„Wampir z Osielska” to jedna z tych książek, po które sięgasz z myślą, że ogarniesz temat, poznasz historię i odłożysz na półkę… a potem kończysz z dziwnym ciężarem w głowie.
Zaczyna się niby klasycznie - ciało w lesie, śledztwo, pytania bez odpowiedzi. Ale bardzo szybko wchodzi to jedno słowo, które robi całą robotę: „wampir”. I nagle to już nie jest tylko sprawa. To jest strach, który rozlewa się po mieście, siedzi ludziom w głowie i nie daje spokoju. Szczególnie kobietom, które zaczynają się bać zwykłego powrotu do domu.
Bardzo mocno uderzyło mnie to, jak bardzo ta historia jest… bezradna. Bo to nie są czasy DNA, kamer i baz danych. Tu masz milicję, która działa trochę po omacku, trochę na czuja, trochę na presji „trzeba kogoś znaleźć”. I to czuć. Każdy trop może być tym właściwym albo kompletną pomyłką.
I właśnie przez to wciąga. Nie przez zwroty akcji, tylko przez to uczucie, że jesteś w środku śledztwa, które wcale nie idzie tak, jak powinno.
Jeśli chodzi o samą formę to jest bardzo „na chłodno”. Dużo faktów, dokumentów, konkretów. Momentami masz wrażenie, że czytasz akta sprawy, a nie książkę. I wiem, że to nie każdemu siądzie, bo tu nie ma lania wody ani podkręcania emocji. Ale dla mnie to nawet działało, bo im mniej autor dopowiada, tym bardziej to wszystko siedzi w głowie.
No i jest jeszcze jedna rzecz, która robi największy niepokój - sprawca. Bo to znowu nie jest jakiś „filmowy potwór”. To jest człowiek, który mógłby minąć cię na ulicy i nie zwróciłabyś na niego uwagi. I to jest chyba najgorsze w tej historii.
Czy to książka dla każdego? Nie.
Czy jest ciężka? Bardzo.
Czy warto? Jeśli lubisz true crime bez upiększeń i bez Netflixowej otoczki - zdecydowanie tak.
Bo to nie jest historia o tym, kto zabił.
To jest historia o tym, jak bardzo czasem nie jesteśmy gotowi zrozumieć dlaczego.
„Wampir z Osielska” to jedna z tych książek, po które sięgasz z myślą, że ogarniesz temat, poznasz historię i odłożysz na półkę… a potem kończysz z dziwnym ciężarem w głowie.
Zaczyna się niby klasycznie - ciało w lesie, śledztwo, pytania bez odpowiedzi. Ale bardzo szybko wchodzi to jedno słowo, które robi całą robotę: „wampir”. I nagle to już nie jest tylko sprawa. To jest...
Krzysztof Drozdowski w swojej najnowszej książce prowadzi czytelnika przez historię, która nie została stworzona, by szokować, lecz by odsłonić to, co niewygodne, trudne i prawdziwe.
Każda strona niesie ze sobą napięcie budowane z faktów i dokumentów.
Tu nie ma miejsca na literackie ozdobniki, jest wręcz precyzja, która działa mocniej niż jakakolwiek sensacja.
To opowieść zanurzona w rzeczywistości Polski lat 60., gdzie śledztwo rozwija się w warunkach, które zamiast pomagać, wystawiają cierpliwość i determinację na próbę.
Z każdą kolejną informacją rośnie poczucie niepokoju, a czytelnik coraz wyraźniej odczuwa ciężar tej sprawy.
Najbardziej poruszające jest to, jak blisko ta historia znajduje się zwyczajności, jak niewiele potrzeba, by zachwiać tym, co wydaje się znane i bezpieczne.
To właśnie ta świadomość pozostaje najdłużej ...
Autentyczność tej książki nie pozostawia miejsca na dystans.
Dokumenty, relacje, szczegóły ... to wszystko składa się na obraz, który wymaga uwagi i zaangażowania.
To lektura, która nie daje wytchnienia, ale w zamian oferuje coś znacznie cenniejszego: doświadczenie prawdy w jej najbardziej bezpośredniej formie.
„Wampir z Osielska” to propozycja dla tych, którzy oczekują od true crime czegoś więcej - intensywności, uczciwości i historii !
Krzysztof Drozdowski w swojej najnowszej książce prowadzi czytelnika przez historię, która nie została stworzona, by szokować, lecz by odsłonić to, co niewygodne, trudne i prawdziwe.
Każda strona niesie ze sobą napięcie budowane z faktów i dokumentów.
Tu nie ma miejsca na literackie ozdobniki, jest wręcz precyzja, która działa mocniej niż jakakolwiek sensacja.
To opowieść...
"Gdy poznam smak pierwszego grzechu, to do nastepnego zostanę naprawdę sprowokowany:
morderstwo jest tak bliskie żądzy,
jak płomień dymowi."
William Shakespeare -,, Perykles, książę Tyru"
„Wampir z Osielska” to reportaż true crime, który zamiast taniej sensacji oferuje czytelnikowi coś znacznie bardziej wartościowego, rzetelną, opartą na faktach rekonstrukcję wydarzeń, które wstrząsnęły opinią publiczną.
To jedna z tych książek, które nie próbują uwieść czytelnika tanimi emocjami, a mimo to wciągają bez reszty i zostawiają po sobie ślad, którego nie sposób łatwo wymazać. Krzysztof Drozdowski oddaje w ręce odbiorcy opowieść surową, niemal dokumentalną, momentami chłodną do bólu i właśnie w tej powściągliwości tkwi jej największa siła.
To nie jest klasyczne true crime oparte na dynamicznej narracji i sensacyjnych zwrotach akcji. Tutaj napięcie rodzi się powoli, niemal niezauważalnie. W ciszy archiwów, w analizie kolejnych tropów, w frustracji śledczych działających w rzeczywistości, która bardziej przeszkadza niż pomaga. Czytelnik nie dostaje gotowej historii, zostaje wciągnięty w sam środek śledztwa, zmuszony do myślenia, analizowania i odczuwania tej samej bezradności, która towarzyszyła prowadzącym sprawę.
Centralną postacią tej mrocznej opowieści jest Stefan Rachubiński, człowiek, który nie wpisuje się w schemat literackiego potwora. Nie ma tu budowania sensacyjnej legendy ani taniej psychologizacji. Jest za to coś znacznie bardziej niepokojącego: obraz zwyczajności. Mężczyzny, który funkcjonuje w społeczeństwie, ma rodzinę, codzienność i jednocześnie skrywa w sobie brutalność, której nikt nie potrafił dostrzec na czas. To właśnie ten kontrast budzi największy lęk, bo podważa nasze poczucie bezpieczeństwa i przekonanie, że zło można łatwo rozpoznać.
Ogromnym atutem książki jest jej autentyczność. Autor nie tylko opisuje wydarzenia, on je dokumentuje. Fragmenty protokołów, zeznań, opinii biegłych czy materiałów śledczych sprawiają, że czytelnik ma wrażenie obcowania z prawdziwymi aktami sprawy. Nie ma tu miejsca na upiększenia czy narracyjne manipulacje. Każde słowo wydaje się mieć ciężar faktu.
Szczególnie mocno wybrzmiewa także tło historyczne. Polska lat 60., funkcjonująca w realiach Polska Rzeczpospolita Ludowa, staje się czymś więcej niż tylko scenografią. To rzeczywistość ograniczeń, niedoborów i nacisków politycznych, które realnie wpływają na przebieg śledztwa. Brak nowoczesnych narzędzi, presja społeczna i systemowe trudności sprawiają, że dochodzenie przypomina momentami błądzenie po omacku. To dodatkowo potęguje napięcie, bo czytelnik wie, jak wiele zależy od każdego, nawet najmniejszego błędu.
Nie sposób pominąć warstwy wizualnej książki. Fotografie, które pojawiają się w publikacji, są dosłowne, surowe i często bolesne w odbiorze. W zestawieniu z oszczędnym, niemal klinicznym językiem autora tworzą kontrast, który działa silniej niż najbardziej dramatyczne opisy. To nie jest estetyzacja zbrodni, to jej bezpośrednie, niekomfortowe pokazanie.
Styl autora pozostaje oszczędny, reportersko surowy. Nie znajdziemy tu zbędnych emocji ani dramatyzowania. Paradoksalnie to właśnie ten dystans sprawia, że książka działa tak intensywnie, groza wynika z faktów, nie z literackich zabiegów.
„Wampir z Osielska” to także opowieść o strachu, tym społecznym, rozlewającym się po mieście, które zaczyna żyć plotkami, domysłami i niepewnością. Jedno słowo „wampir” — wystarcza, by sparaliżować codzienność i zmienić sposób myślenia ludzi. W tej historii zbrodnia nie kończy się na ofiarach, ona rozprzestrzenia się na całe otoczenie.
To książka wymagająca. Nie daje łatwej rozrywki ani prostych odpowiedzi. Momentami przytłacza ilością szczegółów, tempem narracji i emocjonalnym ciężarem. Ale właśnie dlatego jest tak wartościowa. To literatura, która nie idzie na skróty, szanuje czytelnika, zmuszając go do refleksji.
Bo ostatecznie nie jest to tylko historia o zbrodni. To opowieść o granicach ludzkiego poznania, o bezradności wobec zła i o pytaniach, na które nie zawsze da się odpowiedzieć. Czy można dostrzec moment, w którym rodzi się potwór? Czy każdy sygnał da się odczytać na czas?
Recenzja
"Wampir z Osielska"
Autor: Krzysztof Drozdowski
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
"Gdy poznam smak pierwszego grzechu, to do nastepnego zostanę naprawdę sprowokowany:
morderstwo jest tak bliskie żądzy,
jak płomień dymowi."
William Shakespeare -,, Perykles, książę Tyru"
„Wampir z Osielska” to reportaż true crime, który zamiast taniej sensacji oferuje czytelnikowi...
Krzysztof Drozdowski " Wampir z Osielska "
@drozdowski_historycznie
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
@skarpawarszawska
🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪
Lubię true crime, ale najbardziej takie, które nie próbują mnie szokować, tylko pozwalają zrozumieć, jak naprawdę wyglądało śledztwo. Wampir z Osielska to właśnie ten typ książki, spokojny, rzeczowy i bardzo autentyczny reportaż.
Od pierwszych stron czuć, że autor jest historykiem i reportażystą. Nie ma tu sensacyjnego tonu, nie ma podkręcania atmosfery. Jest za to dokładne, momentami wręcz drobiazgowe pokazanie, jak krok po kroku prowadzono dochodzenie w połowie lat 60. w Bydgoszczy.
Czytając, miałam wrażenie, że nie poznaję tej historii jak w kryminale, tylko podążam razem ze śledczymi, sprawdzam tropy, słucham świadków, obserwuję, jak wiele razy można było pójść w złą stronę. Bardzo mocno widać, jak ograniczone były wtedy możliwości i jak ogromną rolę odgrywała zwykła, żmudna praca w terenie.
🔹Co znajdziemy w książce:
🕸️klimat Bydgoszczy z lat 60. i początek sprawy
odnalezienie pierwszej ofiary
🕸️realia pracy milicji bez nowoczesnych technik kryminalistycznych
🕸️zeznania świadków, szkice, protokoły i materiały z akt
🕸️liczne błędne tropy i podejrzane osoby
🕸️wątek tajemniczego „Bogacza”
🕸️moment wytypowania sprawcy i jego zatrzymanie
🕸️przesłuchania oraz gromadzenie dowodów
🕸️proces sądowy i zakończenie sprawy
Bardzo ciekawie wypada wątek „Bogacza” — postaci, która przez chwilę wydaje się niemal kluczowa. Takich momentów jest więcej i świetnie pokazują one, jak niepewne i pełne znaków zapytania było to dochodzenie.
Najbardziej uderzyło mnie to, że ta książka nie daje prostych odpowiedzi. Nie ma tu analiz psychologicznych ani prób tłumaczenia motywów sprawcy. Są fakty, dokumenty i przebieg wydarzeń. Resztę czytelnik musi dopowiedzieć sobie sam.
Styl autora jest bardzo spokojny, rzeczowy i oparty wyłącznie na źródłach. Nie ma oceniania, nie ma dopowiadania, nie ma zbędnych opisów. To sprawia, że całość brzmi wiarygodnie i momentami aż surowo.
Emocje podczas lektury nie wynikają z brutalności, ale z narastającego poczucia bezradności, presji i niepewności. Czytelnik naprawdę czuje, jak trudno było dojść do prawdy w tamtych realiach.
Jeśli ktoś szuka dynamicznego, „filmowego” true crime, może poczuć niedosyt. Ale jeśli lubicie książki, które pokazują prawdziwe śledztwo od środka i pozwalają poczuć klimat tamtych lat, Wampir z Osielska zdecydowanie jest wart uwagi.
To bardziej zapis drogi do prawdy niż opowieść o samej zbrodni i właśnie w tym tkwi siła tej książki.
🔪🔪🔪 Recenzja 🔪🔪🔪
Krzysztof Drozdowski " Wampir z Osielska "
@drozdowski_historycznie
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
@skarpawarszawska
🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪
Lubię true crime, ale najbardziej takie, które nie próbują mnie szokować, tylko pozwalają zrozumieć, jak naprawdę wyglądało śledztwo. Wampir z Osielska to właśnie ten typ książki, spokojny, rzeczowy i bardzo autentyczny...
🦇 Tytułowy Wampir z Osielska to Stefan Rachubiński, morderca dwóch kobiet, które w dodatku zgwałcił prawdopodobnie wielokrotnie przed i/lub po dokonaniu zbrodni oraz koszmarnie okaleczył ich ciała.
🦇 Mężczyzna zostaje niejako tajemnicą aż do dzisiaj. Sąd, który dostał dwie sprzeczne ekspertyzy na temat zdrowia psychicznego zabójcy, listy pisane przez Rachubińskiego do żony, on sam jako "normalny" ojciec i "zwykły" pracownik - możemy momentami poczuć ukłucie niesprawiedliwości i zastanowić się, czy ktoś nie popełnił błędu w osądzie.
🦇 Ostatecznie jednak co do samych zabójstw i popełnionych przez tego człowieka czynów nie ma żadnych wątpliwości, ale nasuwa się jedno straszne pytanie: ilu takich Rachubińskich może być wśród nas? Czy my też żyjemy obok ewentualnych potworów, gwałcicieli, morderców, kanibali?
🦇 Historia jest spisana językiem atrakcyjnym dla czytelnika, uporządkowana chronologicznie i przeanalizowana z aptekarską dokładnością.
🦇 Podobał mi się również sam początek, kiedy Autor przyznał jak długą drogę przeszedł, aby dostać pozwolenie na przejrzenie akt sprawy i choćby zrobienie na ich podstawie notatek. Upór i konsekwencja w działaniu naprawdę godne pochwały. Dzięki takim ludziom jak Drozdowski mamy szansę poznać kawałek historii - i choć nie zawsze chlubnej bądź przyjemnej - to jednak ważnej. Ważnej dlatego, że dzięki takim historiom otwieramy szerzej oczy, wyczulamy się na niejakie zachowania ludzi wokół i być może ta lektura jest w stanie nawet uchronić kogoś przed najgorszym.
🦇 Powiedzieć coś w stylu "z PRZYJEMNOŚCIĄ polecam Wam tę lekturę" byłoby nieco nie na miejscu z racji optymizmu wręcz bijącego ze słowa "przyjemność", więc powiem tylko tyle: po prostu ją przeczytajcie.
🦇 Tytułowy Wampir z Osielska to Stefan Rachubiński, morderca dwóch kobiet, które w dodatku zgwałcił prawdopodobnie wielokrotnie przed i/lub po dokonaniu zbrodni oraz koszmarnie okaleczył ich ciała.
🦇 Mężczyzna zostaje niejako tajemnicą aż do dzisiaj. Sąd, który dostał dwie sprzeczne ekspertyzy na temat zdrowia psychicznego zabójcy, listy pisane przez Rachubińskiego do...
Ja lubię czasem sięgnąć po taką lekturę lub posłuchać sobie dobrze skonstruowanego podcastu na ten temat 😎.
Dlatego też z przyjemnością sięgnęłam po "Wampira z Osielska" Krzysztofa Drozdowskiego. Autor opisuje tę skomplikowaną historię w sposób przejrzysty – łatwy do "ogarnięcia" dla zwykłego czytelnika, mimo iż historia to nie jest ani lekka, ani przyjemna. Ilość materiału i determinacja, z jaką działał autor, by zapoznać czytelników z postacią Stefana Rachubińskiego alias "Wampira z Osielska", jest godna podziwu. Przyznam, że ten mężczyzna nie był mi znany, choć w słuchanych przeze mnie historiach przewinęło się mnóstwo różnych "wampirów", to tego poznałam dopiero podczas czytania tej książki.
Sięgając po tę historię, liczyłam na niezłą dawkę emocji – no i ją otrzymałam. Czytając reportaż o zbrodniarzu, czułam się tak, jakby miała dostęp do tajnych akt na temat tego człowieka i tropiła go razem z ówczesnymi śledczymi, nie mogąc doczekać się złapania sprawcy i ukarania go.
Autor umiejętnie opisuje pracę milicji obywatelskiej- presji, jakiej byli poddawani mimo braku poszlak oraz niedociągnięć i błędów, których dałoby się uniknąć, ale wiadomo- tamte czasy rządziły się "swoimi prawami".
Dodatkowym atutem są zdjęcia z miejsc zbrodni- niektóre tak szczegółowe, że nie radziłabym oglądać ich osobom o słabszych żołądkach 😅.
Zastanawia mnie sama postać Stefana Rachubińskiego- czy był on człowiekiem chorym psychicznie, czy nie? Jednak tego się raczej już nie dowiemy, a zdania na ten temat były podzielone...
Ukazana tu historia uzmysławia nam to, że mordercą nie musi być ktoś odstraszający wyglądem, bądź zachowujący się niezgodnie z prawem... Może być nim niepozorna postać spotykana codziennie na ulicy lub minięta w sklepie. Czy znaczy to tyle, że najbezpieczniejsze jesteśmy w swoich "czterech ścianach"? Też niekoniecznie, bo zło może czaić się wszędzie...
Jeśli więc lubicie historie o zbrodniarzach sprzed lat, to sięgnijcie po "Wampira z Osielska". To niezła gratka dla fanów true crime, szczególnie jeśli nie znacie tej postaci!
Polecam!
Lubicie true crime?
Ja lubię czasem sięgnąć po taką lekturę lub posłuchać sobie dobrze skonstruowanego podcastu na ten temat 😎.
Dlatego też z przyjemnością sięgnęłam po "Wampira z Osielska" Krzysztofa Drozdowskiego. Autor opisuje tę skomplikowaną historię w sposób przejrzysty – łatwy do "ogarnięcia" dla zwykłego czytelnika, mimo iż historia to nie jest ani lekka, ani...
„Wampir z Osielska” to mroczna,oparta na faktach opowieść kryminalna,która przenosi czytelnika do realiów Polski lat 60. XX wieku - do szarej,napiętej atmosfery PRL-u i nieprzygotowanego na seryjne zbrodnie systemu śledczego.Akcja rozgrywa się w okolicach Bydgoszcz,gdzie na jednym z leśnych osiedli zostają odnalezione zwłoki kobiety.To wydarzenie uruchamia lawinę strachu i niepewności.Autor bardzo sprawnie buduje napięcie,pokazując,jak śledczy:pozbawieni nowoczesnych technik kryminalistycznych,próbują odnaleźć się w sytuacji,która ich przerasta.Ich działania są chaotyczne,pełne błądzenia i opierają się głównie na intuicji,zeznaniach świadków oraz mozolnej pracy w terenie.Kiedy dochodzi do kolejnego morderstwa, atmosfera w mieście gęstnieje,mieszkańcy zaczynają żyć w strachu,a nieuchwytny sprawca zyskuje przydomek „Wampira”.Drozdowski dobrze oddaje psychologię zbiorowej paniki:plotki,domysły i rosnące napięcie społeczne. Śledztwo pełne jest mylnych tropów i fałszywych podejrzeń.Szczególnie interesujący jest wątek mężczyzny nazwanego początkowo „Bogaczem”,który idealnie pasuje do opisu przedstawionego przez świadków.Z czasem okazuje się,że pod tą tożsamością kryje się Stefan Rachubiński -mąż, ojciec,człowiek pozornie zwyczajny.Książka wyróżnia się realistycznym przedstawieniem śledztwa w realiach PRL-u:wizje lokalne,przesłuchania, ograniczenia systemowe i brak narzędzi,które dziś uznajemy za podstawowe.Finał historii przenosi się na salę sądową,gdzie następuje kulminacja całej sprawy.Proces,wyrok i jego wykonanie zamykają opowieść w sposób surowy i jednoznaczny.Data 30 czerwca 1969 roku - dzień śmierci Stefana Rachubińskiego - staje się symbolicznym końcem „Wampira z Osielska” i jednocześnie epilogiem jednej z najbardziej niepokojących historii kryminalnych tamtych czasów.To książka dla czytelników,którzy cenią kryminały oparte na faktach,ale też dla tych,którzy chcą zrozumieć,jak wyglądały realia śledztw w Polsce Ludowej.Mroczna,momentami przytłaczająca,ale zdecydowanie wciągająca.Zostawia po sobie niepokojące pytania o naturę zła i granice ludzkiej percepcji.
„Wampir z Osielska” to mroczna,oparta na faktach opowieść kryminalna,która przenosi czytelnika do realiów Polski lat 60. XX wieku - do szarej,napiętej atmosfery PRL-u i nieprzygotowanego na seryjne zbrodnie systemu śledczego.Akcja rozgrywa się w okolicach Bydgoszcz,gdzie na jednym z leśnych osiedli zostają odnalezione zwłoki kobiety.To wydarzenie uruchamia lawinę strachu i...
„Wampir z Osielska” to mocny reportaż true crime, który koncentruje się na historii seryjnego mordercy oraz realiach śledztwa prowadzonego w jego sprawie. Krzysztof Drozdowski nie tworzy fikcji, a z wielką precyzją rekonstruuje wydarzenia, oddając głos dokumentom, relacjom świadków oraz samego sprawcy, co nadaje książce prawdziwy ciężar.
Ogromnym plusem tej publikacji jest, według mnie, jej dokumentalny charakter. Autor szczegółowo przedstawia przebieg zbrodni, działania organów ścigania oraz kontekst społeczny, w jakim doszło do tragedii. Dzięki temu dostajemy nie tylko opis samego sprawcy, ale też szerszy obraz epoki i mechanizmów działania milicji, błędów śledczych czy napięć społecznych.
