#współpracareklamowa z Wydawnictwo Mięta
„Studnia Heleny” Beata Skrzypczak
W zeszłym roku zupełnie przypadkiem trafiłam na „El Roi” Beaty Skrzypczak i od razu przepadłam — już wtedy czułam, że jej historie mają w sobie coś wyjątkowego. Po lekturze „Studni Heleny” tylko się w tym utwierdziłam.
Na skraju niewielkiej wioski, tuż przy lesie, mieszka Helenka — starsza kobieta z niepełnosprawnością intelektualną, która wierzy, że czuwają nad nią wróżki. W rzeczywistości „dobre dusze” to mieszkańcy wsi: każdego dnia przynoszą jej jedzenie i drobne podarunki, zostawiając je przy studni, by mogła je później znaleźć. Wierzą bowiem, że dopóki Helenka żyje, ich wioska pozostaje bezpieczna. W tej samej miejscowości dorasta też czwórka przyjaciół — zbuntowanych nastolatków, którzy w monotonne dni szukają choć odrobiny emocji. Pewnej nocy decydują się zapuścić w głąb lasu, tam, gdzie dorośli stanowczo zabraniają chodzić. O tych terenach od dawna krążą niepokojące legendy. Czy ich decyzja zakłóci spokój wioski?
Klimat tej powieści jest niezwykły. Losy Helenki nadają całej historii aurę legendy, która nieustannie splata się z najzwyklejszą codziennością. Czytelnik do końca nie ma pewności, czy to, co spotyka młodych bohaterów, należy jeszcze do świata realnego. Sama wioska z jednej strony wydaje się zupełnie zwyczajna, z drugiej – otulona jest tajemnicą, jakby każdy dorosły mieszkaniec wiedział coś, o czym się nie mówi. To właśnie buduje wyjątkowość tej opowieści.
W „Studni Heleny” dobro ściera się ze złem. To drugie przenika różne przestrzenie – w historii szalonej Helenki, w przemocowych domach, w trudnych relacjach rodzinnych, w opowieściach z przeszłości. A jednak to dobro ostatecznie dochodzi do głosu: w sile wspólnoty, w ludzkiej empatii, w życiowej mądrości, w relacji dziadka z wnukiem, w przyjaźni Lony i Filipa, a przede wszystkim – w samej Helenie.
Ta opowieść przypomina, że nic nie dzieje się bez powodu. Z jednej strony lekkomyślna decyzja nastolatków pociąga za sobą bolesne konsekwencje. Z drugiej – właśnie te trudne, tragiczne wydarzenia pozwalają komuś odzyskać coś, co przez całe dorosłe życie było źródłem bólu. Jedni będą musieli zmierzyć się z łzami, innym zostanie dana chwila prawdziwego szczęścia. A młodzi bohaterowie? Być może właśnie przechodzą jedną z najważniejszych lekcji w życiu – uczą się prawdy o sobie i odkrywają, jak kruche, a jednocześnie jak trwałe potrafią być ludzkie relacje.
Niezwykle intrygującym elementem tej książki jest narracja prowadzona przez starszą kobietę. Do ostatnich stron nie wiadomo, kim tak naprawdę jest. Owszem, pojawiają się pewne przypuszczenia, jednak – przynajmniej w moim przypadku – okazały się mylne. Z jej słów płynie wiele życiowej mądrości; miałam wrażenie, jakbym uczestniczyła w gawędziarskim, międzypokoleniowym spotkaniu, podczas którego najstarsza z rodu przemawia, a pozostali słuchają w skupieniu i ciszy.
Autorka bardzo wiarygodnie oddaje ducha wiejskiej społeczności – nieco zamkniętej, silnie zakorzenionej w tradycji, gdzie wciąż istotną rolę odgrywa religia, szacunek wobec natury i wiara w zabobony. To świat, w którym wszyscy się znają i wiele o sobie wiedzą, a jednocześnie potrafią się zjednoczyć, gdy pojawia się sprawa naprawdę ważna.
„Studnia Heleny” Beaty Skrzypczak to poruszająca, emocjonalna historia, w której realizm codzienności splata się z subtelną magią – obecną w ludowych wierzeniach, zachowaniach mieszkańców, symbolice i naturze. A jednak to właśnie człowiek okazuje się źródłem tej niezwykłości. To opowieść o relacjach międzyludzkich, sile wspólnoty i dobru, które potrafi zwyciężyć to, co mroczne. Jednocześnie jest to historia o przemijaniu, dorastaniu i poszukiwaniu własnej tożsamości. W tle wybrzmiewa także spotkanie międzypokoleniowe, z którego płynie cenna lekcja życiowej mądrości.
Gorąco zachęcam Was do zapoznania się z twórczością Beaty Skrzypczak, gwarantuję, że każda z jej powieści będzie emocjonalnym, wyjątkowym spotkaniem z dobrą literaturą. Moja ocena: 10/10.
#współpracareklamowa z Wydawnictwo Mięta
„Studnia Heleny” Beata Skrzypczak
W zeszłym roku zupełnie przypadkiem trafiłam na „El Roi” Beaty Skrzypczak i od razu przepadłam — już wtedy czułam, że jej historie mają w sobie coś wyjątkowego. Po lekturze „Studni Heleny” tylko się w tym utwierdziłam.
Na skraju niewielkiej wioski, tuż przy lesie, mieszka Helenka — starsza...
„Studnia Heleny” to powieść pełna tajemnic, emocji i napięcia, która łączy życie samotnej,niepełnosprawnej intelektualnie i wierzącej w magię kobiety, z dramatyczną przygodą grupy młodych ludzi. Helena żyje na skraju wsi, otoczona legendami, a jej codzienność i wiara w wróżki wpływają na życie całej społeczności. Wątek kobiety w dalszej części książki nie jest aż tak rozbudowany, jak można by oczekiwać.
Równolegle obserwujemy losy Lony, Tony’ego, Miśki, Dośki i Roberta, którzy łamią zakaz i wyruszają do lasu pełnego niebezpieczeństw i tajemnic. To wprowadza do powieści silne napięcie i poczucie niepewności, które przyciąga. Szkoda tylko,że dzieje się to dopiero pod koniec książki. Akcja wtedy nabiera szybkiego tempa i emanuje silnymi emocjami, które zakręciły łezki w oku.
Autorka wplata momenty refleksyjnego monologu narratorki, które choć pięknie napisane, czasem przerywają rytm akcji i sprawiają, że trudno skupić się na bieżących wydarzeniach.
Bardzo ciekawy był wątek Samuela z przybranym dziadkiem Antonim. Historia dwóch ludzi z różnych światów, którzy muszą odnaleźć wspólny język.Powieść porusza też temat różnic pokoleniowych i wspólnej pasji, a także opowiada o przyjaźni, samotności, odwadze, ciekawości i konsekwencjach wyborów.
Chociaż zabrakło mi wniej “Szalonej Heleny”, warto pokłonić się nad tą książką. To historia, która wzrusza, wciąga i zostaje w pamięci.
„Studnia Heleny” to powieść pełna tajemnic, emocji i napięcia, która łączy życie samotnej,niepełnosprawnej intelektualnie i wierzącej w magię kobiety, z dramatyczną przygodą grupy młodych ludzi. Helena żyje na skraju wsi, otoczona legendami, a jej codzienność i wiara w wróżki wpływają na życie całej społeczności. Wątek kobiety w dalszej części książki nie jest aż tak...
To powieść o dojrzewaniu młodych ludzi, których nierozsądne decyzje mogą kosztować życie. To także historia o tych, którzy są odrzucani. I o sile społeczności, wspólnoty, która potrafi tych najsłabszych chronić.
Mnie jednak poruszała ta część książki, którą wydawca nazywa "pulsującą, cichą, poruszającą relacją między dziadkiem a wnukiem". Bardzo trafny opis. Wielokrotnie, gdy ta dwójka pojawiała się na kartach powieści, ogarniało mnie wzruszenie.
Po przeczytaniu "Studni Heleny" mam poczucie, że nie do końca byłam jej grupą docelową. Nie odnalazłam się w historii młodych przyjaciół. I żałowałam, że główną osią fabularną nie jest dziadek Antoni i wnuk Samuel. Nie żałuję jednak, że po nią sięgnęłam. Beata Skrzypczak ma łatwość w snuciu opowieści i tę również dobrze mi się czytało.
To powieść o dojrzewaniu młodych ludzi, których nierozsądne decyzje mogą kosztować życie. To także historia o tych, którzy są odrzucani. I o sile społeczności, wspólnoty, która potrafi tych najsłabszych chronić.
Mnie jednak poruszała ta część książki, którą wydawca nazywa "pulsującą, cichą, poruszającą relacją między dziadkiem a wnukiem". Bardzo trafny opis. Wielokrotnie,...
Odkąd prowadzę profil książkowy na instagramie to obserwowałam autorkę. Gdy zauważyłam zapowiedź tej książki wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Trochę mi się zeszło z zakupem tej książki, jednak udało mi się ją dorwać wraz z autografem autorki na targach książek w Rzeszowie. Jest to moje pierwsze spotkanie z książką tej autorką, już od pierwszej strony zachwyciła mnie swojątajemniczością i nostalgią. Historia nie jest z gatunku, z którego najczęściej sięgamjednak śmiało mogę powiedzieć, że książka przypadła mi do gustu. Autorka wświetny sposób wykreowała całą fabułę oraz bohaterów- Helenka niby bezbronnajednak jest mocną, silną postacią i bardzo ją polubiłam. Pozostali bohaterowiesą również dobrze wykreowani, można sobie o nich wyrobić zdanie, dialogi międzypostaciami są neutralne, poprowadzone tak jak w prawdziwym życiu. Drugim moimulubionym bohaterem był zdecydowanie dziadek Antonim, a jego sceny z przybranymwnukiem są po prostu świetne. W książce jest wiele symboliki i tajemniczości –las, który nie jest zwykłym miejscem przed którym ostrzegają starsze osoby.Młodzież jak to zwykle nie słucha, uważają, że wiedzą lepiej i pakują się w niemałe kłopoty. Książka porusza wiele ważnych kwestii takich jak nowa rodzina,starcia między pokoleniami, dorastanie, zauroczenie albo ślepo podążanie zatłumem, aby się przypodobać. Cieszę się, że takie nawet zwyczajne książki, poktóre sięgamy na co dzień poruszają ważne tematy, nad którymi warto się dłużejzastanowić. Podsumowując książka zdecydowanie przypadła mi do gustu , autorkaprowadziła całą narrację dość spokojnie łącząc wiele wątków w klimatyczną całość.Osobiście polecam i z chęcią sięgnę jeszcze po inne książki autorki.
Odkąd prowadzę profil książkowy na instagramie to obserwowałam autorkę. Gdy zauważyłam zapowiedź tej książki wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Trochę mi się zeszło z zakupem tej książki, jednak udało mi się ją dorwać wraz z autografem autorki na targach książek w Rzeszowie. Jest to moje pierwsze spotkanie z książką tej autorką, już od pierwszej strony zachwyciła mnie...
Do tej książki skusił mnie tytuł, zwłaszcza imię bohaterki, które jest mi bliskie i znam nawet jedną Helenkę, która również żyła (i nadal żyje) marzeniami podobnymi do fabuły w tej książce. Dobrze jednak, że losy "mojej Helenki" nie kończą się w taki sposób jak tutaj.
,,Studnia Heleny” to książka piękna, cudna, i niemal baśniowa, chociaż nie jest to w żadnym razie bajka. W książce znajdziemy spora ilość życiowych mądrości, które warto sobie zapamiętać. Autorka pokazuje nam, że w życiu nie wszystko jest idealne i takie samo u wszystkich. Niemal wszędzie, na każdym kroku może czekać na nas czyjaś złość, zazdrość a nawet złośliwość i zawiść, nie wszędzie też czeka na wszystkich szczęśliwy los.
Małe społeczności mają to do siebie, że wszyscy o wszystkich wiedzą dużo a nawet dużo więcej..., a często nawet o wiele za dużo.
W tej małej wsi, położonej tuż obok mrocznego lasu, z dala od cywilizacji, też każdy znał każdego, więc nic dziwnego, że wszyscy mieszkańcy słyszeli o Szalonej Helenie, jak ją często nazywano. Helena była młodą, piękną i wesołą dziewczyną, lecz już od dziecka różniła się od rówieśników, a to od razu stało się powodem do wyśmiewania.
"Jej umysł nie pracował tak jak umysły innych kobiet. Od najmłodszych lat była odrzucana przez środowisko z powodu intelektualnych defektów. W szkole żaden z nauczycieli nie chciał poświęcać jej czasu, przez co szybko zaczęto izolować ją od rówieśników z obawy, że ktoś zarazi się jej upośledzeniem."
"A biedna Helenka, słodka to była dziewczyna, z sercem pełnym marzeń, ale umysłem nieustannie tkwiącym w świecie dziecka. Nie miała w sobie krzty złości, zawsze uśmiechnięta, choć życie jej nie szczędziło prób."
Helena zakochała się w Marku, który tylko wykorzystywał jej naiwność, lecz ona tak bardzo pragnęła miłości i uwagi, że tego nawet nie zauważała. Chociaż niektórzy mieszkańcy próbowali jej przemówić do rozsądku, bo we wsi wszyscy o tym wiedzieli, że Marek to oszust i pijak, lecz Helenka nie chciała ich słuchać. Dla niej Marek był księciem z bajki...
Gdy jednak pewnego dnia dochodzi do nieszczęśliwego zdarzenia, Helena omal nie przypłaca tego życiem. Nawet już nie chce żyć. Lecz para zakochanych prowadzi ją do leśnej chatki, jednocześnie opowiadając bajkę o dobrych wróżkach. Jakimś cudem Helena uwierzyła w moc wróżek i od tamtej pory mieszka na skraju lasu wierząc, że to właśnie one pomagają jej w życiu, przynoszą jedzenie, które zostawiają przy studni...
Jednak tak naprawdę, to ta historia jest w zasadzie tylko tłem do tego, co autorka chciała nam przekazać. Grupka nastolatków również ma w tej opowieści spory udział.
Każdy z mieszkańców tej małej wioski mierzy się z różnymi trudnościami, każdy skrywa jakiś mroczny sekret. Borykają się z samotnością, odrzuceniem, brakiem tolerancji, pozytywnych uczuć i akceptacji. Niby wszyscy jesteśmy tacy sami, ale tak bardzo różni... Łączy nas jednak wiele, potrafimy być bezinteresowni i dobrzy dla innych, potrafimy współczuć i okazać przywiązanie, przyjaźń i miłość.
"Ale Helenka jest... naszą Helenką. Od trzydziestu lat wierzy, że opiekują się nią wróżki, a my, mieszkańcy, wcale nie chcemy wyprowadzać jej z błędu. W głębi serca czujemy, że każdy z nas przyczynia się do jakiegoś małego dobra."
"Potrafimy kłócić się dosłownie o wszystko, ale w tej kwestii trwamy w pewnej jedności. Dbamy o Szaloną Helenkę i nie pozwalamy jej przestać wierzyć w magię."
"Boimy się tego dnia, kiedy jej zabraknie i ta odrobina magii w naszej wiosce zniknie..."
Ciekawie prowadzona narracja sprawia, że ma się wrażenie iż słucha się opowieści babci...
Warto przeczytać.
#Wyzwanie LC listopad 2025
Do tej książki skusił mnie tytuł, zwłaszcza imię bohaterki, które jest mi bliskie i znam nawet jedną Helenkę, która również żyła (i nadal żyje) marzeniami podobnymi do fabuły w tej książce. Dobrze jednak, że losy "mojej Helenki" nie kończą się w taki sposób jak tutaj.
,,Studnia Heleny” to książka piękna, cudna, i niemal baśniowa, chociaż nie jest...
Beata Skrzypczak udowadniła, że potrafi niezwykle subtelnie i z czułością opowiadać o trudnych sprawach. Tak było w El Roi i nie inaczej w Studnii Heleny. Tym razem dotyka tematu grupy i inności.
W pewnej wsi z dala od cywilizacji, mieszka upośledzona dziewczyna Helenka, której życie przypomina piekło, a dzień ślubu był najgorszym dniem jej życia. Trzydzieści lat później kobieta trzyma się z daleka od ludzi i wierzy w opiekuńczą działalność wróżek. Natomiast dla szkolnej paczki, w skład której wchodzą Lona, Domiś, Robert, Tony i Miśka najbliższy czas zmusi ich do szybszego dorastania i konieczności tolerancji dla tych, co różnią się od innych.
Od razu sobie ustalmy, że Studnia Heleny to nie jest żadna baśń. To powieść obyczajowa skierowana dla czytelników zarówno nastoletnich, jak i starszych. Druga rzecz sama tytułowa bohaterką nie gra głównych skrzypiec, lecz bardziej pełni rolę katalizatora między dobrem a złem, i zmusza do zajmowania konkretnych postaw. Przede wszystkim swoją innością, tym jak bardzo różni się od reszty wsi. A na wsi każdy każdego zna i nie ma nikogo, kto by nie słyszał o Szalonej Helenie. Ludzie dobrego serca znoszą jej jedzenie, ale jednocześnie każdy boi się odrzuconej przez wszystkich dziewczyny. Jedynie właściciele lokalnego sklepu widzą w niej takiego samego człowieka jak inni. To wieś stanowi pierwszą zasadniczą społeczność, wokół której toczy się akcja.
