że na małej wyspie ciężko utrzymać tajemnicę...
Miałam niemały problem z oceną tej książki. Z jednej strony podobał mi się humor zawarty w tej historii - jest go sporo, a momentami nawet jest przerysowany. Zaś z drugiej strony mamy tutaj poruszone dość istotne kwestie jak presja społeczeństwa i oczekiwania względem kobiet. To taka historia, która jednocześnie może rozbawić, ale także pozostawić z pewną refleksją. Autorka całkiem umiejętnie balansuje między lżejszymi i trudniejszymi momentami tej opowieści - całość zdaje się być wyważona i spójna pod tym względem.
Natomiast główna bohaterka to w moim odczuciu najsłabsza część tej książki. Mimo, iż Barri jest po trzydziestce to bywa irytująca, trudna i często nieszczera wobec bliskich. Brook-Mitchell starała się pokazać, dlaczego taka jest, jednak mimo współczucia, nie pochwalałam pewnych jej decyzji/zachowań.
"Kto by się spodziewał?" to słodko-gorzka opowieść, momentami zabawna, a fragmentami trochę trudniejsza. Trochę nierówna pod względem dynamiki, szczególnie w pierwszej połowie jest sporo nic nie wnoszących treści. Jest to opowieść o samotności, niespełnieniu, trudnych relacjach oraz presji i oczekiwań innych.
"Kto by się spodziewał?" Anny Brook-Mitchell to opowieść o Barri Brown, która właśnie jest w trudnym momencie swojego życia i ma wszystkiego dość. Mąż niespodziewanie oznajmia, że odchodzi, a w pracy czuje się niedoceniana i wykorzystywana, po części dlatego, że nie jest matką. Wpada więc na pomysł, aby udawać bycie w ciąży, co ma doprowadzić do tego, czego jej teraz trzeba...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspółpraca reklamowa z @gorzka.czekolada.wydawnictwo
Barri Brown ma dość. Rozpad małżeństwa, brak docenienia w pracy i poczucie, że utknęła w miejscu, prowadzą ją do dość niekonwencjonalnego pomysłu. Postanawia udawać ciążę, żeby zyskać coś, czego najbardziej potrzebuje: czasu i przestrzeni na nowy początek. Problem w tym, że na małej wyspie nic nie pozostaje tajemnicą, a jedno kłamstwo bardzo szybko zaczyna wymykać się spod kontrolii.
„Kto by się spodziewał” to książka, która totalnie mnie zaskoczyła. Spodziewałam się lekkiej, trochę absurdalnej historii i dokładnie to dostałam, jednak w pakiecie z czymś znacznie głębszym.To opowieść, która zdecydowanie bawi, ale też zostawia cię z lekkim uczuciem dyskomfortu i skłania do refleksji.
Humor jest tu momentami bardzo brytyjski, sytuacyjny, trochę przerysowany. Jednocześnie pod tym wszystkim kryje się naprawdę ważna historia o presji społecznej, o tym, jak bardzo świat lubi mówić kobietom, jak powinny żyć, i czego powinny pragnąć.
Barri nie jest bohaterką, którą od razu się kocha. Jest momentami trudna, impulsywna, nawet irytująca. Natomiast im dalej wsiąkałam w tę historię, tym bardziej zaczynałam ją rozumieć, a potem też kibicować, nawet jeśli jej decyzje były, delikatnie mówiąc, dyskusyjne.
Bardzo podobało mi się to, jak autorka balansuje między lekkością a ciężarem tej historii. Mamy tu komiczne sytuacje, absurdalne zwroty akcji, ale też tematy, które zostają w głowie na dłużej — samotność, niespełnienie, trudne relacje i poczucie, że wszyscy wokół wiedzą lepiej, jak powinno wyglądać twoje życie.
Momentami tempo w książce trochę siada, a niektóre rozwiązania fabularne są dość pretekstowe, ale mimo to czytało mi się ją świetnie i naprawdę wciągnęłam się w tę historię. To taka słodko-gorzka opowieść, która daje rozrywkę, ale nie jest o niczym. I właśnie za ten balans polubiłam ją najbardziej. 💛
Współpraca reklamowa z @gorzka.czekolada.wydawnictwo
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBarri Brown ma dość. Rozpad małżeństwa, brak docenienia w pracy i poczucie, że utknęła w miejscu, prowadzą ją do dość niekonwencjonalnego pomysłu. Postanawia udawać ciążę, żeby zyskać coś, czego najbardziej potrzebuje: czasu i przestrzeni na nowy początek. Problem w tym, że na małej wyspie nic nie pozostaje tajemnicą, a...
Ta książka odbiła się szerokim echem w bookmediach, dlatego byłam jej ogromnie ciekawa. Sama tematyka wydawała się bardzo interesująca, a historia bohaterki od początku mnie intrygowała.
Barri nie spodziewała się, że jej mąż odejdzie, zostawiając ją jedynie z wiadomością, że to koniec. Nie przypuszczała też, że w końcu zostanie doceniona jako nauczycielka i otrzyma awans. A już na pewno nie spodziewała się ciąży, zwłaszcza że nigdy nie chciała mieć dzieci. Mimo to wszyscy wokół zakładają, że zostanie matką.
Od roku płatnego urlopu dzieli ją tylko kilka miesięcy udawania: siedem sztucznych brzuchów i szafa pełna ciążowych sukienek. Plan wydaje się idealny, a wizja wyrwania się z małej wyspy jest niezwykle kusząca. Problem w tym, że w tak niewielkiej społeczności trudno cokolwiek utrzymać w tajemnicy.
Nigdy wcześniej nie spotkałam się z podobnym motywem w książkach, dlatego z dużym entuzjazmem sięgnęłam po tę historię. Jednak im bardziej zagłębiałam się w fabułę, tym częściej miałam wrażenie, że niektóre elementy są mi już znane. Nie jest to jednak duży minus.
Barri to bohaterka, którą można określić jako outsiderkę. Życie nie było dla niej szczególnie łaskawe, a ona sama długo nie wykazywała inicjatywy, by coś zmienić. Kieruje się raczej przekonaniem, że „jakoś to będzie”. Pomysł z udawaną ciążą ma być dla niej szansą na nowy początek i finansową stabilizację.
Z czasem jednak sytuacja zaczyna się komplikować. Im dalej brnie w kłamstwo, tym więcej tajemnic wychodzi na jaw, a wyrzuty sumienia stają się coraz silniejsze. Przyznanie się do prawdy nie jest proste, bo mogłoby pociągnąć za sobą konsekwencje dla innych osób. Barri staje więc na życiowym rozdrożu i musi zdecydować, którą drogą chce podążyć.
Ważną rolę w historii odgrywa również Callum, zagubiony młody dorosły, któremu Barri próbuje pomóc odnaleźć właściwą ścieżkę. Ten wątek był ciekawym uzupełnieniem głównej fabuły.
Książka jest angażująca i czyta się ją bardzo szybko. Z dużym zainteresowaniem śledziłam rozwój wydarzeń, zastanawiając się, kiedy plan Barri zacznie się sypać. Trzeba jednak przyznać, że bohaterka przez długi czas radzi sobie z sytuacją zaskakująco dobrze.
Na uwagę zasługuje również wątek jej byłego męża, który momentami był naprawdę poruszający, szczególnie ze względu na jego postawę.
Styl autorki jest lekki i przystępny, co zdecydowanie sprzyja płynnej lekturze.
To ciekawa historia z oryginalnym pomysłem na fabułę. Może nie jest to książka wybitna, ale zdecydowanie potrafi wciągnąć i zapewnić dobrą rozrywkę. Jeśli szukacie lekkiej i angażującej lektury, warto po nią sięgnąć.
Ta książka odbiła się szerokim echem w bookmediach, dlatego byłam jej ogromnie ciekawa. Sama tematyka wydawała się bardzo interesująca, a historia bohaterki od początku mnie intrygowała.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBarri nie spodziewała się, że jej mąż odejdzie, zostawiając ją jedynie z wiadomością, że to koniec. Nie przypuszczała też, że w końcu zostanie doceniona jako nauczycielka i otrzyma awans....
"Kto by się spodziewał" to książka, która od razu mnie zaciekawiła swoim pomysłem. Historia kobiety, która udaje ciążę, żeby dostać rok płatnego urlopu brzmi dość szalenie, ale właśnie to sprawia, że chce się czytać dalej.
Mamy tu lekką obyczajówkę z nutką humoru, ale też
z ważniejszymi tematami w tle.
Bardzo fajna i wciągająca historia, napisana prostym
i przyjemnym stylem. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale muszę przyznać, że książkę czytało mi się naprawdę szybko. Styl jest lekki,
a całość dobrze się odbiera.
Autorka pokazuje w książce temat zmiany i potrzeby ucieczki od obecnego życia. Barri czuje się niedoceniona, zmęczona i trochę zagubiona.
Jej decyzja jest dość kontrowersyjna, ale momentami można ją zrozumieć. Pokazuje to, jak czasami człowiek potrafi zrobić coś głupiego, żeby tylko coś zmienić.
Mamy tutaj też pokazane życie na małej wyspie, gdzie wszyscy wszystko o sobie wiedzą. To dodaje historii napięcia, bo cały czas czeka się, aż ktoś odkryje prawdę. Im dalej w historię, tym więcej pojawia się wątpliwości i wyrzutów sumienia u głównej bohaterki.