Krzysztof Drozdowski unika sensacyjności typowej dla niektórych książek z gatunku true crime. Zamiast epatować brutalnością, skupia się na faktach i ich analizie. Styl reportażu jest rzeczowy, momentami chłodny, co paradoksalnie potęguje wrażenie grozy, bo mamy świadomość, że opisane wydarzenia naprawdę miały miejsce.
Interesująco wypada również portret sprawcy. Autor nie próbuje go demonizować w sposób literacki, nie usprawiedliwia go również i nie wyraża swojej opinii. Ocenę pozostawia nam na podstawie przedstawionych faktów.
Jeśli chodzi o słabsze strony, to momentami narracja bywa bardzo szczegółowa, co może spowalniać lekturę. Myślę, że niektórym czytelnikom może też brakować bardziej wyrazistej struktury fabularnej, co jednak jest naturalne dla reportażu opartego na faktach.
„Wampir z Osielska” to rzetelny i wciągający reportaż dla osób zainteresowanych prawdziwymi polskimi historiami kryminalnymi. To książka, która nie tyle „straszy”, co skłania nas do refleksji nad naturą zła i funkcjonowaniem systemu sprawiedliwości w tamtych czasach.
Chciałabym tylko ostrzec wrażliwsze osoby, że książka zawiera realne zdjęcia zwłok.
„Wampir z Osielska” to mocny reportaż true crime, który koncentruje się na historii seryjnego mordercy oraz realiach śledztwa prowadzonego w jego sprawie. Krzysztof Drozdowski nie tworzy fikcji, a z wielką precyzją rekonstruuje wydarzenia, oddając głos dokumentom, relacjom świadków oraz samego sprawcy, co nadaje książce prawdziwy ciężar.
Wampir z Osielska
@drozdowski_historycznie
@skarpawarszawska
współpraca barterowa
🔪🔪🔪
UWAGA!
Za równo lektura tej książki, jak i recenzji jest dla osób 18+ i o mocnych nerwach !!!
🔪🔪🔪
Lubię czasem przeczytać historie oparte na faktach. Studiowanie przez 3 lata resocjalizacji sprawiło, że lubię sięgać po książki o seryjnych mordercach. Nie wiem. Serio. Ale tak mam. Lubię też książki o mafii, ale to inna sprawa.
"Wampir z Osielska" to kawałek dobrej historii. Jest to sama prawda dotycząca człowieka, który lubował się w sprawianiu bólu. Cięcie go podniecało. Zadawanie bólu sprawiało satysfakcję seksualną.
Książka jest pełna fragmentów z akt sprawy. Możemy przeczytać jak to widzieli świadkowie, a także sam sprawca.
Opisy są bardzo szczegółowe. Można się poczuć jakby się było obok...
Jakby tego było mało jest dołączona masa fotografii. Również tych z miejsca zbrodni. Dość drastycznych... Na pewno nie dla oczu każdego. Ja jestem na tyle spaczona, że wszystkim fotografią przyglądałam się wnikliwie.
Czy książka mi się podobała... Nie wiem. Nie wiem czy może się podobać czytanie o takim bestialstwie. Na pewno mnie zaciekawiła. Jednak nie było w niej nic co by mnie zaskoczyło. Jednak mając wybór, sięgnęłabym po nią ponownie.
Jest to pozycja na pewno dla osób lubiących historię, true crime.
A.
🔪🔪🔪
historia prawdziwa • brutalne morderstwo • dewiacje • PRL
🔪 RECENZJA 🔪
Wampir z Osielska
@drozdowski_historycznie
@skarpawarszawska
współpraca barterowa
🔪🔪🔪
UWAGA!
Za równo lektura tej książki, jak i recenzji jest dla osób 18+ i o mocnych nerwach !!!
🔪🔪🔪
Lubię czasem przeczytać historie oparte na faktach. Studiowanie przez 3 lata resocjalizacji sprawiło, że lubię sięgać po książki o seryjnych mordercach. Nie wiem....
Wampir z Osielska czyli Stefan Rachubiński zyskał to miano po dokonaniu dwóch morderstw na kobietach na tle seksualnym. Na co dzień spokojny, wycofany, nieszukający towarzystwa. Mąż, kochający ojciec czwórki dzieci, przykładny pracownik. I jednocześnie człowiek, który w trakcie stosunku dopuszcza się zbrodni. Dlaczego? Tego do końca nie wiadomo. Czy była to choroba psychiczna, czy coś znacznie bardziej nieuchwytnego? I chyba właśnie ten kontrast między jego "zwyczajnym" życiem a tym, czego się dopuścił, jest w tej historii najbardziej niepokojące.
Autor bardzo rzetelnie podszedł do tematu. Przekopał archiwa, dotarł do materiałów śledczych i próbował znaleźć odpowiedzi. Problem w tym, że im głębiej się szuka, tym mniej wszystko wydaje się oczywiste. Spokojne dzieciństwo, brak wyraźnych oznak agresji, żadnych jednoznacznych sygnałów ostrzegawczych. A mimo to doszło do tragedii.
Książka "Wampir z Osielska" to bardzo dokładnie przygotowany dokument pokazujący realia śledztwa w czasach PRL. Widać to w przytoczonych fragmentach akt, notatkach milicyjnych czy szkicach sytuacyjnych. Na duży plus zasługują też wykorzystane materiały źródłowe, szczególnie zeznania świadków, które są bardzo szczegółowe. Pojawiają się też listy sprawcy do żony i rodziny, które pokazują, jak bardzo niejednoznaczna była to postać i jak trudno to wszystko zrozumieć.
Zabrakło mi jednak jednej rzeczy. Więcej głosu autora. Czegoś, co pozwoliłoby lepiej zrozumieć motywy sprawcy i wejść głębiej w jego psychikę. Autor, jako historyk, trzyma się faktów i dokumentów. Jeśli więc szukacie psychologicznej analizy, możecie poczuć niedosyt.
Zaskoczyło mnie też to, że dwa morderstwa wystarczyły, by zakwalifikować Rachubińskiego jako seryjnego mordercę. Patrząc na inne znane przypadki, trudno nie mieć poczucia, że skala tych zbrodni była inna. Nie jest to oczywiście żadna próba usprawiedliwiania, raczej próba zrozumienia i osadzenia tej historii w szerszym kontekście.
Podsumowujac "Wampir z Osielska" to szczegółowy, dobrze udokumentowany reportaż o zbrodni z lat 60., zakończonej wyrokiem w 1969 roku. To historia, która pokazuje, że sprawca nie zawsze pasuje do schematów jakie znamy z innych opowieści true crime. Jeśli lubicie książki oparte na faktach i pozbawione zbędnej fabularyzacji, to ta książka zdecydowanie jest dla Was. Jeśli jednak liczycie na głębszą analizę psychiki sprawcy i jasne odpowiedzi, możecie poczuć niedosyt.
Wampir z Osielska czyli Stefan Rachubiński zyskał to miano po dokonaniu dwóch morderstw na kobietach na tle seksualnym. Na co dzień spokojny, wycofany, nieszukający towarzystwa. Mąż, kochający ojciec czwórki dzieci, przykładny pracownik. I jednocześnie człowiek, który w trakcie stosunku dopuszcza się zbrodni. Dlaczego? Tego do końca nie wiadomo. Czy była to choroba...
Dokumentalny chaos pod płaszczykiem "True Crime"
Próba zmierzenia się Drozdowskiego z historią Rachubińskiego to pozycja, którą można określić jednym słowem: męcząca. Choć temat "Wampira z Osielska" ma potencjał na mrożący krew w żyłach reportaż, autor serwuje nam produkt, który jest jedynie nieociosanym zbiorem archiwalnych papierów, pozbawionym jakiejkolwiek literackiej wizji czy głębszej analizy.
Stylistyczna kapitulacja
Największą bolączką tej książki jest całkowity brak autorskiego głosu. Drozdowski, zamiast prowadzić narrację, poszedł na łatwiznę, "wycofując się na drugi plan" - co w praktyce oznacza zarzucenie czytelnika niestrawnymi blokami tekstów źródłowych. Przebijanie się przez urzędniczą nowomowę PRL-u, nudne protokoły i powtarzające się formułki z akt to droga przez mękę. Zamiast emocjonującej opowieści o śledztwie, otrzymujemy biurokratyczny bełkot, który skutecznie zabija zainteresowanie sprawą już na wczesnym etapie.
Etyka na sprzedaż
Bardzo niesmacznym zabiegiem, który budzi odrazę, jest wykorzystanie drastycznych, nieocenzurowanych zdjęć ofiar. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to tania zagrywka mająca wywołać szok i podbić sprzedaż, a nie rzetelny element dokumentacji. To przekroczenie granic dobrego smaku i brak szacunku dla osób, które straciły życie w tragicznych okolicznościach. Autor zamiast budować napięcie słowem, ucieka się do wizualnego epatowania okrucieństwem, co świadczy o bezradności warsztatowej.
Warsztatowe potknięcia
Nawet tam, gdzie autor próbuje przemycić własny komentarz, widać braki merytoryczne. Mylenie terminologii prawniczej i błędy w interpretacji procedur sprawiają, że książka traci na wiarygodności w oczach kogoś, kto choć trochę orientuje się w tematyce kryminalnej. To, co miało być "prawdą bez filtra", jest w rzeczywistości niedopracowanym brudnopisem, który wymagałby solidnej redakcji i skrócenia o połowę zbędnych powtórzeń.
Werdykt: Omijać z daleka
"Wampir z Osielska" to lektura niespójna, przytłaczająca i etycznie wątpliwa. Jeśli szukasz rzetelnej historii kryminalnej, która szanuje czytelnika i ofiary, tutaj jej nie znajdziesz. To książka, która po zamknięciu zostawia nie tyle poczucie niepokoju, co irytacji na zmarnowany czas i niewykorzystany potencjał tak głośnej sprawy. Szkoda pieniędzy na pozycję, która bardziej przypomina niechlujną teczkę niż wartościową literaturę faktu.
Dokumentalny chaos pod płaszczykiem "True Crime"
Próba zmierzenia się Drozdowskiego z historią Rachubińskiego to pozycja, którą można określić jednym słowem: męcząca. Choć temat "Wampira z Osielska" ma potencjał na mrożący krew w żyłach reportaż, autor serwuje nam produkt, który jest jedynie nieociosanym zbiorem archiwalnych papierów, pozbawionym jakiejkolwiek literackiej...
Wampir z Osielska
@wydawnictwo_brda
@skarpawarszawska
Lubicie trud crime?
Znacie "wampirów" grasujących w Polsce? Interesujecie się tą tematyką?
Jest Bogdan Arnold" Wampir z Sosnowca", Adam Zachwieja z Kowar , Zdzisław Marchwicki z Zagłębia, Joachim Krychała z Bytomia a dziś poznamy "Wampira
z Osielska".
Reportaż, który zostaje na długo mimo odłożonej książki. To dowód na to, że nie jest dla wszystkich, bo opisy
i zdjęcia rażą w oczy a wrażliwe osoby będą miały opory... Wcale się nie dziwię, bo przerażenie, strach
i obawy są wypisane na twarzach tych kobiet, które padły ofiarami seryjnego mordercy.
Jesteście gotowi poznać kawałek po kawałku, strona po stronie zło, które czai się wszędzie? A maska zakładana nie zdradzała żadnych emocji?
Nawet najbliżsi nie mieli pojęcia o drugim wcieleniu Stefana Rachubińskiego, który dokonywał zbrodni tylko na kobietach.
Sadysta, który bezcześcił zwłoki i to go najbardziej rajcowało, im brutalniej tym efektowniej... Zwyrol
i nekrofil, który bez mrugnięcia okiem robił innym krzywdę. Napady, gwałty, morderstwa a po skończonych akcjach szedł do sklepu po kiełbasę i wracał do rodziny. Zwykły spacerek po pęto...
Opisane i dodane zdjęcia zbrodni, szczegół po szczególe
i śledztwa, które było prowadzone po omacku, było dużo błędów, bo brak doświadczenia i sprzętu, technik i presja czasu działały na niekorzyść w złapaniu sprawcy ale dzięki świadkom, wizjom lokalnym i protokołom udało się dotrzeć do wielu informacji zawartych na kartach książki.
Mimo wszystko został stracony przez powieszenie ale traumy tamtych czasów odbijają się echem ...
Wampir z Osielska
@wydawnictwo_brda
@skarpawarszawska
Lubicie trud crime?
Znacie "wampirów" grasujących w Polsce? Interesujecie się tą tematyką?
Jest Bogdan Arnold" Wampir z Sosnowca", Adam Zachwieja z Kowar , Zdzisław Marchwicki z Zagłębia, Joachim Krychała z Bytomia a dziś poznamy "Wampira
z Osielska".
Reportaż, który zostaje na długo mimo odłożonej książki. To...
Seryjni zabójcy seksualni to zdecydowanie przestępcy, którzy często dokonują bardzo makabrycznych i brutalnych zbrodni. Tak jest również w przypadku Stefana Rachubińskiego, zwanego Wampirem z Osielska.
Autor przeprowadził dogłębną kwerendę, która jak sam stwierdził nie była łatwa, miedzy innymi dlatego, że ciężko było uzyskać zgodę na dostęp do akt. Znajdziemy tutaj sporo informacji o życiu prywatnym zbrodniarza, jego korespondencję do rodziny, szczegóły dotyczące ofiar, jak przeprowadzono oględziny miejsca zbrodni, fotografie archiwalne. W przypadku zdjęć są pokazane różne szczegóły, więc myślę, że osoby bardziej wrażliwe powinny być na to gotowe.
Czytelnicy będą mogli zapoznać się z wynikiem badań psychologicznych, którym został poddany oskarżony i procesem sądowym. Zaciekawiły mnie zeznania Rachubińskiego, chociaż początkowo zaprzeczał oskarżeniom, to potem dokładnie opisywał swoje czyny. A gdybyście przeczytali jego listy do rodziny, to zupełnie nic nie wskazywało na to, co tak naprawdę zrobił.
Rachubiński w zeznaniach opisał nawet swoje myśli w stosunku do żony (w intymnych sytuacjach). To tylko pokazuje jaką "maskę" jest w stanie założyć taki człowiek żeby ludzie, którzy z nim żyją każdego dnia niczego się nie domyślili.
Wszystko jest uporządkowane. Czytelnik może przeczytać prawdziwe akta z tej sprawy, zeznania świadków. Pod koniec rozważań autor wytłumaczył podstawę prawną dotyczącą kary za takie czyny, kwestie historyczne i ośrodki, które ją wykonywały.
Jest to książka, która zdecydowanie pomaga zrozumieć jak wiele kwestii wpływa na śledztwo. Jeden błąd lub mniejsza dokładność przy gromadzeniu dowodów i sprawca może uciec przed wymiarem sprawiedliwości. Mamy też kalendarium wydarzeń. Ładnie wydana. Dobra czcionka i ciekawa okładka. Ta czerwień skupia uwagę.
Jaką ostatecznie karę poniósł Wampir z Osielska i jakie tak naprawdę były jego motywy? Tego już musicie dowiedzieć się sami. Jest to na pewno historia, która mrozi krew w żyłach. I pozostawia poczucie żalu i współczucia w stosunku do tych kobiet, które padły ofiarą jego działań.
Myślę, że wszystko zależy od czytelnika, jaka forma przedstawienia true crime będzie mu najbardziej odpowiadać. Tutaj jest naprawdę sporo informacji zawartych w aktach ze sprawy. Ja nie znałam wcześniej tej historii, więc mogłam się zapoznać z prawdziwymi dokumentami. Zwłaszcza, że zwykle nie mamy do nich dostępu. [współpraca recenzencka]
Seryjni zabójcy seksualni to zdecydowanie przestępcy, którzy często dokonują bardzo makabrycznych i brutalnych zbrodni. Tak jest również w przypadku Stefana Rachubińskiego, zwanego Wampirem z Osielska.
Autor przeprowadził dogłębną kwerendę, która jak sam stwierdził nie była łatwa, miedzy innymi dlatego, że ciężko było uzyskać zgodę na dostęp do akt. Znajdziemy tutaj sporo...
Kim był Wampir z Osielska? Stefan Rachubiński żył w latach 1929-1969. Autor napisał książkę na podstawie materiałów. Bydgoszcz połowa lata 60 pierwsza ofiara Rachubińskiego, dziewięć miesięcy później następna. Obie kobiety uprawiały seks z mężczyzną dobrowolnie się zgodziły, ale Rachubiński na tym nie skończył bo w brutalny sposób zamordował je. Co było motywem czy chciał odzyskać pieniądze, które zapłacił za seks, czy sadyzm sprawiał jemu przyjemność dodatkową euforię.
Śledztwo w tamtych czasach wyglądało inaczej niż obecnie. Stefan Rachubiński przyznał się do popełnionych zbrodni. Obserwacje jego przez biegłych nie są jednoznaczne. Sam mężczyzna podczas przesłuchania jest rozchwiany emocjonalnie, więc czy był w pełni władz umysłowych świadomym tego co robił. Z punktu widzenia żaden zdrowy człowiek normalnie funkcjonujący nie zabija w tak brutalny sposób drugiej osoby. Jego nadpobudliwość seksualna, chore fantazje w głowie świadczą o tym że był chory psychicznie.
Cały ten proces tj przesłuchania, zbierane dowody, obserwacja, wizja lokalna oraz wyrok pokazują nam rozbieżności co wydania opinii biegłych, czy skazany na śmierć mężczyzna był niepełnosprawny intelektualnie. Bo to że zabił w okrutny zwierzęcy sposób dwie kobiety jest faktem. Wiele pytań przychodzi do głowy, jedno z nich to jak dziś by wyglądał ten cały proces zaczynając od zatrzymania, a kończąc na wyroku.
Książka zmusza czytelnika do zadawania pytań i szukania odpowiedzi. Polecam 😈
Kim był Wampir z Osielska? Stefan Rachubiński żył w latach 1929-1969. Autor napisał książkę na podstawie materiałów. Bydgoszcz połowa lata 60 pierwsza ofiara Rachubińskiego, dziewięć miesięcy później następna. Obie kobiety uprawiały seks z mężczyzną dobrowolnie się zgodziły, ale Rachubiński na tym nie skończył bo w brutalny sposób zamordował je. Co było motywem czy chciał...
Lubisz true crime? Interesujesz się zbrodniami sprzed lat?
„Wampir z Osielska” Krzysztofa Drozdowskiego to książka, która od pierwszych stron nie tyle wciąga, co… przygniata. I mówię to jako ktoś, kto sięga po true crime świadomie i wie, że to nie jest gatunek „na poprawę humoru”. Tutaj nie ma miejsca na romantyzowanie zbrodni, na błyskotliwe zwroty akcji czy detektywa-geniusza, który w jednej scenie łączy fakty. Jest za to ciężar - lat 60., systemu, ograniczeń i ludzkiej bezradności.
Już na wstępie muszę przyznać, że mam do tej książki bardzo mieszane uczucia. True crime zawsze balansuje na cienkiej granicy - między dokumentem a naruszeniem prywatności. Kwestie etyczne bardzo często budzą wątpliwości i tutaj momentami miałam wątpliwości, czy ta granica nie została przekroczona. A wszystko przez formę książki, która z całą pewnością nie będzie dla każdego.
Bowiem momentami miałam poczucie, że autor bardziej cytuje niż opowiada. Jakbym przeglądała akta, a nie czytała narrację. Dla jednych to będzie ogromna wartość – autentyczność, brak upiększeń, surowy zapis wydarzeń. Dla innych… bariera nie do przeskoczenia.
Czy dowiedziałam się o sprawie czegoś nowego? Zupełnie nie. Jedynie plusem jest fakt, że cytowanie akt sprawiło, że mogłam poczuć klimat tamtych lat. Czytając, miałam wrażenie, że uczestniczę nie w historii, a w procesie. Powolnym, momentami frustrującym, pełnym ślepych zaułków. Śledztwo, które poznajemy nie było pokazem skuteczności, ale raczej zapisem walki z niewiedzą. I to właśnie chyba ten element zrobił na mnie największe wrażenie - świadomość, jak bardzo dzisiejsza kryminalistyka różni się od tej sprzed dekad. Tam nie było technologii, były domysły, presja i ogromna odpowiedzialność.
I muszę przyznać, że mimo tych wszystkich zastrzeżeń, nie mogłam się od niej oderwać. Bo jest w niej coś hipnotyzującego. Może to świadomość, że to wydarzyło się naprawdę. A może to ta niewygodna prawda, że zło nie zawsze ma spektakularną formę - czasem jest chaotyczne, niezrozumiałe i przerażająco ludzkie.
Ocena 6/10 - „Wampir z Osielska” jest książką, którą albo się polubi, albo znienawidzi. Jednak sądzę, że osoby które kompletnie nie znają sprawy Stefana Rachubińskiego mogą być usatysfakcjonowane z lektury.
Lubisz true crime? Interesujesz się zbrodniami sprzed lat?
„Wampir z Osielska” Krzysztofa Drozdowskiego to książka, która od pierwszych stron nie tyle wciąga, co… przygniata. I mówię to jako ktoś, kto sięga po true crime świadomie i wie, że to nie jest gatunek „na poprawę humoru”. Tutaj nie ma miejsca na romantyzowanie zbrodni, na błyskotliwe zwroty akcji czy...
Lektura książki Krzysztofa Drozdowskiego to doświadczenie, które zostawia czytelnika z poczuciem głębokiego niepokoju, ale i dziwnej fascynacji nad tym, jak blisko nas może egzystować czyste zło. Autor od pierwszych stron rzuca nas w duszne realia Bydgoszczy lat 60., kreśląc portret Stefana Rachubińskiego nie jako demonicznego złoczyńcę z filmu, ale jako przerażająco zwyczajnego człowieka. To właśnie ta "zwyczajność" kowala, ojca czworga dzieci i przykładnego męża, uderza najmocniej. Drozdowski z ogromną precyzją rekonstruuje śledztwo, które w tamtych czasach - pozbawionych przecież testów DNA czy cyfrowych baz danych - opierało się na żmudnej, niemal fizycznej pracy milicjantów, deptaniu po piętach i składaniu okruchów informacji w całość.
Pod względem stylistycznym mamy tu do czynienia z autorem, który świadomie wycofuje się na drugi plan, by oddać głos dokumentom. To podejście sprawia, że książka pulsuje surową autentycznością. Nie znajdziemy tu literackich upiększeń, lecz niemal kliniczny zapis wydarzeń. Drozdowski zaryzykował, budując narrację na ogromnych blokach tekstów źródłowych - od protokołów z oględzin po intymne listy mordercy do żony. Ta metoda tworzy niesamowity kontrast: z jednej strony czytamy czułe słowa ojca tęskniącego za domem, a z drugiej strony stajemy twarzą w twarz z beznamiętnymi opisami potworności, jakich dopuszczał się na swoich ofiarach. Ta dwoistość ludzkiej natury jest w tej książce wręcz namacalna i to ona stanowi o jej największej sile.