Drugą grupę stanowi piątka przedstawicieli tutejszej młodzieży. I znowu owa odmienność ich widoczna jest na pierwszy rzut oka. Robert uchodzi za łobuza w oczach mieszkańców wsi. Tymczasem wywodzi się z rodziny patologicznej i niejednokrotnie broniąc przed ojcem matki i siostry, musi użyć pięści. To wystarcza, do nadania przez społeczność etykiety. Jedynie akceptację znajduje u szkolnych przyjaciół chociaż między nim a Tonym dochodzi do nieporozumień. Miśkę zaś odrzuca matka i bez problemu znajdzie przyczynę do krytykowania córki. Lona i jej młodszy brat Samuel wychowują się w pełnej ciepła rodzinie. Natomiast gdy pojawi się ojciec partnera matki, między chłopcem i nestorem dojdzie do konfliktu pokoleniowego. Starszy pan reprentuje tradycję, ma zachowanie typowe dla starszych osób i właśnie jego starość kuje w oczy Samiego, który potrafi udawać kogoś innego, byle zyskać akceptację rówieśników.
U Beaty Skrzypczak niby nic takiego nie dzieje się. Akcja toczy się powoli, ale kiedy wydaje się, że dzieje niewiele, dzieje się bardzo wiele. Nieustannie emocje sięgają zenitu i tylko szukają dla siebie ujścia. Każdy z bohaterów ma do spełnienia w tej opowieści konkretną rolę. Nie ma moralizowania, ale sceny dające nam czytelnikom wiele do myślenia.
Beata Skrzypczak udowadniła, że potrafi niezwykle subtelnie i z czułością opowiadać o trudnych sprawach. Tak było w El Roi i nie inaczej w Studnii Heleny. Tym razem dotyka tematu grupy i inności.
W pewnej wsi z dala od cywilizacji, mieszka upośledzona dziewczyna Helenka, której życie przypomina piekło, a dzień ślubu był najgorszym dniem jej życia. Trzydzieści lat później...
,,Studnia Heleny” to piękna książka, pokazująca, że w życiu często nie ma miejsca na szczęśliwe zakończenia. Opowiada ona o życiu mieszkańców pewnej małej polskiej wsi. Każdy z nich mierzy się z różnymi trudnościami, samotnością, odrzuceniem, brakiem akceptacji, potrzebą uwagi. Ta książka przywraca również wiarę w ludzi, ukazuje jak wielką siłą jest wspólnota i to jak ważna i piękna jest dobroć i bezinteresowność. Uczy, że miłość jest nie tylko piękna, ale też zgubna i bolesna.
Oprócz samej fabuły, bardzo podobała mi się narracja. Podczas czytania naprawdę miałam wrażenie, że słucham opowieści starszej kobiety, która była świadkiem tych zdarzeń. Bohaterowie byli świetnie zbudowani, każdy z nich miał własną historię, doświadczenia i problemy. Nie byli przesłodzeni czy nadmiernie wyidealizowani, przez co łatwo się z nimi utożsamić.
Uważam, że naprawdę warto przeczytać tą książkę, bo przekazuje ona bardzo ważne wartości. Każdy wyciągnie z niej coś dla siebie. Dzięki temu, że jest w niej kilka różnych, choć wciąż powiązanych ze sobą historii, nadaje się ona dla każdego. Gorąco polecam.
,,Studnia Heleny” to piękna książka, pokazująca, że w życiu często nie ma miejsca na szczęśliwe zakończenia. Opowiada ona o życiu mieszkańców pewnej małej polskiej wsi. Każdy z nich mierzy się z różnymi trudnościami, samotnością, odrzuceniem, brakiem akceptacji, potrzebą uwagi. Ta książka przywraca również wiarę w ludzi, ukazuje jak wielką siłą jest wspólnota i to jak ważna...
Kiedyś czytałam jedną książkę autorki i pamiętam, że moje odczucia były mieszane. Nie potrafiłam się wtedy odnaleźć w historii, za dużo się działo na raz. Ale ja jak to ja nie skreślam autora/autorki po pierwszym nieudanym podejściu i wiedziałam, że jeszcze sięgnę po książkę Beatki. Czy się zawiodłam? Bynajmniej! "Studnia Heleny" to przecudna powieść z tyloma życiowymi mądrościami, że ja naprawdę fantastycznie spędziłam z nią czas. Tutaj było wszystko co potrzeba do świetnej historii - ogrom emocji, fantastyczni bohaterowie i ta fabuła, która sama w sobie trzyma w napięciu. No ja zdecydowanie jestem tym razem kupiona! Dziękuję Beatko za tę przygodę i do następnego!!!
Kiedyś czytałam jedną książkę autorki i pamiętam, że moje odczucia były mieszane. Nie potrafiłam się wtedy odnaleźć w historii, za dużo się działo na raz. Ale ja jak to ja nie skreślam autora/autorki po pierwszym nieudanym podejściu i wiedziałam, że jeszcze sięgnę po książkę Beatki. Czy się zawiodłam? Bynajmniej! "Studnia Heleny" to przecudna powieść z tyloma życiowymi...
Helena jest starszą już kobietą, która ma swoją historię. Mieszkańcy pomagają jej w sekrecie, tak by wciąż wierzyła w to, że to wróżki się nią opiekują.
Lona, Miśka, Dośka oraz Robert i Tony są dość zgraną paczką, ale łączą ich różne relacje. Mają różne pomysły i są ciekawi świata. Postanawiają wyruszyć do lasu, który z różnych znanych im opowieści jest dość tajemniczy i niebezpieczny. Chcą to sprawdzić.
Samuel oraz jego dziadek Antoni ciągle się kłócą i nie mogą się dogadać. Jest to dość skomplikowana relacja i choć rodzina stara się im pomóc to nie do końca im się to udaje.
Ta historia jest bardzo ciekawa, a wątki są kompletnie różne, choć jednocześnie się łączą. Spokojnie można by było stworzyć dwa tomy i rozpisać te wątki o wiele bardziej dokładnie i więcej też wyjaśnić. Momentami za dużo się dzieje jednocześnie więc nie wszystkim się to spodoba. Polecam by przeczytać i samemu się przekonać co nam odpowiada. Jest to historia, która pokazuje nam różne pokolenia. Każdy bohater ma swoją przeszłość, przeżycia i swoje problemy. Otwartość ludzka i wzajemna pomoc jest niesamowicie potrzebna.
Helena jest starszą już kobietą, która ma swoją historię. Mieszkańcy pomagają jej w sekrecie, tak by wciąż wierzyła w to, że to wróżki się nią opiekują.
Lona, Miśka, Dośka oraz Robert i Tony są dość zgraną paczką, ale łączą ich różne relacje. Mają różne pomysły i są ciekawi świata. Postanawiają wyruszyć do lasu, który z różnych znanych im opowieści jest dość tajemniczy i...
SZCZĘŚCIE NA DNIE STUDNI
"Również prawdziwe szczęście poznaje się nie tak od razu. Lubi się chować, jest bardzo psotne (…) Dlatego tak bardzo trzeba go pilnować."
Bardzo trudno zdefiniować szczęście. Dla każdego z nas oznacza ono bowiem coś innego i każdy z nas również odczuwa go w inny sposób. Niektórzy mówią, że szczęśliwym się jedynie bywa, bo przecież w życiu zdarzaj się też chwile pozbawione tego uczucia. Być może to właśnie one pozwalają nam odnaleźć to, co czyni nas szczęśliwymi. Odnalezienie jednak prawdziwego szczęścia wymaga od nas bycia uważnym, wrażliwym na otaczający nas świat i ludzi, którzy być może staną się jego nieodzownym elementem. Czasem nie trzeba daleko szukać, bo szczęście znajduje się tuż… na dnie studni.
" I wiesz, każdy z nas czasem potrzebuje takiego miejsca, w którym można usiąść, pomyśleć, zebrać siły… Ale pamiętaj, że zawsze trzeba potem wstać."
W pewnej wiosce, „gdzie życie toczy się w innym rytmie niż w reszcie świata” zostaje opowiedziana historia. Mogłaby się ona wydarzyć w każdym innym miejscu, bez względu na rozmiar czy położenie. To, co czyni ją niezwykle oryginalną, to przeżycia jej bohaterów, doświadczenia i wnioski, które z niej wypływają. Przypatrujemy się losom w większości młodych bohaterów, którzy przeżywają swoje pierwsze miłości, kłótnie i nieporozumienia oraz wzloty i upadki. Jak każdy z nas, mają swoje marzenia i oczekiwania oraz obawy, że nie uda się ich spełnić lub im sprostać. Kłopoty w szkole i w domu, pokoleniowe różnice, których się nie rozumie, decyzje dorosłych, których się nie akceptuje i ciągłe poszukiwanie swojej drogi w życiu. A w tym wszystkim odrobina legend, przesądów i prawideł, które samemu trzeba sprawdzić, aby przekonać się o ich prawdziwości. No i Helenka, która wierzy we wróżki – czasem chciałoby się mieć jej niezachwianą pewność, że one naprawdę istnieją.
"[J]est coś więcej od nienawiści. To miłość do drugiego człowieka, nawet tego nieznajomego, może popchnąć nas do czynów, których sami byśmy się po sobie nie spodziewali."
Nasi młodzi przyjaciele próbują przekraczać granice, te dosłowne, jak i te wewnątrz siebie. Chcą sprawdzić, dotknąć, przekonać się na własnej skórze, że to, co twierdzą dorośli ma sens. Jest też pewien Samuel, który poszukując miłości, za wszelką cenę ją odtrąca, bo wydaje mu się, że ona na pewno znajduje się gdzie indziej. A z jego relacji z pewnym dziadkiem, nie tylko on wychodzi bogatszy o uczuciowe szczęście. I wydawałoby się, że wszyscy pragną tylko uciec i szukać szczęścia gdzieś daleko, nie dostrzegając, że najpierw trzeba dowiedzieć się czym ono jest i czego tak naprawdę poszukiwać. Nikt nie chce być jak Helenka, która jawi się jako szalona i oderwana od rzeczywistości, kiedy to właśnie ona jest chyba w wiosce najszczęśliwsza z nich wszystkich. Dlaczego? Bo ciągle wierzy w drugiego człowieka, pomimo tego, że kiedyś została bardzo skrzywdzona. A wybaczenie jest jednym z najtrudniejszych odruchów, jakie powinniśmy w sobie wypracować.
"Bo miłość, nawet ta najdziwniejsza, i odwaga, którą pokazali, zasługują na pamięć (…)."
„Studnia Heleny” to skarbnica dobrych wartości, na tyle głęboka, aby każdy mógł w niej odnaleźć coś dobrego. To przestroga, aby pamiętać, iż w życiu należy otaczać się ludźmi, którzy nam pomogą, gdybyśmy kiedyś do jakiejś studni wpadli. Bez pomocnych rąk, wydostanie się na powierzchnię jest praktycznie niemożliwe. Na kartach powieści znajdziemy zaskakujące relacje międzyludzkie, które udowadniają, że porozumienie możliwe jest na różnych płaszczyznach i na różnych etapach życia. Zajrzyjcie do studni i wypatrujcie niezapominajek, które są dowodem na istnienie kogoś, kto o nas zawsze pamięta.
Polecam.
*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Studnia Heleny, Beata Skrzypczak, Wydawnictwo Mięta, 2025
*Współpraca recenzencka z wydawnictwem.
SZCZĘŚCIE NA DNIE STUDNI
"Również prawdziwe szczęście poznaje się nie tak od razu. Lubi się chować, jest bardzo psotne (…) Dlatego tak bardzo trzeba go pilnować."
Bardzo trudno zdefiniować szczęście. Dla każdego z nas oznacza ono bowiem coś innego i każdy z nas również odczuwa go w inny sposób. Niektórzy mówią, że szczęśliwym się jedynie bywa, bo przecież w życiu...
Ta książka była po prostu niesamowita! Aż nie wierzę w jaką magię mnie wciągnęła i ile pozytywnych emocji wywołała. Opowieść pokazała, że jeśli chce się wierzyć w magię, to ona przybędzie. Aby istniała, musi być podtrzymywana przez więcej niż jedną osobę.
W historii poznałam Helenkę, dziewczynę z lekkim upośledzeniem umysłowym, która mówiła o sobie w trzeciej osobie. Wcześniej nieco wycofana, później pozwoliła się omotać pewnemu mężczyźnie, który wystawił ją do wiatru na ślubnym kobiercu. Czas mijał, aż po dłuższym czasie ksiądz przepędził ją, aż zapadła się w sidła rozpaczy. Aby zrozumieć dlaczego taka była, mamy krótką opowieść początku jej stworzenia i dorastania. To będzie bardzo krzywdzące i bolesne, gdzie kąciki waszych ust opadną na dłuższy czas. Powracając do świata Helenki, gdzie dotrzeć do niej mogła tylko przyjemna historia, wymyślona na poczekaniu, uda się zdobyć jej uwagę i dalsze życie. Samotne, póki słońce świeciło na niebie, ona siedziała w domu w nocy wypatrując ciebie, wróżko. Podobno magia jest dozwolona, ale na w miarę normalnym poziomie. Mieszkańcy małego miasteczka, gdzie chata Helenki stała na jego krańcu, pozwolili za pomocą wiary w magię przetrwać jej wiele lat. Jeśli sobie coś kupujesz, podwójnie to zapakujesz, bo czas płynie, szybko ucieka, a nocą istota na prezenty czeka. Tak oto świat otoczył opieką skrzywdzoną dziewczynę, która Helenka miała na imię, gdzie wychodziła tylko o zmroku, lepiej nie natraf na ślady jej kroku. Co się dalej działo z tą dziewczyną? Dlaczego całe miasteczko żyło jakby tylko dla niej? Nawet kiedy nowe osoby się pojawiały, to od razu poznawały cudowną mieszkankę za pomocą opisów przyjemniejszych, nie smutnych. Czasami ktoś tutaj został źle potraktowany, nieraz spotkała go krzywda, ale wszystko zawsze sprowadzało się do starej chatki pamiętającej lepsze czasy. Przecudowna, nie mogłam się od niej oderwać. Wydana bardzo przejrzyście z krótkimi rozdziałami i opowieścią, która nigdy nie wypadnie z głowy. Ogromnie ją polecam!
Ta książka była po prostu niesamowita! Aż nie wierzę w jaką magię mnie wciągnęła i ile pozytywnych emocji wywołała. Opowieść pokazała, że jeśli chce się wierzyć w magię, to ona przybędzie. Aby istniała, musi być podtrzymywana przez więcej niż jedną osobę.
W historii poznałam Helenkę, dziewczynę z lekkim upośledzeniem umysłowym, która mówiła o sobie w trzeciej osobie....
Sięgając po tę książkę, nie wiedziałam, czego się spodziewać. Nie czytałam opisu ani recenzji, a chęć jej przeczytania wynikała z sympatii do autorki. Czy to był strzał w dziesiątkę? Zobaczmy.
Miałam pewne trudności z wgryzieniem się w tę historię. O ile początek książki oraz narracja bardzo mi się spodobały, to nagłe wprowadzenie dzieciaków wytrąciło mnie z równowagi i osłabiło mój zapał do dalszego czytania. Mniej więcej od połowy udało mi się poczuć klimat tej opowieści. Odniosłam również wrażenie, że wpleciono w nią zbyt wiele wątków, przez co nie miały one szansy w pełni się rozwinąć. Mam na myśli bagaż emocjonalny dzieci, który, moim zdaniem, został wprowadzony głównie po to, by tłumaczyć ich zachowanie, co jest dużą stratą.
Na szczęście książka miała swoje mocne strony. Beata zabrała nas na wieś i pokazała, że nie zawsze tam, gdzie jest człowiek, musi panować zło. Historia zna wiele przypadków, w których społeczeństwo odwraca oczy, jak w przypadku rodziny Helenki, ale autorka udowodniła, że dobro wraca i warto je szerzyć, niezależnie od okoliczności.
Autorka świetnie oddała ducha wiejskiej społeczności oraz w bardzo interesujący sposób ukazała funkcjonowanie patchworkowej rodziny. Relacja Antoniego i Samuela była jednym z najciekawszych elementów książki, i żałuję, że nie poświęcono temu wątkowi więcej uwagi, ale o tym już wspominałam.
Podsumowując, „Studnia Heleny” nie zostanie moim ulubieńcem, ale nie żałuję spędzonego z nią czasu. Mimo drobnych wad, jest warta przeczytania i jestem pewna, że znajdzie wielu fanów. Książkę czyta się lekko, dzięki przyjemnej narracji stylizowanej na opowieść staruszki, w którą wpleciono elementy baśni i legend. Polecam ją wszystkim, którzy lubią niezobowiązujące, lekkie historie, choć tematyka do lekkich nie należy.
×
•Współpraca barterowa•
Sięgając po tę książkę, nie wiedziałam, czego się spodziewać. Nie czytałam opisu ani recenzji, a chęć jej przeczytania wynikała z sympatii do autorki. Czy to był strzał w dziesiątkę? Zobaczmy.
Miałam pewne trudności z wgryzieniem się w tę historię. O ile początek książki oraz narracja bardzo mi się spodobały, to nagłe wprowadzenie dzieciaków wytrąciło mnie z równowagi i...
"Studnia Heleny" to historia o młodości, buntowaniu się i dorastaniu. Przesłanie to "czynić dobro". Klimatu nadaje tajemniczy, mroczny las. Przyjemnie się czytało.
"Studnia Heleny" to historia o młodości, buntowaniu się i dorastaniu. Przesłanie to "czynić dobro". Klimatu nadaje tajemniczy, mroczny las. Przyjemnie się czytało.
"Studnia Heleny" to nie tylko opowieść o kobiecie o tym imieniu, ale przede wszystkim o wspólnocie jaka pojawia się w małych miejscowościach. W książce znajdziemy również tajemnice z przeszłości oraz te z chwili obecnej. Straszne wydarzenia sprzed trzydziestu lat nadal odbijają się echem wśród mieszkańców. Jednak młodość rządzi się swoimi prawami i łamie wszelkie zakazy. Nastoletni bohaterowie unikają tragedii o włos, ale zostawia ona na nich swoje piętno.
