rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Cmentarze

Średnia ocen
7,1 / 10
579 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


Sortuj:
avatar
73
41

Na półkach:

zakończenie zmiotło mnie z planszy

zakończenie zmiotło mnie z planszy

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
46
45

Na półkach:

Te komunistyczne peany są dla mnie tak niestrawne, że hej. Może o to chodziło, ale trudno było przez to przebrnąć.

Te komunistyczne peany są dla mnie tak niestrawne, że hej. Może o to chodziło, ale trudno było przez to przebrnąć.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1617
1586

Na półkach:

Bardzo dobrze, że po "Drugim zabiciu psa" sięgnęłam po coś jeszcze autora, bo zdecydowanie warto. Do połowy książka była dla mnie na 10 gwiazdek, byłam zachwycona, druga połowa nie tyle, że była gorsza, ale była dla mnie jednym wielkim powtórzeniem. Początkowo akcja galopowała, taka groteskowa ta fabuła, niczym komedia pomyłek i absurdu, ale niestety, na bardzo serio, ulokowana w szarym i smutnym PRL. Później to już były filozoficzne rozważania niczym wyliczanki. Nie, że do mnie one nie trafiają, nie, że ich nie lubię - to zwyczajnie nie moje czasy, nie moje realia. Partia, towarzysze, sekretarze, milicja, Stalin, Lenin - wystarczy mi wiedzieć, że byli, nie muszę się tak bardzo w to zagłębiać, nie muszę taplać się w tej straszliwej historii. Niektórzy lubią się umartwiać, to ten schemat, jest mi smutno - posłucham sobie smutnych piosenek na dobicie. Polacy bardzo często pływają w tej historycznej rozpaczy, lubią sobie dokopywać albo wręcz odwrotnie, o wszelkie niepowodzenia życiowe obwiniać wcześniej wymienionych - partię, towarzyszy, sekretarzy, milicję, Stalina, Lenina. To ustrój jest odpowiedzialny za ich życie, to ta trauma pokoleniowa, w to właśnie wierzą. Nie neguję tego, zaznaczam jedynie, że ja nie należę do tej grupy i w związku z tym nie odczuwam przyjemności czytając o tym, co było tu, w Polsce, najgorsze. Wartość komediowo-absurdalna wysoka, styl doskonały, fabuła wciąga, ale część polityczno-filozoficzna ciągnie to opowiadanie/mini-powieść w dół. Być może z perspektywy 33-letniej kobiety, umiarkowanie liberalnej, urodzonej po 89 (a dokładnie w 91), której dzieciństwo przypadło na czas dobrobytu "tuż po 89". Jestem pewna, że dla starszych ode mnie, chociażby o dekadę, to może być coś zupełnie innego, dla mnie to tylko kolejna próba literackiego umartwiania się, się-Polaka. Nie dziękuję.

Wyzwanie czytelnicze LC marzec 2025: Przeczytam polską książkę wydaną w latach 1945–1989 (2)

Bardzo dobrze, że po "Drugim zabiciu psa" sięgnęłam po coś jeszcze autora, bo zdecydowanie warto. Do połowy książka była dla mnie na 10 gwiazdek, byłam zachwycona, druga połowa nie tyle, że była gorsza, ale była dla mnie jednym wielkim powtórzeniem. Początkowo akcja galopowała, taka groteskowa ta fabuła, niczym komedia pomyłek i absurdu, ale niestety, na bardzo serio,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
17
11

Na półkach: ,

"Cmentarze" zrobiły na mnie dość niewielkie wrażenie. Zapoznawszy się już z wieloma utworami Hłaski podjąłem drugą próbę przejścia przez to opowiadanie. Nie mogę odmówić mu dobrze skonstruowanej treści i umiejętnie nadanego fabule tempa, jednak sama historia Franciszka Kowalskiego nie porwała mnie specjalnie. Zakończenie wynagradza, to fakt; lektura nie męczy, nawet przy czytaniu podczas jednego posiedzenia, bo to rzeczywiście jest dobra książka, zwyczajnie wątki w niej poruszane niespecjalnie mnie zainteresowały w porównaniu do innych dzieł tego autora.

"Cmentarze" zrobiły na mnie dość niewielkie wrażenie. Zapoznawszy się już z wieloma utworami Hłaski podjąłem drugą próbę przejścia przez to opowiadanie. Nie mogę odmówić mu dobrze skonstruowanej treści i umiejętnie nadanego fabule tempa, jednak sama historia Franciszka Kowalskiego nie porwała mnie specjalnie. Zakończenie wynagradza, to fakt; lektura nie męczy, nawet przy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
92
1

Na półkach:

Trochę jak Proces Kafki... Świetnie przeczytane [audiobook]

Trochę jak Proces Kafki... Świetnie przeczytane [audiobook]

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
113
70

Na półkach:

Zarzucę jedynie cytat:
„W to miejsce (…) za ileś tam lat przyjdzie człowiek, który się dziś jeszcze nie narodził. Przyjdzie i będzie chciał żyć - mieć jedzenie, mieszkanie, dzieci, rodzinę. Będzie chciał żyć bezpiecznie. I będzie wymagał od czasu wszystkiego, co się tylko człowiekowi należy. I zapewniam cię, że nic go nie będą obchodzić moje czy twoje cierpienia i wątpliwości. Będzie na miarę swojego rozumu oceniał to, co zastał, i czas, w którym żyje. I to wszystko.”

