zbliżają się dwie straszliwe potęgi i ta planeta będzie ich polem walki "i nie będzie to walka między dobrem a złem ,lecz ślepy bezcelowy bój między dwoma istnieniami w którym żadna ze stron nie ma racji". Trochę małrzensko rozwodowa seria niefortunnych zdarzeń w otoczce SF . Może i ta książka czasem trochę traci myszką w kwestii chorób psychicznych i opisów kobiet ale ostatnie dobrze się czytało zwłaszcza zakończenie. aby dobro wygrywało a nie taka ślepa bezcelowość.
zbliżają się dwie straszliwe potęgi i ta planeta będzie ich polem walki "i nie będzie to walka między dobrem a złem ,lecz ślepy bezcelowy bój między dwoma istnieniami w którym żadna ze stron nie ma racji". Trochę małrzensko rozwodowa seria niefortunnych zdarzeń w otoczce SF . Może i ta książka czasem trochę traci myszką w kwestii chorób psychicznych i opisów kobiet ale...
Jak to często bywa u Dicka powieść początkowo wydaje się być chaotyczna, momentami wręcz sprawia wrażenie komedii pomyłek. Jednakże autor wszystko skrupulatnie zaplanował; każda postać, wraz ze swoimi cechami i umiejętnościami, ma swoją rolę do odegrania. Wbrew pozorom cała historia jest bardzo skupiona i zmierza do logicznego końca.
Na niewielu stronach Dick zmieścił zaskakująco wiele treści. Mimo iż stosuje mnóstwo różnych motywów, łącznie z kosmitami, robotami i telepatią, nie marnuje słów i konsekwentnie zmierza do celu.
Zdecydowanie polecam "Klany..." wszystkim miłośnikom twórczości Dicka. Jeżeli jednak ktoś chce zacząć swą przygodę z tym autorem, być może lepiej by sięgnął po "Ubika" lub "Człowieka z Wysokiego Zamku".
Jak to często bywa u Dicka powieść początkowo wydaje się być chaotyczna, momentami wręcz sprawia wrażenie komedii pomyłek. Jednakże autor wszystko skrupulatnie zaplanował; każda postać, wraz ze swoimi cechami i umiejętnościami, ma swoją rolę do odegrania. Wbrew pozorom cała historia jest bardzo skupiona i zmierza do logicznego końca.
Nie spodziewałem się zbyt dużo po tej książce a tu takie pozytywne zaskoczenie! „Klany księżyca Alfy” mają tradycyjnie jak u Dicka dobry pomysł. Dodatkowo pełno świetnych rekwizytów sf. i mocno odjechana, ale w miarę trzymająca się kupy fabuła. Mimo tradycyjnie zwichrowanych klimatów pojawiło się tu też niespodziewanie trochę optymizmu.
Nie spodziewałem się zbyt dużo po tej książce a tu takie pozytywne zaskoczenie! „Klany księżyca Alfy” mają tradycyjnie jak u Dicka dobry pomysł. Dodatkowo pełno świetnych rekwizytów sf. i mocno odjechana, ale w miarę trzymająca się kupy fabuła. Mimo tradycyjnie zwichrowanych klimatów pojawiło się tu też niespodziewanie trochę optymizmu.
Początek przytłacza mnogością frakcji i specyficzną strukturą społeczną na Księżycu Alfy, gdzie życie zorganizowane jest wokół „klanów” tworzonych przez ludzi o różnych psychiczych odmiennościach i zdolnościach paranormalnych. Choć początkowo łatwo się w tym pogubić, późniejsze wyjaśnienia porządkują obraz i pozwalają lepiej odnaleźć się w świecie powieści.
Dick wrzuca do fabuły kilka intrygujących pomysłów — od symulakrów, przez zdjęcia pokazujące przyszłość, po postacie potrafiące cofać czas. Całość jednak okazuje się bardziej historią relacji międzyludzkich (szczególnie głównego bohatera i jego żony) niż polityki klanów. W środkowej części intryga wciąga, ale końcówka nie utrzymuje napięcia, przez co książka traci nieco z siły rażenia.
Mimo kilku świeżych konceptów i ciekawego pomysłu na społeczeństwo, powieść pozostaje nierówna. Ciekawa lektura, ale bez tej intensywności, którą mają najlepsze dzieła Dicka.
Początek przytłacza mnogością frakcji i specyficzną strukturą społeczną na Księżycu Alfy, gdzie życie zorganizowane jest wokół „klanów” tworzonych przez ludzi o różnych psychiczych odmiennościach i zdolnościach paranormalnych. Choć początkowo łatwo się w tym pogubić, późniejsze wyjaśnienia porządkują obraz i pozwalają lepiej odnaleźć się w świecie powieści.
W "Klanach Księżyca Alfy" Philip Dick mierzy się z tematem granic między chorobą umysłową, a "normalnością". Wnioski są typowe dla autora - właśnie takie, za jakie go lubimy. Akcja toczy się wartko, a kompletnie groteskowe rekwizyty w rodzaju telepatycznych grzybów z Ganimedesa oraz wszechobecnych macek agencji wywiadowczych co chwila wywołują u czytelnika uśmiech zadowolenia. Jak najbardziej polecam.
W "Klanach Księżyca Alfy" Philip Dick mierzy się z tematem granic między chorobą umysłową, a "normalnością". Wnioski są typowe dla autora - właśnie takie, za jakie go lubimy. Akcja toczy się wartko, a kompletnie groteskowe rekwizyty w rodzaju telepatycznych grzybów z Ganimedesa oraz wszechobecnych macek agencji wywiadowczych co chwila wywołują u czytelnika uśmiech...
Przyjemna, szybka lektura. Autor w ciekawy sposób zatarł granicę między zdrowym a chorym umysłem. Z książki płynie wniosek, że nie ma w zasadzie ludzi zdrowych a jedynie niezdiagnozowani.
Liczyłem na to, że akcja będzie kładła większy nacisk na wydarzenia na księżycu, jednak ta skupia się w dużej mierze na wątku skonfliktowanego małżeństwa. Niemniej jest to ciekawy wątek, nieco pokręcony, szalony. Książka pełna jest absurdalnego humoru, który świetnie komponuje się z tematem.
Nie jest to najlepsza książka, jaką czytałem, ani najlepsza książka Dicka, ale mogę ją spokojnie polecić.
Przyjemna, szybka lektura. Autor w ciekawy sposób zatarł granicę między zdrowym a chorym umysłem. Z książki płynie wniosek, że nie ma w zasadzie ludzi zdrowych a jedynie niezdiagnozowani.
Liczyłem na to, że akcja będzie kładła większy nacisk na wydarzenia na księżycu, jednak ta skupia się w dużej mierze na wątku skonfliktowanego małżeństwa. Niemniej jest to ciekawy wątek,...
Dicka można brać wszystko w ciemno - zawsze jest co najmniej dobre. Popis wyobraźni i zupełnie losowych rzeczy. Chaotyczna, ale sensowna. Choć wolę inne jego dzieła.
Dicka można brać wszystko w ciemno - zawsze jest co najmniej dobre. Popis wyobraźni i zupełnie losowych rzeczy. Chaotyczna, ale sensowna. Choć wolę inne jego dzieła.
O wariatach, odmieńcach i szaleńcach zamieszkujących księżyc Alfy oraz dwójce rozstających się małżonków chcących się wzajemnie zabić – oto Klany księżyca Alfy Philipa K. Dicka!
O wariatach, odmieńcach i szaleńcach zamieszkujących księżyc Alfy oraz dwójce rozstających się małżonków chcących się wzajemnie zabić – oto Klany księżyca Alfy Philipa K. Dicka!
Wszyscy jesteśmy wariatami. Tak można w skrócie wyrazić piękny zamysł tej, jednej z moich ulubionych powieści Dicka. Jest to pędzący, niepoprawny, szalony rollercoaster z elementami politycznej space opery, komedii i groteski. Opowiadający o całym spektrum zaburzeń umysłowych ale w ten szczególny dla autora sposób. Uroczy i pełen sympatii dla osób dotkniętych zaburzeniami psychicznymi, w zupełnie wykręconym stylu. Rewelacja.
Wszyscy jesteśmy wariatami. Tak można w skrócie wyrazić piękny zamysł tej, jednej z moich ulubionych powieści Dicka. Jest to pędzący, niepoprawny, szalony rollercoaster z elementami politycznej space opery, komedii i groteski. Opowiadający o całym spektrum zaburzeń umysłowych ale w ten szczególny dla autora sposób. Uroczy i pełen sympatii dla osób dotkniętych zaburzeniami...
Przedziwna książka. Z pewnością nie określił bym jej jednoznacznie, jako science-fiction, tylko bardziej kryminał science fiction. Brakowało mi w niej lepszych opisów, dotyczących funkcjonowania w tym świecie przyszłości i panujących reguł. Było przez to wiele wątków, które były przedstawione bardzo pobieżnie, jakby to miało być logiczne no. funkcjonowanie surogatów.
Poza tym klimat jest dość interesujący i na pewno bohaterowie są mocno niejednoznaczni. To bardzo ciekawy obraz psychologiczny.
Przedziwna książka. Z pewnością nie określił bym jej jednoznacznie, jako science-fiction, tylko bardziej kryminał science fiction. Brakowało mi w niej lepszych opisów, dotyczących funkcjonowania w tym świecie przyszłości i panujących reguł. Było przez to wiele wątków, które były przedstawione bardzo pobieżnie, jakby to miało być logiczne no. funkcjonowanie surogatów.
Poza...
Pomysł świetny, ale zrealizowany jakby bez mocy sprawczej. Nieco zbyt gładkie przejścia pomiędzy scenami, które nie były dostatecznie dobrze rozpisane, a na dodatek zakończenie mocno przewidywalne i z w sumie niezrozumiałym happy endem. Mimo wszystko, to Dick - człowiek, który nawet jak pisał >>słabo<<, to i tak w wartościach bezwzględnych była to pozycja co najmniej niezła. Tak jest też i tutaj.