Początkowo sięgając po tę książkę oczekiwałam zupełnie innych wróżek niż finalnie otrzymałam 😅
Historia może nie wciągnęła mnie od pierwszych stron, ale zaintrygowała na tyle, żeby czytać dalej. Od połowy książki tak się wciągnęłam, że nie byłam w stanie jej odłożyć.
Czy "Studnia Heleny" jest warta polecenia? Jak najbardziej!
Wielowarstwowe problemy ukazane w tej historii mogą dotyczyć każdego. Nie tylko osób mieszkających na wsi. Dlatego uważam, że ta historia nadaje się dla każdego kto szuka w książkach zawiłych problemów i tajemnic.
"Studnia Heleny" to nie tylko opowieść o kobiecie o tym imieniu, ale przede wszystkim o wspólnocie jaka pojawia się w małych miejscowościach. W książce znajdziemy również tajemnice z przeszłości oraz te z chwili obecnej. Straszne wydarzenia sprzed trzydziestu lat nadal odbijają się echem wśród mieszkańców. Jednak młodość rządzi się swoimi prawami i łamie wszelkie zakazy....
Na skraju osady mieszka Helena, znana powszechnie jako Szalona. Kobieta nie opuszcza swojego domu, ale wierzy w magię oraz dobre wróżki, które wspierają ją w codziennym życiu. Mieszkańcy wioski pozwalają jej w tej wierze trwać – dla wspólnego dobra…
Tymczasem piątka nastolatków próbuje znaleźć sobie jakąś rozrywkę w codziennej rutynie, która wypełniona jest szkołą i ciągłymi sprzeczkami z rodzicami. Lona, Tony, Miśka, Dośka i Robert mają swoje sekrety, ale także śmiałe marzenia o lepszym życiu.
Gdy jednak za namową jednego z chłopaków przyjaciele wyruszają do dziwnego lasu, o którym krążą legendy, uruchamia się lawina zdarzeń, których konsekwencje na zawsze zmienią życie wielu osób…
Bardzo lubię książki osadzone w małych społecznościach, ponieważ często ukazują one bliską więź z przyrodą, która staje się osobnym bohaterem powieści. Nie inaczej jest w tym przypadku, gdyż las niedaleko wsi jest owiany aurą grozy – głównie z powodu legendy o królu węży, który zwodzi ludzi i doprowadza ich do szaleństwa. Nic więc dziwnego, że ten tajemniczy las odgrywa kluczową rolę w historii, będąc iskrą, która rozpala wyobraźnię nastoletnich bohaterów i napędza fabułę.
W „Studni Heleny” Beata Skrzypczak skupia się przede wszystkim na relacjach międzyludzkich, które zostały ukazane w naturalny sposób. Autorka dobrze napisała dialogi, zachowując sposoby wypowiadania się osób z poszczególnych grup wiekowych, dzięki czemu powieść czyta się płynnie i szybko. Na ten drugi aspekt z pewnością wpływa również długość rozdziałów, które są stosunkowo krótkie i skoncentrowane na jednym wątku lub postaci. I chociaż z początku trochę gubiłam się w tym, aby przypasować historię do konkretnego bohatera (przykładowo Miśka i Dośka zlały mi się w jedną całość!), to wraz z rozwojem akcji coraz lepiej wychodziło mi ich rozróżnianie.
Książka do ostatnich stron trzyma w napięciu, a zakończenie jest naprawdę mocne i pozostawia czytelnika z wieloma przemyśleniami. W tej powieści brakowało mi jednak tytułowej bohaterki, czyli Szalonej Heleny. Autorka poświęca jej zaledwie początek książki, a później wątek psychicznie chorej kobiety staje się bardzo rozmyty i pełen niedopowiedzeń. Może był to celowy zabieg ze strony Beaty Skrzypczak, ale mnie w każdym razie zabrakło rozwinięcia losów tytułowej bohaterki, która teoretycznie miała być najważniejsza w tej historii.
„Studnia Heleny” to także książka, która w interesujący sposób łączy różne gatunki literackie. Znajdziemy w niej zarówno elementy obyczajowe, jak i horror oraz komedię. Autorka dobrze wyważyła częstość ich występowania – nie było ich ani za dużo, ani za mało. Dodatkowo zabawne dialogi pomiędzy niektórymi postaciami skutecznie rozładowywały napięcie po rozdziałach poruszających trudniejsze tematy.
Myślę, że ta powieść spodoba się wielu czytelnikom. Zawiera ona ciekawych pod kątem psychologicznym bohaterów, ale także szkolne miłostki i rywalizacje, tematykę różnic międzypokoleniowych i sprawę rodem z kryminału. Jak już wspomniałam, w książce brakuje Heleny, ale poza tym nie mam powieści Skrzypczak niczego do zarzucenia.
Współpraca barterowa z Wydawnictwem Mięta.
Na skraju osady mieszka Helena, znana powszechnie jako Szalona. Kobieta nie opuszcza swojego domu, ale wierzy w magię oraz dobre wróżki, które wspierają ją w codziennym życiu. Mieszkańcy wioski pozwalają jej w tej wierze trwać – dla wspólnego dobra…
Tymczasem piątka nastolatków próbuje znaleźć sobie jakąś rozrywkę w codziennej rutynie, która wypełniona jest szkołą i...
"Studnia Heleny" to zupełnie coś innego niż pierwsza powieść autorki. To co dla mnie wysuwa się na pierwszy plan, a zarazem było mi żal tej dziewczyny, to postać Heleny. Życie jej nie rozpieszczało, a pewne ułomności kiedyś ktoś wykorzystał. Podobało mi się jak autorka wykreowała jej świat, jak pokazała, że są ludzie, którzy bezinteresownie potrafią pomóc. Ta niewinna pomoc daje samotnej kobiecie namiastkę magii, wiary we wróżki i spokojne życie w swoim małym świecie.
Muszę przyznać, że to ona dla mnie zdominowała całą historię i bardzo mi się to podobało.
Autorka stworzyła powieść nietuzinkową, która znajdzie zarówno swoich zwolenników jak i przeciwników.
Wszystko zależy z jakim nastawieniem sięgniemy po tę historię i jak bardzo damy się ponieść naszej wyobraźni.
"Studnia Heleny" to zupełnie coś innego niż pierwsza powieść autorki. To co dla mnie wysuwa się na pierwszy plan, a zarazem było mi żal tej dziewczyny, to postać Heleny. Życie jej nie rozpieszczało, a pewne ułomności kiedyś ktoś wykorzystał. Podobało mi się jak autorka wykreowała jej świat, jak pokazała, że są ludzie, którzy bezinteresownie potrafią pomóc. Ta niewinna pomoc...
To opowieść która kupuje mnie przede wszystkim klimatem, klimatem staropolskiej legendy. Czytając czułam się jakbym siedziała przy ognisku, a starszy członek rodziny opowiadał gawędę, która jest przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Pierwsze 100 stron to zdecydowanie powolny i sielki nastrój, mało się dzieje. Później robi się coraz mroczniej i akcja nabiera tempa. W połowie wiedziałam że coś jest nie tak, ale nie spodziewałam się że w tę stronę pójdzie historia. Dramat obyczajowy, który autorka napisała momentami powodował u mnie dreszcze i spore napięcie. Było mrocznie i wciągająco.
Książka jest dość krótka - 300 stron, a dostajemy całkiem sporo bohaterów. Początkowo trudno mi było zorientować się kto jest kim i jak te wszystkie postaci złącza się w tej historii. Ostatecznie się to stało, ale mam wrażenie że zostało napisane bardzo szybko i pośpiesznie.
Było wiele barwnych i ciekawych relacji jak np. ta dziadka Antoniego i Samuela. Jednak mam poczucie że zostały one opisane powierzchownie i autorka mogła bardziej się w nie wgłębić. Ilość bohaterów po prostu na to nie pozwoliła, przez co trudno było mi się z nimi zżyć.
"Studnia Heleny" pokazuje piękna wartość wspolnoty i umiejętność zjednoczenia się ludzi.
Ja spędziłam z tą książką przyjemny czas, szkoda tylko że tak krótko.
Jeśli masz ochotę na klimatyczną, momentami niepokojącą opowieść polecam!
Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem mięta. Dziękuję za książkę
"STUDNIA HELENY" - BEATA SKRZYPCZAK
To opowieść która kupuje mnie przede wszystkim klimatem, klimatem staropolskiej legendy. Czytając czułam się jakbym siedziała przy ognisku, a starszy członek rodziny opowiadał gawędę, która jest przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Pierwsze 100 stron to zdecydowanie powolny i sielki nastrój, mało się dzieje. Później robi się coraz...
Helena to mieszkanka małej miejscowości. Znana ze swojej ułomności oraz krążących o niej legendach.
Brak przystosowania do środowiska skutkuje traumą ale równocześnie otwiera sąsiadów na wyjątkową i bezinteresowną pomoc.
Na tym samym terenie mieszka grupa młodzieży. Chłopaki i dziewczyny. Każdy inny, każdy specyficzny na swój sposób. Znają się od małego a obecnie próbują wkraczać na nieznane tereny dorosłości.
Czy przynależność do grupy jest silniejsza niż rozsądek ?
Czy przyjaźń może przeistoczyć się w miłość ?
Czy dojrzewanie to zawsze niepewność i strach ?
Przepiękna opowieść, która już od pierwszych stron przykuwa uwagę czytelnika swoją wyjątkowością i nieszablonowością. Smutek miesza się z niezrozumieniem. Żal z nadzieją w ludzkie dobro.
Mamy ułudę życia i magiczne fantazje.
Dawne czasy choć nielogicznie ściśle mieszają się z teraźniejszością. Nastolatkowie poszukują sensu życia i drogi jaką można by przebyć aby odnaleźć szczęście.
Tragizm sytuacji pokazuje jak zabawa i żart może przerodzić się w ogromne nieszczęście. Poszczególni bohaterowie przybliżają nam jednostki pełne buntu, poczucia niezrozumienia i przepełnienia aspiracjami innych.
Fabuła choć bez krwawych wątkach sunie. Dostrzegamy przeobrażenia oraz swoiste przeistoczenia. Tego co w umysłach i tego co w sercach.
Piękna, poruszająca. Zostaje z nami na długo po lekturze. Gratuluję Beata Skrzypczak pomysłu i świetnego wykonania.
„Studnia Heleny” Beata Skrzypczak
Helena to mieszkanka małej miejscowości. Znana ze swojej ułomności oraz krążących o niej legendach.
Brak przystosowania do środowiska skutkuje traumą ale równocześnie otwiera sąsiadów na wyjątkową i bezinteresowną pomoc.
Na tym samym terenie mieszka grupa młodzieży. Chłopaki i dziewczyny. Każdy inny, każdy specyficzny na swój sposób....
Kiedy sięgnęłam po Studnię Heleny, właściwie nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Nie czytałam opisu, nie miałam żadnych oczekiwań po prostu poczułam, że chcę ją przeczytać. I to chyba było najlepsze podejście, bo historia, którą dostałam, okazała się zupełnie inna, niż mogłabym przewidzieć.
O czym właściwie jest ta książka? To opowieść o miejscu, w którym każdy prowadzi swoje własne życie, a jednak wszyscy są ze sobą w pewien sposób połączeni. To wiele historii, wielu bohaterów i wiele opowieści splecionych w jedną całość. Ten motyw „wielu żyć” okazał się dla mnie najbardziej wciągający nigdy nie miałam pewności, dokąd to wszystko zmierza.
W fabule znajdziecie też odrobinę magii, nutę tajemnicy i zakończenie, które naprawdę robi wrażenie. Mam poczucie, że Studnia Heleny to książka dobrze przemyślana, zbudowana konsekwentnie i z pomysłem. Czy mi się podobała? Tak choć nie trafi na listę moich absolutnych ulubieńców, to zdecydowanie uważam ją za wartą przeczytania.
Jednocześnie myślę, że nie jest to pozycja dla każdego. Narracja jest prowadzona w dość specyficzny, momentami powolny sposób, co może zniechęcić niektórych czytelników. Sama w trakcie robiłam przerwy, bo chwilami czułam, że potrzebuję odskoczni. Ale to nie zmienia faktu, że całość zostawia po sobie bardzo dobre wrażenie i warto dać jej szansę.
To, co dodatkowo doceniam, to atmosfera trochę niepokojąca, momentami wręcz baśniowa, a przy tym podszyta magią i tajemnicą. Dzięki temu nawet wtedy, gdy narracja zwalnia, czułam, że klimat sam w sobie mnie przyciągał i sprawiał, że chciałam wracać do lektury. To nie jest historia, którą pochłania się jednym tchem, ale taka, która zostaje z czytelnikiem na dłużej i pozwala docenić detale.
Studnia Heleny to książka, która najlepiej sprawdzi się u osób, które lubią powolne opowieści, gęsty klimat i stopniowe odkrywanie tajemnicy. Ja zdecydowanie polecam spróbować.
Kiedy sięgnęłam po Studnię Heleny, właściwie nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Nie czytałam opisu, nie miałam żadnych oczekiwań po prostu poczułam, że chcę ją przeczytać. I to chyba było najlepsze podejście, bo historia, którą dostałam, okazała się zupełnie inna, niż mogłabym przewidzieć.
O czym właściwie jest ta książka? To opowieść o miejscu, w którym każdy...
„Prawdziwe potwory to ci, którzy siedzą przy waszym stole i nazywają się waszymi przyjaciółmi, póki nie przyjdzie czas na zdradę.”
Jak dobrze to znam z życia…
Ale do rzeczy. Książkę „Studnia Heleny” przywiozłam z imienną dedykacją z Książkonaliów 2025. To też pierwszy raz kiedy spotkałam Beatę na żywo, po tak długim czasie obserwowania jej profilu Opowiem Ci.
Zaczęłam czytać w pociągu powrotnym do Warszawy i dokończyłam ostatnich kilka rozdziałów już w pokoju, czyli w sumie książkę przeczytałam w 3 godziny.
Piszę na świeżo i pisze mi się tą recenzję ciężko, ponieważ brakuje mi słów.
Po opisie z tyłu książki liczyłam, że główny wątek obyczajowy będzie się przeplatał z wątkiem fantastycznym. Przeliczyłam się, jednak trzymało mnie to w napięciu na oczekiwanie co dalej, czy owy Złoczyn w końcu się pojawi. Kiedy dotarłam do końca książki, cała poryczana, Złoczyn był już najmniej istotny dla mnie w tym momencie.
Powieść jest napisana bardzo lekkim piórem, mimo, że dotyka bardzo trudnego tematu przemocy w rodzinie, która jest dla mieszkańców wioski tematem tabu. Powoli dowiadujemy się, że każdy z młodych bohaterów w jakiś sposób styka się z traumą w domu, która to się przekłada na jego zachowanie w grupie rówieśniczej. Przez książkę przewija się też temat krzywdzenia kobiet i tego jak wieś potrafi być zaściankowa i mieć zamknięte usta. Na szczęście tabu, które ich jednoczy w nieszczęściu, choć nie powinno, okazuje się przysłużyć sprawie, kiedy czwórka głównych bohaterów, co uwierzyła naiwnie w nadprzyrodzone istoty w ich lesie na równi ze mną, ginie bez śladu. Bowiem mieszkańcy wsi okazują się skuteczniejsi niż policja i służby ratownicze.
Spodobał mi się opis tych wydarzeń, bardzo skojarzył mi się z literaturą zagraniczną dla młodych dziewczyn, którą kiedyś czytałam. Przypomniał mi się mój sentyment do Meg Cabot.
Duży plus za humorystyczny wątek, który sprawiał, że nie wszystko było tak ciężkie, czyli Ksiądz i Pastor. Razem ze sklepem Jagny poczułam się jak w Ranczu Wilkowyje, więc swojsko, bezpiecznie i moje serduszko szybciej zabiło do tych postaci.
Moją sympatię od razu zdobyła Lona, cudowna dziewczyna. Bardzo jej kibicowałam z Tonym. Za to Miśka, od pierwszego zdania w którym wystąpiła, stała się przeze mnie nielubiana. Mimo tego, że później fabuła ujawnia jej kompleksy i motywacje jej zachowania wyniesione z domu, rozumiejąc te powody, i tak nie otworzyłam na nią swojego serca.
W Miśce odnalazłam kilka dawnych koleżanek, których zachowanie odcisnęło na mojej młodzieńczej psychice brzydkie blizny… Oprócz samej Lony pokochałam również jej rodzinę.
A Samuel i Antoni? I Helena? Nikt mi tak nie rozbił serca od czasu czytania Amicisa…
Bo na szczęście jest miłość silniejsza niż śmierć…
Beato - dziękuję!
„Prawdziwe potwory to ci, którzy siedzą przy waszym stole i nazywają się waszymi przyjaciółmi, póki nie przyjdzie czas na zdradę.”
Jak dobrze to znam z życia…
Ale do rzeczy. Książkę „Studnia Heleny” przywiozłam z imienną dedykacją z Książkonaliów 2025. To też pierwszy raz kiedy spotkałam Beatę na żywo, po tak długim czasie obserwowania jej profilu Opowiem Ci.
Zaczęłam...
"Studnia Heleny" to pierwsza książka autorstwa Beaty Skrzypczak jaką miałam okazję przeczytać. Autorkę mam okazję oglądać przez jej profil na Instagramie, który bardzo lubię. Podoba mi się to co robi, jak działa, jak promuje książki, jak o nich opowiada i jak pomaga innym dlatego chętnie sięgnęłam po książkę.
"Nie las jest mroczny, lecz nasze serca."
