Ta książka bardziej mnie znużyła niż zaintrygowała. Przez długi czas bohater właściwie tylko krąży po korytarzu, a finał nie daje jasnej odpowiedzi, czy naprawdę z niego wyszedł. Do tego wątek dziewczyny i dziecka też zostaje zawieszony. Zamiast tajemnicy, która skłania do myślenia, dostałem poczucie niedomknięcia i braku sensownego zakończenia
Ta książka bardziej mnie znużyła niż zaintrygowała. Przez długi czas bohater właściwie tylko krąży po korytarzu, a finał nie daje jasnej odpowiedzi, czy naprawdę z niego wyszedł. Do tego wątek dziewczyny i dziecka też zostaje zawieszony. Zamiast tajemnicy, która skłania do myślenia, dostałem poczucie niedomknięcia i braku sensownego zakończenia
Historia o pewnym mężczyźnie, który jedzie metrem do pracy i po otrzymaniu telefonu od swojej bylej dziewczyny z szokującą informację zaczyna zauważac, że wokół niego dzieją się dziwne rzeczy.
Okazuje się, że trafił do alternatywnego swiata, w którym występują anomalie i bohater musi pokonać "poziomy" wyjść aby trafić w końcu do tytułowego wyjścia numer 8.
Jest to thriller psychologiczny, anomalie potrafią płatać figle nie tylko bohaterowi ale także czytelnikom, pod koniec robi się już naprawdę niezła psychodela, umysł zaczyna płatać figle, ciężko rozróżnic fikcję od rzeczywistości.
Atmsofera jest duszna, próba wyjścia z niekończących się korytarzy jest wręcz z czasem klaustrofobiczna. Anomalie tez nie są przypadkowe.
Z czasem bohater zaczyna dostrzegać rzeczy, na które wcześniej nie zwracał uwagi. Na sytuacje w życiu, w których najczęściej pozostowałał bierny, na swoje zachowanie, na to ze nie był wcale takim człowiekiem jakim zawsze chciał być.
Zakończenie jest otwarte i pozwala wysnuć własne wnioski. Ksiązka jest bardzo krótka, przez co płynie się przez nią, też uwazam że moznaby było trochę bardziej rozbudować fabułę, bo miałam wrażenie że jest napisana w pędzie. Jednak uwazam, że książka jest warta przeczytania.
współpraca recenzencka z wydawnictwem Kirin.
Historia o pewnym mężczyźnie, który jedzie metrem do pracy i po otrzymaniu telefonu od swojej bylej dziewczyny z szokującą informację zaczyna zauważac, że wokół niego dzieją się dziwne rzeczy.
Okazuje się, że trafił do alternatywnego swiata, w którym występują anomalie i bohater musi pokonać "poziomy" wyjść aby trafić w końcu do tytułowego wyjścia numer 8.
Jest to...
W zeszłym roku byłam w kinie na "Exit 8" opartym na grze komputerowej i zrobił na mnie wielkie wrażenie! Mocno niepokojący! Miałam ciary! 😱 Więc wiedziałam, że książka długo na mnie czekać nie będzie!😁
O czym jest ta historia? W jednym wielkim skrócie o bezimiennym mężczyźnie, który błąka się po korytarzach przeklętego podziemia metra. Usiłuje trafić do tytułowego wyjścia nr 8... Za jedyną wskazówkę służy mu informacja, że ma szukać anomalii...
Uwielbiam to! Ten klaustrofobiczny klimat zapierający dech w piersiach! Plugawe korytarze zapętlające się, zdające się nie mieć końca... Bohater jest na granicy wytrzymałości... Czy to jakaś potworna rzeczywistość? Ukryta gra, której reguł nie zna? A może wykwity jego przemęczonego umysłu? Czy wpadł w otchłań obłędu?
Atmosfera jest tu dziwna, wręcz psychodeliczna. To jest swoista wędrówka w głąb uśpionej duszy, spirali winy i zaprzeczenia. Surrealistyczna, zapętlona historia w której stopniowo ujawniane są retrospekcje do przeszłości.
Oj! Nie chciałabym tam trafić! Te białe wykafelkowane ściany jeszcze przez jakiś czas będą mnie prześladować!
To naprawdę udany thriller psychologiczny do połknięcia w godzinkę czy dwie.
W zeszłym roku byłam w kinie na "Exit 8" opartym na grze komputerowej i zrobił na mnie wielkie wrażenie! Mocno niepokojący! Miałam ciary! 😱 Więc wiedziałam, że książka długo na mnie czekać nie będzie!😁
O czym jest ta historia? W jednym wielkim skrócie o bezimiennym mężczyźnie, który błąka się po korytarzach przeklętego podziemia metra. Usiłuje trafić do tytułowego wyjścia...
Współpraca recenzencka z @wydawnictwokirin
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie przeocz żadnych anomalii.
Jeśli znajdziesz anomalię, natychmiast zawróć.
Jeśli nie znajdziesz anomalii, nie zawracaj.
Kieruj się do wyjścia numer 8.
Bezimienny mężczyzna spędzał dzień jak każdy inny. Jechał metrem do pracy, gdy nagle otrzymał SMS od swojej byłej dziewczyny z informacją, że jest w ciąży. W tym samym czasie w wagonie dochodzi do sytuacji, w której mężczyzna krzyczy na matkę z płaczącym dzieckiem. Mimo to bohater, podobnie jak pozostali pasażerowie, ignoruje całe zdarzenie. Wysiada na swojej stacji, odbiera telefon od byłej partnerki i wchodząc po schodach w kierunku wyjścia, trafia do miejsca, z którego nie ma wyjścia. Jaki był powód jego obecności w tym miejscu? I czy uda mu się odnaleźć drogę na zewnątrz?
Zgłosiłam się do recenzji książki, nie znając wcześniej gry „The Exit 8”. Miałam pewne obawy, czy na pewno wszystko właściwie zrozumiem, jednak szybko okazało się, że nawet bez znajomości gry można się świetnie bawić podczas lektury.
„Wyjście nr 8” jest thrillerem psychologicznym i muszę przyznać, że momentami odczuwałam autentyczny niepokój. Nie jest to książka straszna w kontekście samych anomalii, lecz raczej niepokojąca na poziomie psychologicznym. Bohater musi się naprawdę wysilić, aby je odnaleźć, ponieważ nie zawsze są widoczne na pierwszy rzut oka. Z czasem zaczyna się na nich tak bardzo koncentrować, że sam gubi się w ocenie, czy coś jest anomalią, czy nie. Doskonale ukazano, jak ludzki umysł potrafi płatać figle.
Motyw powtarzającego się, klaustrofobicznego korytarza oraz poszukiwania w nim anomalii i wyjścia bardzo przypadł mi do gustu. Książka jest bardzo krótka i liczy zaledwie 120 stron, jednak zawarta w niej fabuła i akcja tworzą w pełni kompletną całość. Nie czułam, aby czegokolwiek w tej historii brakowało.
Szczególnie zachwycił mnie fakt, że nie jest to „bezduszna” opowieść wyłącznie o szukaniu anomalii i próbie wydostania się z nieskończonego korytarza. Wraz z rozwojem historii poznawałam coraz więcej szczegółów dotyczących życia bezimiennego mężczyzny, błędów, które popełnił, oraz powodów, przez które to właśnie jego spotkała ta sytuacja. Z czasem bohater zaczyna dostrzegać rzeczy, na które wcześniej nie zwracał uwagi. Nie chodzi już o same anomalie, ale o jego życie prywatne i wydarzenia, które mogły potoczyć się zupełnie inaczej.
Uważam, że książka zdecydowanie zasługuje na przeczytanie. Jest krótka, dlatego czyta się ją bardzo szybko. Skrywa głębszy sens, a jednocześnie wzbudza subtelne, lecz wyraźne poczucie niepokoju. Zakończenie tej książki nie jest jednoznaczne i pozostawia przestrzeń do własnych interpretacji. Zazwyczaj nie przepadam za takimi zabiegami, jednak w przypadku „Wyjścia nr 8” otwarte zakończenie zupełnie mi nie przeszkadza. Uważam, że jest jest na plus.
Współpraca recenzencka z @wydawnictwokirin
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie przeocz żadnych anomalii.
Jeśli znajdziesz anomalię, natychmiast zawróć.
Jeśli nie znajdziesz anomalii, nie zawracaj.
Kieruj się do wyjścia numer 8.
Bezimienny mężczyzna spędzał dzień jak każdy inny. Jechał metrem do pracy, gdy nagle otrzymał SMS od swojej byłej dziewczyny z informacją, że...
„Wyjście nr 8” to króciutka książka autorstwa Genki Kawamura, którego możecie kojarzyć z powieści A gdyby tak ze świata zniknęły koty?. Tym razem dostajemy historię inspirowaną popularną japońską grą, a jednocześnie bardzo symboliczną opowieść o wyborach i kręceniu się w kółko.
Młody mężczyzna jedzie metrem. W tle płacz niemowlęcia, ktoś nagle wybucha złością. Wszyscy odwracają wzrok. W międzyczasie bohater dowiaduje się, że jego była dziewczyna jest w ciąży. Nie wie, czy chce tego dziecka.
Wychodzi z metra i trafia do korytarza, który wygląda znajomo, a jednak jest inny. Pojawia się tabliczka z informacją, że ma kierować się do wyjścia nr 8. Zasady są proste. Jeśli zauważy nieprawidłowość, ma zawrócić. Jeśli jej nie ma, powinien iść dalej. Każda pomyłka oznacza powrót do wyjścia 0. Każda dobra decyzja pozwala wejść poziom wyżej. Musi dotrzeć do wyjścia nr 8.
Podczas kolejnych prób wydostania się z peronu wciąż mija tego samego mężczyznę. Wygląda jak rekwizyt, element scenografii. Zawsze zachowuje się tak samo, chyba że sam staje się nieprawidłowością. Pojawia się też chłopiec, który uciekając przed mamą, trafił w to miejsce zawieszone gdzieś na granicy czasu i przestrzeni. Łączą siły i razem szukają anomalii.
Mam wrażenie, że to, jak krótka jest ta książka, działa na jej niekorzyść. Szkoda, że nie możemy lepiej poznać bohaterów. Nie znamy ich imion, przeszłości, nie wiemy, co stanie się z nimi dalej. Choć niektórym postaciom poświęcone są oddzielne rozdziały, to i tak czuję niedosyt.
Liczyłam też na inne zakończenie. Może mocniejsze wyjaśnienie, kim są te osoby i czym naprawdę jest to miejsce. Nie wiemy, co ostatecznie postanowił młody mężczyzna ani jaką decyzję podjęła jego była dziewczyna.
To lektura na jeden wieczór. Trochę ponad 100 stron, które zostawiają z pytaniem, czy sami zauważylibyśmy nieprawidłowości. Czy nasze wybory nie sprawiają, że stoimy w miejscu. I czy czasem nie warto się zatrzymać albo zawrócić, zamiast ślepo iść przed siebie.
Recenzja powstała w ramach współpracy barterowej z wydawnictwem Kirin.
„Wyjście nr 8” to króciutka książka autorstwa Genki Kawamura, którego możecie kojarzyć z powieści A gdyby tak ze świata zniknęły koty?. Tym razem dostajemy historię inspirowaną popularną japońską grą, a jednocześnie bardzo symboliczną opowieść o wyborach i kręceniu się w kółko.
Młody mężczyzna jedzie metrem. W tle płacz niemowlęcia, ktoś nagle wybucha złością. Wszyscy...
No cóż, ciekawe koncepty to coś, co niezmiennie mnie przyciąga. Dlatego tak bardzo lubię weird fiction, omówienia horrorów analogowych i inne intrygujące media oraz przekazy…
Na szczęście lata 20. XXI wieku to dobry moment, żeby interesować się tego typu wytworami kultury, bo nawet na podstawie gry może powstać świetna książka! Od razu zaznaczę — podchodziłam do historii, znając gamingowy pierwowzór. Sama nie grałam, bo jestem zbyt wielkim cykorem, ale poszukiwanie anomalii to na tyle ciekawy motyw, że… obejrzałam gameplay!
Dzięki Wydawnictwu Kirin mogłam zapoznać się z tą historią w zupełnie innym, bardziej kontrolowanym wymiarze (bo ja generalnie jestem strasznym cykorem, jeśli chodzi o horrory). I wiecie, co się okazało?
Autorowi udało się z tej pozornie prostej historii typu „wyjdź z peronu i unikaj anomalii” zrobić coś więcej niż zapis z przejścia gierki. I za to generalnie uwielbiam tę opowieść. Za fabularną warstwę i bardzo małą objętość (książka ma niewiele ponad 100 stron!).
W moim odczuciu, pomimo wszechobecnej dziwności, książka jest bardzo lekka pod względem narracyjnym. Należy tutaj docenić kunszt autora — przy takiej ilości powtórzeń (wynikającej z „materiału źródłowego”) lektura nie przytłacza. Co więcej, nawet znalazł się „czas antenowy” na przesłanie, choć — jak to zwykle bywa w przypadku literatury japońskiej — jest ono mocno względne, a jego zrozumienie w dużej mierze będzie odbiciem tego, co czytelnik chce ujrzeć.
Czy chcę zdradzać coś z fabuły? Chyba nie… Myślę, że najlepiej samemu zapoznać się ze wszystkim, co Wyjście numer 8 ma do zaoferowania (nawet jeśli zna się pierwowzór).
[barterowa współpraca recenzencka]
Bookstagram: Entropia_Kontrolowana
No cóż, ciekawe koncepty to coś, co niezmiennie mnie przyciąga. Dlatego tak bardzo lubię weird fiction, omówienia horrorów analogowych i inne intrygujące media oraz przekazy…
Na szczęście lata 20. XXI wieku to dobry moment, żeby interesować się tego typu wytworami kultury, bo nawet na podstawie gry może powstać świetna książka! Od razu...
Wyobraźcie sobie taką sytuację:
metro, kobieta z płaczącym dzieckiem, którego nie jest w stanie w żaden sposób uspokoić i pewien wrzeszczący na nią i nakręcający całą sytuację typek. Dookoła żadnych reakcji pozostałych uczestników przejazdu. Jaka jest Wasz reakcja? Zakładacie słuchawki i udajecie, że nic się nie dzieje czy stajecie w obronie kobiety?
Literatura azjatycka, a w tym przypadku japońska jeszcze nie tak dawno temu była dla mnie kompletną tajemnicą. Najpierw w moje ręce wpadły "Dziwne obrazki", książka łącząca w sobie elementy mrocznego kryminału i grozy! Powieść okazała się strzałem w dziesiątkę i kupiła mnie już na starcie! Potem natknąłem się na "Krzyk". W ten ponury kryminał również wpadłem po same uszy! Jakiś czas temu dowiedziałem się o "Wyjściu nr 8", książce ocenianej bardzo wysoko i porównywanej do rewelacyjnych "Dziwnych obrazków". Pomyślałem sobie - muszę to przeczytać! Nie wiedziałem nawet, że książka powstała na podstawie gry komputerowej, która doczekała się również ekranizacji. Co dało mi "Wyjście nr 8"?
Codzienność. Podróż metrem. Nic nowego. Jednak pewnego dnia coś idzie nie tak, jak powinno. Bezimienny mężczyzna podczas rozmowy telefonicznej dowiaduje się, że niedługo zostanie ojcem. Połączenie zostaje nagle przerwane i pozostawia mężczyznę w totalnym osłupieniu. W natłoku emocji, próbując odnaleźć wyjście ze stacji metra bohater trafia do stale zapętlającego się labiryntu. Odnajduje w nim enigmatyczne tabliczki mówiące o różnych anomaliach, które mogą zaprowadzić go do wyjścia nr 8. Przerażające symbole napotkane po drodze zaprowadzą mężczyznę wprost w spiralę szaleństwa.
Za każdym razem pisząc recenzję, zastanawiam się na ile mogę sobie w niej pozwolić, aby nie przesadzić i nie zdradzić za wiele. W przypadku "Wyjścia nr 8" muszę się trochę nagłowić! Książka bowiem nie obfituje w nagłe zwroty akcji oraz cały szereg bohaterów, którym należy się dogłębnie przyjrzeć. Mamy tutaj jednego mężczyznę, który w czasie standardowej podróży metrem trafia do miejsca, z którego nie ma łatwego wyjścia. To labirynt, który stale się zapętla. Labirynt, w którym tajemnicze hasła zapisane na tabliczkach na ścianach głoszą, aby poszukiwać kolejnych anomalii. Owe rzeczy kompletnie niepasujące do sytuacji oraz otoczenia pozwolą naszemu bohaterowi skierować się do wymarzonego wyjścia nr 8. Ale... Pozwolą mu również zajrzeć głęboko w samego siebie, w swoją przeszłość, postanowienia, swoją postawę i decyzje.
"Wyjście nr 8" to krótka książeczka, którą jesteście w stanie przeczytać podczas jednego wieczoru. Książka stawia przed nami pytania o to kim jesteśmy, jakie zachowania przedstawiamy, jakie decyzje podejmujemy oraz... jak nasze postępowanie może wpływać na otoczenie. Książka Kawamury to klaustrofobiczna wyprawa do stacji metra i jednego z jego odcinków, z którego nie ma szybkiego i łatwego wyjścia. Tutaj mamy poszukiwać odpowiedzi na pytania, które potrafią zaważyć na naszym otoczeniu. Mamy poszukiwać anomalii! One z kolei zaprowadzą nas wprost do świata horroru! "Wyjście nr 8" zawiera kilka scenek, które wzbudzą w Was gęsią skórkę i poczucie niepokoju! Kilka razy jest tutaj naprawdę dziwnie!
Język Kawamury jest ultra gładki. Nie ma tutaj żadnych łamańców językowych, nie ma przenośni, które nadałyby książce poetyckiej jakości. Nie ma. Tutaj spotykamy szarą rzeczywistość, która w jednym momencie przeradza się w klaustrofobiczny i naszpikowany symbolami horror! "Wyjście nr 8" to ubrana w minimalistyczną okłądkę książka, którą czyta się jednym tchem. To krótka opowieść, która idealnie rozpali w nas ciekawość tego, co jeszcze jej bohater spotka po drodze do wymarzonego wyjścia z opresji. Czy znajdzie wybawienie? Przekonacie się kiedy sięgniecie po opowieść Kawamury! Mogę ją śmiało polecić!
Wyobraźcie sobie taką sytuację:
metro, kobieta z płaczącym dzieckiem, którego nie jest w stanie w żaden sposób uspokoić i pewien wrzeszczący na nią i nakręcający całą sytuację typek. Dookoła żadnych reakcji pozostałych uczestników przejazdu. Jaka jest Wasz reakcja? Zakładacie słuchawki i udajecie, że nic się nie dzieje czy stajecie w obronie kobiety?
Dzień dobry. Dziś mam dla Was kilka słów o thrillerze psychologicznym. Dusznym i pełnym nieprawidłowości...Zainteresowani? Jeśli tak, to zaczynamy :)
Mężczyzna bez imienia. Wysiadając z metra, gubi wyjście i nie może się wydostać na zewnątrz. Można śmiało rzec, że zostaje uwięziony w podziemiach. Jedyne wskazówki, jakie otrzymuje są takie, że ma szukać nieprawidłowości i kierować się do wyjścia nr 8... Jednak znalezienie go, jest bardzo trudne... A to, co widzi po drodze w trakcie poszukiwań przyprawia go o przerażenie ataki astmy, a nawet utratę i postradanie zdrowych zmysłów... Czy uda mu się odnaleźć wyjście nr 8? Jakie decyzje będzie musiał podjąć podczas poszukiwań? Do jakich wniosków dojdzie? Przeczytajcie, to się dowiecie :)
Należy wspomnieć, że książka ta oparta jest na dosyć znanej grze komputerowej, a na jej podstawie, w poprzednim roku powstał nawet film o tym samym tytule. Jest to historia nieoczywista, trudna, pełna symboli i nieprawidłowości. Na jej podstawie, możemy sami zadać sobie pytania: "Czy my także tkwimy w takim labiryncie?", "Jaka jest droga, aby się wydostać?", "Co powinienem/powinnam zrobić, którą ze ścieżek wybrać, aby okazała się tą właściwą?". Na te pytania nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Musimy tak jak nasz bohater, podjąć ryzyko. I zobaczyć, co się wydarzy. Opcje są dwie. Albo się uda i ruszymy dalej. Lub będziemy musieli wrócić do punktu wyjścia i zacząć od początku. Choć oczywiście może być nam trudno i będziemy sądzili, że już nie damy rady. To jednak, mimo wszystko musimy wciąż próbować. By w końcu znaleźć to upragnione wyjście. I uwolnić się od tego, co tak bardzo nam ciąży.
