Ola jest dojrzałą kobietą, po rozwodzie. Ma wrażenie, że wszystko już było i nic jej dobrego nie czeka.
Nie zawsze tak było.
Kiedyś miała męża, była szczęśliwa, ale pomimo że ustaliła, że nie chce mieć dzieci, mąż i rodzinna zaczynają naciskać.
Czy na decyzję Oli ma wpływ przeszłość?
@annam.brengos porusza niezwykle ważne tematy. Czy posiadanie dziecka nas definiuje? Czy każdy musi je mieć? A jak już jest mamą to czy trzeba wyzbyć się potrzeby wolności, a przestrzeń dla samej siebie zastraszająco się kurczy?
Autorka pokazuje także, że można być samotnym w pokoju pełnym ludzi, samotnym w otoczeniu rodziny. Niezrozumianym przez nikogo. Że jest nam narzucana narracja i opinie innych, a nierzadko nawet nie jest to nasze zdanie, ale pokutujące w społeczeństwie.
Autorka skupia się także na rodzinie. Na tym, że każdy ma swoje oczekiwania, plany, marzenia, pretensje, ale też na tym, co nigdy nie jest wypowiedziane i prowadzi do napięć.
Czytając nieustannie towarzyszyła mi złość i frustracja, ale jednocześnie też taka refleksja, czy ja, mając starszych synów za bardzo ich nie wykorzystuje, czy się nimi nie wyręczam.
Było mi też niezwykle szkoda małej Oli, dorastającej Olki i dojrzałej już Aleksandry, bo to, w jakiej sytuacji się znalazła, nie było jej winą.
Najgorsze jest to, że w żaden sposób nie możemy cofnąć czasu i pomóc Oli. I ta niemoc frustruje najbardziej.
Lubię książki autorki, która za każdym razem udowadnia, że rewelacyjnie czuje się w obyczaju i tematyce rodzinnej, ale tym razem czegoś mi zabrakło, albo czegoś było za dużo. Myślę, że niektóre wydarzenia były przerysowane.
Gdzieś zabrakło mi także... zakończenia. Może jakiegoś rozliczenia, może punktu widzenia drugiej strony.
Niemniej jest to ciekawa pozycja, warta poznania.
Jesteście jedynakami czy macie rodzeństwo?
Ola jest dojrzałą kobietą, po rozwodzie. Ma wrażenie, że wszystko już było i nic jej dobrego nie czeka.
Nie zawsze tak było.
Kiedyś miała męża, była szczęśliwa, ale pomimo że ustaliła, że nie chce mieć dzieci, mąż i rodzinna zaczynają naciskać.
Po książki Anny M. Brengos sięgam bardzo często- cieszę się, że autorka chce poruszać ważne problemy społeczne, które nie zanikają, a wręcz nasilają się we współczesnym świecie. Gdybym jednak miała dokonać porównania, tym razem nieco się zawiodłam. Ktoś już tu pisał, że „Matką już byłam” to opowieść z ogromnym, ale niewykorzystanym potencjałem. Zgadzam się z tym stwierdzeniem w stu procentach, gdyż temat bezdzietności jest teraz notorycznie na świeczniku. Szkoda, że autorka nie przedstawiła problemu bardziej twórczo, tylko notorycznie potarzała pewne kwestie. W pewnej chwili zaczęłam odczuwać znużenie i niemal zmusiłam się do tego, by przeczytać zakończenie.
Ola i Kuba to para, która mocno okazuje sobie miłość. Zarówno ona, jak i on doświadczyli w życiu mnóstwa złego i teraz chcą żyć w spokoju, szczęściu i zaufaniu. Autorka zgrabnie podkreśliła, że w polskim społeczeństwie nie tylko kobiety same wychowują swoje dzieci. Taki dramat dotyka także mężczyzn, ale Kuba, który został porzucony przez żonę, doskonale wywiązał się z roli ojca i dziś może pochwalić się dwiema mądrymi córkami, które kocha ponad normę. Kuba nie chce już jednak wiązać się z kobietą pragnącą urodzić dziecko, dlatego też Aleksandra jest dla niego doskonałą partnerką. Dlaczego jednak Ola, rozwódka, nie chce spełnić swojego marzenia, nie chce nawet myśleć o dziecku? Czy taka kobieta zasługuje na potępienie, czy może zostać stuprocentowo zrozumiana przez innych? Kwestię tę pani Brengos wyjaśnia w drugiej części książki., Każdy z rozdziałów nazwany jest epizodem. Podczas lektury stopniowo cofamy się do młodzieńczych lat Oli, wszystko staje się dla nas jasne. Sama nie chcę zbyt wiele zdradzać, nie wymieniam wszystkich bohaterów, niemniej jednak muszę powiedzieć, że ciekawe okazały się tylko początkowe epizody. Z każdą kolejną historią opowieść stawała się nudna, mało twórcza i jakby napisana na kolanie. Myślę, że powieść jest po prostu niedopracowana.
Osobiście nienawidzę wtrącania się w temat macierzyństwa i momentami gotowałam się, gdy czytałam książkę. Dzisiejsze czasy to nie średniowiecze i nikt z nas nie jest zobowiązany do tego, by zakładać rodzinę czy planować potomstwo. Dziecko to nie zabawka, którą można odłożyć na półkę, kiedy nam się znudzi, dlatego zalecałabym ostrożność przy tak istotnych wyborach. Od razu przypomina mi się powieść Nataszy Sochy pt. „Kiedy ślub?”. Autorka dowiodła, że związek małżeński to nie przymus rodzinny, a bardzo poważne zobowiązanie wobec konkretnej osoby. Tak samo można powiedzieć o dziecku: Czy naprawdę musimy ubierać się w białą suknię i urodzić gromadkę dzieci, by nikt nie wytykał nas palcami? Ktoś, kto nie chce poznawać uroków macierzyństwa, jest gorszy? Mało interesujący? Niezaradny życiowo? Ja uważam, że absolutnie tak nie jest, a obie powieści są tego doskonałym przykładem. Warto samemu decydować o swoim życiu, a nacisk ze strony familii jest czymś bardzo archaicznym, nagannym, często totalnie rozwalającym więzi rodzinne.
„Matką już byłam” to także tekst, który zmusi nas do refleksji na temat relacji matki z córką. Czy Wy, Drogie Czytelniczki, możecie liczyć na swoją mamę, czy jest dla Was opoką? A może traktuje Was jak darmową niańkę, sprzątaczkę? Wolicie, gdy mamy są nadopiekuńcze, czy też lepiej, ażeby spotykać się ze sobą raz na ruski rok? Jest to temat do głębokiej i indywidualnej analizy.
Konkludując: książka nie jest całkowicie zła, ale wiem, że Anna M. Brengos mogła stworzyć coś bardziej wciągającego. Nie oznacza to jednak, że przestanę sięgać po jej powieści. Dużym plusem jest forma wydania, a konkretnie duży i wygodny dla oka druk.