Niestety, ta sama rzetelność dokumentalna bywa obosiecznym mieczem. Momentami miałam wrażenie, że materiał źródłowy dominuje nad samą opowieścią, co może sprawić, że mniej cierpliwy czytelnik poczuje się przytłoczony natłokiem biurokratycznych sformułowań czy powtórzeń wynikających z akt. Do tego dochodzi warstwa etyczna, która budzi moje mieszane uczucia - publikacja drastycznych, nieocenzurowanych zdjęć ofiar to krok bardzo odważny, dla niektórych zapewne przekraczający granice dobrego smaku i szacunku do zmarłych. Autor momentami potyka się też o terminologię prawniczą, co wprawne oko wychwyci jako drobne niedociągnięcia warsztatowe, ale w ogólnym rozrachunku nie odbiera to publikacji jej merytorycznej wartości jako rzetelnego zapisu tamtej epoki.
Moja subiektywna opinia jest taka, że Drozdowski stworzył pozycję obowiązkową dla fanów rasowego true crime, którzy szukają prawdy bez filtra. To nie jest lektura "do poduszki" - obrazy wykreowane przez opisy i archiwalne fotografie zostają pod powiekami długo po zamknięciu książki. Autor nie próbuje nas bawić, on nas konfrontuje z mrokiem, który niegdyś paraliżował strachem cały region. Choć balans między dokumentacją a autorskim komentarzem mógłby być nieco lepiej wyważony, to „Wampir z Osielska” pozostaje jedną z najbardziej sugestywnych lekcji historii kryminalnej, jakie ostatnio czytałam.
Lektura książki Krzysztofa Drozdowskiego to doświadczenie, które zostawia czytelnika z poczuciem głębokiego niepokoju, ale i dziwnej fascynacji nad tym, jak blisko nas może egzystować czyste zło. Autor od pierwszych stron rzuca nas w duszne realia Bydgoszczy lat 60., kreśląc portret Stefana Rachubińskiego nie jako demonicznego złoczyńcę z filmu, ale jako przerażająco...
“W krojeniu obu kobiet odczuwałem przyjemność płciową. Ciągnęło mnie, miałem chęć wielką do tego, żeby dać upust temu, co czułem, że będzie stanowić i stanowi dla mnie wielką przyjemność płciową."
“Złapałem za szyję, aby je obezwładnić, a następnie ciąć scyzorykiem (...). W obu przypadkach, krojąc te kobiety, odczuwałem nadal wielkie podniecenie i przyjemność płciową,..”
Znacie to powiedzenie według, którego piekło jest puste a wszystkie diabły wyszły na ziemię? Dość długo uznawałem je za przesadzone, nie szukając diabła za każdym rogiem, jednak czym dalej zagłębiam się w nurt prawdziwych zbrodni (czy jak ktoś woli “true crime”), tym większe odnoszę wrażenie, że coś w nim musi być. Ciężko uwierzyć, że człowiek jest zdolny do potwornych rzeczy i że w swojej naturze może być aż tak niepohamowanym zwierzęciem.
Dlaczego o tym piszę? Ponieważ w swoim dzisiejszym tekście, chciałbym wam opowiedzieć o sylwetce Stefana Rachubińskiego, alias Wampira z Osielska opisanego przez Krzysztofa Drozdowskiego. Jakiś czas temu autor zorientował się, że postać wspomnianego mordercy nadal pozostaje w cieniu historii PRL-u, dlatego nurkując w dokumentach i przedzierając się przez miliony pozwoleń, w końcu postanowił uchylić przed nami rąbka tej makabrycznej tajemnicy.
Rachubiński nie był personą, której Netflix lub popkultura poświęcą czas, jednak z pewnością miał swoje pięć minut w policyjnych kartotekach i gazetach, które nawet w latach 60. miały z tego sporą pożywkę. Na co dzień małomówny, introwertyczny, przykładny mąż i pracownik wielkiego zakładu, noszący wiele masek narzucanych przez społeczeństwo, natomiast na osobności, zwyrodnialec, który dał się porwać swoim ciemnym fantazjom, wpuszczając je do głowy strumieniem wódki i za sprawą tłumionych traum, które nigdy nie przepracował. Brzmi znajomo, prawda?
Niestety, podobnych przypadków było i zapewne jest więcej. Z tym, że Stefanowi, na szczęście nigdy nie udało się rozsmakować w zakazanych pragnieniach.
Sprawa Stefana nie należy do spektakularnych, jednak nie muszę chyba dodawać, że w przypadku prawdziwych zbrodni, mniej znaczy lepiej. Z pewnych źródeł wiem, że istnieją ludzie, gloryfikujący morderców, jednak jeśli ktoś napisze “uuu, mało” to proponuję samemu się zbadać. Pomimo kilku urwanych tropów i bezmyślnego podejścia lokalnych policjantów, Rachubińskiego udało się szybko ująć, w ten sposób nie napędzając legendy kolejnemu wampirowi. Zresztą jak sami zapewne wiecie, polska prasa często nadawała taki pseudonim seryjnym.
W przypadku “dokonań” Stefana, stwierdzenie seryjny może być nieco na wyrost, w zależności od tego jak definiujemy te słowo. Według kilku źródeł są to minimum trzy osoby, jednak spotkałem się też z opinią, że “wystarczy” dwie. Nie będę z tym dyskutował, czy prowadził jakiś ranking. Tym bardziej, że nie o to w tym chodzi.
Osobne słowa uznania należą się autorowi, który jak przyznaje we wstępie musiał się wykazać sporą cierpliwością, by dotrzeć do akt. Dodatkowy plus należy się za fachową kwerendę, ogrom szczegółów i wszystkie drobiazgi, które sprawiają, że jeszcze intensywniej odczuwamy ten reportaż. W połączeniu ze zdjęciami, wychodzi naprawdę mocne widowisko, przeznaczone dla dojrzałych czytelników.
Polecam.
“W krojeniu obu kobiet odczuwałem przyjemność płciową. Ciągnęło mnie, miałem chęć wielką do tego, żeby dać upust temu, co czułem, że będzie stanowić i stanowi dla mnie wielką przyjemność płciową."
“Złapałem za szyję, aby je obezwładnić, a następnie ciąć scyzorykiem (...). W obu przypadkach, krojąc te kobiety, odczuwałem nadal wielkie podniecenie i przyjemność płciową,..”...
Są takie sprawy kryminalne, które mimo upływu lat wciąż budzą dreszcz i ogromną ciekawość. Jedną z nich jest historia nazywana przez media „Wampirem z Osielska”. Dlatego kiedy zobaczyłam zapowiedź książki
o tym tytule, autorstwa Krzysztofa Drzydowskiego, wiedziałam, że nie mogę przejść obok niej obojętnie.
Gdy po raz pierwszy ujrzałam głównego bohateta tej książki, który doskonale wiemy, że został schwytany, od razu zaczęłam się zastanawiać, jak w połowie lat sześćdziesiątych śledczy próbowali dojść do prawdy i jak im się to udało. Przecież nie było wtedy nowoczesnych technik kryminalistycznych, badań DNA czy komputerowych baz danych. A jednak ktoś musiał krok po kroku poskładać wszystkie elementy tej układanki. Jak odnaleziono trop? Jak wpadł w ręce milicji człowiek, który wzbudzał wśród mieszkańców tak ogromny strach? I jak wyglądały jego przesłuchania, co mówił, jak się tłumaczył...
Drozdowski, to autor, którego bardzo cenię za dokładność i ogrom pracy wkładany w przygotowanie materiałów. Już sama okładka przyciąga wzrok i zapowiada historię mroczną, ciężką i prawdziwą. A opis tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że czeka mnie lektura, która pozwoli zajrzeć głęboko w kulisy jednej z najgłośniejszych spraw kryminalnych tamtych lat.
Książka przenosi nas do Bydgoszczy z połowy lat sześćdziesiątych. To właśnie wtedy w lesie na obrzeżach jednego z osiedli odnaleziono ciało kobiety. Początkowo nikt nie przypuszczał, że to dopiero początek wydarzeń, które na długie miesiące sparaliżują miasto strachem. Gdy kilka miesięcy później dochodzi do kolejnej zbrodni, wśród mieszkańców zaczyna krążyć jedno słowo „wampir”. I od tego momentu zaczyna się prawdziwe polowanie na sprawcę.
Najbardziej fascynujące w tej książce jest to, jak dokładnie pokazany został przebieg śledztwa. Autor sięgnął do ogromnej liczby materiałów, protokołów, relacji świadków, dokumentów i zapisów z dochodzenia. Dzięki temu czytelnik ma wrażenie, jakby siedział tuż obok śledczych i razem z nimi próbował odtworzyć każdy szczegół tej sprawy.
Czytając, wielokrotnie zastanawiałam się jak łatwo w takim śledztwie było pójść w złą stronę? Ile tropów okazywało się ślepymi uliczkami? I jak ogromną presję musieli czuć milicjanci, gdy całe miasto żyło strachem, a kobiety zaczęły obawiać się samotnych spacerów.
Bardzo ciekawym wątkiem jest także postać tajemniczego „Bogacza”, mężczyzny, który w lokalach ostentacyjnie pokazywał pliki pieniędzy. Czy był tylko dziwnym ekscentrykiem, czy może kimś, kto miał z tą sprawą więcej wspólnego? Autor prowadzi czytelnika przez te wszystkie wątpliwości i hipotezy, budując napięcie niemal jak w powieści kryminalnej, choć przecież mamy do czynienia z prawdziwą historią.
Ogromne wrażenie zrobiło na mnie również to, jak szczegółowo pokazano moment zatrzymania podejrzanego oraz późniejsze przesłuchania.
Czytając te fragmenty, miałam wrażenie, jakbym siedziała w pokoju obok i słuchała każdego pytania oraz każdej odpowiedzi. To właśnie te momenty sprawiły, że książkę czytałam z ogromnym skupieniem z jednej strony z ciekawością, a z drugiej z ciężarem świadomości, że opisane wydarzenia naprawdę się wydarzyły.
Na uwagę zasługuje także bogactwo materiałów, które autor umieścił w książce. Mapy, zdjęcia, dokumenty, detale z miejsca zdarzeń, wszystko to pozwala jeszcze lepiej zrozumieć, jak wyglądało to śledztwo i jak krok po kroku dochodzono do prawdy. Dzięki temu czułam się tak, jakbym sama brała udział w tej sprawie i razem z milicją próbowała odnaleźć sprawcę.
Podczas lektury towarzyszyło mi wiele emocji. Ciekawość, napięcie, momentami nawet niedowierzanie, że w tamtych realiach, bez współczesnych technologii, można było tak skrupulatnie prowadzić dochodzenie.
Najbardziej spodobało mi się właśnie to reporterskie podejście autora, do przedstawienia nam tej sprawy. Było rzetelne, dokładne i bardzo szczegółowe. Nie ma tu taniej sensacji, jest natomiast ogrom pracy i szacunku do faktów. Dzięki temu książka nie jest tylko opowieścią o zbrodni, ale także niezwykle interesującym obrazem pracy śledczych w realiach PRL.
Jeśli lubicie książki z gatunku true crime, które pokazują prawdziwe historie bez upiększania i sensacyjnego koloryzowania, to zdecydowanie warto sięgnąć po "Wampira z Osielska". To lektura, która przede wszystkim pozwala zrozumieć, jak wyglądała jedna z najbardziej zapamiętanych spraw kryminalnych tamtych lat.
Są takie sprawy kryminalne, które mimo upływu lat wciąż budzą dreszcz i ogromną ciekawość. Jedną z nich jest historia nazywana przez media „Wampirem z Osielska”. Dlatego kiedy zobaczyłam zapowiedź książki
o tym tytule, autorstwa Krzysztofa Drzydowskiego, wiedziałam, że nie mogę przejść obok niej obojętnie.
Gdy po raz pierwszy ujrzałam głównego bohateta tej książki, który...
Stefan Rachubiński miał 37 lat, żonę i czworo dzieci. Pracował jako kowal. Przez sąsiadów i znajomych opisywany jako spokojny człowiek nigdy wcześniej nie był notowany. Później znany jako Bestia, Potwór, Wampir.
Czy jesteśmy gotowi zmierzyć się z prawdą? A co, jeśli nie daje ona prostych odpowiedzi — ani oczywistego poczucia sprawiedliwości?
„Wampir z Osielska” Krzysztofa Drozdowskiego to reportaż kryminalny, który wyraźnie odcina się od sensacyjnej, tabloidowej odmiany gatunku. Autor proponuje czytelnikowi wnikliwe spojrzenie na jedną z głośniejszych spraw kryminalnych w powojennej Polsce. To książka, która bez wątpienia imponuje zakresem zgromadzonych materiałów, ale jednocześnie pokazuje wyraźne ograniczenia takiego podejścia — zwłaszcza gdy dokumentacja zaczyna dominować nad autorską narracją. Szkoda, ponieważ przeczytałam kilka wcześniejszych publikacji Drozdowskiego i polubiłam jego styl. Tu gdzieś się zgubił. Jednak choć jest chwilami zbyt powściągliwy — ma też swoje mocne strony. Jest rzeczowy, klarowny, uporządkowany i pozbawiony taniej sensacji. Dzięki temu książka zachowuje powagę tematu i nie przekracza granicy między reportażem a rozrywką. Drozdowski nie ukrywa dokumentów za interpretacją, lecz oddaje je czytelnikowi niemal w całości, pozwalając samodzielnie śledzić tok rozumowania śledczych, wychwytywać nieścisłości czy budować własne wnioski. W dobie uproszczonych, sensacyjnych narracji takie podejście ma w sobie coś odświeżającego i uczciwego. Jednak nie każdemu może to odpowiadać.
Bez wątpienia, na poziomie merytorycznym publikacja robi bardzo dobre wrażenie. Uwagę przyciągają liczne czarno-białe zdjęcia archiwalne, w tym makabryczne – ofiar. Drozdowski wyraźnie opiera się na solidnej dokumentacji: aktach sprawy, protokołach przesłuchań, materiałach sądowych oraz relacjach świadków. Dokumenty stają się osią narracji. Autor rekonstruuje przebieg śledztwa krok po kroku, pokazując zarówno jego logikę, jak i liczne potknięcia. To wszystko teoretycznie powinno wzmacniać narrację. W praktyce jednak znaczna część książki sprawia wrażenie kompilacji dokumentów z minimalnym komentarzem czy interpretacją. Zamiast pogłębionej analizy dostajemy często surowy materiał. Dla niektórych czytelników największym problemem publikacji może okazać się właśnie sposób wykorzystania źródeł. O ile pasjonaci archiwaliów będą zachwyceni, o tyle dla wielu odbiorców tekst stanie się nużący, ponieważ ilość cytatów zwyczajnie może przytlaczać. Z drugiej strony niewątpliwą zaletą jest fakt, że narracja nie próbuje manipulować emocjami czytelnika, lecz pozwala faktom wybrzmieć samodzielnie.
Na uznanie zasługuje konsekwencja w odtwarzaniu realiów epoki. Autor bardzo dobrze oddaje atmosferę śledztwa prowadzonego w warunkach ograniczeń PRL — bez nowoczesnych narzędzi, pod presją czasu i społecznych oczekiwań. To buduje obraz dochodzenia jako procesu żmudnego, niepewnego i pełnego ślepych uliczek. Autor nie idealizuje śledczych, ale też ich nie potępia — raczej próbuje zrozumieć mechanizmy działania systemu, które w wielu momentach były bardziej intuicyjne niż metodyczne. Dzięki temu książka staje się czymś więcej niż tylko opowieścią o zbrodni — to także portret systemu i jego niedoskonałości.
Pod względem atrakcyjności tematu „Wampir z Osielska” trafia w jeden z najbardziej intrygujących obszarów literatury faktu: moment, w którym społeczeństwo zaczyna żyć strachem, a plotka i domysł zyskują niemal równą wagę co dowody. Motyw „wampira” funkcjonuje tu nie tylko jako etykieta sprawcy, ale także jako symbol zbiorowej paniki i potrzeby szybkiego znalezienia winnego.
Finał, rozgrywający się na sali sądowej, domyka całość w sposób zgodny z tonem książki — bez sensacji, za to z naciskiem na konsekwencje i pytania, które (jak to w życiu) nie zawsze znajdują jednoznaczną odpowiedź.
Ostatecznie „Wampir z Osielska” to publikacja, która może nie daje wszystkich odpowiedzi, ale oferuje coś równie cennego: dostęp do źródeł, kontekst i przestrzeń do własnych przemyśleń. To propozycja dla wielbicieli archiwaliów i dla czytelników, którzy w true crime szukają rzetelności, kontekstu, czyli czegoś więcej niż dreszczyku emocji. Szkoda tylko, że balans między dokumentacją a opowieścią został zachwiany. Niemniej książka warta uwagi.
Stefan Rachubiński miał 37 lat, żonę i czworo dzieci. Pracował jako kowal. Przez sąsiadów i znajomych opisywany jako spokojny człowiek nigdy wcześniej nie był notowany. Później znany jako Bestia, Potwór, Wampir.
Czy jesteśmy gotowi zmierzyć się z prawdą? A co, jeśli nie daje ona prostych odpowiedzi — ani oczywistego poczucia sprawiedliwości?
To jest CCCP – cytat cytatem cytat pogania! Większość tego wyrobu książkopodobnego to kursywa: krótkie wprowadzenie i cyyyyyyyyyytat z akt, żywcem zerżnięty. Jeden z takich "kopiuj-wklejów" ma aż 14 stron!
Autor najwyraźniej nie ma pojęcia, o czym pisze, bo myli pojęcia fundamentalne. Nie widzi różnicy między wyjaśnieniami a zeznaniami czy odbitkami linii papilarnych a odciskami. Co więcej, używa terminów, które nie istnieją, jak 'niepoczytalność psychiczna' – to podręcznikowy pleonazm i dowód na to, że research ograniczył się do pobieżnego przejrzenia internetu, a nie rzetelnej analizy dokumentów.
Najgorsza jest jednak strona etyczna. Autor kompletnie ignoruje RODO i przepisy: podaje pełne nazwiska podejrzanych, świadków i biegłych. Publikowanie takich danych w komercyjnej książce bez zgody zainteresowanych to proszenie się o pozew. Szczytem wszystkiego jest jednak brak szacunku dla ofiar - publikowanie zdjęć bez zakrytych twarzy to wtórna wiktymizacja rodzin i absolutny brak profesjonalizmu.
To nie jest literatura faktu, to niebezpieczny i prymitywny ekshibicjonizm procesowy. Autor potyka się o własne nogi już przy próbie definicji niepoczytalności, serwując nam festiwal błędów i etyczną partyzantkę. Ta książka to przestroga przed tym, co się dzieje, gdy za opisywanie tragedii zabiera się osoba pozbawiona warsztatu i zwykłego ludzkiego wyczucia. Nie polecam!
To jest CCCP – cytat cytatem cytat pogania! Większość tego wyrobu książkopodobnego to kursywa: krótkie wprowadzenie i cyyyyyyyyyytat z akt, żywcem zerżnięty. Jeden z takich "kopiuj-wklejów" ma aż 14 stron!
Autor najwyraźniej nie ma pojęcia, o czym pisze, bo myli pojęcia fundamentalne. Nie widzi różnicy między wyjaśnieniami a zeznaniami czy odbitkami linii papilarnych a...
To nie jest reportaż, to jeden wielki cytat z kronik policyjnych i akt sądowych. Historia zbudowana na niczym, rozciągnięta, niepotrzebne absolutnie zdjęcia zwłok, powtarzanie informacji, doszukiwanie się logiki u człowieka ze zdiagnozowanymi zaburzeniami psychicznymi i szalenie niskim intelektem. Jakie miasto, taki Ted Bundy.
To nie jest reportaż, to jeden wielki cytat z kronik policyjnych i akt sądowych. Historia zbudowana na niczym, rozciągnięta, niepotrzebne absolutnie zdjęcia zwłok, powtarzanie informacji, doszukiwanie się logiki u człowieka ze zdiagnozowanymi zaburzeniami psychicznymi i szalenie niskim intelektem. Jakie miasto, taki Ted Bundy.
To mój pierwszy raz z reportażem i powiem Wam… wciągnęło mnie bardziej, niż się spodziewałam.
Zazwyczaj oglądam albo słucham podcastów, czasem coś poczytam w Google, ale chyba właśnie porzucam wujaska na rzecz reportaży.
„Wampir z Osielska” Krzysztofa Drozdowskiego pochłonęłam w jeden wieczór. Dziś (wyczuwam znów bezsenność 🤣)
Powiem jedno, nie do końca byłam gotowa. Czytałam w formie e-booka (na szczęście czarno-białego!), bo kompletnie nie pomyślałam o tym, że w środku mogą być drastyczne zdjęcia. Polak mądry po szkodzie.
Ale to, co robi największe wrażenie, to sposób prowadzenia historii. Autor opiera się głównie na materiałach archiwalnych — zeznaniach, dokumentach, listach mordercy. Nie ma tu upiększania ani fikcji. Wszystko jest surowe. Prawdziwe. Momentami aż za bardzo. Tylko, że właśnie to robi robotę.
Czytając słowa Stefana Rachubińskiego, jego opisy, momenty niepamięci przeplatane szczegółami… miałam ciarki na całym ciele.
A jednocześnie nie mogłam przestać czytać.🫣
Przyznam, że czuję nawet niedosyt i pewnie mogłabym studiować jego czyny godzinami, bo ciężko jest uwierzyć, jak ktoś o kim ludzie mówią: ,,To spokojny facet był, nikomu krzywdy nie robił" ,,Dzieciom swoim kupował cukierki" mógł się dopuścić takich brutalnych zbrodni bez mrugnięcia okiem, przechodząc z tego do dnia codziennego, jakby co najmniej zabił kurę na obiad... Mąż, ojciec, brat... prostolinijny, rzekomo zwyczajny człowiek.
Jak widać nie taki zwyczajny, bo bestialstwo, które sam opisuje ruch po ruchu, momentami z dokładnością, a zaraz zasłaniając się niepamięcią, sprawia, że włosy na karku stają dęba.
A kobieta, która uniknęła śmierci z jego rąk? Nie chcę wiedzieć, jakie uczucia i koszmary towarzyszyły jej po tym starciu. Cóż... czy nie raz mówiłam, że potwory są wśród nas, ale nie każdy je dopuszcza do głosu/czynu?
W tej książce możecie przejść drogę prawdziwego potwora, niewykreowanego przez autora... bo ta historia wydarzyła się naprawdę i wśród prawdziwych ludzi.
