Beata Ziaja jest autorką oryginalną. Jej pióro jest indywidualne, wyjątkowe, inne. Ma w sobie coś poetyckiego, taką nutę dawnych czasów i mrok, który wywołuje gęsią skórkę. Można to porównać do uczucia, które ogarnia nas wtedy, kiedy nie wiemy, co się wydarzy, ale ciarki wywołuje sama gęsta atmosfera i aura niepokoju. Spotkanie z jej twórczością to właśnie takie emocje. Bierzesz książkę w rękę, nie wiesz, o czym będziesz czytał, a już czujesz to wszystko z wielką mocą. Twoja dusza czuje ten mrok.
,,U schyłku czasów" to zbiór opowiadań, dokładnie dziesięciu, o różnym natężeniu emocjonalnym. Każde opowiadanie niesie za sobą coś innego. W każdym znajdujemy ,,puzzel" , który na końcu tworzy zgraną całość przesłania. Wywołują w nas one przemyślenia na temat egzystencji człowieka, dobra i zła, ludzkiej natury, sensu życia, a nawet poruszają temat wiary w świat pozamaterialny. Podczas czytania odczuwamy napięcie i z każdą przewracaną stroną czujemy je mocniej. Wszystko podszyte jest warstwą psychologiczną, a ich plusem jest to, że każdy czytelnik może znaleźć w nich coś innego. Każdy może zinterpretować je inaczej i każda interpretacja będzie dobra.
Autorka bardzo dobrze czuje się w opowiadaniach i taki styl do niej pasuje. Choć powiem szczerze, że czasami czułem pewien niedosyt i chciałbym niektóre historie czytać w wersji pełnowymiarowej, rozszerzonej o niektóre wątki. Opowiadania mają różne długości. Jedne są dłuższe, inne krótsze. Każde z nich wywołuje w czytelniku coś nowego, okrywa przed nim karty, ale czy na pewno dla nas niewiadome?
Jeśli lubicie krótkie formy w klimacie thrillera, horroru, to polecam. Choć tak jak na początku wspomniałem, to są teksty niestandardowe i nietuzinkowe.
Beata Ziaja jest autorką oryginalną. Jej pióro jest indywidualne, wyjątkowe, inne. Ma w sobie coś poetyckiego, taką nutę dawnych czasów i mrok, który wywołuje gęsią skórkę. Można to porównać do uczucia, które ogarnia nas wtedy, kiedy nie wiemy, co się wydarzy, ale ciarki wywołuje sama gęsta atmosfera i aura niepokoju. Spotkanie z jej twórczością to właśnie takie emocje....
,, Wtedy coś się w nim przełamało, jakaś mroczna brama otwarła się w jego duszy! Utracił radość, w dotychczas pełne pogody dni wtargnęły smutek i strach! Zamknął się za bramami swojej rezydencji, otaczając się wazonami białych kalii i dusznych hiacyntów oraz przytulnym półmrokiem. "
,, U schyłku czasów " Beata Ziaja.
Było to moje pierwsze spotkanie z piórem autorki i byłam go bardzo ciekawa. O innej książce słyszałam wiele dobrego więc postanowiłam sprawdzić sama.
Książka przedstawia zbiór dziesięciu opowiadań. Każde mówi o innych bohaterach i przedstawia inną historię ale wszystkie mają podobne znaczenie.
W moim odczuciu motywem przewodnim jaki możemy zauważyć w tych krótkich treściach jest walka dobra ze złem oraz lawirowanie między śmiercią i życiem, między różnymi rzeczywistościami.
Książka zaliczona jest gatunkowo do horroru i jak najbardziej się zgadzam. W prawdzie nie rządzą tutaj brutalne i krwawe sceny ale same okoliczności , ten mroczny, brudny i ciężki klimat jak najbardziej odpowiada temu zakwalifikowaniu.
Przyznam szczerze, że nigdy nie czytałam nic podobnego. Autorka przedziera się wgłąb czytelnika, porusza w nim różnorodne emocje i pozostawia z wieloma myślami.
Historię opowiedziane w książce ,, U schyłku czasów " niesamowicie skłaniają do refleksji. A jedna tajemnica goni drugą.
Opowiadania napisane są w sposób poetycki. Czyta się je bardzo lekko i przyjemnie.
Ja spędziłam z tą propozycją czytelniczą bardzo miły czas i z pewnością z chęcią sięgnę po inne tytuły autorki.
,, Wtedy coś się w nim przełamało, jakaś mroczna brama otwarła się w jego duszy! Utracił radość, w dotychczas pełne pogody dni wtargnęły smutek i strach! Zamknął się za bramami swojej rezydencji, otaczając się wazonami białych kalii i dusznych hiacyntów oraz przytulnym półmrokiem. "
,, U schyłku czasów " Beata Ziaja.
Było to moje pierwsze spotkanie z piórem autorki i...
Są takie książki, które mimo niewielkiej objętości niosą ze sobą potężny ładunek emocji, prowokują do chwili refleksji do zatrzymania się tu i teraz.
Właśnie o takiej książce chcę Wam dziś opowiedzieć. "U schyłku czasów" autorstwa Pani Beaty Ziai to zbiór dziesięciu krótkich opowiadań. Historii, które sprawiają, że czytelnik balansuje na granicy. Bólu, zła, strachu żalu i niepokoju. Świadomość, że na końcu jest tylko gorzej, że nie ma happy endu jest z jednej strony porażająca z drugiej niesamowicie intrygująca. Ty już wiesz... Będzie bolało i czekasz na ten ból z dziką satysfakcją.
Co jednak dla mnie najistotniejsze to fakt, że każda z historii opowiada o człowieku takim jak ja i Ty. O ludziach, którzy jak ja i Ty błądzą, popełniają błędy w ich życiu dzieje się coś co sprawia, że nic już nie jest takie samo. Miłość, która przeradza sie w obsesję czy dom nad którym ciąży klątwa. Momentami granica między tym co rzeczywiste a tym co "gdzieś tam" stopniowo się zaciera. Autorka konfrontuje nas z niewygodnymi pytaniami o sens istnienia o genezę i granicę zła. Skłąnia do własnych przemyśleń a co najważniejsze daje nam na nie przestrzeń ba wręcz je prowokuje.
Dla mnie osobiście "U schyłku czasów" było podróżą tak fascynującą co przerażającą. Podróżą w głąb własnych emocji lęków. To jedna z tych książek wymagających czasu, uwagi i skupienia. Z jednej strony ubrana w ramy horroru z drugiej tak bardzo filozoficzna i poetycka. Nie nie ma tu rozlewu krwi jest za to coś dużo gorszego. Wnikający głęboko w każdą komórkę niepokój uczucie dyskomfortu.
Znacie to uczucie po np długim joggingu gdy mięśnie pulsują bólem. Zadajecie sobie pytanie po co mi to było? A z drugiej strony rozsadza Was TO uczucie... Ja tak miałam po lekturze tej książki. Rozwalona głowa to jedno, psychiczny ból to drugie... Ale TO uczucie... Mistrzostwo...
Mam nadzieję, że zrozumiecie :)
Czytajcie
Są takie książki, które mimo niewielkiej objętości niosą ze sobą potężny ładunek emocji, prowokują do chwili refleksji do zatrzymania się tu i teraz.
Właśnie o takiej książce chcę Wam dziś opowiedzieć. "U schyłku czasów" autorstwa Pani Beaty Ziai to zbiór dziesięciu krótkich opowiadań. Historii, które sprawiają, że czytelnik balansuje na granicy. Bólu, zła, strachu żalu i...
Są takie książki, które mimo niewielkiej objętości, przekazują tak wiele. Są takie pozycje, które prowokują do tak wielu przemyśleń, mimo iż nie przekazują ogromu treści. Są takie opowiadania, które nie potrzebują być długie, by porządnie dały nam do myślenia...
Jedną z takich pozycji jest właśnie książka U schyłku czasów. Dziesięć krótkich opowiadań, które potrafią wedrzeć się w głąb naszego mózgu i sprowokować do różnorodnych przemyśleń. Autorka umiejętnie otacza nas swym mrokiem, coraz ciaśniej z każdym kolejnym opowiadaniem i sprawia, że jej teksty pozostają w naszych głowach na bardzo długo.
Swoimi historiami wprowadza nas w wyjątkowy stan. Ciężko po skończeniu każdej kolejnej odciąć się zupełnie i wrócić do rzeczywistości. W głowie bowiem pojawia się wiele znaków zapytania. Dlaczego bohaterowie postąpili w ten, a nie w inny sposób? Co sami zrobilibyśmy na ich miejscu? A przede wszystkim, jak wiele odniesień jest w tej książce do naszej rzeczywistości. Autorka genialnie, w sposób wręcz perfekcyjny, potrafi wydobyć najbardziej mroczne oblicza ludzkiej psychiki. Po mistrzowsku prezentuje w swoich opowiadaniach mrok, który wydobywa się z głębi ludzkiej duszy. Przyprawia nas o dreszcze, poczucie strachu i niepewności, mimo że nie mamy do czynienia z brutalnymi morderstwami, ani z rozlewem krwi lub też strasznymi potworami prosto z horrorów. Dopada je za to mroczna i bolesna strona życia. I to właśnie w tej książce jest najbardziej pociągające.
Emocje towarzyszące nam podczas czytania każdej kolejnej historii i to uczucie strachu, smutku, żalu i bólu, który towarzyszy bohaterom i który tak naprawdę może dotknąć także nas.
Świadomość tego, że każda z tych historii nie będzie miała happy endu powoduje, że książka staje się wręcz nieodkładalna. Bowiem nic tak nie zaskakuje, jak zakończenia, które nie są pozytywne. To one są najmniej przewidywalne, ale i jednocześnie najbardziej intrygujące. Tak właśnie jest za każdym razem, gdy docieramy do końca kolejnego opowiadania. Nie mamy bladego pojęcia, jak ono może się zakończyć, ale wiemy, że będzie bolało. I czekamy na ten ból z niecierpliwością.
To nie lada sztuka w tak poetycki sposób zobrazować nam to, jak wiele niebezpieczeństw czyha na każdym kroku. Autorka ma do tego niebywały talent. W pięknych słowach potrafi opisać nawet najbardziej mroczne historie, które przyprawiają nas o szybsze bicie serca i gęsią skórkę na całym ciele.
Twórczość autorki zyskała w mym sercu szczególne miejsce. Ma wyjątkowe pióro, które czyta się z przyjemnością, a jej historie nie nudzą nawet po wielokrotnym ich przeczytaniu. Dodatkowo każda kolejna powtórka daje nam nowe przemyślenia i prezentuje obraz bogatszy o nowe szczegóły, inne niż te po pierwszym czy drugim czytaniu. To jedne z tych historii, do których z chęcią się powraca, bo ciekawość tego co przyniesie nam kolejny raz z książką jest nie do pohamowania.
Są takie książki, które mimo niewielkiej objętości, przekazują tak wiele. Są takie pozycje, które prowokują do tak wielu przemyśleń, mimo iż nie przekazują ogromu treści. Są takie opowiadania, które nie potrzebują być długie, by porządnie dały nam do myślenia...
Jedną z takich pozycji jest właśnie książka U schyłku czasów. Dziesięć krótkich opowiadań, które potrafią...
Dziś chcę powiedzieć Wam kilka słów o książce ,,U schyłku czasów" Beaty Ziaji, która jest jej debiutem. Jakiś czas temu czytałam Mroczne historyje, które są drugą książką autorki i jej styl, plastyczne pióro i treść owiana nutą tajemniczości, która jest tak skonstruowana, że prowadzi do własnych przemyśleń, kupiła mnie totalnie. Beata Ziaja pisze mrocznie, ale ten mrok nie wypływa z historii a z zakątków ludzkiej duszy i psychiki i tym mnie kupiła.,,U schyłku czasów" to zbiór dziesięciu opowiadań pełnych napięcia. Już od pierwszych słów każdego opowiadania czujemy, że wydarzy się coś złego, a ta myśl i tajemniczość każdego z nich nastraja nas jeszcze bardziej, odziaływuje na naszą psychikę i wywołuje dreszcz. Doskonała i niezastąpiona atmosfera grozy, lecz bez przelewu krwi. To jest naprawdę niesamowite. Zazwyczaj w książkach przeraża nas brutalność, duża ilość krwi, przerażające zbrodnie, a tymczasem Pani Beata serwuje nam podobne odczucia bez tego. To nie lada wyczyn.Każde z opowiadań serwuje czytelnikowi inny ładunek emocjonalny. Niektóre nie wymagają od nas główkowania, tylko podane są w sposób prosty i mają za zadanie dać do myślenia. Inne zaś mają tyle emocji w sobie, że tworzą dość wyraźny obraz psychologiczny bohatera i sytuacji, a jeszcze inne wzbudzają w nas smutek, żal, nawet rozpacz.Za zasłoną opowiadań jest jednak przekaz skupiający się na tym, że niebezpieczeństwo może czyhać na każdym kroku, nawet tam, gdzie byśmy się jego nie spodziewali, np. w domu rodzinnym. Bohaterowie tych opowiadań są tego idealnym przykładem.To nie są treści dla wszystkich. Jednym spodobają się, innym nie. Ale to też ważne. Każdy oczekuje od książki czegoś innego. Ja jestem zachwycona nimi, gdyż są nieoczywiste, czasami na pograniczu jawy i snu, wprowadzające czytelnika w stan melancholii, z dawką mroku, którą już mało kto serwuje w taki sposób.Polecam ❄️
Dziś chcę powiedzieć Wam kilka słów o książce ,,U schyłku czasów" Beaty Ziaji, która jest jej debiutem. Jakiś czas temu czytałam Mroczne historyje, które są drugą książką autorki i jej styl, plastyczne pióro i treść owiana nutą tajemniczości, która jest tak skonstruowana, że prowadzi do własnych przemyśleń, kupiła mnie totalnie. Beata Ziaja pisze mrocznie, ale ten mrok nie...
