Ta książka wzbudzała we mnie tyle emocji, co mało która. Każdą sytuację przeżywałam razem z główną bohaterką – po prostu cały czas czułam. Historia Ellis i Eastona naprawdę chwyta. Były momenty urocze, które wywoływały uśmiech, ale też wiele sytuacji, które były smutne i poruszające.
Po prostu przeczytajcie. 💜
Ta książka wzbudzała we mnie tyle emocji, co mało która. Każdą sytuację przeżywałam razem z główną bohaterką – po prostu cały czas czułam. Historia Ellis i Eastona naprawdę chwyta. Były momenty urocze, które wywoływały uśmiech, ale też wiele sytuacji, które były smutne i poruszające.
Każdemu z głównych bohaterów wydawało się że cierpiał bardziej od drugiego. Byli skupieni na sobie nie dostrzegając, że oboje ucierpieli i wina leży z obydwu stron. A wystarczyła szczera rozmowa, którą dostaniemy dopiero pod koniec książki. Dodatkowo czuć że wątek Sary był wepchnięty na siłę. Pojawiała się i znikała w najmniej oczekiwanych momentach. Mimo że Ellis czasami wychodziła na niewdzięczną. Potrafię zrozumieć jej zachowanie, miała wrażenie że wszyscy się od niej odwrócili i zostawili samą sobie. Książka porusza dużo ważnych tematów i przypomina trochę rozwiązywanie zagadki, z każdym rozdziałem dostawaliśmy więcej informacji aż w końcu wszystko ułożyło się w całość i lepiej mogliśmy zrozumieć zachowanie bohaterów. Bardzo przyjemnie się czytało. Polecam.
Każdemu z głównych bohaterów wydawało się że cierpiał bardziej od drugiego. Byli skupieni na sobie nie dostrzegając, że oboje ucierpieli i wina leży z obydwu stron. A wystarczyła szczera rozmowa, którą dostaniemy dopiero pod koniec książki. Dodatkowo czuć że wątek Sary był wepchnięty na siłę. Pojawiała się i znikała w najmniej oczekiwanych momentach. Mimo że Ellis czasami...
Some mistakes were made to opowieść o historii między Ellis a Eastonem. Dziewczyna z ojcem przestępcą i matką, której nigdy nie ma oraz chłopak z idealnym życiem i kochającymi rodzicami. Jest to opowieść o miłości, ale nie tylko tej romantycznej i przyjaźni. Osobiście bardzo spodobał mi się sposób, w jaki została napisana. Przez cały czas trzyma w napięciu i ciekawości co stanie się dalej lub przez co sytuacja wygląda tak a nie inaczej.
Some mistakes were made to opowieść o historii między Ellis a Eastonem. Dziewczyna z ojcem przestępcą i matką, której nigdy nie ma oraz chłopak z idealnym życiem i kochającymi rodzicami. Jest to opowieść o miłości, ale nie tylko tej romantycznej i przyjaźni. Osobiście bardzo spodobał mi się sposób, w jaki została napisana. Przez cały czas trzyma w napięciu i ciekawości co...
W książce na pewno podabał mi się pomysł na wątek romantyczny, bo zdecydowanie był innych od tych znanych w tym gatunku, nie było tutaj powtarzających się/powielanych motywów czy scen. Za to cała ta historia jak dla mnie to jedna wielka kłótnia dwójki naszych bohaterów o to co wydarzyło się rok wcześniej w ich życiu. Główny wniosek to, że każdemu z nich wydawało się że cierpiał bardziej od drugiego. Byli skupieni na sobie nie dostrzegając, że obaj ucierpieli i wina leży z obydwu stron. Do tego kłótnia trwająca 200 stron ma swoje rozwiązanie na ostatnich 10 stronach, zostało to naprawione dwoma zdaniami.
Nie lubie takich książek, bo nie niosą ze sobą żadnego przekazu 😪
W książce na pewno podabał mi się pomysł na wątek romantyczny, bo zdecydowanie był innych od tych znanych w tym gatunku, nie było tutaj powtarzających się/powielanych motywów czy scen. Za to cała ta historia jak dla mnie to jedna wielka kłótnia dwójki naszych bohaterów o to co wydarzyło się rok wcześniej w ich życiu. Główny wniosek to, że każdemu z nich wydawało się że...
Nie jest to najlepsza książka jaką czytałam , zapowiadało się fajnie ale wyszło tak sobie .
I była napisana w połowie w czasie przeszłym a w połowie w teraźniejszym co było strasznie wkurzające . Nie było źle lecz swojej przyjaciółce/przyjacielowi bym tej lektury nie poleciła. :(
Nie jest to najlepsza książka jaką czytałam , zapowiadało się fajnie ale wyszło tak sobie .
I była napisana w połowie w czasie przeszłym a w połowie w teraźniejszym co było strasznie wkurzające . Nie było źle lecz swojej przyjaciółce/przyjacielowi bym tej lektury nie poleciła. :(
Nie spodziewałam się, że ta książka tak do mnie przemówi. I że podczas jej czytania będę płakać 😭 Ale nie, to nie jest typowa smutna historia (nikt nie umiera i nikt nie jest śmiertelnie chory). ,,Some mistakes were made" opowiada za to o dziewczynie z trudną sytuacją rodzinną - ojciec ciągle siedzi w więzieniu za posiadanie narkotyków, matka jest nieobecna. Dlatego bohaterka zostaje niemal przygarnięta przez jedną z sąsiednich rodzin. I chociaż staje się poniekąd jej częścią, dzieje się tak jedynie dzięki chłopcu w jej wieku, który staje się jej przyjacielem - i to właśnie on ją ,,przyłącza" do własnej, nieco szalonej, ale dużej i pełnej ciepła rodziny. Im jednak bohaterowie są starsi, tym trudniej zachować im te relacje... Ta książka jest pełna ogromnej tęsknoty i niewyjaśnionych dawnych zaszłości 💔😭 Opowiada o samotności, o braku przynależności dokądkolwiek, o różnych rodzajach miłości, o drugiej szansie. O poszukiwaniu swojego miejsca w życiu i niełatwych wyborach. Ta historia podczas czytania ciągle będzie łamać nam serce - aby jednak na koniec posklejać je na nowo 💔💓
Gdyby książki były piosenkami, ta bez wątpienia odzwierciedlałaby ,,I know I were trouble" Taylor 💜
Nie spodziewałam się, że ta książka tak do mnie przemówi. I że podczas jej czytania będę płakać 😭 Ale nie, to nie jest typowa smutna historia (nikt nie umiera i nikt nie jest śmiertelnie chory). ,,Some mistakes were made" opowiada za to o dziewczynie z trudną sytuacją rodzinną - ojciec ciągle siedzi w więzieniu za posiadanie narkotyków, matka jest nieobecna. Dlatego...
,, Some mistakes were made '' to książka , której głównym wątkiem jest rodzina . Ta biologiczna jak i ta , w której ludzie się wspierają , są dla siebie kiedy ktoś tego potrzebuje oraz kochają się bezgranicznie i bezinteresownie . Historia ta porusza wątek problemów rodzinnych oraz wybaczania błędów i dawania drugich szans . Ważne jest w niej również to jak nasze decyzje i wybory wpływają na życie nasze jak i ludzi wokół nas . Jest w niej wątek romantyczny , który jest ważny , ale nie najważniejszy ; jest on poprowadzony naturalnie i rozwija się stopniowo .
Podsumowując jest to naprawdę dobra i wartościowa książka , która według mnie trafi do wielu czytelników .
,, Some mistakes were made '' to książka , której głównym wątkiem jest rodzina . Ta biologiczna jak i ta , w której ludzie się wspierają , są dla siebie kiedy ktoś tego potrzebuje oraz kochają się bezgranicznie i bezinteresownie . Historia ta porusza wątek problemów rodzinnych oraz wybaczania błędów i dawania drugich szans . Ważne jest w niej również to jak nasze decyzje i...
,,Some Mistakes Were Made,, to książka wporządku. Nie jest zła, ale napewno nie zalicza się do tych wybitnych.
Zacznę od minusów. Po pierwsze postać Sary. Za każdym razem kiedy jej imię zostało wspominiane, miałam wrażenie, że jest to zrobione na siłe. Jakby autorka starała się ją upchnąć do tej historii. Poza tym przez całą książkę mialam wrażenie, że coś mi umyka, coś zostało niedopowiedziane, coś przygapiłam. Poprostu brakwało mi czegoś co by sklejało ze sobą wątki. Czegoś co było by realistyczne. Czemu Albreyowie przygarneli Ellis do swojego domu i traktują ja jak córkę? Bo znali jej ojca? Bo było im jej szkoda? Gdzie jest realna odpowiedź? Te nie dociągnięcia dośc mocno wybijały mnie z rytmu czytania. Mimo wszystko przeczytalam książke w parę dni, co zawdzięczam sposobie przekazania wydarzeń. Chodzi mi o to, że jeden rozdział jest poświęcony teraźniejszości, a drugi przeszłości. Dzięki temu poznajemy dwie Ellis na raz, tą z teraźniejszości i z przeszłości, co dość mocno wciąga czytelnika.
Osobiście raczej nie będę wracać do tej książki, lecz mogę ją polecic każdemu, kto chcę oderwać sie od własnych myśli, a jednocześnie przeżyć ciekawą historię.
,,Some Mistakes Were Made,, to książka wporządku. Nie jest zła, ale napewno nie zalicza się do tych wybitnych.
Zacznę od minusów. Po pierwsze postać Sary. Za każdym razem kiedy jej imię zostało wspominiane, miałam wrażenie, że jest to zrobione na siłe. Jakby autorka starała się ją upchnąć do tej historii. Poza tym przez całą książkę mialam wrażenie, że coś mi umyka, coś...
Nie wiem co mam myśleć o tej książce. Jest to jedna z tych historii, na temat których nie mam zdania. Z jednej strony szybko i nawet przyjemnie się czyta, ale z drugiej w żadnym stopniu nie przywiązałam się do bohaterów przez co byli mi obojętni.
Poruszany jest tu ważny wątek, jakim jest uzależnienie oraz handel narkotykami. Wiąże się z tym trudna relacja między rodzicami a córką. I tak naprawdę tylko to trzymało mnie przy tej książce, bo niestety wątek romantyczny mocno kuleje. Więź między Ellis a Eastonem mnie nie przekonuje. Nawet ich kłótnia, przez którą nie rozmawiali rok, wydaje się naciągana, bo aby się pogodzić wystarczyłaby szczera rozmowa. Jak ja nie lubię, kiedy bohaterowie ze sobą szczerze nie rozmawiają.
Jak dla mnie średniak, może gdybym była młodsza to bardziej by mi się podobała. Ani nie polecam, ani nie odradzam.
Nie wiem co mam myśleć o tej książce. Jest to jedna z tych historii, na temat których nie mam zdania. Z jednej strony szybko i nawet przyjemnie się czyta, ale z drugiej w żadnym stopniu nie przywiązałam się do bohaterów przez co byli mi obojętni.
Poruszany jest tu ważny wątek, jakim jest uzależnienie oraz handel narkotykami. Wiąże się z tym trudna relacja między rodzicami...
Dzisiaj zdjęcie robione na szybko, bo i książkę, po którą sięgnęłam w czwartek przeczytałam w ekspresowym tempie. Do Some mistakes were made podeszłam zupełnie bez żadnych oczekiwań. Potrzebowałam czegoś lekkiego, a opis z tyłu okładki, który wyjątkowo przeczytałam zapowiadał emocjonujący romans.
Po raz kolejny czegoś mi zabrakło. Nie wiem, może jestem za stara na tego typu książki, a być może mam w swoim życiu pulę jakiś innych doświadczeń, ale zupełnie nie mogłam odnaleźć się w tych wydarzeniach, wyborach bohaterów i ich oczekiwaniach. To opowieść o wielkich błędach, które czasami popełniamy. O destrukcyjnej, patologicznej rodzinie i dziewczynie, która za wszelką cenę poszukiwała spokojnego kąta i bezpieczeństwa. Trudne tematy, które powinny przecież wstrząsać i zmuszać do refleksji. Nie poczułam tego. Przede wszystkim nie czułam też większych emocji podczas czytania, a ich obecność między kartkami, zwłaszcza unoszący się nad słowami w romansach żar skrzący się pomiędzy bohaterami potrafi zrekompensować naprawdę wiele.
Cała historia toczy się w dość hermetycznym obszarze - główna bohaterka Ellis wraca na rodzinną uroczystość do ludzi, którzy jeszcze przed rokiem byli dla niej bardzo bliscy. To oni ofiarowali jej pomoc i opiekę. To w domu Albreyów poznała Estona - swojego najlepszego przyjaciela i jedyną miłość. Później popełniła pewien błąd, który zaważył na całej jej przyszłości.
Przeczytałam, właściwe połknęłam w dwa wieczory dzięki obecności sporej ilości dialogów. Czy polecam? Musicie sami sobie odpowiedzieć na to pytanie. Ja nie poczułam tej historii, natomiast na GoodReads średnia jej ocen to zawrotne 4,18. Komuś musiała spodobać się mocniej. Może tym kimś będziesz akurat ty?
Dzisiaj zdjęcie robione na szybko, bo i książkę, po którą sięgnęłam w czwartek przeczytałam w ekspresowym tempie. Do Some mistakes were made podeszłam zupełnie bez żadnych oczekiwań. Potrzebowałam czegoś lekkiego, a opis z tyłu okładki, który wyjątkowo przeczytałam zapowiadał emocjonujący romans.
Po raz kolejny czegoś mi zabrakło. Nie wiem, może jestem za stara na tego...
Są takie książki, które na długo zapadają w pamięć. Niektóre z nich już nigdy potem nie opuszczą waszych myśli i na zawsze utkną w waszych sercach.
Dla mnie taką książką jest właśnie „Some mistakes were made”. Czytając ją, nie raz miałam ochotę rzucać nią o ścianę a jednocześnie nie potrafiłam jej odłożyć. Nawet na chwilę nie mogłam się od niej oderwać. Pochłaniałam rozdział za rozdziałem, połykałam łzy i próbowałam zrozumieć co takiego wydarzyło się między Ellis i Eeastonem. Co sprawiło, że ich relacja nagle przestała istnieć.
Czytanie tej książki było jak rozwiązywanie zagadki. W miarę upływu czasu i rozwoju fabuły wszystkie puzzle wskakiwały na swoje miejsce i powoli odnajdywałam odpowiedzi na pytanie “co takiego się stało, że Ellis uważa, że jej najbliżsi jej nienawidzą?”. I właśnie ta chęć odkrycia prawdy nie pozwalała mi przestać czytać.
Wiem, że nie wszystkim podobała się ta książka, a zwłaszcza bohaterowie. To prawda, że nie byli idealnie i mieli mnóstwo wad. Ellis była niewdzięczna, a Easton zachowywał się jakby sam nie wiedział czego chciał. Sama nie wiem, czy ich polubiłam, ale wiecie co?
