"In a Rush. Miłość na czas" to fake dating z prawdziwego zdarzenia. Emme i Ryan są przyjaciółmi od liceum i już wtedy coś sobie obiecali. Zegar wybił trzydzieści lat, a Ryan przypomniał o obietnicy. Zaproponował udawane małżeństwo z korzyściami dla obu stron.
Szczerze przypadła mi do gustu natura Em, jej urocza paplanina i przyjemny sposób bycia. Wydała mi się postacią, z którą łatwo jest się zaprzyjaźnić. Jej rozterki, zachwiania w poczuciu własnej wartości, trudności w uwierzeniu, że jest dla kogoś ważna i na stałe.
Uważność Ryana chwyciła mnie za serce. Jego troska, szczera miłość i przekazywane gestem, pośrednim słowem prośby o dostrzeżenie prawdziwych uczuć. Cudowny!
Mimo szczerej sympatii do bohaterów zabrakło mi chemii. Chemii intensywnej, którą odczuwasz, czytając kolejne zdania, przez którą, nie możesz odłożyć książki. Było tak wiele możliwości, żeby się pojawiła!
Mam poczucie, że mimo sporej objętości w "In a Rush" nie działo się zbyt wiele. Postaci wprowadzały nas w swoje rozterki, wspomnienia i trudności, jakie napotkali i to jest coś, co szczerze w książkach cenię, niemniej w tym przypadku zaszłości przyćmiły bieżące wydarzenia.
W ogólnym rozrachunku to trzy w skali pięciostopniowej. Miło spędziłam czas, ale cieplej wspominam poprzedni tom.
[publikacja we współpracy reklamowej barterowej]
Trochę przegadana, ale urocza. Porozmawiajmy.
#reklama @wydawnictwoniegrzeczneksiazki
"In a Rush. Miłość na czas" to fake dating z prawdziwego zdarzenia. Emme i Ryan są przyjaciółmi od liceum i już wtedy coś sobie obiecali. Zegar wybił trzydzieści lat, a Ryan przypomniał o obietnicy. Zaproponował udawane małżeństwo z korzyściami dla obu stron.
Emmy i Ryan biorą ślub. Całe życie przyjaźnili się, chociaż Ryan zawsze był w niej zakochany. Teraz wykorzystuje okazje, by się do niej zbliżyć. Kurczę, mam mieszane uczucia - z jednej strony fajna, ale z drugiej niektóre wątki się nie spinają.
Emmy i Ryan biorą ślub. Całe życie przyjaźnili się, chociaż Ryan zawsze był w niej zakochany. Teraz wykorzystuje okazje, by się do niej zbliżyć. Kurczę, mam mieszane uczucia - z jednej strony fajna, ale z drugiej niektóre wątki się nie spinają.
„In a Rush. Miłość na czas” to jedna z tych powieści, która przez większą część lektury sprawiała, że miałam uśmiech na twarzy – a to naprawdę nie zdarza się często. To opowieść oparta na wątku od przyjaźni do miłości oraz gdy on zakochuje się pierwszy, a w tle są wielkie pieniądze i sport kontra nieokiełznani drugoklasiści i ich nauczycielka. Choć jest to romans nie znajdziemy tu zawrotnej prędkości, Autorka stawia mocny akcent nie tylko na wejście relacji głównych bohaterów na inny, nieznany im poziom, ale też na nakreślenie ich historii, rozterek wewnętrznych, doświadczeń, które ich ukształtowały. Dla mnie to duża zaleta, bo mamy okazję naprawdę dobrze poznać postaci, rozumiemy co nimi kieruje, gdy stają przed kolejnymi wyborami, rozumiemy ich wątpliwości, jednak ci, którzy pragną szybkiej, lekkiej lektury na rozluźnienie mogą poczuć rozczarowanie. To powieść, która wymaga odrobiny uważności, a w zamian daje nam dużą satysfakcję z lektury, wywołuje naprawdę wiele uśmiechów, roztapia serce czułością i miłością, które znajdziemy na kartkach. Canterbary świetnie wplata tu wątki dotyczące trudnych relacji rodzicielskich, noszenia na barkach odpowiedzialności, kosztów podążania za rozumem, a nie za sercem, świetnie obrazuje też przyjaźń, a wszystko okrasza swoją przyjemną narracją, która naprawdę wciąga i przenosi w inny, kreowany przez nią świat, sprawiając, że staje się dla nas rzeczywistością. Serdecznie polecam! Książkę można czytać bez znajomości pierwszego tomu „In a Jam. Słodkie kłopoty.”.
„In a Rush. Miłość na czas” to jedna z tych powieści, która przez większą część lektury sprawiała, że miałam uśmiech na twarzy – a to naprawdę nie zdarza się często. To opowieść oparta na wątku od przyjaźni do miłości oraz gdy on zakochuje się pierwszy, a w tle są wielkie pieniądze i sport kontra nieokiełznani drugoklasiści i ich nauczycielka. Choć jest to romans nie...
Bardzo słodka i przyjemna historia – idealna książka na jeden wieczór. Jeśli lubicie motyw golden retriever boy oraz relację friends to lovers, to zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Ryan jest absolutnie rozbrajający – ciepły, troskliwy i momentami naprawdę trudno się nie uśmiechnąć podczas czytania jego scen. Z kolei Emma bywała dla mnie chwilami trochę denerwująca, szczególnie jeśli chodzi o jej zachowanie i podejmowane decyzje, ale ostatecznie nie psuło to przyjemności z czytania.
To bardzo lekka, miła książka, którą czyta się szybko i bez wysiłku. Taka historia, do której później wraca się myślami z uśmiechem.
Muszę przyznać, że poprzednia książka autorki podobała mi się odrobinę bardziej – głównie przez bardziej zabawne dialogi i obecność pewnej małej bohaterki, która kradła sceny. Mimo to tutaj również było sporo przyjemnych momentów.
Podsumowując: sympatyczny romans, który świetnie sprawdzi się jako małe rozluźnienie po cięższej lekturze.
Bardzo słodka i przyjemna historia – idealna książka na jeden wieczór. Jeśli lubicie motyw golden retriever boy oraz relację friends to lovers, to zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Ryan jest absolutnie rozbrajający – ciepły, troskliwy i momentami naprawdę trudno się nie uśmiechnąć podczas czytania jego scen. Z kolei Emma bywała dla mnie chwilami trochę denerwująca,...
„In a Rush. Miłość na czas”, drugi tom serii „Friendship, Rhode Island”, to romantyczna historia o drugiej szansie i uczuciach, które pojawiają się tam, gdzie początkowo miało być tylko udawanie. Bardzo lubię motyw fake dating w romansach, dlatego ta książka od razu przyciągnęła moją uwagę.
Ryan proponuje Emme układ. Związek na pokaz ma pomóc mu w sprawach zawodowych, a jej dać szansę na małą zemstę i nowy początek. Plan wydaje się prosty: kilka wspólnych zdjęć, trochę udawanych gestów i jasne zasady.
Emme to nauczycielka i bohaterka, z którą bardzo łatwo się utożsamić. Zraniona i nieufna, boi się ponownie zaufać komuś na tyle, by wpuścić go do swojego świata. Jej wewnętrzna walka między rozsądkiem a uczuciami sprawia, że historia nabiera emocjonalnej głębi. Ryan to gwiazda futbolu i dawny przyjaciel Emme. Okazuje się uważny, cierpliwy i troskliwy, a jego gesty pokazują, jak bardzo mu na niej zależy. W jego zachowaniu widać szczerość i prawdziwe zaangażowanie, co sprawia, że trudno mu nie kibicować.
Bardzo podobało mi się to, jak została pokazana relacja Emme i Ryana. Przyjaźnili się od lat, wspierali się i znali swoje najtrudniejsze chwile. Od dawna coś do siebie czuli, ale nigdy nie powiedzieli tego wprost. Ryan próbuje pokazać Emme, że jego uczucia są szczere, a ona musi zdecydować, czy jest gotowa znów komuś zaufać.
