Gdybym miała jednym słowem opisać o czym jest ta książka, to powiedziałabym, że o relacji. Nie ma tu wartkiej akcji, zagadek czy plot twistów. Jest to jedna z tych spokojnych książek, gdzie wydarzenia są tylko tłem dla rozwoju relacji dwóch osób.
Connell i Marianne przez całą książkę prawie nigdy tak na prawdę nie są oficjalnie parą, ale mimo to przez cały czas są razem, nawet jeśli dzielą ich kilometry, przeżycia i inne związki.
Czasem miałam ochotę potrząsnąć albo jednym albo drugim z bohaterów i powiedzieć mu "hej, ogarnij się i podejmij jakąś decyzję". Miałam często wrażenie, że bohaterowie nie umieją się określić i przez to wpływają toksycznie na siebie nawzajem. Gdy Connell zaczął traktować Marianne z większym zrozumieniem to jej się nagle coś odklejało, a potem było na odwrót. Ale doszłam do wniosku, że może w młodości człowiek nie zawsze wie czego chce i robi wiele głupich czy niezrozumiałych rzeczy, nawet jak mu na kimś zależy.
Książka skłania do pewnych refleksji, nawet jeśli nie nad samym sobą, to nad psychologią i zmianami tempa w relacjach na różnych etapach życia. Zostawiła we mnie jakąś negatywną emocję, ale jeszcze nie umiem jej nazwać. Jakiś taki niepokój? Czułam to też przez całą książkę.
Na minus fakt, że przez brak akcji, czytało mi się ją bardzo powoli (dobre kilka tygodni, a starałam się czytać codziennie). Strasznie mi się dłużyła i wywołała we mnie dużo skrajnych emocji.
I mimo, że jest to "podróż" po relacji dwojga ludzi, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że finalnie jest to podróż drogą donikąd.
Gdybym miała jednym słowem opisać o czym jest ta książka, to powiedziałabym, że o relacji. Nie ma tu wartkiej akcji, zagadek czy plot twistów. Jest to jedna z tych spokojnych książek, gdzie wydarzenia są tylko tłem dla rozwoju relacji dwóch osób.
Connell i Marianne przez całą książkę prawie nigdy tak na prawdę nie są oficjalnie parą, ale mimo to przez cały czas są razem,...
Nie wiem, co o tej książce myśleć. Jest po prostu… "normalna". Nie ma tu wielkich dramatów, krzyków ani spektakularnych tragedii, a mimo to po lekturze zostało we mnie wyraźne poczucie niepokoju.
Bohaterowie są zwyczajni, momentami wręcz banalni: trochę popularni, trochę wycofani, trochę zagubieni. Jednocześnie mają w sobie coś bardzo charakterystycznego - kompletną nieumiejętność komunikacji. Rozmawiają ze sobą, a jednak ich rozmowy często niczego nie wnoszą. Zapewniają się o uczuciu, by za chwilę niemal każde spotkanie kończyło się nieporozumieniem, wątpliwościami i niedopowiedzeniami.
Ich relacja jest, w moim odczuciu, toksyczna, wręcz pasożytnicza. Jedno wysysa z drugiego emocje i energię, by po chwili role się odwróciły. I choć mijają lata, mam wrażenie, że bohaterowie wcale się nie zmieniają. Nadal tkwią w tych samych schematach, jakby emocjonalnie zatrzymali się na etapie nastoletnim. Trochę wstydzą się tego, co czują, trochę to akceptują, ale nigdy nie potrafią naprawdę tego przepracować.
To książka, która nie daje satysfakcji ani ulgi. Zostawia raczej z pytaniem, czy "normalność" nie bywa czasem najbardziej niewygodna i bolesna ze wszystkich możliwych historii.
Nie wiem, co o tej książce myśleć. Jest po prostu… "normalna". Nie ma tu wielkich dramatów, krzyków ani spektakularnych tragedii, a mimo to po lekturze zostało we mnie wyraźne poczucie niepokoju.
Bohaterowie są zwyczajni, momentami wręcz banalni: trochę popularni, trochę wycofani, trochę zagubieni. Jednocześnie mają w sobie coś bardzo charakterystycznego - kompletną...
Kilka lat temu powieść Sally Rooney była widoczna wszędzie. Dyskutowano o niej, zachwycano się nowatorstwem tej opowieści, nie wypadało jej nie przeczytać. „The Guardian” okrzyknął ją fenomenem dekady i umieścił na liście najważniejszych powieści XXI wieku. Stacja BBC zrealizowała serial na jej podstawie ( którego nie znam) i cieszył się on niemałą popularnością. Ja czytam „Normalnych ludzi” dopiero dziś i… zupełnie nie rozumiem tego szumu i zachwytu.
Nie twierdzę, że to zła książka. Wręcz przeciwnie, jako powieść psychologiczno- obyczajowa prezentuje dobry poziom zarówno pod względem literackim, jak i fabularnym. Nie znalazłam w niej jednak niczego odkrywczego. Podobno to portret pokolenia millenialsów, do którego nie należę. I tu właśnie tkwi problem. Bo ja po prostu nie potrafię zrozumieć zachowań i emocji głównych bohaterów. Wydają mi się być sztuczne, wysilone, celowo komplikowane, aby stworzyć wokół siebie otoczkę nietuzinkowości. Mimo że Marianne i Connell kilkakrotnie podkreślają, że chcieliby być normalnymi ludźmi, to jednak robią wszystko, by swoje życie uczynić dalekim od normalności.
Gdyby chcieć krótko przedstawić fabułę książki Rooney to jest to historia dwojga młodych ludzi pochodzących z różnych klas społecznych, którzy już w liceum zakochują się w sobie. Żadne z nich nie nazywa tego miłością, a ukrywanie tego związku przed światem staje się dla nich kwestią na tyle istotną, że poświęcają dużo energii, by nikt w szkole nawet nie podejrzewał, że dziewczyna z zamożnego domu sypia z synem sprzątaczki. I właściwie nie wiadomo dlaczego, bo po latach okazuje się, że ich znajomi w ogóle nie byli zainteresowani tą sprawą.
Autorka przedstawia relację swoich bohaterów na przestrzeni kilku lat, podczas których oboje wchodzą w dorosłość, zaczynają pracę, studia, wchodzą w związki. Mimo że są dla siebie ważni, tęsknią i chcieliby być razem, to jednocześnie sabotują własną miłość, świadomie odmawiają sobie prawa do szczęścia, jakby bali się sobie na nie pozwolić. Jest w tym związku coś masochistycznego. Szczególnie ona zadaje sobie ból, wiąże się z mężczyznami, którzy lubią przemoc w sypialni, perwersyjnie ją upokarzają. Marianne godzi się na wiele, będąc w tych relacjach absolutnie obojętną, bierną- tak jakby chciała ukarać siebie (za co?). Connell z kolei nie może ułożyć sobie życia z żadną kobietą, bo nie potrafi przestać myśleć o licealnej miłości. Ich związek jest jak z bajki o żurawiu i czapli: chodzą koło siebie, rozstają się i wracają i właściwie nie wiadomo, dlaczego nie stworzą udanego stadła. Najbardziej zdumiewał mnie paradoks tej miłości. Z jednej strony zapewniają siebie o tym, że nie są parą i dają sobie pozwolenie na inne związki, a z drugiej czują się zranieni i zazdrośni, gdy to drugie zwiąże się z kimś na dłużej.
Jeśli to jest prawda o pokoleniu millenialsów, to musi to być bardzo zagubione pokolenie. Z historii bohaterów „Normalnych ludzi” wyziera przeraźliwa samotność, niepewność, brak akceptacji dla samego siebie, lęk przed światem i dorosłością, a przede wszystkim przed zaangażowaniem. Sally Rooney odmalowała portret pokolenia bardzo wnikliwie, do tego stopnia, że czujemy ból podczas lektury. Ja jednak nie potrafiłam się w tę historię zaangażować. Należę wszak do pokolenia, które nie miało czasu i warunków, by aż tak bardzo skupiać się na sobie, analizować swoją psychikę, a przez to komplikować sobie życie. Czyż nie byłoby prościej po prostu się pokochać i być ze sobą aż do końca tej miłości? No, ale wtedy nie byłoby „fenomenu dekady”.
Kilka lat temu powieść Sally Rooney była widoczna wszędzie. Dyskutowano o niej, zachwycano się nowatorstwem tej opowieści, nie wypadało jej nie przeczytać. „The Guardian” okrzyknął ją fenomenem dekady i umieścił na liście najważniejszych powieści XXI wieku. Stacja BBC zrealizowała serial na jej podstawie ( którego nie znam) i cieszył się on niemałą popularnością. Ja czytam...
