Ta książka zostawiła mnie z dość mieszanymi odczuciami, ale raczej w pozytywnym sensie. Czytałam ją z zainteresowaniem, choć momentami miałam wrażenie lekkiego dystansu do tego, co się dzieje. Styl autorki jest oszczędny, chwilami wręcz chłodny, co nie każdemu może przypaść do gustu, ale dla mnie miał w sobie coś intrygującego.
Najbardziej zwróciłam uwagę na atmosferę — jest ciężka, trochę przytłaczająca, ale jednocześnie wciągająca. Nie jest to lektura, przy której można się całkowicie odprężyć, raczej taka, która wymaga skupienia i zostawia po sobie pewien niepokój. Doceniam to, że autorka nie idzie na łatwiznę i nie próbuje wszystkiego upraszczać.
Nie wszystko jednak do mnie trafiło. Były momenty, w których trudno było mi się zaangażować emocjonalnie, jakby coś mnie od tej historii oddzielało. Mimo to uważam, że książka ma swój charakter i wyróżnia się na tle innych — nie jest oczywista ani przewidywalna.
Ogólnie to jedna z tych pozycji, które bardziej się „czuje” niż jednoznacznie ocenia. Nie zachwyciła mnie bez reszty, ale na pewno zapadnie mi w pamięć i skłoni do refleksji.
Ta książka zostawiła mnie z dość mieszanymi odczuciami, ale raczej w pozytywnym sensie. Czytałam ją z zainteresowaniem, choć momentami miałam wrażenie lekkiego dystansu do tego, co się dzieje. Styl autorki jest oszczędny, chwilami wręcz chłodny, co nie każdemu może przypaść do gustu, ale dla mnie miał w sobie coś intrygującego.
Ta książka świetnie się zaczynała (mam dalekie skojarzenia z "Latem utraconych" Anny Kańtoch). Chwyta za gardło. Dlaczego ktoś zabił (prawdopodobnie) całą rodzinę i opiekunkę w tak drastyczny sposób? Co się wydarzyło na tej dziwacznej farmie.
I nie powiem, czytało się dobrze i z zainteresowaniem. Emocje zostały opisane plastycznie i wiarygodnie. Nie rozumiałem dlaczego w retrospekcjach autorka streszcza tyle dialogów, które mogłyby wnieść sporo do przedstawienia bohaterów.
Samo rozwiązanie zagadki mnie zaskoczyło. Natomiast jeszcze bardziej zaskoczył mnie sposób przedstawienia, co tam się naprawdę stało. Zamiast przesłuchania, dialogu - istna czytanka, jakby autorka już się spieszyła z zakończeniem i stwierdziła "no to opowiem ci, czytelniku, szybciutko i trochę bez pomysłu, jak to było". Plus za to, że przy całej brutalności tej zbrodni, tę brutalnością się tu nie epatuje. To jest bardzo stonowane, pozostaje w domyśle.
Nie zniechęcam. Ale po tę autorkę już chyba nie sięgnę.
Ta książka świetnie się zaczynała (mam dalekie skojarzenia z "Latem utraconych" Anny Kańtoch). Chwyta za gardło. Dlaczego ktoś zabił (prawdopodobnie) całą rodzinę i opiekunkę w tak drastyczny sposób? Co się wydarzyło na tej dziwacznej farmie.
I nie powiem, czytało się dobrze i z zainteresowaniem. Emocje zostały opisane plastycznie i wiarygodnie. Nie rozumiałem dlaczego w...
O tym, że trzeba pilnować kluczy.
Sóldis przyjmuje posadę asystentki bogatej rodziny mieszkającej na farmie na odludziu. Wkrótce zaczynają się tam dziać niepokojące rzeczy, których kulminacją jest gwałtowna śmierć wszystkich mieszkańców.
Fabuła toczy się tutaj dwutorowo. Śledztwo prowadzone przez policję przeplata się z opowieścią o tym, co działo się na farmie krótko przed zbrodnią. Cały czas utrzymywana jest atmosfera niepokoju i zagrożenia, a dzięki temu, że dość dużo miejsca poświęcono przyszłym ofiarom, kibicujemy im, mimo że od początku wiadomo, jak skończą. Również wątek osobisty policjanta wypada nieźle - nie zajmuje dużo miejsca, w pewnym stopniu łączy się ze sprawą, a przy tym jest na tyle ciekawy, że chętnie przeczytałabym kolejne książki z tego cyklu, jeśli ukażą się w Polsce.
Zdecydowanie najlepszy kryminał jaki czytałam w tym roku.
O tym, że trzeba pilnować kluczy.
Sóldis przyjmuje posadę asystentki bogatej rodziny mieszkającej na farmie na odludziu. Wkrótce zaczynają się tam dziać niepokojące rzeczy, których kulminacją jest gwałtowna śmierć wszystkich mieszkańców.
Fabuła toczy się tutaj dwutorowo. Śledztwo prowadzone przez policję przeplata się z opowieścią o tym, co działo się na farmie krótko przed...
Historia momentami wciągająca, momentami przegadana. Ogólnie interesująca, ale miałem wrażanie, że autor ma fajne pomysły, tylko nie do końca potrafi je poprowadzić. Niektóre się pojawiły, a potem zniknęły porzucone i w sumie nie wiem, po co były. Zakończenie rozczarowujące. Przedstawione w formie sprawozdania, całkowicie straciło klimat.
Historia momentami wciągająca, momentami przegadana. Ogólnie interesująca, ale miałem wrażanie, że autor ma fajne pomysły, tylko nie do końca potrafi je poprowadzić. Niektóre się pojawiły, a potem zniknęły porzucone i w sumie nie wiem, po co były. Zakończenie rozczarowujące. Przedstawione w formie sprawozdania, całkowicie straciło klimat.
Yrsa Sigurðardóttir to moje tegoroczne czytelnicze odkrycie. "Znikąd pomocy" to kolejna książka tej islandzkiej autorki, której lektura sprawiła mi ogromną frajdę.
Islandzka literatura kryminalna, znana również jako nordic noir, od lat ma się dobrze. Szlaki pisarzom przecierał Arnaldur Indriðason a jego śladem poszli kolejni twórcy. Mroczny klimat niewielkiej wyspy, gdzie zima trwa wiele miesięcy a surowa przyroda budzi respekt, jest idealnym tłem do snucia opowieści wywołując gęsią skórkę.
Yrsa Sigurðardóttir zabiera czytelnika na przysłowiowy koniec świata, do posiadłości położonej na odludziu, gdzie policja, wezwana przez zaniepokojonych sąsiadów odkrywa zwłoki zmasakrowanej rodziny. Celem śledczych staje się znalezienie sprawcy i poznanie motywu jego działania. Sprawy nie ułatwia fakt, iż zamordowani przez lata mieszkali w Stanach Zjednoczonych i niewiele o nich wiadomo. Okazuje się, że żyjąca dostatnio i wyglądająca na szczęśliwą i zgraną rodzina skrywa sekrety, które w trakcie śledztwa wychodzą na światło dzienne.
Śledztwo prowadzone przez policjantów przeplata się z relacją Soldis, młodej dziewczyny zatrudnionej w posiadłości jako pomoc domowa. To dzięki jej relacji odrywamy tajemnice rodziny i odczuwamy narastający niepokój, który w końcu pcha ją do opuszczenia tego odludnego miejsca. Jednak jak się okazuje, na niektóre działania jest już za późno.
To co cenię sobie w pisarstwie autorki to umiejętność budowania gęstej i niepokojącej atmosfery, którą potęgują padający śnieg, mróz i poczucie izolacji od świata.
Każdy z bohaterów to postać nosząca w sobie lęki i skrywane sekrety. Nikt nie jest kryształowy, każdy ma jakąś skazę, co jest niezwykle ludzkie i pozwala czytelnikowi identyfikować się z opisywanymi postaciami.