Zarzucę jedynie cytat:
„W to miejsce (…) za ileś tam lat przyjdzie człowiek, który się dziś jeszcze nie narodził. Przyjdzie i będzie chciał żyć - mieć jedzenie, mieszkanie, dzieci, rodzinę. Będzie chciał żyć bezpiecznie. I będzie wymagał od czasu wszystkiego, co się tylko człowiekowi należy. I zapewniam cię, że nic go nie będą obchodzić moje czy twoje cierpienia i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
862
372

Na półkach: , , , , ,

Nie ośmielę się napisać poważnej, dogłębnej recenzji tego opowiadania, bo znacznie lepiej zrobili to za mnie inni czytelnicy, a ja nic tu mądrego więcej nie dodam. Mogę jedynie napisać, że jest to lektura bardzo przygnębiająca, bo zawsze mnie zasmucają przejawy ślepego, bezrefleksyjnego zapatrzenia w jakąkolwiek ideologię. Bohater "Cmentarzy" płaci za zaufanie pokładane w partii utratą pracy, godności i rodziny. Smutne, ku przestrodze.

Nie ośmielę się napisać poważnej, dogłębnej recenzji tego opowiadania, bo znacznie lepiej zrobili to za mnie inni czytelnicy, a ja nic tu mądrego więcej nie dodam. Mogę jedynie napisać, że jest to lektura bardzo przygnębiająca, bo zawsze mnie zasmucają przejawy ślepego, bezrefleksyjnego zapatrzenia w jakąkolwiek ideologię. Bohater "Cmentarzy" płaci za zaufanie pokładane w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1415
1415

Na półkach:

Audiobook.
,, Cmentarze" to moja pierwsza przygoda z Markiem Hłasko i ten autor zrobił na mnie ogromne wrażenie tą groteskową opowieścią. Cała historia ma miejsce w czasach komunizmu a że są to dla mnie rejony znane tylko z opowieści starszych osób które są zbieżne i kłócą się że sobą tak samo jak ta powieść Hłaski.
To co odczułem odsłuchując pierwszą godzinę to był zachwyt stylem tego pisarza a dalej sprawy się zagmatwały ale i tak było ciekawie.
Talent Hłaski jest czymś co w tej książce biło po oczach i po uszach i napewno sięgnę po inne tytuły.
Zanim pobrałem audiobook tego autora wszedłem na Wikipedię żeby pobieżnie coś o nim przeczytać i to straszliwą strata dla polskiej literatury że p. Marek umarł mając zaledwie 35 lat( mój wiek). Życie jest całkowicie pełne niespodzianek i wypadków losowych😔
Polecam.

Audiobook.
,, Cmentarze" to moja pierwsza przygoda z Markiem Hłasko i ten autor zrobił na mnie ogromne wrażenie tą groteskową opowieścią. Cała historia ma miejsce w czasach komunizmu a że są to dla mnie rejony znane tylko z opowieści starszych osób które są zbieżne i kłócą się że sobą tak samo jak ta powieść Hłaski.
To co odczułem odsłuchując pierwszą godzinę to był zachwyt...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1513
1488

Na półkach:

Za tę najmocniejszą w całej swej twórczości krytykę zbrodni stalinizmu (pierwszej w literaturze krajowej) Marek Hłasko zapłacił najwyższa cenę. Rządzący nigdy nie wybaczyli mu właśnie tego dzieła - nawet dziś robiącego wrażenie bezkompromisowością ukazania nieludzkich mechanizmów systemu. Zablokowano druk tego opowiadania w kraju - wydał je w Paryżu Giedroyc. To także Autorowi nie mogło ujść płazem. "Cmentarze" pozostają dla mnie pomnikiem zniszczonego pisarza - na równi z "Pięknymi, dwudziestoletnimi..."

Za tę najmocniejszą w całej swej twórczości krytykę zbrodni stalinizmu (pierwszej w literaturze krajowej) Marek Hłasko zapłacił najwyższa cenę. Rządzący nigdy nie wybaczyli mu właśnie tego dzieła - nawet dziś robiącego wrażenie bezkompromisowością ukazania nieludzkich mechanizmów systemu. Zablokowano druk tego opowiadania w kraju - wydał je w Paryżu Giedroyc. To także...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2320
1556

Na półkach: , ,

"Szliśmy do życia, a zaprowadzono nas na cmentarzyska. Mówiliśmy o sprawiedliwości, a nie znamy niczego oprócz terroru i rozpaczy. Historię nucą świadkowie. Następne pokolenie poleci na łeb na szyję, bez względu na to ku czemu będzie się je prowadzić. A my zrobiliśmy swoje i teraz trzeba trwać, nic więcej, tylko trwać dopóki się da."

"Cmentarze" to przedstawiona w duchu Kafki historia Franciszka Kowalskiego, dla którego przypadkowe spotkanie ze znajomym z czasów partyzanckich okazuje się tragiczne w skutkach. Kilka kieliszków wódki, beztroska rozmowa ... i oddany idei członek partii, człowiek o nieskazitelnej opinii, dobry mąż i ojciec, były partyzant – trafia do aresztu. Posądzony o fałsz i zakłamanie oraz wrogość do systemu zostaje pozbawiony legitymacji partyjnej, traci pracę, ale również rodzinę i przyjaciół. Szukając sposobu na oczyszczenie się z zarzutów próbuje zyskać poparcie swoich dawnych, wiernych towarzyszy z partyzantki, którzy mogliby zaświadczyć o jego uczciwości i lojalności. Jednak nie znajduje u nich zrozumienia, a tym bardziej wsparcia; wolą się nie wychylać, nie przypominać o sobie. "Coś nam się należy za lata chwały, choćby to, by o nas nie pamiętano."