W trakcie lektury, miałam pewne deja vu. Mianowicie, denerwowało mnie, że dość często czytałam to samo. Schemat się powtarzał. I choć fabuła szła naprzód, ja miałam wrażenie, że cały czas stoję w miejscu. Jak widać, thriller psychologiczny to nie jest to, co lubię najbardziej. Niemniej jest to ciekawa pozycja, która skłania nas do refleksji. Ale też nie skreślam absolutnie ani Autora, ani tym bardziej literatury japońskiej. Bo ostatnia książka, którą przeczytałam była wręcz rewelacyjna. Jak to się mówi, są gusta i guściki, a o nich się nie dyskutuje. Ja jestem zdania, że każdej książce należy dać szansę, bo może się okazać niesamowitą historią. Ta mnie nie porwała, ale też nie zanudziła. Przeciwnie, sprawiła, że "zlasował" mi się mózg. Bardzo mocno oddziałowuje na psychikę. I doskonale pozwala na chwilę oderwać się od tego, o czym w tym momencie myślisz. Jeśli zatem lubisz publikacje nieoczywiste, chcesz się przenieść w zupełnie inny świat, poczuć dreszczyk adrenaliny a może nawet i paniki, to sięgnij po tę lekturę. Jestem ogromnie ciekawa Twoich wrażeń i odczuć. Jeśli uda Ci się zapoznać z tą historią, daj znać w komentarzu, co o niej myślisz. Jak na Ciebie działała. Bardzo dziękuję Wydawnictwu Kirin za egzemplarz do recenzji. Zachęcam Was do zapoznania się z "Wyjście nr 8", a moja ocena to 7⭐️/10 📖
Dzień dobry. Dziś mam dla Was kilka słów o thrillerze psychologicznym. Dusznym i pełnym nieprawidłowości...Zainteresowani? Jeśli tak, to zaczynamy :)
Mężczyzna bez imienia. Wysiadając z metra, gubi wyjście i nie może się wydostać na zewnątrz. Można śmiało rzec, że zostaje uwięziony w podziemiach. Jedyne wskazówki, jakie otrzymuje są takie, że ma szukać nieprawidłowości i...
Historia mężczyzny, którego zwykła podróż do pracy zamienia się w surrealistyczne błąkanie po labiryncie. Pomóc mu ma jedynie wskazówka, by nie przegapił żadnych anomalii. To właśnie ich obecność lub też brak ma wskazać mu kierunek, gdzie ma podążać, by znaleźć wyjście.
Książka jest bardzo króciutka, ma zaledwie 120 stron, więc była dla mnie idealną lekturą na wolną, leniwą niedzielę. Przeczytałam ją na raz, bo tak mnie pochłonęła. Wbrew swojej długości, jest naprawdę pełna akcji, ale bez zbędnych, przydługich opisów. Klaustrofobiczny motyw zapętlonego korytarza, z którego jedynym wyjściem jest uważność i dostrzeganie często sprytnie ukrytych anomalii, bardzo mnie zaciekawił. Bohater zaczyna zauważać niuanse, na które nigdy wcześniej nie zwróciłby uwagi. Z kolei my mamy możliwość poznać go bliżej i zaobserwować jaki wpływ na niego ma ta abstrakcyjna sytuacja.
Co ciekawe, książka ta powstała na podstawie gry komputerowej.
[współpraca recenzencka]
Historia mężczyzny, którego zwykła podróż do pracy zamienia się w surrealistyczne błąkanie po labiryncie. Pomóc mu ma jedynie wskazówka, by nie przegapił żadnych anomalii. To właśnie ich obecność lub też brak ma wskazać mu kierunek, gdzie ma podążać, by znaleźć wyjście.
Książka jest bardzo króciutka, ma zaledwie 120 stron, więc była dla mnie idealną lekturą na wolną,...
„Co się stało? Spodziewam się dziecka”.
Ta krótka wymiana zdań między kobietą a mężczyzną, stawiającą głównego bohatera przed dylematem – być ojcem czy nie – stała się zapalnikiem wywołującym kolejną scenę, a właściwie traumatyczną życiowo sytuację. Mężczyzna pod wpływem emocji opuścił wagon metra i wszedł w korytarze podziemi, by jak najszybciej wyjść z nich i udać się do szpitala, skąd dzwoniła jego partnerka. W rytm Boléra Maurice’a Ravela przemierzane metro powoli zamieniało się w labirynt podobny do zapętlenia linii melodycznej utworu. W miejsce horroru psychicznego z jasnymi zasadami, które mężczyzna przeczytał na tablicy informacyjnej:
„Znaleźć coś nieprawidłowego.
Jeśli znajdę coś nieprawidłowego, mam zawrócić.
Jeśli nie, mam iść dalej.
Gdy będę tak postępował, cyfry zaczną stopniowo rosnąć, z 1 na 2, z 2 na 3 i tak dalej, aż dotrę do wyjścia nr 8”.
Wydawałoby się, że z bardzo prostymi. Ich logika gwarantowała zagubionemu poradzenie sobie z ich zastosowaniem. Wszak pracował jako programista.
A jednak się zgubił!
Powieść, bazując na prostej historii zagubienia się człowieka w korytarzach metra, a ta z kolei na grze komputerowej pod tym samym tytułem, tworzyła niezwykle rozbudowaną i misternie skonstruowaną nadbudowę filozoficzną o życiu i poczuciu człowieczego szczęścia w nim. Metro, zgubienie się, zasady, pojawiające się kolejne postacie drugoplanowe były artefaktami lub symbolami życia, losu, poszukiwania sensu, przyszłości, wartości, celu i szczęścia. Każda scena, pełna dygresji retrospekcyjnych oraz wybiegających w przyszłość, analiz zachowań i dokonanych wyborów czy decyzji, prowadziła do ukazania konsekwencji odzwierciedlających człowiecze zachowania i ich skutki w rzeczywistości realnej. Poczucie wrażenia zapętlonej pułapki, niczym w filmie „Dzień świstaka”, potęgowane przez plakat z pracą Mauritsa Cornelisa Eschera interpretujący Wstęgę Möbiusa, Boléro Maurice’a Ravela, labirynt podziemi, powielanie scen, nawiązania do „Boskiej komedii” Dantego Alighieri, oddawało poczucie piekła życia człowieka, który „dzień w dzień bezrefleksyjnie powtarza ten sam zapętlony schemat zachowania, odwracając wzrok od wszystkiego, co niewygodne”.
Konformizm mężczyzny „zesłał” go do „piekła”.
Do miejsca igrającego z ludzkim umysłem, które „wykorzystuje nasze słabości, zmusza do wyznania win, do analizowania ich wciąż od nowa i do wzbudzania w sobie skruchy”, by ostatecznie uświadomić sobie ten stan – stąd zejście w podświadomość symbolizowane przez powieściowe podziemia metra. Chłopiec, którego dorosły spotyka w trakcie poszukiwania wyjścia nr 8, było jego wewnętrznym „ja”. Wewnętrznym dzieckiem, które jeszcze nie utraciło pierwotnego, czystego, uważnego spojrzenia na rzecz obojętności.
To ono było nadzieją na wyjście z piekła pułapki labiryntu.
Na uwolnienie się z okowów zobojętnienia na otaczający go świat. Na wyjście ze strefy komfortu skazującej go tylko na śnienie o szczęściu. Nie bez powodu autor ujął duszną, przytłaczającą i klaustrofobiczną emocjonalnie historię w klamrę dwóch podobnych scen rozegranych w wagonie metra. To, co wydarzyło się czasowo między nimi w trakcie błądzenia, stworzyło wartość dodaną – znaczącą różnicę. Jednocześnie odpowiedź na pytanie – jak wyjść?
Jak żyć?
Każdy z nas może znaleźć w tym labiryncie inną odpowiedź. Ważne, żeby doprowadziła do wyjścia, czyli zmusiła do wyjścia ze strefy komfortu. Do wyrwania się z poczucia kręcenia się w kołowrotku chomika, by wreszcie zrobić krok w przyszłość, bo „wymarzone życie jest jedynie rezultatem trudnych wyborów, czy iść dalej naprzód, czy zawrócić”.
Piekielnie trudnych wyborów, mimo że zasady są jasne i logiczne.
naostrzuksiazki.pl
„Co się stało? Spodziewam się dziecka”.
Ta krótka wymiana zdań między kobietą a mężczyzną, stawiającą głównego bohatera przed dylematem – być ojcem czy nie – stała się zapalnikiem wywołującym kolejną scenę, a właściwie traumatyczną życiowo sytuację. Mężczyzna pod wpływem emocji opuścił wagon metra i wszedł w korytarze podziemi, by jak najszybciej wyjść z nich i udać się...
"Exit 8" to jedna z najciekawszych gier niezależnych ostatnich lat, choć jest prosta jak konstrukcja cepa. Próbujesz wyjść z zapętlonego korytarza ze stacji metra. Istnieją tu tylko dwie zasady. Jeżeli widzisz anomalię - zawracasz. Jeżeli nie - idziesz dalej. W ten sposób należy pokonać 8 korytarzy. Korytarz wygląda ciągle tak samo - to wyłożona białymi płytkami przestrzeń z kilkoma plakatami na ścianach, trzema drzwiami i spacerującym mężczyzną z walizką, który mija Cię beznamiętnie. Anomalie są niekiedy oczywiste, jak np. gasnące nagle światła, czy facet, który odrywa się ze ścian i na Ciebie biegnie. Ale potrafią być też bardzo subtelne (postacie z plakatu wodzą za Tobą wzrokiem) lub upiorne (nie zapomnę jak wrzasnęłam za pierwszym razem, gdy obróciłam się nagle i stał za mną uśmiechnięty mężczyzna, który w prawidłowej pętli, po prostu mnie mijał i znikał za korytarzem. Gra igra z umysłem, frustruje, gdy popełniasz błędy. Pod koniec bez przerwy wydaje Ci się, że widzisz anomalie (Czy te napisy na plakacie się właśnie zmieniły? Czy kratka wentylacyjna nie jest odrobinę przesunięta?).
I dokładnie takich samych emocji doświadcza bohater powieści, która powstała na podstawie gry (tak jest, nie odwrotnie!) i która posłużyła też za scenariusz do filmu. Byłam niezwykle zaciekawiona jak z gry, w której nie ma dialogów, w której nie wiemy nawet kim jesteśmy, uda się stworzyć opowieść przykuwającą czytelnika - nie tylko gracza. Ale udało się wyśmienicie.
W powieści głównym bohaterem jest młody chłopak, który dowiaduje się od swojej byłej dziewczyny, że jest ona w ciąży. W momencie, w którym dzwoni ona do niego ze szpitala z pytaniem, co teraz ma zrobić, on wysiada z metra i trafia do owej tajemniczej pętli. Sygnał telefoniczny się zrywa, a bezimienny bohater będzie próbował nie tylko pokonać ten liminalny labirynt, ale też się zdecydować, co odpowiedzieć dziewczynie.
Ta metaforyczna walka ze swoimi myślami, strachem, wychodzeniem ze strefy komfortu, paranoiczną obsesją na temat ojcostwa, na które nie jest się gotowym, prezentowana jest w formie anomalii. W książce i filmie padają też słowa o tym, że żyjemy w piekle codzienności, że każdy nasz dzień wygląda tak samo, jeździmy do pracy, jesteśmy zobojętniali na wszystko, nawet ludzką krzywdę i to właśnie one, w połączeniu z paraliżem decyzyjnym, który dotyka każdego z nas, sprawiają, że choć powieść ma zaledwie 114 stron, to kończy się nią z refleksją. Zwłaszcza, że zakończenie jest dla mnie dość otwarte w interpretacji (film obiera dosadniejszą drogę).
Ciekawym zabiegiem jest wplecenie do tej historii losów dwóch innych ludzi - owego mężczyzny z teczką i małego chłopca. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć, czym jest owy korytarz.
"Exit 8" to jedna z najciekawszych gier niezależnych ostatnich lat, choć jest prosta jak konstrukcja cepa. Próbujesz wyjść z zapętlonego korytarza ze stacji metra. Istnieją tu tylko dwie zasady. Jeżeli widzisz anomalię - zawracasz. Jeżeli nie - idziesz dalej. W ten sposób należy pokonać 8 korytarzy. Korytarz wygląda ciągle tak samo - to wyłożona białymi płytkami przestrzeń...
Genki Kawamura to japoński pisarz i scenarzysta filmowy. Zadebiutował powieścią „A gdyby tak ze świata zniknęły koty?”, która osiągnęła sukces w Japonii i ukazała się w 34 krajach.
„Wyjście nr 8” to thriller psychologiczny, który opiera się na podstawie gry komputerowej „The Exit 8”, wydanej przez Kotake Create. Kawamura odpowiada również za scenariusz i reżyserię filmu „The Exit 8”, który w Polsce miał swoją premierę 26 września 2025 roku.
Książka opowiada historię mężczyzny, o nieznanym dla nas imieniu, który gubi się w podziemiach metra. Starając się znaleźć wyjście, orientuje się, że błądzi w pętli, za każdym razem stając twarzą w twarz z tabliczką z napisem „Wyjście nr 8”. Podpowiedź jak wyjść z pętli stanowi dla niego jedynie tabliczka informacyjna, która informuje go, że w przypadku anomalii ma zawrócić, a gdy nie zauważy żadnej, iść w stronę wyjścia numer osiem.
Powieść napisana jest bardzo przyjaznym i prostym językiem.
Jeśli ktoś grał w grę, na której podstawie napisana jest książka, pewnie nie będzie zaskoczony jej zawartością. Na początku powieści widnieje też informacja o tym, że jeśli ktoś chce wpierw doświadczyć filmu, ma zawrócić, co może nakierować czytelnika, który może na początku chciałby zobaczyć film.
Moim zdaniem książka ta przypadnie do gustu najbardziej fanom gry „The Exit 8” oraz czytelnikom, którzy interesują się literaturą japońską. Mnie osobiście sama lektura się podobała, mimo że znałam całą fabułę od samego początku i dalej myślę, że warto ją przeczytać, nawet jeśli zna się jej zawartość.
N.K.
Szkolny Klub Recenzenta
Genki Kawamura to japoński pisarz i scenarzysta filmowy. Zadebiutował powieścią „A gdyby tak ze świata zniknęły koty?”, która osiągnęła sukces w Japonii i ukazała się w 34 krajach.
„Wyjście nr 8” to thriller psychologiczny, który opiera się na podstawie gry komputerowej „The Exit 8”, wydanej przez Kotake Create. Kawamura odpowiada również za scenariusz i reżyserię filmu...
,,Wyjście nr 8" zaczyna się bardzo niepozornie. Zatoczone metro, zmęczeni ludzie, jednym z nich jest narrator. Na wprost niego siedzi kobieta z płaczącym dzieckiem, próbuje go uspokoić ale to nie przynosi efektu. W pewnym momencie zdenerwowany współpasażer zaczyna na nią krzyczeć. Na szczęście narrator zbliża się do swojej stacji i pośpiesznie ucieka by nie musieć podejmować jakiejkolwiek akcji. Wtedy też dzwoni do niego była dziewczyna by podzielić się czymś niepokojącym. Połączenie urywa się nieoczekiwanie a narrator orientuje się, że znalezienie wyjścia nr 8 nie będzie takie łatwe.
Chciałoby się powiedzieć, prosta, króciutka opowieść. Jeden bohater, jedno miejsce i fabuła przypominająca grę komputerową. Znajdź kolejne elementy aby przejść kolejny poziom. Tylko, że to zaledwie wierzchnia warstwa. Pod nią kryje jest niepojąca, emocjonująca, budząca wątpliwości opowieść o błędach i ciągnącym się w nieskończoność rachunku sumienia. Narrator zmuszony niczym mitologiczny Syzyf do powtarzania w kółko tego samego ma okazję by poznać lepiej siebie, zrozumieć swoje emocje, zmierzyć się ze swoją przeszłością ale i wizją przyszłości by móc finalnie zmotywować się do działania.
Ta powieść to gratka dla wielbicieli krótkiej formy ale w bardzo nowoczesnym wydaniu. Skondensowana treść skupia się na tym co ważnie, nie dając zbytniej przestrzeni na odpoczynek. Jak w grze obrazy się szybko zmieniają a spostrzegawczość i wrażliwość jest kluczowa. Zaskakująca powieść, którą w prawdzie czyta się ekspresowo ale szybko nie wychodzi z głowy.
,,Wyjście nr 8" zaczyna się bardzo niepozornie. Zatoczone metro, zmęczeni ludzie, jednym z nich jest narrator. Na wprost niego siedzi kobieta z płaczącym dzieckiem, próbuje go uspokoić ale to nie przynosi efektu. W pewnym momencie zdenerwowany współpasażer zaczyna na nią krzyczeć. Na szczęście narrator zbliża się do swojej stacji i pośpiesznie ucieka by nie musieć...
„Wyjście nr 8” Genki Kawamury to krótka, ale niezwykle intensywna powieść — duszny, klaustrofobiczny thriller psychologiczny, który wciąga czytelnika w labirynt nie tylko podziemnego metra, lecz także ludzkiego umysłu.
Głównym bohaterem jest bezimienny mężczyzna, który gubi się w podziemiach metra. Korytarze wydają się nie mieć końca, przestrzeń zapętla się, a czas traci swoje znaczenie. Jedyną wskazówką staje się tajemnicza tablica z instrukcją: obserwuj, nie przegap anomalii, zawróć, jeśli ją znajdziesz, i kieruj się do wyjścia nr 8. Proste zasady szybko okazują się pułapką, bo rzeczywistość zaczyna delikatnie się deformować. Niby wszystko wygląda tak samo — a jednak coś się nie zgadza.
Fabuła opiera się na powtarzalności i napięciu budowanym poprzez drobne zmiany. To historia minimalistyczna, oszczędna w środkach, a przez to jeszcze bardziej niepokojąca. Kawamura doskonale operuje atmosferą — poczuciem osaczenia, dezorientacji i narastającej paranoi. Czy to świat się zmienia, czy percepcja bohatera zaczyna zawodzić? Granica między rzeczywistością a iluzją stopniowo się zaciera.
Tematycznie książka dotyka lęku przed utknięciem — w miejscu, w schemacie, w życiu. To opowieść o samotności w tłumie, o mechanicznej codzienności i o tym, jak łatwo przeoczyć „anomalię” w swojej własnej rzeczywistości. Można ją czytać dosłownie jako thriller, ale też symbolicznie — jako metaforę egzystencjalnego zagubienia. Przesłanie nie jest podane wprost, ale wybrzmiewa wyraźnie: czasem największym zagrożeniem nie jest labirynt, lecz brak uważności.
Styl Kawamury jest chłodny, precyzyjny i oszczędny. Zdania są krótkie, rytmiczne, potęgujące napięcie. Autor nie epatuje grozą, raczej sączy ją powoli, niemal niezauważalnie. To minimalizm, który działa na wyobraźnię mocniej niż rozbudowane opisy.
Podczas czytania towarzyszy uczucie niepokoju i klaustrofobii. Pojawia się napięcie, lekka dezorientacja, momentami wręcz frustracja — dokładnie taka, jakiej doświadcza bohater. To książka, którą czyta się szybko, ale która zostawia po sobie pytania.
„Wyjście nr 8” to thriller psychologiczny z elementami grozy i metaforycznej prozy egzystencjalnej. Spodoba się czytelnikom lubiącym krótkie, intensywne formy, atmosferę rodem z japońskich historii niesamowitych oraz opowieści balansujące na granicy realizmu i absurdu.
Krótka, hipnotyzująca i niepokojąca historia o zagubieniu i uważności — jeśli lubicie literackie labirynty, zdecydowanie warto wejść do tego metra i spróbować odnaleźć własne wyjście nr 8.
„Wyjście nr 8” Genki Kawamury to krótka, ale niezwykle intensywna powieść — duszny, klaustrofobiczny thriller psychologiczny, który wciąga czytelnika w labirynt nie tylko podziemnego metra, lecz także ludzkiego umysłu.
Głównym bohaterem jest bezimienny mężczyzna, który gubi się w podziemiach metra. Korytarze wydają się nie mieć końca, przestrzeń zapętla się, a czas traci...
Metro. Tłum.
Ruch bez celu.
Ludzie obok siebie, a jednak osobno.
Płacz dziecka rozdziera ciszę,
krzyk mężczyzny ginie w hałasie,
kobieta skulona w sobie
staje się niewygodnym widokiem.
Wszyscy odwracają wzrok.
Bo łatwiej nie widzieć.
Bo to „nie moja sprawa”.
Jeden telefon wytrąca mnie z automatyzmu.
Czy można być ojcem, nie chcąc nim być?
Czy odpowiedzialność da się ominąć
jak niechciane spojrzenie w metrze?
Gubię się na stacji,
wchodzę w korytarz nieskończoności.
Krążę.
Każde okrążenie to próba dostrzeżenia pęknięcia w systemie
luki,
nieprawidłowości,
resztki moralnej czujności.