Po książki Anny M. Brengos sięgam bardzo często- cieszę się, że autorka chce poruszać ważne problemy społeczne, które nie zanikają, a wręcz nasilają się we współczesnym świecie. Gdybym jednak miała dokonać porównania, tym razem nieco się zawiodłam. Ktoś już tu pisał, że „Matką już byłam” to opowieść z ogromnym, ale niewykorzystanym potencjałem. Zgadzam się z tym...
Anna M. Brengos to jedna z moich ulubionych autorek. Uwielbiam jej styl pisania i tematykę. Tym razem pokusiła się o sięgnięcie po trudny, choć bardzo na czasie temat. Na świecie bowiem przybywa kobiet, które z różnych powodów nie mają dzieci. Jedne nie mogą, inne nie chcą. Tymczasem rodzinie, znajomym, czy sąsiadom wydaje się, że mogą wściubiać nos w tę delikatną kwestię i często bez pardonu dają "dobre" rady, nie znając przyczyny takiego stanu rzeczy.
Ola jest bezdzietną, dojrzałą kobietą i partnerką Jakuba, który sam ma dwie dorosłe córki. Dobrali się jak w korcu maku, ponieważ ona nigdy nie chciała mieć dzieci, a on właśnie takiej szukał, mając własne potomstwo.
Ola wcześniej była mężatką, ale związek rozpadł się, ponieważ mąż po ślubie zmienił zdanie, co do posiadania dzieci. Podjudzany przez matkę, ojca, ciotki i znajomych po prostu zapragnął je mieć. Ola była nieugięta. I miała po temu konkretne powody sięgające jej dzieciństwa. Dzieciństwo każdemu kojarzy się z czasem beztroski, radości i zabawy. Problemy jeśli są, to na pewno dziecinne. I takie powinny zostać. Rodzice nie powinni obarczać swoich córek czy synów własnymi obowiązkami. Takie zjawisko nazywa się parentyfikacją i wystąpiło w przypadku Oli, gdyż matka bez przerwy uciekała w pracę, zwalając na dziewczynkę opiekę nad bratem. Czytając, dosłownie zgrzytałam zębami ze złości, zastanawiając się, kiedy ta biedna dziewczyna powie: dość!
Budowa powieści mnie nieco zaskoczyła, bo najpierw opisywana jest teraźniejszość, a z każdą stroną autorka cofa się aż do dzieciństwa Oli - czasu, kiedy dziewczynka ma dziewięć lat.
Serdecznie polecam! Książka jest naprawdę warta uwagi!
Anna M. Brengos to jedna z moich ulubionych autorek. Uwielbiam jej styl pisania i tematykę. Tym razem pokusiła się o sięgnięcie po trudny, choć bardzo na czasie temat. Na świecie bowiem przybywa kobiet, które z różnych powodów nie mają dzieci. Jedne nie mogą, inne nie chcą. Tymczasem rodzinie, znajomym, czy sąsiadom wydaje się, że mogą wściubiać nos w tę delikatną kwestię i...
"Matką już byłam" początkowo zapowiadała się na ciekawą pozycję, poruszającą ważny i aktualny dzisiaj temat bezdzietności. Główna bohaterka nie chce zostać matką, a przyczyny tej decyzji poznajemy przez całą książkę. I to by było bardzo ciekawe, gdyby nie było takie nudne...
Ogólnie temat ciekawy i ważny. Żyjemy w czasach, kiedy wiele kobiet świadomie nie decyduje się na macierzyństwo i zaczyna się o tym głośno mówić i rozmawiać. I chociaż temat nadal jest kontrowersyjny, dla wielu bagatelizowany, to trzeba otwarcie o tym mówić. Kobiety mają prawo nie chcieć mieć dzieci i nikomu nic do tego. Dla wielu taka postawa jest nie do przyjęcia...Ogólnie temat rzeka.
Jednak w mojej opinii książka miała potencjał i go nie wykorzystała. Pierwsze kilka rozdziałów jeszcze było ciekawe i dawało nadzieję. Jednak im bardziej cofaliśmy się w przeszłość bohaterki, tym historia stawała się dla mnie coraz bardziej męcząca, nudząca, a pewne kwestie ciągle się powtarzały. Pod koniec męczyłam się już bardzo.
Męczyła mnie zarówno fabuła, jak i sama konstrukcja książki, gdzie z każdym rozdziałem cofaliśmy się bardziej w przeszłość.
"Matką już byłam" początkowo zapowiadała się na ciekawą pozycję, poruszającą ważny i aktualny dzisiaj temat bezdzietności. Główna bohaterka nie chce zostać matką, a przyczyny tej decyzji poznajemy przez całą książkę. I to by było bardzo ciekawe, gdyby nie było takie nudne...
Ogólnie temat ciekawy i ważny. Żyjemy w czasach, kiedy wiele kobiet świadomie nie decyduje się na...
Ola jest po rozwodzie. Wydaje jej się, że w końcu poznała idealnego mężczyznę. Jednak jej przeszłość wciąż nie daje jej spokoju.
Głęboko ukryte uczucia wypływają na powierzchnie.
Historie Olki poznajemy w zasadzie od tyłu. Autorka tym zbiegiem pokazywała przeszłość autorki.
Skupiała się na jej wspomnieniach, odczuciach. Była to pewna forma pamiętnika, która opisywała historię kobiety.
Poznajemy coraz to nowe fakty z jej życia, przez co lepiej nam zrozumieć co siedzi w głowie Oli.
Dlaczego kobieta nie chcę zostać matką❓️
W zasadzie jest to pierwsza książka, którą czytam w takim wykonaniu. Jej życiowe wybory i poglądy poznajemy przez epizody z jej dzieciństwa.
Na początku możemy nie rozumieć jej toku myślenia, ale z każdą kolejną kartką, rozumiemy Ole coraz lepiej. Książka jest bardzo wzruszająca, ale momentami też zabawna. Przyznam, że uwielbiam twórczość autorki @annam.brengos jej książki są pełne emocji.
Dziękuję za miło spędzony czas przy tej lekturze🤩
Ola jest po rozwodzie. Wydaje jej się, że w końcu poznała idealnego mężczyznę. Jednak jej przeszłość wciąż nie daje jej spokoju.
Głęboko ukryte uczucia wypływają na powierzchnie.
Historie Olki poznajemy w zasadzie od tyłu. Autorka tym zbiegiem pokazywała przeszłość autorki.
Skupiała się na jej wspomnieniach, odczuciach. Była to pewna forma pamiętnika, która opisywała...
Anna M. Brengos ma w swoim literackim dorobku całkiem sporo powieści. Są to głównie książki obyczajowe, ale dla miłośników komedii kryminalnych również coś się znajdzie.
Dzisiaj jednak chciałabym przybliżyć Wam jedną z obyczajowych publikacji tej autorki. Powieść „Matką już byłam” ukazała się w 2020 roku. Jej główną bohaterką, a zarazem narratorką jest Aleksandra, aktualnie dojrzała już kobieta po rozwodzie, która stara się odnaleźć w nowym związku. Pomimo, że w nowej relacji wszystko układa się dobrze to kobieta nadal boryka się z depresją oraz z traumami z dzieciństwa oraz młodości… Z czego one wynikają? - odpowiedź znajdziecie na kartach książki.