Na pewno pokochałam ich historię.
„Some mistakes were made” to książka tak frustrująca, że to aż boli. Ciężar niewypowiedzianych słów i niespełnionych obietnic przygniata i wyciska powietrze z płuc. Dosłownie. Relacja Ellis i Eastona nie jest całkiem zdrowa i zdecydowanie jest pełna chaosu.
Ale ja w tym chaosie odnalazłam siebie. To, co napisała Kristin Dwyer uderzyło w moje najczulsze struny i sprawiło, że czytanie było dla mnie niezwykle emocjonalne. Nawet nie wiem, ile razy zmieniałam wersje tej recenzji.
Za każdym razem usuwałam całe akapity, zapisywałam zdania i zaraz je zmieniałam, bo pierwszy raz miałam problem, żeby wyjaśnić, dlaczego aż tak bardzo kocham tę książkę. A z całą pewnością ją kocham. I z całą pewnością jeszcze nie raz do niej wrócę! Polecam z całego serca!
✨Some mistakes were made✨
Są takie książki, które na długo zapadają w pamięć. Niektóre z nich już nigdy potem nie opuszczą waszych myśli i na zawsze utkną w waszych sercach.
Dla mnie taką książką jest właśnie „Some mistakes were made”. Czytając ją, nie raz miałam ochotę rzucać nią o ścianę a jednocześnie nie potrafiłam jej odłożyć. Nawet na chwilę nie mogłam się od niej...
Ellis i Eastona połączyło niespodziewane uczucie, które wydawało się mocniejsze niż mur oddzielający od siebie ich światy. Rodzina Albreyów otoczyła dziewczynę opieką, jakiej nie zaznała we własnym domu, a Easton miał być chłopakiem, na którego czekała… Seria tragicznych zbiegów okoliczności zmusiła Ellis do nagłej przeprowadzki. Teraz nie łączy ich już nic poza dawnym rozczarowaniem.
Ellis kończy liceum w południowej Kalifornii. Rok spędzony z dala od domu pozwolił jej spojrzeć na siebie inaczej – odkryć, kim jest i czego oczekuje od życia.Dziś jest przekonana, że zostawiła za sobą bolesne wspomnienia i chłopaka, który złamał jej serce.
Kiedy brat Eastona zaprasza Ellis na rodzinną uroczystość, dziewczyna nie jest pewna, czy taka wizyta to dobry pomysł. Tucker zapewnia jednak, że Albreyowie nie wyobrażają sobie świętowania bez niej.To miłe – przecież kiedyś byli dla niej jak rodzina… Tylko czy po tym wszystkim, co się stało, Ellis będzie w stanie na nowo im zaufać? I czy Easton jest gotowy na to spotkanie?
Książka "Some Mistakes Were Made"jest debiutancką powieścią autorki, a że bardzo lubię debiuty to nie było innej opcji jak sięgnąć po tą książkę. Jest to typowa młodzieżówka, głównymi bohaterami są młodzi ludzie, dopiero wkraczający w dorosłość, jednak naznaczeni już konkretną i trudną przeszłością. Styl autorki od pierwszych stron przypadł mi do gustu, a książkę czytałam z dużym zainteresowaniem, byłam szalenie ciekawa jak autorka poprowadzi losy bohaterów. Przedstawione tutaj mamy dwie przestrzenie czasowe: przeszłość i teraźniejszość, które sprawiły, że poznałam historię Ellis i Eastona od początku ich znajomości. Losy tej dwójki obserwujemy głównie perspektywy Ellis, dzięki czemu mogłam ją lepiej poznać, dowiedzieć się co czuje, myśli, z czym się mierzy każdego dnia oraz lepiej zrozumieć jej postępowanie oraz decyzję. Oczami Eastona mamy tylko dwa rozdziały, jednak były one niezwykle ważne i tak bardzo potrzebne, myślę, że więcej nie trzeba było. Muszę przyznać, że główna bohaterka wielokrotnie działa mi na nerwy swoim zachowniem, ja rozumiem, że przeszła w swoim życiu naprawdę wiele, jednak jej stosunek do niektórych kwestii był dla mnie niezrozumiały, jednak zrzucam to na karb tego, że jest młoda i w końcu każdy popełnia błędy. Nie zmienia to jednak tego, że bohaterowie będą zmuszeni pokonać naprawdę wiele przeciwności losu, które atakują ich z każdej strony, by w końcu zaznać szczęścia i spokoju. Książka jest bardzo emocjonalna i momentami poruszajaca, a autorka porusza tutaj wiele ważnych i ponadczasowych tematów, które wywołują w czytelniku natłok skrajnych odczuć. Moim zdaniem była to ciekawa lektura i chętnie sięgnę po kolejne powieści autorki, jeśli takie wyda. Moja ocena 7/10.
Ellis i Eastona połączyło niespodziewane uczucie, które wydawało się mocniejsze niż mur oddzielający od siebie ich światy. Rodzina Albreyów otoczyła dziewczynę opieką, jakiej nie zaznała we własnym domu, a Easton miał być chłopakiem, na którego czekała… Seria tragicznych zbiegów okoliczności zmusiła Ellis do nagłej przeprowadzki. Teraz nie łączy ich już nic poza dawnym...
Tytuł: "Some mistakes were made"
Autor: Kristin Dwyer
Data premiery: 08.07.2022r.
Wydawnictwo: Znak. Chilli books
Mam dziś dla Was kilka słów na temat książki "Some mistakes were made" autorstwa Kristin Dwyer.
.
I szczerze?
Nie wiem co napisać🤷♀️
.
Główna bohaterka działała mi na nerwy... niby zakochana... A żadnych iskier pomiędzy bohaterami nie wyczułam🤷♀️
.
Ellis tak bardzo mnie irytowała...że pomimo tego, że przeszła w życiu wiele jej rozterki były... Jak dla mnie dziecinne.
Przez całą książkę powtarzała że kocha Eastona, a jak stawała z nim oko w oko to rzucała w niego przykrymi słowami 🥺 ciągle powtarzając jak ona to bardzo przez rok cierpiała... A sama nie zapyta przez co przechodziła druga osoba...
.
Poza tym to jak traktowała ludzi, którzy w przeszłości stali się jej rodziną było smutne.
Nie chce jej osądzać jednak... takiej bohaterki dawno nie poznałam 😅
Wkurzała mnie i tyle 😅
.
.
Zawiodłam się trochę na tej powieści. Lubię czytać młodzieżówki, ale tutaj takiej prawdziwej miłości między bohaterami BRAK. Ciągle miałam wrażenie, że Ellis bardziej stworzy parę z bratem Eastona-Tuckerem, z którym wybierała się na studia... A to była chyba taka fajna przyjaźń🤔 chociaż z początku Ellis twardo twierdziła że powie Eastonowi że są parą🤦♀️
.
.
Nie bądźcie źli, ale na tym zakończę...
Po prostu już dawno nie miałam tak, że nie wiem co tu napisać 🤷♀️
Po prostu ta książka nie wzbudziła we mnie żadnych emocji...
Tytuł: "Some mistakes were made"
Autor: Kristin Dwyer
Data premiery: 08.07.2022r.
Wydawnictwo: Znak. Chilli books
Mam dziś dla Was kilka słów na temat książki "Some mistakes were made" autorstwa Kristin Dwyer.
.
I szczerze?
Nie wiem co napisać🤷♀️
.
Główna bohaterka działała mi na nerwy... niby zakochana... A żadnych iskier pomiędzy bohaterami nie wyczułam🤷♀️
.
Ellis...
Ellis nie miała łatwego życia, właściwie to co znaczy rodzina, miłość nauczyła się od Eastona i Albreyow. Jednak wszystko co dobre szybko się kończy. Nasza bohaterka musi wyjechać na rok i osoby które myślała że będą dla niej w życiu najważniejsze stają się obce.
"Sama miłość czasem nie wystarcza"
Nasi bohaterowie to nastolatkowie którzy z jednej strony wydają się bardzo dojrzali z drugiej są dalej młodzi, pełni pasji, tej pierwszej miłości i emocji które mam wrażenie przeżywa się wtedy bardziej , również te złamane serca goją się wtedy wolniej. Ellis i Easton na swojej drodze będą mieli musieli pokonać różne przeszkody, niektóre decyzje dorosłych jako nastolatkowie będą musieli zaakceptować. Jak i nauczyć się że miłość czasami to za mało. I potrzebujemy innej perspektywy, wytchnienia by dać tej drugiej osobie się odnaleźć , rozwinąć i iść naprzód. To była urocza i pełna ciepła historia która poruszała również ciężkie tematy, przez to była bardziej prawdziwa. Autorka przeplata ze sobą przeszłości i teraźniejszość, jedną pełną wzajemnych wyrzutów drugą pełną tajemnic. Z ekscytacją przewracałam strony i poznawałam tą opowieść i choć czasami Ellis mnie denerwowała nie patrząc na uczucia Eastona to czy młodość nie charakteryzuje się trochę byciem egoistą i dramatyzowaniem w niektórych sytuacjach ? Jestem w stanie jej to wybaczyć a wam polecam poznać tą niebanalną historię ❤️
"Some mistakes ware made" Kristin Dwyer.
Ellis nie miała łatwego życia, właściwie to co znaczy rodzina, miłość nauczyła się od Eastona i Albreyow. Jednak wszystko co dobre szybko się kończy. Nasza bohaterka musi wyjechać na rok i osoby które myślała że będą dla niej w życiu najważniejsze stają się obce.
Są takie książki, które podczas czytania wzbudzają w nas pełną paletę emocji – od bólu i smutku po szczęście. Ciężko takie powieści odłożyć chociaż na chwilę, a tak naprawdę, gdy się człowiek zastanowi, to nic szczególnego te historie w nasze życie nie wnoszą. Może tylko tyle, że są idealnym wyborem, gdy potrzebujemy czegoś, co pozwoli nam zresetować myśli albo oderwać je od tego, co w danej chwili dzieje się w naszym życiu. Taką właśnie powieścią jest „Some Mistakes Were Made” autorstwa Kristin Dwyer.
Autorka przedstawia nam historię Ellis i Eastona. Chociaż pochodzili z dwóch różnych światów, połączyła niż niesamowita więź. Rodzina Albereyów zaopiekowała się dziewczyną, ofiarowała jej uczucia, jakich niedane jej było zaznać w swoim rodzinnym domu. Seria zbiegów okoliczności i złych wyborów zmusiła Ellis do przeprowadzki na drugi koniec kraju. Dziewczyna kończy liceum w południowej Kalifornii. Rok spędzony z dala od najbliższych jej osób pozwala jej spojrzeć na świat inaczej, próbuje zapomnieć o przeszłości i chłopaku, który złamał jej serce. Jednak kiedy brat Eastona zaprasza ją na uroczystość rodzinną, dziewczyna nie jest pewna czy to dobry pomysły, by tam pojechać. Po namowach postanawia wrócić do rodzinnej miejscowości. Co się stało, że Ellis musiała wyjechać? Jak wpłynie na nią ponowne spotkanie z rodziną Albereyów? Dowiecie się jak sięgnięcie po książkę.
Historia Ellis i Eastona od początku jest owiana nutką tajemnicy. Poznajmy ich, gdy są świeżo upieczonymi absolwentami liceum, a ich relacji nie można nazwać poprawą. Wraz z przewracanymi kartkami stopniowo poznajmy historię tej dwójki. Ich historia jest pełna niedomówień i skomplikowanych emocji. Nie ma na świecie człowieka, który nie popełnia błędów. W historii Ellis i Estona Kristin Dwyer pokazała, jak jeden błąd może wpłynąć na całe życie, jak trudno jest je potem odmieć, żeby wróciło na właściwe tory.
Autorka stworzyła wyrazistych bohaterów, którzy mierzą się ze swoimi demonami. Podczas czytania miałam duży problem z główną bohaterką. Czasami nie rozumiałam jej, wkurzało mnie strasznie jej zachowanie. Jednak próbowałam ją zrozumieć, jej sposób myślenia. Ellis nie miała łatwego dzieciństwa. Pochodzi z rodziny, gdzie tak naprawdę nigdy nie było jej dane doświadczyć miłości, czy wsparcia. Można powiedzieć, iż była trochę traktowana jak współlokatorka. Dziewczyna nigdy w swoim życiu nie miała miejsca, które mogłaby nazwać prawdziwym domem, nie miała swojej przystani bezpieczeństwa. Wydaje mi się, że całe jej dzieciństwo wpłynęło na to, iż czasami była bardzo zaborcza, nie widziała tak naprawdę nic poza sobą. Były jednak momenty, gdy jej kibicowałam, gdy wyzwalała we mnie pozytywne uczucia. Mogę też na sto procent powiedzieć, iż jest to osoba niesamowicie silna i odważna.
Pomimo tego, iż głównymi bohaterami powieści są osoby, które dopiero co wkraczają w dorosłe życie, to ma się wrażenie, jak by były dużo starsze i bardzo doświadczone przez życie.
Podsumowując: „Some Mistakes Were Made” to książka, która mocno wciągnęła mnie do świata Ellis i Eastona, do całej jego rodziny. To dobrze napisana powieść i chociaż nie ma tutaj jakiś zaskakujących zwrotów akcji, to możemy się przekonać, czym jest prawdziwa przyjaźń i miłość, doświadczyć jak dużo siły drzemie w człowieku, a przede wszystkim przekonać się, iż dom jest tam, gdzie są ludzie, którzy nas kochają.
Są takie książki, które podczas czytania wzbudzają w nas pełną paletę emocji – od bólu i smutku po szczęście. Ciężko takie powieści odłożyć chociaż na chwilę, a tak naprawdę, gdy się człowiek zastanowi, to nic szczególnego te historie w nasze życie nie wnoszą. Może tylko tyle, że są idealnym wyborem, gdy potrzebujemy czegoś, co pozwoli nam zresetować myśli albo oderwać je...
"Mówiła, że kocha słowa.
Zbierała je jak okruchy wspomnień, upychała po tych zakamarkach serca
W których mogły pozostać tylko dla niej"
Ellis i Eastona połączyło mocne uczucie choć pochodzili z różnych światów. Jego rodzina przyjęła i otoczyła ją opieką jakiej Ellis nie zaznała we własnym dysfunkcyjnym domu. Jeden błąd spowodował, że dziewczyna musiała się przeprowadzić do Kalifornii, gdzie stara się ułożyć sobie życie i zapomnieć o tamtych wydarzeniach. Po roku pobytu, od brata Eastona, otrzymuje zaproszenie na rodzinną uroczystość...
Już dawno nie czytałam literatury młodzieżowej więc podeszłam do tej historii z ciekawością i okazało się, że w tej powieści zupełnie nie czuć wieku bohaterów. Mimo, że są nastolatkami, jak na swój wiek są bardzo dojrzali. W książce wydarzenia teraźniejsze przeplatają się z przeszłymi i stopniowo zostaje przed nami odkryte to co tak naprawdę się wydarzyło. Znajdziemy tutaj tajemnice, skomplikowane relacje i trudne decyzje oraz konsekwencje popełnionych błędów, których czasem nie da się naprawić. To historia o dojrzewaniu i pierwszym uczuciu, które może okazać się tym na całe życie. Nie jest to ciężka lektura i czyta się ją bardzo dobrze, więc jeśli lubicie młodzieżówki, może Wam przypaść do gustu.