Lubicie historie trochę rzeczywiste a trochę baśniowe? Jeśli tak, to taka jest właśnie "Studnia Heleny". Znajdziecie w niej dużo teraźniejszych problemów, ale też trochę "magii", bo jak inaczej nazwać wiarę we wróżki? W nie właśnie wierzy Helenka, kobieta, wokół której narosły już legendy. Po swoich przejściach, zaszyła się w lesie, żyje bez kontaktu z ludźmi, wychodzi dopiero nocą by pomagać cierpiącym zwierzętom. W ten sposób odwdzięcza się wróżkom, które zostawiają jej codziennie zakupy. Jednak historia wróżek jest zupełnie inna, jednak musicie poznać ją sami.
W tej samej wsi żyją Lony, Tony, Miśka, Dośka i Robert ze swoimi rodzinami. Są to dzieciaki, które nie są do końca doceniane przez innych. Próbują zrobić coś ze swoim życiem, jednak nie zawsze to coś jest prawidłowe. Nie mają nikogo kto by ich odpowiednio pokierował. Pewnego dnia postanawiają nocą wybrać się do owianego legendami lasu, znaleźć tory i sprawdzić dokąd prowadzą. Ta decyzja będzie niosła konsekwencje dla nich i dla innych - zmieni ich życie.
Podobała mi się książka autorki, ale dopiero od połowy, bo musiałam się w nią wgryźć, dopiero wtedy zrozumiałam to co chciała przekazać. Fabuła nie jest nudna, jest ciekawa, bo sprawia, że czytelnik chętnie wraca do książki, jednak na początku dla mnie była niezrozumiała. Myślałam, że to będzie historia, która skupi się bardzo tylko na tytułowej bohaterce, a odwrotnie skupiła się na młodzieży, a Helenka jest jak dla mnie dodatkiem. Bardzo podobało mi się pokazanie relacji między Samuelem a Antonim, między wnukiem a przyszywanym dziadkiem. Fajnie też są pokazane emocje, rozterki czwórki młodych ludzi. Jednak zdecydowanie za mało było tu elementów baśniowych.
Ostatecznie książka mi się podobała i polecam przeczytać żeby samemu wyrobić sobie o niej zdanie.
"Studnia Heleny" to pierwsza książka autorstwa Beaty Skrzypczak jaką miałam okazję przeczytać. Autorkę mam okazję oglądać przez jej profil na Instagramie, który bardzo lubię. Podoba mi się to co robi, jak działa, jak promuje książki, jak o nich opowiada i jak pomaga innym dlatego chętnie sięgnęłam po książkę.
Okładka tej książki przyciągnęła mnie, więc kiedy zaczęłam czytać byłam bardzo zaskoczona tą historią. Pani Beata Skrzypczak widać, że lubi zaskakiwać czytelnika, bo jej kolejna książka zrobiłam na mnie ogromne wrażenie i bardzo mi się podobała.
Autorka przenosi nas do świata, gdzie czas płynie inaczej, gdzie jest harmonia i spokój. Akcja książki rozgrywa się na wsi. Miejsce jest bardzo wyjątkowe, pełne tajemnic, które chwytają za serce. Ta mała wieś kryje w sobie niezwykła historię, która warto odkryć.
Z początku poznajemy losy młodej dziewczyny Heleny, która jest bardzo samotna i zagubiona. Z czasem ta dziewczyna stała się legendą i postrachem dla dzieci.
Jest też tu historia piątki przyjaciół, którzy spędzają ze sobą czas oraz przeżywają swoje nastoletnie problemy. Pierwsze zauroczenia i przyjaźnie oraz tajemnicza wyprawa do lasu, która daje im lekcję na całe życie.
Książka jest wielowątkowa co sprawia, że poznajemy historię z różnej perspektywy.
„Studnia Heleny” to opowieść o przyjaźni nastolatków, pierwszej miłości, o rzeczach, których na wsi nie mówi się głośno, a jednak każdy wie. Społeczeństwo na wsi ma zupełnie inną mentalność. Tu ludzie wiedzą wszystko o każdym, ale nie zawsze przyjdą z pomocą, bo nie chcą się wtrącać.
Nie sądziłam, że ta książka aż tak mnie wciągnie. Na początku trochę mi się dłużyła, ale potem kiedy akcja nabrała tempa przeżywałam wszystko razem z bohaterami. Ta historia porusza i daje do myślenia.
Bardzo Wam polecam tę książkę sądzę, że będziecie zaskoczeni co tu dostaniecie.
Okładka tej książki przyciągnęła mnie, więc kiedy zaczęłam czytać byłam bardzo zaskoczona tą historią. Pani Beata Skrzypczak widać, że lubi zaskakiwać czytelnika, bo jej kolejna książka zrobiłam na mnie ogromne wrażenie i bardzo mi się podobała.
Autorka przenosi nas do świata, gdzie czas płynie inaczej, gdzie jest harmonia i spokój. Akcja książki rozgrywa się na wsi....
„Studnia Heleny” to powieść, która pokazuje czytelnikowi jak wygląda życie w wiejskiej osadzie, jaka jest codzienność jej mieszkańców. Akcja powieści rozgrywa się współcześnie lecz na jej bohaterów mają wpływ wydarzenia sprzed wielu lat. Wszyscy żyją tu raczej spokojniej niż w mieście, w swoim rytmie, każdy zna swojego sąsiada. Nikt nie jest tam anonimowy. Autorka ukazuje nam wspierającą się społeczność, chętną do pomocy. W powieści poruszane są ważne tematy, takie jak: przemoc, strach, samotność, potrzeba więzi i przynależności do wspólnoty, niepełnosprawność, relacje rodzinne, miłość, przyjaźń, poświęcenie, skrywane tajemnice.
Taki szeroki wachlarz tematów sprawia, że ta książka pobudza wiele emocji, skłania do refleksji, wzrusza.
Ta historia jest wielowątkowa i wielowymiarowa ale mimo to pozostaje spójna i płynna.
Tytułowa Helena jest postacią, którą otacza aura magii i tajemnicy. To starsza kobieta mieszkająca na skraju miejscowości, nie całkowicie zdrowa na umyśle, która wierzy, że opiekują się nią wróżki i nie ma pojęcia, że za całe dobro, którego doświadcza odpowiadają jej sąsiedzi. A oni pozwalają jej trwać w tym świecie wróżek, czarów i magii.
Jednak to spokojne życie osady zostaje zburzone gdy grupka młodych przyjaciół, postanawia wyruszyć na wyprawę do lasu owianego złą sławą, w którym według legend przebywa Złoczyn. Jest on królem węży, który omamia zagubionych podróżnych. Ten buntowniczy wypad młodzieży przyniesie nieoczekiwane konsekwencje dla wielu osób. Nie będę Wam jednak tutaj nic więcej opisywać. Aby dowiedzieć się co się wydarzy, odsyłam Was do lektury tej książki.
Tę historię czyta się płynnie, tak jakby była to legenda przekazywana przez babcię lub kogoś starszego przy wieczornym rodzinnym spotkaniu. Elementy baśniowe świetnie łączą się z dramatem obyczajowym, co pozwala mocniej zanurzyć w tej powieści.
Naprawdę warto ją przeczytać!
„Studnia Heleny” to powieść, która pokazuje czytelnikowi jak wygląda życie w wiejskiej osadzie, jaka jest codzienność jej mieszkańców. Akcja powieści rozgrywa się współcześnie lecz na jej bohaterów mają wpływ wydarzenia sprzed wielu lat. Wszyscy żyją tu raczej spokojniej niż w mieście, w swoim rytmie, każdy zna swojego sąsiada. Nikt nie jest tam anonimowy. Autorka ukazuje...
Powieść opowiedziana jest z perspektywy starszej kobiety, której tożsamości długo nie poznajemy. Snując wspomnienia, dzieli się swoimi mądrościami, nie stroniąc od dosadnych słów. Dopiero finał wyjaśnia, skąd zna tak wiele szczegółów dawnych wydarzeń w pewnej małej wiosce.
Na uboczu społeczności mieszka tytułowa Helena; kobieta, która cudem przeżyła pęknięcie serca, wiedzie samotne życie, rzekomo wspierana przez wróżki. Główny wątek dotyczy jednak piątki przyjaciół: Lony, Tony’ego, Miśki, Roberta i Dośki. To ich nocna wyprawa do lasu staje się punktem zwrotnym, który odmienia losy całej społeczności.
Sporym atutów książki jest jej konstrukcja; rozdziały z refleksjami narratorki przeplatają się z historią młodych bohaterów, nadając całości głębi i uniwersalnego charakteru. Pierwsza część powieści ma spokojny, wręcz nostalgiczny rytm, poznajemy codzienność nastolatków, ich konflikty i zmagania. Niektóre dialogi młodzieży mogą wydawać się nieco sztuczne, ale ogólny obraz relacji pozostaje wiarygodny.
Ciekawym, choć nieco zbyt szybko poprowadzonym wątkiem jest relacja dziadka Antoniego i jego „wnuka” Samuela. Od wrogości do bliskości przechodzą trochę zbyt gładko, choć ich więź świeżo ukazuje międzypokoleniową relację.
Od chwili zagubienia się grupki przyjaciół w mrocznym lesie akcja nabiera tempa. Szczególne wrażenie zrobiła na mnie siła i jedność rodziny Lony. Żałuję jedynie, że pozostali nastolatkowie nie doczekali się głębszego rozwinięcia, bo wiele wątków miało duży potencjał. Na uznanie zasługuje także barwna postać sklepikarki i jej przyjaźń z duchownymi, a także zakończenie, które zgrabnie spina wszystkie losy bohaterów.
"Studnia Heleny" to powieść, która wymyka się prostym klasyfikacjom; jednocześnie nostalgiczna i pełna napięcia, z elementami tajemnicy. Niesie ze sobą wiele mądrości i refleksji, a więc każdy czytelnik znajdzie w niej coś dla siebie.
Powieść opowiedziana jest z perspektywy starszej kobiety, której tożsamości długo nie poznajemy. Snując wspomnienia, dzieli się swoimi mądrościami, nie stroniąc od dosadnych słów. Dopiero finał wyjaśnia, skąd zna tak wiele szczegółów dawnych wydarzeń w pewnej małej wiosce.
Na uboczu społeczności mieszka tytułowa Helena; kobieta, która cudem przeżyła pęknięcie serca,...
„Studnia Heleny” to druga powieść Beaty Skrzypczak.
Po zachwycającym mnie „El Roi” i wiedzy, że kolejne książki mają być gatunkowo inne nie miałam wygórowanych oczekiwań. To w końcu nie kolejna część i nawet nie ten sam gatunek. Mogę więc stwierdzić, że Beata debiutowała w jakiś sposób drugi raz.
Do przeczytania książki w tym przypadku zachęcił mnie opis, zwiastujący szczyptę magii, ale i elementy grozy.
Całkowicie pominęłam fakt, że sam opis zdradza dość dużo.
Objętościowo nie jest to gruba książka, jednak nawet na niespełna 300 stronicach dostajemy dużo wszystkiego.
Tajemniczy narrator snujący pokoleniową historię i nakreślający wydarzenia w sposób piękny lirycznie. Do pewnego momentu właśnie to snucie historii pchało mnie do czytania dalej, choć samo zagłębienie w opowieść nie wzbudziło we mnie zbyt wielu emocji. Przynajmniej na początku. Historia Heleny jest dramatem jednostki, a próba wplecenia w to magii i dobrych wróżek trochę osładza nam to co spotkało tą kobietę. Pokazuje jak mała społeczność wiejska jest gotowa zjednoczyć się by przez małe rzeczy dać z siebie coś dobrego. I jest to naprawdę pokrzepiające w tej historii. Oprócz tego wątku - bo Helena nie jest tu typową główną bohaterką - poznajemy grupkę dzieciaków i śledzimy ich relacje, zabawy, rozrabianie i jak to bywa wśród dzieciaków w wieku nastoletnim również głupie pomysły. I właśnie do momentu wejścia do lasu z „opisu” po prostu tylko czytałam tę książkę. Emocje pojawiły się u mnie po ponad połowie historii i jak dla mnie to trochę późno, jednak jak już doszło do ich eskalacji nie byłam w stanie książki odłożyć.
Przeplatanie tej historii w jednej linii czasowej ale z dwóch różnych perspektyw również zaczęło mocniej pobudzać wyobraźnię i jestem za to wdzięczna. Za wzruszający koniec również.
Długie rozkręcanie się historii nie jest dla mnie, ale już wybuch różnych emocji potrafi zamazać trochę to, że na nie czekałam i zastanawiałam się czy w ogóle je dostanę.
Podsumowując „Studnia Heleny” będzie miała swoich fanów i czytelników, ja również się do niej przekonałam bo ma to coś choć do końca nie umiem tego jeszcze określić.
Podziwiam Beatę za to jak pięknie operuje słowem i wrażliwość z jaką tworzy historie, jednak dla mnie w topce pozostanie „El Roi”.
„Studnia Heleny” to druga powieść Beaty Skrzypczak.
Po zachwycającym mnie „El Roi” i wiedzy, że kolejne książki mają być gatunkowo inne nie miałam wygórowanych oczekiwań. To w końcu nie kolejna część i nawet nie ten sam gatunek. Mogę więc stwierdzić, że Beata debiutowała w jakiś sposób drugi raz.
Do przeczytania książki w tym przypadku zachęcił mnie opis, zwiastujący...
Cóż to była za lektura 😍 Ciepło na sercu, poruszenie, smutek, łzy wzruszenia 🥹
„Studnia Heleny” to historia o relacjach, o ludziach i ich problemach. To historia o życia małej wioski, panujących tam zasadach i legendach.
Chwyciła mnie za serce, poruszyła i wzruszyła. Czułam złość, czułam spokój, czułam szczęście i ciepło na sercu. Totalny rollercoaster.
No i sposób w jaki została napisana 🥹 Autorka przeszła chyba samą siebie 🤩 Zakochałam się w tej formie, w tych fragmentach, które są opowieścią. Jestem zachwycona i ja chcę więcej takich książek jak ta ❤️
Egzemplarz do naszej biblioteki zakupiony, czuję że czytelnicy będą w niej zakochani 🤩
Cóż to była za lektura 😍 Ciepło na sercu, poruszenie, smutek, łzy wzruszenia 🥹
„Studnia Heleny” to historia o relacjach, o ludziach i ich problemach. To historia o życia małej wioski, panujących tam zasadach i legendach.
Chwyciła mnie za serce, poruszyła i wzruszyła. Czułam złość, czułam spokój, czułam szczęście i ciepło na sercu. Totalny rollercoaster.
Helenka jest dziewczyną z lekką niepełnosprawnością intelektualną - a na domiar złego została skrzywdzona i porzucona. Na jej drodze stają jednak dobrzy ludzie, którzy przez wiele lat będą dbali, aby Helence niczego nie zabrakło i pozwalają jej wierzyć w dobre wróżki.
✨
Lata później Helenka nadal jest obecna w wiejskiej społeczności, choć trzyma się na uboczu i nie pokazuje się ludziom. A losy mieszkańców wsi toczą się własnym torem, wydawałoby się że bez związku ze staruszką, o której krążą już legendy.
Czyje losy śledzimy w książce? Grupy nastolatków rozterkami sercowymi i problemami rodzinnymi. Chłopca, który nie potrafi dogadać się z dziadkiem. I dorosłych, którzy często są równie zagubieni, co ich dzieci. Tutaj wszystkie historie łączą się ze sobą w różnych, często niespodziewanych momentach. Stare tajemnice wychodzą na światło dzienne, a pochopnie podjęte decyzje mają daleko idące konsekwencje.
✨
To historia, która toczy się równym tempem, bez nagłych zwrotów akcji czy fajerwerków, za to ciężka od emocji i, chwilami, napięcia.
Autorka pięknie posługuje się słowem, przez książkę wręcz się płynie. Postaci są wyraziste i realistyczne, nawet jeśli do którejś z nich nie czuje się sympatii, to i tak czyta się z zaangażowaniem i chce dowiedzieć, co wydarzy się dalej. Fabularnie "Studnia Heleny" jest jak kłębowisko włóczki: wszystko poplątane i na samym początku nie wiadomo, który supełek zaciśnie się, a który się rozplącze, kiedy pociągniemy za wystający sznureczek.
To jest książka, która mocno potargała mnie emocjonalnie z różnych względów, a mimo że porusza trudne tematy i nie wszystko układa się po myśli bohaterów i nie każdy dostaje happy end, to jednak całość zamknięta jest w bardzo satysfakcjonujący sposób.
Nawet jeśli dramaty obyczajowe to nie jest wasz pierwszy wybór - polecam spróbować. :)
[ Współpraca barterowa z Wydawnictwem Mięta @wydawnictwo_mieta ]
Helenka jest dziewczyną z lekką niepełnosprawnością intelektualną - a na domiar złego została skrzywdzona i porzucona. Na jej drodze stają jednak dobrzy ludzie, którzy przez wiele lat będą dbali, aby Helence niczego nie zabrakło i pozwalają jej wierzyć w dobre wróżki.
✨
Lata później Helenka nadal jest obecna w wiejskiej społeczności, choć trzyma się na uboczu i nie pokazuje...
#współpracareklamowa z Wydawnictwo Mięta
„Studnia Heleny” Beata Skrzypczak
W zeszłym roku zupełnie przypadkiem trafiłam na „El Roi” Beaty Skrzypczak i od razu przepadłam — już wtedy czułam, że jej historie mają w sobie coś wyjątkowego. Po lekturze „Studni Heleny” tylko się w tym utwierdziłam.
