Ta część mnie bardzo drażniła, a w szczególności Persefona i jak dawała się manipulować Nyphronowi.
Żal mi było Raitha, i jeszcze bardziej Suri.
Dlatego z czystym sumieniem oceniam tą część na 8
Nie wiem co jeszcze mógłbym napisać…. Po prosu … no nic.
Poczekam do następnej części.
Ta część mnie bardzo drażniła, a w szczególności Persefona i jak dawała się manipulować Nyphronowi.
Żal mi było Raitha, i jeszcze bardziej Suri.
Dlatego z czystym sumieniem oceniam tą część na 8
Nie wiem co jeszcze mógłbym napisać…. Po prosu … no nic.
Poczekam do następnej części.
Ludzie po zjednoczeniu i wyborze przywódcy wyruszają na wojnę przeciwko Frejom, wierząc że zwycięstwo jest możliwe. Zdobywają z zaskoczenia dużą twierdzę i szykują się do walnej bitwy, uzbrojeni nie tylko w nową broń, ale poznając także arkana magii.
Trzecia część jest dobrze napisana, fabuła toczy się wartko, brak dłużyzn, a dużo bohaterów okazuje się kimś innym niż pierwotnie sądzimy. Zdecydowanie jedna z najlepszych części serii.
Trzecia część z sześciotomowego cyklu.
Ludzie po zjednoczeniu i wyborze przywódcy wyruszają na wojnę przeciwko Frejom, wierząc że zwycięstwo jest możliwe. Zdobywają z zaskoczenia dużą twierdzę i szykują się do walnej bitwy, uzbrojeni nie tylko w nową broń, ale poznając także arkana magii.
Trzecia część jest dobrze napisana, fabuła toczy się wartko, brak dłużyzn, a dużo...
,,Epoka wojny''to trzeci tom cyklu ,,Legendy Pierwszego Imperium'' autorstwa Michaela J.Sullivana-jednego z najpopularniejszych współczesnych twórców fantasy epickiej.Ten tom stanowi punkt zwrotny zarówno fabularnie,jak i emocjonalnie:wojna,która wcześniej była groźbą,teraz staje się rzeczywistością,a konsekwencje dotykają każdej postaci bez wyjątku.
Sullivan prowadzi narrację bardziej intensywnie niż w poprzednich częściach.Konflikt między ludźmi a Fhreyami eskaluje,a bohaterowie zmuszeni są podejmować decyzje ,których skutki zmieniają losy całego świata.W ,,Epoce wojny''szczególnie wyraźna jest dbałośc o konsekwencję-wątki zasiane w pierwszych dwóch tomach teraz zbierają swoje żniwo.Autor nie stroni od dramatyzmu ,a jednocześnie unika tanich chwytów,dzięki czemu kluczowe wydarzenia robią mocne,uczciwe wrażenie.
Najwiekszą siłą Sullivana od zawsze były postacie-i tutaj nie jest inaczej.
Autor znakomicie balansuje między wielkimi epickimi wydarzeniami a bardzo ludzkimi emocjami.Relacje,przyjaźnie,poczucie straty-to wszystko buduje książkę równie mocno jak bitwy.
Mitologia stworzona przez autora jest konsekwentnie rozwijana ,coraz szerzej odsłaniająca przed czytelnikiem starożytne tajemnice i boskie manipulacje.W ,,Epoce wojny''szczególnie wybrzmiewa skala konfliktu między zwykłymi ludźmi a rasą Fhreyów,dotąd uznawanych niemal za bogów.
To najciemniejszy i najbardziej poruszający tom serii.Sullivan nie boi się trudnych tematów:śmierci,poświęcenia,rozpaczy i ceny,jaką płaci się za wolność.Mimo to książka nie jest przygnębiająca-jest raczej dojrzała i świadoma tego,jak wygląda prawdziwy koszt wojny.
,,Epoka wojny''to trzeci tom cyklu ,,Legendy Pierwszego Imperium'' autorstwa Michaela J.Sullivana-jednego z najpopularniejszych współczesnych twórców fantasy epickiej.Ten tom stanowi punkt zwrotny zarówno fabularnie,jak i emocjonalnie:wojna,która wcześniej była groźbą,teraz staje się rzeczywistością,a konsekwencje dotykają każdej postaci bez wyjątku.
Sullivan prowadzi...
Najlepszy tom ze wszystkich. Okładka tak sobie mi się spodobała w sumie a niby jakiś lepszy autor. Wciągająca. Szybko się ją czytało. Nie irytowałam się tak jak czytając poprzednie części. Jakoś wszystko w miarę mi się zgadzało jeżeli chodzi o fabułę.
Najlepszy tom ze wszystkich. Okładka tak sobie mi się spodobała w sumie a niby jakiś lepszy autor. Wciągająca. Szybko się ją czytało. Nie irytowałam się tak jak czytając poprzednie części. Jakoś wszystko w miarę mi się zgadzało jeżeli chodzi o fabułę.
Według mnie najlepsza, epicka część cyklu Legend Pierwszego Imperium. Książka zaskakuje, wzrusza i wciąga od pierwszych stron. Naprawdę polubiłam bohaterów i przeżywałam razem z nimi walkę, która doprowadziła mnie aż do łez. Polecam :)
Według mnie najlepsza, epicka część cyklu Legend Pierwszego Imperium. Książka zaskakuje, wzrusza i wciąga od pierwszych stron. Naprawdę polubiłam bohaterów i przeżywałam razem z nimi walkę, która doprowadziła mnie aż do łez. Polecam :)
Mniam, mniam. W mojej opinii najlepszy tom do tej pory, chociaż nie bez wad. Nie jestem fanką wątków romantycznych, nie jestem fanką kilku postaci, które w tym tomie straciły swoją głębię, ale przede wszystkim nie jestem fanką tego, że używanie Sztuki pozwala na wszystko - zrobienie czegoś z niczego? Luzik. Latanie? Spoko. Pogaduszki przez telefon? Żaden problem. W efekcie nie wiem, co Sztuką można wskórać, a gdzie ona wysiada. Jednocześnie postaci drugoplanowe, które w dwóch pierwszych tomach intrygowały mnie najbardziej (i do których pałałam największą sympatią) zostały rozwinięte a to, co dostałam na ich temat sprawiło, że MUSIAŁAM czytać dalej. Proste rozrywkowe fantasy, które spełnia swoją rolę.
Mniam, mniam. W mojej opinii najlepszy tom do tej pory, chociaż nie bez wad. Nie jestem fanką wątków romantycznych, nie jestem fanką kilku postaci, które w tym tomie straciły swoją głębię, ale przede wszystkim nie jestem fanką tego, że używanie Sztuki pozwala na wszystko - zrobienie czegoś z niczego? Luzik. Latanie? Spoko. Pogaduszki przez telefon? Żaden problem. W efekcie...
Zaczęło się wspaniale – Epoka mitu porwała mnie od pierwszych stron. Była jak powiew świeżości w dobrze znanym gatunku, jak obietnica naprawdę wielkiej historii, która z każdą stroną będzie rosła w siłę. Niestety… im dalej w las, tym mniej magii.
Z bólem serca muszę przyznać, że kolejne tomy Legend Pierwszego Imperium coraz skuteczniej studzą mój początkowy zachwyt. Epoka mieczy nie była już tak wciągająca jak jej poprzedniczka, ale nadal trzymała poziom. Natomiast Epoka wojny sprawiła, że mój entuzjazm naprawdę mocno przygasł. Nie dlatego, że książki są złe – absolutnie nie! To wciąż bardzo przyzwoite fantasy, z rozbudowanym światem i pomysłami, które zasługują na uwagę. Problem w tym, że iskra, która zapaliła się w pierwszym tomie, jakby powoli wygasała.
Największy zawód? Raithe. Postać, która miała potencjał, by stać się ikoną tej serii – silny, złożony, targany wewnętrznymi konfliktami – został zepchnięty na dalszy plan w sposób, który trudno mi zrozumieć. Jakby ktoś położył na stole królewską kartę, po czym odłożył ją do pudełka i powiedział: „to już niepotrzebne”. A ja naprawdę chciałem dalej śledzić jego losy.
Mam też wrażenie, że z każdym kolejnym tomem na pierwszy plan wychodzą postacie mniej ciekawe, bardziej jednowymiarowe. Ci, którzy naprawdę mnie intrygowali, znikają w tle, a ich miejsce zajmują bohaterowie, których losy śledzę już raczej z przyzwyczajenia niż z prawdziwą ciekawością.
Całość trochę wpada w klasyczną pułapkę prequeli – zaczyna się mocno, z sercem i pomysłem, a potem przypomina sobie, że „gdzieś przecież musimy dojść”, więc zaczyna się dopasowywanie wydarzeń do z góry znanej puenty. I to niestety czuć.
Mimo wszystko – nie składam broni. Epokę legendy już zacząłem i choć nie mam wielkich oczekiwań, to wciąż chcę poznać zakończenie tej opowieści. Bo choć nie jest to już dla mnie cykl z kategorii „ulubione”, to wciąż zasługuje na uwagę. Po prostu szkoda, że tak mocny początek nie przełożył się na równie mocną kontynuację.