"Mówiła, że kocha słowa.
Zbierała je jak okruchy wspomnień, upychała po tych zakamarkach serca
W których mogły pozostać tylko dla niej"
Ellis i Eastona połączyło mocne uczucie choć pochodzili z różnych światów. Jego rodzina przyjęła i otoczyła ją opieką jakiej Ellis nie zaznała we własnym dysfunkcyjnym domu. Jeden błąd spowodował, że dziewczyna musiała się przeprowadzić do...
Główna bohaterka, Ellis, nigdy nie miała prostego życia. Jej matka ciagle znikała, a ojciec trafiał do więzienia. Jej życie zaczęło się odmieniać, gdy poznała pewnego chłopaka, który szybko stał się jej przyjacielem, zaś jego dom - jej własnym. Od tamtego momentu zaczęła się ich trudna, pełna niedopowiedzeń relacja.
Ta historia przepełniona jest złością i bólem. Kartki książki przesiąknęły tymi emocjami, aby zgrabnie przenieść się na czytelnika. Podczas lektury odczuwałam cały wachlarz emocji, a te towarzyszące głównej bohaterce czułam jak swoje własne.
Bohaterowie mają wiele wad, popełniają błędy. Jednak jest w tym wszystkim pewna autentyczność. Możemy nie rozumieć ich postępowania, ale można je usprawiedliwić bólem, jaki noszą w sobie oraz przeżyciami z ich przeszłości. Ellis każdego dnia boryka się z własnymi demonami, poczuciem odrzucenia. Autorka prawdziwie opisała niełatwe relacje pomiędzy nastolatkami, jak i relacje dziecka z rodzicem. Pewne osoby ukazała nam od najmroczniejszej strony.
Historia chwyciła mnie za serce i mimo czasu, który upłynął od lektury, wciąż powracam do niej myślami. Zakończenie bardzo mi się podobało i nie obyło się bez wzruszeń. To jest właśnie jedna z tych książek, które prędko nie umkną z Waszej głowy. Naprawdę pokochałam te historię i ciężko było mi ją odłożyć chociaż na kilka minut. Jeśli lubicie książki Sally Rooney to myślę, że ta książka również Wam się spodoba i złapie Was za serca. Bardzo Wam ją polecam, jest absolutnie wyjątkowa.
Główna bohaterka, Ellis, nigdy nie miała prostego życia. Jej matka ciagle znikała, a ojciec trafiał do więzienia. Jej życie zaczęło się odmieniać, gdy poznała pewnego chłopaka, który szybko stał się jej przyjacielem, zaś jego dom - jej własnym. Od tamtego momentu zaczęła się ich trudna, pełna niedopowiedzeń relacja.
Ta historia przepełniona jest złością i bólem. Kartki...
Całość na feminadomi.pl
Mnie książka nie porwała; nie wyczułam chemii między bohaterami, nie poniosły mnie żadne emocje, nie specjalnie ciekawiło mnie, co spotkało Ellis. Irytowała mnie ta bohaterka, co jakiś czas zmuszając do wzniesienia oczu do nieba. Denerwowała mnie bardziej niż Easton. Być może młodsi ode mnie czytelnicy znajdą w niej więcej zalet, dla mnie była za płytka, mimo poruszanych problemów, za mało emocjonalna, z drewnianymi bohaterami.
Całość na feminadomi.pl
Mnie książka nie porwała; nie wyczułam chemii między bohaterami, nie poniosły mnie żadne emocje, nie specjalnie ciekawiło mnie, co spotkało Ellis. Irytowała mnie ta bohaterka, co jakiś czas zmuszając do wzniesienia oczu do nieba. Denerwowała mnie bardziej niż Easton. Być może młodsi ode mnie czytelnicy znajdą w niej więcej zalet, dla mnie była za...
„Easton jest nawykiem, z którego nie potrafię się wyzwolić. Uczuciem, którego nie umiem wypuścić. Prawdą, do której przyznaję się w chwilach największej słabości.”
Ellis i Eastona połączyło niespodziewane uczucie. Silniejsze niż wszystko to, co ich dzieliło. Rodzina chłopaka otworzyła się dla niej i dała jej to, czego nie dostała w swoim domu. Jednak po niespodziewanych wydarzeniach teraz Ellis się przeprowadziła, a pomiędzy tą dwójką pozostały jedynie rozczarowania. Dziś dziewczyna jest przekonana, że wszystko zostawiła za sobą. Jednak jedno zaproszenie na rodzinną uroczystość sprawia, że dziewczyna już nie jest niczego pewna… Czy zdoła sobie poradzić w rodzinnej miejscowości? Czy jest gotowa na spotkanie z Eastonem?
„Zamykam oczy i po raz enty powtarzam sobie, że na studiach wszystko się zmieni. Że w końcu uda mi się uciec z tego świata w zawieszeniu, w którym trwam, czekając na Eastona, na rodziców i na siebie samą.”
Książki, po które zazwyczaj sięgam to romanse z mafią w tle albo te biurowe, czy też typowe erotyki. Jednak w ostatnim czasie w moje ręce zaczęły wpadać też książki typu „Some Mistakes Were Made”. I muszę przyznać, że ta książka naprawdę bardzo mi się podobała!
„Some Mistakes Were Made” to historia, która kupiła mnie od niemal pierwszej strony. Lekka i przyjemna książka, która niesie w sobie wiele tajemnic, sprzeczności i skomplikowanych emocji, ale też piętno przeszłości, które ciągnie się zarówno za Ellis, jak i Eastonem. Książka strasznie mnie wciągnęła, a ja brnęłam w nią dalej i dalej, chcąc jak najszybciej dowiedzieć się tego, co poróżniło naszych bohaterów i dlaczego stało się tak, a nie inaczej.
Muszę przyznać, że Kristin Dwyer umiejętnie podeszła do kreacji bohaterów. Nie dostajemy tutaj, za przeproszeniem, rozwydrzonych gówniarzy, tylko bohaterów bardzo dojrzałych, jak na swój wiek. I to mi się właśnie bardzo podobało. Jednak tym, co mnie w tej historii urzekło jest to, że każdy z bohaterów miał tutaj jakiś swój udział w historii Ellis i Eastona. Każdy na swój sposób miał jakiś wkład w to, co się pomiędzy nimi wydarzyło i każdy zasługuje tutaj na odrobinę uwagi czytelnika. Choć jest to historia Eastona i Ellis, prawda jest taka, że autorka świetnie pokazała, jak całościowo łączą się zachowania wszystkich bohaterów.
Sięgając po tę książkę totalnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Nie miałam jakiś specjalnych oczekiwań, szczególnie nie wiedząc jaki styl i pióro ma autorka. Jednak muszę przyznać, że książkę czytało mi się naprawdę fajnie i lekkie pióro autorki sprawiło, że nie potrafiłam się od niej oderwać. Do tego historia była tak wciągająca, że chciałam jak najszybciej poznać zakończenie i dowiedzieć się jak potoczą się losy bohaterów.
„Życie jest sumą drobnych decyzji i choć widzimy tylko tę, którą mamy przed sobą, ona prowadzi do kolejnych i kolejnych. Aż w końcu się okazuje, że znaleźliśmy się w miejscu zupełnie obcym.”
Podsumowując.”Some Mistakes Were Made” to książka, która pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że zatracę się w niej niemal od pierwszej strony i nie spodziewałam się, że będzie to tak wciągająca historia. Jednak to książka nie tylko o relacji dwójki bohaterów. To historia, która pokazuje jak przeszłość może łączyć się z teraźniejszością. To historia, która pokazuje jak jeden błąd może prowadzić do wielkich konsekwencji. To historia pełna emocji. To historia, którą Wam polecam!
„Easton jest nawykiem, z którego nie potrafię się wyzwolić. Uczuciem, którego nie umiem wypuścić. Prawdą, do której przyznaję się w chwilach największej słabości.”
Ellis i Eastona połączyło niespodziewane uczucie. Silniejsze niż wszystko to, co ich dzieliło. Rodzina chłopaka otworzyła się dla niej i dała jej to, czego nie dostała w swoim domu. Jednak po niespodziewanych...
"Some mistakes were made" to pierwsza książka, którą udało mi się przeczytać w sierpniu. Dzięki niej dobrze rozpoczęłam ten miesiąc.
Początkowo trochę ciężko było mi wgryźć się w tę historię, ale im więcej czytałam tym bardziej byłam oczarowana. To naprawdę ładna historia o dojrzewaniu, odkrywaniu samego siebie i o pierwszym uczuciu, które może się okazać również tym ostatnim.
Rozdziały pokazują nam obecne wydarzenia jak i wspomnienia z dzieciństwa bohaterów. Ten zabieg sprawia, że historia nie nuży i ciągle brnie do przodu.
W tej książce dużo jest tajemnic, a my poznajemy je wszystkie stopniowo. Autorka z każdym rozdziałem przybliża nas do zakończenia, które na szczęście okazuje się idealnie pasować do tej historii.
To co mnie urzekło w tej książce to na pewno relacje w rodzinie Eastona. Widać, że dużo było tam miłości i cierpliwości do siebie nawzajem. Wszyscy trzej bracia to ciekawe postacie i szczerze żałuje, że nie było mi dane poznać ich jeszcze bliżej.
"Some mistakes were made" to powieść, która w moim odczuciu nie tyle opowiada o pierwszym zakochaniu, a skupia się na tym jak pewne wydarzenie i ludzie pojawiający się w naszym otoczeniu kształtują nasze życie.
Małym minusem była dla mnie postać głównej bohaterki, którą dość ciężko było mi zrozumieć, a co za tym idzie obdarzyć ją sympatią. Czasami miałam wrażenie, że dziewczyna przesadza. Może jednak podchodzę do tego już z innym spojrzeniem, ponieważ sama jestem troszkę starsza i nie do końca potrafię wczuć się w jej postać.
Na pewno wyróżniająca się młodzieżówka, którą polecam. Dobrze spędziłam z nią czas.
"Some mistakes were made" to pierwsza książka, którą udało mi się przeczytać w sierpniu. Dzięki niej dobrze rozpoczęłam ten miesiąc.
Początkowo trochę ciężko było mi wgryźć się w tę historię, ale im więcej czytałam tym bardziej byłam oczarowana. To naprawdę ładna historia o dojrzewaniu, odkrywaniu samego siebie i o pierwszym uczuciu, które może się okazać również tym...
Naprawdę niesamowicie wciągnęła mnie przedstawiona przed autorkę historia, byłam pod wrażeniem tego, jak wiele emocji ona we mnie wzbudza, choć tak naprawdę nie czytam o niczym niezwykłym. Nawet jeśli Kristin Dwyer poruszyła tutaj ważne tematy, to wciąż nie było to dla mnie nic nowego, więc jak to się działo, że podczas czytania, czuję tak wiele? Nie wiem. Widocznie niektóre książki właśnie tak na czytelnika działają.
Ellis i Eastona łączyło coś niesamowicie silnego, wydawało się, że nic tego nie zniszczy. Dziewczyna czuła się przy nim ważna i bezpieczna, a fakt, że miała tak dobre stosunki z jego rodziną, sprawił, do nich wszystkich mocno się przywiązała. Jeden błąd wszystko zniszczył. Ellis została zmuszona do tego, by przeprowadzić się do Kalifornii, gdzie pomimo poczucia zdrady i odrzucenia, starała się zapomnieć o wydarzeniach, które do tego doprowadziły. Nie było to jednak proste, bo tęsknota za Eastonem była przeogromna, tak samo jak ból złamanego serca.
„Bez wszystkiego, co odwraca uwagę za dnia, czuję w piersiach ciężar pustki. Owija się wokół mnie jak sznur i wrzyna się w moje ciało, aż krwawię.”
Zaintrygował mnie wątek relacji Ellis i Eastona, bo chociaż książka napisana jest naprzemiennie, mieszając teraźniejszość z przeszłością, i mimo że to umożliwia nam lepsze poznanie bohaterów, to na odpowiedź co takiego wydarzyło się między nimi, musimy trochę poczekać. Rozwiązanie tej zagadki, nie było jednak dla mnie zaskoczeniem, tak naprawdę powód okazał się nie tak poważny jak myślałam, że będzie, wszak zawiniła tu złość i żal, które przysłoniły wszystko inne, a zabrakło szczerej rozmowy. Co zmusza czytelnika do zastanowienia, czy działanie pod wpływem emocji jest dobre? Być może czasem warto przełknąć to co nas boli i wysłuchać drugiej strony? Czasem może to oszczędzić cierpienia, na jakie się skazujemy.
Książka nie skupia się jednak tylko na tym co łączy Ellis i Eastona, ale także na tym co łączy Ellis i całą rodzinę Albrey. A trzeba przyznać, że tu też wiele się dzieję. Bardzo podobało mi się to, jak wszyscy troszczyli się o dziewczynę, jak pokazywali, że jest dla nich ważna, bo widać, że potrzebowała takich osób w swoim życiu. Na swoją rodzinę nie mogła liczyć, rodzice nie potrafili się nią należycie zająć, często pozostawiając ją samą sobie. Niestety wszystko to sprawiło, że nie była ona zbyt ufną i otwartą dziewczynką, kiedy więc nawiązała więź z Albreyami, szybko się do nich przywiązała.
Jeden błąd, jedno wydarzenie doprowadziło do tego, że ta piękna relacja przestała istnieć, a Ellis całkowicie się odcięła. Podczas czytania czułam ten ból, który odczuwała, gdy myślała o tym wszystkim. Byłam ciekawa jak to wszystko się rozwinie i czy jest szansa na to, by naprawić to co się popsuło. A jeśli i wy jesteście ciekawi, to gorąco zachęcam do przeczytania "Some mistakes were made".
Naprawdę niesamowicie wciągnęła mnie przedstawiona przed autorkę historia, byłam pod wrażeniem tego, jak wiele emocji ona we mnie wzbudza, choć tak naprawdę nie czytam o niczym niezwykłym. Nawet jeśli Kristin Dwyer poruszyła tutaj ważne tematy, to wciąż nie było to dla mnie nic nowego, więc jak to się działo, że podczas czytania, czuję tak wiele? Nie wiem. Widocznie...
Kiedy los daje człowiekowi coś wyjątkowego w życiu, czego nigdy wcześniej nie zaznał, a później brutalnie zostaje mu to odebrane, powoduje to niewyobrażalny ból i cierpienie.
