Miło się czytało, historia przyjemna o Zosi, która uciekła na studia, ze wsi do miasta. Trochę stereotypowa, zahukana, prosta dziewczyna, zderzyła z rzeczywistością, że studia i praca w mieście, to nie jest jednak sielanka. Na dodatek wyniesione z domu zasady "grzecznej dziewczynki" nieco ją w mieście ograniczały.
Marzyła o wielkiej miłości, wodziła oczami za każdym facetem co ma dwie ręce i nogi. Trochę taka głupiutka i naiwna. Bo jak inaczej określić fakt, że sypia z mężczyzną, o którym nic nie wie? Nie wie, że ten ma żonę, nie ma nawet do niego numeru telefonu. Dla mnie abstrakcja 🤯 Trochę taka pani na telefon, a nie związek.
Historia Zosi przeplata się z zagadkową śmiercią Małgosi. Kim są dla siebie obie kobiety? Czy śmierć Małgosi to był wypadek czy celowe działanie?
Tu już zachęcam Was do lektury 😉
Sama historia może nie jest jakaś wybitnie zapierająca dech w piersiach, jednak czytało się miło.
ALE ... 🫣
Tak się składa, że odkąd pracuję zawodowo, to zajmuję się jednym - majątkami. Więc spadki, darowizny, transakcje związane ze sprzedażą ruchomości i nieruchomości, to mój konik więc parę nieścisłości tu jest. Moje zboczenie zawodowe sprawiło, że ciarki przechodziły mi po plecach.
Wszystkich zainteresowanych odsyłam do Kodeksu Cywilnego, dokładnie do księgi czwartej dotyczącej spadków oraz do ustawy o podatku od spadków i darowizn. To jest takie minimum z minimum, które każdy przysłowiowy Kowalski powinien znać dla własnego dobra 😉
A w wielkim skrócie, prostując dwie największe nieścisłości z książki:
Po pierwsze testament i darowizna, to nie jest to samo. Darowiznę otrzymuje się za życia darczyńcy. Testament otwiera się po śmierci i jest to spadek/dziedziczenie.
Po drugie spadek można odrzucić w ciągu 6 miesięcy od śmierci. Nie robi się tego u pierwszego lepszego prawnika! Trzeba udać się do sądu lub do notariusza. A skoro spadek się odrzuciło, to z mocy prawa przechodzi on na zstępnych czyli na dzieci. Nasza bohaterka ma dziecko, co gorsza niepełnoletnie więc chcąc uniknąć niechcianego majątku powinna odrzucić też spadek w imieniu dziecka na drodze sądowej udowadniając, że nie działa na jego niekorzyść. Czyli najlepiej udowodnić, że nasz trupek miał jakieś długi 😉
To są niby drobiazgi, ale już nawet nie patrząc na książkową historię, każdy z nas, wcześniej czy później, dostanie jakiś spadek. Warto wiedzieć kto po kim dziedziczy, że nawet jak jest testament, to spadkobiercom ustawowym przysługuje zachowek, że jak się nie ma dzieci, to oprócz małżonka, dziedziczą rodzice, a jeśli ci nie żyją, to dziedziczy rodzeństwo zmarłego . Lepiej pomyśleć o takich rzeczach szybciej niż później by nie obudzić się z ręką w nocniku, bo nasza bohaterka, to by leżała i kwiczała.
Nie bierzcie przykładu z Zosi, poczytajcie, żeby wiedzieć co robić w takiej sytuacji 😉
Miło się czytało, historia przyjemna o Zosi, która uciekła na studia, ze wsi do miasta. Trochę stereotypowa, zahukana, prosta dziewczyna, zderzyła z rzeczywistością, że studia i praca w mieście, to nie jest jednak sielanka. Na dodatek wyniesione z domu zasady "grzecznej dziewczynki" nieco ją w mieście ograniczały.
Marzyła o wielkiej miłości, wodziła oczami za każdym...
„Powroty przed zmierzchem” Elżbiety Antoniewicz to książka, która zostaje bardziej w emocjach niż w pamięci konkretnych scen. Czytając, miałam wrażenie cichego spaceru między wspomnieniami — takich, które nie krzyczą, ale wracają wtedy, gdy zapada wieczór.
To opowieść o tym, jak bardzo potrafimy tęsknić za miejscami, wersjami siebie i ludźmi, których już nie ma obok. O zatrzymywaniu się na chwilę. O niedopowiedzianych rozmowach i o tym, że powroty rzadko są dosłowne.
Najbardziej poruszyła mnie jej delikatność — brak pośpiechu, uważność na drobiazgi i to znajome uczucie, że każdy z nas ma swoje „przed zmierzchem”.
To książka na spokojny czas. Na moment ciszy. Na wieczór, kiedy coś w środku domaga się zatrzymania.
„Powroty przed zmierzchem” Elżbiety Antoniewicz to książka, która zostaje bardziej w emocjach niż w pamięci konkretnych scen. Czytając, miałam wrażenie cichego spaceru między wspomnieniami — takich, które nie krzyczą, ale wracają wtedy, gdy zapada wieczór.
To opowieść o tym, jak bardzo potrafimy tęsknić za miejscami, wersjami siebie i ludźmi, których już nie ma obok. O...
Zosia zawsze pragnęła mieszkać w mieście, dostać pracę i spotkać miłość życia. Jej plany na przyszłość bardzo przypominały życie jej ciotki Małgorzaty, która zginęła wiele lat wcześniej w niewyjaśnionych do końca okolicznościach. Dziewczyna nie tylko przypomina ją z wyglądu ale i charakteru, nic więc dziwnego, że postanowiła poznać prawdziwą przyczynę jej śmierci. Nim jednak to się stanie, Zosia rozpocznie pracę w bardzo popularnym lokalu i wkroczy do świata pełnego tajemnic, brudnych interesów i skomplikowanych relacji.
Kochani przychodzę dziś do was z historią która zrobiła na mnie dość mocne wrażenie. To opowieść o starcie w dorosłość w wielkim mieście, o poszukiwaniu prawdziwej miłości i odkrywaniu naprawdę wielu tajemnic. Główna bohaterka to dziewczyna mądra, utalentowana, z zasadami i mająca duże ambicje. Witek wkroczył w jej życie z dużym przytupem, ale i sekretami, które niestety wpłynęły na ich relację. W tej historii nic nie jest pewne i trwałe, tu w jednej chwili poukładany świat ulega całkowitej zmianie wywołując w nas ogrom emocji i dodatkowo rozbudzając naszą ciekawość. Postacie drugoplanowe zostały świetnie wykreowane i naprawdę wiele wnoszą do fabuły, akcja rozwija się dość energicznie przez co na nudę nie można narzekać. Autorka bardzo umiejętnie opisuje relację głównych bohaterów, pokazując jak trudno zwalczyć fascynację, jak podjęte decyzje wpływają na życie i że wystarczy się nie poddawać by odnaleźć odpowiedzi na nurtujące nas pytania. To historia o stracie, nadziei, miłości i rodzinnych tajemnicach, to z jednej strony mroczna i trudna opowieść, a z drugiej niezwykle wciągająca, uczuciowa i zapadająca w pamięć. Muszę wam się przyznać, że jestem tą historią mile zaskoczona, bo opis wydawniczy nie zapowiadał, aż takich zwrotów akcji. Kochani po przeczytaniu tej książki zapewne zgodzicie się z powiedzeniem, że historia lubi się powtarzać, z tą różnicą iż życie Zosi ma szczęśliwe zakończenie. To historia pełna manipulacji, problemów, sekretów i uczuć dlatego zachęcam was do sięgnięcia po ten tytuł.
Moja ocena 9/10⭐️
Książkę miałam okazję przeczytać dzięki @wydawnictwo_novaeres
⭐️ RECENZJA ⭐️
Elżbieta Antoniewicz "Powroty przed zmierzchem"
Zosia zawsze pragnęła mieszkać w mieście, dostać pracę i spotkać miłość życia. Jej plany na przyszłość bardzo przypominały życie jej ciotki Małgorzaty, która zginęła wiele lat wcześniej w niewyjaśnionych do końca okolicznościach. Dziewczyna nie tylko przypomina ją z wyglądu ale i charakteru, nic więc dziwnego,...
„Powroty przed zmierzchem” to wciągająca i emocjonalna opowieść, która łączy elementy powieści obyczajowej z nutą tajemnicy i delikatnego kryminału/sensacji.
Historia rozpoczyna się dramatycznym wydarzeniem z przeszłości, które niby jest już zamkniętym rozdziałem, a jednak po latach wraca ze zdwojoną siłą, powodując napięcie.
Poznajemy losy Zosi Hajdas. Jest to bohaterka, którą ciężko było mi rozgryźć, dość tajemnicza, spokojna, ale wraz z rozwojem wydarzeń dziewczyna zaczęła dojrzewać. Autorka bardzo realnie wykreowała jej przemianę, od zagubionej dziewczyny po kobietę, która próbuje odnaleźć się w świecie pełnym zależności, pieniędzy i układów.
Na plus zasługuje również motyw podobieństwa Zosi do zmarłej ciotki. Zabieg ten wprowadza atmosferę niepokoju i poczucie, że przeszłość nigdy naprawdę nie odchodzi. Lubię książki, których nie da się tak łatwo przewidzieć, które wciągają czytelnika w wir tajemnic i niedopowiedzeń.
Na uwagę zasługuje również tło powieści jakim jest krakowski półświatek, świat prestiżowych lokali i nielegalnych interesów. Podobało mi się to jak autorka go przedstawiła. Tu nie ma przesady, nic nie jest przekolorowane.
Relacja Zosi z tajemniczym Jedynką dodaje historii jeszcze więcej napięcia, tajemnicy i lekkiego niepokoju co dalej, jak to wszystko się potoczy.
Jedynie malutki minusik w książce to gwara jaką posługują się rodzice Zosi. Ciężko mi się czytało ich wypowiedzi.
„Powroty przed zmierzchem” to książka, która potrafi wciągnąć czytelnika, poruszyć go i skłonić do refleksji nad tym, jak silny wpływ na teraźniejszość mają niewyjaśnione sprawy z przeszłości. Jest to bardzo dobra pozycja dla czytelników lubiących historie z tajemnicą, wyrazistymi bohaterami i stopniowo odsłanianymi sekretami rodzinnymi.
Mi się bardzo podobało.
„Powroty przed zmierzchem” to wciągająca i emocjonalna opowieść, która łączy elementy powieści obyczajowej z nutą tajemnicy i delikatnego kryminału/sensacji.
Historia rozpoczyna się dramatycznym wydarzeniem z przeszłości, które niby jest już zamkniętym rozdziałem, a jednak po latach wraca ze zdwojoną siłą, powodując napięcie.
Poznajemy losy Zosi Hajdas. Jest to bohaterka,...
Książka opowiada historię Zofii Hajdas, która postanawia wyrwać się z rodzinnej wioski do Krakowa. Po skończeniu studiów, podejmuje pracę w pubie, obejmując stanowisko kierownika. Od tego momentu życie Zosi ulega diametralnej zmianie. Praca wystawia ją codziennie na ciężkie próby, a poznani ludzie próbują wkraść się do jej świata, zazwyczaj nie mając dobrych intencji. Kobieta uczy się stawiać granice, walczyć o swoje oraz jest coraz bliżej poznania prawdy o sobie. Z biegiem czasu Zosia obejmuje kolejne stanowisko i zaczyna poznawać uroki 'ciemnej strony miasta'. Do kolejnych zawirowań dochodzi w momencie, kiedy zakochuje się w tzw. Jedynce - mężczyźnie, który nie pytając o nic, wszedł do jej świata, zawładniając nim doszczętnie. W między czasie poznajemy historię rodziny Zofii oraz jej sekrety. Powieść skupia się również wokół tajemniczej śmierci Małgorzaty - siostry mamy dziewczyny. Książka obejmuje wiele wątków, które w konsekwencji łączą się w jedną spójną całość.
Czym jest zaufanie? Jak trudno jest odnaleźć siebie? Jakie tajemnice skrywają cztery ściany? Czy prawdziwa miłość jest w stanie przetrwać nawet najgorszą burzę? Do czego potrafią doprowadzić niewypowiedziane słowa?
"Powroty przed zmierzchem" to przepełniona refleksjami opowieść o wewnętrznej samotności, która doprowadza do samozniszczenia. To opowieść o sile i determinacji w walce o lepszą przyszłość. To opowieść o sekretach, które wypowiedziane w nieodpowiednim momencie mogą odmienić życie o 360 stopni. To także opowieść o odwadze w dążeniu do poznania prawdy.
Historia, która dotknęła bohaterkę, zawładnęła mną bez reszty. Strasznie przeżywałam jej los i bałam się o nią. To chyba akurat bardzo dobrze świadczy o Autorce - napisała powieść w sposób, który pozwala nam stać się świadkiem wydarzeń. Podczas czytania zadawałam sobie masę pytań, na które starałam się znaleźć odpowiedzi. Wbrew pozorom książka przepełniona jest wielotematycznością, ponieważ znajdziecie w niej m.in. relacje i konflikty rodzinne oraz związane z nimi tajemnice, proces usamodzielnienia i wchodzenia w dorosłość, życie ciemnej strony miasta ("pranie" pieniędzy, handel narkotykami), walkę o lepsze jutro, obronę siebie i swoich granic.
To kolejna z książek, których nie da się po prostu opisać. Każdy odbierze ją zupełnie inaczej i zwróci uwagę na inne kwestie. Ja skupiłam się na głównej bohaterce oraz jej próbach poznania siebie jak i otaczającego ją świata. Pod koniec zastanawiałam się, czy faktycznie to, co jej się przytrafia, mogłoby się wydarzyć w realnym życiu. Czy ludzie mają naprawdę aż takiego pecha, albo są z góry skazani na serię niepowodzeń oraz sytuacji, o których nikt by nigdy nie pomyślał...
Jeżeli chodzi o język oraz styl powieści - nie ma się do czego przyczepić. Czuć tzw. lekkość i pewność pióra.
Książka opowiada historię Zofii Hajdas, która postanawia wyrwać się z rodzinnej wioski do Krakowa. Po skończeniu studiów, podejmuje pracę w pubie, obejmując stanowisko kierownika. Od tego momentu życie Zosi ulega diametralnej zmianie. Praca wystawia ją codziennie na ciężkie próby, a poznani ludzie próbują wkraść się do jej świata, zazwyczaj nie mając dobrych intencji....
Do lektury „Powrotów przed zmierzchem” początkowo zachęciła mnie okładka. Później dowiedziałam się, że akcja powieści rozgrywa się w moim ukochanym Krakowie, a osią historii jest mroczny sekret rodzinny. Dłużej nie trzeba było mnie zachęcać.
Fabuła koncetruje się wokół przygód Zosi-młodej dziewczyny, która po studiach postanawia nie wracać do rodzinnej wsi. Zamiast tego rozpoczyna pracę jako menadżerka baru, a wkrótce też popularnej dyskoteki. Krakowskie życie nocne obfitować będzie nie tylko w liczne wyzwania, ale także w dziwne zbiegi okoliczności. Te ostatnie sprawią, że Zosia zacznie wątpić, iż śmiertelny wypadek, w którym przed laty zginęła jej ciotka, był jedynie dziełem przypadku.