I choć finał i rozwiązanie zagadki zaskakuje, to jednak mam wrażenie, w tę część można było włożyć odrobinę więcej pracy.
Mimo to "Znikąd pomocy" jest książką nieodkładalną i polecam ją waszej uwadze.
Yrsa Sigurðardóttir to moje tegoroczne czytelnicze odkrycie. "Znikąd pomocy" to kolejna książka tej islandzkiej autorki, której lektura sprawiła mi ogromną frajdę.
Islandzka literatura kryminalna, znana również jako nordic noir, od lat ma się dobrze. Szlaki pisarzom przecierał Arnaldur Indriðason a jego śladem poszli kolejni twórcy. Mroczny klimat niewielkiej wyspy, gdzie...
Audiobook (12h29m)
Lektor 6/10 (Kamil Pruban)
Niby prosty kryminał. Zwłoki i wydaje się że wiadomo kto zabił.
Ale bardziej w las tym więcej pytań.
Dlaczego zginęli. Co było motywem.
To jest bardziej thriller psychologiczny niż kryminał.
Ale wciąga. I do tego opisy Islandii...
Polecam
Audiobook (12h29m)
Lektor 6/10 (Kamil Pruban)
Niby prosty kryminał. Zwłoki i wydaje się że wiadomo kto zabił.
Ale bardziej w las tym więcej pytań.
Dlaczego zginęli. Co było motywem.
To jest bardziej thriller psychologiczny niż kryminał.
Ale wciąga. I do tego opisy Islandii...
Polecam
Yrsa powraca w świetnym stylu! Bardzo lubię mroczne kryminały tej autorki, przeczytałam cały cykl o prawniczce Thorze i parę jednotomówek, nawet jeszcze lepszych. A potem sięgnęłam po pierwszą część cyklu o Freyi i Huldarze - i odrzuciło mnie przesadzone okrucieństwo, nie kontynuowałam. Teraz jednak Yrsa otwiera kolejny cykl, którego zarówno opis na okładce, jak i sama okładka, bardzo mnie zaintrygowały. Wciągająca lektura, choć drastyczna i przygnębiająca, bardzo żal mi zwłaszcza jednej poczciwej (i wizualnie podobnej do mnie!) postaci - Soldis.
Yrsa pisze tu w sprawdzonym już wcześniej schemacie, gdzie naprzemiennie występują rozdziały w odrębnych planach czasowych (tu odległe o jakiś tydzień lub dwa). Bardzo odpowiada mi ta technika. W wątku wcześniejszym chronologicznie, czyli o ofiarach w ostatnich dniach ich życia, groza sięga zenitu! W wątku śledztwa też emocji nie brakuje, ale głównie mamy tu tło obyczajowe, które będzie zapewne kontynuowane w kolejnych częściach cyklu.
Raczej nie zauważyłam tu przebłysków subtelnego humoru, który czasem pojawiał się w perypetiach Thory, tu było cały czas mrocznie. Fani skandynawskich kryminałów powinni być usatysfakcjonowani, bo jest naprawdę strasznie.
PS 1. "Miała mysie loczki, cieniutkie jak obrys Danii" - ciekawe, czy to utarty idiom islandzki, czy też autorka ma tak cudaczny tok myślenia, że czyjeś włosy przywodzą jej na myśl Danię??? Na miejscu Duńczyków poczułabym się lekko urażona ;)
PS 2. (tu ociupinkę spojleruję, ale bardzo delikatnie) Numer z walizką nie miał prawa się udać, w żadnym wypadku. Ogromna, przeraźliwie ciężka, a do tego cuchnąca walizka, to nie jest bagaż, z którym można podróżować bez wzbudzenia zainteresowania, a już tym bardziej wejść do czyjegoś domu! To moim zdaniem słaby punkt tej historii, absolutnie niewiarygodny.
Yrsa powraca w świetnym stylu! Bardzo lubię mroczne kryminały tej autorki, przeczytałam cały cykl o prawniczce Thorze i parę jednotomówek, nawet jeszcze lepszych. A potem sięgnęłam po pierwszą część cyklu o Freyi i Huldarze - i odrzuciło mnie przesadzone okrucieństwo, nie kontynuowałam. Teraz jednak Yrsa otwiera kolejny cykl, którego zarówno opis na okładce, jak i sama...
Yrsa jest moją ulubioną autorką kryminałów. Surowy islandzki klimat sprzyja mrocznym historiom, a opowieści o utknięciu w miejscu, gdzie "znikąd pomocy" nie można się spodziewać, są bardzo prawdopodobne w tych okolicznościach. Wydaje mi się, że podobne motywy (utknięcie na odludziu, niepokojące sytuacje, które mogą sugerować wręcz jakieś siły nad przyrodzone) powielają się w historiach Yrsy, ale wciąż czyta się to bardzo dobrze. Akcja toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych, "wcześniej" i podczas toczącego się obecnie śledztwa, i rozdziera serce czytanie o życiu ludzi, szczególnie małej dziewczynki, którzy wiemy, że zostali zamordowani. Niektóre reakcje bohaterów są może mało prawdopodobne (np. brak reakcji Àsy na wieść o tym, co działo się pod jej i Reynira nieobecność w domu, czy śmiałe poczynania prześladowcy w domu, który przez nikogo nigdy nie został nakryty), ale mi to nie przeszkadzało w lekturze. Yrsa zawsze porusza również (może nie pierwszoplanowo, ale ja wolę gdy powieść skupia się na śledztwie) różne problemy społeczne, jak np. traktowanie ciemnoskórej policjantki przez wielu ludzi jako obcokrajowca, mimo tego, że nim nie jest czy hodowanie koni na krew i trzymanie ich w złych warunkach. Na koniec u Yrsy możemy spodziewać się jakiegoś "smaczka", w tym przypadku jest to zemsta natury. Los Sóldís, Gígji i Íris był dla mnie wyjątkowo smutny.
Yrsa jest moją ulubioną autorką kryminałów. Surowy islandzki klimat sprzyja mrocznym historiom, a opowieści o utknięciu w miejscu, gdzie "znikąd pomocy" nie można się spodziewać, są bardzo prawdopodobne w tych okolicznościach. Wydaje mi się, że podobne motywy (utknięcie na odludziu, niepokojące sytuacje, które mogą sugerować wręcz jakieś siły nad przyrodzone) powielają się...
Kolejna książka Yrsy zaskoczyła. Autorka wróciła do korzeni i mam wrażenie że przeniosłem się do klimatu który towarzyszył prawniczce Thorze - świetna seria.
"Znikąd pomocy" to powieść z bardzo mrocznym klimatem. Skomplikowane relacje międzyludzkie, znikające przedmioty, strach wylewający się z każdej strony powodował niesamowite napięcie.
Powieść jest bardzo mocna. Naprawdę mocna. Zakończenie wbija fotel. Czytając czułem złość że dokonano zbrodni dla tak banalnego motywu... Cóż, ludzie są czasami dziwni.
Yrsa buduje napięcie od pierwszej strony. Zwykła wzmianka o firance w pierwszym rozdziale sprawiła że poczułem dreszcze. Wiedziałem że dalej może być tylko strasznie. I miałem rację.
Yrsa przyzwyczaiła nas do tego że mimo zakończonego śledztwa, odkrywa jeszcze przed nami ważny szczegół, niuans, który nabiera na znaczeniu po przeczytaniu ksiązki.
Nazywam to"wisienką na torcie". Warto czytać ksiązki Yrsy by takie "wisienki" odkryć.
Mam nadzieję że ta nowa seria ukaże nam dalsze losy trójki głównych bohaterów - Tyr, Karo i Idun. Emocjonalna scena w przyczepie kempingowej daje nadzieję na ukazanie szerzej ich relacji.
