Dużo słów, mało treści - tak w jednym równoważniku zdania bym podsumowała tę książkę. Bohaterowie mówią o tym co czują, ale niewiele czynów za nimi stoi. Pasja i namiętność okazywane są głównie przez wchodzenie do pomieszczeń bez zapowiedzi i wyzywaniu innych. Zaplanowana zemsta nie jest ani zbyt wyrafinowana, ani przebiegła - ot udała się tylko i wyłącznie dlatego, że bohaterowie pogrążeni są w swoistym maraźmie i oprócz jeżdżenia/ biegania/ chodzenia po wrzosowiskach między jednym domostwem a drugim tak naprawdę nic innego nie przychodzi im do głowy.
Na plus - akcja toczy się płynnie i książkę czyta się szybko. Interesujący był zabieg powołania narratora, który jest odbiorcą historii od osoby trzeciej. Być może to właśnie ten zabieg nakłada filtry na emocje bohaterów i czytelnik otrzymuje piątą wodę po kisielu.
Dużo słów, mało treści - tak w jednym równoważniku zdania bym podsumowała tę książkę. Bohaterowie mówią o tym co czują, ale niewiele czynów za nimi stoi. Pasja i namiętność okazywane są głównie przez wchodzenie do pomieszczeń bez zapowiedzi i wyzywaniu innych. Zaplanowana zemsta nie jest ani zbyt wyrafinowana, ani przebiegła - ot udała się tylko i wyłącznie dlatego, że...
Nie jest to mój ulubiony gatunek literacki, ale doceniam kunszt pisarski.
Obsesyjna miłość, poprzez dumę i nienawiść. Rola pieniądza i pozycji społecznej na przeciw miłości.
Nie jest to mój ulubiony gatunek literacki, ale doceniam kunszt pisarski.
Obsesyjna miłość, poprzez dumę i nienawiść. Rola pieniądza i pozycji społecznej na przeciw miłości.
Cóż za dziwna historia. Spodziewałam się po niej niesamowitego romansu. A dostałam niezdrową kilkupokoleniową relację...Owszem autorka zaskakiwała mnie kilkukrotnie. Emocje również wzbudzała spore. Z tym, że raczej negatywne. Kilka scen przyprawiało mnie o ciarki, rodem z horroru.
To co w tej książce urzekło mnie najbardziej to narracja. Tu się rozpływałam. Pomysł na opowiedzenie głównej historii oczami osób pobocznych jest wspaniały. A partie opowiadane przez panią Ellen to majstersztyk. Opisy przyrody i emocji są wspaniałe. Jednak sama historia mnie nie zachwyca.
Cóż za dziwna historia. Spodziewałam się po niej niesamowitego romansu. A dostałam niezdrową kilkupokoleniową relację...Owszem autorka zaskakiwała mnie kilkukrotnie. Emocje również wzbudzała spore. Z tym, że raczej negatywne. Kilka scen przyprawiało mnie o ciarki, rodem z horroru.
To co w tej książce urzekło mnie najbardziej to narracja. Tu się rozpływałam. Pomysł na...
Czy to jest romans? Być może największą krzywdą, jaką wyrządzono „Wichrowym Wzgórzom", jest właśnie zamknięcie ich w tej etykiecie. Bo gdzie tu jest miłość? Jeśli miłość ma nieść ukojenie, tu jej nie ma. Jeśli ma budować - tutaj wszystko się rozpada. Jeśli ma ocalać - tutaj prowadzi wyłącznie do destrukcji. To, co łączy Catherine i Heathcliffa, nie jest uczuciem, które daje życie. To siła, która je powoli odbiera. Obsesja, która nie zna granic. Namiętność, która nie szuka bliskości, tylko całkowitego zawładnięcia drugą osobą. Ich relacja boli i to nie metaforycznie. To ból rozciągnięty na lata, na decyzje, na całe pokolenia.
Bohaterowie Emily Brontë czują „za bardzo”- kochają za bardzo, nienawidzą za bardzo, cierpią za bardzo. Uderzające jest też to, jak ta historia rozlewa się poza główne postaci. To nie jest zamknięty dramat dwojga ludzi. To łańcuch reakcji, emocjonalne dziedzictwo bólu, które przechodzi dalej. Zemsta Heathcliffa nie kończy się na jednym akcie, ona trwa, zatruwa, deformuje kolejne życia. Jakby cierpienie nie mogło się zatrzymać, dopóki nie obejmie wszystkiego.I nad tym wszystkim unosi się Yorkshire – wrzosowiska, wiatr, pustka. Ten krajobraz odbija, potęguje, wzmacnia emocje. To przestrzeń, w której nie ma gdzie się schować przed sobą.
To niepokojące jak bardzo ta powieść jest aktualna. Bo choć powstała u schyłku XVIII wieku, mówi o tym, co nie zniknęło: o relacjach, które uzależniają zamiast wspierać, o potrzebie posiadania drugiego człowieka, o ranach, które, nieprzepracowane, zamieniają się w przemoc wobec innych.
„Wichrowe Wzgórza” nie opowiadają o miłości, która ratuje. Opowiadają o tej, która niszczy powoli, konsekwentnie, bezlitośnie. Może właśnie dlatego są tak wyjątkowe. Bo nie próbują nas przekonać, że miłość zbawia. Pokazują, że czasem, jeśli wymknie się spod kontroli, potrafi zniszczyć wszystko. Nawet tych, którzy wierzą, że bez niej nie potrafią istnieć.
To trzeba przeczytać.
Czy to jest romans? Być może największą krzywdą, jaką wyrządzono „Wichrowym Wzgórzom", jest właśnie zamknięcie ich w tej etykiecie. Bo gdzie tu jest miłość? Jeśli miłość ma nieść ukojenie, tu jej nie ma. Jeśli ma budować - tutaj wszystko się rozpada. Jeśli ma ocalać - tutaj prowadzi wyłącznie do destrukcji. To, co łączy Catherine i Heathcliffa, nie jest uczuciem, które daje...
Są książki, które czujesz, że są „Twoje”. Wnikają w skórę podczas czytania i już z Tobą zostają. Nie muszą zaskakiwać sprytnie skonstruowaną fabułą, zakończenie nie musi wbijać w fotel, a z kartek niekoniecznie bije rytmiczny pęd akcji. Mają w sobie tę wyjątkowość, która uderza prosto w Twoje czytelnicze serce i tam, na jego dnie, przytulnie się lokuje, zostając na dłużej.
Dla mnie właśnie taką pozycją były „Wichrowe wzgórza”. Książka przeczytana przez wielu, zewsząd docierały do mnie opinie, w dużej mierze zachwyty. Teraz, gdy mam ją już za sobą, wcale mnie to nie dziwi.
To powieść, która sprawia wrażenie, jakby chwilami się materializowała. Chwytała czytelnika za rękę i wolnym krokiem prowadziła na tytułowe wzgórza. Szeptała do ucha historię Kate i Heathcliffa. Czasem żarliwie, oddając siłę ich miłości, a chwilami delikatnie, jakby chciała pominąć to, co okrutne, choć przecież nie da się tego zrobić.
Intrygi, nienawiść, podziały i chęć zemsty dominują w tej opowieści, ale wszystko to przedstawione jest w nietuzinkowym klimacie nostalgii oraz poczuciu przemijania i śmierci. Delektowałam się nią, jednocześnie za nią tęskniąc, bo każda strona przybliżała mnie do końca.
Bez przerwy odczuwałam sprzeczne emocje wobec bohaterów. Potrafiłam ich usprawiedliwiać, by za chwilę dziwić się ich zachowaniom.
To historia pełna emocji, nie tylko tych dobrych, a przede wszystkim przedstawiająca żywy obraz człowieka, bez cukierkowych ulepszaczy.
Są książki, które czujesz, że są „Twoje”. Wnikają w skórę podczas czytania i już z Tobą zostają. Nie muszą zaskakiwać sprytnie skonstruowaną fabułą, zakończenie nie musi wbijać w fotel, a z kartek niekoniecznie bije rytmiczny pęd akcji. Mają w sobie tę wyjątkowość, która uderza prosto w Twoje czytelnicze serce i tam, na jego dnie, przytulnie się lokuje, zostając na...
Zupełnie przypadkowo wziąłem książkę od babci -> ależ to jest słabe!
Generalnie historia nieszcześliwej bądź nieszczęśliwych miłości ale kompletnie nie byłem w stanie jakoś empatyzować z którymkolwiek z bohaterów. No może narratorka Nelly mnie nie irytowała.
Jak ktoś chwyci po tę książkę to łatwo skuma wątki zemsty, klasowych różnic ale postaci są takie płaskie i nieprzekonywujące. Osoba Heathcliffa, Haretona i Józefa - nie wiem i nie dowiedziałem się z czego wynika ta ich antypatia do wszystkich i wszystkiego, niezrozumiałe to dla mnie i mega dziwne. Nie kupuje bycia chamem, katem i oprawcą, bo ma się złamane serce.
Historia mnie nie przekonała głównie ze względu na ten brak słabo zarysowane postaci, które są zacietrzewione w schemacie zemsty.
Jestem na nie.
Zupełnie przypadkowo wziąłem książkę od babci -> ależ to jest słabe!
Generalnie historia nieszcześliwej bądź nieszczęśliwych miłości ale kompletnie nie byłem w stanie jakoś empatyzować z którymkolwiek z bohaterów. No może narratorka Nelly mnie nie irytowała.
Jak ktoś chwyci po tę książkę to łatwo skuma wątki zemsty, klasowych różnic ale postaci są takie płaskie i...
Tak jak większość, znałam mniej więcej zarys fabuły. Wiedziałam, że będzie to toksyczna miłość i tak było. Miłość, która zmieniła się w nienawiść do wszystkich wokół i w żądzę zemsty. Po przeczytaniu jestem przede wszystkim pod wrażeniem, jak Emily Brontë, młoda osoba nie mająca współczesnych możliwości researchu tak dobrze określiła rysy psychologiczne postaci. Każda z nich jest jak żywa i bez problemu możemy wskazać co z nimi jest nie tak. Nie ma tutaj idealnego człowieka, każdego coś gnębi oraz podejmują nie zawsze dobre decyzje.
Oprócz postaci autorka też świetnie stworzyła mroczny i niepokojący klimat. Czytelnik jest ciekawy kolejnych zdarzeń, a jednocześnie coś w tej książce odrzuca.
Co do nowego tłumaczenia - nie mam porównania. Mogę tylko powiedzieć, że czytało się książkę z nim znakomicie 🤔
Na pewno nie zaliczę “Wichrowych wzgórz” do moich ulubionych książek. Po prostu nie będę raczej do niej wracać ze względu na fabułę. Jest genialna, ale męcząca psychicznie. Dla mnie jest z kategorii tych arcydzieł, po które wystarczy raz sięgnąć. A raczej trzeba to zrobić obowiązkowo!
Tak jak większość, znałam mniej więcej zarys fabuły. Wiedziałam, że będzie to toksyczna miłość i tak było. Miłość, która zmieniła się w nienawiść do wszystkich wokół i w żądzę zemsty. Po przeczytaniu jestem przede wszystkim pod wrażeniem, jak Emily Brontë, młoda osoba nie mająca współczesnych możliwości researchu tak dobrze określiła rysy psychologiczne postaci. Każda z...