Mimo że intryga skonstruowana jest logicznie, a zakończenie daje odpowiedzi na większość pytań, jakoś nie mogłam się w tę historię wciągnąć. Być może przyczyna leży w nierównym tempie opowieści. Niektóre wydarzenia relacjonowane są tu z dbałością o każdy szczegół, podczas gdy w kolejnym akapicie akcja przyspiesza nawet o całe lata. Bardziej prawdopodobne jednak, że nie oczarowała mnie warstwa językowa książki.
Nie zrozumcie mnie źle- nie jestem jakąś szaloną purystką językową. Lubię nowoczesne zwroty (pracuję w korporacji, a powszechnie wiadomo, jak tam mówimy), potrafię docenić nieoczywisty styl autora. W pełni akceptuję też fakt, że bohaterowie książek nie zawsze posługują się idealną polszczyzną. Takie drobne potyczki dodają im nawet nieco autentyczności, bo któż z nas nie robi błędów na co dzień? Tu w dialogach pojawiają się elementy gwary i uważam to za udany zabieg.
Niestety, gdy do głosu dochodzi narrator zdania są tak długie, tak wielokrotnie złożone, że nietrudno o pomyłkę. Pojawiają się zatem liczne błędy i literówki, które niestety wpłynęły na mój odbiór tej książki.
Do lektury „Powrotów przed zmierzchem” początkowo zachęciła mnie okładka. Później dowiedziałam się, że akcja powieści rozgrywa się w moim ukochanym Krakowie, a osią historii jest mroczny sekret rodzinny. Dłużej nie trzeba było mnie zachęcać.
Fabuła koncetruje się wokół przygód Zosi-młodej dziewczyny, która po studiach postanawia nie wracać do rodzinnej wsi. Zamiast tego...
Małgorzata zginęła, zanim zdążyła wrócić do domu, a jej śmierć na lata została zamknięta w niedomówieniach i wygodnych wyjaśnieniach. Dorosła już Zosia, pracując w pubie i wchodząc w świat pełen pozorów oraz niejasnych relacji, stopniowo odkrywa, że przeszłość nie znika.
"Powroty przed zmierzchem" to historia o tajemnicach, które nigdy nie zostają naprawdę pogrzebane, nawet jeśli wszyscy wokół udają, że sprawa została zamknięta. To opowieść o pamięci, winie i potrzebie zrozumienia tego, co wydarzyło się dawno temu, a co wciąż wpływa na teraźniejszość. Muszę przyznać, że najbardziej zaintrygował mnie właśnie wątek tajemniczej śmierci Małgorzaty i byłam ciekawa, czy ta sprawa w końcu, po tylu latach się wyjaśni i jak bardzo jej finał odbije się na życiu naszej głównej bohaterki Zosi. Autorka umiejętnie podtrzymuje to napięcie, nie podając nam odpowiedzi od razu, tylko stopniowo odsłaniając konsekwencje tej tragedii. Dzięki temu jej śmierć była ciągle czymś żywym, stale obecnym w decyzjach i relacjach naszej Zosi. Postać Zosi była dla mnie jednocześnie największym i najsłabszym punktem tej historii. Z jednej strony jej zagubienie i emocjonalne obciążenie wynikające z tragedii ciotki sprawiają, że jest realistyczna i z łatwością przychodziło mi współczucie jej. Z drugiej natomiast, momentami jej reakcje były zbyt powolne i ostrożne, a decyzje odkładane w czasie nieco irytowały. Bardzo spodobało mi się tło obyczajowe, w szczególności pub, w którym Zosia pracuje. Było to miejsce pełne pozorów, krótko trwałych znajomości i niedopowiedzeń. To miejsce, gdzie ludzie maskują swoje prawdziwe emocje, a przeszłość i teraźniejszość stale się przeplatają. Ten klimat dobrze współgra z głównym wątkiem powieści, nadając jej lekko mrocznego tonu. Niestety tempo akcji jak dla mnie było zbyt powolne i chwilami ciężko było mi się wciągnąć w historię tak mocno, jakbym chciała. Niektóre wątki poboczne mogły zostać nieco bardziej rozwinięte, a samo zakończenie pozostawiło mnie z wieloma pytaniami i poczułam pewien niedosyt.
Małgorzata zginęła, zanim zdążyła wrócić do domu, a jej śmierć na lata została zamknięta w niedomówieniach i wygodnych wyjaśnieniach. Dorosła już Zosia, pracując w pubie i wchodząc w świat pełen pozorów oraz niejasnych relacji, stopniowo odkrywa, że przeszłość nie znika.
"Powroty przed zmierzchem" to historia o tajemnicach, które nigdy nie zostają naprawdę pogrzebane,...
Spodziewałam się więcej kryminału, choć nie wiem dlaczego. To książka obyczajowa - z tym się zgodzę. Tak naprawdę nie wiem, czego oczekiwałam od tej historii, ale czegoś na pewno mi brakuje. Czuję pewien niedosyt.
Postać Zosi w moim odczuciu lekko chwiejna emocjonalnie - czasami zagubiona w świecie gąska, często twarda babka z zasadami i... głupiutka w miłości (Jedynka).
Witek - sądzę, że miał być tajemniczy, a okazał się nijaki. Bezpłciowy. Nawet nudny. Drugoplanowy.
Pozostali bohaterowie są w porządku.
Dużo się dzieje. Akcja w każdym razie wciągająca, może za mało dramatu :)
Zdarzyło się wiele literówek, ale to nie wina autorki ;)
Do przeczytania w jeden wieczór.
To tylko moje subiektywne odczucia, nie jestem ekspertem.
Spodziewałam się więcej kryminału, choć nie wiem dlaczego. To książka obyczajowa - z tym się zgodzę. Tak naprawdę nie wiem, czego oczekiwałam od tej historii, ale czegoś na pewno mi brakuje. Czuję pewien niedosyt.
Postać Zosi w moim odczuciu lekko chwiejna emocjonalnie - czasami zagubiona w świecie gąska, często twarda babka z zasadami i... głupiutka w miłości (Jedynka)....
Tej historii nie da się czytać szybko przerzucając strona po stronie.
W tą historię należy się zatopić i spróbować przeniknąć do świata bohaterów. A by nie oceniać pochopnie, aby móc zrozumieć.
Bo wszystko gdzieś ma swój początek.
Strach przed przyszłością nie bierze się znikąd.
📖📖📖
W tej historii nie ma szybkiej spektakularnej akcji ale jest za to życie z całą swoją paletą barw oraz tajemnice z przeszłości.
📖📖📖
Główna bohaterka Zosia z jednej strony osoba odważna, przedsiębiorcza, stawiająca na siebie z drugiej zaś bojaźliwa, wszędzie widząca spisek i kłamstwo.
Co w konsekwencji nie pozwala jej się w pełni cieszyć życiem.
Jest też i On - Jedynka atrakcyjny, niepokojący i pełen tajemnic.
📖📖📖
Strach , niepokój który towarzyszy bohaterce ma swoje korzenie w przeszłości.
Od której Zosia nie potrafi się uwolnić.
Przeszłość wciąż ją pęta, uwiera i trzyma w swoich sidłach.
Czy Zosia mimo wszelkich obaw pozwoli sobie na bycie szczęśliwą? Czy jednak wygra strach?
📖📖📖
W tej historii przeszłość i przekonanie, że "musimy" coś zrobić zgodnie z oczekiwaniami innych, ma duży wpływ na bohaterów. A co za tym idzie krępuje ich kroki . Życia nie da się zaplanować i przewidzieć. Trzeba żyć i cieszyć się chwilą nie oglądając się co moment przez ramię.
📖📖📖
Dobrze skrojona historia.
Kiedy czytałam cisza, strach, niepewność, radość, miłość przemykały między stronicami aby potem osiąść w mojej głowie.
I pozostać tam i skłonić do przemyśleń...
Nad życiem.
Polecam serdecznie 💚
Tej historii nie da się czytać szybko przerzucając strona po stronie.
W tą historię należy się zatopić i spróbować przeniknąć do świata bohaterów. A by nie oceniać pochopnie, aby móc zrozumieć.
Bo wszystko gdzieś ma swój początek.
Strach przed przyszłością nie bierze się znikąd.
📖📖📖
W tej historii nie ma szybkiej spektakularnej akcji ale jest za to życie z całą swoją...
Lektura „Powrotów przed zmierzchem” była dla mnie wyjątkowo intensywnym doświadczeniem, szczególnie że jest to już moje trzecie spotkanie z twórczością Autorki. Po raz kolejny zostałam wciągnięta w świat, który z jednej strony zachwyca subtelnością opisów, a z drugiej przeraża emocjonalnym ciężarem. Muszę przyznać, że Autorka posiada rzadką umiejętność budowania nastroju, który osiada na czytelniku niczym mgła - niepokojąca, duszna, a jednocześnie fascynująca.
To, co w tej powieści wybrzmiewa najmocniej, to niesamowicie pogłębiony rys psychologiczny głównej bohaterki. Zosia to postać pełna sprzeczności, rozdarta między siłą a lękiem, co czyni ją niezwykle ludzką. Jej próba rozliczenia się z przeszłością i bolesne odkrywanie tajemnicy śmierci cioci Małgorzaty to droga, którą przemierzałam z autentycznym poruszeniem. Autorka w mistrzowski sposób ukazała, jak trauma poprzedniego pokolenia kładzie się cieniem na życiu młodej kobiety, sprawiając, że granica między tym, co własne, a tym, co odziedziczone, zaczyna się zacierać. Bardzo doceniam sposób, w jaki przedstawiono relację Zosi z matką - ten portret matczynego oddania i milczącego wsparcia jest jednym z najjaśniejszych, najbardziej wzruszających punktów tej historii.
Kolejnym atutem jest bez wątpienia tło wydarzeń. Kraków w tej powieści nie jest tym znanym z pocztówek miastem, ale mroczną areną układów i niejasnych interesów. To zestawienie urokliwej wsi z brutalnym, pełnym niebezpieczeństw zapleczem miasta tworzy gęstą atmosferę rodem z najlepszych thrillerów. Postać Jedynki dopełnia tego nastroju - to bohater magnetyczny, budzący niepokój, którego motywacje do samego końca pozostają dla nas wielką niewiadomą.
Jeśli miałabym wskazać na pewne słabości, to dla niektórych czytelników tempo narracji może wydawać się początkowo zbyt niespieszne. Książka nie oferuje gwałtownych zwrotów akcji na każdej stronie, lecz raczej powolne, skrupulatne rozdrapywanie ran. Jest to lektura wymagająca emocjonalnego zaangażowania i gotowości na wejście w stany lękowe bohaterów, co sprawia, że momentami bywa przytłaczająca. Nie jest to historia, którą czyta się „do kawy” - to opowieść, która rezonuje w środku i nie pozwala o sobie zapomnieć.
Pod względem stylistycznym autorka znów udowadnia swój kunszt. Opisy przyrody nie są tu tylko tłem, ale niemal żywym organizmem, który współgra z psychiką Zosi. Cykliczność pór roku idealnie odzwierciedla wewnętrzne przemiany bohaterów, co nadaje całości literackiej głębi. Styl jest wyrazisty, plastyczny i bardzo sugestywny.
Moja subiektywna opinia o tej książce jest bardzo wysoka. To przejmujący mariaż powieści obyczajowej z elementami mrocznego thrillera, w którym prawda ostatecznie wychodzi na jaw w sposób zupełnie niespodziewany. Kończąc tę lekturę, poczułam ogromną ulgę, ale i pewien żal, że to już koniec. Mam ogromną nadzieję, że autorka napisze coś jeszcze, bo jej pióro ma w sobie pewną magię, z którą zdecydowanie nie chciałabym się jeszcze żegnać.
Lektura „Powrotów przed zmierzchem” była dla mnie wyjątkowo intensywnym doświadczeniem, szczególnie że jest to już moje trzecie spotkanie z twórczością Autorki. Po raz kolejny zostałam wciągnięta w świat, który z jednej strony zachwyca subtelnością opisów, a z drugiej przeraża emocjonalnym ciężarem. Muszę przyznać, że Autorka posiada rzadką umiejętność budowania nastroju,...
Zapraszam na kilka refleksji po przeczytaniu książki pt. ,,Powroty przed zmierzchem” autorstwa Pani Elżbieta Antoniewicz - strona autorska
❄️Za oknem wirują płatki śniegu, a ja, już w nowym roku 2026 pisze kilka spostrzeżeń po lekturze. Jeśli lubicie powieści, spokojne, skłaniające do refleksji, potęgujące ciekawość i wspólne odkrywanie tajemnic, to ta historia jest dla was. Pisarka w sposób wyrazisty, kreśli portret psychologiczny kobiety o imieniu Zosia. (Przyznam szczerze, iż mam ogromny sentyment do tego imienia). Autorka wnika głęboko do trzewi czytelnika. Potęguję napięcie i w sposób niezwykle przejrzysty wymalowuje postać Jedynki, o taak! ten bohater do samego końca był dla mnie zagadką. Śledziłam jego losy z zapartym tchem. Pani Elżbieta wymalowała obraz kobiety - Zosi,z jednej strony silnej, konsekwentnej, hardej, zaś z drugiej jej przeciwieństwo lękliwej, niepewnej oraz wystraszonej. Czym ten drugi stan był spowodowany?🤔 A no, wpływem przeszłości, która niczym cień kładła się na niej i dawała znać w najmniej spodziewanym momencie. Nasza główna bohaterka usilnie próbowała odkryć tajemnicę śmierci swojej cioci - Gosi. Zosia kluczy, zagłębia się w stare fotografie, szuka głęboko, zagląda do najgłębszych zakamarków serca, rozdrapuje rany. By na nowo poczuć ból, który już tak naprawdę powinien się zabliźnić. Niekiedy nie warto, aż tak głęboko ,,kopać” niekiedy prawda przyjdzie do nas sama, wtedy gdy zupełnie się tego nie spodziewamy. To był dopiero szok! Kto zdradził jej tę długo szukaną tajemnicę. 🙉 Tu autorka mnie zaskoczyła.
🌆Kunszt pisarski mnie zachwycił, opisy przyrody zafascynowały, czułam każdą cząstkę siebie, różne stany emocjonalne bohaterów. Dość mocno identyfikowałam się z Zosieńką. Jeździłam z nią na wieś do urokliwej wioski, jej mama - ciepła kobieta o złotym sercu, która dla swojego dziecka jest w stanie poświęcić naprawdę dużo. Ona także skrywała pewną tajemnicę🤫 Oj nie zdradzę tego sekretu, musicie przekonać się sami sięgając po książkę😁Serce matki czuje, serce matki wie, gdy z dzieckiem jest coś nie tak. Wystarczy jedno spojrzenie. A nasza Zosia, wiedziała, że na mamę można zawsze liczyć, ona nie pyta, ona milczy i słucha, otacza swoimi matczynymi kochającymi ramionami. Pięknie została tu ukazana relacja między matką a córką. Myślę, iż uważny czytelnik wychwyci, że cykliczność pór roku, miała tu niebagatelny wpływ na stan psychiczny bohaterki. Niekiedy poczułam dreszcz ekscytacji, innym razem lęk, by na końcu poczuć ulgę i wypuścić powietrze ze świstem, które wcześniej wstrzymywałam.