Czy polecam? Nadal tak – szczególnie tym, którzy dopiero zaczynają przygodę z Sullivanem. Ale z zastrzeżeniem: miejcie świadomość, że nie każda obietnica zostaje spełniona z takim samym rozmachem, z jakim została złożona.
Zaczęło się wspaniale – Epoka mitu porwała mnie od pierwszych stron. Była jak powiew świeżości w dobrze znanym gatunku, jak obietnica naprawdę wielkiej historii, która z każdą stroną będzie rosła w siłę. Niestety… im dalej w las, tym mniej magii.
Z bólem serca muszę przyznać, że kolejne tomy Legend Pierwszego Imperium coraz skuteczniej studzą mój początkowy zachwyt. Epoka...
Jak na razie moim ulubionym tomem jest jest „Epoka Mitu” jednak ten tom jest bardzo blisko. Mamy przygotowania do wojny, to po obu stronach trwają te przygotowania. Nie oglądamy tylko przygotowań, ale też perypetię miłosne kilku bohaterów, niektóre ciągną się od pierwszego tomu, inne poznaliśmy w poprzednim, a jeden pojawia się tutaj. Właśnie ten wątek jest najlepszy, ciekawy zabawny i ma coś w sobie uroczego.
Pierwsze pół książki nie ma szybkiego tępa, ale też nie jest wcale rozwleczone. Ma ciekawe momenty, jak np. szukanie osób które mogę posługiwać się Sztuką. Relacja miłosna, która pojawia się w tym tomie jest ciekawa, a na początku napisana tak, że uśmiech ma się szeroki, jak przy komedii pomyłek.
Wychodzi na jaw wiele tajemnic, czasami jest to dość duże zaskoczenie. Co do zaskoczenia, mamy tu naprawdę wiele zwrotów akcji. Do tego świetnie opisane starcia, czy to w ramach treningu, walcząc o życie, a nawet walcząc o życie w bitwie.
Ze wszystkich trzech dotychczasowych tomów ten ma najbardziej emocjonalną końcówkę. Czasami się chciało aby to się potoczyło inaczej. Jednak właśnie to jest siłą tej części. Widzimy, że jeszcze dużo może się wydarzyć.
Jak na razie moim ulubionym tomem jest jest „Epoka Mitu” jednak ten tom jest bardzo blisko. Mamy przygotowania do wojny, to po obu stronach trwają te przygotowania. Nie oglądamy tylko przygotowań, ale też perypetię miłosne kilku bohaterów, niektóre ciągną się od pierwszego tomu, inne poznaliśmy w poprzednim, a jeden pojawia się tutaj. Właśnie ten wątek jest najlepszy,...
Zdecydowanie najciekawszy tom tej trylogii. Zmieniające się akcja, nowo wykreowani bohaterowie, dobra batalistyka i rozczulający melodramat. Czytało się naprawdę przyjemnie, bez zmęczenia. Oby kolejna trylogia nie była gorsza.
Zdecydowanie najciekawszy tom tej trylogii. Zmieniające się akcja, nowo wykreowani bohaterowie, dobra batalistyka i rozczulający melodramat. Czytało się naprawdę przyjemnie, bez zmęczenia. Oby kolejna trylogia nie była gorsza.
Epoka wojny to powieść niewątpliwie lepsza od poprzedniego tomu cyklu. Nadal jednak nie wszystko mi tutaj zagrało.
Elementy, za które bardzo polubiłem poprzednie tomy nadal działają. Przede wszystkim lekki styl Sullivana sprawia, że jego książki czyta się niezwykle szybko i z prawdziwą przyjemnością. Bardo lubię też spędzać czas z wykreowanymi przez niego bohaterami (szczególnie z mistyczką Suri), naprawdę dobrze wypadają również relacje między nimi.
Poprzedni tom zawiódł mnie głównie tym, że momentami akcja bardzo zwalniała i nieraz odczułem w trakcie lektury znużenie. Tutaj na szczęście ten problem zanikł, a sama fabuła jest wyraźnie ciekawsza, aczkolwiek muszę przyznać, że powieść rozkręca się dosyć długo, dopiero druga połowa książki jest wyraźnie mocniej nastawiona na akcję.
Niestety, pewne elementy powieści nie przypadły mi specjalnie do gustu. Są tutaj sekwencje, które wydały mi się nieco naciągane, szczególnie tyczy się to sceny z Giffordem na koniu. Rozumiem, że to miał być w zamierzeniu epicki moment, niemniej w ten sposób to po prostu nie miało prawa się udać. Nadal przeszkadzało mi również absurdalne tempo rozwoju technologicznego ludzi, to co w prawdziwej historii zajmowało tysiące lat, tutaj dzieje się w niecały rok.
Nie specjalnie spodobało mi się również, jak autor rozwinął wątek Raithe’a. Postać, która była szalenie ważna na etapie pierwszego tomu, w kolejnych częściach została mocno zmarginalizowana, rozczarował mnie sposób, w jaki autor poprowadził jego historię.
Przyznam też, że jeśli chodzi o sceny walk i bitew (w końcu przecież ten tom miał się na nich skupić), to poczułem lekki zawód. Nie mówię, że starcia są ukazane w zły sposób, niemniej czegoś mi tutaj zabrakło i przedstawione walki nie wyróżniają się jakoś na tle innych powieści z tego gatunku.
Trochę ponarzekałem, ale nadal uważam, że ten cykl jest bardzo przyjemną w odbiorze serią fantasy. Warto dać tym książkom szansę, choćby z powodu bardzo przystępnego stylu autora i naprawdę fajnie wykreowanych bohaterów. Ode mnie 7/10.
Epoka wojny to powieść niewątpliwie lepsza od poprzedniego tomu cyklu. Nadal jednak nie wszystko mi tutaj zagrało.
Elementy, za które bardzo polubiłem poprzednie tomy nadal działają. Przede wszystkim lekki styl Sullivana sprawia, że jego książki czyta się niezwykle szybko i z prawdziwą przyjemnością. Bardo lubię też spędzać czas z wykreowanymi przez niego bohaterami...
To już trzecia część ”Epoki" i mogę tylko i wyłącznie powiedzieć: Dajcie mi więcej! Pochłonęłam ją w 2 dni i jestem absolutnie zachwycona. Pewne niedociągnięcia z poprzednich części zniknęły i zostało tylko to co najlepsze w tej opowieści. Bohaterom nie jest łatwo, muszą wiele poświęcić, aby przeżyć. Małe chwile szczęścia przeplatają falami niepokoju i zwątpienia. Historia świetnie się rozwija, pewne wątki zostały zamknięte, pojawiło się kilka nowych. Jest bosko i już zaczynam kolejną część.
To już trzecia część ”Epoki" i mogę tylko i wyłącznie powiedzieć: Dajcie mi więcej! Pochłonęłam ją w 2 dni i jestem absolutnie zachwycona. Pewne niedociągnięcia z poprzednich części zniknęły i zostało tylko to co najlepsze w tej opowieści. Bohaterom nie jest łatwo, muszą wiele poświęcić, aby przeżyć. Małe chwile szczęścia przeplatają falami niepokoju i zwątpienia. Historia...
Póki co, chyba rzeczywiście najlepsza z serii. Łamiąca serce.
Sulllivan pisze prosto, ale nie ogłupiająco. Dotychczas w każdej części Legend Pierwszego Imperium można się troszkę pośmiać, trochę wzruszyć. Wyważona rozrywka. Przede wszystkim, prym w jego historii wiodą kobiety i wykluczeni mężczyźni z powodu swojej inności(Raithe, Gifford, Tesh) - musiałabym się zastanowić, czy znam fantasy, w których rola stereotypowo "męskich" mężczyzn jest marginalizowana. Cieszę się, że im dalej w las Sullivan coraz lepiej poradził sobie z równowagą rozwoju WSZYSTKICH głównych postaci, nie tylko tych kobiecych. Malcom wciąż intryguje, Nyphron knuje, Raithe zacieśnia więzi, Gifford ciągle urzeka swą gotowością do poświęcenia. W Epoce Wojny o wiele częściej autor pochyla się nad więzami i relacjami romantycznymi, czy stricte politycznymi. Jako, że przejawiają się one przez tą część ze sporą częstotliwością, postanowiłam każdą z kiełkujących czy rozwijających się więzi skwitować krótkim komentarzem:
- Raithe x Persefeona - relacja romantyczna, która pojawiła się na kartach pierwszego tomu. Chociaż jednostronne uczucie Raithe'a ujawniło się dość szybko jak na mój gust, to z biegiem czasu, polubiłam dynamikę miedzy wdową a młodym mężczyzną z barbarzyńskiego plemienia. Zapłakałam gorzko, kiedy zrozumiałam, że Persefeona już nie będzie miała możliwości wyznać młodemu Dureyaninowi istoty swoich uczuć. "NAWET TERAZ" - wciąż we mnie wybrzmiewają te słowa. Kto czytał, ten wie. 😢
- Raithe x Suri - zaskoczyła mnie ta przyjaźń, ale równocześnie bardzo ucieszyła. Kto jak nie Raithe - szlachetny, choć prosty, nie pragnący władzy ani sławy - mógł docenić prostolinijność i szczerość Suri?