Jaka jest Wasza ulubiona czerwona flaga w postaciach książkowych?
Wichrowe Wzgórza to nie jest historia o miłości. Przynajmniej nie takiej, jaką chcielibyśmy znać. To opowieść o uczuciu, które wymyka się definicjom, zatruwa, uzależnia i niszczy wszystko, czego dotknie. To świat, w którym namiętność nie daje ukojenia, a jedynie pogłębia rany.
Najmocniejszym punktem powieści jest jej psychologiczna głębia. Heathcliff i Catherine nie są postaciami, które można łatwo polubić i właśnie w tym tkwi ich siła. Ich relacja to studium obsesji, traumy i potrzeby kontroli. Autorka bezlitośnie obnaża mechanizmy ludzkiej psychiki. Pokazuje, jak ból potrafi przekształcić się w okrucieństwo, a miłość w narzędzie zemsty. Czytelnik nie tyle obserwuje wydarzenia, co zostaje wciągnięty w klaustrofobiczny labirynt emocji.
Narracja, choć wielowarstwowa i momentami wymagająca, działa jak powolne zaciskanie pętli. Historia opowiadana z różnych perspektyw potęguje uczucie niepewności i dystansu, jednocześnie budując napięcie. Nie ma tu miejsca na prostą moralność. Każdy bohater jest w pewnym sensie winny, każdy niesie w sobie cień.
„Wichrowe Wzgórza” to literatura, która nie próbuje się przypodobać — zamiast tego wnika pod skórę i zostaje tam na długo. To opowieść dla tych, którzy nie boją się zajrzeć w ciemniejsze zakamarki ludzkiej natury. Jeśli szukasz historii, która wywoła dyskomfort, zmusi do refleksji i zostawi ślad — ta książka zrobi to bez wahania.
Jaka jest Wasza ulubiona czerwona flaga w postaciach książkowych?
Wichrowe Wzgórza to nie jest historia o miłości. Przynajmniej nie takiej, jaką chcielibyśmy znać. To opowieść o uczuciu, które wymyka się definicjom, zatruwa, uzależnia i niszczy wszystko, czego dotknie. To świat, w którym namiętność nie daje ukojenia, a jedynie pogłębia rany.
Na pewno warta przeczytania. Nie jest to typowa historia o miłości, bardziej o tym, jak chęć zemsty może pochłonąć człowieka. Bardzo toksyczna historia.
Na pewno warta przeczytania. Nie jest to typowa historia o miłości, bardziej o tym, jak chęć zemsty może pochłonąć człowieka. Bardzo toksyczna historia.
Wróciłam do tej pozycji po kilku latach skuszona wizją obejrzenia nowej ekranizacji kinowej.
Książka opowiada o niespełnionej miłości i losach dwóch rodzin w następstwie zawodu miłosnego.
Wróciłam do tej pozycji po kilku latach skuszona wizją obejrzenia nowej ekranizacji kinowej.
Książka opowiada o niespełnionej miłości i losach dwóch rodzin w następstwie zawodu miłosnego.
Przesłuchane w formie audiobooka na epik go. Oh losie! Porzuciłam tę pozycję. Prawdziwe targowisko próżności, każdy manipuluje każdym, każdy widzi tylko swój czubek nosa. Toksyczna relacja, toksyczna gra.
Przesłuchane w formie audiobooka na epik go. Oh losie! Porzuciłam tę pozycję. Prawdziwe targowisko próżności, każdy manipuluje każdym, każdy widzi tylko swój czubek nosa. Toksyczna relacja, toksyczna gra.
Wiatr nie kończy się na skórze. Wchodzi głębiej, osiada w kościach i po latach wciąż przypomina, że kiedyś stało się na otwartej przestrzeni bez żadnego schronienia.
Tak działa świat Emily Brontë w powieści Wichrowe Wzgórza. Nie daje poczucia bezpieczeństwa. Odsłania się powoli, jak zimowe światło, które najpierw dotyka murów, potem cieni, a na końcu miejsc, których nikt nie sprząta od lat. W tej historii ludzie nie dojrzewają spokojnie. Oni narastają. Warstwami gniewu, pamięci i głodu bliskości, który z czasem przestaje być czułością, a zaczyna przypominać przynależność tak pierwotną, że aż niszczącą.
Relacje w tej opowieści nie szukają harmonii. Są raczej przeciągłym echem po dawnym uderzeniu. Dźwiękiem, który nie milknie, choć jego źródło dawno zniknęło. Język tej powieści uderza powściągliwością. Zdania są ostre jak krawędzie kamienia. Rytm nie spieszy się do puenty. Obrazy zostają w pamięci nie dlatego, że są piękne, lecz dlatego, że wydają się nieuniknione.
Wrzosowisko oddycha tu razem z bohaterami. Wiatr ma własną wolę, a domy przypominają raczej stany ducha niż budynki. Jedne ciasne i mroczne, inne pozornie jasne, lecz przesiąknięte chłodem. To literatura, która nie próbuje się podobać. Raczej zmusza, by zostać w miejscu, z którego najchętniej chciałoby się uciec.
Były momenty wymagające cierpliwości. Fragmenty, w których emocje zdawały się zastygać, a napięcie rosło w ciszy. Nie odbieram tego jednak jako słabości. To świadome zatrzymanie. Pozostawienie czytelnika w niewygodzie, która z czasem okazuje się najważniejszą częścią doświadczenia.
Po zamknięciu ostatniej strony nie pojawiła się ulga. Została cisza. Taka, która nie potrzebuje wyjaśnień. I jedna myśl wracająca uparcie jak odległy dźwięk za oknem.
Ile z tego, co nazywamy uczuciem, należy naprawdę do nas, a ile przychodzi z zewnątrz i nigdy nie daje się odpędzić?
Polecam Wichrowe Wzgórza tym, którzy szukają w literaturze emocji surowych i nieoswojonych. Tym, którzy nie boją się historii, które zamiast pocieszać, zostawiają ślad pod skórą
Wiatr nie kończy się na skórze. Wchodzi głębiej, osiada w kościach i po latach wciąż przypomina, że kiedyś stało się na otwartej przestrzeni bez żadnego schronienia.
Tak działa świat Emily Brontë w powieści Wichrowe Wzgórza. Nie daje poczucia bezpieczeństwa. Odsłania się powoli, jak zimowe światło, które najpierw dotyka murów, potem cieni, a na końcu miejsc, których nikt...
„Wichrowe Wzgórza” to jedna z tych powieści, które nie starzeją się mimo upływu lat – przeciwnie, z każdą kolejną epoką odkrywane są na nowo. Jedyna książka Emily Brontë, wydana pierwotnie w 1847 roku pod pseudonimem Ellis Bell, przeszła długą drogę: od dzieła szokującego i odrzucanego przez czytelników po klasykę literatury światowej. Najnowsze wydanie w twardej oprawie od Zysk i S-ka stanowi godną oprawę dla tej niezwykłej historii.
Historia powieści "Wichrowe Wzgórza" w Polsce jest niemal tak burzliwa jak sama powieść. Pierwsze wydanie z 1929 roku ukazało się pod zaskakującym tytułem "Szatańska miłość" w przekładzie Janiny Sujkowskiej. To właśnie jej tłumaczenie na długie lata ukształtowało sposób, w jaki polscy czytelnicy odbierali tę historię – już w powojennych wydaniach pod znanym dziś tytułem. Z czasem pojawiały się kolejne przekłady, m.in. Tomasza Bieronia, Hanny Pasierskiej czy Piotra Grzesika, który postawił na większą dosłowność kosztem lekkości stylu. Najnowsze tłumaczenie, autorstwa Jerzego Łozińskiego, pokazuje, że ta klasyczna powieść wciąż jest na nowo odczytywana.
Powieść doczekała się też wielu ekranizacji, ale największą rozpoznawalność zdobyła adaptacja z 1992 roku z Juliette Binoche i Ralph Fiennes w rolach głównych, która do dziś uchodzi za jedną z najbardziej pamiętnych interpretacji tej historii. Najnowsza wersja miała swoją premierę światową 13 lutego 2026 roku, a w Polsce - dzień później.
Fabuła rozpoczyna się w 1801 roku, gdy do posiadłości o nazwie "Drozdowa ostoja" przybywa pan Lockwooda i poznaje ponurego, tajemniczego właściciela Wichrowych Wzgórz - Heathcliffa. Już pierwsze ich spotkanie odsłania chłód, posępność i nieprzystępność Heathcliffa— cechy, które budzą w Lockwoodzie niepokój, ale i fascynację. To właśnie ciekawość skłania go do wysłuchania opowieści Ellen Dean, gospodyni, która odsłania przed nim dramatyczne dzieje dwóch rodzin i burzliwej miłości, jaka naznaczyła ich losy na pokolenia.
Już od pierwszych stron powieść wyróżnia się nietypową konstrukcją narracyjną. Historia poznawana jest oczami pana Lockwooda, który trafia do tajemniczego świata Wichrowych Wzgórz, ale też dzięki opowieści gospodyni Ellen Dean. Ten zabieg sprawia, że stopniowo zanurzamy się w wielowarstwową opowieść o rodzinach Earnshawów i Lintonów oraz o jednym z najbardziej niejednoznacznych bohaterów literatury, jakim jest Heathcliffie.
Największą siłą powieści jest jej emocjonalna intensywność. Relacja między Heathcliffem a Catherine nie jest romantyczna w klasycznym sensie, gdyż ma w sobie dzikość, obsesję i destrukcyjność. Historia ich uczucia sięga dzieciństwa, dojrzewa na dzikich wrzosowiskach Yorkshire, a później przeradza się w siłę tak potężną, że niszczy wszystko, czego dotknie. Catherine, rozdarta między namiętnością do Heathcliffa a spokojem i dostatkiem, jakie oferuje jej Edgar Linton, podejmuje decyzję, która staje się początkiem tragedii. Jej wybór nie tylko łamie serce Heathcliffa, ale uruchamia spiralę zemsty, żalu i obsesji, która obejmuje kolejne pokolenia Earnshawów i Lintonów.
Pani Brontë pokazuje miłość jako siłę, która może zarówno budować, jak i podążać ku upadkowi. Prowadzi naszą uwagę przez dwa pokolenia, pokazując, jak błędy i namiętności rodziców odbijają się na ich dzieciach. Stworzyła świat, w którym emocje są dzikie i nieokiełznane, a ludzie pełni sprzeczności.
Ogromną rolę odgrywa także sceneria. To ona dodatkowo wzmacnia wrażenia, jakie wywołują kolejne sploty zdarzeń. Surowe, wietrzne wrzosowiska Yorkshire doskonale zostały wykorzystane, by stanowiły ważną częścią powieści. Ze swoimi wichrami, wrzosowiskami i odosobnionymi posiadłościami, nadaje gotycki klimat historii, która toczy się na ich tle. Jest pełen niepokoju, mroku i dzikości. Idealnie współgra z charakterami bohaterów, ich emocjami, nastrojem i tym, czego doświadczają. Przyroda zdaje się odzwierciedlać ich wewnętrzne burze, rozterki i wszelkie emocje. Atmosfera miejsca przenika całą powieść, dzięki plastycznym, sugestywnym opisom, jakie autorka roztacza przed naszymi oczami nadając wydarzeniom niepowtarzalny klimat, który trudno znaleźć w innych dziełach epoki.