Ta klaustrofobiczna przestrzeń nie jest tylko miejscem.
Jest stanem psychicznym.
Jest sumieniem, które nie pozwala już milczeć.
Za obojętność.
Za brak reakcji.
Za decyzje odkładane „na potem”.
Im dłużej trwam w tej pętli,
tym cięższy staje się jej ciężar.
Chaos w sercu narasta,
a poszukiwanie wyjścia zaczyna przypominać… wstawanie z kolan.
Bo wcześniej codzienność była powolnym upadkiem.
Teraz pojawia się szansa, by się obudzić.
Pozostaje jedno pytanie:
czy dalej będę odwracać wzrok,
czy wreszcie odważę się spojrzeć światu w oczy?
„Wyjście nr 8” to duszny, klaustrofobiczny thriller psychologiczny,
który nie pozwala czytelnikowi zachować bezpiecznego dystansu.
To opowieść o społecznej apatii, rozproszonej odpowiedzialności
i o tym, jak bardzo nauczyliśmy się „nie mieszać”.
Ta historia działa jak lustro.
Jak wyrzut sumienia.
Jak pętla codzienności, w której tkwimy, często z własnego wyboru, z wygody.
Autor w niemal filmowy sposób pokazuje,
że wymarzone życie nie jest nagrodą ani przypadkiem.
Jest konsekwencją trudnych, niekomfortowych decyzji.
Czasem trzeba się zatrzymać.
Czasem zawrócić.
Bo każda decyzja,także ta o bierności ma swoją cenę.
Metro. Tłum.
Ruch bez celu.
Ludzie obok siebie, a jednak osobno.
Płacz dziecka rozdziera ciszę,
krzyk mężczyzny ginie w hałasie,
kobieta skulona w sobie
staje się niewygodnym widokiem.
Wszyscy odwracają wzrok.
Bo łatwiej nie widzieć.
Bo to „nie moja sprawa”.
Jeden telefon wytrąca mnie z automatyzmu.
Czy można być ojcem, nie chcąc nim być?
Czy odpowiedzialność da się...
Ta książka ma rozmiar standardowej jednotomówki mangowej, ale opowieść, którą kryje, pamięta się na długo po przeczytaniu...
Pozornie główny motyw wydaje się dość oklepany: oto główny bohater, młody chłopak, którego imienia nawet nie poznajemy, trafia do dziwnej czasowej pętli, która uniemożliwia mu wyjście z tuneli metra. Ale czy sytuacja, w której się znalazł, będzie spowodowana jakimiś demonicznymi mocami, czy raczej będzie wynikała z męczących go moralnych dylematów i wyrzutów sumienia?
Oto bowiem jego monotonną egzystencję przerwały dwa wydarzenia: najpierw obserwował, jak w metrze jeden z pasażerów atakuje kobietę, której dziecko przez całą drogę płakało. Mały być może był chory, może płakał z innego powodu - w każdym razie nikt nie stanął w obronie jego atakowanej matki. Nie stanął również nasz główny bohater, który uznał, że sprawa go nie dotyczy, a płacz dziecka faktycznie był w sumie frustrujący.
Druga rzecz, to fakt, że zadzwoniła do niego dziewczyna, oznajmiając, że jest w ciąży. I że właśnie udaje się do szpitala na badania oraz po to, by podjąć decyzję, czy chce dziecko urodzić, czy nie. Rozmowa zostaje ucięta, gdy telefon traci zasięg, a główny bohater zostaje z natłokiem myśli w głowie i obawami, czy będzie umiał odnaleźć się w roli ojca.
Decyduje się zamiast jechać do pracy, odnaleźć szpital, w którym jest jego dziewczyna. Ale gdy próbuje wyjść z metra, stwierdza, że utknął tam, że wraca cały czas w to samo miejsce. Wkrótce okaże się, że będzie musiał stawić czoła nie tylko swoistym zasadom gry, które umożliwią mu wydostanie się na powierzchnię, ale przede wszystkim - zetknąć się z anomaliami, które być może uświadomią mu na jakim życiowym zakręcie się znalazł.
Może nie nazwałabym tej historii thrillerem, ale atmosfera jest tu rzeczywiście duszna i klaustrofobiczna. I nie tylko budzi niejeden dreszcz na plecach, ale z pewnością przypomni o sobie, gdy człowiek sam będzie chciał wydostać się z metra albo innego podziemnego przejścia :D
Polecam wszystkim, którzy lubią takie klimaty ;)
Ta książka ma rozmiar standardowej jednotomówki mangowej, ale opowieść, którą kryje, pamięta się na długo po przeczytaniu...
Pozornie główny motyw wydaje się dość oklepany: oto główny bohater, młody chłopak, którego imienia nawet nie poznajemy, trafia do dziwnej czasowej pętli, która uniemożliwia mu wyjście z tuneli metra. Ale czy sytuacja, w której się znalazł, będzie...
„Wyjście nr 8” Genki Kawamura
Duszny thriller psychologiczny inspirowany grą komputerową. Historia doczekała się również ekranizacji w 2025 roku.
Bezimienny mężczyzna trafia do podziemnych korytarzy metra w Japonii. Początkowo nie wie, co się dzieje ma wrażenie, że krąży w kółko. W końcu natrafia na tajemniczą tabliczkę z zasadami:
„Nie ignoruj żadnych nieprawidłowości. Jeśli dostrzeżesz nieprawidłowość natychmiast zawróć. Jeśli nie dostrzeżesz żadnej nieprawidłowości nie zawracaj. Droga na zewnątrz prowadzi przez wyjście numer 8.”
Od tego momentu musi być czujny i skoncentrowany, by odnaleźć pozornie nieosiągalne wyjście nr 8. Błądząc po tym samym korytarzu, doświadcza coraz dziwniejszych anomalii. Od małych nieprawidłowości w otoczeniu przez dziwne nagłe wizje i mężczyznę który cały czas podąża samą ścieżką. Pojawiają się pytania: czy trafił tam za coś, co zrobił? czy da się oczyścić sumienie i zmienić swoje życie? czy każdy z nas mógłby znaleźć się w takim miejscu?
Ta książka jest niesamowicie wciągająca i totalnie wywraca umysł na lewą stronę. Po lekturze obejrzałam również film i tu mała rada nie oglądajcie ekranizacji przed przeczytaniem książki.
Co ważne, ani książka, ani film nie dają jednoznacznych odpowiedzi. Historia opiera się na niedopowiedzeniach, nie wszystko jest wyjaśnione, nie do końca wiemy, co naprawdę dzieje się z bohaterem. I właśnie dzięki temu zostaje z nami na dłużej.
Polecam ! książka jest krótka, intensywna i bardzo wciągająca. A film? Idealny jako deser, jeśli chcecie, żeby mózg naprawdę wam się „zlasował”.
„Wyjście nr 8” Genki Kawamura
Duszny thriller psychologiczny inspirowany grą komputerową. Historia doczekała się również ekranizacji w 2025 roku.
Bezimienny mężczyzna trafia do podziemnych korytarzy metra w Japonii. Początkowo nie wie, co się dzieje ma wrażenie, że krąży w kółko. W końcu natrafia na tajemniczą tabliczkę z zasadami:
„Nie ignoruj żadnych...
Czy zdążyło Ci się zgubić na dworcu? Jeśli tak, to przeżył_ś przygodę podobną do głównego bohatera powieści Genki Kawamury "Wyjście nr 8"😉
#współpracabarterowa #recenzja
"Wyjście nr 8" to thriller psychologiczny, którego krótka forma niesie jednak wiele treści.
Młody mężczyzna - informatyk jedzie metrem i jest świadkiem werbalnego ataku na matkę płaczącego dziecka. Nikt nie reaguje, nikt nie staje w jej obronie. Współpasażerowie odwracają wzrok lub dalej scrollują media społecznościowe. Podczas podróży kontaktuje się z nim była dziewczyna z informacją o ciąży. Zakłócenia w odbiorze połączenia i atak astmy nie daje mu dokończyć rozmowy. Schodząc w podziemia, gubi się i odkrywa, że znajduje się w plątaninie korytarzy, w istnym labiryncie. Aby z niego wyjść, musi kierować się anomaliami - zgodnie z informacją ostrzegawczą. Tylko tak może odnaleźć tytułowe wyjście nr 8. Czy to mu się uda?
Mężczyzna podczas panicznej walki o odnalezienie właściwej drogi przeżywa natłok myśli. Poznajemy jego trudną przeszłość, która rzutuje na to, kim jest teraz. Labirynt jest metaforą życia, które może stać się pułapką, iluzją, życiem pełnym obojętności wobec innych, bo tak jest bezpieczniej, wygodniej i prościej. Przeglądanie zdjęć i filmów z dramatycznych wydarzeń na świecie umacnia bezrefleksyjność, obojętność i wewnętrzną pustkę. I choć książka jest thrillerem, który wywołuje takie emocje, jakie dobry thriller powinien, to daje też dużo do myślenia o jakości dzisiejszego życia i człowieczeństwa.
Myślę, że każdy z nas trafia w którymś momencie swojego życia do takiego labiryntu, ale nie każdy odnajduje wyjście nr 8. Czytajcie, warto!
Serdecznie dziękuję @wydawnictwokirin za egzemplarz recenzencki ❤️
Czy zdążyło Ci się zgubić na dworcu? Jeśli tak, to przeżył_ś przygodę podobną do głównego bohatera powieści Genki Kawamury "Wyjście nr 8"😉
#współpracabarterowa #recenzja
"Wyjście nr 8" to thriller psychologiczny, którego krótka forma niesie jednak wiele treści.
Młody mężczyzna - informatyk jedzie metrem i jest świadkiem werbalnego ataku na matkę płaczącego dziecka. Nikt...
Dwie myśli po lekturze. Po pierwsze, dwie ostatnie lektury japońskie, dwa przeciwne odczucia. Osławiona, gruba powieść "Piersi i jajeczka", która miała poruszać ważne tematy, okazała się niemal 500 stronami kompletnie o niczym, z mętnymi, wydumanymi problemami. "Wyjście nr 8", cieniuteńka powieść, która powstała na podstawie gry bez fabuły, okazała się pełna symboliki, niejednoznaczna, nakłaniająca do refleksji i pozostająca w głowie jeszcze na długo po lekturze. Po drugie, właśnie dla takich książek sięgam uparcie po kolejne dzieła danego autora, nawet jeśli poprzednie mnie nie przekonały. Dobrze pamiętam wrażenia z poprzednich powieści Kawamury. "A gdyby tak..." - kicz, ciekawy pomysł w niedopracowanym wydaniu. "Sto kwiatów" - znaczna poprawa w warsztacie, ale autor złapał za wiele srok za jeden ogon. "Wyjście nr 8" ukazuje już autora dojrzałego, który wprawdzie nadal stosuje oczywistą symbolikę (Bolero, Escher, Boska komedia), ale potrafi już zaangażować czytelnika, skłonić go do zadania sobie pytania: "A ile razy ja przegapiłem już jakąś anomalię?". Chcę więcej.
Dwie myśli po lekturze. Po pierwsze, dwie ostatnie lektury japońskie, dwa przeciwne odczucia. Osławiona, gruba powieść "Piersi i jajeczka", która miała poruszać ważne tematy, okazała się niemal 500 stronami kompletnie o niczym, z mętnymi, wydumanymi problemami. "Wyjście nr 8", cieniuteńka powieść, która powstała na podstawie gry bez fabuły, okazała się pełna symboliki,...
Niechaj pierwszy rzuci kamień ten, który nigdy nie zgubił się w drodze. Szczególnie po imprezie, po której wewnętrzna nawigacja gubi zasięg. Oj... jak my wtedy żałujemy każdego wypitego kieliszka! W myślach przepraszamy wszystkich za wszystko, byle tylko przerwać wędrowne katusze i znaleźć się w przytulnych ścianach własnego domu. No, chyba, że zgubiliśmy się w Japonii i to na dodatek na trzeźwo. Tam może zdarzyć się wszystko...
Genki Kawamura stworzył powieść opartą na popularnej grze komputerowej, która doczekała się również filmowej ekranizacji. "Wyjście nr 8" to historia bezimiennego mężczyzny, który po wyjściu z metra gubi się w podziemnych korytarzach. Poszukując drogi wyjścia szybko odkrywa, że wraca do miejsca, w którym był już wcześniej. Czy tajemnicza tablica informacyjna nakazująca szukać "nieprawidłowości" okaże się być drogowskazem prowadzącym do wyjścia? W trakcie wędrówki po podziemiu napotyka osoby, które zmuszają go do kolejnej podróży – w głąb samego siebie. Jak zakończy się ta podróż?
Warto dodać, że Genki Kawamura jest również odpowiedzialny za scenariusz i reżyserię filmu "Exit 8", który na Festiwalu Cannes otrzymał owację na stojąco. W Japonii film ten uzyskał rekordową sprzedaż biletów w pierwszych dniach jego wyświetlenia. A sama książka? Jak to bywa w przypadku japońskich powieści, panuje w niej subtelny klimat. Akcja nie jest wartka, jednak mocno wciągająca. Ten thriller psychologiczny swoją dusznością przenosi czytelnika w miejsce gdzie odbywa się fabuła. Cierpiący na klaustrofobię mogą czuć niepokój. Problem polega na tym, że jak już zaczniesz czytać, okazuje się, że nie ma wyjścia, musisz dokończyć!
Niechaj pierwszy rzuci kamień ten, który nigdy nie zgubił się w drodze. Szczególnie po imprezie, po której wewnętrzna nawigacja gubi zasięg. Oj... jak my wtedy żałujemy każdego wypitego kieliszka! W myślach przepraszamy wszystkich za wszystko, byle tylko przerwać wędrowne katusze i znaleźć się w przytulnych ścianach własnego domu. No, chyba, że zgubiliśmy się w Japonii i to...
Młody mężczyzna jest świadkiem awantury w metrze. Widzi jak ktoś krzyczy na kobietę z płaczącym dzieckiem. Nie reaguje jak wszyscy inni pasażerowie. Otrzymuje wiadomość od byłej dziewczyny i jego życie się wywraca. Nie wie jaką podjąć decyzje i jak ma jej i sobie pomóc. Chcąc opuścić metro zostaje uwięziony w zapętlonym wyjściu nr. 8. Aby z niego uciec musi odnaleźć nieprawidłowości. Czy uda mu się wyjść?
~~
Ta książka jest wręcz klaustrofobiczna. Krótka, intensywna powieść psychologiczna. Ukazuje społeczeństwo, nasze zachowania. Jak często odwracamy wzrok od różnych zdarzeń. Jak nie pomagamy innym, nie interweniujemy gdy komuś dzieje się krzywda. Uciekamy wzrokiem, patrzymy w telefon. Udajemy, że nic się nie dzieje. Żyjemy w zapętleniu, nie widząc otaczającego nas zła.
Kiedy jednak zdecydujemy się zareagować mamy szanse wyjść poza schemat. Możemy odmienić swój los oraz innych spotkanych na naszej drodze. Kiedy uważnie się przyjrzymy co jest nie tak mamy możliwość zmiany naszego położenia i wydostania się ze schematu.
To co spotyka bohatera spotyka nas na co dzień. Jedne anomalnie są delikatne, błahe nie zwracamy na nie uwagi. Inne zaś potrafią wzbudzić w nas strach, ukryte pragnienia i zmusić nas do działania. Nakłonić abyśmy przestali być bierni.
Książka została oparta na grze komputerowej o nazwie „Exit 8”. Powstał również film o tym tytule. Zachęcam jednak do przeczytania tej krótkiej historii i przeżyciu tego nieco inaczej. Zagłębić się w siebie i odpowiedzieć sobie na pytanie „czy też jestem zamknięty w takim labiryncie?”. Wyjście może okazać się trudne wręcz niemożliwe. Wymaga od nas zmiany myślenia i postępowania. Może się jednak okazać, że warto to zrobić.
Ja książkę oceniam na 9/10. Mam słabość do azjatyckiej literatury. Zawsze potrafi poruszyć we mnie coś o czym na co dzień nie myślę. Za to ją uwielbiam.
Młody mężczyzna jest świadkiem awantury w metrze. Widzi jak ktoś krzyczy na kobietę z płaczącym dzieckiem. Nie reaguje jak wszyscy inni pasażerowie. Otrzymuje wiadomość od byłej dziewczyny i jego życie się wywraca. Nie wie jaką podjąć decyzje i jak ma jej i sobie pomóc. Chcąc opuścić metro zostaje uwięziony w zapętlonym wyjściu nr. 8. Aby z niego uciec musi odnaleźć...
Niespodziewanie mężczyzna gubi się w korytarzach metra. Próbując się wydostać podążą zgodnie z tablicą informacyjną, która każe mu szukać „nieprawidłowości” i zmierzać do „wyjścia numer 8”.
Książka metaforyczna, pełna symboli oraz odniesień, w szczególności do tzw. zwyczajnego życia, które można przyrównać właśnie do labiryntu korytarzy metra. Powtarzalna codzienność, jak mijane podobnych do siebie korytarzy. Rutynowe czynności, te same spotykane osoby, na które rzadko zwracamy uwagę. Skupienie na kolejnym "przetrwaniu" dnia, a niezauważanie zdarzeń dziejących się obok. Wtapianie się w tłum, unikanie trudnych decyzji. Trudno to wszystko przerwać oraz zmienić na nieszablonowe.
Krótkie opowiadanie, a tak bardzo pobudzające do refleksji. Autorowi dość prostym przekazem, co jest oznaką mistrzowskiego kunsztu, udało się zainspirować do zastanowienia się, choćby na chwilę, nad wyborem innych ścieżek (korytarzy) we własnym życiu.
Niespodziewanie mężczyzna gubi się w korytarzach metra. Próbując się wydostać podążą zgodnie z tablicą informacyjną, która każe mu szukać „nieprawidłowości” i zmierzać do „wyjścia numer 8”.
Książka metaforyczna, pełna symboli oraz odniesień, w szczególności do tzw. zwyczajnego życia, które można przyrównać właśnie do labiryntu korytarzy metra. Powtarzalna codzienność,...
Główny bohater żyje jak wielu z nas, w rutynie, w powtarzalności, w unikaniu tego, co niewygodne. Gdy jednak staje przed koniecznością podjęcia ważnej życiowej decyzji, trafia do podziemi metra i… gubi się. Błądzi w korytarzach niczym w nieskończonym, zapętlonym labiryncie. Jego jedyną wskazówką jest tajemnicza tablica informacyjna, która każe mu wypatrywać „nieprawidłowości” i odnaleźć nieuchwytne „wyjście numer 8”.
Genki Kawamura, znany mi dotąd z innych, bardziej obyczajowych historii, tym razem zaskakuje mrocznym, psychologicznym thrillerem inspirowanym grą. Z jednej strony to historia próby wydostania się z pułapki, lecz z drugiej bardzo czytelna metafora życia, uciekania od trudnych spraw i krążenia w kółko wokół własnych decyzji. Bo czy nasze życie nie bywa właśnie takim labiryntem?
Książka trzyma w napięciu, mimo że jest krótka, wręcz idealna na jeden intensywny wieczór. Pełno w niej symboli i odniesień, między innymi do sztuki Mauritsa Eschera, mistrza iluzji optycznych. Pojawia się tutaj obraz dziewięciu mrówek maszerujących bez końca po wstędze w kształcie ósemki, mrówek uwięzionych w pętli nieskończoności. Trudno nie zobaczyć w tym ludzi, którzy tkwią w swoich schematach, lękach i wyborach.
Na pierwszy rzut oka to po prostu dobry, sprawnie napisany thriller, ale gdy zajrzeć głębiej, okazuje się przypowieścią o ludzkiej bierności, trudnych wyborach, strachu przed zmianą i o tym, jak łatwo utknąć w życiowym „pomiędzy”. To książka, którą można rozkładać na czynniki pierwsze, interpretować, odkrywać nowe symbole i wracać do niej myślami nawet po zakończeniu lektury. Zostawia czytelnika z gonitwą myśli i pytaniem: gdzie jest moje własne wyjście numer 8?
Główny bohater żyje jak wielu z nas, w rutynie, w powtarzalności, w unikaniu tego, co niewygodne. Gdy jednak staje przed koniecznością podjęcia ważnej życiowej decyzji, trafia do podziemi metra i… gubi się. Błądzi w korytarzach niczym w nieskończonym, zapętlonym labiryncie. Jego jedyną wskazówką jest tajemnicza tablica informacyjna, która każe mu wypatrywać...
"Wyjście nr 8" autorstwa scenarzysty filmowego Genkiego Kawamury (Wydawnictwo Kirin)
Książka otrzymana w ramach współpracy barterowej.
Nie przeocz żadnych nieprawidłowości - a jeśli je znajdziesz, zawróć. Jeśli nie - idź dalej, aż dojdziesz do wyjścia nr 8.