Ta książka wywołała u mnie różne emocje. Momentami było zabawnie, ale były też chwile, kiedy było mi po prostu szkoda Barri. Czasami mnie denerwowała swoimi decyzjami, ale mimo wszystko jej kibicowałam.
Polecam tę książkę!
To lekka, ale ciekawa historia, która potrafi wciągnąć
i dać do myślenia.
Czytajcie!
[współpraca recenzencka]
"Kto by się spodziewał" to książka, która od razu mnie zaciekawiła swoim pomysłem. Historia kobiety, która udaje ciążę, żeby dostać rok płatnego urlopu brzmi dość szalenie, ale właśnie to sprawia, że chce się czytać dalej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMamy tu lekką obyczajówkę z nutką humoru, ale też
z ważniejszymi tematami w tle.
Bardzo fajna i wciągająca historia, napisana prostym
i przyjemnym...
"Kto by się spodziewał" Anny Brook - Mitchel to zabawna powieść obyczajowa, która wyróżnia się nietypowym pomysłem na fabułę. Barri Brown, sfrustrowana życiem i porzucona przez męża, postanawia udawać ciążę, by zdobyć rok płatnego urlopu i zacząć wszystko od nowa. Książka wydaje się komedią pomyłek i niedopowiedzeń. Autorka zwraca szczególną uwagę na problem presji społecznej wobec kobiet i oczekiwań dotyczących macieżyństwa. Bohaterowie są różnorodni, skontrastowani. Barii, główna bohaterka nie jest idealna, ze swoimi życiem rodzi sobie dobrze. Zdecydowałam się sięgnąć po książkę o tej tematyce ze względu na ciekawą nieoczywistą fabułę.
"Kto by się spodziewał" Anny Brook - Mitchel to zabawna powieść obyczajowa, która wyróżnia się nietypowym pomysłem na fabułę. Barri Brown, sfrustrowana życiem i porzucona przez męża, postanawia udawać ciążę, by zdobyć rok płatnego urlopu i zacząć wszystko od nowa. Książka wydaje się komedią pomyłek i niedopowiedzeń. Autorka zwraca szczególną uwagę na problem presji...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻycie Bari Brown nagle legnie w gruzach, zostawia ją bez słowa mąż a w pracy musi ustąpić awansu koleżance. Po momentach rozczarowań i niesprawiedliwości wpada na pomysł, by zmienić swoje życie i zdobyć rok płatnego urlopu, przez najbliższe dziewięć miesięcy będzie udawać, że jest w ciąży. Od tego marzenia dzieli ją kilka miesięcy, siedem sztucznych brzuchów.
Ta historia jest tak absurdalna, że nie da się jej nie czytać. Kobieta, która udaje, że jest w ciąży nie spodziewała się, że ta droga będzie bardzo kręta. Bohaterka jest trochę irytująca, bo jak na swój wiek czasami zachowuje się bardzo irracjonalnie. Wszystko co robi jest lekko nieprzemyślane i chaotyczne, to może naprawdę irytować. Dla niej cała ta farsa związana z ciążą, to idealny moment, by poznać się na nowo, wyjść ze strefy komfortu i faktycznie tak jest. Cała historia jest słodko-gorzka, skłania do pewnych refleksji, pokazuje, że nic się nie dzieje bez przyczyny.
Ta książka ma swoje wzloty i upadki, ale naprawdę da się czytać. Ja spędziłam przy niej bardzo dobry czas i patrząc na ten tytuł uśmiecham się do siebie. Jeżeli uwielbiacie takie historie, to ta książka jest dla was.
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Gorzka Czekolada.
Życie Bari Brown nagle legnie w gruzach, zostawia ją bez słowa mąż a w pracy musi ustąpić awansu koleżance. Po momentach rozczarowań i niesprawiedliwości wpada na pomysł, by zmienić swoje życie i zdobyć rok płatnego urlopu, przez najbliższe dziewięć miesięcy będzie udawać, że jest w ciąży. Od tego marzenia dzieli ją kilka miesięcy, siedem sztucznych brzuchów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa historia...
📚🖤 Recenzja 🖤 📚
Tytuł - " Kto by się spodziewał"
Autor: Anna Brook- Mitchell
Wydawnictwo Gorzka Czekolada
5/2026
„Kto by się spodziewał” to powieść obyczajowa z elementami humoru i refleksji, która zaskakuje swoim punktem wyjścia i stopniowo odsłania bardziej złożoną, emocjonalną warstwę.
Bohaterką historii jest Barri Brown – nauczycielka zmęczona życiem i rozczarowana zarówno pracą, jak i związkiem, który zostaje zakończony przez SMS. W przypływie frustracji wpada na absurdalny pomysł: postanawia udawać ciążę, by zdobyć rok płatnego urlopu i zacząć od nowa, pomysł idealny przyznajcie sami , a czy wykonie go też będzie proste ...
To, co początkowo brzmi jak lekka komedia pomyłek, szybko przeradza się w opowieść o konsekwencjach kłamstwa, presji społecznej i potrzebie zmiany.
Autorka ma lekkie pióro, takie , że przez książkę się płynie po prostu a humor w tej historii jest subtelny i często ironiczny, taki jaki bardzo lubię.
Dzięki temu książkę czyta się szybko i przyjemnie, mimo że porusza poważniejsze tematy, takie jak wypalenie, samotność czy poczucie niespełnienia.
Barri to postać daleka od ideału – bywa egoistyczna, zgryźliwa, momentami irytująca, ale właśnie przez to bardzo autentyczna i takie bohaterki lubię.
Jej decyzje mogą budzić sprzeczne emocje, jednak łatwo zrozumieć jej motywacje i frustracje.
Nie jest idealna. Nie zawsze podejmuje dobre decyzje.
Czasem się gubi, czasem wątpi — ale właśnie przez to wydaje się tak bliska nam czytelnikom .
I chyba dlatego tak łatwo się przy niej zatrzymać na dłużej.
To książka o:
wyborach, które nie są proste
-uczuciach, które pojawiają się w nieoczywistych momentach
- i o tym, że życie bardzo rzadko układa się tak, jak planujemy
Najbardziej ujęło mnie to, jak bardzo ta historia jest… ludzka.
Bez idealizowania. Bez przesady.
Po prostu — prawdziwa.
Nie jest idealna. Nie zawsze podejmuje dobre decyzje.
Czasem się gubi, czasem wątpi — ale właśnie przez to wydaje się tak bliska.
I chyba dlatego tak łatwo się przy niej zatrzymać na dłużej.
To książka o:
wyborach, które nie są proste
-uczuciach, które pojawiają się w nieoczywistych momentach
- i o tym, że życie bardzo rzadko układa się tak, jak planujemy
Najbardziej ujęło mnie to, jak bardzo ta historia jest… ludzka.
Bez idealizowania. Bez przesady.
Po prostu — prawdziwa.
Książka balansuje między komizmem a refleksją. Pokazuje, że:
czasem desperackie decyzje wynikają z potrzeby kontroli nad własnym życiem,
pozornie niewinne kłamstwo może prowadzić do poważnych konsekwencji,
zmiana wymaga odwagi – ale też uczciwości wobec siebie.
Początkowa lekkość stopniowo ustępuje miejsca bardziej gorzkim i skłaniającym do myślenia wnioskom.
„Kto by się spodziewał” to książka, która zaczyna się jak lekka historia z przymrużeniem oka, ale z czasem okazuje się opowieścią o zagubieniu, potrzebie zmiany i konsekwencjach własnych wyborów. Idealna dla osób, które lubią obyczajówki z humorem, ale też z głębszym przekazem.
📚🖤 Recenzja 🖤 📚
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytuł - " Kto by się spodziewał"
Autor: Anna Brook- Mitchell
Wydawnictwo Gorzka Czekolada
5/2026
„Kto by się spodziewał” to powieść obyczajowa z elementami humoru i refleksji, która zaskakuje swoim punktem wyjścia i stopniowo odsłania bardziej złożoną, emocjonalną warstwę.
Bohaterką historii jest Barri Brown – nauczycielka zmęczona życiem i...
Kto by się spodziewał, że ta książka tak bardzo przypadnie mi do gustu?
Przyznam szczerze, że na początku byłam na nie. Sięgając po tytuł ·Kto by się spodziewał?· nie miałam zielonego pojęcia, na co się piszę. Trochę myślałam że to będzie absurdalna komedia z wieloma wpadkami i historiami ciężkimi do ogarnięcia rozumem. Że to będzie historia przepełniona gagami.
I może właśnie na początku tak było. Miałam ciężko, nie umiałam się przekonać do fabuły, do postępowania głównej bohaterki. Ba, ja nawet nie polubiłam głównej bohaterki, Barri.
Ale nadszedł taki moment w trakcie lektury, że mnie poruszyła, czego w ogóle się po niej nie spodziewałam.