- Suri x Arion - przyjaźń i mentorstwo, które pozostawiły na młodej mistyczce trwały ślad. Bardzo żal mi Suri. Traci każdego kogo kocha.
- Nyphron x Persefeona - oboje zrobią wiele w imię idei, które uważają za słuszne. Nyphron w imię swojej chwały, Persefeona dla swojego ludu. Nie jest to relacja romantyczna, a warunkowa, pełna układów, w imię wyższego dobra. Jeden z ciekawszych, ale i przykrych wątków. Zwłaszcza, że Nyphron to postać wielowymiarowa – zarówno zbawca, jak i manipulator. Oceniłabym go jako jednego z najciekawszych "szarych bohaterów" w serii Sullivana.
- Gifford x Roan - oboje ztraumatyzowani i poranieni. Koniec 3 tomu daje cień nadziei, że młoda kowalka będzie w stanie przeskoczyć swoje demony i ptsd, by zbudować z Giffordem harmonijną i pełną zaufania relacje.
- Moya x Tekchin - zastanawia mnie, czy gdyby Moya poznała prawdę na temat przełożonego Tekchina, czy w dalszym ciągu chciałaby z nim rozwijać ich relacje? Znając dobre serce Persefeony, ten gorzki sekret zabierze ze sobą do grobu...
- Brin x Tesh - paradoksalnie zakochali się w sobie, gdy ich przełożeni, również darzący się miłością, nie mogą ze sobą być.
-Mawyndule x Makareta - młody książę wciąż wzdycha za swoją pierwszą miłością, która zdradziła go tak okrutnie. Podejrzewam, że Makareta jeszcze namiesza w głowie tego gówniarza.
--Mawyndule x Imaly - nareszcie, jakaś zdrowa relacja w życiu następcy tronu. Mam nadzieję, że trochę naprostuje jego nacjonalistyczny dryg.
Póki co, chyba rzeczywiście najlepsza z serii. Łamiąca serce.
Sulllivan pisze prosto, ale nie ogłupiająco. Dotychczas w każdej części Legend Pierwszego Imperium można się troszkę pośmiać, trochę wzruszyć. Wyważona rozrywka. Przede wszystkim, prym w jego historii wiodą kobiety i wykluczeni mężczyźni z powodu swojej inności(Raithe, Gifford, Tesh) - musiałabym się zastanowić,...
Część wątków i postaci trzeba było pożegnać - i chociaż wywołuje to smutek to z przyjemnością sięgnę po kolejną część cyklu. Niektórzy bohaterowie musieli odejsć aby mogli przyjsć kolejni - i chociaż ciężko mi o tym pisać i się z tym pogodzić to wiem, że większa sprawa wymaga poświęceń.
Niektórych rzeczy idzie się domyślać - głównie dlatego że znamy perspektywę większości bohaterów.
Część wątków i postaci trzeba było pożegnać - i chociaż wywołuje to smutek to z przyjemnością sięgnę po kolejną część cyklu. Niektórzy bohaterowie musieli odejsć aby mogli przyjsć kolejni - i chociaż ciężko mi o tym pisać i się z tym pogodzić to wiem, że większa sprawa wymaga poświęceń.
Niektórych rzeczy idzie się domyślać - głównie dlatego że znamy perspektywę większości...
I na tym tomie zakończę przygodę z opowieścią Pana Sullivan'a. Nie przekonał mnie, mimo kilku postaci, które polubiłam. Nie przekonał mnie swoim pomysłem na poprowadzenie owych postaci, zwłaszcza Suri. Nie przekonał mnie pomysłami "uczenia się" nowych rzeczy przez ludzi. W ciągu jednego roku w tej książce ludzkość osiągnęła tak dużo, że nasza historia musi być przykładem wyjątkowych matołków intelektualnych. Nie bylibyśmy w stanie nadążyć za ludem Rhunów. Szkoda mi ciut, że tych nieścisłości i absurdów nie jestem w stanie zepchnąć na dalszy plan i dalej pobyć z tą historią. Czas się pożegnać, z lekkim żalem.
I na tym tomie zakończę przygodę z opowieścią Pana Sullivan'a. Nie przekonał mnie, mimo kilku postaci, które polubiłam. Nie przekonał mnie swoim pomysłem na poprowadzenie owych postaci, zwłaszcza Suri. Nie przekonał mnie pomysłami "uczenia się" nowych rzeczy przez ludzi. W ciągu jednego roku w tej książce ludzkość osiągnęła tak dużo, że nasza historia musi być przykładem...
Autor kolejnymi tomami Legend Pierwszego Imperium skutecznie gasi mój entuzjazm, jaki towarzyszył mi w trakcie i po lekturze Epoki mitu.
Epoka mieczy mocno ostudziła moją radość, a Epoka wojny skutecznie utwierdziła w przekonaniu, że nie będzie to jeden z moich ulubionych cykli. Trochę żałuję. Nadal to dobre fantasy, ale już nie przynosi mi tyle frajdy, co przy pierwszym tomie historii. Za to, co zrobił z postacią Raithe, należy się wręcz kryminał. Nie można zaoferować czytelnikowi tak złożonej postaci tylko po to, by totalnie ją potem zmarginalizować. Mam wrażenie, że z każdym kolejnym tomem, najbardziej ciekawi dla mnie bohaterowie są spychani w cień, a coraz więcej miejsca poświęca się zwyczajnie nudnym i jednowymiarowym postaciom.
Cykl wpadł w znaną pułapkę wszelakich prequeli i mam wrażenie, że po znakomitym pierwszym tomie, autor „przypomniał” sobie dokąd musi zmierzać ta historia i nagle to, co najlepsze trzeba było szybko korygować. Zaczęta przeze mnie Epoka legendy, tylko mnie w tym przekonaniu utwierdza.
Historię będę jednak czytał lub słuchał dalej, bo mimo wszystko to dobre fantasy i nadal je polecam. Jednak już z dużo mniejszym entuzjazmem.
Autor kolejnymi tomami Legend Pierwszego Imperium skutecznie gasi mój entuzjazm, jaki towarzyszył mi w trakcie i po lekturze Epoki mitu.
Epoka mieczy mocno ostudziła moją radość, a Epoka wojny skutecznie utwierdziła w przekonaniu, że nie będzie to jeden z moich ulubionych cykli. Trochę żałuję. Nadal to dobre fantasy, ale już nie przynosi mi tyle frajdy, co przy pierwszym...
Zdecydowanie najlepsza część do tej pory. Nie doświadczyłem już tego co mi przeszkadzało w drugim tomie. Niektóre wątki się ładnie zamknęły, inne wciąż czekają na odkrycie. Wspaniale jest poznawać tą historię z wielu perspektyw. Epicka przygoda :)
Zdecydowanie najlepsza część do tej pory. Nie doświadczyłem już tego co mi przeszkadzało w drugim tomie. Niektóre wątki się ładnie zamknęły, inne wciąż czekają na odkrycie. Wspaniale jest poznawać tą historię z wielu perspektyw. Epicka przygoda :)
Piękne zakończenie trylogii. Zaskakująca końcówka, do której przez burzliwe miesiące docieraliśmy wraz z bohaterami. Zdecydowanie warto było, ba powiem więcej, gdyby nie ewidentnie zamknięte główne wątki, z dziką przyjemnością sięgnęłabym po kolejne tomy. Serce mówi mi, że jednak Ryiria była lepsza bo bardziej emocjonalna, ale fabuła i bohaterowie tej trylogii nie mają się czego wstydzić. Właściwie autor, ale tak mocno weszłam w świat Rhunów, że trudno mi się z niego wyrwać;)
Piękne zakończenie trylogii. Zaskakująca końcówka, do której przez burzliwe miesiące docieraliśmy wraz z bohaterami. Zdecydowanie warto było, ba powiem więcej, gdyby nie ewidentnie zamknięte główne wątki, z dziką przyjemnością sięgnęłabym po kolejne tomy. Serce mówi mi, że jednak Ryiria była lepsza bo bardziej emocjonalna, ale fabuła i bohaterowie tej trylogii nie mają się...
Wzdycham.
Z zachwytu...
Ze wzruszenia...
Z rozpaczy...
Z radości, bo jeszcze będą trzy tomy a potem mogę zrobić cały reread Ryirii i odczytać ją na nowo, z zupełnie nowej perspektywy😍
"ulubiona" - to chcę powiedzieć o tej części, ale to samo myślałam o Epoce mitu i Epoce mieczy i jestem pewna, że to samo pomyślę o kolejnej części Epoce legend. Michael J. Sullivan kupił mnie razem ze skarpetkami już w odkryciach Ryirii. I niezmiennie trzyma mnie w niewoli swoich powieści i talentu.
Nie zamierzam nigdy uciekać, dobrze mi tu:)
Wzdycham.
Z zachwytu...
Ze wzruszenia...
Z rozpaczy...
Z radości, bo jeszcze będą trzy tomy a potem mogę zrobić cały reread Ryirii i odczytać ją na nowo, z zupełnie nowej perspektywy😍
"ulubiona" - to chcę powiedzieć o tej części, ale to samo myślałam o Epoce mitu i Epoce mieczy i jestem pewna, że to samo pomyślę o kolejnej części Epoce legend. Michael J. Sullivan kupił mnie...