Od wielu pokoleń w naszym społeczeństwie króluje przekonanie, że kobieta powinna, a mało tego zawsze bardzo pragnie zostać matką, ale czy aby na pewno zawsze musi tak być? Opowieść snuta w niniejszej książce przez Aleksandrę jest właściwie całkowitym tego zaprzeczeniem. Bohaterka przedstawia swoją historię posuwając się w niej wstecz, co nie jest częstym zabiegiem w literaturze, lecz bardzo ciekawym i skutecznie przykuwającym uwagę odbiorcy.
Perypetie Aleksandry vel Olki dotyczą jej relacji rodzinnych, a zwłaszcza tej, która dotyczy jej młodszego o dekadę brata – Janka. Nasza bohaterka jak się okazuje matkowała mu właściwie od najmłodszych lat i choć początkowo wynikało to z chęci pomocy mamie to ostatecznie stało się pełnoetatowym obowiązkiem zabierającym najpierw dziewczynce i nastolatce, a potem wkraczającej w dorosłość młodej kobiecie całą dziecięcą beztroskę i młodzieńczą wolność.
Nie będę zdradzać Wam więcej szczegółów, które jeśli tylko zechcecie zgłębicie już sami, niemniej jednak faktem jest, że wszystko to, czego w swoim życiu doświadczyła Olka ostatecznie położyło się na całej jej egzystencji ogromnym cieniem.
Autorka opisała wiele różnorodnych emocji, które towarzyszą Olce na różnych etapach życia. Niektóre z nich przez długi czas pozostają nawet nie w pełni uświadomione czy nazwane. Zanurzając się w opowieść Olki czytelnik zaczyna stawiać sobie pytania o to, czy mamy prawo oceniać wybory innych? Obarczać dzieci przedwczesną dorosłością? - Która tak naprawdę nie ma nic wspólnego z byciem pomocnym i użytecznym oraz o to na ile dorośli są świadomi tego, co tak naprawdę przeżywają ich pociechy, z czym się zmagają i jak wpłynie to na nie w przyszłości?
Jeśli szukacie ciekawej i nietuzinkowej lektury to moim zdaniem książka Anny M. Brengos bardzo dobrze wpisuje się w tego typu trendy i bez wahania mogę ją Wam polecić. Sama z czasem chętnie sięgnę po inne powieści pisarki, których jeszcze kilka znajduje się w mojej domowej biblioteczce.
A Wy? - Chcecie dowiedzieć się co kryje się na kartach „Matką już byłam”? - Mam nadzieję, że udało mi się Was ku temu skutecznie zachęcić.
Anna M. Brengos ma w swoim literackim dorobku całkiem sporo powieści. Są to głównie książki obyczajowe, ale dla miłośników komedii kryminalnych również coś się znajdzie.
Dzisiaj jednak chciałabym przybliżyć Wam jedną z obyczajowych publikacji tej autorki. Powieść „Matką już byłam” ukazała się w 2020 roku. Jej główną bohaterką, a zarazem narratorką jest Aleksandra,...
#matkąjużbyłam @annam.brengos @luckywydawnictwo #recenzja
Dzieciństwo...czas beztroski i radości.Czas kiedy rodzice poświęcają nam niemal całą swoją uwagę i swoją miłość.Nie skąpią czułości i zaangażowania w byciu razem w tych dobrych i tych gorszych chwilach. Pomagają pokonać przeszkody,chronią przed niebezpieczeństwami i złem czającym się wokół małego człowieka.Zachęcają do sięgania po marzenia i dają wsparcie gdy nie wszystko wychodzi tak jak chcieliśmy....Ale niestety...nie zawsze tak jest.Czasem dzieci otrzymują nieco inne "atrakcje" w pakiecie swego dzieciństwa.Zamiast wszystkich dobrych i fajnych przywilejów tego zdawałoby się najpiękniejszego czasu otrzymują bagaż,którego ciężar już zawsze będzie o sobie przypominał i znacząco wpłynie na dorosłe życie,decyzje i obrane drogi I tak właśnie było z Olą,bohaterką tej powieści.Gdy wyszla za mąż a po kilku latach małżeństwa nie została matką pojawiła się presja ze strony rodziny,przyjaciół i znajomych.Nawet mąż zaczął "drążyć" temat choć decyzję podejmowali wspólnie.Wszyscy wokół mieli swoje pomysły na jej "bezdzietność".Doszukiwali się przyczyny w zdrowiu,lenistwie czy wygodnictwie dziewczyny a tymczasem powód był zupełnie inny..Ale nikt nie zadał sobie trudu by porozmawiac z Olą i poznać powody które sprawiły, że dziewczyna zrezygnowała z macierzyństwa,z jednej z najpiękniejszych ról w życiu kobiety.... Łatwiej oceniać pochopnie,szufladkować i krytykować niż zrozumieć...
Jesteście ciekawi dlaczego Ola podjęła właśnie takie decyzje?Co miało na nie wpływ?Jakie dzieciństwo ma za sobą..?By się przekonać zachęcam do lektury i spojrzenia na tą historię oczami Oli.
#matkąjużbyłam @annam.brengos @luckywydawnictwo #recenzja
Dzieciństwo...czas beztroski i radości.Czas kiedy rodzice poświęcają nam niemal całą swoją uwagę i swoją miłość.Nie skąpią czułości i zaangażowania w byciu razem w tych dobrych i tych gorszych chwilach. Pomagają pokonać przeszkody,chronią przed niebezpieczeństwami i złem czającym się wokół małego...
Temat ciekawy, niespotykany w literaturze, ale... sposób przedstawienia .... Miałam wrażenie, że książka pisana była "na zamówienie". Nie przemyślane, płytkie, nierzeczywiste sytuacje (pokarzcie mi nastolatka, który dobrowolnie zajmie się nauką młodszego rodzeństwa, a nie swoimi sprawami) i niby ta samoistna odpowiedzialność za rodzeństwo ma doprowadzić do zaniknięcia instynktu macierzyńskiego...
Naciągana - to chyba najlepszy przymiotnik dla opisania tej pozycji.
Temat ciekawy, niespotykany w literaturze, ale... sposób przedstawienia .... Miałam wrażenie, że książka pisana była "na zamówienie". Nie przemyślane, płytkie, nierzeczywiste sytuacje (pokarzcie mi nastolatka, który dobrowolnie zajmie się nauką młodszego rodzeństwa, a nie swoimi sprawami) i niby ta samoistna odpowiedzialność za rodzeństwo ma doprowadzić do zaniknięcia...
Książka wbrew pozorom porusza dość istotny temat. Sam zamysł dobry, po tytule też spodziewamy się czegoś innego. Natomiast dość dluzylo mi się czytanie i forma również mi nie odpowiadała
Książka wbrew pozorom porusza dość istotny temat. Sam zamysł dobry, po tytule też spodziewamy się czegoś innego. Natomiast dość dluzylo mi się czytanie i forma również mi nie odpowiadała
Gdy tylko zobaczyłam ten tytuł i okładkę wiedziałam, że jest to książka, którą chcę przeczytać.