…..(tu wstaw swoje imię🙂) ty pisz dla siebie wyłącznie dobre scenariusze”.
Ciekawą powieść utkała autorka. Z serca polecam!
Przyznam szczerze, iż chętnie zobaczyłabym adaptację filmową tej historii.
Ślicznie dziękuję autorce za egzemplarz do recenzji.
Wszystkiego dobrego!
Wydawnictwo Novae Res
Zapraszam na kilka refleksji po przeczytaniu książki pt. ,,Powroty przed zmierzchem” autorstwa Pani Elżbieta Antoniewicz - strona autorska
❄️Za oknem wirują płatki śniegu, a ja, już w nowym roku 2026 pisze kilka spostrzeżeń po lekturze. Jeśli lubicie powieści, spokojne, skłaniające do refleksji, potęgujące ciekawość i wspólne odkrywanie tajemnic, to ta historia jest dla...
Dziś przychodzę do Was z opinią o książce Elżbiety Antoniewicz, autorki, której do tej pory nic nie czytałam. Ale opis książki "Powroty przed zmierzchem" mnie zaciekawił, więc po nią sięgnęłam. I jak było? Posłuchajcie.
Od razu powiem, że ta historia wciągnęła mnie od pierwszej strony. Choć nie jest lekka, łatwa i przyjemna. Jest poruszająca, momentami bolesna, nawet chwilami mroczna i pełna niepokoju oraz napięcia, które narasta wraz z każdą stroną.
Jest to opowieść o stracie i tajemnicy oraz o tym, że przeszłość potrafi nieoczekiwanie powrócić.
Dla mnie jej niewątpliwym atutem jest miejsce akcji czyli Kraków. Ale to nie to nie ten Kraków, który znam, tylko jego ciemna odsłona. Miejsce pełne układów, ciemnych interesów i ludzi, którzy nie są kryształowo czyści.
Jak w tym środowisku odnajdzie się Zosia, główna bohaterka. Dziewczyna, którą naznaczyła śmierć ciotki. Śmierć, której do tej pory nie udało się wyjaśnić. Tego dowiecie się z książki.
Nie jest to lekka historia. Jest bardzo emocjonująca i zmuszająca do refleksji. Trudno wyrzucić ją z głowy po przeczytaniu, bo jeszcze długo w nas rezonuje. Ale wydaje mi się, że to połączenie historii obyczajowej z elementami thrillera, jest idealnym mariażem. A ta jej wielowątkowość sprawia, że ani przez chwilę nie jesteśmy znudzeni. Wręcz przeciwnie, momentami czułam się tak, jakbym sama była jednym z bohaterów tej książki.
Niewątpliwie to historia, którą warto przeczytać.
Dziś przychodzę do Was z opinią o książce Elżbiety Antoniewicz, autorki, której do tej pory nic nie czytałam. Ale opis książki "Powroty przed zmierzchem" mnie zaciekawił, więc po nią sięgnęłam. I jak było? Posłuchajcie.
Od razu powiem, że ta historia wciągnęła mnie od pierwszej strony. Choć nie jest lekka, łatwa i przyjemna. Jest poruszająca, momentami bolesna, nawet...
Czy przeszłość naprawdę daje o sobie zapomnieć, czy tylko cierpliwie czeka na odpowiedni moment, by wrócić?
„Powroty przed zmierzchem” to historia, która wciąga powoli, ale konsekwentnie, oplatając czytelnika atmosferą niepokoju, tajemnicy i narastającego napięcia. To opowieść o stracie, pamięci i cienkiej granicy między tym, co zostało uznane za zamknięte, a tym, co nigdy nie przestało domagać się prawdy. Od pierwszych stron czułam smutek i niesprawiedliwość – śmierć Małgorzaty zostawia po sobie pustkę, która rezonuje przez kolejne lata i kolejne pokolenie.
Postać Zosi jest wyjątkowo poruszająca. Jej dorastanie w cieniu tragedii, stopniowe upodabnianie się do zmarłej ciotki i wejście w świat, który z każdym krokiem staje się coraz bardziej niebezpieczny, budziły we mnie jednocześnie współczucie i niepokój. Czułam, jak wraz z nią wkraczam w mroczne zaplecze Krakowa – pełne układów, pieniędzy i ludzi, którym nie należy ufać. Każda decyzja Zosi wydawała się mieć swoją cenę, a ja coraz częściej łapałam się na wstrzymywaniu oddechu.
Relacja z tajemniczym Jedynką wprowadza do fabuły duszny klimat zależności i niedopowiedzeń. To właśnie w tych momentach najmocniej odczuwałam napięcie – niepewność, czujność i strach przed tym, co jeszcze może wyjść na jaw. Powrót rodzinnych sekretów nie jest tu nagłym twistem, lecz logicznym, bolesnym następstwem lat milczenia.
„Powroty przed zmierzchem” to książka mroczna, emocjonalna i bardzo wciągająca. Pokazuje, że prawda – nawet zakopana głęboko – zawsze znajdzie drogę na powierzchnię. To lektura, która zostawia po sobie ciężar w sercu i myśl, że niektóre historie nigdy nie kończą się wtedy, gdy chcielibyśmy najbardziej.
Czy przeszłość naprawdę daje o sobie zapomnieć, czy tylko cierpliwie czeka na odpowiedni moment, by wrócić?
„Powroty przed zmierzchem” to historia, która wciąga powoli, ale konsekwentnie, oplatając czytelnika atmosferą niepokoju, tajemnicy i narastającego napięcia. To opowieść o stracie, pamięci i cienkiej granicy między tym, co zostało uznane za zamknięte, a tym, co nigdy...
Mroczna okładka, interesujący opis, autorka o której słyszałam, ale nie miałam okazji poznać jej twórczości, to wszytko wołało, a gdy zaczęłam czytać, fabuła mnie pochłonęła. Powieść obyczajowa oparta na tajemnicach, manipulacjach i sprawach z przeszłości, które po latach chcą wyjść na światło dzienne.
Małgosia młoda studentka, jednego wieczoru wracała do domu, lecz nigdy do niego nie dotarła. Dziewczyna została pogrzebana, tak samo jak jej osobiste sprawy i pamięć o niej. Tylko jej siostrzenica pamięta, a sprawa sprzed lat nie daje jej spokoju, tym bardziej, że wiele osób zauważa jej podobieństwo do zmarłej ciotki, nie tylko to zewnętrzne, ale także to dotyczące wartości czy sposobu bycia. Zosia, bo o niej mowa, kończy studia w Krakowie, dostaje niezwykłą ofertę pracy, na którą się zgadza i tak krok po kroku pnie się po szczeblach kariery, aż w końcu wkracza w świat wielkich pieniędzy i brutalnych zagrywek, w którym zaufanie to luksus. Młoda kobieta musi poradzić sobie nie tylko z własnymi problemami ale też z wychodzącymi na jaw tajemnicami.
Powiem wam, że jestem pod wrażeniem, spodziewałam się powieści obyczajowej pełnej tajemnic, jednak to co dostałam przeszło moje oczekiwania. Wstęp dosyć szybki, trochę cofa nas w przeszłość, by zaraz przenieść do właściwej akcji. Choć zaczęło się dość niewinnie, młoda studentka dostaje szansę na pracę, która pozwoli jej rozpocząć nowe i samodzielne życie. Może to nie praca marzeń, jednak Zosia okazuje się ambitną, zdeterminowaną i silną kobietą, która dąży do celu, nie załamuje się i korzysta z szans jakie życie jej podsyła. Jej szczęście jednak nie jest pełne, młoda dziewczyna choć twardo stąpa po ziemi, czasami się gubi w wielkim świecie, brakuje jej kogoś bliskiego, a coraz częstsze porównywanie do ciotki zaczyna ją trapić. Zosia zaczyna grzebać, a to do czego się dokopie zmieni wszytko.
To historia, która w rewelacyjny sposób obrazuje powiedzenie, że historia lubi się powtarzać czy zataczać koło. Poznając Zosię, poznajemy też, choć nieco przez pryzmat, jej zmarłą ciotkę. Widzimy jak wiele łączy te dwie kobiety, a na końcu odkrywamy nieco szokującą prawdę, autorka tutaj namieszała i poplątała wszytko tak, że może się w głowie pojawić wiele teorii spiskowych, coś tam można przewidzieć, ale na pewno nie da się wszystkiego. Także efekt wow jest obecny, a sama historia to taka trochę kwintesencja słodko-gorzkiej opowieści o życiu.
Książka napisana w bardzo dobrym stylu, poruszone wątki są bardzo ciekawe, co fajne fabuła w dużej mierze skupiała się na prowadzeniu pubu czy klubu, mi się to podobało, bo ta tematyka raczej zawsze spychana jest na dalszy plan, tutaj to ona gra główne skrzypce, ta władza, te pieniądze, wpływy, o które poszczególne postacie walczą i nie mają przy tym żadnych skrupułów. Autorka stworzyła tutaj też niesamowitą machinę manipulacji ale też świetną zagadkę do rozwiązania. Jeśli lubicie powieści, w których szuka się odpowiedzi, w których demony z przeszłości wychodzą z ukrycia, czy po prostu potrzebujecie nietuzinkowej opowieści, która zmusza do myślenia, to jest to lektura dla was.
Mi się bardzo podobało, nawet się nie spodziewałam, że tak mocno zaangażuję się w tą opowieść, momentami naprawdę miałam ochotę tam wskoczyć i niektórymi potrząsnąć, innych przytulić, a jeszcze innym zrobić krzywdę. To złożona i wielowątkowa opowieść, w której można doszukać się elementów różnych gatunków, przy której nie można się nudzić, i która moim zdaniem jest dla każdego, bo każdy powinien w niej znaleźć coś dla siebie.
*współpraca reklamowa*
Mroczna okładka, interesujący opis, autorka o której słyszałam, ale nie miałam okazji poznać jej twórczości, to wszytko wołało, a gdy zaczęłam czytać, fabuła mnie pochłonęła. Powieść obyczajowa oparta na tajemnicach, manipulacjach i sprawach z przeszłości, które po latach chcą wyjść na światło dzienne.
„Powroty przed zmierzchem” Elżbiety Antoniewicz to książka bardzo cicha, a jednocześnie poruszająca do głębi. Czytając ją, miałam poczucie, że nie tyle śledzę fabułę, ile wchodzę w czyjeś życie i emocje, zwłaszcza w świat Zofii, która stała mi się niezwykle bliska. Jej historia o dorastaniu w cieniu rodzinnych tajemnic i niedopowiedzeń wybrzmiewała we mnie długo po zamknięciu książki.
Najbardziej poruszyło mnie to, jak autorka pokazuje wpływ przeszłości na teraźniejszość. Zofia, szukając swojego miejsca i prawdy o bliskich, zmaga się z lękiem, samotnością i potrzebą zrozumienia siebie. Te emocje są opisane tak naturalnie, że momentami miałam wrażenie, jakbym czytała o kimś bardzo mi znajomym albo nawet o sobie.
To nie jest powieść pełna gwałtownych zwrotów akcji. Jej siła tkwi w atmosferze, w napięciu budowanym powoli, w uczuciach, które narastają między wierszami. Autorka daje czytelnikowi przestrzeń na własne myśli i interpretacje, nie podając wszystkiego wprost. Dzięki temu historia Zofii staje się jeszcze bardziej prawdziwa i poruszająca.
„Powroty przed zmierzchem” skłoniły mnie do refleksji nad własnymi „powrotami” do wspomnień, ludzi i decyzji, które wciąż mają wpływ na moje życie. Uświadomiły mi, że niektóre pytania muszą wybrzmieć, nawet jeśli odpowiedzi są trudne lub bolesne.
Po tej lekturze zostało we mnie uczucie cichej zadumy, ale też nadziei. Bo choć powroty bywają trudne, czasem są jedyną drogą do wewnętrznego spokoju. To książka, którą czyta się sercem, powoli, najlepiej w ciszy, i do której myślami chce się wracać jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony.
„Powroty przed zmierzchem” Elżbiety Antoniewicz to książka bardzo cicha, a jednocześnie poruszająca do głębi. Czytając ją, miałam poczucie, że nie tyle śledzę fabułę, ile wchodzę w czyjeś życie i emocje, zwłaszcza w świat Zofii, która stała mi się niezwykle bliska. Jej historia o dorastaniu w cieniu rodzinnych tajemnic i niedopowiedzeń wybrzmiewała we mnie długo po...
Są książki, po które sięgam z ciekawości, i są takie, po które sięgam… intuicyjnie. „Powroty przed zmierzchem” Elżbiety Antoniewicz należały u mnie do tej drugiej kategorii. Zanim przeczytałam choćby jedno zdanie opisu, zatrzymałam się na okładce. Jest spokojna, trochę melancholijna, jakby obiecywała historię, która nie będzie krzyczeć, tylko szeptać. A ja bardzo lubię takie opowieści. Opis tylko mnie w tym wyborze utwierdził. Tajemnicza przeszłości, która nie daje o sobie zapomnieć, rodzinne tajemnice i bohaterka, która musi zmierzyć się nie tylko ze światem, ale przede wszystkim z samą sobą, sprawiła, że wiedziałam, że to książka dla mnie.
To historia Zosi Hajdas - kobiety, która wyrasta z biednej, wiejskiej rodziny, ale od zawsze nosi w sobie ambicję i pragnienie, by jej życie wyglądało inaczej. Zosia nie chce powielać schematów, nie godzi się na „tak już musi być”. Studia w Krakowie są dla niej przepustką do lepszego świata, a praca, którą podejmuje po ich ukończeniu, ma być tylko przystankiem. Chwilą, zanim znajdzie to, czego naprawdę od życia oczekuje. Tyle że życie, jak to życie ma własne plany i własny scenariusz.
Autorka bardzo wyraźnie pokazuje, jak niewinne decyzje i pozornie tymczasowe wybory potrafią zmienić wszystko. Praca w pubie, która miała być jedynie epizodem, staje się centrum codzienności Zosi. Jej pracowitość, lojalność i zaangażowanie szybko zostają zauważone, a awans na stanowisko menedżerki wciąga ją w świat, który błyszczy tylko na powierzchni. Wielkie pieniądze, wpływowi ludzie, nielegalne interesy i brutalne rozgrywki, to cena, jaką trzeba zapłacić za pozorny sukces.
Jednocześnie nad całą historią unosi się cień przeszłości. Śmierć ciotki Małgorzaty, uznana przed laty za nieszczęśliwy wypadek, nigdy tak naprawdę nie została w rodzinie przepracowana. Zosia, która coraz bardziej zaczyna przypominać zmarłą, zarówno z wyglądu, jak i z charakteru, mimowolnie wchodzi na ścieżkę, która prowadzi ją coraz bliżej niewygodnych pytań. Kim naprawdę była Małgorzata? Co wydarzyło się tamtego listopadowego wieczoru? I dlaczego przeszłość tak uparcie wraca właśnie teraz?
