Tak naprawdę ten retelling dużo nie zmienia ani wprowadza w historię Śnieżki. Mamy Złą Królową, próbę otrucia jabłkiem, 7 krasnoludków. Pomimo to lubię w jaki sposób księżniczka bierze sprawy w swoje ręce i nie czeka na pocałunek księcia z bajki.
Tak naprawdę ten retelling dużo nie zmienia ani wprowadza w historię Śnieżki. Mamy Złą Królową, próbę otrucia jabłkiem, 7 krasnoludków. Pomimo to lubię w jaki sposób księżniczka bierze sprawy w swoje ręce i nie czeka na pocałunek księcia z bajki.
Mroczne baśnie, zmienione opowieści, które znamy z bajek Disneya.
To jest coś, co od dawna mnie intryguje. Nowe spojrzenie na daną historię, zmiana perspektywy, nieco inna narracja, jeden element, który potrafi wiele namieszać.
Czytając „Lustereczko, Lustereczko” otrzymałam całkiem dobrą rozrywkę i zupełnie zmienioną historię Śnieżki. Ta książka odpowiedziała na pytania, co by było, gdyby Śnieżka stanęła na czele rewolucji, oraz co by było, gdyby to książę zjadł zatrute jabłko.
Przede mną jeszcze kilka tytułów napisanych na nowo baśni. Jestem ciekawa, co mnie zaskoczy w następnych książkach.
Mroczne baśnie, zmienione opowieści, które znamy z bajek Disneya.
To jest coś, co od dawna mnie intryguje. Nowe spojrzenie na daną historię, zmiana perspektywy, nieco inna narracja, jeden element, który potrafi wiele namieszać.
Czytając „Lustereczko, Lustereczko” otrzymałam całkiem dobrą rozrywkę i zupełnie zmienioną historię Śnieżki. Ta książka odpowiedziała na pytania,...
Zdecydowanie moja ulubiona część mrocznych baśni. Ta podobała mi się najbardziej, z wszystkich jakie przeczytałem. Naprawdę dobrze rozbudowała znane postacie i zachowała klimat baśni, czego w poprzednich książkach nie odczułem. I po raz pierwszy nie zawiodłem się zakończeniem w tej serii, to wyczyn. Bardzo polecam.
Zdecydowanie moja ulubiona część mrocznych baśni. Ta podobała mi się najbardziej, z wszystkich jakie przeczytałem. Naprawdę dobrze rozbudowała znane postacie i zachowała klimat baśni, czego w poprzednich książkach nie odczułem. I po raz pierwszy nie zawiodłem się zakończeniem w tej serii, to wyczyn. Bardzo polecam.
~ Kolejna mroczna baśń Disneya za mną i przyznaję że Śnieżka w takiej wersji jest genialna ! Zła królowa zwana Ingrid to najczystsze zło , wyrafinowana i bezwzględna, z pomocą swojego zwierciadła pozbywa się każdego kto tylko w jakikolwiek sposób zagraża jej władzy .
Lecz Śnieżka dorasta a Korona jak i tron należą się właśnie jej , zamkniętą i ukrywana przed światem dziewczyna uchodzi cało z próby pozbycia jej życia .
Z pomocą idą nie tylko krasnoludki ale również zaginiony Ojciec , Królewicz z pobliskiego królestwa i cała masa poddanych którzy mają dość władzy złej królowej.
Fajne jest to że autorka zadbała o szczegóły i niby każdy zna tę historię lecz czytając ją z rozdziału na rozdział zauważamy że akcja zaskakuje , są zmiany i to dzięki nim lektura nas dosłownie wciąga , a Śnieżka z przerażonej i niepewnej , zmienia się w silną i odważną!
Święta książka 📖 baśnie nigdy nie wychodzą z mody 👌
~ Kolejna mroczna baśń Disneya za mną i przyznaję że Śnieżka w takiej wersji jest genialna ! Zła królowa zwana Ingrid to najczystsze zło , wyrafinowana i bezwzględna, z pomocą swojego zwierciadła pozbywa się każdego kto tylko w jakikolwiek sposób zagraża jej władzy .
Lecz Śnieżka dorasta a Korona jak i tron należą się właśnie jej , zamkniętą i ukrywana przed światem...
„Lustereczko, lustereczko. Mroczne opowieści” autorstwa Jen Calonita to powieść, która na pierwszy rzut oka przyciąga ciekawą koncepcją przekształcenia znanych baśni w mroczniejsze opowieści. Głównym motywem jest historia Królewny Śnieżki, jednak autorka wprowadza wiele nowych wątków i postaci, co sprawia, że książka zyskuje na oryginalności, ale niestety nie zawsze potrafi utrzymać uwagę czytelnika.
Główna bohaterka, Królewna Śnieżka, jest przedstawiona jako postać pełna determinacji, która w obliczu zagrożenia ze strony złej macochy, staje się silniejsza i bardziej niezależna. Jej rozwój osobisty jest jednym z ciekawszych elementów książki. Śnieżka nie jest już tylko bezbronną dziewczynką, ale młodą kobietą, która stara się odnaleźć swoje miejsce w świecie. To zdecydowanie dodaje głębi do jej charakteru.
Z drugiej strony, postać złej królowej, będącej głównym antagonistą, jest dość stereotypowa. Choć jej motywacje są nieco bardziej złożone, to jednak momentami wydaje się być jedynie archetypem zła. Można odnieść wrażenie, że autorka nie do końca wykorzystała potencjał, jaki niosła ta postać, co sprawia, że przygody Śnieżki wobec niej stają się przewidywalne.
Inne postaci, takie jak krasnoludki, również zyskują na charakterze, ale ich wątki są często rozwijane w sposób, który nie wnosi za wiele do głównej fabuły. Mimo że dodają elementu humorystycznego, niektóre z ich przygód wydają się być zbędne i nieco nużące.
Co do samej fabuły, pomysł na przekształcenie klasycznej historii w mroczniejszą wersję jest interesujący, jednak momentami narracja traci tempo, a niektóre wątki wydają się być rozwleczone. Często miałem wrażenie, że historia mogłaby być bardziej dynamiczna, a niektóre dialogi i opisy są nużące i nie wnoszą nic do całości.
Podsumowując, „Lustereczko, lustereczko. Mroczne opowieści” to książka, która ma potencjał, ale niestety nie wykorzystuje go w pełni. Choć postacie, takie jak Królewna Śnieżka, są interesujące i rozwinięte, inne wątki fabularne pozostawiają wiele do życzenia. Książka może być ciekawą lekturą dla fanów baśni, ale niekoniecznie zdoła przyciągnąć uwagę tych, którzy oczekują bardziej wciągającej akcji. Dla mnie była to średnia lektura, z pewnymi interesującymi momentami, ale również z momentami, które niestety były nudne.
„Lustereczko, lustereczko. Mroczne opowieści” autorstwa Jen Calonita to powieść, która na pierwszy rzut oka przyciąga ciekawą koncepcją przekształcenia znanych baśni w mroczniejsze opowieści. Głównym motywem jest historia Królewny Śnieżki, jednak autorka wprowadza wiele nowych wątków i postaci, co sprawia, że książka zyskuje na oryginalności, ale niestety nie zawsze potrafi...
Ciekawa alternatywa dla znanej baśni. Tym razem to księżniczka jest superbohaterem. Poznajemy też lepiej historie złej królowej. Dobra koncepcja z historią widzianą z perspektywy dwóch bohaterów. Lekka i przyjemna pozycja. Umili wieczór.
Ciekawa alternatywa dla znanej baśni. Tym razem to księżniczka jest superbohaterem. Poznajemy też lepiej historie złej królowej. Dobra koncepcja z historią widzianą z perspektywy dwóch bohaterów. Lekka i przyjemna pozycja. Umili wieczór.
Uwielbiam Królewnę Śnieżkę. W tej wersji jest ciekawiej i mniej słodko niż w bajce. Bardzo fajnie pokierowana historia znana z dzieciństwa, ładnie wyjaśniona obecność Złaj Królowej ( nawet dostał imię ). Jestem zachwycona.
Uwielbiam Królewnę Śnieżkę. W tej wersji jest ciekawiej i mniej słodko niż w bajce. Bardzo fajnie pokierowana historia znana z dzieciństwa, ładnie wyjaśniona obecność Złaj Królowej ( nawet dostał imię ). Jestem zachwycona.
W tej powieści podobało mi się to, że historia została ukazana z dwóch perspektyw, Śnieżki oraz Złej Królowej. Po części można zrozumieć działania głównych bohaterów. Książkę bardzo dobrze się czytało. W tej serii podoba mi się to, że księżniczki nie są tu ukazane jako nieporadne dziewczynki, których może wybawić tylko przystojny książę, ale jako dziewczyny, które chcą pokazać, że umieją doskonale same o siebie zadbać i o innych, zwłaszcza na tych, na którym im zależy. Jedynie czego mi w tej książce zabrakło, to trochę więcej akcji oraz zmian od oryginalnej historii. Historia bardzo przewidywalna. Spodziewałam się troszkę więcej jednak tutaj tej mroczności, wyzwań. Uważam, że był potencjał, jednak nie zostało to do końca wykorzystane. Książka sama w sobie nie jest zła, jeśli ktoś lubi baśniowe historie, to mogę spokojnie polecić tę lekturę na umilenie czasu.
W tej powieści podobało mi się to, że historia została ukazana z dwóch perspektyw, Śnieżki oraz Złej Królowej. Po części można zrozumieć działania głównych bohaterów. Książkę bardzo dobrze się czytało. W tej serii podoba mi się to, że księżniczki nie są tu ukazane jako nieporadne dziewczynki, których może wybawić tylko przystojny książę, ale jako dziewczyny, które chcą...