Choć nie jestem wielką fanką motywu zemsty, potrafiłam zrozumieć decyzję bohaterki. Jej były partner ją zdradzał i przez długi czas podkopywał jej pewność siebie słowami, które nigdy nie powinny paść z ust bliskiej osoby.
Książka przypomina, że czasem to, co zaczyna się jako układ lub przypadek, może przerodzić się w coś znacznie głębszego. Pokazuje też, że choć zaufanie po złamanym sercu nie przychodzi łatwo, warto dać sobie drugą szansę.
Jeśli lubicie historie, w których granica między pozorami a miłością powoli się zaciera, ta książka może być dla Was naprawdę przyjemną i emocjonalną lekturą.
„In a Rush. Miłość na czas”, drugi tom serii „Friendship, Rhode Island”, to romantyczna historia o drugiej szansie i uczuciach, które pojawiają się tam, gdzie początkowo miało być tylko udawanie. Bardzo lubię motyw fake dating w romansach, dlatego ta książka od razu przyciągnęła moją uwagę.
Ryan proponuje Emme układ. Związek na pokaz ma pomóc mu w sprawach zawodowych, a...
✨️Kto i za co pokocha?
Romansiary, zróbcie hałas, bo to książka, która skradnie Wasze serca. To urocza historia z motywami friends to lovers, fake dating, he fell first i aranżowanego małżeństwa. Takie combo może zwiastować albo sukces, albo porażkę, ale w przypadku tego tytułu, moim skromnym zdaniem wyszło ekstra, a ja cieszyłam się miło spędzonym czasem przy dobrym romansie. Jeśli więc masz podobny gust do mojego, to pokochasz tę książkę bezwarunkowo (wybaczysz nawet "majteczki").
Pokochasz za chemię między Emme i Ryanem oraz za emocje, które serwuje ta para, zarówno sobie nawzajem, jak i Tobie. Jeśli lubisz dynamiczną akcję, ale też fajnie rozbudowane wątki, to jesteś w domu. To romans, który nie idzie na łatwiznę, ciekawie "oprowadza" czytelnika po emocjonalnych przeżyciach bohaterów pokazując motywacje ich działań i popełniane błędy, ale też te dobre momenty sprawiając, że historia jest kompletna.
✨️Czy ja pokochałam?
To prawdziwie romantyczna historia, a ja bawiłam się przy niej doskonale. Bardzo podobało mi się jej tempo i brak dłużyzn oraz zbędnych zapychaczy. Tu cały czas coś się dzieje, co rusz dostajemy nową dawkę romansiarskich smaczków. W trakcie czytania nasunęło mi się takie zdanie w kontekście tej opowieści, nie mogę wyrzucić go z głowy, więc się z Wami podzielę:
On, nawet kiedy był przyjacielem, to już był jej mężem.
I serio, Ryan w swoich uczuciach od zawsze traktował Emme jakby byli dla siebie kimś więcej niż przyjaciółmi. To jest takie słodkie — ta wytrwałość i nienachalność w dążeniu do wyimaginowanego celu, który przez splot wydarzeń i niespodziewaną zemstę na byłym, nieoczekiwanie staje się rzeczywistością. A ona o niczym nie miała pojęcia. Uwielbiam motyw, gdzie on zakochuje się pierwszy. Kate Canterbary rozpisała go tak, że chwilami roztapiałam się ze szczęścia.
✨️Czy polecam?
Tak! To lekki, ale emocjonujący i trochę spicy romans, który czyta się szybciutko, z dużym zaangażowaniem, wypiekami na twarzy, które bywa, że zamieniają się w rumieńce zawstydzenia.
✨️O czym jest?
Emme zostaje zdradzona przez swojego chłopaka, chociaż myślała, że ten dzień zakończy się zaręczynami. Ryan, wieloletni przyjaciel Emme, gwiazda futbolu i multimilioner przy okazji, proponuje przyjaciółce, że zostanie jej partnerem na weselu. A nawet idzie o krok dalej — chce wejść z nią w układ, który będzie korzystny dla nich dwojga. Emme godzi się na małżeństwo na pokaz, jednak niedługo potem granice między prawdą a fikcją zaczynają się zacierać. Najgorzej stanie się, kiedy skrywany przez Ryana sekret wyjdzie na jaw.
✨️Kto i za co pokocha?
Romansiary, zróbcie hałas, bo to książka, która skradnie Wasze serca. To urocza historia z motywami friends to lovers, fake dating, he fell first i aranżowanego małżeństwa. Takie combo może zwiastować albo sukces, albo porażkę, ale w przypadku tego tytułu, moim skromnym zdaniem wyszło ekstra, a ja cieszyłam się miło spędzonym czasem przy dobrym...
Poukładane Em całkowicie się zmienia, gdy nakrywa swojego chłopaka na zdradzie.
Jednak, zamiast się załamać, postanawia odzyskać kontrolę i udowodnić sobie, że potrafi zacząć od nowa.
Dziewczyna jest nauczycielką w szkole, dzieciaki ją uwielbiają, z zaangażowaniem i pasją oddaje się swojej pracy. W miasteczku ma wielu bliskich znajomych i przyjaciół, którzy okazują jej wsparcie w trudnych chwilach.
✨ Niespodziewanie jej dawny przyjaciel, Ryan Ralston, znany piłkarz, proponuje jej układ: udawane małżeństwo, które ma pomóc zarówno jemu, jak i jej.
Jak to w romansach bywa, granica między udawanym związkiem a prawdziwymi uczuciami szybko zaczyna się zacierać. A na jaw wychodzą sekrety, które obydwoje skrywali.
Bohaterowie są dobrze wykreowani i łatwo ich polubić. Emme to kobieta, która po trudnym doświadczeniu próbuje odzyskać pewność siebie i kontrolę nad swoim życiem.
🧡 Z kolei Ryan z jednej strony jest odnoszącym sukcesy i pewnym siebie sportowcem, a z drugiej pokazuje bardziej wrażliwą stronę, szczególnie w relacji z Emme. Musiał się on wykazać ogromną cierpliwością, by zdobyć serce ukochanej!
Oh uwielbiam go! Scena na ślubie przyjaciółki bardzo zapadła mi w pamięć!
I chociaż prawie przez 200 stron ta historia mi się nieco mi dłużyła, później już było dużo lepiej! To nie jest krótka książka, mimo wszystko bardzo przyjemnie mi się ją czytało.
[współpraca reklamowa @comfort_book_]
Poukładane Em całkowicie się zmienia, gdy nakrywa swojego chłopaka na zdradzie.
Jednak, zamiast się załamać, postanawia odzyskać kontrolę i udowodnić sobie, że potrafi zacząć od nowa.
Dziewczyna jest nauczycielką w szkole, dzieciaki ją uwielbiają, z zaangażowaniem i pasją oddaje się swojej pracy. W miasteczku ma wielu bliskich znajomych i przyjaciół, którzy okazują jej...
Z “In a Rush. Miłość na czas” wiązałam pewne nadzieje i… jestem trochę rozczarowana. Pamiętam, że “In a Jam” mi się podobało, więc liczyłam, że z tą historią będzie podobnie. No i nie pykło.
[współpraca reklamowa z @wydawnictwopapieroweserca]
Wierzyłam w usychanie Ryana z tęsknoty za Emme. W jego perspektywie było widać, że czuje do niej coś więcej. Ale za nic nie uwierzyłam w to, że Emme poczuła do niego coś poza platoniczną, przyjacielską miłością. Jej przeszłość wiązała się ze stosunkowo trudnym otoczeniem, przez które potrzebne jej było wewnętrzne uleczenie. Szkoda, że miało ono nastąpić za pomocą kolejnego związku, bo przez to nie dałam wiary ani w jedno, ani w drugie.