Jednym z ciekawszych momentów w książce jest pojawienie się Jedynki – starszego, wpływowego mężczyzny, który początkowo wydaje się dla Zosi bezpieczną przystanią. Autorka bardzo umiejętnie buduje tę relację, balansując między fascynacją a niepokojem. Czy to wsparcie jest szczere? A może to kolejna iluzja, w którą bohaterka chce wierzyć, bo bardzo potrzebuje kogoś, kto powie jej, że wszystko będzie dobrze? Wraz z tą postacią do fabuły wkraczają rodzinne sekrety i cienie, które zbyt długo czekały, by ujrzeć światło dzienne.
To nie jest szybka książka i warto to jasno powiedzieć. Akcja nie pędzi na złamanie karku, a większość wydarzeń rozgrywa się w miejscu pracy Zosi. Ale w tym właśnie tkwi siła tej powieści. Elżbieta Antoniewicz skupia się na tym, co dzieje się wewnątrz bohaterki, na jej rozterkach, lękach, ambicjach i rozczarowaniach. Czytelnik ma czas, by wejść w jej głowę, zrozumieć jej decyzje, nawet jeśli nie zawsze się z nimi zgadza.
Podczas lektury towarzyszą różne emocje. Poczujesz niepokój, ciekawość, momentami złość, a czasem zwykły smutek wynikający z poczucia, że nie da się uciec od własnych korzeni i niedopowiedzianej przeszłości.
Autorka nie serwuje tanich sensacji, tylko stopniowo buduje napięcie, pozwalając, by pytania narastały. Czy Zosia odkryje prawdę o ciotce? Jaką cenę przyjdzie jej zapłacić za ambicję? I czy da się zacząć od nowa, kiedy przeszłość tak wyraźnie domaga się rozliczenia?
Najbardziej spodobało mi się w tej książce to, że jest szczera i stonowana. Bez przesady, bez efekciarstwa. To opowieść o kobiecie, która chciała więcej od życia i dostała… znacznie więcej, niż się spodziewała. O wyborach, które z czasem przestają być tylko „na chwilę”, i o tajemnicach, które wcześniej czy później i tak wychodzą na powierzchnię.
„Powroty przed zmierzchem” polecam czytelnikom, którzy lubią historie skupione na psychologii postaci, emocjach i konsekwencjach życiowych decyzji.
Są książki, po które sięgam z ciekawości, i są takie, po które sięgam… intuicyjnie. „Powroty przed zmierzchem” Elżbiety Antoniewicz należały u mnie do tej drugiej kategorii. Zanim przeczytałam choćby jedno zdanie opisu, zatrzymałam się na okładce. Jest spokojna, trochę melancholijna, jakby obiecywała historię, która nie będzie krzyczeć, tylko szeptać. A ja bardzo lubię...
„Powroty przed zmierzchem” – Elżbieta Antoniewicz
Wydawnictwo Novae Res
Hejo!
To moja 134. książka w tym roku — do końca zostało jeszcze trochę, a ja nie zwalniam tempa i czytam dalej. Bardzo dziękuję za egzemplarz do recenzji.
Okładka, która wręcz krzyczy „weź mnie i czytaj”, jest w tym przypadku jak najbardziej trafnym określeniem dla tej historii. Zdecydowanie mi się podoba i mocno zachęca do sięgnięcia po tę powieść.
„Powroty przed zmierzchem” to powieść refleksyjna, skupiona na ludzkich emocjach, pamięci oraz znaczeniu powrotów — zarówno tych dosłownych, jak i symbolicznych. Autorka podejmuje temat relacji międzyludzkich, przemijania oraz prób odnalezienia sensu w doświadczeniach z przeszłości.
Książka prowadzona jest spokojnym, nastrojowym stylem. Niestety, historia jest bardzo mocno rozbudowana pod względem opisów — dla mnie było ich zdecydowanie za dużo. Odczułam wyraźne „nabijanie stron” zarówno ilością opisów, jak i powtarzającymi się przemyśleniami głównej bohaterki. Z pewnością książka skłania do refleksji, co idzie w parze z zadumą i głębszymi przemyśleniami, jednak momentami odbywa się to kosztem przyjemności z czytania.
Choć sama fabuła i zamysł na historię są naprawdę świetne i początkowo całkowicie mnie urzekły, to wykonanie pozostawia sporo do życzenia. Styl i język, jakim posługuje się autorka, zupełnie nie trafiły w mój czytelniczy klimat, a miejscami czytało mi się tę książkę naprawdę ciężko. Odniosłam wrażenie, że podczas pisania coś wyraźnie „nie pykło”.
Największym problemem tej powieści jest jej tempo. Narracja rozwija się bardzo powoli, a liczne opisy i wewnętrzne rozważania bohaterów mogą nużyć czytelnika. Brakuje wyraźnych punktów kulminacyjnych, które podtrzymywałyby napięcie i motywowały do dalszej lektury. Momentami odnosi się wrażenie, że autorka powtarza te same emocje i myśli, zamiast realnie pogłębiać rozwój fabuły.
Również bohaterowie nie byli dla mnie w pełni przekonujący. Choć zostali przedstawieni w sposób realistyczny, ich przeżycia bywają schematyczne, a relacje między postaciami nie w sposób realistyczny, ich przeżycia bywają schematyczne, a relacje między postaciami nie zawsze są wystarczająco rozwinięte.
Podsumowując, „Powroty przed zmierzchem” to książka o ambitnej i ważnej tematyce, która jednak nie w pełni wykorzystuje swój potencjał. Może zainteresować czytelników ceniących melancholijne, refleksyjne opowieści, jednak osoby oczekujące dynamicznej akcji oraz wyrazistych bohaterów mogą poczuć się rozczarowane.
💥 Opinia recenzencka 💥
„Powroty przed zmierzchem” – Elżbieta Antoniewicz
Wydawnictwo Novae Res
Hejo!
To moja 134. książka w tym roku — do końca zostało jeszcze trochę, a ja nie zwalniam tempa i czytam dalej. Bardzo dziękuję za egzemplarz do recenzji.
Okładka, która wręcz krzyczy „weź mnie i czytaj”, jest w tym przypadku jak najbardziej trafnym określeniem dla tej...
„Dopóki życie trwa, wszystko jest możliwe”
„Ty pisz dla siebie wyłącznie dobre scenariusze”
🫧🫧🫧🫧🫧🫧🫧
Dzień dobry ☺️
Wracamy do wspomnień 🫠
Jaka książkę, recenzowaliście jako pierwszą na bookstagramie? 😁
🫧🫧🫧🫧🫧🫧🫧
Zosia, ucieka z wiejskich klimatów i ograniczeń do miasta.
To właśnie Kraków, daje jej możliwość nauki i zarobku.
Rozwój i praca są jej priorytetem. A jej zaangażowanie i oddanie w pubie, bardzo szybko przekłuwa w awans 🤩
Szczęśliwa kobieta, w otaczającym ją miastowym zgiełku, poznaje mężczyznę, który już wkrótce opanuję jej myśli i ciało.
I gdy już wszystko wydaje się być jak w bajce.. czar pryska.
Na jaw wychodzą brudy i ściema, a także nielegalne drugie życie w klubie.
Jednak nie to boli Zosię najbardziej.. 🥺
Tajemnicza przeszłość ciotki. Zatajone życie prywatne mężczyzny. I rodzinne sekrety oraz nierozwiązane sprawy, które przywołują do wspomnień i działania. Zwłaszcza, do rozwiązania wszystkich wydarzeń, które rozproszyły aurę szczęścia i spełnienia.
To skłaniająca do refleksji, oraz odprężająca opowieść, która wprowadza czytelnika w świat mroku i sprawia że nie ma tu miejsca na nudę.
Pani Elżbieta, po raz kolejny oczarowała mnie historia, z pod jej pióra 🥹
Polecam wam książki autorki!
A zwłaszcza #powrotyprzedzmierzchem ponieważ jest to książka warta uwagi!
Jest #doprzeczytania
#flypシviral #bookstagram #książki
POWROTY PRZED ZMIERZCHEM
@elaantoniewicz
@wydawnictwo_novaeres
„Dopóki życie trwa, wszystko jest możliwe”
„Ty pisz dla siebie wyłącznie dobre scenariusze”
🫧🫧🫧🫧🫧🫧🫧
Dzień dobry ☺️
Wracamy do wspomnień 🫠
Jaka książkę, recenzowaliście jako pierwszą na bookstagramie? 😁
🫧🫧🫧🫧🫧🫧🫧
Zosia, ucieka z wiejskich klimatów i ograniczeń do miasta.
To właśnie Kraków, daje jej...
Życie na wsi nie przejawiało zbyt wielkich możliwości, natomiast w mieście powoli otwierały się nowe drzwi do osobistego rozwoju i osiągnięcia sukcesu. Kusiło oderwanie się od znanej przestrzeni, w której od dawna, po śmierci Gosi, zasłona mroku otoczyła rodzinę. Ciało młodej studentki zostało znalezione przy drodze do domu, podobno był to nieszczęśliwy wypadek.
Mijają lata, Zosia jedzie do miasta zawalczyć o swoją edukację i doświadczenie zawodowe. Kończąc studia podejmuje pracę w pubie, należącym do właścicielki sklepu, w którym dziewczyna pracowała podczas nauki. Nagły awans zaskoczył ją, lekko zdezorientowana zgodziła się na przyjęcie kierowniczego stanowiska w podupadającym lokalu. Zosia doskonale radzi sobie z zarządzaniem, a szefowa dokłada kolejne obowiązki. Coraz większa odpowiedzialność za firmę przynosi pozytywne efekty pomimo wcześniejszych obaw. Pewnego dnia w lokalu pojawia się przystojny mężczyzna, szef ochrony, zaiskrzyło pomiędzy nimi. Witek stał się bardzo bliski Zosi, zakwitło uczucie, romans, pojawiły się plany na przyszłość. Jednak sytuacja zaczęła się komplikować, pojawiła się nieufność, przeszłość zaczęła przeplatać się z teraźniejszością, a sekrety rodzinne dopominały się o ujawnienie.
Cudowna powieść, mocno poruszająca, refleksyjna, taka ogromnie ludzka. Skrzętnie ukryte tajemnice rodzinne, które nie mogą ujrzeć światła dziennego pojawiają się w najmniej oczekiwanym momencie, burzą spokój. Codzienne problemy przenikają przez strony powieści wywołując mnóstwo emocji. Fabuła książki skupia się na ludziach, jakże różnych od siebie. Dla każdego z nich ważne są inne priorytety i wartości, nie zawsze uczciwe. Przyglądamy się mieszkańcom wsi, którzy są pobożni, a jednak czerpią satysfakcję z plotkowania o życiu sąsiadów. Druga strona osadzona w dużym mieście, gdzie na porządku dziennym są nielegalne interesy, zakazane używki i walka o wpływy. To tam trafia główna bohaterka, młoda, samotna dziewczyna pełna marzeń i planów. Autorka w wyważony sposób przybliża trudne i ważne tematy. Bardzo piękna historia o miłości, tajemnicach i relacjach rodzinnych, oraz próbie ułożenia sobie życia pomimo przeciwności losu. Serdecznie polecam
"... dopóki życie trwa, wszystko jest możliwe..."
Życie na wsi nie przejawiało zbyt wielkich możliwości, natomiast w mieście powoli otwierały się nowe drzwi do osobistego rozwoju i osiągnięcia sukcesu. Kusiło oderwanie się od znanej przestrzeni, w której od dawna, po śmierci Gosi, zasłona mroku otoczyła rodzinę. Ciało młodej studentki zostało znalezione przy drodze do...
~RECENZJA PRZEDPREMIEROWA~
Tytuł: "Powroty przed zmierzchem"
Autor: Elżbieta Antoniewicz
Wydawnictwo: Novae Red
Premiera: 5.12.2025
[współpraca reklamowa]
Witam 🌞
Książka "Powroty przed zmierzchem" autorstwa Elżbiety Antoniewicz to powieść obyczajowa z elementami tajemnicy i powrotu do nierozwiązanych spraw z przeszłości.
Fabuła koncentruje się wokół Zosi Hajdas, której ciotka, studentka Małgorzata Muniak, ginie tragicznie wiele lat wcześniej w niewyjaśnionych okolicznościach, uznanych przez policję za nieszczęśliwy wypadek.
Mimo upływu lat, Zosia nie pogodziła się ze śmiercią ciotki.
Dorastając, staje się łudząco podobna do swojej ciotki Małgorzaty.
Zosia, wzorem ciotki, podejmuje studia w Krakowie. Po nich rozpoczyna pracę w pubie i szybko awansuje na menadżerkę prestiżowego lokalu, wkraczając w świat wielkich pieniędzy, brutalnych rozgrywek i nielegalnych interesów.
W tym nowym, bezwzględnym świecie Zosia znajduje wsparcie w starszym wpływowym mężczyźnie o pseudonimie "Jedynka".
Jednak jego pojawienie się w jej życiu otwiera drzwi do cieni przeszłości, rodzinnych tajemnic związanych ze śmiercią Małgorzaty, które zbyt długo czekały na ujawnienie.
"Powroty przed zmierzchem" to intrygująca, pełna tajemnic i emocji powieść.
Książka porusza tematykę zawiłej przeszłości, wpływu nierozwiązanych tajemnic na teraźniejszość oraz dążenia do prawdy w obliczu skomplikowanych relacji i niebezpiecznego świata.
Jestem pod ogromnym wrażeniem tej historii.
Autorka idealnie połączyła powieść obyczajową z kryminałem, zwłaszcza w wątku dążenia Zosi do odkrycia prawdy o śmierci ciotki, wplątana w świat, który ją przerasta, ale jednocześnie zmusza do walki.
Jest to pozycja którą polecam osobom lubiącym polskie kryminały obyczajowe z mocno zarysowanym wątkiem tajemnicy i zemsty, rozgrywające się w środowisku biznesowym i przestępczym.
~RECENZJA PRZEDPREMIEROWA~
Tytuł: "Powroty przed zmierzchem"
Autor: Elżbieta Antoniewicz
Wydawnictwo: Novae Red
Premiera: 5.12.2025
[współpraca reklamowa]
Witam 🌞
Książka "Powroty przed zmierzchem" autorstwa Elżbiety Antoniewicz to powieść obyczajowa z elementami tajemnicy i powrotu do nierozwiązanych spraw z przeszłości.
Fabuła koncentruje się wokół Zosi Hajdas, której...
Miło się czytało, historia przyjemna o Zosi, która uciekła na studia, ze wsi do miasta. Trochę stereotypowa, zahukana, prosta dziewczyna, zderzyła z rzeczywistością, że studia i praca w mieście, to nie jest jednak sielanka. Na dodatek wyniesione z domu zasady "grzecznej dziewczynki" nieco ją w mieście ograniczały.