Sięgam po książki nie tylko z ciekawości, ale i z potrzeby odkrywania tego, co w literaturze ukryte pomiędzy słowami. Po przeczytaniu "Mroczne historie o miłowaniu i przemijaniu" wiedziałam, że to nie mogło być moje ostatnie spotkanie z Beatą Ziają. Tamta książka poruszyła we mnie struny, o których istnieniu czasem się zapomina, dlatego postanowiłam wrócić do początku do jej debiutu, czyli zbioru opowiadań "U schyłku czasów". Chciałam zobaczyć, jakie były pierwsze kroki autorki, w jaki sposób rozpoczęła swoją literacką przygodę i co już wtedy miała nam do zaoferowania.
Już sam tytuł brzmi złowieszczo, obiecując coś więcej niż tylko zwykłe historie grozy. Okładka mroczna, pełna tajemnicy. Od razu wciąga wzrokiem i sprawia, że człowiek chce zajrzeć do środka, by dowiedzieć się, jakie sekrety skrywają karty tej książki. Z opisu wiemy, że w tomie znajdziemy dziesięć opowiadań. Każde inne, a jednak połączone czymś ulotnym, subtelnym, co każdy czytelnik musi sam odnaleźć, niczym fragmenty układanki prowadzące do jednego obrazu. To właśnie ta niepewność, ta gra niedopowiedzeń i cienkich nici łączących opowieści, była dla mnie największą zachętą.
Historie, które serwuje nam Beata Ziaja, to opowieści o zwykłych ludziach, którzy często przypadkiem, trafiają na ślad czegoś niepokojącego, czegoś, od czego nie da się już odwrócić wzroku. Rodzina imigrantów wynajmująca domek na plaży, nieświadoma ciążącej nad nim klątwy. Czy można uciec przed miejscem, które pochłania dusze? Zakochany mężczyzna, którego uczucie powoli zamienia się w obsesję. Gdzie kończy się miłość, a zaczyna szaleństwo? Bohaterowie zderzają się z tajemnicami, które pociągają ich niczym wir, aż w końcu tracą grunt pod nogami.
Czytając te opowiadania, miałam wrażenie, że atmosfera gęstnieje z każdą stroną. Zwyczajne sytuacje nagle nabierają złowrogiego charakteru, a granica między światem materialnym i tym „po tamtej stronie” zaczyna się rozmywać. Autorka nie daje prostych odpowiedzi, za to stawia uniwersalne pytania o sens ludzkiego istnienia, o granice dobra i zła, o wiarę w coś więcej niż tylko to, co widzimy na co dzień.
Najbardziej zafascynowało mnie w tej książce to, że każdy czytelnik może inaczej odczytać jej przesłanie. Jedni skupią się na grozie i tajemniczości, inni znajdą w niej refleksję o przemijaniu, a jeszcze inni zatrzymają się nad pytaniami o ludzką naturę. Ja dałam się porwać temu niepokojącemu klimatowi, mieszance nostalgii, lęku i fascynacji. To uczucie, kiedy podczas lektury serce przyspiesza, a w głowie pojawia się pytanie, co ja bym zrobiła na miejscu bohatera?
"U schyłku czasów" to nie tylko horror, to podróż przez ludzkie emocje, które odkrywamy w ekstremalnych sytuacjach. To książka, którą polecam każdemu, kto lubi, gdy literatura wywołuje ciarki na plecach, a jednocześnie zmusza do refleksji. Mnie najbardziej ujęła umiejętność autorki w łączeniu grozy z filozoficznym pytaniem o sens życia i śmierci. Właśnie dlatego sięgnęłam po jej debiut i wiem, że nie żałuję. To była podróż mroczna, ale pięknie literacka i chętnie wybiorę się w nią jeszcze raz, czekając na jej następną książkę.
Sięgam po książki nie tylko z ciekawości, ale i z potrzeby odkrywania tego, co w literaturze ukryte pomiędzy słowami. Po przeczytaniu "Mroczne historie o miłowaniu i przemijaniu" wiedziałam, że to nie mogło być moje ostatnie spotkanie z Beatą Ziają. Tamta książka poruszyła we mnie struny, o których istnieniu czasem się zapomina, dlatego postanowiłam wrócić do początku do...
Książka z gatunku horroru ale nie jest jak dla mnie aż tak drastyczna jak może się wydawać lecz też mimo wszystko dla czytelników o mocnych nerwach.Jest to zbiór 10 opowiadań które mimo wszystko coś łączy....i zostawia po sobie ten mrok.Czy polecam,tu mam mieszane uczucia co do tej książki bo z jednej strony te opowiadania mają coś w sobie co zachęca lecz miałam momenty że czegoś mi brakowało...
Więc zostawię wam też do oceny byście przekonali się jak wy oceniacie książkę.
Ze swojej strony moje przemyślenia o książce są jeszcze takie że czasem możemy mylnie zinterpretować różne sytuacje . Dawno nie czytałam książki z gatunku horroru co czasem lubię lecz ta wersja podeszła mi tak średniej no ale nie zawsze musi być ta super ocena bo jednak każdy czytelnik to inny gust czytelniczy. Więc czytelniku który to czytasz ,nie zrażaj się gdy opinia nie jest aż taka super bo jeśli lubisz horrory w formie takich opowiadań to spróbuj sięgnąć po tę książkę, przeczytaj sam i oceń czy warto bo może akurat tobie przypadnie do gustu i ta następna opinia będzie już na duży plus.Czytanie książek na tym polega by poznawać historie różne i sprawdzać która nam się spodoba. Ja lubię poznawać nowe książki, nowych autorów . Książkę tej autorki czytam 1 raz i mimo że nie zbyt mi podeszła to nie zamierzam zrażać się do pióra tej autorki i kiedyś sięgnę po inną książkę autorki. Narazie oceniam ogólnie tak 6/10 więc aż tak źle nie jest . ....
"Na końcu każdej ścieżki może kryć się mrok"
Cytat z książki
I zgadzam się z cytatem bo czasem nawet w życiu można spotkać się na końcu drogi z czymś złym...
Książka mimo wszystko zostawia po sobie ten dreszczyk emocji dlatego napisałam wyżej że jest dla czytelników o mocnych nerwach gdyż ci co wola lekkie obyczajowe książki to mogą się tu nie odnaleźć bo mimo wszystko trzeba chociaż w połowie lubić gatunek horroru i dodatkowo lubic książkę w formie opowiadań a taka forma jest dość trudna w przekazie dlatego też nie mogłam się odnaleźć mimo że ogólnie horrory lubię .
Książka z gatunku horroru ale nie jest jak dla mnie aż tak drastyczna jak może się wydawać lecz też mimo wszystko dla czytelników o mocnych nerwach.Jest to zbiór 10 opowiadań które mimo wszystko coś łączy....i zostawia po sobie ten mrok.Czy polecam,tu mam mieszane uczucia co do tej książki bo z jednej strony te opowiadania mają coś w sobie co zachęca lecz miałam momenty że...
Znakomita książka, wciągająca jeszcze bardziej z każdym opowiadaniem. Gęstniejąca aura niesamowitości. Trzymający w napięciu suspens. Piękny styl pisarski autorki imponuje plastycznością opisów. Pozwala się on zanurzyć w świat każdego z opowiadań jeszcze głębiej. Zróżnicowanie historii zawartych w zbiorze sprawia, że opowiadania nie wpisują się w jeden schemat, acz tworzą nietuzinkową całość.
Opowiadania u schyłku czasu były doskonałą lekturą! Wrócę do nich jeszcze nie raz.
Serdecznie polecam tę książkę!
Znakomita książka, wciągająca jeszcze bardziej z każdym opowiadaniem. Gęstniejąca aura niesamowitości. Trzymający w napięciu suspens. Piękny styl pisarski autorki imponuje plastycznością opisów. Pozwala się on zanurzyć w świat każdego z opowiadań jeszcze głębiej. Zróżnicowanie historii zawartych w zbiorze sprawia, że opowiadania nie wpisują się w jeden schemat, acz tworzą...
Książkę "U schyłku czasów" przeczytałam jednym tchem. Jest to zbiór różnorodnych opowiadań, czasami nawet bardzo krótkich. Ich akcja dzieje się blisko, a jednocześnie daleko, jak gdyby w jakimś śnie. Wieloznaczna symbolika w tych opowieściach, rozliczne tajemnice,
z których część pozostaje nierozwiązana, niespodziewane zwroty akcji i zaskakujące puenty zostawiają czytelnikowi szerokie pole do własnych przemyśleń i indywidualnej interpretacji, która z natury rzeczy nie może być jednoznaczna. Jeśli dodać do tego umiejętność tworzenia i stopniowania nastroju niesamowitości przez autorkę oraz sprawne operowanie przez nią prozą poetycką, którą budowane są przejmujące obrazy, jasne staje się, że nie mamy tu do czynienia z literaturą popularną, ale z literaturą skierowaną do czytelnika wymagającego, wrażliwego, czytelnika z wyobraźnią, który potrafi docenić metaforyczność i podwójne dno tych zagadkowych opowieści. "U schyłku czasów" ma w sobie świeżość, oryginalność i głębię - jest to utwór, do którego chętnie będę wracać.
Książkę "U schyłku czasów" przeczytałam jednym tchem. Jest to zbiór różnorodnych opowiadań, czasami nawet bardzo krótkich. Ich akcja dzieje się blisko, a jednocześnie daleko, jak gdyby w jakimś śnie. Wieloznaczna symbolika w tych opowieściach, rozliczne tajemnice,
z których część pozostaje nierozwiązana, niespodziewane zwroty akcji i zaskakujące puenty zostawiają...
*Akcja recenzencka we współpracy z wydawnictwem Novae Res*
Przeczytałam dwa opowiadania i wymiękłam. Nie mój styl, przede wszystkim pisarski, sama nie wiem jak go nawet określić, czuję się wymęczona i nie planuje wracać. Historie o niczym zabierające czas. Rozczarowanie.
*Akcja recenzencka we współpracy z wydawnictwem Novae Res*
Przeczytałam dwa opowiadania i wymiękłam. Nie mój styl, przede wszystkim pisarski, sama nie wiem jak go nawet określić, czuję się wymęczona i nie planuje wracać. Historie o niczym zabierające czas. Rozczarowanie.
Nie sięgam po horrory, ale czasem chyba tak to jest, że książka trafia w nasze ręce niby przypadkiem, ale w sumie z jakiegoś powodu. W tym przypadku książka wpadła mi w oko na stronie serwisu nakanapie.pl.
Okładka „U schyłku czasów” jest mroczna, ale nie zwiastuje drastycznych historii. Pomyślałam „czemu nie?” i zaczęłam czytać.
Ten zbiór opowiadań wzbudził we mnie ciekawe odczucia z kilku powodów.
Absolutnie zgadzam się z opisem z okładki zapowiadającym opowiadania ze stopniowo gęstniejącą atmosferą. Pani Beata Ziaja opowiedziała nam 10 historii od których trudno się oderwać. Wiadome jest to, że w każdej coś złego się wydarzy. Uważam, że atmosfera napięcia i grozy została w nich bardzo dobrze zbudowana. Czytelnik wie, że nieuchronnie zbliża się tragedia, ale autorka tak poprowadziła te historie, że każda z nich w którymś momencie zaskakuje. Na szczęście nie są to krwawe historie pełne okrutnych opisów. Niektóre zmuszają do zastanowienia się nad naturą ludzką, nad intuicją, nad tym czy potrafimy wsłuchać się w siebie, gdy coś mówi nam, że coś tu nie gra. Inne są pełne symboli. I pewnie dlatego tę książkę czytało mi się dobrze.
Na uznanie zasługuje wyobraźnia autorki. Być może dlatego, że nie czytam horrorów te historie wydały się ciekawe i świeże. Uderzył mnie też fakt, że żadnej z nich nie potrafiłam osadzić w konkretnej przestrzeni i czasie. Zazwyczaj nie mam problemu z wyobrażeniem sobie miejsc, o których czytam znajdując odwołanie do tych już mi znanych. Tym razem miałam inne wrażenie. Te historie mogły się dziać wszędzie i nigdzie. Tak, jakby zwiastowały koniec czegoś. Były bardzo realne i jednocześnie kompletnie nierzeczywiste. Tytuł zatem uznaję za świetnie dopasowany.
Tempo opowiadań jest różne. Większość poprowadzona jest tak, oby oddać atmosferę jednocześnie nie nużąc czytelnika. Dwa natomiast wydały mi się trochę trudniejsze ze względu na niespieszne tempo zostawiając po sobie wrażenie niedokończenia i braku pewniej dynamiki.
Czy polecam tę książkę? To zależy komu. Miłośnikom mocnych wrażeń, po których trudno zasnąć odradzam. Dla tych, którzy lubią subtelnie budowane napięcie i nieoczywiste historie ta książka będzie świetnym wyborem.
