Mój profesor od folkloru słowiańskiego pożyczył mi tą książkę, nie wiem, chyba w nadziei że student debil ją zgubi i nie będzie musiał się nią więcej martwić. Ja bym mu poleciła robić ze stron bletki do petów. Świetnym zajęciem dla całego roku było śmianie się z pierdół jakie są w niej wypisane.
Cudowny schizopost, serdecznie nie polecam.
Mój profesor od folkloru słowiańskiego pożyczył mi tą książkę, nie wiem, chyba w nadziei że student debil ją zgubi i nie będzie musiał się nią więcej martwić. Ja bym mu poleciła robić ze stron bletki do petów. Świetnym zajęciem dla całego roku było śmianie się z pierdół jakie są w niej wypisane.
Cudowny schizopost, serdecznie nie polecam.
Dla wszystkich, którzy interesują się duchowością przodków, mitologią słowiańską i chcą odkryć korzenie naszej kultury – zwłaszcza tych, którzy szukają dobrze udokumentowanego, ale nadal przystępnego wprowadzenia do tematu.
Brakuje mi nieco bardziej pogłębionych analiz porównawczych z wierzeniami innych ludów indoeuropejskich – choć nie jest to główny cel książki, mogłoby to wzbogacić treść.
Dla wszystkich, którzy interesują się duchowością przodków, mitologią słowiańską i chcą odkryć korzenie naszej kultury – zwłaszcza tych, którzy szukają dobrze udokumentowanego, ale nadal przystępnego wprowadzenia do tematu.
Brakuje mi nieco bardziej pogłębionych analiz porównawczych z wierzeniami innych ludów indoeuropejskich – choć nie jest to główny cel książki, mogłoby...
Najlepiej o tej książce świadczy fakt, że autor proponuje uznać gołoborze na Łysej Górze za urobek pozostały po poziomowaniu szczytu wzgórza. Twierdzi, że od słowa chrom/chram (oznaczającego świątynię słowiańską) pochodzą takie słowa jak Abraham, Rumunia, Romowie czy nazwa Rzymu w jej oryginalnym brzmieniu. Natomiast słowo gwizd należy wywodzić od dźwięku spadających gwiazd.
Poza takimi teoriami książka obfituje również w różnorakie błędy, jak np. odwoływanie się do Nut jako Matki Ziemi, pisanie o Mitrze jako bogu Kserksesa, gdy ten przekraczał Hellespont lub umieszczanie przesilenia zimowego pod datą 24 grudnia (mówiąc o obecnym kalendarzu).
Jeżeli oczekujesz od tej książki rzetelnej wiedzy o, bardzo mało nam znanej, religii Słowian, to nie masz tutaj czego szukać. Autor pomija na przykład opis obrzędu dziadów, bo ten został już świetnie opisany przez Mickiewicza. Robi co prawda szeroki przegląd literatury i źródeł, ale obdarza go taką ilością swoich uwag i komentarzy, że trudno uznać to za wiarygodne.
Książka za to może spodobać się wszystkim fascynatom mitu o wielkiej Lechii, miłośnikom kaleczenia logiki, filologii i historii, przeciwnikom "naszych mądralińskich" (jak autor określa historyków i badaczy o uznanym dorobku) oraz przeciwnikom wszystkiego co germańskie i niemieckie. W takim wypadku szczerze książkę polecam. Może być fascynującą lekturą. Ja jednak do takich osób nie należę.
Najlepiej o tej książce świadczy fakt, że autor proponuje uznać gołoborze na Łysej Górze za urobek pozostały po poziomowaniu szczytu wzgórza. Twierdzi, że od słowa chrom/chram (oznaczającego świątynię słowiańską) pochodzą takie słowa jak Abraham, Rumunia, Romowie czy nazwa Rzymu w jej oryginalnym brzmieniu. Natomiast słowo gwizd należy wywodzić od dźwięku spadających...
Już wiele opinii jest na temat tej książki, które bardzo dobitnie wypowiadają się na temat teorii przedstawianych przez autora.
Ja napiszę delikatniej, przynajmniej postaram się.