Pomysł świetny, ale zrealizowany jakby bez mocy sprawczej. Nieco zbyt gładkie przejścia pomiędzy scenami, które nie były dostatecznie dobrze rozpisane, a na dodatek zakończenie mocno przewidywalne i z w sumie niezrozumiałym happy endem. Mimo wszystko, to Dick - człowiek, który nawet jak pisał >>słabo<<, to i tak w wartościach bezwzględnych była to pozycja co najmniej...
Bardzo słaba książka jak na możliwości kreacyjne Dicka. Jest to właściwie powieść akcji z dodatkami science-fiction. Brakuje jej nowych rozwiązań, bystrych obserwacji i refleksji obecnych w innych książkach Dicka. Rozczarowujący był zwłaszcza wątek potomków pacjentów szpitala psychiatrycznego - skończył się zaraz po tym gdy się zaczął, bez żadnych nowych pomysłów i interpretacji. A postaci kobiece, które są słabą stroną Dicka tym razem były wyjątkowo schematyczne i płaskie. Zakończenie zaś dopełniło mojego rozczarowania.
Bardzo słaba książka jak na możliwości kreacyjne Dicka. Jest to właściwie powieść akcji z dodatkami science-fiction. Brakuje jej nowych rozwiązań, bystrych obserwacji i refleksji obecnych w innych książkach Dicka. Rozczarowujący był zwłaszcza wątek potomków pacjentów szpitala psychiatrycznego - skończył się zaraz po tym gdy się zaczął, bez żadnych nowych pomysłów i...
"Wszyscy mamy źle w głowach, że żyjemy
Hej, hej, lalalala, hej, hej, hej, hej"
~ Elektryczne gitary
Czy społeczeństwo osób ze zdiagnozowanymi chorobami psychicznymi może dobrze funkcjonować? Czy "zwykli" ludzi nie potrafią czasem być dużo bardziej "szaleni"? Dick przekonuje, że jak najbardziej.
Tak, "Klany księżyca Alfy" dają odczuć upływ czasu, zwłaszcza, że poruszają temat, który był odbierany całkiem inaczej w czasach pisania książki niż teraz i w trakcie lektury trzeba pamiętać o tym kontekście. Historia przedstawiona w powieści nie jest szczególnie skomplikowana, przypomina trochę dowolny możliwy akcyjniak, ale co cieszy w niej niesamowicie - sposób w jaki Dick rozwija wymyślony przez siebie koncept. Społeczeństwo złożone z ludzi dopasowanych do różnych grup zaburzeń psychicznych jest zaskakująco fascynujący i chociaż autor jak w każdej swojej powieści sprawnie opisuje rozległy zamysł, tak trochę szkoda, że nie pokusił się o głębszą analizę zarówno społeczeństwa jak i poszczególnych postaci. Większość bohaterów jest dość grubo ciosana, na szczęście o cechach ich charakteru głównie świadczą podejmowane decyzje.
"Klany" są książka w dużej mierze o emocjach i tym jak nasze własne postrzeganie może wpływać na ocenę danej sytuacji. Nie jest pozbawiona humoru, a zakończenie jest zaskakująco ujmujące chociaż nieco w kiczowaty sposób. Całość zawiera w sobie jednak pewną dozę szczerości, Dick pisał o sprawie mu bliskiej i to czuć, chociaż czasem gubi się w pogoni za próbami nadania całości rozrywkowego charakteru. Ktoś w końcu książkę musi kupić.
"Klany" opatrzone są świetnym wstępem Łukasza Orbitowskiego wyjaśniającym użycie pewnych zabiegów literackich zastosowanych w powieści i szerszy kontekst powstawania książki. Jedyne, co bym sugerował to przeczytanie go jednak jako posłowie - samodzielne przeczytanie "Klanów" i skonfrontowanie swoich wniosków z tekstem Orbitowskiego wydaje mi się ciekawszą opcją. Jeśli chodzi o samą książkę natomiast - oczywiście gorąco polecam, Dick był geniuszem.
https://www.facebook.com/gniazdoszeptunow
"Wszyscy mamy źle w głowach, że żyjemy
Hej, hej, lalalala, hej, hej, hej, hej"
~ Elektryczne gitary
Czy społeczeństwo osób ze zdiagnozowanymi chorobami psychicznymi może dobrze funkcjonować? Czy "zwykli" ludzi nie potrafią czasem być dużo bardziej "szaleni"? Dick przekonuje, że jak najbardziej.
Tak, "Klany księżyca Alfy" dają odczuć upływ czasu, zwłaszcza, że poruszają...
„Ciało ma swoje własne cele, czasem sprzeczne z tymi, do których zmierza umysł.”
Można dwojako podejść do powieści, patrzeć na nią przez pryzmat współczesnej fantastyki, wówczas niekoniecznie ujmuje oprawą fabularną, albo z perspektywy klasyki tego gatunku, a wtedy okazuje się w dosłownym tego słowa znaczeniu szalenie dobrą przygodą czytelniczą. Książka napisana niemal sześćdziesiąt lat temu w nieunikniony sposób pokrywa się patyną prezentacji futurystycznych myśli, a nawet skromną warstwą zaplecenia intrygi wbudowanej w science fiction. Jednakże „Klany księżyca Alfy” znakomicie bronią się pomysłem na zajmujący scenariusz zdarzeń i nietypowy klimat zapomnianego przez Ziemię księżyca. Żyją na nim potomkowie odizolowanych osób z różnymi chorobami psychicznymi. Co więcej, przyjmowani za wariatów mieszkańcy Alfa zdążyli przez ćwierć wieku stworzyć własną osobliwą cywilizację, a Siedem Klanów balansuje na cienkiej linii politycznego funkcjonowania.
Więcej na: https://bookendorfina.blogspot.com/2022/11/klany-ksiezyca-alfy.html
„Ciało ma swoje własne cele, czasem sprzeczne z tymi, do których zmierza umysł.”
Można dwojako podejść do powieści, patrzeć na nią przez pryzmat współczesnej fantastyki, wówczas niekoniecznie ujmuje oprawą fabularną, albo z perspektywy klasyki tego gatunku, a wtedy okazuje się w dosłownym tego słowa znaczeniu szalenie dobrą przygodą czytelniczą. Książka napisana niemal...
Wydawnictwo Rebis kontynuuje prezentację serii powieści i opowiadań Philipa K. Dicka we wspaniałej oprawie z ilustracjami Wojciecha Siudmaka. Tym razem czytelnicy mogą sięgnąć po nieco mniej znaną powieść autora, Klany księżyca Alfy, która niewątpliwie wyróżnia się samym pomysłem, choć sama fabuła obiera różne, czasem niespodziewane kierunki.
Tytułowy księżyc stanowi dom dla społeczności chorych psychicznie, którzy przez lata byli pacjentami specjalnego szpitala psychiatrycznego zorganizowanego właśnie w układzie Alfy. Jednak po wybuchu wojny między pacjentami a personelem, na wiele lat mieszkańcy księżyca zostali pozostawieni samym sobie. W tym czasie stworzyli wyjątkowe społeczeństwo z podziałem na zróżnicowane grupy charakteryzujące się wybranymi zaburzeniami psychicznymi.
Tymczasem na Ziemi agent CIA Chuck Rittersdorf gorzko przeżywa rozstanie ze swoją żoną. On na co dzień pisze scenariusze symulacji i programuje symulakry – robotów, które czasem trudno odróżnić od ludzi; ona zgłasza się do udziału w akcji na księżycu Alfy. Między nimi będzie iskrzyć przez całą książkę, szczególnie że Rittersdorf dostanie zadanie zaprogramowania symulakra, który będzie towarzyszył Mary.
Wprawdzie na głównego bohatera powieści wyrasta Chuck Rittersdorf, ale wydarzenia obserwujemy z perspektywy różnych osób, także żony Rittersdorfa, jak i mieszkańców Alfy. Pozwala to nie tylko odkrywać różne motywacje bohaterów (w przypadku Chucka i Mary), ale też zupełnie odmienne spojrzenia na rzeczywistość (w przypadku mieszkańców księżyca).
W tle mamy zresztą bardzo wielu bohaterów. Na księżycu różnorodne kasty: paranoicy, schizofrenicy itd., każdy z bohaterów wyróżnia się z uwagi na konkretne cechy. Gdy na początku przedstawiciele różnych frakcji spotykają się w jednym pomieszczeniu, robi się bardzo ciekawie i osobliwie. Z kolei na Ziemi mamy do czynienia z galerią zamieszkujących ją kosmitów. Szczególnie kamienica, w której Chuck zatrzymuje się po rozstaniu z Mary, zamieszkiwana jest przez najdziwniejsze postaci z różnych zakątków kosmosu.
Klany księżyca Alfy są powieścią nierówną, wyróżniającą się przede wszystkim z uwagi na intrygujący pomysł wyjściowy oraz – tradycyjnie u Dicka – kilka wizjonerskich konceptów. Fabularnie powieść miejscami się rozjeżdża, również gatunkowo nieoczekiwanie autor wywraca całość do góry nogami. Wreszcie zestarzały się już dziś wyraźnie kwestie postrzegania chorób psychicznych.
Jeżeli chodzi o serię powieści Philipa K. Dicka, Klany księżyca Alfy nie odstają na tle innych książek wydanych przez Dom Wydawniczy Rebis. Mamy więc do czynienia z twardą oprawą, wspaniałymi ilustracjami Wojciecha Siudmaka. Tym razem we wstępie przeczytamy tekst Łukasza Orbitowskiego.
Wielbicieli twórczości Dicka nie będzie trzeba namawiać do lektury Klanów księżyca Alfy. Pozostałym poleciłbym może najpierw ważniejsze książki autora Ubika.
Wydawnictwo Rebis kontynuuje prezentację serii powieści i opowiadań Philipa K. Dicka we wspaniałej oprawie z ilustracjami Wojciecha Siudmaka. Tym razem czytelnicy mogą sięgnąć po nieco mniej znaną powieść autora, Klany księżyca Alfy, która niewątpliwie wyróżnia się samym pomysłem, choć sama fabuła obiera różne, czasem niespodziewane kierunki.