Yrsa wróciła z nową książką a jajjuż chcę więcej.
9/10
Kolejna książka Yrsy zaskoczyła. Autorka wróciła do korzeni i mam wrażenie że przeniosłem się do klimatu który towarzyszył prawniczce Thorze - świetna seria.
"Znikąd pomocy" to powieść z bardzo mrocznym klimatem. Skomplikowane relacje międzyludzkie, znikające przedmioty, strach wylewający się z każdej strony powodował niesamowite napięcie.
To moja ulubiona autorka thrillerów – mistrzyni budowania napięcia i atmosfery niepokoju. „Znikąd pomocy” od pierwszej do ostatniej strony trzyma w napięciu. Po lekturze dosłownie trzęsły mi się ręce. To książka nie tylko znakomicie skonstruowana fabularnie, ale też pełna emocji i nieoczywistych zwrotów akcji. Początek jest szokujący. Sąsiad odkrywa w oddalonym domu makabryczną scenę – mieszkańcy nie żyją. W śledztwo zaangażowany jest policjant Tyr, który, próbując rozwikłać zagadkę, zmierzy się z dramatyczną prawdą o własnej przeszłości. Yrsa prowadzi historię na dwóch płaszczyznach – współczesnego śledztwa i retrospekcji pokazujących wydarzenia sprzed tragedii.
Autorka doskonale buduje napięcie poprzez narastający niepokój opiekunki, która dostrzega dziwne zachowania mieszkańców i samego domu. Kolejne niepokojące sygnały – poprzedni pracownicy, którzy nagle zrezygnowali, dziwne odgłosy, napisy na szybach – tworzą atmosferę grozy, która z każdą stroną gęstnieje. Do samego końca trudno odgadnąć, kto stoi za tragedią, a finał robi ogromne wrażenie. To doskonały thriller – mroczny, emocjonalny i perfekcyjnie poprowadzony.
To moja ulubiona autorka thrillerów – mistrzyni budowania napięcia i atmosfery niepokoju. „Znikąd pomocy” od pierwszej do ostatniej strony trzyma w napięciu. Po lekturze dosłownie trzęsły mi się ręce. To książka nie tylko znakomicie skonstruowana fabularnie, ale też pełna emocji i nieoczywistych zwrotów akcji. Początek jest szokujący. Sąsiad odkrywa w oddalonym domu...
Stosunkowo wolno się rozwija, ale im dalej w las, tym bardziej ta decyzja punktuje. "Znikąd pomocy" ma swój klimat, który nie każdemu może się spodobać, ale który na pewno tworzy tę opowieść. To dobry kryminał, dobry wstęp do serii. I choć nie jest specjalnie wymyślna zagadka, to całkiem nieźle się bawiłam.
Stosunkowo wolno się rozwija, ale im dalej w las, tym bardziej ta decyzja punktuje. "Znikąd pomocy" ma swój klimat, który nie każdemu może się spodobać, ale który na pewno tworzy tę opowieść. To dobry kryminał, dobry wstęp do serii. I choć nie jest specjalnie wymyślna zagadka, to całkiem nieźle się bawiłam.
Bardzo dobrze mi się czytało tą książkę! Klimat - meeega! Podbija odczucia miejsce akcji - Islandia…człowiek jest w stanie sobie wyobrazić całą akcję opisaną w książce. Historia bardzo fajna, super napisane - teraźniejszość przeplatana z przeszłością!
To moje pierwsze spotkanie z autorką - na pewno sięgnę po inne jej pozycje! Polecajka!
Bardzo dobrze mi się czytało tą książkę! Klimat - meeega! Podbija odczucia miejsce akcji - Islandia…człowiek jest w stanie sobie wyobrazić całą akcję opisaną w książce. Historia bardzo fajna, super napisane - teraźniejszość przeplatana z przeszłością!
To moje pierwsze spotkanie z autorką - na pewno sięgnę po inne jej pozycje! Polecajka!
"(...)Nie ma takiego miejsca, do którego można pojechać żeby uciec przed samym sobą".
Sóldis jednak próbuje. Po gwałtownym i burzliwym zerwaniu ze swoim chłopakiem podejmuje decyzję wyjechania z miasta i podjęcia pracy na farmie Hvarf położonej na pustkowiu. Zamieszkuje tam z małżeństwem i ich dwójką dzieci. Właściciele to bogaci ludzie, którzy wrócili ze Stanów i wrócili do Islandii.
Sóldis podejmują pracę asystentki i zatrzymuje się na farmie razem ze swoimi emocjami po rozstaniu, do których dochodzi też strach, który wywołuje odludne miejsce. Zimno, zaśnieżona okolica, wiatr, stary dom wydający odgłosy i tajemnicza, nieuchwytna postać mężczyzny.
Wkrótce na farmie dochodzi do tragedii, wielokrotnego morderstwa.
Dwie perspektywy czasowe przenoszą nas od toczącego się śledztwa do wydarzeń mających miejsce na farmie przed brutalnymi zabójstwami.
Wielu policjantów pracuje nad tą sprawą, my towarzyszymy dwójce oddelegowanej do pomocy głównym śledczym dlatego mamy okrojona perspektywę przebiegających działań przy tym makabrycznym i trudnym dochodzeniu.
Ta historia klimatem odbiega od pozostałych książek autorki. Bardzo mi się podoba ta odsłona twórczości pisarki.
Historia od której trudno się oderwać, podążająca nieuchwytnymi tropami, siejąca niepokój, osaczająca złowieszczą atmosferą. Połączenie mocno osadzonego w realiach kryminału z psychologicznym thrillerem.
"(...)Nie ma takiego miejsca, do którego można pojechać żeby uciec przed samym sobą".
Sóldis jednak próbuje. Po gwałtownym i burzliwym zerwaniu ze swoim chłopakiem podejmuje decyzję wyjechania z miasta i podjęcia pracy na farmie Hvarf położonej na pustkowiu. Zamieszkuje tam z małżeństwem i ich dwójką dzieci. Właściciele to bogaci ludzie, którzy wrócili ze Stanów i...
Fantastyczna książka. Mroczny islandzki kryminał, ciarki przechodziły po plecach. Jedyny minus to główny bohater Tyr. Mdły, bezpłciowy , nudny. Właściwie nie wiem czemu był głównym bohaterem, jakby go nie było, czytelnikowi nikogo by nie brakowało.
Fantastyczna książka. Mroczny islandzki kryminał, ciarki przechodziły po plecach. Jedyny minus to główny bohater Tyr. Mdły, bezpłciowy , nudny. Właściwie nie wiem czemu był głównym bohaterem, jakby go nie było, czytelnikowi nikogo by nie brakowało.
Już samo miejsce, gdzie dzieje się fabuła książki, tworzy aurę tajemniczości i odrobinę niepokoi, a jeśli dołożyć do tego tajemniczą postać, którą coraz odważniej i straszniej uprzykrza życie mieszkańcom domu, dostajemy idealny thriller, nie raz przyprawiający o ciarki na plecach. Brutalne zabójstwo, opisane ze szczegółami tylko dodaje mroku. Bardzo dobrze napisana książka.
Już samo miejsce, gdzie dzieje się fabuła książki, tworzy aurę tajemniczości i odrobinę niepokoi, a jeśli dołożyć do tego tajemniczą postać, którą coraz odważniej i straszniej uprzykrza życie mieszkańcom domu, dostajemy idealny thriller, nie raz przyprawiający o ciarki na plecach. Brutalne zabójstwo, opisane ze szczegółami tylko dodaje mroku. Bardzo dobrze napisana książka.