Mogę nie zgadzać się z czyimś poglądem, opinią, ale chętnie go poznam, dowiem się, co ktoś uważa. I miałem taką nadzieję, gdy sięgałem po książkę pana Kosińskiego. Niestety, przebrnięcie przez kilka(naście) stron jego wywodów lingwistycznych okazało się dla mnie niemożliwe i odpuściłem. Nawet nie pojawiła się jeszcze ani jedna wzmianka o Wielkiej Lechii.
Bardzo odrzucający jest też początek książki, gdzie autor miesza z błotem i wprost obraża wszystkich autorów, którzy mają inne zdanie. Nie będę wymieniał, co o nich pisze, ale jedzie po nich ostro.
Ciekawostką jest to, że do niektórych z nich potem się odwołuje na zasadzie "autorytetu". Czyli autor najpierw zmieszał całe poglądy danego człowieka z błotem, a potem jednak stwierdza, że ten koleś nie pisał aż takich bzdur. Bardzo wybiórcze i dziwne podejście.
Gdyby pan Kosiński napisał książkę przedstawiającą jego spojrzenie na sprawę, nie obrażał innych uczonych, a także nie zagłębiał się w meandry wywodów lingwistycznych, to książka Wiara Słowian mogłaby być ciekawą pozycją do poznania innego zdania (nawet jeśli jest ono powszechnie uważane za błędne).
A tak, mamy kolejną pozycję z cyklu "historia alternatywna", najeżoną atakami na wszystkich, którzy myślą inaczej i podążąją za głównym nurtem. Takie podejście do przedstawiania swoich poglądów kojarzy mi się z książkami von Danikena.
Już wiele opinii jest na temat tej książki, które bardzo dobitnie wypowiadają się na temat teorii przedstawianych przez autora.
Ja napiszę delikatniej, przynajmniej postaram się.
Mogę nie zgadzać się z czyimś poglądem, opinią, ale chętnie go poznam, dowiem się, co ktoś uważa. I miałem taką nadzieję, gdy sięgałem po książkę pana Kosińskiego. Niestety, przebrnięcie przez...
Stek bredni i głupot, jakich ten świat nie widział. Autor daje ocenę 10 swoim książkom i podpisuje się jako tamaszek, Tadek, Wiedun, Wieszcz, a ostatnio Misza i Feliks. To Tomasz Kosiński. Kielce się pana wstydzą, panie Tomaszu Józefie. O, i jak bardzo....
Stek bredni i głupot, jakich ten świat nie widział. Autor daje ocenę 10 swoim książkom i podpisuje się jako tamaszek, Tadek, Wiedun, Wieszcz, a ostatnio Misza i Feliks. To Tomasz Kosiński. Kielce się pana wstydzą, panie Tomaszu Józefie. O, i jak bardzo....
Jak poinformował nas pierwszy oceniacz tej książki, przyznał, że jej nie czytał, ale ją ocenił, bo chyba słyszał na turbogermańskich blogach, że Kosiński to fanatyk Słowiańszczyzny i trzeba mu przyciąć piórka. Nie trzeba się przejmować opiniami tego typu dzieciarni, co książek w ręce nie miała, tylko bawi się przed komputerm w dowalanie innym. A książka "Wiara Słowian", to poteżna i obszerna praca, weryfikująca stan wiedzy w tym temacie. Nie jest to ramota jak Mitologia Brucknera, czy ciut zaśniedziała Mitologia Gieysztora, ale współczesne podsumowanie tematu wraz z wieloma ciekawymi uwagami autora, które mogą co niektórych szokować i irytować, ale okazuje się że po pozbyciu się przez nas efektu wyparcia nowych poglądów na stare sprawy, doznajemy olśnienia.Dlatego publikacje Tomasza J. Kosińskiego albo się uwielbia, albo nienawidzi, zależy od tego co sami mamy w głowie i jaką wiedzą dysponujemy. Dla mnie to objawienie.