Spodziewałam się trudnej historii i taką w zasadzie gdzieś tam jest. Jest napisana bardziej w formie pamiętnika czy wspomnień niż powieści..
Poznsjemy historię życia Oli, ale od tyłu, zaczynamy od momentu który jest teraz i cofamy się powolutku do tyłu w przeżyciach bohaterki. Poznajemy przyczyny dla których, kobieta nie chce i nie ma dzieci.
Długo myślałam co napisać o tej książce, z jednej strony w ogóle nie rozumiem zachowania bohaterki, bo szczerze powiedziawszy myślę, że wiele osób jest w podobnej, może nie w takiej skali ale ta jest.. z drugiej strony, każdy z nas jest inny! Ma inną psychikę i może inaczej interpretować swoje przeżycia..
Książkę uważam za niedokończoną, chciałabym się dowiedzieć jeszcze kilku istotnych kwestii dla mnie, a nie dostałam tego, dlatego daję niższą ocenę.
Książkę czyta się szybko, ma duże litery, więc czas nie będzie Wam się dłużył.
Książkę polecam w szczególności rodzicom! Rodzicom, którzy mają więcej niż jedno dziecko... tak ku przestrodze!
Gdy tylko zobaczyłam ten tytuł i okładkę wiedziałam, że jest to książka, którą chcę przeczytać.
Spodziewałam się trudnej historii i taką w zasadzie gdzieś tam jest. Jest napisana bardziej w formie pamiętnika czy wspomnień niż powieści..
Poznsjemy historię życia Oli, ale od tyłu, zaczynamy od momentu który jest teraz i cofamy się powolutku do tyłu w przeżyciach bohaterki....
Pod tytułem mogę się podpisać obiema rękami, często się śmieję, że dla mojego młodszego brata matką już byłam. Mimo wielu podobnych życiowych sytuacji, ja jakoś nie czuję się pokrzywdzona, a główna bohaterka obraziła się na cały świat i pokazuje to przez całe życie na każdym kroku. Troszkę tego nie rozumiem, ale nie tylko tego w tej powieści nie rozumiem... Czemu zaczynamy powieść od teraźniejszości i cofamy się do lat dziecięcych... Takie trochę to bez sensu jak dla mnie.
Pod tytułem mogę się podpisać obiema rękami, często się śmieję, że dla mojego młodszego brata matką już byłam. Mimo wielu podobnych życiowych sytuacji, ja jakoś nie czuję się pokrzywdzona, a główna bohaterka obraziła się na cały świat i pokazuje to przez całe życie na każdym kroku. Troszkę tego nie rozumiem, ale nie tylko tego w tej powieści nie rozumiem... Czemu zaczynamy...
Kolejna bardzo dobra , życiowa powieść Anny Brengos . Opisuje życie Oli , która poznajemy jako mężatkę . Jej historię czytamy jakoby od tyłu . Najpierw jest dorosła kobieta , która w pewien sposób , wiele z nas oceni nie znając powodu jej wyboru . Ale jak to zwykle bywa , wszystkiego doszukujemy się w dzieciństwie , tak też jest i yej książce . Poznajemy decyzję jej życiowego wyboru poprzez epizody z jej dzieciństwa . Myślę , że wiele czytelników zmieni zdanie o Oli i jej postępowaniu w dorosłym życiu .
Kolejna bardzo dobra , życiowa powieść Anny Brengos . Opisuje życie Oli , która poznajemy jako mężatkę . Jej historię czytamy jakoby od tyłu . Najpierw jest dorosła kobieta , która w pewien sposób , wiele z nas oceni nie znając powodu jej wyboru . Ale jak to zwykle bywa , wszystkiego doszukujemy się w dzieciństwie , tak też jest i yej książce . Poznajemy decyzję jej...
Wyobraźcie sobie sytuację, w której sięgacie po książkę Autorki, do tej pory walącej w bebechy totalnie i bez litości. I tak sobie myślicie, a co tam, spacyfikuję się już do reszty. A tu nagle totalne zaskoczenie...
Jako i ta książka ma dość nietypową strukturę, tak i ja zacznę... od końca. Anna M. Brengos już nie raz zaskoczyła mnie swoim kunsztem pisarskim. Już nie raz, mimo spokojnej narracji, niesamowicie trafnie opisuje problemy, o których gdzieś tam coś tam słyszymy, czasami dotyczą i nas, ale czyni to w taki sposób, że dosłownie - wali w bebechy.
Tym razem snuta opowieść naprawdę mnie mocno zaskoczyła. Historię Olki śledzimy niejako wstecz. Dzięki temu zabiegowi, choć niektórzy już na początku mogą tę kobietę osądzić, ba! wręcz odsądzić od czci i wiary, to jednak z każdą kolejną stroną, każdym wydarzeniem z jej życia poprzedzającym moment, w którym ta opowieść się zaczyna, poznajemy coraz więcej nowych faktów. Nie tylko nagle szala tej oceny (bo przecież uwielbiamy szufladkować i oceniać) zaczyna ciążyć w zupełnie innym kierunku. Pierwsze wrażenie okazuje się być mylnym, bo przecież to, jacy jesteśmy, o czym marzymy, czego pragniemy i czego absolutnie chcemy uniknąć, kształtuje się już od naszych najmłodszych lat. I tak po nitce do kłębka, choć w tym wypadku raczej od kłębka do włókna, mamy możliwość przewartościowania pewnych schematów myślowych, jakie z automatu pojawiają się w trakcie czytania.
Ta książka jest zupełnie inna od tego, co do tej pory autorstwa Anny M. Brengos czytałam. W bebechy dostajemy już niemalże na początku, ależ się wkurzałam momentami... A później stopniowo im dalej wstecz, tym robi się ciekawiej. Momentami zabawnie, momentami wzruszająco. Ale przez całą książkę niezwykle mądrze - czasami warto się zastanowić, zanim zaczniemy oceniać czyjeś wybory, bo nic nie dzieje się bez przyczyny, a poglądy na wiele spraw to suma wszystkich życiowych doświadczeń, które zbieramy w każdej sekundzie i w każdym momencie.
Serdecznie polecam tę książkę Państwa uwadze!
LUCKY Wydawnictwo
Wyobraźcie sobie sytuację, w której sięgacie po książkę Autorki, do tej pory walącej w bebechy totalnie i bez litości. I tak sobie myślicie, a co tam, spacyfikuję się już do reszty. A tu nagle totalne zaskoczenie...
Jako i ta książka ma dość nietypową strukturę, tak i ja zacznę... od końca. Anna M. Brengos już nie raz zaskoczyła mnie swoim kunsztem pisarskim. Już nie raz,...
Jesteście jedynakami czy macie rodzeństwo?