Bezimienny mężczyzna gubi się w labiryncie podziemnych korytarzy metra, kierując się jedynie tajemniczą tablicą. Spotykane po drodze anomalie są niepokojące i przerażające, a każdy krok przybliża go do enigmatycznego, nieuchwytnego celu.
Moja wiedza o historii kończyła się na vlogu, w którym YouTuberka "Nieuczesana" opowiadała o podkładaniu głosu w filmie. Tylko i aż tyle. Z filmami mi ostatnio nie po drodze, stąd wolałem sięgnąć po książkę - i okazała się dobra. Po prostu dobra!
"Wyjście nr 8" to książka ekstremalnie krótka, na granicy opowiadania (111 stron), ale technicznie napisana solidnie - historię łatwo zrozumieć i bez problemu śledzić aż do końca. Nie była specjalnie wymagająca, ale mimo to w pewnym momencie pogubiłem się i musiałem jeden rozdział czytać ponownie. Niemniej byłem ciekawy, czym okaże się cała „anomalia”.
Autora nie znałem z innych dzieł, które, z tego co wiem, nie były thrillerami, ale poradził sobie dobrze. Co prawda wielkiego napięcia nie było i brakowało tzw. głębi, ale myślę, że jego scenariusz na ekranach kin sprawdziło się znacznie lepiej. To po prostu wystarczająco dobra książka - bez szczególnych zachwytów, ale i wad. Dała mi 2–3 godziny dobrej zabawy i zasiała szczyptę refleksji po zakończeniu.
Trudno mi powiedzieć, dla kogo jest ta pozycja, ale chyba dla takich jak ja - którzy nie chcą oglądać filmu, albo dla tych, którzy naprawdę pokochali film i chcą spędzić jeszcze trochę czasu w tej historii. Ja wystawiam solidne 6,5/10.
"Wyjście nr 8" autorstwa scenarzysty filmowego Genkiego Kawamury (Wydawnictwo Kirin)
Książka otrzymana w ramach współpracy barterowej.
Nie przeocz żadnych nieprawidłowości - a jeśli je znajdziesz, zawróć. Jeśli nie - idź dalej, aż dojdziesz do wyjścia nr 8.
Bezimienny mężczyzna gubi się w labiryncie podziemnych korytarzy metra, kierując się jedynie tajemniczą tablicą....
Pierwszy rozdział tej powieści przypomniał mi wiersz Zbigniewa Herberta "Pan Cogito czyta gazetę". Śmierć, wojny, wypadki - tyle tego wokół, że bezmyślnie, bez refleksji i uczuć przelatujemy przez tytuły, przewijamy wiadomości. Stajemy się nieczuli na świat i na tych, którzy obok. W skali mikro mamy to w tej powieści - płaczące dziecko w zatłoczonym metrze i reakcje pasażerów dają początek (czy rzeczywiście?) przygody głównego bohatera.
Mężczyzna w jednej chwili z w miarę poukładanego życia przeskakuje do matni, labiryntu, pułapki. Podziemia metra stają się więzieniem, w którym tylko spostrzegawczość może uratować. Informacja na ścianie jest niby prosta - nie przeocz anomalii. Jeśli je zauważysz - zawróć, jeśli nie - idź dalej. Wyjście numer 8 to wolność.
Towarzyszymy bezimiennemu mężczyźnie w jego delirycznej przeprawie, w której rzeczywistość miesza się z iluzją. Zmieniające się plakaty, pojawiające się postaci, zmysły o krok od postradania. Momentami dramat, momentami horror. Tu nie można za dużo napisać, tu element zaskoczenia jest istotny.
Książka oparta jest na grze, na jej podstawie powstał też film. Film widziałam i - nie ukrywam - żałuję, że książka nie była pierwsza, bo wtedy podobałaby mi się jeszcze bardziej.
Doceniam duszną atmosferę i drugie dno tej powieści. Niby literatura rozrywkowa, a przecież metaforycznie ukazuje człowieka pod życiową ścianą. Co zrobić? Co wybrać? Jedni w końcu dotrą do wyjścia numer 8, inni będą wiecznie błądzić w podziemiach...
Pierwszy rozdział tej powieści przypomniał mi wiersz Zbigniewa Herberta "Pan Cogito czyta gazetę". Śmierć, wojny, wypadki - tyle tego wokół, że bezmyślnie, bez refleksji i uczuć przelatujemy przez tytuły, przewijamy wiadomości. Stajemy się nieczuli na świat i na tych, którzy obok. W skali mikro mamy to w tej powieści - płaczące dziecko w zatłoczonym metrze i reakcje...
Dziękuję za książkę Wydawnictwu Kirin
Akcja recenzencka portalu Lubimy czytać.
Przeczytałam książkę w jeden wieczór…i tak mocno mnie wciągnęła…wręcz oplotła swoją nieoczywistością , zamknęła w szczelnym kręgu. Szukałam wyjścia…ale im dalej szłam, tym mniej wiedziałam, czy pragnę odnaleźć drogę, czy jedynie zrozumieć jej konstrukcję. Aż w pewnym momencie przestałam już wiedzieć, czy obserwuję drogę bohatera, czy idę razem z nimi.
„Nie ignoruj żadnych nieprawidłowości.
Jeśli dostrzeżesz nieprawidłowość, natychmiast zawróć.
Jeśli nie dostrzeżesz żadnej nieprawidłowości, nie zawracaj.
Droga na zewnątrz prowadzi przez wyjście numer 8.”
W podziemiach metra gubi się bezimienny mężczyzna. Zaczyna błądzić po korytarzach, jakby utkwił w zapętlonej przestrzeni, która uparcie prowadzi go z powrotem do punktu wyjścia. Jedyną wskazówką staje się tablica informacyjna nakazująca wypatrywać nieprawidłowości.
Symboliczne anomalie, które napotyka, wywołują w nim niepokój a czasem czysty paraliżujący strach…
Każde kolejne „odchylanie od normy” jest jak pęknięcie w rzeczywistości… drobne, ale wystarczające, by podważyć zaufanie do świata i własnych zmysłów. Granica między tym co realne, a tym co wyobrażalne …zaczyna się rozmywać.
Czy to dzieje się naprawdę ?
Świetna książka o intensywnym i niepokojącym klimacie…przeniknięta jakąś klaustrofobiczną ciszą, która niemal boli. Ciszą ciężką, gęstą aż duszącą. Powtarzające się schematy mogą doprowadzać do obłędu i stanu, w którym nikt nie chciałby się znaleźć.
Autor pisze znakomicie a jego styl jest oszczędny a jednocześnie niezwykle precyzyjny. Krótkie zadnia i proste opisy potęgują napięcie oraz poczucie grozy a brak nadmiaru wyjaśnień działa na korzyść tej historii. Minimalizm buduje tu wyjątkowy charakter całości. Teksy przenika pod skórę i wywołuje ciarki. Oj, można się w tej książce naprawdę mocno nakręcić… i długo nie móc się z niej otrząsnąć.
Dla mnie ta książka była niesamowitym przeżyciem i doświadczeniem. Czymś zupełnie nowym, poruszającym i zmuszającym mocno do refleksji. Odnalazłam w niej silny wymiar symboliczny, który można odczytany jako metafora naszego współczesnego życia…monotonnego i uwikłanego w powtarzalne schematy, pełnego bierności.
Czyż nie jesteśmy jak mrówki, które nieustannie zataczają kręgi w obrębie własnego życia?
Poszukiwanie wyjścia staje się tu poszukiwaniem sensu, celu, a także próbą uwolnienia się od wewnętrznych lęków i ograniczeń.
Po tej lekturze coś w środku zostaje lekko przesunięte…jakby świat na moment stracił swoja oczywistość…
Dziękuję za książkę Wydawnictwu Kirin
Akcja recenzencka portalu Lubimy czytać.
Przeczytałam książkę w jeden wieczór…i tak mocno mnie wciągnęła…wręcz oplotła swoją nieoczywistością , zamknęła w szczelnym kręgu. Szukałam wyjścia…ale im dalej szłam, tym mniej wiedziałam, czy pragnę odnaleźć drogę, czy jedynie zrozumieć jej konstrukcję. Aż w pewnym momencie przestałam już...
Sporo filmów opartych jest dziś na komiksach, czy nawet grach wideo. Niektóre z nich miałem okazję poznać za sprawą ich książkowych adaptacji, by później sprawdzić jak prezentuje się oryginał. Jednym z takich tytułów jest Wyjście nr 8 Genkiego Kawamury.
Zanim sięgnąłem po książkę, nie miałem do czynienia z grą wideo. Widziałem jedynie zwiastun filmu, który mnie zaintrygował, ale najpierw wpadła mi w ręce powieść, więc to od niej zacząłem swoją przygodę z historią pióra Kawamury. Całość zapowiadała się jako zakręcona, niełatwa do rozszyfrowania historia i jeśli chodzi o wysiłek intelektualny, Wyjście nr 8 mnie nie zawiodło.
W powieści otrzymujemy historię nienazwanego mężczyzny, który gubi się w podziemnym korytarzu metra, trafiając do czegoś na kształt nieskończonej pętli, prowadzącej do dziwnych zdarzeń, które napotykają go podczas poszukiwań wyjścia numer 8. Ma być ono bowiem jedynym sposobem na opuszczenie tego miejsca.
Wyjście nr 8, to naprawdę wciągająca opowieść. Jest pełna napięcia i grozy, towarzyszącej zagubieniu i byciu uwięzionym w tajemniczej części stacji metra. Opisana w niej historia, świetnie oddaje poczucie zagubienia, obsesji oraz narastającą paranoję bohatera, który usiłuje dotrzeć do tytułowego wyjścia. W trakcie jego prób otrzymujemy wiele wskazówek i możemy spróbować sami dojść do tego, co tak właściwie się tutaj dzieje. To z kolei czyni lekturę jeszcze ciekawszym doświadczeniem.
Fakt, że jest to naprawdę krótka pozycja (niecałe 120 stron) potęguje klaustrofobiczny, bardzo intensywny klimat fabuły. Choć główny bohater pozostaje w dużej mierze anonimowy, autor zabiera nas w zakamarki jego umysłu, ujawniając kolejne fakty z jego życia. Z czasem pojawiają się kolejne tajemnicze postacie, a historia robi się jeszcze dziwniejsza. Bardzo ciekawie Kawamura oddaje jednak naturę każdej z nich, do pewnego stopnia pozwalając nam się z nimi utożsamić.
Dodatkowo, nie brakuje tutaj także różnego rodzaju odniesień filozoficznych, np. „Sen motyla” Zhuangziego. Są one tutaj przyczynkiem do refleksji nad żalem, naszą tożsamością i przyszłością. Niektórym czytelnikom mogą one jednak umknąć za sprawą pewnej powtarzalności, którą operuje książka, a część zdań i wyrażeń się „zapętla”. Tym bardziej, że historia zmusza nas do ciągłej koncentracji i rozglądania się za wskazówkami i nieprawidłowościami.
Intensywny klimat, wprowadzający nas w stan niepokoju w połączeniu z minimalistyczną, lecz wciągającą fabułą, czynią Wyjście nr 8 świetną lekturą. To tego rodzaju historia, luźno korzystająca z pewnych elementów science-fiction i horroru, zabiera nas w poważną podróż przez ludzki umysł, zmuszając nas do stanięcia oko w oko z naszymi życiowymi wyborami. To oryginalna opowieść, której zakończenie zaskoczy niejednego czytelnika, a jak już rozpoczniecie lekturę, to nie odłożycie książki, póki nie doczytacie do ostatniej strony.
Sporo filmów opartych jest dziś na komiksach, czy nawet grach wideo. Niektóre z nich miałem okazję poznać za sprawą ich książkowych adaptacji, by później sprawdzić jak prezentuje się oryginał. Jednym z takich tytułów jest Wyjście nr 8 Genkiego Kawamury.
Zanim sięgnąłem po książkę, nie miałem do czynienia z grą wideo. Widziałem jedynie zwiastun filmu, który mnie...
“INFORMACJA
Nie ignoruj żadnych nieprawidłowości.
Jeśli dostrzeżesz nieprawidłowość, natychmiast zawróć.
Jeśli nie dostrzeżesz żadnej nieprawidłowości, nie zawracaj.
Droga na zewnątrz prowadzi przez wyjście numer 8.”
Czasem odnoszę wrażenie, że robię się już nudna, jeśli chodzi o moją fascynację i miłość do azjatyckiej, szczególnie japońskiej, literatury.
Czasem myślę, że niewiele jest mnie w stanie zaskoczyć.
A potem dostaję książkę, powieść, nowelę taką na 114 stron, która pozostawiła mnie z pytaniami bez odpowiedzi. I to jest w niej najlepsze.
Często zdarza się ludziom mówić: najpierw książka, potem film. W przypadku Wyjścia nr 8, to się nie sprawdzi. Najpierw gra komputerowa, potem całą reszta.
“Wykorzystuje nasze słabości, zmusza nas do wyznania win, do analizowania ich wciąż od nowa i do wzbudzenia w sobie skruchy.”
Wyjście numer 8, w moim odczuciu, mieści się w granicach gatunku thrillera psychologicznego jak i horroru. Moc tej opowieści tkwi właśnie w tym miksie. To połączenie znanych motywów, jak swoisty dzień świstaka oraz utknięcie w labiryncie, a żeby z niego wyjść, trzeba wejść głębiej w samego siebie. Labirynt jako kara, jako pokuta. Tylko z jakiego powodu ktoś pokutuje?
Czy można się przestraszyć? Tak. Jestem przekonana, że gdybym zagrała w grę lub obejrzała film, to musiałabym trzymać poduszkę ochronną przed jump scary'ami. Jednak tutaj nie miałam poduszki, nic mnie nie uchroniło przed wystraszeniem się. Nie jest to strach, który nie pozwoli wam wieczorem pójść do toalety, ale pozostawi uczucie niepokoju.
Jak wspomniałam, Genki Kawamura nie stworzył obszernej powieści. Spędziłam z nią godzinę maksymalnie, ale to jedna z lepszych czytelniczych godzin w ostatnim czasie. Razem z bohaterem, który utknął w czasie i przestrzeni szukałam nieprawidłowości, jednocześnie poznawałam bohatera i zaczęłam rozumieć, dlaczego tam jest. Kibicowałam, by stamtąd wyszedł i sam zrozumiał. Raz, drugi, trzeci, piąty. Ósmy.
Uwielbiam, gdy zakończenia są niejednoznaczne i tutaj takie było. Po zakończeniu lektury nie wiedziałam, co myśleć. Jest idealnie dziwna – można nawet powiedzieć, że to definicja japońskiego podejścia do literatury.
Wiem, że za dużo nie powiedziałam, ale liczę, że chociaż nieco was zaciekawiłam.
I wiem jedno, to będzie tytuł, do którego wrócę z chęcią. I obejrzę film.
“INFORMACJA
Nie ignoruj żadnych nieprawidłowości.
Jeśli dostrzeżesz nieprawidłowość, natychmiast zawróć.
Jeśli nie dostrzeżesz żadnej nieprawidłowości, nie zawracaj.
Droga na zewnątrz prowadzi przez wyjście numer 8.”
Czasem odnoszę wrażenie, że robię się już nudna, jeśli chodzi o moją fascynację i miłość do azjatyckiej, szczególnie japońskiej, literatury.
Filmowe i literackie adaptacje gier wideo często napotykają jeden poważny problem. Różnica medium ma olbrzymie znaczenie i nie da się jej przeskoczyć. Gry są interaktywne, często kręcą się wokół rozgrywki i klimatu i dają sporo swobody. Dlatego tak często przeniesienie danych tytułów do innej formy przynosi niezadowalające efekty. Przykładów na to jest cała masa, bo przynajmniej 90% adaptacji gier wideo jest mierna. Potrzeba sposobu i fajnego pomysłu tak by udało się stworzyć coś dobrego. Czy książka Wyjście nr 8 należy do tych lepszych pozycji, czy jest to może kolejne odcinanie kuponu od popularnego tytułu?
Wyjście nr 8 to książka napisana przez autora światowych bestsellerów Genki Kawamurę. Pisarz jest kojarzony raczej z ciepłymi, intymnymi powieściami. Wyjście nr 8 to z kolei adaptacja niezależnego horroru, który debiutował na komputerach osobistych w 2023 roku i stał się początkiem nowego podgatunku straszaków. Mamy więc ciekawe połączenie i autora, który ma okazję sprawdzić się w nowym dla siebie gatunku. Co ciekawe książka akompaniuje filmowi o tym samym tytule, który również jest adaptacją gry. Jakby tego było mało Genki Kawamura jest reżyserem i scenarzystą tego filmu. Wspominam o tym, bo książka przedstawia praktycznie tę samą fabułę co film. Wyjście nr 8 wydane zostało w Polsce przez Kirin. Wydawnictwo specjalizuje się w japońskiej literaturze i ma w swoim katalogu sporo świetnych pozycji w klimacie grozy.
Wieczne więzienie
Bohaterem książki jest młody mężczyzna, który podróżuje metrem do pracy. W drodze do biura otrzymuje on telefon od swojej byłej dziewczyny, z która się niedawno rozstał. Rozmowa jest przerywana przez niekończący się tłum ludzi na stacji i bohater nie usłyszał wszystkiego. Wie on jednak, że jego była partnerka jest w szpitalu, spodziewa się dziecka i musi podjąć decyzje, co z nim zrobi. Bohater che do niej jak najszybciej pędzić. Jednak los ma dla niego inny plan. Młody bohater trafia do ciągu niekończących się korytarzy stacji i musi poszukiwać tytułowego wyjścia.
Z początku bohater nie za bardzo rozumie co się dzieje i nie wie, co ma zrobić. Okazuje się jednak, ze miejsce to rządzi się pewnymi regułami i musi on podjąć się swego rodzaju gry, by wydostać się z labiryntu. Na jednej z tabliczek na stacji bohater poznaje reguły rządzące światem, do którego trafił. Brzmią one następująco:
„Nie przeocz żadnych anomalii.
Jeśli znajdziesz anomalie, natychmiast zawróć.
Jeśli nie znajdziesz anomalii, nie zawracaj.
Kieruj się do wyjścia nr 8.”
Jedyna wskazówka nie brzmi zbyt sensownie, ale szybko okazuje się, że w podziemiach stacji metra czyha wiele niebezpieczeństw. Czy bohaterowi uda się przetrwać i opuścić niekończący się ciąg białych korytarzy?
Z gry do książki
To na co warto zwrócić uwagę w przypadku książki Wyjście nr 8 to rodzaj adaptacji, z jakim mamy tutaj do czynienia. Growy pierwowzór nie miał tak naprawdę fabuły. Całość ograniczała się do wyzwania tropienia anomalii i poszukiwania tajemniczego wyjścia. W grze nie ma zbytnio fabuły, nic nie jest wyjaśnione i jest ona raczej zbiorem dziwnych momentów. Całość opiera się na klimacie i fajnym pomyśle, który został później powielony przez setkę innych gier. Zarówno skiazka jak i film dodają do tego wszystkiego fabułę, bohaterów z motywacjami i swego rodzaju symbolikę dla piekła, do którego trafia się w poszukiwaniu tytułowego wyjścia.
Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale Genki Kawamura spisał się tutaj naprawdę na medal i dodał całości sporo głębi. Na dokładkę prosty pomysł na opowieść o błąkanie się po dziwacznym labiryncie zostaje tutaj rozbudowany w fajny sposób i mamy masę zaskakujących momentów. Dzięki temu jest to jedna z najfajniejszych, znanych mi adaptacji gier wideo.
Bezpieczeństwo
Wyjście nr 8 to bardzo fajna książka, którą świetnie rozbudowuje ciekawą grę. Dostajemy prawdziwą historię z przesłaniem, która porusza tematykę wyrzutów sumienia, bierności i gotowości do decydowania o swoim losie. Książka też sprawdza się dobrze jako oryginalny horror o uwięzieniu w niekończącym się labiryncie. Jest tutaj naprawdę dużo solidnych rzeczy i wydaje mi się, ze książka podobnie jak gra ma zadatki na bycie hitem. Ja bawiłem się świetnie, czytając Wyjście nr 8 i aż zachciało mi się jeszcze raz zagrać w grową wersję tej przygody. Dlatego śmiało mogę polecić ten tytuł wszystkim.
Filmowe i literackie adaptacje gier wideo często napotykają jeden poważny problem. Różnica medium ma olbrzymie znaczenie i nie da się jej przeskoczyć. Gry są interaktywne, często kręcą się wokół rozgrywki i klimatu i dają sporo swobody. Dlatego tak często przeniesienie danych tytułów do innej formy przynosi niezadowalające efekty. Przykładów na to jest cała masa, bo...
