Wróć na stronę książki

Oceny książki Klątwa kani

Średnia ocen
7,0 / 10
211 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
1447
148

Na półkach: , , , ,

Okładka tej książki powinna ukazywać gołą męską klatę z sześciopakiem, a przyporządkowanie jej do kategorii „fantastyka” na tym portalu jest, no cóż, o tyle prawdziwe, że mamy do czynienia z motywem podróży w czasie: główna bohaterka w niewyjaśniony sposób, za sprawą tytułowej klątwy kani, przenosi się w koniec XIV wieku, gdzie niemal od razu wpada w objęcia ponętnego pirata z grasującego po Bałtyku Bractwa Witalijskiego, a czyhają na nią Krzyżacy i różne inne niebezpieczeństwa.
Ech.
Najgorsze jest to, że gdyby nie żenujące opisy miłosnego wzdychania i seksualnych uniesień (które czytałam z nawracającym poczuciem krindżu, nie znajdę lepszego słowa), to naprawdę byłaby fajna książka w typie lekkiego czytadła z historycznymi ciekawostkami w tle, zwłaszcza dla miłośników Półwyspu Helskiego (ja kocham i dlatego tę książkę przeczytałam do końca). W zasadzie ciągle tu się coś dzieje – nieraz może zdecydowanie zbyt szybko, jest też ciekawy wątek nadmorsko-kaszubskich wierzeń, językowo w porządku. Szkoda więc, że nie został ten pomysł nieco lepiej dopracowany, podobnie jak bohaterka, jej początkowa tożsamość z współczesnych nam czasów nie ma absolutnie żadnego znaczenia dla późniejszych losów. Co jest dla mnie o tyle dziwne, że książka rozpoczyna się od wykładu profesora z seminarium, które wybrała na studiach, a jest to wykład, było nie było, o historii Helu, a nawet nie wiemy, co ta bohaterka studiowała, ino że nie była to historia, bo o tej to wiele nie wie (chyba że sobie nagle coś cudownie przypomni, nieraz ze szczegółami).

W zasadzie jest to bardzo mocna inspiracja (by nie stwierdzić grubiej) cyklem „Outlander” Diany Gabaldon, gdzie również mamy podróż w czasie w minione wieki i wielką cielesną miłość. Ośmielę się stwierdzić, że u Gabaldon opisy seksu są jednak bardziej obleśne (wciąż pamiętam coś o śliskich węgorzach…), więc przewijając te z „Klątwy kani” dostanie się trochę niewymagającej rozrywki w miłych helskich okolicznościach.

Okładka tej książki powinna ukazywać gołą męską klatę z sześciopakiem, a przyporządkowanie jej do kategorii „fantastyka” na tym portalu jest, no cóż, o tyle prawdziwe, że mamy do czynienia z motywem podróży w czasie: główna bohaterka w niewyjaśniony sposób, za sprawą tytułowej klątwy kani, przenosi się w koniec XIV wieku, gdzie niemal od razu wpada w objęcia ponętnego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
347
312

Na półkach: , , , , ,

„Klątwa kani” to taki typ historii, który od pierwszych stron gra klimatem: Hel, legenda, dziwny niepokój unoszący się nad miejscem, a do tego bohaterka z bagażem traum, którego nikt by nie chciał dźwigać. Gina, celebrytka po tragicznym wypadku, jest tu nie tylko postacią, ale przede wszystkim emocją — strachem, zagubieniem, próbą poskładania siebie na nowo. I to wypada naprawdę dobrze.

Najciekawszy element książki to połączenie współczesności z wątkiem dawnych bałtyckich piratów. Markus, członek średniowiecznego Bractwa Witalijskiego, wprowadza zupełnie inny ton — surowy, twardy, bardziej legendarny niż realny. I chociaż zestawienie dwóch światów jest ryzykowne, tutaj potrafi zaskoczyć. To takie „co by było, gdyby mit naprawdę zaczął upominać się o swoje”.

Zdecydowanie czuć tu klimat północnych legend, morskiej grozy i tej helskiej „mgły”, która niby nic nie ukrywa… a jednak ukrywa wszystko. Rolska pisze lekko, potrafi budować napięcie i trzymać uwagę, choć momentami trochę brakuje głębszego wejścia w psychikę Markusa — jego część historii mogłaby być jeszcze bardziej rozbudowana.

To książka, która nie jest pozbawiona wad, ale ma swój urok: świetną atmosferę, fajny pomysł na połączenie czasów, plus wciągający wątek klątwy. Czyta się szybko i z ciekawością, choć nie jest to powieść, która rozwala emocjonalnie czy zostaje na długo.

Dobre, solidne 7/10 — idealne, gdy masz ochotę na coś mrocznie-bałtyckiego z nutą legendy i trochę romansowego vibe’u.

„Klątwa kani” to taki typ historii, który od pierwszych stron gra klimatem: Hel, legenda, dziwny niepokój unoszący się nad miejscem, a do tego bohaterka z bagażem traum, którego nikt by nie chciał dźwigać. Gina, celebrytka po tragicznym wypadku, jest tu nie tylko postacią, ale przede wszystkim emocją — strachem, zagubieniem, próbą poskładania siebie na nowo. I to wypada...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
142
128

Na półkach:

Wciągający romans historyczno-przygodowy. Historia pełna starych polskich wierzeń z Helu i okolic.
Z pewnością sięgnę po kolejny tom.

Wciągający romans historyczno-przygodowy. Historia pełna starych polskich wierzeń z Helu i okolic.
Z pewnością sięgnę po kolejny tom.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to