Hłasko w tym niezbyt obszernym utworze literackim, poprzez pokazanie losów bohatera, ukazał w bardzo realistyczny sposób życie jednostki w systemie totalitarnym, w którego trybach nikt nie może czuć się bezpieczny i pewny swojego jutra, gdzie niszczone są rodzinne więzi, stare przyjaźnie. Tę prawdę usłyszymy w wypowiedzi Franciszka Kowalskiego: "ja już nie mam domu, został tylko cmentarz." Warta przeczytania lektura, bo mam wrażenie, że historia zatacza koło.

"Szliśmy do życia, a zaprowadzono nas na cmentarzyska. Mówiliśmy o sprawiedliwości, a nie znamy niczego oprócz terroru i rozpaczy. Historię nucą świadkowie. Następne pokolenie poleci na łeb na szyję, bez względu na to ku czemu będzie się je prowadzić. A my zrobiliśmy swoje i teraz trzeba trwać, nic więcej, tylko trwać dopóki się da."

"Cmentarze" to przedstawiona w duchu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
974
929

Na półkach: , , , ,

"...– Słuchaj, tutaj małe nieporozumienie. Zatrzymano mnie.
– Na odprawie?
– Nie. W komisariacie.
– W ramach akcji „Miasto – Wsi”?
– Nie. Normalnie.
– Aha: deratyzacja.
– Nie. Rzekomy alkoholizm.
– Przecież do walki z alkoholizmem wydelegowaliśmy Cebulaka. Ty, Kowalski, jesteś wydelegowany dla akcji łączności miasta ze wsią.
- Słuchajcie, to nie ma nic wspólnego z żadną akcją...(...)- Ja - wyjąkał - prywatnie.
Głos w słuchawce podniósł się o ton wyżej.
- Prywatnie, to po akcji, towarzyszu Kowalski. Byliście wyznaczeni na akcję miasto - wieś i koniec. Na drugi raz żeby tego nie było..."

Donosy - dowozy obywateli na obywateli, gdy już Bliźniaczek towarzyszowi - sekretarzowi Pawlakowi doniósł na przyłapanie Baniewicza i Majewskiej in figranti w magazynie po fajrancie:
"...Sekretarz potarł łysiejące czoło i oblizał usta.Zgarbił się: wyglądał jak człowiek, któremu odebrano rzecz najświętszą.
- Coś podobnego - rzekł a jego donośny bas zatrzymał się niby szept starca. - W magazynie, po fajrancie...A co wyście robili po fajrancie, Bliźniaczek?
Bliźniaczek uniósł głowę.
- Prowadziłem pogawędkę - rzekł. - "Miłość w życiu radzieckiego człowieka". Zamieniłem się kolejnością z Plaskotą; on za mnie miał przedwczoraj: "Las w życiu komsomolca".
- W magazynie, po fajrancie - powtórzył sekretarz nie wierząc własnym uszom. - Baniewicz - nasz towarzysz...- Znów rąbnął pięścią w stół: Franciszek z Bliźniaczkiem podskoczyli do góry. - I tu - ryknął. - Na terenie pracy. - Wyskoczył zza biurka, podbiegł do Bliźniaczka z wyciągniętą ręką. - Dziękuję wam w imieniu organizacji - rzekł, potrząsając tamtym. - Chłopcze, ojczyzna nigdy ci tego nie zapomni. Cześć..."

i z zebrania partyjnego:

"...Otwieram zebranie podstawowej organizacji partyjnej przy zakładach remontowych samochodów "Lepsze jutro"(...) - Wobec tego - rzekł a jego donośny bas wypełnił każdy zakątek zadymionej sali - zebranie uważam za otwarte. Na porządku dziennym samokrytyka towarzysza Jabłonki; sprawa towarzyszy Gierwatowskiego i Kowalskiego.(...)potem powstał towarzysz Jabłonka.
- Towarzysze - zaczął wysokim, napiętnym głosem. - Powiem prosto, po naszemu, po robotniczemu - pobłądziłem. Żeby tam nie jak myśleć i myśleć, to zawsze człowiekowi porządnemu lepiej powiedzieć od razu pobłądziłem i koniec.(...)
Podniósł głos o ton wyżej. - Towarzysze - krzyknął. - Był głód, był kapitalizm, była nędza, ludzie umierali z głodu, puchli - sam to widziałem, własnymi oczami, towarzysze. Aż przyszedł człowiek imieniem Lenin. I ludzie się obudzili, towarzysze. I sami wiemy jak jest, i wiemy, że będzie lepiej. A ja pobłądziłem, towarzysze. Ja już jako dziecko - chrabąszczykom skrzydełka obrywałem, muszkom; a z kotami i żabami to już robiłem takie rzeczy, że żeby tak powiedzieć prosto - zabawiałem się nie po naszemu. Pod moim oknem kiedyś umarł człowiek. A wiadomo, towarzysze, że towarzysz Stalin powiedział: człowiek - to brzmi dumnie. Czasy były straszne. Był głód, i nędza, i kapitalizm; aż przyszedł człowiek imieniem Lenin. A na drugi raz, towarzysze - łopaty do transportu kuźnia dostarczy w terminie.
Umilkł. Ludzie ockneli się. Potężne brawa wstrząsneły salą: klaskali wszyscy, nawet ci, których sen lekko zmorzył na początku zebrania; rozglądając się szeroko nieprzytomnymi i przerażonymi oczyma klaskali najmocniej, aby jak najprędzej otrzeźwieć, spędzić reszki snu z powiek i włączyć się w nurt zebrania. Niektórzy towarzysze mieli łzy w oczach i głośno siorpając nosami sięgali do chusteczek..."