Przerażające, że nigdy nie wiemy, kogo mijamy na ulicy, czy ogólnie w życiu. Nie mamy pewności, czy to ,,dzień dobry" nie oznacza w rzeczywistości ,,pilnuj się, potwory nie śpią".
Po przygodzie z książką Drozdowskiego stwierdzam, że chętnie zagłębie się w kolejne w tym stylu. Materiały źródłowe i zdjęcia mają duży wpływ na mój odbiór, co chyba fajnie zaspokoiło, to, czego ostatnio mi brakowało w kryminałach. Taki rodzaj autentyczności i dosadności.
To mój pierwszy raz z reportażem i powiem Wam… wciągnęło mnie bardziej, niż się spodziewałam.
Zazwyczaj oglądam albo słucham podcastów, czasem coś poczytam w Google, ale chyba właśnie porzucam wujaska na rzecz reportaży.
„Wampir z Osielska” Krzysztofa Drozdowskiego pochłonęłam w jeden wieczór. Dziś (wyczuwam znów bezsenność 🤣)
Powiem jedno, nie do końca byłam gotowa....
"Zabezpieczenie śladów oraz resztek odzieży trwał około godziny. W trakcie tych czynności ujawniono kilka istotnych elementów, mających odegrać znaczącą rolę w rozpoczętym śledztwie."
"Wampir z Osielska" Krzysztofa Drozdowskiego to lektura, która od pierwszej strony rzuca czytelnika w sam środek dusznej atmosfery lat 60. Jednak muszę to jasno zaznaczyć: jeśli szukacie klasycznego kryminału, sensacji czy thrillera, to chyba nie do końca jest książka dla Was. Mamy tu bowiem do czynienia z rasowym True Crime, który z bolesną precyzją opisuje zbrodnie, które wydarzyły się naprawdę. To nie jest literacka fikcja stworzona dla rozrywki, ale rzetelna rekonstrukcja procesu dochodzenia, który wyłania się z mroków przeszłości Bydgoszczy i okolic.
To, co nadaje tej publikacji wyjątkowego, choć momentami przerażającego charakteru, to urozmaicenie tekstu autentycznymi zdjęciami z akt śledztwa. Przyznam Wam szczerze, że na niektóre fotografie po prostu nie mogłam patrzeć – ich surowość i autentyzm uderzają z ogromną siłą. W połączeniu z opisami zbrodni, które autor nakreślił w sposób niezwykle plastyczny i wyrazisty, sprawia to, że cała historia ożywa w wyobraźni. Widziałam każdą scenę, każdy szczegół, co wywoływało we mnie dreszcz niepokoju, jakiego dawno nie czułam przy żadnej lekturze.
Z perspektywy czasu cieszę się, że po tę książkę sięgnęłam przed południem, przy pełnym świetle dziennym. "Wampir z Osielska" wciągnął mnie na tyle mocno, że nie byłam w stanie odłożyć go choćby na moment. Pochłonęłam tę historię w ciągu zaledwie dwóch godzin, całkowicie odcinając się od rzeczywistości. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak Krzysztof Drozdowski połączył dokumentalną rzetelność z narracją, która trzyma w napięciu do ostatniej strony, mimo że finał sprawy jest przecież znany.
Warto jednak podkreślić, komu tę pozycję polecam, a kogo przed nią przestrzegam. To lektura skierowana wyłącznie do osób szczerze zainteresowanych tematem True Crime i historią kryminalistyki. Jeśli ktoś szuka jedynie lekkiej, zwykłej powieści kryminalnej do poduszki, niestety może czuć się rozczarowany brakiem typowych dla fikcji zwrotów akcji. Tutaj rządzi fakt, protokół i bolesna prawda o ludzkiej naturze.
Analizując tę sprawę, nie sposób nie docenić mrówczej pracy, jaką wykonali śledczy w czasach, gdy nie istniały współczesne techniki wykrywania sprawców. Autor pokazuje nam mozolne zbieranie okruchów dowodów, wizje lokalne i przesłuchania, które w tamtych realiach były jedyną drogą do sprawiedliwości. To obraz śledztwa w PRL-u, pełnego błędów, presji czasu i narastającego strachu kobiet, które stały się celem bezwzględnego mordercy.
Książka Drozdowskiego to także fascynujące studium tego, jak rodzi się zło i jak system próbuje je okiełznać, nawet błądząc w ciemnościach. Autor nie stara się ubarwiać rzeczywistości, lecz oddaje głos faktom, co sprawia, że lektura jest jeszcze bardziej wstrząsająca. Każdy akapit przybliża nas do sali sądowej, gdzie ostatecznie zapadł wyrok, zamykając sprawę, która na dekady stała się traumą dla całego regionu.
Podsumowując, moje spotkanie z tą pozycją było doświadczeniem niezwykle intensywnym i angażującym emocjonalnie. Krzysztof Drozdowski stworzył kompendium wiedzy o jednej z najgłośniejszych spraw tamtych lat, robiąc to w sposób godny najlepszych autorów literatury faktu. Choć obrazy, które zrodziły się w mojej głowie, zostaną ze mną na dłużej, uważam, że warto było zmierzyć się z tą mroczną historią.
Jeżeli czujecie się gotowi na spotkanie z prawdziwym złem i chcecie zobaczyć, jak wyglądała walka o prawdę w połowie ubiegłego wieku, sięgnijcie po ten tytuł bez wahania. To mocna, rzetelna i niesamowicie plastyczna lekcja historii kryminalnej, od której trudno się oderwać. Ja wciąż jestem pod wielkim wrażeniem tej publikacji i doceniam trud włożony w jej przygotowanie.
"Zabezpieczenie śladów oraz resztek odzieży trwał około godziny. W trakcie tych czynności ujawniono kilka istotnych elementów, mających odegrać znaczącą rolę w rozpoczętym śledztwie."
"Wampir z Osielska" Krzysztofa Drozdowskiego to lektura, która od pierwszej strony rzuca czytelnika w sam środek dusznej atmosfery lat 60. Jednak muszę to jasno zaznaczyć: jeśli szukacie...
Przyznaję: nie jestem fanem true crime, w życiu czytałem może kilka tego rodzaju książek. Po „Wampira z Osielska” sięgnąłem z dwóch powodów. Po pierwsze wysoko cenię rzadką dzisiaj umiejętność opowiadania o trudnych, czasem bardzo skomplikowanych sprawach prostym i atrakcyjnym językiem, a w tej kategorii Krzysztof Drozdowski jest naprawdę niezły. Po drugie jestem niereformowalnym tubylcem: szalenie mnie interesują meandry regionalnej historii, a tytułowy Wampir mieszkał i krzywdził właśnie tutaj, nieopodal, za rogiem.
Kiedy Stefan Rachubiński został powieszony za swoje zbrodnie, jeszcze mnie nie było na świecie. Druga połowa lat 60. obfitowała w mroczne historie, może tak objawiały się skutki uboczne pozornie wygranej wojny i komunistycznej beznadziei? Nie wiem, faktem jest, że ludzie do dzisiaj opowiadają historię faceta, który na tle seksualnym zamordował dwie kobiety i nie ma chyba nikogo, kto miałby wątpliwości, czy gdyby nie zawisł, nie zabiłby znów. Historię zbrodni, śledztwa, procesu i postać samego Rachubińskiego można było opowiedzieć na wiele sposobów. Umiem wyobrazić sobie świetną powieść, pisaną zarówno z perspektywy detektywa, milicjanta, sędziego, jak i zbrodniarza lub jego żony. Ja pewnie mając dostęp do dokumentów postanowiłbym napisać reportaż, w którym opowiedziałbym tę historię z różnych punktów widzenia, chciałbym porozmawiać ze świadkami (na pewno jeszcze żyje ktoś, kto to pamięta). Ciekawe byłoby studium przypadku w konwencji pracy naukowej: historycznej, kryminalistycznej, medioznawczej, psychiatrycznej. Krzysztof Drozdowski postawił na true crime. Surową opowieść o zbrodni, śledztwie, procesie i motywacjach sprawcy. Wyszło świetnie!
Zastanawiam się, ile trzeba mieć pokory, dając w kolejnej obszerne fragmenty dokumentacji śledczej i sądowej bez większych ingerencji? Przecież napewno autora nęciło, żeby puścić publicystyczne wodze fantazji. Mnie by kusiło, nie ukrywam, ale Drozdowski ma za duże doświadczenie z pracami naukowymi i dzięki temu potrafił napisać coś, co porywa historią, co fascynuje tajemnicą, a samemu schować się w cień. Na początku książki mamy co prawda pewne elementy reportażu, we fragmentach, w których autor opowiada o perypetiach towarzyszących otrzymaniu zgody na wgląd do akt, ale później jest już samo mięso.
W historii Rachubińskiego fascynuje mnie to, czego wciąż nie wiemy i czego już nigdy się nie dowiemy. Bez wątpienia to on był sprawcą, motywy zbrodni są w miarę oczywiste, choć można pytać, czy nie ma czegoś głębiej. Ale co się stało, że zwykły chłopak wyrósł na kogoś takiego? Ojciec kilkorga dzieci, niewyróżniający się mąż i pracownik, morduje, gwałci, bezcześci ciało. Dlaczego? Czy jest to jakaś trauma z wojny, podczas której nie wiemy co robił i co widział? Sąd dostał dwie sprzeczne ekspertyzy dotyczące jego zdrowia psychicznego, która była bliższa prawdzie?
Jestem przekonany, że w „Wampirze z Osielska” znajdą coś dla siebie zarówno fani kryminału, historii, jak i psychologii, a dla wielbicieli true crime to lektura obowiązkowa. Pełnokrwista opowieść o człowieku, który do samego końca nie umiał powiedzieć, dlaczego robił tak straszne rzeczy, pokazuje nam, że nie wszyscy są tacy, jacy się wydają, a potwory żyją między nami.
Wampir z Osielska
Przyznaję: nie jestem fanem true crime, w życiu czytałem może kilka tego rodzaju książek. Po „Wampira z Osielska” sięgnąłem z dwóch powodów. Po pierwsze wysoko cenię rzadką dzisiaj umiejętność opowiadania o trudnych, czasem bardzo skomplikowanych sprawach prostym i atrakcyjnym językiem, a w tej kategorii Krzysztof Drozdowski jest naprawdę niezły. Po...
Bardzo wtórna pozycja. Niczego nowego się z niej nie można dowiedzieć. Niestety nie polecam! Sztucznie rozciągnięta treść...
EDIT
Krzysiu, jest mi niezmiernie miło, że zauważyłeś moją opinię. Nie jest to hejt - jak twierdzisz ty i twoi klakierzy. To pierwsza - i jak do tej pory jedyna - prawdziwa opinia na temat twojej "książki".
Wszystkie pozostałe "opinie" to współprace recenzenckie - czyli nielegalne, zdaniem UOKiK, "opinie". Nie ma tam oznaczenia, że te opinie są "kupione" - zatem są one fałszywe. Zgodnie z wytycznymi UOKiK każda taka "kupiona opinia" powinna być wyraźnie oznaczona, że jest za coś - że nie jest to zwykła opinia czytelnika.
Podążając za twoim przykładem, porobiłam zrzuty i zgłosiłam wszystko do UOKiK. Mam nadzieję, że w końcu zajmą się tą patologiczną sytuacją i wszystkie te "recenzentki i recenzenci" zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.
Dlaczego podniecasz się każdą taką "kupioną opinią"?
Śledzę twoją "twórczość" (odtwórczość) już od dawna i niestety nie mam o niej najlepszego zdania. Inni także. Zarzuca się tobie w innych prawdziwych opiniach o twoich "książkach":
1. "Można przeczytać, ale nie ma tu nic nowego ponad to, co zostało już wielokrotnie opisywane."
2. "dziwi mnie że książka w ogóle została dopuszczona do druku, żaden program antyplagiatowy by jej normalnie nie przepuścił. jeden wielki zlepek cytatów i wklejonych listków z czasów wojny, ciężko tę pracę nazwać twórczą - znalazł dokumenty źródłowe i dosłownie przepisał"
3. "Zasadniczo nic nowego w tej książce nie ma"
Dlaczego zmieniłam ocenę z 2 na 1? Powód jest prozaiczny - od początku oceniam tę książkę na 1, ale przez nieuwagę kliknęłam 2 i kiedy się zorientowałam, zmieniłam na 1. Nie doszukuj się tutaj sensacji.
Moim zdaniem jesteś rozhisteryzowanym "autorem" z wrażliwością płatka śniegu i słabo radzisz sobie z krytyką. Najlepszym dowodem jest twój post na FB i robienie zrzutów opinii.
Nie każdy musi pisać książki, bycie przewodnikiem turystycznym też jest ok...
Bardzo wtórna pozycja. Niczego nowego się z niej nie można dowiedzieć. Niestety nie polecam! Sztucznie rozciągnięta treść...
EDIT
Krzysiu, jest mi niezmiernie miło, że zauważyłeś moją opinię. Nie jest to hejt - jak twierdzisz ty i twoi klakierzy. To pierwsza - i jak do tej pory jedyna - prawdziwa opinia na temat twojej "książki".
Przyznam, że postać Wampira z Osielska nie była mi wcześniej znana, dlatego z ogromną ciekawością sięgnęłam po tę lekturę, chcąc poznać jego historię.
Autor przedstawia wiele faktów i już na samym początku podkreśla, jak trudne było uzyskanie akt tej sprawy. Zostajemy poprowadzeni przez historię sprawcy – poznajemy liczne szczegóły z jego życia, również prywatnego.
Możemy także przeczytać listy, które pisał do swojej żony, i miałam wrażenie, że są napisane przez zupełnie inną osobę…
W książce znajdują się również wstrząsające zdjęcia ofiar oraz fotografie z miejsc zbr0dni, co pozwala jeszcze mocniej wczuć się w opisywane wydarzenia. Znajdziemy tu także dokładny opis przebiegu dochodzenia, całego procesu i rozpraw. Co najważniejsze, mamy tutaj zamieszczony zapis zeznań samego Rachubińskiego.
Autor w żaden sposób nie ocenia – przedstawia jedynie suche fakty.
Osobiście muszę dać duży plus za przyjemny druk i dobrze uporządkowane rozdziały.
Cała historia jest opisana w sposób czytelny i zrozumiały dla czytelnika.
Zagłębiamy się w psychikę sprawcy i mamy okazję poznać jego motywy.
Czy wyrok był sprawiedliwy i poniósł odpowiednią karę za swoje czyny? To już przeczytajcie i przekonajcie się sami!
Choć takie książki są przerażające, lubię tę mroczną tematykę, która pozwala zajrzeć w umysł m0rdercy.
Zdecydowanie polecam tę pozycję!
Przyznam, że postać Wampira z Osielska nie była mi wcześniej znana, dlatego z ogromną ciekawością sięgnęłam po tę lekturę, chcąc poznać jego historię.
Autor przedstawia wiele faktów i już na samym początku podkreśla, jak trudne było uzyskanie akt tej sprawy. Zostajemy poprowadzeni przez historię sprawcy – poznajemy liczne szczegóły z jego życia, również prywatnego.
Możemy...
📝 Reportaż true crime oparty na sprawie seryjnego mordercy działającego w okolicach Osielska. Autor sięga do dokumentów, akt sprawy i relacji świadków, rekonstruując przebieg wydarzeń oraz pokazując kulisy śledztwa. Książka osadzona jest w konkretnym, lokalnym kontekście, dzięki czemu oprócz samej zbrodni ukazuje także społeczne tło i atmosferę, jaka towarzyszyła tej sprawie.
💭 Moja opinia:
True crime to dla mnie codzienność – czytam, słucham, oglądam. Rzadko coś mnie jeszcze rusza, bo schematy są podobne, historie często przewidywalne. Dlatego podchodziłam do tej książki raczej na chłodno.
I właśnie to „na chłodno” szybko się posypało.
Największą różnicę robi tutaj bliskość. To nie jest historia z drugiego końca świata, tylko coś osadzonego w dobrze znanej przestrzeni. Niby dalej czytasz o zbrodni, ale odbiór jest zupełnie inny – bardziej namacalny, mniej „oderwany”. Książka nie próbuje być widowiskowa. Nie ma tu efektownych zwrotów, które mają zrobić wrażenie. Zamiast tego dostajesz materiał, który jest gęsty od faktów i szczegółów. Czyta się to momentami jak dokument – spokojnie, krok po kroku, bez pośpiechu, ale z poczuciem, że każde zdanie ma swoje miejsce.
Czuć ogrom pracy włożonej w zebranie materiałów. Tym bardziej robi to wrażenie, jeśli ma się świadomość, że nie wszystko było dostępne od ręki i że po drodze pojawiały się przeszkody. To nie jest historia „opowiedziana”, tylko raczej „wydobyta” – fragment po fragmencie, konsekwentnie, bez skrótów.
Niektóre momenty zostają w głowie dłużej, niż by się chciało. Zwłaszcza gdy wchodzą w grę detale i materiały wizualne – to już nie jest poziom „czytam i odkładam”, tylko raczej „czytam i chwilę to ze mną zostaje”.
I chyba to jest największa siła tej książki – nie próbuje być czymś więcej, niż jest. Nie gra emocjami. Po prostu pokazuje. A resztę zostawia czytelnikowi.
A dziś ma swoją premierę – i mam wrażenie, że to jedna z tych książek, które nie potrzebują krzykliwej reklamy, bo i tak znajdą swoich czytelników.
Dobra robota Krzychu!
⭐ 9/10
📝 Reportaż true crime oparty na sprawie seryjnego mordercy działającego w okolicach Osielska. Autor sięga do dokumentów, akt sprawy i relacji świadków, rekonstruując przebieg wydarzeń oraz pokazując kulisy śledztwa. Książka osadzona jest w konkretnym, lokalnym kontekście, dzięki czemu oprócz samej zbrodni ukazuje także społeczne tło i atmosferę, jaka towarzyszyła tej...
Ameryka ma swoje "gwiazdy" wątpliwej prowiniencji, jak choćby J. Dahmer, T. Bundy i wielu innych, a my mamy swoje. Chyba każdy znawca tematu w Polsce wie, kto to Marchwicki czy Trynkiewicz. Ale mamy też Stefana Rachubińskiego, o którym - przyznaję szczerze - słyszę po raz pierwszy. A "dokonania" ma nieliche, aż dziw bierze, że tak mało słychać o jego zbrodniach. Brutalnie zamordował dwie kobiety, a trzecią napadł, ale przeżyła. W wyniku żmudnego śledztwa został złapany, osądzony i stracony przez powieszenie. Książka zawiera całe partie protokołów z oględzin miejsca zbrodni, zeznań świadków i opinii biegłych. Zawiera też zdjęcia ofiar wprost z miejsca zdarzenia oraz z sekcji zwłok (bez cenzury). Szczególne wrażenie robią te fotografie, na których widać ich obrażenia i twarze z zastygłym grymasem bólu i przerażenia. Autor nie stosował żadnej cenzury, wszystko jest tak, jak "stoi" w aktach sprawy. W zestawieniu z suchym, klinicznym opisem te fotografie uderzają wprost w najczulsze emocje. Co do osoby mordercy, najwięcej mówią o nim samym jego listy do rodziny, które są tu przytaczane w całości. Jawi się jako sobnik prymitywny, z ograniczoną inteligencją, wzrusza się nad listem do żony...ale inne kobiety zabijał bez mrugnięcia okiem i bezcześcił ich zwłoki. Opinie biegłych psychiatrów na temat jego stanu są rozbieżne choć pokrywają się w najważniejszych punktach. Autor bazuje wyłącznie na faktach, nie pozwala sobie na osobiste wycieczki. Nie moralizuje, nie demonizuje ani nawet nie ocenia i to jest bardzo fachowe i rzetelne podejście do gatunku true crime. To, co odróżnia tę publikację od innych, to moment, w którym poznajemy sprawcę. Jest dorosły, ma rodzinę i w ukryciu przed bliskimi popełnia zbrodnie. Potem śledztwo, badania kliniczne nad poczytalnością, proces i wykonanie wyroku. Moja osobista konkluzja - potwór w ludzkiej skórze. Oprócz zdawkowych wzmianek nie ma tu rozdziału opisującego jego dzieciństwo, rodziców czy środowisko. Czy pozwoliłoby nam to dostrzec, kiedy Stefek zaczął przemieniać się w Wampira? Nie wiem. Może nie było żadnych widocznych oznak, a może już się taki urodził. Dzisiaj można tylko "gdybać". Niemniej jest to ciekawa historia, opisana w sposób reportażowy, który w zderzeniu z realiami sprawia szokujące wrażenie. Polecam 🔥
Ameryka ma swoje "gwiazdy" wątpliwej prowiniencji, jak choćby J. Dahmer, T. Bundy i wielu innych, a my mamy swoje. Chyba każdy znawca tematu w Polsce wie, kto to Marchwicki czy Trynkiewicz. Ale mamy też Stefana Rachubińskiego, o którym - przyznaję szczerze - słyszę po raz pierwszy. A "dokonania" ma nieliche, aż dziw bierze, że tak mało słychać o jego zbrodniach. Brutalnie...
Recenzja książki „Wampir z Osielska” Krzysztof Drozdowski
To była dla mnie bardzo ciekawa i wartościowa lektura z gatunku true crime. Książka zawiera dużo szczegółowych informacji, dzięki którym można lepiej poznać historię Stefana Rachubińskiego, znanego jako „Wampir z Osielska”. Wcześniej nie znałam tej sprawy, dlatego tym bardziej cieszę się, że sięgnęłam po tę pozycję.
Autor w bardzo prosty i zrozumiały sposób przedstawia fakty, nie pomijając ważnych detali. Można tu znaleźć wiele interesujących ciekawostek, a także poznać nazwiska osób związanych ze sprawą, co dodaje historii autentyczności i sprawia, że czyta się ją jeszcze bardziej angażująco.Jest to historia, która chwilami budzi niepokój i zostaje w głowie na dłużej. Nie tylko opisuje zbrodnię, ale też pokazuje szerszy kontekst wydarzeń i realiów tamtych czasów. Zdecydowanie polecam fanom true crime, reportaży oraz historii opartych na faktach.
Dziękuje autorowi za egzemplarz do recenzji.
Recenzja książki „Wampir z Osielska” Krzysztof Drozdowski
To była dla mnie bardzo ciekawa i wartościowa lektura z gatunku true crime. Książka zawiera dużo szczegółowych informacji, dzięki którym można lepiej poznać historię Stefana Rachubińskiego, znanego jako „Wampir z Osielska”. Wcześniej nie znałam tej sprawy, dlatego tym bardziej cieszę się, że sięgnęłam po tę...
„Wampir z Osielska” to jedna z tych książek, po które sięgasz z myślą, że ogarniesz temat, poznasz historię i odłożysz na półkę… a potem kończysz z dziwnym ciężarem w głowie.