Za dużo tu dla mnie rzeczy mało istotnych, a za mało tego, co naprawdę powinno mieć znaczenie. Na przykład: za dużo łóżka. Ilość tych scen nie nadrobiła tego, że między bohaterami brakowało chemii, a wręcz pogorszyła w moich oczach sytuację. Jak dla mnie za często też się pojawiała ta “żona”/”żonka”. To takie słowo, które w motywie udawanego małżeństwa potrafi zrobić kolosalną różnicę i być kropką nad “i”. Niestety, ale nie tutaj.
Z drugiej strony o wiele za mało było tej wielkiej, najstarszej przyjaźni. Rzekomo bohaterowie tak dobrze się znają, że przerywają sobie nawzajem, żeby od razu jedno dokończyło zdanie drugiego, ale… ja chciałabym to zobaczyć, a nie uznać za suchy fakt. Chciałabym dostrzec to, co ich łączyło przez tak wiele lat. O szczerych rozmowach nie wspominając. Gdyby Ryan nie bał się wyłożyć kawy na ławę, ta książka skończyłaby się ze 3 razy szybciej i myślę, że wyszłoby jej to na dobre.
Moim zdaniem byłaby o wiele lepsza jako nowelka. Tych 500 stron jest wypełnione scenami, które wprowadzają poczucie powtarzalności. Do tego to ciągłe myślenie typu “Nie, na pewno nie będzie z tego nic więcej. Nie chce mnie w taki sposób”. Do pewnego momentu było jeszcze całkiem dobrze, a potem nastąpił *krach*. Coraz trudniej mi się czytało, byłam coraz mniej zainteresowana tym, co się wydarzy.
Bardziej niż Emme i Ryan zainteresowali mnie Ines i Jakobi. A ta drama na koniec? Miałam wrażenie, jakby została tam wciśnięta na siłę. Do tego Ryan w jednej, dość ważnej chwili przywiódł mi na myśl gościa przylepionego do betonu i wołającego taksówkę 🙋♂️ Nej. Przepraszam, ale nej. Było jeszcze kilka takich rzeczy, które mi nie zagrały albo których logikę mogłabym zakwestionować. Podsumuję je krótko: było to dla mnie za bardzo naciągane.
Chętnie poznałabym bliżej rodzinkę Ryana. Babcia Cece wydawała się być świetną osóbką i może podreperowałaby trochę sytuację swoim specyficznym humorem. Jednak jedyne, co się tu pojawiło z jej udziałem, to w zasadzie kilka rozmów na czacie rodzinnym. Szkoda.
Krótko mówiąc, nie zapałałam do tej książki miłością. Wiem, że ma sporo pozytywnych opinii, więc być może będziecie jednymi z tych osób, którym “In a Rush” się spodoba. Moich oczekiwań niestety nie udało jej się spełnić.
Ocena: 2/5 🥃
– Magda
Z “In a Rush. Miłość na czas” wiązałam pewne nadzieje i… jestem trochę rozczarowana. Pamiętam, że “In a Jam” mi się podobało, więc liczyłam, że z tą historią będzie podobnie. No i nie pykło.
[współpraca reklamowa z @wydawnictwopapieroweserca]
Wierzyłam w usychanie Ryana z tęsknoty za Emme. W jego perspektywie było widać, że czuje do niej coś więcej. Ale za nic nie...
Po tym, jak niespodziewanie pokochałam „In a Jam”, czekałam na kolejną książkę z cyklu „Friendship, Rhode Island”, a kiedy wyszła i wczytałam się w opis, zwątpiłam. Takiego nagromadzenia nielubianych przeze mnie motywów dawno nie miałam – od przyjaciół do kochanków, sportowy romans, gwiazdy i zemsta na byłym, no po prostu same okropności ;) A w tym wszystkim mój ukochany motyw małżeństwa z rozsądku i autorka, która mnie podbiła w całości swoją poprzednią książką. Sięgałam więc po obecny tytuł z obawą i nadzieją równocześnie i nie zawiodłam się, choć nie będzie to moja ulubiona część całego cyklu.
Przede wszystkim spodobała mi się postać Ryana – nie jest typu „golden retrievera”, jak sobie wyobrażałam, za to jest uosobieniem powagi, cierpliwości i uważności (to ostatnie słowo w jednej z opinii przekonało mnie do sięgnięcia po książkę). Polubiłam też Emme, prezentującą bardzo zdroworozsądkowe podejście do swego ciała, mimo początkowo podkopanej pewności siebie. Fabuła jest raczej pozbawiona większych dramatów, więc i przekraczanie kolejnych niewidzialnych granic w związku powstałym w konkretnym celu realizuje się gładko, bez fajerwerków, za to z wieloma przemyśleniami. To była lektura, przy której raczej się nie spieszyłam, bo też przez długi czas nie było zwrotów akcji, które wymuszałaby chęć szybkiego poznania rozwiązania, a jak już przyszedł kryzys, dość szybko i bardzo wzruszająco został zażegnany.
Ta książka nie sprawiła, że polubiłam to, czego do tej pory unikałam, ale była na tyle uczuciowa, że bardzo dobrze mi się ją czytało. Na pewno sięgnę po kolejną historię z tego cyklu niezależnie od tego, z jakimi motywami będę miała do czynienia ;D
Po tym, jak niespodziewanie pokochałam „In a Jam”, czekałam na kolejną książkę z cyklu „Friendship, Rhode Island”, a kiedy wyszła i wczytałam się w opis, zwątpiłam. Takiego nagromadzenia nielubianych przeze mnie motywów dawno nie miałam – od przyjaciół do kochanków, sportowy romans, gwiazdy i zemsta na byłym, no po prostu same okropności ;) A w tym wszystkim mój ukochany...
Historia trochę podobna do poprzedniej.Ona nauczycielka,bogate pochodzenie,kiepscy rodzice.On zakochochuje się pierwszy.Przyjaciele z lat szkolnych,aranżowane małżeństwo i relacja trochę od końca.Niezłe pikantne sceny,bez przesadnej ilości.Brakowało mi humoru,ale za to nie ma takiego chaosu jak w poprzedniej części.Ogólnie oceniam pozytywnie.
Historia trochę podobna do poprzedniej.Ona nauczycielka,bogate pochodzenie,kiepscy rodzice.On zakochochuje się pierwszy.Przyjaciele z lat szkolnych,aranżowane małżeństwo i relacja trochę od końca.Niezłe pikantne sceny,bez przesadnej ilości.Brakowało mi humoru,ale za to nie ma takiego chaosu jak w poprzedniej części.Ogólnie oceniam pozytywnie.
Nie mogę powiedzieć, żeby ta książka mnie jakoś bardzo wciągnęła. Zawiązanie fabuły dość naciągane. Największym plusem tej historii jest cudowny główny bohater.
Nie mogę powiedzieć, żeby ta książka mnie jakoś bardzo wciągnęła. Zawiązanie fabuły dość naciągane. Największym plusem tej historii jest cudowny główny bohater.
Od razu przyznam, że nie jestem wielką fanką motywu zemsty. Jeśli jednak chodzi o byłego, który zdradzał, a w dodatku odebrał bohaterce pewność siebie tekstami, które nigdy nie powinny wyjść z ust mężczyzny, to jestem w stanie zrozumieć chęć odwetu. Początkowo czułam do Emme wielką empatię i choć pewnie lepszą opcją byłoby po prostu ruszyć dalej i nie oglądać się za siebie, czekałam na rozwój zdarzeń. Szkoda tylko, że fabuła potoczyła się tak, że ta cała zemsta nie miała dla mnie najmniejszego sensu.