Nie sięgam po horrory, ale czasem chyba tak to jest, że książka trafia w nasze ręce niby przypadkiem, ale w sumie z jakiegoś powodu. W tym przypadku książka wpadła mi w oko na stronie serwisu nakanapie.pl.
Okładka „U schyłku czasów” jest mroczna, ale nie zwiastuje drastycznych historii. Pomyślałam „czemu nie?” i zaczęłam czytać.
Ten zbiór opowiadań wzbudził we mnie ciekawe...
Dzięki współpracy z nakanapie.pl miałam okazję w ramach współpracy barterowej zrecenzować książkę autorstwa Beaty Ziaja. Książka jest zbiorem dziesięciu mrocznych opowieści o jednej wspólnej, którą jest tajemnica.
Atutem książki jest fakt umiejętnego poruszania się autorki w czasie i przestrzeni. W opowiadaniach znajdziemy różne sposoby narracji, tajemnice, mrok, i wiele emocji towarzyszących bohaterom. Poruszamy się na granicy jawy i snu. Opowiadania są napisane prostym i lekkim językiem co również ułatwia czytelnikowi wsiąknięcie w lekturę. Są jednak opowiadania, które bym pociągnęła dalej w formie, krótkiej powieści grozy. Miały swój potencjał na więcej i czułam nie dosyt. Atmosfera w nich trzyma w napięciu i budzi lęk.
Czytając książkę zaczęłam się zastanawiać czy autorka ma na koncie książkę nie składającą się z opowiadań a powieść. Muszę pochwalić Beatę za jej zdolność budowania napięcia i żyłkę do horroru. Pisarka obnaża najskrytsze i najmroczniejsze zakamarki duszy. Prezentuje wady, żądze czy obsesje. Poznajemy wachlarz ludzkich charakterów z uwzględnieniem tych, które spokojnie możemy nazwać nieprawymi lub złymi.
Publikacja zawiera różnorodność tematów skłaniających nas do refleksji. Odnaleźć możemy kwestie dotyczące miłości, poczucia izolacji, sensu egzystencji, poszukiwania swojego miejsca, spełnienia marzeń, popadanie w obłęd, wierzenie w rzeczy po za materialne, po samą śmierć i żałobę.
Autorka zaskakuje czytelnika niezwykłym połączeniem surrealizmu, elementów fantastyki oraz ludzkich emocji, które naznaczone są zarówno tragizmem, jak i tęsknotą za czymś nieuchwytnym. Każde z opowiadań układa się w pewną chronologiczną całość, jeśli spojrzeć na motywy przewodnie – lotu, rzeki, śmierci – jednak poszczególne historie mają bardzo indywidualny charakter.
Na końcu każdej ścieżki może kryć się mrok. Tajemnice otaczają ludzi ze wszystkich stron. Kiedy przypadkiem trafi się na ich trop i podąży ich śladem, nie ma odwrotu… Pochłaniają człowieka w całości. Obsesja, surrealizm, tajemnice. Miłość silniejsza niż śmierć. Bohaterowie, którzy mierzą się z nietypowymi sytuacjami. Historie, które wywołują gęsią skórkę.
Dzięki współpracy z nakanapie.pl miałam okazję w ramach współpracy barterowej zrecenzować książkę autorstwa Beaty Ziaja. Książka jest zbiorem dziesięciu mrocznych opowieści o jednej wspólnej, którą jest tajemnica.
Atutem książki jest fakt umiejętnego poruszania się autorki w czasie i przestrzeni. W opowiadaniach znajdziemy różne sposoby narracji, tajemnice, mrok, i wiele...
"U schyłku czasów" to zbiór dziesięciu opowiadań, które mają wspólną cechę - tajemnice. Opowiadania są różnej długości, niektóre były zbyt krótkie w mojej opinii, bowiem pragnęłam poznać dalszą część historii. Każde z opowiadań ma dla czytelnika jakieś przesłanie, wyrażone mniej lub bardziej wprost. Opowiadania może podzielić na dwie grupy. Pierwsza z nich dotyczy historii odnoszących się do wydarzeń rzeczywistych, gdzie czytelnik nie ma problemu z wyobrażeniem ich sobie oraz znalezieniem w nich przesłania. Druga grupa skupia historie, które są z pogranicza surrealizmu, gdzie bardzo trudno jest zrozumieć ich sens i to, jakie znaczenie ukryła w nich autorka. Są to bardziej wymagające dla czytelnika teksty pod względem akcji oraz postępowania bohaterów.
"Miłość nigdy nie ustaje" to opowiadanie, które zdecydowanie zrobiło na mnie największe wrażenie. To, jak wielki ładunek emocjonalny ze sobą niosło wręcz przygniatało. Autorka w sposób bardzo obrazowy przedstawiła uczucia głównego bohatera, wywołując u czytelnika współodczuwanie. Ból i rozpacz doktora N. przygniata odbiorcę. Głębia uczucia i przywiązania jest wręcz czymś niespotykanym.
Styl pisania autorki charakteryzuje prostota i lekkość. Opowiadania czyta się szybko, z ciekawością co do dalszych wydarzeń, ponieważ nie da się przewidzieć, w jakim kierunku zostanie poprowadzona akcja. Plusem jest zróżnicowanie w opowiadaniach. Groza i tajemnica charakteryzują każde z nich, jednak forma zaskakuje i nie pozwala czytelnikowi na możliwość przewidywania, co do kolejnych opowiadań. Klimat tych historii doskonale wpasuje się w szybko nadchodzące jesienne i zimowe wieczory.
Zbiór dziesięciu opowiadań daje poczucie, że każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie. Niektóre historie takie jak "Miłość nigdy nie ustaje", "Ukryty skarb" czy "Domek nad oceanem" podobały mi się znacznie bardziej niż pozostałe. Nie zmienia to jednak faktu, iż lektura podobała mi się i stanowiła ciekawe towarzystwo wieczorami. Autorka w swoich opowiadaniach poruszała ważne kwestie, które niejednokrotnie zmuszały mnie do przerwania lektury i przemyślenia oraz przedyskutowania ciekawiących mnie tematów.
Książkę do recenzji otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
"U schyłku czasów" to zbiór dziesięciu opowiadań, które mają wspólną cechę - tajemnice. Opowiadania są różnej długości, niektóre były zbyt krótkie w mojej opinii, bowiem pragnęłam poznać dalszą część historii. Każde z opowiadań ma dla czytelnika jakieś przesłanie, wyrażone mniej lub bardziej wprost. Opowiadania może podzielić na dwie grupy. Pierwsza z nich dotyczy historii...
Dzięki uprzejmości portalu nakanapie.pl miałam okazję zrecenzować książkę pani Beaty Ziaji „U schyłku czasów". Studiując opis z tyłu okładki, możemy przeczytać, że autorka zamieściła w książce dziesięć opowiadań, które "łączy stopniowo gęstniejącą atmosfera niezwykłości". I z tym się w zupełności zgadzam, ponieważ historie te są niezwykłe. Nawet bardzo. Szczerze mówiąc — nigdy nie czytałam podobnej lektury. Nie wiem, czy to źle, czy dobrze...
Plusem jest prosty język napisanych opowiadań. Kolejnym to, że są krótkie, tak jak to zazwyczaj bywa w antologiach. Czasem nawet zbyt krótkie. Większość niestety według mnie nie miała "tego czegoś", co by mnie zainteresowało, porwało na dłużej i sprawiło, że nie będę mogła oderwać się od lektury. Czytając je, czułam się dziwnie, czasem wręcz nieswojo, nie rozumiejąc sensu, czy też przesłania czytanego tekstu. Dwie, czy trzy historie z antologii naprawdę mnie poruszyły, np. "Domek nad oceanem" czy"Ukryty skarb". Obie zawierały w sobie namiastkę powieści grozy, co bardzo lubię i dzięki temu łatwiej było mi zrozumieć ich przekaz. Autorka chce nam w nich pokazać, że wbrew pozorom niebezpieczeństwo może czaić się nawet tam, gdzie powinniśmy czuć się bezpiecznie i takim miejscem jest np. nasz dom, czy dom naszych bliskich. Jednak niejednokrotnie jest inaczej, co zaburza nasz światopogląd...
Wyżej wymienione historie czytałam w pełnym napięciu, bojąc się o bohaterów, dla których niestety los okazał się niezbyt łaskawy. Reszta, według mnie, niestety okazała się być tylko zwykłymi, surrealistycznymi opowiastkami, które nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia. Czułam się nieswojo, czytając je, wręcz nawet nie na miejscu, jakbym naruszyła jakąś niewidzialną granicę zdrowego rozsądku. Lekturze towarzyszyło mi poczucie melancholii, które zakończyło się wraz z końcem książki. Nie wiem, czy to wina wieku, czy może coś innego, sprawiło, że nie przypadła mi ona do gustu. Być może nie rozumiem po prostu przekazu autorki...
Podsumowując — liczyłam na kilka godzin z ciekawymi opowiadaniami grozy, jednak otrzymałam zupełnie coś innego. Nie żałuję chwil spędzonych z książką, jednak raczej do niej nie wrócę.
Dzięki uprzejmości portalu nakanapie.pl miałam okazję zrecenzować książkę pani Beaty Ziaji „U schyłku czasów". Studiując opis z tyłu okładki, możemy przeczytać, że autorka zamieściła w książce dziesięć opowiadań, które "łączy stopniowo gęstniejącą atmosfera niezwykłości". I z tym się w zupełności zgadzam, ponieważ historie te są niezwykłe. Nawet bardzo. Szczerze mówiąc —...
" U schyłku czasów" to niezwykły zbiór dziesięciu opowiadań z pogranicza grozy i fantasy. Każdą historię oplata ciekawa i jednocześnie nie przenikniona fabuła, w której nic nie jest do końca oczywiste. Narracja jest bogata, prowadzona konsekwentnie, niejednokrotnie utrzymana w napięciu. Cienie, które otaczają bohaterów zewsząd budują obraz nad wyraz tajemniczy, przesiąknięty głębokością prawd.
Autorka wprowadza nas w świat niejednoznacznych wyborów, w losach bohaterów kreśli kwestię dobra i zła , niejednokrotnie stawia pytania o sens ludzkiego bytu.
" Kiedy nie widzi się już przed sobą ścieżki - bo wokoło szybko zapada zmrok, który się nigdy nie podniesie - jedyna myśl to lot bez rozpostartych skrzydeł..." ( Marzydlo).
To niewątpliwie książka wielowarstwowa i jednocześnie wielowymiarowa, pociągająca i wciągająca do końca. Każda historia pozostawia wiele niedomówień, a zarazem jest początkiem nowej interpretacji.
Książka Beaty Ziaji jest pytaniem o kondycję ludzkiej egzystencji, o poszukiwaniu siebie, własnej tożsamości, własnego miejsca w zewnętrznym świecie pełnym półprawd.
Kim jesteśmy wobec spraw wiecznych, w jaki sposób życiu nadajemy sens, spełniając oczekiwania, pragnienia, marzenia, by poczuć swobodę, wolność, bezgraniczną miłość...
Polecam serdecznie!
Pięknie dziękuję Wydawnictwo NOVAE RES za egzemplarz do recenzji.
" U schyłku czasów" to niezwykły zbiór dziesięciu opowiadań z pogranicza grozy i fantasy. Każdą historię oplata ciekawa i jednocześnie nie przenikniona fabuła, w której nic nie jest do końca oczywiste. Narracja jest bogata, prowadzona konsekwentnie, niejednokrotnie utrzymana w napięciu. Cienie, które otaczają bohaterów zewsząd budują obraz nad wyraz tajemniczy,...
Według opisu "Na końcu każdej ścieżki może znajdować się mrok". Ja niestety tego nie znalazłam. Brakowało mi w nich bardziej szczegółowych opisów. Zdecydowanie minusem jest to, że nie ma w nich głębi. W niektórych tytułach trzeba było się domyśleć końca, albo dopowiedzieć sobie samemu. Najbardziej jednak irytowało mnie to, iż jak już zaczytałam się w jakąś historię, to została ona zakończona bez jakiegokolwiek uprzedzenia. Natomiast akcja może i jakaś jest, ale nie we wszystkich napisanych utworach. I to jest totalnie nie moja bajka. Liczyłam na naprawdę dobre mroczne sceny, a dostałam przerysowany obraz prawie każdej treści. Lecz nie wszystko było złe. Znajdą się również zalety. Między innymi przez to, iż jest to krótka książka czyta się ją bardzo szybko. Tekst jest zrozumiały, a słownictwo proste. Narracja użyta przez rodaczkę jest różnorodna i to też jest ogromny plus. Można też dostrzec w tych tekstach różne emocje, ale na tym w sumie koniec. Chociaż nie, jest w niej jeszcze coś zawartego, a mianowicie przekaz. Tego nie można pominąć. I tutaj szczerze napiszę, iż naprawdę można z nich wynieść wiele mądrego.
Według opisu "Na końcu każdej ścieżki może znajdować się mrok". Ja niestety tego nie znalazłam. Brakowało mi w nich bardziej szczegółowych opisów. Zdecydowanie minusem jest to, że nie ma w nich głębi. W niektórych tytułach trzeba było się domyśleć końca, albo dopowiedzieć sobie samemu. Najbardziej jednak irytowało mnie to, iż jak już zaczytałam się w jakąś historię, to...