Zaczyna się niby klasycznie - ciało w lesie, śledztwo, pytania bez odpowiedzi. Ale bardzo szybko wchodzi to jedno słowo, które robi całą robotę: „wampir”. I nagle to już nie jest tylko sprawa. To jest strach, który rozlewa się po mieście, siedzi ludziom w głowie i nie daje spokoju. Szczególnie kobietom, które zaczynają się bać zwykłego powrotu do domu.
Bardzo mocno uderzyło mnie to, jak bardzo ta historia jest… bezradna. Bo to nie są czasy DNA, kamer i baz danych. Tu masz milicję, która działa trochę po omacku, trochę na czuja, trochę na presji „trzeba kogoś znaleźć”. I to czuć. Każdy trop może być tym właściwym albo kompletną pomyłką.
I właśnie przez to wciąga. Nie przez zwroty akcji, tylko przez to uczucie, że jesteś w środku śledztwa, które wcale nie idzie tak, jak powinno.
Jeśli chodzi o samą formę to jest bardzo „na chłodno”. Dużo faktów, dokumentów, konkretów. Momentami masz wrażenie, że czytasz akta sprawy, a nie książkę. I wiem, że to nie każdemu siądzie, bo tu nie ma lania wody ani podkręcania emocji. Ale dla mnie to nawet działało, bo im mniej autor dopowiada, tym bardziej to wszystko siedzi w głowie.
No i jest jeszcze jedna rzecz, która robi największy niepokój - sprawca. Bo to znowu nie jest jakiś „filmowy potwór”. To jest człowiek, który mógłby minąć cię na ulicy i nie zwróciłabyś na niego uwagi. I to jest chyba najgorsze w tej historii.
Czy to książka dla każdego? Nie.
Czy jest ciężka? Bardzo.
Czy warto? Jeśli lubisz true crime bez upiększeń i bez Netflixowej otoczki - zdecydowanie tak.
Bo to nie jest historia o tym, kto zabił.
To jest historia o tym, jak bardzo czasem nie jesteśmy gotowi zrozumieć dlaczego.
„Wampir z Osielska” to jedna z tych książek, po które sięgasz z myślą, że ogarniesz temat, poznasz historię i odłożysz na półkę… a potem kończysz z dziwnym ciężarem w głowie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaczyna się niby klasycznie - ciało w lesie, śledztwo, pytania bez odpowiedzi. Ale bardzo szybko wchodzi to jedno słowo, które robi całą robotę: „wampir”. I nagle to już nie jest tylko sprawa. To jest...
Krzysztof Drozdowski w swojej najnowszej książce prowadzi czytelnika przez historię, która nie została stworzona, by szokować, lecz by odsłonić to, co niewygodne, trudne i prawdziwe.
Każda strona niesie ze sobą napięcie budowane z faktów i dokumentów.
Tu nie ma miejsca na literackie ozdobniki, jest wręcz precyzja, która działa mocniej niż jakakolwiek sensacja.
To opowieść zanurzona w rzeczywistości Polski lat 60., gdzie śledztwo rozwija się w warunkach, które zamiast pomagać, wystawiają cierpliwość i determinację na próbę.
Z każdą kolejną informacją rośnie poczucie niepokoju, a czytelnik coraz wyraźniej odczuwa ciężar tej sprawy.
Najbardziej poruszające jest to, jak blisko ta historia znajduje się zwyczajności, jak niewiele potrzeba, by zachwiać tym, co wydaje się znane i bezpieczne.
To właśnie ta świadomość pozostaje najdłużej ...
Autentyczność tej książki nie pozostawia miejsca na dystans.
Dokumenty, relacje, szczegóły ... to wszystko składa się na obraz, który wymaga uwagi i zaangażowania.
To lektura, która nie daje wytchnienia, ale w zamian oferuje coś znacznie cenniejszego: doświadczenie prawdy w jej najbardziej bezpośredniej formie.
„Wampir z Osielska” to propozycja dla tych, którzy oczekują od true crime czegoś więcej - intensywności, uczciwości i historii !
Krzysztof Drozdowski w swojej najnowszej książce prowadzi czytelnika przez historię, która nie została stworzona, by szokować, lecz by odsłonić to, co niewygodne, trudne i prawdziwe.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażda strona niesie ze sobą napięcie budowane z faktów i dokumentów.
Tu nie ma miejsca na literackie ozdobniki, jest wręcz precyzja, która działa mocniej niż jakakolwiek sensacja.
To opowieść...
Recenzja
"Wampir z Osielska"
Autor: Krzysztof Drozdowski
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
"Gdy poznam smak pierwszego grzechu, to do nastepnego zostanę naprawdę sprowokowany:
morderstwo jest tak bliskie żądzy,
jak płomień dymowi."
William Shakespeare -,, Perykles, książę Tyru"
„Wampir z Osielska” to reportaż true crime, który zamiast taniej sensacji oferuje czytelnikowi coś znacznie bardziej wartościowego, rzetelną, opartą na faktach rekonstrukcję wydarzeń, które wstrząsnęły opinią publiczną.
To jedna z tych książek, które nie próbują uwieść czytelnika tanimi emocjami, a mimo to wciągają bez reszty i zostawiają po sobie ślad, którego nie sposób łatwo wymazać. Krzysztof Drozdowski oddaje w ręce odbiorcy opowieść surową, niemal dokumentalną, momentami chłodną do bólu i właśnie w tej powściągliwości tkwi jej największa siła.
To nie jest klasyczne true crime oparte na dynamicznej narracji i sensacyjnych zwrotach akcji. Tutaj napięcie rodzi się powoli, niemal niezauważalnie. W ciszy archiwów, w analizie kolejnych tropów, w frustracji śledczych działających w rzeczywistości, która bardziej przeszkadza niż pomaga. Czytelnik nie dostaje gotowej historii, zostaje wciągnięty w sam środek śledztwa, zmuszony do myślenia, analizowania i odczuwania tej samej bezradności, która towarzyszyła prowadzącym sprawę.
Centralną postacią tej mrocznej opowieści jest Stefan Rachubiński, człowiek, który nie wpisuje się w schemat literackiego potwora. Nie ma tu budowania sensacyjnej legendy ani taniej psychologizacji. Jest za to coś znacznie bardziej niepokojącego: obraz zwyczajności. Mężczyzny, który funkcjonuje w społeczeństwie, ma rodzinę, codzienność i jednocześnie skrywa w sobie brutalność, której nikt nie potrafił dostrzec na czas. To właśnie ten kontrast budzi największy lęk, bo podważa nasze poczucie bezpieczeństwa i przekonanie, że zło można łatwo rozpoznać.
Ogromnym atutem książki jest jej autentyczność. Autor nie tylko opisuje wydarzenia, on je dokumentuje. Fragmenty protokołów, zeznań, opinii biegłych czy materiałów śledczych sprawiają, że czytelnik ma wrażenie obcowania z prawdziwymi aktami sprawy. Nie ma tu miejsca na upiększenia czy narracyjne manipulacje. Każde słowo wydaje się mieć ciężar faktu.
Szczególnie mocno wybrzmiewa także tło historyczne. Polska lat 60., funkcjonująca w realiach Polska Rzeczpospolita Ludowa, staje się czymś więcej niż tylko scenografią. To rzeczywistość ograniczeń, niedoborów i nacisków politycznych, które realnie wpływają na przebieg śledztwa. Brak nowoczesnych narzędzi, presja społeczna i systemowe trudności sprawiają, że dochodzenie przypomina momentami błądzenie po omacku. To dodatkowo potęguje napięcie, bo czytelnik wie, jak wiele zależy od każdego, nawet najmniejszego błędu.
Nie sposób pominąć warstwy wizualnej książki. Fotografie, które pojawiają się w publikacji, są dosłowne, surowe i często bolesne w odbiorze. W zestawieniu z oszczędnym, niemal klinicznym językiem autora tworzą kontrast, który działa silniej niż najbardziej dramatyczne opisy. To nie jest estetyzacja zbrodni, to jej bezpośrednie, niekomfortowe pokazanie.
Styl autora pozostaje oszczędny, reportersko surowy. Nie znajdziemy tu zbędnych emocji ani dramatyzowania. Paradoksalnie to właśnie ten dystans sprawia, że książka działa tak intensywnie, groza wynika z faktów, nie z literackich zabiegów.
„Wampir z Osielska” to także opowieść o strachu, tym społecznym, rozlewającym się po mieście, które zaczyna żyć plotkami, domysłami i niepewnością. Jedno słowo „wampir” — wystarcza, by sparaliżować codzienność i zmienić sposób myślenia ludzi. W tej historii zbrodnia nie kończy się na ofiarach, ona rozprzestrzenia się na całe otoczenie.
To książka wymagająca. Nie daje łatwej rozrywki ani prostych odpowiedzi. Momentami przytłacza ilością szczegółów, tempem narracji i emocjonalnym ciężarem. Ale właśnie dlatego jest tak wartościowa. To literatura, która nie idzie na skróty, szanuje czytelnika, zmuszając go do refleksji.
Bo ostatecznie nie jest to tylko historia o zbrodni. To opowieść o granicach ludzkiego poznania, o bezradności wobec zła i o pytaniach, na które nie zawsze da się odpowiedzieć. Czy można dostrzec moment, w którym rodzi się potwór? Czy każdy sygnał da się odczytać na czas?
Recenzja
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wampir z Osielska"
Autor: Krzysztof Drozdowski
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
"Gdy poznam smak pierwszego grzechu, to do nastepnego zostanę naprawdę sprowokowany:
morderstwo jest tak bliskie żądzy,
jak płomień dymowi."
William Shakespeare -,, Perykles, książę Tyru"
„Wampir z Osielska” to reportaż true crime, który zamiast taniej sensacji oferuje czytelnikowi...
🔪🔪🔪 Recenzja 🔪🔪🔪
Krzysztof Drozdowski " Wampir z Osielska "
@drozdowski_historycznie
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
@skarpawarszawska
🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪
Lubię true crime, ale najbardziej takie, które nie próbują mnie szokować, tylko pozwalają zrozumieć, jak naprawdę wyglądało śledztwo. Wampir z Osielska to właśnie ten typ książki, spokojny, rzeczowy i bardzo autentyczny reportaż.
Od pierwszych stron czuć, że autor jest historykiem i reportażystą. Nie ma tu sensacyjnego tonu, nie ma podkręcania atmosfery. Jest za to dokładne, momentami wręcz drobiazgowe pokazanie, jak krok po kroku prowadzono dochodzenie w połowie lat 60. w Bydgoszczy.
Czytając, miałam wrażenie, że nie poznaję tej historii jak w kryminale, tylko podążam razem ze śledczymi, sprawdzam tropy, słucham świadków, obserwuję, jak wiele razy można było pójść w złą stronę. Bardzo mocno widać, jak ograniczone były wtedy możliwości i jak ogromną rolę odgrywała zwykła, żmudna praca w terenie.
🔹Co znajdziemy w książce:
🕸️klimat Bydgoszczy z lat 60. i początek sprawy
odnalezienie pierwszej ofiary
🕸️realia pracy milicji bez nowoczesnych technik kryminalistycznych
🕸️zeznania świadków, szkice, protokoły i materiały z akt
🕸️liczne błędne tropy i podejrzane osoby
🕸️wątek tajemniczego „Bogacza”
🕸️moment wytypowania sprawcy i jego zatrzymanie
🕸️przesłuchania oraz gromadzenie dowodów
🕸️proces sądowy i zakończenie sprawy
Bardzo ciekawie wypada wątek „Bogacza” — postaci, która przez chwilę wydaje się niemal kluczowa. Takich momentów jest więcej i świetnie pokazują one, jak niepewne i pełne znaków zapytania było to dochodzenie.
Najbardziej uderzyło mnie to, że ta książka nie daje prostych odpowiedzi. Nie ma tu analiz psychologicznych ani prób tłumaczenia motywów sprawcy. Są fakty, dokumenty i przebieg wydarzeń. Resztę czytelnik musi dopowiedzieć sobie sam.
Styl autora jest bardzo spokojny, rzeczowy i oparty wyłącznie na źródłach. Nie ma oceniania, nie ma dopowiadania, nie ma zbędnych opisów. To sprawia, że całość brzmi wiarygodnie i momentami aż surowo.
Emocje podczas lektury nie wynikają z brutalności, ale z narastającego poczucia bezradności, presji i niepewności. Czytelnik naprawdę czuje, jak trudno było dojść do prawdy w tamtych realiach.
Jeśli ktoś szuka dynamicznego, „filmowego” true crime, może poczuć niedosyt. Ale jeśli lubicie książki, które pokazują prawdziwe śledztwo od środka i pozwalają poczuć klimat tamtych lat, Wampir z Osielska zdecydowanie jest wart uwagi.
To bardziej zapis drogi do prawdy niż opowieść o samej zbrodni i właśnie w tym tkwi siła tej książki.
🔪🔪🔪 Recenzja 🔪🔪🔪
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrzysztof Drozdowski " Wampir z Osielska "
@drozdowski_historycznie
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
@skarpawarszawska
🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪🔪
Lubię true crime, ale najbardziej takie, które nie próbują mnie szokować, tylko pozwalają zrozumieć, jak naprawdę wyglądało śledztwo. Wampir z Osielska to właśnie ten typ książki, spokojny, rzeczowy i bardzo autentyczny...
🦇 Tytułowy Wampir z Osielska to Stefan Rachubiński, morderca dwóch kobiet, które w dodatku zgwałcił prawdopodobnie wielokrotnie przed i/lub po dokonaniu zbrodni oraz koszmarnie okaleczył ich ciała.
🦇 Mężczyzna zostaje niejako tajemnicą aż do dzisiaj. Sąd, który dostał dwie sprzeczne ekspertyzy na temat zdrowia psychicznego zabójcy, listy pisane przez Rachubińskiego do żony, on sam jako "normalny" ojciec i "zwykły" pracownik - możemy momentami poczuć ukłucie niesprawiedliwości i zastanowić się, czy ktoś nie popełnił błędu w osądzie.
🦇 Ostatecznie jednak co do samych zabójstw i popełnionych przez tego człowieka czynów nie ma żadnych wątpliwości, ale nasuwa się jedno straszne pytanie: ilu takich Rachubińskich może być wśród nas? Czy my też żyjemy obok ewentualnych potworów, gwałcicieli, morderców, kanibali?
🦇 Historia jest spisana językiem atrakcyjnym dla czytelnika, uporządkowana chronologicznie i przeanalizowana z aptekarską dokładnością.
🦇 Podobał mi się również sam początek, kiedy Autor przyznał jak długą drogę przeszedł, aby dostać pozwolenie na przejrzenie akt sprawy i choćby zrobienie na ich podstawie notatek. Upór i konsekwencja w działaniu naprawdę godne pochwały. Dzięki takim ludziom jak Drozdowski mamy szansę poznać kawałek historii - i choć nie zawsze chlubnej bądź przyjemnej - to jednak ważnej. Ważnej dlatego, że dzięki takim historiom otwieramy szerzej oczy, wyczulamy się na niejakie zachowania ludzi wokół i być może ta lektura jest w stanie nawet uchronić kogoś przed najgorszym.
🦇 Powiedzieć coś w stylu "z PRZYJEMNOŚCIĄ polecam Wam tę lekturę" byłoby nieco nie na miejscu z racji optymizmu wręcz bijącego ze słowa "przyjemność", więc powiem tylko tyle: po prostu ją przeczytajcie.
🦇 Tytułowy Wampir z Osielska to Stefan Rachubiński, morderca dwóch kobiet, które w dodatku zgwałcił prawdopodobnie wielokrotnie przed i/lub po dokonaniu zbrodni oraz koszmarnie okaleczył ich ciała.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🦇 Mężczyzna zostaje niejako tajemnicą aż do dzisiaj. Sąd, który dostał dwie sprzeczne ekspertyzy na temat zdrowia psychicznego zabójcy, listy pisane przez Rachubińskiego do...
Lubicie true crime?
Ja lubię czasem sięgnąć po taką lekturę lub posłuchać sobie dobrze skonstruowanego podcastu na ten temat 😎.
Dlatego też z przyjemnością sięgnęłam po "Wampira z Osielska" Krzysztofa Drozdowskiego. Autor opisuje tę skomplikowaną historię w sposób przejrzysty – łatwy do "ogarnięcia" dla zwykłego czytelnika, mimo iż historia to nie jest ani lekka, ani przyjemna. Ilość materiału i determinacja, z jaką działał autor, by zapoznać czytelników z postacią Stefana Rachubińskiego alias "Wampira z Osielska", jest godna podziwu. Przyznam, że ten mężczyzna nie był mi znany, choć w słuchanych przeze mnie historiach przewinęło się mnóstwo różnych "wampirów", to tego poznałam dopiero podczas czytania tej książki.
Sięgając po tę historię, liczyłam na niezłą dawkę emocji – no i ją otrzymałam. Czytając reportaż o zbrodniarzu, czułam się tak, jakby miała dostęp do tajnych akt na temat tego człowieka i tropiła go razem z ówczesnymi śledczymi, nie mogąc doczekać się złapania sprawcy i ukarania go.
Autor umiejętnie opisuje pracę milicji obywatelskiej- presji, jakiej byli poddawani mimo braku poszlak oraz niedociągnięć i błędów, których dałoby się uniknąć, ale wiadomo- tamte czasy rządziły się "swoimi prawami".
Dodatkowym atutem są zdjęcia z miejsc zbrodni- niektóre tak szczegółowe, że nie radziłabym oglądać ich osobom o słabszych żołądkach 😅.
Zastanawia mnie sama postać Stefana Rachubińskiego- czy był on człowiekiem chorym psychicznie, czy nie? Jednak tego się raczej już nie dowiemy, a zdania na ten temat były podzielone...
Ukazana tu historia uzmysławia nam to, że mordercą nie musi być ktoś odstraszający wyglądem, bądź zachowujący się niezgodnie z prawem... Może być nim niepozorna postać spotykana codziennie na ulicy lub minięta w sklepie. Czy znaczy to tyle, że najbezpieczniejsze jesteśmy w swoich "czterech ścianach"? Też niekoniecznie, bo zło może czaić się wszędzie...
Jeśli więc lubicie historie o zbrodniarzach sprzed lat, to sięgnijcie po "Wampira z Osielska". To niezła gratka dla fanów true crime, szczególnie jeśli nie znacie tej postaci!
Polecam!
Lubicie true crime?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJa lubię czasem sięgnąć po taką lekturę lub posłuchać sobie dobrze skonstruowanego podcastu na ten temat 😎.
Dlatego też z przyjemnością sięgnęłam po "Wampira z Osielska" Krzysztofa Drozdowskiego. Autor opisuje tę skomplikowaną historię w sposób przejrzysty – łatwy do "ogarnięcia" dla zwykłego czytelnika, mimo iż historia to nie jest ani lekka, ani...
„Wampir z Osielska” to mroczna,oparta na faktach opowieść kryminalna,która przenosi czytelnika do realiów Polski lat 60. XX wieku - do szarej,napiętej atmosfery PRL-u i nieprzygotowanego na seryjne zbrodnie systemu śledczego.Akcja rozgrywa się w okolicach Bydgoszcz,gdzie na jednym z leśnych osiedli zostają odnalezione zwłoki kobiety.To wydarzenie uruchamia lawinę strachu i niepewności.Autor bardzo sprawnie buduje napięcie,pokazując,jak śledczy:pozbawieni nowoczesnych technik kryminalistycznych,próbują odnaleźć się w sytuacji,która ich przerasta.Ich działania są chaotyczne,pełne błądzenia i opierają się głównie na intuicji,zeznaniach świadków oraz mozolnej pracy w terenie.Kiedy dochodzi do kolejnego morderstwa, atmosfera w mieście gęstnieje,mieszkańcy zaczynają żyć w strachu,a nieuchwytny sprawca zyskuje przydomek „Wampira”.Drozdowski dobrze oddaje psychologię zbiorowej paniki:plotki,domysły i rosnące napięcie społeczne. Śledztwo pełne jest mylnych tropów i fałszywych podejrzeń.Szczególnie interesujący jest wątek mężczyzny nazwanego początkowo „Bogaczem”,który idealnie pasuje do opisu przedstawionego przez świadków.Z czasem okazuje się,że pod tą tożsamością kryje się Stefan Rachubiński -mąż, ojciec,człowiek pozornie zwyczajny.Książka wyróżnia się realistycznym przedstawieniem śledztwa w realiach PRL-u:wizje lokalne,przesłuchania, ograniczenia systemowe i brak narzędzi,które dziś uznajemy za podstawowe.Finał historii przenosi się na salę sądową,gdzie następuje kulminacja całej sprawy.Proces,wyrok i jego wykonanie zamykają opowieść w sposób surowy i jednoznaczny.Data 30 czerwca 1969 roku - dzień śmierci Stefana Rachubińskiego - staje się symbolicznym końcem „Wampira z Osielska” i jednocześnie epilogiem jednej z najbardziej niepokojących historii kryminalnych tamtych czasów.To książka dla czytelników,którzy cenią kryminały oparte na faktach,ale też dla tych,którzy chcą zrozumieć,jak wyglądały realia śledztw w Polsce Ludowej.Mroczna,momentami przytłaczająca,ale zdecydowanie wciągająca.Zostawia po sobie niepokojące pytania o naturę zła i granice ludzkiej percepcji.
„Wampir z Osielska” to mroczna,oparta na faktach opowieść kryminalna,która przenosi czytelnika do realiów Polski lat 60. XX wieku - do szarej,napiętej atmosfery PRL-u i nieprzygotowanego na seryjne zbrodnie systemu śledczego.Akcja rozgrywa się w okolicach Bydgoszcz,gdzie na jednym z leśnych osiedli zostają odnalezione zwłoki kobiety.To wydarzenie uruchamia lawinę strachu i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Wampir z Osielska” to mocny reportaż true crime, który koncentruje się na historii seryjnego mordercy oraz realiach śledztwa prowadzonego w jego sprawie. Krzysztof Drozdowski nie tworzy fikcji, a z wielką precyzją rekonstruuje wydarzenia, oddając głos dokumentom, relacjom świadków oraz samego sprawcy, co nadaje książce prawdziwy ciężar.
Ogromnym plusem tej publikacji jest, według mnie, jej dokumentalny charakter. Autor szczegółowo przedstawia przebieg zbrodni, działania organów ścigania oraz kontekst społeczny, w jakim doszło do tragedii. Dzięki temu dostajemy nie tylko opis samego sprawcy, ale też szerszy obraz epoki i mechanizmów działania milicji, błędów śledczych czy napięć społecznych.
