„Bardzo dobra”
„Byliśmy żołnierzami” nie jest łatwą książką ze względu na swoją plastyczność i brak anonimowości. Opowiada o jednej z bitew w wojnie wietnamskiej z pozycji amerykańskiego żołnierza. Bitwa ta nie była zabawą, ale wystawiła realną fakturę w ofiarach po obu stronach linii frontu. Zresztą jej pośrednim celem, założonym przez jedną ze stron było ów krwawy bilans uczynić jak największym. Wojna to okrutna matka i rządzi się swoimi prawami. Odbiera tylko, nie daje. Dotyka swoimi długimi palcami nie tylko bezpośrednich uczestników starcia, ale ich bliskich i dalekich krewnych. Piekło na ziemi stworzone przez bezpośrednią wymianę ognia, patrząc wrogowi w oczy, nie jest dla każdego. Ten który to wytrzyma będzie pamiętał do końca życia i obciążony tym ciężarem umrze niespokojny. To wszystko dla ojczyzny i z patriotycznym wezwaniem na ustach. Autor podaje nazwiska, więc nie ma anonimowych bohaterów, nie ma też anonimowych kawałków zwłok rozerwanych przez wybuch, nieraz własnej artylerii. Autor przestawia życiorys i powrót w ciasnej skrzyni przepasanej flagą do najbliższych. I nie są to pojedyncze skrzynie – ich liczbę podaje się w setkach. Setkach łez, nieprzespanych nocy i strachu. Bohaterowie też go odczuwają, niekiedy jest on przyczyną ich odejścia z tego świata. Wszystko to dzieje się w zielonym lesie, gdzieś na końcu świata. W którym ciało wroga i kolegi zaczyna cuchnąć tym samym smrodem zaraz po śmierci. Jeśli tam trafiłeś musisz zabijać, by nie zostać zabitym. I nie jest to wprost napisany antywojenny manifest, ale pełni taką rolę. Książka opisuje robotę jaką wykonuje żołnierz, kiedy Ty bezpiecznie śpisz w swoim łóżku. Żebyś mógł śnić jak najdłużej… Bardzo plastyczny obraz zmagań, pozostanie z czytelnikiem na długo po skończeniu lektury i nie będą to przyjemne obrazy. Wojna pokazana w „Byłyśmy żołnierzami” różni się od obrazów kreowanych w filmach. Człowiek dopiero po tej lekturze, orientuje się jak bardzo. Książka zawiera listę nazwisk uczestników, wybrane biogramy i ciągnie swoją historię długo po zakończeniu działań wojennych. Stajemy na rozstaju obrazów pola bitwy i normalnego życia. Należy pamiętać, że jest to tylko malowidło made in USA, bo dla drugiej strony pole bitwy było normalnym życiem. Duży plus dla autora, że zadbał o odrobinę empatii i pamięci dla przeciwnika. Docenił skuteczność walki o swój kraj. Ze swojej strony namawiam do przeczytania tej książki – warto.
„Bardzo dobra”
„Byliśmy żołnierzami” nie jest łatwą książką ze względu na swoją plastyczność i brak anonimowości. Opowiada o jednej z bitew w wojnie wietnamskiej z pozycji amerykańskiego żołnierza. Bitwa ta nie była zabawą, ale wystawiła realną fakturę w ofiarach po obu stronach linii frontu. Zresztą jej pośrednim celem, założonym przez jedną ze stron było ów krwawy bilans...
Bardzo trudno mi ocenić tę pozycję. Można ją podzielić na dwie części: o bitwie o X-Ray i Albany. Opis wydarzeń na X-Ray jest, niestety, bardzo nużący, bo jest, co dziwne, ZBYT dogłębny i ZBYT dokładny! Trzeba jednak mieć na uwadze, że pisał to dowódca batalionu, który poniósł tam niemałe straty. Z kolei druga połowa, ta o Albany i dalej, o rodzinach żołnierzy, z dalszymi refleksjami jest bardzo dobrze napisana i poruszająca.
Bardzo trudno mi ocenić tę pozycję. Można ją podzielić na dwie części: o bitwie o X-Ray i Albany. Opis wydarzeń na X-Ray jest, niestety, bardzo nużący, bo jest, co dziwne, ZBYT dogłębny i ZBYT dokładny! Trzeba jednak mieć na uwadze, że pisał to dowódca batalionu, który poniósł tam niemałe straty. Z kolei druga połowa, ta o Albany i dalej, o rodzinach żołnierzy, z dalszymi...