Na skraju niewielkiej wioski, tuż przy lesie, mieszka Helenka — starsza kobieta z niepełnosprawnością intelektualną, która wierzy, że czuwają nad nią wróżki. W rzeczywistości „dobre dusze” to mieszkańcy wsi: każdego dnia przynoszą jej jedzenie i drobne podarunki, zostawiając je przy studni, by mogła je później znaleźć. Wierzą bowiem, że dopóki Helenka żyje, ich wioska pozostaje bezpieczna. W tej samej miejscowości dorasta też czwórka przyjaciół — zbuntowanych nastolatków, którzy w monotonne dni szukają choć odrobiny emocji. Pewnej nocy decydują się zapuścić w głąb lasu, tam, gdzie dorośli stanowczo zabraniają chodzić. O tych terenach od dawna krążą niepokojące legendy. Czy ich decyzja zakłóci spokój wioski?
Klimat tej powieści jest niezwykły. Losy Helenki nadają całej historii aurę legendy, która nieustannie splata się z najzwyklejszą codziennością. Czytelnik do końca nie ma pewności, czy to, co spotyka młodych bohaterów, należy jeszcze do świata realnego. Sama wioska z jednej strony wydaje się zupełnie zwyczajna, z drugiej – otulona jest tajemnicą, jakby każdy dorosły mieszkaniec wiedział coś, o czym się nie mówi. To właśnie buduje wyjątkowość tej opowieści.
W „Studni Heleny” dobro ściera się ze złem. To drugie przenika różne przestrzenie – w historii szalonej Helenki, w przemocowych domach, w trudnych relacjach rodzinnych, w opowieściach z przeszłości. A jednak to dobro ostatecznie dochodzi do głosu: w sile wspólnoty, w ludzkiej empatii, w życiowej mądrości, w relacji dziadka z wnukiem, w przyjaźni Lony i Filipa, a przede wszystkim – w samej Helenie.
Ta opowieść przypomina, że nic nie dzieje się bez powodu. Z jednej strony lekkomyślna decyzja nastolatków pociąga za sobą bolesne konsekwencje. Z drugiej – właśnie te trudne, tragiczne wydarzenia pozwalają komuś odzyskać coś, co przez całe dorosłe życie było źródłem bólu. Jedni będą musieli zmierzyć się z łzami, innym zostanie dana chwila prawdziwego szczęścia. A młodzi bohaterowie? Być może właśnie przechodzą jedną z najważniejszych lekcji w życiu – uczą się prawdy o sobie i odkrywają, jak kruche, a jednocześnie jak trwałe potrafią być ludzkie relacje.
Niezwykle intrygującym elementem tej książki jest narracja prowadzona przez starszą kobietę. Do ostatnich stron nie wiadomo, kim tak naprawdę jest. Owszem, pojawiają się pewne przypuszczenia, jednak – przynajmniej w moim przypadku – okazały się mylne. Z jej słów płynie wiele życiowej mądrości; miałam wrażenie, jakbym uczestniczyła w gawędziarskim, międzypokoleniowym spotkaniu, podczas którego najstarsza z rodu przemawia, a pozostali słuchają w skupieniu i ciszy.
Autorka bardzo wiarygodnie oddaje ducha wiejskiej społeczności – nieco zamkniętej, silnie zakorzenionej w tradycji, gdzie wciąż istotną rolę odgrywa religia, szacunek wobec natury i wiara w zabobony. To świat, w którym wszyscy się znają i wiele o sobie wiedzą, a jednocześnie potrafią się zjednoczyć, gdy pojawia się sprawa naprawdę ważna.
„Studnia Heleny” Beaty Skrzypczak to poruszająca, emocjonalna historia, w której realizm codzienności splata się z subtelną magią – obecną w ludowych wierzeniach, zachowaniach mieszkańców, symbolice i naturze. A jednak to właśnie człowiek okazuje się źródłem tej niezwykłości. To opowieść o relacjach międzyludzkich, sile wspólnoty i dobru, które potrafi zwyciężyć to, co mroczne. Jednocześnie jest to historia o przemijaniu, dorastaniu i poszukiwaniu własnej tożsamości. W tle wybrzmiewa także spotkanie międzypokoleniowe, z którego płynie cenna lekcja życiowej mądrości.
Gorąco zachęcam Was do zapoznania się z twórczością Beaty Skrzypczak, gwarantuję, że każda z jej powieści będzie emocjonalnym, wyjątkowym spotkaniem z dobrą literaturą. Moja ocena: 10/10.
#współpracareklamowa z Wydawnictwo Mięta
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Studnia Heleny” Beata Skrzypczak
W zeszłym roku zupełnie przypadkiem trafiłam na „El Roi” Beaty Skrzypczak i od razu przepadłam — już wtedy czułam, że jej historie mają w sobie coś wyjątkowego. Po lekturze „Studni Heleny” tylko się w tym utwierdziłam.
Na skraju niewielkiej wioski, tuż przy lesie, mieszka Helenka — starsza...
„Studnia Heleny” to powieść pełna tajemnic, emocji i napięcia, która łączy życie samotnej,niepełnosprawnej intelektualnie i wierzącej w magię kobiety, z dramatyczną przygodą grupy młodych ludzi. Helena żyje na skraju wsi, otoczona legendami, a jej codzienność i wiara w wróżki wpływają na życie całej społeczności. Wątek kobiety w dalszej części książki nie jest aż tak rozbudowany, jak można by oczekiwać.
Równolegle obserwujemy losy Lony, Tony’ego, Miśki, Dośki i Roberta, którzy łamią zakaz i wyruszają do lasu pełnego niebezpieczeństw i tajemnic. To wprowadza do powieści silne napięcie i poczucie niepewności, które przyciąga. Szkoda tylko,że dzieje się to dopiero pod koniec książki. Akcja wtedy nabiera szybkiego tempa i emanuje silnymi emocjami, które zakręciły łezki w oku.
Autorka wplata momenty refleksyjnego monologu narratorki, które choć pięknie napisane, czasem przerywają rytm akcji i sprawiają, że trudno skupić się na bieżących wydarzeniach.
Bardzo ciekawy był wątek Samuela z przybranym dziadkiem Antonim. Historia dwóch ludzi z różnych światów, którzy muszą odnaleźć wspólny język.Powieść porusza też temat różnic pokoleniowych i wspólnej pasji, a także opowiada o przyjaźni, samotności, odwadze, ciekawości i konsekwencjach wyborów.
Chociaż zabrakło mi wniej “Szalonej Heleny”, warto pokłonić się nad tą książką. To historia, która wzrusza, wciąga i zostaje w pamięci.
„Studnia Heleny” to powieść pełna tajemnic, emocji i napięcia, która łączy życie samotnej,niepełnosprawnej intelektualnie i wierzącej w magię kobiety, z dramatyczną przygodą grupy młodych ludzi. Helena żyje na skraju wsi, otoczona legendami, a jej codzienność i wiara w wróżki wpływają na życie całej społeczności. Wątek kobiety w dalszej części książki nie jest aż tak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKurczę, książka ładna, przyjemnie się czyta. Jest przy niej jakoś tak ciepło i dobrze robi się na serduszku.
Ale przy czym wszystkim jednak trochę mi czegoś brakowało i fabuła nie wciągnęła mnie tak, jak oczekiwałbym.
Kurczę, książka ładna, przyjemnie się czyta. Jest przy niej jakoś tak ciepło i dobrze robi się na serduszku.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle przy czym wszystkim jednak trochę mi czegoś brakowało i fabuła nie wciągnęła mnie tak, jak oczekiwałbym.
To powieść o dojrzewaniu młodych ludzi, których nierozsądne decyzje mogą kosztować życie. To także historia o tych, którzy są odrzucani. I o sile społeczności, wspólnoty, która potrafi tych najsłabszych chronić.
Mnie jednak poruszała ta część książki, którą wydawca nazywa "pulsującą, cichą, poruszającą relacją między dziadkiem a wnukiem". Bardzo trafny opis. Wielokrotnie, gdy ta dwójka pojawiała się na kartach powieści, ogarniało mnie wzruszenie.
Po przeczytaniu "Studni Heleny" mam poczucie, że nie do końca byłam jej grupą docelową. Nie odnalazłam się w historii młodych przyjaciół. I żałowałam, że główną osią fabularną nie jest dziadek Antoni i wnuk Samuel. Nie żałuję jednak, że po nią sięgnęłam. Beata Skrzypczak ma łatwość w snuciu opowieści i tę również dobrze mi się czytało.
To powieść o dojrzewaniu młodych ludzi, których nierozsądne decyzje mogą kosztować życie. To także historia o tych, którzy są odrzucani. I o sile społeczności, wspólnoty, która potrafi tych najsłabszych chronić.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMnie jednak poruszała ta część książki, którą wydawca nazywa "pulsującą, cichą, poruszającą relacją między dziadkiem a wnukiem". Bardzo trafny opis. Wielokrotnie,...
Trochę nie w moim guście, ale taka mocna 6.
Trochę nie w moim guście, ale taka mocna 6.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdkąd prowadzę profil książkowy na instagramie to obserwowałam autorkę. Gdy zauważyłam zapowiedź tej książki wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Trochę mi się zeszło z zakupem tej książki, jednak udało mi się ją dorwać wraz z autografem autorki na targach książek w Rzeszowie. Jest to moje pierwsze spotkanie z książką tej autorką, już od pierwszej strony zachwyciła mnie swojątajemniczością i nostalgią. Historia nie jest z gatunku, z którego najczęściej sięgamjednak śmiało mogę powiedzieć, że książka przypadła mi do gustu. Autorka wświetny sposób wykreowała całą fabułę oraz bohaterów- Helenka niby bezbronnajednak jest mocną, silną postacią i bardzo ją polubiłam. Pozostali bohaterowiesą również dobrze wykreowani, można sobie o nich wyrobić zdanie, dialogi międzypostaciami są neutralne, poprowadzone tak jak w prawdziwym życiu. Drugim moimulubionym bohaterem był zdecydowanie dziadek Antonim, a jego sceny z przybranymwnukiem są po prostu świetne. W książce jest wiele symboliki i tajemniczości –las, który nie jest zwykłym miejscem przed którym ostrzegają starsze osoby.Młodzież jak to zwykle nie słucha, uważają, że wiedzą lepiej i pakują się w niemałe kłopoty. Książka porusza wiele ważnych kwestii takich jak nowa rodzina,starcia między pokoleniami, dorastanie, zauroczenie albo ślepo podążanie zatłumem, aby się przypodobać. Cieszę się, że takie nawet zwyczajne książki, poktóre sięgamy na co dzień poruszają ważne tematy, nad którymi warto się dłużejzastanowić. Podsumowując książka zdecydowanie przypadła mi do gustu , autorkaprowadziła całą narrację dość spokojnie łącząc wiele wątków w klimatyczną całość.Osobiście polecam i z chęcią sięgnę jeszcze po inne książki autorki.
Odkąd prowadzę profil książkowy na instagramie to obserwowałam autorkę. Gdy zauważyłam zapowiedź tej książki wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Trochę mi się zeszło z zakupem tej książki, jednak udało mi się ją dorwać wraz z autografem autorki na targach książek w Rzeszowie. Jest to moje pierwsze spotkanie z książką tej autorką, już od pierwszej strony zachwyciła mnie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to#Wyzwanie LC listopad 2025
Do tej książki skusił mnie tytuł, zwłaszcza imię bohaterki, które jest mi bliskie i znam nawet jedną Helenkę, która również żyła (i nadal żyje) marzeniami podobnymi do fabuły w tej książce. Dobrze jednak, że losy "mojej Helenki" nie kończą się w taki sposób jak tutaj.
,,Studnia Heleny” to książka piękna, cudna, i niemal baśniowa, chociaż nie jest to w żadnym razie bajka. W książce znajdziemy spora ilość życiowych mądrości, które warto sobie zapamiętać. Autorka pokazuje nam, że w życiu nie wszystko jest idealne i takie samo u wszystkich. Niemal wszędzie, na każdym kroku może czekać na nas czyjaś złość, zazdrość a nawet złośliwość i zawiść, nie wszędzie też czeka na wszystkich szczęśliwy los.
Małe społeczności mają to do siebie, że wszyscy o wszystkich wiedzą dużo a nawet dużo więcej..., a często nawet o wiele za dużo.
W tej małej wsi, położonej tuż obok mrocznego lasu, z dala od cywilizacji, też każdy znał każdego, więc nic dziwnego, że wszyscy mieszkańcy słyszeli o Szalonej Helenie, jak ją często nazywano. Helena była młodą, piękną i wesołą dziewczyną, lecz już od dziecka różniła się od rówieśników, a to od razu stało się powodem do wyśmiewania.
"Jej umysł nie pracował tak jak umysły innych kobiet. Od najmłodszych lat była odrzucana przez środowisko z powodu intelektualnych defektów. W szkole żaden z nauczycieli nie chciał poświęcać jej czasu, przez co szybko zaczęto izolować ją od rówieśników z obawy, że ktoś zarazi się jej upośledzeniem."
"A biedna Helenka, słodka to była dziewczyna, z sercem pełnym marzeń, ale umysłem nieustannie tkwiącym w świecie dziecka. Nie miała w sobie krzty złości, zawsze uśmiechnięta, choć życie jej nie szczędziło prób."
Helena zakochała się w Marku, który tylko wykorzystywał jej naiwność, lecz ona tak bardzo pragnęła miłości i uwagi, że tego nawet nie zauważała. Chociaż niektórzy mieszkańcy próbowali jej przemówić do rozsądku, bo we wsi wszyscy o tym wiedzieli, że Marek to oszust i pijak, lecz Helenka nie chciała ich słuchać. Dla niej Marek był księciem z bajki...
Gdy jednak pewnego dnia dochodzi do nieszczęśliwego zdarzenia, Helena omal nie przypłaca tego życiem. Nawet już nie chce żyć. Lecz para zakochanych prowadzi ją do leśnej chatki, jednocześnie opowiadając bajkę o dobrych wróżkach. Jakimś cudem Helena uwierzyła w moc wróżek i od tamtej pory mieszka na skraju lasu wierząc, że to właśnie one pomagają jej w życiu, przynoszą jedzenie, które zostawiają przy studni...
Jednak tak naprawdę, to ta historia jest w zasadzie tylko tłem do tego, co autorka chciała nam przekazać. Grupka nastolatków również ma w tej opowieści spory udział.
Każdy z mieszkańców tej małej wioski mierzy się z różnymi trudnościami, każdy skrywa jakiś mroczny sekret. Borykają się z samotnością, odrzuceniem, brakiem tolerancji, pozytywnych uczuć i akceptacji. Niby wszyscy jesteśmy tacy sami, ale tak bardzo różni... Łączy nas jednak wiele, potrafimy być bezinteresowni i dobrzy dla innych, potrafimy współczuć i okazać przywiązanie, przyjaźń i miłość.
"Ale Helenka jest... naszą Helenką. Od trzydziestu lat wierzy, że opiekują się nią wróżki, a my, mieszkańcy, wcale nie chcemy wyprowadzać jej z błędu. W głębi serca czujemy, że każdy z nas przyczynia się do jakiegoś małego dobra."
"Potrafimy kłócić się dosłownie o wszystko, ale w tej kwestii trwamy w pewnej jedności. Dbamy o Szaloną Helenkę i nie pozwalamy jej przestać wierzyć w magię."
"Boimy się tego dnia, kiedy jej zabraknie i ta odrobina magii w naszej wiosce zniknie..."
Ciekawie prowadzona narracja sprawia, że ma się wrażenie iż słucha się opowieści babci...
Warto przeczytać.
#Wyzwanie LC listopad 2025
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo tej książki skusił mnie tytuł, zwłaszcza imię bohaterki, które jest mi bliskie i znam nawet jedną Helenkę, która również żyła (i nadal żyje) marzeniami podobnymi do fabuły w tej książce. Dobrze jednak, że losy "mojej Helenki" nie kończą się w taki sposób jak tutaj.
,,Studnia Heleny” to książka piękna, cudna, i niemal baśniowa, chociaż nie jest...
Beata Skrzypczak udowadniła, że potrafi niezwykle subtelnie i z czułością opowiadać o trudnych sprawach. Tak było w El Roi i nie inaczej w Studnii Heleny. Tym razem dotyka tematu grupy i inności.
W pewnej wsi z dala od cywilizacji, mieszka upośledzona dziewczyna Helenka, której życie przypomina piekło, a dzień ślubu był najgorszym dniem jej życia. Trzydzieści lat później kobieta trzyma się z daleka od ludzi i wierzy w opiekuńczą działalność wróżek. Natomiast dla szkolnej paczki, w skład której wchodzą Lona, Domiś, Robert, Tony i Miśka najbliższy czas zmusi ich do szybszego dorastania i konieczności tolerancji dla tych, co różnią się od innych.
Od razu sobie ustalmy, że Studnia Heleny to nie jest żadna baśń. To powieść obyczajowa skierowana dla czytelników zarówno nastoletnich, jak i starszych. Druga rzecz sama tytułowa bohaterką nie gra głównych skrzypiec, lecz bardziej pełni rolę katalizatora między dobrem a złem, i zmusza do zajmowania konkretnych postaw. Przede wszystkim swoją innością, tym jak bardzo różni się od reszty wsi. A na wsi każdy każdego zna i nie ma nikogo, kto by nie słyszał o Szalonej Helenie. Ludzie dobrego serca znoszą jej jedzenie, ale jednocześnie każdy boi się odrzuconej przez wszystkich dziewczyny. Jedynie właściciele lokalnego sklepu widzą w niej takiego samego człowieka jak inni. To wieś stanowi pierwszą zasadniczą społeczność, wokół której toczy się akcja.