Fikcyjny związek był fikcyjny tylko z nazwy i to właściwie od samego początku. Uczucia Ryana wobec Emme były widoczne gołym okiem, ona zresztą też bez problemu weszła w rolę "fałszywej" narzeczonej. Wystarczyłoby, aby któreś z nich zaryzykowało i pokusiło się o szczerość i chociaż rozumiem strach przed utratą przyjaźni, tak po prostu w pewnej chwili już trzeba było postawić na prawdę. Tego mi zabrakło, choć i tak podobały mi się starania Ryana, by skraść Emme serce. Facet stracił dla tej jedynej, a o tym zawsze fajnie się czyta 🤭.
Brakowało mi też sportu, bo chociaż autorka wspominała o treningach i meczach Ryana, to jednak nic więcej a propos futbolu się nie pojawiło.
To była całkiem przyjemna lektura, choć nie będę ukrywać, że w pewnej chwili zaczęła mnie nużyć. Relacja Emme i Ryana mogłaby być idealnym dowodem na to, że miłość jest prosta, o ile ludzie jej sobie nie komplikują. Tutaj komplikacji było sporo, a wystarczyło trochę odwagi i jedna szczera rozmowa. To przyjemna lektura, ale nie wyróżniła się dla mnie niczym szczególnym 🧡.
[Współpraca z @wydawnictwoniegrzeczneksiazki]
Od razu przyznam, że nie jestem wielką fanką motywu zemsty. Jeśli jednak chodzi o byłego, który zdradzał, a w dodatku odebrał bohaterce pewność siebie tekstami, które nigdy nie powinny wyjść z ust mężczyzny, to jestem w stanie zrozumieć chęć odwetu. Początkowo czułam do Emme wielką empatię i choć pewnie lepszą opcją byłoby po...
„Miałem ochotę wydrzeć sobie z piersi serce, żeby mogła je zobaczyć, bo biło, przysięgam na wszystko, tylko dla niej”.
[współpraca reklamowa z @wydawnictwoniegrzeczneksiazki ]
Znali się tyle lat.
Od zawsze byli dla siebie wsparciem. W swoich ramionach odnajdywali ukojenie.
Przyjaźń…
Najpiękniejsza rzecz na świecie i tortura jednocześnie.
Umówili się na coś, a ona nadal szukała.
Jej serce łamano raz po raz, aż w końcu nie wytrzymał.
„Przestań szukać. Wyjdź za mnie”.
Fikcyjne małżeństwo, które miało być dla nich korzystne.
Dla niej zemsta, a dla niego poprawa wizerunku.
Kłamstwo, które momentami wydawało się zbyt prawdziwe.
A może ta miłość była prawdziwa?
„Teraz może i jest moja. Dziś. Na te kilka chwil pomiędzy przeszłością a przyszłością. Ale znajdę sposób, żeby to przetrwać, tak samo jak przetrwałem wszystko inne”.
Są książki, które kradną nasze serca po ciuchu.
Czytamy z uśmiechem na twarzy, a one tak zupełnie niepozornie i bez ostrzeżenia delikatnie uderzają w nasze czułe struny.
Mnóstwo ciepła, lekkości, śmiechu i nagle to wzruszenie oraz zrozumienie, pojawiające się wspomnienia.
To właśnie zrobiła mi książka „In a Rush. Miłość na czas”.
Cudownie spędziłam z nią czas. Odpoczywałam z uśmiechem na twarzy, rumieńcami i ciepłem w sercu.
Nagle po kilku zdaniach i sytuacjach w moich oczach pojawiły się łzy, a ja jeszcze bardziej polubiłam głównych bohaterów.
Poczułam więź, pragnęłam ich szczęścia i miłości.
Mam słabość do takich historii.
Do tych zwykłych romansów, które potrafią robić niesamowite rzeczy z naszymi sercami.
I choć nie jestem największą fanką motywu „od przyjaciół do kochanków” to takie książki jak „In a Rush” powoli mnie do niego przekonują.
W końcu przyjaźń to najsolidniejszy fundament miłości…
To nie jest książka, która sprawia, że serce bije szybciej. Nie zaskakuje, nie musi pochłaniać i zachwycać, ale daje oddech i komfort.
Tego czasem potrzebuję. To właśnie uwielbiam.
Emme i Ryan
Gwiazda futbolu i nauczycielka.
Przyjaźnili się od lat, kochali się od lat, ale żadne z nich nie wypowiedziało tego na głos, a przynajmniej nie w sposób świadczący o tym, że chodziło o miłość romantyczną.
Zawsze byli dla siebie, opiekowali się sobą.
Jego gesty mnie rozczulały. Był tak uważny i troskliwy…
Ona była jego ucieczką od koszmarnych wspomnień. Tylko ona znała prawdę i pytała czego on tak naprawdę pragnie.
Razem byli uroczy, a im bliżej byli, tym temperatura rosła jeszcze bardziej.
Nie spodziewałam się chyba, że ta książka będzie aż tak pikantna.
Te urocze momenty pełne troski chyba trochę uśpiły moją czujność, a ogień mnie uderzył, nagle i mocno.
Czy to źle? Nie! Lubię książki, które sprawiają, że robi mi się gorąco, wyobraźnia zaczyna działać, a rumieńce atakują całe ciało.
Mimo szczerości zbyt wiele było niedopowiedzeń i sekretów, które mogły zniszczyć wszystko.
Czy kiedy prawda wyjdzie na jaw przetrwają?
Byli różni, ale też wiele ich łączyło.
Skomplikowane relacje rodzinne…
To były te małe ciosy pośród śmiechu, tak ważne i wartościowe.
Światłem był przyjaźń, nie tylko ta ich.
Kocham rozmowy dziewczyn o wszystkim i niczym, ich wsparcie.
Jestem ogromnie ciekawa historii Audrey i Jamie, bo tak bardzo je polubiłam, a wiem, że ukrywają coś w swoich sercach. Muszę wiedzieć co.
Podobało mi się jak została przedstawiona praca Emme jako nauczycielki.
Co do Ryana to nadal nie wiem, tak do końca, czy był futbolistą czy piłkarzem, bo tłumaczenie trochę namąciło mi w głowie.
Mam ochotę też wrócić do pierwszego tomu, „In a Jam”, bo stęskniłam się za pewną małą piratką i jej tekstami, które sprawiały, że wybuchałam śmiechem.
„In a Rush” to komfortowa historia, która otula i rozgrzewa.
Bardzo ją polubiłam i czekam na więcej.
Polecam!
„Miałem ochotę wydrzeć sobie z piersi serce, żeby mogła je zobaczyć, bo biło, przysięgam na wszystko, tylko dla niej”.
[współpraca reklamowa z @wydawnictwoniegrzeczneksiazki ]
Znali się tyle lat.
Od zawsze byli dla siebie wsparciem. W swoich ramionach odnajdywali ukojenie.
Przyjaźń…
Najpiękniejsza rzecz na świecie i tortura jednocześnie.
Kocham wszystko co jest aranżowane, a w szczególności jak są to przyjaciele, bo zazwyczaj tak jest, ze 1 z nich ma coś na celu. Albo po prostu wpadł po uszyyyy..hihi kocham, tą chemię, te przywiązanie, rodzinkę Ryana, haha babcia jest kochana cece... bardzo romantyczna i ciepła książka 🍊🥹
Kocham wszystko co jest aranżowane, a w szczególności jak są to przyjaciele, bo zazwyczaj tak jest, ze 1 z nich ma coś na celu. Albo po prostu wpadł po uszyyyy..hihi kocham, tą chemię, te przywiązanie, rodzinkę Ryana, haha babcia jest kochana cece... bardzo romantyczna i ciepła książka 🍊🥹
Trochę przegadana, ale urocza. Porozmawiajmy.