Główna bohaterka doświadczyła tego na własnej skórze. Żyjąc w dysfunkcyjnej rodzinie nie miała szansy zaznać miłości, stabilności oraz troski, jaką powinno otrzymać każde dziecko. Kiedy los podarowuje jej to wszystko, czego tak bardzo pragnęła, jedna zła decyzja sprawia, że jest zmuszona się z tym na nowo pożegnać.
„Some mistakes were made” to historia owiana tajemnicą. Autorka miesza teraźniejszość z przeszłością i powoli prowadzi czytelnika w stronę zakończenia, które ma odpowiedzieć na wszystkie pytania nasuwające się w trakcie czytania. Bardzo podobał mi się styl autorki i to, jak prowadziła dialogi między bohaterami. Odczuwałam każdą skomplikowaną emocje, jaka rodziła się między nimi i zdałam sobie sprawę z tego, jak ważne jest, żeby w życiu unikać niedopowiedzeń. Relacja między głównymi bohaterami jest trudna na tyle, że oni sami, tak jak również czytelnik, momentami się w niej gubią. Ich kłótnie i sprzeczki mogą być wynikiem braku odpowiedniej komunikacji, niezrozumienia własnych emocji oraz niedopuszczaniem do siebie perspektywy drugiej osoby.
„Some mistakes were made” to książka, która wciągnęła mnie od początku i w której zatraciłam się bez reszty na kilka godzin. Nie jest to banalna młodzieżówka, tylko książka, która oprócz rozrywki, porusza ważne tematy i skłania do refleksji. To historia o skomplikowanej pierwszej miłości, uzależnieniu, podejmowaniu nie zawsze dobrych decyzji oraz o umiejętności przebaczania. Gorąco Wam ją polecam!
Kiedy los daje człowiekowi coś wyjątkowego w życiu, czego nigdy wcześniej nie zaznał, a później brutalnie zostaje mu to odebrane, powoduje to niewyobrażalny ból i cierpienie.
Główna bohaterka doświadczyła tego na własnej skórze. Żyjąc w dysfunkcyjnej rodzinie nie miała szansy zaznać miłości, stabilności oraz troski, jaką powinno otrzymać każde dziecko. Kiedy los...
Kilka lat temu bardzo często sięgałam po książki typu New Adults. Z biegiem czasu moja miłość do tego gatunku nieco przygasła i z dużą dozą ostrożności podeszłam do Some mistakes were made. Jak się okazało, całkiem niepotrzebnie, bo chociaż nie jestem już modelowym odbiorcą tego typu literatury, to całkiem dobrze się przy niej bawiłam. Chociaż "zabawa" w tym wypadku nie oznacza lekkości tematy. Kristin Dwyer zawarła w swojej powieści wiele trudnych tematów i skomplikowanych emocji, a swoim stylem i sposobem budowania historii przypominała mi książki Colleen Hoover. W przypadku debiutu, to chyba największy komplement.
Ellis, główna bohaterka książki, wywodzi się z dosyć problematycznego środowiska. Jej matka jest praktycznie nieobecna w jej życiu, a jeśli już, to tylko po to by jeszcze bardziej w nim namieszać. Ojciec, uzależniony od narkotyków i trudnej miłości do jej matki, co chwilę ląduje w więzieniu. Ostoją w życiu Ellis staje się dom Albreyów - jej przyjaciel Easton, jego bracia i rodzice. Praktycznie, to oni ją wychowują i to ich traktuje jak rodzinę. Jednak w pewnym momencie sprawy się komplikują i do głosu dochodzi przeszłość dziewczyny. W ramach ochrony, zostaje wysłana na rok do Kalifornii i całkowicie odcina się od ludzi, których kocha. Powrót okazuje się bardzo bolesny, a wszystkie niedokończone sprawy przybierają jeszcze na sile.
Od samego początku książki autorka serwuje nam tajemnicę. Nie wiemy, co wydarzyło się pomiędzy Ellis i Eastonem, co sprawiło, że dziewczyna została odcięta od rodziny, którą traktowała jak swoją. Powoli, krok po kroku, odkrywamy elementy układanki, coraz bardziej zbliżając się do bolesnego finału. Emocje pomiędzy bohaterami są na tyle niestandardowe i skomplikowane, że chociaż były totalnie odmienne od mojego życia, byłam w stanie w nie uwierzyć. I co więcej, poczuć je na tyle, że ciężko było odłożyć książkę, przed rozwiązaniem całej zagadki.
Kilka lat temu bardzo często sięgałam po książki typu New Adults. Z biegiem czasu moja miłość do tego gatunku nieco przygasła i z dużą dozą ostrożności podeszłam do Some mistakes were made. Jak się okazało, całkiem niepotrzebnie, bo chociaż nie jestem już modelowym odbiorcą tego typu literatury, to całkiem dobrze się przy niej bawiłam. Chociaż "zabawa" w tym wypadku...
„Pomiędzy wschodem i zachodem słońca właściwie nie ma różnicy.
Na niebie malują się te same barwy. To samo światło walczy z ciemniejącym niebem, poprzecieranym i wyblakłym. Problem z niebem polega na tym, że czasami nie wiadomo, co jest początkiem, a co końcem”.
Już po pierwszym zdaniu poczułam tę historię. „Some mistakes were made” to historia owianą tajemnicą. Od samego początku zastanawiałam się, co poróżniło głównych bohaterów. Jaka sytuacja doprowadziła ich „do tego momentu w ich życiu”.
A historia Ellis i Eastona jest pełna skomplikowanych emocji i sprzeczności wynikających z niedopowiedzeń. Czasami ich relacja wydawała się niemal uzależniająca, a jednak z drugiej strony dowodzi to, jak bardzo potrzebowali się nawzajem. Tyle że nie mogli się odnaleźć.
Każdy popełnia błędy, a w tej historii jeden błąd prowadzi do olbrzymich konsekwencji. Kristin Dwyer stworzyła bohaterów dojrzałych, jak na swój wiek, którzy mierzą się ze skutkami swoich decyzji. Nie tylko oni zasługują na chwilę uwagi, bo wszyscy bohaterowie mieli wpływ na wydarzenia tej historii. Skomplikowane dzieciństwo Ellis doprowadziło do tego, że stała na pograniczu światów, które były jej zarówno tak samo bliskie, jak i odległe. Z jednej strony niekochana i odrzucona przez swoją rodzinę, z drugiej przynależąca do innej rodziny, która wyciągnęła do niej rękę, aby zapewnić jej „lepsze życie”.
Historia tej dwójki łączy w sobie teraźniejsze, jak i przeszłe wydarzenia w sposób niezwykle spójny. Dający czytelnikowi ponieść się emocjom i fabule. Gdy jeden element układanki zostaje wyjaśniony, pojawia się inny i przysparza nowych emocji. Myślałam, że oszaleje zanim dotarłam do epilogu! Chciałam poznać całą ich historię, chociaż wcale nie była łatwa, to mocno mnie wciągnęła! Aż do ostatniej strony.
„Pomiędzy wschodem i zachodem słońca właściwie nie ma różnicy.
Na niebie malują się te same barwy. To samo światło walczy z ciemniejącym niebem, poprzecieranym i wyblakłym. Problem z niebem polega na tym, że czasami nie wiadomo, co jest początkiem, a co końcem”.
Już po pierwszym zdaniu poczułam tę historię. „Some mistakes were made” to historia owianą tajemnicą. Od...
Każdy popełnia błędy- niezależnie od wieku i tego w jakim momencie życia się znajduje, jakim jest człowiekiem i jakie były jego pierwotne zamiary. Bo nawet mając najlepsze intencje można się pomylić w ocenie sytuacji, podjąć złą decyzję,której skutki długo będziemy odczuwać. Czasem zaś błędy wynikają z unoszenia się dumą, braku odpowiedniej komunikacji, domyślania się i tworzenia założeń zamiast skonfrontowania się z prawdą. Niemniej jednak niezależnie od tego skąd wynikają pomyłki i jak zmieniają bieg losów, to zawsze są odczuwalne, bolesne i trudne do naprawienia.
Ellis tak naprawdę nie ma swojego miejsca, nie ma prawdziwego, rodzinnego domu, który stanowiłby dla niej bezpieczną przystań. A najbardziej boli ją to, że dla nikogo w jej krótkim życiu nigdy nie była pierwszym wyborem, priorytetem, który przyćmiłby wszystko inne. Pochodzi z rodziny dysfunkcyjnej, jej ojciec więcej życia spędził w więzieniu niż poza nim, matka znika gdy najdzie ją na to ochota i wraca najczęściej gdy skończą się jej pieniądze. Babcia z kolei zapewnia dach nad głową całej reszcie rodziny ale nie chce mieć na głowie kolejnego kłopotu, jak postrzegana jest Ellis. Zupełnie przypadkiem ukojenie znajduje w domu Albreyów, w dwóch ich synach namiastkę starszych braci, w najmłodszym zaś- miłość życia. Tam zaznaje normalności, uczucia przynależności, zwyczajności, która pomaga jej dojrzewać i stawać się kobietą. Ellis jest niesamowicie silna, bo nigdy nie miała innego wyjścia, a jedyne o czym marzy to podróże i poznawanie świata. Jednak jest także spragniona miłości, zwykłej, czystej, dającej ukojenie i schronienie. Pragnie mieć miejsce, które będzie jej domem, prawdziwym, z którym będzie się utożsamiać. Lecz przede wszystkim nie chce być dla nikogo ciężarem, a tak się czuła przez większość życia. I choć stała się częścią rodziny Albrey to nigdy do końca nie czuła się na swoim miejscu. Bez łatwego startu, z obciążającą historią rodzinną i uczuciami, które ją przygniatają- czy Ellis znajdzie drogę, by rozpocząć swoje dorosłe życie tak, jak na to zasłużyła?
Easton jest najmłodszym z braci i od początku najlepiej dogadywał się z Ellis. Ich relacja nie była łatwa, jednak trwała mimo upływających lat, zmieniając się z niewinnej, dziecięcej przyjaźni w coś więcej. Easton od zawsze fascynował się pisaniem i jego doroślejsza wersja nieuchronnie zmierza w kierunku poezji. Nikt tak jak on nie potrafi ubrać swoich uczuć w słowa. Wychowany w zwykłej, amerykańskiej rodzinie, kochającej i przekomarzajacej się, zapewniającej zwyczajny start w życie i nieocenione wsparcie. Z Ellis łączy go więź trudna do opisania, rozumieją się bez zbędnych słów, mają swoje sekrety i plany. Lecz to nie wystarcza, gdy przychodzi im się zderzyć z rzeczywistością. Wtedy zostają jedynie pokiereszowane, młode, choć niezwykle kochające serca...
"Some mistakes were made" to książka, która wciągnęła mnie od pierwszych stron i do końca nie wypuszczała ze swoich objęć. Nawet odkładając lekturę, gdzieś w podświadomości cały czas byłam z bohaterami i czułam potrzebę, by jak najszybciej wrócić do ich świata i poznać kolejne wydarzenia. Mimo, że główne postaci to osoby młode, dopiero rozpoczynające dorosłe życie, to kompletnie nie czułam ich wieku, bowiem daleko było im do infantylności i cech charakterystycznych dla nastolatków. Autorka w rozdziałach zręcznie przeplata teraźniejszość z przeszłością, a my podczas lektury zachodzimy w głowę co takiego się stało, że relacje postaci aż tak się popsuły, a Ellis finalnie zamieszkała w Kalifornii. Życiorys dziewczyny i to z jakimi musiała się mierzyć problemami od bardzo młodego wieku raz za razem łamie serce. Nikt nie zasługuje na znalezienie się w takiej sytuacji, a zwłaszcza dziecko, które przez samotność i brak uwagi od dorosłych może bardzo szybko i niepostrzeżenie wejść na złą ścieżkę i zniszczyć sobie życie. W powieści zwracają naszą uwagę także pozostali członkowie rodziny Albreyów. Każdy z nich inny, jednak na swój sposób wyjątkowy, a co najważniejsze każdy z nich oddał skrawek swojego serca Ellis. I oni wszyscy razem zawłaszczają sobie także miejsce w naszych czytelniczych sercach. Powiem szczerze, że z przyjemnością przeczytałabym o dalszych losach, nie tylko Ellis i Eastona ale także Dixona i Tuckera, bowiem wszyscy stali mi się bliscy i przykro mi było się z nimi rozstawać. To naprawdę świetnie napisana pod każdym względem, niełatwa historia, która pokazuje potęgę miłości w życiu człowieka i to miłości o różnych odcieniach. To opowieść o złamanych sercach, utraconych nadziejach i roztrzaskanych marzeniach ale także o sile człowieka i o tym, że nie definiują nas nasze korzenie, a dom, jest tam gdzie kochający nas ludzie. Gorąco Was zachęcam do jej poznania.
Każdy popełnia błędy- niezależnie od wieku i tego w jakim momencie życia się znajduje, jakim jest człowiekiem i jakie były jego pierwotne zamiary. Bo nawet mając najlepsze intencje można się pomylić w ocenie sytuacji, podjąć złą decyzję,której skutki długo będziemy odczuwać. Czasem zaś błędy wynikają z unoszenia się dumą, braku odpowiedniej komunikacji, domyślania się i...
jestem absolutnie zakochana w tej książce....
przede wszystkim, była naprawdę autentyczna. to nie jest ten typ historii, która jest przekombinowana i po prostu nie ma opcji, że coś takiego mogłoby kiedyś zdarzyć się w prawdziwym życiu. SMWM to historia z krwi i kości, ludzka i życiowa.
relacja głównych bohaterów nie jest jak wyjęta z bajki. fakt, jest urocza, ale jest też niesamowicie poplątana i skomplikowana. oboje trochę egoistycznie podchodzą do tego, co się wydarzyło, a czytelnik po prostu nie wie, po której ze stron się opowiedzieć.
mimo wszystko autorka nie skupia się tylko na wątku romantycznym, co dla mnie jest ogromnym plusem. przedstawione są rodzinne problemy Ellis oraz to, jak jej relacja z Eastonem wpływa na innych. nikt nie został pominięty i jestem z tego powodu bardzo zadowolona.
ta książka jest pełna bólu, złamanych obietnic, nadziei i naprawdę głębokiego i szczerego uczucia. jest jak smutna piosenka przekształcona w książkę. bardzo polecam <3
jestem absolutnie zakochana w tej książce....
przede wszystkim, była naprawdę autentyczna. to nie jest ten typ historii, która jest przekombinowana i po prostu nie ma opcji, że coś takiego mogłoby kiedyś zdarzyć się w prawdziwym życiu. SMWM to historia z krwi i kości, ludzka i życiowa.
relacja głównych bohaterów nie jest jak wyjęta z bajki. fakt, jest urocza, ale jest też...
Ta książka wzbudzała we mnie tyle emocji, co mało która. Każdą sytuację przeżywałam razem z główną bohaterką – po prostu cały czas czułam. Historia Ellis i Eastona naprawdę chwyta. Były momenty urocze, które wywoływały uśmiech, ale też wiele sytuacji, które były smutne i poruszające.