„Wichrowe Wzgórza” to nie tylko opowieść o miłości, ale przede wszystkim o sile emocji, które potrafią zniszczyć wszystko, co napotkają na swojej drodze. To książka o obsesji, bólu, pragnieniu, samotności i o uczuciach, które nie mieszczą się w ramach klasycznego romansu. Dlatego historia napisana przez panią Brontë od lat fascynuje czytelników, scenarzystów i reżyserów. Dowodem tego są liczne wznowienia powieści i adaptacje filmowe, z których najbardziej znana jest ta z 1992 roku z Juliette Binoche i Ralphem Fiennesem. Najnowsza ekranizacja w reżyserii Emerald Fennell z Margot Robbie i Jacobem Elordi w rolach głównych, miała swoją premierę 13 lutego 2026 roku, a w Polsce można ją oglądać od 14 lutego 2026 roku.
Nowe wydanie Zysk i S-ka, eleganckie i dopracowane, podkreśla rangę tej powieści jako jednego z najważniejszych dzieł literatury światowej. To idealna okazja, by sięgnąć po tę historię i przekonać się, dlaczego „Wichrowe Wzgórza” nazywane są jedną z najpiękniejszych książek o miłości, choć jest to miłość, która potrafi ranić głębiej niż jakakolwiek inna. Jej poznawanie jest jak wchodzenie do znanych miejsc i odkrywania ich na nowo. To nie tylko historia tragicznej miłości, ale również opowieść o przemianie i nadziei. Pokazuje też, że nawet w świecie zdominowanym przez nienawiść możliwe jest odrodzenie uczuć i przerwanie błędnego koła przemocy.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Zysk i S-ka
„Dobre serce i twarzy pomoże wypięknieć."
„Wichrowe Wzgórza” to jedna z tych powieści, które nie starzeją się mimo upływu lat – przeciwnie, z każdą kolejną epoką odkrywane są na nowo. Jedyna książka Emily Brontë, wydana pierwotnie w 1847 roku pod pseudonimem Ellis Bell, przeszła długą drogę: od dzieła szokującego i odrzucanego przez czytelników po klasykę literatury...
ktoś czeka
wciąż czeka
jak niepewność
gniew
i jedność
dusz nieujarzmionych
ktoś czeka
a serce czasu nie zna
drogą jest nieskończoną
na wietrze się rozpada
myślą tak znajomą
dwa światy
dwie dusze
zderzyły się ze sobą
razem
na wieczność
choć ciała pogrzebane
nieustanna ciemność
trwała
jak na ziemi rozgrzanej
zapach deszczu
na wzgórzach
wiatr bez litości
na wzgórzach
najczarniejsze słabości
on woła jej imię
krzykiem obalałym
ona wraca
już tylko we śnie
wspomnieniem
pełnym przeszłości
Wichrowe wzgórza
nie umierają
wiatr szarpie ludzkie namiętności
Wichrowe wzgórza
nie zapominają
strach łamie ludzkie samotności
Tyle tutaj ciemności. Tyle chorób duszy i umysłu. Złych myśli i słów. Tyle przemocy. To wszystko się lepi. To wszystko rozlewa się na kolejne pokolenia. Osierocony chłopiec dorasta w poczuciu krzywdy, potem zemsty, a na końcu miłości, która niszczy. Z tego rodzi się szaleństwo emocji. Chaos. Obłęd silniejszy niż wszystko. Nienasycona wiecznie nienawiść. Na granicy życia i śmierci. A wiatr hula złowieszczo. A wrzosowiska szepczą. Nieokiełznane, dzikie, pełne samotności. Surowe i chłodne. Otwierają ramiona, by się w nich zanurzyć.
Warto spojrzeć na tę powieść głębiej. Przez pryzmat ludzkiego umysłu, cierpień i tego, co mroczne. Ona nie ofiarowuje prostych morałów. Ona ofiarowuje przestrzeń do refleksji nad ciemną stroną natury człowieka. Nad tym, co rodzi się z cierpiącej duszy, a co prowadzić może do granic zniszczenia.
Długo zbierałam się, by poznać tę książkę. Nadanie jej miana romansu czy opowieści o miłości skutecznie mnie od tego odwodziło. Przyszedł jednak czas, by się z nią zmierzyć. I chyba trafiła do mnie w odpowiednim momencie, bo to było piękne taplanie się w mroku i ludzkich obsesjach. W emocjach tak negatywnych i szalonych, że aż porywających. To nie jest romans. To nie jest klasyczna powieść o miłości. Miłość to tutaj tylko powód. Powód do zemsty. Do tego, co wydobywa się z głębi umysłu i duszy. Co zniewala, prowadzi do destrukcji i nienawiści. A wszystko to pięknie okryte jest mroczną, gotycką atmosferą. Polecam.
ktoś czeka
wciąż czeka
jak niepewność
gniew
i jedność
dusz nieujarzmionych
ktoś czeka
a serce czasu nie zna
drogą jest nieskończoną
na wietrze się rozpada
myślą tak znajomą
dwa światy
dwie dusze
zderzyły się ze sobą
razem
na wieczność
choć ciała pogrzebane
nieustanna ciemność
trwała
jak na ziemi rozgrzanej
zapach deszczu
Kiedy pan domu, Earnshaw sprowadza do swojego domu bezdomnego chłopca, Heathcliffa, każe swoim dzieciom traktować go jak członka rodziny. Catherine wraz z chłopcem łączy niezwykła nić porozumienia, która z czasem okazuje się równie silna, co niebezpieczna. Heathcliff od początku czuł się niezrozumiany, a z biegiem lat to uczucie kiełkowało, przeradzając się w chęć zemsty…
„Wichrowe wzgórza” to klasyka literatury, która długo czekała, aż po nią sięgnę… Bałam się języka, bałam się tej historii. Niepotrzebnie!
Językowo książka nie sprawiła mi trudności, a fabularnie bardzo mnie wciągnęła. Tylko że to nie jest wzruszająca historia miłosna. To okrutna, mroczna opowieść o ludzkich słabościach i o najciemniejszych zakamarkach naszej natury. I chociaż powieść ma prawie 200 lat, zaskakująco trafnie pokazuje relacje międzyludzkie.
Przedstawiana w kulturze jako wielki romans… w rzeczywistości jest raczej romantyzowaniem toksycznych relacji. Tutaj miłość ociera się o obsesję, bohaterowie zatracają się w emocjach, a chęć zemsty napędza ich przez lata jak paliwo – tylko że takie, które ostatecznie wszystko spala.
Cieszę się, że w końcu po nią sięgnęłam, choć nie ukrywam – zawsze myślałam, że to będzie typowy romans 🤭 A tu proszę… to studium obsesji i zniszczenia.
Kiedy pan domu, Earnshaw sprowadza do swojego domu bezdomnego chłopca, Heathcliffa, każe swoim dzieciom traktować go jak członka rodziny. Catherine wraz z chłopcem łączy niezwykła nić porozumienia, która z czasem okazuje się równie silna, co niebezpieczna. Heathcliff od początku czuł się niezrozumiany, a z biegiem lat to uczucie...
Pod kątem fabuły i trzymania w napięciu jest to szalenie dobra książka. Atmosfera na Wichrowym Wzgórzu jest tak napięta, że czasami trzeba odpocząć od czytania. Nie mam pojęcia, jakim cudem twórcy filmów i seriali doszukali się w tej książce historii wielkiej miłości. To jest historia toksycznej relacji, która zakaziła wszystkich, z którymi miała do czynienia. Polecam tę lekturę, bo nie jest to żaden banalny romans, ale opowieść o trudnych relacjach i o tym, do czego może nas popchnąć zemsta.
Pod kątem fabuły i trzymania w napięciu jest to szalenie dobra książka. Atmosfera na Wichrowym Wzgórzu jest tak napięta, że czasami trzeba odpocząć od czytania. Nie mam pojęcia, jakim cudem twórcy filmów i seriali doszukali się w tej książce historii wielkiej miłości. To jest historia toksycznej relacji, która zakaziła wszystkich, z którymi miała do czynienia. Polecam tę...
Od śmierci Katarzyny, bardzo ciężko to się czyta. Nie mogę przeboleć, że film wichrowe wzgórza (2026) choć w części nie próbowały odwzorować tej historii
Od śmierci Katarzyny, bardzo ciężko to się czyta. Nie mogę przeboleć, że film wichrowe wzgórza (2026) choć w części nie próbowały odwzorować tej historii
Szczególnie na początku ciężko mi było przywyknąć do narracji, wkręcić się w tę historię, uwierzyć ale potem nagle totalnie weszłam w ten świat i czekałam ze zniecierpliwieniem aż ta kilkupokoleniowa historia się potoczy.
Szczególnie na początku ciężko mi było przywyknąć do narracji, wkręcić się w tę historię, uwierzyć ale potem nagle totalnie weszłam w ten świat i czekałam ze zniecierpliwieniem aż ta kilkupokoleniowa historia się potoczy.
Osobiście nie spodziewałam się, że książka będzie tak "brutalna". Rozumiem dlaczego Heathcliff chciał się zemścić na ludziach którzy go gnębili, jego zemsta była idealnie zaplanowana co mnie szczerze zaintrygowało, lecz w niektórych(wszystkich) momentach jego bezwzględność jest odrażająca. Wykorzystał ich dzieci aby odebrać im wszystko co posiadają i kochają, jednocześnie krzywdząc tych którzy nic złego mu nigdy nie zrobili. Zakończenie bardzo mi się podobało, było szczęśliwe czego nie oczekiwałam czytając ostatnie strony.
Osobiście nie spodziewałam się, że książka będzie tak "brutalna". Rozumiem dlaczego Heathcliff chciał się zemścić na ludziach którzy go gnębili, jego zemsta była idealnie zaplanowana co mnie szczerze zaintrygowało, lecz w niektórych(wszystkich) momentach jego bezwzględność jest odrażająca. Wykorzystał ich dzieci aby odebrać im wszystko co posiadają i kochają, jednocześnie...
Masakra. Nie rozumiem zachwytów nad tą pozycją, a tym bardziej zachwytów nad uczuciem, które jest patologiczne. Książka wulgarna, pełna przemocy.
Dzisiaj taka książka zostałaby pod kategorią przemoc domowa.
Masakra. Nie rozumiem zachwytów nad tą pozycją, a tym bardziej zachwytów nad uczuciem, które jest patologiczne. Książka wulgarna, pełna przemocy.
Dzisiaj taka książka zostałaby pod kategorią przemoc domowa.
Od czasu do czasu dobrze wrócić do klasyki. Dlatego nowe wydanie Wichrowych Wzgórz Emily Jane Brontë od Zysk i S-ka potraktowałam jak całkiem dobrą okazję, żeby ponownie zajrzeć na te słynne wrzosowiska. Bo są takie historie, które warto odświeżyć choćby po to, by zobaczyć, czy nadal mają w sobie tę magię sprzed lat.
Opowieść Ellen Dean.