„Jeśli czegoś pragniesz, czasem musisz być gotowa zaryzykować. A jeśli to zrobisz – czeka Cię wspaniała nagroda.”
Jesteś piękna. Przecież zawsze możesz być jeszcze piękniejsza. Jesteś doceniana. Dlaczego nie zyskać więcej poważania? Jesteś młoda. Co jednak szkodzi, by odmłodzić się bardziej? Masz władzę. Przecież da się ją zwiększyć. Posiadasz umiejętności. Poszerzasz je jak i kiedy tylko się da. Więcej, goręcej, cudowniej. Zapominasz o najważniejszym: lepsze jest największym wrogiem dobrego. Wszystko ma swoją cenę – a już szczególnie sukces, okupiony mnogością krwawych ofiar.
„Ten, kto tam mieszkał, miał władzę, a życie nauczyło ją, jak wiele warta jest władza. Pragnęła jej całą sobą, bardziej niż czegokolwiek innego. Gdy ją zdobędzie, nikt nie zdoła jej więcej skrzywdzić.”
Wszystko sprowadza się do tego jednego wydarzenia, które bezpowrotnie odmienia Twoje życie. Gdybyś tylko wtedy nie… Gdyby cokolwiek było jakkolwiek inaczej… Ale nie – mroczny los chciał tak, a nie inaczej, a może to Ty w pewnym momencie postanowiłaś mu dopomóc. Jako nastolatka miałaś dobre serce. Uciekłaś z domu z młodszą siostrą, uwalniając Was od jarzma złego ojca. Jakoś udało się Wam przetrwać – choć codziennością stała się ciężka praca w gospodarstwie, która z dnia na dzień podobała Ci się coraz mniej. Szukałaś kolejnych sposobów na to, aby odmienić swoje życie, w przeciwieństwie do Twojej siostry, której spracowana na roli skóra i tak jarzyła się coraz jaśniejszym blaskiem. To ona zawsze była tą piękniejszą. Bardziej docenianą. Pogodniejszą. Prostolinijną. Lepszą. Wiedziałaś o tym, że zazdrość to bardzo złe uczucie, co jednak nie zabroniło Ci odczuwać jej coraz mocniej. Mroczna Ingrid, niedostrzegana już przez nikogo załamała się jednak dopiero, kiedy jej młodsza siostrzyczka stała się królową i zapomniała o Tobie zupełnie. A może to Ty ją odtrąciłaś, nie chcąc jej litości, kiedy sama władała zamkiem i sercem króla. Przechadzając się po targu, natrafiłaś jednak na coś innego. Nie na miłość i zamek, ale na czarną magię i jej mistrza. I tak, pewnego dnia, bezpowrotnie związałaś swoją duszę i własne przeznaczenie z zaczarowanym zwierciadłem. To wydarzenie nie tylko Cię zmieniło i ukształtowało barwionymi złem ramami, ale i zdeterminowało całą Twoją przyszłość…
„Tak piękna dziewczyna zasługiwała na wyjątkową śmierć.”
Zaczęło się całkiem niewinnie – jak to zwykle bywa. Rozmowa ze szklaną taflą, pytanie o to czy tamto, rady i wskazówki. Lustro jednak ewoluowało, podobnie jak i Ty sama. Podpowiadało Ci co masz zrobić, aby stać się piękniejsza. Silniejsza. Zdobyć władzę. I kogo w tym celu musisz wyeliminować. Podszepty zła, wciąż obecne w Twoim życiu, kierowały każdym Twoim działaniem. Być może opętał Cię diabelski duch. A może jego podpowiedzi jedynie uwypukliły to, co od zawsze w Tobie tkwiło. Kiedy wraz z widywaną w lustrze szklaną maską, postanawiasz zdobyć tron, uciekasz się nie tylko do pozbycia się siostry, ale i jej pięknej córki Śnieżki, która zagraża Ci nie tylko urodą, ale również może odebrać Ci tron. Knując misterny plan, nie uderzasz jednak w nią samą – a w najdroższego jej królewicza, w którym dziewczyna jest coraz bardziej zakochana. W tym boju nie zmierzysz się jednak tylko ze swoimi demonami – urok Śnieżki pozwolił jej bowiem, mimo wszystkich Twych knowań, na zgromadzenie całkiem niezłej armii. W ostatecznym pojedynku czerń zderzy się z bielą, miłość z nienawiścią, a dobro ze złem… Co zwycięży?
„Przyszłość zmienia się w zależności od tego, kto próbuje na nią wpłynąć.”
Wydawnictwo Olesiejuk to jedno z moich tegorocznych odkryć. Moją sympatię zaskarbiło sobie opublikowaniem kochanych przeze mnie retellingów Disney’owskich historii w zupełnie nowej szacie graficznej. Mroczne okładki w połączeniu z pięknie malowanymi brzegami cieszą oko każdego czytelnika – niezależnie od jego wieku. Takie wydania stanowią gratkę dla książkowego kolekcjonera, którym w związku z posiadaniem ponad 1000 lektur, zdecydowanie mogę się już mianować. „Lustereczko, lustereczko”, opowiadające mroczniej, ciekawiej i pełniej historię Śnieżki, siedmiu krasnoludków oraz złej królowej, zdecydowanie przypadło mi do gustu. Dzięki niemu mogłam dowiedzieć się, co tak naprawdę powodowało Ingrid, która za wszelką cenę chciała osiągnąć władzę, bogactwo i wieczne piękno oraz zapoznać z jej młodszymi latami. Wojna o tron, jednak przede wszystkim o miłość w wydaniu Śnieżki oraz jej przebudzenie z pełnego stagnacji letargu, także bardzo mi się podobały. Ta wielowątkowa historia nieodmiennie przejmuje, wzrusza i pociąga, stając się doskonałą książką zarówno dla starszych dzieci, nastolatków, jak i dorosłych. Z odmętów mrocznych lasów i wysokich pałacowych wież wzniesionych z kości słoniowej, płynie też bardzo ważne przesłanie. Jakie? To musisz już odkryć we własnym zakresie… 8/10
„Przeszłość jest za nami. Muszę się skupić na tym, jak odmienić przyszłość.”
instagram.com/thrillerly
„Jeśli czegoś pragniesz, czasem musisz być gotowa zaryzykować. A jeśli to zrobisz – czeka Cię wspaniała nagroda.”
Jesteś piękna. Przecież zawsze możesz być jeszcze piękniejsza. Jesteś doceniana. Dlaczego nie zyskać więcej poważania? Jesteś młoda. Co jednak szkodzi, by odmłodzić się bardziej? Masz władzę. Przecież da się ją zwiększyć. Posiadasz umiejętności. Poszerzasz je...
Bardzo podoba mi się ta wersja. Choć Śnieżka ma zupełnie inny charakter niż ten oryginalny, to jednak czytało się bez większych zgrzytów. Cieszę się, że książę i zła królową otrzymali imiona i backstory, oraz zostało im poświęcone więcej czasu antenowego.
Co do fabuły, nie mam zastrzeżeń, historia w miarę prosta, przewidywalna, ale przyjemna. To trochę jakby czytało się fanfick, ale przecież teraz tego mnóstwo na rynku wydawniczym, więc nie dostrzegam tego jako minus.5
Bardzo podoba mi się ta wersja. Choć Śnieżka ma zupełnie inny charakter niż ten oryginalny, to jednak czytało się bez większych zgrzytów. Cieszę się, że książę i zła królową otrzymali imiona i backstory, oraz zostało im poświęcone więcej czasu antenowego.
Co do fabuły, nie mam zastrzeżeń, historia w miarę prosta, przewidywalna, ale przyjemna. To trochę jakby czytało się...
Kolejna książka, która miesza w przebiegu wydarzeń klasycznej bajki Disneya. Tym razem trafia na "Królewnę śnieżkę". I w sumie to namieszano bardzo niewiele. Cała opowieść to to samo z małymi dopowiedzeniami i lekką zmianą zakończenia. Śnieżka żyje sobie szczęśliwie na dworze, aż pewnego dnia jej zła macocha postanawia pozbyć się księżniczki. Na szczęście dziewczyna ucieka i ukrywa się w domu siedmiu krasnoludków. Bla, bla, bla. To nadal ta sama delikatna królewna, której autorka próbuje nadać trochę charakteru i przysłowiowych "jaj". Tutaj nie siedzi więc biernie i nie czeka na księcia na białym koniu, ale postanawia odzyskać koronę i pokonać swoją macochę. Robi to niestety tak nieumiejętnie, że gdyby nie powyższy książę to pewnie zgubiła by się w lesie razem z niezbyt rozgarniętymi krasnalami. Jest niby jakiś plan na "rewolucję" i zgromadzenie oddanych mieszkańców królestwa w walce z ciemięzcą, ale kurcze... Takie to źle zaplanowane i nijakie. Królewna obija się od zdarzenia do zdarzenia i ma się wrażenie, że lepiej by jej było nadal siedzieć na zadupiu z krasnoludkami i śpiewać do zwierząt. Duży plus to zarysowanie tła fabularnego dla złej królowej, która przestaje być zwykłą psychopatką i staje się... Psychopatką z dobrze napisanym planem motywacyjnym.
Kolejna książka, która miesza w przebiegu wydarzeń klasycznej bajki Disneya. Tym razem trafia na "Królewnę śnieżkę". I w sumie to namieszano bardzo niewiele. Cała opowieść to to samo z małymi dopowiedzeniami i lekką zmianą zakończenia. Śnieżka żyje sobie szczęśliwie na dworze, aż pewnego dnia jej zła macocha postanawia pozbyć się księżniczki. Na szczęście dziewczyna ucieka...