To nie jest lekka książka, to jest naładowana emocjami historia, podczas czytania której można się śmiać lub płakać. A ja w ogóle się nie śmiałam, ja zaczęłam wymyślać razem z główną bohaterką jak postąpić następnym razem, jak nieco wyjaśnić sytuację, w której się ona znalazła. Szczerze bałam się dotrzeć do punktu zwrotnego, gdyż nie chciałam dowiedzieć się, jak on na mnie wpłynie…
Barri jest bardzo specyficzną kobietą, która nigdy nie myślała o macierzyństwie, a raczej wszystkim opowiadała o tym, że absolutnie nie chce zostać matką. Trochę nawet gardziła dziećmi i rodzicami, co jest dosyć śmieszne, bo jest nauczycielką.
Aż przyszedł ten dzień, kiedy kobieta postanowiła zawalczyć o siebie. Jej małżeństwo właśnie zostało zakończone w najgorszy możliwy sposób - przez SMS. I awans został anulowany, mama bardziej interesuje się tą córką, która ma męża i dwójkę dzieci. A Barri została całkowicie sama, i chciała zrobić najlepszą możliwą rzecz - zawalczyć o siebie.
I znowu życie zadrwiło z głównej bohaterki i pokazało jej środkowy palec. A ona niewiele myśląc zrobiła pierwszą rzecz jaka przyszła jej do głowy - powiedziała że jest w ciąży. A potem już nie umiała się z tego wycofać.
Anna Brook-Mitchell napisała wciągającą, zaskakującą i przejmującą swoim tematem książkę. Bo to nie jest lekka lektura, to nie komedia, to historia, która może wpłynąć na czytelnika bardziej niż się można spodziewać.
Kto by się spodziewał, że ta książka tak bardzo przypadnie mi do gustu?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyznam szczerze, że na początku byłam na nie. Sięgając po tytuł ·Kto by się spodziewał?· nie miałam zielonego pojęcia, na co się piszę. Trochę myślałam że to będzie absurdalna komedia z wieloma wpadkami i historiami ciężkimi do ogarnięcia rozumem. Że to będzie historia przepełniona gagami.
I może...
Jak daleko jesteś w stanie się posunąć, aby odmienić swoje życie?
Nasza bohaterka, Barri Brown, desperacko potrzebuje jakiejś zmiany w swoim życiu. Gdy pojawia się szansa na rok płatnego urlopu, wpada na dosyć ryzykowny plan — postanawia udawać ciążę. Kilka miesięcy kłamstw, sztucznych brzuchów oraz wizja nowego początku wydają się wręcz idealnym rozwiązaniem.
Wszystko byłoby idealne, gdyby nie to, że na małej wyspie, gdzie każdy się zna, ciężko utrzymać coś w tajemnicy… a z każdym dniem pojawia się coraz więcej wątpliwości.
Mieliście kiedyś tak, że książka spodobała Wam się już od pierwszej strony? Ja właśnie tak miałam z tym tytułem 😊 Od pierwszego rozdziału czułam, że się z nim polubię.
Jest tu wszystko, czego czytelnik potrzebuje: oryginalna historia, lekki i płynny styl oraz bohaterka z pazurem 😄
To kolejna świetna książka pokazująca realny świat — widzimy, jak Barri wypala się jako nauczycielka i zmaga z frustrującymi ludźmi. Nie ma tu miejsca na udawanie, tylko prawdziwa rzeczywistość.
Pomimo kłamstw, do jakich się posunęła, Barri ma w sobie dużo emocji i wyrzutów sumienia związanych z całą sytuacją. W książce pojawia się też temat presji posiadania dzieci, która — niestety — nadal jest obecna w społeczeństwie.
Nie znałam wcześniej twórczości autorki, ale po tej książce chętnie sięgnę po inne jej tytuły.
Z całego serca polecam sięgnąć po tę historię — naprawdę warto. Szkoda byłoby, gdyby taka książka przeszła Wam koło nosa! 📚✨
Zaczytana.studentka
Jak daleko jesteś w stanie się posunąć, aby odmienić swoje życie?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNasza bohaterka, Barri Brown, desperacko potrzebuje jakiejś zmiany w swoim życiu. Gdy pojawia się szansa na rok płatnego urlopu, wpada na dosyć ryzykowny plan — postanawia udawać ciążę. Kilka miesięcy kłamstw, sztucznych brzuchów oraz wizja nowego początku wydają się wręcz idealnym rozwiązaniem.
Wszystko...
Barri ma poczucie, że utknęła. Rozstanie z mężem, brak awansu i presja otoczenia sprawiają, że wpada na pomysł równie desperacki, co absurdalny. Postanawia udawać ciążę, żeby zyskać rok płatnego urlopu i zacząć wszystko od nowa.
🍼 Moja opinia
Od początku miałam naprawdę duże oczekiwania. Sam pomysł na fabułę jest świetny. Kobieta, która decyduje się na tak niecodzienne oszustwo tylko po to, żeby odzyskać kontrolę nad swoim życiem, brzmi jak przepis na błyskotliwą i przewrotną opowieść. I rzeczywiście, w tej książce jest sporo momentów, które pokazują, jak duży potencjał miał ten koncept.
Zacznijmy od tego, co kryje się pod warstwą humoru. Bo choć historia momentami ociera się o sarkastyczną komedię, to dotyka całkiem poważnych tematów. Presji społecznej związanej z macierzyństwem, samotności, poczucia niedopasowania i tego, jak łatwo oceniamy innych przez pryzmat bardzo wąskich oczekiwań. Widać, że autorka chciała powiedzieć coś więcej i w wielu momentach naprawdę jej się to udaje.
Sama Barri jako bohaterka jest… trudna. Momentami irytująca, impulsywna, unikająca konfrontacji i uciekająca od odpowiedzialności. Jej decyzje potrafią wyprowadzić z równowagi. A jednak trudno powiedzieć, że jest źle napisana. Wręcz przeciwnie, czuć w niej autentyczność. To postać, która nie zawsze wzbudza sympatię, ale jest tez bardzo ludzka w swoich błędach, zagubieniu i potrzebie ucieczki.
Nie do końca przekonał mnie natomiast styl prowadzenia narracji. Początek zapowiadał coś naprawdę dynamicznego, ale potem historia na długo zwolniła i kręciła się wokół tych samych sytuacji. Pojawiające się anegdoty z życia bohaterki często wybijały mnie z rytmu i zamiast pogłębiać historię, trochę ją rozmywały. Przez to zdarzało mi się gubić skupienie. Dopiero w drugiej połowie coś zaczęło się dziać i wtedy faktycznie wciągnęłam się dużo bardziej.
Ostatecznie mogę jednak spokojnie stwierdzić, że choć do książki już nie wrócę, to jej czytanie sprawiło mi przyjemność. Ta powieść jawi się w mojej głowie, jako idealna lektura na urlop.
Barri ma poczucie, że utknęła. Rozstanie z mężem, brak awansu i presja otoczenia sprawiają, że wpada na pomysł równie desperacki, co absurdalny. Postanawia udawać ciążę, żeby zyskać rok płatnego urlopu i zacząć wszystko od nowa.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🍼 Moja opinia
Od początku miałam naprawdę duże oczekiwania. Sam pomysł na fabułę jest świetny. Kobieta, która decyduje się na tak niecodzienne...
Niektóre książki są tak bardzo irracjonalne, że aż trudno je polubić, jednak warto dać szansę nawet tak szalonym pomysłom jakie miała główna bohaterka książki „Kto by się spodziewał”.
Barri nie chce mieć dzieci, jednak w chwili, gdy przez sms zrywa z nią mąż, a w pracy nauczycielki też nie jest najlepiej wpada na szalony pomysł udawanej ciąży i rok płatnego urlopu. Zamawia 7 sztucznych brzuchów i tak brnie w te kłamstwa, w które im dalej idzie tym trudniej się wykręcić.
Presja otoczenia do macierzyństwa oraz mówienie co wypada, a czego nie i to jeszcze w udawanej ciąży jest wyjątkowo trudne, bohaterka nie ma lekko, jednak w tej książce oprócz humoru mamy pogląd na wiele trudnych kobiecych tematów. Bohaterka pochodzi z małego miasteczka, a z rodziną ma chłodne relacje, więc cały pomysł był jeszcze bardziej szalony.
Książka była w porządku, to była czysta rozrywka, a styl pisarki określiłabym tym luźnym, a poprzez krótkie rozdziały lektura czytała się ekspresowo. Chociaż mam wiele zarzutów co do postawy Barri, gdyż uważam, że kłamstwo to nigdy nie jest dobre rozwiązanie, to jednak tylko fikcja, która powinna nam o tym przypominać. Myśle, że nie ma co tu się za bardzo zagłębiać w moralność bohaterki, ponieważ komedia to wyszła tutaj prześwietna i nadała by się na duży ekran, a scena z nożem w udawanym brzuchu byłaby moją ulubioną!
Zdecydowanie potrzeba nam takich książek, które są manifestem dla kobiet by uciec od naszej codzienności.
Niektóre książki są tak bardzo irracjonalne, że aż trudno je polubić, jednak warto dać szansę nawet tak szalonym pomysłom jakie miała główna bohaterka książki „Kto by się spodziewał”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBarri nie chce mieć dzieci, jednak w chwili, gdy przez sms zrywa z nią mąż, a w pracy nauczycielki też nie jest najlepiej wpada na szalony pomysł udawanej ciąży i rok płatnego urlopu. Zamawia...