Ola jest dojrzałą kobietą, po rozwodzie. Ma wrażenie, że wszystko już było i nic jej dobrego nie czeka.
Nie zawsze tak było.
Kiedyś miała męża, była szczęśliwa, ale pomimo że ustaliła, że nie chce mieć dzieci, mąż i rodzinna zaczynają naciskać.
Czy na decyzję Oli ma wpływ przeszłość?
@annam.brengos porusza niezwykle ważne tematy. Czy posiadanie dziecka nas definiuje? Czy każdy musi je mieć? A jak już jest mamą to czy trzeba wyzbyć się potrzeby wolności, a przestrzeń dla samej siebie zastraszająco się kurczy?
Autorka pokazuje także, że można być samotnym w pokoju pełnym ludzi, samotnym w otoczeniu rodziny. Niezrozumianym przez nikogo. Że jest nam narzucana narracja i opinie innych, a nierzadko nawet nie jest to nasze zdanie, ale pokutujące w społeczeństwie.
Autorka skupia się także na rodzinie. Na tym, że każdy ma swoje oczekiwania, plany, marzenia, pretensje, ale też na tym, co nigdy nie jest wypowiedziane i prowadzi do napięć.
Czytając nieustannie towarzyszyła mi złość i frustracja, ale jednocześnie też taka refleksja, czy ja, mając starszych synów za bardzo ich nie wykorzystuje, czy się nimi nie wyręczam.
Było mi też niezwykle szkoda małej Oli, dorastającej Olki i dojrzałej już Aleksandry, bo to, w jakiej sytuacji się znalazła, nie było jej winą.
Najgorsze jest to, że w żaden sposób nie możemy cofnąć czasu i pomóc Oli. I ta niemoc frustruje najbardziej.
Lubię książki autorki, która za każdym razem udowadnia, że rewelacyjnie czuje się w obyczaju i tematyce rodzinnej, ale tym razem czegoś mi zabrakło, albo czegoś było za dużo. Myślę, że niektóre wydarzenia były przerysowane.
Gdzieś zabrakło mi także... zakończenia. Może jakiegoś rozliczenia, może punktu widzenia drugiej strony.
Niemniej jest to ciekawa pozycja, warta poznania.
Jesteście jedynakami czy macie rodzeństwo?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOla jest dojrzałą kobietą, po rozwodzie. Ma wrażenie, że wszystko już było i nic jej dobrego nie czeka.
Nie zawsze tak było.
Kiedyś miała męża, była szczęśliwa, ale pomimo że ustaliła, że nie chce mieć dzieci, mąż i rodzinna zaczynają naciskać.
Czy na decyzję Oli ma wpływ przeszłość?
@annam.brengos porusza niezwykle ważne...
Po książki Anny M. Brengos sięgam bardzo często- cieszę się, że autorka chce poruszać ważne problemy społeczne, które nie zanikają, a wręcz nasilają się we współczesnym świecie. Gdybym jednak miała dokonać porównania, tym razem nieco się zawiodłam. Ktoś już tu pisał, że „Matką już byłam” to opowieść z ogromnym, ale niewykorzystanym potencjałem. Zgadzam się z tym stwierdzeniem w stu procentach, gdyż temat bezdzietności jest teraz notorycznie na świeczniku. Szkoda, że autorka nie przedstawiła problemu bardziej twórczo, tylko notorycznie potarzała pewne kwestie. W pewnej chwili zaczęłam odczuwać znużenie i niemal zmusiłam się do tego, by przeczytać zakończenie.
Ola i Kuba to para, która mocno okazuje sobie miłość. Zarówno ona, jak i on doświadczyli w życiu mnóstwa złego i teraz chcą żyć w spokoju, szczęściu i zaufaniu. Autorka zgrabnie podkreśliła, że w polskim społeczeństwie nie tylko kobiety same wychowują swoje dzieci. Taki dramat dotyka także mężczyzn, ale Kuba, który został porzucony przez żonę, doskonale wywiązał się z roli ojca i dziś może pochwalić się dwiema mądrymi córkami, które kocha ponad normę. Kuba nie chce już jednak wiązać się z kobietą pragnącą urodzić dziecko, dlatego też Aleksandra jest dla niego doskonałą partnerką. Dlaczego jednak Ola, rozwódka, nie chce spełnić swojego marzenia, nie chce nawet myśleć o dziecku? Czy taka kobieta zasługuje na potępienie, czy może zostać stuprocentowo zrozumiana przez innych? Kwestię tę pani Brengos wyjaśnia w drugiej części książki., Każdy z rozdziałów nazwany jest epizodem. Podczas lektury stopniowo cofamy się do młodzieńczych lat Oli, wszystko staje się dla nas jasne. Sama nie chcę zbyt wiele zdradzać, nie wymieniam wszystkich bohaterów, niemniej jednak muszę powiedzieć, że ciekawe okazały się tylko początkowe epizody. Z każdą kolejną historią opowieść stawała się nudna, mało twórcza i jakby napisana na kolanie. Myślę, że powieść jest po prostu niedopracowana.
Osobiście nienawidzę wtrącania się w temat macierzyństwa i momentami gotowałam się, gdy czytałam książkę. Dzisiejsze czasy to nie średniowiecze i nikt z nas nie jest zobowiązany do tego, by zakładać rodzinę czy planować potomstwo. Dziecko to nie zabawka, którą można odłożyć na półkę, kiedy nam się znudzi, dlatego zalecałabym ostrożność przy tak istotnych wyborach. Od razu przypomina mi się powieść Nataszy Sochy pt. „Kiedy ślub?”. Autorka dowiodła, że związek małżeński to nie przymus rodzinny, a bardzo poważne zobowiązanie wobec konkretnej osoby. Tak samo można powiedzieć o dziecku: Czy naprawdę musimy ubierać się w białą suknię i urodzić gromadkę dzieci, by nikt nie wytykał nas palcami? Ktoś, kto nie chce poznawać uroków macierzyństwa, jest gorszy? Mało interesujący? Niezaradny życiowo? Ja uważam, że absolutnie tak nie jest, a obie powieści są tego doskonałym przykładem. Warto samemu decydować o swoim życiu, a nacisk ze strony familii jest czymś bardzo archaicznym, nagannym, często totalnie rozwalającym więzi rodzinne.
„Matką już byłam” to także tekst, który zmusi nas do refleksji na temat relacji matki z córką. Czy Wy, Drogie Czytelniczki, możecie liczyć na swoją mamę, czy jest dla Was opoką? A może traktuje Was jak darmową niańkę, sprzątaczkę? Wolicie, gdy mamy są nadopiekuńcze, czy też lepiej, ażeby spotykać się ze sobą raz na ruski rok? Jest to temat do głębokiej i indywidualnej analizy.
Konkludując: książka nie jest całkowicie zła, ale wiem, że Anna M. Brengos mogła stworzyć coś bardziej wciągającego. Nie oznacza to jednak, że przestanę sięgać po jej powieści. Dużym plusem jest forma wydania, a konkretnie duży i wygodny dla oka druk.