Pierwszą książka autorstwa Sally Rooney, którą przeczytałam. Nie wiem jak się z tym czuję. Mam wrażenie, że przeczytałam średniawe romansidło bez większego polotu, ale próbowałam doszukiwać się w książce głębi przez wiele pozytywnych opinii.
Pierwszą książka autorstwa Sally Rooney, którą przeczytałam. Nie wiem jak się z tym czuję. Mam wrażenie, że przeczytałam średniawe romansidło bez większego polotu, ale próbowałam doszukiwać się w książce głębi przez wiele pozytywnych opinii.
Ciekawa historia do szybkiego łyknięcia, chociaż irytująca, ze względu na nieporadność bohaterów i ich brak zdolności komunikacji. Ale mam nadzieję, że irytacja czytelników takimi zachowaniami bohaterów przerodzi się w zrozumienie, że komunikacja w związkach to podstawa i można sporo życia stracić, jeśli nie potrafi się komunikować z drugą osobą. Innymi słowy, liczę że książka będzie też miała walor dydaktyczny. :)
Ciekawa historia do szybkiego łyknięcia, chociaż irytująca, ze względu na nieporadność bohaterów i ich brak zdolności komunikacji. Ale mam nadzieję, że irytacja czytelników takimi zachowaniami bohaterów przerodzi się w zrozumienie, że komunikacja w związkach to podstawa i można sporo życia stracić, jeśli nie potrafi się komunikować z drugą osobą. Innymi słowy, liczę że...
Jestem absolutnie zachwycona i nic tego nie zmieni. Najbardziej doceniam w tej książce dbałość o szczegóły w opisach zachowań bohaterów i poruszanie tylu tematów, z którymi ciągle się stykamy. Momentami może odrobinę pretensjonalna, ale tak w bardzo dobrym stopniu, nie za dużo i nie za mało. Lektura zdecydowanie nie była męcząca, a trochę się tego obawiałam.
Jestem absolutnie zachwycona i nic tego nie zmieni. Najbardziej doceniam w tej książce dbałość o szczegóły w opisach zachowań bohaterów i poruszanie tylu tematów, z którymi ciągle się stykamy. Momentami może odrobinę pretensjonalna, ale tak w bardzo dobrym stopniu, nie za dużo i nie za mało. Lektura zdecydowanie nie była męcząca, a trochę się tego obawiałam.
Kilka lat temu ta książka byla wszędzie polecana, mi trafiła w ręce dopiero teraz i nie wiem, skąd tyle wysokich ocen (tak jak nie wiedziałam, kto daje tak wysokie oceny "Małemu życiu").
Przez cały czas czekałam,aż się w końcu wydarzy coś pozytywnego w tej książce, coś co spowodowało by, że ludzie się w niej zaczytują. I nic... mamy tu dziwaczne próby nawiązania relacji między dwojgiem młodych ludzi, którzy nie są w stanie przeprowadzić normalnego dialogu, żeby drugiej strony nie urazić (a te urazy może spowodować każde słowo) i nie rozstać się na długie miesiące. Główni bohaterowie mają ze sobą poważne problemy, które rozwiązują za pomocą alkoholu i przypadkowego seksu, który nikomu nie daje satysfakcji.
Pomimo tytułu, nie ma w powieści ani jednej normalnej, szczęśliwej pary, chociaż wszyscy próbują się wiązać. Tutaj normą są problemy psychiczne i toksyczne związki, bardzo przygnębiająca lektura.
Kilka lat temu ta książka byla wszędzie polecana, mi trafiła w ręce dopiero teraz i nie wiem, skąd tyle wysokich ocen (tak jak nie wiedziałam, kto daje tak wysokie oceny "Małemu życiu").
Przez cały czas czekałam,aż się w końcu wydarzy coś pozytywnego w tej książce, coś co spowodowało by, że ludzie się w niej zaczytują. I nic... mamy tu dziwaczne próby nawiązania relacji...
Szczerze nie wiem jak mam ocenić tę książkę. Przeczytałam ją i mam mętlik w głowie. Jednak czuję, że ta historia nie pozostawia mnie obojętną. Zostawia w mojej głowie wiele przemyśleń i pytań.
Podczas czytania chciałam jakoś jednoznacznie ocenić bohaterów. Jednak im dalej się zagłębiałam, tym bardziej czułam jak błędne jest moje myślenie. Takim klasyfikowaniem krzywdzę tych bohaterów, i powinnam pozbyć się takiego podejścia. Ludzie nie są czarno biali, każdy jest złożony i ukształtowany przez inne doświadczenia.
"Normalni ludzie" pokazują mi pewien etap drogi. To jak ludzie dookoła nas kształtują, mogą zmienić i uratować. To jacy nawzajem jesteśmy dla siebie ważni. Co dodatkowo dla mnie istotne, to widziałam w pewnych momentach siebie. I chyba to najbardziej we mnie do tej pory rezonuje.
Szczerze nie wiem jak mam ocenić tę książkę. Przeczytałam ją i mam mętlik w głowie. Jednak czuję, że ta historia nie pozostawia mnie obojętną. Zostawia w mojej głowie wiele przemyśleń i pytań.
Podczas czytania chciałam jakoś jednoznacznie ocenić bohaterów. Jednak im dalej się zagłębiałam, tym bardziej czułam jak błędne jest moje myślenie. Takim klasyfikowaniem krzywdzę...
Ta historia mną naprawdę poruszyła. Zdanie po zdaniu, miesiąc za miesiącem, wchodzimy w nią coraz głębiej, odkrywając coraz to nowe źródła bólu. Jane Austen prekariatu? Coś w tym jest - klasowość, trudna miłość, toksyczny, klaustrofobiczny świat z którego nie ma wyjścia?
Ta historia mną naprawdę poruszyła. Zdanie po zdaniu, miesiąc za miesiącem, wchodzimy w nią coraz głębiej, odkrywając coraz to nowe źródła bólu. Jane Austen prekariatu? Coś w tym jest - klasowość, trudna miłość, toksyczny, klaustrofobiczny świat z którego nie ma wyjścia?
Tę książkę wybrałam na start 2026 roku. Po miesiącu przerwy od zadrukowanych kartek chciałam czegoś pozornie lżejszego - i dość mocno się pomyliłam. To historia, która działa jak lustro: ja, i zapewne większość czytających, znajdzie w niej coś ze swojego życia. Rozterki młodych ludzi wchodzących w dorosłość są tu pokazane tak trafnie, że trudno przejść obok tego obojętnie.
To mądra proza - chwilami ma się poczucie, że bohaterowie potrzebują siebie bardziej niż potrafią to unieść, a chwilami, że najlepiej byłoby im osobno.
Polecam, jeśli lubisz psychologiczną obyczajówkę, emocje pod skórą i relacje, które bardziej się czuje niż rozumie.
Tę książkę wybrałam na start 2026 roku. Po miesiącu przerwy od zadrukowanych kartek chciałam czegoś pozornie lżejszego - i dość mocno się pomyliłam. To historia, która działa jak lustro: ja, i zapewne większość czytających, znajdzie w niej coś ze swojego życia. Rozterki młodych ludzi wchodzących w dorosłość są tu pokazane tak trafnie, że trudno przejść obok tego...
Nie wiem czy ta książka mi się podoba. I tak i nie. To zdecydowanie dziwniejsza z książek, które czytałam. Przede wszystkim jest ona bardzo frustrująca. Główni bohaterowie są specyficzni. Różnią się od siebie w każdym aspekcie a ich jedyną wspólną cechą jest głębokie poczucie samotności. I brak umiejętności komunikacyjnych. Właśnie to jest najbardziej denerwujące, bo czytelnik wie, co każde z nich myśli i czuje a oni tego nie mówią. Stąd wiele nieporozumień i zbędnych sytucji, które łamią tylko serce. Może właśnie to nadaje tej książce cudownego realizmu. Bohaterowie są po prostu realni. Nie ma w nich nic cukierkowego, pozytywnego, przesadzonego. Cała historia jest do bólu realna i uważam, że to w niej jest piękne :)
Nie wiem czy ta książka mi się podoba. I tak i nie. To zdecydowanie dziwniejsza z książek, które czytałam. Przede wszystkim jest ona bardzo frustrująca. Główni bohaterowie są specyficzni. Różnią się od siebie w każdym aspekcie a ich jedyną wspólną cechą jest głębokie poczucie samotności. I brak umiejętności komunikacyjnych. Właśnie to jest najbardziej denerwujące, bo...
"Normalni ludzie" to historia, która trafia prosto w czułe punkty i zostawia po sobie spory ślad. To nie jest lekka opowieść o miłości; to książka, która momentami po prostu boli. Rooney w bardzo bezpośredni sposób pokazuje, jak skomplikowana i trudna potrafi być bliskość między dwojgiem ludzi, którzy nie zawsze potrafią ze sobą rozmawiać.