Czasem nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, co kryje się za piękną kolorową okładką.
"Kto by pomyślał? Anny Broock Mitchell to historia Bari, która wymyśliła niekonwencjonalny sposób na otrzymywanie roku płatnego urlopu... udawaną ciążę...
Przyznacie, że to odjechany pomysł? Bari chyba nie do końca go przemyślała, ale jak to mówią...ogary poszły w las...i musiała kontynuować tę maskaradę.
Przyznam, że jej nie polubiłam. Na początku mocno mnie wkurzała i po prostu nie rozumiałam jej zachowania. Była trochę dziwna, bardzo aspołeczna, prawdziwy odludek. Właściwie to nikogo nie potrzebowała obok siebie. Jednak nie było łatwo egzekwować izolacje w tak małej miejscowości. No i nie umiała walczyć o siebie, godząc się na wszystkie prośby jakie do niej kierowano...do czasu.
Autorka ma lekkie pióro i dobrze mi się czytało tę książkę. Znajdziemy w niej dużo ironii i prawdziwego angielskiego humoru, co nie każdy lubi. Ale mamy tu też całkiem sporo monologów wewnętrznych Bari, które pozwalają nam ją lepiej poznać.
To słodko - gorzka opowieść o wyborach i ich konsekwencjach oraz potrzebie zmian.
Autorka porusza w niej też wątek bezdzietności z wyboru, co nie jest zbyt częstym zjawiskiem w małych miejscowościach, samotności w związku oraz bycia niedocenianym i wykorzystywanym w pracy.
Społeczeństwo często narzuca nam role, w których nie czujemy się sobą, wymuszając wręcz konkretne zachowania i postawy. Szczególnie małe społeczności nie są wolne od takich działań.
Przyznam, że to ciekawy zamysł na fabułę.
Czasem nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, co kryje się za piękną kolorową okładką.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Kto by pomyślał? Anny Broock Mitchell to historia Bari, która wymyśliła niekonwencjonalny sposób na otrzymywanie roku płatnego urlopu... udawaną ciążę...
Przyznacie, że to odjechany pomysł? Bari chyba nie do końca go przemyślała, ale jak to mówią...ogary poszły w las...i musiała...
"Jak daleko jesteś w stanie się posunąć, aby dostać rok płatnego urlopu?".
To zdanie na okładce sprawiło, że poczułam, że muszę poznać tę historię! Bo to coś zupełnie nowego, dotąd nie spotkałam powieści z takim motywem.
Barii Brown jest nauczycielką, właśnie porzucił ją mąż, jej życie wydaje się pasmem rozczarowań. Czuje się nic nie warta, odtrącona, wykorzystywana i niezrozumiana przez otoczenie tylko dlatego, że nie lubi i nie chce mieć dzieci!
Na dodatek awans, na który liczyła, dostał ktoś inny, kto nie zasługuje na to.
I nagle pojawia się myśl- udawać ciążę, wziąć urlop macierzyński i wyjechać.
To, co było impulsem w jej głowie, szybko staje się trudnym wyzwaniem! Kobieta niemal od razu od rzucenia informacji o swoim odmiennym stanie będzie musiała dobrze kombinować. Trudno będzie udawać ciążę, zwłaszcza że mieszka na wyspie gdzie wszyscy się znają i uwielbiają ploteczki.
Przyznam, że ta książka nie wciągnęła mnie od pierwszych stron, a raczej ok.150 str. nagle zmieniłam do niej stosunek, zrobiło się naprawdę ciekawie. Im dalej czytałam, tym bardziej nie chciałam jej odkładać. Kibicowałam jej i niemal obgryzałam paznokcie z nerwów, żeby tylko się nie wydało!
Oj jakże szczerze współczułam Barii, rozumem ją doskonale, przecież to wielce nie sprawiedliwe, że piętnuje się osoby, dla których sensem życia nie jest założone rodziny. Trudno niektórym zaakceptować wybory innych ludzi, a przecież każdy ma prawo żyć tak, jak chce! Nie każdy pragnie poświęcić się zupełnie tylko dla przedłużenia gatunku!
A w dodatku przerzucanie swoich obowiązków na osoby bezdzietne, bo przecież masz czas, dzieci ci w domu nie płaczą. Nie dziwię się, że miała dość! Jednak pomysł, jaki zrodził się w jej głowie, był naprawdę szalony! Pomyślałam- o nie, to nie może się udać!
Jednak cel osiągnęła, stała się wreszcie widzialna, wręcz lubiana, jej życie diametralnie się zmieniło, nagle tak dużo zaczęło się dziać.
To przezabawna historia! Pojawia się mnóstwo sytuacji, które rozbawiają.
Czasem warto przemyśleć, nie działać pod wpływem chwili, spojrzeć w przyszłość, oraz pomyśleć o konsekwencjach. Szkoda mi było rodziny Barri. Ja na jej miejscu nie zdecydowałabym się na takie oszustwo przede wszystkim przez wzgląd na bliskich, bo kiedy wyjdzie na jaw prawda, będą czuli się pokrzywdzeni.
Ta powieść wzbogacona jest też o inne wątki, nie skupia się wyłącznie na sfingowanej ciąży, co mnie mile zaskoczyło. Te wywołały zupełnie odmienne emocje, już nie śmiech, a zadumę, smutek, wzruszenie, co zmusza do refleksji.
Jeśli potrzebujesz oderwać się od codzienności, chcesz przeczytać coś, co cię rozbawi, sięgnij po tę książkę.
"Jak daleko jesteś w stanie się posunąć, aby dostać rok płatnego urlopu?".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo zdanie na okładce sprawiło, że poczułam, że muszę poznać tę historię! Bo to coś zupełnie nowego, dotąd nie spotkałam powieści z takim motywem.
Barii Brown jest nauczycielką, właśnie porzucił ją mąż, jej życie wydaje się pasmem rozczarowań. Czuje się nic nie warta, odtrącona, wykorzystywana i...
Książka "Kto by się spodziewał?" jest debiutancką powieścią autorki, a jak wiecie bardzo lubię poznawać nowych autorów, dodatkowo opis tej historii niezwykle mnie zaintrygował, dlatego też nie mogłam przejść obojętnie obok tego tytułu. Stylistyka i język jakim posługuje się pisarka jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się niesamowicie szybko. Mi zapoznanie się z losami Barri zajęło tak naprawdę jedno popołudnie i już od pierwszych stron zostałam wciągnięta do jej świata czekając na rozwinięcie akcji. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona, przemyślana i dobrze poprowadzona. Natomiast bohaterowie zostali w niejednoznaczny, barwny i autentyczny sposób wykreowani. To postaci, które nie są krystaliczne, mają swoje wady i zalety, borykają się z różnymi mniejszymi bądź większymi problemami dnia codziennego, zdarza się im popełniać błędy czy postępować pod wpływem chwili, dlatego tak łatwo się z nimi utożsamić podzielając podobne troski i dylematy moralne. Na kartach powieści mogłam lepiej poznać Barri. Jej myśli, odczucia, mogłam dowiedzieć się jak wygląda jej życie, stopniowo także co przyczyniło się do tego, że stała się taką, a nie inną osobą, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć jej postępowanie oraz decyzję. Nie ukrywam, że początkowo kobieta wywoływała we mnie mieszane odczucia, jednak kiedy lepiej ją poznałam, kiedy zrozumiałam jej pobudki, a także jej zdanie na pewne istotne tematy całkowicie zmieniło się moje postrzeganie jej osoby. Zaczęłam jej mocno kibicować, chciałam żeby w końcu była szczęśliwa i odnalazła to czego szuka. Istotną rolę w tej historii odgrywają oczywiście postaci drugoplanowe, które wprowadzają sporo zamieszania do życia Barri, dostarczając zarówno jej samej jak i Czytelnikowi wielu skrajnych emocji i wrażeń. Mowa o jej mężu, rodzinie, uczniach, współpracownikach czy mieszkańcach wyspy (swoją drogą bardzo lubię takie małe społeczności, gdzie wszyscy się znają, mogą na siebie liczyć, chociaż nie odbywa się w takich miejscach również bez plotek). Jedni od początku zyskali moją sympatię, inni wywoływali mieszane czy negatywne odczucia, jednak każdy miał jakiś wpływ na życie, a także niektóre z decyzji Barri. Brook - Mitchell świetnie kreśli portrety psychologiczne wszystkich postaci, pokazując ich maski oraz motywy postępowania. Pisarka w swojej powieści porusza wiele ważnych, życiowych i ponadczasowych tematów, które tak naprawdę mogą spotkać każdego z nas czy naszych bliskich. Mowa głównie o trudnych relacjach rodzinnych i międzyludzkich, manipulacjach, kłamstwach, niskiej samoocenie, oczekiwaniach, presji społecznej, głównie w kwestii macierzyństwa. Na szczęście w tej historii te poważniejsze, a nawet smutne aspekty równoważą zabawne, często absurdalne sytuację, które wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Muszę przyznać, że zaczynając czytać tą książkę nie spodziewałam się, że ta historia potoczy się w takim właśnie kierunku.. Szczególnie mowa o kilkudziesięciu ostatnich stronach.. Autorka na przykładzie głównej bohaterki pokazuje, że czasami jedna decyzja może totalnie odmienić nasze życie, przewartościować je i pozwolić spojrzeć na niektóre kwestie z zupełnie innej perspektywy. "Kto by się spodziewał?" to błyskotliwa, momentami poruszająca i skłaniająca do refleksji historia, z którą miło spędziłam czas. Będę wyczekiwała kolejnych powieści spod pióra autorki. Polecam!