"...– Towarzysz Nowak ma erdelteriera, który się nazywa „Samba”. Pytam się: dlaczego „Samba”? Z tym trzeba raz nareszcie skończyć.
– To w wolnych wnioskach – podniosły się okrzyki. – To w wolnych wnioskach.
– Dlaczego czekać aż do wolnych wniosków? – krzyczeli inni. – Z takimi rzeczami trzeba skończyć od razu, słusznie. Dzisiaj „Samba”, a jutro co? Dzieci koreańskie napalmem bombardować, tak?
- Więcej czujności, towarzysze!
- Oburzające!
- Samba!
- Szkoda, że nie bomba!
- To stamtąd płynie wasze natchnienie, Nowak?
- Wyłamujecie się z ramy!
- Był głód, była nędza, był kapitalizm...
- Złóżcie legitymację!
- Tacy na Korei strzelali do kobiet i dzieci!
Towarzysz Nowak wstał i drżącym głosem wyjaśnił, że psa kupił tak nazwanego, a kiedy usiłował nazywać go "Bukietem" - pies nie reagował, a raz nawet pogryzł teściowej nogi; obiecał jednak, że od dzisiaj zacznie wołać na psa "Burek", choćby to miała pociągnąć za sobą największe wyrzeczenia..."

"...- No, przecież mówię - rzekł Gierwatowski - Czy to prawda, że my wszyscy z małpów?
- Z małp, nie z małpów, towarzyszu Gierwatowski - poprawił Bliźniaczek.
- Z czego?
- Z małp.
- Też ja mówię: czy z małpów?
(...)Wtrącił Bliźniaczek; czupryn zjeżyła mu się jak szczotka.
- O co wam chodzi, Gierwatowski? Czy wam nie wszystko jedno, kim był wasz pra-pra-dziadek? To nie jest zagadnienie pochodzenia społecznego, lecz nauli. W ten sposób to ujmijcie.
Twarz Gierwatowskiego przybrała odcień fioletu; kark mu spurpurowiał, a wąsy podskoczyły do góry.
- Gówno - ryknął. - Milcz, pętaku. Mój dziadek był kowalem u Gerlacha i mordy sobie nimi nie wycieraj..."


Mistrz krótkiej formy doskonale operuje metaforą, zbudował fabułę zamkniętą w siermiężnej rzeczywistości końca lat 50.XX wieku, komunizmu i zniewolona jednostka uwikłana niemlże w Kafki stylu.
Systemy totalitarne represjonuje społeczeństwo, kulturę, sztukę poprzez całkowite podporządkowanie i kneblowanie przez władzę.
Przykładowym Franciszkiem K. może stać się każdy, towarzysz oddany partii,
wierzący w ustrój, ślepo oddany władzy. Studium jednostki uwikłanej w zawoalowaną sytuację, zmanipulowanie i zniewolenie doprowadza do degrengolady człowieczeństwa, wartości i idei.
Utopijna ideologia państwa polityczno - ekonomicznego, w którym gwarantuje się społeczeństwu równość,wolność i braterstwo, pozbawionego ucisku i wyzysku klasowego, opartego na braku własności prywatnej, kolektywnej własności środków produkcji i sprawiedliwym podziale dóbr... Gorzka satyra,
groteska na nasze społeczeństwo i Franciszków K., pisarz doskonale puentuje zakończeniem, które poraża po 63 latach uniwersalnościa i ponadczasowością.
"...Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; tak samo cierpi, poszukuje czy walczy pozostając czystym..."

"...– Słuchaj, tutaj małe nieporozumienie. Zatrzymano mnie.
– Na odprawie?
– Nie. W komisariacie.
– W ramach akcji „Miasto – Wsi”?
– Nie. Normalnie.
– Aha: deratyzacja.
– Nie. Rzekomy alkoholizm.
– Przecież do walki z alkoholizmem wydelegowaliśmy Cebulaka. Ty, Kowalski, jesteś wydelegowany dla akcji łączności miasta ze wsią.
- Słuchajcie, to nie ma nic wspólnego z żadną...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
763
495

Na półkach:

Świetnie napisane, niepodrabialnym stylem - po prosu "Mareczek".

Świetnie napisane, niepodrabialnym stylem - po prosu "Mareczek".

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5024
3772

Na półkach: , ,

"Cmentarze" to jeden z pierwszych utworów Marka Hłaski, całkiem udany, ale zupełnie niecharakterystyczny dla twórczości tego pisarza, bardziej przypominający prozę Sławomira Mrożka niż autora kultowych "Pięknych dwudziestoletnich" i "Ósmego dnia tygodnia".