Główna bohaterka, Marianne, to postać, której kibicowałam z całego serca. Podczas lektury trudno nie odnieść wrażenia, że zasługuje ona na o wiele więcej, niż dostaje od życia i od osób ze swojego otoczenia. Jej losy śledzi się ze ściskiem w gardle, a cała historia zostawia czytelnika z dużym poczuciem niesprawiedliwości.
To smutna, ale bardzo autentyczna opowieść o tym, jak bardzo potrafimy się ranić mimo wzajemnej fascynacji. Mimo tego emocjonalnego ciężaru, warto ją przeczytać dla tej surowej szczerości, którą rzadko spotyka się w literaturze.
"Normalni ludzie" to historia, która trafia prosto w czułe punkty i zostawia po sobie spory ślad. To nie jest lekka opowieść o miłości; to książka, która momentami po prostu boli. Rooney w bardzo bezpośredni sposób pokazuje, jak skomplikowana i trudna potrafi być bliskość między dwojgiem ludzi, którzy nie zawsze potrafią ze sobą rozmawiać.
Jeśli miałbym wyciągnąć jakiś morał z tej książki, byłoby nim zdecydowanie to, by stawiać na komunikację i w sposób bezpośredni wyrażać swoje myśli oraz intencje. Trzymanie naszych pragnień, potrzeb czy pretensji tylko dla siebie jest zwykłą stratą czasu, a przede wszystkim niepotrzebnym ryzykiem, że to, co chcemy wyrazić, nigdy nie trafi do adresata ;)
Jeśli miałbym wyciągnąć jakiś morał z tej książki, byłoby nim zdecydowanie to, by stawiać na komunikację i w sposób bezpośredni wyrażać swoje myśli oraz intencje. Trzymanie naszych pragnień, potrzeb czy pretensji tylko dla siebie jest zwykłą stratą czasu, a przede wszystkim niepotrzebnym ryzykiem, że to, co chcemy wyrazić, nigdy nie trafi do adresata ;)
[eng]
Książka płytka jak relacja i uczucia między dwojgiem opisanych w niej ludzi. Bez głębszego sensu, orbitujących wokół siebie, tak i ta książka orbitowała dookoła mnie. Skąd tyłu czytelników, pojęcia zielonego nie mam, za to wiem, że raczej wyleci dalej w inną przestrzeń. Całe szczęście, że czytana w oryginale, bo po polsku po 1/3 byłby zdecydowany dnf.
[eng]
Książka płytka jak relacja i uczucia między dwojgiem opisanych w niej ludzi. Bez głębszego sensu, orbitujących wokół siebie, tak i ta książka orbitowała dookoła mnie. Skąd tyłu czytelników, pojęcia zielonego nie mam, za to wiem, że raczej wyleci dalej w inną przestrzeń. Całe szczęście, że czytana w oryginale, bo po polsku po 1/3 byłby zdecydowany dnf.
mniej więcej do połowy głównie wkurzałam się na głównych bohaterów i na tłumacza, który zdecydował się na używanie słów "lecz" albo "iż", które uważam za niepotrzebie patetyczne i niepasujące do świata "normalnych ludzi".
po skończeniu książki, od razu zatęskniłam za tym światem i chciałam zacząć czytać od nowa. jeśli zastanawiacie się, czy najpierw książka, czy serial - zdecydowanie najpierw książka. serial jest świetny, ale nie odbierajcie sobie przyjemności z lektury, ja to niestety zrobiłam i prawdziwą przyjemność z czytania miałam dopiero od momentu, w którym treść książki i fabuła serialu się troszkę rozjeżdżają.
mniej więcej do połowy głównie wkurzałam się na głównych bohaterów i na tłumacza, który zdecydował się na używanie słów "lecz" albo "iż", które uważam za niepotrzebie patetyczne i niepasujące do świata "normalnych ludzi".
po skończeniu książki, od razu zatęskniłam za tym światem i chciałam zacząć czytać od nowa. jeśli zastanawiacie się, czy najpierw książka, czy serial -...
Ciężko sformułować opinię o tej książce. Z jednej strony - wciągająca, do przeczytania praktycznie na raz, z przyjemnymi dialogami i prostym językiem. Skłaniająca do lekkiej refleksji. Z drugiej strony - kompletny brak fabuły, urwane zakończenie i momentami frustrujący rozwój (a raczej jego brak) akcji.
Ciężko sformułować opinię o tej książce. Z jednej strony - wciągająca, do przeczytania praktycznie na raz, z przyjemnymi dialogami i prostym językiem. Skłaniająca do lekkiej refleksji. Z drugiej strony - kompletny brak fabuły, urwane zakończenie i momentami frustrujący rozwój (a raczej jego brak) akcji.
Nie rozumiem fenomenu tej książki. Próbuje poruszać temat trudów dorastania i zagmatwanej relacji dwojga ludzi, ale według mnie opisuje temat bardzo płytko. W kółko i przez lata ten sam scenariusz, zero wyciagnietych lekcji ani kluczowych przemysleń. Skończyłam ją tylko dlatego, że słuchałam audiobooka, wersja papierowa prawdopodobnie by mnie zanudziła.
Nie rozumiem fenomenu tej książki. Próbuje poruszać temat trudów dorastania i zagmatwanej relacji dwojga ludzi, ale według mnie opisuje temat bardzo płytko. W kółko i przez lata ten sam scenariusz, zero wyciagnietych lekcji ani kluczowych przemysleń. Skończyłam ją tylko dlatego, że słuchałam audiobooka, wersja papierowa prawdopodobnie by mnie zanudziła.
Po raz pierwszy przeczytałam ją dwa lata temu i od tamtej pory wracałam do niej już trzy razy. Zawsze planuję robić reready książek, ale ta jest jedyną, do której naprawdę wracam. Zauważyłam, że gdy mam trudniejszy moment w życiu, instynktownie po nią sięgam, bo daje mi poczucie spokoju i zrozumienia.
To nie jest powieść dla każdego i doskonale rozumiem, dlaczego niektórym może się nie spodobać.
Bohaterowie są przedstawieni w taki sposób, że łatwo ich nie polubić– często się nie dogadują, powtarzają te same błędy i nie potrafią ze sobą rozmawiać. Nie ma tu typowej dynamicznej akcji, cała historia skupia się na relacji głównych postaci, Marianne i Connella.
Nie potrafię do końca wyjaśnić, dlaczego ta książka jest dla mnie tak ważna. Od momentu, gdy przeczytałam ją po raz pierwszy, myślę o niej prawie codziennie. Odnalazłam w niej cząstkę siebie. Zarówno w Marienne i Connellu, ich emocjach i sposobie, w jaki się do siebie zbliżają i oddalają.
Ta historia jest dla mnie surowa, szczera i prawdziwa. Śledzimy losy bohaterów na przestrzeni tygodni i miesięcy, w kluczowych momentach ich życia i obserwujemy jak skomplikowane mogą być relacje między ludźmi.
Po raz pierwszy przeczytałam ją dwa lata temu i od tamtej pory wracałam do niej już trzy razy. Zawsze planuję robić reready książek, ale ta jest jedyną, do której naprawdę wracam. Zauważyłam, że gdy mam trudniejszy moment w życiu, instynktownie po nią sięgam, bo daje mi poczucie spokoju i zrozumienia.
To nie jest powieść dla każdego i doskonale rozumiem, dlaczego...
Ta książka była jak nostalgiczny powrót do lat młodzieńczych, z całym wachlarzem emocji, jakie targają młodymi ludźmi - kompleksy, niepewność, niedojrzałe emocje. Bardzo dużo introspekcji, które dla mnie były atutem. Historia snuje się niespiesznie, książka jest refleksyjna i raczej pobudza do przemyśleń niż do gonitwy za akcją.
To historia o relacji, emocjach i dorastaniu.
Według mnie świetna.
Ta książka była jak nostalgiczny powrót do lat młodzieńczych, z całym wachlarzem emocji, jakie targają młodymi ludźmi - kompleksy, niepewność, niedojrzałe emocje. Bardzo dużo introspekcji, które dla mnie były atutem. Historia snuje się niespiesznie, książka jest refleksyjna i raczej pobudza do przemyśleń niż do gonitwy za akcją.
To historia o relacji, emocjach i...
Po raz kolejny, jedna z lepszych książek, jakie w życiu przeczytałam. Z początku podchodziłam do niej dość meh, bo było o niej tak głośno, że miałam tego dosyć, ale warto było się przemóc. Dla ludzi, którzy lubią powieści z wątkiem psychologicznym.
Po raz kolejny, jedna z lepszych książek, jakie w życiu przeczytałam. Z początku podchodziłam do niej dość meh, bo było o niej tak głośno, że miałam tego dosyć, ale warto było się przemóc. Dla ludzi, którzy lubią powieści z wątkiem psychologicznym.