Drugą grupę stanowi piątka przedstawicieli tutejszej młodzieży. I znowu owa odmienność ich widoczna jest na pierwszy rzut oka. Robert uchodzi za łobuza w oczach mieszkańców wsi. Tymczasem wywodzi się z rodziny patologicznej i niejednokrotnie broniąc przed ojcem matki i siostry, musi użyć pięści. To wystarcza, do nadania przez społeczność etykiety. Jedynie akceptację znajduje u szkolnych przyjaciół chociaż między nim a Tonym dochodzi do nieporozumień. Miśkę zaś odrzuca matka i bez problemu znajdzie przyczynę do krytykowania córki. Lona i jej młodszy brat Samuel wychowują się w pełnej ciepła rodzinie. Natomiast gdy pojawi się ojciec partnera matki, między chłopcem i nestorem dojdzie do konfliktu pokoleniowego. Starszy pan reprentuje tradycję, ma zachowanie typowe dla starszych osób i właśnie jego starość kuje w oczy Samiego, który potrafi udawać kogoś innego, byle zyskać akceptację rówieśników.
U Beaty Skrzypczak niby nic takiego nie dzieje się. Akcja toczy się powoli, ale kiedy wydaje się, że dzieje niewiele, dzieje się bardzo wiele. Nieustannie emocje sięgają zenitu i tylko szukają dla siebie ujścia. Każdy z bohaterów ma do spełnienia w tej opowieści konkretną rolę. Nie ma moralizowania, ale sceny dające nam czytelnikom wiele do myślenia.
Beata Skrzypczak udowadniła, że potrafi niezwykle subtelnie i z czułością opowiadać o trudnych sprawach. Tak było w El Roi i nie inaczej w Studnii Heleny. Tym razem dotyka tematu grupy i inności.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW pewnej wsi z dala od cywilizacji, mieszka upośledzona dziewczyna Helenka, której życie przypomina piekło, a dzień ślubu był najgorszym dniem jej życia. Trzydzieści lat później...
,,Studnia Heleny” to piękna książka, pokazująca, że w życiu często nie ma miejsca na szczęśliwe zakończenia. Opowiada ona o życiu mieszkańców pewnej małej polskiej wsi. Każdy z nich mierzy się z różnymi trudnościami, samotnością, odrzuceniem, brakiem akceptacji, potrzebą uwagi. Ta książka przywraca również wiarę w ludzi, ukazuje jak wielką siłą jest wspólnota i to jak ważna i piękna jest dobroć i bezinteresowność. Uczy, że miłość jest nie tylko piękna, ale też zgubna i bolesna.
Oprócz samej fabuły, bardzo podobała mi się narracja. Podczas czytania naprawdę miałam wrażenie, że słucham opowieści starszej kobiety, która była świadkiem tych zdarzeń. Bohaterowie byli świetnie zbudowani, każdy z nich miał własną historię, doświadczenia i problemy. Nie byli przesłodzeni czy nadmiernie wyidealizowani, przez co łatwo się z nimi utożsamić.
Uważam, że naprawdę warto przeczytać tą książkę, bo przekazuje ona bardzo ważne wartości. Każdy wyciągnie z niej coś dla siebie. Dzięki temu, że jest w niej kilka różnych, choć wciąż powiązanych ze sobą historii, nadaje się ona dla każdego. Gorąco polecam.
,,Studnia Heleny” to piękna książka, pokazująca, że w życiu często nie ma miejsca na szczęśliwe zakończenia. Opowiada ona o życiu mieszkańców pewnej małej polskiej wsi. Każdy z nich mierzy się z różnymi trudnościami, samotnością, odrzuceniem, brakiem akceptacji, potrzebą uwagi. Ta książka przywraca również wiarę w ludzi, ukazuje jak wielką siłą jest wspólnota i to jak ważna...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedyś czytałam jedną książkę autorki i pamiętam, że moje odczucia były mieszane. Nie potrafiłam się wtedy odnaleźć w historii, za dużo się działo na raz. Ale ja jak to ja nie skreślam autora/autorki po pierwszym nieudanym podejściu i wiedziałam, że jeszcze sięgnę po książkę Beatki. Czy się zawiodłam? Bynajmniej! "Studnia Heleny" to przecudna powieść z tyloma życiowymi mądrościami, że ja naprawdę fantastycznie spędziłam z nią czas. Tutaj było wszystko co potrzeba do świetnej historii - ogrom emocji, fantastyczni bohaterowie i ta fabuła, która sama w sobie trzyma w napięciu. No ja zdecydowanie jestem tym razem kupiona! Dziękuję Beatko za tę przygodę i do następnego!!!
Kiedyś czytałam jedną książkę autorki i pamiętam, że moje odczucia były mieszane. Nie potrafiłam się wtedy odnaleźć w historii, za dużo się działo na raz. Ale ja jak to ja nie skreślam autora/autorki po pierwszym nieudanym podejściu i wiedziałam, że jeszcze sięgnę po książkę Beatki. Czy się zawiodłam? Bynajmniej! "Studnia Heleny" to przecudna powieść z tyloma życiowymi...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHelena jest starszą już kobietą, która ma swoją historię. Mieszkańcy pomagają jej w sekrecie, tak by wciąż wierzyła w to, że to wróżki się nią opiekują.
Lona, Miśka, Dośka oraz Robert i Tony są dość zgraną paczką, ale łączą ich różne relacje. Mają różne pomysły i są ciekawi świata. Postanawiają wyruszyć do lasu, który z różnych znanych im opowieści jest dość tajemniczy i niebezpieczny. Chcą to sprawdzić.
Samuel oraz jego dziadek Antoni ciągle się kłócą i nie mogą się dogadać. Jest to dość skomplikowana relacja i choć rodzina stara się im pomóc to nie do końca im się to udaje.
Ta historia jest bardzo ciekawa, a wątki są kompletnie różne, choć jednocześnie się łączą. Spokojnie można by było stworzyć dwa tomy i rozpisać te wątki o wiele bardziej dokładnie i więcej też wyjaśnić. Momentami za dużo się dzieje jednocześnie więc nie wszystkim się to spodoba. Polecam by przeczytać i samemu się przekonać co nam odpowiada. Jest to historia, która pokazuje nam różne pokolenia. Każdy bohater ma swoją przeszłość, przeżycia i swoje problemy. Otwartość ludzka i wzajemna pomoc jest niesamowicie potrzebna.
Helena jest starszą już kobietą, która ma swoją historię. Mieszkańcy pomagają jej w sekrecie, tak by wciąż wierzyła w to, że to wróżki się nią opiekują.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLona, Miśka, Dośka oraz Robert i Tony są dość zgraną paczką, ale łączą ich różne relacje. Mają różne pomysły i są ciekawi świata. Postanawiają wyruszyć do lasu, który z różnych znanych im opowieści jest dość tajemniczy i...
SZCZĘŚCIE NA DNIE STUDNI
"Również prawdziwe szczęście poznaje się nie tak od razu. Lubi się chować, jest bardzo psotne (…) Dlatego tak bardzo trzeba go pilnować."
Bardzo trudno zdefiniować szczęście. Dla każdego z nas oznacza ono bowiem coś innego i każdy z nas również odczuwa go w inny sposób. Niektórzy mówią, że szczęśliwym się jedynie bywa, bo przecież w życiu zdarzaj się też chwile pozbawione tego uczucia. Być może to właśnie one pozwalają nam odnaleźć to, co czyni nas szczęśliwymi. Odnalezienie jednak prawdziwego szczęścia wymaga od nas bycia uważnym, wrażliwym na otaczający nas świat i ludzi, którzy być może staną się jego nieodzownym elementem. Czasem nie trzeba daleko szukać, bo szczęście znajduje się tuż… na dnie studni.
" I wiesz, każdy z nas czasem potrzebuje takiego miejsca, w którym można usiąść, pomyśleć, zebrać siły… Ale pamiętaj, że zawsze trzeba potem wstać."
W pewnej wiosce, „gdzie życie toczy się w innym rytmie niż w reszcie świata” zostaje opowiedziana historia. Mogłaby się ona wydarzyć w każdym innym miejscu, bez względu na rozmiar czy położenie. To, co czyni ją niezwykle oryginalną, to przeżycia jej bohaterów, doświadczenia i wnioski, które z niej wypływają. Przypatrujemy się losom w większości młodych bohaterów, którzy przeżywają swoje pierwsze miłości, kłótnie i nieporozumienia oraz wzloty i upadki. Jak każdy z nas, mają swoje marzenia i oczekiwania oraz obawy, że nie uda się ich spełnić lub im sprostać. Kłopoty w szkole i w domu, pokoleniowe różnice, których się nie rozumie, decyzje dorosłych, których się nie akceptuje i ciągłe poszukiwanie swojej drogi w życiu. A w tym wszystkim odrobina legend, przesądów i prawideł, które samemu trzeba sprawdzić, aby przekonać się o ich prawdziwości. No i Helenka, która wierzy we wróżki – czasem chciałoby się mieć jej niezachwianą pewność, że one naprawdę istnieją.
"[J]est coś więcej od nienawiści. To miłość do drugiego człowieka, nawet tego nieznajomego, może popchnąć nas do czynów, których sami byśmy się po sobie nie spodziewali."
Nasi młodzi przyjaciele próbują przekraczać granice, te dosłowne, jak i te wewnątrz siebie. Chcą sprawdzić, dotknąć, przekonać się na własnej skórze, że to, co twierdzą dorośli ma sens. Jest też pewien Samuel, który poszukując miłości, za wszelką cenę ją odtrąca, bo wydaje mu się, że ona na pewno znajduje się gdzie indziej. A z jego relacji z pewnym dziadkiem, nie tylko on wychodzi bogatszy o uczuciowe szczęście. I wydawałoby się, że wszyscy pragną tylko uciec i szukać szczęścia gdzieś daleko, nie dostrzegając, że najpierw trzeba dowiedzieć się czym ono jest i czego tak naprawdę poszukiwać. Nikt nie chce być jak Helenka, która jawi się jako szalona i oderwana od rzeczywistości, kiedy to właśnie ona jest chyba w wiosce najszczęśliwsza z nich wszystkich. Dlaczego? Bo ciągle wierzy w drugiego człowieka, pomimo tego, że kiedyś została bardzo skrzywdzona. A wybaczenie jest jednym z najtrudniejszych odruchów, jakie powinniśmy w sobie wypracować.
"Bo miłość, nawet ta najdziwniejsza, i odwaga, którą pokazali, zasługują na pamięć (…)."
„Studnia Heleny” to skarbnica dobrych wartości, na tyle głęboka, aby każdy mógł w niej odnaleźć coś dobrego. To przestroga, aby pamiętać, iż w życiu należy otaczać się ludźmi, którzy nam pomogą, gdybyśmy kiedyś do jakiejś studni wpadli. Bez pomocnych rąk, wydostanie się na powierzchnię jest praktycznie niemożliwe. Na kartach powieści znajdziemy zaskakujące relacje międzyludzkie, które udowadniają, że porozumienie możliwe jest na różnych płaszczyznach i na różnych etapach życia. Zajrzyjcie do studni i wypatrujcie niezapominajek, które są dowodem na istnienie kogoś, kto o nas zawsze pamięta.
Polecam.
*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Studnia Heleny, Beata Skrzypczak, Wydawnictwo Mięta, 2025
*Współpraca recenzencka z wydawnictwem.
SZCZĘŚCIE NA DNIE STUDNI
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Również prawdziwe szczęście poznaje się nie tak od razu. Lubi się chować, jest bardzo psotne (…) Dlatego tak bardzo trzeba go pilnować."
Bardzo trudno zdefiniować szczęście. Dla każdego z nas oznacza ono bowiem coś innego i każdy z nas również odczuwa go w inny sposób. Niektórzy mówią, że szczęśliwym się jedynie bywa, bo przecież w życiu...
Ta książka była po prostu niesamowita! Aż nie wierzę w jaką magię mnie wciągnęła i ile pozytywnych emocji wywołała. Opowieść pokazała, że jeśli chce się wierzyć w magię, to ona przybędzie. Aby istniała, musi być podtrzymywana przez więcej niż jedną osobę.
W historii poznałam Helenkę, dziewczynę z lekkim upośledzeniem umysłowym, która mówiła o sobie w trzeciej osobie. Wcześniej nieco wycofana, później pozwoliła się omotać pewnemu mężczyźnie, który wystawił ją do wiatru na ślubnym kobiercu. Czas mijał, aż po dłuższym czasie ksiądz przepędził ją, aż zapadła się w sidła rozpaczy. Aby zrozumieć dlaczego taka była, mamy krótką opowieść początku jej stworzenia i dorastania. To będzie bardzo krzywdzące i bolesne, gdzie kąciki waszych ust opadną na dłuższy czas. Powracając do świata Helenki, gdzie dotrzeć do niej mogła tylko przyjemna historia, wymyślona na poczekaniu, uda się zdobyć jej uwagę i dalsze życie. Samotne, póki słońce świeciło na niebie, ona siedziała w domu w nocy wypatrując ciebie, wróżko. Podobno magia jest dozwolona, ale na w miarę normalnym poziomie. Mieszkańcy małego miasteczka, gdzie chata Helenki stała na jego krańcu, pozwolili za pomocą wiary w magię przetrwać jej wiele lat. Jeśli sobie coś kupujesz, podwójnie to zapakujesz, bo czas płynie, szybko ucieka, a nocą istota na prezenty czeka. Tak oto świat otoczył opieką skrzywdzoną dziewczynę, która Helenka miała na imię, gdzie wychodziła tylko o zmroku, lepiej nie natraf na ślady jej kroku. Co się dalej działo z tą dziewczyną? Dlaczego całe miasteczko żyło jakby tylko dla niej? Nawet kiedy nowe osoby się pojawiały, to od razu poznawały cudowną mieszkankę za pomocą opisów przyjemniejszych, nie smutnych. Czasami ktoś tutaj został źle potraktowany, nieraz spotkała go krzywda, ale wszystko zawsze sprowadzało się do starej chatki pamiętającej lepsze czasy. Przecudowna, nie mogłam się od niej oderwać. Wydana bardzo przejrzyście z krótkimi rozdziałami i opowieścią, która nigdy nie wypadnie z głowy. Ogromnie ją polecam!
Ta książka była po prostu niesamowita! Aż nie wierzę w jaką magię mnie wciągnęła i ile pozytywnych emocji wywołała. Opowieść pokazała, że jeśli chce się wierzyć w magię, to ona przybędzie. Aby istniała, musi być podtrzymywana przez więcej niż jedną osobę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW historii poznałam Helenkę, dziewczynę z lekkim upośledzeniem umysłowym, która mówiła o sobie w trzeciej osobie....
Sięgając po tę książkę, nie wiedziałam, czego się spodziewać. Nie czytałam opisu ani recenzji, a chęć jej przeczytania wynikała z sympatii do autorki. Czy to był strzał w dziesiątkę? Zobaczmy.
Miałam pewne trudności z wgryzieniem się w tę historię. O ile początek książki oraz narracja bardzo mi się spodobały, to nagłe wprowadzenie dzieciaków wytrąciło mnie z równowagi i osłabiło mój zapał do dalszego czytania. Mniej więcej od połowy udało mi się poczuć klimat tej opowieści. Odniosłam również wrażenie, że wpleciono w nią zbyt wiele wątków, przez co nie miały one szansy w pełni się rozwinąć. Mam na myśli bagaż emocjonalny dzieci, który, moim zdaniem, został wprowadzony głównie po to, by tłumaczyć ich zachowanie, co jest dużą stratą.
Na szczęście książka miała swoje mocne strony. Beata zabrała nas na wieś i pokazała, że nie zawsze tam, gdzie jest człowiek, musi panować zło. Historia zna wiele przypadków, w których społeczeństwo odwraca oczy, jak w przypadku rodziny Helenki, ale autorka udowodniła, że dobro wraca i warto je szerzyć, niezależnie od okoliczności.
Autorka świetnie oddała ducha wiejskiej społeczności oraz w bardzo interesujący sposób ukazała funkcjonowanie patchworkowej rodziny. Relacja Antoniego i Samuela była jednym z najciekawszych elementów książki, i żałuję, że nie poświęcono temu wątkowi więcej uwagi, ale o tym już wspominałam.
Podsumowując, „Studnia Heleny” nie zostanie moim ulubieńcem, ale nie żałuję spędzonego z nią czasu. Mimo drobnych wad, jest warta przeczytania i jestem pewna, że znajdzie wielu fanów. Książkę czyta się lekko, dzięki przyjemnej narracji stylizowanej na opowieść staruszki, w którą wpleciono elementy baśni i legend. Polecam ją wszystkim, którzy lubią niezobowiązujące, lekkie historie, choć tematyka do lekkich nie należy.
×
•Współpraca barterowa•
Sięgając po tę książkę, nie wiedziałam, czego się spodziewać. Nie czytałam opisu ani recenzji, a chęć jej przeczytania wynikała z sympatii do autorki. Czy to był strzał w dziesiątkę? Zobaczmy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiałam pewne trudności z wgryzieniem się w tę historię. O ile początek książki oraz narracja bardzo mi się spodobały, to nagłe wprowadzenie dzieciaków wytrąciło mnie z równowagi i...
"Studnia Heleny" to historia o młodości, buntowaniu się i dorastaniu. Przesłanie to "czynić dobro". Klimatu nadaje tajemniczy, mroczny las. Przyjemnie się czytało.
"Studnia Heleny" to historia o młodości, buntowaniu się i dorastaniu. Przesłanie to "czynić dobro". Klimatu nadaje tajemniczy, mroczny las. Przyjemnie się czytało.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Studnia Heleny" to nie tylko opowieść o kobiecie o tym imieniu, ale przede wszystkim o wspólnocie jaka pojawia się w małych miejscowościach. W książce znajdziemy również tajemnice z przeszłości oraz te z chwili obecnej. Straszne wydarzenia sprzed trzydziestu lat nadal odbijają się echem wśród mieszkańców. Jednak młodość rządzi się swoimi prawami i łamie wszelkie zakazy. Nastoletni bohaterowie unikają tragedii o włos, ale zostawia ona na nich swoje piętno.
