Wróć na stronę książki

Oceny książki Matką już byłam

Średnia ocen
7,0 / 10
48 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
236
227

Na półkach:

Jesteście jedynakami czy macie rodzeństwo?

Ola jest dojrzałą kobietą, po rozwodzie. Ma wrażenie, że wszystko już było i nic jej dobrego nie czeka.
Nie zawsze tak było.
Kiedyś miała męża, była szczęśliwa, ale pomimo że ustaliła, że nie chce mieć dzieci, mąż i rodzinna zaczynają naciskać.

Czy na decyzję Oli ma wpływ przeszłość?

@annam.brengos porusza niezwykle ważne tematy. Czy posiadanie dziecka nas definiuje? Czy każdy musi je mieć? A jak już jest mamą to czy trzeba wyzbyć się potrzeby wolności, a przestrzeń dla samej siebie zastraszająco się kurczy?

Autorka pokazuje także, że można być samotnym w pokoju pełnym ludzi, samotnym w otoczeniu rodziny. Niezrozumianym przez nikogo. Że jest nam narzucana narracja i opinie innych, a nierzadko nawet nie jest to nasze zdanie, ale pokutujące w społeczeństwie.
Autorka skupia się także na rodzinie. Na tym, że każdy ma swoje oczekiwania, plany, marzenia, pretensje, ale też na tym, co nigdy nie jest wypowiedziane i prowadzi do napięć.

Czytając nieustannie towarzyszyła mi złość i frustracja, ale jednocześnie też taka refleksja, czy ja, mając starszych synów za bardzo ich nie wykorzystuje, czy się nimi nie wyręczam.
Było mi też niezwykle szkoda małej Oli, dorastającej Olki i dojrzałej już Aleksandry, bo to, w jakiej sytuacji się znalazła, nie było jej winą.

Najgorsze jest to, że w żaden sposób nie możemy cofnąć czasu i pomóc Oli. I ta niemoc frustruje najbardziej.
Lubię książki autorki, która za każdym razem udowadnia, że rewelacyjnie czuje się w obyczaju i tematyce rodzinnej, ale tym razem czegoś mi zabrakło, albo czegoś było za dużo. Myślę, że niektóre wydarzenia były przerysowane.

Gdzieś zabrakło mi także... zakończenia. Może jakiegoś rozliczenia, może punktu widzenia drugiej strony.

Niemniej jest to ciekawa pozycja, warta poznania.

Jesteście jedynakami czy macie rodzeństwo?

Ola jest dojrzałą kobietą, po rozwodzie. Ma wrażenie, że wszystko już było i nic jej dobrego nie czeka.
Nie zawsze tak było.
Kiedyś miała męża, była szczęśliwa, ale pomimo że ustaliła, że nie chce mieć dzieci, mąż i rodzinna zaczynają naciskać.

Czy na decyzję Oli ma wpływ przeszłość?

@annam.brengos porusza niezwykle ważne...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
762
760

Na półkach:

Po książki Anny M. Brengos sięgam bardzo często- cieszę się, że autorka chce poruszać ważne problemy społeczne, które nie zanikają, a wręcz nasilają się we współczesnym świecie. Gdybym jednak miała dokonać porównania, tym razem nieco się zawiodłam. Ktoś już tu pisał, że „Matką już byłam” to opowieść z ogromnym, ale niewykorzystanym potencjałem. Zgadzam się z tym stwierdzeniem w stu procentach, gdyż temat bezdzietności jest teraz notorycznie na świeczniku. Szkoda, że autorka nie przedstawiła problemu bardziej twórczo, tylko notorycznie potarzała pewne kwestie. W pewnej chwili zaczęłam odczuwać znużenie i niemal zmusiłam się do tego, by przeczytać zakończenie.

Ola i Kuba to para, która mocno okazuje sobie miłość. Zarówno ona, jak i on doświadczyli w życiu mnóstwa złego i teraz chcą żyć w spokoju, szczęściu i zaufaniu. Autorka zgrabnie podkreśliła, że w polskim społeczeństwie nie tylko kobiety same wychowują swoje dzieci. Taki dramat dotyka także mężczyzn, ale Kuba, który został porzucony przez żonę, doskonale wywiązał się z roli ojca i dziś może pochwalić się dwiema mądrymi córkami, które kocha ponad normę. Kuba nie chce już jednak wiązać się z kobietą pragnącą urodzić dziecko, dlatego też Aleksandra jest dla niego doskonałą partnerką. Dlaczego jednak Ola, rozwódka, nie chce spełnić swojego marzenia, nie chce nawet myśleć o dziecku? Czy taka kobieta zasługuje na potępienie, czy może zostać stuprocentowo zrozumiana przez innych? Kwestię tę pani Brengos wyjaśnia w drugiej części książki., Każdy z rozdziałów nazwany jest epizodem. Podczas lektury stopniowo cofamy się do młodzieńczych lat Oli, wszystko staje się dla nas jasne. Sama nie chcę zbyt wiele zdradzać, nie wymieniam wszystkich bohaterów, niemniej jednak muszę powiedzieć, że ciekawe okazały się tylko początkowe epizody. Z każdą kolejną historią opowieść stawała się nudna, mało twórcza i jakby napisana na kolanie. Myślę, że powieść jest po prostu niedopracowana.