Uwielbiam tę serię - jest mądra, nie traktuje czytelnika jak debila, ale przede wszystkim jest PRZEMYŚLANA. Wydarzenia z pierwszego tomu nagle nabierają zupełnie nowego sensu, widać, jak wiele elementów wskakuje na swoje miejsce, a jednocześnie sporo pozostaje nadal wyraźnie niedopasowanych. Wspaniała literacka przygoda.
Uwielbiam tę serię - jest mądra, nie traktuje czytelnika jak debila, ale przede wszystkim jest PRZEMYŚLANA. Wydarzenia z pierwszego tomu nagle nabierają zupełnie nowego sensu, widać, jak wiele elementów wskakuje na swoje miejsce, a jednocześnie sporo pozostaje nadal wyraźnie niedopasowanych. Wspaniała literacka przygoda.
Niestety oczekiwanego przełamania nie było. Pierwszy tom serii obiecujący, drugi słabiutki, trzeci co prawda delikatnie lepszy, ale wciąż jest to fantastyka poniżej przeciętnej. Mnóstwo tu absurdów, nielogiczności, jakichś dziwnych wtrętów pseudo światopoglądowych autora. Największy problem jednak stanowi to, że pan Sullivan nie może się zdecydować, czy pisze dla dzieci czy jednak dla dorosłych. Słabo.
Niestety oczekiwanego przełamania nie było. Pierwszy tom serii obiecujący, drugi słabiutki, trzeci co prawda delikatnie lepszy, ale wciąż jest to fantastyka poniżej przeciętnej. Mnóstwo tu absurdów, nielogiczności, jakichś dziwnych wtrętów pseudo światopoglądowych autora. Największy problem jednak stanowi to, że pan Sullivan nie może się zdecydować, czy pisze dla dzieci czy...
👉“Epoka Wojny” Michaela J. Sullivana to trzeci tom serii “Legendy Pierwszego Imperium”. Ta powieść zabiera czytelników w serce epickiego starcia między ludźmi a Fhrejami, niemalże bóstwami, które nad nimi panują. W tej części serii, Sullivan pokazuje, jak bohaterowie muszą stawić czoła wyzwaniom zarówno na polach bitew, jak i w świecie pełnym politycznych manewrów i intryg.
W tej części serii, Persefona, stara się utrzymać sojusz z renegatami fhrejskimi, podczas gdy Fhrejowie pod wodzą Nyphrona, dążą do realizacji własnych, celów. Sullivan zręcznie splata losy bohaterów, tworząc wielowarstwową opowieść o zdradzie, poświęceniu i heroizmie.
👉Kiedy zaczęłam czytać “Epokę Wojny”, początkowo czułam się nieco zniechęcona. Szczegółowe opisy przygotowań do wojny wydawały mi się żmudne. Jednak z czasem zrozumiałam, że te wstępne rozdziały są niezbędne do budowania napięcia i zrozumienia skali konfliktu, który miał nadejść.
W miarę postępu lektury, fabuła zaczęła nabierać tempa i z każdą stroną coraz bardziej mnie wciągała. Autor pokazał swoje mistrzostwo w kreowaniu postaci i dramatycznych zwrotów akcji, które trzymały mnie w napięciu aż do ostatniej strony.
Końcówka książki była dla mnie prawdziwym emocjonalnym rollercoasterem. Losy bohaterów i ich poświęcenie wywołały we mnie tak silne uczucia, że nie mogłam powstrzymać łez, płakałam jak małe dziecko hahah
Nie mogę się doczekać, aby przeczytać czwarty tom serii. Jestem pełna oczekiwań i ciekawości, co autor przygotował dla swoich bohaterów i jakie nowe wyzwania staną na ich drodze.
👉“Epoka Wojny” Michaela J. Sullivana to trzeci tom serii “Legendy Pierwszego Imperium”. Ta powieść zabiera czytelników w serce epickiego starcia między ludźmi a Fhrejami, niemalże bóstwami, które nad nimi panują. W tej części serii, Sullivan pokazuje, jak bohaterowie muszą stawić czoła wyzwaniom zarówno na polach bitew, jak i w świecie pełnym politycznych manewrów i...
Michael James Sullivan - wybaczcie, że się powtórzę - zdobył moje serce za sprawą świetnej, pełnej przygód i humoru serii Odkrycia Riyrii, której kolejne tomy w wersji audio pochłaniałam z wypiekami na twarzy (i teraz czekam na obiecane wznowienie, bo chcę je mieć na własność). Potem sięgnęłam po prequelową serię Kroniki Riyrii i znów przednio się bawiłam, choć emocje były może odrobinkę mniejsze, za to zachwycałam się nad elementami, które świetnie dopełniały opowieść z Odkryć... Za to podążanie za Legendami pierwszego imperium okazało się rewelacyjną zabawą i nie zmieniam zdania po Epoce wojny.
Tym razem nie wieszałam Sullivanowi poprzeczki nisko, bo autor już udowodnił, że ma pomysł na swoją serię i na to, jak w ciekawy sposób zaadaptować legendy, które już poznaliśmy, i pokazać, co rzeczywiście przeszło do legendy, a co wyglądało zupełnie inaczej. Wszyscy wiemy, że historię piszą zwycięzcy, a do tego na przestrzeni wieków umykają kolejne detale i właśnie to doskonale wykorzystał autor.
Ten cykl to takie klasyczne high fantasy, który oferuje zabawę na dwóch poziomach. Na jednym - dla osób, które czytają książki autora zgodnie z chronologią wydawania i w Legendach... rozpoznają elementy znane już z Odkryć... Drugi poziom dostępny jest dla wszystkich, także osób, dla których to pierwsze spotkanie z prozą autora i wspaniała, wciągająca opowieść o wielkim konflikcie między ludźmi, Fhrejami i nie tylko.
Jako czytelnicy spodziewamy się po tym tomie wielkiej bitwy, do której nieuchronnie zmierzała cała fabuła. Konsekwentnie prowadzone wątki spinają się w logiczny ciąg. Można by pokręcić nosem, że dzieje się to przewidywalnie, ale wynika to z logiki ciągu przyczynowo-skutkowego i dowodzi, że autor starannie zaplanował całą historię, by wiodła właśnie ku spektakularnej bitwie. A przy tym... okrasza całość zupełnie niespodziewanymi smaczkami, kiedy już opadają maski i na pierwszy plan wypływa prawda o bohaterach. Te chwile, kiedy ujawniane zostają skryte motywy lub padają niespodziewane, choć z perspektywy czasu logiczne decyzje, są niczym wisienki na torcie.
Z jednej strony Sullivan nie przełamuje konwencji gatunkowej, nie jest też specjalnie innowacyjny. Z drugiej książkę naprawdę czyta się świetnie - czasem z zapartym tchem, czasem z uśmiechem na ustach, a nie raz i z łezką w oku. I nawet gdy w pewnych fabularnych rozwiązaniach dopatrzyć się można mankamentów, to wartka akcja i lekkość pióra sprawiają, że lektura to po prostu dobra zabawa.
Do tego Sullivan naprawdę umiejętnie kreuje postaci i rozwija je na przestrzeni czasu, tak że pozostają spójne jeśli chodzi o rdzeń osobowości, a jednocześnie zmieniają się pod wpływem kolejnych wydarzeń i doświadczeń. Mamy tu ciekawe postaci męskie, ale też - a może przede wszystkim - wyraziste, silne, interesujące kobiety. I nawet te, do których sympatią nie pałamy, potrafią zaskoczyć.
Epoka wojny to powieść, która świetnie kontynuuje i domyka wiele prowadzonych przez autora wątków i dodaje kolejne akcenty do opowieści. Może nie jest powieścią wybitną, wyraźnie wyróżniającą się na tle innych, ale napisaną z polotem i lekkością historią, przy której czytelnik dobrze się bawi. Uwielbiam okładki do tej serii, ale przede wszystkim samą fabułę, która wciąga i porywa wartkim nurtem. Chciałabym, by kilka wątków zostało rozbudowanych nieco bardziej, ale też czuję się lekturą usatysfakcjonowana.
Michael James Sullivan - wybaczcie, że się powtórzę - zdobył moje serce za sprawą świetnej, pełnej przygód i humoru serii Odkrycia Riyrii, której kolejne tomy w wersji audio pochłaniałam z wypiekami na twarzy (i teraz czekam na obiecane wznowienie, bo chcę je mieć na własność). Potem sięgnęłam po prequelową serię Kroniki Riyrii i znów przednio się bawiłam, choć emocje były...
Ta część mnie bardzo drażniła, a w szczególności Persefona i jak dawała się manipulować Nyphronowi.
Żal mi było Raitha, i jeszcze bardziej Suri.
Dlatego z czystym sumieniem oceniam tą część na 8
Nie wiem co jeszcze mógłbym napisać…. Po prosu … no nic.
Poczekam do następnej części.
Ta część mnie bardzo drażniła, a w szczególności Persefona i jak dawała się manipulować Nyphronowi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻal mi było Raitha, i jeszcze bardziej Suri.
Dlatego z czystym sumieniem oceniam tą część na 8
Nie wiem co jeszcze mógłbym napisać…. Po prosu … no nic.