Pierwszą analizą będzie to, że trzeba (u mnie) sięgnąć po te książkę dwa razy. Najpierw jak teraz przeczytać ją z perspektywy żołnierza. Opisy walk, uczuć pola walki tego jak to wyglądało są naprawdę świetne. Jedne z najlepszych jakie czytałem. Są to opinie jednak tylko Amerykanów, jest kilka linijek z pozycji wtedy ich wroga. Natomiast tak książka jest prowadzona więc nie moge mieć pretensji. Drugi raz po książkę można sięgnąć gdy sie przeczyta jakieś pełne opracowania dotyczące strategii, taktyki. Używając do tego lepszych map.
Myślę, że ocena książki wzrośnie za drugim razem
Pierwszą analizą będzie to, że trzeba (u mnie) sięgnąć po te książkę dwa razy. Najpierw jak teraz przeczytać ją z perspektywy żołnierza. Opisy walk, uczuć pola walki tego jak to wyglądało są naprawdę świetne. Jedne z najlepszych jakie czytałem. Są to opinie jednak tylko Amerykanów, jest kilka linijek z pozycji wtedy ich wroga. Natomiast tak książka jest prowadzona więc nie...
Świetna lektura! Pełna plastycznych opisów walk i relacji uczestników, dzięki którym czytelnik całkowicie zagłębia się w mroczną, wilgotną i duszną atmosferę dżungli, pól ryżowych i traw słoniowych. Odwaga, strach, brawura i poświęcenie wszystko to przyprawia o dreszcze i pozostawia niezatarte wspomnienie. Do tego zakończenie książki, które w pełny sposób zamyka całą historię. Całość to lektura idealne, do szczęścia brakuje jedynie map i wyraźnych zdjęć. Polecam!!!
Świetna lektura! Pełna plastycznych opisów walk i relacji uczestników, dzięki którym czytelnik całkowicie zagłębia się w mroczną, wilgotną i duszną atmosferę dżungli, pól ryżowych i traw słoniowych. Odwaga, strach, brawura i poświęcenie wszystko to przyprawia o dreszcze i pozostawia niezatarte wspomnienie. Do tego zakończenie książki, które w pełny sposób zamyka całą...
W 1965 roku 1. Dywizja Kawalerii Powietrznej wzięła udział w kampanii w dolinie Ia Drang. Odnośnie autorów, Harold Moore był dowódcą 1. Batalionu 7. Pułku Kawalerii podczas tamtych wydarzeń (w filmie z 2002 roku zagrał go Mel Gibson), natomiast Joseph Galloway przebywał w Wietnamie jako dziennikarz United Press International. Najważniejszymi z opisywanych działań były dwa starcia: o lądowisko X-Ray oraz lądowisko Albany. Książkę czyta się po prostu rewelacyjnie, obaj autorzy byli na miejscu, wiedzą co opisują, przeprowadzili wiele rozmów z uczestnikami tamtych walk. Co też bardzo ciekawe, mamy tutaj spojrzenie oficerów jak Moore, ale też mamy sporo relacji żołnierzy niższego szczebla. Autorzy oddali głos chyba każdemu, z kim udało im się porozmawiać, co oczywiście jest wielką zaletą książki, zwłaszcza, że walki były dosyć chaotycznie i grupy żołnierzy działały w odizolowaniu, więc można poznać wiele perspektyw na opisywane wydarzenia, w których poszczególni żołnierze potrafią mieć różne odczucia na rozmaite epizody. Książka jest też niezwykle klimatyczna, podczas lektury można się poczuć jakby się leżało w trawie, na drzewach i w termitierach czaili się Wietnamczycy, a wokół słychać huk wystrzałów i woń napalmu. Przyjemne są też ostatnie rozdziały, gdzie poznajemy dalsze losy bohaterów, ale też jak dostarczono wiadomości o zgonach poległych i jak amerykańska armia była nieprzygotowana pod tym względem. Wiadomo, że pozycja ma w sobie sporo amerykańskiego patosu, że czuć, że jest pisana trochę ku pokrzepieniu serc, ale mimo wszystko nic jej to nie ujmuje, bo jest to po prostu kapitalna pozycja, którą świetnie się czyta.
W 1965 roku 1. Dywizja Kawalerii Powietrznej wzięła udział w kampanii w dolinie Ia Drang. Odnośnie autorów, Harold Moore był dowódcą 1. Batalionu 7. Pułku Kawalerii podczas tamtych wydarzeń (w filmie z 2002 roku zagrał go Mel Gibson), natomiast Joseph Galloway przebywał w Wietnamie jako dziennikarz United Press International. Najważniejszymi z opisywanych działań były dwa...