Książka "Kto by się spodziewał?" jest debiutancką powieścią autorki, a jak wiecie bardzo lubię poznawać nowych autorów, dodatkowo opis tej historii niezwykle mnie zaintrygował, dlatego też nie mogłam przejść obojętnie obok tego tytułu. Stylistyka i język jakim posługuje się pisarka jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się niesamowicie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Kto by się spodziewał?” na początku wydawała mi się lekką historią na poprawę humoru, okazała się jednak czymś bardziej gorzkim i życiowym. Punkt wyjścia jest wręcz komiczny. Kobieta postanawia udawać ciążę, żeby dostać płatny urlop i uciec od życia, które przestaje jej się układać. Brzmi absurdalnie, ale im dalej w tę historię, tym mniej jest w niej czystej komedii, a więcej zwykłej ludzkiej bezradności.
Barri Brown to bohaterka bardzo daleka od ideału. Zostaje porzucona przez męża, zawodowo stoi w miejscu i czuje, że wszystko wymyka jej się spod kontroli. W pewnym momencie po prostu pęka i wpada na pomysł, który trudno nazwać rozsądnym. Najciekawsze jest jednak to, że ten pomysł nie wynika z zimnej kalkulacji. To raczej odruch człowieka, który jest zmęczony i chce chociaż na chwilę przestać walczyć. Właśnie dlatego trudno ją jednoznacznie ocenić. Czasami działa na nerwy, czasami zachowuje się niedojrzale, a mimo to łatwo ją zrozumieć. Jej chaos i impulsywność są bardzo ludzkie.
Dużą część książki wypełniają zabawne sytuacje wynikające z utrzymywania kłamstwa. Sztuczne brzuchy, wymówki, niezręczne rozmowy, to wszystko jest naprawdę zabawne. Ten humor nie jest jednak pusty, bo prawie zawsze stoi za nim napięcie i świadomość, że cała ta historia kiedyś się posypie. Wraz z kolejnymi miesiącami „ciąży” rosną też wyrzuty sumienia Barri. Widać, jak coraz trudniej jest jej udawać, jak zaczyna się gubić i jak bardzo to wszystko ją przerasta.
Najmocniejszy wydaje się wątek presji społecznej. Powieść bardzo trafnie pokazuje, jak często kobiety są oceniane przez pryzmat macierzyństwa, niezależnie od tego, czy chcą mieć dzieci, czy nie. Pytania, komentarze, oczekiwania otoczenia przewijają się przez całą historię i wypadają bardzo wiarygodnie. Nie ma tu moralizowania, raczej spokojne pokazanie, jak takie drobne naciski potrafią się nawarstwiać i wpływać na czyjeś decyzje. Z czasem opowieść robi się bardziej refleksyjna. Pojawia się temat samotności, relacji rodzinnych, pracy i poczucia bycia niewidzialnym. Widać też zmianę w samej bohaterce. Powoli zaczyna się otwierać na ludzi i budować więzi, których wcześniej unikała. Tempo opowieści jest nierówne. Są momenty, kiedy akcja wyraźnie zwalnia i można odczuć zmęczenie powtarzającymi się sytuacjami. Mimo to książkę czyta się bardzo płynnie.
Styl jest prosty, bezpośredni, chwilami ironiczny. Historia jest trochę chaotyczna, ale pasuje to do bohaterki, która sama nie do końca wie, dokąd zmierza. Największą siłą tej powieści jest to, że pod dość szaloną fabułą kryje się coś bardzo zwyczajnego: strach przed porażką, potrzeba akceptacji i pragnienie, żeby wreszcie poczuć spokój. To opowieść o tym, jak łatwo się pogubić i jak trudno przyznać się do błędów, nawet przed samą sobą. Warta poznania, polecam 💗
„Kto by się spodziewał?” na początku wydawała mi się lekką historią na poprawę humoru, okazała się jednak czymś bardziej gorzkim i życiowym. Punkt wyjścia jest wręcz komiczny. Kobieta postanawia udawać ciążę, żeby dostać płatny urlop i uciec od życia, które przestaje jej się układać. Brzmi absurdalnie, ale im dalej w tę historię, tym mniej jest w niej czystej komedii, a...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBarrie to stereotypowa, zgorzkniała nauczycielka-introwertyczka, zagorzała przeciwniczka posiadania dzieci, opuszczona przez męża, nikogo nie lubi, a i jej koleżanki nie darzą sympatią. Wkurzona, że ciągle musi zastępować w pracy młode matki, w przypływie złości ogłasza, że jest w ciąży. Jest tylko jeden problem, a właściwie kilka - potrzebuje zaświadczenie lekarskie, "brzuch", a w przyszłości dziecko. Przebiegła kobieta ma jednak swój plan - planuje wielką ucieczkę z wyspy. I kiedy wydawałoby się, że wszystko powoli się układa, jej sekret poznaje Callum, 15-letni uczeń, który nie wzbudza zaufania. Mimo, że ciąża jest udawana, to nauczycielka zauważa, jak zmieniają się jej relacje w szkole oraz z rodziną. Tylko kobietę gryzą wyrzuty sumienia, bo wie, że wkrótce to kłamstwo wyjdzie na wierzch...
Ta książka to słodko-gorzka historia o naszych czasach. Historia kobiety, która została tak osaczona przez męża, zmanipulowana, a w końcu porzucona. Historia o wymaganiach, jakie stawia się współcześnie ludziom, historia o budowaniu relacji, a przede wszystkim o odpowiedzialności za nie. No i oczywiście, książka z morałem - kłamstwo ma krótkie nogi, a życie tak zaskakuje, że czasem trudno przewidzieć konsekwencje swoich działań.
Barrie to stereotypowa, zgorzkniała nauczycielka-introwertyczka, zagorzała przeciwniczka posiadania dzieci, opuszczona przez męża, nikogo nie lubi, a i jej koleżanki nie darzą sympatią. Wkurzona, że ciągle musi zastępować w pracy młode matki, w przypływie złości ogłasza, że jest w ciąży. Jest tylko jeden problem, a właściwie kilka - potrzebuje zaświadczenie lekarskie,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak daleko jesteś w stanie się posunąć, aby dostać rok płatnego urlopu?…
… czyli zdanie, które przykuło moją uwagę w pełni.
„Kto by się spodziewał ?” to istna komedia. Dosłownie i w przenośni. Jeśli komuś się wydaje, że ta książka jest romansem, to w tym momencie następuje stop 🛑
Barri, główna bohaterka, to trzydziestoparolatka, bezdzietna a na dodatek opuszczona przez męża kobieta, która wpada na pomysł udawania ciąży. Ale po kolei.
Mąż uciekł, awans dostał ktoś inny, a na dodatek wszyscy wtrącają się wokoło w życie Barri, a już w szczególności w kwestię posiadania dzieci. Bo Barri ich nie chce. Ma dość wszystkiego i wszyskich. Chce wyjechać i zacząć na nowo w innym miejscu. Tylko z pieniędzmi słabo, bo mąż zrobił ją w konia. I tak powstał „pomysł” z udawaniem ciąży.
Powiem tak. Uśmiałam się, jak nie wiem 😹to jest nie do opisania. Mimo, że niektóre sytuacje były absurdalne, to nie dało się nie przymknąć na to oka.
Jednakże główną ideą tej książki jest pokazanie, jak społeczeństwo potrafi naciskać na pewne sprawy, z którymi ktoś może się nie zgadzać. W tym przypadku temat posiadania dzieci. Bo choć główna bohaterka już dawno podjęła decyzję w tej sprawie, to osoby z jej otoczenia nie do końca potrafiły zrozumieć jej wyboru. Momentami próbowały nawet zmienić jej zdanie. Ten tytuł pokazuje nacisk, jaki narzuca społeczeństwo na posiadanie dzieci, ale autorka pokazała to w bardzo zabawny i ciekawy sposób. Polecam, jak ktoś chce dodatkowo się pośmiać 😏🩷
Gwiazdkowo nie umiem jej ocenić, ale w pięciostopniowej skali „śmieszności” daję jej takie 3/5 😹 uśmiałam jak nie wiem i podziwiam autorkę, że wymyśliła taką odjechaną historię 😱
Współpraca reklamowa z @gorzka.czekolada.wydawnictwo
Jak daleko jesteś w stanie się posunąć, aby dostać rok płatnego urlopu?…
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to… czyli zdanie, które przykuło moją uwagę w pełni.
„Kto by się spodziewał ?” to istna komedia. Dosłownie i w przenośni. Jeśli komuś się wydaje, że ta książka jest romansem, to w tym momencie następuje stop 🛑
Barri, główna bohaterka, to trzydziestoparolatka, bezdzietna a na dodatek opuszczona przez...
"Kto by się spodziewał?" to lekka, zabawna, ale też momentami bardzo szczera historia o kobiecie, która ma już wszystkiego dość i podejmuje naprawdę dziwną decyzję.