Klany księżyca Alfy nie są najlepszą książką Philipa K. Dicka i widać, że nie wszystko zostało tutaj w pełni przemyślane. Nie oznacza to jednak, że to zła powieść, jest po prostu dobra, choć chwilami dość pokręcona i można pogubić się o czym dokładnie jest. W książce mamy bardzo interesujące zjawisko społeczne, a mianowicie społeczeństwo kastowe na księżycu Alfa podzielone według różnych schorzeń psychicznych. Co więcej, ci wszyscy ludzie są w stanie stworzyć funkcjonujące społeczeństwo, które w obliczu zagrożenia jest w stanie się zjednoczyć i przeciwdziałać, choć nie bez pewnych trudności. Niestety, w trakcie czytania książki ten wątek troszkę ginie, a powieść zaczyna przypominać powieść sensacyjną, z wartką akcją, wybuchami, pościgami i strzelaninami.
Pomimo pewnych wad, Klany księżyca Alfy to powieść z wieloma interesującymi wątkami, które skłaniają czytelnika do rozważenia poruszanych treści. Głównym tematem są tutaj niewątpliwie choroby psychiczne, które obecnie zupełnie inaczej są postrzegane niż blisko 60 lat temu, kiedy książka ukazała się drukiem. Chorzy na Alfie zostali pozostawieni sami sobie, nikogo nie obchodzili, aż w końcu ktoś przypomniał sobie o księżycu i zapragnął go mieć. Powodem powstania szpitala na Alfie jest rosnąca liczba osób zmagających się z chorobami psychicznymi, w wyniku długich podróży kosmicznych, w czasie których ludzie są zamknięci w małych przestrzeniach przez miesiące, a nawet lata. Żałuję, że autor nie rozwinął bardziej tego wątku, a jedynie go z grubsza nakreślił i przeszedł do innych wydarzeń.
Klany księżyca Alfy to ciekawa powieść science fiction, w której jednym z głównych tematów są choroby psychiczne oraz jak były kiedyś postrzegane. Chwilami książka jest chaotyczna, jak również za bardzo skupiona na dynamicznej akcji, ale całościowo skłania do ciekawych przemyśleń.
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis!
Klany księżyca Alfy nie są najlepszą książką Philipa K. Dicka i widać, że nie wszystko zostało tutaj w pełni przemyślane. Nie oznacza to jednak, że to zła powieść, jest po prostu dobra, choć chwilami dość pokręcona i można pogubić się o czym dokładnie jest. W książce mamy bardzo interesujące zjawisko społeczne, a mianowicie społeczeństwo kastowe na księżycu Alfa podzielone...
Ta powieść jest jak satyra na wszelką władzę. Żart z wariatów u sterów, którzy prowadzić nas mogą do zagłady. A może pokazanie, że ci normalni u władzy są gorsi niż szaleńcy? Jakkolwiek by nie odbierać tej powieści, dobra jest i to bardzo. I świetnie się ją czyta.
Dick miał pomysły i miał wizję i to tutaj pokazuje. Czy jest to szczytowe osiągnięcie jego literackich możliwości? Bynajmniej, to wczesna książka, do ideału jej sporo brakuje, jednakże wciąż jest znakomita. Bo większość dzieł autora taka jest, każde ma w sobie to „coś” i przy okazji satysfakcjonuje tym, jak jest napisane.
Tu widać, że rzecz jest pomysłowa, ale i przemyślana, dobrze skonstruowana i logiczna w swoim szaleństwie. Potrafi fascynować, ale i przerazić. Ma klimat. W skrócie, wszystko to, czego od tego typu dzieła oczekujemy, czego chcemy i na co mamy ochotę.
Ta powieść jest jak satyra na wszelką władzę. Żart z wariatów u sterów, którzy prowadzić nas mogą do zagłady. A może pokazanie, że ci normalni u władzy są gorsi niż szaleńcy? Jakkolwiek by nie odbierać tej powieści, dobra jest i to bardzo. I świetnie się ją czyta.
Dick miał pomysły i miał wizję i to tutaj pokazuje. Czy jest to szczytowe osiągnięcie jego literackich...
Dick to klasyk więc nie będę się wypowiadał na temat fabuły, jednak... Polemizując z Orbitowskim, Dick usiłował zrozumieć, ale czy wiedział o czym pisze?
Zrozumienie chorób psychicznych w latach 50-tych XX wieku zdecydowanie odbiega od tego, co wiemy dzisiaj.
W związku z tym książkę tę należy czytać ze znacznym przymrużeniem oka i wyłącznie jako fantastykę.
Dick to klasyk więc nie będę się wypowiadał na temat fabuły, jednak... Polemizując z Orbitowskim, Dick usiłował zrozumieć, ale czy wiedział o czym pisze?
Zrozumienie chorób psychicznych w latach 50-tych XX wieku zdecydowanie odbiega od tego, co wiemy dzisiaj.
W związku z tym książkę tę należy czytać ze znacznym przymrużeniem oka i wyłącznie jako fantastykę.
Prozy Dicka nigdy dość. Jak w sumie prozy każdego dobrego klasyka. No to dostajemy kolejną jego mniej znaną książkę, tym razem „Klany księżyca Alfy”. Świetnie pomyślaną, nieźle zrealizowaną – nieźle, bo Dick spróbował pożenić tu ze sobą czasem nazbyt wiele estetyk i typów – i jak zawsze absolutnie wartą poznania i polecenia.
Trzeci księżyc układu Alfa dla Ziemian od lat był swoistym szpitalem psychiatrycznym. Ale gdy dochodzi do konfliktu między Ziemią i Alfa, jednocześnie dochodzi też do zmian, które sprawiają, że chorzy psychicznie zdobywają niezależność i tworzą własne społeczeństwo. Podzielone, ale jednak. Niemniej pozostaje pytanie, jak poradzą sobie, kiedy przyjdzie im stawić czoło… inwazji kosmitów? A jeszcze w sprawy planety wmieszany zostanie agent CIA, agent złamany i załamany, dla którego pojawia się okazja, z której nie może nie skorzystać…
Prozy Dicka nigdy dość. Jak w sumie prozy każdego dobrego klasyka. No to dostajemy kolejną jego mniej znaną książkę, tym razem „Klany księżyca Alfy”. Świetnie pomyślaną, nieźle zrealizowaną – nieźle, bo Dick spróbował pożenić tu ze sobą czasem nazbyt wiele estetyk i typów – i jak zawsze absolutnie wartą poznania i polecenia.
Genialny pomysł na społeczeństwo kastowe podzielone ze względu na zaburzenia psychiczne, co stanowi znakomity punkt wyjścia dla refleksji nad tym, co to znaczy normalność. Niestety, refleksja ledwo się w książce zmieściła, tak strasznie rozpycha się w niej schemat powieści sensacyjnej. Zwłaszcza pod koniec jakaś akcja, wybuchy itp., bardzo mnie to znudziło.
Genialny pomysł na społeczeństwo kastowe podzielone ze względu na zaburzenia psychiczne, co stanowi znakomity punkt wyjścia dla refleksji nad tym, co to znaczy normalność. Niestety, refleksja ledwo się w książce zmieściła, tak strasznie rozpycha się w niej schemat powieści sensacyjnej. Zwłaszcza pod koniec jakaś akcja, wybuchy itp., bardzo mnie to znudziło.
Co by się stało, gdyby domem wariatów kierowali pacjenci? W „Klanach księżyca Alfy” wracamy do zagadnienia poruszonego już w „Marsjańskim poślizgu w czasie”, czyli do choroby psychicznej jako niekoniecznie dysfunkcji. Kolejna powieść Philipa K. Dicka to znowu szalona historia z mnóstwem postaci i wątków, ale – w porównaniu do „Simulakry” – dość spójna i logiczna.
We wrześniu 1954 roku, w magazynie „Galaxy Science Fiction” opublikowane zostało opowiadanie pod tytułem „Shell Game”. W Polsce możemy je znaleźć chociażby w zbiorze „Kopia ojca”, gdzie nosi tytuł „Gra pozorów”. Grupa chorych umysłowo rozbitków na obcej planecie zmaga się z wyimaginowanym (a może i nie?) zagrożeniem ze strony najeźdźców z kosmosu. Ta krótka historia stała się podstawą fabuły powieści wydanej przez Ace Books – w listopadzie 1964 roku wychodzą „Klany księżyca Alfy”. Jest to powieść trochę mniej znana i lubiana w porównaniu do tych najpopularniejszych, ale zdecydowanie jedna z najbardziej zwariowanych.
Świat przyszłości. Ziemia (Terra) kolonizuje odległe układy i planety. Na trzecim księżycu systemu Alfa znajduje się, założony przed laty przez Terran, szpital psychiatryczny dla tych wszystkich kolonistów, którzy nie potrafili odnaleźć się w ciężkich realiach swojego nowego domu. Międzygalaktyczna wojna zmusiła resztki ludzkości do opuszczenia księżyca i pozostawienia rezydentów szpitala samym sobie. Po dwudziestu kilku latach Terranie organizują wyprawę badawczą na księżyc Alfy – TERPLAN, czyli Amerykański Interplanetarny Urząd Zdrowia i Opieki Społecznej, chce zobaczyć, jak radzą sobie jego mieszkańcy. Zwariowali do reszty? Wpadli w katatonię? Wyewoluowali w społeczeństwo rządzące się swoimi prawami, którym daleko do tych przyjętych na naszej planecie za „normalne”? Może da się ich przywrócić terrańskiej społeczności?
Głównym bohaterem powieści jest Chuck Rittersdorf, typowy dickowy bohater, któremu życie ciągle rzuca kłody pod nogi. Rozwodzi się właśnie z Mary, która jako świetny psychiatra i naukowiec, została wytypowana do wspomnianej wyprawy w kosmos. Mary, mająca swego męża za nieudacznika, chce puścić go z torbami – Chuck musi szybko znaleźć dodatkowe źródła zarobku. Jako pracownik CIA, zajmuje się pisaniem programów dla rządowych „symulakronów”, czyli androidów nieodróżnialnych od ludzi, które wykorzystywane są do siania kapitalistycznej propagandy w komunistycznych krajach. Swoje zdolności postanawia wykorzystać pisząc także dodatkowo programy komercyjne – na przykład skecze dla najsłynniejszego komika świata, niejakiego Bunny’ego Hentmana. I tu sprawy zaczynają się komplikować: Chuck wplątuje się w tajną rozgrywkę służb wywiadowczych Terry, szpiegów z układu Alfy oraz samego Hentmana, który oczywiście nie jest tym, za kogo się podaje. Ostatecznie los kieruje Chucka w tym samym kierunku co wcześniej jego żonę – na księżycu Alfy dojdzie do ich spotkania i być może będą mieli okazję zweryfikować swoje stanowiska.