Krzysztof Drozdowski unika sensacyjności typowej dla niektórych książek z gatunku true crime. Zamiast epatować brutalnością, skupia się na faktach i ich analizie. Styl reportażu jest rzeczowy, momentami chłodny, co paradoksalnie potęguje wrażenie grozy, bo mamy świadomość, że opisane wydarzenia naprawdę miały miejsce.
Interesująco wypada również portret sprawcy. Autor nie próbuje go demonizować w sposób literacki, nie usprawiedliwia go również i nie wyraża swojej opinii. Ocenę pozostawia nam na podstawie przedstawionych faktów.
Jeśli chodzi o słabsze strony, to momentami narracja bywa bardzo szczegółowa, co może spowalniać lekturę. Myślę, że niektórym czytelnikom może też brakować bardziej wyrazistej struktury fabularnej, co jednak jest naturalne dla reportażu opartego na faktach.
„Wampir z Osielska” to rzetelny i wciągający reportaż dla osób zainteresowanych prawdziwymi polskimi historiami kryminalnymi. To książka, która nie tyle „straszy”, co skłania nas do refleksji nad naturą zła i funkcjonowaniem systemu sprawiedliwości w tamtych czasach.
Chciałabym tylko ostrzec wrażliwsze osoby, że książka zawiera realne zdjęcia zwłok.
„Wampir z Osielska” to mocny reportaż true crime, który koncentruje się na historii seryjnego mordercy oraz realiach śledztwa prowadzonego w jego sprawie. Krzysztof Drozdowski nie tworzy fikcji, a z wielką precyzją rekonstruuje wydarzenia, oddając głos dokumentom, relacjom świadków oraz samego sprawcy, co nadaje książce prawdziwy ciężar.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOgromnym plusem tej publikacji...
🔪 RECENZJA 🔪
Wampir z Osielska
@drozdowski_historycznie
@skarpawarszawska
współpraca barterowa
🔪🔪🔪
UWAGA!
Za równo lektura tej książki, jak i recenzji jest dla osób 18+ i o mocnych nerwach !!!
🔪🔪🔪
Lubię czasem przeczytać historie oparte na faktach. Studiowanie przez 3 lata resocjalizacji sprawiło, że lubię sięgać po książki o seryjnych mordercach. Nie wiem. Serio. Ale tak mam. Lubię też książki o mafii, ale to inna sprawa.
"Wampir z Osielska" to kawałek dobrej historii. Jest to sama prawda dotycząca człowieka, który lubował się w sprawianiu bólu. Cięcie go podniecało. Zadawanie bólu sprawiało satysfakcję seksualną.
Książka jest pełna fragmentów z akt sprawy. Możemy przeczytać jak to widzieli świadkowie, a także sam sprawca.
Opisy są bardzo szczegółowe. Można się poczuć jakby się było obok...
Jakby tego było mało jest dołączona masa fotografii. Również tych z miejsca zbrodni. Dość drastycznych... Na pewno nie dla oczu każdego. Ja jestem na tyle spaczona, że wszystkim fotografią przyglądałam się wnikliwie.
Czy książka mi się podobała... Nie wiem. Nie wiem czy może się podobać czytanie o takim bestialstwie. Na pewno mnie zaciekawiła. Jednak nie było w niej nic co by mnie zaskoczyło. Jednak mając wybór, sięgnęłabym po nią ponownie.
Jest to pozycja na pewno dla osób lubiących historię, true crime.
A.
🔪🔪🔪
historia prawdziwa • brutalne morderstwo • dewiacje • PRL
🔪 RECENZJA 🔪
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWampir z Osielska
@drozdowski_historycznie
@skarpawarszawska
współpraca barterowa
🔪🔪🔪
UWAGA!
Za równo lektura tej książki, jak i recenzji jest dla osób 18+ i o mocnych nerwach !!!
🔪🔪🔪
Lubię czasem przeczytać historie oparte na faktach. Studiowanie przez 3 lata resocjalizacji sprawiło, że lubię sięgać po książki o seryjnych mordercach. Nie wiem....
Wampir z Osielska czyli Stefan Rachubiński zyskał to miano po dokonaniu dwóch morderstw na kobietach na tle seksualnym. Na co dzień spokojny, wycofany, nieszukający towarzystwa. Mąż, kochający ojciec czwórki dzieci, przykładny pracownik. I jednocześnie człowiek, który w trakcie stosunku dopuszcza się zbrodni. Dlaczego? Tego do końca nie wiadomo. Czy była to choroba psychiczna, czy coś znacznie bardziej nieuchwytnego? I chyba właśnie ten kontrast między jego "zwyczajnym" życiem a tym, czego się dopuścił, jest w tej historii najbardziej niepokojące.
Autor bardzo rzetelnie podszedł do tematu. Przekopał archiwa, dotarł do materiałów śledczych i próbował znaleźć odpowiedzi. Problem w tym, że im głębiej się szuka, tym mniej wszystko wydaje się oczywiste. Spokojne dzieciństwo, brak wyraźnych oznak agresji, żadnych jednoznacznych sygnałów ostrzegawczych. A mimo to doszło do tragedii.
Książka "Wampir z Osielska" to bardzo dokładnie przygotowany dokument pokazujący realia śledztwa w czasach PRL. Widać to w przytoczonych fragmentach akt, notatkach milicyjnych czy szkicach sytuacyjnych. Na duży plus zasługują też wykorzystane materiały źródłowe, szczególnie zeznania świadków, które są bardzo szczegółowe. Pojawiają się też listy sprawcy do żony i rodziny, które pokazują, jak bardzo niejednoznaczna była to postać i jak trudno to wszystko zrozumieć.
Zabrakło mi jednak jednej rzeczy. Więcej głosu autora. Czegoś, co pozwoliłoby lepiej zrozumieć motywy sprawcy i wejść głębiej w jego psychikę. Autor, jako historyk, trzyma się faktów i dokumentów. Jeśli więc szukacie psychologicznej analizy, możecie poczuć niedosyt.
Zaskoczyło mnie też to, że dwa morderstwa wystarczyły, by zakwalifikować Rachubińskiego jako seryjnego mordercę. Patrząc na inne znane przypadki, trudno nie mieć poczucia, że skala tych zbrodni była inna. Nie jest to oczywiście żadna próba usprawiedliwiania, raczej próba zrozumienia i osadzenia tej historii w szerszym kontekście.
Podsumowujac "Wampir z Osielska" to szczegółowy, dobrze udokumentowany reportaż o zbrodni z lat 60., zakończonej wyrokiem w 1969 roku. To historia, która pokazuje, że sprawca nie zawsze pasuje do schematów jakie znamy z innych opowieści true crime. Jeśli lubicie książki oparte na faktach i pozbawione zbędnej fabularyzacji, to ta książka zdecydowanie jest dla Was. Jeśli jednak liczycie na głębszą analizę psychiki sprawcy i jasne odpowiedzi, możecie poczuć niedosyt.
Wampir z Osielska czyli Stefan Rachubiński zyskał to miano po dokonaniu dwóch morderstw na kobietach na tle seksualnym. Na co dzień spokojny, wycofany, nieszukający towarzystwa. Mąż, kochający ojciec czwórki dzieci, przykładny pracownik. I jednocześnie człowiek, który w trakcie stosunku dopuszcza się zbrodni. Dlaczego? Tego do końca nie wiadomo. Czy była to choroba...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDokumentalny chaos pod płaszczykiem "True Crime"
Próba zmierzenia się Drozdowskiego z historią Rachubińskiego to pozycja, którą można określić jednym słowem: męcząca. Choć temat "Wampira z Osielska" ma potencjał na mrożący krew w żyłach reportaż, autor serwuje nam produkt, który jest jedynie nieociosanym zbiorem archiwalnych papierów, pozbawionym jakiejkolwiek literackiej wizji czy głębszej analizy.
Stylistyczna kapitulacja
Największą bolączką tej książki jest całkowity brak autorskiego głosu. Drozdowski, zamiast prowadzić narrację, poszedł na łatwiznę, "wycofując się na drugi plan" - co w praktyce oznacza zarzucenie czytelnika niestrawnymi blokami tekstów źródłowych. Przebijanie się przez urzędniczą nowomowę PRL-u, nudne protokoły i powtarzające się formułki z akt to droga przez mękę. Zamiast emocjonującej opowieści o śledztwie, otrzymujemy biurokratyczny bełkot, który skutecznie zabija zainteresowanie sprawą już na wczesnym etapie.
Etyka na sprzedaż
Bardzo niesmacznym zabiegiem, który budzi odrazę, jest wykorzystanie drastycznych, nieocenzurowanych zdjęć ofiar. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to tania zagrywka mająca wywołać szok i podbić sprzedaż, a nie rzetelny element dokumentacji. To przekroczenie granic dobrego smaku i brak szacunku dla osób, które straciły życie w tragicznych okolicznościach. Autor zamiast budować napięcie słowem, ucieka się do wizualnego epatowania okrucieństwem, co świadczy o bezradności warsztatowej.
Warsztatowe potknięcia
Nawet tam, gdzie autor próbuje przemycić własny komentarz, widać braki merytoryczne. Mylenie terminologii prawniczej i błędy w interpretacji procedur sprawiają, że książka traci na wiarygodności w oczach kogoś, kto choć trochę orientuje się w tematyce kryminalnej. To, co miało być "prawdą bez filtra", jest w rzeczywistości niedopracowanym brudnopisem, który wymagałby solidnej redakcji i skrócenia o połowę zbędnych powtórzeń.
Werdykt: Omijać z daleka
"Wampir z Osielska" to lektura niespójna, przytłaczająca i etycznie wątpliwa. Jeśli szukasz rzetelnej historii kryminalnej, która szanuje czytelnika i ofiary, tutaj jej nie znajdziesz. To książka, która po zamknięciu zostawia nie tyle poczucie niepokoju, co irytacji na zmarnowany czas i niewykorzystany potencjał tak głośnej sprawy. Szkoda pieniędzy na pozycję, która bardziej przypomina niechlujną teczkę niż wartościową literaturę faktu.
Dokumentalny chaos pod płaszczykiem "True Crime"
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPróba zmierzenia się Drozdowskiego z historią Rachubińskiego to pozycja, którą można określić jednym słowem: męcząca. Choć temat "Wampira z Osielska" ma potencjał na mrożący krew w żyłach reportaż, autor serwuje nam produkt, który jest jedynie nieociosanym zbiorem archiwalnych papierów, pozbawionym jakiejkolwiek literackiej...
Wampir z Osielska
@wydawnictwo_brda
@skarpawarszawska
Lubicie trud crime?
Znacie "wampirów" grasujących w Polsce? Interesujecie się tą tematyką?
Jest Bogdan Arnold" Wampir z Sosnowca", Adam Zachwieja z Kowar , Zdzisław Marchwicki z Zagłębia, Joachim Krychała z Bytomia a dziś poznamy "Wampira
z Osielska".
Reportaż, który zostaje na długo mimo odłożonej książki. To dowód na to, że nie jest dla wszystkich, bo opisy
i zdjęcia rażą w oczy a wrażliwe osoby będą miały opory... Wcale się nie dziwię, bo przerażenie, strach
i obawy są wypisane na twarzach tych kobiet, które padły ofiarami seryjnego mordercy.
Jesteście gotowi poznać kawałek po kawałku, strona po stronie zło, które czai się wszędzie? A maska zakładana nie zdradzała żadnych emocji?
Nawet najbliżsi nie mieli pojęcia o drugim wcieleniu Stefana Rachubińskiego, który dokonywał zbrodni tylko na kobietach.
Sadysta, który bezcześcił zwłoki i to go najbardziej rajcowało, im brutalniej tym efektowniej... Zwyrol
i nekrofil, który bez mrugnięcia okiem robił innym krzywdę. Napady, gwałty, morderstwa a po skończonych akcjach szedł do sklepu po kiełbasę i wracał do rodziny. Zwykły spacerek po pęto...
Opisane i dodane zdjęcia zbrodni, szczegół po szczególe
i śledztwa, które było prowadzone po omacku, było dużo błędów, bo brak doświadczenia i sprzętu, technik i presja czasu działały na niekorzyść w złapaniu sprawcy ale dzięki świadkom, wizjom lokalnym i protokołom udało się dotrzeć do wielu informacji zawartych na kartach książki.
Mimo wszystko został stracony przez powieszenie ale traumy tamtych czasów odbijają się echem ...
Wampir z Osielska
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to@wydawnictwo_brda
@skarpawarszawska
Lubicie trud crime?
Znacie "wampirów" grasujących w Polsce? Interesujecie się tą tematyką?
Jest Bogdan Arnold" Wampir z Sosnowca", Adam Zachwieja z Kowar , Zdzisław Marchwicki z Zagłębia, Joachim Krychała z Bytomia a dziś poznamy "Wampira
z Osielska".
Reportaż, który zostaje na długo mimo odłożonej książki. To...
Seryjni zabójcy seksualni to zdecydowanie przestępcy, którzy często dokonują bardzo makabrycznych i brutalnych zbrodni. Tak jest również w przypadku Stefana Rachubińskiego, zwanego Wampirem z Osielska.
Autor przeprowadził dogłębną kwerendę, która jak sam stwierdził nie była łatwa, miedzy innymi dlatego, że ciężko było uzyskać zgodę na dostęp do akt. Znajdziemy tutaj sporo informacji o życiu prywatnym zbrodniarza, jego korespondencję do rodziny, szczegóły dotyczące ofiar, jak przeprowadzono oględziny miejsca zbrodni, fotografie archiwalne. W przypadku zdjęć są pokazane różne szczegóły, więc myślę, że osoby bardziej wrażliwe powinny być na to gotowe.
Czytelnicy będą mogli zapoznać się z wynikiem badań psychologicznych, którym został poddany oskarżony i procesem sądowym. Zaciekawiły mnie zeznania Rachubińskiego, chociaż początkowo zaprzeczał oskarżeniom, to potem dokładnie opisywał swoje czyny. A gdybyście przeczytali jego listy do rodziny, to zupełnie nic nie wskazywało na to, co tak naprawdę zrobił.
Rachubiński w zeznaniach opisał nawet swoje myśli w stosunku do żony (w intymnych sytuacjach). To tylko pokazuje jaką "maskę" jest w stanie założyć taki człowiek żeby ludzie, którzy z nim żyją każdego dnia niczego się nie domyślili.
Wszystko jest uporządkowane. Czytelnik może przeczytać prawdziwe akta z tej sprawy, zeznania świadków. Pod koniec rozważań autor wytłumaczył podstawę prawną dotyczącą kary za takie czyny, kwestie historyczne i ośrodki, które ją wykonywały.
Jest to książka, która zdecydowanie pomaga zrozumieć jak wiele kwestii wpływa na śledztwo. Jeden błąd lub mniejsza dokładność przy gromadzeniu dowodów i sprawca może uciec przed wymiarem sprawiedliwości. Mamy też kalendarium wydarzeń. Ładnie wydana. Dobra czcionka i ciekawa okładka. Ta czerwień skupia uwagę.
Jaką ostatecznie karę poniósł Wampir z Osielska i jakie tak naprawdę były jego motywy? Tego już musicie dowiedzieć się sami. Jest to na pewno historia, która mrozi krew w żyłach. I pozostawia poczucie żalu i współczucia w stosunku do tych kobiet, które padły ofiarą jego działań.
Myślę, że wszystko zależy od czytelnika, jaka forma przedstawienia true crime będzie mu najbardziej odpowiadać. Tutaj jest naprawdę sporo informacji zawartych w aktach ze sprawy. Ja nie znałam wcześniej tej historii, więc mogłam się zapoznać z prawdziwymi dokumentami. Zwłaszcza, że zwykle nie mamy do nich dostępu. [współpraca recenzencka]
Seryjni zabójcy seksualni to zdecydowanie przestępcy, którzy często dokonują bardzo makabrycznych i brutalnych zbrodni. Tak jest również w przypadku Stefana Rachubińskiego, zwanego Wampirem z Osielska.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor przeprowadził dogłębną kwerendę, która jak sam stwierdził nie była łatwa, miedzy innymi dlatego, że ciężko było uzyskać zgodę na dostęp do akt. Znajdziemy tutaj sporo...
Kim był Wampir z Osielska? Stefan Rachubiński żył w latach 1929-1969. Autor napisał książkę na podstawie materiałów. Bydgoszcz połowa lata 60 pierwsza ofiara Rachubińskiego, dziewięć miesięcy później następna. Obie kobiety uprawiały seks z mężczyzną dobrowolnie się zgodziły, ale Rachubiński na tym nie skończył bo w brutalny sposób zamordował je. Co było motywem czy chciał odzyskać pieniądze, które zapłacił za seks, czy sadyzm sprawiał jemu przyjemność dodatkową euforię.
Śledztwo w tamtych czasach wyglądało inaczej niż obecnie. Stefan Rachubiński przyznał się do popełnionych zbrodni. Obserwacje jego przez biegłych nie są jednoznaczne. Sam mężczyzna podczas przesłuchania jest rozchwiany emocjonalnie, więc czy był w pełni władz umysłowych świadomym tego co robił. Z punktu widzenia żaden zdrowy człowiek normalnie funkcjonujący nie zabija w tak brutalny sposób drugiej osoby. Jego nadpobudliwość seksualna, chore fantazje w głowie świadczą o tym że był chory psychicznie.
Cały ten proces tj przesłuchania, zbierane dowody, obserwacja, wizja lokalna oraz wyrok pokazują nam rozbieżności co wydania opinii biegłych, czy skazany na śmierć mężczyzna był niepełnosprawny intelektualnie. Bo to że zabił w okrutny zwierzęcy sposób dwie kobiety jest faktem. Wiele pytań przychodzi do głowy, jedno z nich to jak dziś by wyglądał ten cały proces zaczynając od zatrzymania, a kończąc na wyroku.
Książka zmusza czytelnika do zadawania pytań i szukania odpowiedzi. Polecam 😈
Kim był Wampir z Osielska? Stefan Rachubiński żył w latach 1929-1969. Autor napisał książkę na podstawie materiałów. Bydgoszcz połowa lata 60 pierwsza ofiara Rachubińskiego, dziewięć miesięcy później następna. Obie kobiety uprawiały seks z mężczyzną dobrowolnie się zgodziły, ale Rachubiński na tym nie skończył bo w brutalny sposób zamordował je. Co było motywem czy chciał...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubisz true crime? Interesujesz się zbrodniami sprzed lat?
„Wampir z Osielska” Krzysztofa Drozdowskiego to książka, która od pierwszych stron nie tyle wciąga, co… przygniata. I mówię to jako ktoś, kto sięga po true crime świadomie i wie, że to nie jest gatunek „na poprawę humoru”. Tutaj nie ma miejsca na romantyzowanie zbrodni, na błyskotliwe zwroty akcji czy detektywa-geniusza, który w jednej scenie łączy fakty. Jest za to ciężar - lat 60., systemu, ograniczeń i ludzkiej bezradności.
Już na wstępie muszę przyznać, że mam do tej książki bardzo mieszane uczucia. True crime zawsze balansuje na cienkiej granicy - między dokumentem a naruszeniem prywatności. Kwestie etyczne bardzo często budzą wątpliwości i tutaj momentami miałam wątpliwości, czy ta granica nie została przekroczona. A wszystko przez formę książki, która z całą pewnością nie będzie dla każdego.
Bowiem momentami miałam poczucie, że autor bardziej cytuje niż opowiada. Jakbym przeglądała akta, a nie czytała narrację. Dla jednych to będzie ogromna wartość – autentyczność, brak upiększeń, surowy zapis wydarzeń. Dla innych… bariera nie do przeskoczenia.
Czy dowiedziałam się o sprawie czegoś nowego? Zupełnie nie. Jedynie plusem jest fakt, że cytowanie akt sprawiło, że mogłam poczuć klimat tamtych lat. Czytając, miałam wrażenie, że uczestniczę nie w historii, a w procesie. Powolnym, momentami frustrującym, pełnym ślepych zaułków. Śledztwo, które poznajemy nie było pokazem skuteczności, ale raczej zapisem walki z niewiedzą. I to właśnie chyba ten element zrobił na mnie największe wrażenie - świadomość, jak bardzo dzisiejsza kryminalistyka różni się od tej sprzed dekad. Tam nie było technologii, były domysły, presja i ogromna odpowiedzialność.
I muszę przyznać, że mimo tych wszystkich zastrzeżeń, nie mogłam się od niej oderwać. Bo jest w niej coś hipnotyzującego. Może to świadomość, że to wydarzyło się naprawdę. A może to ta niewygodna prawda, że zło nie zawsze ma spektakularną formę - czasem jest chaotyczne, niezrozumiałe i przerażająco ludzkie.
Ocena 6/10 - „Wampir z Osielska” jest książką, którą albo się polubi, albo znienawidzi. Jednak sądzę, że osoby które kompletnie nie znają sprawy Stefana Rachubińskiego mogą być usatysfakcjonowane z lektury.
Lubisz true crime? Interesujesz się zbrodniami sprzed lat?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Wampir z Osielska” Krzysztofa Drozdowskiego to książka, która od pierwszych stron nie tyle wciąga, co… przygniata. I mówię to jako ktoś, kto sięga po true crime świadomie i wie, że to nie jest gatunek „na poprawę humoru”. Tutaj nie ma miejsca na romantyzowanie zbrodni, na błyskotliwe zwroty akcji czy...
Lektura książki Krzysztofa Drozdowskiego to doświadczenie, które zostawia czytelnika z poczuciem głębokiego niepokoju, ale i dziwnej fascynacji nad tym, jak blisko nas może egzystować czyste zło. Autor od pierwszych stron rzuca nas w duszne realia Bydgoszczy lat 60., kreśląc portret Stefana Rachubińskiego nie jako demonicznego złoczyńcę z filmu, ale jako przerażająco zwyczajnego człowieka. To właśnie ta "zwyczajność" kowala, ojca czworga dzieci i przykładnego męża, uderza najmocniej. Drozdowski z ogromną precyzją rekonstruuje śledztwo, które w tamtych czasach - pozbawionych przecież testów DNA czy cyfrowych baz danych - opierało się na żmudnej, niemal fizycznej pracy milicjantów, deptaniu po piętach i składaniu okruchów informacji w całość.
Pod względem stylistycznym mamy tu do czynienia z autorem, który świadomie wycofuje się na drugi plan, by oddać głos dokumentom. To podejście sprawia, że książka pulsuje surową autentycznością. Nie znajdziemy tu literackich upiększeń, lecz niemal kliniczny zapis wydarzeń. Drozdowski zaryzykował, budując narrację na ogromnych blokach tekstów źródłowych - od protokołów z oględzin po intymne listy mordercy do żony. Ta metoda tworzy niesamowity kontrast: z jednej strony czytamy czułe słowa ojca tęskniącego za domem, a z drugiej strony stajemy twarzą w twarz z beznamiętnymi opisami potworności, jakich dopuszczał się na swoich ofiarach. Ta dwoistość ludzkiej natury jest w tej książce wręcz namacalna i to ona stanowi o jej największej sile.