Główną bohaterką jest Barri Brown. Jej życie się sypie – mąż ją zostawia, w pracy znów ją pomijają, a ona czuje się zagubiona i zmęczona. W przypływie emocji wpada na pomysł, żeby udawać ciążę. Nie robi tego z jakiegoś wielkiego planu, tylko raczej z paniki i potrzeby ucieczki od problemów. I choć brzmi to absurdalnie, trudno jej nie współczuć.
Barri bywa irytująca – podejmuje złe decyzje, czasem zachowuje się nierozsądnie i można mieć ochotę na nią nakrzyczeć. Ale jednocześnie jest w niej coś prawdziwego. Łatwo zrozumieć, dlaczego dochodzi do momentu, w którym robi coś takiego. Jej sposób opowiadania historii jest bardzo bezpośredni, jakby mówiła do nas wprost, dzieląc się swoimi myślami, nawet tymi chaotycznymi.
W książce jest dużo zabawnych sytuacji, zwłaszcza związanych z jej „ciążą” i sztucznymi brzuchami. Ale pod tym humorem kryje się coś więcej. Autorka porusza temat tego, jak społeczeństwo traktuje kobiety, szczególnie w kontekście macierzyństwa. Pokazuje, jak bardzo są oceniane, niezależnie od tego, czy mają dzieci, czy nie. Ten wątek wypada bardzo wiarygodnie i daje dużo do myślenia.
Dużym plusem są też relacje między bohaterami. Barri z czasem przestaje być samotma, zaczyna budować więzi i otwiera się na ludzi. Postacie drugoplanowe są ciekawe i często zabawne.
Nie wszystko jest jednak idealne. Czasami historia się dłuży i ma trochę zbędnych fragmentów. Z kolei zakończenie jest dość szybkie – chciałoby się, żeby było bardziej rozbudowane.
Mimo to książkę czyta się bardzo przyjemnie. To historia trochę szalona i nieuporządkowana, ale jednocześnie pełna emocji. Opowiada o tym, jak łatwo się pogubić i jak trudno na nowo poukładać swoje życie, nawet jeśli trzeba do tego użyć bardzo wątpliwych sposobów.
"Kto by się spodziewał?" to lekka, zabawna, ale też momentami bardzo szczera historia o kobiecie, która ma już wszystkiego dość i podejmuje naprawdę dziwną decyzję.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówną bohaterką jest Barri Brown. Jej życie się sypie – mąż ją zostawia, w pracy znów ją pomijają, a ona czuje się zagubiona i zmęczona. W przypływie emocji wpada na pomysł, żeby udawać ciążę. Nie robi tego z...
Ostatnio trafiłam na książkę, której pomysł totalnie mnie kupił 😄
Historia Barri to trochę pasmo życiowych wtop. Mąż odchodzi bez słowa, awans przechodzi jej koło nosa, a do tego wszyscy dookoła mają mnóstwo „dobrych rad” na temat jej życia…
I nagle pojawia się pomysł, który brzmi kompletnie absurdalnie , czyli udawanie ciąży, żeby wziąć płatny urlop i w końcu zrobić coś dla siebie. Serio 😂 A jednak… to działa jako historia!
Książka jest lekka, momentami naprawdę zabawna, ale pod tym wszystkim kryje się coś więcej. Barri bywa irytująca i impulsywna, podejmuje dziwne decyzje, ale jednocześnie trudno jej nie polubić. Ma w sobie taki sarkazm i dystans, który sprawia, że jest bardzo „żywa”.
Podobało mi się też to, że oprócz humoru pojawia się ważny temat presji społecznej, szczególnie jeśli chodzi o macierzyństwo. To, jak otoczenie próbuje narzucać swoje zdanie i „wie lepiej”. Myślę, że wiele osób to zna.
To jedna z tych książek, które czyta się dla przyjemności, ale gdzieś z tyłu głowy zostaje kilka refleksji 🤍
Ostatnio trafiłam na książkę, której pomysł totalnie mnie kupił 😄
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria Barri to trochę pasmo życiowych wtop. Mąż odchodzi bez słowa, awans przechodzi jej koło nosa, a do tego wszyscy dookoła mają mnóstwo „dobrych rad” na temat jej życia…
I nagle pojawia się pomysł, który brzmi kompletnie absurdalnie , czyli udawanie ciąży, żeby wziąć płatny urlop i w końcu zrobić coś...
Od jednego niewinnego kłamstwa wszystko się zaczyna ale to, co przychodzi później, rzadko bywa niewinne.
„Kto by się spodziewał?” autorstwa Anne Brook-Mitchell to historia, która z pozoru wydaje się lekka i nieco przewrotna, a w rzeczywistości uderza znacznie głębiej tam, gdzie kryją się nasze lęki, presja i potrzeba bycia „wystarczającą”.
Barri Brown to kobieta, która przestała wierzyć w bajki. Mąż odchodzi, kończąc wszystko jednym SMS-em. W pracy stoi w miejscu, niewidzialna i niedoceniona. Zostaje z poczuciem porażki, brakiem awansu i frustracją, która powoli zaczyna ją przytłaczać. I wtedy wpada na pomysł z pozoru absurdalny, a jednak boleśnie ludzki.
Udawana ciąża, a następnie urlop macierzyński i ucieczka z rodInnego miasteczka. Gotowy plan. Idealna iluzja.
Szafa wypełniona „brzuszkami” na kolejne miesiące, wymyślona przyszłość i nadzieja, że to wszystko pozwoli jej na chwilę oddechu zarowno finansowego jak w duchowego. Tylko że kłamstwo jak to kłamstwo zaczyna żyć własnym życiem, a wyrzuty sumienia nie pytają o zgodę, tylko wchodzą tam, gdzie najbardziej boli.
Autorka stworzyła bohaterkę, której nie da się jednoznacznie ocenić. Barri bywa irytująca, bywa zagubiona, ale przede wszystkim jest prawdziwa i właśnie to działa najmocniej.
To nie jest tylko historia o kłamstwie. To opowieść o presji, jaką świat nakłada na kobiety.O oczekiwaniach, które duszą i o tym, jak daleko można się posunąć, żeby choć na chwilę poczuć spokój.
Mimo trudnych tematów książkę czyta się zaskakująco lekko. Styl autorki jest płynny, momentami subtelnie ironiczny, a jednocześnie potrafi zatrzymać i zmusić do refleksji. Bo gdzieś między wierszami pojawia się bardzo niewygodna prawda:często bardziej przejmujemy się tym, czego oczekują inni, niż tym, czego naprawdę chcemy my sami.
Jeśli lubisz historie, które pod przykrywką lekkiej fabuły niosą coś więcej emocje, pytania i delikatny niepokój ta książka zdecydowanie jest warta Twojej uwagi.
Bo czasem jedno kłamstwo wystarczy, żeby odkryć… całą prawdę o sobie.
Od jednego niewinnego kłamstwa wszystko się zaczyna ale to, co przychodzi później, rzadko bywa niewinne.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Kto by się spodziewał?” autorstwa Anne Brook-Mitchell to historia, która z pozoru wydaje się lekka i nieco przewrotna, a w rzeczywistości uderza znacznie głębiej tam, gdzie kryją się nasze lęki, presja i potrzeba bycia „wystarczającą”.
Barri Brown to kobieta, która...
Nieszczęścia chodzą parami, a nawet stadami. Barri Brown coś o tym wie. Awans w szkole przechodzi jej koło nosa, mąż okrada ją i zostawia, a na wyspie Guernsey, gdzie mieszkańcy znają się jak łyse konie, zaraz wszyscy o wszystkim wiedzą. Barri pragnie wyjechać z wyspy i nigdy nie wracać, najlepiej w trakcie płatnego urlopu macierzyńskiego. By zatrzymać spiralę kłopotów kłamie, że jest w ciąży. Machina rusza. Jedno kłamstwo pociąga za sobą kolejne i kolejne, a Barri nie może przecież udawać w nieskończoność...
Znajdziemy tu dużo cierpkiego humoru, ale też zaskakującą dozę czułości. Jest wątek odnalezionej rodziny i powolnego otwierania się na innych, a także tematów takich jak presja społeczna wobec kobiet, macierzyństwo (i jego brak) czy samotność.
"Kto by się spodziewał?" nie jest klasyczną, ciepłą opowieścią. Główna bohaterka bywa niemiła, egoistyczna, nieco trudna do polubienia. A jednak historia o kobiecie, która chciała uciec od życia i przez serię absurdalnych kłamstw zaczęła je w końcu naprawdę przeżywać w nieoczywisty sposób przynosi moc ukojenia.
Śmieszna, chaotyczna, momentami bolesna, bardzo prawdziwa i nieprzesłodzona. Comfort book z głębią i przesłaniem, uczący zrozumienia. Serdecznie polecam!
Nieszczęścia chodzą parami, a nawet stadami. Barri Brown coś o tym wie. Awans w szkole przechodzi jej koło nosa, mąż okrada ją i zostawia, a na wyspie Guernsey, gdzie mieszkańcy znają się jak łyse konie, zaraz wszyscy o wszystkim wiedzą. Barri pragnie wyjechać z wyspy i nigdy nie wracać, najlepiej w trakcie płatnego urlopu macierzyńskiego. By zatrzymać spiralę kłopotów...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiało być lekko i zabawnie… a dostałam historię, która bardziej skłania do refleksji niż do śmiechu.