Ta książka to zbiór dziesięciu opowiadań z pogranicza literatury grozy i fantasy. Autorka znakomicie potrafi poruszać się w czasie i przestrzeni, gdyż utwory tutaj zamieszczone prezentują sporą rozpiętość dziejową – od minionych wieków, przez współczesność, aż po apokaliptyczną wizję przyszłości. Pani Beata zastosowała również różne rodzaje narracji, co pozwala w pełni odkryć cały wachlarz jej pisarskich możliwości, zasoby wyobraźni czy kreatywności. W niektórych treściach czytelnik może odnaleźć nawiązania do klasycznych dzieł orbitujących w płaszczyźnie horroru - duchy, nawiedzone miejsca lub przedmioty, skracanie nazw własnych (miejscowości bądź nazwisk) do jednej literki. Choć każdy tekst przedstawia zupełnie inną historię, łączy je nieustające uczucie niepokoju bądź napięcia, a dynamika ich akcji nie pozwala nudzić się ani przez chwilę. Spora dawka niesamowitości znacząco uatrakcyjnia całość, czyniąc ją nieszablonową lekturą. Pisarka sprawnie przekracza strefy jawy i snu, nie boi się sięgać po surrealizm, dzięki czemu jej opowieści nie tylko nabierają wartości bądź głębszego sensu, ale też prezentują niezwykły, momentami wręcz przytłaczający klimat.
Za sprawą tej antologii pisarka obnaża najmroczniejsze zakamarki duszy człowieka. Bez zbędnego lukru i pudru prezentuje wady, przywary, obsesje oraz żądze. To także doskonałe studium ludzkich charakterów, ze szczególnym uwzględnieniem tych cech, które ze spokojnym sumieniem można nazwać złymi lub nieprawymi. Ta publikacja zawiera w sobie całą masę różnorodnych tematów skłaniających do refleksji czy zadawania pytań dotyczących uniwersalnych prawd rządzących naszym życiem. Wśród nich odbiorca odnajdzie kwestie dotyczące miłości, poczucia samotności bądź izolacji, poszukiwania swojego miejsca w świecie, sensu egzystencji, natury i pochodzenia dobra oraz zła, spełniania marzeń, śmierci, żałoby, popadania w obłęd, wiary w rzeczy pozamaterialne i wiele innych.
To znakomita propozycja nie tylko dla miłośników krótkich form lub wcześniej wspomnianych przeze mnie gatunków literackich. Powinna przypaść do gustu także tym, którzy lubią zagłębiać się w najczarniejsze odmęty ludzkiej natury. To doskonała lektura na długie jesienne wieczory czy zbliżające się właśnie Halloween, w której z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie.
Książka z Klubu Recenzenta portalu nakanapie.pl
Ta książka to zbiór dziesięciu opowiadań z pogranicza literatury grozy i fantasy. Autorka znakomicie potrafi poruszać się w czasie i przestrzeni, gdyż utwory tutaj zamieszczone prezentują sporą rozpiętość dziejową – od minionych wieków, przez współczesność, aż po apokaliptyczną wizję przyszłości. Pani Beata zastosowała również różne rodzaje narracji, co pozwala w pełni...
Jeśli chodzi o horrory, to mam tendencję do skupiania się na tych starszych tytułach. Oczywiście jestem świadoma, że horror nie jest żadnym wymarłym gatunkiem fantastyki i co roku pojawiają się zagraniczne i rodzime nowości. Na te ostatnie zwracam jednak najmniej uwagi, gdyż często mnie zawodzą, a nie jestem aż taka bogata, by pozwalać sobie na przysłowiowe „odsianie ziarno od plew”. Jednak mam ostatnio takie szczęście, że książki trafiają do mnie też w formie prezentu czy nagrody. Więc nadarzyła się okazja, by się trochę rozpatrzyć w twórczości pani Beaty Ziai.
„U schyłku czasu” jest zbiorem opowiadań, które lekko muśnięto grozą. W tych historiach horror oniryczny skrył się w codziennym życiu, co też w pewien sposób oddała autorka okładki. Granica pomiędzy snem i jawą jest cienka, poczucie czasu zanika, miejsca roztaczają niepokojącą atmosferę, a niektórzy ludzie wydają się równie rzeczywiści, jak zwidy.
Autorka bawi się nie tylko z onirycznymi motywami. W trakcie czytania wychwyciłam, że pani Beata inspirowała się klasycznymi opowiadaniami grozy. Mamy duchy, są nawiedzone miejsca, nazwy miejscowości czy imiona są skrywane za inicjałami, akcja niektórych opowiadań nie rozgrywa się w czasach współczesnych. Z kolei inne historie przenoszą czytelnika w nieokreśloną czy też w alternatywną przyszłość. Wybór tematów jest całkiem bogaty, jak na tak cienką książeczkę.
Opowiadania są krótkie, chciałoby się rzec, że za krótkie, i za mało wyraziste. Nim zdążę się w tej historii zaczepić, to już przemija, a takiego wrażenia nie odnoszę, gdy czytam książki z serii "Opowieści niesamowite". Niektóre historie przechodzą bez echa i ulatują szybko z pamięci. Akurat to opowiadanie, które utkwiło mi szczególnie w pamięci, należy do najdłuższych. Jest ono najbardziej wyraziste i niepokojące. Chodzi oczywiście o „Domek nad oceanem”. Bardzo podobał mi się pomysł oraz forma zagrożenia. Pani Beata wykreowała w jej historii niesamowicie przytłaczający klimat, który zagęszcza się z każdą przeczytaną stroną. Pokusiłabym się o śmiałe stwierdzenie, że dłuższe formy służyłby autorce bardziej. Może będziemy się mogli o tym w przyszłości przekonać.
Jeśli chodzi o horrory, to mam tendencję do skupiania się na tych starszych tytułach. Oczywiście jestem świadoma, że horror nie jest żadnym wymarłym gatunkiem fantastyki i co roku pojawiają się zagraniczne i rodzime nowości. Na te ostatnie zwracam jednak najmniej uwagi, gdyż często mnie zawodzą, a nie jestem aż taka bogata, by pozwalać sobie na przysłowiowe „odsianie ziarno...
Ostatnie spojrzenie
"U schyłku czasów" Beaty Ziai to zbiór dziesięciu opowiadań, które przyciągają różnorodnością tematyczną oraz nieoczywistymi fabułami. Autorka zaskakuje czytelnika niezwykłym połączeniem surrealizmu, elementów fantastyki oraz ludzkich emocji, które naznaczone są zarówno tragizmem, jak i tęsknotą za czymś nieuchwytnym. Każde z opowiadań układa się w pewną chronologiczną całość, jeśli spojrzeć na motywy przewodnie – lotu, rzeki, śmierci – jednak poszczególne historie mają bardzo indywidualny charakter.
Jednym z najbardziej uderzających tekstów jest "Marzydło". Autorka porusza tutaj temat samotności i ludzkiej potrzeby kontaktu, która zderza się z niewidzialną ścianą. Główna postać, N., próbuje nawiązać relację z nieuchwytnym sąsiadem. Obsesyjnie szuka sposobu na komunikację, dzwoni domofonem, zostawia liściki – jednak każda próba kończy się niepowodzeniem. Finał tej opowieści jest niezwykle przejmujący: N. skacze z balkonu, a jedynym świadkiem jego upadku jest dozorca. Przepaść, w której gubi się bohater, staje się metaforą izolacji i nieodwracalnej straty, co wprowadza czytelnika w stan melancholii.
"O człowieku, który nauczył się latać" to opowiadanie nawiązujące do marzeń o przekraczaniu granic ludzkiej egzystencji. Zamiast realnego lotu, mamy tutaj niezwykle symboliczny akt ucieczki od śmierci i codzienności. Główny bohater, dzięki tajemniczej sile, zostaje uratowany przed zagładą i unosi się w stronę gwiazd z nieznanym wybawcą. To opowiadanie, pełne poetyckich obrazów, wyraża pragnienie transcendencji i zbliżenia się do nieba. Klimat tej historii jest pełen mistycyzmu, a końcowa scena, w której bohaterowie rozpływają się w świetle, podkreśla ich ostateczne odejście z rzeczywistości.
Kolejnym intrygującym tekstem jest "Miłość nigdy nie ustaje", w którym czytelnik wchodzi w świat burzliwej nocy, pełnej dramatycznych zdarzeń. Zmarła pani Isabell, widziana w towarzystwie Anioła Śmierci, zostaje ostatecznie zabrana przez mroczną postać, mimo prób męża, który chce ją ocalić. W opowiadaniu tym miłość nie umiera – walczy do końca, nawet jeśli z góry jest skazana na przegraną. Sceny z nawałnicą, płonącą willą i postaciami walczącymi w mroku tworzą gęsty klimat grozy, nadając opowiadaniu cech gotyckiej opowieści.
"Domek nad oceanem" natomiast to bardziej subtelna opowieść, łącząca atmosferę tajemnicy z motywem nadchodzącego zagrożenia. Rodzina wynajmująca domek na odludziu stopniowo odkrywa, że miejsce, które miało być ich spokojną przystanią, skrywa mroczne sekrety. Wizje wielkiej fali, która ma porwać bohaterów, stają się symbolem nieuchronnej katastrofy. Przerażenie dzieci, a szczególnie dziewczynki, którą fala próbowała porwać, budzi w czytelniku niepokój, pozostawiając pytania o naturę tego zagrożenia i jego prawdziwość.
"U schyłku czasów" to książka o nieodwracalnych zmianach, końcach – osobistych i globalnych. Beata Ziaja ukazuje w swoich opowiadaniach różne oblicza ludzkiego losu, balansując na granicy rzeczywistości i świata fantazji. Styl autorki jest bogaty w emocje, często melancholijny, a jednocześnie pełen obrazów pobudzających wyobraźnię.
Zbiór tych opowiadań przypadnie do gustu miłośnikom literatury pełnej symboliki i skłaniającej do refleksji nad naturą człowieka i jego przemijania. Każda z tych historii oferuje unikalne doświadczenie – od tragizmu jednostkowego istnienia, przez fantazje o lotach, aż po gotyckie sceny miłosnych dramatów.
Ostatnie spojrzenie
"U schyłku czasów" Beaty Ziai to zbiór dziesięciu opowiadań, które przyciągają różnorodnością tematyczną oraz nieoczywistymi fabułami. Autorka zaskakuje czytelnika niezwykłym połączeniem surrealizmu, elementów fantastyki oraz ludzkich emocji, które naznaczone są zarówno tragizmem, jak i tęsknotą za czymś nieuchwytnym. Każde z opowiadań układa się w pewną...
Opowiadania są różnorodne, pisane ciekawym stylem. Trudno przewidziec zakończenie - akcja robi wiele zwrotów, a puenta zaskakuje. Najbardziej spodobało mi się opowiadanie "Domek nad oceanem", które nadawałoby się na film grozy...
Opowiadania są różnorodne, pisane ciekawym stylem. Trudno przewidziec zakończenie - akcja robi wiele zwrotów, a puenta zaskakuje. Najbardziej spodobało mi się opowiadanie "Domek nad oceanem", które nadawałoby się na film grozy...
Na końcu każdej ścieżki może kryć się mrok. Tajemnice otaczają ludzi ze wszystkich stron. Kiedy przypadkiem trafi się na ich trop i podąży ich śladem, nie ma odwrotu… Pochłaniają człowieka w całości. Już wkrótce przekona się o tym rodzina imigrantów, wynajmująca malowniczy domek na odludnej plaży, nieświadoma ciążącej nad nim klątwy. I zakochany mężczyzna, owładnięty namiętnością graniczącą z obsesją.
Obsesja, surrealizm, tajemnice. Miłość silniejsza niż śmierć. Bohaterowie, którzy mierzą się z nietypowymi sytuacjami. Historie, które wywołują gęsią skórkę. Ikar, który zapragnął dotknąć słońca.
Autorka w swych opowieściach balansuje na granicy obłędu, abstrakcji. Przedstawia dziesięć historii, które mogą być dla kogoś najpiękniejszym snem lub koszmarem. Człowiek owładnięty obsesją miłości, która odbiera mu chęci do życia. Obsesja, która nie pozwala spojrzeć na sytuację w zdrowy sposób. Historia o mężczyźnie, który latał i zapragnął dogonić słońce. Był Ikarem, który w swoim myśleniu chciał oszukać przeznaczenie. Skrzydła nie były zrobione z wosku, ale miały swoje ograniczenia. Tak jak każdy z nas.
Każda z opowieści jest inna, ale niosą przesłanie. Wszystkie mieszczące się w granicach surrealizmu. Koszmar, który może spotkać każdego. Sen, nie zawsze jest lekarstwem. Czasem przynosi odpowiedzi, których nie chcemy poznać.
Lubicie czytać opowiadania?
Na końcu każdej ścieżki może kryć się mrok. Tajemnice otaczają ludzi ze wszystkich stron. Kiedy przypadkiem trafi się na ich trop i podąży ich śladem, nie ma odwrotu… Pochłaniają człowieka w całości. Już wkrótce przekona się o tym rodzina imigrantów, wynajmująca malowniczy domek na odludnej plaży, nieświadoma ciążącej nad nim klątwy. I zakochany...