Poczekam do następnej części.
7.5
7.5
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzecia część z sześciotomowego cyklu.
Ludzie po zjednoczeniu i wyborze przywódcy wyruszają na wojnę przeciwko Frejom, wierząc że zwycięstwo jest możliwe. Zdobywają z zaskoczenia dużą twierdzę i szykują się do walnej bitwy, uzbrojeni nie tylko w nową broń, ale poznając także arkana magii.
Trzecia część jest dobrze napisana, fabuła toczy się wartko, brak dłużyzn, a dużo bohaterów okazuje się kimś innym niż pierwotnie sądzimy. Zdecydowanie jedna z najlepszych części serii.
Trzecia część z sześciotomowego cyklu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLudzie po zjednoczeniu i wyborze przywódcy wyruszają na wojnę przeciwko Frejom, wierząc że zwycięstwo jest możliwe. Zdobywają z zaskoczenia dużą twierdzę i szykują się do walnej bitwy, uzbrojeni nie tylko w nową broń, ale poznając także arkana magii.
Trzecia część jest dobrze napisana, fabuła toczy się wartko, brak dłużyzn, a dużo...
,,Epoka wojny''to trzeci tom cyklu ,,Legendy Pierwszego Imperium'' autorstwa Michaela J.Sullivana-jednego z najpopularniejszych współczesnych twórców fantasy epickiej.Ten tom stanowi punkt zwrotny zarówno fabularnie,jak i emocjonalnie:wojna,która wcześniej była groźbą,teraz staje się rzeczywistością,a konsekwencje dotykają każdej postaci bez wyjątku.
Sullivan prowadzi narrację bardziej intensywnie niż w poprzednich częściach.Konflikt między ludźmi a Fhreyami eskaluje,a bohaterowie zmuszeni są podejmować decyzje ,których skutki zmieniają losy całego świata.W ,,Epoce wojny''szczególnie wyraźna jest dbałośc o konsekwencję-wątki zasiane w pierwszych dwóch tomach teraz zbierają swoje żniwo.Autor nie stroni od dramatyzmu ,a jednocześnie unika tanich chwytów,dzięki czemu kluczowe wydarzenia robią mocne,uczciwe wrażenie.
Najwiekszą siłą Sullivana od zawsze były postacie-i tutaj nie jest inaczej.
Autor znakomicie balansuje między wielkimi epickimi wydarzeniami a bardzo ludzkimi emocjami.Relacje,przyjaźnie,poczucie straty-to wszystko buduje książkę równie mocno jak bitwy.
Mitologia stworzona przez autora jest konsekwentnie rozwijana ,coraz szerzej odsłaniająca przed czytelnikiem starożytne tajemnice i boskie manipulacje.W ,,Epoce wojny''szczególnie wybrzmiewa skala konfliktu między zwykłymi ludźmi a rasą Fhreyów,dotąd uznawanych niemal za bogów.
To najciemniejszy i najbardziej poruszający tom serii.Sullivan nie boi się trudnych tematów:śmierci,poświęcenia,rozpaczy i ceny,jaką płaci się za wolność.Mimo to książka nie jest przygnębiająca-jest raczej dojrzała i świadoma tego,jak wygląda prawdziwy koszt wojny.
,,Epoka wojny''to trzeci tom cyklu ,,Legendy Pierwszego Imperium'' autorstwa Michaela J.Sullivana-jednego z najpopularniejszych współczesnych twórców fantasy epickiej.Ten tom stanowi punkt zwrotny zarówno fabularnie,jak i emocjonalnie:wojna,która wcześniej była groźbą,teraz staje się rzeczywistością,a konsekwencje dotykają każdej postaci bez wyjątku.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSullivan prowadzi...
Najlepszy tom ze wszystkich. Okładka tak sobie mi się spodobała w sumie a niby jakiś lepszy autor. Wciągająca. Szybko się ją czytało. Nie irytowałam się tak jak czytając poprzednie części. Jakoś wszystko w miarę mi się zgadzało jeżeli chodzi o fabułę.
Najlepszy tom ze wszystkich. Okładka tak sobie mi się spodobała w sumie a niby jakiś lepszy autor. Wciągająca. Szybko się ją czytało. Nie irytowałam się tak jak czytając poprzednie części. Jakoś wszystko w miarę mi się zgadzało jeżeli chodzi o fabułę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra część. Przeczytana w jeden dzień; nie mogłam się oderwać.
Jednak złamała mi serce na końcu...tak się nie robi.
Bardzo dobra część. Przeczytana w jeden dzień; nie mogłam się oderwać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJednak złamała mi serce na końcu...tak się nie robi.
Według mnie najlepsza, epicka część cyklu Legend Pierwszego Imperium. Książka zaskakuje, wzrusza i wciąga od pierwszych stron. Naprawdę polubiłam bohaterów i przeżywałam razem z nimi walkę, która doprowadziła mnie aż do łez. Polecam :)
Według mnie najlepsza, epicka część cyklu Legend Pierwszego Imperium. Książka zaskakuje, wzrusza i wciąga od pierwszych stron. Naprawdę polubiłam bohaterów i przeżywałam razem z nimi walkę, która doprowadziła mnie aż do łez. Polecam :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMniam, mniam.
W mojej opinii najlepszy tom do tej pory, chociaż nie bez wad. Nie jestem fanką wątków romantycznych, nie jestem fanką kilku postaci, które w tym tomie straciły swoją głębię, ale przede wszystkim nie jestem fanką tego, że używanie Sztuki pozwala na wszystko - zrobienie czegoś z niczego? Luzik. Latanie? Spoko. Pogaduszki przez telefon? Żaden problem. W efekcie nie wiem, co Sztuką można wskórać, a gdzie ona wysiada.
Jednocześnie postaci drugoplanowe, które w dwóch pierwszych tomach intrygowały mnie najbardziej (i do których pałałam największą sympatią) zostały rozwinięte a to, co dostałam na ich temat sprawiło, że MUSIAŁAM czytać dalej. Proste rozrywkowe fantasy, które spełnia swoją rolę.
Mniam, mniam.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW mojej opinii najlepszy tom do tej pory, chociaż nie bez wad. Nie jestem fanką wątków romantycznych, nie jestem fanką kilku postaci, które w tym tomie straciły swoją głębię, ale przede wszystkim nie jestem fanką tego, że używanie Sztuki pozwala na wszystko - zrobienie czegoś z niczego? Luzik. Latanie? Spoko. Pogaduszki przez telefon? Żaden problem. W efekcie...
Zaczęło się wspaniale – Epoka mitu porwała mnie od pierwszych stron. Była jak powiew świeżości w dobrze znanym gatunku, jak obietnica naprawdę wielkiej historii, która z każdą stroną będzie rosła w siłę. Niestety… im dalej w las, tym mniej magii.
Z bólem serca muszę przyznać, że kolejne tomy Legend Pierwszego Imperium coraz skuteczniej studzą mój początkowy zachwyt. Epoka mieczy nie była już tak wciągająca jak jej poprzedniczka, ale nadal trzymała poziom. Natomiast Epoka wojny sprawiła, że mój entuzjazm naprawdę mocno przygasł. Nie dlatego, że książki są złe – absolutnie nie! To wciąż bardzo przyzwoite fantasy, z rozbudowanym światem i pomysłami, które zasługują na uwagę. Problem w tym, że iskra, która zapaliła się w pierwszym tomie, jakby powoli wygasała.
Największy zawód? Raithe. Postać, która miała potencjał, by stać się ikoną tej serii – silny, złożony, targany wewnętrznymi konfliktami – został zepchnięty na dalszy plan w sposób, który trudno mi zrozumieć. Jakby ktoś położył na stole królewską kartę, po czym odłożył ją do pudełka i powiedział: „to już niepotrzebne”. A ja naprawdę chciałem dalej śledzić jego losy.
Mam też wrażenie, że z każdym kolejnym tomem na pierwszy plan wychodzą postacie mniej ciekawe, bardziej jednowymiarowe. Ci, którzy naprawdę mnie intrygowali, znikają w tle, a ich miejsce zajmują bohaterowie, których losy śledzę już raczej z przyzwyczajenia niż z prawdziwą ciekawością.
Całość trochę wpada w klasyczną pułapkę prequeli – zaczyna się mocno, z sercem i pomysłem, a potem przypomina sobie, że „gdzieś przecież musimy dojść”, więc zaczyna się dopasowywanie wydarzeń do z góry znanej puenty. I to niestety czuć.
Mimo wszystko – nie składam broni. Epokę legendy już zacząłem i choć nie mam wielkich oczekiwań, to wciąż chcę poznać zakończenie tej opowieści. Bo choć nie jest to już dla mnie cykl z kategorii „ulubione”, to wciąż zasługuje na uwagę. Po prostu szkoda, że tak mocny początek nie przełożył się na równie mocną kontynuację.
Czy polecam? Nadal tak – szczególnie tym, którzy dopiero zaczynają przygodę z Sullivanem. Ale z zastrzeżeniem: miejcie świadomość, że nie każda obietnica zostaje spełniona z takim samym rozmachem, z jakim została złożona.