To opowieść o Barri nieidealnej, często irytującej, dziwnej ale przez to bardzo prawdziwej bohaterce, która wplątuje się w kłamstwo i… trochę przez przypadek zaczyna zmieniać swoje życie. Im dalej, tym trudniej przyznać się do prawdy, a od lektury trudniej się oderwać, zwłaszcza gdy emocje zaczynają brać górę.
Jednym z bardziej przebijających się tematów jest presja wobec kobiet i oczekiwania, którym nie zawsze chcemy (albo powinniśmy) sprostać.
Nie nazwałabym jej zabawną.
Dla mnie to raczej gorzka czekolada - ma w sobie trochę słodyczy, ale jest też cierpka przez co trochę uwiera i zostaje w głowie na długo.
Czytałam ją z ogromnym zaciekawieniem bo byłam ciekawa jak się skończy jaka ścieżek wybierze autorka i w sumie czuję się usatysfakcjonowana.
Miało być lekko i zabawnie… a dostałam historię, która bardziej skłania do refleksji niż do śmiechu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo opowieść o Barri nieidealnej, często irytującej, dziwnej ale przez to bardzo prawdziwej bohaterce, która wplątuje się w kłamstwo i… trochę przez przypadek zaczyna zmieniać swoje życie. Im dalej, tym trudniej przyznać się do prawdy, a od lektury trudniej się oderwać,...
Barri Brown została porzucona przez męża, który oszukał ją również finansowo. Czuje się niedoceniona w pracy i sfrustrowana swoim życiem.
Jej rodzina wywiera na niej presję, chcą żeby założyła rodzinę i urodziła dziecko.
A czego chce Barri? Ona pragnie tylko zacząć wszystko od nowa , gdzieś gdzie nie będzie musiała spełniać czyichś oczekiwań.
Kobieta decyduje się na mocno kontrowersyjny krok - postanawia udawać ciążę , żeby zyskać rok płatnego urlopu i zmienić swoje życie.
To opowieść o kobiecie, która czuje się zmeczona swoim życiem i próbuje znaleźć drogę ucieczki ze swojego , niezadowalajacego życia. To historia o życiu pod presją czyichś oczekiwań i podejmowaniu decyzji ,które wywołują poczucie winy z powodu konsekwencji. To również opowieść o presji społeczeństwa wobec kobiet , o oczekiwaniach ludzi w kwestii macierzyństwa i tego jak powinno wyglądać życie kobiet.
I chociaż powyższe tematy nie są łatwe, to książka ma też w sobie lekkość i dużą dawkę ironicznego poczucia humoru. Kto z nas potrafił by się zdecydować na tak drastyczny krok i udawał by ciążę?
To książka, która rozbawi ,ale również skłoni do refleksji.
Polecam
Barri Brown została porzucona przez męża, który oszukał ją również finansowo. Czuje się niedoceniona w pracy i sfrustrowana swoim życiem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJej rodzina wywiera na niej presję, chcą żeby założyła rodzinę i urodziła dziecko.
A czego chce Barri? Ona pragnie tylko zacząć wszystko od nowa , gdzieś gdzie nie będzie musiała spełniać czyichś oczekiwań.
Kobieta decyduje się na...
Ciąża i macierzyństwo to jedne z najbardziej delikatnych tematów w naszej kulturze – trochę jak te pytania przy świątecznym stole, które z czasem ewoluują od „kiedy znajdziesz chłopaka”, przez „kiedy ślub”, aż po „to kiedy dzieci”. A przecież za potencjalnymi na nie odpowiedziami kryją się bardzo różne historie: jedni marzą o dziecku, ale nie mogą go mieć, inni świadomie wybierają życie w samotności. Dlatego to temat wymagający uważności – łatwo tu przekroczyć granicę, zadając pytania, które mogą ranić albo rozdrapywać stare rany. Bo czy obcy człowiek naprawdę ma prawo pytać o nasze plany rodzicielskie albo bez zgody dotykać brzucha ciężarnej?
Właśnie wokół tych napięć krąży książka Kto by się spodziewał autorstwa Anny Brook-Mitchell. Pod lekką, humorystyczną fabułą – o kobiecie, która po rozstaniu i odkryciu długów zaczyna udawać ciążę, by zyskać finansową i społeczną ulgę – kryje się znacznie poważniejsza refleksja o tym, jak często postrzegamy kobiety tylko przez pryzmat byłego/aktualnego/potencjalnego macierzyństwa.
To opowieść pełna zabawnych sytuacji, które jednocześnie celnie pokazują, jak często rozmowy (w domu i w pracy) sprowadzają się do pytania o dzieci: czy są, czy będą, dlaczego ich nie ma i kiedy „w końcu się pojawią”.
Kto by się spodziewał jest jednak klasyczną komedią pomyłek – jedno małe oszustwo czy przemilczenie prawdy uruchamia lawinę kolejnych, a bohaterka grzęźnie coraz głębiej w sieci kłamstw (trochę jak w Dear Evan Hansen). Jednocześnie pojawiają się u niej wyrzuty sumienia i świadomość, że jej nieprzemyślane zachowanie dotyka ludzi z bardzo różnymi doświadczeniami: także tych, dla których temat ciąży jest źródłem bólu.
Z czasem książka nabiera bardziej refleksyjnego tonu i zaczyna przypominać powieści Emily Henry czy Cecelii Ahern: o życiu po trzydziestce, relacjach, rozczarowaniach, pracy i mierzeniu się z przeszłością oraz przyszłością, o relacjach między rodzeństwem, toksycznych związkach i chęci pomocy swoim podopiecznym.
To lektura, która potrafi rozbawić, ale też zostawia z czymś więcej – z pytaniami i refleksją.
Sięgnij po nią, jeśli lubisz:
– książki Emily Henry;
– książki Brittany C. Cherry;
– książki Paige Toon;
– książki Cecelia Ahern;
– Jesteś moim jutrem;
– Goście weselni;
– Margo ma kłopoty;
– Bridget Jones;
– film Prawo ciążenia
– film Był sobie chłopiec.
Współpraca reklamowa: Wydawnictwo Gorzka Czekolada
• literatura obyczajowa • literatura kobieca • książki • co czytać • co przeczytać • recenzje książek • opinie o książce •
Ciąża i macierzyństwo to jedne z najbardziej delikatnych tematów w naszej kulturze – trochę jak te pytania przy świątecznym stole, które z czasem ewoluują od „kiedy znajdziesz chłopaka”, przez „kiedy ślub”, aż po „to kiedy dzieci”. A przecież za potencjalnymi na nie odpowiedziami kryją się bardzo różne historie: jedni marzą o dziecku, ale nie mogą go mieć, inni świadomie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMuszę przyznać, że tytuł tej książki jest wyjątkowo trafny, bo kto by się spodziewał, że w pozornie lekkiej i zabawnej historii o sfingowanej ciąży znajdzie się aż tyle emocji, refleksji i życiowych przemyśleń.
To opowieść, która zaskakuje nie tylko fabułą, ale też tym, jak mocno potrafi skłonić do zastanowienia się nad własnym podejściem do życia.
Książka świetnie pokazuje, że czasami wystarczy zmienić nastawienie, by całe nasze życie zaczęło wyglądać inaczej. Głównej bohaterki nie da się nie polubić jest gburowata, momentami aż za szczera, ale jednocześnie ma niezwykle trafne spostrzeżenia. Z jednej strony przestrzega zasad, z drugiej w głębi duszy jest buntowniczką (akcja z wyparowującym tatą jest mistrzowska).
Brnąc w swoje kłamstwo, niespodziewanie zyskuje ludzi, którzy zaczynają odgrywać ważną rolę w jej codzienności. Relacje między bohaterami wypadają naturalnie i właśnie one dodają tej historii autentyczności. Pod koniec pojawia się też ciekawy zwrot akcji, po którym już nic nie jest takie jak by się wydawało.
To historia, którą czyta się naprawdę przyjemnie. Nie ma tu miejsca na nudę, emocje stale się zmieniają, a czytelnik może zastanowić się, czy to właśnie my sami nie decydujemy o tym, kogo dopuszczamy do swojego życia, a kogo trzymamy na dystans.
Moja ocena: 9/10
Muszę przyznać, że tytuł tej książki jest wyjątkowo trafny, bo kto by się spodziewał, że w pozornie lekkiej i zabawnej historii o sfingowanej ciąży znajdzie się aż tyle emocji, refleksji i życiowych przemyśleń.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo opowieść, która zaskakuje nie tylko fabułą, ale też tym, jak mocno potrafi skłonić do zastanowienia się nad własnym podejściem do życia.
Książka świetnie...
"Kto by się spodziewał?" to książka do której mam mieszane uczucia. Wszystko przez to, że trafiłam na opinie twierdząca, że to taka przezabawna książka a ja w ogóle tego nie czułam. Nastawiłam się na coś zupełnie innego przez co miałam momenty w których lektura mnie najzwyczajniej w świecie nudziła. Na szczęście w pewnym momencie coś się zmieniło. Dalej nie określiłabym tej książki jako przezabawna, ale mniej więcej po połowie coraz trudniej było mi się od niej oderwać. Tak bardzo byłam ciekawa zakończenia.