Bardzo dobry thriller. Autorka prowadzi nas przez losy bohaterów dwutorowo. Na przemian mamy bieżące śledztwo i przeszłość dzięki której poznajemy historię rodziny. Ciekawe zakończenie. Polecam!
Bardzo dobry thriller. Autorka prowadzi nas przez losy bohaterów dwutorowo. Na przemian mamy bieżące śledztwo i przeszłość dzięki której poznajemy historię rodziny. Ciekawe zakończenie. Polecam!
Zaskakująco.
Dość prawdopodobnie.
Choć postacie jakieś troche dziwne.
A panika, w ktrą wpadają kolejno bohaterowie początkowo jakoś nie przekonująco uzasadniona.
Na szczęście - wbrew sugerującym to sygnałom - nie było tu żadnej metafizyki
Zaskakująco.
Dość prawdopodobnie.
Choć postacie jakieś troche dziwne.
A panika, w ktrą wpadają kolejno bohaterowie początkowo jakoś nie przekonująco uzasadniona.
Na szczęście - wbrew sugerującym to sygnałom - nie było tu żadnej metafizyki
Wszechogarniająca groza i nieukojony lęk - tak przeszywającej kręgosłup opowieści nie czytałam od bardzo dawna. A jak wiecie sporo czytam kryminałów i mam czasem poczucie, że czytałam prawie wszystko i nic mnie nie zaskoczy. To zdecydowanie creme de la creme kryminałów, po którym długo nie mogłam zasnąć.
Yrsa Sigurðardóttir to jest klasa sama w sobie i jej nazwisko daje gwarancję jakości. Ale "Znikąd pomocy" to coś więcej niż kryminał. To opowieść o lęku. Strach jest przed czymś, przed kimś. Lęk jest nie uzasadniony, nie można jego obiektu dotknąć ani zobaczyć. Dlatego czytając takie opowieści boimy się bardziej tajemniczych śladów na śniegu czy otwartych drzwi, które przed chwilą zamykaliśmy, niż potwora czy złoczyńcy.
Akcja książki toczy się w dwóch równoległych przestrzeniach czasowych, w teraźniejszości, kiedy wydarzyło się już najgorsze i "wcześniej" kiedy obserwujemy ofiary w ich ostatnich dniach. Wiemy jak to się skończy, co nas paraliżuje i chwyta za gardło, ale nie wiemy co się stało, kto jest winny, kim są najważniejsi bohaterowie tej układanki.
Mamy swoje podejrzenia, ale prawda okazuje się ogromnie zaskakująca. Ale tym razem nie skupiacie się tak bardzo na policyjnej pracy. Najważniejszym elementem powieści staje się niewyobrażalny poziom napięcia i lęku, kiedy obserwujemy mieszkańców samotnego domu, który oddalony od cywilizacji staje się pułapką.
Po tej książce wizja ferii w małych, zaśnieżonym zakątku w lesie wyda się wam wizją z koszmaru.
Kryminalny majstersztyk.
Wszechogarniająca groza i nieukojony lęk - tak przeszywającej kręgosłup opowieści nie czytałam od bardzo dawna. A jak wiecie sporo czytam kryminałów i mam czasem poczucie, że czytałam prawie wszystko i nic mnie nie zaskoczy. To zdecydowanie creme de la creme kryminałów, po którym długo nie mogłam zasnąć.
Yrsa Sigurðardóttir to jest klasa sama w sobie i jej nazwisko daje...
Bardzo dobry, wciągający kryminał. Klimatyczny, mroczny. Islandia, zima i odludzie, gdzie znikąd nie ma pomocy. Bardzo polecam, gdyż zarówno książka jak i sama autorka wydają mi się mało promowane. Z niecierpliwością oczekuję kolejnego tomu.
Bardzo dobry, wciągający kryminał. Klimatyczny, mroczny. Islandia, zima i odludzie, gdzie znikąd nie ma pomocy. Bardzo polecam, gdyż zarówno książka jak i sama autorka wydają mi się mało promowane. Z niecierpliwością oczekuję kolejnego tomu.
O twórczości Yrsy Sigurdardottir słyszałam wiele dobrego, jednak dotąd nie miałam okazji by sięgnąć po książki spod pióra autorki. ‘’Znikąd pomocy’’ to powieść rozpoczynająca nowy cykl o nazwie Czarny lód, w którym główną rolę odgrywa Tyr – policjant z trudną przeszłością, który będzie nam również towarzyszył w kolejnych tomach. O samym głównym bohaterze dowiadujemy się póki co niewiele, jednak nie ulega wątpliwości, że jest to dość intrygująca postać, która dotąd nie zaakceptowała tego, co spotkało go przed laty.
Akcja książki przenosi nas do objętej zimą małej miejscowości mieszczącej się w Islandii, gdzie w jednym z domostw dochodzi do brutalnego morderstwa. Podejrzany błyskawicznie pozostaje namierzony, jednak jak powszechnie wiadomo, nic nigdy nie jest tak proste jak się początkowo wydaje, szczególnie w przypadku kryminalnych zagadek. Śledztwo okazuje się niezwykle zawiłe, a coraz to nowe tropy sprawiają, że nie możemy się oderwać od tej historii, dopóki nie poznamy jej zakończenia. A zakończenie jest niesamowicie nieprzewidywalne i szokujące, absolutnie żaden z moich scenariuszy oraz tropów się tu nie sprawdził…
Trzeba przyznać , że autorka nie bez powodu zdobyła tak dużą sławę w świecie książkowym – bezbłędnie potrafi budować napięcie, dopracowuje fabułę w każdym szczególe oraz tworzy duszny i niepokojący klimat dla całej historii, przez co dodatkowo wzbudza uczucie niepewności w czytelniku. Gdzie ja dotychczas żyłam, że tak umiejętnie omijałam twórczość Pani Sigurdardottir? Nie mam pojęcia, natomiast jestem przekonana, że od teraz książki autorki będą gościły w mojej biblioteczce o wiele częściej. ‘’Znikąd pomocy’’ posiada według mnie wszystkie te motywy, którymi cechuje się dobry thriller – element zaskoczenia, liczne zwroty akcji, dynamiczną fabułę oraz motyw i sprawcę, którego totalnie nie podejrzewamy. Ja nie mogłam się oderwać od tej historii, czego i Wam życzę, jeśli tylko zdecydujecie się po nią sięgnąć .
O twórczości Yrsy Sigurdardottir słyszałam wiele dobrego, jednak dotąd nie miałam okazji by sięgnąć po książki spod pióra autorki. ‘’Znikąd pomocy’’ to powieść rozpoczynająca nowy cykl o nazwie Czarny lód, w którym główną rolę odgrywa Tyr – policjant z trudną przeszłością, który będzie nam również towarzyszył w kolejnych tomach. O samym głównym bohaterze dowiadujemy się...
Ta książka zostawiła mnie z dość mieszanymi odczuciami, ale raczej w pozytywnym sensie. Czytałam ją z zainteresowaniem, choć momentami miałam wrażenie lekkiego dystansu do tego, co się dzieje. Styl autorki jest oszczędny, chwilami wręcz chłodny, co nie każdemu może przypaść do gustu, ale dla mnie miał w sobie coś intrygującego.
Najbardziej zwróciłam uwagę na atmosferę — jest ciężka, trochę przytłaczająca, ale jednocześnie wciągająca. Nie jest to lektura, przy której można się całkowicie odprężyć, raczej taka, która wymaga skupienia i zostawia po sobie pewien niepokój. Doceniam to, że autorka nie idzie na łatwiznę i nie próbuje wszystkiego upraszczać.
Nie wszystko jednak do mnie trafiło. Były momenty, w których trudno było mi się zaangażować emocjonalnie, jakby coś mnie od tej historii oddzielało. Mimo to uważam, że książka ma swój charakter i wyróżnia się na tle innych — nie jest oczywista ani przewidywalna.