"Cmentarze" to rozbudowane opowiadanie satyryczne (albo, jak niektórzy twierdzą, mini powieść), w którym pisarz opisał siermiężną i przerażającą rzeczywistość stalinowskiej Polski.
Główny bohater, Franciszek, to były partyzant Armii Ludowej, w latach 50. XX wieku oddany partii i głoszonym przez nią ideom. Ma syna i córkę, wydaje się szczęśliwym człowiekiem.
Jego życie zmienia diametralnie spotkanie w kolegą z partyzantki, a raczej to, co dzieje się po suto zakrapianej konwersacji. Franek nie dość, że obrzuca obelgami spotkanych przygodnie przechodniów, to zostaje uznany na milicyjny patrol za "element niepożądany" - inwektywy kierowane do anonimowych ludzi funkcjonariusze uznają za osobistą obrazę.
Franciszek trafia na milicyjną komendę, przez co następnego dnia spóźnia się do pracy. To powoduje lawinę kolejnych absurdalnych zdarzeń, które rujnują jego życie zawodowe i osobiste...

W "Cmentarzach" realizm przeplata się z groteską i czarnym humorem. Zakończenie to zwieńczenie całości i puenta tak zaskakująca, że odbiera czytelnikowi mowę - prawdziwa wisienka na torcie.

Cały czas podczas lektury było i śmieszno, i straszno. Jak wspomniałam, nie jest to najlepsza książka Marka Hłaski, ale pozostawia niezapomniane wrażenia (scena zebrania partyjnego, podczas którego członkowie składają samokrytykę, to prawdziwy majstersztyk!).
Polecam z czystym sumieniem!

"Cmentarze" to jeden z pierwszych utworów Marka Hłaski, całkiem udany, ale zupełnie niecharakterystyczny dla twórczości tego pisarza, bardziej przypominający prozę Sławomira Mrożka niż autora kultowych "Pięknych dwudziestoletnich" i "Ósmego dnia tygodnia".

"Cmentarze" to rozbudowane opowiadanie satyryczne (albo, jak niektórzy twierdzą, mini powieść), w którym pisarz...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
337
266

Na półkach:

Teraz już tak w 100% rozumiem, dlaczego Hłasko był pisarzem,,wyklętym " w okresie PRL-u.

W tym opowiadaniu Hłasko jawnie ukazuje i podkreśla prawdziwe oblicze komunizmu, jak rewolucja pożera nawet własne dzieci..

Teraz już tak w 100% rozumiem, dlaczego Hłasko był pisarzem,,wyklętym " w okresie PRL-u.

W tym opowiadaniu Hłasko jawnie ukazuje i podkreśla prawdziwe oblicze komunizmu, jak rewolucja pożera nawet własne dzieci..

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
87
68

Na półkach: , ,

Towarzysze, ludu pracujący, ja do was prosto, po naszemu… Był głód, była nędza, był kapitalizm… Był I Hłasko. Więc ja się zapytam krótko: czy to prawda, że Hłasko nowszym Procesem jest?
Józef K. czy Franciszek Kowalski, każdy z nas jest tak samo zniewolony przez wyobrażenia innych, miraże stereotypów i pogłosek kładą się gładko na naszym zachowaniu determinując to, kim tak naprawdę jesteśmy i jak siebie samych postrzegamy. Jedna niepotrzebnie wypowiedziana plotka może załamać komuś życie i pociągnąć za sobą falę nieprzewidzianych konsekwencji. Zaś nad wszystkim czuwa czerwono pobłyskujący neon, który niczym oko Najwyższego Wodza sprawuje pieczę nad kotłującym się w popłochu robactwem.
To książka nie tylko o upodleniu jakim jest system, komunistyczny czy jakikolwiek inny; o przemijaniu- systemu, ludzi i wartości; wzrastających ideach i upadających jednostkach. O cmentarzach – w każdym tego słowa znaczeniu.
Obywatelu, może się wam system nie podoba? No powiedzcie, podoba się czy nie?
Prawda okazała się głupsza niż przypuszczałem.

Towarzysze, ludu pracujący, ja do was prosto, po naszemu… Był głód, była nędza, był kapitalizm… Był I Hłasko. Więc ja się zapytam krótko: czy to prawda, że Hłasko nowszym Procesem jest?
Józef K. czy Franciszek Kowalski, każdy z nas jest tak samo zniewolony przez wyobrażenia innych, miraże stereotypów i pogłosek kładą się gładko na naszym zachowaniu determinując to, kim tak...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2496
1558

Na półkach:

Można by czytać tę opowieść jako groteskę. Coś jakby skrzyżowanie absurdu Monty Pythona i powieści Kafki. Owszem, można by. Gdyby nie fakt, że pierwowzorem Franciszka Kowalskiego mógł być całkiem realny człowiek, żyjący w Polsce lat 50. I że opisane nastroje, myśli i absurdalne sytuacje mogły się dziać i działy się faktycznie w naszym (i nie tylko) kraju… Stąd lepszym określeniem na ten utwór jest po prostu: tragedia. Tragedia w każdym calu.