Marzyła o wielkiej miłości, wodziła oczami za każdym facetem co ma dwie ręce i nogi. Trochę taka głupiutka i naiwna. Bo jak inaczej określić fakt, że sypia z mężczyzną, o którym nic nie wie? Nie wie, że ten ma żonę, nie ma nawet do niego numeru telefonu. Dla mnie abstrakcja 🤯 Trochę taka pani na telefon, a nie związek.
Historia Zosi przeplata się z zagadkową śmiercią Małgosi. Kim są dla siebie obie kobiety? Czy śmierć Małgosi to był wypadek czy celowe działanie?
Tu już zachęcam Was do lektury 😉
Sama historia może nie jest jakaś wybitnie zapierająca dech w piersiach, jednak czytało się miło.
ALE ... 🫣
Tak się składa, że odkąd pracuję zawodowo, to zajmuję się jednym - majątkami. Więc spadki, darowizny, transakcje związane ze sprzedażą ruchomości i nieruchomości, to mój konik więc parę nieścisłości tu jest. Moje zboczenie zawodowe sprawiło, że ciarki przechodziły mi po plecach.
Wszystkich zainteresowanych odsyłam do Kodeksu Cywilnego, dokładnie do księgi czwartej dotyczącej spadków oraz do ustawy o podatku od spadków i darowizn. To jest takie minimum z minimum, które każdy przysłowiowy Kowalski powinien znać dla własnego dobra 😉
A w wielkim skrócie, prostując dwie największe nieścisłości z książki:
Po pierwsze testament i darowizna, to nie jest to samo. Darowiznę otrzymuje się za życia darczyńcy. Testament otwiera się po śmierci i jest to spadek/dziedziczenie.
Po drugie spadek można odrzucić w ciągu 6 miesięcy od śmierci. Nie robi się tego u pierwszego lepszego prawnika! Trzeba udać się do sądu lub do notariusza. A skoro spadek się odrzuciło, to z mocy prawa przechodzi on na zstępnych czyli na dzieci. Nasza bohaterka ma dziecko, co gorsza niepełnoletnie więc chcąc uniknąć niechcianego majątku powinna odrzucić też spadek w imieniu dziecka na drodze sądowej udowadniając, że nie działa na jego niekorzyść. Czyli najlepiej udowodnić, że nasz trupek miał jakieś długi 😉
To są niby drobiazgi, ale już nawet nie patrząc na książkową historię, każdy z nas, wcześniej czy później, dostanie jakiś spadek. Warto wiedzieć kto po kim dziedziczy, że nawet jak jest testament, to spadkobiercom ustawowym przysługuje zachowek, że jak się nie ma dzieci, to oprócz małżonka, dziedziczą rodzice, a jeśli ci nie żyją, to dziedziczy rodzeństwo zmarłego . Lepiej pomyśleć o takich rzeczach szybciej niż później by nie obudzić się z ręką w nocniku, bo nasza bohaterka, to by leżała i kwiczała.
Nie bierzcie przykładu z Zosi, poczytajcie, żeby wiedzieć co robić w takiej sytuacji 😉
Miło się czytało, historia przyjemna o Zosi, która uciekła na studia, ze wsi do miasta. Trochę stereotypowa, zahukana, prosta dziewczyna, zderzyła z rzeczywistością, że studia i praca w mieście, to nie jest jednak sielanka. Na dodatek wyniesione z domu zasady "grzecznej dziewczynki" nieco ją w mieście ograniczały.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMarzyła o wielkiej miłości, wodziła oczami za każdym...
„Powroty przed zmierzchem” Elżbiety Antoniewicz to książka, która zostaje bardziej w emocjach niż w pamięci konkretnych scen. Czytając, miałam wrażenie cichego spaceru między wspomnieniami — takich, które nie krzyczą, ale wracają wtedy, gdy zapada wieczór.
To opowieść o tym, jak bardzo potrafimy tęsknić za miejscami, wersjami siebie i ludźmi, których już nie ma obok. O zatrzymywaniu się na chwilę. O niedopowiedzianych rozmowach i o tym, że powroty rzadko są dosłowne.
Najbardziej poruszyła mnie jej delikatność — brak pośpiechu, uważność na drobiazgi i to znajome uczucie, że każdy z nas ma swoje „przed zmierzchem”.
To książka na spokojny czas. Na moment ciszy. Na wieczór, kiedy coś w środku domaga się zatrzymania.
„Powroty przed zmierzchem” Elżbiety Antoniewicz to książka, która zostaje bardziej w emocjach niż w pamięci konkretnych scen. Czytając, miałam wrażenie cichego spaceru między wspomnieniami — takich, które nie krzyczą, ale wracają wtedy, gdy zapada wieczór.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo opowieść o tym, jak bardzo potrafimy tęsknić za miejscami, wersjami siebie i ludźmi, których już nie ma obok. O...
⭐️ RECENZJA ⭐️
Elżbieta Antoniewicz "Powroty przed zmierzchem"
Zosia zawsze pragnęła mieszkać w mieście, dostać pracę i spotkać miłość życia. Jej plany na przyszłość bardzo przypominały życie jej ciotki Małgorzaty, która zginęła wiele lat wcześniej w niewyjaśnionych do końca okolicznościach. Dziewczyna nie tylko przypomina ją z wyglądu ale i charakteru, nic więc dziwnego, że postanowiła poznać prawdziwą przyczynę jej śmierci. Nim jednak to się stanie, Zosia rozpocznie pracę w bardzo popularnym lokalu i wkroczy do świata pełnego tajemnic, brudnych interesów i skomplikowanych relacji.
Kochani przychodzę dziś do was z historią która zrobiła na mnie dość mocne wrażenie. To opowieść o starcie w dorosłość w wielkim mieście, o poszukiwaniu prawdziwej miłości i odkrywaniu naprawdę wielu tajemnic. Główna bohaterka to dziewczyna mądra, utalentowana, z zasadami i mająca duże ambicje. Witek wkroczył w jej życie z dużym przytupem, ale i sekretami, które niestety wpłynęły na ich relację. W tej historii nic nie jest pewne i trwałe, tu w jednej chwili poukładany świat ulega całkowitej zmianie wywołując w nas ogrom emocji i dodatkowo rozbudzając naszą ciekawość. Postacie drugoplanowe zostały świetnie wykreowane i naprawdę wiele wnoszą do fabuły, akcja rozwija się dość energicznie przez co na nudę nie można narzekać. Autorka bardzo umiejętnie opisuje relację głównych bohaterów, pokazując jak trudno zwalczyć fascynację, jak podjęte decyzje wpływają na życie i że wystarczy się nie poddawać by odnaleźć odpowiedzi na nurtujące nas pytania. To historia o stracie, nadziei, miłości i rodzinnych tajemnicach, to z jednej strony mroczna i trudna opowieść, a z drugiej niezwykle wciągająca, uczuciowa i zapadająca w pamięć. Muszę wam się przyznać, że jestem tą historią mile zaskoczona, bo opis wydawniczy nie zapowiadał, aż takich zwrotów akcji. Kochani po przeczytaniu tej książki zapewne zgodzicie się z powiedzeniem, że historia lubi się powtarzać, z tą różnicą iż życie Zosi ma szczęśliwe zakończenie. To historia pełna manipulacji, problemów, sekretów i uczuć dlatego zachęcam was do sięgnięcia po ten tytuł.
Moja ocena 9/10⭐️
Książkę miałam okazję przeczytać dzięki @wydawnictwo_novaeres
⭐️ RECENZJA ⭐️
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toElżbieta Antoniewicz "Powroty przed zmierzchem"
Zosia zawsze pragnęła mieszkać w mieście, dostać pracę i spotkać miłość życia. Jej plany na przyszłość bardzo przypominały życie jej ciotki Małgorzaty, która zginęła wiele lat wcześniej w niewyjaśnionych do końca okolicznościach. Dziewczyna nie tylko przypomina ją z wyglądu ale i charakteru, nic więc dziwnego,...
„Powroty przed zmierzchem” to wciągająca i emocjonalna opowieść, która łączy elementy powieści obyczajowej z nutą tajemnicy i delikatnego kryminału/sensacji.
Historia rozpoczyna się dramatycznym wydarzeniem z przeszłości, które niby jest już zamkniętym rozdziałem, a jednak po latach wraca ze zdwojoną siłą, powodując napięcie.
Poznajemy losy Zosi Hajdas. Jest to bohaterka, którą ciężko było mi rozgryźć, dość tajemnicza, spokojna, ale wraz z rozwojem wydarzeń dziewczyna zaczęła dojrzewać. Autorka bardzo realnie wykreowała jej przemianę, od zagubionej dziewczyny po kobietę, która próbuje odnaleźć się w świecie pełnym zależności, pieniędzy i układów.
Na plus zasługuje również motyw podobieństwa Zosi do zmarłej ciotki. Zabieg ten wprowadza atmosferę niepokoju i poczucie, że przeszłość nigdy naprawdę nie odchodzi. Lubię książki, których nie da się tak łatwo przewidzieć, które wciągają czytelnika w wir tajemnic i niedopowiedzeń.
Na uwagę zasługuje również tło powieści jakim jest krakowski półświatek, świat prestiżowych lokali i nielegalnych interesów. Podobało mi się to jak autorka go przedstawiła. Tu nie ma przesady, nic nie jest przekolorowane.
Relacja Zosi z tajemniczym Jedynką dodaje historii jeszcze więcej napięcia, tajemnicy i lekkiego niepokoju co dalej, jak to wszystko się potoczy.
Jedynie malutki minusik w książce to gwara jaką posługują się rodzice Zosi. Ciężko mi się czytało ich wypowiedzi.
„Powroty przed zmierzchem” to książka, która potrafi wciągnąć czytelnika, poruszyć go i skłonić do refleksji nad tym, jak silny wpływ na teraźniejszość mają niewyjaśnione sprawy z przeszłości. Jest to bardzo dobra pozycja dla czytelników lubiących historie z tajemnicą, wyrazistymi bohaterami i stopniowo odsłanianymi sekretami rodzinnymi.
Mi się bardzo podobało.
„Powroty przed zmierzchem” to wciągająca i emocjonalna opowieść, która łączy elementy powieści obyczajowej z nutą tajemnicy i delikatnego kryminału/sensacji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria rozpoczyna się dramatycznym wydarzeniem z przeszłości, które niby jest już zamkniętym rozdziałem, a jednak po latach wraca ze zdwojoną siłą, powodując napięcie.
Poznajemy losy Zosi Hajdas. Jest to bohaterka,...
Książka opowiada historię Zofii Hajdas, która postanawia wyrwać się z rodzinnej wioski do Krakowa. Po skończeniu studiów, podejmuje pracę w pubie, obejmując stanowisko kierownika. Od tego momentu życie Zosi ulega diametralnej zmianie. Praca wystawia ją codziennie na ciężkie próby, a poznani ludzie próbują wkraść się do jej świata, zazwyczaj nie mając dobrych intencji. Kobieta uczy się stawiać granice, walczyć o swoje oraz jest coraz bliżej poznania prawdy o sobie. Z biegiem czasu Zosia obejmuje kolejne stanowisko i zaczyna poznawać uroki 'ciemnej strony miasta'. Do kolejnych zawirowań dochodzi w momencie, kiedy zakochuje się w tzw. Jedynce - mężczyźnie, który nie pytając o nic, wszedł do jej świata, zawładniając nim doszczętnie. W między czasie poznajemy historię rodziny Zofii oraz jej sekrety. Powieść skupia się również wokół tajemniczej śmierci Małgorzaty - siostry mamy dziewczyny. Książka obejmuje wiele wątków, które w konsekwencji łączą się w jedną spójną całość.
Czym jest zaufanie? Jak trudno jest odnaleźć siebie? Jakie tajemnice skrywają cztery ściany? Czy prawdziwa miłość jest w stanie przetrwać nawet najgorszą burzę? Do czego potrafią doprowadzić niewypowiedziane słowa?
"Powroty przed zmierzchem" to przepełniona refleksjami opowieść o wewnętrznej samotności, która doprowadza do samozniszczenia. To opowieść o sile i determinacji w walce o lepszą przyszłość. To opowieść o sekretach, które wypowiedziane w nieodpowiednim momencie mogą odmienić życie o 360 stopni. To także opowieść o odwadze w dążeniu do poznania prawdy.
Historia, która dotknęła bohaterkę, zawładnęła mną bez reszty. Strasznie przeżywałam jej los i bałam się o nią. To chyba akurat bardzo dobrze świadczy o Autorce - napisała powieść w sposób, który pozwala nam stać się świadkiem wydarzeń. Podczas czytania zadawałam sobie masę pytań, na które starałam się znaleźć odpowiedzi. Wbrew pozorom książka przepełniona jest wielotematycznością, ponieważ znajdziecie w niej m.in. relacje i konflikty rodzinne oraz związane z nimi tajemnice, proces usamodzielnienia i wchodzenia w dorosłość, życie ciemnej strony miasta ("pranie" pieniędzy, handel narkotykami), walkę o lepsze jutro, obronę siebie i swoich granic.
To kolejna z książek, których nie da się po prostu opisać. Każdy odbierze ją zupełnie inaczej i zwróci uwagę na inne kwestie. Ja skupiłam się na głównej bohaterce oraz jej próbach poznania siebie jak i otaczającego ją świata. Pod koniec zastanawiałam się, czy faktycznie to, co jej się przytrafia, mogłoby się wydarzyć w realnym życiu. Czy ludzie mają naprawdę aż takiego pecha, albo są z góry skazani na serię niepowodzeń oraz sytuacji, o których nikt by nigdy nie pomyślał...
Jeżeli chodzi o język oraz styl powieści - nie ma się do czego przyczepić. Czuć tzw. lekkość i pewność pióra.
Książka opowiada historię Zofii Hajdas, która postanawia wyrwać się z rodzinnej wioski do Krakowa. Po skończeniu studiów, podejmuje pracę w pubie, obejmując stanowisko kierownika. Od tego momentu życie Zosi ulega diametralnej zmianie. Praca wystawia ją codziennie na ciężkie próby, a poznani ludzie próbują wkraść się do jej świata, zazwyczaj nie mając dobrych intencji....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo lektury „Powrotów przed zmierzchem” początkowo zachęciła mnie okładka. Później dowiedziałam się, że akcja powieści rozgrywa się w moim ukochanym Krakowie, a osią historii jest mroczny sekret rodzinny. Dłużej nie trzeba było mnie zachęcać.
Fabuła koncetruje się wokół przygód Zosi-młodej dziewczyny, która po studiach postanawia nie wracać do rodzinnej wsi. Zamiast tego rozpoczyna pracę jako menadżerka baru, a wkrótce też popularnej dyskoteki. Krakowskie życie nocne obfitować będzie nie tylko w liczne wyzwania, ale także w dziwne zbiegi okoliczności. Te ostatnie sprawią, że Zosia zacznie wątpić, iż śmiertelny wypadek, w którym przed laty zginęła jej ciotka, był jedynie dziełem przypadku.