Książka pisana w formie przypadkowych i chaotycznych myśli. Nie ma pełnych dialogów tylko wyrzuty myśli i fragment doświadczeń z danego okresu. Dobrze odwzorowuje to chaotyczność i niepoukładanie głównych bohaterów. Przez większość czasu ma się ochotę potrząsnąć oboma bohaterami aby zmusić ich do normalnego, otwartego dialogu. Niezrozumienie między nimi oczywiście wynikało z ich problemów ale również tego braku, przez czuć czuć frustrację ich relacji, tym samym współczucie i empatię do ich uczuć i przeżyć. Zdecydowanie książka na raz, aby wejść i przeżyć szereg emocji i uczuć. Pomimo nie najwyższych ocen uważam że ciekawy styl chaotycznego pisana i historia bohaterów sprawia że warto sięgnąć po tą książkę aby przez chwilę być świadkiem fragmentu ich życia
Książka pisana w formie przypadkowych i chaotycznych myśli. Nie ma pełnych dialogów tylko wyrzuty myśli i fragment doświadczeń z danego okresu. Dobrze odwzorowuje to chaotyczność i niepoukładanie głównych bohaterów. Przez większość czasu ma się ochotę potrząsnąć oboma bohaterami aby zmusić ich do normalnego, otwartego dialogu. Niezrozumienie między nimi oczywiście wynikało...
W moim doświadczeniu ciężko jest natrafić na styl pisarski, który naprawdę zaskakuje, a „Normalni ludzie” to właśnie takie moje literackie znalezisko. Autorka ma ogromny talent do obserwacji, dzięki czemu statyczna fabuła zamienia się w soczystą i wnikliwą introspekcję dwóch osób próbujących odnaleźć swoje „ja” w chaosie społecznych zależności. Nie przychodzi mi do głowy inny autor, u którego każdy ruch, gest i grymas bohaterów jest istotny i w pełni intencjonalny. Niełatwo o takiej powieści napisać recenzję, bo akcja tak naprawdę dzieje się między wierszami. Trzeba przeczytać!
Głównymi bohaterami są tu Connell i Marianne, których poznajemy w wieku licealnym. Już od początku ich romans przybiera dziwną dynamikę za sprawą dzielących ich różnic klasowych. Istnieją one na dwóch płaszczyznach: szkolnej, gdzie Connell jest popularny i lubiany, a Marianne odseparowana i obdarzona etykietą dziwaczki, oraz społecznej, w której mama Connella jest sprzątaczką u zamożnej rodziny Marianne. W domu Marianne są pieniądze, ale nie ma miłości. U Connella jest miłość, ale nie ma pieniędzy. W tych warunkach, między bohaterami rodzi się fizyczna i emocjonalna intymność, której nie doświadczyli w żadnej innej relacji. Niestety, ciągła troska o reputację i konsekwencje społeczne sprawia, że Marianne i Connell zaczynają sukcesywnie wypierać swoje emocje i pragnienia. Nawyk, który u obojga ulega tak silnemu utrwaleniu, że prześladuje bohaterów przez całą powieść – nawet wtedy, kiedy na studiach ich pozycje społeczne ulegają odwróceniu, a opinie znajomych przestają mieć tak duże znaczenie.
Jest to bardzo realistyczne – a przez to dość frustrujące – studium ludzkich słabości i pozornie niezauważalnych mechanizmów, które doprowadzają do nieświadomego stłumienia swojego wewnętrznego głosu – ignorowania pragnień i odwracania się od emocji. Myślę, że jest to problem, z którym każdy może się mniej lub bardziej utożsamić.
Nieodłączną częścią tych decyzji są otaczające bohaterów relacje z innymi. Każdy jest tu punkcikiem na wielkiej siatce połączeń – drganie w jednym miejscu tej siatki powoduje drganie gdzieś indziej, jedna relacja lub interakcja wpływa na kolejną.
Jednak wyjątkowość tej powieści naprawdę leży przede wszystkim w stylu narracji autorki, która demonstruje niespotykaną wnikliwość i zdolność do obserwacji ludzkich zachowań. Dzięki temu powieść jest soczysta, pełna szczegółów i esencjonalna – słowem: żywa – i w osiągnięciu tego celu nie przeszkodziło autorce pisanie zredukowane do minimum. Nie ma tu metafory, przesadnych opisów. Jest to, co musi być, ale selekcja tych momentów jest w pełni intencjonalna. Książka jest po prostu realna, a psychologia postaci jak z życia wzięta. Dla mnie – super znalezisko.
W moim doświadczeniu ciężko jest natrafić na styl pisarski, który naprawdę zaskakuje, a „Normalni ludzie” to właśnie takie moje literackie znalezisko. Autorka ma ogromny talent do obserwacji, dzięki czemu statyczna fabuła zamienia się w soczystą i wnikliwą introspekcję dwóch osób próbujących odnaleźć swoje „ja” w chaosie społecznych zależności. Nie przychodzi mi do głowy...
Powieść pożyczona jako coś lekkiego na podróż do pociągu od bratowej, która lubi raczej ambitniejszą lekturę i taką powieść traktuje jako lżejszy przerywnik.
Dla mnie książka była ciężka, duszna i męcząca atmosfera, trudne relacje, głębokie przemyślenia bohaterów i dużo analiz własnych i cudzych zachowań. Nie czytało mi się tego przyjemnie. Szczerze mówiąc zupełnie nie widzę potrzeby rozkładania wszystkiego na czynniki pierwsze, zagłębiania się w istotę rzeczy - a tak właśnie czynią bohaterowie tej książki. Raczej ją męczyłam.
PS.
Czy pisanie dialogów bez myślników ma w jakiś sposób wyróżnić autorkę? Mnie to tylko zirytowało.
Powieść pożyczona jako coś lekkiego na podróż do pociągu od bratowej, która lubi raczej ambitniejszą lekturę i taką powieść traktuje jako lżejszy przerywnik.
Dla mnie książka była ciężka, duszna i męcząca atmosfera, trudne relacje, głębokie przemyślenia bohaterów i dużo analiz własnych i cudzych zachowań. Nie czytało mi się tego przyjemnie. Szczerze mówiąc zupełnie nie...
To poruszająca historia relacji niebywale subtelnej, ciągnącej się latami, przechodzącej różne fazy i przemiany, wciąż jednak pulsującej i autentycznej. Dobrze się płynie przez kolejne lata w roli obserwatora, śledząc poczynania bohaterów, ich transformacje, kruchość i poszukiwanie siebie. Patrzymy na ich stawanie się, kształtowanie osobowości pod wzajemnym delikatnym wpływem. Są różni na różnych etapach życia, ale niezmienne jest ich przyciąganie do siebie, przymus bycia przy tym drugim, bez względu na konsekwencje. Wielokrotnie muszą mierzyć się z niezrozumieniem, zagubieniem, brakiem akceptacji od świata. Ale właśnie ta słabość czyni ich tak bardzo ludzkimi, to te cechy, za które ich lubimy, kibicujemy im, chcemy, aby im się udało. Świat bywa okrutny dla każdej inności, a zranienia często się kumulują. Momentami robi się mrocznie i przytłaczająco, ale autorka robi zręczne volty. Bardzo trafionym zabiegiem jest co jakiś czas powracająca refleksja, że to, co kiedyś było dla nas ważne, czym się najbardziej przejmowaliśmy, po latach często postrzegamy jako zupełnie nieistotne, żal nam zmarnowanych energii, przeoczonych szans.
Bardzo na plus jest oszczędny styl, historia jakby sama się toczy.
To poruszająca historia relacji niebywale subtelnej, ciągnącej się latami, przechodzącej różne fazy i przemiany, wciąż jednak pulsującej i autentycznej. Dobrze się płynie przez kolejne lata w roli obserwatora, śledząc poczynania bohaterów, ich transformacje, kruchość i poszukiwanie siebie. Patrzymy na ich stawanie się, kształtowanie osobowości pod wzajemnym delikatnym...
Autorce udało się uchwycić to uwierające uczucie dziwnej przestrzeni między bliskimi, która buduje się wraz z kolejnymi niedopowiedzeniami.
Chciałoby się przytulić ich oboje.
Autorce udało się uchwycić to uwierające uczucie dziwnej przestrzeni między bliskimi, która buduje się wraz z kolejnymi niedopowiedzeniami.
Chciałoby się przytulić ich oboje.
Gdybym miała jednym słowem opisać o czym jest ta książka, to powiedziałabym, że o relacji. Nie ma tu wartkiej akcji, zagadek czy plot twistów. Jest to jedna z tych spokojnych książek, gdzie wydarzenia są tylko tłem dla rozwoju relacji dwóch osób.
Connell i Marianne przez całą książkę prawie nigdy tak na prawdę nie są oficjalnie parą, ale mimo to przez cały czas są razem, nawet jeśli dzielą ich kilometry, przeżycia i inne związki.