Mamy tu z jednej strony opresyjny ustrój, który doprowadził do tego, że ludzie żyli w strachu – przed denuncjacją, przed stratą pracy, stanowiska, rodziny, przed stratą dobrego imienia i szacunku innych, wreszcie – przed więzieniem, okrucieństwem metod stosowanych przez milicję, przed całkowitym zniszczeniem (również duchowym) przez system. Są lata 50., wojna skończyła się stosunkowo niedawno. Ci, którym udało się przeżyć (nie raz wynosząc z wojny rany i traumatyczne wspomnienia), powinni cieszyć się nowym życiem, zakładać rodziny, żyć normalnie. A wpadli jak z deszczu pod rynnę w świat, w którym wszystkie ideały muszą zostać przewartościowane na rzecz jedynej słusznej ideologii, w którym panuje wszechobecne zakłamanie (ludzie myślą co innego, a co innego muszą robić, zachowywać się tak, aby nie narazić się na represje ze strony władzy), w którym nie ma już zwykłej międzyludzkiej solidarności i braterstwa, a zamiast tego są wzajemne podejrzenia, układy i układziki, donosy, zastraszenie. Świetnym symbolem tego ogólnego stanu jest postać wszędobylskiego milicjanta, który niczym rasowy ogar wyczuwa antysystemowe nastroje i wpada na scenę z tchnącym groźbą: „Coś się nie podoba?”

Z drugiej strony mamy tragedię bohatera, którego świat wartości stanął na nogach, który straciwszy moralny grunt pod nogami, zagubił się we własnym odbiorze świata. Idee, które napędzały go w młodości, wiara w słuszność założeń socjalizmu czy komunizmu, której dotąd solennie dochowywał, będąc wzorowym członkiem partii, wzorowym pracownikiem itd. – to wszystko nagle potłukło się w drobny mak. A on, niczym tonący, szukający przysłowiowej deski ratunku, usilnie stara się teraz znaleźć coś, co mogłoby zastąpić mu te wartości, stać się w życiu nadzieją, sensem. Jednak jego działania mają tragiczny finał. Oskarżenie o działanie na szkodę systemu powoduje, że zostaje zwolniony z pracy, wyrzucony z partii. Syn odwraca się od niego, córka popełnia samobójstwo – szykanowana na uczelni, porzucona przez swojego narzeczonego; wszystko przez ojca, który z dnia na dzień został napiętnowany jako wróg klasowy. Odnaleziony przyjaciel z czasów partyzantki, ten, który miał być ostoją wartości, światłem nadziei – okazał się złamanym przez terror systemu wrakiem człowieka. Wszystko upadło, świat okazał się jednym wielkim cmentarzyskiem. Pozostał tylko cynizm, smutna ironia. Słowa osoby, która była dla Franciszka moralnym drogowskazem: „Wtedy tylko instynkt życia działa niezawodnie, jeśli człowiek potrafi sobie uświadomić, że coś jeszcze zostaje. Coś, co człowiek chce posiadać lub do czego chce przynależeć. Zemsta, jacyś ludzie, kobieta; coś się musi wczepić we włosy i mówić: wstań i walcz” (s. 163) – straciły swój sens. Pozostało pogodzić się z losem, poddać się prądowi życia – bo sił, żeby z nim walczyć już nie zostało…

Mimo upływu lat, mimo wszystkich zmian, które zaszły w naszym kraju i na świecie – nadal bardzo poruszająca opowieść. Świadectwo tamtych czasów. Trudnych czasów, tragicznych czasów.

Można by czytać tę opowieść jako groteskę. Coś jakby skrzyżowanie absurdu Monty Pythona i powieści Kafki. Owszem, można by. Gdyby nie fakt, że pierwowzorem Franciszka Kowalskiego mógł być całkiem realny człowiek, żyjący w Polsce lat 50. I że opisane nastroje, myśli i absurdalne sytuacje mogły się dziać i działy się faktycznie w naszym (i nie tylko) kraju… Stąd lepszym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2446
2372

Na półkach:

To opowiadanie czytałem JEDYNY raz w 1958 r, tj 57 lat temu i utkwiło mnie tak w głowie, że śmiem ripostować innych recenzentów, czytających je obecnie. Przypadkowo wszedłem na LC na stronę "Cmentarzy" i coś mnie podkusiło poznać opinie kolegów z portalu. Najpierw wstępna uwaga: zrozumiałe jest, że my w PRL-u, w 1958 r zachłystujący się od dwóch lat powiewem wolności, szczęśliwi z amnestii 1956 r, dzięki której wyszło na wolność co najmniej 7 tys. więżniów politycznych plus 28 tys osób więzionych z przyczyn politycznych, wyrywaliśmy sobie z rąk to przemycone z Paryża, opowiadanie i odbieraliśmy je dużo bardziej emocjonalnie, jako wspomnienie dopiero co przeżytego koszmaru, gdy pod budynek podjeżdżała "cytryna" i nie wiadomo było, której rodziny los znajdzie się za chwilę w gruzach. Niestety, wkrótce okazało się, że koniec koszmaru był ułudą. Świadczy o tym m.in. świetny film dokumentalny Kieślowskiego o komisji kontroli partyjnej pt "Życiorys" (1975), który jest kontynuacją pewnych wątków omawianego opowiadania, a przede wszystkim jak od "podpadniętego", w trosce o własne bezpieczeństwo, odwracają się wszyscy.
Znam to z autopsji, gdy "krwawa Luna" Brystygierowa przetrzebiła kadry naukowe wyższych uczelni i jak wtedy, z dnia na dzień, ci co pozostali zrywali wszelkie stosunki z usuniętymi.

Wtedy nie w głowie nam było porównywanie "Cmentarzy" do Kafki, ale i dzisiaj nie bardzo z tym się zgadzam. Indoktrynacja o zbrodniczym komunizmie, o bezwolnej jednostce w systemie tzw totalitarnym, wyklucza zdolność porównania z możliwościami jednostki w świecie kapitalistycznym. No to dla żartu powiem, pomyślcie o swoim ubezwłasnowolnieniu, jak będziecie godzinami bezradnie wisieli na telefonie i poza "wciśnij jeden" lub "wciśnij dwa", alternatywnie posłuchacie muzyczki z powtarzanym komunikatem, że jak ktoś będzie miał czas, to się odezwie.