Po prostu przeczytajcie. 💜
Ta książka wzbudzała we mnie tyle emocji, co mało która. Każdą sytuację przeżywałam razem z główną bohaterką – po prostu cały czas czułam. Historia Ellis i Eastona naprawdę chwyta. Były momenty urocze, które wywoływały uśmiech, ale też wiele sytuacji, które były smutne i poruszające.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo prostu przeczytajcie. 💜
Zadziwiająco fajna jak na swoją małą sławę. Fajne zaskoczenie i brawa dla autorki.
Zadziwiająco fajna jak na swoją małą sławę. Fajne zaskoczenie i brawa dla autorki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażdemu z głównych bohaterów wydawało się że cierpiał bardziej od drugiego. Byli skupieni na sobie nie dostrzegając, że oboje ucierpieli i wina leży z obydwu stron. A wystarczyła szczera rozmowa, którą dostaniemy dopiero pod koniec książki. Dodatkowo czuć że wątek Sary był wepchnięty na siłę. Pojawiała się i znikała w najmniej oczekiwanych momentach. Mimo że Ellis czasami wychodziła na niewdzięczną. Potrafię zrozumieć jej zachowanie, miała wrażenie że wszyscy się od niej odwrócili i zostawili samą sobie. Książka porusza dużo ważnych tematów i przypomina trochę rozwiązywanie zagadki, z każdym rozdziałem dostawaliśmy więcej informacji aż w końcu wszystko ułożyło się w całość i lepiej mogliśmy zrozumieć zachowanie bohaterów. Bardzo przyjemnie się czytało. Polecam.
Każdemu z głównych bohaterów wydawało się że cierpiał bardziej od drugiego. Byli skupieni na sobie nie dostrzegając, że oboje ucierpieli i wina leży z obydwu stron. A wystarczyła szczera rozmowa, którą dostaniemy dopiero pod koniec książki. Dodatkowo czuć że wątek Sary był wepchnięty na siłę. Pojawiała się i znikała w najmniej oczekiwanych momentach. Mimo że Ellis czasami...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzczerze to myślałam, że ta książka będzie taką zapadającą w pamięci a tu rozczarownaie. Nie zachwyciła mnie niczym.
Szczerze to myślałam, że ta książka będzie taką zapadającą w pamięci a tu rozczarownaie. Nie zachwyciła mnie niczym.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSome mistakes were made to opowieść o historii między Ellis a Eastonem. Dziewczyna z ojcem przestępcą i matką, której nigdy nie ma oraz chłopak z idealnym życiem i kochającymi rodzicami. Jest to opowieść o miłości, ale nie tylko tej romantycznej i przyjaźni. Osobiście bardzo spodobał mi się sposób, w jaki została napisana. Przez cały czas trzyma w napięciu i ciekawości co stanie się dalej lub przez co sytuacja wygląda tak a nie inaczej.
Some mistakes were made to opowieść o historii między Ellis a Eastonem. Dziewczyna z ojcem przestępcą i matką, której nigdy nie ma oraz chłopak z idealnym życiem i kochającymi rodzicami. Jest to opowieść o miłości, ale nie tylko tej romantycznej i przyjaźni. Osobiście bardzo spodobał mi się sposób, w jaki została napisana. Przez cały czas trzyma w napięciu i ciekawości co...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW książce na pewno podabał mi się pomysł na wątek romantyczny, bo zdecydowanie był innych od tych znanych w tym gatunku, nie było tutaj powtarzających się/powielanych motywów czy scen. Za to cała ta historia jak dla mnie to jedna wielka kłótnia dwójki naszych bohaterów o to co wydarzyło się rok wcześniej w ich życiu. Główny wniosek to, że każdemu z nich wydawało się że cierpiał bardziej od drugiego. Byli skupieni na sobie nie dostrzegając, że obaj ucierpieli i wina leży z obydwu stron. Do tego kłótnia trwająca 200 stron ma swoje rozwiązanie na ostatnich 10 stronach, zostało to naprawione dwoma zdaniami.
Nie lubie takich książek, bo nie niosą ze sobą żadnego przekazu 😪
W książce na pewno podabał mi się pomysł na wątek romantyczny, bo zdecydowanie był innych od tych znanych w tym gatunku, nie było tutaj powtarzających się/powielanych motywów czy scen. Za to cała ta historia jak dla mnie to jedna wielka kłótnia dwójki naszych bohaterów o to co wydarzyło się rok wcześniej w ich życiu. Główny wniosek to, że każdemu z nich wydawało się że...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest to najlepsza książka jaką czytałam , zapowiadało się fajnie ale wyszło tak sobie .
I była napisana w połowie w czasie przeszłym a w połowie w teraźniejszym co było strasznie wkurzające . Nie było źle lecz swojej przyjaciółce/przyjacielowi bym tej lektury nie poleciła. :(
Nie jest to najlepsza książka jaką czytałam , zapowiadało się fajnie ale wyszło tak sobie .
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI była napisana w połowie w czasie przeszłym a w połowie w teraźniejszym co było strasznie wkurzające . Nie było źle lecz swojej przyjaciółce/przyjacielowi bym tej lektury nie poleciła. :(
Nie spodziewałam się, że ta książka tak do mnie przemówi. I że podczas jej czytania będę płakać 😭 Ale nie, to nie jest typowa smutna historia (nikt nie umiera i nikt nie jest śmiertelnie chory). ,,Some mistakes were made" opowiada za to o dziewczynie z trudną sytuacją rodzinną - ojciec ciągle siedzi w więzieniu za posiadanie narkotyków, matka jest nieobecna. Dlatego bohaterka zostaje niemal przygarnięta przez jedną z sąsiednich rodzin. I chociaż staje się poniekąd jej częścią, dzieje się tak jedynie dzięki chłopcu w jej wieku, który staje się jej przyjacielem - i to właśnie on ją ,,przyłącza" do własnej, nieco szalonej, ale dużej i pełnej ciepła rodziny. Im jednak bohaterowie są starsi, tym trudniej zachować im te relacje... Ta książka jest pełna ogromnej tęsknoty i niewyjaśnionych dawnych zaszłości 💔😭 Opowiada o samotności, o braku przynależności dokądkolwiek, o różnych rodzajach miłości, o drugiej szansie. O poszukiwaniu swojego miejsca w życiu i niełatwych wyborach. Ta historia podczas czytania ciągle będzie łamać nam serce - aby jednak na koniec posklejać je na nowo 💔💓
Gdyby książki były piosenkami, ta bez wątpienia odzwierciedlałaby ,,I know I were trouble" Taylor 💜
Nie spodziewałam się, że ta książka tak do mnie przemówi. I że podczas jej czytania będę płakać 😭 Ale nie, to nie jest typowa smutna historia (nikt nie umiera i nikt nie jest śmiertelnie chory). ,,Some mistakes were made" opowiada za to o dziewczynie z trudną sytuacją rodzinną - ojciec ciągle siedzi w więzieniu za posiadanie narkotyków, matka jest nieobecna. Dlatego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,, Some mistakes were made '' to książka , której głównym wątkiem jest rodzina . Ta biologiczna jak i ta , w której ludzie się wspierają , są dla siebie kiedy ktoś tego potrzebuje oraz kochają się bezgranicznie i bezinteresownie . Historia ta porusza wątek problemów rodzinnych oraz wybaczania błędów i dawania drugich szans . Ważne jest w niej również to jak nasze decyzje i wybory wpływają na życie nasze jak i ludzi wokół nas . Jest w niej wątek romantyczny , który jest ważny , ale nie najważniejszy ; jest on poprowadzony naturalnie i rozwija się stopniowo .
Podsumowując jest to naprawdę dobra i wartościowa książka , która według mnie trafi do wielu czytelników .
,, Some mistakes were made '' to książka , której głównym wątkiem jest rodzina . Ta biologiczna jak i ta , w której ludzie się wspierają , są dla siebie kiedy ktoś tego potrzebuje oraz kochają się bezgranicznie i bezinteresownie . Historia ta porusza wątek problemów rodzinnych oraz wybaczania błędów i dawania drugich szans . Ważne jest w niej również to jak nasze decyzje i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,,Some Mistakes Were Made,, to książka wporządku. Nie jest zła, ale napewno nie zalicza się do tych wybitnych.
Zacznę od minusów. Po pierwsze postać Sary. Za każdym razem kiedy jej imię zostało wspominiane, miałam wrażenie, że jest to zrobione na siłe. Jakby autorka starała się ją upchnąć do tej historii. Poza tym przez całą książkę mialam wrażenie, że coś mi umyka, coś zostało niedopowiedziane, coś przygapiłam. Poprostu brakwało mi czegoś co by sklejało ze sobą wątki. Czegoś co było by realistyczne. Czemu Albreyowie przygarneli Ellis do swojego domu i traktują ja jak córkę? Bo znali jej ojca? Bo było im jej szkoda? Gdzie jest realna odpowiedź? Te nie dociągnięcia dośc mocno wybijały mnie z rytmu czytania. Mimo wszystko przeczytalam książke w parę dni, co zawdzięczam sposobie przekazania wydarzeń. Chodzi mi o to, że jeden rozdział jest poświęcony teraźniejszości, a drugi przeszłości. Dzięki temu poznajemy dwie Ellis na raz, tą z teraźniejszości i z przeszłości, co dość mocno wciąga czytelnika.
Osobiście raczej nie będę wracać do tej książki, lecz mogę ją polecic każdemu, kto chcę oderwać sie od własnych myśli, a jednocześnie przeżyć ciekawą historię.
,,Some Mistakes Were Made,, to książka wporządku. Nie jest zła, ale napewno nie zalicza się do tych wybitnych.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZacznę od minusów. Po pierwsze postać Sary. Za każdym razem kiedy jej imię zostało wspominiane, miałam wrażenie, że jest to zrobione na siłe. Jakby autorka starała się ją upchnąć do tej historii. Poza tym przez całą książkę mialam wrażenie, że coś mi umyka, coś...
Nie wiem co mam myśleć o tej książce. Jest to jedna z tych historii, na temat których nie mam zdania. Z jednej strony szybko i nawet przyjemnie się czyta, ale z drugiej w żadnym stopniu nie przywiązałam się do bohaterów przez co byli mi obojętni.
Poruszany jest tu ważny wątek, jakim jest uzależnienie oraz handel narkotykami. Wiąże się z tym trudna relacja między rodzicami a córką. I tak naprawdę tylko to trzymało mnie przy tej książce, bo niestety wątek romantyczny mocno kuleje. Więź między Ellis a Eastonem mnie nie przekonuje. Nawet ich kłótnia, przez którą nie rozmawiali rok, wydaje się naciągana, bo aby się pogodzić wystarczyłaby szczera rozmowa. Jak ja nie lubię, kiedy bohaterowie ze sobą szczerze nie rozmawiają.
Jak dla mnie średniak, może gdybym była młodsza to bardziej by mi się podobała. Ani nie polecam, ani nie odradzam.
Nie wiem co mam myśleć o tej książce. Jest to jedna z tych historii, na temat których nie mam zdania. Z jednej strony szybko i nawet przyjemnie się czyta, ale z drugiej w żadnym stopniu nie przywiązałam się do bohaterów przez co byli mi obojętni.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoruszany jest tu ważny wątek, jakim jest uzależnienie oraz handel narkotykami. Wiąże się z tym trudna relacja między rodzicami...
Dzisiaj zdjęcie robione na szybko, bo i książkę, po którą sięgnęłam w czwartek przeczytałam w ekspresowym tempie. Do Some mistakes were made podeszłam zupełnie bez żadnych oczekiwań. Potrzebowałam czegoś lekkiego, a opis z tyłu okładki, który wyjątkowo przeczytałam zapowiadał emocjonujący romans.
Po raz kolejny czegoś mi zabrakło. Nie wiem, może jestem za stara na tego typu książki, a być może mam w swoim życiu pulę jakiś innych doświadczeń, ale zupełnie nie mogłam odnaleźć się w tych wydarzeniach, wyborach bohaterów i ich oczekiwaniach. To opowieść o wielkich błędach, które czasami popełniamy. O destrukcyjnej, patologicznej rodzinie i dziewczynie, która za wszelką cenę poszukiwała spokojnego kąta i bezpieczeństwa. Trudne tematy, które powinny przecież wstrząsać i zmuszać do refleksji. Nie poczułam tego. Przede wszystkim nie czułam też większych emocji podczas czytania, a ich obecność między kartkami, zwłaszcza unoszący się nad słowami w romansach żar skrzący się pomiędzy bohaterami potrafi zrekompensować naprawdę wiele.
Cała historia toczy się w dość hermetycznym obszarze - główna bohaterka Ellis wraca na rodzinną uroczystość do ludzi, którzy jeszcze przed rokiem byli dla niej bardzo bliscy. To oni ofiarowali jej pomoc i opiekę. To w domu Albreyów poznała Estona - swojego najlepszego przyjaciela i jedyną miłość. Później popełniła pewien błąd, który zaważył na całej jej przyszłości.
Przeczytałam, właściwe połknęłam w dwa wieczory dzięki obecności sporej ilości dialogów. Czy polecam? Musicie sami sobie odpowiedzieć na to pytanie. Ja nie poczułam tej historii, natomiast na GoodReads średnia jej ocen to zawrotne 4,18. Komuś musiała spodobać się mocniej. Może tym kimś będziesz akurat ty?
Dzisiaj zdjęcie robione na szybko, bo i książkę, po którą sięgnęłam w czwartek przeczytałam w ekspresowym tempie. Do Some mistakes were made podeszłam zupełnie bez żadnych oczekiwań. Potrzebowałam czegoś lekkiego, a opis z tyłu okładki, który wyjątkowo przeczytałam zapowiadał emocjonujący romans.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo raz kolejny czegoś mi zabrakło. Nie wiem, może jestem za stara na tego...
✨Some mistakes were made✨
Są takie książki, które na długo zapadają w pamięć. Niektóre z nich już nigdy potem nie opuszczą waszych myśli i na zawsze utkną w waszych sercach.
Dla mnie taką książką jest właśnie „Some mistakes were made”. Czytając ją, nie raz miałam ochotę rzucać nią o ścianę a jednocześnie nie potrafiłam jej odłożyć. Nawet na chwilę nie mogłam się od niej oderwać. Pochłaniałam rozdział za rozdziałem, połykałam łzy i próbowałam zrozumieć co takiego wydarzyło się między Ellis i Eeastonem. Co sprawiło, że ich relacja nagle przestała istnieć.
Czytanie tej książki było jak rozwiązywanie zagadki. W miarę upływu czasu i rozwoju fabuły wszystkie puzzle wskakiwały na swoje miejsce i powoli odnajdywałam odpowiedzi na pytanie “co takiego się stało, że Ellis uważa, że jej najbliżsi jej nienawidzą?”. I właśnie ta chęć odkrycia prawdy nie pozwalała mi przestać czytać.