#reklama @wydawnictwoniegrzeczneksiazki
"In a Rush. Miłość na czas" to fake dating z prawdziwego zdarzenia. Emme i Ryan są przyjaciółmi od liceum i już wtedy coś sobie obiecali. Zegar wybił trzydzieści lat, a Ryan przypomniał o obietnicy. Zaproponował udawane małżeństwo z korzyściami dla obu stron.
Szczerze przypadła mi do gustu natura Em, jej urocza paplanina i przyjemny sposób bycia. Wydała mi się postacią, z którą łatwo jest się zaprzyjaźnić. Jej rozterki, zachwiania w poczuciu własnej wartości, trudności w uwierzeniu, że jest dla kogoś ważna i na stałe.
Uważność Ryana chwyciła mnie za serce. Jego troska, szczera miłość i przekazywane gestem, pośrednim słowem prośby o dostrzeżenie prawdziwych uczuć. Cudowny!
Mimo szczerej sympatii do bohaterów zabrakło mi chemii. Chemii intensywnej, którą odczuwasz, czytając kolejne zdania, przez którą, nie możesz odłożyć książki. Było tak wiele możliwości, żeby się pojawiła!
Mam poczucie, że mimo sporej objętości w "In a Rush" nie działo się zbyt wiele. Postaci wprowadzały nas w swoje rozterki, wspomnienia i trudności, jakie napotkali i to jest coś, co szczerze w książkach cenię, niemniej w tym przypadku zaszłości przyćmiły bieżące wydarzenia.
W ogólnym rozrachunku to trzy w skali pięciostopniowej. Miło spędziłam czas, ale cieplej wspominam poprzedni tom.
[publikacja we współpracy reklamowej barterowej]
Trochę przegadana, ale urocza. Porozmawiajmy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to#reklama @wydawnictwoniegrzeczneksiazki
"In a Rush. Miłość na czas" to fake dating z prawdziwego zdarzenia. Emme i Ryan są przyjaciółmi od liceum i już wtedy coś sobie obiecali. Zegar wybił trzydzieści lat, a Ryan przypomniał o obietnicy. Zaproponował udawane małżeństwo z korzyściami dla obu stron.
Szczerze przypadła mi do...
Całkiem przyjemna, chociaż poprzednia część podobała mi się bardziej.
Całkiem przyjemna, chociaż poprzednia część podobała mi się bardziej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEmmy i Ryan biorą ślub. Całe życie przyjaźnili się, chociaż Ryan zawsze był w niej zakochany. Teraz wykorzystuje okazje, by się do niej zbliżyć. Kurczę, mam mieszane uczucia - z jednej strony fajna, ale z drugiej niektóre wątki się nie spinają.
Emmy i Ryan biorą ślub. Całe życie przyjaźnili się, chociaż Ryan zawsze był w niej zakochany. Teraz wykorzystuje okazje, by się do niej zbliżyć. Kurczę, mam mieszane uczucia - z jednej strony fajna, ale z drugiej niektóre wątki się nie spinają.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„In a Rush. Miłość na czas” to jedna z tych powieści, która przez większą część lektury sprawiała, że miałam uśmiech na twarzy – a to naprawdę nie zdarza się często. To opowieść oparta na wątku od przyjaźni do miłości oraz gdy on zakochuje się pierwszy, a w tle są wielkie pieniądze i sport kontra nieokiełznani drugoklasiści i ich nauczycielka. Choć jest to romans nie znajdziemy tu zawrotnej prędkości, Autorka stawia mocny akcent nie tylko na wejście relacji głównych bohaterów na inny, nieznany im poziom, ale też na nakreślenie ich historii, rozterek wewnętrznych, doświadczeń, które ich ukształtowały. Dla mnie to duża zaleta, bo mamy okazję naprawdę dobrze poznać postaci, rozumiemy co nimi kieruje, gdy stają przed kolejnymi wyborami, rozumiemy ich wątpliwości, jednak ci, którzy pragną szybkiej, lekkiej lektury na rozluźnienie mogą poczuć rozczarowanie. To powieść, która wymaga odrobiny uważności, a w zamian daje nam dużą satysfakcję z lektury, wywołuje naprawdę wiele uśmiechów, roztapia serce czułością i miłością, które znajdziemy na kartkach. Canterbary świetnie wplata tu wątki dotyczące trudnych relacji rodzicielskich, noszenia na barkach odpowiedzialności, kosztów podążania za rozumem, a nie za sercem, świetnie obrazuje też przyjaźń, a wszystko okrasza swoją przyjemną narracją, która naprawdę wciąga i przenosi w inny, kreowany przez nią świat, sprawiając, że staje się dla nas rzeczywistością. Serdecznie polecam! Książkę można czytać bez znajomości pierwszego tomu „In a Jam. Słodkie kłopoty.”.
„In a Rush. Miłość na czas” to jedna z tych powieści, która przez większą część lektury sprawiała, że miałam uśmiech na twarzy – a to naprawdę nie zdarza się często. To opowieść oparta na wątku od przyjaźni do miłości oraz gdy on zakochuje się pierwszy, a w tle są wielkie pieniądze i sport kontra nieokiełznani drugoklasiści i ich nauczycielka. Choć jest to romans nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo słodka i przyjemna historia – idealna książka na jeden wieczór. Jeśli lubicie motyw golden retriever boy oraz relację friends to lovers, to zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Ryan jest absolutnie rozbrajający – ciepły, troskliwy i momentami naprawdę trudno się nie uśmiechnąć podczas czytania jego scen. Z kolei Emma bywała dla mnie chwilami trochę denerwująca, szczególnie jeśli chodzi o jej zachowanie i podejmowane decyzje, ale ostatecznie nie psuło to przyjemności z czytania.
To bardzo lekka, miła książka, którą czyta się szybko i bez wysiłku. Taka historia, do której później wraca się myślami z uśmiechem.
Muszę przyznać, że poprzednia książka autorki podobała mi się odrobinę bardziej – głównie przez bardziej zabawne dialogi i obecność pewnej małej bohaterki, która kradła sceny. Mimo to tutaj również było sporo przyjemnych momentów.
Podsumowując: sympatyczny romans, który świetnie sprawdzi się jako małe rozluźnienie po cięższej lekturze.
Bardzo słodka i przyjemna historia – idealna książka na jeden wieczór. Jeśli lubicie motyw golden retriever boy oraz relację friends to lovers, to zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRyan jest absolutnie rozbrajający – ciepły, troskliwy i momentami naprawdę trudno się nie uśmiechnąć podczas czytania jego scen. Z kolei Emma bywała dla mnie chwilami trochę denerwująca,...
„In a Rush. Miłość na czas”, drugi tom serii „Friendship, Rhode Island”, to romantyczna historia o drugiej szansie i uczuciach, które pojawiają się tam, gdzie początkowo miało być tylko udawanie. Bardzo lubię motyw fake dating w romansach, dlatego ta książka od razu przyciągnęła moją uwagę.
Ryan proponuje Emme układ. Związek na pokaz ma pomóc mu w sprawach zawodowych, a jej dać szansę na małą zemstę i nowy początek. Plan wydaje się prosty: kilka wspólnych zdjęć, trochę udawanych gestów i jasne zasady.
Emme to nauczycielka i bohaterka, z którą bardzo łatwo się utożsamić. Zraniona i nieufna, boi się ponownie zaufać komuś na tyle, by wpuścić go do swojego świata. Jej wewnętrzna walka między rozsądkiem a uczuciami sprawia, że historia nabiera emocjonalnej głębi. Ryan to gwiazda futbolu i dawny przyjaciel Emme. Okazuje się uważny, cierpliwy i troskliwy, a jego gesty pokazują, jak bardzo mu na niej zależy. W jego zachowaniu widać szczerość i prawdziwe zaangażowanie, co sprawia, że trudno mu nie kibicować.