Ale najistotniejszą sceną w opowiadaniu, jest zagłuszanie rozmowy przez syna, śpiewającego "Międzynarodówkę", aby sąsiedzi nie podsłuchali rozmowy przyjaciół. Taki śpiew praktykowaliśmy też słuchając "Wolnej Europy". I to własnie świadczy o tym, jak Hłasko się zdezaktualizował.

Bo dzisiaj podsłuchują się wszyscy, tak na forum międzynarodowym, krajowym, jak i wśród sąsiadów i rodziny. I nikt się tego nie wypiera, ba, nawet się szczyci. O TEMPORA!! O MORES!! Wyrzutkiem społecznym był donosiciel, a dzisiaj wszystkie instytucje ścigania zawalone są zawistnymi, często fałszywymi donosami.
Tak więc nie należy umiejscawiać tragedii Kowalskiego w komunizmie, bo dzisiaj mógłby być skutecznie zniszczony, z o wiele większej ilości powodów niż w PRL-u. Nie bronię tamtego systemu (nie)sprawiedliwości, ale panika mnie ogarnia, gdy patrzę na obecny.
Wtedy, w 1958 roku, to opowiadanie słusznie oceniane było jako arcydzieło, jako najlepsze ze wszystkich. Niestety, gdy emocje opadły jest zaledwie dobre.

To opowiadanie czytałem JEDYNY raz w 1958 r, tj 57 lat temu i utkwiło mnie tak w głowie, że śmiem ripostować innych recenzentów, czytających je obecnie. Przypadkowo wszedłem na LC na stronę "Cmentarzy" i coś mnie podkusiło poznać opinie kolegów z portalu. Najpierw wstępna uwaga: zrozumiałe jest, że my w PRL-u, w 1958 r ...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
160
37

Na półkach: ,

Szczególnie urzekła mnie metafora ukryta w tytule. Polecam przeczytać i rozszyfrować.

Szczególnie urzekła mnie metafora ukryta w tytule. Polecam przeczytać i rozszyfrować.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
276
121

Na półkach: ,

To moja pierwsze zetknięcie się z legendarnym Hłasko. Bardzo polubiłam opisy, niektóre dialogi może były bełkotem, ale to wszystko składa się na spójną całość.
Zagubiony Kowalski - tak łatwo można poddać się wątpliwościom, nie wiedzieć co jest a co już nie jest słuszne w życiu, a jednak z zapartym tchem domagać się resztek nadziei, wiary.
Czy świat to jeden wielki "Cmentarz" ?

To moja pierwsze zetknięcie się z legendarnym Hłasko. Bardzo polubiłam opisy, niektóre dialogi może były bełkotem, ale to wszystko składa się na spójną całość.
Zagubiony Kowalski - tak łatwo można poddać się wątpliwościom, nie wiedzieć co jest a co już nie jest słuszne w życiu, a jednak z zapartym tchem domagać się resztek nadziei, wiary.
Czy świat to jeden wielki...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
176
13

Na półkach: ,

Trudno jednoznacznie ocenić. Z jednej strony interesujące, ale z drugiej nieco bełkotliwe i nad wyraz patetyczne jak na tego twórcę dialogi. Utwór sprawdza się jako krytyka ustroju i ogólnie wynoszenia idei ponad jednostkę. Porównania głównego bohatera z Józefem K. nasuwają się same. Wolę jednak Hłaskę w innym wydaniu.

Trudno jednoznacznie ocenić. Z jednej strony interesujące, ale z drugiej nieco bełkotliwe i nad wyraz patetyczne jak na tego twórcę dialogi. Utwór sprawdza się jako krytyka ustroju i ogólnie wynoszenia idei ponad jednostkę. Porównania głównego bohatera z Józefem K. nasuwają się same. Wolę jednak Hłaskę w innym wydaniu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
12
4

Na półkach:

najlepsze opowiadanie Hłaski

najlepsze opowiadanie Hłaski

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1095
1005

Na półkach: , ,

Hłasko uważał „Cmentarze” (1957) za nieudane, bo zawierały zbyt wiele historii z życia wziętych (z czasem uznał, że proza powinna składać się wyłączenie ze zmyśleń). Faktycznie, dialogi takie jak ten z celi w komisariacie MO:

– Mówię panu; byłem trochę wstawiony i śpiewałem.
– Co pan śpiewał?
– Czy to nie wszystko jedno?
– Jasna sprawa, że nie. Śpiew a śpiew to kolosalna różnica. O czym pan śpiewał?
– Już nie pamiętam, zresztą naprawdę nieważne… Wojskowa stara piosenka. […]
Nieznajomy gwizdnął.
– Gorzej być nie mogło – powiedział. Leży pan jak amen w pacierzu…

lub ten telefoniczny z kolegą z pracy:

– Słuchaj, tutaj małe nieporozumienie. Zatrzymano mnie.
– Na odprawie?
– Nie. W komisariacie.
– W ramach akcji „Miasto – Wsi”?
– Nie. Normalnie.
– Aha: deratyzacja.
– Nie. Rzekomy alkoholizm.
– Przecież do walki z alkoholizmem wydelegowaliśmy Cebulaka. Ty, Kowalski, jesteś wydelegowany dla akcji łączności miasta ze wsią.