Ciąg dalszy na
http://plejbekpisze.blogspot.com/2019/07/klany-ksiezyca-alfy.html
"Normalni" szaleńcy
Co by się stało, gdyby domem wariatów kierowali pacjenci? W „Klanach księżyca Alfy” wracamy do zagadnienia poruszonego już w „Marsjańskim poślizgu w czasie”, czyli do choroby psychicznej jako niekoniecznie dysfunkcji. Kolejna powieść Philipa K. Dicka to znowu szalona historia z mnóstwem postaci i wątków, ale – w porównaniu do „Simulakry” – dość spójna i...
Fabuła ,,KKA'' skupia się wokół Chucka Rittersdorfa i jego ex-żony Mary. Chuck jest pracownikiem CIA, który programuje symulakrony dla celów rządowych natomiast Mary jest psychologiem. Ex-żona nie daje Chuck'owi spokoju więc ten zamierza w końcu ją zabić. I chce to zrobić za pomocą...symulakrona. Czy podoła temu przedsięwzięciu?
,,Klany Księżyca Alfa'' niestety nie jest powieścią na miarę ,,Ubika'' czy przygód Ricka Decarda. Nie mniej jednak książka ma swoje plusy. Po pierwsze czyta się ją szybko. Po drugie Dick na przykładzie klanów zamieszkujących ALfę III M2 obrazuje m.in hebefrenię, depresję maniakalną czy paranoję. Język opisujący te jednostki chorobowe jest jasny i przystępny. Po trzecie i ostatnie śledząc losy Chucka i Mary Rittesdorfów odkryjemy różne gadżety technologiczne, które Dick wplata w fabułę. Są nimi dla przykładu: ,,niuchacze'', które na bazie fal mózgowych potrafią wytropić każdego uciekiniera czy stymulanty GB-40 umożliwiające podejmowanie pracy przez 24/h.
Zasadniczo jedynym powodem dla którego sięgnąłem po tę powieść był motyw chorób psychicznych oraz możliwość odkrycia wizjonerskich pomysłów Dicka. I pod tym względem Dick nie zawiódł.
Fabuła ,,KKA'' skupia się wokół Chucka Rittersdorfa i jego ex-żony Mary. Chuck jest pracownikiem CIA, który programuje symulakrony dla celów rządowych natomiast Mary jest psychologiem. Ex-żona nie daje Chuck'owi spokoju więc ten zamierza w końcu ją zabić. I chce to zrobić za pomocą...symulakrona. Czy podoła temu przedsięwzięciu?
Bardzo się niestety rozczarowałem - tym, że z trudem domęczyłem do końca, ale mimo wszystko sam pomysł w gruncie rzeczy jest ciekawy. Funkcjonujące społeczeństwo osób chorych psychicznie, które chyba tylko tym różni się od nas, że tam każdy jest tej choroby świadom, w jakiś sposób nawet z niej dumny (przynależy do określonego klanu), co więcej - pozostali może traktują go z pogardą (bo nie jest członkiem ich choroby), ale w chwili próby potrafią się zjednoczyć. I to tło - może dwa-trzy rozdziały - jest ciekawe i na swój sposób zaskakujące.
Z drugiej strony pojawiają się rzekomo zdrowi ludzie, którzy też chyba w sumie są chorzy i w finałowej scenie okazuje się, że wszystkie problemy daje się rozwiązać dopiero wtedy, gdy się przyzna przed samym sobą, że też się jest chorym.
A przynajmniej tak mi się wydaje, bo nie jestem pewien.
Bardzo się niestety rozczarowałem - tym, że z trudem domęczyłem do końca, ale mimo wszystko sam pomysł w gruncie rzeczy jest ciekawy. Funkcjonujące społeczeństwo osób chorych psychicznie, które chyba tylko tym różni się od nas, że tam każdy jest tej choroby świadom, w jakiś sposób nawet z niej dumny (przynależy do określonego klanu), co więcej - pozostali może traktują go z...
"Klany księżyca Alfy" to powieść pisana w pośpiechu, opierająca się w dużej mierze na jednym pomyśle - ale za to jakim! Oto mamy księżyc zamieszkany przez społeczności osób chorych psychicznie - tytułowe klany, podzielone w taki sposób, że każdy klan to inne schorzenie. Opis funkcjonowania tych społeczności, a także opowieść o próbie zawiązania współpracy między nimi, to prawdziwa maestria, a narracja prowadzona z punktu widzenia paranoika nosi wszelkie znamiona autentyczności.
"Klany księżyca Alfy" to powieść pisana w pośpiechu, opierająca się w dużej mierze na jednym pomyśle - ale za to jakim! Oto mamy księżyc zamieszkany przez społeczności osób chorych psychicznie - tytułowe klany, podzielone w taki sposób, że każdy klan to inne schorzenie. Opis funkcjonowania tych społeczności, a także opowieść o próbie zawiązania współpracy między nimi, to...
Pierwsza połowa lat sześćdziesiątych, to w twórczości Philipa Dicka okres bardzo ważny - Człowiek z Wysokiego Zamku (1962) przynosi pierwsze wielkie nagrody, a wydane trzy lata później Trzy Stygmaty Palmera Eldritcha do dziś są sztandarowym dziełem pisarza. Jest to również okres niesłychanie płodny - sam 1964 rok przynosi pięć nowych powieści. Ta ilość siłą rzeczy musi nieść z sobą zróżnicowanie (o czym przekonałem się przy okazji lektury naiwnego Dr Futurity) - co dostaniemy sięgając po napisane w 1964 roku KLANY KSIĘŻYCA ALFY? Całkiem dobre SF.
Książka jest istną hybrydą - występują w niej liczne, charakterystyczne dla Dicka motywy, zazwyczaj rozsiane osobno po różnych tytułach, tutaj razem - wstrząśnięte, niezmieszane.
Mamy więc telepatów i ludzi obdarzonych nadnaturalnymi zdolnościami (jak chociażby w Ubiku). Mamy androidy (jak w Blade runner) - programowane lub sterowane manualnie (Słoneczna loteria), poruszony zostaje temat chorych psychicznie (Marsjański poślizg w czasie /napisany w tym samym roku/) i ludzi okaleczonych (dr Bluthgeld /wydany rok później/), mamy femme fatale, narkotyki, brak zaufania co do otaczającego bohatera świata. W końcu dostajemy także obcą cywilizację - w porównaniu z innymi dickowymi powieściami, motyw rozwinięto dość obszernie, wkraczając na teren stosunków dyplomatycznych między Ziemianami a mieszkańcami układu Alfy.
Ta mieszanina wywoła niejeden uśmiech na twarzy czytelników z Dickiem obytych.
Sama opowieść momentami zdaje się być pisana w pośpiechu, kilka momentów potraktowano jakby po sierocemu... mimo to opowieść o dyplomatycznej batalii i uwikłanym w nią nieszczęśliwym bohaterze, dla którego każde wyjście wydaje się być pułapką, sprawia wiele frajdy i doprawdy warto po nią sięgnąć.
Książka pewnie zrobiłaby większe wrażenie, gdybym nie uświadomił sobie w trakcie lektury, że zaledwie rok dzieli ją od doskonałej i idealnej wręcz pozycji - Trzech Stygmatów. A na jej tle, mimo że jest dobra, a momentami bardzo dobra, wypada po prostu jak ubogi krewny. I to chyba jej największy, choć niezawiniony minus.
Pierwsza połowa lat sześćdziesiątych, to w twórczości Philipa Dicka okres bardzo ważny - Człowiek z Wysokiego Zamku (1962) przynosi pierwsze wielkie nagrody, a wydane trzy lata później Trzy Stygmaty Palmera Eldritcha do dziś są sztandarowym dziełem pisarza. Jest to również okres niesłychanie płodny - sam 1964 rok przynosi pięć nowych powieści. Ta ilość siłą rzeczy musi...
Przeczytałam dość szybko i nie mam głębszych refleksji związanych z tą historią. Lektura była lekka, napisana prostym językiem. Fabuła niezbyt skomplikowana, główny bohater trochę bezpłciowy - nudnawy.
Postaci i rasy poboczne - interesujące i to ich wątek wydawał mi się wart rozwinięcia - niestety autor nie poszedł tym tropem.
Całość jakby niedopieszczona i trochę naiwna. Dick skupił się głównie na wojnie damsko-męskiej pomiędzy swoimi bohaterami. Zakończenie jak dla mnie zbyt banalne. Takie soft s-f, gdzie wyraźnie czuje się ten klimat lat 70/80, chociaż na odmóżdżenie jest ok :)
Przeczytałam dość szybko i nie mam głębszych refleksji związanych z tą historią. Lektura była lekka, napisana prostym językiem. Fabuła niezbyt skomplikowana, główny bohater trochę bezpłciowy - nudnawy.
Postaci i rasy poboczne - interesujące i to ich wątek wydawał mi się wart rozwinięcia - niestety autor nie poszedł tym tropem.