Początkowo sięgając po tę książkę oczekiwałam zupełnie innych wróżek niż finalnie otrzymałam 😅
Historia może nie wciągnęła mnie od pierwszych stron, ale zaintrygowała na tyle, żeby czytać dalej. Od połowy książki tak się wciągnęłam, że nie byłam w stanie jej odłożyć.
Czy "Studnia Heleny" jest warta polecenia? Jak najbardziej!
Wielowarstwowe problemy ukazane w tej historii mogą dotyczyć każdego. Nie tylko osób mieszkających na wsi. Dlatego uważam, że ta historia nadaje się dla każdego kto szuka w książkach zawiłych problemów i tajemnic.
"Studnia Heleny" to nie tylko opowieść o kobiecie o tym imieniu, ale przede wszystkim o wspólnocie jaka pojawia się w małych miejscowościach. W książce znajdziemy również tajemnice z przeszłości oraz te z chwili obecnej. Straszne wydarzenia sprzed trzydziestu lat nadal odbijają się echem wśród mieszkańców. Jednak młodość rządzi się swoimi prawami i łamie wszelkie zakazy....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa skraju osady mieszka Helena, znana powszechnie jako Szalona. Kobieta nie opuszcza swojego domu, ale wierzy w magię oraz dobre wróżki, które wspierają ją w codziennym życiu. Mieszkańcy wioski pozwalają jej w tej wierze trwać – dla wspólnego dobra…
Tymczasem piątka nastolatków próbuje znaleźć sobie jakąś rozrywkę w codziennej rutynie, która wypełniona jest szkołą i ciągłymi sprzeczkami z rodzicami. Lona, Tony, Miśka, Dośka i Robert mają swoje sekrety, ale także śmiałe marzenia o lepszym życiu.
Gdy jednak za namową jednego z chłopaków przyjaciele wyruszają do dziwnego lasu, o którym krążą legendy, uruchamia się lawina zdarzeń, których konsekwencje na zawsze zmienią życie wielu osób…
Bardzo lubię książki osadzone w małych społecznościach, ponieważ często ukazują one bliską więź z przyrodą, która staje się osobnym bohaterem powieści. Nie inaczej jest w tym przypadku, gdyż las niedaleko wsi jest owiany aurą grozy – głównie z powodu legendy o królu węży, który zwodzi ludzi i doprowadza ich do szaleństwa. Nic więc dziwnego, że ten tajemniczy las odgrywa kluczową rolę w historii, będąc iskrą, która rozpala wyobraźnię nastoletnich bohaterów i napędza fabułę.
W „Studni Heleny” Beata Skrzypczak skupia się przede wszystkim na relacjach międzyludzkich, które zostały ukazane w naturalny sposób. Autorka dobrze napisała dialogi, zachowując sposoby wypowiadania się osób z poszczególnych grup wiekowych, dzięki czemu powieść czyta się płynnie i szybko. Na ten drugi aspekt z pewnością wpływa również długość rozdziałów, które są stosunkowo krótkie i skoncentrowane na jednym wątku lub postaci. I chociaż z początku trochę gubiłam się w tym, aby przypasować historię do konkretnego bohatera (przykładowo Miśka i Dośka zlały mi się w jedną całość!), to wraz z rozwojem akcji coraz lepiej wychodziło mi ich rozróżnianie.
Książka do ostatnich stron trzyma w napięciu, a zakończenie jest naprawdę mocne i pozostawia czytelnika z wieloma przemyśleniami. W tej powieści brakowało mi jednak tytułowej bohaterki, czyli Szalonej Heleny. Autorka poświęca jej zaledwie początek książki, a później wątek psychicznie chorej kobiety staje się bardzo rozmyty i pełen niedopowiedzeń. Może był to celowy zabieg ze strony Beaty Skrzypczak, ale mnie w każdym razie zabrakło rozwinięcia losów tytułowej bohaterki, która teoretycznie miała być najważniejsza w tej historii.
„Studnia Heleny” to także książka, która w interesujący sposób łączy różne gatunki literackie. Znajdziemy w niej zarówno elementy obyczajowe, jak i horror oraz komedię. Autorka dobrze wyważyła częstość ich występowania – nie było ich ani za dużo, ani za mało. Dodatkowo zabawne dialogi pomiędzy niektórymi postaciami skutecznie rozładowywały napięcie po rozdziałach poruszających trudniejsze tematy.
Myślę, że ta powieść spodoba się wielu czytelnikom. Zawiera ona ciekawych pod kątem psychologicznym bohaterów, ale także szkolne miłostki i rywalizacje, tematykę różnic międzypokoleniowych i sprawę rodem z kryminału. Jak już wspomniałam, w książce brakuje Heleny, ale poza tym nie mam powieści Skrzypczak niczego do zarzucenia.
Współpraca barterowa z Wydawnictwem Mięta.
Na skraju osady mieszka Helena, znana powszechnie jako Szalona. Kobieta nie opuszcza swojego domu, ale wierzy w magię oraz dobre wróżki, które wspierają ją w codziennym życiu. Mieszkańcy wioski pozwalają jej w tej wierze trwać – dla wspólnego dobra…
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTymczasem piątka nastolatków próbuje znaleźć sobie jakąś rozrywkę w codziennej rutynie, która wypełniona jest szkołą i...
"Studnia Heleny" to zupełnie coś innego niż pierwsza powieść autorki. To co dla mnie wysuwa się na pierwszy plan, a zarazem było mi żal tej dziewczyny, to postać Heleny. Życie jej nie rozpieszczało, a pewne ułomności kiedyś ktoś wykorzystał. Podobało mi się jak autorka wykreowała jej świat, jak pokazała, że są ludzie, którzy bezinteresownie potrafią pomóc. Ta niewinna pomoc daje samotnej kobiecie namiastkę magii, wiary we wróżki i spokojne życie w swoim małym świecie.
Muszę przyznać, że to ona dla mnie zdominowała całą historię i bardzo mi się to podobało.
Autorka stworzyła powieść nietuzinkową, która znajdzie zarówno swoich zwolenników jak i przeciwników.
Wszystko zależy z jakim nastawieniem sięgniemy po tę historię i jak bardzo damy się ponieść naszej wyobraźni.
"Studnia Heleny" to zupełnie coś innego niż pierwsza powieść autorki. To co dla mnie wysuwa się na pierwszy plan, a zarazem było mi żal tej dziewczyny, to postać Heleny. Życie jej nie rozpieszczało, a pewne ułomności kiedyś ktoś wykorzystał. Podobało mi się jak autorka wykreowała jej świat, jak pokazała, że są ludzie, którzy bezinteresownie potrafią pomóc. Ta niewinna pomoc...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"STUDNIA HELENY" - BEATA SKRZYPCZAK
To opowieść która kupuje mnie przede wszystkim klimatem, klimatem staropolskiej legendy. Czytając czułam się jakbym siedziała przy ognisku, a starszy członek rodziny opowiadał gawędę, która jest przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Pierwsze 100 stron to zdecydowanie powolny i sielki nastrój, mało się dzieje. Później robi się coraz mroczniej i akcja nabiera tempa. W połowie wiedziałam że coś jest nie tak, ale nie spodziewałam się że w tę stronę pójdzie historia. Dramat obyczajowy, który autorka napisała momentami powodował u mnie dreszcze i spore napięcie. Było mrocznie i wciągająco.
Książka jest dość krótka - 300 stron, a dostajemy całkiem sporo bohaterów. Początkowo trudno mi było zorientować się kto jest kim i jak te wszystkie postaci złącza się w tej historii. Ostatecznie się to stało, ale mam wrażenie że zostało napisane bardzo szybko i pośpiesznie.
Było wiele barwnych i ciekawych relacji jak np. ta dziadka Antoniego i Samuela. Jednak mam poczucie że zostały one opisane powierzchownie i autorka mogła bardziej się w nie wgłębić. Ilość bohaterów po prostu na to nie pozwoliła, przez co trudno było mi się z nimi zżyć.
"Studnia Heleny" pokazuje piękna wartość wspolnoty i umiejętność zjednoczenia się ludzi.
Ja spędziłam z tą książką przyjemny czas, szkoda tylko że tak krótko.
Jeśli masz ochotę na klimatyczną, momentami niepokojącą opowieść polecam!
Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem mięta. Dziękuję za książkę
"STUDNIA HELENY" - BEATA SKRZYPCZAK
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo opowieść która kupuje mnie przede wszystkim klimatem, klimatem staropolskiej legendy. Czytając czułam się jakbym siedziała przy ognisku, a starszy członek rodziny opowiadał gawędę, która jest przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Pierwsze 100 stron to zdecydowanie powolny i sielki nastrój, mało się dzieje. Później robi się coraz...
Szczerze powiedziawszy,nie wiem o czym ta książka była... Stylem przypominało mi to opowiadanie z niedokończonymi, nie rozwiniętymi wątkami.
Szczerze powiedziawszy,nie wiem o czym ta książka była... Stylem przypominało mi to opowiadanie z niedokończonymi, nie rozwiniętymi wątkami.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Studnia Heleny” Beata Skrzypczak
Helena to mieszkanka małej miejscowości. Znana ze swojej ułomności oraz krążących o niej legendach.
Brak przystosowania do środowiska skutkuje traumą ale równocześnie otwiera sąsiadów na wyjątkową i bezinteresowną pomoc.
Na tym samym terenie mieszka grupa młodzieży. Chłopaki i dziewczyny. Każdy inny, każdy specyficzny na swój sposób. Znają się od małego a obecnie próbują wkraczać na nieznane tereny dorosłości.
Czy przynależność do grupy jest silniejsza niż rozsądek ?
Czy przyjaźń może przeistoczyć się w miłość ?
Czy dojrzewanie to zawsze niepewność i strach ?
Przepiękna opowieść, która już od pierwszych stron przykuwa uwagę czytelnika swoją wyjątkowością i nieszablonowością. Smutek miesza się z niezrozumieniem. Żal z nadzieją w ludzkie dobro.
Mamy ułudę życia i magiczne fantazje.
Dawne czasy choć nielogicznie ściśle mieszają się z teraźniejszością. Nastolatkowie poszukują sensu życia i drogi jaką można by przebyć aby odnaleźć szczęście.
Tragizm sytuacji pokazuje jak zabawa i żart może przerodzić się w ogromne nieszczęście. Poszczególni bohaterowie przybliżają nam jednostki pełne buntu, poczucia niezrozumienia i przepełnienia aspiracjami innych.
Fabuła choć bez krwawych wątkach sunie. Dostrzegamy przeobrażenia oraz swoiste przeistoczenia. Tego co w umysłach i tego co w sercach.
Piękna, poruszająca. Zostaje z nami na długo po lekturze. Gratuluję Beata Skrzypczak pomysłu i świetnego wykonania.
„Studnia Heleny” Beata Skrzypczak
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHelena to mieszkanka małej miejscowości. Znana ze swojej ułomności oraz krążących o niej legendach.
Brak przystosowania do środowiska skutkuje traumą ale równocześnie otwiera sąsiadów na wyjątkową i bezinteresowną pomoc.
Na tym samym terenie mieszka grupa młodzieży. Chłopaki i dziewczyny. Każdy inny, każdy specyficzny na swój sposób....
Kiedy sięgnęłam po Studnię Heleny, właściwie nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Nie czytałam opisu, nie miałam żadnych oczekiwań po prostu poczułam, że chcę ją przeczytać. I to chyba było najlepsze podejście, bo historia, którą dostałam, okazała się zupełnie inna, niż mogłabym przewidzieć.
O czym właściwie jest ta książka? To opowieść o miejscu, w którym każdy prowadzi swoje własne życie, a jednak wszyscy są ze sobą w pewien sposób połączeni. To wiele historii, wielu bohaterów i wiele opowieści splecionych w jedną całość. Ten motyw „wielu żyć” okazał się dla mnie najbardziej wciągający nigdy nie miałam pewności, dokąd to wszystko zmierza.
W fabule znajdziecie też odrobinę magii, nutę tajemnicy i zakończenie, które naprawdę robi wrażenie. Mam poczucie, że Studnia Heleny to książka dobrze przemyślana, zbudowana konsekwentnie i z pomysłem. Czy mi się podobała? Tak choć nie trafi na listę moich absolutnych ulubieńców, to zdecydowanie uważam ją za wartą przeczytania.
Jednocześnie myślę, że nie jest to pozycja dla każdego. Narracja jest prowadzona w dość specyficzny, momentami powolny sposób, co może zniechęcić niektórych czytelników. Sama w trakcie robiłam przerwy, bo chwilami czułam, że potrzebuję odskoczni. Ale to nie zmienia faktu, że całość zostawia po sobie bardzo dobre wrażenie i warto dać jej szansę.
To, co dodatkowo doceniam, to atmosfera trochę niepokojąca, momentami wręcz baśniowa, a przy tym podszyta magią i tajemnicą. Dzięki temu nawet wtedy, gdy narracja zwalnia, czułam, że klimat sam w sobie mnie przyciągał i sprawiał, że chciałam wracać do lektury. To nie jest historia, którą pochłania się jednym tchem, ale taka, która zostaje z czytelnikiem na dłużej i pozwala docenić detale.
Studnia Heleny to książka, która najlepiej sprawdzi się u osób, które lubią powolne opowieści, gęsty klimat i stopniowe odkrywanie tajemnicy. Ja zdecydowanie polecam spróbować.
Kiedy sięgnęłam po Studnię Heleny, właściwie nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Nie czytałam opisu, nie miałam żadnych oczekiwań po prostu poczułam, że chcę ją przeczytać. I to chyba było najlepsze podejście, bo historia, którą dostałam, okazała się zupełnie inna, niż mogłabym przewidzieć.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO czym właściwie jest ta książka? To opowieść o miejscu, w którym każdy...
„Prawdziwe potwory to ci, którzy siedzą przy waszym stole i nazywają się waszymi przyjaciółmi, póki nie przyjdzie czas na zdradę.”
Jak dobrze to znam z życia…
Ale do rzeczy. Książkę „Studnia Heleny” przywiozłam z imienną dedykacją z Książkonaliów 2025. To też pierwszy raz kiedy spotkałam Beatę na żywo, po tak długim czasie obserwowania jej profilu Opowiem Ci.
Zaczęłam czytać w pociągu powrotnym do Warszawy i dokończyłam ostatnich kilka rozdziałów już w pokoju, czyli w sumie książkę przeczytałam w 3 godziny.
Piszę na świeżo i pisze mi się tą recenzję ciężko, ponieważ brakuje mi słów.
Po opisie z tyłu książki liczyłam, że główny wątek obyczajowy będzie się przeplatał z wątkiem fantastycznym. Przeliczyłam się, jednak trzymało mnie to w napięciu na oczekiwanie co dalej, czy owy Złoczyn w końcu się pojawi. Kiedy dotarłam do końca książki, cała poryczana, Złoczyn był już najmniej istotny dla mnie w tym momencie.
Powieść jest napisana bardzo lekkim piórem, mimo, że dotyka bardzo trudnego tematu przemocy w rodzinie, która jest dla mieszkańców wioski tematem tabu. Powoli dowiadujemy się, że każdy z młodych bohaterów w jakiś sposób styka się z traumą w domu, która to się przekłada na jego zachowanie w grupie rówieśniczej. Przez książkę przewija się też temat krzywdzenia kobiet i tego jak wieś potrafi być zaściankowa i mieć zamknięte usta. Na szczęście tabu, które ich jednoczy w nieszczęściu, choć nie powinno, okazuje się przysłużyć sprawie, kiedy czwórka głównych bohaterów, co uwierzyła naiwnie w nadprzyrodzone istoty w ich lesie na równi ze mną, ginie bez śladu. Bowiem mieszkańcy wsi okazują się skuteczniejsi niż policja i służby ratownicze.
Spodobał mi się opis tych wydarzeń, bardzo skojarzył mi się z literaturą zagraniczną dla młodych dziewczyn, którą kiedyś czytałam. Przypomniał mi się mój sentyment do Meg Cabot.
Duży plus za humorystyczny wątek, który sprawiał, że nie wszystko było tak ciężkie, czyli Ksiądz i Pastor. Razem ze sklepem Jagny poczułam się jak w Ranczu Wilkowyje, więc swojsko, bezpiecznie i moje serduszko szybciej zabiło do tych postaci.
Moją sympatię od razu zdobyła Lona, cudowna dziewczyna. Bardzo jej kibicowałam z Tonym. Za to Miśka, od pierwszego zdania w którym wystąpiła, stała się przeze mnie nielubiana. Mimo tego, że później fabuła ujawnia jej kompleksy i motywacje jej zachowania wyniesione z domu, rozumiejąc te powody, i tak nie otworzyłam na nią swojego serca.
W Miśce odnalazłam kilka dawnych koleżanek, których zachowanie odcisnęło na mojej młodzieńczej psychice brzydkie blizny… Oprócz samej Lony pokochałam również jej rodzinę.
A Samuel i Antoni? I Helena? Nikt mi tak nie rozbił serca od czasu czytania Amicisa…
Bo na szczęście jest miłość silniejsza niż śmierć…
Beato - dziękuję!
„Prawdziwe potwory to ci, którzy siedzą przy waszym stole i nazywają się waszymi przyjaciółmi, póki nie przyjdzie czas na zdradę.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak dobrze to znam z życia…
Ale do rzeczy. Książkę „Studnia Heleny” przywiozłam z imienną dedykacją z Książkonaliów 2025. To też pierwszy raz kiedy spotkałam Beatę na żywo, po tak długim czasie obserwowania jej profilu Opowiem Ci.