Ogólnie to jedna z tych pozycji, które bardziej się „czuje” niż jednoznacznie ocenia. Nie zachwyciła mnie bez reszty, ale na pewno zapadnie mi w pamięć i skłoni do refleksji.
Ta książka zostawiła mnie z dość mieszanymi odczuciami, ale raczej w pozytywnym sensie. Czytałam ją z zainteresowaniem, choć momentami miałam wrażenie lekkiego dystansu do tego, co się dzieje. Styl autorki jest oszczędny, chwilami wręcz chłodny, co nie każdemu może przypaść do gustu, ale dla mnie miał w sobie coś intrygującego.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajbardziej zwróciłam uwagę na atmosferę —...
Doskonała i bardzo wciągająca książka . Z pewnością sięgnę po kolejne książki tej autorki. Bardzo mi się spodobały islandzkie kryminały 🤩
Doskonała i bardzo wciągająca książka . Z pewnością sięgnę po kolejne książki tej autorki. Bardzo mi się spodobały islandzkie kryminały 🤩
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka świetnie się zaczynała (mam dalekie skojarzenia z "Latem utraconych" Anny Kańtoch). Chwyta za gardło. Dlaczego ktoś zabił (prawdopodobnie) całą rodzinę i opiekunkę w tak drastyczny sposób? Co się wydarzyło na tej dziwacznej farmie.
I nie powiem, czytało się dobrze i z zainteresowaniem. Emocje zostały opisane plastycznie i wiarygodnie. Nie rozumiałem dlaczego w retrospekcjach autorka streszcza tyle dialogów, które mogłyby wnieść sporo do przedstawienia bohaterów.
Samo rozwiązanie zagadki mnie zaskoczyło. Natomiast jeszcze bardziej zaskoczył mnie sposób przedstawienia, co tam się naprawdę stało. Zamiast przesłuchania, dialogu - istna czytanka, jakby autorka już się spieszyła z zakończeniem i stwierdziła "no to opowiem ci, czytelniku, szybciutko i trochę bez pomysłu, jak to było". Plus za to, że przy całej brutalności tej zbrodni, tę brutalnością się tu nie epatuje. To jest bardzo stonowane, pozostaje w domyśle.
Nie zniechęcam. Ale po tę autorkę już chyba nie sięgnę.
Ta książka świetnie się zaczynała (mam dalekie skojarzenia z "Latem utraconych" Anny Kańtoch). Chwyta za gardło. Dlaczego ktoś zabił (prawdopodobnie) całą rodzinę i opiekunkę w tak drastyczny sposób? Co się wydarzyło na tej dziwacznej farmie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI nie powiem, czytało się dobrze i z zainteresowaniem. Emocje zostały opisane plastycznie i wiarygodnie. Nie rozumiałem dlaczego w...
O tym, że trzeba pilnować kluczy.
Sóldis przyjmuje posadę asystentki bogatej rodziny mieszkającej na farmie na odludziu. Wkrótce zaczynają się tam dziać niepokojące rzeczy, których kulminacją jest gwałtowna śmierć wszystkich mieszkańców.
Fabuła toczy się tutaj dwutorowo. Śledztwo prowadzone przez policję przeplata się z opowieścią o tym, co działo się na farmie krótko przed zbrodnią. Cały czas utrzymywana jest atmosfera niepokoju i zagrożenia, a dzięki temu, że dość dużo miejsca poświęcono przyszłym ofiarom, kibicujemy im, mimo że od początku wiadomo, jak skończą. Również wątek osobisty policjanta wypada nieźle - nie zajmuje dużo miejsca, w pewnym stopniu łączy się ze sprawą, a przy tym jest na tyle ciekawy, że chętnie przeczytałabym kolejne książki z tego cyklu, jeśli ukażą się w Polsce.
Zdecydowanie najlepszy kryminał jaki czytałam w tym roku.
O tym, że trzeba pilnować kluczy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSóldis przyjmuje posadę asystentki bogatej rodziny mieszkającej na farmie na odludziu. Wkrótce zaczynają się tam dziać niepokojące rzeczy, których kulminacją jest gwałtowna śmierć wszystkich mieszkańców.
Fabuła toczy się tutaj dwutorowo. Śledztwo prowadzone przez policję przeplata się z opowieścią o tym, co działo się na farmie krótko przed...
Trzyma w napięciu do samego końca. Klaustrofobiczny krajobraz islandzkiego pustkowia jest odpowiednim tłem dla rozgrywających się na farmie wydarzeń.
Trzyma w napięciu do samego końca. Klaustrofobiczny krajobraz islandzkiego pustkowia jest odpowiednim tłem dla rozgrywających się na farmie wydarzeń.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRewelacyjny kryminał, przez cały czas trzyma w napięciu, a zakończenie zaskakuje.
Rewelacyjny kryminał, przez cały czas trzyma w napięciu, a zakończenie zaskakuje.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria momentami wciągająca, momentami przegadana. Ogólnie interesująca, ale miałem wrażanie, że autor ma fajne pomysły, tylko nie do końca potrafi je poprowadzić. Niektóre się pojawiły, a potem zniknęły porzucone i w sumie nie wiem, po co były. Zakończenie rozczarowujące. Przedstawione w formie sprawozdania, całkowicie straciło klimat.
Historia momentami wciągająca, momentami przegadana. Ogólnie interesująca, ale miałem wrażanie, że autor ma fajne pomysły, tylko nie do końca potrafi je poprowadzić. Niektóre się pojawiły, a potem zniknęły porzucone i w sumie nie wiem, po co były. Zakończenie rozczarowujące. Przedstawione w formie sprawozdania, całkowicie straciło klimat.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietnie napisany kryminał, trzymający w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.
Świetnie napisany kryminał, trzymający w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toYrsa Sigurðardóttir to moje tegoroczne czytelnicze odkrycie. "Znikąd pomocy" to kolejna książka tej islandzkiej autorki, której lektura sprawiła mi ogromną frajdę.
Islandzka literatura kryminalna, znana również jako nordic noir, od lat ma się dobrze. Szlaki pisarzom przecierał Arnaldur Indriðason a jego śladem poszli kolejni twórcy. Mroczny klimat niewielkiej wyspy, gdzie zima trwa wiele miesięcy a surowa przyroda budzi respekt, jest idealnym tłem do snucia opowieści wywołując gęsią skórkę.
Yrsa Sigurðardóttir zabiera czytelnika na przysłowiowy koniec świata, do posiadłości położonej na odludziu, gdzie policja, wezwana przez zaniepokojonych sąsiadów odkrywa zwłoki zmasakrowanej rodziny. Celem śledczych staje się znalezienie sprawcy i poznanie motywu jego działania. Sprawy nie ułatwia fakt, iż zamordowani przez lata mieszkali w Stanach Zjednoczonych i niewiele o nich wiadomo. Okazuje się, że żyjąca dostatnio i wyglądająca na szczęśliwą i zgraną rodzina skrywa sekrety, które w trakcie śledztwa wychodzą na światło dzienne.
Śledztwo prowadzone przez policjantów przeplata się z relacją Soldis, młodej dziewczyny zatrudnionej w posiadłości jako pomoc domowa. To dzięki jej relacji odrywamy tajemnice rodziny i odczuwamy narastający niepokój, który w końcu pcha ją do opuszczenia tego odludnego miejsca. Jednak jak się okazuje, na niektóre działania jest już za późno.
To co cenię sobie w pisarstwie autorki to umiejętność budowania gęstej i niepokojącej atmosfery, którą potęgują padający śnieg, mróz i poczucie izolacji od świata.