Czasem miałam ochotę potrząsnąć albo jednym albo drugim z bohaterów i powiedzieć mu "hej, ogarnij się i podejmij jakąś decyzję". Miałam często wrażenie, że bohaterowie nie umieją się określić i przez to wpływają toksycznie na siebie nawzajem. Gdy Connell zaczął traktować Marianne z większym zrozumieniem to jej się nagle coś odklejało, a potem było na odwrót. Ale doszłam do wniosku, że może w młodości człowiek nie zawsze wie czego chce i robi wiele głupich czy niezrozumiałych rzeczy, nawet jak mu na kimś zależy.
Książka skłania do pewnych refleksji, nawet jeśli nie nad samym sobą, to nad psychologią i zmianami tempa w relacjach na różnych etapach życia. Zostawiła we mnie jakąś negatywną emocję, ale jeszcze nie umiem jej nazwać. Jakiś taki niepokój? Czułam to też przez całą książkę.
Na minus fakt, że przez brak akcji, czytało mi się ją bardzo powoli (dobre kilka tygodni, a starałam się czytać codziennie). Strasznie mi się dłużyła i wywołała we mnie dużo skrajnych emocji.
I mimo, że jest to "podróż" po relacji dwojga ludzi, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że finalnie jest to podróż drogą donikąd.
Gdybym miała jednym słowem opisać o czym jest ta książka, to powiedziałabym, że o relacji. Nie ma tu wartkiej akcji, zagadek czy plot twistów. Jest to jedna z tych spokojnych książek, gdzie wydarzenia są tylko tłem dla rozwoju relacji dwóch osób.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toConnell i Marianne przez całą książkę prawie nigdy tak na prawdę nie są oficjalnie parą, ale mimo to przez cały czas są razem,...
Nie wiem, co o tej książce myśleć. Jest po prostu… "normalna". Nie ma tu wielkich dramatów, krzyków ani spektakularnych tragedii, a mimo to po lekturze zostało we mnie wyraźne poczucie niepokoju.
Bohaterowie są zwyczajni, momentami wręcz banalni: trochę popularni, trochę wycofani, trochę zagubieni. Jednocześnie mają w sobie coś bardzo charakterystycznego - kompletną nieumiejętność komunikacji. Rozmawiają ze sobą, a jednak ich rozmowy często niczego nie wnoszą. Zapewniają się o uczuciu, by za chwilę niemal każde spotkanie kończyło się nieporozumieniem, wątpliwościami i niedopowiedzeniami.
Ich relacja jest, w moim odczuciu, toksyczna, wręcz pasożytnicza. Jedno wysysa z drugiego emocje i energię, by po chwili role się odwróciły. I choć mijają lata, mam wrażenie, że bohaterowie wcale się nie zmieniają. Nadal tkwią w tych samych schematach, jakby emocjonalnie zatrzymali się na etapie nastoletnim. Trochę wstydzą się tego, co czują, trochę to akceptują, ale nigdy nie potrafią naprawdę tego przepracować.
To książka, która nie daje satysfakcji ani ulgi. Zostawia raczej z pytaniem, czy "normalność" nie bywa czasem najbardziej niewygodna i bolesna ze wszystkich możliwych historii.
Nie wiem, co o tej książce myśleć. Jest po prostu… "normalna". Nie ma tu wielkich dramatów, krzyków ani spektakularnych tragedii, a mimo to po lekturze zostało we mnie wyraźne poczucie niepokoju.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBohaterowie są zwyczajni, momentami wręcz banalni: trochę popularni, trochę wycofani, trochę zagubieni. Jednocześnie mają w sobie coś bardzo charakterystycznego - kompletną...
Kilka lat temu powieść Sally Rooney była widoczna wszędzie. Dyskutowano o niej, zachwycano się nowatorstwem tej opowieści, nie wypadało jej nie przeczytać. „The Guardian” okrzyknął ją fenomenem dekady i umieścił na liście najważniejszych powieści XXI wieku. Stacja BBC zrealizowała serial na jej podstawie ( którego nie znam) i cieszył się on niemałą popularnością. Ja czytam „Normalnych ludzi” dopiero dziś i… zupełnie nie rozumiem tego szumu i zachwytu.
Nie twierdzę, że to zła książka. Wręcz przeciwnie, jako powieść psychologiczno- obyczajowa prezentuje dobry poziom zarówno pod względem literackim, jak i fabularnym. Nie znalazłam w niej jednak niczego odkrywczego. Podobno to portret pokolenia millenialsów, do którego nie należę. I tu właśnie tkwi problem. Bo ja po prostu nie potrafię zrozumieć zachowań i emocji głównych bohaterów. Wydają mi się być sztuczne, wysilone, celowo komplikowane, aby stworzyć wokół siebie otoczkę nietuzinkowości. Mimo że Marianne i Connell kilkakrotnie podkreślają, że chcieliby być normalnymi ludźmi, to jednak robią wszystko, by swoje życie uczynić dalekim od normalności.
Gdyby chcieć krótko przedstawić fabułę książki Rooney to jest to historia dwojga młodych ludzi pochodzących z różnych klas społecznych, którzy już w liceum zakochują się w sobie. Żadne z nich nie nazywa tego miłością, a ukrywanie tego związku przed światem staje się dla nich kwestią na tyle istotną, że poświęcają dużo energii, by nikt w szkole nawet nie podejrzewał, że dziewczyna z zamożnego domu sypia z synem sprzątaczki. I właściwie nie wiadomo dlaczego, bo po latach okazuje się, że ich znajomi w ogóle nie byli zainteresowani tą sprawą.
Autorka przedstawia relację swoich bohaterów na przestrzeni kilku lat, podczas których oboje wchodzą w dorosłość, zaczynają pracę, studia, wchodzą w związki. Mimo że są dla siebie ważni, tęsknią i chcieliby być razem, to jednocześnie sabotują własną miłość, świadomie odmawiają sobie prawa do szczęścia, jakby bali się sobie na nie pozwolić. Jest w tym związku coś masochistycznego. Szczególnie ona zadaje sobie ból, wiąże się z mężczyznami, którzy lubią przemoc w sypialni, perwersyjnie ją upokarzają. Marianne godzi się na wiele, będąc w tych relacjach absolutnie obojętną, bierną- tak jakby chciała ukarać siebie (za co?). Connell z kolei nie może ułożyć sobie życia z żadną kobietą, bo nie potrafi przestać myśleć o licealnej miłości. Ich związek jest jak z bajki o żurawiu i czapli: chodzą koło siebie, rozstają się i wracają i właściwie nie wiadomo, dlaczego nie stworzą udanego stadła. Najbardziej zdumiewał mnie paradoks tej miłości. Z jednej strony zapewniają siebie o tym, że nie są parą i dają sobie pozwolenie na inne związki, a z drugiej czują się zranieni i zazdrośni, gdy to drugie zwiąże się z kimś na dłużej.
Jeśli to jest prawda o pokoleniu millenialsów, to musi to być bardzo zagubione pokolenie. Z historii bohaterów „Normalnych ludzi” wyziera przeraźliwa samotność, niepewność, brak akceptacji dla samego siebie, lęk przed światem i dorosłością, a przede wszystkim przed zaangażowaniem. Sally Rooney odmalowała portret pokolenia bardzo wnikliwie, do tego stopnia, że czujemy ból podczas lektury. Ja jednak nie potrafiłam się w tę historię zaangażować. Należę wszak do pokolenia, które nie miało czasu i warunków, by aż tak bardzo skupiać się na sobie, analizować swoją psychikę, a przez to komplikować sobie życie. Czyż nie byłoby prościej po prostu się pokochać i być ze sobą aż do końca tej miłości? No, ale wtedy nie byłoby „fenomenu dekady”.
Kilka lat temu powieść Sally Rooney była widoczna wszędzie. Dyskutowano o niej, zachwycano się nowatorstwem tej opowieści, nie wypadało jej nie przeczytać. „The Guardian” okrzyknął ją fenomenem dekady i umieścił na liście najważniejszych powieści XXI wieku. Stacja BBC zrealizowała serial na jej podstawie ( którego nie znam) i cieszył się on niemałą popularnością. Ja czytam...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszą książka autorstwa Sally Rooney, którą przeczytałam. Nie wiem jak się z tym czuję. Mam wrażenie, że przeczytałam średniawe romansidło bez większego polotu, ale próbowałam doszukiwać się w książce głębi przez wiele pozytywnych opinii.