Świetna gra, świetny film i świetna książka, niepokojąca i trzymająca w napięciu
Świetna gra, świetny film i świetna książka, niepokojąca i trzymająca w napięciu
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka bardziej mnie znużyła niż zaintrygowała. Przez długi czas bohater właściwie tylko krąży po korytarzu, a finał nie daje jasnej odpowiedzi, czy naprawdę z niego wyszedł. Do tego wątek dziewczyny i dziecka też zostaje zawieszony. Zamiast tajemnicy, która skłania do myślenia, dostałem poczucie niedomknięcia i braku sensownego zakończenia
Ta książka bardziej mnie znużyła niż zaintrygowała. Przez długi czas bohater właściwie tylko krąży po korytarzu, a finał nie daje jasnej odpowiedzi, czy naprawdę z niego wyszedł. Do tego wątek dziewczyny i dziecka też zostaje zawieszony. Zamiast tajemnicy, która skłania do myślenia, dostałem poczucie niedomknięcia i braku sensownego zakończenia
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria o pewnym mężczyźnie, który jedzie metrem do pracy i po otrzymaniu telefonu od swojej bylej dziewczyny z szokującą informację zaczyna zauważac, że wokół niego dzieją się dziwne rzeczy.
Okazuje się, że trafił do alternatywnego swiata, w którym występują anomalie i bohater musi pokonać "poziomy" wyjść aby trafić w końcu do tytułowego wyjścia numer 8.
Jest to thriller psychologiczny, anomalie potrafią płatać figle nie tylko bohaterowi ale także czytelnikom, pod koniec robi się już naprawdę niezła psychodela, umysł zaczyna płatać figle, ciężko rozróżnic fikcję od rzeczywistości.
Atmsofera jest duszna, próba wyjścia z niekończących się korytarzy jest wręcz z czasem klaustrofobiczna. Anomalie tez nie są przypadkowe.
Z czasem bohater zaczyna dostrzegać rzeczy, na które wcześniej nie zwracał uwagi. Na sytuacje w życiu, w których najczęściej pozostowałał bierny, na swoje zachowanie, na to ze nie był wcale takim człowiekiem jakim zawsze chciał być.
Zakończenie jest otwarte i pozwala wysnuć własne wnioski. Ksiązka jest bardzo krótka, przez co płynie się przez nią, też uwazam że moznaby było trochę bardziej rozbudować fabułę, bo miałam wrażenie że jest napisana w pędzie. Jednak uwazam, że książka jest warta przeczytania.
współpraca recenzencka z wydawnictwem Kirin.
Historia o pewnym mężczyźnie, który jedzie metrem do pracy i po otrzymaniu telefonu od swojej bylej dziewczyny z szokującą informację zaczyna zauważac, że wokół niego dzieją się dziwne rzeczy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOkazuje się, że trafił do alternatywnego swiata, w którym występują anomalie i bohater musi pokonać "poziomy" wyjść aby trafić w końcu do tytułowego wyjścia numer 8.
Jest to...
W zeszłym roku byłam w kinie na "Exit 8" opartym na grze komputerowej i zrobił na mnie wielkie wrażenie! Mocno niepokojący! Miałam ciary! 😱 Więc wiedziałam, że książka długo na mnie czekać nie będzie!😁
O czym jest ta historia? W jednym wielkim skrócie o bezimiennym mężczyźnie, który błąka się po korytarzach przeklętego podziemia metra. Usiłuje trafić do tytułowego wyjścia nr 8... Za jedyną wskazówkę służy mu informacja, że ma szukać anomalii...
Uwielbiam to! Ten klaustrofobiczny klimat zapierający dech w piersiach! Plugawe korytarze zapętlające się, zdające się nie mieć końca... Bohater jest na granicy wytrzymałości... Czy to jakaś potworna rzeczywistość? Ukryta gra, której reguł nie zna? A może wykwity jego przemęczonego umysłu? Czy wpadł w otchłań obłędu?
Atmosfera jest tu dziwna, wręcz psychodeliczna. To jest swoista wędrówka w głąb uśpionej duszy, spirali winy i zaprzeczenia. Surrealistyczna, zapętlona historia w której stopniowo ujawniane są retrospekcje do przeszłości.
Oj! Nie chciałabym tam trafić! Te białe wykafelkowane ściany jeszcze przez jakiś czas będą mnie prześladować!
To naprawdę udany thriller psychologiczny do połknięcia w godzinkę czy dwie.
W zeszłym roku byłam w kinie na "Exit 8" opartym na grze komputerowej i zrobił na mnie wielkie wrażenie! Mocno niepokojący! Miałam ciary! 😱 Więc wiedziałam, że książka długo na mnie czekać nie będzie!😁
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO czym jest ta historia? W jednym wielkim skrócie o bezimiennym mężczyźnie, który błąka się po korytarzach przeklętego podziemia metra. Usiłuje trafić do tytułowego wyjścia...
Współpraca recenzencka z @wydawnictwokirin
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie przeocz żadnych anomalii.
Jeśli znajdziesz anomalię, natychmiast zawróć.
Jeśli nie znajdziesz anomalii, nie zawracaj.
Kieruj się do wyjścia numer 8.
Bezimienny mężczyzna spędzał dzień jak każdy inny. Jechał metrem do pracy, gdy nagle otrzymał SMS od swojej byłej dziewczyny z informacją, że jest w ciąży. W tym samym czasie w wagonie dochodzi do sytuacji, w której mężczyzna krzyczy na matkę z płaczącym dzieckiem. Mimo to bohater, podobnie jak pozostali pasażerowie, ignoruje całe zdarzenie. Wysiada na swojej stacji, odbiera telefon od byłej partnerki i wchodząc po schodach w kierunku wyjścia, trafia do miejsca, z którego nie ma wyjścia. Jaki był powód jego obecności w tym miejscu? I czy uda mu się odnaleźć drogę na zewnątrz?
Zgłosiłam się do recenzji książki, nie znając wcześniej gry „The Exit 8”. Miałam pewne obawy, czy na pewno wszystko właściwie zrozumiem, jednak szybko okazało się, że nawet bez znajomości gry można się świetnie bawić podczas lektury.
„Wyjście nr 8” jest thrillerem psychologicznym i muszę przyznać, że momentami odczuwałam autentyczny niepokój. Nie jest to książka straszna w kontekście samych anomalii, lecz raczej niepokojąca na poziomie psychologicznym. Bohater musi się naprawdę wysilić, aby je odnaleźć, ponieważ nie zawsze są widoczne na pierwszy rzut oka. Z czasem zaczyna się na nich tak bardzo koncentrować, że sam gubi się w ocenie, czy coś jest anomalią, czy nie. Doskonale ukazano, jak ludzki umysł potrafi płatać figle.
Motyw powtarzającego się, klaustrofobicznego korytarza oraz poszukiwania w nim anomalii i wyjścia bardzo przypadł mi do gustu. Książka jest bardzo krótka i liczy zaledwie 120 stron, jednak zawarta w niej fabuła i akcja tworzą w pełni kompletną całość. Nie czułam, aby czegokolwiek w tej historii brakowało.
Szczególnie zachwycił mnie fakt, że nie jest to „bezduszna” opowieść wyłącznie o szukaniu anomalii i próbie wydostania się z nieskończonego korytarza. Wraz z rozwojem historii poznawałam coraz więcej szczegółów dotyczących życia bezimiennego mężczyzny, błędów, które popełnił, oraz powodów, przez które to właśnie jego spotkała ta sytuacja. Z czasem bohater zaczyna dostrzegać rzeczy, na które wcześniej nie zwracał uwagi. Nie chodzi już o same anomalie, ale o jego życie prywatne i wydarzenia, które mogły potoczyć się zupełnie inaczej.
Uważam, że książka zdecydowanie zasługuje na przeczytanie. Jest krótka, dlatego czyta się ją bardzo szybko. Skrywa głębszy sens, a jednocześnie wzbudza subtelne, lecz wyraźne poczucie niepokoju. Zakończenie tej książki nie jest jednoznaczne i pozostawia przestrzeń do własnych interpretacji. Zazwyczaj nie przepadam za takimi zabiegami, jednak w przypadku „Wyjścia nr 8” otwarte zakończenie zupełnie mi nie przeszkadza. Uważam, że jest jest na plus.
Współpraca recenzencka z @wydawnictwokirin
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie przeocz żadnych anomalii.
Jeśli znajdziesz anomalię, natychmiast zawróć.
Jeśli nie znajdziesz anomalii, nie zawracaj.
Kieruj się do wyjścia numer 8.
Bezimienny mężczyzna spędzał dzień jak każdy inny. Jechał metrem do pracy, gdy nagle otrzymał SMS od swojej byłej dziewczyny z informacją, że...
„Wyjście nr 8” to króciutka książka autorstwa Genki Kawamura, którego możecie kojarzyć z powieści A gdyby tak ze świata zniknęły koty?. Tym razem dostajemy historię inspirowaną popularną japońską grą, a jednocześnie bardzo symboliczną opowieść o wyborach i kręceniu się w kółko.
Młody mężczyzna jedzie metrem. W tle płacz niemowlęcia, ktoś nagle wybucha złością. Wszyscy odwracają wzrok. W międzyczasie bohater dowiaduje się, że jego była dziewczyna jest w ciąży. Nie wie, czy chce tego dziecka.
Wychodzi z metra i trafia do korytarza, który wygląda znajomo, a jednak jest inny. Pojawia się tabliczka z informacją, że ma kierować się do wyjścia nr 8. Zasady są proste. Jeśli zauważy nieprawidłowość, ma zawrócić. Jeśli jej nie ma, powinien iść dalej. Każda pomyłka oznacza powrót do wyjścia 0. Każda dobra decyzja pozwala wejść poziom wyżej. Musi dotrzeć do wyjścia nr 8.
Podczas kolejnych prób wydostania się z peronu wciąż mija tego samego mężczyznę. Wygląda jak rekwizyt, element scenografii. Zawsze zachowuje się tak samo, chyba że sam staje się nieprawidłowością. Pojawia się też chłopiec, który uciekając przed mamą, trafił w to miejsce zawieszone gdzieś na granicy czasu i przestrzeni. Łączą siły i razem szukają anomalii.
Mam wrażenie, że to, jak krótka jest ta książka, działa na jej niekorzyść. Szkoda, że nie możemy lepiej poznać bohaterów. Nie znamy ich imion, przeszłości, nie wiemy, co stanie się z nimi dalej. Choć niektórym postaciom poświęcone są oddzielne rozdziały, to i tak czuję niedosyt.
Liczyłam też na inne zakończenie. Może mocniejsze wyjaśnienie, kim są te osoby i czym naprawdę jest to miejsce. Nie wiemy, co ostatecznie postanowił młody mężczyzna ani jaką decyzję podjęła jego była dziewczyna.
To lektura na jeden wieczór. Trochę ponad 100 stron, które zostawiają z pytaniem, czy sami zauważylibyśmy nieprawidłowości. Czy nasze wybory nie sprawiają, że stoimy w miejscu. I czy czasem nie warto się zatrzymać albo zawrócić, zamiast ślepo iść przed siebie.
Recenzja powstała w ramach współpracy barterowej z wydawnictwem Kirin.
„Wyjście nr 8” to króciutka książka autorstwa Genki Kawamura, którego możecie kojarzyć z powieści A gdyby tak ze świata zniknęły koty?. Tym razem dostajemy historię inspirowaną popularną japońską grą, a jednocześnie bardzo symboliczną opowieść o wyborach i kręceniu się w kółko.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMłody mężczyzna jedzie metrem. W tle płacz niemowlęcia, ktoś nagle wybucha złością. Wszyscy...
Bookstagram: Entropia_Kontrolowana
No cóż, ciekawe koncepty to coś, co niezmiennie mnie przyciąga. Dlatego tak bardzo lubię weird fiction, omówienia horrorów analogowych i inne intrygujące media oraz przekazy…
Na szczęście lata 20. XXI wieku to dobry moment, żeby interesować się tego typu wytworami kultury, bo nawet na podstawie gry może powstać świetna książka! Od razu zaznaczę — podchodziłam do historii, znając gamingowy pierwowzór. Sama nie grałam, bo jestem zbyt wielkim cykorem, ale poszukiwanie anomalii to na tyle ciekawy motyw, że… obejrzałam gameplay!
Dzięki Wydawnictwu Kirin mogłam zapoznać się z tą historią w zupełnie innym, bardziej kontrolowanym wymiarze (bo ja generalnie jestem strasznym cykorem, jeśli chodzi o horrory). I wiecie, co się okazało?
Autorowi udało się z tej pozornie prostej historii typu „wyjdź z peronu i unikaj anomalii” zrobić coś więcej niż zapis z przejścia gierki. I za to generalnie uwielbiam tę opowieść. Za fabularną warstwę i bardzo małą objętość (książka ma niewiele ponad 100 stron!).
W moim odczuciu, pomimo wszechobecnej dziwności, książka jest bardzo lekka pod względem narracyjnym. Należy tutaj docenić kunszt autora — przy takiej ilości powtórzeń (wynikającej z „materiału źródłowego”) lektura nie przytłacza. Co więcej, nawet znalazł się „czas antenowy” na przesłanie, choć — jak to zwykle bywa w przypadku literatury japońskiej — jest ono mocno względne, a jego zrozumienie w dużej mierze będzie odbiciem tego, co czytelnik chce ujrzeć.
Czy chcę zdradzać coś z fabuły? Chyba nie… Myślę, że najlepiej samemu zapoznać się ze wszystkim, co Wyjście numer 8 ma do zaoferowania (nawet jeśli zna się pierwowzór).
[barterowa współpraca recenzencka]
Bookstagram: Entropia_Kontrolowana
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo cóż, ciekawe koncepty to coś, co niezmiennie mnie przyciąga. Dlatego tak bardzo lubię weird fiction, omówienia horrorów analogowych i inne intrygujące media oraz przekazy…
Na szczęście lata 20. XXI wieku to dobry moment, żeby interesować się tego typu wytworami kultury, bo nawet na podstawie gry może powstać świetna książka! Od razu...
Wyobraźcie sobie taką sytuację:
metro, kobieta z płaczącym dzieckiem, którego nie jest w stanie w żaden sposób uspokoić i pewien wrzeszczący na nią i nakręcający całą sytuację typek. Dookoła żadnych reakcji pozostałych uczestników przejazdu. Jaka jest Wasz reakcja? Zakładacie słuchawki i udajecie, że nic się nie dzieje czy stajecie w obronie kobiety?
Literatura azjatycka, a w tym przypadku japońska jeszcze nie tak dawno temu była dla mnie kompletną tajemnicą. Najpierw w moje ręce wpadły "Dziwne obrazki", książka łącząca w sobie elementy mrocznego kryminału i grozy! Powieść okazała się strzałem w dziesiątkę i kupiła mnie już na starcie! Potem natknąłem się na "Krzyk". W ten ponury kryminał również wpadłem po same uszy! Jakiś czas temu dowiedziałem się o "Wyjściu nr 8", książce ocenianej bardzo wysoko i porównywanej do rewelacyjnych "Dziwnych obrazków". Pomyślałem sobie - muszę to przeczytać! Nie wiedziałem nawet, że książka powstała na podstawie gry komputerowej, która doczekała się również ekranizacji. Co dało mi "Wyjście nr 8"?
Codzienność. Podróż metrem. Nic nowego. Jednak pewnego dnia coś idzie nie tak, jak powinno. Bezimienny mężczyzna podczas rozmowy telefonicznej dowiaduje się, że niedługo zostanie ojcem. Połączenie zostaje nagle przerwane i pozostawia mężczyznę w totalnym osłupieniu. W natłoku emocji, próbując odnaleźć wyjście ze stacji metra bohater trafia do stale zapętlającego się labiryntu. Odnajduje w nim enigmatyczne tabliczki mówiące o różnych anomaliach, które mogą zaprowadzić go do wyjścia nr 8. Przerażające symbole napotkane po drodze zaprowadzą mężczyznę wprost w spiralę szaleństwa.
Za każdym razem pisząc recenzję, zastanawiam się na ile mogę sobie w niej pozwolić, aby nie przesadzić i nie zdradzić za wiele. W przypadku "Wyjścia nr 8" muszę się trochę nagłowić! Książka bowiem nie obfituje w nagłe zwroty akcji oraz cały szereg bohaterów, którym należy się dogłębnie przyjrzeć. Mamy tutaj jednego mężczyznę, który w czasie standardowej podróży metrem trafia do miejsca, z którego nie ma łatwego wyjścia. To labirynt, który stale się zapętla. Labirynt, w którym tajemnicze hasła zapisane na tabliczkach na ścianach głoszą, aby poszukiwać kolejnych anomalii. Owe rzeczy kompletnie niepasujące do sytuacji oraz otoczenia pozwolą naszemu bohaterowi skierować się do wymarzonego wyjścia nr 8. Ale... Pozwolą mu również zajrzeć głęboko w samego siebie, w swoją przeszłość, postanowienia, swoją postawę i decyzje.
"Wyjście nr 8" to krótka książeczka, którą jesteście w stanie przeczytać podczas jednego wieczoru. Książka stawia przed nami pytania o to kim jesteśmy, jakie zachowania przedstawiamy, jakie decyzje podejmujemy oraz... jak nasze postępowanie może wpływać na otoczenie. Książka Kawamury to klaustrofobiczna wyprawa do stacji metra i jednego z jego odcinków, z którego nie ma szybkiego i łatwego wyjścia. Tutaj mamy poszukiwać odpowiedzi na pytania, które potrafią zaważyć na naszym otoczeniu. Mamy poszukiwać anomalii! One z kolei zaprowadzą nas wprost do świata horroru! "Wyjście nr 8" zawiera kilka scenek, które wzbudzą w Was gęsią skórkę i poczucie niepokoju! Kilka razy jest tutaj naprawdę dziwnie!
Język Kawamury jest ultra gładki. Nie ma tutaj żadnych łamańców językowych, nie ma przenośni, które nadałyby książce poetyckiej jakości. Nie ma. Tutaj spotykamy szarą rzeczywistość, która w jednym momencie przeradza się w klaustrofobiczny i naszpikowany symbolami horror! "Wyjście nr 8" to ubrana w minimalistyczną okłądkę książka, którą czyta się jednym tchem. To krótka opowieść, która idealnie rozpali w nas ciekawość tego, co jeszcze jej bohater spotka po drodze do wymarzonego wyjścia z opresji. Czy znajdzie wybawienie? Przekonacie się kiedy sięgniecie po opowieść Kawamury! Mogę ją śmiało polecić!
Wyobraźcie sobie taką sytuację:
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tometro, kobieta z płaczącym dzieckiem, którego nie jest w stanie w żaden sposób uspokoić i pewien wrzeszczący na nią i nakręcający całą sytuację typek. Dookoła żadnych reakcji pozostałych uczestników przejazdu. Jaka jest Wasz reakcja? Zakładacie słuchawki i udajecie, że nic się nie dzieje czy stajecie w obronie kobiety?
Literatura azjatycka, ...
Dzień dobry. Dziś mam dla Was kilka słów o thrillerze psychologicznym. Dusznym i pełnym nieprawidłowości...Zainteresowani? Jeśli tak, to zaczynamy :)
Mężczyzna bez imienia. Wysiadając z metra, gubi wyjście i nie może się wydostać na zewnątrz. Można śmiało rzec, że zostaje uwięziony w podziemiach. Jedyne wskazówki, jakie otrzymuje są takie, że ma szukać nieprawidłowości i kierować się do wyjścia nr 8... Jednak znalezienie go, jest bardzo trudne... A to, co widzi po drodze w trakcie poszukiwań przyprawia go o przerażenie ataki astmy, a nawet utratę i postradanie zdrowych zmysłów... Czy uda mu się odnaleźć wyjście nr 8? Jakie decyzje będzie musiał podjąć podczas poszukiwań? Do jakich wniosków dojdzie? Przeczytajcie, to się dowiecie :)
Należy wspomnieć, że książka ta oparta jest na dosyć znanej grze komputerowej, a na jej podstawie, w poprzednim roku powstał nawet film o tym samym tytule. Jest to historia nieoczywista, trudna, pełna symboli i nieprawidłowości. Na jej podstawie, możemy sami zadać sobie pytania: "Czy my także tkwimy w takim labiryncie?", "Jaka jest droga, aby się wydostać?", "Co powinienem/powinnam zrobić, którą ze ścieżek wybrać, aby okazała się tą właściwą?". Na te pytania nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Musimy tak jak nasz bohater, podjąć ryzyko. I zobaczyć, co się wydarzy. Opcje są dwie. Albo się uda i ruszymy dalej. Lub będziemy musieli wrócić do punktu wyjścia i zacząć od początku. Choć oczywiście może być nam trudno i będziemy sądzili, że już nie damy rady. To jednak, mimo wszystko musimy wciąż próbować. By w końcu znaleźć to upragnione wyjście. I uwolnić się od tego, co tak bardzo nam ciąży.