Wiem, że nie wszystkim podobała się ta książka, a zwłaszcza bohaterowie. To prawda, że nie byli idealnie i mieli mnóstwo wad. Ellis była niewdzięczna, a Easton zachowywał się jakby sam nie wiedział czego chciał. Sama nie wiem, czy ich polubiłam, ale wiecie co?
Na pewno pokochałam ich historię.
„Some mistakes were made” to książka tak frustrująca, że to aż boli. Ciężar niewypowiedzianych słów i niespełnionych obietnic przygniata i wyciska powietrze z płuc. Dosłownie. Relacja Ellis i Eastona nie jest całkiem zdrowa i zdecydowanie jest pełna chaosu.
Ale ja w tym chaosie odnalazłam siebie. To, co napisała Kristin Dwyer uderzyło w moje najczulsze struny i sprawiło, że czytanie było dla mnie niezwykle emocjonalne. Nawet nie wiem, ile razy zmieniałam wersje tej recenzji.
Za każdym razem usuwałam całe akapity, zapisywałam zdania i zaraz je zmieniałam, bo pierwszy raz miałam problem, żeby wyjaśnić, dlaczego aż tak bardzo kocham tę książkę. A z całą pewnością ją kocham. I z całą pewnością jeszcze nie raz do niej wrócę! Polecam z całego serca!
✨Some mistakes were made✨
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSą takie książki, które na długo zapadają w pamięć. Niektóre z nich już nigdy potem nie opuszczą waszych myśli i na zawsze utkną w waszych sercach.
Dla mnie taką książką jest właśnie „Some mistakes were made”. Czytając ją, nie raz miałam ochotę rzucać nią o ścianę a jednocześnie nie potrafiłam jej odłożyć. Nawet na chwilę nie mogłam się od niej...
Ellis i Eastona połączyło niespodziewane uczucie, które wydawało się mocniejsze niż mur oddzielający od siebie ich światy. Rodzina Albreyów otoczyła dziewczynę opieką, jakiej nie zaznała we własnym domu, a Easton miał być chłopakiem, na którego czekała… Seria tragicznych zbiegów okoliczności zmusiła Ellis do nagłej przeprowadzki. Teraz nie łączy ich już nic poza dawnym rozczarowaniem.
Ellis kończy liceum w południowej Kalifornii. Rok spędzony z dala od domu pozwolił jej spojrzeć na siebie inaczej – odkryć, kim jest i czego oczekuje od życia.Dziś jest przekonana, że zostawiła za sobą bolesne wspomnienia i chłopaka, który złamał jej serce.
Kiedy brat Eastona zaprasza Ellis na rodzinną uroczystość, dziewczyna nie jest pewna, czy taka wizyta to dobry pomysł. Tucker zapewnia jednak, że Albreyowie nie wyobrażają sobie świętowania bez niej.To miłe – przecież kiedyś byli dla niej jak rodzina… Tylko czy po tym wszystkim, co się stało, Ellis będzie w stanie na nowo im zaufać? I czy Easton jest gotowy na to spotkanie?
Książka "Some Mistakes Were Made"jest debiutancką powieścią autorki, a że bardzo lubię debiuty to nie było innej opcji jak sięgnąć po tą książkę. Jest to typowa młodzieżówka, głównymi bohaterami są młodzi ludzie, dopiero wkraczający w dorosłość, jednak naznaczeni już konkretną i trudną przeszłością. Styl autorki od pierwszych stron przypadł mi do gustu, a książkę czytałam z dużym zainteresowaniem, byłam szalenie ciekawa jak autorka poprowadzi losy bohaterów. Przedstawione tutaj mamy dwie przestrzenie czasowe: przeszłość i teraźniejszość, które sprawiły, że poznałam historię Ellis i Eastona od początku ich znajomości. Losy tej dwójki obserwujemy głównie perspektywy Ellis, dzięki czemu mogłam ją lepiej poznać, dowiedzieć się co czuje, myśli, z czym się mierzy każdego dnia oraz lepiej zrozumieć jej postępowanie oraz decyzję. Oczami Eastona mamy tylko dwa rozdziały, jednak były one niezwykle ważne i tak bardzo potrzebne, myślę, że więcej nie trzeba było. Muszę przyznać, że główna bohaterka wielokrotnie działa mi na nerwy swoim zachowniem, ja rozumiem, że przeszła w swoim życiu naprawdę wiele, jednak jej stosunek do niektórych kwestii był dla mnie niezrozumiały, jednak zrzucam to na karb tego, że jest młoda i w końcu każdy popełnia błędy. Nie zmienia to jednak tego, że bohaterowie będą zmuszeni pokonać naprawdę wiele przeciwności losu, które atakują ich z każdej strony, by w końcu zaznać szczęścia i spokoju. Książka jest bardzo emocjonalna i momentami poruszajaca, a autorka porusza tutaj wiele ważnych i ponadczasowych tematów, które wywołują w czytelniku natłok skrajnych odczuć. Moim zdaniem była to ciekawa lektura i chętnie sięgnę po kolejne powieści autorki, jeśli takie wyda. Moja ocena 7/10.
Ellis i Eastona połączyło niespodziewane uczucie, które wydawało się mocniejsze niż mur oddzielający od siebie ich światy. Rodzina Albreyów otoczyła dziewczynę opieką, jakiej nie zaznała we własnym domu, a Easton miał być chłopakiem, na którego czekała… Seria tragicznych zbiegów okoliczności zmusiła Ellis do nagłej przeprowadzki. Teraz nie łączy ich już nic poza dawnym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytuł: "Some mistakes were made"
Autor: Kristin Dwyer
Data premiery: 08.07.2022r.
Wydawnictwo: Znak. Chilli books
Mam dziś dla Was kilka słów na temat książki "Some mistakes were made" autorstwa Kristin Dwyer.
.
I szczerze?
Nie wiem co napisać🤷♀️
.
Główna bohaterka działała mi na nerwy... niby zakochana... A żadnych iskier pomiędzy bohaterami nie wyczułam🤷♀️
.
Ellis tak bardzo mnie irytowała...że pomimo tego, że przeszła w życiu wiele jej rozterki były... Jak dla mnie dziecinne.
Przez całą książkę powtarzała że kocha Eastona, a jak stawała z nim oko w oko to rzucała w niego przykrymi słowami 🥺 ciągle powtarzając jak ona to bardzo przez rok cierpiała... A sama nie zapyta przez co przechodziła druga osoba...
.
Poza tym to jak traktowała ludzi, którzy w przeszłości stali się jej rodziną było smutne.
Nie chce jej osądzać jednak... takiej bohaterki dawno nie poznałam 😅
Wkurzała mnie i tyle 😅
.
.
Zawiodłam się trochę na tej powieści. Lubię czytać młodzieżówki, ale tutaj takiej prawdziwej miłości między bohaterami BRAK. Ciągle miałam wrażenie, że Ellis bardziej stworzy parę z bratem Eastona-Tuckerem, z którym wybierała się na studia... A to była chyba taka fajna przyjaźń🤔 chociaż z początku Ellis twardo twierdziła że powie Eastonowi że są parą🤦♀️
.
.
Nie bądźcie źli, ale na tym zakończę...
Po prostu już dawno nie miałam tak, że nie wiem co tu napisać 🤷♀️
Po prostu ta książka nie wzbudziła we mnie żadnych emocji...
Tytuł: "Some mistakes were made"
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor: Kristin Dwyer
Data premiery: 08.07.2022r.
Wydawnictwo: Znak. Chilli books
Mam dziś dla Was kilka słów na temat książki "Some mistakes were made" autorstwa Kristin Dwyer.
.
I szczerze?
Nie wiem co napisać🤷♀️
.
Główna bohaterka działała mi na nerwy... niby zakochana... A żadnych iskier pomiędzy bohaterami nie wyczułam🤷♀️
.
Ellis...
"Some mistakes ware made" Kristin Dwyer.
Ellis nie miała łatwego życia, właściwie to co znaczy rodzina, miłość nauczyła się od Eastona i Albreyow. Jednak wszystko co dobre szybko się kończy. Nasza bohaterka musi wyjechać na rok i osoby które myślała że będą dla niej w życiu najważniejsze stają się obce.
"Sama miłość czasem nie wystarcza"
Nasi bohaterowie to nastolatkowie którzy z jednej strony wydają się bardzo dojrzali z drugiej są dalej młodzi, pełni pasji, tej pierwszej miłości i emocji które mam wrażenie przeżywa się wtedy bardziej , również te złamane serca goją się wtedy wolniej. Ellis i Easton na swojej drodze będą mieli musieli pokonać różne przeszkody, niektóre decyzje dorosłych jako nastolatkowie będą musieli zaakceptować. Jak i nauczyć się że miłość czasami to za mało. I potrzebujemy innej perspektywy, wytchnienia by dać tej drugiej osobie się odnaleźć , rozwinąć i iść naprzód. To była urocza i pełna ciepła historia która poruszała również ciężkie tematy, przez to była bardziej prawdziwa. Autorka przeplata ze sobą przeszłości i teraźniejszość, jedną pełną wzajemnych wyrzutów drugą pełną tajemnic. Z ekscytacją przewracałam strony i poznawałam tą opowieść i choć czasami Ellis mnie denerwowała nie patrząc na uczucia Eastona to czy młodość nie charakteryzuje się trochę byciem egoistą i dramatyzowaniem w niektórych sytuacjach ? Jestem w stanie jej to wybaczyć a wam polecam poznać tą niebanalną historię ❤️
"Some mistakes ware made" Kristin Dwyer.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEllis nie miała łatwego życia, właściwie to co znaczy rodzina, miłość nauczyła się od Eastona i Albreyow. Jednak wszystko co dobre szybko się kończy. Nasza bohaterka musi wyjechać na rok i osoby które myślała że będą dla niej w życiu najważniejsze stają się obce.
"Sama miłość czasem nie wystarcza"
Nasi bohaterowie to...
Są takie książki, które podczas czytania wzbudzają w nas pełną paletę emocji – od bólu i smutku po szczęście. Ciężko takie powieści odłożyć chociaż na chwilę, a tak naprawdę, gdy się człowiek zastanowi, to nic szczególnego te historie w nasze życie nie wnoszą. Może tylko tyle, że są idealnym wyborem, gdy potrzebujemy czegoś, co pozwoli nam zresetować myśli albo oderwać je od tego, co w danej chwili dzieje się w naszym życiu. Taką właśnie powieścią jest „Some Mistakes Were Made” autorstwa Kristin Dwyer.
Autorka przedstawia nam historię Ellis i Eastona. Chociaż pochodzili z dwóch różnych światów, połączyła niż niesamowita więź. Rodzina Albereyów zaopiekowała się dziewczyną, ofiarowała jej uczucia, jakich niedane jej było zaznać w swoim rodzinnym domu. Seria zbiegów okoliczności i złych wyborów zmusiła Ellis do przeprowadzki na drugi koniec kraju. Dziewczyna kończy liceum w południowej Kalifornii. Rok spędzony z dala od najbliższych jej osób pozwala jej spojrzeć na świat inaczej, próbuje zapomnieć o przeszłości i chłopaku, który złamał jej serce. Jednak kiedy brat Eastona zaprasza ją na uroczystość rodzinną, dziewczyna nie jest pewna czy to dobry pomysły, by tam pojechać. Po namowach postanawia wrócić do rodzinnej miejscowości. Co się stało, że Ellis musiała wyjechać? Jak wpłynie na nią ponowne spotkanie z rodziną Albereyów? Dowiecie się jak sięgnięcie po książkę.
Historia Ellis i Eastona od początku jest owiana nutką tajemnicy. Poznajmy ich, gdy są świeżo upieczonymi absolwentami liceum, a ich relacji nie można nazwać poprawą. Wraz z przewracanymi kartkami stopniowo poznajmy historię tej dwójki. Ich historia jest pełna niedomówień i skomplikowanych emocji. Nie ma na świecie człowieka, który nie popełnia błędów. W historii Ellis i Estona Kristin Dwyer pokazała, jak jeden błąd może wpłynąć na całe życie, jak trudno jest je potem odmieć, żeby wróciło na właściwe tory.
Autorka stworzyła wyrazistych bohaterów, którzy mierzą się ze swoimi demonami. Podczas czytania miałam duży problem z główną bohaterką. Czasami nie rozumiałam jej, wkurzało mnie strasznie jej zachowanie. Jednak próbowałam ją zrozumieć, jej sposób myślenia. Ellis nie miała łatwego dzieciństwa. Pochodzi z rodziny, gdzie tak naprawdę nigdy nie było jej dane doświadczyć miłości, czy wsparcia. Można powiedzieć, iż była trochę traktowana jak współlokatorka. Dziewczyna nigdy w swoim życiu nie miała miejsca, które mogłaby nazwać prawdziwym domem, nie miała swojej przystani bezpieczeństwa. Wydaje mi się, że całe jej dzieciństwo wpłynęło na to, iż czasami była bardzo zaborcza, nie widziała tak naprawdę nic poza sobą. Były jednak momenty, gdy jej kibicowałam, gdy wyzwalała we mnie pozytywne uczucia. Mogę też na sto procent powiedzieć, iż jest to osoba niesamowicie silna i odważna.
Pomimo tego, iż głównymi bohaterami powieści są osoby, które dopiero co wkraczają w dorosłe życie, to ma się wrażenie, jak by były dużo starsze i bardzo doświadczone przez życie.
Podsumowując: „Some Mistakes Were Made” to książka, która mocno wciągnęła mnie do świata Ellis i Eastona, do całej jego rodziny. To dobrze napisana powieść i chociaż nie ma tutaj jakiś zaskakujących zwrotów akcji, to możemy się przekonać, czym jest prawdziwa przyjaźń i miłość, doświadczyć jak dużo siły drzemie w człowieku, a przede wszystkim przekonać się, iż dom jest tam, gdzie są ludzie, którzy nas kochają.
https://papierowybluszcz.wordpress.com/2022/08/23/some-mistakes-were-made-kristin-dwyer/
Są takie książki, które podczas czytania wzbudzają w nas pełną paletę emocji – od bólu i smutku po szczęście. Ciężko takie powieści odłożyć chociaż na chwilę, a tak naprawdę, gdy się człowiek zastanowi, to nic szczególnego te historie w nasze życie nie wnoszą. Może tylko tyle, że są idealnym wyborem, gdy potrzebujemy czegoś, co pozwoli nam zresetować myśli albo oderwać je...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Mówiła, że kocha słowa.
Zbierała je jak okruchy wspomnień, upychała po tych zakamarkach serca
W których mogły pozostać tylko dla niej"
Ellis i Eastona połączyło mocne uczucie choć pochodzili z różnych światów. Jego rodzina przyjęła i otoczyła ją opieką jakiej Ellis nie zaznała we własnym dysfunkcyjnym domu. Jeden błąd spowodował, że dziewczyna musiała się przeprowadzić do Kalifornii, gdzie stara się ułożyć sobie życie i zapomnieć o tamtych wydarzeniach. Po roku pobytu, od brata Eastona, otrzymuje zaproszenie na rodzinną uroczystość...