Mimo że intryga skonstruowana jest logicznie, a zakończenie daje odpowiedzi na większość pytań, jakoś nie mogłam się w tę historię wciągnąć. Być może przyczyna leży w nierównym tempie opowieści. Niektóre wydarzenia relacjonowane są tu z dbałością o każdy szczegół, podczas gdy w kolejnym akapicie akcja przyspiesza nawet o całe lata. Bardziej prawdopodobne jednak, że nie oczarowała mnie warstwa językowa książki.
Nie zrozumcie mnie źle- nie jestem jakąś szaloną purystką językową. Lubię nowoczesne zwroty (pracuję w korporacji, a powszechnie wiadomo, jak tam mówimy), potrafię docenić nieoczywisty styl autora. W pełni akceptuję też fakt, że bohaterowie książek nie zawsze posługują się idealną polszczyzną. Takie drobne potyczki dodają im nawet nieco autentyczności, bo któż z nas nie robi błędów na co dzień? Tu w dialogach pojawiają się elementy gwary i uważam to za udany zabieg.
Niestety, gdy do głosu dochodzi narrator zdania są tak długie, tak wielokrotnie złożone, że nietrudno o pomyłkę. Pojawiają się zatem liczne błędy i literówki, które niestety wpłynęły na mój odbiór tej książki.
Do lektury „Powrotów przed zmierzchem” początkowo zachęciła mnie okładka. Później dowiedziałam się, że akcja powieści rozgrywa się w moim ukochanym Krakowie, a osią historii jest mroczny sekret rodzinny. Dłużej nie trzeba było mnie zachęcać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabuła koncetruje się wokół przygód Zosi-młodej dziewczyny, która po studiach postanawia nie wracać do rodzinnej wsi. Zamiast tego...
Małgorzata zginęła, zanim zdążyła wrócić do domu, a jej śmierć na lata została zamknięta w niedomówieniach i wygodnych wyjaśnieniach. Dorosła już Zosia, pracując w pubie i wchodząc w świat pełen pozorów oraz niejasnych relacji, stopniowo odkrywa, że przeszłość nie znika.
"Powroty przed zmierzchem" to historia o tajemnicach, które nigdy nie zostają naprawdę pogrzebane, nawet jeśli wszyscy wokół udają, że sprawa została zamknięta. To opowieść o pamięci, winie i potrzebie zrozumienia tego, co wydarzyło się dawno temu, a co wciąż wpływa na teraźniejszość. Muszę przyznać, że najbardziej zaintrygował mnie właśnie wątek tajemniczej śmierci Małgorzaty i byłam ciekawa, czy ta sprawa w końcu, po tylu latach się wyjaśni i jak bardzo jej finał odbije się na życiu naszej głównej bohaterki Zosi. Autorka umiejętnie podtrzymuje to napięcie, nie podając nam odpowiedzi od razu, tylko stopniowo odsłaniając konsekwencje tej tragedii. Dzięki temu jej śmierć była ciągle czymś żywym, stale obecnym w decyzjach i relacjach naszej Zosi. Postać Zosi była dla mnie jednocześnie największym i najsłabszym punktem tej historii. Z jednej strony jej zagubienie i emocjonalne obciążenie wynikające z tragedii ciotki sprawiają, że jest realistyczna i z łatwością przychodziło mi współczucie jej. Z drugiej natomiast, momentami jej reakcje były zbyt powolne i ostrożne, a decyzje odkładane w czasie nieco irytowały. Bardzo spodobało mi się tło obyczajowe, w szczególności pub, w którym Zosia pracuje. Było to miejsce pełne pozorów, krótko trwałych znajomości i niedopowiedzeń. To miejsce, gdzie ludzie maskują swoje prawdziwe emocje, a przeszłość i teraźniejszość stale się przeplatają. Ten klimat dobrze współgra z głównym wątkiem powieści, nadając jej lekko mrocznego tonu. Niestety tempo akcji jak dla mnie było zbyt powolne i chwilami ciężko było mi się wciągnąć w historię tak mocno, jakbym chciała. Niektóre wątki poboczne mogły zostać nieco bardziej rozwinięte, a samo zakończenie pozostawiło mnie z wieloma pytaniami i poczułam pewien niedosyt.
Małgorzata zginęła, zanim zdążyła wrócić do domu, a jej śmierć na lata została zamknięta w niedomówieniach i wygodnych wyjaśnieniach. Dorosła już Zosia, pracując w pubie i wchodząc w świat pełen pozorów oraz niejasnych relacji, stopniowo odkrywa, że przeszłość nie znika.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Powroty przed zmierzchem" to historia o tajemnicach, które nigdy nie zostają naprawdę pogrzebane,...
Jedna z najlepszych książek jakie ostatnio przeczytałam. Polecam!
Jedna z najlepszych książek jakie ostatnio przeczytałam. Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPięknie napisana. Czekam na więcej pozycji od tej autorki 😊
Pięknie napisana. Czekam na więcej pozycji od tej autorki 😊
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpodziewałam się więcej kryminału, choć nie wiem dlaczego. To książka obyczajowa - z tym się zgodzę. Tak naprawdę nie wiem, czego oczekiwałam od tej historii, ale czegoś na pewno mi brakuje. Czuję pewien niedosyt.
Postać Zosi w moim odczuciu lekko chwiejna emocjonalnie - czasami zagubiona w świecie gąska, często twarda babka z zasadami i... głupiutka w miłości (Jedynka).
Witek - sądzę, że miał być tajemniczy, a okazał się nijaki. Bezpłciowy. Nawet nudny. Drugoplanowy.
Pozostali bohaterowie są w porządku.
Dużo się dzieje. Akcja w każdym razie wciągająca, może za mało dramatu :)
Zdarzyło się wiele literówek, ale to nie wina autorki ;)
Do przeczytania w jeden wieczór.
To tylko moje subiektywne odczucia, nie jestem ekspertem.
Spodziewałam się więcej kryminału, choć nie wiem dlaczego. To książka obyczajowa - z tym się zgodzę. Tak naprawdę nie wiem, czego oczekiwałam od tej historii, ale czegoś na pewno mi brakuje. Czuję pewien niedosyt.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPostać Zosi w moim odczuciu lekko chwiejna emocjonalnie - czasami zagubiona w świecie gąska, często twarda babka z zasadami i... głupiutka w miłości (Jedynka)....
Tej historii nie da się czytać szybko przerzucając strona po stronie.
W tą historię należy się zatopić i spróbować przeniknąć do świata bohaterów. A by nie oceniać pochopnie, aby móc zrozumieć.
Bo wszystko gdzieś ma swój początek.
Strach przed przyszłością nie bierze się znikąd.
📖📖📖
W tej historii nie ma szybkiej spektakularnej akcji ale jest za to życie z całą swoją paletą barw oraz tajemnice z przeszłości.
📖📖📖
Główna bohaterka Zosia z jednej strony osoba odważna, przedsiębiorcza, stawiająca na siebie z drugiej zaś bojaźliwa, wszędzie widząca spisek i kłamstwo.
Co w konsekwencji nie pozwala jej się w pełni cieszyć życiem.
Jest też i On - Jedynka atrakcyjny, niepokojący i pełen tajemnic.
📖📖📖
Strach , niepokój który towarzyszy bohaterce ma swoje korzenie w przeszłości.
Od której Zosia nie potrafi się uwolnić.
Przeszłość wciąż ją pęta, uwiera i trzyma w swoich sidłach.
Czy Zosia mimo wszelkich obaw pozwoli sobie na bycie szczęśliwą? Czy jednak wygra strach?
📖📖📖
W tej historii przeszłość i przekonanie, że "musimy" coś zrobić zgodnie z oczekiwaniami innych, ma duży wpływ na bohaterów. A co za tym idzie krępuje ich kroki . Życia nie da się zaplanować i przewidzieć. Trzeba żyć i cieszyć się chwilą nie oglądając się co moment przez ramię.
📖📖📖
Dobrze skrojona historia.
Kiedy czytałam cisza, strach, niepewność, radość, miłość przemykały między stronicami aby potem osiąść w mojej głowie.
I pozostać tam i skłonić do przemyśleń...
Nad życiem.
Polecam serdecznie 💚
Tej historii nie da się czytać szybko przerzucając strona po stronie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tą historię należy się zatopić i spróbować przeniknąć do świata bohaterów. A by nie oceniać pochopnie, aby móc zrozumieć.
Bo wszystko gdzieś ma swój początek.
Strach przed przyszłością nie bierze się znikąd.
📖📖📖
W tej historii nie ma szybkiej spektakularnej akcji ale jest za to życie z całą swoją...
Lektura „Powrotów przed zmierzchem” była dla mnie wyjątkowo intensywnym doświadczeniem, szczególnie że jest to już moje trzecie spotkanie z twórczością Autorki. Po raz kolejny zostałam wciągnięta w świat, który z jednej strony zachwyca subtelnością opisów, a z drugiej przeraża emocjonalnym ciężarem. Muszę przyznać, że Autorka posiada rzadką umiejętność budowania nastroju, który osiada na czytelniku niczym mgła - niepokojąca, duszna, a jednocześnie fascynująca.
To, co w tej powieści wybrzmiewa najmocniej, to niesamowicie pogłębiony rys psychologiczny głównej bohaterki. Zosia to postać pełna sprzeczności, rozdarta między siłą a lękiem, co czyni ją niezwykle ludzką. Jej próba rozliczenia się z przeszłością i bolesne odkrywanie tajemnicy śmierci cioci Małgorzaty to droga, którą przemierzałam z autentycznym poruszeniem. Autorka w mistrzowski sposób ukazała, jak trauma poprzedniego pokolenia kładzie się cieniem na życiu młodej kobiety, sprawiając, że granica między tym, co własne, a tym, co odziedziczone, zaczyna się zacierać. Bardzo doceniam sposób, w jaki przedstawiono relację Zosi z matką - ten portret matczynego oddania i milczącego wsparcia jest jednym z najjaśniejszych, najbardziej wzruszających punktów tej historii.
Kolejnym atutem jest bez wątpienia tło wydarzeń. Kraków w tej powieści nie jest tym znanym z pocztówek miastem, ale mroczną areną układów i niejasnych interesów. To zestawienie urokliwej wsi z brutalnym, pełnym niebezpieczeństw zapleczem miasta tworzy gęstą atmosferę rodem z najlepszych thrillerów. Postać Jedynki dopełnia tego nastroju - to bohater magnetyczny, budzący niepokój, którego motywacje do samego końca pozostają dla nas wielką niewiadomą.
Jeśli miałabym wskazać na pewne słabości, to dla niektórych czytelników tempo narracji może wydawać się początkowo zbyt niespieszne. Książka nie oferuje gwałtownych zwrotów akcji na każdej stronie, lecz raczej powolne, skrupulatne rozdrapywanie ran. Jest to lektura wymagająca emocjonalnego zaangażowania i gotowości na wejście w stany lękowe bohaterów, co sprawia, że momentami bywa przytłaczająca. Nie jest to historia, którą czyta się „do kawy” - to opowieść, która rezonuje w środku i nie pozwala o sobie zapomnieć.
Pod względem stylistycznym autorka znów udowadnia swój kunszt. Opisy przyrody nie są tu tylko tłem, ale niemal żywym organizmem, który współgra z psychiką Zosi. Cykliczność pór roku idealnie odzwierciedla wewnętrzne przemiany bohaterów, co nadaje całości literackiej głębi. Styl jest wyrazisty, plastyczny i bardzo sugestywny.
Moja subiektywna opinia o tej książce jest bardzo wysoka. To przejmujący mariaż powieści obyczajowej z elementami mrocznego thrillera, w którym prawda ostatecznie wychodzi na jaw w sposób zupełnie niespodziewany. Kończąc tę lekturę, poczułam ogromną ulgę, ale i pewien żal, że to już koniec. Mam ogromną nadzieję, że autorka napisze coś jeszcze, bo jej pióro ma w sobie pewną magię, z którą zdecydowanie nie chciałabym się jeszcze żegnać.
Lektura „Powrotów przed zmierzchem” była dla mnie wyjątkowo intensywnym doświadczeniem, szczególnie że jest to już moje trzecie spotkanie z twórczością Autorki. Po raz kolejny zostałam wciągnięta w świat, który z jednej strony zachwyca subtelnością opisów, a z drugiej przeraża emocjonalnym ciężarem. Muszę przyznać, że Autorka posiada rzadką umiejętność budowania nastroju,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZapraszam na kilka refleksji po przeczytaniu książki pt. ,,Powroty przed zmierzchem” autorstwa Pani Elżbieta Antoniewicz - strona autorska
❄️Za oknem wirują płatki śniegu, a ja, już w nowym roku 2026 pisze kilka spostrzeżeń po lekturze. Jeśli lubicie powieści, spokojne, skłaniające do refleksji, potęgujące ciekawość i wspólne odkrywanie tajemnic, to ta historia jest dla was. Pisarka w sposób wyrazisty, kreśli portret psychologiczny kobiety o imieniu Zosia. (Przyznam szczerze, iż mam ogromny sentyment do tego imienia). Autorka wnika głęboko do trzewi czytelnika. Potęguję napięcie i w sposób niezwykle przejrzysty wymalowuje postać Jedynki, o taak! ten bohater do samego końca był dla mnie zagadką. Śledziłam jego losy z zapartym tchem. Pani Elżbieta wymalowała obraz kobiety - Zosi,z jednej strony silnej, konsekwentnej, hardej, zaś z drugiej jej przeciwieństwo lękliwej, niepewnej oraz wystraszonej. Czym ten drugi stan był spowodowany?🤔 A no, wpływem przeszłości, która niczym cień kładła się na niej i dawała znać w najmniej spodziewanym momencie. Nasza główna bohaterka usilnie próbowała odkryć tajemnicę śmierci swojej cioci - Gosi. Zosia kluczy, zagłębia się w stare fotografie, szuka głęboko, zagląda do najgłębszych zakamarków serca, rozdrapuje rany. By na nowo poczuć ból, który już tak naprawdę powinien się zabliźnić. Niekiedy nie warto, aż tak głęboko ,,kopać” niekiedy prawda przyjdzie do nas sama, wtedy gdy zupełnie się tego nie spodziewamy. To był dopiero szok! Kto zdradził jej tę długo szukaną tajemnicę. 🙉 Tu autorka mnie zaskoczyła.
🌆Kunszt pisarski mnie zachwycił, opisy przyrody zafascynowały, czułam każdą cząstkę siebie, różne stany emocjonalne bohaterów. Dość mocno identyfikowałam się z Zosieńką. Jeździłam z nią na wieś do urokliwej wioski, jej mama - ciepła kobieta o złotym sercu, która dla swojego dziecka jest w stanie poświęcić naprawdę dużo. Ona także skrywała pewną tajemnicę🤫 Oj nie zdradzę tego sekretu, musicie przekonać się sami sięgając po książkę😁Serce matki czuje, serce matki wie, gdy z dzieckiem jest coś nie tak. Wystarczy jedno spojrzenie. A nasza Zosia, wiedziała, że na mamę można zawsze liczyć, ona nie pyta, ona milczy i słucha, otacza swoimi matczynymi kochającymi ramionami. Pięknie została tu ukazana relacja między matką a córką. Myślę, iż uważny czytelnik wychwyci, że cykliczność pór roku, miała tu niebagatelny wpływ na stan psychiczny bohaterki. Niekiedy poczułam dreszcz ekscytacji, innym razem lęk, by na końcu poczuć ulgę i wypuścić powietrze ze świstem, które wcześniej wstrzymywałam.