Beata Ziaja jest autorką oryginalną. Jej pióro jest indywidualne, wyjątkowe, inne. Ma w sobie coś poetyckiego, taką nutę dawnych czasów i mrok, który wywołuje gęsią skórkę. Można to porównać do uczucia, które ogarnia nas wtedy, kiedy nie wiemy, co się wydarzy, ale ciarki wywołuje sama gęsta atmosfera i aura niepokoju. Spotkanie z jej twórczością to właśnie takie emocje. Bierzesz książkę w rękę, nie wiesz, o czym będziesz czytał, a już czujesz to wszystko z wielką mocą. Twoja dusza czuje ten mrok.
,,U schyłku czasów" to zbiór opowiadań, dokładnie dziesięciu, o różnym natężeniu emocjonalnym. Każde opowiadanie niesie za sobą coś innego. W każdym znajdujemy ,,puzzel" , który na końcu tworzy zgraną całość przesłania. Wywołują w nas one przemyślenia na temat egzystencji człowieka, dobra i zła, ludzkiej natury, sensu życia, a nawet poruszają temat wiary w świat pozamaterialny. Podczas czytania odczuwamy napięcie i z każdą przewracaną stroną czujemy je mocniej. Wszystko podszyte jest warstwą psychologiczną, a ich plusem jest to, że każdy czytelnik może znaleźć w nich coś innego. Każdy może zinterpretować je inaczej i każda interpretacja będzie dobra.
Autorka bardzo dobrze czuje się w opowiadaniach i taki styl do niej pasuje. Choć powiem szczerze, że czasami czułem pewien niedosyt i chciałbym niektóre historie czytać w wersji pełnowymiarowej, rozszerzonej o niektóre wątki. Opowiadania mają różne długości. Jedne są dłuższe, inne krótsze. Każde z nich wywołuje w czytelniku coś nowego, okrywa przed nim karty, ale czy na pewno dla nas niewiadome?
Jeśli lubicie krótkie formy w klimacie thrillera, horroru, to polecam. Choć tak jak na początku wspomniałem, to są teksty niestandardowe i nietuzinkowe.
Beata Ziaja jest autorką oryginalną. Jej pióro jest indywidualne, wyjątkowe, inne. Ma w sobie coś poetyckiego, taką nutę dawnych czasów i mrok, który wywołuje gęsią skórkę. Można to porównać do uczucia, które ogarnia nas wtedy, kiedy nie wiemy, co się wydarzy, ale ciarki wywołuje sama gęsta atmosfera i aura niepokoju. Spotkanie z jej twórczością to właśnie takie emocje....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,, Wtedy coś się w nim przełamało, jakaś mroczna brama otwarła się w jego duszy! Utracił radość, w dotychczas pełne pogody dni wtargnęły smutek i strach! Zamknął się za bramami swojej rezydencji, otaczając się wazonami białych kalii i dusznych hiacyntów oraz przytulnym półmrokiem. "
,, U schyłku czasów " Beata Ziaja.
Było to moje pierwsze spotkanie z piórem autorki i byłam go bardzo ciekawa. O innej książce słyszałam wiele dobrego więc postanowiłam sprawdzić sama.
Książka przedstawia zbiór dziesięciu opowiadań. Każde mówi o innych bohaterach i przedstawia inną historię ale wszystkie mają podobne znaczenie.
W moim odczuciu motywem przewodnim jaki możemy zauważyć w tych krótkich treściach jest walka dobra ze złem oraz lawirowanie między śmiercią i życiem, między różnymi rzeczywistościami.
Książka zaliczona jest gatunkowo do horroru i jak najbardziej się zgadzam. W prawdzie nie rządzą tutaj brutalne i krwawe sceny ale same okoliczności , ten mroczny, brudny i ciężki klimat jak najbardziej odpowiada temu zakwalifikowaniu.
Przyznam szczerze, że nigdy nie czytałam nic podobnego. Autorka przedziera się wgłąb czytelnika, porusza w nim różnorodne emocje i pozostawia z wieloma myślami.
Historię opowiedziane w książce ,, U schyłku czasów " niesamowicie skłaniają do refleksji. A jedna tajemnica goni drugą.
Opowiadania napisane są w sposób poetycki. Czyta się je bardzo lekko i przyjemnie.
Ja spędziłam z tą propozycją czytelniczą bardzo miły czas i z pewnością z chęcią sięgnę po inne tytuły autorki.
,, Wtedy coś się w nim przełamało, jakaś mroczna brama otwarła się w jego duszy! Utracił radość, w dotychczas pełne pogody dni wtargnęły smutek i strach! Zamknął się za bramami swojej rezydencji, otaczając się wazonami białych kalii i dusznych hiacyntów oraz przytulnym półmrokiem. "
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,, U schyłku czasów " Beata Ziaja.
Było to moje pierwsze spotkanie z piórem autorki i...
Są takie książki, które mimo niewielkiej objętości niosą ze sobą potężny ładunek emocji, prowokują do chwili refleksji do zatrzymania się tu i teraz.
Właśnie o takiej książce chcę Wam dziś opowiedzieć. "U schyłku czasów" autorstwa Pani Beaty Ziai to zbiór dziesięciu krótkich opowiadań. Historii, które sprawiają, że czytelnik balansuje na granicy. Bólu, zła, strachu żalu i niepokoju. Świadomość, że na końcu jest tylko gorzej, że nie ma happy endu jest z jednej strony porażająca z drugiej niesamowicie intrygująca. Ty już wiesz... Będzie bolało i czekasz na ten ból z dziką satysfakcją.
Co jednak dla mnie najistotniejsze to fakt, że każda z historii opowiada o człowieku takim jak ja i Ty. O ludziach, którzy jak ja i Ty błądzą, popełniają błędy w ich życiu dzieje się coś co sprawia, że nic już nie jest takie samo. Miłość, która przeradza sie w obsesję czy dom nad którym ciąży klątwa. Momentami granica między tym co rzeczywiste a tym co "gdzieś tam" stopniowo się zaciera. Autorka konfrontuje nas z niewygodnymi pytaniami o sens istnienia o genezę i granicę zła. Skłąnia do własnych przemyśleń a co najważniejsze daje nam na nie przestrzeń ba wręcz je prowokuje.
Dla mnie osobiście "U schyłku czasów" było podróżą tak fascynującą co przerażającą. Podróżą w głąb własnych emocji lęków. To jedna z tych książek wymagających czasu, uwagi i skupienia. Z jednej strony ubrana w ramy horroru z drugiej tak bardzo filozoficzna i poetycka. Nie nie ma tu rozlewu krwi jest za to coś dużo gorszego. Wnikający głęboko w każdą komórkę niepokój uczucie dyskomfortu.
Znacie to uczucie po np długim joggingu gdy mięśnie pulsują bólem. Zadajecie sobie pytanie po co mi to było? A z drugiej strony rozsadza Was TO uczucie... Ja tak miałam po lekturze tej książki. Rozwalona głowa to jedno, psychiczny ból to drugie... Ale TO uczucie... Mistrzostwo...
Mam nadzieję, że zrozumiecie :)
Czytajcie
Są takie książki, które mimo niewielkiej objętości niosą ze sobą potężny ładunek emocji, prowokują do chwili refleksji do zatrzymania się tu i teraz.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWłaśnie o takiej książce chcę Wam dziś opowiedzieć. "U schyłku czasów" autorstwa Pani Beaty Ziai to zbiór dziesięciu krótkich opowiadań. Historii, które sprawiają, że czytelnik balansuje na granicy. Bólu, zła, strachu żalu i...
Są takie książki, które mimo niewielkiej objętości, przekazują tak wiele. Są takie pozycje, które prowokują do tak wielu przemyśleń, mimo iż nie przekazują ogromu treści. Są takie opowiadania, które nie potrzebują być długie, by porządnie dały nam do myślenia...
Jedną z takich pozycji jest właśnie książka U schyłku czasów. Dziesięć krótkich opowiadań, które potrafią wedrzeć się w głąb naszego mózgu i sprowokować do różnorodnych przemyśleń. Autorka umiejętnie otacza nas swym mrokiem, coraz ciaśniej z każdym kolejnym opowiadaniem i sprawia, że jej teksty pozostają w naszych głowach na bardzo długo.
Swoimi historiami wprowadza nas w wyjątkowy stan. Ciężko po skończeniu każdej kolejnej odciąć się zupełnie i wrócić do rzeczywistości. W głowie bowiem pojawia się wiele znaków zapytania. Dlaczego bohaterowie postąpili w ten, a nie w inny sposób? Co sami zrobilibyśmy na ich miejscu? A przede wszystkim, jak wiele odniesień jest w tej książce do naszej rzeczywistości. Autorka genialnie, w sposób wręcz perfekcyjny, potrafi wydobyć najbardziej mroczne oblicza ludzkiej psychiki. Po mistrzowsku prezentuje w swoich opowiadaniach mrok, który wydobywa się z głębi ludzkiej duszy. Przyprawia nas o dreszcze, poczucie strachu i niepewności, mimo że nie mamy do czynienia z brutalnymi morderstwami, ani z rozlewem krwi lub też strasznymi potworami prosto z horrorów. Dopada je za to mroczna i bolesna strona życia. I to właśnie w tej książce jest najbardziej pociągające.
Emocje towarzyszące nam podczas czytania każdej kolejnej historii i to uczucie strachu, smutku, żalu i bólu, który towarzyszy bohaterom i który tak naprawdę może dotknąć także nas.
Świadomość tego, że każda z tych historii nie będzie miała happy endu powoduje, że książka staje się wręcz nieodkładalna. Bowiem nic tak nie zaskakuje, jak zakończenia, które nie są pozytywne. To one są najmniej przewidywalne, ale i jednocześnie najbardziej intrygujące. Tak właśnie jest za każdym razem, gdy docieramy do końca kolejnego opowiadania. Nie mamy bladego pojęcia, jak ono może się zakończyć, ale wiemy, że będzie bolało. I czekamy na ten ból z niecierpliwością.
To nie lada sztuka w tak poetycki sposób zobrazować nam to, jak wiele niebezpieczeństw czyha na każdym kroku. Autorka ma do tego niebywały talent. W pięknych słowach potrafi opisać nawet najbardziej mroczne historie, które przyprawiają nas o szybsze bicie serca i gęsią skórkę na całym ciele.
Twórczość autorki zyskała w mym sercu szczególne miejsce. Ma wyjątkowe pióro, które czyta się z przyjemnością, a jej historie nie nudzą nawet po wielokrotnym ich przeczytaniu. Dodatkowo każda kolejna powtórka daje nam nowe przemyślenia i prezentuje obraz bogatszy o nowe szczegóły, inne niż te po pierwszym czy drugim czytaniu. To jedne z tych historii, do których z chęcią się powraca, bo ciekawość tego co przyniesie nam kolejny raz z książką jest nie do pohamowania.
Są takie książki, które mimo niewielkiej objętości, przekazują tak wiele. Są takie pozycje, które prowokują do tak wielu przemyśleń, mimo iż nie przekazują ogromu treści. Są takie opowiadania, które nie potrzebują być długie, by porządnie dały nam do myślenia...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedną z takich pozycji jest właśnie książka U schyłku czasów. Dziesięć krótkich opowiadań, które potrafią...
Dziś chcę powiedzieć Wam kilka słów o książce ,,U schyłku czasów" Beaty Ziaji, która jest jej debiutem. Jakiś czas temu czytałam Mroczne historyje, które są drugą książką autorki i jej styl, plastyczne pióro i treść owiana nutą tajemniczości, która jest tak skonstruowana, że prowadzi do własnych przemyśleń, kupiła mnie totalnie. Beata Ziaja pisze mrocznie, ale ten mrok nie wypływa z historii a z zakątków ludzkiej duszy i psychiki i tym mnie kupiła.,,U schyłku czasów" to zbiór dziesięciu opowiadań pełnych napięcia. Już od pierwszych słów każdego opowiadania czujemy, że wydarzy się coś złego, a ta myśl i tajemniczość każdego z nich nastraja nas jeszcze bardziej, odziaływuje na naszą psychikę i wywołuje dreszcz. Doskonała i niezastąpiona atmosfera grozy, lecz bez przelewu krwi. To jest naprawdę niesamowite. Zazwyczaj w książkach przeraża nas brutalność, duża ilość krwi, przerażające zbrodnie, a tymczasem Pani Beata serwuje nam podobne odczucia bez tego. To nie lada wyczyn.Każde z opowiadań serwuje czytelnikowi inny ładunek emocjonalny. Niektóre nie wymagają od nas główkowania, tylko podane są w sposób prosty i mają za zadanie dać do myślenia. Inne zaś mają tyle emocji w sobie, że tworzą dość wyraźny obraz psychologiczny bohatera i sytuacji, a jeszcze inne wzbudzają w nas smutek, żal, nawet rozpacz.Za zasłoną opowiadań jest jednak przekaz skupiający się na tym, że niebezpieczeństwo może czyhać na każdym kroku, nawet tam, gdzie byśmy się jego nie spodziewali, np. w domu rodzinnym. Bohaterowie tych opowiadań są tego idealnym przykładem.To nie są treści dla wszystkich. Jednym spodobają się, innym nie. Ale to też ważne. Każdy oczekuje od książki czegoś innego. Ja jestem zachwycona nimi, gdyż są nieoczywiste, czasami na pograniczu jawy i snu, wprowadzające czytelnika w stan melancholii, z dawką mroku, którą już mało kto serwuje w taki sposób.Polecam ❄️
Dziś chcę powiedzieć Wam kilka słów o książce ,,U schyłku czasów" Beaty Ziaji, która jest jej debiutem. Jakiś czas temu czytałam Mroczne historyje, które są drugą książką autorki i jej styl, plastyczne pióro i treść owiana nutą tajemniczości, która jest tak skonstruowana, że prowadzi do własnych przemyśleń, kupiła mnie totalnie. Beata Ziaja pisze mrocznie, ale ten mrok nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgam po książki nie tylko z ciekawości, ale i z potrzeby odkrywania tego, co w literaturze ukryte pomiędzy słowami. Po przeczytaniu "Mroczne historie o miłowaniu i przemijaniu" wiedziałam, że to nie mogło być moje ostatnie spotkanie z Beatą Ziają. Tamta książka poruszyła we mnie struny, o których istnieniu czasem się zapomina, dlatego postanowiłam wrócić do początku do jej debiutu, czyli zbioru opowiadań "U schyłku czasów". Chciałam zobaczyć, jakie były pierwsze kroki autorki, w jaki sposób rozpoczęła swoją literacką przygodę i co już wtedy miała nam do zaoferowania.