Bardzo podobało mi się to, jak została pokazana relacja Emme i Ryana. Przyjaźnili się od lat, wspierali się i znali swoje najtrudniejsze chwile. Od dawna coś do siebie czuli, ale nigdy nie powiedzieli tego wprost. Ryan próbuje pokazać Emme, że jego uczucia są szczere, a ona musi zdecydować, czy jest gotowa znów komuś zaufać.
Choć nie jestem wielką fanką motywu zemsty, potrafiłam zrozumieć decyzję bohaterki. Jej były partner ją zdradzał i przez długi czas podkopywał jej pewność siebie słowami, które nigdy nie powinny paść z ust bliskiej osoby.
Książka przypomina, że czasem to, co zaczyna się jako układ lub przypadek, może przerodzić się w coś znacznie głębszego. Pokazuje też, że choć zaufanie po złamanym sercu nie przychodzi łatwo, warto dać sobie drugą szansę.
Jeśli lubicie historie, w których granica między pozorami a miłością powoli się zaciera, ta książka może być dla Was naprawdę przyjemną i emocjonalną lekturą.
„In a Rush. Miłość na czas”, drugi tom serii „Friendship, Rhode Island”, to romantyczna historia o drugiej szansie i uczuciach, które pojawiają się tam, gdzie początkowo miało być tylko udawanie. Bardzo lubię motyw fake dating w romansach, dlatego ta książka od razu przyciągnęła moją uwagę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRyan proponuje Emme układ. Związek na pokaz ma pomóc mu w sprawach zawodowych, a...
✨️Kto i za co pokocha?
Romansiary, zróbcie hałas, bo to książka, która skradnie Wasze serca. To urocza historia z motywami friends to lovers, fake dating, he fell first i aranżowanego małżeństwa. Takie combo może zwiastować albo sukces, albo porażkę, ale w przypadku tego tytułu, moim skromnym zdaniem wyszło ekstra, a ja cieszyłam się miło spędzonym czasem przy dobrym romansie. Jeśli więc masz podobny gust do mojego, to pokochasz tę książkę bezwarunkowo (wybaczysz nawet "majteczki").
Pokochasz za chemię między Emme i Ryanem oraz za emocje, które serwuje ta para, zarówno sobie nawzajem, jak i Tobie. Jeśli lubisz dynamiczną akcję, ale też fajnie rozbudowane wątki, to jesteś w domu. To romans, który nie idzie na łatwiznę, ciekawie "oprowadza" czytelnika po emocjonalnych przeżyciach bohaterów pokazując motywacje ich działań i popełniane błędy, ale też te dobre momenty sprawiając, że historia jest kompletna.
✨️Czy ja pokochałam?
To prawdziwie romantyczna historia, a ja bawiłam się przy niej doskonale. Bardzo podobało mi się jej tempo i brak dłużyzn oraz zbędnych zapychaczy. Tu cały czas coś się dzieje, co rusz dostajemy nową dawkę romansiarskich smaczków. W trakcie czytania nasunęło mi się takie zdanie w kontekście tej opowieści, nie mogę wyrzucić go z głowy, więc się z Wami podzielę:
On, nawet kiedy był przyjacielem, to już był jej mężem.
I serio, Ryan w swoich uczuciach od zawsze traktował Emme jakby byli dla siebie kimś więcej niż przyjaciółmi. To jest takie słodkie — ta wytrwałość i nienachalność w dążeniu do wyimaginowanego celu, który przez splot wydarzeń i niespodziewaną zemstę na byłym, nieoczekiwanie staje się rzeczywistością. A ona o niczym nie miała pojęcia. Uwielbiam motyw, gdzie on zakochuje się pierwszy. Kate Canterbary rozpisała go tak, że chwilami roztapiałam się ze szczęścia.
✨️Czy polecam?
Tak! To lekki, ale emocjonujący i trochę spicy romans, który czyta się szybciutko, z dużym zaangażowaniem, wypiekami na twarzy, które bywa, że zamieniają się w rumieńce zawstydzenia.
✨️O czym jest?
Emme zostaje zdradzona przez swojego chłopaka, chociaż myślała, że ten dzień zakończy się zaręczynami. Ryan, wieloletni przyjaciel Emme, gwiazda futbolu i multimilioner przy okazji, proponuje przyjaciółce, że zostanie jej partnerem na weselu. A nawet idzie o krok dalej — chce wejść z nią w układ, który będzie korzystny dla nich dwojga. Emme godzi się na małżeństwo na pokaz, jednak niedługo potem granice między prawdą a fikcją zaczynają się zacierać. Najgorzej stanie się, kiedy skrywany przez Ryana sekret wyjdzie na jaw.
✨️Kto i za co pokocha?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRomansiary, zróbcie hałas, bo to książka, która skradnie Wasze serca. To urocza historia z motywami friends to lovers, fake dating, he fell first i aranżowanego małżeństwa. Takie combo może zwiastować albo sukces, albo porażkę, ale w przypadku tego tytułu, moim skromnym zdaniem wyszło ekstra, a ja cieszyłam się miło spędzonym czasem przy dobrym...
Poukładane Em całkowicie się zmienia, gdy nakrywa swojego chłopaka na zdradzie.
Jednak, zamiast się załamać, postanawia odzyskać kontrolę i udowodnić sobie, że potrafi zacząć od nowa.
Dziewczyna jest nauczycielką w szkole, dzieciaki ją uwielbiają, z zaangażowaniem i pasją oddaje się swojej pracy. W miasteczku ma wielu bliskich znajomych i przyjaciół, którzy okazują jej wsparcie w trudnych chwilach.
✨ Niespodziewanie jej dawny przyjaciel, Ryan Ralston, znany piłkarz, proponuje jej układ: udawane małżeństwo, które ma pomóc zarówno jemu, jak i jej.
Jak to w romansach bywa, granica między udawanym związkiem a prawdziwymi uczuciami szybko zaczyna się zacierać. A na jaw wychodzą sekrety, które obydwoje skrywali.
Bohaterowie są dobrze wykreowani i łatwo ich polubić. Emme to kobieta, która po trudnym doświadczeniu próbuje odzyskać pewność siebie i kontrolę nad swoim życiem.
🧡 Z kolei Ryan z jednej strony jest odnoszącym sukcesy i pewnym siebie sportowcem, a z drugiej pokazuje bardziej wrażliwą stronę, szczególnie w relacji z Emme. Musiał się on wykazać ogromną cierpliwością, by zdobyć serce ukochanej!
Oh uwielbiam go! Scena na ślubie przyjaciółki bardzo zapadła mi w pamięć!
I chociaż prawie przez 200 stron ta historia mi się nieco mi dłużyła, później już było dużo lepiej! To nie jest krótka książka, mimo wszystko bardzo przyjemnie mi się ją czytało.
[współpraca reklamowa @comfort_book_]
Poukładane Em całkowicie się zmienia, gdy nakrywa swojego chłopaka na zdradzie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJednak, zamiast się załamać, postanawia odzyskać kontrolę i udowodnić sobie, że potrafi zacząć od nowa.
Dziewczyna jest nauczycielką w szkole, dzieciaki ją uwielbiają, z zaangażowaniem i pasją oddaje się swojej pracy. W miasteczku ma wielu bliskich znajomych i przyjaciół, którzy okazują jej...
Z “In a Rush. Miłość na czas” wiązałam pewne nadzieje i… jestem trochę rozczarowana. Pamiętam, że “In a Jam” mi się podobało, więc liczyłam, że z tą historią będzie podobnie. No i nie pykło.
[współpraca reklamowa z @wydawnictwopapieroweserca]
Wierzyłam w usychanie Ryana z tęsknoty za Emme. W jego perspektywie było widać, że czuje do niej coś więcej. Ale za nic nie uwierzyłam w to, że Emme poczuła do niego coś poza platoniczną, przyjacielską miłością. Jej przeszłość wiązała się ze stosunkowo trudnym otoczeniem, przez które potrzebne jej było wewnętrzne uleczenie. Szkoda, że miało ono nastąpić za pomocą kolejnego związku, bo przez to nie dałam wiary ani w jedno, ani w drugie.