Po książki Anny M. Brengos sięgam bardzo często- cieszę się, że autorka chce poruszać ważne problemy społeczne, które nie zanikają, a wręcz nasilają się we współczesnym świecie. Gdybym jednak miała dokonać porównania, tym razem nieco się zawiodłam. Ktoś już tu pisał, że „Matką już byłam” to opowieść z ogromnym, ale niewykorzystanym potencjałem. Zgadzam się z tym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAnna M. Brengos to jedna z moich ulubionych autorek. Uwielbiam jej styl pisania i tematykę. Tym razem pokusiła się o sięgnięcie po trudny, choć bardzo na czasie temat. Na świecie bowiem przybywa kobiet, które z różnych powodów nie mają dzieci. Jedne nie mogą, inne nie chcą. Tymczasem rodzinie, znajomym, czy sąsiadom wydaje się, że mogą wściubiać nos w tę delikatną kwestię i często bez pardonu dają "dobre" rady, nie znając przyczyny takiego stanu rzeczy.
Ola jest bezdzietną, dojrzałą kobietą i partnerką Jakuba, który sam ma dwie dorosłe córki. Dobrali się jak w korcu maku, ponieważ ona nigdy nie chciała mieć dzieci, a on właśnie takiej szukał, mając własne potomstwo.
Ola wcześniej była mężatką, ale związek rozpadł się, ponieważ mąż po ślubie zmienił zdanie, co do posiadania dzieci. Podjudzany przez matkę, ojca, ciotki i znajomych po prostu zapragnął je mieć. Ola była nieugięta. I miała po temu konkretne powody sięgające jej dzieciństwa. Dzieciństwo każdemu kojarzy się z czasem beztroski, radości i zabawy. Problemy jeśli są, to na pewno dziecinne. I takie powinny zostać. Rodzice nie powinni obarczać swoich córek czy synów własnymi obowiązkami. Takie zjawisko nazywa się parentyfikacją i wystąpiło w przypadku Oli, gdyż matka bez przerwy uciekała w pracę, zwalając na dziewczynkę opiekę nad bratem. Czytając, dosłownie zgrzytałam zębami ze złości, zastanawiając się, kiedy ta biedna dziewczyna powie: dość!
Budowa powieści mnie nieco zaskoczyła, bo najpierw opisywana jest teraźniejszość, a z każdą stroną autorka cofa się aż do dzieciństwa Oli - czasu, kiedy dziewczynka ma dziewięć lat.
Serdecznie polecam! Książka jest naprawdę warta uwagi!
Anna M. Brengos to jedna z moich ulubionych autorek. Uwielbiam jej styl pisania i tematykę. Tym razem pokusiła się o sięgnięcie po trudny, choć bardzo na czasie temat. Na świecie bowiem przybywa kobiet, które z różnych powodów nie mają dzieci. Jedne nie mogą, inne nie chcą. Tymczasem rodzinie, znajomym, czy sąsiadom wydaje się, że mogą wściubiać nos w tę delikatną kwestię i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Matką już byłam" początkowo zapowiadała się na ciekawą pozycję, poruszającą ważny i aktualny dzisiaj temat bezdzietności. Główna bohaterka nie chce zostać matką, a przyczyny tej decyzji poznajemy przez całą książkę. I to by było bardzo ciekawe, gdyby nie było takie nudne...
Ogólnie temat ciekawy i ważny. Żyjemy w czasach, kiedy wiele kobiet świadomie nie decyduje się na macierzyństwo i zaczyna się o tym głośno mówić i rozmawiać. I chociaż temat nadal jest kontrowersyjny, dla wielu bagatelizowany, to trzeba otwarcie o tym mówić. Kobiety mają prawo nie chcieć mieć dzieci i nikomu nic do tego. Dla wielu taka postawa jest nie do przyjęcia...Ogólnie temat rzeka.
Jednak w mojej opinii książka miała potencjał i go nie wykorzystała. Pierwsze kilka rozdziałów jeszcze było ciekawe i dawało nadzieję. Jednak im bardziej cofaliśmy się w przeszłość bohaterki, tym historia stawała się dla mnie coraz bardziej męcząca, nudząca, a pewne kwestie ciągle się powtarzały. Pod koniec męczyłam się już bardzo.
Męczyła mnie zarówno fabuła, jak i sama konstrukcja książki, gdzie z każdym rozdziałem cofaliśmy się bardziej w przeszłość.
"Matką już byłam" początkowo zapowiadała się na ciekawą pozycję, poruszającą ważny i aktualny dzisiaj temat bezdzietności. Główna bohaterka nie chce zostać matką, a przyczyny tej decyzji poznajemy przez całą książkę. I to by było bardzo ciekawe, gdyby nie było takie nudne...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOgólnie temat ciekawy i ważny. Żyjemy w czasach, kiedy wiele kobiet świadomie nie decyduje się na...
Ola jest po rozwodzie. Wydaje jej się, że w końcu poznała idealnego mężczyznę. Jednak jej przeszłość wciąż nie daje jej spokoju.
Głęboko ukryte uczucia wypływają na powierzchnie.
Historie Olki poznajemy w zasadzie od tyłu. Autorka tym zbiegiem pokazywała przeszłość autorki.
Skupiała się na jej wspomnieniach, odczuciach. Była to pewna forma pamiętnika, która opisywała historię kobiety.
Poznajemy coraz to nowe fakty z jej życia, przez co lepiej nam zrozumieć co siedzi w głowie Oli.
Dlaczego kobieta nie chcę zostać matką❓️
W zasadzie jest to pierwsza książka, którą czytam w takim wykonaniu. Jej życiowe wybory i poglądy poznajemy przez epizody z jej dzieciństwa.
Na początku możemy nie rozumieć jej toku myślenia, ale z każdą kolejną kartką, rozumiemy Ole coraz lepiej. Książka jest bardzo wzruszająca, ale momentami też zabawna. Przyznam, że uwielbiam twórczość autorki @annam.brengos jej książki są pełne emocji.
Dziękuję za miło spędzony czas przy tej lekturze🤩
Ola jest po rozwodzie. Wydaje jej się, że w końcu poznała idealnego mężczyznę. Jednak jej przeszłość wciąż nie daje jej spokoju.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłęboko ukryte uczucia wypływają na powierzchnie.
Historie Olki poznajemy w zasadzie od tyłu. Autorka tym zbiegiem pokazywała przeszłość autorki.
Skupiała się na jej wspomnieniach, odczuciach. Była to pewna forma pamiętnika, która opisywała...
Anna M. Brengos ma w swoim literackim dorobku całkiem sporo powieści. Są to głównie książki obyczajowe, ale dla miłośników komedii kryminalnych również coś się znajdzie.
Dzisiaj jednak chciałabym przybliżyć Wam jedną z obyczajowych publikacji tej autorki. Powieść „Matką już byłam” ukazała się w 2020 roku. Jej główną bohaterką, a zarazem narratorką jest Aleksandra, aktualnie dojrzała już kobieta po rozwodzie, która stara się odnaleźć w nowym związku. Pomimo, że w nowej relacji wszystko układa się dobrze to kobieta nadal boryka się z depresją oraz z traumami z dzieciństwa oraz młodości… Z czego one wynikają? - odpowiedź znajdziecie na kartach książki.