Każdy z bohaterów to postać nosząca w sobie lęki i skrywane sekrety. Nikt nie jest kryształowy, każdy ma jakąś skazę, co jest niezwykle ludzkie i pozwala czytelnikowi identyfikować się z opisywanymi postaciami.
I choć finał i rozwiązanie zagadki zaskakuje, to jednak mam wrażenie, w tę część można było włożyć odrobinę więcej pracy.
Mimo to "Znikąd pomocy" jest książką nieodkładalną i polecam ją waszej uwadze.
Yrsa Sigurðardóttir to moje tegoroczne czytelnicze odkrycie. "Znikąd pomocy" to kolejna książka tej islandzkiej autorki, której lektura sprawiła mi ogromną frajdę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIslandzka literatura kryminalna, znana również jako nordic noir, od lat ma się dobrze. Szlaki pisarzom przecierał Arnaldur Indriðason a jego śladem poszli kolejni twórcy. Mroczny klimat niewielkiej wyspy, gdzie...
Audiobook (12h29m)
Lektor 6/10 (Kamil Pruban)
Niby prosty kryminał. Zwłoki i wydaje się że wiadomo kto zabił.
Ale bardziej w las tym więcej pytań.
Dlaczego zginęli. Co było motywem.
To jest bardziej thriller psychologiczny niż kryminał.
Ale wciąga. I do tego opisy Islandii...
Polecam
Audiobook (12h29m)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLektor 6/10 (Kamil Pruban)
Niby prosty kryminał. Zwłoki i wydaje się że wiadomo kto zabił.
Ale bardziej w las tym więcej pytań.
Dlaczego zginęli. Co było motywem.
To jest bardziej thriller psychologiczny niż kryminał.
Ale wciąga. I do tego opisy Islandii...
Polecam
Yrsa powraca w świetnym stylu! Bardzo lubię mroczne kryminały tej autorki, przeczytałam cały cykl o prawniczce Thorze i parę jednotomówek, nawet jeszcze lepszych. A potem sięgnęłam po pierwszą część cyklu o Freyi i Huldarze - i odrzuciło mnie przesadzone okrucieństwo, nie kontynuowałam. Teraz jednak Yrsa otwiera kolejny cykl, którego zarówno opis na okładce, jak i sama okładka, bardzo mnie zaintrygowały. Wciągająca lektura, choć drastyczna i przygnębiająca, bardzo żal mi zwłaszcza jednej poczciwej (i wizualnie podobnej do mnie!) postaci - Soldis.
Yrsa pisze tu w sprawdzonym już wcześniej schemacie, gdzie naprzemiennie występują rozdziały w odrębnych planach czasowych (tu odległe o jakiś tydzień lub dwa). Bardzo odpowiada mi ta technika. W wątku wcześniejszym chronologicznie, czyli o ofiarach w ostatnich dniach ich życia, groza sięga zenitu! W wątku śledztwa też emocji nie brakuje, ale głównie mamy tu tło obyczajowe, które będzie zapewne kontynuowane w kolejnych częściach cyklu.
Raczej nie zauważyłam tu przebłysków subtelnego humoru, który czasem pojawiał się w perypetiach Thory, tu było cały czas mrocznie. Fani skandynawskich kryminałów powinni być usatysfakcjonowani, bo jest naprawdę strasznie.
PS 1. "Miała mysie loczki, cieniutkie jak obrys Danii" - ciekawe, czy to utarty idiom islandzki, czy też autorka ma tak cudaczny tok myślenia, że czyjeś włosy przywodzą jej na myśl Danię??? Na miejscu Duńczyków poczułabym się lekko urażona ;)
PS 2. (tu ociupinkę spojleruję, ale bardzo delikatnie) Numer z walizką nie miał prawa się udać, w żadnym wypadku. Ogromna, przeraźliwie ciężka, a do tego cuchnąca walizka, to nie jest bagaż, z którym można podróżować bez wzbudzenia zainteresowania, a już tym bardziej wejść do czyjegoś domu! To moim zdaniem słaby punkt tej historii, absolutnie niewiarygodny.
Yrsa powraca w świetnym stylu! Bardzo lubię mroczne kryminały tej autorki, przeczytałam cały cykl o prawniczce Thorze i parę jednotomówek, nawet jeszcze lepszych. A potem sięgnęłam po pierwszą część cyklu o Freyi i Huldarze - i odrzuciło mnie przesadzone okrucieństwo, nie kontynuowałam. Teraz jednak Yrsa otwiera kolejny cykl, którego zarówno opis na okładce, jak i sama...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toYrsa jest moją ulubioną autorką kryminałów. Surowy islandzki klimat sprzyja mrocznym historiom, a opowieści o utknięciu w miejscu, gdzie "znikąd pomocy" nie można się spodziewać, są bardzo prawdopodobne w tych okolicznościach. Wydaje mi się, że podobne motywy (utknięcie na odludziu, niepokojące sytuacje, które mogą sugerować wręcz jakieś siły nad przyrodzone) powielają się w historiach Yrsy, ale wciąż czyta się to bardzo dobrze. Akcja toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych, "wcześniej" i podczas toczącego się obecnie śledztwa, i rozdziera serce czytanie o życiu ludzi, szczególnie małej dziewczynki, którzy wiemy, że zostali zamordowani. Niektóre reakcje bohaterów są może mało prawdopodobne (np. brak reakcji Àsy na wieść o tym, co działo się pod jej i Reynira nieobecność w domu, czy śmiałe poczynania prześladowcy w domu, który przez nikogo nigdy nie został nakryty), ale mi to nie przeszkadzało w lekturze. Yrsa zawsze porusza również (może nie pierwszoplanowo, ale ja wolę gdy powieść skupia się na śledztwie) różne problemy społeczne, jak np. traktowanie ciemnoskórej policjantki przez wielu ludzi jako obcokrajowca, mimo tego, że nim nie jest czy hodowanie koni na krew i trzymanie ich w złych warunkach. Na koniec u Yrsy możemy spodziewać się jakiegoś "smaczka", w tym przypadku jest to zemsta natury. Los Sóldís, Gígji i Íris był dla mnie wyjątkowo smutny.
Yrsa jest moją ulubioną autorką kryminałów. Surowy islandzki klimat sprzyja mrocznym historiom, a opowieści o utknięciu w miejscu, gdzie "znikąd pomocy" nie można się spodziewać, są bardzo prawdopodobne w tych okolicznościach. Wydaje mi się, że podobne motywy (utknięcie na odludziu, niepokojące sytuacje, które mogą sugerować wręcz jakieś siły nad przyrodzone) powielają się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna książka Yrsy zaskoczyła. Autorka wróciła do korzeni i mam wrażenie że przeniosłem się do klimatu który towarzyszył prawniczce Thorze - świetna seria.
"Znikąd pomocy" to powieść z bardzo mrocznym klimatem. Skomplikowane relacje międzyludzkie, znikające przedmioty, strach wylewający się z każdej strony powodował niesamowite napięcie.
Powieść jest bardzo mocna. Naprawdę mocna. Zakończenie wbija fotel. Czytając czułem złość że dokonano zbrodni dla tak banalnego motywu... Cóż, ludzie są czasami dziwni.
Yrsa buduje napięcie od pierwszej strony. Zwykła wzmianka o firance w pierwszym rozdziale sprawiła że poczułem dreszcze. Wiedziałem że dalej może być tylko strasznie. I miałem rację.
Yrsa przyzwyczaiła nas do tego że mimo zakończonego śledztwa, odkrywa jeszcze przed nami ważny szczegół, niuans, który nabiera na znaczeniu po przeczytaniu ksiązki.
Nazywam to"wisienką na torcie". Warto czytać ksiązki Yrsy by takie "wisienki" odkryć.