Niestety, ta sama rzetelność dokumentalna bywa obosiecznym mieczem. Momentami miałam wrażenie, że materiał źródłowy dominuje nad samą opowieścią, co może sprawić, że mniej cierpliwy czytelnik poczuje się przytłoczony natłokiem biurokratycznych sformułowań czy powtórzeń wynikających z akt. Do tego dochodzi warstwa etyczna, która budzi moje mieszane uczucia - publikacja drastycznych, nieocenzurowanych zdjęć ofiar to krok bardzo odważny, dla niektórych zapewne przekraczający granice dobrego smaku i szacunku do zmarłych. Autor momentami potyka się też o terminologię prawniczą, co wprawne oko wychwyci jako drobne niedociągnięcia warsztatowe, ale w ogólnym rozrachunku nie odbiera to publikacji jej merytorycznej wartości jako rzetelnego zapisu tamtej epoki.
Moja subiektywna opinia jest taka, że Drozdowski stworzył pozycję obowiązkową dla fanów rasowego true crime, którzy szukają prawdy bez filtra. To nie jest lektura "do poduszki" - obrazy wykreowane przez opisy i archiwalne fotografie zostają pod powiekami długo po zamknięciu książki. Autor nie próbuje nas bawić, on nas konfrontuje z mrokiem, który niegdyś paraliżował strachem cały region. Choć balans między dokumentacją a autorskim komentarzem mógłby być nieco lepiej wyważony, to „Wampir z Osielska” pozostaje jedną z najbardziej sugestywnych lekcji historii kryminalnej, jakie ostatnio czytałam.
Lektura książki Krzysztofa Drozdowskiego to doświadczenie, które zostawia czytelnika z poczuciem głębokiego niepokoju, ale i dziwnej fascynacji nad tym, jak blisko nas może egzystować czyste zło. Autor od pierwszych stron rzuca nas w duszne realia Bydgoszczy lat 60., kreśląc portret Stefana Rachubińskiego nie jako demonicznego złoczyńcę z filmu, ale jako przerażająco...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“W krojeniu obu kobiet odczuwałem przyjemność płciową. Ciągnęło mnie, miałem chęć wielką do tego, żeby dać upust temu, co czułem, że będzie stanowić i stanowi dla mnie wielką przyjemność płciową."
“Złapałem za szyję, aby je obezwładnić, a następnie ciąć scyzorykiem (...). W obu przypadkach, krojąc te kobiety, odczuwałem nadal wielkie podniecenie i przyjemność płciową,..”
Znacie to powiedzenie według, którego piekło jest puste a wszystkie diabły wyszły na ziemię? Dość długo uznawałem je za przesadzone, nie szukając diabła za każdym rogiem, jednak czym dalej zagłębiam się w nurt prawdziwych zbrodni (czy jak ktoś woli “true crime”), tym większe odnoszę wrażenie, że coś w nim musi być. Ciężko uwierzyć, że człowiek jest zdolny do potwornych rzeczy i że w swojej naturze może być aż tak niepohamowanym zwierzęciem.
Dlaczego o tym piszę? Ponieważ w swoim dzisiejszym tekście, chciałbym wam opowiedzieć o sylwetce Stefana Rachubińskiego, alias Wampira z Osielska opisanego przez Krzysztofa Drozdowskiego. Jakiś czas temu autor zorientował się, że postać wspomnianego mordercy nadal pozostaje w cieniu historii PRL-u, dlatego nurkując w dokumentach i przedzierając się przez miliony pozwoleń, w końcu postanowił uchylić przed nami rąbka tej makabrycznej tajemnicy.
Rachubiński nie był personą, której Netflix lub popkultura poświęcą czas, jednak z pewnością miał swoje pięć minut w policyjnych kartotekach i gazetach, które nawet w latach 60. miały z tego sporą pożywkę. Na co dzień małomówny, introwertyczny, przykładny mąż i pracownik wielkiego zakładu, noszący wiele masek narzucanych przez społeczeństwo, natomiast na osobności, zwyrodnialec, który dał się porwać swoim ciemnym fantazjom, wpuszczając je do głowy strumieniem wódki i za sprawą tłumionych traum, które nigdy nie przepracował. Brzmi znajomo, prawda?
Niestety, podobnych przypadków było i zapewne jest więcej. Z tym, że Stefanowi, na szczęście nigdy nie udało się rozsmakować w zakazanych pragnieniach.
Sprawa Stefana nie należy do spektakularnych, jednak nie muszę chyba dodawać, że w przypadku prawdziwych zbrodni, mniej znaczy lepiej. Z pewnych źródeł wiem, że istnieją ludzie, gloryfikujący morderców, jednak jeśli ktoś napisze “uuu, mało” to proponuję samemu się zbadać. Pomimo kilku urwanych tropów i bezmyślnego podejścia lokalnych policjantów, Rachubińskiego udało się szybko ująć, w ten sposób nie napędzając legendy kolejnemu wampirowi. Zresztą jak sami zapewne wiecie, polska prasa często nadawała taki pseudonim seryjnym.
W przypadku “dokonań” Stefana, stwierdzenie seryjny może być nieco na wyrost, w zależności od tego jak definiujemy te słowo. Według kilku źródeł są to minimum trzy osoby, jednak spotkałem się też z opinią, że “wystarczy” dwie. Nie będę z tym dyskutował, czy prowadził jakiś ranking. Tym bardziej, że nie o to w tym chodzi.
Osobne słowa uznania należą się autorowi, który jak przyznaje we wstępie musiał się wykazać sporą cierpliwością, by dotrzeć do akt. Dodatkowy plus należy się za fachową kwerendę, ogrom szczegółów i wszystkie drobiazgi, które sprawiają, że jeszcze intensywniej odczuwamy ten reportaż. W połączeniu ze zdjęciami, wychodzi naprawdę mocne widowisko, przeznaczone dla dojrzałych czytelników.
Polecam.
“W krojeniu obu kobiet odczuwałem przyjemność płciową. Ciągnęło mnie, miałem chęć wielką do tego, żeby dać upust temu, co czułem, że będzie stanowić i stanowi dla mnie wielką przyjemność płciową."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“Złapałem za szyję, aby je obezwładnić, a następnie ciąć scyzorykiem (...). W obu przypadkach, krojąc te kobiety, odczuwałem nadal wielkie podniecenie i przyjemność płciową,..”...
Świetny, mocny, dokładny reportaż. Pooecam
Świetny, mocny, dokładny reportaż. Pooecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSą takie sprawy kryminalne, które mimo upływu lat wciąż budzą dreszcz i ogromną ciekawość. Jedną z nich jest historia nazywana przez media „Wampirem z Osielska”. Dlatego kiedy zobaczyłam zapowiedź książki
o tym tytule, autorstwa Krzysztofa Drzydowskiego, wiedziałam, że nie mogę przejść obok niej obojętnie.
Gdy po raz pierwszy ujrzałam głównego bohateta tej książki, który doskonale wiemy, że został schwytany, od razu zaczęłam się zastanawiać, jak w połowie lat sześćdziesiątych śledczy próbowali dojść do prawdy i jak im się to udało. Przecież nie było wtedy nowoczesnych technik kryminalistycznych, badań DNA czy komputerowych baz danych. A jednak ktoś musiał krok po kroku poskładać wszystkie elementy tej układanki. Jak odnaleziono trop? Jak wpadł w ręce milicji człowiek, który wzbudzał wśród mieszkańców tak ogromny strach? I jak wyglądały jego przesłuchania, co mówił, jak się tłumaczył...
Drozdowski, to autor, którego bardzo cenię za dokładność i ogrom pracy wkładany w przygotowanie materiałów. Już sama okładka przyciąga wzrok i zapowiada historię mroczną, ciężką i prawdziwą. A opis tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że czeka mnie lektura, która pozwoli zajrzeć głęboko w kulisy jednej z najgłośniejszych spraw kryminalnych tamtych lat.
Książka przenosi nas do Bydgoszczy z połowy lat sześćdziesiątych. To właśnie wtedy w lesie na obrzeżach jednego z osiedli odnaleziono ciało kobiety. Początkowo nikt nie przypuszczał, że to dopiero początek wydarzeń, które na długie miesiące sparaliżują miasto strachem. Gdy kilka miesięcy później dochodzi do kolejnej zbrodni, wśród mieszkańców zaczyna krążyć jedno słowo „wampir”. I od tego momentu zaczyna się prawdziwe polowanie na sprawcę.
Najbardziej fascynujące w tej książce jest to, jak dokładnie pokazany został przebieg śledztwa. Autor sięgnął do ogromnej liczby materiałów, protokołów, relacji świadków, dokumentów i zapisów z dochodzenia. Dzięki temu czytelnik ma wrażenie, jakby siedział tuż obok śledczych i razem z nimi próbował odtworzyć każdy szczegół tej sprawy.
Czytając, wielokrotnie zastanawiałam się jak łatwo w takim śledztwie było pójść w złą stronę? Ile tropów okazywało się ślepymi uliczkami? I jak ogromną presję musieli czuć milicjanci, gdy całe miasto żyło strachem, a kobiety zaczęły obawiać się samotnych spacerów.
Bardzo ciekawym wątkiem jest także postać tajemniczego „Bogacza”, mężczyzny, który w lokalach ostentacyjnie pokazywał pliki pieniędzy. Czy był tylko dziwnym ekscentrykiem, czy może kimś, kto miał z tą sprawą więcej wspólnego? Autor prowadzi czytelnika przez te wszystkie wątpliwości i hipotezy, budując napięcie niemal jak w powieści kryminalnej, choć przecież mamy do czynienia z prawdziwą historią.
Ogromne wrażenie zrobiło na mnie również to, jak szczegółowo pokazano moment zatrzymania podejrzanego oraz późniejsze przesłuchania.
Czytając te fragmenty, miałam wrażenie, jakbym siedziała w pokoju obok i słuchała każdego pytania oraz każdej odpowiedzi. To właśnie te momenty sprawiły, że książkę czytałam z ogromnym skupieniem z jednej strony z ciekawością, a z drugiej z ciężarem świadomości, że opisane wydarzenia naprawdę się wydarzyły.
Na uwagę zasługuje także bogactwo materiałów, które autor umieścił w książce. Mapy, zdjęcia, dokumenty, detale z miejsca zdarzeń, wszystko to pozwala jeszcze lepiej zrozumieć, jak wyglądało to śledztwo i jak krok po kroku dochodzono do prawdy. Dzięki temu czułam się tak, jakbym sama brała udział w tej sprawie i razem z milicją próbowała odnaleźć sprawcę.
Podczas lektury towarzyszyło mi wiele emocji. Ciekawość, napięcie, momentami nawet niedowierzanie, że w tamtych realiach, bez współczesnych technologii, można było tak skrupulatnie prowadzić dochodzenie.
Najbardziej spodobało mi się właśnie to reporterskie podejście autora, do przedstawienia nam tej sprawy. Było rzetelne, dokładne i bardzo szczegółowe. Nie ma tu taniej sensacji, jest natomiast ogrom pracy i szacunku do faktów. Dzięki temu książka nie jest tylko opowieścią o zbrodni, ale także niezwykle interesującym obrazem pracy śledczych w realiach PRL.
Jeśli lubicie książki z gatunku true crime, które pokazują prawdziwe historie bez upiększania i sensacyjnego koloryzowania, to zdecydowanie warto sięgnąć po "Wampira z Osielska". To lektura, która przede wszystkim pozwala zrozumieć, jak wyglądała jedna z najbardziej zapamiętanych spraw kryminalnych tamtych lat.
Są takie sprawy kryminalne, które mimo upływu lat wciąż budzą dreszcz i ogromną ciekawość. Jedną z nich jest historia nazywana przez media „Wampirem z Osielska”. Dlatego kiedy zobaczyłam zapowiedź książki
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo too tym tytule, autorstwa Krzysztofa Drzydowskiego, wiedziałam, że nie mogę przejść obok niej obojętnie.
Gdy po raz pierwszy ujrzałam głównego bohateta tej książki, który...
Stefan Rachubiński miał 37 lat, żonę i czworo dzieci. Pracował jako kowal. Przez sąsiadów i znajomych opisywany jako spokojny człowiek nigdy wcześniej nie był notowany. Później znany jako Bestia, Potwór, Wampir.
Czy jesteśmy gotowi zmierzyć się z prawdą? A co, jeśli nie daje ona prostych odpowiedzi — ani oczywistego poczucia sprawiedliwości?
„Wampir z Osielska” Krzysztofa Drozdowskiego to reportaż kryminalny, który wyraźnie odcina się od sensacyjnej, tabloidowej odmiany gatunku. Autor proponuje czytelnikowi wnikliwe spojrzenie na jedną z głośniejszych spraw kryminalnych w powojennej Polsce. To książka, która bez wątpienia imponuje zakresem zgromadzonych materiałów, ale jednocześnie pokazuje wyraźne ograniczenia takiego podejścia — zwłaszcza gdy dokumentacja zaczyna dominować nad autorską narracją. Szkoda, ponieważ przeczytałam kilka wcześniejszych publikacji Drozdowskiego i polubiłam jego styl. Tu gdzieś się zgubił. Jednak choć jest chwilami zbyt powściągliwy — ma też swoje mocne strony. Jest rzeczowy, klarowny, uporządkowany i pozbawiony taniej sensacji. Dzięki temu książka zachowuje powagę tematu i nie przekracza granicy między reportażem a rozrywką. Drozdowski nie ukrywa dokumentów za interpretacją, lecz oddaje je czytelnikowi niemal w całości, pozwalając samodzielnie śledzić tok rozumowania śledczych, wychwytywać nieścisłości czy budować własne wnioski. W dobie uproszczonych, sensacyjnych narracji takie podejście ma w sobie coś odświeżającego i uczciwego. Jednak nie każdemu może to odpowiadać.
Bez wątpienia, na poziomie merytorycznym publikacja robi bardzo dobre wrażenie. Uwagę przyciągają liczne czarno-białe zdjęcia archiwalne, w tym makabryczne – ofiar. Drozdowski wyraźnie opiera się na solidnej dokumentacji: aktach sprawy, protokołach przesłuchań, materiałach sądowych oraz relacjach świadków. Dokumenty stają się osią narracji. Autor rekonstruuje przebieg śledztwa krok po kroku, pokazując zarówno jego logikę, jak i liczne potknięcia. To wszystko teoretycznie powinno wzmacniać narrację. W praktyce jednak znaczna część książki sprawia wrażenie kompilacji dokumentów z minimalnym komentarzem czy interpretacją. Zamiast pogłębionej analizy dostajemy często surowy materiał. Dla niektórych czytelników największym problemem publikacji może okazać się właśnie sposób wykorzystania źródeł. O ile pasjonaci archiwaliów będą zachwyceni, o tyle dla wielu odbiorców tekst stanie się nużący, ponieważ ilość cytatów zwyczajnie może przytlaczać. Z drugiej strony niewątpliwą zaletą jest fakt, że narracja nie próbuje manipulować emocjami czytelnika, lecz pozwala faktom wybrzmieć samodzielnie.
Na uznanie zasługuje konsekwencja w odtwarzaniu realiów epoki. Autor bardzo dobrze oddaje atmosferę śledztwa prowadzonego w warunkach ograniczeń PRL — bez nowoczesnych narzędzi, pod presją czasu i społecznych oczekiwań. To buduje obraz dochodzenia jako procesu żmudnego, niepewnego i pełnego ślepych uliczek. Autor nie idealizuje śledczych, ale też ich nie potępia — raczej próbuje zrozumieć mechanizmy działania systemu, które w wielu momentach były bardziej intuicyjne niż metodyczne. Dzięki temu książka staje się czymś więcej niż tylko opowieścią o zbrodni — to także portret systemu i jego niedoskonałości.
Pod względem atrakcyjności tematu „Wampir z Osielska” trafia w jeden z najbardziej intrygujących obszarów literatury faktu: moment, w którym społeczeństwo zaczyna żyć strachem, a plotka i domysł zyskują niemal równą wagę co dowody. Motyw „wampira” funkcjonuje tu nie tylko jako etykieta sprawcy, ale także jako symbol zbiorowej paniki i potrzeby szybkiego znalezienia winnego.
Finał, rozgrywający się na sali sądowej, domyka całość w sposób zgodny z tonem książki — bez sensacji, za to z naciskiem na konsekwencje i pytania, które (jak to w życiu) nie zawsze znajdują jednoznaczną odpowiedź.
Ostatecznie „Wampir z Osielska” to publikacja, która może nie daje wszystkich odpowiedzi, ale oferuje coś równie cennego: dostęp do źródeł, kontekst i przestrzeń do własnych przemyśleń. To propozycja dla wielbicieli archiwaliów i dla czytelników, którzy w true crime szukają rzetelności, kontekstu, czyli czegoś więcej niż dreszczyku emocji. Szkoda tylko, że balans między dokumentacją a opowieścią został zachwiany. Niemniej książka warta uwagi.
Stefan Rachubiński miał 37 lat, żonę i czworo dzieci. Pracował jako kowal. Przez sąsiadów i znajomych opisywany jako spokojny człowiek nigdy wcześniej nie był notowany. Później znany jako Bestia, Potwór, Wampir.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy jesteśmy gotowi zmierzyć się z prawdą? A co, jeśli nie daje ona prostych odpowiedzi — ani oczywistego poczucia sprawiedliwości?
„Wampir z Osielska”...
To jest CCCP – cytat cytatem cytat pogania! Większość tego wyrobu książkopodobnego to kursywa: krótkie wprowadzenie i cyyyyyyyyyytat z akt, żywcem zerżnięty. Jeden z takich "kopiuj-wklejów" ma aż 14 stron!
Autor najwyraźniej nie ma pojęcia, o czym pisze, bo myli pojęcia fundamentalne. Nie widzi różnicy między wyjaśnieniami a zeznaniami czy odbitkami linii papilarnych a odciskami. Co więcej, używa terminów, które nie istnieją, jak 'niepoczytalność psychiczna' – to podręcznikowy pleonazm i dowód na to, że research ograniczył się do pobieżnego przejrzenia internetu, a nie rzetelnej analizy dokumentów.
Najgorsza jest jednak strona etyczna. Autor kompletnie ignoruje RODO i przepisy: podaje pełne nazwiska podejrzanych, świadków i biegłych. Publikowanie takich danych w komercyjnej książce bez zgody zainteresowanych to proszenie się o pozew. Szczytem wszystkiego jest jednak brak szacunku dla ofiar - publikowanie zdjęć bez zakrytych twarzy to wtórna wiktymizacja rodzin i absolutny brak profesjonalizmu.
To nie jest literatura faktu, to niebezpieczny i prymitywny ekshibicjonizm procesowy. Autor potyka się o własne nogi już przy próbie definicji niepoczytalności, serwując nam festiwal błędów i etyczną partyzantkę. Ta książka to przestroga przed tym, co się dzieje, gdy za opisywanie tragedii zabiera się osoba pozbawiona warsztatu i zwykłego ludzkiego wyczucia. Nie polecam!
To jest CCCP – cytat cytatem cytat pogania! Większość tego wyrobu książkopodobnego to kursywa: krótkie wprowadzenie i cyyyyyyyyyytat z akt, żywcem zerżnięty. Jeden z takich "kopiuj-wklejów" ma aż 14 stron!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor najwyraźniej nie ma pojęcia, o czym pisze, bo myli pojęcia fundamentalne. Nie widzi różnicy między wyjaśnieniami a zeznaniami czy odbitkami linii papilarnych a...
To nie jest reportaż, to jeden wielki cytat z kronik policyjnych i akt sądowych. Historia zbudowana na niczym, rozciągnięta, niepotrzebne absolutnie zdjęcia zwłok, powtarzanie informacji, doszukiwanie się logiki u człowieka ze zdiagnozowanymi zaburzeniami psychicznymi i szalenie niskim intelektem. Jakie miasto, taki Ted Bundy.
To nie jest reportaż, to jeden wielki cytat z kronik policyjnych i akt sądowych. Historia zbudowana na niczym, rozciągnięta, niepotrzebne absolutnie zdjęcia zwłok, powtarzanie informacji, doszukiwanie się logiki u człowieka ze zdiagnozowanymi zaburzeniami psychicznymi i szalenie niskim intelektem. Jakie miasto, taki Ted Bundy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo mój pierwszy raz z reportażem i powiem Wam… wciągnęło mnie bardziej, niż się spodziewałam.
Zazwyczaj oglądam albo słucham podcastów, czasem coś poczytam w Google, ale chyba właśnie porzucam wujaska na rzecz reportaży.
„Wampir z Osielska” Krzysztofa Drozdowskiego pochłonęłam w jeden wieczór. Dziś (wyczuwam znów bezsenność 🤣)
Powiem jedno, nie do końca byłam gotowa. Czytałam w formie e-booka (na szczęście czarno-białego!), bo kompletnie nie pomyślałam o tym, że w środku mogą być drastyczne zdjęcia. Polak mądry po szkodzie.
Ale to, co robi największe wrażenie, to sposób prowadzenia historii. Autor opiera się głównie na materiałach archiwalnych — zeznaniach, dokumentach, listach mordercy. Nie ma tu upiększania ani fikcji. Wszystko jest surowe. Prawdziwe. Momentami aż za bardzo. Tylko, że właśnie to robi robotę.
Czytając słowa Stefana Rachubińskiego, jego opisy, momenty niepamięci przeplatane szczegółami… miałam ciarki na całym ciele.
A jednocześnie nie mogłam przestać czytać.🫣
Przyznam, że czuję nawet niedosyt i pewnie mogłabym studiować jego czyny godzinami, bo ciężko jest uwierzyć, jak ktoś o kim ludzie mówią: ,,To spokojny facet był, nikomu krzywdy nie robił" ,,Dzieciom swoim kupował cukierki" mógł się dopuścić takich brutalnych zbrodni bez mrugnięcia okiem, przechodząc z tego do dnia codziennego, jakby co najmniej zabił kurę na obiad... Mąż, ojciec, brat... prostolinijny, rzekomo zwyczajny człowiek.
Jak widać nie taki zwyczajny, bo bestialstwo, które sam opisuje ruch po ruchu, momentami z dokładnością, a zaraz zasłaniając się niepamięcią, sprawia, że włosy na karku stają dęba.
A kobieta, która uniknęła śmierci z jego rąk? Nie chcę wiedzieć, jakie uczucia i koszmary towarzyszyły jej po tym starciu. Cóż... czy nie raz mówiłam, że potwory są wśród nas, ale nie każdy je dopuszcza do głosu/czynu?
W tej książce możecie przejść drogę prawdziwego potwora, niewykreowanego przez autora... bo ta historia wydarzyła się naprawdę i wśród prawdziwych ludzi.