i z zebrania partyjnego:

– Towarzysz Nowak ma airdale-terriera, który się nazywa „Samba”. Pytam się: dlaczego „Samba”? Z tym trzeba raz nareszcie skończyć.
– To w wolnych wnioskach – podniosły się okrzyki. – To w wolnych wnioskach.
– Dlaczego czekać aż do wolnych wniosków? – krzyczeli inni. – Z takimi rzeczami trzeba skończyć od razu, słusznie. Dzisiaj „Samba”, a jutro co? Dzieci koreańskie napalmem bombardować, tak?

mogą dzisiaj uchodzić za zabawne i po prostu wyssane z palca, niestety pisarz zaledwie ubrał w słowa prawdziwe sytuacje. Ta historia przykładnego obywatela i działacza partyjnego, który, posądzony o dywersję, szuka wsparcia u dawnych kolegów z partyzantki, chwilami kuleje i ociera się o patos, dobrze jednak oddaje grozę epoki stalinowskiej. Styl może nie zachwycać, natomiast kafkowski klimat i dialogi zwięźle oddające sedno problemu wyróżniają się tu zdecydowanie na plus. Mnie się podobało, pozostaje pytanie, czy dywagacje o wypaczeniach ideologii mogą jeszcze porywać kolejne pokolenia.

http://czytankianki.blogspot.com/2014/01/piekny-osiemdziesiecioletni.html

Hłasko uważał „Cmentarze” (1957) za nieudane, bo zawierały zbyt wiele historii z życia wziętych (z czasem uznał, że proza powinna składać się wyłączenie ze zmyśleń). Faktycznie, dialogi takie jak ten z celi w komisariacie MO:

– Mówię panu; byłem trochę wstawiony i śpiewałem.
– Co pan śpiewał?
– Czy to nie wszystko jedno?
– Jasna sprawa, że nie. Śpiew a śpiew to kolosalna...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
230
222

Na półkach:

Niby o komunizmie a jednak prawda dość uniwersalna - jak przekształcenie słów może zmienić czyjeś życie. Tu pokazana jest dodatkowo walka głównej postaci o obronę własnego imienia, o pokazanie, że mówiło się prawdę (albo, że się jej nie mówiło). Tylko czym jest prawda?...

Niby o komunizmie a jednak prawda dość uniwersalna - jak przekształcenie słów może zmienić czyjeś życie. Tu pokazana jest dodatkowo walka głównej postaci o obronę własnego imienia, o pokazanie, że mówiło się prawdę (albo, że się jej nie mówiło). Tylko czym jest prawda?...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
189
39

Na półkach:

Pierwsze wrażenie - komunizm, nie dla mnie. Przeczytawszy stwierdziłam, że opowiadanie to można interpretować na wiele sposobów, a choć wszystko kręci się wokół PRLu, historia jest uniwersalna. Lekkie skojarzenie z Kafką - choć tutaj nacisk na to, w jaki sposób jedno nic nie znaczące wydarzenie może wszystko zmienić. I jakie konsekwencje niesie większa wiara w ideę, niż w człowieka.

Pierwsze wrażenie - komunizm, nie dla mnie. Przeczytawszy stwierdziłam, że opowiadanie to można interpretować na wiele sposobów, a choć wszystko kręci się wokół PRLu, historia jest uniwersalna. Lekkie skojarzenie z Kafką - choć tutaj nacisk na to, w jaki sposób jedno nic nie znaczące wydarzenie może wszystko zmienić. I jakie konsekwencje niesie większa wiara w ideę, niż w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
13
8

Na półkach: ,

Przeczytałem trzy książki Marka Hłaski, ta podobała mi się najmniej. Nie zionie z tej prozy ten charakterystyczny zapach Hłaski, postaci nie są do końca skrystalizowane.

Ta pozycja w ogóle nie zmienia mojej opinii o Hłasce, który jest jednym z moich ulubionych pisarzy.

Przeczytałem trzy książki Marka Hłaski, ta podobała mi się najmniej. Nie zionie z tej prozy ten charakterystyczny zapach Hłaski, postaci nie są do końca skrystalizowane.

Ta pozycja w ogóle nie zmienia mojej opinii o Hłasce, który jest jednym z moich ulubionych pisarzy.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
73
51

Na półkach: ,

Ksiazka opisuje czasy polskiego socjalizmu siermieznego w swoim zenicie.

Podobno krytyka ocenila te ksiazke dosc slabo. Mi sie podobala. Hlasko tutaj to jeszcze dosc mlody pisarz. Jak zwykle balansuje miedzy prawda a zmysleniem ale robi to z gracja primabalerriny.

Ksiazka opisuje czasy polskiego socjalizmu siermieznego w swoim zenicie.

Podobno krytyka ocenila te ksiazke dosc slabo. Mi sie podobala. Hlasko tutaj to jeszcze dosc mlody pisarz. Jak zwykle balansuje miedzy prawda a zmysleniem ale robi to z gracja primabalerriny.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
640
501

Na półkach:

Czytałem "Cmentarze" w stanie wojennym, w drugoobiegowym wydaniu. Tamtego wrażenia nie oddadzą żadne czasy...

Czytałem "Cmentarze" w stanie wojennym, w drugoobiegowym wydaniu. Tamtego wrażenia nie oddadzą żadne czasy...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
516
179

Na półkach:

...gorzko ironiczne

...gorzko ironiczne

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to