Jak poinformował nas pierwszy oceniacz tej książki, przyznał, że jej nie czytał, ale ją ocenił, bo chyba słyszał na turbogermańskich blogach, że Kosiński to fanatyk Słowiańszczyzny i trzeba mu przyciąć piórka. Nie trzeba się przejmować opiniami tego typu dzieciarni, co książek w ręce nie miała, tylko bawi się przed komputerm w dowalanie innym. A książka "Wiara Słowian", to...
Książkę czyta się lekko ale momentami jest bardzo męcząca, autor nie dopuszcza do siebie innych teorii i interpretacji autorów związanych z podobnym tematem i nagminnie podkreśla że prawie nikt nie ma racji, tylko on sam i jego teorie i " badania " w tym temacie są jedną prawdziwością.
PS. Moryń nie leży w województwie Pomorskim lecz Zachodniopomorskim ;)
Książkę czyta się lekko ale momentami jest bardzo męcząca, autor nie dopuszcza do siebie innych teorii i interpretacji autorów związanych z podobnym tematem i nagminnie podkreśla że prawie nikt nie ma racji, tylko on sam i jego teorie i " badania " w tym temacie są jedną prawdziwością.
PS. Moryń nie leży w województwie Pomorskim lecz Zachodniopomorskim ;)
Książka nie jest łatwa dla początkującego czytelnika o Wierze Słowian dużo odniesień do innych lektur z tej tematyki. Bardziej książka naukowa niż do poczytania przed snem
Książka nie jest łatwa dla początkującego czytelnika o Wierze Słowian dużo odniesień do innych lektur z tej tematyki. Bardziej książka naukowa niż do poczytania przed snem
Ciężko oceniać jest opracowanie naukowe. Na pewno nie była to lekka lektura: ani na podróż ani do łóżka. Bardziej informatywna niż się spodziewałam, ale nie dało się jej pochłonąć tak samo lekko jak "Mitologię Słowian" Gieysztora. Kilka ciekawych rzeczy zostanie w głowie (np. bugaj to boży gaj), ale jako całość, na pewno nie.
Ciężko oceniać jest opracowanie naukowe. Na pewno nie była to lekka lektura: ani na podróż ani do łóżka. Bardziej informatywna niż się spodziewałam, ale nie dało się jej pochłonąć tak samo lekko jak "Mitologię Słowian" Gieysztora. Kilka ciekawych rzeczy zostanie w głowie (np. bugaj to boży gaj), ale jako całość, na pewno nie.
Winszuję autorowi za zapoznanie się z ogromną ilością tekstów źródłowych i ilość włożonej pracy. Każdy rozdział tej książki jest pełen pasji i zapału. Niestety, Pan Tomasz ma skłonności do nadinterpretacji pewnych kwestii, przez co miejscami ten twór ma naiwny charakter. Mam nadzieję, że kolejne tytuly spod jego ręki będą bardziej dopracowane. Trzymam kciuki za Pana, Panie Tomku!
Winszuję autorowi za zapoznanie się z ogromną ilością tekstów źródłowych i ilość włożonej pracy. Każdy rozdział tej książki jest pełen pasji i zapału. Niestety, Pan Tomasz ma skłonności do nadinterpretacji pewnych kwestii, przez co miejscami ten twór ma naiwny charakter. Mam nadzieję, że kolejne tytuly spod jego ręki będą bardziej dopracowane. Trzymam kciuki za Pana, Panie...
Trzeba przyznać, że książkę całkiem szybko i łatwo się czyta, jest tutaj parę interesujących rycin, a niektóre z koncepcji pana Kosińskiego są całkiem ciekawe. I na tym koniec zalet. Nie wiadomo skąd autor wysnuł swoje wnioski, a w tych rzadkich przypadkach, kiedy to tłumaczy, jego logika jest tak pokrętna, że na końcu zdania brakowało tylko "illuminati confirmed". I do tego ta nienawiść do Niemców i wszystkiego co niemieckie - naprawdę, nie ma potrzeby co dziesięć stron pisać o 'turbogermanach' i jak to wszyscy piszą głupoty, tylko jeden pan autor ujrzał światłość i pisze słusznie.