Za dużo tu dla mnie rzeczy mało istotnych, a za mało tego, co naprawdę powinno mieć znaczenie. Na przykład: za dużo łóżka. Ilość tych scen nie nadrobiła tego, że między bohaterami brakowało chemii, a wręcz pogorszyła w moich oczach sytuację. Jak dla mnie za często też się pojawiała ta “żona”/”żonka”. To takie słowo, które w motywie udawanego małżeństwa potrafi zrobić kolosalną różnicę i być kropką nad “i”. Niestety, ale nie tutaj.
Z drugiej strony o wiele za mało było tej wielkiej, najstarszej przyjaźni. Rzekomo bohaterowie tak dobrze się znają, że przerywają sobie nawzajem, żeby od razu jedno dokończyło zdanie drugiego, ale… ja chciałabym to zobaczyć, a nie uznać za suchy fakt. Chciałabym dostrzec to, co ich łączyło przez tak wiele lat. O szczerych rozmowach nie wspominając. Gdyby Ryan nie bał się wyłożyć kawy na ławę, ta książka skończyłaby się ze 3 razy szybciej i myślę, że wyszłoby jej to na dobre.
Moim zdaniem byłaby o wiele lepsza jako nowelka. Tych 500 stron jest wypełnione scenami, które wprowadzają poczucie powtarzalności. Do tego to ciągłe myślenie typu “Nie, na pewno nie będzie z tego nic więcej. Nie chce mnie w taki sposób”. Do pewnego momentu było jeszcze całkiem dobrze, a potem nastąpił *krach*. Coraz trudniej mi się czytało, byłam coraz mniej zainteresowana tym, co się wydarzy.
Bardziej niż Emme i Ryan zainteresowali mnie Ines i Jakobi. A ta drama na koniec? Miałam wrażenie, jakby została tam wciśnięta na siłę. Do tego Ryan w jednej, dość ważnej chwili przywiódł mi na myśl gościa przylepionego do betonu i wołającego taksówkę 🙋♂️ Nej. Przepraszam, ale nej. Było jeszcze kilka takich rzeczy, które mi nie zagrały albo których logikę mogłabym zakwestionować. Podsumuję je krótko: było to dla mnie za bardzo naciągane.
Chętnie poznałabym bliżej rodzinkę Ryana. Babcia Cece wydawała się być świetną osóbką i może podreperowałaby trochę sytuację swoim specyficznym humorem. Jednak jedyne, co się tu pojawiło z jej udziałem, to w zasadzie kilka rozmów na czacie rodzinnym. Szkoda.
Krótko mówiąc, nie zapałałam do tej książki miłością. Wiem, że ma sporo pozytywnych opinii, więc być może będziecie jednymi z tych osób, którym “In a Rush” się spodoba. Moich oczekiwań niestety nie udało jej się spełnić.
Ocena: 2/5 🥃
– Magda
Z “In a Rush. Miłość na czas” wiązałam pewne nadzieje i… jestem trochę rozczarowana. Pamiętam, że “In a Jam” mi się podobało, więc liczyłam, że z tą historią będzie podobnie. No i nie pykło.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[współpraca reklamowa z @wydawnictwopapieroweserca]
Wierzyłam w usychanie Ryana z tęsknoty za Emme. W jego perspektywie było widać, że czuje do niej coś więcej. Ale za nic nie...
Po tym, jak niespodziewanie pokochałam „In a Jam”, czekałam na kolejną książkę z cyklu „Friendship, Rhode Island”, a kiedy wyszła i wczytałam się w opis, zwątpiłam. Takiego nagromadzenia nielubianych przeze mnie motywów dawno nie miałam – od przyjaciół do kochanków, sportowy romans, gwiazdy i zemsta na byłym, no po prostu same okropności ;) A w tym wszystkim mój ukochany motyw małżeństwa z rozsądku i autorka, która mnie podbiła w całości swoją poprzednią książką. Sięgałam więc po obecny tytuł z obawą i nadzieją równocześnie i nie zawiodłam się, choć nie będzie to moja ulubiona część całego cyklu.
Przede wszystkim spodobała mi się postać Ryana – nie jest typu „golden retrievera”, jak sobie wyobrażałam, za to jest uosobieniem powagi, cierpliwości i uważności (to ostatnie słowo w jednej z opinii przekonało mnie do sięgnięcia po książkę). Polubiłam też Emme, prezentującą bardzo zdroworozsądkowe podejście do swego ciała, mimo początkowo podkopanej pewności siebie. Fabuła jest raczej pozbawiona większych dramatów, więc i przekraczanie kolejnych niewidzialnych granic w związku powstałym w konkretnym celu realizuje się gładko, bez fajerwerków, za to z wieloma przemyśleniami. To była lektura, przy której raczej się nie spieszyłam, bo też przez długi czas nie było zwrotów akcji, które wymuszałaby chęć szybkiego poznania rozwiązania, a jak już przyszedł kryzys, dość szybko i bardzo wzruszająco został zażegnany.
Ta książka nie sprawiła, że polubiłam to, czego do tej pory unikałam, ale była na tyle uczuciowa, że bardzo dobrze mi się ją czytało. Na pewno sięgnę po kolejną historię z tego cyklu niezależnie od tego, z jakimi motywami będę miała do czynienia ;D
Po tym, jak niespodziewanie pokochałam „In a Jam”, czekałam na kolejną książkę z cyklu „Friendship, Rhode Island”, a kiedy wyszła i wczytałam się w opis, zwątpiłam. Takiego nagromadzenia nielubianych przeze mnie motywów dawno nie miałam – od przyjaciół do kochanków, sportowy romans, gwiazdy i zemsta na byłym, no po prostu same okropności ;) A w tym wszystkim mój ukochany...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria trochę podobna do poprzedniej.Ona nauczycielka,bogate pochodzenie,kiepscy rodzice.On zakochochuje się pierwszy.Przyjaciele z lat szkolnych,aranżowane małżeństwo i relacja trochę od końca.Niezłe pikantne sceny,bez przesadnej ilości.Brakowało mi humoru,ale za to nie ma takiego chaosu jak w poprzedniej części.Ogólnie oceniam pozytywnie.
Historia trochę podobna do poprzedniej.Ona nauczycielka,bogate pochodzenie,kiepscy rodzice.On zakochochuje się pierwszy.Przyjaciele z lat szkolnych,aranżowane małżeństwo i relacja trochę od końca.Niezłe pikantne sceny,bez przesadnej ilości.Brakowało mi humoru,ale za to nie ma takiego chaosu jak w poprzedniej części.Ogólnie oceniam pozytywnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie mogę powiedzieć, żeby ta książka mnie jakoś bardzo wciągnęła. Zawiązanie fabuły dość naciągane. Największym plusem tej historii jest cudowny główny bohater.
Nie mogę powiedzieć, żeby ta książka mnie jakoś bardzo wciągnęła. Zawiązanie fabuły dość naciągane. Największym plusem tej historii jest cudowny główny bohater.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[Współpraca z @wydawnictwoniegrzeczneksiazki]
Od razu przyznam, że nie jestem wielką fanką motywu zemsty. Jeśli jednak chodzi o byłego, który zdradzał, a w dodatku odebrał bohaterce pewność siebie tekstami, które nigdy nie powinny wyjść z ust mężczyzny, to jestem w stanie zrozumieć chęć odwetu. Początkowo czułam do Emme wielką empatię i choć pewnie lepszą opcją byłoby po prostu ruszyć dalej i nie oglądać się za siebie, czekałam na rozwój zdarzeń. Szkoda tylko, że fabuła potoczyła się tak, że ta cała zemsta nie miała dla mnie najmniejszego sensu.