W trakcie lektury, miałam pewne deja vu. Mianowicie, denerwowało mnie, że dość często czytałam to samo. Schemat się powtarzał. I choć fabuła szła naprzód, ja miałam wrażenie, że cały czas stoję w miejscu. Jak widać, thriller psychologiczny to nie jest to, co lubię najbardziej. Niemniej jest to ciekawa pozycja, która skłania nas do refleksji. Ale też nie skreślam absolutnie ani Autora, ani tym bardziej literatury japońskiej. Bo ostatnia książka, którą przeczytałam była wręcz rewelacyjna. Jak to się mówi, są gusta i guściki, a o nich się nie dyskutuje. Ja jestem zdania, że każdej książce należy dać szansę, bo może się okazać niesamowitą historią. Ta mnie nie porwała, ale też nie zanudziła. Przeciwnie, sprawiła, że "zlasował" mi się mózg. Bardzo mocno oddziałowuje na psychikę. I doskonale pozwala na chwilę oderwać się od tego, o czym w tym momencie myślisz. Jeśli zatem lubisz publikacje nieoczywiste, chcesz się przenieść w zupełnie inny świat, poczuć dreszczyk adrenaliny a może nawet i paniki, to sięgnij po tę lekturę. Jestem ogromnie ciekawa Twoich wrażeń i odczuć. Jeśli uda Ci się zapoznać z tą historią, daj znać w komentarzu, co o niej myślisz. Jak na Ciebie działała. Bardzo dziękuję Wydawnictwu Kirin za egzemplarz do recenzji. Zachęcam Was do zapoznania się z "Wyjście nr 8", a moja ocena to 7⭐️/10 📖
Dzień dobry. Dziś mam dla Was kilka słów o thrillerze psychologicznym. Dusznym i pełnym nieprawidłowości...Zainteresowani? Jeśli tak, to zaczynamy :)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMężczyzna bez imienia. Wysiadając z metra, gubi wyjście i nie może się wydostać na zewnątrz. Można śmiało rzec, że zostaje uwięziony w podziemiach. Jedyne wskazówki, jakie otrzymuje są takie, że ma szukać nieprawidłowości i...
Historia mężczyzny, którego zwykła podróż do pracy zamienia się w surrealistyczne błąkanie po labiryncie. Pomóc mu ma jedynie wskazówka, by nie przegapił żadnych anomalii. To właśnie ich obecność lub też brak ma wskazać mu kierunek, gdzie ma podążać, by znaleźć wyjście.
Książka jest bardzo króciutka, ma zaledwie 120 stron, więc była dla mnie idealną lekturą na wolną, leniwą niedzielę. Przeczytałam ją na raz, bo tak mnie pochłonęła. Wbrew swojej długości, jest naprawdę pełna akcji, ale bez zbędnych, przydługich opisów. Klaustrofobiczny motyw zapętlonego korytarza, z którego jedynym wyjściem jest uważność i dostrzeganie często sprytnie ukrytych anomalii, bardzo mnie zaciekawił. Bohater zaczyna zauważać niuanse, na które nigdy wcześniej nie zwróciłby uwagi. Z kolei my mamy możliwość poznać go bliżej i zaobserwować jaki wpływ na niego ma ta abstrakcyjna sytuacja.
Co ciekawe, książka ta powstała na podstawie gry komputerowej.
[współpraca recenzencka]
Historia mężczyzny, którego zwykła podróż do pracy zamienia się w surrealistyczne błąkanie po labiryncie. Pomóc mu ma jedynie wskazówka, by nie przegapił żadnych anomalii. To właśnie ich obecność lub też brak ma wskazać mu kierunek, gdzie ma podążać, by znaleźć wyjście.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest bardzo króciutka, ma zaledwie 120 stron, więc była dla mnie idealną lekturą na wolną,...
„Co się stało? Spodziewam się dziecka”.
Ta krótka wymiana zdań między kobietą a mężczyzną, stawiającą głównego bohatera przed dylematem – być ojcem czy nie – stała się zapalnikiem wywołującym kolejną scenę, a właściwie traumatyczną życiowo sytuację. Mężczyzna pod wpływem emocji opuścił wagon metra i wszedł w korytarze podziemi, by jak najszybciej wyjść z nich i udać się do szpitala, skąd dzwoniła jego partnerka. W rytm Boléra Maurice’a Ravela przemierzane metro powoli zamieniało się w labirynt podobny do zapętlenia linii melodycznej utworu. W miejsce horroru psychicznego z jasnymi zasadami, które mężczyzna przeczytał na tablicy informacyjnej:
„Znaleźć coś nieprawidłowego.
Jeśli znajdę coś nieprawidłowego, mam zawrócić.
Jeśli nie, mam iść dalej.
Gdy będę tak postępował, cyfry zaczną stopniowo rosnąć, z 1 na 2, z 2 na 3 i tak dalej, aż dotrę do wyjścia nr 8”.
Wydawałoby się, że z bardzo prostymi. Ich logika gwarantowała zagubionemu poradzenie sobie z ich zastosowaniem. Wszak pracował jako programista.
A jednak się zgubił!
Powieść, bazując na prostej historii zagubienia się człowieka w korytarzach metra, a ta z kolei na grze komputerowej pod tym samym tytułem, tworzyła niezwykle rozbudowaną i misternie skonstruowaną nadbudowę filozoficzną o życiu i poczuciu człowieczego szczęścia w nim. Metro, zgubienie się, zasady, pojawiające się kolejne postacie drugoplanowe były artefaktami lub symbolami życia, losu, poszukiwania sensu, przyszłości, wartości, celu i szczęścia. Każda scena, pełna dygresji retrospekcyjnych oraz wybiegających w przyszłość, analiz zachowań i dokonanych wyborów czy decyzji, prowadziła do ukazania konsekwencji odzwierciedlających człowiecze zachowania i ich skutki w rzeczywistości realnej. Poczucie wrażenia zapętlonej pułapki, niczym w filmie „Dzień świstaka”, potęgowane przez plakat z pracą Mauritsa Cornelisa Eschera interpretujący Wstęgę Möbiusa, Boléro Maurice’a Ravela, labirynt podziemi, powielanie scen, nawiązania do „Boskiej komedii” Dantego Alighieri, oddawało poczucie piekła życia człowieka, który „dzień w dzień bezrefleksyjnie powtarza ten sam zapętlony schemat zachowania, odwracając wzrok od wszystkiego, co niewygodne”.
Konformizm mężczyzny „zesłał” go do „piekła”.
Do miejsca igrającego z ludzkim umysłem, które „wykorzystuje nasze słabości, zmusza do wyznania win, do analizowania ich wciąż od nowa i do wzbudzania w sobie skruchy”, by ostatecznie uświadomić sobie ten stan – stąd zejście w podświadomość symbolizowane przez powieściowe podziemia metra. Chłopiec, którego dorosły spotyka w trakcie poszukiwania wyjścia nr 8, było jego wewnętrznym „ja”. Wewnętrznym dzieckiem, które jeszcze nie utraciło pierwotnego, czystego, uważnego spojrzenia na rzecz obojętności.
To ono było nadzieją na wyjście z piekła pułapki labiryntu.
Na uwolnienie się z okowów zobojętnienia na otaczający go świat. Na wyjście ze strefy komfortu skazującej go tylko na śnienie o szczęściu. Nie bez powodu autor ujął duszną, przytłaczającą i klaustrofobiczną emocjonalnie historię w klamrę dwóch podobnych scen rozegranych w wagonie metra. To, co wydarzyło się czasowo między nimi w trakcie błądzenia, stworzyło wartość dodaną – znaczącą różnicę. Jednocześnie odpowiedź na pytanie – jak wyjść?
Jak żyć?
Każdy z nas może znaleźć w tym labiryncie inną odpowiedź. Ważne, żeby doprowadziła do wyjścia, czyli zmusiła do wyjścia ze strefy komfortu. Do wyrwania się z poczucia kręcenia się w kołowrotku chomika, by wreszcie zrobić krok w przyszłość, bo „wymarzone życie jest jedynie rezultatem trudnych wyborów, czy iść dalej naprzód, czy zawrócić”.
Piekielnie trudnych wyborów, mimo że zasady są jasne i logiczne.
naostrzuksiazki.pl
„Co się stało? Spodziewam się dziecka”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa krótka wymiana zdań między kobietą a mężczyzną, stawiającą głównego bohatera przed dylematem – być ojcem czy nie – stała się zapalnikiem wywołującym kolejną scenę, a właściwie traumatyczną życiowo sytuację. Mężczyzna pod wpływem emocji opuścił wagon metra i wszedł w korytarze podziemi, by jak najszybciej wyjść z nich i udać się...
"Exit 8" to jedna z najciekawszych gier niezależnych ostatnich lat, choć jest prosta jak konstrukcja cepa. Próbujesz wyjść z zapętlonego korytarza ze stacji metra. Istnieją tu tylko dwie zasady. Jeżeli widzisz anomalię - zawracasz. Jeżeli nie - idziesz dalej. W ten sposób należy pokonać 8 korytarzy. Korytarz wygląda ciągle tak samo - to wyłożona białymi płytkami przestrzeń z kilkoma plakatami na ścianach, trzema drzwiami i spacerującym mężczyzną z walizką, który mija Cię beznamiętnie. Anomalie są niekiedy oczywiste, jak np. gasnące nagle światła, czy facet, który odrywa się ze ścian i na Ciebie biegnie. Ale potrafią być też bardzo subtelne (postacie z plakatu wodzą za Tobą wzrokiem) lub upiorne (nie zapomnę jak wrzasnęłam za pierwszym razem, gdy obróciłam się nagle i stał za mną uśmiechnięty mężczyzna, który w prawidłowej pętli, po prostu mnie mijał i znikał za korytarzem. Gra igra z umysłem, frustruje, gdy popełniasz błędy. Pod koniec bez przerwy wydaje Ci się, że widzisz anomalie (Czy te napisy na plakacie się właśnie zmieniły? Czy kratka wentylacyjna nie jest odrobinę przesunięta?).
I dokładnie takich samych emocji doświadcza bohater powieści, która powstała na podstawie gry (tak jest, nie odwrotnie!) i która posłużyła też za scenariusz do filmu. Byłam niezwykle zaciekawiona jak z gry, w której nie ma dialogów, w której nie wiemy nawet kim jesteśmy, uda się stworzyć opowieść przykuwającą czytelnika - nie tylko gracza. Ale udało się wyśmienicie.
W powieści głównym bohaterem jest młody chłopak, który dowiaduje się od swojej byłej dziewczyny, że jest ona w ciąży. W momencie, w którym dzwoni ona do niego ze szpitala z pytaniem, co teraz ma zrobić, on wysiada z metra i trafia do owej tajemniczej pętli. Sygnał telefoniczny się zrywa, a bezimienny bohater będzie próbował nie tylko pokonać ten liminalny labirynt, ale też się zdecydować, co odpowiedzieć dziewczynie.
Ta metaforyczna walka ze swoimi myślami, strachem, wychodzeniem ze strefy komfortu, paranoiczną obsesją na temat ojcostwa, na które nie jest się gotowym, prezentowana jest w formie anomalii. W książce i filmie padają też słowa o tym, że żyjemy w piekle codzienności, że każdy nasz dzień wygląda tak samo, jeździmy do pracy, jesteśmy zobojętniali na wszystko, nawet ludzką krzywdę i to właśnie one, w połączeniu z paraliżem decyzyjnym, który dotyka każdego z nas, sprawiają, że choć powieść ma zaledwie 114 stron, to kończy się nią z refleksją. Zwłaszcza, że zakończenie jest dla mnie dość otwarte w interpretacji (film obiera dosadniejszą drogę).
Ciekawym zabiegiem jest wplecenie do tej historii losów dwóch innych ludzi - owego mężczyzny z teczką i małego chłopca. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć, czym jest owy korytarz.
"Exit 8" to jedna z najciekawszych gier niezależnych ostatnich lat, choć jest prosta jak konstrukcja cepa. Próbujesz wyjść z zapętlonego korytarza ze stacji metra. Istnieją tu tylko dwie zasady. Jeżeli widzisz anomalię - zawracasz. Jeżeli nie - idziesz dalej. W ten sposób należy pokonać 8 korytarzy. Korytarz wygląda ciągle tak samo - to wyłożona białymi płytkami przestrzeń...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGenki Kawamura to japoński pisarz i scenarzysta filmowy. Zadebiutował powieścią „A gdyby tak ze świata zniknęły koty?”, która osiągnęła sukces w Japonii i ukazała się w 34 krajach.
„Wyjście nr 8” to thriller psychologiczny, który opiera się na podstawie gry komputerowej „The Exit 8”, wydanej przez Kotake Create. Kawamura odpowiada również za scenariusz i reżyserię filmu „The Exit 8”, który w Polsce miał swoją premierę 26 września 2025 roku.
Książka opowiada historię mężczyzny, o nieznanym dla nas imieniu, który gubi się w podziemiach metra. Starając się znaleźć wyjście, orientuje się, że błądzi w pętli, za każdym razem stając twarzą w twarz z tabliczką z napisem „Wyjście nr 8”. Podpowiedź jak wyjść z pętli stanowi dla niego jedynie tabliczka informacyjna, która informuje go, że w przypadku anomalii ma zawrócić, a gdy nie zauważy żadnej, iść w stronę wyjścia numer osiem.
Powieść napisana jest bardzo przyjaznym i prostym językiem.
Jeśli ktoś grał w grę, na której podstawie napisana jest książka, pewnie nie będzie zaskoczony jej zawartością. Na początku powieści widnieje też informacja o tym, że jeśli ktoś chce wpierw doświadczyć filmu, ma zawrócić, co może nakierować czytelnika, który może na początku chciałby zobaczyć film.
Moim zdaniem książka ta przypadnie do gustu najbardziej fanom gry „The Exit 8” oraz czytelnikom, którzy interesują się literaturą japońską. Mnie osobiście sama lektura się podobała, mimo że znałam całą fabułę od samego początku i dalej myślę, że warto ją przeczytać, nawet jeśli zna się jej zawartość.
N.K.
Szkolny Klub Recenzenta
Genki Kawamura to japoński pisarz i scenarzysta filmowy. Zadebiutował powieścią „A gdyby tak ze świata zniknęły koty?”, która osiągnęła sukces w Japonii i ukazała się w 34 krajach.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Wyjście nr 8” to thriller psychologiczny, który opiera się na podstawie gry komputerowej „The Exit 8”, wydanej przez Kotake Create. Kawamura odpowiada również za scenariusz i reżyserię filmu...
,,Wyjście nr 8" zaczyna się bardzo niepozornie. Zatoczone metro, zmęczeni ludzie, jednym z nich jest narrator. Na wprost niego siedzi kobieta z płaczącym dzieckiem, próbuje go uspokoić ale to nie przynosi efektu. W pewnym momencie zdenerwowany współpasażer zaczyna na nią krzyczeć. Na szczęście narrator zbliża się do swojej stacji i pośpiesznie ucieka by nie musieć podejmować jakiejkolwiek akcji. Wtedy też dzwoni do niego była dziewczyna by podzielić się czymś niepokojącym. Połączenie urywa się nieoczekiwanie a narrator orientuje się, że znalezienie wyjścia nr 8 nie będzie takie łatwe.
Chciałoby się powiedzieć, prosta, króciutka opowieść. Jeden bohater, jedno miejsce i fabuła przypominająca grę komputerową. Znajdź kolejne elementy aby przejść kolejny poziom. Tylko, że to zaledwie wierzchnia warstwa. Pod nią kryje jest niepojąca, emocjonująca, budząca wątpliwości opowieść o błędach i ciągnącym się w nieskończoność rachunku sumienia. Narrator zmuszony niczym mitologiczny Syzyf do powtarzania w kółko tego samego ma okazję by poznać lepiej siebie, zrozumieć swoje emocje, zmierzyć się ze swoją przeszłością ale i wizją przyszłości by móc finalnie zmotywować się do działania.
Ta powieść to gratka dla wielbicieli krótkiej formy ale w bardzo nowoczesnym wydaniu. Skondensowana treść skupia się na tym co ważnie, nie dając zbytniej przestrzeni na odpoczynek. Jak w grze obrazy się szybko zmieniają a spostrzegawczość i wrażliwość jest kluczowa. Zaskakująca powieść, którą w prawdzie czyta się ekspresowo ale szybko nie wychodzi z głowy.
,,Wyjście nr 8" zaczyna się bardzo niepozornie. Zatoczone metro, zmęczeni ludzie, jednym z nich jest narrator. Na wprost niego siedzi kobieta z płaczącym dzieckiem, próbuje go uspokoić ale to nie przynosi efektu. W pewnym momencie zdenerwowany współpasażer zaczyna na nią krzyczeć. Na szczęście narrator zbliża się do swojej stacji i pośpiesznie ucieka by nie musieć...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Wyjście nr 8” Genki Kawamury to krótka, ale niezwykle intensywna powieść — duszny, klaustrofobiczny thriller psychologiczny, który wciąga czytelnika w labirynt nie tylko podziemnego metra, lecz także ludzkiego umysłu.
Głównym bohaterem jest bezimienny mężczyzna, który gubi się w podziemiach metra. Korytarze wydają się nie mieć końca, przestrzeń zapętla się, a czas traci swoje znaczenie. Jedyną wskazówką staje się tajemnicza tablica z instrukcją: obserwuj, nie przegap anomalii, zawróć, jeśli ją znajdziesz, i kieruj się do wyjścia nr 8. Proste zasady szybko okazują się pułapką, bo rzeczywistość zaczyna delikatnie się deformować. Niby wszystko wygląda tak samo — a jednak coś się nie zgadza.
Fabuła opiera się na powtarzalności i napięciu budowanym poprzez drobne zmiany. To historia minimalistyczna, oszczędna w środkach, a przez to jeszcze bardziej niepokojąca. Kawamura doskonale operuje atmosferą — poczuciem osaczenia, dezorientacji i narastającej paranoi. Czy to świat się zmienia, czy percepcja bohatera zaczyna zawodzić? Granica między rzeczywistością a iluzją stopniowo się zaciera.
Tematycznie książka dotyka lęku przed utknięciem — w miejscu, w schemacie, w życiu. To opowieść o samotności w tłumie, o mechanicznej codzienności i o tym, jak łatwo przeoczyć „anomalię” w swojej własnej rzeczywistości. Można ją czytać dosłownie jako thriller, ale też symbolicznie — jako metaforę egzystencjalnego zagubienia. Przesłanie nie jest podane wprost, ale wybrzmiewa wyraźnie: czasem największym zagrożeniem nie jest labirynt, lecz brak uważności.
Styl Kawamury jest chłodny, precyzyjny i oszczędny. Zdania są krótkie, rytmiczne, potęgujące napięcie. Autor nie epatuje grozą, raczej sączy ją powoli, niemal niezauważalnie. To minimalizm, który działa na wyobraźnię mocniej niż rozbudowane opisy.
Podczas czytania towarzyszy uczucie niepokoju i klaustrofobii. Pojawia się napięcie, lekka dezorientacja, momentami wręcz frustracja — dokładnie taka, jakiej doświadcza bohater. To książka, którą czyta się szybko, ale która zostawia po sobie pytania.
„Wyjście nr 8” to thriller psychologiczny z elementami grozy i metaforycznej prozy egzystencjalnej. Spodoba się czytelnikom lubiącym krótkie, intensywne formy, atmosferę rodem z japońskich historii niesamowitych oraz opowieści balansujące na granicy realizmu i absurdu.
Krótka, hipnotyzująca i niepokojąca historia o zagubieniu i uważności — jeśli lubicie literackie labirynty, zdecydowanie warto wejść do tego metra i spróbować odnaleźć własne wyjście nr 8.
„Wyjście nr 8” Genki Kawamury to krótka, ale niezwykle intensywna powieść — duszny, klaustrofobiczny thriller psychologiczny, który wciąga czytelnika w labirynt nie tylko podziemnego metra, lecz także ludzkiego umysłu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłównym bohaterem jest bezimienny mężczyzna, który gubi się w podziemiach metra. Korytarze wydają się nie mieć końca, przestrzeń zapętla się, a czas traci...
Metro. Tłum.
Ruch bez celu.
Ludzie obok siebie, a jednak osobno.
Płacz dziecka rozdziera ciszę,
krzyk mężczyzny ginie w hałasie,
kobieta skulona w sobie
staje się niewygodnym widokiem.
Wszyscy odwracają wzrok.
Bo łatwiej nie widzieć.
Bo to „nie moja sprawa”.
Jeden telefon wytrąca mnie z automatyzmu.
Czy można być ojcem, nie chcąc nim być?
Czy odpowiedzialność da się ominąć
jak niechciane spojrzenie w metrze?
Gubię się na stacji,
wchodzę w korytarz nieskończoności.
Krążę.