Książka, która jako nieliczna pokazuje księżniczkę disneya jako nie osobę, którą trzeba uratować itd., ale jako osobę, która umie o siebie zadbać. Ci, którzy wymyślili tą książkę powinni zostać bohaterami ich honoru :). Poza tym, jest to świetna książka. Polecam.
Książka, która jako nieliczna pokazuje księżniczkę disneya jako nie osobę, którą trzeba uratować itd., ale jako osobę, która umie o siebie zadbać. Ci, którzy wymyślili tą książkę powinni zostać bohaterami ich honoru :). Poza tym, jest to świetna książka. Polecam.
Kolejna po nowej wersji Alicji w Krainie Czarów z serii Mroczne Opowieści, ale pierwsza, po którą sięgnęłam z tego cyklu. Powiem wam, że nie zawiodłam się.
Królewna Śnieżka w zupełnie nowej odsłonie. Co by było, gdyby Zła Królowa otruła Księcia? Co by było, gdyby... no właśnie, co?
„Jabłko wypadło mu z dłoni i potoczyło się po podłodze. Gdy się zatrzymało, ślad ugryzienia odbijał się wyraźnie na jego skórce. Zaczynał ciemnieć”.
Po śmieci matki głównej bohaterki, jej macocha przejmuje władzę w królestwie, a królewna jest zmuszona do życia w cieniu we własnym domu. Niestety jej przybrana matka ma wobec swojej pasierbicy dość okrutny plan i zamierza go zrealizować za wszelką cenę. Śnieżka tak samo, jak w oryginalnej wersji Disneya ucieka do lasu gdzie, znajduje schronienie u siedmiu krasnoludków, którzy wraz z księciem oferują jej pomoc w odzyskaniu jej spuścizny...
„Czy będzie potrafiła znaleźć w sobie wystarczającą siłę, by stać się dobrą przywódczynią?”
Na dodatek pojawia się ktoś z przeszłości naszej królewny. Czy Królewna Śnieżka i jej wierni towarzysze pokonają Złą Królową i przywrócą dawny porządek? Czy tym razem, jak to w bajkach wszystko skończy się długo i szczęśliwie?
Przeczytałam tę książkę dosłownie w kilka godzin i nadal jestem pioruńsko odurzona tą historią. Bajki kojarzą nam się z łagodnymi wersjami, a ta była mroczniejsza...
„– Phi, niezły plan – mruknął Gburek z przekąsem.
– Pilną wiadomość? – powtórzyła Śnieżka. – Dla mnie? Królowa wciąż nie obwieściła poddanym mojej śmierci?”
Naprawdę czułam tutaj dreszczyk emocji, lecz nie bójcie się, to nie jest horror. Królewna Śnieżka, Książę i Siedmiu Krasnoludków stanowili niezły zespół, o którym nie da się zapomnieć, dodam jeszcze, że mieli paru pomocników.
To drugi retteling baśni, który miałam okazję przeczytać i totalnie nie żałuję.
Kolejna po nowej wersji Alicji w Krainie Czarów z serii Mroczne Opowieści, ale pierwsza, po którą sięgnęłam z tego cyklu. Powiem wam, że nie zawiodłam się.
Królewna Śnieżka w zupełnie nowej odsłonie. Co by było, gdyby Zła Królowa otruła Księcia? Co by było, gdyby... no właśnie, co?
„Jabłko wypadło mu z dłoni i potoczyło się po podłodze. Gdy się zatrzymało, ślad...
Lubicie czytać retellingi baśni Disney’a? Dla mnie z początku było to ciężkie zadanie, ponieważ wychowałam się na Disney’u i jeśli coś w filmach było białe, to znaczy, że było białe, a jeśli różowe, to różowe. Bajki Disney’a były dla mnie czymś w rodzaju świętej księgi – znałam na pamięć i mogłam recytować dialogi, bez problemu przywoływałam najdrobniejsze szczegóły. Czytanie o moich ulubionych bohaterach, którzy znaleźli się w kompletnie wywróconym do góry nogami świecie stanowiło wyzwanie, ale z czasem stało się ciekawą przygodą. W książkach takich jak „Lustereczko, lustereczko… Mroczne opowieści” czuć świeżość, a jednocześnie serce powieści bije w głębi znanej wielu osobom z dzieciństwa historii. Połączenie „Królewny Śnieżki” z nowymi wątkami i zaskakującymi pomysłami sprawia, że książka intryguje. Choć sama w sobie nie byłaby niczym specjalnym, to gdy jest się zaznajomionym z oryginałem, staje się wyjątkowa.
W tej historii autorka niesamowicie rozbudowała wątek Złej Królowej. Wiele rozdziałów zostało poświęconych Ingrid – dostajemy wgląd w przeszłość ciotki Śnieżki, która od samego początku miała trudne życie. Możemy spojrzeć na kobietę z zupełnie innej perspektywy i oceniać jej działania dopiero poprzez pryzmat wszystkich przeżyć, których doświadczyła. Choć jak sam jej tytuł mówi, Ingrid jest po prostu zła do szpiku kości, to nie można jej nie współczuć. W książce nie znajdziemy wytłumaczenia dla przeszywającego zła Królowej – niektórzy ludzie mają predyspozycje, by stać się złymi i poprzez zbiegi okoliczności, zazdrość i niewdzięczny los zmieniają się w potwory. Podobnie stało się z Ingrid – los nie potraktował jej łatwo, co na pewno nie pomogło jej stać się lepszą, ale jednocześnie nie stanowi usprawiedliwienia dla okrutnych czynów. Autorka stworzyła wielowarstwową postać, bo choć na pierwszy rzut oka Zła Królowa jest niedobrą kobietą „i tyle”, to każdy z opisywanych przez autorkę szczegółów odgrywał ważną rolę w ukształtowaniu jej charakteru i pomagał czytelnikowi zrozumieć tę bohaterkę. W końcu otrzymaliśmy książkę, która w takim samym stopniu koncentruje się na złych postaciach, co na dobrych.
Zakończenie książki nie zaskakuje, jest bardzo pospieszone, typowo bajkowe i nudne. Nie podoba mi się to, jak autorka postąpiła z tą historią. Przykro mi, ale zakończenie jest „na odwal się”. Liczyłam na znacznie więcej, a już zwłaszcza po przeczytaniu prologu!
Przepraszam, ale Śnieżka doprowadzała mnie do szału tą swoją „niewinnością i dobrocią”. Do tego dziewczyną tak przeraźliwie łatwo było sterować, że gdyby wrzucić faktycznie inteligentną archnemesis do tej książki, to Śnieżka by się posikała i w pierwszych pięciu stronach zniknęła z powierzchni świata. Jestem z tych osób, które wyznają, że główne bohaterki muszą mieć pazur – nie chodzi o to, aby były wyniosłe, ale żeby potrafiły czasami postawić na swoim, zawalczyć o siebie. U Śnieżki widać cechy przywódcze dopiero na samym końcu powieści – wcześniej nie zrobiła na mnie większego wrażenia, a raczej jawiła się jako ktoś z bardzo miękkim brzuszkiem, który zabrał się do ratowania świata, ale zamiast miecza miał za broń pluszowego misia. Ta książka była przewidywalna i skazana na HEA, choć autorka wprowadziła wiele zmian i ciekawych pomysłów do historii. Wiadomo, że dobro musiało wygrać nad złem, a czystości Śnieżki nikt nie mógł dorównać. Okay, tylko przy kleikowatości Śnieżki i jej wygranej, Zła Królowa zostaje postawiona w bardzo złym świetle. Wychodzi na to, że wcale nie była taka zła, choć usilnie starała się to wszystkim udowodnić. Wtedy też jej postać staje się raczej żałosna, aniżeli intrygująca. W książce nie ma prawdziwej walki, tylko jakieś przedziwne podchody – całość dostaje dziecinnego wydźwięku.
W jednej kwestii sprawę trzeba postawić jasno. Nie możemy mówić o jakimkolwiek romansie. Miłość między Henrym i Śnieżką jest natychmiastowa i tak jak dziewczyna, miękka, mdła i nijaka. To nagłe zauroczenie, które w ułamku sekundy zmienia się w dozgonną miłość i stawianie na szali dobrobytu całego królestwa, zupełnie do mnie nie przemówiło. Może już jestem trochę za stara na takie książki, ale brakowało mi czegoś bardziej konkretnego. Nie chodzi o seks, tylko o czyny, które świadczą o miłości. I nie mam na myśli wygłupów Śnieżki, czyli pobiegnięcia do trumny i dania się nakryć strażnikom Złej Królowej, ponieważ dziewczyna tak rozpaczała nad złapaniem Henriego… Cóż takiego ten Henry zrobił, aby zasłużyć na tak ogromną rozpacz i oddanie? Przecież chyba nikt nie powie, że królewicz zapracował sobie na uczucie Śnieżki.
Książka sama w sobie nie jest niczym specjalnym – bohaterowie zostali jako-tako nakreśleni, znajdziemy kilka zwrotów akcji, a całość czyta się łatwo, choć trudno się mocno zaangażować. Problem w tym, że w tej historii nie ma nic wybuchowego… do czasu, aż przypomnimy sobie oryginał. Choć „Lustereczko” czytane bez znajomosci „Królewny Śnieżki” byłoby bardzo słabo wypadającą książką, to ze znajomością tego klasyku postrzeganie nieco się zmienia. Należy docenić to, jak autorka pogłębiła niektóre tematy i jak rozbudowuje pewne wątki. Duże plusy za kreatywne myślenie i, przykładowo, skarmienie zatrutym jabłkiem królewicza, a nie Śnieżkę.
Duże plusy za oprawę graficzną i barwione brzegi – książka prezentuje się ślicznie i na pewno jest genialnym pomysłem na prezent, pod warunkiem że ktoś lubi dość delikatne i mocno baśniowe klimaty. Jeśli chodzi o redakcję, też nie można się do niczego przyczepić.