Pierwszą książka autorstwa Sally Rooney, którą przeczytałam. Nie wiem jak się z tym czuję. Mam wrażenie, że przeczytałam średniawe romansidło bez większego polotu, ale próbowałam doszukiwać się w książce głębi przez wiele pozytywnych opinii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa historia do szybkiego łyknięcia, chociaż irytująca, ze względu na nieporadność bohaterów i ich brak zdolności komunikacji. Ale mam nadzieję, że irytacja czytelników takimi zachowaniami bohaterów przerodzi się w zrozumienie, że komunikacja w związkach to podstawa i można sporo życia stracić, jeśli nie potrafi się komunikować z drugą osobą. Innymi słowy, liczę że książka będzie też miała walor dydaktyczny. :)
Ciekawa historia do szybkiego łyknięcia, chociaż irytująca, ze względu na nieporadność bohaterów i ich brak zdolności komunikacji. Ale mam nadzieję, że irytacja czytelników takimi zachowaniami bohaterów przerodzi się w zrozumienie, że komunikacja w związkach to podstawa i można sporo życia stracić, jeśli nie potrafi się komunikować z drugą osobą. Innymi słowy, liczę że...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJestem absolutnie zachwycona i nic tego nie zmieni. Najbardziej doceniam w tej książce dbałość o szczegóły w opisach zachowań bohaterów i poruszanie tylu tematów, z którymi ciągle się stykamy. Momentami może odrobinę pretensjonalna, ale tak w bardzo dobrym stopniu, nie za dużo i nie za mało. Lektura zdecydowanie nie była męcząca, a trochę się tego obawiałam.
Jestem absolutnie zachwycona i nic tego nie zmieni. Najbardziej doceniam w tej książce dbałość o szczegóły w opisach zachowań bohaterów i poruszanie tylu tematów, z którymi ciągle się stykamy. Momentami może odrobinę pretensjonalna, ale tak w bardzo dobrym stopniu, nie za dużo i nie za mało. Lektura zdecydowanie nie była męcząca, a trochę się tego obawiałam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKilka lat temu ta książka byla wszędzie polecana, mi trafiła w ręce dopiero teraz i nie wiem, skąd tyle wysokich ocen (tak jak nie wiedziałam, kto daje tak wysokie oceny "Małemu życiu").
Przez cały czas czekałam,aż się w końcu wydarzy coś pozytywnego w tej książce, coś co spowodowało by, że ludzie się w niej zaczytują. I nic... mamy tu dziwaczne próby nawiązania relacji między dwojgiem młodych ludzi, którzy nie są w stanie przeprowadzić normalnego dialogu, żeby drugiej strony nie urazić (a te urazy może spowodować każde słowo) i nie rozstać się na długie miesiące. Główni bohaterowie mają ze sobą poważne problemy, które rozwiązują za pomocą alkoholu i przypadkowego seksu, który nikomu nie daje satysfakcji.
Pomimo tytułu, nie ma w powieści ani jednej normalnej, szczęśliwej pary, chociaż wszyscy próbują się wiązać. Tutaj normą są problemy psychiczne i toksyczne związki, bardzo przygnębiająca lektura.
Kilka lat temu ta książka byla wszędzie polecana, mi trafiła w ręce dopiero teraz i nie wiem, skąd tyle wysokich ocen (tak jak nie wiedziałam, kto daje tak wysokie oceny "Małemu życiu").
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzez cały czas czekałam,aż się w końcu wydarzy coś pozytywnego w tej książce, coś co spowodowało by, że ludzie się w niej zaczytują. I nic... mamy tu dziwaczne próby nawiązania relacji...
Szczerze nie wiem jak mam ocenić tę książkę. Przeczytałam ją i mam mętlik w głowie. Jednak czuję, że ta historia nie pozostawia mnie obojętną. Zostawia w mojej głowie wiele przemyśleń i pytań.
Podczas czytania chciałam jakoś jednoznacznie ocenić bohaterów. Jednak im dalej się zagłębiałam, tym bardziej czułam jak błędne jest moje myślenie. Takim klasyfikowaniem krzywdzę tych bohaterów, i powinnam pozbyć się takiego podejścia. Ludzie nie są czarno biali, każdy jest złożony i ukształtowany przez inne doświadczenia.
"Normalni ludzie" pokazują mi pewien etap drogi. To jak ludzie dookoła nas kształtują, mogą zmienić i uratować. To jacy nawzajem jesteśmy dla siebie ważni. Co dodatkowo dla mnie istotne, to widziałam w pewnych momentach siebie. I chyba to najbardziej we mnie do tej pory rezonuje.
Szczerze nie wiem jak mam ocenić tę książkę. Przeczytałam ją i mam mętlik w głowie. Jednak czuję, że ta historia nie pozostawia mnie obojętną. Zostawia w mojej głowie wiele przemyśleń i pytań.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodczas czytania chciałam jakoś jednoznacznie ocenić bohaterów. Jednak im dalej się zagłębiałam, tym bardziej czułam jak błędne jest moje myślenie. Takim klasyfikowaniem krzywdzę...
Ta historia mną naprawdę poruszyła. Zdanie po zdaniu, miesiąc za miesiącem, wchodzimy w nią coraz głębiej, odkrywając coraz to nowe źródła bólu. Jane Austen prekariatu? Coś w tym jest - klasowość, trudna miłość, toksyczny, klaustrofobiczny świat z którego nie ma wyjścia?
Ta historia mną naprawdę poruszyła. Zdanie po zdaniu, miesiąc za miesiącem, wchodzimy w nią coraz głębiej, odkrywając coraz to nowe źródła bólu. Jane Austen prekariatu? Coś w tym jest - klasowość, trudna miłość, toksyczny, klaustrofobiczny świat z którego nie ma wyjścia?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam!!!
Polecam!!!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNIE. NIE. NIE.
Cięzko się czyta. Dialogi wplecione w akcję, żadnych oznaczeń... Poddałem się. Jedna z najsłabszych książek jakie w życiu przeczytałem.
NIE. NIE. NIE.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCięzko się czyta. Dialogi wplecione w akcję, żadnych oznaczeń... Poddałem się. Jedna z najsłabszych książek jakie w życiu przeczytałem.
Tę książkę wybrałam na start 2026 roku. Po miesiącu przerwy od zadrukowanych kartek chciałam czegoś pozornie lżejszego - i dość mocno się pomyliłam. To historia, która działa jak lustro: ja, i zapewne większość czytających, znajdzie w niej coś ze swojego życia. Rozterki młodych ludzi wchodzących w dorosłość są tu pokazane tak trafnie, że trudno przejść obok tego obojętnie.
To mądra proza - chwilami ma się poczucie, że bohaterowie potrzebują siebie bardziej niż potrafią to unieść, a chwilami, że najlepiej byłoby im osobno.
Polecam, jeśli lubisz psychologiczną obyczajówkę, emocje pod skórą i relacje, które bardziej się czuje niż rozumie.
Tę książkę wybrałam na start 2026 roku. Po miesiącu przerwy od zadrukowanych kartek chciałam czegoś pozornie lżejszego - i dość mocno się pomyliłam. To historia, która działa jak lustro: ja, i zapewne większość czytających, znajdzie w niej coś ze swojego życia. Rozterki młodych ludzi wchodzących w dorosłość są tu pokazane tak trafnie, że trudno przejść obok tego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem czy ta książka mi się podoba. I tak i nie. To zdecydowanie dziwniejsza z książek, które czytałam. Przede wszystkim jest ona bardzo frustrująca. Główni bohaterowie są specyficzni. Różnią się od siebie w każdym aspekcie a ich jedyną wspólną cechą jest głębokie poczucie samotności. I brak umiejętności komunikacyjnych. Właśnie to jest najbardziej denerwujące, bo czytelnik wie, co każde z nich myśli i czuje a oni tego nie mówią. Stąd wiele nieporozumień i zbędnych sytucji, które łamią tylko serce. Może właśnie to nadaje tej książce cudownego realizmu. Bohaterowie są po prostu realni. Nie ma w nich nic cukierkowego, pozytywnego, przesadzonego. Cała historia jest do bólu realna i uważam, że to w niej jest piękne :)
Nie wiem czy ta książka mi się podoba. I tak i nie. To zdecydowanie dziwniejsza z książek, które czytałam. Przede wszystkim jest ona bardzo frustrująca. Główni bohaterowie są specyficzni. Różnią się od siebie w każdym aspekcie a ich jedyną wspólną cechą jest głębokie poczucie samotności. I brak umiejętności komunikacyjnych. Właśnie to jest najbardziej denerwujące, bo...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Normalni ludzie" to historia, która trafia prosto w czułe punkty i zostawia po sobie spory ślad. To nie jest lekka opowieść o miłości; to książka, która momentami po prostu boli. Rooney w bardzo bezpośredni sposób pokazuje, jak skomplikowana i trudna potrafi być bliskość między dwojgiem ludzi, którzy nie zawsze potrafią ze sobą rozmawiać.
Główna bohaterka, Marianne, to postać, której kibicowałam z całego serca. Podczas lektury trudno nie odnieść wrażenia, że zasługuje ona na o wiele więcej, niż dostaje od życia i od osób ze swojego otoczenia. Jej losy śledzi się ze ściskiem w gardle, a cała historia zostawia czytelnika z dużym poczuciem niesprawiedliwości.