Całość jakby niedopieszczona i trochę naiwna....
zbliżają się dwie straszliwe potęgi i ta planeta będzie ich polem walki "i nie będzie to walka między dobrem a złem ,lecz ślepy bezcelowy bój między dwoma istnieniami w którym żadna ze stron nie ma racji". Trochę małrzensko rozwodowa seria niefortunnych zdarzeń w otoczce SF . Może i ta książka czasem trochę traci myszką w kwestii chorób psychicznych i opisów kobiet ale ostatnie dobrze się czytało zwłaszcza zakończenie. aby dobro wygrywało a nie taka ślepa bezcelowość.
zbliżają się dwie straszliwe potęgi i ta planeta będzie ich polem walki "i nie będzie to walka między dobrem a złem ,lecz ślepy bezcelowy bój między dwoma istnieniami w którym żadna ze stron nie ma racji". Trochę małrzensko rozwodowa seria niefortunnych zdarzeń w otoczce SF . Może i ta książka czasem trochę traci myszką w kwestii chorób psychicznych i opisów kobiet ale...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak to często bywa u Dicka powieść początkowo wydaje się być chaotyczna, momentami wręcz sprawia wrażenie komedii pomyłek. Jednakże autor wszystko skrupulatnie zaplanował; każda postać, wraz ze swoimi cechami i umiejętnościami, ma swoją rolę do odegrania. Wbrew pozorom cała historia jest bardzo skupiona i zmierza do logicznego końca.
Na niewielu stronach Dick zmieścił zaskakująco wiele treści. Mimo iż stosuje mnóstwo różnych motywów, łącznie z kosmitami, robotami i telepatią, nie marnuje słów i konsekwentnie zmierza do celu.
Zdecydowanie polecam "Klany..." wszystkim miłośnikom twórczości Dicka. Jeżeli jednak ktoś chce zacząć swą przygodę z tym autorem, być może lepiej by sięgnął po "Ubika" lub "Człowieka z Wysokiego Zamku".
Jak to często bywa u Dicka powieść początkowo wydaje się być chaotyczna, momentami wręcz sprawia wrażenie komedii pomyłek. Jednakże autor wszystko skrupulatnie zaplanował; każda postać, wraz ze swoimi cechami i umiejętnościami, ma swoją rolę do odegrania. Wbrew pozorom cała historia jest bardzo skupiona i zmierza do logicznego końca.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa niewielu stronach Dick zmieścił...
Nie spodziewałem się zbyt dużo po tej książce a tu takie pozytywne zaskoczenie! „Klany księżyca Alfy” mają tradycyjnie jak u Dicka dobry pomysł. Dodatkowo pełno świetnych rekwizytów sf. i mocno odjechana, ale w miarę trzymająca się kupy fabuła. Mimo tradycyjnie zwichrowanych klimatów pojawiło się tu też niespodziewanie trochę optymizmu.
Nie spodziewałem się zbyt dużo po tej książce a tu takie pozytywne zaskoczenie! „Klany księżyca Alfy” mają tradycyjnie jak u Dicka dobry pomysł. Dodatkowo pełno świetnych rekwizytów sf. i mocno odjechana, ale w miarę trzymająca się kupy fabuła. Mimo tradycyjnie zwichrowanych klimatów pojawiło się tu też niespodziewanie trochę optymizmu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek przytłacza mnogością frakcji i specyficzną strukturą społeczną na Księżycu Alfy, gdzie życie zorganizowane jest wokół „klanów” tworzonych przez ludzi o różnych psychiczych odmiennościach i zdolnościach paranormalnych. Choć początkowo łatwo się w tym pogubić, późniejsze wyjaśnienia porządkują obraz i pozwalają lepiej odnaleźć się w świecie powieści.
Dick wrzuca do fabuły kilka intrygujących pomysłów — od symulakrów, przez zdjęcia pokazujące przyszłość, po postacie potrafiące cofać czas. Całość jednak okazuje się bardziej historią relacji międzyludzkich (szczególnie głównego bohatera i jego żony) niż polityki klanów. W środkowej części intryga wciąga, ale końcówka nie utrzymuje napięcia, przez co książka traci nieco z siły rażenia.
Mimo kilku świeżych konceptów i ciekawego pomysłu na społeczeństwo, powieść pozostaje nierówna. Ciekawa lektura, ale bez tej intensywności, którą mają najlepsze dzieła Dicka.
Początek przytłacza mnogością frakcji i specyficzną strukturą społeczną na Księżycu Alfy, gdzie życie zorganizowane jest wokół „klanów” tworzonych przez ludzi o różnych psychiczych odmiennościach i zdolnościach paranormalnych. Choć początkowo łatwo się w tym pogubić, późniejsze wyjaśnienia porządkują obraz i pozwalają lepiej odnaleźć się w świecie powieści.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDick wrzuca do...
Komedia małżeńska :).
Komedia małżeńska :).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNikt nie pisze tak jak pisał Dick
Nikt nie pisze tak jak pisał Dick
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW "Klanach Księżyca Alfy" Philip Dick mierzy się z tematem granic między chorobą umysłową, a "normalnością". Wnioski są typowe dla autora - właśnie takie, za jakie go lubimy. Akcja toczy się wartko, a kompletnie groteskowe rekwizyty w rodzaju telepatycznych grzybów z Ganimedesa oraz wszechobecnych macek agencji wywiadowczych co chwila wywołują u czytelnika uśmiech zadowolenia. Jak najbardziej polecam.
W "Klanach Księżyca Alfy" Philip Dick mierzy się z tematem granic między chorobą umysłową, a "normalnością". Wnioski są typowe dla autora - właśnie takie, za jakie go lubimy. Akcja toczy się wartko, a kompletnie groteskowe rekwizyty w rodzaju telepatycznych grzybów z Ganimedesa oraz wszechobecnych macek agencji wywiadowczych co chwila wywołują u czytelnika uśmiech...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyjemna, szybka lektura. Autor w ciekawy sposób zatarł granicę między zdrowym a chorym umysłem. Z książki płynie wniosek, że nie ma w zasadzie ludzi zdrowych a jedynie niezdiagnozowani.
Liczyłem na to, że akcja będzie kładła większy nacisk na wydarzenia na księżycu, jednak ta skupia się w dużej mierze na wątku skonfliktowanego małżeństwa. Niemniej jest to ciekawy wątek, nieco pokręcony, szalony. Książka pełna jest absurdalnego humoru, który świetnie komponuje się z tematem.
Nie jest to najlepsza książka, jaką czytałem, ani najlepsza książka Dicka, ale mogę ją spokojnie polecić.
Przyjemna, szybka lektura. Autor w ciekawy sposób zatarł granicę między zdrowym a chorym umysłem. Z książki płynie wniosek, że nie ma w zasadzie ludzi zdrowych a jedynie niezdiagnozowani.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLiczyłem na to, że akcja będzie kładła większy nacisk na wydarzenia na księżycu, jednak ta skupia się w dużej mierze na wątku skonfliktowanego małżeństwa. Niemniej jest to ciekawy wątek,...
Dicka można brać wszystko w ciemno - zawsze jest co najmniej dobre. Popis wyobraźni i zupełnie losowych rzeczy. Chaotyczna, ale sensowna. Choć wolę inne jego dzieła.
Dicka można brać wszystko w ciemno - zawsze jest co najmniej dobre. Popis wyobraźni i zupełnie losowych rzeczy. Chaotyczna, ale sensowna. Choć wolę inne jego dzieła.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO wariatach, odmieńcach i szaleńcach zamieszkujących księżyc Alfy oraz dwójce rozstających się małżonków chcących się wzajemnie zabić – oto Klany księżyca Alfy Philipa K. Dicka!
https://portafortunas.pl/recenzja-klany-ksiezyca-alfy-philip-k-dick/
O wariatach, odmieńcach i szaleńcach zamieszkujących księżyc Alfy oraz dwójce rozstających się małżonków chcących się wzajemnie zabić – oto Klany księżyca Alfy Philipa K. Dicka!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttps://portafortunas.pl/recenzja-klany-ksiezyca-alfy-philip-k-dick/
Wszyscy jesteśmy wariatami. Tak można w skrócie wyrazić piękny zamysł tej, jednej z moich ulubionych powieści Dicka. Jest to pędzący, niepoprawny, szalony rollercoaster z elementami politycznej space opery, komedii i groteski. Opowiadający o całym spektrum zaburzeń umysłowych ale w ten szczególny dla autora sposób. Uroczy i pełen sympatii dla osób dotkniętych zaburzeniami psychicznymi, w zupełnie wykręconym stylu. Rewelacja.
Wszyscy jesteśmy wariatami. Tak można w skrócie wyrazić piękny zamysł tej, jednej z moich ulubionych powieści Dicka. Jest to pędzący, niepoprawny, szalony rollercoaster z elementami politycznej space opery, komedii i groteski. Opowiadający o całym spektrum zaburzeń umysłowych ale w ten szczególny dla autora sposób. Uroczy i pełen sympatii dla osób dotkniętych zaburzeniami...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzedziwna książka. Z pewnością nie określił bym jej jednoznacznie, jako science-fiction, tylko bardziej kryminał science fiction. Brakowało mi w niej lepszych opisów, dotyczących funkcjonowania w tym świecie przyszłości i panujących reguł. Było przez to wiele wątków, które były przedstawione bardzo pobieżnie, jakby to miało być logiczne no. funkcjonowanie surogatów.
Poza tym klimat jest dość interesujący i na pewno bohaterowie są mocno niejednoznaczni. To bardzo ciekawy obraz psychologiczny.
Przedziwna książka. Z pewnością nie określił bym jej jednoznacznie, jako science-fiction, tylko bardziej kryminał science fiction. Brakowało mi w niej lepszych opisów, dotyczących funkcjonowania w tym świecie przyszłości i panujących reguł. Było przez to wiele wątków, które były przedstawione bardzo pobieżnie, jakby to miało być logiczne no. funkcjonowanie surogatów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoza...
Pomysł świetny, ale zrealizowany jakby bez mocy sprawczej. Nieco zbyt gładkie przejścia pomiędzy scenami, które nie były dostatecznie dobrze rozpisane, a na dodatek zakończenie mocno przewidywalne i z w sumie niezrozumiałym happy endem. Mimo wszystko, to Dick - człowiek, który nawet jak pisał >>słabo<<, to i tak w wartościach bezwzględnych była to pozycja co najmniej niezła. Tak jest też i tutaj.