Moja ocena: 5/10
Hej🦄
Lubicie czytać retellingi baśni Disney’a? Dla mnie z początku było to ciężkie zadanie, ponieważ wychowałam się na Disney’u i jeśli coś w filmach było białe, to znaczy, że było białe, a jeśli różowe, to różowe. Bajki Disney’a były dla mnie czymś w rodzaju świętej księgi – znałam na pamięć i mogłam recytować dialogi, bez problemu przywoływałam najdrobniejsze szczegóły....
Nie lubię Śnieżki. A przynajmniej nie tą typową, miękką kluchę jak w wersji Disneya. Znacznie bardziej wolę królewnę z mieczem typu z ,,Mirror, mirror" lub ,,Dawno, dawno temu...". Choć Śnieżka Jen Calonity nie włada mieczem, nie jest ciepłą kluchą, która nic nie zrobiła w swojej historii. I nie sugerujcie się hasłem z okładki, bo otrucie księcia nie ma w tej książce znaczenia. W rzeczywistości jest to historia, która odpowiada na pytanie: Co by było, gdyby Śnieżka miała coś w głowie, a jedyną cechą Złej Królowej nie było tylko ,,zło" (czytaj: zazdrość o piękno pasierbicy). Ta książka z jednej strony nie daje wiele nowego, a z drugiej strony daje wiele nowości: łata dziury fabularne, nadaje postaciom charakteru, a Śnieżce mózg... Przepraszam fanów Śnieżki.
Przede wszystkim nowością jest ukazanie przeszłości Złej Królowej - która dostaje imię, rolę ciotki Śnieżki, a jej rola nie ogranicza się do zamordowania ślicznej czternastolatki... która w tej wersji jest starsza. Jest władczynią bezlitosną i rządzi twardą ręką, a mieszkańcy królestwa cierpią. W ten sposób Ingrid naprawdę zostaje Zła.
Dalej jest Śnieżka - która wciąż jest łagodna i dobra, ale też mądra, wrażliwa, a także odważna. Przyczyny jej zachowań i decyzji są lepiej widoczne i po prostu jest lepszą postacią. Książę też jest lepszy - dostaje imię i osobowość. I nie pojawia się tylko dwa razy, by zawrócić Śnieżce w głowie, całować trupa w lesie i takie tam. Jest całkiem... spoko chłopakiem, oględnie mówiąc. Pojawiają się też nowe postaci, takie jak ojciec Śnieżki (król), jej matka (co prawda w przeszłości, ale wciąż), czy też Anna. Z początku myślałam, że ta ostatnia dostanie większą rolę i będzie bardziej dziarska, ale wyszło, jak wyszło.
Jeśli chodzi o fabułę ze strony Śnieżki, to większość książki opisuje znane nam z animacji wydarzenia, ale zmienione pod względem szczegółów i tych strasznych dziur fabularnych... Bo skąd dziewczyna w łachmanach nagle dostaje super ultra księżniczkową kreację do pomykania po lesie jak przestraszony zając? I, jak mówiłam, to otrucie księcia, to końcówka historii i ma małe znaczenie. Za to odbicie królestwa wręcz przeciwnie. To o tym jest książka.
Warto też wspomnieć o perspektywie Ingrid - to nie tylko jej knucie przeciwko królewnie, ale przede wszystkim jej przeszłość, która jest bardzo ciekawa. Tłumaczy, w jaki sposób królowa stała się, jaka się stała, jakie relacje miała z siostrą, skąd wzięła magię i lustro, jak została królową i dlaczego nienawidzi Śnieżki. To naprawdę interesujący dodatek do historii.
Chcę też powiedzieć o wątku miłosnym. Miłość nie została ,,zabita", a można powiedzieć, że w ogóle się narodziła. Nie ma całowania trupa, słodkich uśmieszków bez dialogu i już - do ołtarza! Książę dostaje swoją rolę, zaprzyjaźnia się ze Śnieżką i miłość nie pojawia się z powietrza!
Mam też znowu zażalenie, jeśli idzie o wydanie, ponieważ mimo ładnej okładki i barwionych brzegów (kocham) papier jest tak strasznie cienki... Podczas czytania znów musiałam bardzo uważać, żeby przypadkiem nie podrzeć strony i nie zniszczyć okładki.
Polecam!
Nie lubię Śnieżki. A przynajmniej nie tą typową, miękką kluchę jak w wersji Disneya. Znacznie bardziej wolę królewnę z mieczem typu z ,,Mirror, mirror" lub ,,Dawno, dawno temu...". Choć Śnieżka Jen Calonity nie włada mieczem, nie jest ciepłą kluchą, która nic nie zrobiła w swojej historii. I nie sugerujcie się hasłem z okładki, bo otrucie księcia nie ma w tej książce...
Sięgając po "Lustereczko, lustereczko" byłam zachwycona przepięknym wydaniem, ale również opisem, który obiecywał inne spojrzenie na historię Śnieżki i jej 7 małych towarzyszy. Czy mój entuzjazm pozostał do końca?
Po śmieci swojej mamy i zaginięciu ojca, Śnieżka wychowuje się pod okiem ciotki, której rządy są bezwzględne i egoistyczne. Ingrid jest zazdrosna o urodę swojej siostrzenicy, więc postanawia raz na zawsze pozbawić ją życia. To jest znak dla dziewczyny, że czas uciec i ukrócić rządy złej królowej. Z pomocą niespodziewanych sojuszników postanawia wcielić ten plan w życie.
Niestety książka okazała się czym innym niż oczekiwałam. Liczyłam, że pozwoli mi spojrzeć na baśń o królewnie Śnieżce z innej perspektywy i wprowadzi do niej powiew świeżości. W rzeczywistości bardzo duża część opowieści jest identyczna do oryginału a jedyną różnicą jest dokładniejsze opisanie wewnętrznych rozterek bohaterów. To sprawiało, że nudziłam się podczas czytania, bo wiedziałam dokładnie, co się wydarzy.
Książka jest kierowana do trochę młodszego czytelnika i czuć to w kreowaniu świata i bohaterów, którzy są praktycznie pozbawieni wad (oczywiście oprócz postaci uważanych za złe). Myślę, że gdybym podchodziła z taką świadomością do czytania, mój odbiór historii byłby inny, ale obecnie muszę z żalem przyznać, że czułam duży niedosyt podczas lektury.
Nie oznacza to jednak, że historia jest zła. Czyta się ją bardzo szybko i całkiem przyjemnie. Do tego retellingi zawsze sprawiają mi dużo radości. Nie sposób też nie wspomnieć o okładce, która zachwyca oko od pierwszego spojrzenia i pięknie prezentuje się na półce. Podobało mi się też przeplatanie punktu widzenia Śnieżki i Złej Królowej, co pozwalało zyskać szerszy obraz sytuacji.
Myślę, że ważne jest, żeby podejść do niej z dobrym nastawieniem i wówczas może się okazać, że książka naprawdę wam się spodoba.
Za piękny egzemplarz dziękuję wydawnictwu Olesiejuk.
Sięgając po "Lustereczko, lustereczko" byłam zachwycona przepięknym wydaniem, ale również opisem, który obiecywał inne spojrzenie na historię Śnieżki i jej 7 małych towarzyszy. Czy mój entuzjazm pozostał do końca?
Po śmieci swojej mamy i zaginięciu ojca, Śnieżka wychowuje się pod okiem ciotki, której rządy są bezwzględne i egoistyczne. Ingrid jest zazdrosna o urodę swojej...
Ciekawa jestem czy książka, która trafiła do "literatury młodzieżowej" podoba się "młodzieży". Ja oceniam książkę jako pozycję dla 5 - latki, której czyta mama. Po prostu ładnie wydana bajka.
Ciekawa jestem czy książka, która trafiła do "literatury młodzieżowej" podoba się "młodzieży". Ja oceniam książkę jako pozycję dla 5 - latki, której czyta mama. Po prostu ładnie wydana bajka.
Mirror, Mirror to już moja 7 książka z serii Disney Twisted Tales i w sumie cieszę się, że dopiero na nią trafiłam.
Co by było gdyby Zła Królowa otruła księcia? No w sumie nic by nie było. To jest jedyna książka, w której pytanie moim skromnym zdaniem postawione jest niewłaściwie. Generalnie więcej tutaj mamy Złej Królowej oraz jej dzieciństwa, niż samej historii Śnieżki, a co za tym idzie wątek poboczny otrucia księcia nie wnosi nic do tej historii. Nie daj Bóg nie twierdzę, że jest to zła książka. Bo była dobra i ciekawie przedstawiona, ale po prostu spodziewałam się czegoś innego, w końcu o czarnych charakterach jest osobna seria, a jednak nawet wątek Śnieżki i Krasnoludków jest hmm...może nie dziwny, ale dość okrojony. Nie polecam, ale też nie odradzam, przeczytajcie i przekonajcie się sami czy było warto.
Mirror, Mirror to już moja 7 książka z serii Disney Twisted Tales i w sumie cieszę się, że dopiero na nią trafiłam.
Co by było gdyby Zła Królowa otruła księcia? No w sumie nic by nie było. To jest jedyna książka, w której pytanie moim skromnym zdaniem postawione jest niewłaściwie. Generalnie więcej tutaj mamy Złej Królowej oraz jej dzieciństwa, niż samej historii Śnieżki, a...
Tak naprawdę ten retelling dużo nie zmienia ani wprowadza w historię Śnieżki. Mamy Złą Królową, próbę otrucia jabłkiem, 7 krasnoludków. Pomimo to lubię w jaki sposób księżniczka bierze sprawy w swoje ręce i nie czeka na pocałunek księcia z bajki.