To smutna, ale bardzo autentyczna opowieść o tym, jak bardzo potrafimy się ranić mimo wzajemnej fascynacji. Mimo tego emocjonalnego ciężaru, warto ją przeczytać dla tej surowej szczerości, którą rzadko spotyka się w literaturze.
"Normalni ludzie" to historia, która trafia prosto w czułe punkty i zostawia po sobie spory ślad. To nie jest lekka opowieść o miłości; to książka, która momentami po prostu boli. Rooney w bardzo bezpośredni sposób pokazuje, jak skomplikowana i trudna potrafi być bliskość między dwojgiem ludzi, którzy nie zawsze potrafią ze sobą rozmawiać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówna bohaterka, Marianne, to...
Jeśli miałbym wyciągnąć jakiś morał z tej książki, byłoby nim zdecydowanie to, by stawiać na komunikację i w sposób bezpośredni wyrażać swoje myśli oraz intencje. Trzymanie naszych pragnień, potrzeb czy pretensji tylko dla siebie jest zwykłą stratą czasu, a przede wszystkim niepotrzebnym ryzykiem, że to, co chcemy wyrazić, nigdy nie trafi do adresata ;)
Jeśli miałbym wyciągnąć jakiś morał z tej książki, byłoby nim zdecydowanie to, by stawiać na komunikację i w sposób bezpośredni wyrażać swoje myśli oraz intencje. Trzymanie naszych pragnień, potrzeb czy pretensji tylko dla siebie jest zwykłą stratą czasu, a przede wszystkim niepotrzebnym ryzykiem, że to, co chcemy wyrazić, nigdy nie trafi do adresata ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[eng]
Książka płytka jak relacja i uczucia między dwojgiem opisanych w niej ludzi. Bez głębszego sensu, orbitujących wokół siebie, tak i ta książka orbitowała dookoła mnie. Skąd tyłu czytelników, pojęcia zielonego nie mam, za to wiem, że raczej wyleci dalej w inną przestrzeń. Całe szczęście, że czytana w oryginale, bo po polsku po 1/3 byłby zdecydowany dnf.
[eng]
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka płytka jak relacja i uczucia między dwojgiem opisanych w niej ludzi. Bez głębszego sensu, orbitujących wokół siebie, tak i ta książka orbitowała dookoła mnie. Skąd tyłu czytelników, pojęcia zielonego nie mam, za to wiem, że raczej wyleci dalej w inną przestrzeń. Całe szczęście, że czytana w oryginale, bo po polsku po 1/3 byłby zdecydowany dnf.
mniej więcej do połowy głównie wkurzałam się na głównych bohaterów i na tłumacza, który zdecydował się na używanie słów "lecz" albo "iż", które uważam za niepotrzebie patetyczne i niepasujące do świata "normalnych ludzi".
po skończeniu książki, od razu zatęskniłam za tym światem i chciałam zacząć czytać od nowa. jeśli zastanawiacie się, czy najpierw książka, czy serial - zdecydowanie najpierw książka. serial jest świetny, ale nie odbierajcie sobie przyjemności z lektury, ja to niestety zrobiłam i prawdziwą przyjemność z czytania miałam dopiero od momentu, w którym treść książki i fabuła serialu się troszkę rozjeżdżają.
mniej więcej do połowy głównie wkurzałam się na głównych bohaterów i na tłumacza, który zdecydował się na używanie słów "lecz" albo "iż", które uważam za niepotrzebie patetyczne i niepasujące do świata "normalnych ludzi".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo topo skończeniu książki, od razu zatęskniłam za tym światem i chciałam zacząć czytać od nowa. jeśli zastanawiacie się, czy najpierw książka, czy serial -...
Ciężko sformułować opinię o tej książce. Z jednej strony - wciągająca, do przeczytania praktycznie na raz, z przyjemnymi dialogami i prostym językiem. Skłaniająca do lekkiej refleksji. Z drugiej strony - kompletny brak fabuły, urwane zakończenie i momentami frustrujący rozwój (a raczej jego brak) akcji.
Ciężko sformułować opinię o tej książce. Z jednej strony - wciągająca, do przeczytania praktycznie na raz, z przyjemnymi dialogami i prostym językiem. Skłaniająca do lekkiej refleksji. Z drugiej strony - kompletny brak fabuły, urwane zakończenie i momentami frustrujący rozwój (a raczej jego brak) akcji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie rozumiem fenomenu tej książki. Próbuje poruszać temat trudów dorastania i zagmatwanej relacji dwojga ludzi, ale według mnie opisuje temat bardzo płytko. W kółko i przez lata ten sam scenariusz, zero wyciagnietych lekcji ani kluczowych przemysleń. Skończyłam ją tylko dlatego, że słuchałam audiobooka, wersja papierowa prawdopodobnie by mnie zanudziła.
Nie rozumiem fenomenu tej książki. Próbuje poruszać temat trudów dorastania i zagmatwanej relacji dwojga ludzi, ale według mnie opisuje temat bardzo płytko. W kółko i przez lata ten sam scenariusz, zero wyciagnietych lekcji ani kluczowych przemysleń. Skończyłam ją tylko dlatego, że słuchałam audiobooka, wersja papierowa prawdopodobnie by mnie zanudziła.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo raz pierwszy przeczytałam ją dwa lata temu i od tamtej pory wracałam do niej już trzy razy. Zawsze planuję robić reready książek, ale ta jest jedyną, do której naprawdę wracam. Zauważyłam, że gdy mam trudniejszy moment w życiu, instynktownie po nią sięgam, bo daje mi poczucie spokoju i zrozumienia.
To nie jest powieść dla każdego i doskonale rozumiem, dlaczego niektórym może się nie spodobać.
Bohaterowie są przedstawieni w taki sposób, że łatwo ich nie polubić– często się nie dogadują, powtarzają te same błędy i nie potrafią ze sobą rozmawiać. Nie ma tu typowej dynamicznej akcji, cała historia skupia się na relacji głównych postaci, Marianne i Connella.
Nie potrafię do końca wyjaśnić, dlaczego ta książka jest dla mnie tak ważna. Od momentu, gdy przeczytałam ją po raz pierwszy, myślę o niej prawie codziennie. Odnalazłam w niej cząstkę siebie. Zarówno w Marienne i Connellu, ich emocjach i sposobie, w jaki się do siebie zbliżają i oddalają.
Ta historia jest dla mnie surowa, szczera i prawdziwa. Śledzimy losy bohaterów na przestrzeni tygodni i miesięcy, w kluczowych momentach ich życia i obserwujemy jak skomplikowane mogą być relacje między ludźmi.
Po raz pierwszy przeczytałam ją dwa lata temu i od tamtej pory wracałam do niej już trzy razy. Zawsze planuję robić reready książek, ale ta jest jedyną, do której naprawdę wracam. Zauważyłam, że gdy mam trudniejszy moment w życiu, instynktownie po nią sięgam, bo daje mi poczucie spokoju i zrozumienia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo nie jest powieść dla każdego i doskonale rozumiem, dlaczego...
Ta książka była jak nostalgiczny powrót do lat młodzieńczych, z całym wachlarzem emocji, jakie targają młodymi ludźmi - kompleksy, niepewność, niedojrzałe emocje. Bardzo dużo introspekcji, które dla mnie były atutem. Historia snuje się niespiesznie, książka jest refleksyjna i raczej pobudza do przemyśleń niż do gonitwy za akcją.
To historia o relacji, emocjach i dorastaniu.
Według mnie świetna.
Ta książka była jak nostalgiczny powrót do lat młodzieńczych, z całym wachlarzem emocji, jakie targają młodymi ludźmi - kompleksy, niepewność, niedojrzałe emocje. Bardzo dużo introspekcji, które dla mnie były atutem. Historia snuje się niespiesznie, książka jest refleksyjna i raczej pobudza do przemyśleń niż do gonitwy za akcją.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo historia o relacji, emocjach i...
Po raz kolejny, jedna z lepszych książek, jakie w życiu przeczytałam. Z początku podchodziłam do niej dość meh, bo było o niej tak głośno, że miałam tego dosyć, ale warto było się przemóc. Dla ludzi, którzy lubią powieści z wątkiem psychologicznym.