Osobiście nienawidzę wtrącania się w temat macierzyństwa i momentami gotowałam się, gdy czytałam książkę. Dzisiejsze czasy to nie średniowiecze i nikt z nas nie jest zobowiązany do tego, by zakładać rodzinę czy planować potomstwo. Dziecko to nie zabawka, którą można odłożyć na półkę, kiedy nam się znudzi, dlatego zalecałabym ostrożność przy tak istotnych wyborach. Od razu przypomina mi się powieść Nataszy Sochy pt. „Kiedy ślub?”. Autorka dowiodła, że związek małżeński to nie przymus rodzinny, a bardzo poważne zobowiązanie wobec konkretnej osoby. Tak samo można powiedzieć o dziecku: Czy naprawdę musimy ubierać się w białą suknię i urodzić gromadkę dzieci, by nikt nie wytykał nas palcami? Ktoś, kto nie chce poznawać uroków macierzyństwa, jest gorszy? Mało interesujący? Niezaradny życiowo? Ja uważam, że absolutnie tak nie jest, a obie powieści są tego doskonałym przykładem. Warto samemu decydować o swoim życiu, a nacisk ze strony familii jest czymś bardzo archaicznym, nagannym, często totalnie rozwalającym więzi rodzinne.

„Matką już byłam” to także tekst, który zmusi nas do refleksji na temat relacji matki z córką. Czy Wy, Drogie Czytelniczki, możecie liczyć na swoją mamę, czy jest dla Was opoką? A może traktuje Was jak darmową niańkę, sprzątaczkę? Wolicie, gdy mamy są nadopiekuńcze, czy też lepiej, ażeby spotykać się ze sobą raz na ruski rok? Jest to temat do głębokiej i indywidualnej analizy.

Konkludując: książka nie jest całkowicie zła, ale wiem, że Anna M. Brengos mogła stworzyć coś bardziej wciągającego. Nie oznacza to jednak, że przestanę sięgać po jej powieści. Dużym plusem jest forma wydania, a konkretnie duży i wygodny dla oka druk.

Po książki Anny M. Brengos sięgam bardzo często- cieszę się, że autorka chce poruszać ważne problemy społeczne, które nie zanikają, a wręcz nasilają się we współczesnym świecie. Gdybym jednak miała dokonać porównania, tym razem nieco się zawiodłam. Ktoś już tu pisał, że „Matką już byłam” to opowieść z ogromnym, ale niewykorzystanym potencjałem. Zgadzam się z tym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
590
575

Na półkach: ,

Anna M. Brengos to jedna z moich ulubionych autorek. Uwielbiam jej styl pisania i tematykę. Tym razem pokusiła się o sięgnięcie po trudny, choć bardzo na czasie temat. Na świecie bowiem przybywa kobiet, które z różnych powodów nie mają dzieci. Jedne nie mogą, inne nie chcą. Tymczasem rodzinie, znajomym, czy sąsiadom wydaje się, że mogą wściubiać nos w tę delikatną kwestię i często bez pardonu dają "dobre" rady, nie znając przyczyny takiego stanu rzeczy.
Ola jest bezdzietną, dojrzałą kobietą i partnerką Jakuba, który sam ma dwie dorosłe córki. Dobrali się jak w korcu maku, ponieważ ona nigdy nie chciała mieć dzieci, a on właśnie takiej szukał, mając własne potomstwo.
Ola wcześniej była mężatką, ale związek rozpadł się, ponieważ mąż po ślubie zmienił zdanie, co do posiadania dzieci. Podjudzany przez matkę, ojca, ciotki i znajomych po prostu zapragnął je mieć. Ola była nieugięta. I miała po temu konkretne powody sięgające jej dzieciństwa. Dzieciństwo każdemu kojarzy się z czasem beztroski, radości i zabawy. Problemy jeśli są, to na pewno dziecinne. I takie powinny zostać. Rodzice nie powinni obarczać swoich córek czy synów własnymi obowiązkami. Takie zjawisko nazywa się parentyfikacją i wystąpiło w przypadku Oli, gdyż matka bez przerwy uciekała w pracę, zwalając na dziewczynkę opiekę nad bratem. Czytając, dosłownie zgrzytałam zębami ze złości, zastanawiając się, kiedy ta biedna dziewczyna powie: dość!
Budowa powieści mnie nieco zaskoczyła, bo najpierw opisywana jest teraźniejszość, a z każdą stroną autorka cofa się aż do dzieciństwa Oli - czasu, kiedy dziewczynka ma dziewięć lat.
Serdecznie polecam! Książka jest naprawdę warta uwagi!

Anna M. Brengos to jedna z moich ulubionych autorek. Uwielbiam jej styl pisania i tematykę. Tym razem pokusiła się o sięgnięcie po trudny, choć bardzo na czasie temat. Na świecie bowiem przybywa kobiet, które z różnych powodów nie mają dzieci. Jedne nie mogą, inne nie chcą. Tymczasem rodzinie, znajomym, czy sąsiadom wydaje się, że mogą wściubiać nos w tę delikatną kwestię i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to