Tak naprawdę ten retelling dużo nie zmienia ani wprowadza w historię Śnieżki. Mamy Złą Królową, próbę otrucia jabłkiem, 7 krasnoludków. Pomimo to lubię w jaki sposób księżniczka bierze sprawy w swoje ręce i nie czeka na pocałunek księcia z bajki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMroczne baśnie, zmienione opowieści, które znamy z bajek Disneya.
To jest coś, co od dawna mnie intryguje. Nowe spojrzenie na daną historię, zmiana perspektywy, nieco inna narracja, jeden element, który potrafi wiele namieszać.
Czytając „Lustereczko, Lustereczko” otrzymałam całkiem dobrą rozrywkę i zupełnie zmienioną historię Śnieżki. Ta książka odpowiedziała na pytania, co by było, gdyby Śnieżka stanęła na czele rewolucji, oraz co by było, gdyby to książę zjadł zatrute jabłko.
Przede mną jeszcze kilka tytułów napisanych na nowo baśni. Jestem ciekawa, co mnie zaskoczy w następnych książkach.
Mroczne baśnie, zmienione opowieści, które znamy z bajek Disneya.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo jest coś, co od dawna mnie intryguje. Nowe spojrzenie na daną historię, zmiana perspektywy, nieco inna narracja, jeden element, który potrafi wiele namieszać.
Czytając „Lustereczko, Lustereczko” otrzymałam całkiem dobrą rozrywkę i zupełnie zmienioną historię Śnieżki. Ta książka odpowiedziała na pytania,...
Zdecydowanie moja ulubiona część mrocznych baśni. Ta podobała mi się najbardziej, z wszystkich jakie przeczytałem. Naprawdę dobrze rozbudowała znane postacie i zachowała klimat baśni, czego w poprzednich książkach nie odczułem. I po raz pierwszy nie zawiodłem się zakończeniem w tej serii, to wyczyn. Bardzo polecam.
Zdecydowanie moja ulubiona część mrocznych baśni. Ta podobała mi się najbardziej, z wszystkich jakie przeczytałem. Naprawdę dobrze rozbudowała znane postacie i zachowała klimat baśni, czego w poprzednich książkach nie odczułem. I po raz pierwszy nie zawiodłem się zakończeniem w tej serii, to wyczyn. Bardzo polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to~ Kolejna mroczna baśń Disneya za mną i przyznaję że Śnieżka w takiej wersji jest genialna ! Zła królowa zwana Ingrid to najczystsze zło , wyrafinowana i bezwzględna, z pomocą swojego zwierciadła pozbywa się każdego kto tylko w jakikolwiek sposób zagraża jej władzy .
Lecz Śnieżka dorasta a Korona jak i tron należą się właśnie jej , zamkniętą i ukrywana przed światem dziewczyna uchodzi cało z próby pozbycia jej życia .
Z pomocą idą nie tylko krasnoludki ale również zaginiony Ojciec , Królewicz z pobliskiego królestwa i cała masa poddanych którzy mają dość władzy złej królowej.
Fajne jest to że autorka zadbała o szczegóły i niby każdy zna tę historię lecz czytając ją z rozdziału na rozdział zauważamy że akcja zaskakuje , są zmiany i to dzięki nim lektura nas dosłownie wciąga , a Śnieżka z przerażonej i niepewnej , zmienia się w silną i odważną!
Święta książka 📖 baśnie nigdy nie wychodzą z mody 👌
~ Kolejna mroczna baśń Disneya za mną i przyznaję że Śnieżka w takiej wersji jest genialna ! Zła królowa zwana Ingrid to najczystsze zło , wyrafinowana i bezwzględna, z pomocą swojego zwierciadła pozbywa się każdego kto tylko w jakikolwiek sposób zagraża jej władzy .
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLecz Śnieżka dorasta a Korona jak i tron należą się właśnie jej , zamkniętą i ukrywana przed światem...
Całkiem niezła książka. Szybko się czytało i bardzo wciągała.
Całkiem niezła książka. Szybko się czytało i bardzo wciągała.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Lustereczko, lustereczko. Mroczne opowieści” autorstwa Jen Calonita to powieść, która na pierwszy rzut oka przyciąga ciekawą koncepcją przekształcenia znanych baśni w mroczniejsze opowieści. Głównym motywem jest historia Królewny Śnieżki, jednak autorka wprowadza wiele nowych wątków i postaci, co sprawia, że książka zyskuje na oryginalności, ale niestety nie zawsze potrafi utrzymać uwagę czytelnika.
Główna bohaterka, Królewna Śnieżka, jest przedstawiona jako postać pełna determinacji, która w obliczu zagrożenia ze strony złej macochy, staje się silniejsza i bardziej niezależna. Jej rozwój osobisty jest jednym z ciekawszych elementów książki. Śnieżka nie jest już tylko bezbronną dziewczynką, ale młodą kobietą, która stara się odnaleźć swoje miejsce w świecie. To zdecydowanie dodaje głębi do jej charakteru.
Z drugiej strony, postać złej królowej, będącej głównym antagonistą, jest dość stereotypowa. Choć jej motywacje są nieco bardziej złożone, to jednak momentami wydaje się być jedynie archetypem zła. Można odnieść wrażenie, że autorka nie do końca wykorzystała potencjał, jaki niosła ta postać, co sprawia, że przygody Śnieżki wobec niej stają się przewidywalne.
Inne postaci, takie jak krasnoludki, również zyskują na charakterze, ale ich wątki są często rozwijane w sposób, który nie wnosi za wiele do głównej fabuły. Mimo że dodają elementu humorystycznego, niektóre z ich przygód wydają się być zbędne i nieco nużące.
Co do samej fabuły, pomysł na przekształcenie klasycznej historii w mroczniejszą wersję jest interesujący, jednak momentami narracja traci tempo, a niektóre wątki wydają się być rozwleczone. Często miałem wrażenie, że historia mogłaby być bardziej dynamiczna, a niektóre dialogi i opisy są nużące i nie wnoszą nic do całości.
Podsumowując, „Lustereczko, lustereczko. Mroczne opowieści” to książka, która ma potencjał, ale niestety nie wykorzystuje go w pełni. Choć postacie, takie jak Królewna Śnieżka, są interesujące i rozwinięte, inne wątki fabularne pozostawiają wiele do życzenia. Książka może być ciekawą lekturą dla fanów baśni, ale niekoniecznie zdoła przyciągnąć uwagę tych, którzy oczekują bardziej wciągającej akcji. Dla mnie była to średnia lektura, z pewnymi interesującymi momentami, ale również z momentami, które niestety były nudne.
„Lustereczko, lustereczko. Mroczne opowieści” autorstwa Jen Calonita to powieść, która na pierwszy rzut oka przyciąga ciekawą koncepcją przekształcenia znanych baśni w mroczniejsze opowieści. Głównym motywem jest historia Królewny Śnieżki, jednak autorka wprowadza wiele nowych wątków i postaci, co sprawia, że książka zyskuje na oryginalności, ale niestety nie zawsze potrafi...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa alternatywa dla znanej baśni. Tym razem to księżniczka jest superbohaterem. Poznajemy też lepiej historie złej królowej. Dobra koncepcja z historią widzianą z perspektywy dwóch bohaterów. Lekka i przyjemna pozycja. Umili wieczór.
Ciekawa alternatywa dla znanej baśni. Tym razem to księżniczka jest superbohaterem. Poznajemy też lepiej historie złej królowej. Dobra koncepcja z historią widzianą z perspektywy dwóch bohaterów. Lekka i przyjemna pozycja. Umili wieczór.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMożna żyć bez znajomości tej lektury. Niby spoko, ale w ogólnym rozrachunku takie muech
Można żyć bez znajomości tej lektury. Niby spoko, ale w ogólnym rozrachunku takie muech
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam Królewnę Śnieżkę. W tej wersji jest ciekawiej i mniej słodko niż w bajce. Bardzo fajnie pokierowana historia znana z dzieciństwa, ładnie wyjaśniona obecność Złaj Królowej ( nawet dostał imię ). Jestem zachwycona.
Uwielbiam Królewnę Śnieżkę. W tej wersji jest ciekawiej i mniej słodko niż w bajce. Bardzo fajnie pokierowana historia znana z dzieciństwa, ładnie wyjaśniona obecność Złaj Królowej ( nawet dostał imię ). Jestem zachwycona.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tej powieści podobało mi się to, że historia została ukazana z dwóch perspektyw, Śnieżki oraz Złej Królowej. Po części można zrozumieć działania głównych bohaterów. Książkę bardzo dobrze się czytało. W tej serii podoba mi się to, że księżniczki nie są tu ukazane jako nieporadne dziewczynki, których może wybawić tylko przystojny książę, ale jako dziewczyny, które chcą pokazać, że umieją doskonale same o siebie zadbać i o innych, zwłaszcza na tych, na którym im zależy. Jedynie czego mi w tej książce zabrakło, to trochę więcej akcji oraz zmian od oryginalnej historii. Historia bardzo przewidywalna. Spodziewałam się troszkę więcej jednak tutaj tej mroczności, wyzwań. Uważam, że był potencjał, jednak nie zostało to do końca wykorzystane. Książka sama w sobie nie jest zła, jeśli ktoś lubi baśniowe historie, to mogę spokojnie polecić tę lekturę na umilenie czasu.
W tej powieści podobało mi się to, że historia została ukazana z dwóch perspektyw, Śnieżki oraz Złej Królowej. Po części można zrozumieć działania głównych bohaterów. Książkę bardzo dobrze się czytało. W tej serii podoba mi się to, że księżniczki nie są tu ukazane jako nieporadne dziewczynki, których może wybawić tylko przystojny książę, ale jako dziewczyny, które chcą...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Jeśli czegoś pragniesz, czasem musisz być gotowa zaryzykować. A jeśli to zrobisz – czeka Cię wspaniała nagroda.”