Każde okrążenie to próba dostrzeżenia pęknięcia w systemie
luki,
nieprawidłowości,
resztki moralnej czujności.
Ta klaustrofobiczna przestrzeń nie jest tylko miejscem.
Jest stanem psychicznym.
Jest sumieniem, które nie pozwala już milczeć.
Za obojętność.
Za brak reakcji.
Za decyzje odkładane „na potem”.
Im dłużej trwam w tej pętli,
tym cięższy staje się jej ciężar.
Chaos w sercu narasta,
a poszukiwanie wyjścia zaczyna przypominać… wstawanie z kolan.
Bo wcześniej codzienność była powolnym upadkiem.
Teraz pojawia się szansa, by się obudzić.
Pozostaje jedno pytanie:
czy dalej będę odwracać wzrok,
czy wreszcie odważę się spojrzeć światu w oczy?
„Wyjście nr 8” to duszny, klaustrofobiczny thriller psychologiczny,
który nie pozwala czytelnikowi zachować bezpiecznego dystansu.
To opowieść o społecznej apatii, rozproszonej odpowiedzialności
i o tym, jak bardzo nauczyliśmy się „nie mieszać”.
Ta historia działa jak lustro.
Jak wyrzut sumienia.
Jak pętla codzienności, w której tkwimy, często z własnego wyboru, z wygody.
Autor w niemal filmowy sposób pokazuje,
że wymarzone życie nie jest nagrodą ani przypadkiem.
Jest konsekwencją trudnych, niekomfortowych decyzji.
Czasem trzeba się zatrzymać.
Czasem zawrócić.
Bo każda decyzja,także ta o bierności ma swoją cenę.
Metro. Tłum.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRuch bez celu.
Ludzie obok siebie, a jednak osobno.
Płacz dziecka rozdziera ciszę,
krzyk mężczyzny ginie w hałasie,
kobieta skulona w sobie
staje się niewygodnym widokiem.
Wszyscy odwracają wzrok.
Bo łatwiej nie widzieć.
Bo to „nie moja sprawa”.
Jeden telefon wytrąca mnie z automatyzmu.
Czy można być ojcem, nie chcąc nim być?
Czy odpowiedzialność da się...
Ta książka ma rozmiar standardowej jednotomówki mangowej, ale opowieść, którą kryje, pamięta się na długo po przeczytaniu...
Pozornie główny motyw wydaje się dość oklepany: oto główny bohater, młody chłopak, którego imienia nawet nie poznajemy, trafia do dziwnej czasowej pętli, która uniemożliwia mu wyjście z tuneli metra. Ale czy sytuacja, w której się znalazł, będzie spowodowana jakimiś demonicznymi mocami, czy raczej będzie wynikała z męczących go moralnych dylematów i wyrzutów sumienia?
Oto bowiem jego monotonną egzystencję przerwały dwa wydarzenia: najpierw obserwował, jak w metrze jeden z pasażerów atakuje kobietę, której dziecko przez całą drogę płakało. Mały być może był chory, może płakał z innego powodu - w każdym razie nikt nie stanął w obronie jego atakowanej matki. Nie stanął również nasz główny bohater, który uznał, że sprawa go nie dotyczy, a płacz dziecka faktycznie był w sumie frustrujący.
Druga rzecz, to fakt, że zadzwoniła do niego dziewczyna, oznajmiając, że jest w ciąży. I że właśnie udaje się do szpitala na badania oraz po to, by podjąć decyzję, czy chce dziecko urodzić, czy nie. Rozmowa zostaje ucięta, gdy telefon traci zasięg, a główny bohater zostaje z natłokiem myśli w głowie i obawami, czy będzie umiał odnaleźć się w roli ojca.
Decyduje się zamiast jechać do pracy, odnaleźć szpital, w którym jest jego dziewczyna. Ale gdy próbuje wyjść z metra, stwierdza, że utknął tam, że wraca cały czas w to samo miejsce. Wkrótce okaże się, że będzie musiał stawić czoła nie tylko swoistym zasadom gry, które umożliwią mu wydostanie się na powierzchnię, ale przede wszystkim - zetknąć się z anomaliami, które być może uświadomią mu na jakim życiowym zakręcie się znalazł.
Może nie nazwałabym tej historii thrillerem, ale atmosfera jest tu rzeczywiście duszna i klaustrofobiczna. I nie tylko budzi niejeden dreszcz na plecach, ale z pewnością przypomni o sobie, gdy człowiek sam będzie chciał wydostać się z metra albo innego podziemnego przejścia :D
Polecam wszystkim, którzy lubią takie klimaty ;)
Ta książka ma rozmiar standardowej jednotomówki mangowej, ale opowieść, którą kryje, pamięta się na długo po przeczytaniu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPozornie główny motyw wydaje się dość oklepany: oto główny bohater, młody chłopak, którego imienia nawet nie poznajemy, trafia do dziwnej czasowej pętli, która uniemożliwia mu wyjście z tuneli metra. Ale czy sytuacja, w której się znalazł, będzie...
„Wyjście nr 8” Genki Kawamura
Duszny thriller psychologiczny inspirowany grą komputerową. Historia doczekała się również ekranizacji w 2025 roku.
Bezimienny mężczyzna trafia do podziemnych korytarzy metra w Japonii. Początkowo nie wie, co się dzieje ma wrażenie, że krąży w kółko. W końcu natrafia na tajemniczą tabliczkę z zasadami:
„Nie ignoruj żadnych nieprawidłowości. Jeśli dostrzeżesz nieprawidłowość natychmiast zawróć. Jeśli nie dostrzeżesz żadnej nieprawidłowości nie zawracaj. Droga na zewnątrz prowadzi przez wyjście numer 8.”
Od tego momentu musi być czujny i skoncentrowany, by odnaleźć pozornie nieosiągalne wyjście nr 8. Błądząc po tym samym korytarzu, doświadcza coraz dziwniejszych anomalii. Od małych nieprawidłowości w otoczeniu przez dziwne nagłe wizje i mężczyznę który cały czas podąża samą ścieżką. Pojawiają się pytania: czy trafił tam za coś, co zrobił? czy da się oczyścić sumienie i zmienić swoje życie? czy każdy z nas mógłby znaleźć się w takim miejscu?
Ta książka jest niesamowicie wciągająca i totalnie wywraca umysł na lewą stronę. Po lekturze obejrzałam również film i tu mała rada nie oglądajcie ekranizacji przed przeczytaniem książki.
Co ważne, ani książka, ani film nie dają jednoznacznych odpowiedzi. Historia opiera się na niedopowiedzeniach, nie wszystko jest wyjaśnione, nie do końca wiemy, co naprawdę dzieje się z bohaterem. I właśnie dzięki temu zostaje z nami na dłużej.
Polecam ! książka jest krótka, intensywna i bardzo wciągająca. A film? Idealny jako deser, jeśli chcecie, żeby mózg naprawdę wam się „zlasował”.
„Wyjście nr 8” Genki Kawamura
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDuszny thriller psychologiczny inspirowany grą komputerową. Historia doczekała się również ekranizacji w 2025 roku.
Bezimienny mężczyzna trafia do podziemnych korytarzy metra w Japonii. Początkowo nie wie, co się dzieje ma wrażenie, że krąży w kółko. W końcu natrafia na tajemniczą tabliczkę z zasadami:
„Nie ignoruj żadnych...
Czy zdążyło Ci się zgubić na dworcu? Jeśli tak, to przeżył_ś przygodę podobną do głównego bohatera powieści Genki Kawamury "Wyjście nr 8"😉
#współpracabarterowa #recenzja
"Wyjście nr 8" to thriller psychologiczny, którego krótka forma niesie jednak wiele treści.
Młody mężczyzna - informatyk jedzie metrem i jest świadkiem werbalnego ataku na matkę płaczącego dziecka. Nikt nie reaguje, nikt nie staje w jej obronie. Współpasażerowie odwracają wzrok lub dalej scrollują media społecznościowe. Podczas podróży kontaktuje się z nim była dziewczyna z informacją o ciąży. Zakłócenia w odbiorze połączenia i atak astmy nie daje mu dokończyć rozmowy. Schodząc w podziemia, gubi się i odkrywa, że znajduje się w plątaninie korytarzy, w istnym labiryncie. Aby z niego wyjść, musi kierować się anomaliami - zgodnie z informacją ostrzegawczą. Tylko tak może odnaleźć tytułowe wyjście nr 8. Czy to mu się uda?
Mężczyzna podczas panicznej walki o odnalezienie właściwej drogi przeżywa natłok myśli. Poznajemy jego trudną przeszłość, która rzutuje na to, kim jest teraz. Labirynt jest metaforą życia, które może stać się pułapką, iluzją, życiem pełnym obojętności wobec innych, bo tak jest bezpieczniej, wygodniej i prościej. Przeglądanie zdjęć i filmów z dramatycznych wydarzeń na świecie umacnia bezrefleksyjność, obojętność i wewnętrzną pustkę. I choć książka jest thrillerem, który wywołuje takie emocje, jakie dobry thriller powinien, to daje też dużo do myślenia o jakości dzisiejszego życia i człowieczeństwa.
Myślę, że każdy z nas trafia w którymś momencie swojego życia do takiego labiryntu, ale nie każdy odnajduje wyjście nr 8. Czytajcie, warto!
Serdecznie dziękuję @wydawnictwokirin za egzemplarz recenzencki ❤️
Czy zdążyło Ci się zgubić na dworcu? Jeśli tak, to przeżył_ś przygodę podobną do głównego bohatera powieści Genki Kawamury "Wyjście nr 8"😉
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to#współpracabarterowa #recenzja
"Wyjście nr 8" to thriller psychologiczny, którego krótka forma niesie jednak wiele treści.
Młody mężczyzna - informatyk jedzie metrem i jest świadkiem werbalnego ataku na matkę płaczącego dziecka. Nikt...
Dwie myśli po lekturze. Po pierwsze, dwie ostatnie lektury japońskie, dwa przeciwne odczucia. Osławiona, gruba powieść "Piersi i jajeczka", która miała poruszać ważne tematy, okazała się niemal 500 stronami kompletnie o niczym, z mętnymi, wydumanymi problemami. "Wyjście nr 8", cieniuteńka powieść, która powstała na podstawie gry bez fabuły, okazała się pełna symboliki, niejednoznaczna, nakłaniająca do refleksji i pozostająca w głowie jeszcze na długo po lekturze. Po drugie, właśnie dla takich książek sięgam uparcie po kolejne dzieła danego autora, nawet jeśli poprzednie mnie nie przekonały. Dobrze pamiętam wrażenia z poprzednich powieści Kawamury. "A gdyby tak..." - kicz, ciekawy pomysł w niedopracowanym wydaniu. "Sto kwiatów" - znaczna poprawa w warsztacie, ale autor złapał za wiele srok za jeden ogon. "Wyjście nr 8" ukazuje już autora dojrzałego, który wprawdzie nadal stosuje oczywistą symbolikę (Bolero, Escher, Boska komedia), ale potrafi już zaangażować czytelnika, skłonić go do zadania sobie pytania: "A ile razy ja przegapiłem już jakąś anomalię?". Chcę więcej.
Dwie myśli po lekturze. Po pierwsze, dwie ostatnie lektury japońskie, dwa przeciwne odczucia. Osławiona, gruba powieść "Piersi i jajeczka", która miała poruszać ważne tematy, okazała się niemal 500 stronami kompletnie o niczym, z mętnymi, wydumanymi problemami. "Wyjście nr 8", cieniuteńka powieść, która powstała na podstawie gry bez fabuły, okazała się pełna symboliki,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiechaj pierwszy rzuci kamień ten, który nigdy nie zgubił się w drodze. Szczególnie po imprezie, po której wewnętrzna nawigacja gubi zasięg. Oj... jak my wtedy żałujemy każdego wypitego kieliszka! W myślach przepraszamy wszystkich za wszystko, byle tylko przerwać wędrowne katusze i znaleźć się w przytulnych ścianach własnego domu. No, chyba, że zgubiliśmy się w Japonii i to na dodatek na trzeźwo. Tam może zdarzyć się wszystko...
Genki Kawamura stworzył powieść opartą na popularnej grze komputerowej, która doczekała się również filmowej ekranizacji. "Wyjście nr 8" to historia bezimiennego mężczyzny, który po wyjściu z metra gubi się w podziemnych korytarzach. Poszukując drogi wyjścia szybko odkrywa, że wraca do miejsca, w którym był już wcześniej. Czy tajemnicza tablica informacyjna nakazująca szukać "nieprawidłowości" okaże się być drogowskazem prowadzącym do wyjścia? W trakcie wędrówki po podziemiu napotyka osoby, które zmuszają go do kolejnej podróży – w głąb samego siebie. Jak zakończy się ta podróż?
Warto dodać, że Genki Kawamura jest również odpowiedzialny za scenariusz i reżyserię filmu "Exit 8", który na Festiwalu Cannes otrzymał owację na stojąco. W Japonii film ten uzyskał rekordową sprzedaż biletów w pierwszych dniach jego wyświetlenia. A sama książka? Jak to bywa w przypadku japońskich powieści, panuje w niej subtelny klimat. Akcja nie jest wartka, jednak mocno wciągająca. Ten thriller psychologiczny swoją dusznością przenosi czytelnika w miejsce gdzie odbywa się fabuła. Cierpiący na klaustrofobię mogą czuć niepokój. Problem polega na tym, że jak już zaczniesz czytać, okazuje się, że nie ma wyjścia, musisz dokończyć!
Niechaj pierwszy rzuci kamień ten, który nigdy nie zgubił się w drodze. Szczególnie po imprezie, po której wewnętrzna nawigacja gubi zasięg. Oj... jak my wtedy żałujemy każdego wypitego kieliszka! W myślach przepraszamy wszystkich za wszystko, byle tylko przerwać wędrowne katusze i znaleźć się w przytulnych ścianach własnego domu. No, chyba, że zgubiliśmy się w Japonii i to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMłody mężczyzna jest świadkiem awantury w metrze. Widzi jak ktoś krzyczy na kobietę z płaczącym dzieckiem. Nie reaguje jak wszyscy inni pasażerowie. Otrzymuje wiadomość od byłej dziewczyny i jego życie się wywraca. Nie wie jaką podjąć decyzje i jak ma jej i sobie pomóc. Chcąc opuścić metro zostaje uwięziony w zapętlonym wyjściu nr. 8. Aby z niego uciec musi odnaleźć nieprawidłowości. Czy uda mu się wyjść?
~~
Ta książka jest wręcz klaustrofobiczna. Krótka, intensywna powieść psychologiczna. Ukazuje społeczeństwo, nasze zachowania. Jak często odwracamy wzrok od różnych zdarzeń. Jak nie pomagamy innym, nie interweniujemy gdy komuś dzieje się krzywda. Uciekamy wzrokiem, patrzymy w telefon. Udajemy, że nic się nie dzieje. Żyjemy w zapętleniu, nie widząc otaczającego nas zła.
Kiedy jednak zdecydujemy się zareagować mamy szanse wyjść poza schemat. Możemy odmienić swój los oraz innych spotkanych na naszej drodze. Kiedy uważnie się przyjrzymy co jest nie tak mamy możliwość zmiany naszego położenia i wydostania się ze schematu.
To co spotyka bohatera spotyka nas na co dzień. Jedne anomalnie są delikatne, błahe nie zwracamy na nie uwagi. Inne zaś potrafią wzbudzić w nas strach, ukryte pragnienia i zmusić nas do działania. Nakłonić abyśmy przestali być bierni.
Książka została oparta na grze komputerowej o nazwie „Exit 8”. Powstał również film o tym tytule. Zachęcam jednak do przeczytania tej krótkiej historii i przeżyciu tego nieco inaczej. Zagłębić się w siebie i odpowiedzieć sobie na pytanie „czy też jestem zamknięty w takim labiryncie?”. Wyjście może okazać się trudne wręcz niemożliwe. Wymaga od nas zmiany myślenia i postępowania. Może się jednak okazać, że warto to zrobić.
Ja książkę oceniam na 9/10. Mam słabość do azjatyckiej literatury. Zawsze potrafi poruszyć we mnie coś o czym na co dzień nie myślę. Za to ją uwielbiam.
Młody mężczyzna jest świadkiem awantury w metrze. Widzi jak ktoś krzyczy na kobietę z płaczącym dzieckiem. Nie reaguje jak wszyscy inni pasażerowie. Otrzymuje wiadomość od byłej dziewczyny i jego życie się wywraca. Nie wie jaką podjąć decyzje i jak ma jej i sobie pomóc. Chcąc opuścić metro zostaje uwięziony w zapętlonym wyjściu nr. 8. Aby z niego uciec musi odnaleźć...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiespodziewanie mężczyzna gubi się w korytarzach metra. Próbując się wydostać podążą zgodnie z tablicą informacyjną, która każe mu szukać „nieprawidłowości” i zmierzać do „wyjścia numer 8”.
Książka metaforyczna, pełna symboli oraz odniesień, w szczególności do tzw. zwyczajnego życia, które można przyrównać właśnie do labiryntu korytarzy metra. Powtarzalna codzienność, jak mijane podobnych do siebie korytarzy. Rutynowe czynności, te same spotykane osoby, na które rzadko zwracamy uwagę. Skupienie na kolejnym "przetrwaniu" dnia, a niezauważanie zdarzeń dziejących się obok. Wtapianie się w tłum, unikanie trudnych decyzji. Trudno to wszystko przerwać oraz zmienić na nieszablonowe.
Krótkie opowiadanie, a tak bardzo pobudzające do refleksji. Autorowi dość prostym przekazem, co jest oznaką mistrzowskiego kunsztu, udało się zainspirować do zastanowienia się, choćby na chwilę, nad wyborem innych ścieżek (korytarzy) we własnym życiu.
Niespodziewanie mężczyzna gubi się w korytarzach metra. Próbując się wydostać podążą zgodnie z tablicą informacyjną, która każe mu szukać „nieprawidłowości” i zmierzać do „wyjścia numer 8”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka metaforyczna, pełna symboli oraz odniesień, w szczególności do tzw. zwyczajnego życia, które można przyrównać właśnie do labiryntu korytarzy metra. Powtarzalna codzienność,...
Główny bohater żyje jak wielu z nas, w rutynie, w powtarzalności, w unikaniu tego, co niewygodne. Gdy jednak staje przed koniecznością podjęcia ważnej życiowej decyzji, trafia do podziemi metra i… gubi się. Błądzi w korytarzach niczym w nieskończonym, zapętlonym labiryncie. Jego jedyną wskazówką jest tajemnicza tablica informacyjna, która każe mu wypatrywać „nieprawidłowości” i odnaleźć nieuchwytne „wyjście numer 8”.
Genki Kawamura, znany mi dotąd z innych, bardziej obyczajowych historii, tym razem zaskakuje mrocznym, psychologicznym thrillerem inspirowanym grą. Z jednej strony to historia próby wydostania się z pułapki, lecz z drugiej bardzo czytelna metafora życia, uciekania od trudnych spraw i krążenia w kółko wokół własnych decyzji. Bo czy nasze życie nie bywa właśnie takim labiryntem?
Książka trzyma w napięciu, mimo że jest krótka, wręcz idealna na jeden intensywny wieczór. Pełno w niej symboli i odniesień, między innymi do sztuki Mauritsa Eschera, mistrza iluzji optycznych. Pojawia się tutaj obraz dziewięciu mrówek maszerujących bez końca po wstędze w kształcie ósemki, mrówek uwięzionych w pętli nieskończoności. Trudno nie zobaczyć w tym ludzi, którzy tkwią w swoich schematach, lękach i wyborach.
Na pierwszy rzut oka to po prostu dobry, sprawnie napisany thriller, ale gdy zajrzeć głębiej, okazuje się przypowieścią o ludzkiej bierności, trudnych wyborach, strachu przed zmianą i o tym, jak łatwo utknąć w życiowym „pomiędzy”. To książka, którą można rozkładać na czynniki pierwsze, interpretować, odkrywać nowe symbole i wracać do niej myślami nawet po zakończeniu lektury. Zostawia czytelnika z gonitwą myśli i pytaniem: gdzie jest moje własne wyjście numer 8?
Główny bohater żyje jak wielu z nas, w rutynie, w powtarzalności, w unikaniu tego, co niewygodne. Gdy jednak staje przed koniecznością podjęcia ważnej życiowej decyzji, trafia do podziemi metra i… gubi się. Błądzi w korytarzach niczym w nieskończonym, zapętlonym labiryncie. Jego jedyną wskazówką jest tajemnicza tablica informacyjna, która każe mu wypatrywać...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wyjście nr 8" autorstwa scenarzysty filmowego Genkiego Kawamury (Wydawnictwo Kirin)
Książka otrzymana w ramach współpracy barterowej.