Mam nadzieję że ta nowa seria ukaże nam dalsze losy trójki głównych bohaterów - Tyr, Karo i Idun. Emocjonalna scena w przyczepie kempingowej daje nadzieję na ukazanie szerzej ich relacji.
Yrsa wróciła z nową książką a jajjuż chcę więcej.
9/10
Kolejna książka Yrsy zaskoczyła. Autorka wróciła do korzeni i mam wrażenie że przeniosłem się do klimatu który towarzyszył prawniczce Thorze - świetna seria.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Znikąd pomocy" to powieść z bardzo mrocznym klimatem. Skomplikowane relacje międzyludzkie, znikające przedmioty, strach wylewający się z każdej strony powodował niesamowite napięcie.
Powieść jest bardzo mocna....
To moja ulubiona autorka thrillerów – mistrzyni budowania napięcia i atmosfery niepokoju. „Znikąd pomocy” od pierwszej do ostatniej strony trzyma w napięciu. Po lekturze dosłownie trzęsły mi się ręce. To książka nie tylko znakomicie skonstruowana fabularnie, ale też pełna emocji i nieoczywistych zwrotów akcji. Początek jest szokujący. Sąsiad odkrywa w oddalonym domu makabryczną scenę – mieszkańcy nie żyją. W śledztwo zaangażowany jest policjant Tyr, który, próbując rozwikłać zagadkę, zmierzy się z dramatyczną prawdą o własnej przeszłości. Yrsa prowadzi historię na dwóch płaszczyznach – współczesnego śledztwa i retrospekcji pokazujących wydarzenia sprzed tragedii.
Autorka doskonale buduje napięcie poprzez narastający niepokój opiekunki, która dostrzega dziwne zachowania mieszkańców i samego domu. Kolejne niepokojące sygnały – poprzedni pracownicy, którzy nagle zrezygnowali, dziwne odgłosy, napisy na szybach – tworzą atmosferę grozy, która z każdą stroną gęstnieje. Do samego końca trudno odgadnąć, kto stoi za tragedią, a finał robi ogromne wrażenie. To doskonały thriller – mroczny, emocjonalny i perfekcyjnie poprowadzony.
To moja ulubiona autorka thrillerów – mistrzyni budowania napięcia i atmosfery niepokoju. „Znikąd pomocy” od pierwszej do ostatniej strony trzyma w napięciu. Po lekturze dosłownie trzęsły mi się ręce. To książka nie tylko znakomicie skonstruowana fabularnie, ale też pełna emocji i nieoczywistych zwrotów akcji. Początek jest szokujący. Sąsiad odkrywa w oddalonym domu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStosunkowo wolno się rozwija, ale im dalej w las, tym bardziej ta decyzja punktuje. "Znikąd pomocy" ma swój klimat, który nie każdemu może się spodobać, ale który na pewno tworzy tę opowieść. To dobry kryminał, dobry wstęp do serii. I choć nie jest specjalnie wymyślna zagadka, to całkiem nieźle się bawiłam.
Stosunkowo wolno się rozwija, ale im dalej w las, tym bardziej ta decyzja punktuje. "Znikąd pomocy" ma swój klimat, który nie każdemu może się spodobać, ale który na pewno tworzy tę opowieść. To dobry kryminał, dobry wstęp do serii. I choć nie jest specjalnie wymyślna zagadka, to całkiem nieźle się bawiłam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo towciągający thriller
wciągający thriller
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWstrząsająca i bardzo trzymająca w napięciu książka, naprawdę bardzo dobra. Choć chyba mam za słabe nerwy na takie lektury
Wstrząsająca i bardzo trzymająca w napięciu książka, naprawdę bardzo dobra. Choć chyba mam za słabe nerwy na takie lektury
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobrze mi się czytało tą książkę! Klimat - meeega! Podbija odczucia miejsce akcji - Islandia…człowiek jest w stanie sobie wyobrazić całą akcję opisaną w książce. Historia bardzo fajna, super napisane - teraźniejszość przeplatana z przeszłością!
To moje pierwsze spotkanie z autorką - na pewno sięgnę po inne jej pozycje! Polecajka!
Bardzo dobrze mi się czytało tą książkę! Klimat - meeega! Podbija odczucia miejsce akcji - Islandia…człowiek jest w stanie sobie wyobrazić całą akcję opisaną w książce. Historia bardzo fajna, super napisane - teraźniejszość przeplatana z przeszłością!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moje pierwsze spotkanie z autorką - na pewno sięgnę po inne jej pozycje! Polecajka!
"(...)Nie ma takiego miejsca, do którego można pojechać żeby uciec przed samym sobą".
Sóldis jednak próbuje. Po gwałtownym i burzliwym zerwaniu ze swoim chłopakiem podejmuje decyzję wyjechania z miasta i podjęcia pracy na farmie Hvarf położonej na pustkowiu. Zamieszkuje tam z małżeństwem i ich dwójką dzieci. Właściciele to bogaci ludzie, którzy wrócili ze Stanów i wrócili do Islandii.
Sóldis podejmują pracę asystentki i zatrzymuje się na farmie razem ze swoimi emocjami po rozstaniu, do których dochodzi też strach, który wywołuje odludne miejsce. Zimno, zaśnieżona okolica, wiatr, stary dom wydający odgłosy i tajemnicza, nieuchwytna postać mężczyzny.
Wkrótce na farmie dochodzi do tragedii, wielokrotnego morderstwa.
Dwie perspektywy czasowe przenoszą nas od toczącego się śledztwa do wydarzeń mających miejsce na farmie przed brutalnymi zabójstwami.
Wielu policjantów pracuje nad tą sprawą, my towarzyszymy dwójce oddelegowanej do pomocy głównym śledczym dlatego mamy okrojona perspektywę przebiegających działań przy tym makabrycznym i trudnym dochodzeniu.
Ta historia klimatem odbiega od pozostałych książek autorki. Bardzo mi się podoba ta odsłona twórczości pisarki.
Historia od której trudno się oderwać, podążająca nieuchwytnymi tropami, siejąca niepokój, osaczająca złowieszczą atmosferą. Połączenie mocno osadzonego w realiach kryminału z psychologicznym thrillerem.
"(...)Nie ma takiego miejsca, do którego można pojechać żeby uciec przed samym sobą".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSóldis jednak próbuje. Po gwałtownym i burzliwym zerwaniu ze swoim chłopakiem podejmuje decyzję wyjechania z miasta i podjęcia pracy na farmie Hvarf położonej na pustkowiu. Zamieszkuje tam z małżeństwem i ich dwójką dzieci. Właściciele to bogaci ludzie, którzy wrócili ze Stanów i...
Czytało się nieźle, ale zakończenie jakieś rozczarowujące...
Czytało się nieźle, ale zakończenie jakieś rozczarowujące...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnakomity kryminał. Atrakcyjności dodaje lokalizacja: Islandia. Polecam
Znakomity kryminał. Atrakcyjności dodaje lokalizacja: Islandia. Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFantastyczna książka. Mroczny islandzki kryminał, ciarki przechodziły po plecach. Jedyny minus to główny bohater Tyr. Mdły, bezpłciowy , nudny. Właściwie nie wiem czemu był głównym bohaterem, jakby go nie było, czytelnikowi nikogo by nie brakowało.
Fantastyczna książka. Mroczny islandzki kryminał, ciarki przechodziły po plecach. Jedyny minus to główny bohater Tyr. Mdły, bezpłciowy , nudny. Właściwie nie wiem czemu był głównym bohaterem, jakby go nie było, czytelnikowi nikogo by nie brakowało.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJuż samo miejsce, gdzie dzieje się fabuła książki, tworzy aurę tajemniczości i odrobinę niepokoi, a jeśli dołożyć do tego tajemniczą postać, którą coraz odważniej i straszniej uprzykrza życie mieszkańcom domu, dostajemy idealny thriller, nie raz przyprawiający o ciarki na plecach. Brutalne zabójstwo, opisane ze szczegółami tylko dodaje mroku. Bardzo dobrze napisana książka.