Zaczęło się wspaniale – Epoka mitu porwała mnie od pierwszych stron. Była jak powiew świeżości w dobrze znanym gatunku, jak obietnica naprawdę wielkiej historii, która z każdą stroną będzie rosła w siłę. Niestety… im dalej w las, tym mniej magii.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ bólem serca muszę przyznać, że kolejne tomy Legend Pierwszego Imperium coraz skuteczniej studzą mój początkowy zachwyt. Epoka...
Jak na razie moim ulubionym tomem jest jest „Epoka Mitu” jednak ten tom jest bardzo blisko. Mamy przygotowania do wojny, to po obu stronach trwają te przygotowania. Nie oglądamy tylko przygotowań, ale też perypetię miłosne kilku bohaterów, niektóre ciągną się od pierwszego tomu, inne poznaliśmy w poprzednim, a jeden pojawia się tutaj. Właśnie ten wątek jest najlepszy, ciekawy zabawny i ma coś w sobie uroczego.
Pierwsze pół książki nie ma szybkiego tępa, ale też nie jest wcale rozwleczone. Ma ciekawe momenty, jak np. szukanie osób które mogę posługiwać się Sztuką. Relacja miłosna, która pojawia się w tym tomie jest ciekawa, a na początku napisana tak, że uśmiech ma się szeroki, jak przy komedii pomyłek.
Wychodzi na jaw wiele tajemnic, czasami jest to dość duże zaskoczenie. Co do zaskoczenia, mamy tu naprawdę wiele zwrotów akcji. Do tego świetnie opisane starcia, czy to w ramach treningu, walcząc o życie, a nawet walcząc o życie w bitwie.
Ze wszystkich trzech dotychczasowych tomów ten ma najbardziej emocjonalną końcówkę. Czasami się chciało aby to się potoczyło inaczej. Jednak właśnie to jest siłą tej części. Widzimy, że jeszcze dużo może się wydarzyć.
Jak na razie moim ulubionym tomem jest jest „Epoka Mitu” jednak ten tom jest bardzo blisko. Mamy przygotowania do wojny, to po obu stronach trwają te przygotowania. Nie oglądamy tylko przygotowań, ale też perypetię miłosne kilku bohaterów, niektóre ciągną się od pierwszego tomu, inne poznaliśmy w poprzednim, a jeden pojawia się tutaj. Właśnie ten wątek jest najlepszy,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdecydowanie najciekawszy tom tej trylogii. Zmieniające się akcja, nowo wykreowani bohaterowie, dobra batalistyka i rozczulający melodramat. Czytało się naprawdę przyjemnie, bez zmęczenia. Oby kolejna trylogia nie była gorsza.
Zdecydowanie najciekawszy tom tej trylogii. Zmieniające się akcja, nowo wykreowani bohaterowie, dobra batalistyka i rozczulający melodramat. Czytało się naprawdę przyjemnie, bez zmęczenia. Oby kolejna trylogia nie była gorsza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEpoka wojny to powieść niewątpliwie lepsza od poprzedniego tomu cyklu. Nadal jednak nie wszystko mi tutaj zagrało.
Elementy, za które bardzo polubiłem poprzednie tomy nadal działają. Przede wszystkim lekki styl Sullivana sprawia, że jego książki czyta się niezwykle szybko i z prawdziwą przyjemnością. Bardo lubię też spędzać czas z wykreowanymi przez niego bohaterami (szczególnie z mistyczką Suri), naprawdę dobrze wypadają również relacje między nimi.
Poprzedni tom zawiódł mnie głównie tym, że momentami akcja bardzo zwalniała i nieraz odczułem w trakcie lektury znużenie. Tutaj na szczęście ten problem zanikł, a sama fabuła jest wyraźnie ciekawsza, aczkolwiek muszę przyznać, że powieść rozkręca się dosyć długo, dopiero druga połowa książki jest wyraźnie mocniej nastawiona na akcję.
Niestety, pewne elementy powieści nie przypadły mi specjalnie do gustu. Są tutaj sekwencje, które wydały mi się nieco naciągane, szczególnie tyczy się to sceny z Giffordem na koniu. Rozumiem, że to miał być w zamierzeniu epicki moment, niemniej w ten sposób to po prostu nie miało prawa się udać. Nadal przeszkadzało mi również absurdalne tempo rozwoju technologicznego ludzi, to co w prawdziwej historii zajmowało tysiące lat, tutaj dzieje się w niecały rok.
Nie specjalnie spodobało mi się również, jak autor rozwinął wątek Raithe’a. Postać, która była szalenie ważna na etapie pierwszego tomu, w kolejnych częściach została mocno zmarginalizowana, rozczarował mnie sposób, w jaki autor poprowadził jego historię.
Przyznam też, że jeśli chodzi o sceny walk i bitew (w końcu przecież ten tom miał się na nich skupić), to poczułem lekki zawód. Nie mówię, że starcia są ukazane w zły sposób, niemniej czegoś mi tutaj zabrakło i przedstawione walki nie wyróżniają się jakoś na tle innych powieści z tego gatunku.
Trochę ponarzekałem, ale nadal uważam, że ten cykl jest bardzo przyjemną w odbiorze serią fantasy. Warto dać tym książkom szansę, choćby z powodu bardzo przystępnego stylu autora i naprawdę fajnie wykreowanych bohaterów. Ode mnie 7/10.
Epoka wojny to powieść niewątpliwie lepsza od poprzedniego tomu cyklu. Nadal jednak nie wszystko mi tutaj zagrało.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toElementy, za które bardzo polubiłem poprzednie tomy nadal działają. Przede wszystkim lekki styl Sullivana sprawia, że jego książki czyta się niezwykle szybko i z prawdziwą przyjemnością. Bardo lubię też spędzać czas z wykreowanymi przez niego bohaterami...
To już trzecia część ”Epoki" i mogę tylko i wyłącznie powiedzieć: Dajcie mi więcej! Pochłonęłam ją w 2 dni i jestem absolutnie zachwycona. Pewne niedociągnięcia z poprzednich części zniknęły i zostało tylko to co najlepsze w tej opowieści. Bohaterom nie jest łatwo, muszą wiele poświęcić, aby przeżyć. Małe chwile szczęścia przeplatają falami niepokoju i zwątpienia. Historia świetnie się rozwija, pewne wątki zostały zamknięte, pojawiło się kilka nowych. Jest bosko i już zaczynam kolejną część.
To już trzecia część ”Epoki" i mogę tylko i wyłącznie powiedzieć: Dajcie mi więcej! Pochłonęłam ją w 2 dni i jestem absolutnie zachwycona. Pewne niedociągnięcia z poprzednich części zniknęły i zostało tylko to co najlepsze w tej opowieści. Bohaterom nie jest łatwo, muszą wiele poświęcić, aby przeżyć. Małe chwile szczęścia przeplatają falami niepokoju i zwątpienia. Historia...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tobardzo dobra kontynuacja. niektóre wątki zostały rozwiązane inne dopiero powstały, nie moge się doczekać kolejnej części.
bardzo dobra kontynuacja. niektóre wątki zostały rozwiązane inne dopiero powstały, nie moge się doczekać kolejnej części.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPóki co, chyba rzeczywiście najlepsza z serii. Łamiąca serce.
Sulllivan pisze prosto, ale nie ogłupiająco. Dotychczas w każdej części Legend Pierwszego Imperium można się troszkę pośmiać, trochę wzruszyć. Wyważona rozrywka. Przede wszystkim, prym w jego historii wiodą kobiety i wykluczeni mężczyźni z powodu swojej inności(Raithe, Gifford, Tesh) - musiałabym się zastanowić, czy znam fantasy, w których rola stereotypowo "męskich" mężczyzn jest marginalizowana. Cieszę się, że im dalej w las Sullivan coraz lepiej poradził sobie z równowagą rozwoju WSZYSTKICH głównych postaci, nie tylko tych kobiecych. Malcom wciąż intryguje, Nyphron knuje, Raithe zacieśnia więzi, Gifford ciągle urzeka swą gotowością do poświęcenia. W Epoce Wojny o wiele częściej autor pochyla się nad więzami i relacjami romantycznymi, czy stricte politycznymi. Jako, że przejawiają się one przez tą część ze sporą częstotliwością, postanowiłam każdą z kiełkujących czy rozwijających się więzi skwitować krótkim komentarzem:
- Raithe x Persefeona - relacja romantyczna, która pojawiła się na kartach pierwszego tomu. Chociaż jednostronne uczucie Raithe'a ujawniło się dość szybko jak na mój gust, to z biegiem czasu, polubiłam dynamikę miedzy wdową a młodym mężczyzną z barbarzyńskiego plemienia. Zapłakałam gorzko, kiedy zrozumiałam, że Persefeona już nie będzie miała możliwości wyznać młodemu Dureyaninowi istoty swoich uczuć. "NAWET TERAZ" - wciąż we mnie wybrzmiewają te słowa. Kto czytał, ten wie. 😢
- Raithe x Suri - zaskoczyła mnie ta przyjaźń, ale równocześnie bardzo ucieszyła. Kto jak nie Raithe - szlachetny, choć prosty, nie pragnący władzy ani sławy - mógł docenić prostolinijność i szczerość Suri?