Zaczęłam...
"Studnia Heleny" to pierwsza książka autorstwa Beaty Skrzypczak jaką miałam okazję przeczytać. Autorkę mam okazję oglądać przez jej profil na Instagramie, który bardzo lubię. Podoba mi się to co robi, jak działa, jak promuje książki, jak o nich opowiada i jak pomaga innym dlatego chętnie sięgnęłam po książkę.
"Nie las jest mroczny, lecz nasze serca."
Lubicie historie trochę rzeczywiste a trochę baśniowe? Jeśli tak, to taka jest właśnie "Studnia Heleny". Znajdziecie w niej dużo teraźniejszych problemów, ale też trochę "magii", bo jak inaczej nazwać wiarę we wróżki? W nie właśnie wierzy Helenka, kobieta, wokół której narosły już legendy. Po swoich przejściach, zaszyła się w lesie, żyje bez kontaktu z ludźmi, wychodzi dopiero nocą by pomagać cierpiącym zwierzętom. W ten sposób odwdzięcza się wróżkom, które zostawiają jej codziennie zakupy. Jednak historia wróżek jest zupełnie inna, jednak musicie poznać ją sami.
W tej samej wsi żyją Lony, Tony, Miśka, Dośka i Robert ze swoimi rodzinami. Są to dzieciaki, które nie są do końca doceniane przez innych. Próbują zrobić coś ze swoim życiem, jednak nie zawsze to coś jest prawidłowe. Nie mają nikogo kto by ich odpowiednio pokierował. Pewnego dnia postanawiają nocą wybrać się do owianego legendami lasu, znaleźć tory i sprawdzić dokąd prowadzą. Ta decyzja będzie niosła konsekwencje dla nich i dla innych - zmieni ich życie.
Podobała mi się książka autorki, ale dopiero od połowy, bo musiałam się w nią wgryźć, dopiero wtedy zrozumiałam to co chciała przekazać. Fabuła nie jest nudna, jest ciekawa, bo sprawia, że czytelnik chętnie wraca do książki, jednak na początku dla mnie była niezrozumiała. Myślałam, że to będzie historia, która skupi się bardzo tylko na tytułowej bohaterce, a odwrotnie skupiła się na młodzieży, a Helenka jest jak dla mnie dodatkiem. Bardzo podobało mi się pokazanie relacji między Samuelem a Antonim, między wnukiem a przyszywanym dziadkiem. Fajnie też są pokazane emocje, rozterki czwórki młodych ludzi. Jednak zdecydowanie za mało było tu elementów baśniowych.
Ostatecznie książka mi się podobała i polecam przeczytać żeby samemu wyrobić sobie o niej zdanie.
"Studnia Heleny" to pierwsza książka autorstwa Beaty Skrzypczak jaką miałam okazję przeczytać. Autorkę mam okazję oglądać przez jej profil na Instagramie, który bardzo lubię. Podoba mi się to co robi, jak działa, jak promuje książki, jak o nich opowiada i jak pomaga innym dlatego chętnie sięgnęłam po książkę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Nie las jest mroczny, lecz nasze serca."
Lubicie historie...
Okładka tej książki przyciągnęła mnie, więc kiedy zaczęłam czytać byłam bardzo zaskoczona tą historią. Pani Beata Skrzypczak widać, że lubi zaskakiwać czytelnika, bo jej kolejna książka zrobiłam na mnie ogromne wrażenie i bardzo mi się podobała.
Autorka przenosi nas do świata, gdzie czas płynie inaczej, gdzie jest harmonia i spokój. Akcja książki rozgrywa się na wsi. Miejsce jest bardzo wyjątkowe, pełne tajemnic, które chwytają za serce. Ta mała wieś kryje w sobie niezwykła historię, która warto odkryć.
Z początku poznajemy losy młodej dziewczyny Heleny, która jest bardzo samotna i zagubiona. Z czasem ta dziewczyna stała się legendą i postrachem dla dzieci.
Jest też tu historia piątki przyjaciół, którzy spędzają ze sobą czas oraz przeżywają swoje nastoletnie problemy. Pierwsze zauroczenia i przyjaźnie oraz tajemnicza wyprawa do lasu, która daje im lekcję na całe życie.
Książka jest wielowątkowa co sprawia, że poznajemy historię z różnej perspektywy.
„Studnia Heleny” to opowieść o przyjaźni nastolatków, pierwszej miłości, o rzeczach, których na wsi nie mówi się głośno, a jednak każdy wie. Społeczeństwo na wsi ma zupełnie inną mentalność. Tu ludzie wiedzą wszystko o każdym, ale nie zawsze przyjdą z pomocą, bo nie chcą się wtrącać.
Nie sądziłam, że ta książka aż tak mnie wciągnie. Na początku trochę mi się dłużyła, ale potem kiedy akcja nabrała tempa przeżywałam wszystko razem z bohaterami. Ta historia porusza i daje do myślenia.
Bardzo Wam polecam tę książkę sądzę, że będziecie zaskoczeni co tu dostaniecie.
Okładka tej książki przyciągnęła mnie, więc kiedy zaczęłam czytać byłam bardzo zaskoczona tą historią. Pani Beata Skrzypczak widać, że lubi zaskakiwać czytelnika, bo jej kolejna książka zrobiłam na mnie ogromne wrażenie i bardzo mi się podobała.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka przenosi nas do świata, gdzie czas płynie inaczej, gdzie jest harmonia i spokój. Akcja książki rozgrywa się na wsi....
„Studnia Heleny” to powieść, która pokazuje czytelnikowi jak wygląda życie w wiejskiej osadzie, jaka jest codzienność jej mieszkańców. Akcja powieści rozgrywa się współcześnie lecz na jej bohaterów mają wpływ wydarzenia sprzed wielu lat. Wszyscy żyją tu raczej spokojniej niż w mieście, w swoim rytmie, każdy zna swojego sąsiada. Nikt nie jest tam anonimowy. Autorka ukazuje nam wspierającą się społeczność, chętną do pomocy. W powieści poruszane są ważne tematy, takie jak: przemoc, strach, samotność, potrzeba więzi i przynależności do wspólnoty, niepełnosprawność, relacje rodzinne, miłość, przyjaźń, poświęcenie, skrywane tajemnice.
Taki szeroki wachlarz tematów sprawia, że ta książka pobudza wiele emocji, skłania do refleksji, wzrusza.
Ta historia jest wielowątkowa i wielowymiarowa ale mimo to pozostaje spójna i płynna.
Tytułowa Helena jest postacią, którą otacza aura magii i tajemnicy. To starsza kobieta mieszkająca na skraju miejscowości, nie całkowicie zdrowa na umyśle, która wierzy, że opiekują się nią wróżki i nie ma pojęcia, że za całe dobro, którego doświadcza odpowiadają jej sąsiedzi. A oni pozwalają jej trwać w tym świecie wróżek, czarów i magii.
Jednak to spokojne życie osady zostaje zburzone gdy grupka młodych przyjaciół, postanawia wyruszyć na wyprawę do lasu owianego złą sławą, w którym według legend przebywa Złoczyn. Jest on królem węży, który omamia zagubionych podróżnych. Ten buntowniczy wypad młodzieży przyniesie nieoczekiwane konsekwencje dla wielu osób. Nie będę Wam jednak tutaj nic więcej opisywać. Aby dowiedzieć się co się wydarzy, odsyłam Was do lektury tej książki.
Tę historię czyta się płynnie, tak jakby była to legenda przekazywana przez babcię lub kogoś starszego przy wieczornym rodzinnym spotkaniu. Elementy baśniowe świetnie łączą się z dramatem obyczajowym, co pozwala mocniej zanurzyć w tej powieści.
Naprawdę warto ją przeczytać!
„Studnia Heleny” to powieść, która pokazuje czytelnikowi jak wygląda życie w wiejskiej osadzie, jaka jest codzienność jej mieszkańców. Akcja powieści rozgrywa się współcześnie lecz na jej bohaterów mają wpływ wydarzenia sprzed wielu lat. Wszyscy żyją tu raczej spokojniej niż w mieście, w swoim rytmie, każdy zna swojego sąsiada. Nikt nie jest tam anonimowy. Autorka ukazuje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść opowiedziana jest z perspektywy starszej kobiety, której tożsamości długo nie poznajemy. Snując wspomnienia, dzieli się swoimi mądrościami, nie stroniąc od dosadnych słów. Dopiero finał wyjaśnia, skąd zna tak wiele szczegółów dawnych wydarzeń w pewnej małej wiosce.
Na uboczu społeczności mieszka tytułowa Helena; kobieta, która cudem przeżyła pęknięcie serca, wiedzie samotne życie, rzekomo wspierana przez wróżki. Główny wątek dotyczy jednak piątki przyjaciół: Lony, Tony’ego, Miśki, Roberta i Dośki. To ich nocna wyprawa do lasu staje się punktem zwrotnym, który odmienia losy całej społeczności.
Sporym atutów książki jest jej konstrukcja; rozdziały z refleksjami narratorki przeplatają się z historią młodych bohaterów, nadając całości głębi i uniwersalnego charakteru. Pierwsza część powieści ma spokojny, wręcz nostalgiczny rytm, poznajemy codzienność nastolatków, ich konflikty i zmagania. Niektóre dialogi młodzieży mogą wydawać się nieco sztuczne, ale ogólny obraz relacji pozostaje wiarygodny.
Ciekawym, choć nieco zbyt szybko poprowadzonym wątkiem jest relacja dziadka Antoniego i jego „wnuka” Samuela. Od wrogości do bliskości przechodzą trochę zbyt gładko, choć ich więź świeżo ukazuje międzypokoleniową relację.
Od chwili zagubienia się grupki przyjaciół w mrocznym lesie akcja nabiera tempa. Szczególne wrażenie zrobiła na mnie siła i jedność rodziny Lony. Żałuję jedynie, że pozostali nastolatkowie nie doczekali się głębszego rozwinięcia, bo wiele wątków miało duży potencjał. Na uznanie zasługuje także barwna postać sklepikarki i jej przyjaźń z duchownymi, a także zakończenie, które zgrabnie spina wszystkie losy bohaterów.
"Studnia Heleny" to powieść, która wymyka się prostym klasyfikacjom; jednocześnie nostalgiczna i pełna napięcia, z elementami tajemnicy. Niesie ze sobą wiele mądrości i refleksji, a więc każdy czytelnik znajdzie w niej coś dla siebie.
Powieść opowiedziana jest z perspektywy starszej kobiety, której tożsamości długo nie poznajemy. Snując wspomnienia, dzieli się swoimi mądrościami, nie stroniąc od dosadnych słów. Dopiero finał wyjaśnia, skąd zna tak wiele szczegółów dawnych wydarzeń w pewnej małej wiosce.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa uboczu społeczności mieszka tytułowa Helena; kobieta, która cudem przeżyła pęknięcie serca,...
„Studnia Heleny” to druga powieść Beaty Skrzypczak.
Po zachwycającym mnie „El Roi” i wiedzy, że kolejne książki mają być gatunkowo inne nie miałam wygórowanych oczekiwań. To w końcu nie kolejna część i nawet nie ten sam gatunek. Mogę więc stwierdzić, że Beata debiutowała w jakiś sposób drugi raz.
Do przeczytania książki w tym przypadku zachęcił mnie opis, zwiastujący szczyptę magii, ale i elementy grozy.
Całkowicie pominęłam fakt, że sam opis zdradza dość dużo.
Objętościowo nie jest to gruba książka, jednak nawet na niespełna 300 stronicach dostajemy dużo wszystkiego.
Tajemniczy narrator snujący pokoleniową historię i nakreślający wydarzenia w sposób piękny lirycznie. Do pewnego momentu właśnie to snucie historii pchało mnie do czytania dalej, choć samo zagłębienie w opowieść nie wzbudziło we mnie zbyt wielu emocji. Przynajmniej na początku. Historia Heleny jest dramatem jednostki, a próba wplecenia w to magii i dobrych wróżek trochę osładza nam to co spotkało tą kobietę. Pokazuje jak mała społeczność wiejska jest gotowa zjednoczyć się by przez małe rzeczy dać z siebie coś dobrego. I jest to naprawdę pokrzepiające w tej historii. Oprócz tego wątku - bo Helena nie jest tu typową główną bohaterką - poznajemy grupkę dzieciaków i śledzimy ich relacje, zabawy, rozrabianie i jak to bywa wśród dzieciaków w wieku nastoletnim również głupie pomysły. I właśnie do momentu wejścia do lasu z „opisu” po prostu tylko czytałam tę książkę. Emocje pojawiły się u mnie po ponad połowie historii i jak dla mnie to trochę późno, jednak jak już doszło do ich eskalacji nie byłam w stanie książki odłożyć.
Przeplatanie tej historii w jednej linii czasowej ale z dwóch różnych perspektyw również zaczęło mocniej pobudzać wyobraźnię i jestem za to wdzięczna. Za wzruszający koniec również.
Długie rozkręcanie się historii nie jest dla mnie, ale już wybuch różnych emocji potrafi zamazać trochę to, że na nie czekałam i zastanawiałam się czy w ogóle je dostanę.
Podsumowując „Studnia Heleny” będzie miała swoich fanów i czytelników, ja również się do niej przekonałam bo ma to coś choć do końca nie umiem tego jeszcze określić.
Podziwiam Beatę za to jak pięknie operuje słowem i wrażliwość z jaką tworzy historie, jednak dla mnie w topce pozostanie „El Roi”.
„Studnia Heleny” to druga powieść Beaty Skrzypczak.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo zachwycającym mnie „El Roi” i wiedzy, że kolejne książki mają być gatunkowo inne nie miałam wygórowanych oczekiwań. To w końcu nie kolejna część i nawet nie ten sam gatunek. Mogę więc stwierdzić, że Beata debiutowała w jakiś sposób drugi raz.
Do przeczytania książki w tym przypadku zachęcił mnie opis, zwiastujący...
Cóż to była za lektura 😍 Ciepło na sercu, poruszenie, smutek, łzy wzruszenia 🥹
„Studnia Heleny” to historia o relacjach, o ludziach i ich problemach. To historia o życia małej wioski, panujących tam zasadach i legendach.
Chwyciła mnie za serce, poruszyła i wzruszyła. Czułam złość, czułam spokój, czułam szczęście i ciepło na sercu. Totalny rollercoaster.
No i sposób w jaki została napisana 🥹 Autorka przeszła chyba samą siebie 🤩 Zakochałam się w tej formie, w tych fragmentach, które są opowieścią. Jestem zachwycona i ja chcę więcej takich książek jak ta ❤️
Egzemplarz do naszej biblioteki zakupiony, czuję że czytelnicy będą w niej zakochani 🤩
Cóż to była za lektura 😍 Ciepło na sercu, poruszenie, smutek, łzy wzruszenia 🥹
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Studnia Heleny” to historia o relacjach, o ludziach i ich problemach. To historia o życia małej wioski, panujących tam zasadach i legendach.
Chwyciła mnie za serce, poruszyła i wzruszyła. Czułam złość, czułam spokój, czułam szczęście i ciepło na sercu. Totalny rollercoaster.
No i sposób w...
Helenka jest dziewczyną z lekką niepełnosprawnością intelektualną - a na domiar złego została skrzywdzona i porzucona. Na jej drodze stają jednak dobrzy ludzie, którzy przez wiele lat będą dbali, aby Helence niczego nie zabrakło i pozwalają jej wierzyć w dobre wróżki.
✨
Lata później Helenka nadal jest obecna w wiejskiej społeczności, choć trzyma się na uboczu i nie pokazuje się ludziom. A losy mieszkańców wsi toczą się własnym torem, wydawałoby się że bez związku ze staruszką, o której krążą już legendy.
Czyje losy śledzimy w książce? Grupy nastolatków rozterkami sercowymi i problemami rodzinnymi. Chłopca, który nie potrafi dogadać się z dziadkiem. I dorosłych, którzy często są równie zagubieni, co ich dzieci. Tutaj wszystkie historie łączą się ze sobą w różnych, często niespodziewanych momentach. Stare tajemnice wychodzą na światło dzienne, a pochopnie podjęte decyzje mają daleko idące konsekwencje.
✨
To historia, która toczy się równym tempem, bez nagłych zwrotów akcji czy fajerwerków, za to ciężka od emocji i, chwilami, napięcia.
Autorka pięknie posługuje się słowem, przez książkę wręcz się płynie. Postaci są wyraziste i realistyczne, nawet jeśli do którejś z nich nie czuje się sympatii, to i tak czyta się z zaangażowaniem i chce dowiedzieć, co wydarzy się dalej. Fabularnie "Studnia Heleny" jest jak kłębowisko włóczki: wszystko poplątane i na samym początku nie wiadomo, który supełek zaciśnie się, a który się rozplącze, kiedy pociągniemy za wystający sznureczek.
To jest książka, która mocno potargała mnie emocjonalnie z różnych względów, a mimo że porusza trudne tematy i nie wszystko układa się po myśli bohaterów i nie każdy dostaje happy end, to jednak całość zamknięta jest w bardzo satysfakcjonujący sposób.
Nawet jeśli dramaty obyczajowe to nie jest wasz pierwszy wybór - polecam spróbować. :)
[ Współpraca barterowa z Wydawnictwem Mięta @wydawnictwo_mieta ]
Helenka jest dziewczyną z lekką niepełnosprawnością intelektualną - a na domiar złego została skrzywdzona i porzucona. Na jej drodze stają jednak dobrzy ludzie, którzy przez wiele lat będą dbali, aby Helence niczego nie zabrakło i pozwalają jej wierzyć w dobre wróżki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to✨
Lata później Helenka nadal jest obecna w wiejskiej społeczności, choć trzyma się na uboczu i nie pokazuje...