Właścicielem dwóch sąsiadujących posiadłości w Yorkshire, Wichrowych Wzgórz i Drozdowej Ostoi, jest tajemniczy Heathcliff. Wkrótce przybywa tam Lockwood, który został nowym najemcą Ostoi. Już po pierwszym spotkaniu odkrywa, jak zimną, nieprzystępną i posępną postacią jest właściciel. Zafascynowany niezwykłą osobowością Heathcliffa i naturą reszty mieszkańców, Lockwood postanawia dowiedzieć się o nich więcej.
Z pomocą przychodzi gospodyni, Ellen Dean, która przybliża mu dzieje domowników — opowiada historię burzliwej, toksycznej miłości łączącej Heathcliffa i Catherine Earnshaw. Ich uczucie, zrodzone w dzieciństwie i rozkwitające wśród dzikich wrzosowisk, przeradza się w potężną, destrukcyjną siłę, która nie tylko rządzi ich własnymi losami, ale wpływa na całe rodziny. Catherine, rozdarta między dziką namiętnością Heathcliffa a spokojnym, dostatnim życiem u boku Edgara Lintona, podejmuje decyzję, której konsekwencje naznaczają kolejne pokolenia żalem, tęsknotą i okrutną zemstą…
Catherine i Heathcliff.
Sięgając po latach po Wichrowe wzgórza utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że to naprawdę nie jest romans dla osób szukających klasycznego love story pełnego wzdychania i spijania słodkich słówek z dziubków, tylko raczej historia, po której człowiek przez chwilę patrzy w ścianę i zastanawia się, czy ktokolwiek w tej książce choć raz podjął emocjonalnie rozsądną decyzję.
A wszystko zaczyna się od fascynującej i dziwnej relacji Catherine Earnshaw i Heathcliff, którą – no cóż – naprawdę trudno nazwać piękną. Bo uczucie łączące tę dwójkę jest pełne dumy, pretensji, niedopowiedzeń i bardzo konsekwentnego ranienia siebie nawzajem. I choć Heathcliff momentami budzi współczucie, to jednak szybko przypomina, że zemsta stała się jego życiowym projektem, a Catherine ma w sobie tyle kaprysu i chaosu, że chwilami naprawdę miałam ochotę delikatnie nią potrząsnąć.
Bardzo dobrze, nawet po latach, działał na mnie też sam sposób opowiadania tej historii – przez cudze wspomnienia, relacje, niedopowiedzenia. Dzięki temu ma się wrażenie, jakby wszyscy od dawna żyli w cieniu jednego źle przeżytego uczucia, które dawno przestało należeć tylko do dwojga ludzi, a zaczęło zatruwać wszystko wokół.
Do tego wrzosowiska, ten chłód, domy pełne napięcia i atmosfera, w której nawet cisza brzmi podejrzanie, robią dokładnie to, co powinny – nie pozwalają tej historii złagodnieć ani przez moment.
Reasumując. Wichrowe wzgórza Emily Jane Brontë to książka nierówna, chwilami wymagająca cierpliwości, ale jednocześnie tak inna w swoim klimacie i emocjach, że trudno przejść obok niej obojętnie. Nie daje prostych wzruszeń ani łatwej sympatii do bohaterów, za to zostawia po sobie bardzo charakterystyczny rodzaj niepokoju.
I chyba właśnie dlatego mimo upływu lat dalej ma w sobie to coś, co sprawia, że wciąż czyta się ją z przyjemnością, choć historia przez cały czas lekko uwiera.
Od czasu do czasu dobrze wrócić do klasyki. Dlatego nowe wydanie Wichrowych Wzgórz Emily Jane Brontë od Zysk i S-ka potraktowałam jak całkiem dobrą okazję, żeby ponownie zajrzeć na te słynne wrzosowiska. Bo są takie historie, które warto odświeżyć choćby po to, by zobaczyć, czy nadal mają w sobie tę magię sprzed lat.
Opowieść Ellen Dean.
Właścicielem dwóch sąsiadujących...
Nie spodziewałam się, że książka spodoba mi się aż tak. Poruszyła mnie w pewnym momencie, momentami zirytowała. Podoba mi się, jak książka tak emocjonalnie angażuje. Wszystkie postacie miały w sobie coś interesującego. Przez chwilę bałam się, że dostaniemy dwie takie same historie w dwóch różnych pokoleniach, ale się myliłam, co więcej, drugie pokolenie ujęło mnie jakoś bardziej, jakoś Katarzyna junior wydała mi się postacią ciekawszą. Nie widziałam filmu, więc przez żaden pryzmat tutaj nie patrzę, choć film też chętnie zobaczę, choćby dla porównania.
Nie spodziewałam się, że książka spodoba mi się aż tak. Poruszyła mnie w pewnym momencie, momentami zirytowała. Podoba mi się, jak książka tak emocjonalnie angażuje. Wszystkie postacie miały w sobie coś interesującego. Przez chwilę bałam się, że dostaniemy dwie takie same historie w dwóch różnych pokoleniach, ale się myliłam, co więcej, drugie pokolenie ujęło mnie jakoś...
„Wichrowe Wzgórza” to jedna z moich ulubionych powieści, wracam do niej regularnie, mam ją w kilku egzemplarzach i z każdego potrafię wydłubać coś pięknego, coś, co rezonuje inaczej w zależności od chwili. Przekład Jerzego Łozińskiego okazał się dla mnie prawdziwym odkryciem, ponieważ tekst zdaje się tu pełniejszy, bardziej literacki i płynny, co sprawia, że ta ponadczasowa opowieść o miłości odsłania się na nowo, zaskakuje świeżością i głębią.
Powieść Emily Brontë, osadzona na surowych, wietrznych wrzosowiskach, od lat fascynuje czytelników swoją intensywnością emocjonalną i mrocznym klimatem. Historia Catherine Earnshaw i Heathcliffa to i romans, i dramat namiętności, obsesji i destrukcji, który wykracza poza ramy klasycznej powieści obyczajowej. W przekładzie Łozińskiego ta emocjonalna skrajność zostaje oddana z niezwykłą precyzją, a język nie łagodzi brutalności uczuć, lecz pozwala im wybrzmieć w pełni.
To, co szczególnie uderza w tej wersji, to rytm narracji. Zdania płyną naturalnie, dialogi nabierają większej wiarygodności, a opisy zyskują poetycki wymiar, nie tracąc przy tym swojej surowości. Łoziński unika archaizacji, która w niektórych starszych przekładach potrafi tworzyć dystans między tekstem a współczesnym czytelnikiem. Zamiast tego proponuje język żywy, a jednocześnie wierny duchowi epoki.
Dzięki temu bohaterowie wydają się bliżsi, bardziej ludzcy, a ich namiętności nie są już tylko literacką konstrukcją, ale czymś niemal namacalnym. Heathcliff w tej interpretacji jest jeszcze bardziej niepokojący, a Catherine jeszcze bardziej rozdarta między pragnieniem a konwenansem. Nawet postaci drugoplanowe zyskują wyrazistość, jakby zostały wydobyte z cienia przez bardziej precyzyjne słowo.
Nie bez znaczenia jest również fakt, że przekład ten przywraca pewną równowagę między dosłownością a interpretacją. Łoziński zdaje się ufać czytelnikowi, ponieważ nie narzuca tonu, nie upraszcza, lecz pozwala tekstowi oddziaływać w jego pierwotnej złożoności. To podejście sprawia, że lektura staje się doświadczeniem bardziej wymagającym, ale też znacznie bardziej satysfakcjonującym.
„Wichrowe Wzgórza” w tym wydaniu to dowód na to, że klasyka nigdy nie jest zamknięta, że może być wciąż na nowo odczytywana i przeżywana. Przekład Jerzego Łozińskiego nie tyle odświeża powieść Brontë, co pozwala jej przemówić głosem, który brzmi zadziwiająco współcześnie. Dla tych, którzy znają tę historię na pamięć, będzie to spotkanie z czymś znajomym, a jednak odmienionym. Dla nowych czytelników, być może najlepsze możliwe wejście w świat jednej z najbardziej niezwykłych powieści XIX wieku.
„Wichrowe Wzgórza” to jedna z moich ulubionych powieści, wracam do niej regularnie, mam ją w kilku egzemplarzach i z każdego potrafię wydłubać coś pięknego, coś, co rezonuje inaczej w zależności od chwili. Przekład Jerzego Łozińskiego okazał się dla mnie prawdziwym odkryciem, ponieważ tekst zdaje się tu pełniejszy, bardziej literacki i płynny, co sprawia, że ta ponadczasowa...
Klasyk światowej literatury !!!
Często błędnie klasyfikowany jako lekki romans.
Nic błędnego !!!
To ciężka gotycka proza, fascynująca dla kogoś poszukującego głębokich, emocjonalnych i mrocznych przeżyć.
Fabuła jest pesymistyczna i pełna brutalności, opowiadana w XIX- wiecznym stylu pisarskim, zawiła i trudna w odbiorze.
Jednym słowem... CUDOWNA LITERATURA !!!
POLECAM !!!
Klasyk światowej literatury !!!
Często błędnie klasyfikowany jako lekki romans.
Nic błędnego !!!
To ciężka gotycka proza, fascynująca dla kogoś poszukującego głębokich, emocjonalnych i mrocznych przeżyć.
Fabuła jest pesymistyczna i pełna brutalności, opowiadana w XIX- wiecznym stylu pisarskim, zawiła i trudna w odbiorze.
Jednym słowem... CUDOWNA LITERATURA !!!
POLECAM !!!
Powieść ta przerosła wszelkie moje oczekiwania i wyobrażenia.
Nie znajdziemy tu pięknej miłości. Uczucie ukazane jest jako siła destrukcyjna, obsesyjna i mściwa. Chęć zemsty, zrodzona z traumy, przeradza się w nieludzkie okrucieństwo, które z czasem przenosi się na kolejne pokolenia.
Atmosfera powieści jest duszna, wręcz przytłaczająca. Jakby wszyscy bohaterowie spowici byli w mroku, z którego nie ma wyjścia. Arcydzieło.
Wyzwanie LC 2026 kwiecień - Przeczytam książkę z TOP100
Powieść ta przerosła wszelkie moje oczekiwania i wyobrażenia.
Nie znajdziemy tu pięknej miłości. Uczucie ukazane jest jako siła destrukcyjna, obsesyjna i mściwa. Chęć zemsty, zrodzona z traumy, przeradza się w nieludzkie okrucieństwo, które z czasem przenosi się na kolejne pokolenia.
Atmosfera powieści jest duszna, wręcz przytłaczająca. Jakby wszyscy bohaterowie spowici...
Heathcliff to ja, otwórz okno~
Heathcliff to ja, otwórz okno~
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDużo słów, mało treści - tak w jednym równoważniku zdania bym podsumowała tę książkę. Bohaterowie mówią o tym co czują, ale niewiele czynów za nimi stoi. Pasja i namiętność okazywane są głównie przez wchodzenie do pomieszczeń bez zapowiedzi i wyzywaniu innych. Zaplanowana zemsta nie jest ani zbyt wyrafinowana, ani przebiegła - ot udała się tylko i wyłącznie dlatego, że bohaterowie pogrążeni są w swoistym maraźmie i oprócz jeżdżenia/ biegania/ chodzenia po wrzosowiskach między jednym domostwem a drugim tak naprawdę nic innego nie przychodzi im do głowy.