Trzeba przyznać, że książkę całkiem szybko i łatwo się czyta, jest tutaj parę interesujących rycin, a niektóre z koncepcji pana Kosińskiego są całkiem ciekawe. I na tym koniec zalet. Nie wiadomo skąd autor wysnuł swoje wnioski, a w tych rzadkich przypadkach, kiedy to tłumaczy, jego logika jest tak pokrętna, że na końcu zdania brakowało tylko "illuminati confirmed". I...
Książkę fajnie się czyta, bo jest napisana z zaangażowaniem i ładnym językiem, ale już to co czytamy, pozostawia wiele do życzenia. Autor ma teorię i nachalnie dopasowuje do niej fakty lub je naciąga. Jeśli chodzi o próby wyjaśniania etymologii wyrazów, to jest to absolutna bzdura. Do takich analiz potrzeba czegoś więcej niż zapału-a mianowicie wiedzy.
Po przeczytaniu, że gołoborza powstały w czasie wyrównywania szczytu góry do celów kulturowych, poddałam się. Ostrej krytyki naukowców zajmujących się Słowianami autor nie stosuje do siebie. Naukowcy przynajmniej stosują metodę naukową, a autor stety nie.
Książkę fajnie się czyta, bo jest napisana z zaangażowaniem i ładnym językiem, ale już to co czytamy, pozostawia wiele do życzenia. Autor ma teorię i nachalnie dopasowuje do niej fakty lub je naciąga. Jeśli chodzi o próby wyjaśniania etymologii wyrazów, to jest to absolutna bzdura. Do takich analiz potrzeba czegoś więcej niż zapału-a mianowicie wiedzy.
Po przeczytaniu, że...
W co wierzyli nasi praprzodkowie? Czy sfera słowiańskich wierzeń może być w ogóle interesująca? Odpowiedź na drugie pytanie jest jak najbardziej twierdząca, na pierwsze zaś – szalenie złożona. Najnowsza książka Tomasza Kosińskiego jest najlepszym dowodem na skalę skomplikowania owej tematyki.
Przedchrześcijańskie wierzenia naszych słowiańskich przodków to, jak się okazuje, temat interesujący i szalenie rozległy. A także niesamowicie złożony – w zależności od szerokości geograficznej i od przynależności wspólnotowo-plemiennej system wierzeń różnił się znacząco w obrębie grupy ludów określanej zbiorczo jako Słowianie. Pewne cechy wspólne można oczywiście na tym polu wskazać, aczkolwiek różnice są widoczne i spore. Wszystko to jest wszakże w dalszym ciągu przedmiotem dyskusji historyków, badaczy i archeologów, albowiem nasza obecna wiedza na temat przedchrześcijańskich wierzeń Słowian jest wciąż mocno niepełna.
Tomasz Kosiński próbuje w kolejnych rozdziałach usystematyzować to, co o słowiańskiej wierze już wiemy. Omawia w związku z tym osobno kwestie panteonu bóstw, obrzędy religijne, zwyczaje ludowe o pogańskim rodowodzie, a także próbuje dotrzeć do korzeni pewnych elementów pogańskich wierzeń, starając się wskazać ich genezę i dociec ich punktów początkowych. Jest to zadanie niesamowicie trudne – źródeł wszak nie mamy do dyspozycji zbyt wielu.
Generalnie z zadania tego autor książki wywiązuje się poprawnie. Lektura jest zajmująca i pełna ciekawych informacji, faktów oraz opisów. Niestety we wszystko to wkrada się pewien chaos, a także narracja konfundująca nieco czytelnika… Co konkretnie mam na myśli?
W kwestii panującego w książce chaosu informacyjnego można powiedzieć tyle, że wynika on w dużej mierze ze znacznego poziomu zróżnicowania systemu wierzeń w łonie samej Słowiańszczyzny. Autor stara się – staraniom tym nie sposób zaprzeczyć – nadać tym informacjom jakąś spójność, jednak nie do końca mu się to udaje. I trudno autora za ten stan rzeczy winić – zrobił to, co mógł.