…..(tu wstaw swoje imię🙂) ty pisz dla siebie wyłącznie dobre scenariusze”.
Ciekawą powieść utkała autorka. Z serca polecam!
Przyznam szczerze, iż chętnie zobaczyłabym adaptację filmową tej historii.
Ślicznie dziękuję autorce za egzemplarz do recenzji.
Wszystkiego dobrego!
Wydawnictwo Novae Res
Zapraszam na kilka refleksji po przeczytaniu książki pt. ,,Powroty przed zmierzchem” autorstwa Pani Elżbieta Antoniewicz - strona autorska
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to❄️Za oknem wirują płatki śniegu, a ja, już w nowym roku 2026 pisze kilka spostrzeżeń po lekturze. Jeśli lubicie powieści, spokojne, skłaniające do refleksji, potęgujące ciekawość i wspólne odkrywanie tajemnic, to ta historia jest dla...
Dziś przychodzę do Was z opinią o książce Elżbiety Antoniewicz, autorki, której do tej pory nic nie czytałam. Ale opis książki "Powroty przed zmierzchem" mnie zaciekawił, więc po nią sięgnęłam. I jak było? Posłuchajcie.
Od razu powiem, że ta historia wciągnęła mnie od pierwszej strony. Choć nie jest lekka, łatwa i przyjemna. Jest poruszająca, momentami bolesna, nawet chwilami mroczna i pełna niepokoju oraz napięcia, które narasta wraz z każdą stroną.
Jest to opowieść o stracie i tajemnicy oraz o tym, że przeszłość potrafi nieoczekiwanie powrócić.
Dla mnie jej niewątpliwym atutem jest miejsce akcji czyli Kraków. Ale to nie to nie ten Kraków, który znam, tylko jego ciemna odsłona. Miejsce pełne układów, ciemnych interesów i ludzi, którzy nie są kryształowo czyści.
Jak w tym środowisku odnajdzie się Zosia, główna bohaterka. Dziewczyna, którą naznaczyła śmierć ciotki. Śmierć, której do tej pory nie udało się wyjaśnić. Tego dowiecie się z książki.
Nie jest to lekka historia. Jest bardzo emocjonująca i zmuszająca do refleksji. Trudno wyrzucić ją z głowy po przeczytaniu, bo jeszcze długo w nas rezonuje. Ale wydaje mi się, że to połączenie historii obyczajowej z elementami thrillera, jest idealnym mariażem. A ta jej wielowątkowość sprawia, że ani przez chwilę nie jesteśmy znudzeni. Wręcz przeciwnie, momentami czułam się tak, jakbym sama była jednym z bohaterów tej książki.
Niewątpliwie to historia, którą warto przeczytać.
Dziś przychodzę do Was z opinią o książce Elżbiety Antoniewicz, autorki, której do tej pory nic nie czytałam. Ale opis książki "Powroty przed zmierzchem" mnie zaciekawił, więc po nią sięgnęłam. I jak było? Posłuchajcie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd razu powiem, że ta historia wciągnęła mnie od pierwszej strony. Choć nie jest lekka, łatwa i przyjemna. Jest poruszająca, momentami bolesna, nawet...
Czy przeszłość naprawdę daje o sobie zapomnieć, czy tylko cierpliwie czeka na odpowiedni moment, by wrócić?
„Powroty przed zmierzchem” to historia, która wciąga powoli, ale konsekwentnie, oplatając czytelnika atmosferą niepokoju, tajemnicy i narastającego napięcia. To opowieść o stracie, pamięci i cienkiej granicy między tym, co zostało uznane za zamknięte, a tym, co nigdy nie przestało domagać się prawdy. Od pierwszych stron czułam smutek i niesprawiedliwość – śmierć Małgorzaty zostawia po sobie pustkę, która rezonuje przez kolejne lata i kolejne pokolenie.
Postać Zosi jest wyjątkowo poruszająca. Jej dorastanie w cieniu tragedii, stopniowe upodabnianie się do zmarłej ciotki i wejście w świat, który z każdym krokiem staje się coraz bardziej niebezpieczny, budziły we mnie jednocześnie współczucie i niepokój. Czułam, jak wraz z nią wkraczam w mroczne zaplecze Krakowa – pełne układów, pieniędzy i ludzi, którym nie należy ufać. Każda decyzja Zosi wydawała się mieć swoją cenę, a ja coraz częściej łapałam się na wstrzymywaniu oddechu.
Relacja z tajemniczym Jedynką wprowadza do fabuły duszny klimat zależności i niedopowiedzeń. To właśnie w tych momentach najmocniej odczuwałam napięcie – niepewność, czujność i strach przed tym, co jeszcze może wyjść na jaw. Powrót rodzinnych sekretów nie jest tu nagłym twistem, lecz logicznym, bolesnym następstwem lat milczenia.
„Powroty przed zmierzchem” to książka mroczna, emocjonalna i bardzo wciągająca. Pokazuje, że prawda – nawet zakopana głęboko – zawsze znajdzie drogę na powierzchnię. To lektura, która zostawia po sobie ciężar w sercu i myśl, że niektóre historie nigdy nie kończą się wtedy, gdy chcielibyśmy najbardziej.
#powrotyprzedzmierzchem #tajemniceprzeszłości #mrocznaklimat #thrillerobyczajowy #rodzinnesekrety
Czy przeszłość naprawdę daje o sobie zapomnieć, czy tylko cierpliwie czeka na odpowiedni moment, by wrócić?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Powroty przed zmierzchem” to historia, która wciąga powoli, ale konsekwentnie, oplatając czytelnika atmosferą niepokoju, tajemnicy i narastającego napięcia. To opowieść o stracie, pamięci i cienkiej granicy między tym, co zostało uznane za zamknięte, a tym, co nigdy...
*współpraca reklamowa*
Mroczna okładka, interesujący opis, autorka o której słyszałam, ale nie miałam okazji poznać jej twórczości, to wszytko wołało, a gdy zaczęłam czytać, fabuła mnie pochłonęła. Powieść obyczajowa oparta na tajemnicach, manipulacjach i sprawach z przeszłości, które po latach chcą wyjść na światło dzienne.
Małgosia młoda studentka, jednego wieczoru wracała do domu, lecz nigdy do niego nie dotarła. Dziewczyna została pogrzebana, tak samo jak jej osobiste sprawy i pamięć o niej. Tylko jej siostrzenica pamięta, a sprawa sprzed lat nie daje jej spokoju, tym bardziej, że wiele osób zauważa jej podobieństwo do zmarłej ciotki, nie tylko to zewnętrzne, ale także to dotyczące wartości czy sposobu bycia. Zosia, bo o niej mowa, kończy studia w Krakowie, dostaje niezwykłą ofertę pracy, na którą się zgadza i tak krok po kroku pnie się po szczeblach kariery, aż w końcu wkracza w świat wielkich pieniędzy i brutalnych zagrywek, w którym zaufanie to luksus. Młoda kobieta musi poradzić sobie nie tylko z własnymi problemami ale też z wychodzącymi na jaw tajemnicami.
Powiem wam, że jestem pod wrażeniem, spodziewałam się powieści obyczajowej pełnej tajemnic, jednak to co dostałam przeszło moje oczekiwania. Wstęp dosyć szybki, trochę cofa nas w przeszłość, by zaraz przenieść do właściwej akcji. Choć zaczęło się dość niewinnie, młoda studentka dostaje szansę na pracę, która pozwoli jej rozpocząć nowe i samodzielne życie. Może to nie praca marzeń, jednak Zosia okazuje się ambitną, zdeterminowaną i silną kobietą, która dąży do celu, nie załamuje się i korzysta z szans jakie życie jej podsyła. Jej szczęście jednak nie jest pełne, młoda dziewczyna choć twardo stąpa po ziemi, czasami się gubi w wielkim świecie, brakuje jej kogoś bliskiego, a coraz częstsze porównywanie do ciotki zaczyna ją trapić. Zosia zaczyna grzebać, a to do czego się dokopie zmieni wszytko.
To historia, która w rewelacyjny sposób obrazuje powiedzenie, że historia lubi się powtarzać czy zataczać koło. Poznając Zosię, poznajemy też, choć nieco przez pryzmat, jej zmarłą ciotkę. Widzimy jak wiele łączy te dwie kobiety, a na końcu odkrywamy nieco szokującą prawdę, autorka tutaj namieszała i poplątała wszytko tak, że może się w głowie pojawić wiele teorii spiskowych, coś tam można przewidzieć, ale na pewno nie da się wszystkiego. Także efekt wow jest obecny, a sama historia to taka trochę kwintesencja słodko-gorzkiej opowieści o życiu.
Książka napisana w bardzo dobrym stylu, poruszone wątki są bardzo ciekawe, co fajne fabuła w dużej mierze skupiała się na prowadzeniu pubu czy klubu, mi się to podobało, bo ta tematyka raczej zawsze spychana jest na dalszy plan, tutaj to ona gra główne skrzypce, ta władza, te pieniądze, wpływy, o które poszczególne postacie walczą i nie mają przy tym żadnych skrupułów. Autorka stworzyła tutaj też niesamowitą machinę manipulacji ale też świetną zagadkę do rozwiązania. Jeśli lubicie powieści, w których szuka się odpowiedzi, w których demony z przeszłości wychodzą z ukrycia, czy po prostu potrzebujecie nietuzinkowej opowieści, która zmusza do myślenia, to jest to lektura dla was.
Mi się bardzo podobało, nawet się nie spodziewałam, że tak mocno zaangażuję się w tą opowieść, momentami naprawdę miałam ochotę tam wskoczyć i niektórymi potrząsnąć, innych przytulić, a jeszcze innym zrobić krzywdę. To złożona i wielowątkowa opowieść, w której można doszukać się elementów różnych gatunków, przy której nie można się nudzić, i która moim zdaniem jest dla każdego, bo każdy powinien w niej znaleźć coś dla siebie.
*współpraca reklamowa*
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMroczna okładka, interesujący opis, autorka o której słyszałam, ale nie miałam okazji poznać jej twórczości, to wszytko wołało, a gdy zaczęłam czytać, fabuła mnie pochłonęła. Powieść obyczajowa oparta na tajemnicach, manipulacjach i sprawach z przeszłości, które po latach chcą wyjść na światło dzienne.
Małgosia młoda studentka, jednego wieczoru...
„Powroty przed zmierzchem” Elżbiety Antoniewicz to książka bardzo cicha, a jednocześnie poruszająca do głębi. Czytając ją, miałam poczucie, że nie tyle śledzę fabułę, ile wchodzę w czyjeś życie i emocje, zwłaszcza w świat Zofii, która stała mi się niezwykle bliska. Jej historia o dorastaniu w cieniu rodzinnych tajemnic i niedopowiedzeń wybrzmiewała we mnie długo po zamknięciu książki.
Najbardziej poruszyło mnie to, jak autorka pokazuje wpływ przeszłości na teraźniejszość. Zofia, szukając swojego miejsca i prawdy o bliskich, zmaga się z lękiem, samotnością i potrzebą zrozumienia siebie. Te emocje są opisane tak naturalnie, że momentami miałam wrażenie, jakbym czytała o kimś bardzo mi znajomym albo nawet o sobie.
To nie jest powieść pełna gwałtownych zwrotów akcji. Jej siła tkwi w atmosferze, w napięciu budowanym powoli, w uczuciach, które narastają między wierszami. Autorka daje czytelnikowi przestrzeń na własne myśli i interpretacje, nie podając wszystkiego wprost. Dzięki temu historia Zofii staje się jeszcze bardziej prawdziwa i poruszająca.
„Powroty przed zmierzchem” skłoniły mnie do refleksji nad własnymi „powrotami” do wspomnień, ludzi i decyzji, które wciąż mają wpływ na moje życie. Uświadomiły mi, że niektóre pytania muszą wybrzmieć, nawet jeśli odpowiedzi są trudne lub bolesne.
Po tej lekturze zostało we mnie uczucie cichej zadumy, ale też nadziei. Bo choć powroty bywają trudne, czasem są jedyną drogą do wewnętrznego spokoju. To książka, którą czyta się sercem, powoli, najlepiej w ciszy, i do której myślami chce się wracać jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony.
„Powroty przed zmierzchem” Elżbiety Antoniewicz to książka bardzo cicha, a jednocześnie poruszająca do głębi. Czytając ją, miałam poczucie, że nie tyle śledzę fabułę, ile wchodzę w czyjeś życie i emocje, zwłaszcza w świat Zofii, która stała mi się niezwykle bliska. Jej historia o dorastaniu w cieniu rodzinnych tajemnic i niedopowiedzeń wybrzmiewała we mnie długo po...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSą książki, po które sięgam z ciekawości, i są takie, po które sięgam… intuicyjnie. „Powroty przed zmierzchem” Elżbiety Antoniewicz należały u mnie do tej drugiej kategorii. Zanim przeczytałam choćby jedno zdanie opisu, zatrzymałam się na okładce. Jest spokojna, trochę melancholijna, jakby obiecywała historię, która nie będzie krzyczeć, tylko szeptać. A ja bardzo lubię takie opowieści. Opis tylko mnie w tym wyborze utwierdził. Tajemnicza przeszłości, która nie daje o sobie zapomnieć, rodzinne tajemnice i bohaterka, która musi zmierzyć się nie tylko ze światem, ale przede wszystkim z samą sobą, sprawiła, że wiedziałam, że to książka dla mnie.
To historia Zosi Hajdas - kobiety, która wyrasta z biednej, wiejskiej rodziny, ale od zawsze nosi w sobie ambicję i pragnienie, by jej życie wyglądało inaczej. Zosia nie chce powielać schematów, nie godzi się na „tak już musi być”. Studia w Krakowie są dla niej przepustką do lepszego świata, a praca, którą podejmuje po ich ukończeniu, ma być tylko przystankiem. Chwilą, zanim znajdzie to, czego naprawdę od życia oczekuje. Tyle że życie, jak to życie ma własne plany i własny scenariusz.
Autorka bardzo wyraźnie pokazuje, jak niewinne decyzje i pozornie tymczasowe wybory potrafią zmienić wszystko. Praca w pubie, która miała być jedynie epizodem, staje się centrum codzienności Zosi. Jej pracowitość, lojalność i zaangażowanie szybko zostają zauważone, a awans na stanowisko menedżerki wciąga ją w świat, który błyszczy tylko na powierzchni. Wielkie pieniądze, wpływowi ludzie, nielegalne interesy i brutalne rozgrywki, to cena, jaką trzeba zapłacić za pozorny sukces.