Pomysł świetny, ale zrealizowany jakby bez mocy sprawczej. Nieco zbyt gładkie przejścia pomiędzy scenami, które nie były dostatecznie dobrze rozpisane, a na dodatek zakończenie mocno przewidywalne i z w sumie niezrozumiałym happy endem. Mimo wszystko, to Dick - człowiek, który nawet jak pisał >>słabo<<, to i tak w wartościach bezwzględnych była to pozycja co najmniej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo słaba książka jak na możliwości kreacyjne Dicka. Jest to właściwie powieść akcji z dodatkami science-fiction. Brakuje jej nowych rozwiązań, bystrych obserwacji i refleksji obecnych w innych książkach Dicka. Rozczarowujący był zwłaszcza wątek potomków pacjentów szpitala psychiatrycznego - skończył się zaraz po tym gdy się zaczął, bez żadnych nowych pomysłów i interpretacji. A postaci kobiece, które są słabą stroną Dicka tym razem były wyjątkowo schematyczne i płaskie. Zakończenie zaś dopełniło mojego rozczarowania.
Bardzo słaba książka jak na możliwości kreacyjne Dicka. Jest to właściwie powieść akcji z dodatkami science-fiction. Brakuje jej nowych rozwiązań, bystrych obserwacji i refleksji obecnych w innych książkach Dicka. Rozczarowujący był zwłaszcza wątek potomków pacjentów szpitala psychiatrycznego - skończył się zaraz po tym gdy się zaczął, bez żadnych nowych pomysłów i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wszyscy mamy źle w głowach, że żyjemy
Hej, hej, lalalala, hej, hej, hej, hej"
~ Elektryczne gitary
Czy społeczeństwo osób ze zdiagnozowanymi chorobami psychicznymi może dobrze funkcjonować? Czy "zwykli" ludzi nie potrafią czasem być dużo bardziej "szaleni"? Dick przekonuje, że jak najbardziej.
Tak, "Klany księżyca Alfy" dają odczuć upływ czasu, zwłaszcza, że poruszają temat, który był odbierany całkiem inaczej w czasach pisania książki niż teraz i w trakcie lektury trzeba pamiętać o tym kontekście. Historia przedstawiona w powieści nie jest szczególnie skomplikowana, przypomina trochę dowolny możliwy akcyjniak, ale co cieszy w niej niesamowicie - sposób w jaki Dick rozwija wymyślony przez siebie koncept. Społeczeństwo złożone z ludzi dopasowanych do różnych grup zaburzeń psychicznych jest zaskakująco fascynujący i chociaż autor jak w każdej swojej powieści sprawnie opisuje rozległy zamysł, tak trochę szkoda, że nie pokusił się o głębszą analizę zarówno społeczeństwa jak i poszczególnych postaci. Większość bohaterów jest dość grubo ciosana, na szczęście o cechach ich charakteru głównie świadczą podejmowane decyzje.
"Klany" są książka w dużej mierze o emocjach i tym jak nasze własne postrzeganie może wpływać na ocenę danej sytuacji. Nie jest pozbawiona humoru, a zakończenie jest zaskakująco ujmujące chociaż nieco w kiczowaty sposób. Całość zawiera w sobie jednak pewną dozę szczerości, Dick pisał o sprawie mu bliskiej i to czuć, chociaż czasem gubi się w pogoni za próbami nadania całości rozrywkowego charakteru. Ktoś w końcu książkę musi kupić.
"Klany" opatrzone są świetnym wstępem Łukasza Orbitowskiego wyjaśniającym użycie pewnych zabiegów literackich zastosowanych w powieści i szerszy kontekst powstawania książki. Jedyne, co bym sugerował to przeczytanie go jednak jako posłowie - samodzielne przeczytanie "Klanów" i skonfrontowanie swoich wniosków z tekstem Orbitowskiego wydaje mi się ciekawszą opcją. Jeśli chodzi o samą książkę natomiast - oczywiście gorąco polecam, Dick był geniuszem.
https://www.facebook.com/gniazdoszeptunow
"Wszyscy mamy źle w głowach, że żyjemy
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHej, hej, lalalala, hej, hej, hej, hej"
~ Elektryczne gitary
Czy społeczeństwo osób ze zdiagnozowanymi chorobami psychicznymi może dobrze funkcjonować? Czy "zwykli" ludzi nie potrafią czasem być dużo bardziej "szaleni"? Dick przekonuje, że jak najbardziej.
Tak, "Klany księżyca Alfy" dają odczuć upływ czasu, zwłaszcza, że poruszają...
Kolejny Dick, kolejne psychodelie i kolejna jego fantastyczna opowieść - daje po raz... kolejny me pełne z lektury zadowolenie!
Kolejny Dick, kolejne psychodelie i kolejna jego fantastyczna opowieść - daje po raz... kolejny me pełne z lektury zadowolenie!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Ciało ma swoje własne cele, czasem sprzeczne z tymi, do których zmierza umysł.”
Można dwojako podejść do powieści, patrzeć na nią przez pryzmat współczesnej fantastyki, wówczas niekoniecznie ujmuje oprawą fabularną, albo z perspektywy klasyki tego gatunku, a wtedy okazuje się w dosłownym tego słowa znaczeniu szalenie dobrą przygodą czytelniczą. Książka napisana niemal sześćdziesiąt lat temu w nieunikniony sposób pokrywa się patyną prezentacji futurystycznych myśli, a nawet skromną warstwą zaplecenia intrygi wbudowanej w science fiction. Jednakże „Klany księżyca Alfy” znakomicie bronią się pomysłem na zajmujący scenariusz zdarzeń i nietypowy klimat zapomnianego przez Ziemię księżyca. Żyją na nim potomkowie odizolowanych osób z różnymi chorobami psychicznymi. Co więcej, przyjmowani za wariatów mieszkańcy Alfa zdążyli przez ćwierć wieku stworzyć własną osobliwą cywilizację, a Siedem Klanów balansuje na cienkiej linii politycznego funkcjonowania.
Więcej na: https://bookendorfina.blogspot.com/2022/11/klany-ksiezyca-alfy.html
„Ciało ma swoje własne cele, czasem sprzeczne z tymi, do których zmierza umysł.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMożna dwojako podejść do powieści, patrzeć na nią przez pryzmat współczesnej fantastyki, wówczas niekoniecznie ujmuje oprawą fabularną, albo z perspektywy klasyki tego gatunku, a wtedy okazuje się w dosłownym tego słowa znaczeniu szalenie dobrą przygodą czytelniczą. Książka napisana niemal...
Wydawnictwo Rebis kontynuuje prezentację serii powieści i opowiadań Philipa K. Dicka we wspaniałej oprawie z ilustracjami Wojciecha Siudmaka. Tym razem czytelnicy mogą sięgnąć po nieco mniej znaną powieść autora, Klany księżyca Alfy, która niewątpliwie wyróżnia się samym pomysłem, choć sama fabuła obiera różne, czasem niespodziewane kierunki.
Tytułowy księżyc stanowi dom dla społeczności chorych psychicznie, którzy przez lata byli pacjentami specjalnego szpitala psychiatrycznego zorganizowanego właśnie w układzie Alfy. Jednak po wybuchu wojny między pacjentami a personelem, na wiele lat mieszkańcy księżyca zostali pozostawieni samym sobie. W tym czasie stworzyli wyjątkowe społeczeństwo z podziałem na zróżnicowane grupy charakteryzujące się wybranymi zaburzeniami psychicznymi.
Tymczasem na Ziemi agent CIA Chuck Rittersdorf gorzko przeżywa rozstanie ze swoją żoną. On na co dzień pisze scenariusze symulacji i programuje symulakry – robotów, które czasem trudno odróżnić od ludzi; ona zgłasza się do udziału w akcji na księżycu Alfy. Między nimi będzie iskrzyć przez całą książkę, szczególnie że Rittersdorf dostanie zadanie zaprogramowania symulakra, który będzie towarzyszył Mary.
Wprawdzie na głównego bohatera powieści wyrasta Chuck Rittersdorf, ale wydarzenia obserwujemy z perspektywy różnych osób, także żony Rittersdorfa, jak i mieszkańców Alfy. Pozwala to nie tylko odkrywać różne motywacje bohaterów (w przypadku Chucka i Mary), ale też zupełnie odmienne spojrzenia na rzeczywistość (w przypadku mieszkańców księżyca).
W tle mamy zresztą bardzo wielu bohaterów. Na księżycu różnorodne kasty: paranoicy, schizofrenicy itd., każdy z bohaterów wyróżnia się z uwagi na konkretne cechy. Gdy na początku przedstawiciele różnych frakcji spotykają się w jednym pomieszczeniu, robi się bardzo ciekawie i osobliwie. Z kolei na Ziemi mamy do czynienia z galerią zamieszkujących ją kosmitów. Szczególnie kamienica, w której Chuck zatrzymuje się po rozstaniu z Mary, zamieszkiwana jest przez najdziwniejsze postaci z różnych zakątków kosmosu.
Klany księżyca Alfy są powieścią nierówną, wyróżniającą się przede wszystkim z uwagi na intrygujący pomysł wyjściowy oraz – tradycyjnie u Dicka – kilka wizjonerskich konceptów. Fabularnie powieść miejscami się rozjeżdża, również gatunkowo nieoczekiwanie autor wywraca całość do góry nogami. Wreszcie zestarzały się już dziś wyraźnie kwestie postrzegania chorób psychicznych.
Jeżeli chodzi o serię powieści Philipa K. Dicka, Klany księżyca Alfy nie odstają na tle innych książek wydanych przez Dom Wydawniczy Rebis. Mamy więc do czynienia z twardą oprawą, wspaniałymi ilustracjami Wojciecha Siudmaka. Tym razem we wstępie przeczytamy tekst Łukasza Orbitowskiego.
Wielbicieli twórczości Dicka nie będzie trzeba namawiać do lektury Klanów księżyca Alfy. Pozostałym poleciłbym może najpierw ważniejsze książki autora Ubika.
Wydawnictwo Rebis kontynuuje prezentację serii powieści i opowiadań Philipa K. Dicka we wspaniałej oprawie z ilustracjami Wojciecha Siudmaka. Tym razem czytelnicy mogą sięgnąć po nieco mniej znaną powieść autora, Klany księżyca Alfy, która niewątpliwie wyróżnia się samym pomysłem, choć sama fabuła obiera różne, czasem niespodziewane kierunki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytułowy księżyc stanowi dom...