Jesteś piękna. Przecież zawsze możesz być jeszcze piękniejsza. Jesteś doceniana. Dlaczego nie zyskać więcej poważania? Jesteś młoda. Co jednak szkodzi, by odmłodzić się bardziej? Masz władzę. Przecież da się ją zwiększyć. Posiadasz umiejętności. Poszerzasz je jak i kiedy tylko się da. Więcej, goręcej, cudowniej. Zapominasz o najważniejszym: lepsze jest największym wrogiem dobrego. Wszystko ma swoją cenę – a już szczególnie sukces, okupiony mnogością krwawych ofiar.
„Ten, kto tam mieszkał, miał władzę, a życie nauczyło ją, jak wiele warta jest władza. Pragnęła jej całą sobą, bardziej niż czegokolwiek innego. Gdy ją zdobędzie, nikt nie zdoła jej więcej skrzywdzić.”
Wszystko sprowadza się do tego jednego wydarzenia, które bezpowrotnie odmienia Twoje życie. Gdybyś tylko wtedy nie… Gdyby cokolwiek było jakkolwiek inaczej… Ale nie – mroczny los chciał tak, a nie inaczej, a może to Ty w pewnym momencie postanowiłaś mu dopomóc. Jako nastolatka miałaś dobre serce. Uciekłaś z domu z młodszą siostrą, uwalniając Was od jarzma złego ojca. Jakoś udało się Wam przetrwać – choć codziennością stała się ciężka praca w gospodarstwie, która z dnia na dzień podobała Ci się coraz mniej. Szukałaś kolejnych sposobów na to, aby odmienić swoje życie, w przeciwieństwie do Twojej siostry, której spracowana na roli skóra i tak jarzyła się coraz jaśniejszym blaskiem. To ona zawsze była tą piękniejszą. Bardziej docenianą. Pogodniejszą. Prostolinijną. Lepszą. Wiedziałaś o tym, że zazdrość to bardzo złe uczucie, co jednak nie zabroniło Ci odczuwać jej coraz mocniej. Mroczna Ingrid, niedostrzegana już przez nikogo załamała się jednak dopiero, kiedy jej młodsza siostrzyczka stała się królową i zapomniała o Tobie zupełnie. A może to Ty ją odtrąciłaś, nie chcąc jej litości, kiedy sama władała zamkiem i sercem króla. Przechadzając się po targu, natrafiłaś jednak na coś innego. Nie na miłość i zamek, ale na czarną magię i jej mistrza. I tak, pewnego dnia, bezpowrotnie związałaś swoją duszę i własne przeznaczenie z zaczarowanym zwierciadłem. To wydarzenie nie tylko Cię zmieniło i ukształtowało barwionymi złem ramami, ale i zdeterminowało całą Twoją przyszłość…
„Tak piękna dziewczyna zasługiwała na wyjątkową śmierć.”
Zaczęło się całkiem niewinnie – jak to zwykle bywa. Rozmowa ze szklaną taflą, pytanie o to czy tamto, rady i wskazówki. Lustro jednak ewoluowało, podobnie jak i Ty sama. Podpowiadało Ci co masz zrobić, aby stać się piękniejsza. Silniejsza. Zdobyć władzę. I kogo w tym celu musisz wyeliminować. Podszepty zła, wciąż obecne w Twoim życiu, kierowały każdym Twoim działaniem. Być może opętał Cię diabelski duch. A może jego podpowiedzi jedynie uwypukliły to, co od zawsze w Tobie tkwiło. Kiedy wraz z widywaną w lustrze szklaną maską, postanawiasz zdobyć tron, uciekasz się nie tylko do pozbycia się siostry, ale i jej pięknej córki Śnieżki, która zagraża Ci nie tylko urodą, ale również może odebrać Ci tron. Knując misterny plan, nie uderzasz jednak w nią samą – a w najdroższego jej królewicza, w którym dziewczyna jest coraz bardziej zakochana. W tym boju nie zmierzysz się jednak tylko ze swoimi demonami – urok Śnieżki pozwolił jej bowiem, mimo wszystkich Twych knowań, na zgromadzenie całkiem niezłej armii. W ostatecznym pojedynku czerń zderzy się z bielą, miłość z nienawiścią, a dobro ze złem… Co zwycięży?
„Przyszłość zmienia się w zależności od tego, kto próbuje na nią wpłynąć.”
Wydawnictwo Olesiejuk to jedno z moich tegorocznych odkryć. Moją sympatię zaskarbiło sobie opublikowaniem kochanych przeze mnie retellingów Disney’owskich historii w zupełnie nowej szacie graficznej. Mroczne okładki w połączeniu z pięknie malowanymi brzegami cieszą oko każdego czytelnika – niezależnie od jego wieku. Takie wydania stanowią gratkę dla książkowego kolekcjonera, którym w związku z posiadaniem ponad 1000 lektur, zdecydowanie mogę się już mianować. „Lustereczko, lustereczko”, opowiadające mroczniej, ciekawiej i pełniej historię Śnieżki, siedmiu krasnoludków oraz złej królowej, zdecydowanie przypadło mi do gustu. Dzięki niemu mogłam dowiedzieć się, co tak naprawdę powodowało Ingrid, która za wszelką cenę chciała osiągnąć władzę, bogactwo i wieczne piękno oraz zapoznać z jej młodszymi latami. Wojna o tron, jednak przede wszystkim o miłość w wydaniu Śnieżki oraz jej przebudzenie z pełnego stagnacji letargu, także bardzo mi się podobały. Ta wielowątkowa historia nieodmiennie przejmuje, wzrusza i pociąga, stając się doskonałą książką zarówno dla starszych dzieci, nastolatków, jak i dorosłych. Z odmętów mrocznych lasów i wysokich pałacowych wież wzniesionych z kości słoniowej, płynie też bardzo ważne przesłanie. Jakie? To musisz już odkryć we własnym zakresie… 8/10
„Przeszłość jest za nami. Muszę się skupić na tym, jak odmienić przyszłość.”
instagram.com/thrillerly
„Jeśli czegoś pragniesz, czasem musisz być gotowa zaryzykować. A jeśli to zrobisz – czeka Cię wspaniała nagroda.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJesteś piękna. Przecież zawsze możesz być jeszcze piękniejsza. Jesteś doceniana. Dlaczego nie zyskać więcej poważania? Jesteś młoda. Co jednak szkodzi, by odmłodzić się bardziej? Masz władzę. Przecież da się ją zwiększyć. Posiadasz umiejętności. Poszerzasz je...
Bardzo podoba mi się ta wersja. Choć Śnieżka ma zupełnie inny charakter niż ten oryginalny, to jednak czytało się bez większych zgrzytów. Cieszę się, że książę i zła królową otrzymali imiona i backstory, oraz zostało im poświęcone więcej czasu antenowego.
Co do fabuły, nie mam zastrzeżeń, historia w miarę prosta, przewidywalna, ale przyjemna. To trochę jakby czytało się fanfick, ale przecież teraz tego mnóstwo na rynku wydawniczym, więc nie dostrzegam tego jako minus.5
Bardzo podoba mi się ta wersja. Choć Śnieżka ma zupełnie inny charakter niż ten oryginalny, to jednak czytało się bez większych zgrzytów. Cieszę się, że książę i zła królową otrzymali imiona i backstory, oraz zostało im poświęcone więcej czasu antenowego.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo do fabuły, nie mam zastrzeżeń, historia w miarę prosta, przewidywalna, ale przyjemna. To trochę jakby czytało się...
Kolejna książka, która miesza w przebiegu wydarzeń klasycznej bajki Disneya. Tym razem trafia na "Królewnę śnieżkę". I w sumie to namieszano bardzo niewiele. Cała opowieść to to samo z małymi dopowiedzeniami i lekką zmianą zakończenia. Śnieżka żyje sobie szczęśliwie na dworze, aż pewnego dnia jej zła macocha postanawia pozbyć się księżniczki. Na szczęście dziewczyna ucieka i ukrywa się w domu siedmiu krasnoludków. Bla, bla, bla. To nadal ta sama delikatna królewna, której autorka próbuje nadać trochę charakteru i przysłowiowych "jaj". Tutaj nie siedzi więc biernie i nie czeka na księcia na białym koniu, ale postanawia odzyskać koronę i pokonać swoją macochę. Robi to niestety tak nieumiejętnie, że gdyby nie powyższy książę to pewnie zgubiła by się w lesie razem z niezbyt rozgarniętymi krasnalami. Jest niby jakiś plan na "rewolucję" i zgromadzenie oddanych mieszkańców królestwa w walce z ciemięzcą, ale kurcze... Takie to źle zaplanowane i nijakie. Królewna obija się od zdarzenia do zdarzenia i ma się wrażenie, że lepiej by jej było nadal siedzieć na zadupiu z krasnoludkami i śpiewać do zwierząt. Duży plus to zarysowanie tła fabularnego dla złej królowej, która przestaje być zwykłą psychopatką i staje się... Psychopatką z dobrze napisanym planem motywacyjnym.
Kolejna książka, która miesza w przebiegu wydarzeń klasycznej bajki Disneya. Tym razem trafia na "Królewnę śnieżkę". I w sumie to namieszano bardzo niewiele. Cała opowieść to to samo z małymi dopowiedzeniami i lekką zmianą zakończenia. Śnieżka żyje sobie szczęśliwie na dworze, aż pewnego dnia jej zła macocha postanawia pozbyć się księżniczki. Na szczęście dziewczyna ucieka...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka, która jako nieliczna pokazuje księżniczkę disneya jako nie osobę, którą trzeba uratować itd., ale jako osobę, która umie o siebie zadbać. Ci, którzy wymyślili tą książkę powinni zostać bohaterami ich honoru :). Poza tym, jest to świetna książka. Polecam.