Barri ma 35 lat i właśnie została porzucona przez męża. Nawet się nie załamała bardzo. Chciała sprzedać ich dom na małej wyspie Guernsey i wyruszyć w daleki świat. Gdy okazuje się, że ten plan niestety nie wypali wpada na inny pomysł. Będzie udawać, że jest w ciąży a gdy nadejdzie termin porodu wyjedzie i odetnie wszystkie kontakty. Przez rok będzie pobierać zasiłek macierzyński, podróżować. Później znajdzie pracę w Edynburgu i już nie wróci w rodzinne strony. Plan przewiduje, że nigdy nikt się nie dowie, że tak naprawdę nie była w ciąży. Czy to ma prawo się udać?
Postać Barri z początku bardzo mnie irytowała, na szczęście z każdym przeczytanym rozdziałem, powoli się to zmieniało. Na końcu można powiedzieć, że zyskała nawet moją sympatię. Za to miejsce gdzie toczy się akcja książki skradło moje serce. Chętnie dowiedziałabym uroczą wyspę Guernsey.
Duży plus za to, że w książce, która ma być z pozoru lekką lekturą poruszone zostały ważne tematy. Presja społeczeństwa wywierana na kobietach by posiadały potomstwo czy przekraczanie granic ciężarnych to tylko niektóre z nich.
"Kto by się spodziewał?" to książka do której mam mieszane uczucia. Wszystko przez to, że trafiłam na opinie twierdząca, że to taka przezabawna książka a ja w ogóle tego nie czułam. Nastawiłam się na coś zupełnie innego przez co miałam momenty w których lektura mnie najzwyczajniej w świecie nudziła. Na szczęście w pewnym momencie coś się zmieniło. Dalej nie określiłabym tej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKocham Barri Brown!
Nie spodziewałam się, że ta książka dostarczy mi aż takiego pakietu emocji. Dynamiczna akcja, pełna zwrotów – najbardziej tych związanych z kolejnymi etapami zmiany ciążowych brzuchów (które swoją drogą nasza bohaterka nazywa imionami 😅) – wciąga od pierwszych stron.
To jednocześnie pełna humoru, wzruszeń i małych refleksji opowieść o kobiecie, która przez lata była okłamywana, izolowana i tłamszona. Stopniowo niszczono w niej poczucie własnej wartości, przez co z osoby pogodnej i wrażliwej na innych stała się zgorzkniała i egocentryczna. Pragnie uciec, zostawić przeszłość za sobą i zacząć od nowa.
Nieoczekiwanie jedna impulsywna decyzja uruchamia lawinę problemów, które wiecie co? paradoksalnie wychodzą jej na dobre. Ludzie z jej otoczenia zaczynają ją dostrzegać i okazywać jej życzliwość, a rodzinna, malownicza wyspa staje się miejscem, w którym chce żyć i się zestarzeć.
W książce znajdziecie świetnie zarysowane relacje rodzinne, wgląd w codzienność nauczycielki, zarówno w pokoju nauczycielskim, jak i poza nim, a także ogromne zaangażowanie bohaterki w pomoc uczniom i jej prawdziwe powołanie.
Przemiana głównej postaci, motywy jej działań, rodzące się przyjaźnie i odbudowa siostrzanych więzi sprawiają, że ta historia jest naprawdę wyjątkowa. Szczególnie poruszające jest to, jak kobiety o zupełnie różnych podejściach do macierzyństwa zaczynają się rozumieć i wspierać, zamiast się oceniać. To po prostu piękne.
Rozwój wydarzeń, obrót spraw i wejście za kulisy życia Barri sprzed incydentu i tej jednej absurdalnej decyzji sprawiły, że szczęka mi opadła! Zakończenie pozamiatało 👀🙆
Jeśli lubicie klimat małych społeczności, zabawne sytuacje i pełne wzruszeń historie ta książka się poleca!! 💗💗💗
Kocham Barri Brown!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie spodziewałam się, że ta książka dostarczy mi aż takiego pakietu emocji. Dynamiczna akcja, pełna zwrotów – najbardziej tych związanych z kolejnymi etapami zmiany ciążowych brzuchów (które swoją drogą nasza bohaterka nazywa imionami 😅) – wciąga od pierwszych stron.
To jednocześnie pełna humoru, wzruszeń i małych refleksji opowieść o kobiecie, która...
Barri jest nauczycielką, mieszka na wyspie Guernsey, właśnie ominął ją awans, a mąż porzucił za pomocą smsa. Kobieta marzy tylko o tym, by wyjechać z rodzinnej miejscowości i już nigdy nie wrócić. Kiedy okazuje się, że jej możliwości finansowe za sprawą męża nie do końca są takie, jak się spodziewała, pod wpływem impulsu postanawia udawać ciążę - by móc skorzystać potem z rocznego urlopu macierzyńskiego. Co z tego wyniknie? Przekonajcie się sami...
Zacznę od tego, że bardzo podoba mi się klimat tej książki - małe miasteczko, w którym trudno pozostać anonimowym i coś ukryć. Tymczasem Barri planuje oszustwo przez dużo O - wszak udawanie ciąży to nie jest prosta sprawa, tymbardziej, że koleżanka w pracy rzeczywiście spodziewa się dziecka, więc Barri może spodziewać się porównań. A jednak... Barri to bardzo wyrazista bohaterka, przykuwa uwagę, potrafi rozśmieszyć , ale i zirytować. Czytając byłam bardzo ciekawa, jak długo Barri da radę udawać, jaki finał będzie miała ta historia. Autorka ma przyjemny styl, operuje dużą dawką ironi i sarkazmu ( co lubię), książkę czytało mi się lekko i szybko. Jest tu humor, ale są też poważniejsze tematy - czy każda kobieta musi zajść w ciążę i urodzić dziecko, jak społeczeństwo traktuje bezdzietne kobiety.
Spodobał mi się wątek Calluma, nie jest na pierwszym planie - ale stanowi ważną część historii. Może nie do końca polubiłam Barri - drażniła mnie momentami, ale jej historię przeczytałam z przyjemnością. I Wam też polecam.
Barri jest nauczycielką, mieszka na wyspie Guernsey, właśnie ominął ją awans, a mąż porzucił za pomocą smsa. Kobieta marzy tylko o tym, by wyjechać z rodzinnej miejscowości i już nigdy nie wrócić. Kiedy okazuje się, że jej możliwości finansowe za sprawą męża nie do końca są takie, jak się spodziewała, pod wpływem impulsu postanawia udawać ciążę - by móc skorzystać potem z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Niektóre kłamstwa nie przestają rosnąć"
7⭐ /10⭐
(Współpraca reklamowa z @gorzka.czekolada.wydawnictwo)
Myślicie już o letnim urlopie, że czy to jeszcze dość odległe plany?
Mój urlop w tym roku wypada dopiero w październiku więc jeszcze dość sporo czasu, żeby o nim pomyśleć.
Jednak perspektywa rocznego, płatnego urlopu to coś na co b się chętnie zgodziła, chodź nie była bym gotowa do takich poświęceń jak główna bohaterka #ktobysięspodziewał autorstwa #annabrookmitchell.
Barii Brown, nauczycielka porzucona przez męża, który z pewnością nie planuje wrócić, a tym bardziej że ktokolwiek doceni jej pracę.
W wyniku pewnych wydarzeń musi zmienić całe swoje plany i podjąć bardzo szybkie i pochopne decyzje.
Nagle jest w ciąży, chodź totalnie nie chciała dzieci, co dizwi wiele osób. A ją w sumie od rocznego płatnego urlopu dzieli kilka miesięcy udawania i aż..... siedem sztucznych brzuchow. No cóż, ciąża jest troszkę naciągana, ale czego nie robi się by zyskać na czasie.
Jednak na wyspie Guernsey nic się nie ukryje, a i sama Barri zaczyna mieć wyrzuty sumienia.
Anna Brook Mitchell w tej nie pozoronej historii skrywa wiele emocji, które uderzają w czytelnika z zaskoczenia. Ta niepozorna, różowa okładka skrywa w sobie fabułę tak realną i rzeczywistą, że aż ciężko w to wszystko uwierzyć. Główna bohaterka staje przed wyborami, których nie życzyła bym największemu wrogowi. Porzucenie przez męża miało być nowy startem w życie, jednak wszystko idzie nie tak. Mąż oszukał ją w najbardziej okropny sposób i teraz musi znaleźć wyjście z sytuacji w której się znalazła.
"Kto by się spodziewał" to pełna emocji, humoru i zaskakujachych wydarzeń powieść. Idealna na wiosenne wieczory.
#wydawnictwogorzkaczekolada#gorzkaczekolada#współpracareklamowa
"Niektóre kłamstwa nie przestają rosnąć"
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to7⭐ /10⭐
(Współpraca reklamowa z @gorzka.czekolada.wydawnictwo)
Myślicie już o letnim urlopie, że czy to jeszcze dość odległe plany?
Mój urlop w tym roku wypada dopiero w październiku więc jeszcze dość sporo czasu, żeby o nim pomyśleć.
Jednak perspektywa rocznego, płatnego urlopu to coś na co b się chętnie zgodziła, chodź nie była bym...