„Bardzo dobra”
„Byliśmy żołnierzami” nie jest łatwą książką ze względu na swoją plastyczność i brak anonimowości. Opowiada o jednej z bitew w wojnie wietnamskiej z pozycji amerykańskiego żołnierza. Bitwa ta nie była zabawą, ale wystawiła realną fakturę w ofiarach po obu stronach linii frontu. Zresztą jej pośrednim celem, założonym przez jedną ze stron było ów krwawy bilans uczynić jak największym. Wojna to okrutna matka i rządzi się swoimi prawami. Odbiera tylko, nie daje. Dotyka swoimi długimi palcami nie tylko bezpośrednich uczestników starcia, ale ich bliskich i dalekich krewnych. Piekło na ziemi stworzone przez bezpośrednią wymianę ognia, patrząc wrogowi w oczy, nie jest dla każdego. Ten który to wytrzyma będzie pamiętał do końca życia i obciążony tym ciężarem umrze niespokojny. To wszystko dla ojczyzny i z patriotycznym wezwaniem na ustach. Autor podaje nazwiska, więc nie ma anonimowych bohaterów, nie ma też anonimowych kawałków zwłok rozerwanych przez wybuch, nieraz własnej artylerii. Autor przestawia życiorys i powrót w ciasnej skrzyni przepasanej flagą do najbliższych. I nie są to pojedyncze skrzynie – ich liczbę podaje się w setkach. Setkach łez, nieprzespanych nocy i strachu. Bohaterowie też go odczuwają, niekiedy jest on przyczyną ich odejścia z tego świata. Wszystko to dzieje się w zielonym lesie, gdzieś na końcu świata. W którym ciało wroga i kolegi zaczyna cuchnąć tym samym smrodem zaraz po śmierci. Jeśli tam trafiłeś musisz zabijać, by nie zostać zabitym. I nie jest to wprost napisany antywojenny manifest, ale pełni taką rolę. Książka opisuje robotę jaką wykonuje żołnierz, kiedy Ty bezpiecznie śpisz w swoim łóżku. Żebyś mógł śnić jak najdłużej… Bardzo plastyczny obraz zmagań, pozostanie z czytelnikiem na długo po skończeniu lektury i nie będą to przyjemne obrazy. Wojna pokazana w „Byłyśmy żołnierzami” różni się od obrazów kreowanych w filmach. Człowiek dopiero po tej lekturze, orientuje się jak bardzo. Książka zawiera listę nazwisk uczestników, wybrane biogramy i ciągnie swoją historię długo po zakończeniu działań wojennych. Stajemy na rozstaju obrazów pola bitwy i normalnego życia. Należy pamiętać, że jest to tylko malowidło made in USA, bo dla drugiej strony pole bitwy było normalnym życiem. Duży plus dla autora, że zadbał o odrobinę empatii i pamięci dla przeciwnika. Docenił skuteczność walki o swój kraj. Ze swojej strony namawiam do przeczytania tej książki – warto.
„Bardzo dobra”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Byliśmy żołnierzami” nie jest łatwą książką ze względu na swoją plastyczność i brak anonimowości. Opowiada o jednej z bitew w wojnie wietnamskiej z pozycji amerykańskiego żołnierza. Bitwa ta nie była zabawą, ale wystawiła realną fakturę w ofiarach po obu stronach linii frontu. Zresztą jej pośrednim celem, założonym przez jedną ze stron było ów krwawy bilans...
Bardzo trudno mi ocenić tę pozycję. Można ją podzielić na dwie części: o bitwie o X-Ray i Albany. Opis wydarzeń na X-Ray jest, niestety, bardzo nużący, bo jest, co dziwne, ZBYT dogłębny i ZBYT dokładny! Trzeba jednak mieć na uwadze, że pisał to dowódca batalionu, który poniósł tam niemałe straty. Z kolei druga połowa, ta o Albany i dalej, o rodzinach żołnierzy, z dalszymi refleksjami jest bardzo dobrze napisana i poruszająca.
Bardzo trudno mi ocenić tę pozycję. Można ją podzielić na dwie części: o bitwie o X-Ray i Albany. Opis wydarzeń na X-Ray jest, niestety, bardzo nużący, bo jest, co dziwne, ZBYT dogłębny i ZBYT dokładny! Trzeba jednak mieć na uwadze, że pisał to dowódca batalionu, który poniósł tam niemałe straty. Z kolei druga połowa, ta o Albany i dalej, o rodzinach żołnierzy, z dalszymi...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzebieg bitwy wsparty sporą ilością realcji świadków.