Już sam tytuł brzmi złowieszczo, obiecując coś więcej niż tylko zwykłe historie grozy. Okładka mroczna, pełna tajemnicy. Od razu wciąga wzrokiem i sprawia, że człowiek chce zajrzeć do środka, by dowiedzieć się, jakie sekrety skrywają karty tej książki. Z opisu wiemy, że w tomie znajdziemy dziesięć opowiadań. Każde inne, a jednak połączone czymś ulotnym, subtelnym, co każdy czytelnik musi sam odnaleźć, niczym fragmenty układanki prowadzące do jednego obrazu. To właśnie ta niepewność, ta gra niedopowiedzeń i cienkich nici łączących opowieści, była dla mnie największą zachętą.
Historie, które serwuje nam Beata Ziaja, to opowieści o zwykłych ludziach, którzy często przypadkiem, trafiają na ślad czegoś niepokojącego, czegoś, od czego nie da się już odwrócić wzroku. Rodzina imigrantów wynajmująca domek na plaży, nieświadoma ciążącej nad nim klątwy. Czy można uciec przed miejscem, które pochłania dusze? Zakochany mężczyzna, którego uczucie powoli zamienia się w obsesję. Gdzie kończy się miłość, a zaczyna szaleństwo? Bohaterowie zderzają się z tajemnicami, które pociągają ich niczym wir, aż w końcu tracą grunt pod nogami.
Czytając te opowiadania, miałam wrażenie, że atmosfera gęstnieje z każdą stroną. Zwyczajne sytuacje nagle nabierają złowrogiego charakteru, a granica między światem materialnym i tym „po tamtej stronie” zaczyna się rozmywać. Autorka nie daje prostych odpowiedzi, za to stawia uniwersalne pytania o sens ludzkiego istnienia, o granice dobra i zła, o wiarę w coś więcej niż tylko to, co widzimy na co dzień.
Najbardziej zafascynowało mnie w tej książce to, że każdy czytelnik może inaczej odczytać jej przesłanie. Jedni skupią się na grozie i tajemniczości, inni znajdą w niej refleksję o przemijaniu, a jeszcze inni zatrzymają się nad pytaniami o ludzką naturę. Ja dałam się porwać temu niepokojącemu klimatowi, mieszance nostalgii, lęku i fascynacji. To uczucie, kiedy podczas lektury serce przyspiesza, a w głowie pojawia się pytanie, co ja bym zrobiła na miejscu bohatera?
"U schyłku czasów" to nie tylko horror, to podróż przez ludzkie emocje, które odkrywamy w ekstremalnych sytuacjach. To książka, którą polecam każdemu, kto lubi, gdy literatura wywołuje ciarki na plecach, a jednocześnie zmusza do refleksji. Mnie najbardziej ujęła umiejętność autorki w łączeniu grozy z filozoficznym pytaniem o sens życia i śmierci. Właśnie dlatego sięgnęłam po jej debiut i wiem, że nie żałuję. To była podróż mroczna, ale pięknie literacka i chętnie wybiorę się w nią jeszcze raz, czekając na jej następną książkę.
Sięgam po książki nie tylko z ciekawości, ale i z potrzeby odkrywania tego, co w literaturze ukryte pomiędzy słowami. Po przeczytaniu "Mroczne historie o miłowaniu i przemijaniu" wiedziałam, że to nie mogło być moje ostatnie spotkanie z Beatą Ziają. Tamta książka poruszyła we mnie struny, o których istnieniu czasem się zapomina, dlatego postanowiłam wrócić do początku do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałkiem niezle opowiadania w klimacie thillera a niekiedy nawet horroru. Do połknięcia w dwa wieczory.
Całkiem niezle opowiadania w klimacie thillera a niekiedy nawet horroru. Do połknięcia w dwa wieczory.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka z gatunku horroru ale nie jest jak dla mnie aż tak drastyczna jak może się wydawać lecz też mimo wszystko dla czytelników o mocnych nerwach.Jest to zbiór 10 opowiadań które mimo wszystko coś łączy....i zostawia po sobie ten mrok.Czy polecam,tu mam mieszane uczucia co do tej książki bo z jednej strony te opowiadania mają coś w sobie co zachęca lecz miałam momenty że czegoś mi brakowało...
Więc zostawię wam też do oceny byście przekonali się jak wy oceniacie książkę.
Ze swojej strony moje przemyślenia o książce są jeszcze takie że czasem możemy mylnie zinterpretować różne sytuacje . Dawno nie czytałam książki z gatunku horroru co czasem lubię lecz ta wersja podeszła mi tak średniej no ale nie zawsze musi być ta super ocena bo jednak każdy czytelnik to inny gust czytelniczy. Więc czytelniku który to czytasz ,nie zrażaj się gdy opinia nie jest aż taka super bo jeśli lubisz horrory w formie takich opowiadań to spróbuj sięgnąć po tę książkę, przeczytaj sam i oceń czy warto bo może akurat tobie przypadnie do gustu i ta następna opinia będzie już na duży plus.Czytanie książek na tym polega by poznawać historie różne i sprawdzać która nam się spodoba. Ja lubię poznawać nowe książki, nowych autorów . Książkę tej autorki czytam 1 raz i mimo że nie zbyt mi podeszła to nie zamierzam zrażać się do pióra tej autorki i kiedyś sięgnę po inną książkę autorki. Narazie oceniam ogólnie tak 6/10 więc aż tak źle nie jest . ....
"Na końcu każdej ścieżki może kryć się mrok"
Cytat z książki
I zgadzam się z cytatem bo czasem nawet w życiu można spotkać się na końcu drogi z czymś złym...
Książka mimo wszystko zostawia po sobie ten dreszczyk emocji dlatego napisałam wyżej że jest dla czytelników o mocnych nerwach gdyż ci co wola lekkie obyczajowe książki to mogą się tu nie odnaleźć bo mimo wszystko trzeba chociaż w połowie lubić gatunek horroru i dodatkowo lubic książkę w formie opowiadań a taka forma jest dość trudna w przekazie dlatego też nie mogłam się odnaleźć mimo że ogólnie horrory lubię .
Książka z gatunku horroru ale nie jest jak dla mnie aż tak drastyczna jak może się wydawać lecz też mimo wszystko dla czytelników o mocnych nerwach.Jest to zbiór 10 opowiadań które mimo wszystko coś łączy....i zostawia po sobie ten mrok.Czy polecam,tu mam mieszane uczucia co do tej książki bo z jednej strony te opowiadania mają coś w sobie co zachęca lecz miałam momenty że...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnakomita książka, wciągająca jeszcze bardziej z każdym opowiadaniem. Gęstniejąca aura niesamowitości. Trzymający w napięciu suspens. Piękny styl pisarski autorki imponuje plastycznością opisów. Pozwala się on zanurzyć w świat każdego z opowiadań jeszcze głębiej. Zróżnicowanie historii zawartych w zbiorze sprawia, że opowiadania nie wpisują się w jeden schemat, acz tworzą nietuzinkową całość.
Opowiadania u schyłku czasu były doskonałą lekturą! Wrócę do nich jeszcze nie raz.
Serdecznie polecam tę książkę!
Znakomita książka, wciągająca jeszcze bardziej z każdym opowiadaniem. Gęstniejąca aura niesamowitości. Trzymający w napięciu suspens. Piękny styl pisarski autorki imponuje plastycznością opisów. Pozwala się on zanurzyć w świat każdego z opowiadań jeszcze głębiej. Zróżnicowanie historii zawartych w zbiorze sprawia, że opowiadania nie wpisują się w jeden schemat, acz tworzą...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę "U schyłku czasów" przeczytałam jednym tchem. Jest to zbiór różnorodnych opowiadań, czasami nawet bardzo krótkich. Ich akcja dzieje się blisko, a jednocześnie daleko, jak gdyby w jakimś śnie. Wieloznaczna symbolika w tych opowieściach, rozliczne tajemnice,
z których część pozostaje nierozwiązana, niespodziewane zwroty akcji i zaskakujące puenty zostawiają czytelnikowi szerokie pole do własnych przemyśleń i indywidualnej interpretacji, która z natury rzeczy nie może być jednoznaczna. Jeśli dodać do tego umiejętność tworzenia i stopniowania nastroju niesamowitości przez autorkę oraz sprawne operowanie przez nią prozą poetycką, którą budowane są przejmujące obrazy, jasne staje się, że nie mamy tu do czynienia z literaturą popularną, ale z literaturą skierowaną do czytelnika wymagającego, wrażliwego, czytelnika z wyobraźnią, który potrafi docenić metaforyczność i podwójne dno tych zagadkowych opowieści. "U schyłku czasów" ma w sobie świeżość, oryginalność i głębię - jest to utwór, do którego chętnie będę wracać.
Książkę "U schyłku czasów" przeczytałam jednym tchem. Jest to zbiór różnorodnych opowiadań, czasami nawet bardzo krótkich. Ich akcja dzieje się blisko, a jednocześnie daleko, jak gdyby w jakimś śnie. Wieloznaczna symbolika w tych opowieściach, rozliczne tajemnice,
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toz których część pozostaje nierozwiązana, niespodziewane zwroty akcji i zaskakujące puenty zostawiają...
*Akcja recenzencka we współpracy z wydawnictwem Novae Res*
Przeczytałam dwa opowiadania i wymiękłam. Nie mój styl, przede wszystkim pisarski, sama nie wiem jak go nawet określić, czuję się wymęczona i nie planuje wracać. Historie o niczym zabierające czas. Rozczarowanie.
*Akcja recenzencka we współpracy z wydawnictwem Novae Res*
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałam dwa opowiadania i wymiękłam. Nie mój styl, przede wszystkim pisarski, sama nie wiem jak go nawet określić, czuję się wymęczona i nie planuje wracać. Historie o niczym zabierające czas. Rozczarowanie.
Nie sięgam po horrory, ale czasem chyba tak to jest, że książka trafia w nasze ręce niby przypadkiem, ale w sumie z jakiegoś powodu. W tym przypadku książka wpadła mi w oko na stronie serwisu nakanapie.pl.
Okładka „U schyłku czasów” jest mroczna, ale nie zwiastuje drastycznych historii. Pomyślałam „czemu nie?” i zaczęłam czytać.
Ten zbiór opowiadań wzbudził we mnie ciekawe odczucia z kilku powodów.
Absolutnie zgadzam się z opisem z okładki zapowiadającym opowiadania ze stopniowo gęstniejącą atmosferą. Pani Beata Ziaja opowiedziała nam 10 historii od których trudno się oderwać. Wiadome jest to, że w każdej coś złego się wydarzy. Uważam, że atmosfera napięcia i grozy została w nich bardzo dobrze zbudowana. Czytelnik wie, że nieuchronnie zbliża się tragedia, ale autorka tak poprowadziła te historie, że każda z nich w którymś momencie zaskakuje. Na szczęście nie są to krwawe historie pełne okrutnych opisów. Niektóre zmuszają do zastanowienia się nad naturą ludzką, nad intuicją, nad tym czy potrafimy wsłuchać się w siebie, gdy coś mówi nam, że coś tu nie gra. Inne są pełne symboli. I pewnie dlatego tę książkę czytało mi się dobrze.
Na uznanie zasługuje wyobraźnia autorki. Być może dlatego, że nie czytam horrorów te historie wydały się ciekawe i świeże. Uderzył mnie też fakt, że żadnej z nich nie potrafiłam osadzić w konkretnej przestrzeni i czasie. Zazwyczaj nie mam problemu z wyobrażeniem sobie miejsc, o których czytam znajdując odwołanie do tych już mi znanych. Tym razem miałam inne wrażenie. Te historie mogły się dziać wszędzie i nigdzie. Tak, jakby zwiastowały koniec czegoś. Były bardzo realne i jednocześnie kompletnie nierzeczywiste. Tytuł zatem uznaję za świetnie dopasowany.
Tempo opowiadań jest różne. Większość poprowadzona jest tak, oby oddać atmosferę jednocześnie nie nużąc czytelnika. Dwa natomiast wydały mi się trochę trudniejsze ze względu na niespieszne tempo zostawiając po sobie wrażenie niedokończenia i braku pewniej dynamiki.
Czy polecam tę książkę? To zależy komu. Miłośnikom mocnych wrażeń, po których trudno zasnąć odradzam. Dla tych, którzy lubią subtelnie budowane napięcie i nieoczywiste historie ta książka będzie świetnym wyborem.