Fikcyjny związek był fikcyjny tylko z nazwy i to właściwie od samego początku. Uczucia Ryana wobec Emme były widoczne gołym okiem, ona zresztą też bez problemu weszła w rolę "fałszywej" narzeczonej. Wystarczyłoby, aby któreś z nich zaryzykowało i pokusiło się o szczerość i chociaż rozumiem strach przed utratą przyjaźni, tak po prostu w pewnej chwili już trzeba było postawić na prawdę. Tego mi zabrakło, choć i tak podobały mi się starania Ryana, by skraść Emme serce. Facet stracił dla tej jedynej, a o tym zawsze fajnie się czyta 🤭.
Brakowało mi też sportu, bo chociaż autorka wspominała o treningach i meczach Ryana, to jednak nic więcej a propos futbolu się nie pojawiło.
To była całkiem przyjemna lektura, choć nie będę ukrywać, że w pewnej chwili zaczęła mnie nużyć. Relacja Emme i Ryana mogłaby być idealnym dowodem na to, że miłość jest prosta, o ile ludzie jej sobie nie komplikują. Tutaj komplikacji było sporo, a wystarczyło trochę odwagi i jedna szczera rozmowa. To przyjemna lektura, ale nie wyróżniła się dla mnie niczym szczególnym 🧡.
[Współpraca z @wydawnictwoniegrzeczneksiazki]
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd razu przyznam, że nie jestem wielką fanką motywu zemsty. Jeśli jednak chodzi o byłego, który zdradzał, a w dodatku odebrał bohaterce pewność siebie tekstami, które nigdy nie powinny wyjść z ust mężczyzny, to jestem w stanie zrozumieć chęć odwetu. Początkowo czułam do Emme wielką empatię i choć pewnie lepszą opcją byłoby po...
„Miałem ochotę wydrzeć sobie z piersi serce, żeby mogła je zobaczyć, bo biło, przysięgam na wszystko, tylko dla niej”.
[współpraca reklamowa z @wydawnictwoniegrzeczneksiazki ]
Znali się tyle lat.
Od zawsze byli dla siebie wsparciem. W swoich ramionach odnajdywali ukojenie.
Przyjaźń…
Najpiękniejsza rzecz na świecie i tortura jednocześnie.
Umówili się na coś, a ona nadal szukała.
Jej serce łamano raz po raz, aż w końcu nie wytrzymał.
„Przestań szukać. Wyjdź za mnie”.
Fikcyjne małżeństwo, które miało być dla nich korzystne.
Dla niej zemsta, a dla niego poprawa wizerunku.
Kłamstwo, które momentami wydawało się zbyt prawdziwe.
A może ta miłość była prawdziwa?
„Teraz może i jest moja. Dziś. Na te kilka chwil pomiędzy przeszłością a przyszłością. Ale znajdę sposób, żeby to przetrwać, tak samo jak przetrwałem wszystko inne”.
Są książki, które kradną nasze serca po ciuchu.
Czytamy z uśmiechem na twarzy, a one tak zupełnie niepozornie i bez ostrzeżenia delikatnie uderzają w nasze czułe struny.
Mnóstwo ciepła, lekkości, śmiechu i nagle to wzruszenie oraz zrozumienie, pojawiające się wspomnienia.
To właśnie zrobiła mi książka „In a Rush. Miłość na czas”.
Cudownie spędziłam z nią czas. Odpoczywałam z uśmiechem na twarzy, rumieńcami i ciepłem w sercu.
Nagle po kilku zdaniach i sytuacjach w moich oczach pojawiły się łzy, a ja jeszcze bardziej polubiłam głównych bohaterów.
Poczułam więź, pragnęłam ich szczęścia i miłości.
Mam słabość do takich historii.
Do tych zwykłych romansów, które potrafią robić niesamowite rzeczy z naszymi sercami.
I choć nie jestem największą fanką motywu „od przyjaciół do kochanków” to takie książki jak „In a Rush” powoli mnie do niego przekonują.
W końcu przyjaźń to najsolidniejszy fundament miłości…
To nie jest książka, która sprawia, że serce bije szybciej. Nie zaskakuje, nie musi pochłaniać i zachwycać, ale daje oddech i komfort.
Tego czasem potrzebuję. To właśnie uwielbiam.
Emme i Ryan
Gwiazda futbolu i nauczycielka.
Przyjaźnili się od lat, kochali się od lat, ale żadne z nich nie wypowiedziało tego na głos, a przynajmniej nie w sposób świadczący o tym, że chodziło o miłość romantyczną.
Zawsze byli dla siebie, opiekowali się sobą.
Jego gesty mnie rozczulały. Był tak uważny i troskliwy…
Ona była jego ucieczką od koszmarnych wspomnień. Tylko ona znała prawdę i pytała czego on tak naprawdę pragnie.
Razem byli uroczy, a im bliżej byli, tym temperatura rosła jeszcze bardziej.
Nie spodziewałam się chyba, że ta książka będzie aż tak pikantna.
Te urocze momenty pełne troski chyba trochę uśpiły moją czujność, a ogień mnie uderzył, nagle i mocno.
Czy to źle? Nie! Lubię książki, które sprawiają, że robi mi się gorąco, wyobraźnia zaczyna działać, a rumieńce atakują całe ciało.
Mimo szczerości zbyt wiele było niedopowiedzeń i sekretów, które mogły zniszczyć wszystko.
Czy kiedy prawda wyjdzie na jaw przetrwają?
Byli różni, ale też wiele ich łączyło.
Skomplikowane relacje rodzinne…
To były te małe ciosy pośród śmiechu, tak ważne i wartościowe.
Światłem był przyjaźń, nie tylko ta ich.
Kocham rozmowy dziewczyn o wszystkim i niczym, ich wsparcie.
Jestem ogromnie ciekawa historii Audrey i Jamie, bo tak bardzo je polubiłam, a wiem, że ukrywają coś w swoich sercach. Muszę wiedzieć co.
Podobało mi się jak została przedstawiona praca Emme jako nauczycielki.
Co do Ryana to nadal nie wiem, tak do końca, czy był futbolistą czy piłkarzem, bo tłumaczenie trochę namąciło mi w głowie.
Mam ochotę też wrócić do pierwszego tomu, „In a Jam”, bo stęskniłam się za pewną małą piratką i jej tekstami, które sprawiały, że wybuchałam śmiechem.
„In a Rush” to komfortowa historia, która otula i rozgrzewa.
Bardzo ją polubiłam i czekam na więcej.
Polecam!
„Miałem ochotę wydrzeć sobie z piersi serce, żeby mogła je zobaczyć, bo biło, przysięgam na wszystko, tylko dla niej”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[współpraca reklamowa z @wydawnictwoniegrzeczneksiazki ]
Znali się tyle lat.
Od zawsze byli dla siebie wsparciem. W swoich ramionach odnajdywali ukojenie.
Przyjaźń…
Najpiękniejsza rzecz na świecie i tortura jednocześnie.
Umówili się na coś, a ona...
Kocham wszystko co jest aranżowane, a w szczególności jak są to przyjaciele, bo zazwyczaj tak jest, ze 1 z nich ma coś na celu. Albo po prostu wpadł po uszyyyy..hihi kocham, tą chemię, te przywiązanie, rodzinkę Ryana, haha babcia jest kochana cece... bardzo romantyczna i ciepła książka 🍊🥹
Kocham wszystko co jest aranżowane, a w szczególności jak są to przyjaciele, bo zazwyczaj tak jest, ze 1 z nich ma coś na celu. Albo po prostu wpadł po uszyyyy..hihi kocham, tą chemię, te przywiązanie, rodzinkę Ryana, haha babcia jest kochana cece... bardzo romantyczna i ciepła książka 🍊🥹
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to