Na plus - akcja toczy się płynnie i książkę czyta się szybko. Interesujący był zabieg powołania narratora, który jest odbiorcą historii od osoby trzeciej. Być może to właśnie ten zabieg nakłada filtry na emocje bohaterów i czytelnik otrzymuje piątą wodę po kisielu.
Dużo słów, mało treści - tak w jednym równoważniku zdania bym podsumowała tę książkę. Bohaterowie mówią o tym co czują, ale niewiele czynów za nimi stoi. Pasja i namiętność okazywane są głównie przez wchodzenie do pomieszczeń bez zapowiedzi i wyzywaniu innych. Zaplanowana zemsta nie jest ani zbyt wyrafinowana, ani przebiegła - ot udała się tylko i wyłącznie dlatego, że...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toco za mroczny romans
co za mroczny romans
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest to mój ulubiony gatunek literacki, ale doceniam kunszt pisarski.
Obsesyjna miłość, poprzez dumę i nienawiść. Rola pieniądza i pozycji społecznej na przeciw miłości.
Nie jest to mój ulubiony gatunek literacki, ale doceniam kunszt pisarski.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toObsesyjna miłość, poprzez dumę i nienawiść. Rola pieniądza i pozycji społecznej na przeciw miłości.
Cóż za dziwna historia. Spodziewałam się po niej niesamowitego romansu. A dostałam niezdrową kilkupokoleniową relację...Owszem autorka zaskakiwała mnie kilkukrotnie. Emocje również wzbudzała spore. Z tym, że raczej negatywne. Kilka scen przyprawiało mnie o ciarki, rodem z horroru.
To co w tej książce urzekło mnie najbardziej to narracja. Tu się rozpływałam. Pomysł na opowiedzenie głównej historii oczami osób pobocznych jest wspaniały. A partie opowiadane przez panią Ellen to majstersztyk. Opisy przyrody i emocji są wspaniałe. Jednak sama historia mnie nie zachwyca.
Cóż za dziwna historia. Spodziewałam się po niej niesamowitego romansu. A dostałam niezdrową kilkupokoleniową relację...Owszem autorka zaskakiwała mnie kilkukrotnie. Emocje również wzbudzała spore. Z tym, że raczej negatywne. Kilka scen przyprawiało mnie o ciarki, rodem z horroru.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo co w tej książce urzekło mnie najbardziej to narracja. Tu się rozpływałam. Pomysł na...
Czy to jest romans? Być może największą krzywdą, jaką wyrządzono „Wichrowym Wzgórzom", jest właśnie zamknięcie ich w tej etykiecie. Bo gdzie tu jest miłość? Jeśli miłość ma nieść ukojenie, tu jej nie ma. Jeśli ma budować - tutaj wszystko się rozpada. Jeśli ma ocalać - tutaj prowadzi wyłącznie do destrukcji. To, co łączy Catherine i Heathcliffa, nie jest uczuciem, które daje życie. To siła, która je powoli odbiera. Obsesja, która nie zna granic. Namiętność, która nie szuka bliskości, tylko całkowitego zawładnięcia drugą osobą. Ich relacja boli i to nie metaforycznie. To ból rozciągnięty na lata, na decyzje, na całe pokolenia.
Bohaterowie Emily Brontë czują „za bardzo”- kochają za bardzo, nienawidzą za bardzo, cierpią za bardzo. Uderzające jest też to, jak ta historia rozlewa się poza główne postaci. To nie jest zamknięty dramat dwojga ludzi. To łańcuch reakcji, emocjonalne dziedzictwo bólu, które przechodzi dalej. Zemsta Heathcliffa nie kończy się na jednym akcie, ona trwa, zatruwa, deformuje kolejne życia. Jakby cierpienie nie mogło się zatrzymać, dopóki nie obejmie wszystkiego.I nad tym wszystkim unosi się Yorkshire – wrzosowiska, wiatr, pustka. Ten krajobraz odbija, potęguje, wzmacnia emocje. To przestrzeń, w której nie ma gdzie się schować przed sobą.
To niepokojące jak bardzo ta powieść jest aktualna. Bo choć powstała u schyłku XVIII wieku, mówi o tym, co nie zniknęło: o relacjach, które uzależniają zamiast wspierać, o potrzebie posiadania drugiego człowieka, o ranach, które, nieprzepracowane, zamieniają się w przemoc wobec innych.
„Wichrowe Wzgórza” nie opowiadają o miłości, która ratuje. Opowiadają o tej, która niszczy powoli, konsekwentnie, bezlitośnie. Może właśnie dlatego są tak wyjątkowe. Bo nie próbują nas przekonać, że miłość zbawia. Pokazują, że czasem, jeśli wymknie się spod kontroli, potrafi zniszczyć wszystko. Nawet tych, którzy wierzą, że bez niej nie potrafią istnieć.
To trzeba przeczytać.
Czy to jest romans? Być może największą krzywdą, jaką wyrządzono „Wichrowym Wzgórzom", jest właśnie zamknięcie ich w tej etykiecie. Bo gdzie tu jest miłość? Jeśli miłość ma nieść ukojenie, tu jej nie ma. Jeśli ma budować - tutaj wszystko się rozpada. Jeśli ma ocalać - tutaj prowadzi wyłącznie do destrukcji. To, co łączy Catherine i Heathcliffa, nie jest uczuciem, które daje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie rozumiem fenomenu tej książki. Czy tylko dla mnie wszystkie postaci były irytujące? ;)
Nie rozumiem fenomenu tej książki. Czy tylko dla mnie wszystkie postaci były irytujące? ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSą książki, które czujesz, że są „Twoje”. Wnikają w skórę podczas czytania i już z Tobą zostają. Nie muszą zaskakiwać sprytnie skonstruowaną fabułą, zakończenie nie musi wbijać w fotel, a z kartek niekoniecznie bije rytmiczny pęd akcji. Mają w sobie tę wyjątkowość, która uderza prosto w Twoje czytelnicze serce i tam, na jego dnie, przytulnie się lokuje, zostając na dłużej.
Dla mnie właśnie taką pozycją były „Wichrowe wzgórza”. Książka przeczytana przez wielu, zewsząd docierały do mnie opinie, w dużej mierze zachwyty. Teraz, gdy mam ją już za sobą, wcale mnie to nie dziwi.
To powieść, która sprawia wrażenie, jakby chwilami się materializowała. Chwytała czytelnika za rękę i wolnym krokiem prowadziła na tytułowe wzgórza. Szeptała do ucha historię Kate i Heathcliffa. Czasem żarliwie, oddając siłę ich miłości, a chwilami delikatnie, jakby chciała pominąć to, co okrutne, choć przecież nie da się tego zrobić.
Intrygi, nienawiść, podziały i chęć zemsty dominują w tej opowieści, ale wszystko to przedstawione jest w nietuzinkowym klimacie nostalgii oraz poczuciu przemijania i śmierci. Delektowałam się nią, jednocześnie za nią tęskniąc, bo każda strona przybliżała mnie do końca.
Bez przerwy odczuwałam sprzeczne emocje wobec bohaterów. Potrafiłam ich usprawiedliwiać, by za chwilę dziwić się ich zachowaniom.
To historia pełna emocji, nie tylko tych dobrych, a przede wszystkim przedstawiająca żywy obraz człowieka, bez cukierkowych ulepszaczy.
Są książki, które czujesz, że są „Twoje”. Wnikają w skórę podczas czytania i już z Tobą zostają. Nie muszą zaskakiwać sprytnie skonstruowaną fabułą, zakończenie nie musi wbijać w fotel, a z kartek niekoniecznie bije rytmiczny pęd akcji. Mają w sobie tę wyjątkowość, która uderza prosto w Twoje czytelnicze serce i tam, na jego dnie, przytulnie się lokuje, zostając na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZupełnie przypadkowo wziąłem książkę od babci -> ależ to jest słabe!
Generalnie historia nieszcześliwej bądź nieszczęśliwych miłości ale kompletnie nie byłem w stanie jakoś empatyzować z którymkolwiek z bohaterów. No może narratorka Nelly mnie nie irytowała.
Jak ktoś chwyci po tę książkę to łatwo skuma wątki zemsty, klasowych różnic ale postaci są takie płaskie i nieprzekonywujące. Osoba Heathcliffa, Haretona i Józefa - nie wiem i nie dowiedziałem się z czego wynika ta ich antypatia do wszystkich i wszystkiego, niezrozumiałe to dla mnie i mega dziwne. Nie kupuje bycia chamem, katem i oprawcą, bo ma się złamane serce.
Historia mnie nie przekonała głównie ze względu na ten brak słabo zarysowane postaci, które są zacietrzewione w schemacie zemsty.
Jestem na nie.
Zupełnie przypadkowo wziąłem książkę od babci -> ależ to jest słabe!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGeneralnie historia nieszcześliwej bądź nieszczęśliwych miłości ale kompletnie nie byłem w stanie jakoś empatyzować z którymkolwiek z bohaterów. No może narratorka Nelly mnie nie irytowała.
Jak ktoś chwyci po tę książkę to łatwo skuma wątki zemsty, klasowych różnic ale postaci są takie płaskie i...
6 tylko ze względu na język bo to było naprawdę COŚ. Co do reszty mam bardzo mieszane uczucia.
6 tylko ze względu na język bo to było naprawdę COŚ. Co do reszty mam bardzo mieszane uczucia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak jak większość, znałam mniej więcej zarys fabuły. Wiedziałam, że będzie to toksyczna miłość i tak było. Miłość, która zmieniła się w nienawiść do wszystkich wokół i w żądzę zemsty. Po przeczytaniu jestem przede wszystkim pod wrażeniem, jak Emily Brontë, młoda osoba nie mająca współczesnych możliwości researchu tak dobrze określiła rysy psychologiczne postaci. Każda z nich jest jak żywa i bez problemu możemy wskazać co z nimi jest nie tak. Nie ma tutaj idealnego człowieka, każdego coś gnębi oraz podejmują nie zawsze dobre decyzje.
Oprócz postaci autorka też świetnie stworzyła mroczny i niepokojący klimat. Czytelnik jest ciekawy kolejnych zdarzeń, a jednocześnie coś w tej książce odrzuca.
Co do nowego tłumaczenia - nie mam porównania. Mogę tylko powiedzieć, że czytało się książkę z nim znakomicie 🤔
Na pewno nie zaliczę “Wichrowych wzgórz” do moich ulubionych książek. Po prostu nie będę raczej do niej wracać ze względu na fabułę. Jest genialna, ale męcząca psychicznie. Dla mnie jest z kategorii tych arcydzieł, po które wystarczy raz sięgnąć. A raczej trzeba to zrobić obowiązkowo!
Tak jak większość, znałam mniej więcej zarys fabuły. Wiedziałam, że będzie to toksyczna miłość i tak było. Miłość, która zmieniła się w nienawiść do wszystkich wokół i w żądzę zemsty. Po przeczytaniu jestem przede wszystkim pod wrażeniem, jak Emily Brontë, młoda osoba nie mająca współczesnych możliwości researchu tak dobrze określiła rysy psychologiczne postaci. Każda z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJaka jest Wasza ulubiona czerwona flaga w postaciach książkowych?