Nie sięgam po horrory, ale czasem chyba tak to jest, że książka trafia w nasze ręce niby przypadkiem, ale w sumie z jakiegoś powodu. W tym przypadku książka wpadła mi w oko na stronie serwisu nakanapie.pl.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOkładka „U schyłku czasów” jest mroczna, ale nie zwiastuje drastycznych historii. Pomyślałam „czemu nie?” i zaczęłam czytać.
Ten zbiór opowiadań wzbudził we mnie ciekawe...
Dzięki współpracy z nakanapie.pl miałam okazję w ramach współpracy barterowej zrecenzować książkę autorstwa Beaty Ziaja. Książka jest zbiorem dziesięciu mrocznych opowieści o jednej wspólnej, którą jest tajemnica.
Atutem książki jest fakt umiejętnego poruszania się autorki w czasie i przestrzeni. W opowiadaniach znajdziemy różne sposoby narracji, tajemnice, mrok, i wiele emocji towarzyszących bohaterom. Poruszamy się na granicy jawy i snu. Opowiadania są napisane prostym i lekkim językiem co również ułatwia czytelnikowi wsiąknięcie w lekturę. Są jednak opowiadania, które bym pociągnęła dalej w formie, krótkiej powieści grozy. Miały swój potencjał na więcej i czułam nie dosyt. Atmosfera w nich trzyma w napięciu i budzi lęk.
Czytając książkę zaczęłam się zastanawiać czy autorka ma na koncie książkę nie składającą się z opowiadań a powieść. Muszę pochwalić Beatę za jej zdolność budowania napięcia i żyłkę do horroru. Pisarka obnaża najskrytsze i najmroczniejsze zakamarki duszy. Prezentuje wady, żądze czy obsesje. Poznajemy wachlarz ludzkich charakterów z uwzględnieniem tych, które spokojnie możemy nazwać nieprawymi lub złymi.
Publikacja zawiera różnorodność tematów skłaniających nas do refleksji. Odnaleźć możemy kwestie dotyczące miłości, poczucia izolacji, sensu egzystencji, poszukiwania swojego miejsca, spełnienia marzeń, popadanie w obłęd, wierzenie w rzeczy po za materialne, po samą śmierć i żałobę.
Autorka zaskakuje czytelnika niezwykłym połączeniem surrealizmu, elementów fantastyki oraz ludzkich emocji, które naznaczone są zarówno tragizmem, jak i tęsknotą za czymś nieuchwytnym. Każde z opowiadań układa się w pewną chronologiczną całość, jeśli spojrzeć na motywy przewodnie – lotu, rzeki, śmierci – jednak poszczególne historie mają bardzo indywidualny charakter.
Na końcu każdej ścieżki może kryć się mrok. Tajemnice otaczają ludzi ze wszystkich stron. Kiedy przypadkiem trafi się na ich trop i podąży ich śladem, nie ma odwrotu… Pochłaniają człowieka w całości. Obsesja, surrealizm, tajemnice. Miłość silniejsza niż śmierć. Bohaterowie, którzy mierzą się z nietypowymi sytuacjami. Historie, które wywołują gęsią skórkę.
Dzięki współpracy z nakanapie.pl miałam okazję w ramach współpracy barterowej zrecenzować książkę autorstwa Beaty Ziaja. Książka jest zbiorem dziesięciu mrocznych opowieści o jednej wspólnej, którą jest tajemnica.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAtutem książki jest fakt umiejętnego poruszania się autorki w czasie i przestrzeni. W opowiadaniach znajdziemy różne sposoby narracji, tajemnice, mrok, i wiele...
"U schyłku czasów" to zbiór dziesięciu opowiadań, które mają wspólną cechę - tajemnice. Opowiadania są różnej długości, niektóre były zbyt krótkie w mojej opinii, bowiem pragnęłam poznać dalszą część historii. Każde z opowiadań ma dla czytelnika jakieś przesłanie, wyrażone mniej lub bardziej wprost. Opowiadania może podzielić na dwie grupy. Pierwsza z nich dotyczy historii odnoszących się do wydarzeń rzeczywistych, gdzie czytelnik nie ma problemu z wyobrażeniem ich sobie oraz znalezieniem w nich przesłania. Druga grupa skupia historie, które są z pogranicza surrealizmu, gdzie bardzo trudno jest zrozumieć ich sens i to, jakie znaczenie ukryła w nich autorka. Są to bardziej wymagające dla czytelnika teksty pod względem akcji oraz postępowania bohaterów.
"Miłość nigdy nie ustaje" to opowiadanie, które zdecydowanie zrobiło na mnie największe wrażenie. To, jak wielki ładunek emocjonalny ze sobą niosło wręcz przygniatało. Autorka w sposób bardzo obrazowy przedstawiła uczucia głównego bohatera, wywołując u czytelnika współodczuwanie. Ból i rozpacz doktora N. przygniata odbiorcę. Głębia uczucia i przywiązania jest wręcz czymś niespotykanym.
Styl pisania autorki charakteryzuje prostota i lekkość. Opowiadania czyta się szybko, z ciekawością co do dalszych wydarzeń, ponieważ nie da się przewidzieć, w jakim kierunku zostanie poprowadzona akcja. Plusem jest zróżnicowanie w opowiadaniach. Groza i tajemnica charakteryzują każde z nich, jednak forma zaskakuje i nie pozwala czytelnikowi na możliwość przewidywania, co do kolejnych opowiadań. Klimat tych historii doskonale wpasuje się w szybko nadchodzące jesienne i zimowe wieczory.
Zbiór dziesięciu opowiadań daje poczucie, że każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie. Niektóre historie takie jak "Miłość nigdy nie ustaje", "Ukryty skarb" czy "Domek nad oceanem" podobały mi się znacznie bardziej niż pozostałe. Nie zmienia to jednak faktu, iż lektura podobała mi się i stanowiła ciekawe towarzystwo wieczorami. Autorka w swoich opowiadaniach poruszała ważne kwestie, które niejednokrotnie zmuszały mnie do przerwania lektury i przemyślenia oraz przedyskutowania ciekawiących mnie tematów.
Książkę do recenzji otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
"U schyłku czasów" to zbiór dziesięciu opowiadań, które mają wspólną cechę - tajemnice. Opowiadania są różnej długości, niektóre były zbyt krótkie w mojej opinii, bowiem pragnęłam poznać dalszą część historii. Każde z opowiadań ma dla czytelnika jakieś przesłanie, wyrażone mniej lub bardziej wprost. Opowiadania może podzielić na dwie grupy. Pierwsza z nich dotyczy historii...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDzięki uprzejmości portalu nakanapie.pl miałam okazję zrecenzować książkę pani Beaty Ziaji „U schyłku czasów". Studiując opis z tyłu okładki, możemy przeczytać, że autorka zamieściła w książce dziesięć opowiadań, które "łączy stopniowo gęstniejącą atmosfera niezwykłości". I z tym się w zupełności zgadzam, ponieważ historie te są niezwykłe. Nawet bardzo. Szczerze mówiąc — nigdy nie czytałam podobnej lektury. Nie wiem, czy to źle, czy dobrze...
Plusem jest prosty język napisanych opowiadań. Kolejnym to, że są krótkie, tak jak to zazwyczaj bywa w antologiach. Czasem nawet zbyt krótkie. Większość niestety według mnie nie miała "tego czegoś", co by mnie zainteresowało, porwało na dłużej i sprawiło, że nie będę mogła oderwać się od lektury. Czytając je, czułam się dziwnie, czasem wręcz nieswojo, nie rozumiejąc sensu, czy też przesłania czytanego tekstu. Dwie, czy trzy historie z antologii naprawdę mnie poruszyły, np. "Domek nad oceanem" czy"Ukryty skarb". Obie zawierały w sobie namiastkę powieści grozy, co bardzo lubię i dzięki temu łatwiej było mi zrozumieć ich przekaz. Autorka chce nam w nich pokazać, że wbrew pozorom niebezpieczeństwo może czaić się nawet tam, gdzie powinniśmy czuć się bezpiecznie i takim miejscem jest np. nasz dom, czy dom naszych bliskich. Jednak niejednokrotnie jest inaczej, co zaburza nasz światopogląd...
Wyżej wymienione historie czytałam w pełnym napięciu, bojąc się o bohaterów, dla których niestety los okazał się niezbyt łaskawy. Reszta, według mnie, niestety okazała się być tylko zwykłymi, surrealistycznymi opowiastkami, które nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia. Czułam się nieswojo, czytając je, wręcz nawet nie na miejscu, jakbym naruszyła jakąś niewidzialną granicę zdrowego rozsądku. Lekturze towarzyszyło mi poczucie melancholii, które zakończyło się wraz z końcem książki. Nie wiem, czy to wina wieku, czy może coś innego, sprawiło, że nie przypadła mi ona do gustu. Być może nie rozumiem po prostu przekazu autorki...
Podsumowując — liczyłam na kilka godzin z ciekawymi opowiadaniami grozy, jednak otrzymałam zupełnie coś innego. Nie żałuję chwil spędzonych z książką, jednak raczej do niej nie wrócę.
Dzięki uprzejmości portalu nakanapie.pl miałam okazję zrecenzować książkę pani Beaty Ziaji „U schyłku czasów". Studiując opis z tyłu okładki, możemy przeczytać, że autorka zamieściła w książce dziesięć opowiadań, które "łączy stopniowo gęstniejącą atmosfera niezwykłości". I z tym się w zupełności zgadzam, ponieważ historie te są niezwykłe. Nawet bardzo. Szczerze mówiąc —...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to" U schyłku czasów" to niezwykły zbiór dziesięciu opowiadań z pogranicza grozy i fantasy. Każdą historię oplata ciekawa i jednocześnie nie przenikniona fabuła, w której nic nie jest do końca oczywiste. Narracja jest bogata, prowadzona konsekwentnie, niejednokrotnie utrzymana w napięciu. Cienie, które otaczają bohaterów zewsząd budują obraz nad wyraz tajemniczy, przesiąknięty głębokością prawd.
Autorka wprowadza nas w świat niejednoznacznych wyborów, w losach bohaterów kreśli kwestię dobra i zła , niejednokrotnie stawia pytania o sens ludzkiego bytu.
" Kiedy nie widzi się już przed sobą ścieżki - bo wokoło szybko zapada zmrok, który się nigdy nie podniesie - jedyna myśl to lot bez rozpostartych skrzydeł..." ( Marzydlo).
To niewątpliwie książka wielowarstwowa i jednocześnie wielowymiarowa, pociągająca i wciągająca do końca. Każda historia pozostawia wiele niedomówień, a zarazem jest początkiem nowej interpretacji.
Książka Beaty Ziaji jest pytaniem o kondycję ludzkiej egzystencji, o poszukiwaniu siebie, własnej tożsamości, własnego miejsca w zewnętrznym świecie pełnym półprawd.
Kim jesteśmy wobec spraw wiecznych, w jaki sposób życiu nadajemy sens, spełniając oczekiwania, pragnienia, marzenia, by poczuć swobodę, wolność, bezgraniczną miłość...
Polecam serdecznie!
Pięknie dziękuję Wydawnictwo NOVAE RES za egzemplarz do recenzji.
" U schyłku czasów" to niezwykły zbiór dziesięciu opowiadań z pogranicza grozy i fantasy. Każdą historię oplata ciekawa i jednocześnie nie przenikniona fabuła, w której nic nie jest do końca oczywiste. Narracja jest bogata, prowadzona konsekwentnie, niejednokrotnie utrzymana w napięciu. Cienie, które otaczają bohaterów zewsząd budują obraz nad wyraz tajemniczy,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWedług opisu "Na końcu każdej ścieżki może znajdować się mrok". Ja niestety tego nie znalazłam. Brakowało mi w nich bardziej szczegółowych opisów. Zdecydowanie minusem jest to, że nie ma w nich głębi. W niektórych tytułach trzeba było się domyśleć końca, albo dopowiedzieć sobie samemu. Najbardziej jednak irytowało mnie to, iż jak już zaczytałam się w jakąś historię, to została ona zakończona bez jakiegokolwiek uprzedzenia. Natomiast akcja może i jakaś jest, ale nie we wszystkich napisanych utworach. I to jest totalnie nie moja bajka. Liczyłam na naprawdę dobre mroczne sceny, a dostałam przerysowany obraz prawie każdej treści. Lecz nie wszystko było złe. Znajdą się również zalety. Między innymi przez to, iż jest to krótka książka czyta się ją bardzo szybko. Tekst jest zrozumiały, a słownictwo proste. Narracja użyta przez rodaczkę jest różnorodna i to też jest ogromny plus. Można też dostrzec w tych tekstach różne emocje, ale na tym w sumie koniec. Chociaż nie, jest w niej jeszcze coś zawartego, a mianowicie przekaz. Tego nie można pominąć. I tutaj szczerze napiszę, iż naprawdę można z nich wynieść wiele mądrego.