Jednocześnie nad całą historią unosi się cień przeszłości. Śmierć ciotki Małgorzaty, uznana przed laty za nieszczęśliwy wypadek, nigdy tak naprawdę nie została w rodzinie przepracowana. Zosia, która coraz bardziej zaczyna przypominać zmarłą, zarówno z wyglądu, jak i z charakteru, mimowolnie wchodzi na ścieżkę, która prowadzi ją coraz bliżej niewygodnych pytań. Kim naprawdę była Małgorzata? Co wydarzyło się tamtego listopadowego wieczoru? I dlaczego przeszłość tak uparcie wraca właśnie teraz?
Jednym z ciekawszych momentów w książce jest pojawienie się Jedynki – starszego, wpływowego mężczyzny, który początkowo wydaje się dla Zosi bezpieczną przystanią. Autorka bardzo umiejętnie buduje tę relację, balansując między fascynacją a niepokojem. Czy to wsparcie jest szczere? A może to kolejna iluzja, w którą bohaterka chce wierzyć, bo bardzo potrzebuje kogoś, kto powie jej, że wszystko będzie dobrze? Wraz z tą postacią do fabuły wkraczają rodzinne sekrety i cienie, które zbyt długo czekały, by ujrzeć światło dzienne.
To nie jest szybka książka i warto to jasno powiedzieć. Akcja nie pędzi na złamanie karku, a większość wydarzeń rozgrywa się w miejscu pracy Zosi. Ale w tym właśnie tkwi siła tej powieści. Elżbieta Antoniewicz skupia się na tym, co dzieje się wewnątrz bohaterki, na jej rozterkach, lękach, ambicjach i rozczarowaniach. Czytelnik ma czas, by wejść w jej głowę, zrozumieć jej decyzje, nawet jeśli nie zawsze się z nimi zgadza.
Podczas lektury towarzyszą różne emocje. Poczujesz niepokój, ciekawość, momentami złość, a czasem zwykły smutek wynikający z poczucia, że nie da się uciec od własnych korzeni i niedopowiedzianej przeszłości.
Autorka nie serwuje tanich sensacji, tylko stopniowo buduje napięcie, pozwalając, by pytania narastały. Czy Zosia odkryje prawdę o ciotce? Jaką cenę przyjdzie jej zapłacić za ambicję? I czy da się zacząć od nowa, kiedy przeszłość tak wyraźnie domaga się rozliczenia?
Najbardziej spodobało mi się w tej książce to, że jest szczera i stonowana. Bez przesady, bez efekciarstwa. To opowieść o kobiecie, która chciała więcej od życia i dostała… znacznie więcej, niż się spodziewała. O wyborach, które z czasem przestają być tylko „na chwilę”, i o tajemnicach, które wcześniej czy później i tak wychodzą na powierzchnię.
„Powroty przed zmierzchem” polecam czytelnikom, którzy lubią historie skupione na psychologii postaci, emocjach i konsekwencjach życiowych decyzji.
Są książki, po które sięgam z ciekawości, i są takie, po które sięgam… intuicyjnie. „Powroty przed zmierzchem” Elżbiety Antoniewicz należały u mnie do tej drugiej kategorii. Zanim przeczytałam choćby jedno zdanie opisu, zatrzymałam się na okładce. Jest spokojna, trochę melancholijna, jakby obiecywała historię, która nie będzie krzyczeć, tylko szeptać. A ja bardzo lubię...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to💥 Opinia recenzencka 💥
„Powroty przed zmierzchem” – Elżbieta Antoniewicz
Wydawnictwo Novae Res
Hejo!
To moja 134. książka w tym roku — do końca zostało jeszcze trochę, a ja nie zwalniam tempa i czytam dalej. Bardzo dziękuję za egzemplarz do recenzji.
Okładka, która wręcz krzyczy „weź mnie i czytaj”, jest w tym przypadku jak najbardziej trafnym określeniem dla tej historii. Zdecydowanie mi się podoba i mocno zachęca do sięgnięcia po tę powieść.
„Powroty przed zmierzchem” to powieść refleksyjna, skupiona na ludzkich emocjach, pamięci oraz znaczeniu powrotów — zarówno tych dosłownych, jak i symbolicznych. Autorka podejmuje temat relacji międzyludzkich, przemijania oraz prób odnalezienia sensu w doświadczeniach z przeszłości.
Książka prowadzona jest spokojnym, nastrojowym stylem. Niestety, historia jest bardzo mocno rozbudowana pod względem opisów — dla mnie było ich zdecydowanie za dużo. Odczułam wyraźne „nabijanie stron” zarówno ilością opisów, jak i powtarzającymi się przemyśleniami głównej bohaterki. Z pewnością książka skłania do refleksji, co idzie w parze z zadumą i głębszymi przemyśleniami, jednak momentami odbywa się to kosztem przyjemności z czytania.
Choć sama fabuła i zamysł na historię są naprawdę świetne i początkowo całkowicie mnie urzekły, to wykonanie pozostawia sporo do życzenia. Styl i język, jakim posługuje się autorka, zupełnie nie trafiły w mój czytelniczy klimat, a miejscami czytało mi się tę książkę naprawdę ciężko. Odniosłam wrażenie, że podczas pisania coś wyraźnie „nie pykło”.
Największym problemem tej powieści jest jej tempo. Narracja rozwija się bardzo powoli, a liczne opisy i wewnętrzne rozważania bohaterów mogą nużyć czytelnika. Brakuje wyraźnych punktów kulminacyjnych, które podtrzymywałyby napięcie i motywowały do dalszej lektury. Momentami odnosi się wrażenie, że autorka powtarza te same emocje i myśli, zamiast realnie pogłębiać rozwój fabuły.
Również bohaterowie nie byli dla mnie w pełni przekonujący. Choć zostali przedstawieni w sposób realistyczny, ich przeżycia bywają schematyczne, a relacje między postaciami nie w sposób realistyczny, ich przeżycia bywają schematyczne, a relacje między postaciami nie zawsze są wystarczająco rozwinięte.
Podsumowując, „Powroty przed zmierzchem” to książka o ambitnej i ważnej tematyce, która jednak nie w pełni wykorzystuje swój potencjał. Może zainteresować czytelników ceniących melancholijne, refleksyjne opowieści, jednak osoby oczekujące dynamicznej akcji oraz wyrazistych bohaterów mogą poczuć się rozczarowane.
💥 Opinia recenzencka 💥
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Powroty przed zmierzchem” – Elżbieta Antoniewicz
Wydawnictwo Novae Res
Hejo!
To moja 134. książka w tym roku — do końca zostało jeszcze trochę, a ja nie zwalniam tempa i czytam dalej. Bardzo dziękuję za egzemplarz do recenzji.
Okładka, która wręcz krzyczy „weź mnie i czytaj”, jest w tym przypadku jak najbardziej trafnym określeniem dla tej...
POWROTY PRZED ZMIERZCHEM
@elaantoniewicz
@wydawnictwo_novaeres
„Dopóki życie trwa, wszystko jest możliwe”
„Ty pisz dla siebie wyłącznie dobre scenariusze”
🫧🫧🫧🫧🫧🫧🫧
Dzień dobry ☺️
Wracamy do wspomnień 🫠
Jaka książkę, recenzowaliście jako pierwszą na bookstagramie? 😁
🫧🫧🫧🫧🫧🫧🫧
Zosia, ucieka z wiejskich klimatów i ograniczeń do miasta.
To właśnie Kraków, daje jej możliwość nauki i zarobku.
Rozwój i praca są jej priorytetem. A jej zaangażowanie i oddanie w pubie, bardzo szybko przekłuwa w awans 🤩
Szczęśliwa kobieta, w otaczającym ją miastowym zgiełku, poznaje mężczyznę, który już wkrótce opanuję jej myśli i ciało.
I gdy już wszystko wydaje się być jak w bajce.. czar pryska.
Na jaw wychodzą brudy i ściema, a także nielegalne drugie życie w klubie.
Jednak nie to boli Zosię najbardziej.. 🥺
Tajemnicza przeszłość ciotki. Zatajone życie prywatne mężczyzny. I rodzinne sekrety oraz nierozwiązane sprawy, które przywołują do wspomnień i działania. Zwłaszcza, do rozwiązania wszystkich wydarzeń, które rozproszyły aurę szczęścia i spełnienia.
To skłaniająca do refleksji, oraz odprężająca opowieść, która wprowadza czytelnika w świat mroku i sprawia że nie ma tu miejsca na nudę.
Pani Elżbieta, po raz kolejny oczarowała mnie historia, z pod jej pióra 🥹
Polecam wam książki autorki!
A zwłaszcza #powrotyprzedzmierzchem ponieważ jest to książka warta uwagi!
Jest #doprzeczytania
#flypシviral #bookstagram #książki
POWROTY PRZED ZMIERZCHEM
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to@elaantoniewicz
@wydawnictwo_novaeres
„Dopóki życie trwa, wszystko jest możliwe”
„Ty pisz dla siebie wyłącznie dobre scenariusze”
🫧🫧🫧🫧🫧🫧🫧
Dzień dobry ☺️
Wracamy do wspomnień 🫠
Jaka książkę, recenzowaliście jako pierwszą na bookstagramie? 😁
🫧🫧🫧🫧🫧🫧🫧
Zosia, ucieka z wiejskich klimatów i ograniczeń do miasta.
To właśnie Kraków, daje jej...
Idealna na długie zimowe wieczory.
Idealna na długie zimowe wieczory.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"... dopóki życie trwa, wszystko jest możliwe..."
Życie na wsi nie przejawiało zbyt wielkich możliwości, natomiast w mieście powoli otwierały się nowe drzwi do osobistego rozwoju i osiągnięcia sukcesu. Kusiło oderwanie się od znanej przestrzeni, w której od dawna, po śmierci Gosi, zasłona mroku otoczyła rodzinę. Ciało młodej studentki zostało znalezione przy drodze do domu, podobno był to nieszczęśliwy wypadek.
Mijają lata, Zosia jedzie do miasta zawalczyć o swoją edukację i doświadczenie zawodowe. Kończąc studia podejmuje pracę w pubie, należącym do właścicielki sklepu, w którym dziewczyna pracowała podczas nauki. Nagły awans zaskoczył ją, lekko zdezorientowana zgodziła się na przyjęcie kierowniczego stanowiska w podupadającym lokalu. Zosia doskonale radzi sobie z zarządzaniem, a szefowa dokłada kolejne obowiązki. Coraz większa odpowiedzialność za firmę przynosi pozytywne efekty pomimo wcześniejszych obaw. Pewnego dnia w lokalu pojawia się przystojny mężczyzna, szef ochrony, zaiskrzyło pomiędzy nimi. Witek stał się bardzo bliski Zosi, zakwitło uczucie, romans, pojawiły się plany na przyszłość. Jednak sytuacja zaczęła się komplikować, pojawiła się nieufność, przeszłość zaczęła przeplatać się z teraźniejszością, a sekrety rodzinne dopominały się o ujawnienie.
Cudowna powieść, mocno poruszająca, refleksyjna, taka ogromnie ludzka. Skrzętnie ukryte tajemnice rodzinne, które nie mogą ujrzeć światła dziennego pojawiają się w najmniej oczekiwanym momencie, burzą spokój. Codzienne problemy przenikają przez strony powieści wywołując mnóstwo emocji. Fabuła książki skupia się na ludziach, jakże różnych od siebie. Dla każdego z nich ważne są inne priorytety i wartości, nie zawsze uczciwe. Przyglądamy się mieszkańcom wsi, którzy są pobożni, a jednak czerpią satysfakcję z plotkowania o życiu sąsiadów. Druga strona osadzona w dużym mieście, gdzie na porządku dziennym są nielegalne interesy, zakazane używki i walka o wpływy. To tam trafia główna bohaterka, młoda, samotna dziewczyna pełna marzeń i planów. Autorka w wyważony sposób przybliża trudne i ważne tematy. Bardzo piękna historia o miłości, tajemnicach i relacjach rodzinnych, oraz próbie ułożenia sobie życia pomimo przeciwności losu. Serdecznie polecam
"... dopóki życie trwa, wszystko jest możliwe..."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻycie na wsi nie przejawiało zbyt wielkich możliwości, natomiast w mieście powoli otwierały się nowe drzwi do osobistego rozwoju i osiągnięcia sukcesu. Kusiło oderwanie się od znanej przestrzeni, w której od dawna, po śmierci Gosi, zasłona mroku otoczyła rodzinę. Ciało młodej studentki zostało znalezione przy drodze do...
~RECENZJA PRZEDPREMIEROWA~
Tytuł: "Powroty przed zmierzchem"
Autor: Elżbieta Antoniewicz
Wydawnictwo: Novae Red
Premiera: 5.12.2025
[współpraca reklamowa]
Witam 🌞
Książka "Powroty przed zmierzchem" autorstwa Elżbiety Antoniewicz to powieść obyczajowa z elementami tajemnicy i powrotu do nierozwiązanych spraw z przeszłości.
Fabuła koncentruje się wokół Zosi Hajdas, której ciotka, studentka Małgorzata Muniak, ginie tragicznie wiele lat wcześniej w niewyjaśnionych okolicznościach, uznanych przez policję za nieszczęśliwy wypadek.
Mimo upływu lat, Zosia nie pogodziła się ze śmiercią ciotki.
Dorastając, staje się łudząco podobna do swojej ciotki Małgorzaty.
Zosia, wzorem ciotki, podejmuje studia w Krakowie. Po nich rozpoczyna pracę w pubie i szybko awansuje na menadżerkę prestiżowego lokalu, wkraczając w świat wielkich pieniędzy, brutalnych rozgrywek i nielegalnych interesów.
W tym nowym, bezwzględnym świecie Zosia znajduje wsparcie w starszym wpływowym mężczyźnie o pseudonimie "Jedynka".
Jednak jego pojawienie się w jej życiu otwiera drzwi do cieni przeszłości, rodzinnych tajemnic związanych ze śmiercią Małgorzaty, które zbyt długo czekały na ujawnienie.
"Powroty przed zmierzchem" to intrygująca, pełna tajemnic i emocji powieść.
Książka porusza tematykę zawiłej przeszłości, wpływu nierozwiązanych tajemnic na teraźniejszość oraz dążenia do prawdy w obliczu skomplikowanych relacji i niebezpiecznego świata.
Jestem pod ogromnym wrażeniem tej historii.
Autorka idealnie połączyła powieść obyczajową z kryminałem, zwłaszcza w wątku dążenia Zosi do odkrycia prawdy o śmierci ciotki, wplątana w świat, który ją przerasta, ale jednocześnie zmusza do walki.
Jest to pozycja którą polecam osobom lubiącym polskie kryminały obyczajowe z mocno zarysowanym wątkiem tajemnicy i zemsty, rozgrywające się w środowisku biznesowym i przestępczym.
~RECENZJA PRZEDPREMIEROWA~
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytuł: "Powroty przed zmierzchem"
Autor: Elżbieta Antoniewicz
Wydawnictwo: Novae Red
Premiera: 5.12.2025
[współpraca reklamowa]
Witam 🌞
Książka "Powroty przed zmierzchem" autorstwa Elżbiety Antoniewicz to powieść obyczajowa z elementami tajemnicy i powrotu do nierozwiązanych spraw z przeszłości.
Fabuła koncentruje się wokół Zosi Hajdas, której...