Wichrowe Wzgórza to nie jest historia o miłości. Przynajmniej nie takiej, jaką chcielibyśmy znać. To opowieść o uczuciu, które wymyka się definicjom, zatruwa, uzależnia i niszczy wszystko, czego dotknie. To świat, w którym namiętność nie daje ukojenia, a jedynie pogłębia rany.
Najmocniejszym punktem powieści jest jej psychologiczna głębia. Heathcliff i Catherine nie są postaciami, które można łatwo polubić i właśnie w tym tkwi ich siła. Ich relacja to studium obsesji, traumy i potrzeby kontroli. Autorka bezlitośnie obnaża mechanizmy ludzkiej psychiki. Pokazuje, jak ból potrafi przekształcić się w okrucieństwo, a miłość w narzędzie zemsty. Czytelnik nie tyle obserwuje wydarzenia, co zostaje wciągnięty w klaustrofobiczny labirynt emocji.
Narracja, choć wielowarstwowa i momentami wymagająca, działa jak powolne zaciskanie pętli. Historia opowiadana z różnych perspektyw potęguje uczucie niepewności i dystansu, jednocześnie budując napięcie. Nie ma tu miejsca na prostą moralność. Każdy bohater jest w pewnym sensie winny, każdy niesie w sobie cień.
„Wichrowe Wzgórza” to literatura, która nie próbuje się przypodobać — zamiast tego wnika pod skórę i zostaje tam na długo. To opowieść dla tych, którzy nie boją się zajrzeć w ciemniejsze zakamarki ludzkiej natury. Jeśli szukasz historii, która wywoła dyskomfort, zmusi do refleksji i zostawi ślad — ta książka zrobi to bez wahania.
Jaka jest Wasza ulubiona czerwona flaga w postaciach książkowych?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWichrowe Wzgórza to nie jest historia o miłości. Przynajmniej nie takiej, jaką chcielibyśmy znać. To opowieść o uczuciu, które wymyka się definicjom, zatruwa, uzależnia i niszczy wszystko, czego dotknie. To świat, w którym namiętność nie daje ukojenia, a jedynie pogłębia rany.
Najmocniejszym punktem...
Na pewno warta przeczytania. Nie jest to typowa historia o miłości, bardziej o tym, jak chęć zemsty może pochłonąć człowieka. Bardzo toksyczna historia.
Na pewno warta przeczytania. Nie jest to typowa historia o miłości, bardziej o tym, jak chęć zemsty może pochłonąć człowieka. Bardzo toksyczna historia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWróciłam do tej pozycji po kilku latach skuszona wizją obejrzenia nowej ekranizacji kinowej.
Książka opowiada o niespełnionej miłości i losach dwóch rodzin w następstwie zawodu miłosnego.
Wróciłam do tej pozycji po kilku latach skuszona wizją obejrzenia nowej ekranizacji kinowej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka opowiada o niespełnionej miłości i losach dwóch rodzin w następstwie zawodu miłosnego.
Przesłuchane w formie audiobooka na epik go. Oh losie! Porzuciłam tę pozycję. Prawdziwe targowisko próżności, każdy manipuluje każdym, każdy widzi tylko swój czubek nosa. Toksyczna relacja, toksyczna gra.
Przesłuchane w formie audiobooka na epik go. Oh losie! Porzuciłam tę pozycję. Prawdziwe targowisko próżności, każdy manipuluje każdym, każdy widzi tylko swój czubek nosa. Toksyczna relacja, toksyczna gra.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiatr nie kończy się na skórze. Wchodzi głębiej, osiada w kościach i po latach wciąż przypomina, że kiedyś stało się na otwartej przestrzeni bez żadnego schronienia.
Tak działa świat Emily Brontë w powieści Wichrowe Wzgórza. Nie daje poczucia bezpieczeństwa. Odsłania się powoli, jak zimowe światło, które najpierw dotyka murów, potem cieni, a na końcu miejsc, których nikt nie sprząta od lat. W tej historii ludzie nie dojrzewają spokojnie. Oni narastają. Warstwami gniewu, pamięci i głodu bliskości, który z czasem przestaje być czułością, a zaczyna przypominać przynależność tak pierwotną, że aż niszczącą.
Relacje w tej opowieści nie szukają harmonii. Są raczej przeciągłym echem po dawnym uderzeniu. Dźwiękiem, który nie milknie, choć jego źródło dawno zniknęło. Język tej powieści uderza powściągliwością. Zdania są ostre jak krawędzie kamienia. Rytm nie spieszy się do puenty. Obrazy zostają w pamięci nie dlatego, że są piękne, lecz dlatego, że wydają się nieuniknione.
Wrzosowisko oddycha tu razem z bohaterami. Wiatr ma własną wolę, a domy przypominają raczej stany ducha niż budynki. Jedne ciasne i mroczne, inne pozornie jasne, lecz przesiąknięte chłodem. To literatura, która nie próbuje się podobać. Raczej zmusza, by zostać w miejscu, z którego najchętniej chciałoby się uciec.
Były momenty wymagające cierpliwości. Fragmenty, w których emocje zdawały się zastygać, a napięcie rosło w ciszy. Nie odbieram tego jednak jako słabości. To świadome zatrzymanie. Pozostawienie czytelnika w niewygodzie, która z czasem okazuje się najważniejszą częścią doświadczenia.
Po zamknięciu ostatniej strony nie pojawiła się ulga. Została cisza. Taka, która nie potrzebuje wyjaśnień. I jedna myśl wracająca uparcie jak odległy dźwięk za oknem.
Ile z tego, co nazywamy uczuciem, należy naprawdę do nas, a ile przychodzi z zewnątrz i nigdy nie daje się odpędzić?
Polecam Wichrowe Wzgórza tym, którzy szukają w literaturze emocji surowych i nieoswojonych. Tym, którzy nie boją się historii, które zamiast pocieszać, zostawiają ślad pod skórą
Wiatr nie kończy się na skórze. Wchodzi głębiej, osiada w kościach i po latach wciąż przypomina, że kiedyś stało się na otwartej przestrzeni bez żadnego schronienia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak działa świat Emily Brontë w powieści Wichrowe Wzgórza. Nie daje poczucia bezpieczeństwa. Odsłania się powoli, jak zimowe światło, które najpierw dotyka murów, potem cieni, a na końcu miejsc, których nikt...
„Dobre serce i twarzy pomoże wypięknieć."
„Wichrowe Wzgórza” to jedna z tych powieści, które nie starzeją się mimo upływu lat – przeciwnie, z każdą kolejną epoką odkrywane są na nowo. Jedyna książka Emily Brontë, wydana pierwotnie w 1847 roku pod pseudonimem Ellis Bell, przeszła długą drogę: od dzieła szokującego i odrzucanego przez czytelników po klasykę literatury światowej. Najnowsze wydanie w twardej oprawie od Zysk i S-ka stanowi godną oprawę dla tej niezwykłej historii.
Historia powieści "Wichrowe Wzgórza" w Polsce jest niemal tak burzliwa jak sama powieść. Pierwsze wydanie z 1929 roku ukazało się pod zaskakującym tytułem "Szatańska miłość" w przekładzie Janiny Sujkowskiej. To właśnie jej tłumaczenie na długie lata ukształtowało sposób, w jaki polscy czytelnicy odbierali tę historię – już w powojennych wydaniach pod znanym dziś tytułem. Z czasem pojawiały się kolejne przekłady, m.in. Tomasza Bieronia, Hanny Pasierskiej czy Piotra Grzesika, który postawił na większą dosłowność kosztem lekkości stylu. Najnowsze tłumaczenie, autorstwa Jerzego Łozińskiego, pokazuje, że ta klasyczna powieść wciąż jest na nowo odczytywana.
Powieść doczekała się też wielu ekranizacji, ale największą rozpoznawalność zdobyła adaptacja z 1992 roku z Juliette Binoche i Ralph Fiennes w rolach głównych, która do dziś uchodzi za jedną z najbardziej pamiętnych interpretacji tej historii. Najnowsza wersja miała swoją premierę światową 13 lutego 2026 roku, a w Polsce - dzień później.
Fabuła rozpoczyna się w 1801 roku, gdy do posiadłości o nazwie "Drozdowa ostoja" przybywa pan Lockwooda i poznaje ponurego, tajemniczego właściciela Wichrowych Wzgórz - Heathcliffa. Już pierwsze ich spotkanie odsłania chłód, posępność i nieprzystępność Heathcliffa— cechy, które budzą w Lockwoodzie niepokój, ale i fascynację. To właśnie ciekawość skłania go do wysłuchania opowieści Ellen Dean, gospodyni, która odsłania przed nim dramatyczne dzieje dwóch rodzin i burzliwej miłości, jaka naznaczyła ich losy na pokolenia.
Już od pierwszych stron powieść wyróżnia się nietypową konstrukcją narracyjną. Historia poznawana jest oczami pana Lockwooda, który trafia do tajemniczego świata Wichrowych Wzgórz, ale też dzięki opowieści gospodyni Ellen Dean. Ten zabieg sprawia, że stopniowo zanurzamy się w wielowarstwową opowieść o rodzinach Earnshawów i Lintonów oraz o jednym z najbardziej niejednoznacznych bohaterów literatury, jakim jest Heathcliffie.
Największą siłą powieści jest jej emocjonalna intensywność. Relacja między Heathcliffem a Catherine nie jest romantyczna w klasycznym sensie, gdyż ma w sobie dzikość, obsesję i destrukcyjność. Historia ich uczucia sięga dzieciństwa, dojrzewa na dzikich wrzosowiskach Yorkshire, a później przeradza się w siłę tak potężną, że niszczy wszystko, czego dotknie. Catherine, rozdarta między namiętnością do Heathcliffa a spokojem i dostatkiem, jakie oferuje jej Edgar Linton, podejmuje decyzję, która staje się początkiem tragedii. Jej wybór nie tylko łamie serce Heathcliffa, ale uruchamia spiralę zemsty, żalu i obsesji, która obejmuje kolejne pokolenia Earnshawów i Lintonów.
Pani Brontë pokazuje miłość jako siłę, która może zarówno budować, jak i podążać ku upadkowi. Prowadzi naszą uwagę przez dwa pokolenia, pokazując, jak błędy i namiętności rodziców odbijają się na ich dzieciach. Stworzyła świat, w którym emocje są dzikie i nieokiełznane, a ludzie pełni sprzeczności.
Ogromną rolę odgrywa także sceneria. To ona dodatkowo wzmacnia wrażenia, jakie wywołują kolejne sploty zdarzeń. Surowe, wietrzne wrzosowiska Yorkshire doskonale zostały wykorzystane, by stanowiły ważną częścią powieści. Ze swoimi wichrami, wrzosowiskami i odosobnionymi posiadłościami, nadaje gotycki klimat historii, która toczy się na ich tle. Jest pełen niepokoju, mroku i dzikości. Idealnie współgra z charakterami bohaterów, ich emocjami, nastrojem i tym, czego doświadczają. Przyroda zdaje się odzwierciedlać ich wewnętrzne burze, rozterki i wszelkie emocje. Atmosfera miejsca przenika całą powieść, dzięki plastycznym, sugestywnym opisom, jakie autorka roztacza przed naszymi oczami nadając wydarzeniom niepowtarzalny klimat, który trudno znaleźć w innych dziełach epoki.