Po raz kolejny, jedna z lepszych książek, jakie w życiu przeczytałam. Z początku podchodziłam do niej dość meh, bo było o niej tak głośno, że miałam tego dosyć, ale warto było się przemóc. Dla ludzi, którzy lubią powieści z wątkiem psychologicznym.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka pisana w formie przypadkowych i chaotycznych myśli. Nie ma pełnych dialogów tylko wyrzuty myśli i fragment doświadczeń z danego okresu. Dobrze odwzorowuje to chaotyczność i niepoukładanie głównych bohaterów. Przez większość czasu ma się ochotę potrząsnąć oboma bohaterami aby zmusić ich do normalnego, otwartego dialogu. Niezrozumienie między nimi oczywiście wynikało z ich problemów ale również tego braku, przez czuć czuć frustrację ich relacji, tym samym współczucie i empatię do ich uczuć i przeżyć. Zdecydowanie książka na raz, aby wejść i przeżyć szereg emocji i uczuć. Pomimo nie najwyższych ocen uważam że ciekawy styl chaotycznego pisana i historia bohaterów sprawia że warto sięgnąć po tą książkę aby przez chwilę być świadkiem fragmentu ich życia
Książka pisana w formie przypadkowych i chaotycznych myśli. Nie ma pełnych dialogów tylko wyrzuty myśli i fragment doświadczeń z danego okresu. Dobrze odwzorowuje to chaotyczność i niepoukładanie głównych bohaterów. Przez większość czasu ma się ochotę potrząsnąć oboma bohaterami aby zmusić ich do normalnego, otwartego dialogu. Niezrozumienie między nimi oczywiście wynikało...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW moim doświadczeniu ciężko jest natrafić na styl pisarski, który naprawdę zaskakuje, a „Normalni ludzie” to właśnie takie moje literackie znalezisko. Autorka ma ogromny talent do obserwacji, dzięki czemu statyczna fabuła zamienia się w soczystą i wnikliwą introspekcję dwóch osób próbujących odnaleźć swoje „ja” w chaosie społecznych zależności. Nie przychodzi mi do głowy inny autor, u którego każdy ruch, gest i grymas bohaterów jest istotny i w pełni intencjonalny. Niełatwo o takiej powieści napisać recenzję, bo akcja tak naprawdę dzieje się między wierszami. Trzeba przeczytać!
Głównymi bohaterami są tu Connell i Marianne, których poznajemy w wieku licealnym. Już od początku ich romans przybiera dziwną dynamikę za sprawą dzielących ich różnic klasowych. Istnieją one na dwóch płaszczyznach: szkolnej, gdzie Connell jest popularny i lubiany, a Marianne odseparowana i obdarzona etykietą dziwaczki, oraz społecznej, w której mama Connella jest sprzątaczką u zamożnej rodziny Marianne. W domu Marianne są pieniądze, ale nie ma miłości. U Connella jest miłość, ale nie ma pieniędzy. W tych warunkach, między bohaterami rodzi się fizyczna i emocjonalna intymność, której nie doświadczyli w żadnej innej relacji. Niestety, ciągła troska o reputację i konsekwencje społeczne sprawia, że Marianne i Connell zaczynają sukcesywnie wypierać swoje emocje i pragnienia. Nawyk, który u obojga ulega tak silnemu utrwaleniu, że prześladuje bohaterów przez całą powieść – nawet wtedy, kiedy na studiach ich pozycje społeczne ulegają odwróceniu, a opinie znajomych przestają mieć tak duże znaczenie.
Jest to bardzo realistyczne – a przez to dość frustrujące – studium ludzkich słabości i pozornie niezauważalnych mechanizmów, które doprowadzają do nieświadomego stłumienia swojego wewnętrznego głosu – ignorowania pragnień i odwracania się od emocji. Myślę, że jest to problem, z którym każdy może się mniej lub bardziej utożsamić.
Nieodłączną częścią tych decyzji są otaczające bohaterów relacje z innymi. Każdy jest tu punkcikiem na wielkiej siatce połączeń – drganie w jednym miejscu tej siatki powoduje drganie gdzieś indziej, jedna relacja lub interakcja wpływa na kolejną.
Jednak wyjątkowość tej powieści naprawdę leży przede wszystkim w stylu narracji autorki, która demonstruje niespotykaną wnikliwość i zdolność do obserwacji ludzkich zachowań. Dzięki temu powieść jest soczysta, pełna szczegółów i esencjonalna – słowem: żywa – i w osiągnięciu tego celu nie przeszkodziło autorce pisanie zredukowane do minimum. Nie ma tu metafory, przesadnych opisów. Jest to, co musi być, ale selekcja tych momentów jest w pełni intencjonalna. Książka jest po prostu realna, a psychologia postaci jak z życia wzięta. Dla mnie – super znalezisko.
W moim doświadczeniu ciężko jest natrafić na styl pisarski, który naprawdę zaskakuje, a „Normalni ludzie” to właśnie takie moje literackie znalezisko. Autorka ma ogromny talent do obserwacji, dzięki czemu statyczna fabuła zamienia się w soczystą i wnikliwą introspekcję dwóch osób próbujących odnaleźć swoje „ja” w chaosie społecznych zależności. Nie przychodzi mi do głowy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść pożyczona jako coś lekkiego na podróż do pociągu od bratowej, która lubi raczej ambitniejszą lekturę i taką powieść traktuje jako lżejszy przerywnik.
Dla mnie książka była ciężka, duszna i męcząca atmosfera, trudne relacje, głębokie przemyślenia bohaterów i dużo analiz własnych i cudzych zachowań. Nie czytało mi się tego przyjemnie. Szczerze mówiąc zupełnie nie widzę potrzeby rozkładania wszystkiego na czynniki pierwsze, zagłębiania się w istotę rzeczy - a tak właśnie czynią bohaterowie tej książki. Raczej ją męczyłam.
PS.
Czy pisanie dialogów bez myślników ma w jakiś sposób wyróżnić autorkę? Mnie to tylko zirytowało.
Powieść pożyczona jako coś lekkiego na podróż do pociągu od bratowej, która lubi raczej ambitniejszą lekturę i taką powieść traktuje jako lżejszy przerywnik.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla mnie książka była ciężka, duszna i męcząca atmosfera, trudne relacje, głębokie przemyślenia bohaterów i dużo analiz własnych i cudzych zachowań. Nie czytało mi się tego przyjemnie. Szczerze mówiąc zupełnie nie...
Bardzo dobra ale też bardzo dziwna książka o skomplikowanej relacji między dwojgiem młodych ludzi.
Bardzo dobra ale też bardzo dziwna książka o skomplikowanej relacji między dwojgiem młodych ludzi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobrze się w miarę to czyta ale nie rozumiem fenomenu.
Dobrze się w miarę to czyta ale nie rozumiem fenomenu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo poruszająca historia relacji niebywale subtelnej, ciągnącej się latami, przechodzącej różne fazy i przemiany, wciąż jednak pulsującej i autentycznej. Dobrze się płynie przez kolejne lata w roli obserwatora, śledząc poczynania bohaterów, ich transformacje, kruchość i poszukiwanie siebie. Patrzymy na ich stawanie się, kształtowanie osobowości pod wzajemnym delikatnym wpływem. Są różni na różnych etapach życia, ale niezmienne jest ich przyciąganie do siebie, przymus bycia przy tym drugim, bez względu na konsekwencje. Wielokrotnie muszą mierzyć się z niezrozumieniem, zagubieniem, brakiem akceptacji od świata. Ale właśnie ta słabość czyni ich tak bardzo ludzkimi, to te cechy, za które ich lubimy, kibicujemy im, chcemy, aby im się udało. Świat bywa okrutny dla każdej inności, a zranienia często się kumulują. Momentami robi się mrocznie i przytłaczająco, ale autorka robi zręczne volty. Bardzo trafionym zabiegiem jest co jakiś czas powracająca refleksja, że to, co kiedyś było dla nas ważne, czym się najbardziej przejmowaliśmy, po latach często postrzegamy jako zupełnie nieistotne, żal nam zmarnowanych energii, przeoczonych szans.
Bardzo na plus jest oszczędny styl, historia jakby sama się toczy.
To poruszająca historia relacji niebywale subtelnej, ciągnącej się latami, przechodzącej różne fazy i przemiany, wciąż jednak pulsującej i autentycznej. Dobrze się płynie przez kolejne lata w roli obserwatora, śledząc poczynania bohaterów, ich transformacje, kruchość i poszukiwanie siebie. Patrzymy na ich stawanie się, kształtowanie osobowości pod wzajemnym delikatnym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSubtelna i intymna powieść o relacjach, tożsamości i różnicach klasowych, pokazująca nieidealnych ludzi w prawdziwym życiu.
Subtelna i intymna powieść o relacjach, tożsamości i różnicach klasowych, pokazująca nieidealnych ludzi w prawdziwym życiu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorce udało się uchwycić to uwierające uczucie dziwnej przestrzeni między bliskimi, która buduje się wraz z kolejnymi niedopowiedzeniami.
Chciałoby się przytulić ich oboje.
Autorce udało się uchwycić to uwierające uczucie dziwnej przestrzeni między bliskimi, która buduje się wraz z kolejnymi niedopowiedzeniami.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChciałoby się przytulić ich oboje.