Dużo mniej ciekawie przedstawia się natomiast sprawa odczuć po lekturze, które wprawić mogą czytelnika w pewną konsternację. Tomasz Kosiński nader często powołuje się w swej pracy na różne autorytety oraz na innych badaczy i pisarzy, jednak czasem odwołania te stoją ze sobą w sprzeczności jeśli chodzi o merytorykę i argumentację… Efekt jest taki, że spójnych wniosków i jakichś puent (lub tez) nie da się po lekturze ani wyciągnąć, ani tym bardziej ich obronić. Autor tak jakby opisuje wszystko to, co jest mu w danej materii wiadome, jednak nie stawia zbyt wielu tez, przez co narracja bywa w tej materii chaotyczna… Szkoda. Można to co prawda zrzucić na karb tego, że nasza obecna wiedza na temat słowiańskich wierzeń jest niepełna i niepewna, jednak w takim razie czy nie lepiej było np. obrać sobie za cel książki obronę jakiejś konkretnej tezy lub uczynić takim celem przedstawienie najbardziej prawdopodobnych zdaniem autora argumentów?
Reasumując, książkę polecam, ale… z pewną dozą ostrożności. Puenta z lektury płynie bowiem taka, że dla laika będzie to na pewno książka fantastyczna i wciągająca, jednak w miarę jak się w nią zagłębiamy pojawiają się wątpliwości i zdarzają się w niej sprzeczne ze sobą wnioski. Tak czy inaczej jednak warto się chyba – w ostatecznym rozrachunku – zapoznać z tą pozycją. Słowiańskie wierzenia i tajemniczy świat naszych praprzodków to niezmiennie temat wciągający i szalenie interesujący. Nie zaszkodzi więc wysłuchać każdego, kto ma na ten temat coś do powiedzenia.
Książka zrecenzowana dzięki uprzejmości Księgarni taniaksiazka.pl
W co wierzyli nasi praprzodkowie? Czy sfera słowiańskich wierzeń może być w ogóle interesująca? Odpowiedź na drugie pytanie jest jak najbardziej twierdząca, na pierwsze zaś – szalenie złożona. Najnowsza książka Tomasza Kosińskiego jest najlepszym dowodem na skalę skomplikowania owej tematyki.
Ciekawa, ale mocno chaotyczna pozycja. Dużo odwołań do innych autorytetów w tej dziedzinie ogólnie zamazuje obraz tych słusznych i tych chybionych odkryć. Z jednymi autor się zgadza, innych, w mało sympatyczny sposób krytykuje. Za tę osobiste wycieczki oddzielny, wielki minus.
Ciekawa, ale mocno chaotyczna pozycja. Dużo odwołań do innych autorytetów w tej dziedzinie ogólnie zamazuje obraz tych słusznych i tych chybionych odkryć. Z jednymi autor się zgadza, innych, w mało sympatyczny sposób krytykuje. Za tę osobiste wycieczki oddzielny, wielki minus.
Autor jest nie tylko nieprzygotowany merytorycznie, ale też zupełnie pozbawiony zdrowego rozsądku, stąd jego publikacje to stek bzdur z nurtu turbolechickiego. Tu można zapoznać się z poziomem merytorycznym Kosińskiego:
UWAGA! Sam autor zachwala tu swoje gnioty, jego konta to: Wedun (edycja: zmiana nicka na Misza), tamaszek (edycja: zmiana nicka na Jozef; edycja 2: zmiana nicka na Tadek) i Feliks.
Autor jest nie tylko nieprzygotowany merytorycznie, ale też zupełnie pozbawiony zdrowego rozsądku, stąd jego publikacje to stek bzdur z nurtu turbolechickiego. Tu można zapoznać się z poziomem merytorycznym Kosińskiego:
Zapowiada się nieźle, czytając fragmenty na akademia.edu, których ci hejterzy, podający swoje negatywne opinie tutaj przed wydaniem książki, nie znają. To już norma, że turbogermańskie trolle krytykują słowiańskie książki bez ich czytania.
dziadpaprotny, michal_kfiat, Dariusz itp. to Paweł Miłosz, który nie może uwierzyc, że Kosiński który sprzedaje tysiące książek może miec swoich fanów i tutaj. Szczytem głupoty jest twierdzenie że autor sam sobie pisze pozytywne komentarze bo nie kupuje tez sam swoich książek, a Seczytam zazdrości sukcesu i traci czas na hejtowanie pod różnymi nikami. Słabe to bardzo.
to Michał Łuczyński jako michal itp. daje 10* swoim książkom niespecjalnie się z tym kryjąc, jednocześnie masowo hejtując Kosińskiego, który wydal lepszą książkę o słowiańskich bogach niż on sam. Kto tego nie widzi i nie rozumie to jego problem.