Od wielu pokoleń w naszym społeczeństwie króluje przekonanie, że kobieta powinna, a mało tego zawsze bardzo pragnie zostać matką, ale czy aby na pewno zawsze musi tak być? Opowieść snuta w niniejszej książce przez Aleksandrę jest właściwie całkowitym tego zaprzeczeniem. Bohaterka przedstawia swoją historię posuwając się w niej wstecz, co nie jest częstym zabiegiem w literaturze, lecz bardzo ciekawym i skutecznie przykuwającym uwagę odbiorcy.
Perypetie Aleksandry vel Olki dotyczą jej relacji rodzinnych, a zwłaszcza tej, która dotyczy jej młodszego o dekadę brata – Janka. Nasza bohaterka jak się okazuje matkowała mu właściwie od najmłodszych lat i choć początkowo wynikało to z chęci pomocy mamie to ostatecznie stało się pełnoetatowym obowiązkiem zabierającym najpierw dziewczynce i nastolatce, a potem wkraczającej w dorosłość młodej kobiecie całą dziecięcą beztroskę i młodzieńczą wolność.
Nie będę zdradzać Wam więcej szczegółów, które jeśli tylko zechcecie zgłębicie już sami, niemniej jednak faktem jest, że wszystko to, czego w swoim życiu doświadczyła Olka ostatecznie położyło się na całej jej egzystencji ogromnym cieniem.
Autorka opisała wiele różnorodnych emocji, które towarzyszą Olce na różnych etapach życia. Niektóre z nich przez długi czas pozostają nawet nie w pełni uświadomione czy nazwane. Zanurzając się w opowieść Olki czytelnik zaczyna stawiać sobie pytania o to, czy mamy prawo oceniać wybory innych? Obarczać dzieci przedwczesną dorosłością? - Która tak naprawdę nie ma nic wspólnego z byciem pomocnym i użytecznym oraz o to na ile dorośli są świadomi tego, co tak naprawdę przeżywają ich pociechy, z czym się zmagają i jak wpłynie to na nie w przyszłości?
Jeśli szukacie ciekawej i nietuzinkowej lektury to moim zdaniem książka Anny M. Brengos bardzo dobrze wpisuje się w tego typu trendy i bez wahania mogę ją Wam polecić. Sama z czasem chętnie sięgnę po inne powieści pisarki, których jeszcze kilka znajduje się w mojej domowej biblioteczce.
A Wy? - Chcecie dowiedzieć się co kryje się na kartach „Matką już byłam”? - Mam nadzieję, że udało mi się Was ku temu skutecznie zachęcić.
* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *
https://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2023/02/nie-oceniaj-mnie-ani-dobrze-ani-zle-po.html
Anna M. Brengos ma w swoim literackim dorobku całkiem sporo powieści. Są to głównie książki obyczajowe, ale dla miłośników komedii kryminalnych również coś się znajdzie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDzisiaj jednak chciałabym przybliżyć Wam jedną z obyczajowych publikacji tej autorki. Powieść „Matką już byłam” ukazała się w 2020 roku. Jej główną bohaterką, a zarazem narratorką jest Aleksandra,...
#matkąjużbyłam @annam.brengos @luckywydawnictwo #recenzja
Dzieciństwo...czas beztroski i radości.Czas kiedy rodzice poświęcają nam niemal całą swoją uwagę i swoją miłość.Nie skąpią czułości i zaangażowania w byciu razem w tych dobrych i tych gorszych chwilach. Pomagają pokonać przeszkody,chronią przed niebezpieczeństwami i złem czającym się wokół małego człowieka.Zachęcają do sięgania po marzenia i dają wsparcie gdy nie wszystko wychodzi tak jak chcieliśmy....Ale niestety...nie zawsze tak jest.Czasem dzieci otrzymują nieco inne "atrakcje" w pakiecie swego dzieciństwa.Zamiast wszystkich dobrych i fajnych przywilejów tego zdawałoby się najpiękniejszego czasu otrzymują bagaż,którego ciężar już zawsze będzie o sobie przypominał i znacząco wpłynie na dorosłe życie,decyzje i obrane drogi I tak właśnie było z Olą,bohaterką tej powieści.Gdy wyszla za mąż a po kilku latach małżeństwa nie została matką pojawiła się presja ze strony rodziny,przyjaciół i znajomych.Nawet mąż zaczął "drążyć" temat choć decyzję podejmowali wspólnie.Wszyscy wokół mieli swoje pomysły na jej "bezdzietność".Doszukiwali się przyczyny w zdrowiu,lenistwie czy wygodnictwie dziewczyny a tymczasem powód był zupełnie inny..Ale nikt nie zadał sobie trudu by porozmawiac z Olą i poznać powody które sprawiły, że dziewczyna zrezygnowała z macierzyństwa,z jednej z najpiękniejszych ról w życiu kobiety.... Łatwiej oceniać pochopnie,szufladkować i krytykować niż zrozumieć...
Jesteście ciekawi dlaczego Ola podjęła właśnie takie decyzje?Co miało na nie wpływ?Jakie dzieciństwo ma za sobą..?By się przekonać zachęcam do lektury i spojrzenia na tą historię oczami Oli.
#matkąjużbyłam @annam.brengos @luckywydawnictwo #recenzja
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDzieciństwo...czas beztroski i radości.Czas kiedy rodzice poświęcają nam niemal całą swoją uwagę i swoją miłość.Nie skąpią czułości i zaangażowania w byciu razem w tych dobrych i tych gorszych chwilach. Pomagają pokonać przeszkody,chronią przed niebezpieczeństwami i złem czającym się wokół małego...
Temat ciekawy, niespotykany w literaturze, ale... sposób przedstawienia .... Miałam wrażenie, że książka pisana była "na zamówienie". Nie przemyślane, płytkie, nierzeczywiste sytuacje (pokarzcie mi nastolatka, który dobrowolnie zajmie się nauką młodszego rodzeństwa, a nie swoimi sprawami) i niby ta samoistna odpowiedzialność za rodzeństwo ma doprowadzić do zaniknięcia instynktu macierzyńskiego...
Naciągana - to chyba najlepszy przymiotnik dla opisania tej pozycji.
Temat ciekawy, niespotykany w literaturze, ale... sposób przedstawienia .... Miałam wrażenie, że książka pisana była "na zamówienie". Nie przemyślane, płytkie, nierzeczywiste sytuacje (pokarzcie mi nastolatka, który dobrowolnie zajmie się nauką młodszego rodzeństwa, a nie swoimi sprawami) i niby ta samoistna odpowiedzialność za rodzeństwo ma doprowadzić do zaniknięcia...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka wbrew pozorom porusza dość istotny temat. Sam zamysł dobry, po tytule też spodziewamy się czegoś innego. Natomiast dość dluzylo mi się czytanie i forma również mi nie odpowiadała
Książka wbrew pozorom porusza dość istotny temat. Sam zamysł dobry, po tytule też spodziewamy się czegoś innego. Natomiast dość dluzylo mi się czytanie i forma również mi nie odpowiadała
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdy tylko zobaczyłam ten tytuł i okładkę wiedziałam, że jest to książka, którą chcę przeczytać.