Książka, która jako nieliczna pokazuje księżniczkę disneya jako nie osobę, którą trzeba uratować itd., ale jako osobę, która umie o siebie zadbać. Ci, którzy wymyślili tą książkę powinni zostać bohaterami ich honoru :). Poza tym, jest to świetna książka. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to4,5
4,5
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFajna książka. Krótkie rozdziały. Szybko się czyta. Polecam
Fajna książka. Krótkie rozdziały. Szybko się czyta. Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNieco inna wersja znanej bajki , fajne tłumaczenie czytało się szybko i płynnie.
Nieco inna wersja znanej bajki , fajne tłumaczenie czytało się szybko i płynnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna po nowej wersji Alicji w Krainie Czarów z serii Mroczne Opowieści, ale pierwsza, po którą sięgnęłam z tego cyklu. Powiem wam, że nie zawiodłam się.
Królewna Śnieżka w zupełnie nowej odsłonie. Co by było, gdyby Zła Królowa otruła Księcia? Co by było, gdyby... no właśnie, co?
„Jabłko wypadło mu z dłoni i potoczyło się po podłodze. Gdy się zatrzymało, ślad ugryzienia odbijał się wyraźnie na jego skórce. Zaczynał ciemnieć”.
Po śmieci matki głównej bohaterki, jej macocha przejmuje władzę w królestwie, a królewna jest zmuszona do życia w cieniu we własnym domu. Niestety jej przybrana matka ma wobec swojej pasierbicy dość okrutny plan i zamierza go zrealizować za wszelką cenę. Śnieżka tak samo, jak w oryginalnej wersji Disneya ucieka do lasu gdzie, znajduje schronienie u siedmiu krasnoludków, którzy wraz z księciem oferują jej pomoc w odzyskaniu jej spuścizny...
„Czy będzie potrafiła znaleźć w sobie wystarczającą siłę, by stać się dobrą przywódczynią?”
Na dodatek pojawia się ktoś z przeszłości naszej królewny. Czy Królewna Śnieżka i jej wierni towarzysze pokonają Złą Królową i przywrócą dawny porządek? Czy tym razem, jak to w bajkach wszystko skończy się długo i szczęśliwie?
Przeczytałam tę książkę dosłownie w kilka godzin i nadal jestem pioruńsko odurzona tą historią. Bajki kojarzą nam się z łagodnymi wersjami, a ta była mroczniejsza...
„– Phi, niezły plan – mruknął Gburek z przekąsem.
– Pilną wiadomość? – powtórzyła Śnieżka. – Dla mnie? Królowa wciąż nie obwieściła poddanym mojej śmierci?”
Naprawdę czułam tutaj dreszczyk emocji, lecz nie bójcie się, to nie jest horror. Królewna Śnieżka, Książę i Siedmiu Krasnoludków stanowili niezły zespół, o którym nie da się zapomnieć, dodam jeszcze, że mieli paru pomocników.
To drugi retteling baśni, który miałam okazję przeczytać i totalnie nie żałuję.
http://bookaholicandwriter.blogspot.com/2023/02/lustereczko-lustereczko-mroczne.html
Kolejna po nowej wersji Alicji w Krainie Czarów z serii Mroczne Opowieści, ale pierwsza, po którą sięgnęłam z tego cyklu. Powiem wam, że nie zawiodłam się.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrólewna Śnieżka w zupełnie nowej odsłonie. Co by było, gdyby Zła Królowa otruła Księcia? Co by było, gdyby... no właśnie, co?
„Jabłko wypadło mu z dłoni i potoczyło się po podłodze. Gdy się zatrzymało, ślad...
Hej🦄
Lubicie czytać retellingi baśni Disney’a? Dla mnie z początku było to ciężkie zadanie, ponieważ wychowałam się na Disney’u i jeśli coś w filmach było białe, to znaczy, że było białe, a jeśli różowe, to różowe. Bajki Disney’a były dla mnie czymś w rodzaju świętej księgi – znałam na pamięć i mogłam recytować dialogi, bez problemu przywoływałam najdrobniejsze szczegóły. Czytanie o moich ulubionych bohaterach, którzy znaleźli się w kompletnie wywróconym do góry nogami świecie stanowiło wyzwanie, ale z czasem stało się ciekawą przygodą. W książkach takich jak „Lustereczko, lustereczko… Mroczne opowieści” czuć świeżość, a jednocześnie serce powieści bije w głębi znanej wielu osobom z dzieciństwa historii. Połączenie „Królewny Śnieżki” z nowymi wątkami i zaskakującymi pomysłami sprawia, że książka intryguje. Choć sama w sobie nie byłaby niczym specjalnym, to gdy jest się zaznajomionym z oryginałem, staje się wyjątkowa.
W tej historii autorka niesamowicie rozbudowała wątek Złej Królowej. Wiele rozdziałów zostało poświęconych Ingrid – dostajemy wgląd w przeszłość ciotki Śnieżki, która od samego początku miała trudne życie. Możemy spojrzeć na kobietę z zupełnie innej perspektywy i oceniać jej działania dopiero poprzez pryzmat wszystkich przeżyć, których doświadczyła. Choć jak sam jej tytuł mówi, Ingrid jest po prostu zła do szpiku kości, to nie można jej nie współczuć. W książce nie znajdziemy wytłumaczenia dla przeszywającego zła Królowej – niektórzy ludzie mają predyspozycje, by stać się złymi i poprzez zbiegi okoliczności, zazdrość i niewdzięczny los zmieniają się w potwory. Podobnie stało się z Ingrid – los nie potraktował jej łatwo, co na pewno nie pomogło jej stać się lepszą, ale jednocześnie nie stanowi usprawiedliwienia dla okrutnych czynów. Autorka stworzyła wielowarstwową postać, bo choć na pierwszy rzut oka Zła Królowa jest niedobrą kobietą „i tyle”, to każdy z opisywanych przez autorkę szczegółów odgrywał ważną rolę w ukształtowaniu jej charakteru i pomagał czytelnikowi zrozumieć tę bohaterkę. W końcu otrzymaliśmy książkę, która w takim samym stopniu koncentruje się na złych postaciach, co na dobrych.
Zakończenie książki nie zaskakuje, jest bardzo pospieszone, typowo bajkowe i nudne. Nie podoba mi się to, jak autorka postąpiła z tą historią. Przykro mi, ale zakończenie jest „na odwal się”. Liczyłam na znacznie więcej, a już zwłaszcza po przeczytaniu prologu!
Przepraszam, ale Śnieżka doprowadzała mnie do szału tą swoją „niewinnością i dobrocią”. Do tego dziewczyną tak przeraźliwie łatwo było sterować, że gdyby wrzucić faktycznie inteligentną archnemesis do tej książki, to Śnieżka by się posikała i w pierwszych pięciu stronach zniknęła z powierzchni świata. Jestem z tych osób, które wyznają, że główne bohaterki muszą mieć pazur – nie chodzi o to, aby były wyniosłe, ale żeby potrafiły czasami postawić na swoim, zawalczyć o siebie. U Śnieżki widać cechy przywódcze dopiero na samym końcu powieści – wcześniej nie zrobiła na mnie większego wrażenia, a raczej jawiła się jako ktoś z bardzo miękkim brzuszkiem, który zabrał się do ratowania świata, ale zamiast miecza miał za broń pluszowego misia. Ta książka była przewidywalna i skazana na HEA, choć autorka wprowadziła wiele zmian i ciekawych pomysłów do historii. Wiadomo, że dobro musiało wygrać nad złem, a czystości Śnieżki nikt nie mógł dorównać. Okay, tylko przy kleikowatości Śnieżki i jej wygranej, Zła Królowa zostaje postawiona w bardzo złym świetle. Wychodzi na to, że wcale nie była taka zła, choć usilnie starała się to wszystkim udowodnić. Wtedy też jej postać staje się raczej żałosna, aniżeli intrygująca. W książce nie ma prawdziwej walki, tylko jakieś przedziwne podchody – całość dostaje dziecinnego wydźwięku.
W jednej kwestii sprawę trzeba postawić jasno. Nie możemy mówić o jakimkolwiek romansie. Miłość między Henrym i Śnieżką jest natychmiastowa i tak jak dziewczyna, miękka, mdła i nijaka. To nagłe zauroczenie, które w ułamku sekundy zmienia się w dozgonną miłość i stawianie na szali dobrobytu całego królestwa, zupełnie do mnie nie przemówiło. Może już jestem trochę za stara na takie książki, ale brakowało mi czegoś bardziej konkretnego. Nie chodzi o seks, tylko o czyny, które świadczą o miłości. I nie mam na myśli wygłupów Śnieżki, czyli pobiegnięcia do trumny i dania się nakryć strażnikom Złej Królowej, ponieważ dziewczyna tak rozpaczała nad złapaniem Henriego… Cóż takiego ten Henry zrobił, aby zasłużyć na tak ogromną rozpacz i oddanie? Przecież chyba nikt nie powie, że królewicz zapracował sobie na uczucie Śnieżki.
Książka sama w sobie nie jest niczym specjalnym – bohaterowie zostali jako-tako nakreśleni, znajdziemy kilka zwrotów akcji, a całość czyta się łatwo, choć trudno się mocno zaangażować. Problem w tym, że w tej historii nie ma nic wybuchowego… do czasu, aż przypomnimy sobie oryginał. Choć „Lustereczko” czytane bez znajomosci „Królewny Śnieżki” byłoby bardzo słabo wypadającą książką, to ze znajomością tego klasyku postrzeganie nieco się zmienia. Należy docenić to, jak autorka pogłębiła niektóre tematy i jak rozbudowuje pewne wątki. Duże plusy za kreatywne myślenie i, przykładowo, skarmienie zatrutym jabłkiem królewicza, a nie Śnieżkę.