Klany księżyca Alfy nie są najlepszą książką Philipa K. Dicka i widać, że nie wszystko zostało tutaj w pełni przemyślane. Nie oznacza to jednak, że to zła powieść, jest po prostu dobra, choć chwilami dość pokręcona i można pogubić się o czym dokładnie jest. W książce mamy bardzo interesujące zjawisko społeczne, a mianowicie społeczeństwo kastowe na księżycu Alfa podzielone według różnych schorzeń psychicznych. Co więcej, ci wszyscy ludzie są w stanie stworzyć funkcjonujące społeczeństwo, które w obliczu zagrożenia jest w stanie się zjednoczyć i przeciwdziałać, choć nie bez pewnych trudności. Niestety, w trakcie czytania książki ten wątek troszkę ginie, a powieść zaczyna przypominać powieść sensacyjną, z wartką akcją, wybuchami, pościgami i strzelaninami.
Pomimo pewnych wad, Klany księżyca Alfy to powieść z wieloma interesującymi wątkami, które skłaniają czytelnika do rozważenia poruszanych treści. Głównym tematem są tutaj niewątpliwie choroby psychiczne, które obecnie zupełnie inaczej są postrzegane niż blisko 60 lat temu, kiedy książka ukazała się drukiem. Chorzy na Alfie zostali pozostawieni sami sobie, nikogo nie obchodzili, aż w końcu ktoś przypomniał sobie o księżycu i zapragnął go mieć. Powodem powstania szpitala na Alfie jest rosnąca liczba osób zmagających się z chorobami psychicznymi, w wyniku długich podróży kosmicznych, w czasie których ludzie są zamknięci w małych przestrzeniach przez miesiące, a nawet lata. Żałuję, że autor nie rozwinął bardziej tego wątku, a jedynie go z grubsza nakreślił i przeszedł do innych wydarzeń.
Klany księżyca Alfy to ciekawa powieść science fiction, w której jednym z głównych tematów są choroby psychiczne oraz jak były kiedyś postrzegane. Chwilami książka jest chaotyczna, jak również za bardzo skupiona na dynamicznej akcji, ale całościowo skłania do ciekawych przemyśleń.
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis!
https://hrosskar.blogspot.com/2022/10/klany-ksiezyca-alfy-philip-k-dick.html
Klany księżyca Alfy nie są najlepszą książką Philipa K. Dicka i widać, że nie wszystko zostało tutaj w pełni przemyślane. Nie oznacza to jednak, że to zła powieść, jest po prostu dobra, choć chwilami dość pokręcona i można pogubić się o czym dokładnie jest. W książce mamy bardzo interesujące zjawisko społeczne, a mianowicie społeczeństwo kastowe na księżycu Alfa podzielone...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa powieść jest jak satyra na wszelką władzę. Żart z wariatów u sterów, którzy prowadzić nas mogą do zagłady. A może pokazanie, że ci normalni u władzy są gorsi niż szaleńcy? Jakkolwiek by nie odbierać tej powieści, dobra jest i to bardzo. I świetnie się ją czyta.
Dick miał pomysły i miał wizję i to tutaj pokazuje. Czy jest to szczytowe osiągnięcie jego literackich możliwości? Bynajmniej, to wczesna książka, do ideału jej sporo brakuje, jednakże wciąż jest znakomita. Bo większość dzieł autora taka jest, każde ma w sobie to „coś” i przy okazji satysfakcjonuje tym, jak jest napisane.
Tu widać, że rzecz jest pomysłowa, ale i przemyślana, dobrze skonstruowana i logiczna w swoim szaleństwie. Potrafi fascynować, ale i przerazić. Ma klimat. W skrócie, wszystko to, czego od tego typu dzieła oczekujemy, czego chcemy i na co mamy ochotę.
Ta powieść jest jak satyra na wszelką władzę. Żart z wariatów u sterów, którzy prowadzić nas mogą do zagłady. A może pokazanie, że ci normalni u władzy są gorsi niż szaleńcy? Jakkolwiek by nie odbierać tej powieści, dobra jest i to bardzo. I świetnie się ją czyta.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDick miał pomysły i miał wizję i to tutaj pokazuje. Czy jest to szczytowe osiągnięcie jego literackich...
Dick to klasyk więc nie będę się wypowiadał na temat fabuły, jednak... Polemizując z Orbitowskim, Dick usiłował zrozumieć, ale czy wiedział o czym pisze?
Zrozumienie chorób psychicznych w latach 50-tych XX wieku zdecydowanie odbiega od tego, co wiemy dzisiaj.
W związku z tym książkę tę należy czytać ze znacznym przymrużeniem oka i wyłącznie jako fantastykę.
Dick to klasyk więc nie będę się wypowiadał na temat fabuły, jednak... Polemizując z Orbitowskim, Dick usiłował zrozumieć, ale czy wiedział o czym pisze?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZrozumienie chorób psychicznych w latach 50-tych XX wieku zdecydowanie odbiega od tego, co wiemy dzisiaj.
W związku z tym książkę tę należy czytać ze znacznym przymrużeniem oka i wyłącznie jako fantastykę.
SZALONY ŚWIAT
Prozy Dicka nigdy dość. Jak w sumie prozy każdego dobrego klasyka. No to dostajemy kolejną jego mniej znaną książkę, tym razem „Klany księżyca Alfy”. Świetnie pomyślaną, nieźle zrealizowaną – nieźle, bo Dick spróbował pożenić tu ze sobą czasem nazbyt wiele estetyk i typów – i jak zawsze absolutnie wartą poznania i polecenia.
Trzeci księżyc układu Alfa dla Ziemian od lat był swoistym szpitalem psychiatrycznym. Ale gdy dochodzi do konfliktu między Ziemią i Alfa, jednocześnie dochodzi też do zmian, które sprawiają, że chorzy psychicznie zdobywają niezależność i tworzą własne społeczeństwo. Podzielone, ale jednak. Niemniej pozostaje pytanie, jak poradzą sobie, kiedy przyjdzie im stawić czoło… inwazji kosmitów? A jeszcze w sprawy planety wmieszany zostanie agent CIA, agent złamany i załamany, dla którego pojawia się okazja, z której nie może nie skorzystać…
https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2022/09/klany-ksiezyca-alfy-philip-k-dick.html
SZALONY ŚWIAT
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toProzy Dicka nigdy dość. Jak w sumie prozy każdego dobrego klasyka. No to dostajemy kolejną jego mniej znaną książkę, tym razem „Klany księżyca Alfy”. Świetnie pomyślaną, nieźle zrealizowaną – nieźle, bo Dick spróbował pożenić tu ze sobą czasem nazbyt wiele estetyk i typów – i jak zawsze absolutnie wartą poznania i polecenia.
Trzeci księżyc układu Alfa dla...
Genialny pomysł na społeczeństwo kastowe podzielone ze względu na zaburzenia psychiczne, co stanowi znakomity punkt wyjścia dla refleksji nad tym, co to znaczy normalność. Niestety, refleksja ledwo się w książce zmieściła, tak strasznie rozpycha się w niej schemat powieści sensacyjnej. Zwłaszcza pod koniec jakaś akcja, wybuchy itp., bardzo mnie to znudziło.
Genialny pomysł na społeczeństwo kastowe podzielone ze względu na zaburzenia psychiczne, co stanowi znakomity punkt wyjścia dla refleksji nad tym, co to znaczy normalność. Niestety, refleksja ledwo się w książce zmieściła, tak strasznie rozpycha się w niej schemat powieści sensacyjnej. Zwłaszcza pod koniec jakaś akcja, wybuchy itp., bardzo mnie to znudziło.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Normalni" szaleńcy
Co by się stało, gdyby domem wariatów kierowali pacjenci? W „Klanach księżyca Alfy” wracamy do zagadnienia poruszonego już w „Marsjańskim poślizgu w czasie”, czyli do choroby psychicznej jako niekoniecznie dysfunkcji. Kolejna powieść Philipa K. Dicka to znowu szalona historia z mnóstwem postaci i wątków, ale – w porównaniu do „Simulakry” – dość spójna i logiczna.
We wrześniu 1954 roku, w magazynie „Galaxy Science Fiction” opublikowane zostało opowiadanie pod tytułem „Shell Game”. W Polsce możemy je znaleźć chociażby w zbiorze „Kopia ojca”, gdzie nosi tytuł „Gra pozorów”. Grupa chorych umysłowo rozbitków na obcej planecie zmaga się z wyimaginowanym (a może i nie?) zagrożeniem ze strony najeźdźców z kosmosu. Ta krótka historia stała się podstawą fabuły powieści wydanej przez Ace Books – w listopadzie 1964 roku wychodzą „Klany księżyca Alfy”. Jest to powieść trochę mniej znana i lubiana w porównaniu do tych najpopularniejszych, ale zdecydowanie jedna z najbardziej zwariowanych.
Świat przyszłości. Ziemia (Terra) kolonizuje odległe układy i planety. Na trzecim księżycu systemu Alfa znajduje się, założony przed laty przez Terran, szpital psychiatryczny dla tych wszystkich kolonistów, którzy nie potrafili odnaleźć się w ciężkich realiach swojego nowego domu. Międzygalaktyczna wojna zmusiła resztki ludzkości do opuszczenia księżyca i pozostawienia rezydentów szpitala samym sobie. Po dwudziestu kilku latach Terranie organizują wyprawę badawczą na księżyc Alfy – TERPLAN, czyli Amerykański Interplanetarny Urząd Zdrowia i Opieki Społecznej, chce zobaczyć, jak radzą sobie jego mieszkańcy. Zwariowali do reszty? Wpadli w katatonię? Wyewoluowali w społeczeństwo rządzące się swoimi prawami, którym daleko do tych przyjętych na naszej planecie za „normalne”? Może da się ich przywrócić terrańskiej społeczności?