Nie przeocz żadnych nieprawidłowości - a jeśli je znajdziesz, zawróć. Jeśli nie - idź dalej, aż dojdziesz do wyjścia nr 8.
Bezimienny mężczyzna gubi się w labiryncie podziemnych korytarzy metra, kierując się jedynie tajemniczą tablicą. Spotykane po drodze anomalie są niepokojące i przerażające, a każdy krok przybliża go do enigmatycznego, nieuchwytnego celu.
Moja wiedza o historii kończyła się na vlogu, w którym YouTuberka "Nieuczesana" opowiadała o podkładaniu głosu w filmie. Tylko i aż tyle. Z filmami mi ostatnio nie po drodze, stąd wolałem sięgnąć po książkę - i okazała się dobra. Po prostu dobra!
"Wyjście nr 8" to książka ekstremalnie krótka, na granicy opowiadania (111 stron), ale technicznie napisana solidnie - historię łatwo zrozumieć i bez problemu śledzić aż do końca. Nie była specjalnie wymagająca, ale mimo to w pewnym momencie pogubiłem się i musiałem jeden rozdział czytać ponownie. Niemniej byłem ciekawy, czym okaże się cała „anomalia”.
Autora nie znałem z innych dzieł, które, z tego co wiem, nie były thrillerami, ale poradził sobie dobrze. Co prawda wielkiego napięcia nie było i brakowało tzw. głębi, ale myślę, że jego scenariusz na ekranach kin sprawdziło się znacznie lepiej. To po prostu wystarczająco dobra książka - bez szczególnych zachwytów, ale i wad. Dała mi 2–3 godziny dobrej zabawy i zasiała szczyptę refleksji po zakończeniu.
Trudno mi powiedzieć, dla kogo jest ta pozycja, ale chyba dla takich jak ja - którzy nie chcą oglądać filmu, albo dla tych, którzy naprawdę pokochali film i chcą spędzić jeszcze trochę czasu w tej historii. Ja wystawiam solidne 6,5/10.
"Wyjście nr 8" autorstwa scenarzysty filmowego Genkiego Kawamury (Wydawnictwo Kirin)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka otrzymana w ramach współpracy barterowej.
Nie przeocz żadnych nieprawidłowości - a jeśli je znajdziesz, zawróć. Jeśli nie - idź dalej, aż dojdziesz do wyjścia nr 8.
Bezimienny mężczyzna gubi się w labiryncie podziemnych korytarzy metra, kierując się jedynie tajemniczą tablicą....
Pierwszy rozdział tej powieści przypomniał mi wiersz Zbigniewa Herberta "Pan Cogito czyta gazetę". Śmierć, wojny, wypadki - tyle tego wokół, że bezmyślnie, bez refleksji i uczuć przelatujemy przez tytuły, przewijamy wiadomości. Stajemy się nieczuli na świat i na tych, którzy obok. W skali mikro mamy to w tej powieści - płaczące dziecko w zatłoczonym metrze i reakcje pasażerów dają początek (czy rzeczywiście?) przygody głównego bohatera.
Mężczyzna w jednej chwili z w miarę poukładanego życia przeskakuje do matni, labiryntu, pułapki. Podziemia metra stają się więzieniem, w którym tylko spostrzegawczość może uratować. Informacja na ścianie jest niby prosta - nie przeocz anomalii. Jeśli je zauważysz - zawróć, jeśli nie - idź dalej. Wyjście numer 8 to wolność.
Towarzyszymy bezimiennemu mężczyźnie w jego delirycznej przeprawie, w której rzeczywistość miesza się z iluzją. Zmieniające się plakaty, pojawiające się postaci, zmysły o krok od postradania. Momentami dramat, momentami horror. Tu nie można za dużo napisać, tu element zaskoczenia jest istotny.
Książka oparta jest na grze, na jej podstawie powstał też film. Film widziałam i - nie ukrywam - żałuję, że książka nie była pierwsza, bo wtedy podobałaby mi się jeszcze bardziej.
Doceniam duszną atmosferę i drugie dno tej powieści. Niby literatura rozrywkowa, a przecież metaforycznie ukazuje człowieka pod życiową ścianą. Co zrobić? Co wybrać? Jedni w końcu dotrą do wyjścia numer 8, inni będą wiecznie błądzić w podziemiach...
Pierwszy rozdział tej powieści przypomniał mi wiersz Zbigniewa Herberta "Pan Cogito czyta gazetę". Śmierć, wojny, wypadki - tyle tego wokół, że bezmyślnie, bez refleksji i uczuć przelatujemy przez tytuły, przewijamy wiadomości. Stajemy się nieczuli na świat i na tych, którzy obok. W skali mikro mamy to w tej powieści - płaczące dziecko w zatłoczonym metrze i reakcje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziękuję za książkę Wydawnictwu Kirin
Akcja recenzencka portalu Lubimy czytać.
Przeczytałam książkę w jeden wieczór…i tak mocno mnie wciągnęła…wręcz oplotła swoją nieoczywistością , zamknęła w szczelnym kręgu. Szukałam wyjścia…ale im dalej szłam, tym mniej wiedziałam, czy pragnę odnaleźć drogę, czy jedynie zrozumieć jej konstrukcję. Aż w pewnym momencie przestałam już wiedzieć, czy obserwuję drogę bohatera, czy idę razem z nimi.
„Nie ignoruj żadnych nieprawidłowości.
Jeśli dostrzeżesz nieprawidłowość, natychmiast zawróć.
Jeśli nie dostrzeżesz żadnej nieprawidłowości, nie zawracaj.
Droga na zewnątrz prowadzi przez wyjście numer 8.”
W podziemiach metra gubi się bezimienny mężczyzna. Zaczyna błądzić po korytarzach, jakby utkwił w zapętlonej przestrzeni, która uparcie prowadzi go z powrotem do punktu wyjścia. Jedyną wskazówką staje się tablica informacyjna nakazująca wypatrywać nieprawidłowości.
Symboliczne anomalie, które napotyka, wywołują w nim niepokój a czasem czysty paraliżujący strach…
Każde kolejne „odchylanie od normy” jest jak pęknięcie w rzeczywistości… drobne, ale wystarczające, by podważyć zaufanie do świata i własnych zmysłów. Granica między tym co realne, a tym co wyobrażalne …zaczyna się rozmywać.
Czy to dzieje się naprawdę ?
Świetna książka o intensywnym i niepokojącym klimacie…przeniknięta jakąś klaustrofobiczną ciszą, która niemal boli. Ciszą ciężką, gęstą aż duszącą. Powtarzające się schematy mogą doprowadzać do obłędu i stanu, w którym nikt nie chciałby się znaleźć.
Autor pisze znakomicie a jego styl jest oszczędny a jednocześnie niezwykle precyzyjny. Krótkie zadnia i proste opisy potęgują napięcie oraz poczucie grozy a brak nadmiaru wyjaśnień działa na korzyść tej historii. Minimalizm buduje tu wyjątkowy charakter całości. Teksy przenika pod skórę i wywołuje ciarki. Oj, można się w tej książce naprawdę mocno nakręcić… i długo nie móc się z niej otrząsnąć.
Dla mnie ta książka była niesamowitym przeżyciem i doświadczeniem. Czymś zupełnie nowym, poruszającym i zmuszającym mocno do refleksji. Odnalazłam w niej silny wymiar symboliczny, który można odczytany jako metafora naszego współczesnego życia…monotonnego i uwikłanego w powtarzalne schematy, pełnego bierności.
Czyż nie jesteśmy jak mrówki, które nieustannie zataczają kręgi w obrębie własnego życia?
Poszukiwanie wyjścia staje się tu poszukiwaniem sensu, celu, a także próbą uwolnienia się od wewnętrznych lęków i ograniczeń.
Po tej lekturze coś w środku zostaje lekko przesunięte…jakby świat na moment stracił swoja oczywistość…
Dziękuję za książkę Wydawnictwu Kirin
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja recenzencka portalu Lubimy czytać.
Przeczytałam książkę w jeden wieczór…i tak mocno mnie wciągnęła…wręcz oplotła swoją nieoczywistością , zamknęła w szczelnym kręgu. Szukałam wyjścia…ale im dalej szłam, tym mniej wiedziałam, czy pragnę odnaleźć drogę, czy jedynie zrozumieć jej konstrukcję. Aż w pewnym momencie przestałam już...
Sporo filmów opartych jest dziś na komiksach, czy nawet grach wideo. Niektóre z nich miałem okazję poznać za sprawą ich książkowych adaptacji, by później sprawdzić jak prezentuje się oryginał. Jednym z takich tytułów jest Wyjście nr 8 Genkiego Kawamury.
Zanim sięgnąłem po książkę, nie miałem do czynienia z grą wideo. Widziałem jedynie zwiastun filmu, który mnie zaintrygował, ale najpierw wpadła mi w ręce powieść, więc to od niej zacząłem swoją przygodę z historią pióra Kawamury. Całość zapowiadała się jako zakręcona, niełatwa do rozszyfrowania historia i jeśli chodzi o wysiłek intelektualny, Wyjście nr 8 mnie nie zawiodło.
W powieści otrzymujemy historię nienazwanego mężczyzny, który gubi się w podziemnym korytarzu metra, trafiając do czegoś na kształt nieskończonej pętli, prowadzącej do dziwnych zdarzeń, które napotykają go podczas poszukiwań wyjścia numer 8. Ma być ono bowiem jedynym sposobem na opuszczenie tego miejsca.
Wyjście nr 8, to naprawdę wciągająca opowieść. Jest pełna napięcia i grozy, towarzyszącej zagubieniu i byciu uwięzionym w tajemniczej części stacji metra. Opisana w niej historia, świetnie oddaje poczucie zagubienia, obsesji oraz narastającą paranoję bohatera, który usiłuje dotrzeć do tytułowego wyjścia. W trakcie jego prób otrzymujemy wiele wskazówek i możemy spróbować sami dojść do tego, co tak właściwie się tutaj dzieje. To z kolei czyni lekturę jeszcze ciekawszym doświadczeniem.
Fakt, że jest to naprawdę krótka pozycja (niecałe 120 stron) potęguje klaustrofobiczny, bardzo intensywny klimat fabuły. Choć główny bohater pozostaje w dużej mierze anonimowy, autor zabiera nas w zakamarki jego umysłu, ujawniając kolejne fakty z jego życia. Z czasem pojawiają się kolejne tajemnicze postacie, a historia robi się jeszcze dziwniejsza. Bardzo ciekawie Kawamura oddaje jednak naturę każdej z nich, do pewnego stopnia pozwalając nam się z nimi utożsamić.
Dodatkowo, nie brakuje tutaj także różnego rodzaju odniesień filozoficznych, np. „Sen motyla” Zhuangziego. Są one tutaj przyczynkiem do refleksji nad żalem, naszą tożsamością i przyszłością. Niektórym czytelnikom mogą one jednak umknąć za sprawą pewnej powtarzalności, którą operuje książka, a część zdań i wyrażeń się „zapętla”. Tym bardziej, że historia zmusza nas do ciągłej koncentracji i rozglądania się za wskazówkami i nieprawidłowościami.
Intensywny klimat, wprowadzający nas w stan niepokoju w połączeniu z minimalistyczną, lecz wciągającą fabułą, czynią Wyjście nr 8 świetną lekturą. To tego rodzaju historia, luźno korzystająca z pewnych elementów science-fiction i horroru, zabiera nas w poważną podróż przez ludzki umysł, zmuszając nas do stanięcia oko w oko z naszymi życiowymi wyborami. To oryginalna opowieść, której zakończenie zaskoczy niejednego czytelnika, a jak już rozpoczniecie lekturę, to nie odłożycie książki, póki nie doczytacie do ostatniej strony.
Sporo filmów opartych jest dziś na komiksach, czy nawet grach wideo. Niektóre z nich miałem okazję poznać za sprawą ich książkowych adaptacji, by później sprawdzić jak prezentuje się oryginał. Jednym z takich tytułów jest Wyjście nr 8 Genkiego Kawamury.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZanim sięgnąłem po książkę, nie miałem do czynienia z grą wideo. Widziałem jedynie zwiastun filmu, który mnie...
“INFORMACJA
Nie ignoruj żadnych nieprawidłowości.
Jeśli dostrzeżesz nieprawidłowość, natychmiast zawróć.
Jeśli nie dostrzeżesz żadnej nieprawidłowości, nie zawracaj.
Droga na zewnątrz prowadzi przez wyjście numer 8.”
Czasem odnoszę wrażenie, że robię się już nudna, jeśli chodzi o moją fascynację i miłość do azjatyckiej, szczególnie japońskiej, literatury.
Czasem myślę, że niewiele jest mnie w stanie zaskoczyć.
A potem dostaję książkę, powieść, nowelę taką na 114 stron, która pozostawiła mnie z pytaniami bez odpowiedzi. I to jest w niej najlepsze.
Często zdarza się ludziom mówić: najpierw książka, potem film. W przypadku Wyjścia nr 8, to się nie sprawdzi. Najpierw gra komputerowa, potem całą reszta.
“Wykorzystuje nasze słabości, zmusza nas do wyznania win, do analizowania ich wciąż od nowa i do wzbudzenia w sobie skruchy.”
Wyjście numer 8, w moim odczuciu, mieści się w granicach gatunku thrillera psychologicznego jak i horroru. Moc tej opowieści tkwi właśnie w tym miksie. To połączenie znanych motywów, jak swoisty dzień świstaka oraz utknięcie w labiryncie, a żeby z niego wyjść, trzeba wejść głębiej w samego siebie. Labirynt jako kara, jako pokuta. Tylko z jakiego powodu ktoś pokutuje?
Czy można się przestraszyć? Tak. Jestem przekonana, że gdybym zagrała w grę lub obejrzała film, to musiałabym trzymać poduszkę ochronną przed jump scary'ami. Jednak tutaj nie miałam poduszki, nic mnie nie uchroniło przed wystraszeniem się. Nie jest to strach, który nie pozwoli wam wieczorem pójść do toalety, ale pozostawi uczucie niepokoju.
Jak wspomniałam, Genki Kawamura nie stworzył obszernej powieści. Spędziłam z nią godzinę maksymalnie, ale to jedna z lepszych czytelniczych godzin w ostatnim czasie. Razem z bohaterem, który utknął w czasie i przestrzeni szukałam nieprawidłowości, jednocześnie poznawałam bohatera i zaczęłam rozumieć, dlaczego tam jest. Kibicowałam, by stamtąd wyszedł i sam zrozumiał. Raz, drugi, trzeci, piąty. Ósmy.
Uwielbiam, gdy zakończenia są niejednoznaczne i tutaj takie było. Po zakończeniu lektury nie wiedziałam, co myśleć. Jest idealnie dziwna – można nawet powiedzieć, że to definicja japońskiego podejścia do literatury.
Wiem, że za dużo nie powiedziałam, ale liczę, że chociaż nieco was zaciekawiłam.
I wiem jedno, to będzie tytuł, do którego wrócę z chęcią. I obejrzę film.
“INFORMACJA
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie ignoruj żadnych nieprawidłowości.
Jeśli dostrzeżesz nieprawidłowość, natychmiast zawróć.
Jeśli nie dostrzeżesz żadnej nieprawidłowości, nie zawracaj.
Droga na zewnątrz prowadzi przez wyjście numer 8.”
Czasem odnoszę wrażenie, że robię się już nudna, jeśli chodzi o moją fascynację i miłość do azjatyckiej, szczególnie japońskiej, literatury.
Czasem...
Filmowe i literackie adaptacje gier wideo często napotykają jeden poważny problem. Różnica medium ma olbrzymie znaczenie i nie da się jej przeskoczyć. Gry są interaktywne, często kręcą się wokół rozgrywki i klimatu i dają sporo swobody. Dlatego tak często przeniesienie danych tytułów do innej formy przynosi niezadowalające efekty. Przykładów na to jest cała masa, bo przynajmniej 90% adaptacji gier wideo jest mierna. Potrzeba sposobu i fajnego pomysłu tak by udało się stworzyć coś dobrego. Czy książka Wyjście nr 8 należy do tych lepszych pozycji, czy jest to może kolejne odcinanie kuponu od popularnego tytułu?
Wyjście nr 8 to książka napisana przez autora światowych bestsellerów Genki Kawamurę. Pisarz jest kojarzony raczej z ciepłymi, intymnymi powieściami. Wyjście nr 8 to z kolei adaptacja niezależnego horroru, który debiutował na komputerach osobistych w 2023 roku i stał się początkiem nowego podgatunku straszaków. Mamy więc ciekawe połączenie i autora, który ma okazję sprawdzić się w nowym dla siebie gatunku. Co ciekawe książka akompaniuje filmowi o tym samym tytule, który również jest adaptacją gry. Jakby tego było mało Genki Kawamura jest reżyserem i scenarzystą tego filmu. Wspominam o tym, bo książka przedstawia praktycznie tę samą fabułę co film. Wyjście nr 8 wydane zostało w Polsce przez Kirin. Wydawnictwo specjalizuje się w japońskiej literaturze i ma w swoim katalogu sporo świetnych pozycji w klimacie grozy.
Wieczne więzienie
Bohaterem książki jest młody mężczyzna, który podróżuje metrem do pracy. W drodze do biura otrzymuje on telefon od swojej byłej dziewczyny, z która się niedawno rozstał. Rozmowa jest przerywana przez niekończący się tłum ludzi na stacji i bohater nie usłyszał wszystkiego. Wie on jednak, że jego była partnerka jest w szpitalu, spodziewa się dziecka i musi podjąć decyzje, co z nim zrobi. Bohater che do niej jak najszybciej pędzić. Jednak los ma dla niego inny plan. Młody bohater trafia do ciągu niekończących się korytarzy stacji i musi poszukiwać tytułowego wyjścia.
Z początku bohater nie za bardzo rozumie co się dzieje i nie wie, co ma zrobić. Okazuje się jednak, ze miejsce to rządzi się pewnymi regułami i musi on podjąć się swego rodzaju gry, by wydostać się z labiryntu. Na jednej z tabliczek na stacji bohater poznaje reguły rządzące światem, do którego trafił. Brzmią one następująco:
„Nie przeocz żadnych anomalii.
Jeśli znajdziesz anomalie, natychmiast zawróć.
Jeśli nie znajdziesz anomalii, nie zawracaj.
Kieruj się do wyjścia nr 8.”
Jedyna wskazówka nie brzmi zbyt sensownie, ale szybko okazuje się, że w podziemiach stacji metra czyha wiele niebezpieczeństw. Czy bohaterowi uda się przetrwać i opuścić niekończący się ciąg białych korytarzy?
Z gry do książki
To na co warto zwrócić uwagę w przypadku książki Wyjście nr 8 to rodzaj adaptacji, z jakim mamy tutaj do czynienia. Growy pierwowzór nie miał tak naprawdę fabuły. Całość ograniczała się do wyzwania tropienia anomalii i poszukiwania tajemniczego wyjścia. W grze nie ma zbytnio fabuły, nic nie jest wyjaśnione i jest ona raczej zbiorem dziwnych momentów. Całość opiera się na klimacie i fajnym pomyśle, który został później powielony przez setkę innych gier. Zarówno skiazka jak i film dodają do tego wszystkiego fabułę, bohaterów z motywacjami i swego rodzaju symbolikę dla piekła, do którego trafia się w poszukiwaniu tytułowego wyjścia.
Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale Genki Kawamura spisał się tutaj naprawdę na medal i dodał całości sporo głębi. Na dokładkę prosty pomysł na opowieść o błąkanie się po dziwacznym labiryncie zostaje tutaj rozbudowany w fajny sposób i mamy masę zaskakujących momentów. Dzięki temu jest to jedna z najfajniejszych, znanych mi adaptacji gier wideo.
Bezpieczeństwo
Wyjście nr 8 to bardzo fajna książka, którą świetnie rozbudowuje ciekawą grę. Dostajemy prawdziwą historię z przesłaniem, która porusza tematykę wyrzutów sumienia, bierności i gotowości do decydowania o swoim losie. Książka też sprawdza się dobrze jako oryginalny horror o uwięzieniu w niekończącym się labiryncie. Jest tutaj naprawdę dużo solidnych rzeczy i wydaje mi się, ze książka podobnie jak gra ma zadatki na bycie hitem. Ja bawiłem się świetnie, czytając Wyjście nr 8 i aż zachciało mi się jeszcze raz zagrać w grową wersję tej przygody. Dlatego śmiało mogę polecić ten tytuł wszystkim.
Filmowe i literackie adaptacje gier wideo często napotykają jeden poważny problem. Różnica medium ma olbrzymie znaczenie i nie da się jej przeskoczyć. Gry są interaktywne, często kręcą się wokół rozgrywki i klimatu i dają sporo swobody. Dlatego tak często przeniesienie danych tytułów do innej formy przynosi niezadowalające efekty. Przykładów na to jest cała masa, bo...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to