„Wichrowe Wzgórza” to nie tylko opowieść o miłości, ale przede wszystkim o sile emocji, które potrafią zniszczyć wszystko, co napotkają na swojej drodze. To książka o obsesji, bólu, pragnieniu, samotności i o uczuciach, które nie mieszczą się w ramach klasycznego romansu. Dlatego historia napisana przez panią Brontë od lat fascynuje czytelników, scenarzystów i reżyserów. Dowodem tego są liczne wznowienia powieści i adaptacje filmowe, z których najbardziej znana jest ta z 1992 roku z Juliette Binoche i Ralphem Fiennesem. Najnowsza ekranizacja w reżyserii Emerald Fennell z Margot Robbie i Jacobem Elordi w rolach głównych, miała swoją premierę 13 lutego 2026 roku, a w Polsce można ją oglądać od 14 lutego 2026 roku.
Nowe wydanie Zysk i S-ka, eleganckie i dopracowane, podkreśla rangę tej powieści jako jednego z najważniejszych dzieł literatury światowej. To idealna okazja, by sięgnąć po tę historię i przekonać się, dlaczego „Wichrowe Wzgórza” nazywane są jedną z najpiękniejszych książek o miłości, choć jest to miłość, która potrafi ranić głębiej niż jakakolwiek inna. Jej poznawanie jest jak wchodzenie do znanych miejsc i odkrywania ich na nowo. To nie tylko historia tragicznej miłości, ale również opowieść o przemianie i nadziei. Pokazuje też, że nawet w świecie zdominowanym przez nienawiść możliwe jest odrodzenie uczuć i przerwanie błędnego koła przemocy.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Zysk i S-ka
„Dobre serce i twarzy pomoże wypięknieć."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Wichrowe Wzgórza” to jedna z tych powieści, które nie starzeją się mimo upływu lat – przeciwnie, z każdą kolejną epoką odkrywane są na nowo. Jedyna książka Emily Brontë, wydana pierwotnie w 1847 roku pod pseudonimem Ellis Bell, przeszła długą drogę: od dzieła szokującego i odrzucanego przez czytelników po klasykę literatury...
Czytało się szybko, ale sama historia mnie nie urzekła i nie porwała. Ciężka, przygnębiająca, mroczna…
Czytało się szybko, ale sama historia mnie nie urzekła i nie porwała. Ciężka, przygnębiająca, mroczna…
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toktoś czeka
wciąż czeka
jak niepewność
gniew
i jedność
dusz nieujarzmionych
ktoś czeka
a serce czasu nie zna
drogą jest nieskończoną
na wietrze się rozpada
myślą tak znajomą
dwa światy
dwie dusze
zderzyły się ze sobą
razem
na wieczność
choć ciała pogrzebane
nieustanna ciemność
trwała
jak na ziemi rozgrzanej
zapach deszczu
na wzgórzach
wiatr bez litości
na wzgórzach
najczarniejsze słabości
on woła jej imię
krzykiem obalałym
ona wraca
już tylko we śnie
wspomnieniem
pełnym przeszłości
Wichrowe wzgórza
nie umierają
wiatr szarpie ludzkie namiętności
Wichrowe wzgórza
nie zapominają
strach łamie ludzkie samotności
Tyle tutaj ciemności. Tyle chorób duszy i umysłu. Złych myśli i słów. Tyle przemocy. To wszystko się lepi. To wszystko rozlewa się na kolejne pokolenia. Osierocony chłopiec dorasta w poczuciu krzywdy, potem zemsty, a na końcu miłości, która niszczy. Z tego rodzi się szaleństwo emocji. Chaos. Obłęd silniejszy niż wszystko. Nienasycona wiecznie nienawiść. Na granicy życia i śmierci. A wiatr hula złowieszczo. A wrzosowiska szepczą. Nieokiełznane, dzikie, pełne samotności. Surowe i chłodne. Otwierają ramiona, by się w nich zanurzyć.
Warto spojrzeć na tę powieść głębiej. Przez pryzmat ludzkiego umysłu, cierpień i tego, co mroczne. Ona nie ofiarowuje prostych morałów. Ona ofiarowuje przestrzeń do refleksji nad ciemną stroną natury człowieka. Nad tym, co rodzi się z cierpiącej duszy, a co prowadzić może do granic zniszczenia.
Długo zbierałam się, by poznać tę książkę. Nadanie jej miana romansu czy opowieści o miłości skutecznie mnie od tego odwodziło. Przyszedł jednak czas, by się z nią zmierzyć. I chyba trafiła do mnie w odpowiednim momencie, bo to było piękne taplanie się w mroku i ludzkich obsesjach. W emocjach tak negatywnych i szalonych, że aż porywających. To nie jest romans. To nie jest klasyczna powieść o miłości. Miłość to tutaj tylko powód. Powód do zemsty. Do tego, co wydobywa się z głębi umysłu i duszy. Co zniewala, prowadzi do destrukcji i nienawiści. A wszystko to pięknie okryte jest mroczną, gotycką atmosferą. Polecam.
ktoś czeka
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo towciąż czeka
jak niepewność
gniew
i jedność
dusz nieujarzmionych
ktoś czeka
a serce czasu nie zna
drogą jest nieskończoną
na wietrze się rozpada
myślą tak znajomą
dwa światy
dwie dusze
zderzyły się ze sobą
razem
na wieczność
choć ciała pogrzebane
nieustanna ciemność
trwała
jak na ziemi rozgrzanej
zapach deszczu
na wzgórzach
wiatr bez litości
na...
📖 "Wichrowe wzgórza" Emily Brontë
Kiedy pan domu, Earnshaw sprowadza do swojego domu bezdomnego chłopca, Heathcliffa, każe swoim dzieciom traktować go jak członka rodziny. Catherine wraz z chłopcem łączy niezwykła nić porozumienia, która z czasem okazuje się równie silna, co niebezpieczna. Heathcliff od początku czuł się niezrozumiany, a z biegiem lat to uczucie kiełkowało, przeradzając się w chęć zemsty…
„Wichrowe wzgórza” to klasyka literatury, która długo czekała, aż po nią sięgnę… Bałam się języka, bałam się tej historii. Niepotrzebnie!
Językowo książka nie sprawiła mi trudności, a fabularnie bardzo mnie wciągnęła. Tylko że to nie jest wzruszająca historia miłosna. To okrutna, mroczna opowieść o ludzkich słabościach i o najciemniejszych zakamarkach naszej natury. I chociaż powieść ma prawie 200 lat, zaskakująco trafnie pokazuje relacje międzyludzkie.
Przedstawiana w kulturze jako wielki romans… w rzeczywistości jest raczej romantyzowaniem toksycznych relacji. Tutaj miłość ociera się o obsesję, bohaterowie zatracają się w emocjach, a chęć zemsty napędza ich przez lata jak paliwo – tylko że takie, które ostatecznie wszystko spala.
Cieszę się, że w końcu po nią sięgnęłam, choć nie ukrywam – zawsze myślałam, że to będzie typowy romans 🤭 A tu proszę… to studium obsesji i zniszczenia.
Moja ocena: 9/10
#bookreview #wichrowewzgorza #emilybronte #literaturaklasyczna
📖 "Wichrowe wzgórza" Emily Brontë
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy pan domu, Earnshaw sprowadza do swojego domu bezdomnego chłopca, Heathcliffa, każe swoim dzieciom traktować go jak członka rodziny. Catherine wraz z chłopcem łączy niezwykła nić porozumienia, która z czasem okazuje się równie silna, co niebezpieczna. Heathcliff od początku czuł się niezrozumiany, a z biegiem lat to uczucie...
Pod kątem fabuły i trzymania w napięciu jest to szalenie dobra książka. Atmosfera na Wichrowym Wzgórzu jest tak napięta, że czasami trzeba odpocząć od czytania. Nie mam pojęcia, jakim cudem twórcy filmów i seriali doszukali się w tej książce historii wielkiej miłości. To jest historia toksycznej relacji, która zakaziła wszystkich, z którymi miała do czynienia. Polecam tę lekturę, bo nie jest to żaden banalny romans, ale opowieść o trudnych relacjach i o tym, do czego może nas popchnąć zemsta.
Pod kątem fabuły i trzymania w napięciu jest to szalenie dobra książka. Atmosfera na Wichrowym Wzgórzu jest tak napięta, że czasami trzeba odpocząć od czytania. Nie mam pojęcia, jakim cudem twórcy filmów i seriali doszukali się w tej książce historii wielkiej miłości. To jest historia toksycznej relacji, która zakaziła wszystkich, z którymi miała do czynienia. Polecam tę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd śmierci Katarzyny, bardzo ciężko to się czyta. Nie mogę przeboleć, że film wichrowe wzgórza (2026) choć w części nie próbowały odwzorować tej historii
Od śmierci Katarzyny, bardzo ciężko to się czyta. Nie mogę przeboleć, że film wichrowe wzgórza (2026) choć w części nie próbowały odwzorować tej historii
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzczególnie na początku ciężko mi było przywyknąć do narracji, wkręcić się w tę historię, uwierzyć ale potem nagle totalnie weszłam w ten świat i czekałam ze zniecierpliwieniem aż ta kilkupokoleniowa historia się potoczy.
Szczególnie na początku ciężko mi było przywyknąć do narracji, wkręcić się w tę historię, uwierzyć ale potem nagle totalnie weszłam w ten świat i czekałam ze zniecierpliwieniem aż ta kilkupokoleniowa historia się potoczy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOsobiście nie spodziewałam się, że książka będzie tak "brutalna". Rozumiem dlaczego Heathcliff chciał się zemścić na ludziach którzy go gnębili, jego zemsta była idealnie zaplanowana co mnie szczerze zaintrygowało, lecz w niektórych(wszystkich) momentach jego bezwzględność jest odrażająca. Wykorzystał ich dzieci aby odebrać im wszystko co posiadają i kochają, jednocześnie krzywdząc tych którzy nic złego mu nigdy nie zrobili. Zakończenie bardzo mi się podobało, było szczęśliwe czego nie oczekiwałam czytając ostatnie strony.
Osobiście nie spodziewałam się, że książka będzie tak "brutalna". Rozumiem dlaczego Heathcliff chciał się zemścić na ludziach którzy go gnębili, jego zemsta była idealnie zaplanowana co mnie szczerze zaintrygowało, lecz w niektórych(wszystkich) momentach jego bezwzględność jest odrażająca. Wykorzystał ich dzieci aby odebrać im wszystko co posiadają i kochają, jednocześnie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMasakra. Nie rozumiem zachwytów nad tą pozycją, a tym bardziej zachwytów nad uczuciem, które jest patologiczne. Książka wulgarna, pełna przemocy.
Dzisiaj taka książka zostałaby pod kategorią przemoc domowa.
Masakra. Nie rozumiem zachwytów nad tą pozycją, a tym bardziej zachwytów nad uczuciem, które jest patologiczne. Książka wulgarna, pełna przemocy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDzisiaj taka książka zostałaby pod kategorią przemoc domowa.