Według opisu "Na końcu każdej ścieżki może znajdować się mrok". Ja niestety tego nie znalazłam. Brakowało mi w nich bardziej szczegółowych opisów. Zdecydowanie minusem jest to, że nie ma w nich głębi. W niektórych tytułach trzeba było się domyśleć końca, albo dopowiedzieć sobie samemu. Najbardziej jednak irytowało mnie to, iż jak już zaczytałam się w jakąś historię, to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka to zbiór dziesięciu opowiadań z pogranicza literatury grozy i fantasy. Autorka znakomicie potrafi poruszać się w czasie i przestrzeni, gdyż utwory tutaj zamieszczone prezentują sporą rozpiętość dziejową – od minionych wieków, przez współczesność, aż po apokaliptyczną wizję przyszłości. Pani Beata zastosowała również różne rodzaje narracji, co pozwala w pełni odkryć cały wachlarz jej pisarskich możliwości, zasoby wyobraźni czy kreatywności. W niektórych treściach czytelnik może odnaleźć nawiązania do klasycznych dzieł orbitujących w płaszczyźnie horroru - duchy, nawiedzone miejsca lub przedmioty, skracanie nazw własnych (miejscowości bądź nazwisk) do jednej literki. Choć każdy tekst przedstawia zupełnie inną historię, łączy je nieustające uczucie niepokoju bądź napięcia, a dynamika ich akcji nie pozwala nudzić się ani przez chwilę. Spora dawka niesamowitości znacząco uatrakcyjnia całość, czyniąc ją nieszablonową lekturą. Pisarka sprawnie przekracza strefy jawy i snu, nie boi się sięgać po surrealizm, dzięki czemu jej opowieści nie tylko nabierają wartości bądź głębszego sensu, ale też prezentują niezwykły, momentami wręcz przytłaczający klimat.
Za sprawą tej antologii pisarka obnaża najmroczniejsze zakamarki duszy człowieka. Bez zbędnego lukru i pudru prezentuje wady, przywary, obsesje oraz żądze. To także doskonałe studium ludzkich charakterów, ze szczególnym uwzględnieniem tych cech, które ze spokojnym sumieniem można nazwać złymi lub nieprawymi. Ta publikacja zawiera w sobie całą masę różnorodnych tematów skłaniających do refleksji czy zadawania pytań dotyczących uniwersalnych prawd rządzących naszym życiem. Wśród nich odbiorca odnajdzie kwestie dotyczące miłości, poczucia samotności bądź izolacji, poszukiwania swojego miejsca w świecie, sensu egzystencji, natury i pochodzenia dobra oraz zła, spełniania marzeń, śmierci, żałoby, popadania w obłęd, wiary w rzeczy pozamaterialne i wiele innych.
To znakomita propozycja nie tylko dla miłośników krótkich form lub wcześniej wspomnianych przeze mnie gatunków literackich. Powinna przypaść do gustu także tym, którzy lubią zagłębiać się w najczarniejsze odmęty ludzkiej natury. To doskonała lektura na długie jesienne wieczory czy zbliżające się właśnie Halloween, w której z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie.
Książka z Klubu Recenzenta portalu nakanapie.pl
Ta książka to zbiór dziesięciu opowiadań z pogranicza literatury grozy i fantasy. Autorka znakomicie potrafi poruszać się w czasie i przestrzeni, gdyż utwory tutaj zamieszczone prezentują sporą rozpiętość dziejową – od minionych wieków, przez współczesność, aż po apokaliptyczną wizję przyszłości. Pani Beata zastosowała również różne rodzaje narracji, co pozwala w pełni...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli chodzi o horrory, to mam tendencję do skupiania się na tych starszych tytułach. Oczywiście jestem świadoma, że horror nie jest żadnym wymarłym gatunkiem fantastyki i co roku pojawiają się zagraniczne i rodzime nowości. Na te ostatnie zwracam jednak najmniej uwagi, gdyż często mnie zawodzą, a nie jestem aż taka bogata, by pozwalać sobie na przysłowiowe „odsianie ziarno od plew”. Jednak mam ostatnio takie szczęście, że książki trafiają do mnie też w formie prezentu czy nagrody. Więc nadarzyła się okazja, by się trochę rozpatrzyć w twórczości pani Beaty Ziai.
„U schyłku czasu” jest zbiorem opowiadań, które lekko muśnięto grozą. W tych historiach horror oniryczny skrył się w codziennym życiu, co też w pewien sposób oddała autorka okładki. Granica pomiędzy snem i jawą jest cienka, poczucie czasu zanika, miejsca roztaczają niepokojącą atmosferę, a niektórzy ludzie wydają się równie rzeczywiści, jak zwidy.
Autorka bawi się nie tylko z onirycznymi motywami. W trakcie czytania wychwyciłam, że pani Beata inspirowała się klasycznymi opowiadaniami grozy. Mamy duchy, są nawiedzone miejsca, nazwy miejscowości czy imiona są skrywane za inicjałami, akcja niektórych opowiadań nie rozgrywa się w czasach współczesnych. Z kolei inne historie przenoszą czytelnika w nieokreśloną czy też w alternatywną przyszłość. Wybór tematów jest całkiem bogaty, jak na tak cienką książeczkę.
Opowiadania są krótkie, chciałoby się rzec, że za krótkie, i za mało wyraziste. Nim zdążę się w tej historii zaczepić, to już przemija, a takiego wrażenia nie odnoszę, gdy czytam książki z serii "Opowieści niesamowite". Niektóre historie przechodzą bez echa i ulatują szybko z pamięci. Akurat to opowiadanie, które utkwiło mi szczególnie w pamięci, należy do najdłuższych. Jest ono najbardziej wyraziste i niepokojące. Chodzi oczywiście o „Domek nad oceanem”. Bardzo podobał mi się pomysł oraz forma zagrożenia. Pani Beata wykreowała w jej historii niesamowicie przytłaczający klimat, który zagęszcza się z każdą przeczytaną stroną. Pokusiłabym się o śmiałe stwierdzenie, że dłuższe formy służyłby autorce bardziej. Może będziemy się mogli o tym w przyszłości przekonać.
Jeśli chodzi o horrory, to mam tendencję do skupiania się na tych starszych tytułach. Oczywiście jestem świadoma, że horror nie jest żadnym wymarłym gatunkiem fantastyki i co roku pojawiają się zagraniczne i rodzime nowości. Na te ostatnie zwracam jednak najmniej uwagi, gdyż często mnie zawodzą, a nie jestem aż taka bogata, by pozwalać sobie na przysłowiowe „odsianie ziarno...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOstatnie spojrzenie
"U schyłku czasów" Beaty Ziai to zbiór dziesięciu opowiadań, które przyciągają różnorodnością tematyczną oraz nieoczywistymi fabułami. Autorka zaskakuje czytelnika niezwykłym połączeniem surrealizmu, elementów fantastyki oraz ludzkich emocji, które naznaczone są zarówno tragizmem, jak i tęsknotą za czymś nieuchwytnym. Każde z opowiadań układa się w pewną chronologiczną całość, jeśli spojrzeć na motywy przewodnie – lotu, rzeki, śmierci – jednak poszczególne historie mają bardzo indywidualny charakter.
Jednym z najbardziej uderzających tekstów jest "Marzydło". Autorka porusza tutaj temat samotności i ludzkiej potrzeby kontaktu, która zderza się z niewidzialną ścianą. Główna postać, N., próbuje nawiązać relację z nieuchwytnym sąsiadem. Obsesyjnie szuka sposobu na komunikację, dzwoni domofonem, zostawia liściki – jednak każda próba kończy się niepowodzeniem. Finał tej opowieści jest niezwykle przejmujący: N. skacze z balkonu, a jedynym świadkiem jego upadku jest dozorca. Przepaść, w której gubi się bohater, staje się metaforą izolacji i nieodwracalnej straty, co wprowadza czytelnika w stan melancholii.
"O człowieku, który nauczył się latać" to opowiadanie nawiązujące do marzeń o przekraczaniu granic ludzkiej egzystencji. Zamiast realnego lotu, mamy tutaj niezwykle symboliczny akt ucieczki od śmierci i codzienności. Główny bohater, dzięki tajemniczej sile, zostaje uratowany przed zagładą i unosi się w stronę gwiazd z nieznanym wybawcą. To opowiadanie, pełne poetyckich obrazów, wyraża pragnienie transcendencji i zbliżenia się do nieba. Klimat tej historii jest pełen mistycyzmu, a końcowa scena, w której bohaterowie rozpływają się w świetle, podkreśla ich ostateczne odejście z rzeczywistości.
Kolejnym intrygującym tekstem jest "Miłość nigdy nie ustaje", w którym czytelnik wchodzi w świat burzliwej nocy, pełnej dramatycznych zdarzeń. Zmarła pani Isabell, widziana w towarzystwie Anioła Śmierci, zostaje ostatecznie zabrana przez mroczną postać, mimo prób męża, który chce ją ocalić. W opowiadaniu tym miłość nie umiera – walczy do końca, nawet jeśli z góry jest skazana na przegraną. Sceny z nawałnicą, płonącą willą i postaciami walczącymi w mroku tworzą gęsty klimat grozy, nadając opowiadaniu cech gotyckiej opowieści.
"Domek nad oceanem" natomiast to bardziej subtelna opowieść, łącząca atmosferę tajemnicy z motywem nadchodzącego zagrożenia. Rodzina wynajmująca domek na odludziu stopniowo odkrywa, że miejsce, które miało być ich spokojną przystanią, skrywa mroczne sekrety. Wizje wielkiej fali, która ma porwać bohaterów, stają się symbolem nieuchronnej katastrofy. Przerażenie dzieci, a szczególnie dziewczynki, którą fala próbowała porwać, budzi w czytelniku niepokój, pozostawiając pytania o naturę tego zagrożenia i jego prawdziwość.
"U schyłku czasów" to książka o nieodwracalnych zmianach, końcach – osobistych i globalnych. Beata Ziaja ukazuje w swoich opowiadaniach różne oblicza ludzkiego losu, balansując na granicy rzeczywistości i świata fantazji. Styl autorki jest bogaty w emocje, często melancholijny, a jednocześnie pełen obrazów pobudzających wyobraźnię.
Zbiór tych opowiadań przypadnie do gustu miłośnikom literatury pełnej symboliki i skłaniającej do refleksji nad naturą człowieka i jego przemijania. Każda z tych historii oferuje unikalne doświadczenie – od tragizmu jednostkowego istnienia, przez fantazje o lotach, aż po gotyckie sceny miłosnych dramatów.
Ostatnie spojrzenie
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"U schyłku czasów" Beaty Ziai to zbiór dziesięciu opowiadań, które przyciągają różnorodnością tematyczną oraz nieoczywistymi fabułami. Autorka zaskakuje czytelnika niezwykłym połączeniem surrealizmu, elementów fantastyki oraz ludzkich emocji, które naznaczone są zarówno tragizmem, jak i tęsknotą za czymś nieuchwytnym. Każde z opowiadań układa się w pewną...
Książka bardzo składa się z wielu opowiadań, które łączy atmosfera pełna grozy. Zakończenia zaskakują za każdym razem.
Książka bardzo składa się z wielu opowiadań, które łączy atmosfera pełna grozy. Zakończenia zaskakują za każdym razem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowiadania są różnorodne, pisane ciekawym stylem. Trudno przewidziec zakończenie - akcja robi wiele zwrotów, a puenta zaskakuje. Najbardziej spodobało mi się opowiadanie "Domek nad oceanem", które nadawałoby się na film grozy...
Opowiadania są różnorodne, pisane ciekawym stylem. Trudno przewidziec zakończenie - akcja robi wiele zwrotów, a puenta zaskakuje. Najbardziej spodobało mi się opowiadanie "Domek nad oceanem", które nadawałoby się na film grozy...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubicie czytać opowiadania?
Na końcu każdej ścieżki może kryć się mrok. Tajemnice otaczają ludzi ze wszystkich stron. Kiedy przypadkiem trafi się na ich trop i podąży ich śladem, nie ma odwrotu… Pochłaniają człowieka w całości. Już wkrótce przekona się o tym rodzina imigrantów, wynajmująca malowniczy domek na odludnej plaży, nieświadoma ciążącej nad nim klątwy. I zakochany mężczyzna, owładnięty namiętnością graniczącą z obsesją.
Obsesja, surrealizm, tajemnice. Miłość silniejsza niż śmierć. Bohaterowie, którzy mierzą się z nietypowymi sytuacjami. Historie, które wywołują gęsią skórkę. Ikar, który zapragnął dotknąć słońca.
Autorka w swych opowieściach balansuje na granicy obłędu, abstrakcji. Przedstawia dziesięć historii, które mogą być dla kogoś najpiękniejszym snem lub koszmarem. Człowiek owładnięty obsesją miłości, która odbiera mu chęci do życia. Obsesja, która nie pozwala spojrzeć na sytuację w zdrowy sposób. Historia o mężczyźnie, który latał i zapragnął dogonić słońce. Był Ikarem, który w swoim myśleniu chciał oszukać przeznaczenie. Skrzydła nie były zrobione z wosku, ale miały swoje ograniczenia. Tak jak każdy z nas.
Każda z opowieści jest inna, ale niosą przesłanie. Wszystkie mieszczące się w granicach surrealizmu. Koszmar, który może spotkać każdego. Sen, nie zawsze jest lekarstwem. Czasem przynosi odpowiedzi, których nie chcemy poznać.
Lubicie czytać opowiadania?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa końcu każdej ścieżki może kryć się mrok. Tajemnice otaczają ludzi ze wszystkich stron. Kiedy przypadkiem trafi się na ich trop i podąży ich śladem, nie ma odwrotu… Pochłaniają człowieka w całości. Już wkrótce przekona się o tym rodzina imigrantów, wynajmująca malowniczy domek na odludnej plaży, nieświadoma ciążącej nad nim klątwy. I zakochany...