- Suri x Arion - przyjaźń i mentorstwo, które pozostawiły na młodej mistyczce trwały ślad. Bardzo żal mi Suri. Traci każdego kogo kocha.
- Nyphron x Persefeona - oboje zrobią wiele w imię idei, które uważają za słuszne. Nyphron w imię swojej chwały, Persefeona dla swojego ludu. Nie jest to relacja romantyczna, a warunkowa, pełna układów, w imię wyższego dobra. Jeden z ciekawszych, ale i przykrych wątków. Zwłaszcza, że Nyphron to postać wielowymiarowa – zarówno zbawca, jak i manipulator. Oceniłabym go jako jednego z najciekawszych "szarych bohaterów" w serii Sullivana.
- Gifford x Roan - oboje ztraumatyzowani i poranieni. Koniec 3 tomu daje cień nadziei, że młoda kowalka będzie w stanie przeskoczyć swoje demony i ptsd, by zbudować z Giffordem harmonijną i pełną zaufania relacje.
- Moya x Tekchin - zastanawia mnie, czy gdyby Moya poznała prawdę na temat przełożonego Tekchina, czy w dalszym ciągu chciałaby z nim rozwijać ich relacje? Znając dobre serce Persefeony, ten gorzki sekret zabierze ze sobą do grobu...
- Brin x Tesh - paradoksalnie zakochali się w sobie, gdy ich przełożeni, również darzący się miłością, nie mogą ze sobą być.
-Mawyndule x Makareta - młody książę wciąż wzdycha za swoją pierwszą miłością, która zdradziła go tak okrutnie. Podejrzewam, że Makareta jeszcze namiesza w głowie tego gówniarza.
--Mawyndule x Imaly - nareszcie, jakaś zdrowa relacja w życiu następcy tronu. Mam nadzieję, że trochę naprostuje jego nacjonalistyczny dryg.
Póki co, chyba rzeczywiście najlepsza z serii. Łamiąca serce.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSulllivan pisze prosto, ale nie ogłupiająco. Dotychczas w każdej części Legend Pierwszego Imperium można się troszkę pośmiać, trochę wzruszyć. Wyważona rozrywka. Przede wszystkim, prym w jego historii wiodą kobiety i wykluczeni mężczyźni z powodu swojej inności(Raithe, Gifford, Tesh) - musiałabym się zastanowić,...
Najlepsza książka z serii. Bardzo dobry finał pierwszej połowy tej historii.
Najlepsza książka z serii. Bardzo dobry finał pierwszej połowy tej historii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa część mnie wyjątkowo zabolała
Ta część mnie wyjątkowo zabolała
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzęść wątków i postaci trzeba było pożegnać - i chociaż wywołuje to smutek to z przyjemnością sięgnę po kolejną część cyklu. Niektórzy bohaterowie musieli odejsć aby mogli przyjsć kolejni - i chociaż ciężko mi o tym pisać i się z tym pogodzić to wiem, że większa sprawa wymaga poświęceń.
Niektórych rzeczy idzie się domyślać - głównie dlatego że znamy perspektywę większości bohaterów.
Część wątków i postaci trzeba było pożegnać - i chociaż wywołuje to smutek to z przyjemnością sięgnę po kolejną część cyklu. Niektórzy bohaterowie musieli odejsć aby mogli przyjsć kolejni - i chociaż ciężko mi o tym pisać i się z tym pogodzić to wiem, że większa sprawa wymaga poświęceń.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiektórych rzeczy idzie się domyślać - głównie dlatego że znamy perspektywę większości...
Nie dałam rady dokończyć czytania. Słaba część,idzie zasnąć.
Nie dałam rady dokończyć czytania. Słaba część,idzie zasnąć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI na tym tomie zakończę przygodę z opowieścią Pana Sullivan'a. Nie przekonał mnie, mimo kilku postaci, które polubiłam. Nie przekonał mnie swoim pomysłem na poprowadzenie owych postaci, zwłaszcza Suri. Nie przekonał mnie pomysłami "uczenia się" nowych rzeczy przez ludzi. W ciągu jednego roku w tej książce ludzkość osiągnęła tak dużo, że nasza historia musi być przykładem wyjątkowych matołków intelektualnych. Nie bylibyśmy w stanie nadążyć za ludem Rhunów. Szkoda mi ciut, że tych nieścisłości i absurdów nie jestem w stanie zepchnąć na dalszy plan i dalej pobyć z tą historią. Czas się pożegnać, z lekkim żalem.
I na tym tomie zakończę przygodę z opowieścią Pana Sullivan'a. Nie przekonał mnie, mimo kilku postaci, które polubiłam. Nie przekonał mnie swoim pomysłem na poprowadzenie owych postaci, zwłaszcza Suri. Nie przekonał mnie pomysłami "uczenia się" nowych rzeczy przez ludzi. W ciągu jednego roku w tej książce ludzkość osiągnęła tak dużo, że nasza historia musi być przykładem...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdyby ta opowieść skończyła się na tym tomie byłoby słabo. Całe szczęście że przygoda trwa dalej.
Gdyby ta opowieść skończyła się na tym tomie byłoby słabo. Całe szczęście że przygoda trwa dalej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor kolejnymi tomami Legend Pierwszego Imperium skutecznie gasi mój entuzjazm, jaki towarzyszył mi w trakcie i po lekturze Epoki mitu.
Epoka mieczy mocno ostudziła moją radość, a Epoka wojny skutecznie utwierdziła w przekonaniu, że nie będzie to jeden z moich ulubionych cykli. Trochę żałuję. Nadal to dobre fantasy, ale już nie przynosi mi tyle frajdy, co przy pierwszym tomie historii. Za to, co zrobił z postacią Raithe, należy się wręcz kryminał. Nie można zaoferować czytelnikowi tak złożonej postaci tylko po to, by totalnie ją potem zmarginalizować. Mam wrażenie, że z każdym kolejnym tomem, najbardziej ciekawi dla mnie bohaterowie są spychani w cień, a coraz więcej miejsca poświęca się zwyczajnie nudnym i jednowymiarowym postaciom.
Cykl wpadł w znaną pułapkę wszelakich prequeli i mam wrażenie, że po znakomitym pierwszym tomie, autor „przypomniał” sobie dokąd musi zmierzać ta historia i nagle to, co najlepsze trzeba było szybko korygować. Zaczęta przeze mnie Epoka legendy, tylko mnie w tym przekonaniu utwierdza.
Historię będę jednak czytał lub słuchał dalej, bo mimo wszystko to dobre fantasy i nadal je polecam. Jednak już z dużo mniejszym entuzjazmem.
Autor kolejnymi tomami Legend Pierwszego Imperium skutecznie gasi mój entuzjazm, jaki towarzyszył mi w trakcie i po lekturze Epoki mitu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEpoka mieczy mocno ostudziła moją radość, a Epoka wojny skutecznie utwierdziła w przekonaniu, że nie będzie to jeden z moich ulubionych cykli. Trochę żałuję. Nadal to dobre fantasy, ale już nie przynosi mi tyle frajdy, co przy pierwszym...
Zdecydowanie najlepsza część do tej pory. Nie doświadczyłem już tego co mi przeszkadzało w drugim tomie. Niektóre wątki się ładnie zamknęły, inne wciąż czekają na odkrycie. Wspaniale jest poznawać tą historię z wielu perspektyw. Epicka przygoda :)
Zdecydowanie najlepsza część do tej pory. Nie doświadczyłem już tego co mi przeszkadzało w drugim tomie. Niektóre wątki się ładnie zamknęły, inne wciąż czekają na odkrycie. Wspaniale jest poznawać tą historię z wielu perspektyw. Epicka przygoda :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiękne zakończenie trylogii. Zaskakująca końcówka, do której przez burzliwe miesiące docieraliśmy wraz z bohaterami. Zdecydowanie warto było, ba powiem więcej, gdyby nie ewidentnie zamknięte główne wątki, z dziką przyjemnością sięgnęłabym po kolejne tomy. Serce mówi mi, że jednak Ryiria była lepsza bo bardziej emocjonalna, ale fabuła i bohaterowie tej trylogii nie mają się czego wstydzić. Właściwie autor, ale tak mocno weszłam w świat Rhunów, że trudno mi się z niego wyrwać;)
Piękne zakończenie trylogii. Zaskakująca końcówka, do której przez burzliwe miesiące docieraliśmy wraz z bohaterami. Zdecydowanie warto było, ba powiem więcej, gdyby nie ewidentnie zamknięte główne wątki, z dziką przyjemnością sięgnęłabym po kolejne tomy. Serce mówi mi, że jednak Ryiria była lepsza bo bardziej emocjonalna, ale fabuła i bohaterowie tej trylogii nie mają się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoya jest najlepsza
Moya jest najlepsza
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWzdycham.
Z zachwytu...
Ze wzruszenia...
Z rozpaczy...
Z radości, bo jeszcze będą trzy tomy a potem mogę zrobić cały reread Ryirii i odczytać ją na nowo, z zupełnie nowej perspektywy😍
"ulubiona" - to chcę powiedzieć o tej części, ale to samo myślałam o Epoce mitu i Epoce mieczy i jestem pewna, że to samo pomyślę o kolejnej części Epoce legend. Michael J. Sullivan kupił mnie razem ze skarpetkami już w odkryciach Ryirii. I niezmiennie trzyma mnie w niewoli swoich powieści i talentu.