Od czasu do czasu dobrze wrócić do klasyki. Dlatego nowe wydanie Wichrowych Wzgórz Emily Jane Brontë od Zysk i S-ka potraktowałam jak całkiem dobrą okazję, żeby ponownie zajrzeć na te słynne wrzosowiska. Bo są takie historie, które warto odświeżyć choćby po to, by zobaczyć, czy nadal mają w sobie tę magię sprzed lat.
Opowieść Ellen Dean.
Właścicielem dwóch sąsiadujących posiadłości w Yorkshire, Wichrowych Wzgórz i Drozdowej Ostoi, jest tajemniczy Heathcliff. Wkrótce przybywa tam Lockwood, który został nowym najemcą Ostoi. Już po pierwszym spotkaniu odkrywa, jak zimną, nieprzystępną i posępną postacią jest właściciel. Zafascynowany niezwykłą osobowością Heathcliffa i naturą reszty mieszkańców, Lockwood postanawia dowiedzieć się o nich więcej.
Z pomocą przychodzi gospodyni, Ellen Dean, która przybliża mu dzieje domowników — opowiada historię burzliwej, toksycznej miłości łączącej Heathcliffa i Catherine Earnshaw. Ich uczucie, zrodzone w dzieciństwie i rozkwitające wśród dzikich wrzosowisk, przeradza się w potężną, destrukcyjną siłę, która nie tylko rządzi ich własnymi losami, ale wpływa na całe rodziny. Catherine, rozdarta między dziką namiętnością Heathcliffa a spokojnym, dostatnim życiem u boku Edgara Lintona, podejmuje decyzję, której konsekwencje naznaczają kolejne pokolenia żalem, tęsknotą i okrutną zemstą…
Catherine i Heathcliff.
Sięgając po latach po Wichrowe wzgórza utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że to naprawdę nie jest romans dla osób szukających klasycznego love story pełnego wzdychania i spijania słodkich słówek z dziubków, tylko raczej historia, po której człowiek przez chwilę patrzy w ścianę i zastanawia się, czy ktokolwiek w tej książce choć raz podjął emocjonalnie rozsądną decyzję.
A wszystko zaczyna się od fascynującej i dziwnej relacji Catherine Earnshaw i Heathcliff, którą – no cóż – naprawdę trudno nazwać piękną. Bo uczucie łączące tę dwójkę jest pełne dumy, pretensji, niedopowiedzeń i bardzo konsekwentnego ranienia siebie nawzajem. I choć Heathcliff momentami budzi współczucie, to jednak szybko przypomina, że zemsta stała się jego życiowym projektem, a Catherine ma w sobie tyle kaprysu i chaosu, że chwilami naprawdę miałam ochotę delikatnie nią potrząsnąć.
Bardzo dobrze, nawet po latach, działał na mnie też sam sposób opowiadania tej historii – przez cudze wspomnienia, relacje, niedopowiedzenia. Dzięki temu ma się wrażenie, jakby wszyscy od dawna żyli w cieniu jednego źle przeżytego uczucia, które dawno przestało należeć tylko do dwojga ludzi, a zaczęło zatruwać wszystko wokół.
Do tego wrzosowiska, ten chłód, domy pełne napięcia i atmosfera, w której nawet cisza brzmi podejrzanie, robią dokładnie to, co powinny – nie pozwalają tej historii złagodnieć ani przez moment.
Reasumując. Wichrowe wzgórza Emily Jane Brontë to książka nierówna, chwilami wymagająca cierpliwości, ale jednocześnie tak inna w swoim klimacie i emocjach, że trudno przejść obok niej obojętnie. Nie daje prostych wzruszeń ani łatwej sympatii do bohaterów, za to zostawia po sobie bardzo charakterystyczny rodzaj niepokoju.
I chyba właśnie dlatego mimo upływu lat dalej ma w sobie to coś, co sprawia, że wciąż czyta się ją z przyjemnością, choć historia przez cały czas lekko uwiera.
https://unserious.pl/2026/04/wichrowe-wzgorza-emily-jane-bronte/
Od czasu do czasu dobrze wrócić do klasyki. Dlatego nowe wydanie Wichrowych Wzgórz Emily Jane Brontë od Zysk i S-ka potraktowałam jak całkiem dobrą okazję, żeby ponownie zajrzeć na te słynne wrzosowiska. Bo są takie historie, które warto odświeżyć choćby po to, by zobaczyć, czy nadal mają w sobie tę magię sprzed lat.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowieść Ellen Dean.
Właścicielem dwóch sąsiadujących...
Nie spodziewałam się, że książka spodoba mi się aż tak. Poruszyła mnie w pewnym momencie, momentami zirytowała. Podoba mi się, jak książka tak emocjonalnie angażuje. Wszystkie postacie miały w sobie coś interesującego. Przez chwilę bałam się, że dostaniemy dwie takie same historie w dwóch różnych pokoleniach, ale się myliłam, co więcej, drugie pokolenie ujęło mnie jakoś bardziej, jakoś Katarzyna junior wydała mi się postacią ciekawszą. Nie widziałam filmu, więc przez żaden pryzmat tutaj nie patrzę, choć film też chętnie zobaczę, choćby dla porównania.
Nie spodziewałam się, że książka spodoba mi się aż tak. Poruszyła mnie w pewnym momencie, momentami zirytowała. Podoba mi się, jak książka tak emocjonalnie angażuje. Wszystkie postacie miały w sobie coś interesującego. Przez chwilę bałam się, że dostaniemy dwie takie same historie w dwóch różnych pokoleniach, ale się myliłam, co więcej, drugie pokolenie ujęło mnie jakoś...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Wichrowe Wzgórza” to jedna z moich ulubionych powieści, wracam do niej regularnie, mam ją w kilku egzemplarzach i z każdego potrafię wydłubać coś pięknego, coś, co rezonuje inaczej w zależności od chwili. Przekład Jerzego Łozińskiego okazał się dla mnie prawdziwym odkryciem, ponieważ tekst zdaje się tu pełniejszy, bardziej literacki i płynny, co sprawia, że ta ponadczasowa opowieść o miłości odsłania się na nowo, zaskakuje świeżością i głębią.
Powieść Emily Brontë, osadzona na surowych, wietrznych wrzosowiskach, od lat fascynuje czytelników swoją intensywnością emocjonalną i mrocznym klimatem. Historia Catherine Earnshaw i Heathcliffa to i romans, i dramat namiętności, obsesji i destrukcji, który wykracza poza ramy klasycznej powieści obyczajowej. W przekładzie Łozińskiego ta emocjonalna skrajność zostaje oddana z niezwykłą precyzją, a język nie łagodzi brutalności uczuć, lecz pozwala im wybrzmieć w pełni.
To, co szczególnie uderza w tej wersji, to rytm narracji. Zdania płyną naturalnie, dialogi nabierają większej wiarygodności, a opisy zyskują poetycki wymiar, nie tracąc przy tym swojej surowości. Łoziński unika archaizacji, która w niektórych starszych przekładach potrafi tworzyć dystans między tekstem a współczesnym czytelnikiem. Zamiast tego proponuje język żywy, a jednocześnie wierny duchowi epoki.
Dzięki temu bohaterowie wydają się bliżsi, bardziej ludzcy, a ich namiętności nie są już tylko literacką konstrukcją, ale czymś niemal namacalnym. Heathcliff w tej interpretacji jest jeszcze bardziej niepokojący, a Catherine jeszcze bardziej rozdarta między pragnieniem a konwenansem. Nawet postaci drugoplanowe zyskują wyrazistość, jakby zostały wydobyte z cienia przez bardziej precyzyjne słowo.
Nie bez znaczenia jest również fakt, że przekład ten przywraca pewną równowagę między dosłownością a interpretacją. Łoziński zdaje się ufać czytelnikowi, ponieważ nie narzuca tonu, nie upraszcza, lecz pozwala tekstowi oddziaływać w jego pierwotnej złożoności. To podejście sprawia, że lektura staje się doświadczeniem bardziej wymagającym, ale też znacznie bardziej satysfakcjonującym.
„Wichrowe Wzgórza” w tym wydaniu to dowód na to, że klasyka nigdy nie jest zamknięta, że może być wciąż na nowo odczytywana i przeżywana. Przekład Jerzego Łozińskiego nie tyle odświeża powieść Brontë, co pozwala jej przemówić głosem, który brzmi zadziwiająco współcześnie. Dla tych, którzy znają tę historię na pamięć, będzie to spotkanie z czymś znajomym, a jednak odmienionym. Dla nowych czytelników, być może najlepsze możliwe wejście w świat jednej z najbardziej niezwykłych powieści XIX wieku.
„Wichrowe Wzgórza” to jedna z moich ulubionych powieści, wracam do niej regularnie, mam ją w kilku egzemplarzach i z każdego potrafię wydłubać coś pięknego, coś, co rezonuje inaczej w zależności od chwili. Przekład Jerzego Łozińskiego okazał się dla mnie prawdziwym odkryciem, ponieważ tekst zdaje się tu pełniejszy, bardziej literacki i płynny, co sprawia, że ta ponadczasowa...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKlasyk światowej literatury !!!
Często błędnie klasyfikowany jako lekki romans.
Nic błędnego !!!
To ciężka gotycka proza, fascynująca dla kogoś poszukującego głębokich, emocjonalnych i mrocznych przeżyć.
Fabuła jest pesymistyczna i pełna brutalności, opowiadana w XIX- wiecznym stylu pisarskim, zawiła i trudna w odbiorze.
Jednym słowem... CUDOWNA LITERATURA !!!
POLECAM !!!
Klasyk światowej literatury !!!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzęsto błędnie klasyfikowany jako lekki romans.
Nic błędnego !!!
To ciężka gotycka proza, fascynująca dla kogoś poszukującego głębokich, emocjonalnych i mrocznych przeżyć.
Fabuła jest pesymistyczna i pełna brutalności, opowiadana w XIX- wiecznym stylu pisarskim, zawiła i trudna w odbiorze.
Jednym słowem... CUDOWNA LITERATURA !!!
POLECAM !!!
Powieść ta przerosła wszelkie moje oczekiwania i wyobrażenia.
Nie znajdziemy tu pięknej miłości. Uczucie ukazane jest jako siła destrukcyjna, obsesyjna i mściwa. Chęć zemsty, zrodzona z traumy, przeradza się w nieludzkie okrucieństwo, które z czasem przenosi się na kolejne pokolenia.
Atmosfera powieści jest duszna, wręcz przytłaczająca. Jakby wszyscy bohaterowie spowici byli w mroku, z którego nie ma wyjścia. Arcydzieło.
Wyzwanie LC 2026 kwiecień - Przeczytam książkę z TOP100
Powieść ta przerosła wszelkie moje oczekiwania i wyobrażenia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie znajdziemy tu pięknej miłości. Uczucie ukazane jest jako siła destrukcyjna, obsesyjna i mściwa. Chęć zemsty, zrodzona z traumy, przeradza się w nieludzkie okrucieństwo, które z czasem przenosi się na kolejne pokolenia.
Atmosfera powieści jest duszna, wręcz przytłaczająca. Jakby wszyscy bohaterowie spowici...