Przebieg bitwy wsparty sporą ilością realcji świadków.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszą analizą będzie to, że trzeba (u mnie) sięgnąć po te książkę dwa razy. Najpierw jak teraz przeczytać ją z perspektywy żołnierza. Opisy walk, uczuć pola walki tego jak to wyglądało są naprawdę świetne. Jedne z najlepszych jakie czytałem. Są to opinie jednak tylko Amerykanów, jest kilka linijek z pozycji wtedy ich wroga. Natomiast tak książka jest prowadzona więc nie moge mieć pretensji. Drugi raz po książkę można sięgnąć gdy sie przeczyta jakieś pełne opracowania dotyczące strategii, taktyki. Używając do tego lepszych map.
Myślę, że ocena książki wzrośnie za drugim razem
Pierwszą analizą będzie to, że trzeba (u mnie) sięgnąć po te książkę dwa razy. Najpierw jak teraz przeczytać ją z perspektywy żołnierza. Opisy walk, uczuć pola walki tego jak to wyglądało są naprawdę świetne. Jedne z najlepszych jakie czytałem. Są to opinie jednak tylko Amerykanów, jest kilka linijek z pozycji wtedy ich wroga. Natomiast tak książka jest prowadzona więc nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna lektura! Pełna plastycznych opisów walk i relacji uczestników, dzięki którym czytelnik całkowicie zagłębia się w mroczną, wilgotną i duszną atmosferę dżungli, pól ryżowych i traw słoniowych. Odwaga, strach, brawura i poświęcenie wszystko to przyprawia o dreszcze i pozostawia niezatarte wspomnienie. Do tego zakończenie książki, które w pełny sposób zamyka całą historię. Całość to lektura idealne, do szczęścia brakuje jedynie map i wyraźnych zdjęć. Polecam!!!
Świetna lektura! Pełna plastycznych opisów walk i relacji uczestników, dzięki którym czytelnik całkowicie zagłębia się w mroczną, wilgotną i duszną atmosferę dżungli, pól ryżowych i traw słoniowych. Odwaga, strach, brawura i poświęcenie wszystko to przyprawia o dreszcze i pozostawia niezatarte wspomnienie. Do tego zakończenie książki, które w pełny sposób zamyka całą...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW 1965 roku 1. Dywizja Kawalerii Powietrznej wzięła udział w kampanii w dolinie Ia Drang. Odnośnie autorów, Harold Moore był dowódcą 1. Batalionu 7. Pułku Kawalerii podczas tamtych wydarzeń (w filmie z 2002 roku zagrał go Mel Gibson), natomiast Joseph Galloway przebywał w Wietnamie jako dziennikarz United Press International. Najważniejszymi z opisywanych działań były dwa starcia: o lądowisko X-Ray oraz lądowisko Albany. Książkę czyta się po prostu rewelacyjnie, obaj autorzy byli na miejscu, wiedzą co opisują, przeprowadzili wiele rozmów z uczestnikami tamtych walk. Co też bardzo ciekawe, mamy tutaj spojrzenie oficerów jak Moore, ale też mamy sporo relacji żołnierzy niższego szczebla. Autorzy oddali głos chyba każdemu, z kim udało im się porozmawiać, co oczywiście jest wielką zaletą książki, zwłaszcza, że walki były dosyć chaotycznie i grupy żołnierzy działały w odizolowaniu, więc można poznać wiele perspektyw na opisywane wydarzenia, w których poszczególni żołnierze potrafią mieć różne odczucia na rozmaite epizody. Książka jest też niezwykle klimatyczna, podczas lektury można się poczuć jakby się leżało w trawie, na drzewach i w termitierach czaili się Wietnamczycy, a wokół słychać huk wystrzałów i woń napalmu. Przyjemne są też ostatnie rozdziały, gdzie poznajemy dalsze losy bohaterów, ale też jak dostarczono wiadomości o zgonach poległych i jak amerykańska armia była nieprzygotowana pod tym względem. Wiadomo, że pozycja ma w sobie sporo amerykańskiego patosu, że czuć, że jest pisana trochę ku pokrzepieniu serc, ale mimo wszystko nic jej to nie ujmuje, bo jest to po prostu kapitalna pozycja, którą świetnie się czyta.
W 1965 roku 1. Dywizja Kawalerii Powietrznej wzięła udział w kampanii w dolinie Ia Drang. Odnośnie autorów, Harold Moore był dowódcą 1. Batalionu 7. Pułku Kawalerii podczas tamtych wydarzeń (w filmie z 2002 roku zagrał go Mel Gibson), natomiast Joseph Galloway przebywał w Wietnamie jako dziennikarz United Press International. Najważniejszymi z opisywanych działań były dwa...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna książka, mimo, że po angielsku to czyta się płynnie. Pięknie pokazuje realia wojny wietnamskiej.
Świetna książka, mimo, że po angielsku to czyta się płynnie. Pięknie pokazuje realia wojny wietnamskiej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to