Nie zamierzam nigdy uciekać, dobrze mi tu:)
Wzdycham.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ zachwytu...
Ze wzruszenia...
Z rozpaczy...
Z radości, bo jeszcze będą trzy tomy a potem mogę zrobić cały reread Ryirii i odczytać ją na nowo, z zupełnie nowej perspektywy😍
"ulubiona" - to chcę powiedzieć o tej części, ale to samo myślałam o Epoce mitu i Epoce mieczy i jestem pewna, że to samo pomyślę o kolejnej części Epoce legend. Michael J. Sullivan kupił mnie...
Uwielbiam tę serię - jest mądra, nie traktuje czytelnika jak debila, ale przede wszystkim jest PRZEMYŚLANA. Wydarzenia z pierwszego tomu nagle nabierają zupełnie nowego sensu, widać, jak wiele elementów wskakuje na swoje miejsce, a jednocześnie sporo pozostaje nadal wyraźnie niedopasowanych. Wspaniała literacka przygoda.
Uwielbiam tę serię - jest mądra, nie traktuje czytelnika jak debila, ale przede wszystkim jest PRZEMYŚLANA. Wydarzenia z pierwszego tomu nagle nabierają zupełnie nowego sensu, widać, jak wiele elementów wskakuje na swoje miejsce, a jednocześnie sporo pozostaje nadal wyraźnie niedopasowanych. Wspaniała literacka przygoda.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety oczekiwanego przełamania nie było. Pierwszy tom serii obiecujący, drugi słabiutki, trzeci co prawda delikatnie lepszy, ale wciąż jest to fantastyka poniżej przeciętnej. Mnóstwo tu absurdów, nielogiczności, jakichś dziwnych wtrętów pseudo światopoglądowych autora. Największy problem jednak stanowi to, że pan Sullivan nie może się zdecydować, czy pisze dla dzieci czy jednak dla dorosłych. Słabo.
Niestety oczekiwanego przełamania nie było. Pierwszy tom serii obiecujący, drugi słabiutki, trzeci co prawda delikatnie lepszy, ale wciąż jest to fantastyka poniżej przeciętnej. Mnóstwo tu absurdów, nielogiczności, jakichś dziwnych wtrętów pseudo światopoglądowych autora. Największy problem jednak stanowi to, że pan Sullivan nie może się zdecydować, czy pisze dla dzieci czy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to👉“Epoka Wojny” Michaela J. Sullivana to trzeci tom serii “Legendy Pierwszego Imperium”. Ta powieść zabiera czytelników w serce epickiego starcia między ludźmi a Fhrejami, niemalże bóstwami, które nad nimi panują. W tej części serii, Sullivan pokazuje, jak bohaterowie muszą stawić czoła wyzwaniom zarówno na polach bitew, jak i w świecie pełnym politycznych manewrów i intryg.
W tej części serii, Persefona, stara się utrzymać sojusz z renegatami fhrejskimi, podczas gdy Fhrejowie pod wodzą Nyphrona, dążą do realizacji własnych, celów. Sullivan zręcznie splata losy bohaterów, tworząc wielowarstwową opowieść o zdradzie, poświęceniu i heroizmie.
👉Kiedy zaczęłam czytać “Epokę Wojny”, początkowo czułam się nieco zniechęcona. Szczegółowe opisy przygotowań do wojny wydawały mi się żmudne. Jednak z czasem zrozumiałam, że te wstępne rozdziały są niezbędne do budowania napięcia i zrozumienia skali konfliktu, który miał nadejść.
W miarę postępu lektury, fabuła zaczęła nabierać tempa i z każdą stroną coraz bardziej mnie wciągała. Autor pokazał swoje mistrzostwo w kreowaniu postaci i dramatycznych zwrotów akcji, które trzymały mnie w napięciu aż do ostatniej strony.
Końcówka książki była dla mnie prawdziwym emocjonalnym rollercoasterem. Losy bohaterów i ich poświęcenie wywołały we mnie tak silne uczucia, że nie mogłam powstrzymać łez, płakałam jak małe dziecko hahah
Nie mogę się doczekać, aby przeczytać czwarty tom serii. Jestem pełna oczekiwań i ciekawości, co autor przygotował dla swoich bohaterów i jakie nowe wyzwania staną na ich drodze.
👉“Epoka Wojny” Michaela J. Sullivana to trzeci tom serii “Legendy Pierwszego Imperium”. Ta powieść zabiera czytelników w serce epickiego starcia między ludźmi a Fhrejami, niemalże bóstwami, które nad nimi panują. W tej części serii, Sullivan pokazuje, jak bohaterowie muszą stawić czoła wyzwaniom zarówno na polach bitew, jak i w świecie pełnym politycznych manewrów i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMichael James Sullivan - wybaczcie, że się powtórzę - zdobył moje serce za sprawą świetnej, pełnej przygód i humoru serii Odkrycia Riyrii, której kolejne tomy w wersji audio pochłaniałam z wypiekami na twarzy (i teraz czekam na obiecane wznowienie, bo chcę je mieć na własność). Potem sięgnęłam po prequelową serię Kroniki Riyrii i znów przednio się bawiłam, choć emocje były może odrobinkę mniejsze, za to zachwycałam się nad elementami, które świetnie dopełniały opowieść z Odkryć... Za to podążanie za Legendami pierwszego imperium okazało się rewelacyjną zabawą i nie zmieniam zdania po Epoce wojny.
Tym razem nie wieszałam Sullivanowi poprzeczki nisko, bo autor już udowodnił, że ma pomysł na swoją serię i na to, jak w ciekawy sposób zaadaptować legendy, które już poznaliśmy, i pokazać, co rzeczywiście przeszło do legendy, a co wyglądało zupełnie inaczej. Wszyscy wiemy, że historię piszą zwycięzcy, a do tego na przestrzeni wieków umykają kolejne detale i właśnie to doskonale wykorzystał autor.
Ten cykl to takie klasyczne high fantasy, który oferuje zabawę na dwóch poziomach. Na jednym - dla osób, które czytają książki autora zgodnie z chronologią wydawania i w Legendach... rozpoznają elementy znane już z Odkryć... Drugi poziom dostępny jest dla wszystkich, także osób, dla których to pierwsze spotkanie z prozą autora i wspaniała, wciągająca opowieść o wielkim konflikcie między ludźmi, Fhrejami i nie tylko.
Jako czytelnicy spodziewamy się po tym tomie wielkiej bitwy, do której nieuchronnie zmierzała cała fabuła. Konsekwentnie prowadzone wątki spinają się w logiczny ciąg. Można by pokręcić nosem, że dzieje się to przewidywalnie, ale wynika to z logiki ciągu przyczynowo-skutkowego i dowodzi, że autor starannie zaplanował całą historię, by wiodła właśnie ku spektakularnej bitwie. A przy tym... okrasza całość zupełnie niespodziewanymi smaczkami, kiedy już opadają maski i na pierwszy plan wypływa prawda o bohaterach. Te chwile, kiedy ujawniane zostają skryte motywy lub padają niespodziewane, choć z perspektywy czasu logiczne decyzje, są niczym wisienki na torcie.
Z jednej strony Sullivan nie przełamuje konwencji gatunkowej, nie jest też specjalnie innowacyjny. Z drugiej książkę naprawdę czyta się świetnie - czasem z zapartym tchem, czasem z uśmiechem na ustach, a nie raz i z łezką w oku. I nawet gdy w pewnych fabularnych rozwiązaniach dopatrzyć się można mankamentów, to wartka akcja i lekkość pióra sprawiają, że lektura to po prostu dobra zabawa.
Do tego Sullivan naprawdę umiejętnie kreuje postaci i rozwija je na przestrzeni czasu, tak że pozostają spójne jeśli chodzi o rdzeń osobowości, a jednocześnie zmieniają się pod wpływem kolejnych wydarzeń i doświadczeń. Mamy tu ciekawe postaci męskie, ale też - a może przede wszystkim - wyraziste, silne, interesujące kobiety. I nawet te, do których sympatią nie pałamy, potrafią zaskoczyć.
Epoka wojny to powieść, która świetnie kontynuuje i domyka wiele prowadzonych przez autora wątków i dodaje kolejne akcenty do opowieści. Może nie jest powieścią wybitną, wyraźnie wyróżniającą się na tle innych, ale napisaną z polotem i lekkością historią, przy której czytelnik dobrze się bawi. Uwielbiam okładki do tej serii, ale przede wszystkim samą fabułę, która wciąga i porywa wartkim nurtem. Chciałabym, by kilka wątków zostało rozbudowanych nieco bardziej, ale też czuję się lekturą usatysfakcjonowana.
Michael James Sullivan - wybaczcie, że się powtórzę - zdobył moje serce za sprawą świetnej, pełnej przygód i humoru serii Odkrycia Riyrii, której kolejne tomy w wersji audio pochłaniałam z wypiekami na twarzy (i teraz czekam na obiecane wznowienie, bo chcę je mieć na własność). Potem sięgnęłam po prequelową serię Kroniki Riyrii i znów przednio się bawiłam, choć emocje były...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to