Już samo miejsce, gdzie dzieje się fabuła książki, tworzy aurę tajemniczości i odrobinę niepokoi, a jeśli dołożyć do tego tajemniczą postać, którą coraz odważniej i straszniej uprzykrza życie mieszkańcom domu, dostajemy idealny thriller, nie raz przyprawiający o ciarki na plecach. Brutalne zabójstwo, opisane ze szczegółami tylko dodaje mroku. Bardzo dobrze napisana książka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobry thriller. Autorka prowadzi nas przez losy bohaterów dwutorowo. Na przemian mamy bieżące śledztwo i przeszłość dzięki której poznajemy historię rodziny. Ciekawe zakończenie. Polecam!
Bardzo dobry thriller. Autorka prowadzi nas przez losy bohaterów dwutorowo. Na przemian mamy bieżące śledztwo i przeszłość dzięki której poznajemy historię rodziny. Ciekawe zakończenie. Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo sugestywnie napisana książka, nie mogłam się od niej oderwać.
Bardzo sugestywnie napisana książka, nie mogłam się od niej oderwać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaskakująco.
Dość prawdopodobnie.
Choć postacie jakieś troche dziwne.
A panika, w ktrą wpadają kolejno bohaterowie początkowo jakoś nie przekonująco uzasadniona.
Na szczęście - wbrew sugerującym to sygnałom - nie było tu żadnej metafizyki
Zaskakująco.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDość prawdopodobnie.
Choć postacie jakieś troche dziwne.
A panika, w ktrą wpadają kolejno bohaterowie początkowo jakoś nie przekonująco uzasadniona.
Na szczęście - wbrew sugerującym to sygnałom - nie było tu żadnej metafizyki
Wszechogarniająca groza i nieukojony lęk - tak przeszywającej kręgosłup opowieści nie czytałam od bardzo dawna. A jak wiecie sporo czytam kryminałów i mam czasem poczucie, że czytałam prawie wszystko i nic mnie nie zaskoczy. To zdecydowanie creme de la creme kryminałów, po którym długo nie mogłam zasnąć.
Yrsa Sigurðardóttir to jest klasa sama w sobie i jej nazwisko daje gwarancję jakości. Ale "Znikąd pomocy" to coś więcej niż kryminał. To opowieść o lęku. Strach jest przed czymś, przed kimś. Lęk jest nie uzasadniony, nie można jego obiektu dotknąć ani zobaczyć. Dlatego czytając takie opowieści boimy się bardziej tajemniczych śladów na śniegu czy otwartych drzwi, które przed chwilą zamykaliśmy, niż potwora czy złoczyńcy.
Akcja książki toczy się w dwóch równoległych przestrzeniach czasowych, w teraźniejszości, kiedy wydarzyło się już najgorsze i "wcześniej" kiedy obserwujemy ofiary w ich ostatnich dniach. Wiemy jak to się skończy, co nas paraliżuje i chwyta za gardło, ale nie wiemy co się stało, kto jest winny, kim są najważniejsi bohaterowie tej układanki.
Mamy swoje podejrzenia, ale prawda okazuje się ogromnie zaskakująca. Ale tym razem nie skupiacie się tak bardzo na policyjnej pracy. Najważniejszym elementem powieści staje się niewyobrażalny poziom napięcia i lęku, kiedy obserwujemy mieszkańców samotnego domu, który oddalony od cywilizacji staje się pułapką.
Po tej książce wizja ferii w małych, zaśnieżonym zakątku w lesie wyda się wam wizją z koszmaru.
Kryminalny majstersztyk.
Wszechogarniająca groza i nieukojony lęk - tak przeszywającej kręgosłup opowieści nie czytałam od bardzo dawna. A jak wiecie sporo czytam kryminałów i mam czasem poczucie, że czytałam prawie wszystko i nic mnie nie zaskoczy. To zdecydowanie creme de la creme kryminałów, po którym długo nie mogłam zasnąć.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toYrsa Sigurðardóttir to jest klasa sama w sobie i jej nazwisko daje...
Bardzo dobry, wciągający kryminał. Klimatyczny, mroczny. Islandia, zima i odludzie, gdzie znikąd nie ma pomocy. Bardzo polecam, gdyż zarówno książka jak i sama autorka wydają mi się mało promowane. Z niecierpliwością oczekuję kolejnego tomu.
Bardzo dobry, wciągający kryminał. Klimatyczny, mroczny. Islandia, zima i odludzie, gdzie znikąd nie ma pomocy. Bardzo polecam, gdyż zarówno książka jak i sama autorka wydają mi się mało promowane. Z niecierpliwością oczekuję kolejnego tomu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO twórczości Yrsy Sigurdardottir słyszałam wiele dobrego, jednak dotąd nie miałam okazji by sięgnąć po książki spod pióra autorki. ‘’Znikąd pomocy’’ to powieść rozpoczynająca nowy cykl o nazwie Czarny lód, w którym główną rolę odgrywa Tyr – policjant z trudną przeszłością, który będzie nam również towarzyszył w kolejnych tomach. O samym głównym bohaterze dowiadujemy się póki co niewiele, jednak nie ulega wątpliwości, że jest to dość intrygująca postać, która dotąd nie zaakceptowała tego, co spotkało go przed laty.
Akcja książki przenosi nas do objętej zimą małej miejscowości mieszczącej się w Islandii, gdzie w jednym z domostw dochodzi do brutalnego morderstwa. Podejrzany błyskawicznie pozostaje namierzony, jednak jak powszechnie wiadomo, nic nigdy nie jest tak proste jak się początkowo wydaje, szczególnie w przypadku kryminalnych zagadek. Śledztwo okazuje się niezwykle zawiłe, a coraz to nowe tropy sprawiają, że nie możemy się oderwać od tej historii, dopóki nie poznamy jej zakończenia. A zakończenie jest niesamowicie nieprzewidywalne i szokujące, absolutnie żaden z moich scenariuszy oraz tropów się tu nie sprawdził…
Trzeba przyznać , że autorka nie bez powodu zdobyła tak dużą sławę w świecie książkowym – bezbłędnie potrafi budować napięcie, dopracowuje fabułę w każdym szczególe oraz tworzy duszny i niepokojący klimat dla całej historii, przez co dodatkowo wzbudza uczucie niepewności w czytelniku. Gdzie ja dotychczas żyłam, że tak umiejętnie omijałam twórczość Pani Sigurdardottir? Nie mam pojęcia, natomiast jestem przekonana, że od teraz książki autorki będą gościły w mojej biblioteczce o wiele częściej. ‘’Znikąd pomocy’’ posiada według mnie wszystkie te motywy, którymi cechuje się dobry thriller – element zaskoczenia, liczne zwroty akcji, dynamiczną fabułę oraz motyw i sprawcę, którego totalnie nie podejrzewamy. Ja nie mogłam się oderwać od tej historii, czego i Wam życzę, jeśli tylko zdecydujecie się po nią sięgnąć .
O twórczości Yrsy Sigurdardottir słyszałam wiele dobrego, jednak dotąd nie miałam okazji by sięgnąć po książki spod pióra autorki. ‘’Znikąd pomocy’’ to powieść rozpoczynająca nowy cykl o nazwie Czarny lód, w którym główną rolę odgrywa Tyr – policjant z trudną przeszłością, który będzie nam również towarzyszył w kolejnych tomach. O samym głównym bohaterze dowiadujemy się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toświetny klimat, bardzo w stylu Yrsy :)
świetny klimat, bardzo w stylu Yrsy :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to