Duże plusy za oprawę graficzną i barwione brzegi – książka prezentuje się ślicznie i na pewno jest genialnym pomysłem na prezent, pod warunkiem że ktoś lubi dość delikatne i mocno baśniowe klimaty. Jeśli chodzi o redakcję, też nie można się do niczego przyczepić.
Moja ocena: 5/10
Hej🦄
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubicie czytać retellingi baśni Disney’a? Dla mnie z początku było to ciężkie zadanie, ponieważ wychowałam się na Disney’u i jeśli coś w filmach było białe, to znaczy, że było białe, a jeśli różowe, to różowe. Bajki Disney’a były dla mnie czymś w rodzaju świętej księgi – znałam na pamięć i mogłam recytować dialogi, bez problemu przywoływałam najdrobniejsze szczegóły....
Nie lubię Śnieżki. A przynajmniej nie tą typową, miękką kluchę jak w wersji Disneya. Znacznie bardziej wolę królewnę z mieczem typu z ,,Mirror, mirror" lub ,,Dawno, dawno temu...". Choć Śnieżka Jen Calonity nie włada mieczem, nie jest ciepłą kluchą, która nic nie zrobiła w swojej historii. I nie sugerujcie się hasłem z okładki, bo otrucie księcia nie ma w tej książce znaczenia. W rzeczywistości jest to historia, która odpowiada na pytanie: Co by było, gdyby Śnieżka miała coś w głowie, a jedyną cechą Złej Królowej nie było tylko ,,zło" (czytaj: zazdrość o piękno pasierbicy). Ta książka z jednej strony nie daje wiele nowego, a z drugiej strony daje wiele nowości: łata dziury fabularne, nadaje postaciom charakteru, a Śnieżce mózg... Przepraszam fanów Śnieżki.
Przede wszystkim nowością jest ukazanie przeszłości Złej Królowej - która dostaje imię, rolę ciotki Śnieżki, a jej rola nie ogranicza się do zamordowania ślicznej czternastolatki... która w tej wersji jest starsza. Jest władczynią bezlitosną i rządzi twardą ręką, a mieszkańcy królestwa cierpią. W ten sposób Ingrid naprawdę zostaje Zła.
Dalej jest Śnieżka - która wciąż jest łagodna i dobra, ale też mądra, wrażliwa, a także odważna. Przyczyny jej zachowań i decyzji są lepiej widoczne i po prostu jest lepszą postacią. Książę też jest lepszy - dostaje imię i osobowość. I nie pojawia się tylko dwa razy, by zawrócić Śnieżce w głowie, całować trupa w lesie i takie tam. Jest całkiem... spoko chłopakiem, oględnie mówiąc. Pojawiają się też nowe postaci, takie jak ojciec Śnieżki (król), jej matka (co prawda w przeszłości, ale wciąż), czy też Anna. Z początku myślałam, że ta ostatnia dostanie większą rolę i będzie bardziej dziarska, ale wyszło, jak wyszło.
Jeśli chodzi o fabułę ze strony Śnieżki, to większość książki opisuje znane nam z animacji wydarzenia, ale zmienione pod względem szczegółów i tych strasznych dziur fabularnych... Bo skąd dziewczyna w łachmanach nagle dostaje super ultra księżniczkową kreację do pomykania po lesie jak przestraszony zając? I, jak mówiłam, to otrucie księcia, to końcówka historii i ma małe znaczenie. Za to odbicie królestwa wręcz przeciwnie. To o tym jest książka.
Warto też wspomnieć o perspektywie Ingrid - to nie tylko jej knucie przeciwko królewnie, ale przede wszystkim jej przeszłość, która jest bardzo ciekawa. Tłumaczy, w jaki sposób królowa stała się, jaka się stała, jakie relacje miała z siostrą, skąd wzięła magię i lustro, jak została królową i dlaczego nienawidzi Śnieżki. To naprawdę interesujący dodatek do historii.
Chcę też powiedzieć o wątku miłosnym. Miłość nie została ,,zabita", a można powiedzieć, że w ogóle się narodziła. Nie ma całowania trupa, słodkich uśmieszków bez dialogu i już - do ołtarza! Książę dostaje swoją rolę, zaprzyjaźnia się ze Śnieżką i miłość nie pojawia się z powietrza!
Mam też znowu zażalenie, jeśli idzie o wydanie, ponieważ mimo ładnej okładki i barwionych brzegów (kocham) papier jest tak strasznie cienki... Podczas czytania znów musiałam bardzo uważać, żeby przypadkiem nie podrzeć strony i nie zniszczyć okładki.
Polecam!
Nie lubię Śnieżki. A przynajmniej nie tą typową, miękką kluchę jak w wersji Disneya. Znacznie bardziej wolę królewnę z mieczem typu z ,,Mirror, mirror" lub ,,Dawno, dawno temu...". Choć Śnieżka Jen Calonity nie włada mieczem, nie jest ciepłą kluchą, która nic nie zrobiła w swojej historii. I nie sugerujcie się hasłem z okładki, bo otrucie księcia nie ma w tej książce...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgając po "Lustereczko, lustereczko" byłam zachwycona przepięknym wydaniem, ale również opisem, który obiecywał inne spojrzenie na historię Śnieżki i jej 7 małych towarzyszy. Czy mój entuzjazm pozostał do końca?
Po śmieci swojej mamy i zaginięciu ojca, Śnieżka wychowuje się pod okiem ciotki, której rządy są bezwzględne i egoistyczne. Ingrid jest zazdrosna o urodę swojej siostrzenicy, więc postanawia raz na zawsze pozbawić ją życia. To jest znak dla dziewczyny, że czas uciec i ukrócić rządy złej królowej. Z pomocą niespodziewanych sojuszników postanawia wcielić ten plan w życie.
Niestety książka okazała się czym innym niż oczekiwałam. Liczyłam, że pozwoli mi spojrzeć na baśń o królewnie Śnieżce z innej perspektywy i wprowadzi do niej powiew świeżości. W rzeczywistości bardzo duża część opowieści jest identyczna do oryginału a jedyną różnicą jest dokładniejsze opisanie wewnętrznych rozterek bohaterów. To sprawiało, że nudziłam się podczas czytania, bo wiedziałam dokładnie, co się wydarzy.
Książka jest kierowana do trochę młodszego czytelnika i czuć to w kreowaniu świata i bohaterów, którzy są praktycznie pozbawieni wad (oczywiście oprócz postaci uważanych za złe). Myślę, że gdybym podchodziła z taką świadomością do czytania, mój odbiór historii byłby inny, ale obecnie muszę z żalem przyznać, że czułam duży niedosyt podczas lektury.
Nie oznacza to jednak, że historia jest zła. Czyta się ją bardzo szybko i całkiem przyjemnie. Do tego retellingi zawsze sprawiają mi dużo radości. Nie sposób też nie wspomnieć o okładce, która zachwyca oko od pierwszego spojrzenia i pięknie prezentuje się na półce. Podobało mi się też przeplatanie punktu widzenia Śnieżki i Złej Królowej, co pozwalało zyskać szerszy obraz sytuacji.
Myślę, że ważne jest, żeby podejść do niej z dobrym nastawieniem i wówczas może się okazać, że książka naprawdę wam się spodoba.
Za piękny egzemplarz dziękuję wydawnictwu Olesiejuk.
Sięgając po "Lustereczko, lustereczko" byłam zachwycona przepięknym wydaniem, ale również opisem, który obiecywał inne spojrzenie na historię Śnieżki i jej 7 małych towarzyszy. Czy mój entuzjazm pozostał do końca?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo śmieci swojej mamy i zaginięciu ojca, Śnieżka wychowuje się pod okiem ciotki, której rządy są bezwzględne i egoistyczne. Ingrid jest zazdrosna o urodę swojej...
Ciekawa jestem czy książka, która trafiła do "literatury młodzieżowej" podoba się "młodzieży". Ja oceniam książkę jako pozycję dla 5 - latki, której czyta mama. Po prostu ładnie wydana bajka.
Ciekawa jestem czy książka, która trafiła do "literatury młodzieżowej" podoba się "młodzieży". Ja oceniam książkę jako pozycję dla 5 - latki, której czyta mama. Po prostu ładnie wydana bajka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to117str
117str
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMirror, Mirror to już moja 7 książka z serii Disney Twisted Tales i w sumie cieszę się, że dopiero na nią trafiłam.
Co by było gdyby Zła Królowa otruła księcia? No w sumie nic by nie było. To jest jedyna książka, w której pytanie moim skromnym zdaniem postawione jest niewłaściwie. Generalnie więcej tutaj mamy Złej Królowej oraz jej dzieciństwa, niż samej historii Śnieżki, a co za tym idzie wątek poboczny otrucia księcia nie wnosi nic do tej historii. Nie daj Bóg nie twierdzę, że jest to zła książka. Bo była dobra i ciekawie przedstawiona, ale po prostu spodziewałam się czegoś innego, w końcu o czarnych charakterach jest osobna seria, a jednak nawet wątek Śnieżki i Krasnoludków jest hmm...może nie dziwny, ale dość okrojony. Nie polecam, ale też nie odradzam, przeczytajcie i przekonajcie się sami czy było warto.
Mirror, Mirror to już moja 7 książka z serii Disney Twisted Tales i w sumie cieszę się, że dopiero na nią trafiłam.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo by było gdyby Zła Królowa otruła księcia? No w sumie nic by nie było. To jest jedyna książka, w której pytanie moim skromnym zdaniem postawione jest niewłaściwie. Generalnie więcej tutaj mamy Złej Królowej oraz jej dzieciństwa, niż samej historii Śnieżki, a...