Już dawno nie czytałam literatury młodzieżowej więc podeszłam do tej historii z ciekawością i okazało się, że w tej powieści zupełnie nie czuć wieku bohaterów. Mimo, że są nastolatkami, jak na swój wiek są bardzo dojrzali. W książce wydarzenia teraźniejsze przeplatają się z przeszłymi i stopniowo zostaje przed nami odkryte to co tak naprawdę się wydarzyło. Znajdziemy tutaj tajemnice, skomplikowane relacje i trudne decyzje oraz konsekwencje popełnionych błędów, których czasem nie da się naprawić. To historia o dojrzewaniu i pierwszym uczuciu, które może okazać się tym na całe życie. Nie jest to ciężka lektura i czyta się ją bardzo dobrze, więc jeśli lubicie młodzieżówki, może Wam przypaść do gustu.
"Mówiła, że kocha słowa.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZbierała je jak okruchy wspomnień, upychała po tych zakamarkach serca
W których mogły pozostać tylko dla niej"
Ellis i Eastona połączyło mocne uczucie choć pochodzili z różnych światów. Jego rodzina przyjęła i otoczyła ją opieką jakiej Ellis nie zaznała we własnym dysfunkcyjnym domu. Jeden błąd spowodował, że dziewczyna musiała się przeprowadzić do...
Główna bohaterka, Ellis, nigdy nie miała prostego życia. Jej matka ciagle znikała, a ojciec trafiał do więzienia. Jej życie zaczęło się odmieniać, gdy poznała pewnego chłopaka, który szybko stał się jej przyjacielem, zaś jego dom - jej własnym. Od tamtego momentu zaczęła się ich trudna, pełna niedopowiedzeń relacja.
Ta historia przepełniona jest złością i bólem. Kartki książki przesiąknęły tymi emocjami, aby zgrabnie przenieść się na czytelnika. Podczas lektury odczuwałam cały wachlarz emocji, a te towarzyszące głównej bohaterce czułam jak swoje własne.
Bohaterowie mają wiele wad, popełniają błędy. Jednak jest w tym wszystkim pewna autentyczność. Możemy nie rozumieć ich postępowania, ale można je usprawiedliwić bólem, jaki noszą w sobie oraz przeżyciami z ich przeszłości. Ellis każdego dnia boryka się z własnymi demonami, poczuciem odrzucenia. Autorka prawdziwie opisała niełatwe relacje pomiędzy nastolatkami, jak i relacje dziecka z rodzicem. Pewne osoby ukazała nam od najmroczniejszej strony.
Historia chwyciła mnie za serce i mimo czasu, który upłynął od lektury, wciąż powracam do niej myślami. Zakończenie bardzo mi się podobało i nie obyło się bez wzruszeń. To jest właśnie jedna z tych książek, które prędko nie umkną z Waszej głowy. Naprawdę pokochałam te historię i ciężko było mi ją odłożyć chociaż na kilka minut. Jeśli lubicie książki Sally Rooney to myślę, że ta książka również Wam się spodoba i złapie Was za serca. Bardzo Wam ją polecam, jest absolutnie wyjątkowa.
Główna bohaterka, Ellis, nigdy nie miała prostego życia. Jej matka ciagle znikała, a ojciec trafiał do więzienia. Jej życie zaczęło się odmieniać, gdy poznała pewnego chłopaka, który szybko stał się jej przyjacielem, zaś jego dom - jej własnym. Od tamtego momentu zaczęła się ich trudna, pełna niedopowiedzeń relacja.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa historia przepełniona jest złością i bólem. Kartki...
Całość na feminadomi.pl
Mnie książka nie porwała; nie wyczułam chemii między bohaterami, nie poniosły mnie żadne emocje, nie specjalnie ciekawiło mnie, co spotkało Ellis. Irytowała mnie ta bohaterka, co jakiś czas zmuszając do wzniesienia oczu do nieba. Denerwowała mnie bardziej niż Easton. Być może młodsi ode mnie czytelnicy znajdą w niej więcej zalet, dla mnie była za płytka, mimo poruszanych problemów, za mało emocjonalna, z drewnianymi bohaterami.
Całość na feminadomi.pl
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMnie książka nie porwała; nie wyczułam chemii między bohaterami, nie poniosły mnie żadne emocje, nie specjalnie ciekawiło mnie, co spotkało Ellis. Irytowała mnie ta bohaterka, co jakiś czas zmuszając do wzniesienia oczu do nieba. Denerwowała mnie bardziej niż Easton. Być może młodsi ode mnie czytelnicy znajdą w niej więcej zalet, dla mnie była za...
„Easton jest nawykiem, z którego nie potrafię się wyzwolić. Uczuciem, którego nie umiem wypuścić. Prawdą, do której przyznaję się w chwilach największej słabości.”
Ellis i Eastona połączyło niespodziewane uczucie. Silniejsze niż wszystko to, co ich dzieliło. Rodzina chłopaka otworzyła się dla niej i dała jej to, czego nie dostała w swoim domu. Jednak po niespodziewanych wydarzeniach teraz Ellis się przeprowadziła, a pomiędzy tą dwójką pozostały jedynie rozczarowania. Dziś dziewczyna jest przekonana, że wszystko zostawiła za sobą. Jednak jedno zaproszenie na rodzinną uroczystość sprawia, że dziewczyna już nie jest niczego pewna… Czy zdoła sobie poradzić w rodzinnej miejscowości? Czy jest gotowa na spotkanie z Eastonem?
„Zamykam oczy i po raz enty powtarzam sobie, że na studiach wszystko się zmieni. Że w końcu uda mi się uciec z tego świata w zawieszeniu, w którym trwam, czekając na Eastona, na rodziców i na siebie samą.”
Książki, po które zazwyczaj sięgam to romanse z mafią w tle albo te biurowe, czy też typowe erotyki. Jednak w ostatnim czasie w moje ręce zaczęły wpadać też książki typu „Some Mistakes Were Made”. I muszę przyznać, że ta książka naprawdę bardzo mi się podobała!
„Some Mistakes Were Made” to historia, która kupiła mnie od niemal pierwszej strony. Lekka i przyjemna książka, która niesie w sobie wiele tajemnic, sprzeczności i skomplikowanych emocji, ale też piętno przeszłości, które ciągnie się zarówno za Ellis, jak i Eastonem. Książka strasznie mnie wciągnęła, a ja brnęłam w nią dalej i dalej, chcąc jak najszybciej dowiedzieć się tego, co poróżniło naszych bohaterów i dlaczego stało się tak, a nie inaczej.
Muszę przyznać, że Kristin Dwyer umiejętnie podeszła do kreacji bohaterów. Nie dostajemy tutaj, za przeproszeniem, rozwydrzonych gówniarzy, tylko bohaterów bardzo dojrzałych, jak na swój wiek. I to mi się właśnie bardzo podobało. Jednak tym, co mnie w tej historii urzekło jest to, że każdy z bohaterów miał tutaj jakiś swój udział w historii Ellis i Eastona. Każdy na swój sposób miał jakiś wkład w to, co się pomiędzy nimi wydarzyło i każdy zasługuje tutaj na odrobinę uwagi czytelnika. Choć jest to historia Eastona i Ellis, prawda jest taka, że autorka świetnie pokazała, jak całościowo łączą się zachowania wszystkich bohaterów.
Sięgając po tę książkę totalnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Nie miałam jakiś specjalnych oczekiwań, szczególnie nie wiedząc jaki styl i pióro ma autorka. Jednak muszę przyznać, że książkę czytało mi się naprawdę fajnie i lekkie pióro autorki sprawiło, że nie potrafiłam się od niej oderwać. Do tego historia była tak wciągająca, że chciałam jak najszybciej poznać zakończenie i dowiedzieć się jak potoczą się losy bohaterów.
„Życie jest sumą drobnych decyzji i choć widzimy tylko tę, którą mamy przed sobą, ona prowadzi do kolejnych i kolejnych. Aż w końcu się okazuje, że znaleźliśmy się w miejscu zupełnie obcym.”
Podsumowując.”Some Mistakes Were Made” to książka, która pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że zatracę się w niej niemal od pierwszej strony i nie spodziewałam się, że będzie to tak wciągająca historia. Jednak to książka nie tylko o relacji dwójki bohaterów. To historia, która pokazuje jak przeszłość może łączyć się z teraźniejszością. To historia, która pokazuje jak jeden błąd może prowadzić do wielkich konsekwencji. To historia pełna emocji. To historia, którą Wam polecam!
„Easton jest nawykiem, z którego nie potrafię się wyzwolić. Uczuciem, którego nie umiem wypuścić. Prawdą, do której przyznaję się w chwilach największej słabości.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEllis i Eastona połączyło niespodziewane uczucie. Silniejsze niż wszystko to, co ich dzieliło. Rodzina chłopaka otworzyła się dla niej i dała jej to, czego nie dostała w swoim domu. Jednak po niespodziewanych...
"Some mistakes were made" to pierwsza książka, którą udało mi się przeczytać w sierpniu. Dzięki niej dobrze rozpoczęłam ten miesiąc.
Początkowo trochę ciężko było mi wgryźć się w tę historię, ale im więcej czytałam tym bardziej byłam oczarowana. To naprawdę ładna historia o dojrzewaniu, odkrywaniu samego siebie i o pierwszym uczuciu, które może się okazać również tym ostatnim.
Rozdziały pokazują nam obecne wydarzenia jak i wspomnienia z dzieciństwa bohaterów. Ten zabieg sprawia, że historia nie nuży i ciągle brnie do przodu.
W tej książce dużo jest tajemnic, a my poznajemy je wszystkie stopniowo. Autorka z każdym rozdziałem przybliża nas do zakończenia, które na szczęście okazuje się idealnie pasować do tej historii.
To co mnie urzekło w tej książce to na pewno relacje w rodzinie Eastona. Widać, że dużo było tam miłości i cierpliwości do siebie nawzajem. Wszyscy trzej bracia to ciekawe postacie i szczerze żałuje, że nie było mi dane poznać ich jeszcze bliżej.
"Some mistakes were made" to powieść, która w moim odczuciu nie tyle opowiada o pierwszym zakochaniu, a skupia się na tym jak pewne wydarzenie i ludzie pojawiający się w naszym otoczeniu kształtują nasze życie.
Małym minusem była dla mnie postać głównej bohaterki, którą dość ciężko było mi zrozumieć, a co za tym idzie obdarzyć ją sympatią. Czasami miałam wrażenie, że dziewczyna przesadza. Może jednak podchodzę do tego już z innym spojrzeniem, ponieważ sama jestem troszkę starsza i nie do końca potrafię wczuć się w jej postać.
Na pewno wyróżniająca się młodzieżówka, którą polecam. Dobrze spędziłam z nią czas.
"Some mistakes were made" to pierwsza książka, którą udało mi się przeczytać w sierpniu. Dzięki niej dobrze rozpoczęłam ten miesiąc.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątkowo trochę ciężko było mi wgryźć się w tę historię, ale im więcej czytałam tym bardziej byłam oczarowana. To naprawdę ładna historia o dojrzewaniu, odkrywaniu samego siebie i o pierwszym uczuciu, które może się okazać również tym...
Naprawdę niesamowicie wciągnęła mnie przedstawiona przed autorkę historia, byłam pod wrażeniem tego, jak wiele emocji ona we mnie wzbudza, choć tak naprawdę nie czytam o niczym niezwykłym. Nawet jeśli Kristin Dwyer poruszyła tutaj ważne tematy, to wciąż nie było to dla mnie nic nowego, więc jak to się działo, że podczas czytania, czuję tak wiele? Nie wiem. Widocznie niektóre książki właśnie tak na czytelnika działają.
Ellis i Eastona łączyło coś niesamowicie silnego, wydawało się, że nic tego nie zniszczy. Dziewczyna czuła się przy nim ważna i bezpieczna, a fakt, że miała tak dobre stosunki z jego rodziną, sprawił, do nich wszystkich mocno się przywiązała. Jeden błąd wszystko zniszczył. Ellis została zmuszona do tego, by przeprowadzić się do Kalifornii, gdzie pomimo poczucia zdrady i odrzucenia, starała się zapomnieć o wydarzeniach, które do tego doprowadziły. Nie było to jednak proste, bo tęsknota za Eastonem była przeogromna, tak samo jak ból złamanego serca.
„Bez wszystkiego, co odwraca uwagę za dnia, czuję w piersiach ciężar pustki. Owija się wokół mnie jak sznur i wrzyna się w moje ciało, aż krwawię.”
Zaintrygował mnie wątek relacji Ellis i Eastona, bo chociaż książka napisana jest naprzemiennie, mieszając teraźniejszość z przeszłością, i mimo że to umożliwia nam lepsze poznanie bohaterów, to na odpowiedź co takiego wydarzyło się między nimi, musimy trochę poczekać. Rozwiązanie tej zagadki, nie było jednak dla mnie zaskoczeniem, tak naprawdę powód okazał się nie tak poważny jak myślałam, że będzie, wszak zawiniła tu złość i żal, które przysłoniły wszystko inne, a zabrakło szczerej rozmowy. Co zmusza czytelnika do zastanowienia, czy działanie pod wpływem emocji jest dobre? Być może czasem warto przełknąć to co nas boli i wysłuchać drugiej strony? Czasem może to oszczędzić cierpienia, na jakie się skazujemy.
Książka nie skupia się jednak tylko na tym co łączy Ellis i Eastona, ale także na tym co łączy Ellis i całą rodzinę Albrey. A trzeba przyznać, że tu też wiele się dzieję. Bardzo podobało mi się to, jak wszyscy troszczyli się o dziewczynę, jak pokazywali, że jest dla nich ważna, bo widać, że potrzebowała takich osób w swoim życiu. Na swoją rodzinę nie mogła liczyć, rodzice nie potrafili się nią należycie zająć, często pozostawiając ją samą sobie. Niestety wszystko to sprawiło, że nie była ona zbyt ufną i otwartą dziewczynką, kiedy więc nawiązała więź z Albreyami, szybko się do nich przywiązała.
Jeden błąd, jedno wydarzenie doprowadziło do tego, że ta piękna relacja przestała istnieć, a Ellis całkowicie się odcięła. Podczas czytania czułam ten ból, który odczuwała, gdy myślała o tym wszystkim. Byłam ciekawa jak to wszystko się rozwinie i czy jest szansa na to, by naprawić to co się popsuło. A jeśli i wy jesteście ciekawi, to gorąco zachęcam do przeczytania "Some mistakes were made".
Naprawdę niesamowicie wciągnęła mnie przedstawiona przed autorkę historia, byłam pod wrażeniem tego, jak wiele emocji ona we mnie wzbudza, choć tak naprawdę nie czytam o niczym niezwykłym. Nawet jeśli Kristin Dwyer poruszyła tutaj ważne tematy, to wciąż nie było to dla mnie nic nowego, więc jak to się działo, że podczas czytania, czuję tak wiele? Nie wiem. Widocznie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy los daje człowiekowi coś wyjątkowego w życiu, czego nigdy wcześniej nie zaznał, a później brutalnie zostaje mu to odebrane, powoduje to niewyobrażalny ból i cierpienie.