Przerażające, że nigdy nie wiemy, kogo mijamy na ulicy, czy ogólnie w życiu. Nie mamy pewności, czy to ,,dzień dobry" nie oznacza w rzeczywistości ,,pilnuj się, potwory nie śpią".
Po przygodzie z książką Drozdowskiego stwierdzam, że chętnie zagłębie się w kolejne w tym stylu. Materiały źródłowe i zdjęcia mają duży wpływ na mój odbiór, co chyba fajnie zaspokoiło, to, czego ostatnio mi brakowało w kryminałach. Taki rodzaj autentyczności i dosadności.
To mój pierwszy raz z reportażem i powiem Wam… wciągnęło mnie bardziej, niż się spodziewałam.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZazwyczaj oglądam albo słucham podcastów, czasem coś poczytam w Google, ale chyba właśnie porzucam wujaska na rzecz reportaży.
„Wampir z Osielska” Krzysztofa Drozdowskiego pochłonęłam w jeden wieczór. Dziś (wyczuwam znów bezsenność 🤣)
Powiem jedno, nie do końca byłam gotowa....
"Zabezpieczenie śladów oraz resztek odzieży trwał około godziny. W trakcie tych czynności ujawniono kilka istotnych elementów, mających odegrać znaczącą rolę w rozpoczętym śledztwie."
"Wampir z Osielska" Krzysztofa Drozdowskiego to lektura, która od pierwszej strony rzuca czytelnika w sam środek dusznej atmosfery lat 60. Jednak muszę to jasno zaznaczyć: jeśli szukacie klasycznego kryminału, sensacji czy thrillera, to chyba nie do końca jest książka dla Was. Mamy tu bowiem do czynienia z rasowym True Crime, który z bolesną precyzją opisuje zbrodnie, które wydarzyły się naprawdę. To nie jest literacka fikcja stworzona dla rozrywki, ale rzetelna rekonstrukcja procesu dochodzenia, który wyłania się z mroków przeszłości Bydgoszczy i okolic.
To, co nadaje tej publikacji wyjątkowego, choć momentami przerażającego charakteru, to urozmaicenie tekstu autentycznymi zdjęciami z akt śledztwa. Przyznam Wam szczerze, że na niektóre fotografie po prostu nie mogłam patrzeć – ich surowość i autentyzm uderzają z ogromną siłą. W połączeniu z opisami zbrodni, które autor nakreślił w sposób niezwykle plastyczny i wyrazisty, sprawia to, że cała historia ożywa w wyobraźni. Widziałam każdą scenę, każdy szczegół, co wywoływało we mnie dreszcz niepokoju, jakiego dawno nie czułam przy żadnej lekturze.
Z perspektywy czasu cieszę się, że po tę książkę sięgnęłam przed południem, przy pełnym świetle dziennym. "Wampir z Osielska" wciągnął mnie na tyle mocno, że nie byłam w stanie odłożyć go choćby na moment. Pochłonęłam tę historię w ciągu zaledwie dwóch godzin, całkowicie odcinając się od rzeczywistości. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak Krzysztof Drozdowski połączył dokumentalną rzetelność z narracją, która trzyma w napięciu do ostatniej strony, mimo że finał sprawy jest przecież znany.
Warto jednak podkreślić, komu tę pozycję polecam, a kogo przed nią przestrzegam. To lektura skierowana wyłącznie do osób szczerze zainteresowanych tematem True Crime i historią kryminalistyki. Jeśli ktoś szuka jedynie lekkiej, zwykłej powieści kryminalnej do poduszki, niestety może czuć się rozczarowany brakiem typowych dla fikcji zwrotów akcji. Tutaj rządzi fakt, protokół i bolesna prawda o ludzkiej naturze.
Analizując tę sprawę, nie sposób nie docenić mrówczej pracy, jaką wykonali śledczy w czasach, gdy nie istniały współczesne techniki wykrywania sprawców. Autor pokazuje nam mozolne zbieranie okruchów dowodów, wizje lokalne i przesłuchania, które w tamtych realiach były jedyną drogą do sprawiedliwości. To obraz śledztwa w PRL-u, pełnego błędów, presji czasu i narastającego strachu kobiet, które stały się celem bezwzględnego mordercy.
Książka Drozdowskiego to także fascynujące studium tego, jak rodzi się zło i jak system próbuje je okiełznać, nawet błądząc w ciemnościach. Autor nie stara się ubarwiać rzeczywistości, lecz oddaje głos faktom, co sprawia, że lektura jest jeszcze bardziej wstrząsająca. Każdy akapit przybliża nas do sali sądowej, gdzie ostatecznie zapadł wyrok, zamykając sprawę, która na dekady stała się traumą dla całego regionu.
Podsumowując, moje spotkanie z tą pozycją było doświadczeniem niezwykle intensywnym i angażującym emocjonalnie. Krzysztof Drozdowski stworzył kompendium wiedzy o jednej z najgłośniejszych spraw tamtych lat, robiąc to w sposób godny najlepszych autorów literatury faktu. Choć obrazy, które zrodziły się w mojej głowie, zostaną ze mną na dłużej, uważam, że warto było zmierzyć się z tą mroczną historią.
Jeżeli czujecie się gotowi na spotkanie z prawdziwym złem i chcecie zobaczyć, jak wyglądała walka o prawdę w połowie ubiegłego wieku, sięgnijcie po ten tytuł bez wahania. To mocna, rzetelna i niesamowicie plastyczna lekcja historii kryminalnej, od której trudno się oderwać. Ja wciąż jestem pod wielkim wrażeniem tej publikacji i doceniam trud włożony w jej przygotowanie.
"Zabezpieczenie śladów oraz resztek odzieży trwał około godziny. W trakcie tych czynności ujawniono kilka istotnych elementów, mających odegrać znaczącą rolę w rozpoczętym śledztwie."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wampir z Osielska" Krzysztofa Drozdowskiego to lektura, która od pierwszej strony rzuca czytelnika w sam środek dusznej atmosfery lat 60. Jednak muszę to jasno zaznaczyć: jeśli szukacie...
Wampir z Osielska
Przyznaję: nie jestem fanem true crime, w życiu czytałem może kilka tego rodzaju książek. Po „Wampira z Osielska” sięgnąłem z dwóch powodów. Po pierwsze wysoko cenię rzadką dzisiaj umiejętność opowiadania o trudnych, czasem bardzo skomplikowanych sprawach prostym i atrakcyjnym językiem, a w tej kategorii Krzysztof Drozdowski jest naprawdę niezły. Po drugie jestem niereformowalnym tubylcem: szalenie mnie interesują meandry regionalnej historii, a tytułowy Wampir mieszkał i krzywdził właśnie tutaj, nieopodal, za rogiem.
Kiedy Stefan Rachubiński został powieszony za swoje zbrodnie, jeszcze mnie nie było na świecie. Druga połowa lat 60. obfitowała w mroczne historie, może tak objawiały się skutki uboczne pozornie wygranej wojny i komunistycznej beznadziei? Nie wiem, faktem jest, że ludzie do dzisiaj opowiadają historię faceta, który na tle seksualnym zamordował dwie kobiety i nie ma chyba nikogo, kto miałby wątpliwości, czy gdyby nie zawisł, nie zabiłby znów. Historię zbrodni, śledztwa, procesu i postać samego Rachubińskiego można było opowiedzieć na wiele sposobów. Umiem wyobrazić sobie świetną powieść, pisaną zarówno z perspektywy detektywa, milicjanta, sędziego, jak i zbrodniarza lub jego żony. Ja pewnie mając dostęp do dokumentów postanowiłbym napisać reportaż, w którym opowiedziałbym tę historię z różnych punktów widzenia, chciałbym porozmawiać ze świadkami (na pewno jeszcze żyje ktoś, kto to pamięta). Ciekawe byłoby studium przypadku w konwencji pracy naukowej: historycznej, kryminalistycznej, medioznawczej, psychiatrycznej. Krzysztof Drozdowski postawił na true crime. Surową opowieść o zbrodni, śledztwie, procesie i motywacjach sprawcy. Wyszło świetnie!
Zastanawiam się, ile trzeba mieć pokory, dając w kolejnej obszerne fragmenty dokumentacji śledczej i sądowej bez większych ingerencji? Przecież napewno autora nęciło, żeby puścić publicystyczne wodze fantazji. Mnie by kusiło, nie ukrywam, ale Drozdowski ma za duże doświadczenie z pracami naukowymi i dzięki temu potrafił napisać coś, co porywa historią, co fascynuje tajemnicą, a samemu schować się w cień. Na początku książki mamy co prawda pewne elementy reportażu, we fragmentach, w których autor opowiada o perypetiach towarzyszących otrzymaniu zgody na wgląd do akt, ale później jest już samo mięso.
W historii Rachubińskiego fascynuje mnie to, czego wciąż nie wiemy i czego już nigdy się nie dowiemy. Bez wątpienia to on był sprawcą, motywy zbrodni są w miarę oczywiste, choć można pytać, czy nie ma czegoś głębiej. Ale co się stało, że zwykły chłopak wyrósł na kogoś takiego? Ojciec kilkorga dzieci, niewyróżniający się mąż i pracownik, morduje, gwałci, bezcześci ciało. Dlaczego? Czy jest to jakaś trauma z wojny, podczas której nie wiemy co robił i co widział? Sąd dostał dwie sprzeczne ekspertyzy dotyczące jego zdrowia psychicznego, która była bliższa prawdzie?
Jestem przekonany, że w „Wampirze z Osielska” znajdą coś dla siebie zarówno fani kryminału, historii, jak i psychologii, a dla wielbicieli true crime to lektura obowiązkowa. Pełnokrwista opowieść o człowieku, który do samego końca nie umiał powiedzieć, dlaczego robił tak straszne rzeczy, pokazuje nam, że nie wszyscy są tacy, jacy się wydają, a potwory żyją między nami.
Wampir z Osielska
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyznaję: nie jestem fanem true crime, w życiu czytałem może kilka tego rodzaju książek. Po „Wampira z Osielska” sięgnąłem z dwóch powodów. Po pierwsze wysoko cenię rzadką dzisiaj umiejętność opowiadania o trudnych, czasem bardzo skomplikowanych sprawach prostym i atrakcyjnym językiem, a w tej kategorii Krzysztof Drozdowski jest naprawdę niezły. Po...
Bardzo wtórna pozycja. Niczego nowego się z niej nie można dowiedzieć. Niestety nie polecam! Sztucznie rozciągnięta treść...
EDIT
Krzysiu, jest mi niezmiernie miło, że zauważyłeś moją opinię. Nie jest to hejt - jak twierdzisz ty i twoi klakierzy. To pierwsza - i jak do tej pory jedyna - prawdziwa opinia na temat twojej "książki".
Wszystkie pozostałe "opinie" to współprace recenzenckie - czyli nielegalne, zdaniem UOKiK, "opinie". Nie ma tam oznaczenia, że te opinie są "kupione" - zatem są one fałszywe. Zgodnie z wytycznymi UOKiK każda taka "kupiona opinia" powinna być wyraźnie oznaczona, że jest za coś - że nie jest to zwykła opinia czytelnika.
Podążając za twoim przykładem, porobiłam zrzuty i zgłosiłam wszystko do UOKiK. Mam nadzieję, że w końcu zajmą się tą patologiczną sytuacją i wszystkie te "recenzentki i recenzenci" zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.
Dlaczego podniecasz się każdą taką "kupioną opinią"?
Śledzę twoją "twórczość" (odtwórczość) już od dawna i niestety nie mam o niej najlepszego zdania. Inni także. Zarzuca się tobie w innych prawdziwych opiniach o twoich "książkach":
1. "Można przeczytać, ale nie ma tu nic nowego ponad to, co zostało już wielokrotnie opisywane."
2. "dziwi mnie że książka w ogóle została dopuszczona do druku, żaden program antyplagiatowy by jej normalnie nie przepuścił. jeden wielki zlepek cytatów i wklejonych listków z czasów wojny, ciężko tę pracę nazwać twórczą - znalazł dokumenty źródłowe i dosłownie przepisał"
3. "Zasadniczo nic nowego w tej książce nie ma"
Dlaczego zmieniłam ocenę z 2 na 1? Powód jest prozaiczny - od początku oceniam tę książkę na 1, ale przez nieuwagę kliknęłam 2 i kiedy się zorientowałam, zmieniłam na 1. Nie doszukuj się tutaj sensacji.
Moim zdaniem jesteś rozhisteryzowanym "autorem" z wrażliwością płatka śniegu i słabo radzisz sobie z krytyką. Najlepszym dowodem jest twój post na FB i robienie zrzutów opinii.
Nie każdy musi pisać książki, bycie przewodnikiem turystycznym też jest ok...
Bardzo wtórna pozycja. Niczego nowego się z niej nie można dowiedzieć. Niestety nie polecam! Sztucznie rozciągnięta treść...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEDIT
Krzysiu, jest mi niezmiernie miło, że zauważyłeś moją opinię. Nie jest to hejt - jak twierdzisz ty i twoi klakierzy. To pierwsza - i jak do tej pory jedyna - prawdziwa opinia na temat twojej "książki".
Wszystkie pozostałe "opinie" to...
Przyznam, że postać Wampira z Osielska nie była mi wcześniej znana, dlatego z ogromną ciekawością sięgnęłam po tę lekturę, chcąc poznać jego historię.
Autor przedstawia wiele faktów i już na samym początku podkreśla, jak trudne było uzyskanie akt tej sprawy. Zostajemy poprowadzeni przez historię sprawcy – poznajemy liczne szczegóły z jego życia, również prywatnego.
Możemy także przeczytać listy, które pisał do swojej żony, i miałam wrażenie, że są napisane przez zupełnie inną osobę…
W książce znajdują się również wstrząsające zdjęcia ofiar oraz fotografie z miejsc zbr0dni, co pozwala jeszcze mocniej wczuć się w opisywane wydarzenia. Znajdziemy tu także dokładny opis przebiegu dochodzenia, całego procesu i rozpraw. Co najważniejsze, mamy tutaj zamieszczony zapis zeznań samego Rachubińskiego.
Autor w żaden sposób nie ocenia – przedstawia jedynie suche fakty.
Osobiście muszę dać duży plus za przyjemny druk i dobrze uporządkowane rozdziały.
Cała historia jest opisana w sposób czytelny i zrozumiały dla czytelnika.
Zagłębiamy się w psychikę sprawcy i mamy okazję poznać jego motywy.
Czy wyrok był sprawiedliwy i poniósł odpowiednią karę za swoje czyny? To już przeczytajcie i przekonajcie się sami!
Choć takie książki są przerażające, lubię tę mroczną tematykę, która pozwala zajrzeć w umysł m0rdercy.
Zdecydowanie polecam tę pozycję!
Przyznam, że postać Wampira z Osielska nie była mi wcześniej znana, dlatego z ogromną ciekawością sięgnęłam po tę lekturę, chcąc poznać jego historię.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor przedstawia wiele faktów i już na samym początku podkreśla, jak trudne było uzyskanie akt tej sprawy. Zostajemy poprowadzeni przez historię sprawcy – poznajemy liczne szczegóły z jego życia, również prywatnego.
Możemy...
📝 Reportaż true crime oparty na sprawie seryjnego mordercy działającego w okolicach Osielska. Autor sięga do dokumentów, akt sprawy i relacji świadków, rekonstruując przebieg wydarzeń oraz pokazując kulisy śledztwa. Książka osadzona jest w konkretnym, lokalnym kontekście, dzięki czemu oprócz samej zbrodni ukazuje także społeczne tło i atmosferę, jaka towarzyszyła tej sprawie.
💭 Moja opinia:
True crime to dla mnie codzienność – czytam, słucham, oglądam. Rzadko coś mnie jeszcze rusza, bo schematy są podobne, historie często przewidywalne. Dlatego podchodziłam do tej książki raczej na chłodno.
I właśnie to „na chłodno” szybko się posypało.
Największą różnicę robi tutaj bliskość. To nie jest historia z drugiego końca świata, tylko coś osadzonego w dobrze znanej przestrzeni. Niby dalej czytasz o zbrodni, ale odbiór jest zupełnie inny – bardziej namacalny, mniej „oderwany”. Książka nie próbuje być widowiskowa. Nie ma tu efektownych zwrotów, które mają zrobić wrażenie. Zamiast tego dostajesz materiał, który jest gęsty od faktów i szczegółów. Czyta się to momentami jak dokument – spokojnie, krok po kroku, bez pośpiechu, ale z poczuciem, że każde zdanie ma swoje miejsce.
Czuć ogrom pracy włożonej w zebranie materiałów. Tym bardziej robi to wrażenie, jeśli ma się świadomość, że nie wszystko było dostępne od ręki i że po drodze pojawiały się przeszkody. To nie jest historia „opowiedziana”, tylko raczej „wydobyta” – fragment po fragmencie, konsekwentnie, bez skrótów.
Niektóre momenty zostają w głowie dłużej, niż by się chciało. Zwłaszcza gdy wchodzą w grę detale i materiały wizualne – to już nie jest poziom „czytam i odkładam”, tylko raczej „czytam i chwilę to ze mną zostaje”.
I chyba to jest największa siła tej książki – nie próbuje być czymś więcej, niż jest. Nie gra emocjami. Po prostu pokazuje. A resztę zostawia czytelnikowi.
A dziś ma swoją premierę – i mam wrażenie, że to jedna z tych książek, które nie potrzebują krzykliwej reklamy, bo i tak znajdą swoich czytelników.
Dobra robota Krzychu!
⭐ 9/10
📝 Reportaż true crime oparty na sprawie seryjnego mordercy działającego w okolicach Osielska. Autor sięga do dokumentów, akt sprawy i relacji świadków, rekonstruując przebieg wydarzeń oraz pokazując kulisy śledztwa. Książka osadzona jest w konkretnym, lokalnym kontekście, dzięki czemu oprócz samej zbrodni ukazuje także społeczne tło i atmosferę, jaka towarzyszyła tej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAmeryka ma swoje "gwiazdy" wątpliwej prowiniencji, jak choćby J. Dahmer, T. Bundy i wielu innych, a my mamy swoje. Chyba każdy znawca tematu w Polsce wie, kto to Marchwicki czy Trynkiewicz. Ale mamy też Stefana Rachubińskiego, o którym - przyznaję szczerze - słyszę po raz pierwszy. A "dokonania" ma nieliche, aż dziw bierze, że tak mało słychać o jego zbrodniach. Brutalnie zamordował dwie kobiety, a trzecią napadł, ale przeżyła. W wyniku żmudnego śledztwa został złapany, osądzony i stracony przez powieszenie. Książka zawiera całe partie protokołów z oględzin miejsca zbrodni, zeznań świadków i opinii biegłych. Zawiera też zdjęcia ofiar wprost z miejsca zdarzenia oraz z sekcji zwłok (bez cenzury). Szczególne wrażenie robią te fotografie, na których widać ich obrażenia i twarze z zastygłym grymasem bólu i przerażenia. Autor nie stosował żadnej cenzury, wszystko jest tak, jak "stoi" w aktach sprawy. W zestawieniu z suchym, klinicznym opisem te fotografie uderzają wprost w najczulsze emocje. Co do osoby mordercy, najwięcej mówią o nim samym jego listy do rodziny, które są tu przytaczane w całości. Jawi się jako sobnik prymitywny, z ograniczoną inteligencją, wzrusza się nad listem do żony...ale inne kobiety zabijał bez mrugnięcia okiem i bezcześcił ich zwłoki. Opinie biegłych psychiatrów na temat jego stanu są rozbieżne choć pokrywają się w najważniejszych punktach. Autor bazuje wyłącznie na faktach, nie pozwala sobie na osobiste wycieczki. Nie moralizuje, nie demonizuje ani nawet nie ocenia i to jest bardzo fachowe i rzetelne podejście do gatunku true crime. To, co odróżnia tę publikację od innych, to moment, w którym poznajemy sprawcę. Jest dorosły, ma rodzinę i w ukryciu przed bliskimi popełnia zbrodnie. Potem śledztwo, badania kliniczne nad poczytalnością, proces i wykonanie wyroku. Moja osobista konkluzja - potwór w ludzkiej skórze. Oprócz zdawkowych wzmianek nie ma tu rozdziału opisującego jego dzieciństwo, rodziców czy środowisko. Czy pozwoliłoby nam to dostrzec, kiedy Stefek zaczął przemieniać się w Wampira? Nie wiem. Może nie było żadnych widocznych oznak, a może już się taki urodził. Dzisiaj można tylko "gdybać". Niemniej jest to ciekawa historia, opisana w sposób reportażowy, który w zderzeniu z realiami sprawia szokujące wrażenie. Polecam 🔥
Ameryka ma swoje "gwiazdy" wątpliwej prowiniencji, jak choćby J. Dahmer, T. Bundy i wielu innych, a my mamy swoje. Chyba każdy znawca tematu w Polsce wie, kto to Marchwicki czy Trynkiewicz. Ale mamy też Stefana Rachubińskiego, o którym - przyznaję szczerze - słyszę po raz pierwszy. A "dokonania" ma nieliche, aż dziw bierze, że tak mało słychać o jego zbrodniach. Brutalnie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRecenzja książki „Wampir z Osielska” Krzysztof Drozdowski
To była dla mnie bardzo ciekawa i wartościowa lektura z gatunku true crime. Książka zawiera dużo szczegółowych informacji, dzięki którym można lepiej poznać historię Stefana Rachubińskiego, znanego jako „Wampir z Osielska”. Wcześniej nie znałam tej sprawy, dlatego tym bardziej cieszę się, że sięgnęłam po tę pozycję.
Autor w bardzo prosty i zrozumiały sposób przedstawia fakty, nie pomijając ważnych detali. Można tu znaleźć wiele interesujących ciekawostek, a także poznać nazwiska osób związanych ze sprawą, co dodaje historii autentyczności i sprawia, że czyta się ją jeszcze bardziej angażująco.Jest to historia, która chwilami budzi niepokój i zostaje w głowie na dłużej. Nie tylko opisuje zbrodnię, ale też pokazuje szerszy kontekst wydarzeń i realiów tamtych czasów. Zdecydowanie polecam fanom true crime, reportaży oraz historii opartych na faktach.
Dziękuje autorowi za egzemplarz do recenzji.
Recenzja książki „Wampir z Osielska” Krzysztof Drozdowski
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo była dla mnie bardzo ciekawa i wartościowa lektura z gatunku true crime. Książka zawiera dużo szczegółowych informacji, dzięki którym można lepiej poznać historię Stefana Rachubińskiego, znanego jako „Wampir z Osielska”. Wcześniej nie znałam tej sprawy, dlatego tym bardziej cieszę się, że sięgnęłam po tę...