Spodziewałam się trudnej historii i taką w zasadzie gdzieś tam jest. Jest napisana bardziej w formie pamiętnika czy wspomnień niż powieści..
Poznsjemy historię życia Oli, ale od tyłu, zaczynamy od momentu który jest teraz i cofamy się powolutku do tyłu w przeżyciach bohaterki. Poznajemy przyczyny dla których, kobieta nie chce i nie ma dzieci.
Długo myślałam co napisać o tej książce, z jednej strony w ogóle nie rozumiem zachowania bohaterki, bo szczerze powiedziawszy myślę, że wiele osób jest w podobnej, może nie w takiej skali ale ta jest.. z drugiej strony, każdy z nas jest inny! Ma inną psychikę i może inaczej interpretować swoje przeżycia..
Książkę uważam za niedokończoną, chciałabym się dowiedzieć jeszcze kilku istotnych kwestii dla mnie, a nie dostałam tego, dlatego daję niższą ocenę.
Książkę czyta się szybko, ma duże litery, więc czas nie będzie Wam się dłużył.
Książkę polecam w szczególności rodzicom! Rodzicom, którzy mają więcej niż jedno dziecko... tak ku przestrodze!
Gdy tylko zobaczyłam ten tytuł i okładkę wiedziałam, że jest to książka, którą chcę przeczytać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpodziewałam się trudnej historii i taką w zasadzie gdzieś tam jest. Jest napisana bardziej w formie pamiętnika czy wspomnień niż powieści..
Poznsjemy historię życia Oli, ale od tyłu, zaczynamy od momentu który jest teraz i cofamy się powolutku do tyłu w przeżyciach bohaterki....
Pod tytułem mogę się podpisać obiema rękami, często się śmieję, że dla mojego młodszego brata matką już byłam. Mimo wielu podobnych życiowych sytuacji, ja jakoś nie czuję się pokrzywdzona, a główna bohaterka obraziła się na cały świat i pokazuje to przez całe życie na każdym kroku. Troszkę tego nie rozumiem, ale nie tylko tego w tej powieści nie rozumiem... Czemu zaczynamy powieść od teraźniejszości i cofamy się do lat dziecięcych... Takie trochę to bez sensu jak dla mnie.
Pod tytułem mogę się podpisać obiema rękami, często się śmieję, że dla mojego młodszego brata matką już byłam. Mimo wielu podobnych życiowych sytuacji, ja jakoś nie czuję się pokrzywdzona, a główna bohaterka obraziła się na cały świat i pokazuje to przez całe życie na każdym kroku. Troszkę tego nie rozumiem, ale nie tylko tego w tej powieści nie rozumiem... Czemu zaczynamy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna bardzo dobra , życiowa powieść Anny Brengos . Opisuje życie Oli , która poznajemy jako mężatkę . Jej historię czytamy jakoby od tyłu . Najpierw jest dorosła kobieta , która w pewien sposób , wiele z nas oceni nie znając powodu jej wyboru . Ale jak to zwykle bywa , wszystkiego doszukujemy się w dzieciństwie , tak też jest i yej książce . Poznajemy decyzję jej życiowego wyboru poprzez epizody z jej dzieciństwa . Myślę , że wiele czytelników zmieni zdanie o Oli i jej postępowaniu w dorosłym życiu .
Kolejna bardzo dobra , życiowa powieść Anny Brengos . Opisuje życie Oli , która poznajemy jako mężatkę . Jej historię czytamy jakoby od tyłu . Najpierw jest dorosła kobieta , która w pewien sposób , wiele z nas oceni nie znając powodu jej wyboru . Ale jak to zwykle bywa , wszystkiego doszukujemy się w dzieciństwie , tak też jest i yej książce . Poznajemy decyzję jej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWyobraźcie sobie sytuację, w której sięgacie po książkę Autorki, do tej pory walącej w bebechy totalnie i bez litości. I tak sobie myślicie, a co tam, spacyfikuję się już do reszty. A tu nagle totalne zaskoczenie...
Jako i ta książka ma dość nietypową strukturę, tak i ja zacznę... od końca. Anna M. Brengos już nie raz zaskoczyła mnie swoim kunsztem pisarskim. Już nie raz, mimo spokojnej narracji, niesamowicie trafnie opisuje problemy, o których gdzieś tam coś tam słyszymy, czasami dotyczą i nas, ale czyni to w taki sposób, że dosłownie - wali w bebechy.
Tym razem snuta opowieść naprawdę mnie mocno zaskoczyła. Historię Olki śledzimy niejako wstecz. Dzięki temu zabiegowi, choć niektórzy już na początku mogą tę kobietę osądzić, ba! wręcz odsądzić od czci i wiary, to jednak z każdą kolejną stroną, każdym wydarzeniem z jej życia poprzedzającym moment, w którym ta opowieść się zaczyna, poznajemy coraz więcej nowych faktów. Nie tylko nagle szala tej oceny (bo przecież uwielbiamy szufladkować i oceniać) zaczyna ciążyć w zupełnie innym kierunku. Pierwsze wrażenie okazuje się być mylnym, bo przecież to, jacy jesteśmy, o czym marzymy, czego pragniemy i czego absolutnie chcemy uniknąć, kształtuje się już od naszych najmłodszych lat. I tak po nitce do kłębka, choć w tym wypadku raczej od kłębka do włókna, mamy możliwość przewartościowania pewnych schematów myślowych, jakie z automatu pojawiają się w trakcie czytania.
Ta książka jest zupełnie inna od tego, co do tej pory autorstwa Anny M. Brengos czytałam. W bebechy dostajemy już niemalże na początku, ależ się wkurzałam momentami... A później stopniowo im dalej wstecz, tym robi się ciekawiej. Momentami zabawnie, momentami wzruszająco. Ale przez całą książkę niezwykle mądrze - czasami warto się zastanowić, zanim zaczniemy oceniać czyjeś wybory, bo nic nie dzieje się bez przyczyny, a poglądy na wiele spraw to suma wszystkich życiowych doświadczeń, które zbieramy w każdej sekundzie i w każdym momencie.
Serdecznie polecam tę książkę Państwa uwadze!
LUCKY Wydawnictwo
Wyobraźcie sobie sytuację, w której sięgacie po książkę Autorki, do tej pory walącej w bebechy totalnie i bez litości. I tak sobie myślicie, a co tam, spacyfikuję się już do reszty. A tu nagle totalne zaskoczenie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako i ta książka ma dość nietypową strukturę, tak i ja zacznę... od końca. Anna M. Brengos już nie raz zaskoczyła mnie swoim kunsztem pisarskim. Już nie raz,...