Główna bohaterka doświadczyła tego na własnej skórze. Żyjąc w dysfunkcyjnej rodzinie nie miała szansy zaznać miłości, stabilności oraz troski, jaką powinno otrzymać każde dziecko. Kiedy los podarowuje jej to wszystko, czego tak bardzo pragnęła, jedna zła decyzja sprawia, że jest zmuszona się z tym na nowo pożegnać.
„Some mistakes were made” to historia owiana tajemnicą. Autorka miesza teraźniejszość z przeszłością i powoli prowadzi czytelnika w stronę zakończenia, które ma odpowiedzieć na wszystkie pytania nasuwające się w trakcie czytania. Bardzo podobał mi się styl autorki i to, jak prowadziła dialogi między bohaterami. Odczuwałam każdą skomplikowaną emocje, jaka rodziła się między nimi i zdałam sobie sprawę z tego, jak ważne jest, żeby w życiu unikać niedopowiedzeń. Relacja między głównymi bohaterami jest trudna na tyle, że oni sami, tak jak również czytelnik, momentami się w niej gubią. Ich kłótnie i sprzeczki mogą być wynikiem braku odpowiedniej komunikacji, niezrozumienia własnych emocji oraz niedopuszczaniem do siebie perspektywy drugiej osoby.
„Some mistakes were made” to książka, która wciągnęła mnie od początku i w której zatraciłam się bez reszty na kilka godzin. Nie jest to banalna młodzieżówka, tylko książka, która oprócz rozrywki, porusza ważne tematy i skłania do refleksji. To historia o skomplikowanej pierwszej miłości, uzależnieniu, podejmowaniu nie zawsze dobrych decyzji oraz o umiejętności przebaczania. Gorąco Wam ją polecam!
Kiedy los daje człowiekowi coś wyjątkowego w życiu, czego nigdy wcześniej nie zaznał, a później brutalnie zostaje mu to odebrane, powoduje to niewyobrażalny ból i cierpienie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówna bohaterka doświadczyła tego na własnej skórze. Żyjąc w dysfunkcyjnej rodzinie nie miała szansy zaznać miłości, stabilności oraz troski, jaką powinno otrzymać każde dziecko. Kiedy los...
Kilka lat temu bardzo często sięgałam po książki typu New Adults. Z biegiem czasu moja miłość do tego gatunku nieco przygasła i z dużą dozą ostrożności podeszłam do Some mistakes were made. Jak się okazało, całkiem niepotrzebnie, bo chociaż nie jestem już modelowym odbiorcą tego typu literatury, to całkiem dobrze się przy niej bawiłam. Chociaż "zabawa" w tym wypadku nie oznacza lekkości tematy. Kristin Dwyer zawarła w swojej powieści wiele trudnych tematów i skomplikowanych emocji, a swoim stylem i sposobem budowania historii przypominała mi książki Colleen Hoover. W przypadku debiutu, to chyba największy komplement.
Ellis, główna bohaterka książki, wywodzi się z dosyć problematycznego środowiska. Jej matka jest praktycznie nieobecna w jej życiu, a jeśli już, to tylko po to by jeszcze bardziej w nim namieszać. Ojciec, uzależniony od narkotyków i trudnej miłości do jej matki, co chwilę ląduje w więzieniu. Ostoją w życiu Ellis staje się dom Albreyów - jej przyjaciel Easton, jego bracia i rodzice. Praktycznie, to oni ją wychowują i to ich traktuje jak rodzinę. Jednak w pewnym momencie sprawy się komplikują i do głosu dochodzi przeszłość dziewczyny. W ramach ochrony, zostaje wysłana na rok do Kalifornii i całkowicie odcina się od ludzi, których kocha. Powrót okazuje się bardzo bolesny, a wszystkie niedokończone sprawy przybierają jeszcze na sile.
Od samego początku książki autorka serwuje nam tajemnicę. Nie wiemy, co wydarzyło się pomiędzy Ellis i Eastonem, co sprawiło, że dziewczyna została odcięta od rodziny, którą traktowała jak swoją. Powoli, krok po kroku, odkrywamy elementy układanki, coraz bardziej zbliżając się do bolesnego finału. Emocje pomiędzy bohaterami są na tyle niestandardowe i skomplikowane, że chociaż były totalnie odmienne od mojego życia, byłam w stanie w nie uwierzyć. I co więcej, poczuć je na tyle, że ciężko było odłożyć książkę, przed rozwiązaniem całej zagadki.
Kilka lat temu bardzo często sięgałam po książki typu New Adults. Z biegiem czasu moja miłość do tego gatunku nieco przygasła i z dużą dozą ostrożności podeszłam do Some mistakes were made. Jak się okazało, całkiem niepotrzebnie, bo chociaż nie jestem już modelowym odbiorcą tego typu literatury, to całkiem dobrze się przy niej bawiłam. Chociaż "zabawa" w tym wypadku...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Pomiędzy wschodem i zachodem słońca właściwie nie ma różnicy.
Na niebie malują się te same barwy. To samo światło walczy z ciemniejącym niebem, poprzecieranym i wyblakłym. Problem z niebem polega na tym, że czasami nie wiadomo, co jest początkiem, a co końcem”.
Już po pierwszym zdaniu poczułam tę historię. „Some mistakes were made” to historia owianą tajemnicą. Od samego początku zastanawiałam się, co poróżniło głównych bohaterów. Jaka sytuacja doprowadziła ich „do tego momentu w ich życiu”.
A historia Ellis i Eastona jest pełna skomplikowanych emocji i sprzeczności wynikających z niedopowiedzeń. Czasami ich relacja wydawała się niemal uzależniająca, a jednak z drugiej strony dowodzi to, jak bardzo potrzebowali się nawzajem. Tyle że nie mogli się odnaleźć.
Każdy popełnia błędy, a w tej historii jeden błąd prowadzi do olbrzymich konsekwencji. Kristin Dwyer stworzyła bohaterów dojrzałych, jak na swój wiek, którzy mierzą się ze skutkami swoich decyzji. Nie tylko oni zasługują na chwilę uwagi, bo wszyscy bohaterowie mieli wpływ na wydarzenia tej historii. Skomplikowane dzieciństwo Ellis doprowadziło do tego, że stała na pograniczu światów, które były jej zarówno tak samo bliskie, jak i odległe. Z jednej strony niekochana i odrzucona przez swoją rodzinę, z drugiej przynależąca do innej rodziny, która wyciągnęła do niej rękę, aby zapewnić jej „lepsze życie”.
Historia tej dwójki łączy w sobie teraźniejsze, jak i przeszłe wydarzenia w sposób niezwykle spójny. Dający czytelnikowi ponieść się emocjom i fabule. Gdy jeden element układanki zostaje wyjaśniony, pojawia się inny i przysparza nowych emocji. Myślałam, że oszaleje zanim dotarłam do epilogu! Chciałam poznać całą ich historię, chociaż wcale nie była łatwa, to mocno mnie wciągnęła! Aż do ostatniej strony.
„Pomiędzy wschodem i zachodem słońca właściwie nie ma różnicy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa niebie malują się te same barwy. To samo światło walczy z ciemniejącym niebem, poprzecieranym i wyblakłym. Problem z niebem polega na tym, że czasami nie wiadomo, co jest początkiem, a co końcem”.
Już po pierwszym zdaniu poczułam tę historię. „Some mistakes were made” to historia owianą tajemnicą. Od...
Każdy popełnia błędy- niezależnie od wieku i tego w jakim momencie życia się znajduje, jakim jest człowiekiem i jakie były jego pierwotne zamiary. Bo nawet mając najlepsze intencje można się pomylić w ocenie sytuacji, podjąć złą decyzję,której skutki długo będziemy odczuwać. Czasem zaś błędy wynikają z unoszenia się dumą, braku odpowiedniej komunikacji, domyślania się i tworzenia założeń zamiast skonfrontowania się z prawdą. Niemniej jednak niezależnie od tego skąd wynikają pomyłki i jak zmieniają bieg losów, to zawsze są odczuwalne, bolesne i trudne do naprawienia.
Ellis tak naprawdę nie ma swojego miejsca, nie ma prawdziwego, rodzinnego domu, który stanowiłby dla niej bezpieczną przystań. A najbardziej boli ją to, że dla nikogo w jej krótkim życiu nigdy nie była pierwszym wyborem, priorytetem, który przyćmiłby wszystko inne. Pochodzi z rodziny dysfunkcyjnej, jej ojciec więcej życia spędził w więzieniu niż poza nim, matka znika gdy najdzie ją na to ochota i wraca najczęściej gdy skończą się jej pieniądze. Babcia z kolei zapewnia dach nad głową całej reszcie rodziny ale nie chce mieć na głowie kolejnego kłopotu, jak postrzegana jest Ellis. Zupełnie przypadkiem ukojenie znajduje w domu Albreyów, w dwóch ich synach namiastkę starszych braci, w najmłodszym zaś- miłość życia. Tam zaznaje normalności, uczucia przynależności, zwyczajności, która pomaga jej dojrzewać i stawać się kobietą. Ellis jest niesamowicie silna, bo nigdy nie miała innego wyjścia, a jedyne o czym marzy to podróże i poznawanie świata. Jednak jest także spragniona miłości, zwykłej, czystej, dającej ukojenie i schronienie. Pragnie mieć miejsce, które będzie jej domem, prawdziwym, z którym będzie się utożsamiać. Lecz przede wszystkim nie chce być dla nikogo ciężarem, a tak się czuła przez większość życia. I choć stała się częścią rodziny Albrey to nigdy do końca nie czuła się na swoim miejscu. Bez łatwego startu, z obciążającą historią rodzinną i uczuciami, które ją przygniatają- czy Ellis znajdzie drogę, by rozpocząć swoje dorosłe życie tak, jak na to zasłużyła?
Easton jest najmłodszym z braci i od początku najlepiej dogadywał się z Ellis. Ich relacja nie była łatwa, jednak trwała mimo upływających lat, zmieniając się z niewinnej, dziecięcej przyjaźni w coś więcej. Easton od zawsze fascynował się pisaniem i jego doroślejsza wersja nieuchronnie zmierza w kierunku poezji. Nikt tak jak on nie potrafi ubrać swoich uczuć w słowa. Wychowany w zwykłej, amerykańskiej rodzinie, kochającej i przekomarzajacej się, zapewniającej zwyczajny start w życie i nieocenione wsparcie. Z Ellis łączy go więź trudna do opisania, rozumieją się bez zbędnych słów, mają swoje sekrety i plany. Lecz to nie wystarcza, gdy przychodzi im się zderzyć z rzeczywistością. Wtedy zostają jedynie pokiereszowane, młode, choć niezwykle kochające serca...
"Some mistakes were made" to książka, która wciągnęła mnie od pierwszych stron i do końca nie wypuszczała ze swoich objęć. Nawet odkładając lekturę, gdzieś w podświadomości cały czas byłam z bohaterami i czułam potrzebę, by jak najszybciej wrócić do ich świata i poznać kolejne wydarzenia. Mimo, że główne postaci to osoby młode, dopiero rozpoczynające dorosłe życie, to kompletnie nie czułam ich wieku, bowiem daleko było im do infantylności i cech charakterystycznych dla nastolatków. Autorka w rozdziałach zręcznie przeplata teraźniejszość z przeszłością, a my podczas lektury zachodzimy w głowę co takiego się stało, że relacje postaci aż tak się popsuły, a Ellis finalnie zamieszkała w Kalifornii. Życiorys dziewczyny i to z jakimi musiała się mierzyć problemami od bardzo młodego wieku raz za razem łamie serce. Nikt nie zasługuje na znalezienie się w takiej sytuacji, a zwłaszcza dziecko, które przez samotność i brak uwagi od dorosłych może bardzo szybko i niepostrzeżenie wejść na złą ścieżkę i zniszczyć sobie życie. W powieści zwracają naszą uwagę także pozostali członkowie rodziny Albreyów. Każdy z nich inny, jednak na swój sposób wyjątkowy, a co najważniejsze każdy z nich oddał skrawek swojego serca Ellis. I oni wszyscy razem zawłaszczają sobie także miejsce w naszych czytelniczych sercach. Powiem szczerze, że z przyjemnością przeczytałabym o dalszych losach, nie tylko Ellis i Eastona ale także Dixona i Tuckera, bowiem wszyscy stali mi się bliscy i przykro mi było się z nimi rozstawać. To naprawdę świetnie napisana pod każdym względem, niełatwa historia, która pokazuje potęgę miłości w życiu człowieka i to miłości o różnych odcieniach. To opowieść o złamanych sercach, utraconych nadziejach i roztrzaskanych marzeniach ale także o sile człowieka i o tym, że nie definiują nas nasze korzenie, a dom, jest tam gdzie kochający nas ludzie. Gorąco Was zachęcam do jej poznania.
Każdy popełnia błędy- niezależnie od wieku i tego w jakim momencie życia się znajduje, jakim jest człowiekiem i jakie były jego pierwotne zamiary. Bo nawet mając najlepsze intencje można się pomylić w ocenie sytuacji, podjąć złą decyzję,której skutki długo będziemy odczuwać. Czasem zaś błędy wynikają z unoszenia się dumą, braku odpowiedniej komunikacji, domyślania się i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tojestem absolutnie zakochana w tej książce....
przede wszystkim, była naprawdę autentyczna. to nie jest ten typ historii, która jest przekombinowana i po prostu nie ma opcji, że coś takiego mogłoby kiedyś zdarzyć się w prawdziwym życiu. SMWM to historia z krwi i kości, ludzka i życiowa.
relacja głównych bohaterów nie jest jak wyjęta z bajki. fakt, jest urocza, ale jest też niesamowicie poplątana i skomplikowana. oboje trochę egoistycznie podchodzą do tego, co się wydarzyło, a czytelnik po prostu nie wie, po której ze stron się opowiedzieć.
mimo wszystko autorka nie skupia się tylko na wątku romantycznym, co dla mnie jest ogromnym plusem. przedstawione są rodzinne problemy Ellis oraz to, jak jej relacja z Eastonem wpływa na innych. nikt nie został pominięty i jestem z tego powodu bardzo zadowolona.
ta książka jest pełna bólu, złamanych obietnic, nadziei i naprawdę głębokiego i szczerego uczucia. jest jak smutna piosenka przekształcona w książkę. bardzo polecam <3
jestem absolutnie zakochana w tej książce....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toprzede wszystkim, była naprawdę autentyczna. to nie jest ten typ historii, która jest przekombinowana i po prostu nie ma opcji, że coś takiego mogłoby kiedyś zdarzyć się w prawdziwym życiu. SMWM to historia z krwi i kości, ludzka i życiowa.
relacja głównych bohaterów nie jest jak wyjęta z bajki. fakt, jest urocza, ale jest też...