Głównym bohaterem powieści jest Chuck Rittersdorf, typowy dickowy bohater, któremu życie ciągle rzuca kłody pod nogi. Rozwodzi się właśnie z Mary, która jako świetny psychiatra i naukowiec, została wytypowana do wspomnianej wyprawy w kosmos. Mary, mająca swego męża za nieudacznika, chce puścić go z torbami – Chuck musi szybko znaleźć dodatkowe źródła zarobku. Jako pracownik CIA, zajmuje się pisaniem programów dla rządowych „symulakronów”, czyli androidów nieodróżnialnych od ludzi, które wykorzystywane są do siania kapitalistycznej propagandy w komunistycznych krajach. Swoje zdolności postanawia wykorzystać pisząc także dodatkowo programy komercyjne – na przykład skecze dla najsłynniejszego komika świata, niejakiego Bunny’ego Hentmana. I tu sprawy zaczynają się komplikować: Chuck wplątuje się w tajną rozgrywkę służb wywiadowczych Terry, szpiegów z układu Alfy oraz samego Hentmana, który oczywiście nie jest tym, za kogo się podaje. Ostatecznie los kieruje Chucka w tym samym kierunku co wcześniej jego żonę – na księżycu Alfy dojdzie do ich spotkania i być może będą mieli okazję zweryfikować swoje stanowiska.
Ciąg dalszy na
http://plejbekpisze.blogspot.com/2019/07/klany-ksiezyca-alfy.html
"Normalni" szaleńcy
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo by się stało, gdyby domem wariatów kierowali pacjenci? W „Klanach księżyca Alfy” wracamy do zagadnienia poruszonego już w „Marsjańskim poślizgu w czasie”, czyli do choroby psychicznej jako niekoniecznie dysfunkcji. Kolejna powieść Philipa K. Dicka to znowu szalona historia z mnóstwem postaci i wątków, ale – w porównaniu do „Simulakry” – dość spójna i...
Fabuła ,,KKA'' skupia się wokół Chucka Rittersdorfa i jego ex-żony Mary. Chuck jest pracownikiem CIA, który programuje symulakrony dla celów rządowych natomiast Mary jest psychologiem. Ex-żona nie daje Chuck'owi spokoju więc ten zamierza w końcu ją zabić. I chce to zrobić za pomocą...symulakrona. Czy podoła temu przedsięwzięciu?
,,Klany Księżyca Alfa'' niestety nie jest powieścią na miarę ,,Ubika'' czy przygód Ricka Decarda. Nie mniej jednak książka ma swoje plusy. Po pierwsze czyta się ją szybko. Po drugie Dick na przykładzie klanów zamieszkujących ALfę III M2 obrazuje m.in hebefrenię, depresję maniakalną czy paranoję. Język opisujący te jednostki chorobowe jest jasny i przystępny. Po trzecie i ostatnie śledząc losy Chucka i Mary Rittesdorfów odkryjemy różne gadżety technologiczne, które Dick wplata w fabułę. Są nimi dla przykładu: ,,niuchacze'', które na bazie fal mózgowych potrafią wytropić każdego uciekiniera czy stymulanty GB-40 umożliwiające podejmowanie pracy przez 24/h.
Zasadniczo jedynym powodem dla którego sięgnąłem po tę powieść był motyw chorób psychicznych oraz możliwość odkrycia wizjonerskich pomysłów Dicka. I pod tym względem Dick nie zawiódł.
Fabuła ,,KKA'' skupia się wokół Chucka Rittersdorfa i jego ex-żony Mary. Chuck jest pracownikiem CIA, który programuje symulakrony dla celów rządowych natomiast Mary jest psychologiem. Ex-żona nie daje Chuck'owi spokoju więc ten zamierza w końcu ją zabić. I chce to zrobić za pomocą...symulakrona. Czy podoła temu przedsięwzięciu?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,,Klany Księżyca Alfa'' niestety nie jest...
świetna, dobry pomysł i realizacja,polecam
świetna, dobry pomysł i realizacja,polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo się niestety rozczarowałem - tym, że z trudem domęczyłem do końca, ale mimo wszystko sam pomysł w gruncie rzeczy jest ciekawy. Funkcjonujące społeczeństwo osób chorych psychicznie, które chyba tylko tym różni się od nas, że tam każdy jest tej choroby świadom, w jakiś sposób nawet z niej dumny (przynależy do określonego klanu), co więcej - pozostali może traktują go z pogardą (bo nie jest członkiem ich choroby), ale w chwili próby potrafią się zjednoczyć. I to tło - może dwa-trzy rozdziały - jest ciekawe i na swój sposób zaskakujące.
Z drugiej strony pojawiają się rzekomo zdrowi ludzie, którzy też chyba w sumie są chorzy i w finałowej scenie okazuje się, że wszystkie problemy daje się rozwiązać dopiero wtedy, gdy się przyzna przed samym sobą, że też się jest chorym.
A przynajmniej tak mi się wydaje, bo nie jestem pewien.
Bardzo się niestety rozczarowałem - tym, że z trudem domęczyłem do końca, ale mimo wszystko sam pomysł w gruncie rzeczy jest ciekawy. Funkcjonujące społeczeństwo osób chorych psychicznie, które chyba tylko tym różni się od nas, że tam każdy jest tej choroby świadom, w jakiś sposób nawet z niej dumny (przynależy do określonego klanu), co więcej - pozostali może traktują go z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Klany księżyca Alfy" to powieść pisana w pośpiechu, opierająca się w dużej mierze na jednym pomyśle - ale za to jakim! Oto mamy księżyc zamieszkany przez społeczności osób chorych psychicznie - tytułowe klany, podzielone w taki sposób, że każdy klan to inne schorzenie. Opis funkcjonowania tych społeczności, a także opowieść o próbie zawiązania współpracy między nimi, to prawdziwa maestria, a narracja prowadzona z punktu widzenia paranoika nosi wszelkie znamiona autentyczności.
"Klany księżyca Alfy" to powieść pisana w pośpiechu, opierająca się w dużej mierze na jednym pomyśle - ale za to jakim! Oto mamy księżyc zamieszkany przez społeczności osób chorych psychicznie - tytułowe klany, podzielone w taki sposób, że każdy klan to inne schorzenie. Opis funkcjonowania tych społeczności, a także opowieść o próbie zawiązania współpracy między nimi, to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza połowa lat sześćdziesiątych, to w twórczości Philipa Dicka okres bardzo ważny - Człowiek z Wysokiego Zamku (1962) przynosi pierwsze wielkie nagrody, a wydane trzy lata później Trzy Stygmaty Palmera Eldritcha do dziś są sztandarowym dziełem pisarza. Jest to również okres niesłychanie płodny - sam 1964 rok przynosi pięć nowych powieści. Ta ilość siłą rzeczy musi nieść z sobą zróżnicowanie (o czym przekonałem się przy okazji lektury naiwnego Dr Futurity) - co dostaniemy sięgając po napisane w 1964 roku KLANY KSIĘŻYCA ALFY? Całkiem dobre SF.
Książka jest istną hybrydą - występują w niej liczne, charakterystyczne dla Dicka motywy, zazwyczaj rozsiane osobno po różnych tytułach, tutaj razem - wstrząśnięte, niezmieszane.
Mamy więc telepatów i ludzi obdarzonych nadnaturalnymi zdolnościami (jak chociażby w Ubiku). Mamy androidy (jak w Blade runner) - programowane lub sterowane manualnie (Słoneczna loteria), poruszony zostaje temat chorych psychicznie (Marsjański poślizg w czasie /napisany w tym samym roku/) i ludzi okaleczonych (dr Bluthgeld /wydany rok później/), mamy femme fatale, narkotyki, brak zaufania co do otaczającego bohatera świata. W końcu dostajemy także obcą cywilizację - w porównaniu z innymi dickowymi powieściami, motyw rozwinięto dość obszernie, wkraczając na teren stosunków dyplomatycznych między Ziemianami a mieszkańcami układu Alfy.
Ta mieszanina wywoła niejeden uśmiech na twarzy czytelników z Dickiem obytych.
Sama opowieść momentami zdaje się być pisana w pośpiechu, kilka momentów potraktowano jakby po sierocemu... mimo to opowieść o dyplomatycznej batalii i uwikłanym w nią nieszczęśliwym bohaterze, dla którego każde wyjście wydaje się być pułapką, sprawia wiele frajdy i doprawdy warto po nią sięgnąć.
Książka pewnie zrobiłaby większe wrażenie, gdybym nie uświadomił sobie w trakcie lektury, że zaledwie rok dzieli ją od doskonałej i idealnej wręcz pozycji - Trzech Stygmatów. A na jej tle, mimo że jest dobra, a momentami bardzo dobra, wypada po prostu jak ubogi krewny. I to chyba jej największy, choć niezawiniony minus.
Pierwsza połowa lat sześćdziesiątych, to w twórczości Philipa Dicka okres bardzo ważny - Człowiek z Wysokiego Zamku (1962) przynosi pierwsze wielkie nagrody, a wydane trzy lata później Trzy Stygmaty Palmera Eldritcha do dziś są sztandarowym dziełem pisarza. Jest to również okres niesłychanie płodny - sam 1964 rok przynosi pięć nowych powieści. Ta ilość siłą rzeczy musi...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałam dość szybko i nie mam głębszych refleksji związanych z tą historią. Lektura była lekka, napisana prostym językiem. Fabuła niezbyt skomplikowana, główny bohater trochę bezpłciowy - nudnawy.
Postaci i rasy poboczne - interesujące i to ich wątek wydawał mi się wart rozwinięcia - niestety autor nie poszedł tym tropem.
Całość jakby niedopieszczona i trochę naiwna. Dick skupił się głównie na wojnie damsko-męskiej pomiędzy swoimi bohaterami. Zakończenie jak dla mnie zbyt banalne. Takie soft s-f, gdzie wyraźnie czuje się ten klimat lat 70/80, chociaż na odmóżdżenie jest ok :)
Przeczytałam dość szybko i nie mam głębszych refleksji związanych z tą historią. Lektura była lekka, napisana prostym językiem. Fabuła niezbyt skomplikowana, główny bohater trochę bezpłciowy - nudnawy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPostaci i rasy poboczne - interesujące i to ich wątek wydawał mi się wart rozwinięcia - niestety autor nie poszedł tym tropem.
Całość jakby niedopieszczona i trochę naiwna....