Zapowiada się nieźle, czytając fragmenty na akademia.edu, których ci hejterzy, podający swoje negatywne opinie tutaj przed wydaniem książki, nie znają. To już norma, że turbogermańskie trolle krytykują słowiańskie książki bez ich czytania.
dziadpaprotny, michal_kfiat, Dariusz itp. to Paweł Miłosz, który nie może uwierzyc, że Kosiński który sprzedaje tysiące książek może...
Z jakichś powodów wydawnictwo Bellona i kilku piszących dla niego "autorów", w tym pan Kosiński, postanowili wyrządzić Słowianom wielką krzywdę, wydając książki najgłupsze jak się tylko da, z setkami bzdur, bredni i pociesznych krotochwil ;) Tak jakby z premedytacją szydzili z przecież poważnego tematu, jakim jest historia Słowiańszczyzny i kultura narodów słowiańskich.
Jak dla mnie ta książka jest najsmutniejsza z całego dorobku autora, niby dużo zapisanych stron, a nawet nie ma na czym oka zawiesić, wszystko już było albo jest tak idiotyczne, że tylko uwłacza tematyce.
Więcej o tym "dziele" tutaj: https://slowianskamitologia.wordpress.com/2021/09/12/krotki-poradnik-robienia-pseudonauki-tomasz-j-kosinski-wiara-slowian-w-wa-bellona-2020/
Z jakichś powodów wydawnictwo Bellona i kilku piszących dla niego "autorów", w tym pan Kosiński, postanowili wyrządzić Słowianom wielką krzywdę, wydając książki najgłupsze jak się tylko da, z setkami bzdur, bredni i pociesznych krotochwil ;) Tak jakby z premedytacją szydzili z przecież poważnego tematu, jakim jest historia Słowiańszczyzny i kultura narodów słowiańskich. ...
Mój profesor od folkloru słowiańskiego pożyczył mi tą książkę, nie wiem, chyba w nadziei że student debil ją zgubi i nie będzie musiał się nią więcej martwić. Ja bym mu poleciła robić ze stron bletki do petów. Świetnym zajęciem dla całego roku było śmianie się z pierdół jakie są w niej wypisane.
Cudowny schizopost, serdecznie nie polecam.
Mój profesor od folkloru słowiańskiego pożyczył mi tą książkę, nie wiem, chyba w nadziei że student debil ją zgubi i nie będzie musiał się nią więcej martwić. Ja bym mu poleciła robić ze stron bletki do petów. Świetnym zajęciem dla całego roku było śmianie się z pierdół jakie są w niej wypisane.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCudowny schizopost, serdecznie nie polecam.
Dla wszystkich, którzy interesują się duchowością przodków, mitologią słowiańską i chcą odkryć korzenie naszej kultury – zwłaszcza tych, którzy szukają dobrze udokumentowanego, ale nadal przystępnego wprowadzenia do tematu.
Brakuje mi nieco bardziej pogłębionych analiz porównawczych z wierzeniami innych ludów indoeuropejskich – choć nie jest to główny cel książki, mogłoby to wzbogacić treść.
Dla wszystkich, którzy interesują się duchowością przodków, mitologią słowiańską i chcą odkryć korzenie naszej kultury – zwłaszcza tych, którzy szukają dobrze udokumentowanego, ale nadal przystępnego wprowadzenia do tematu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBrakuje mi nieco bardziej pogłębionych analiz porównawczych z wierzeniami innych ludów indoeuropejskich – choć nie jest to główny cel książki, mogłoby...
Najlepiej o tej książce świadczy fakt, że autor proponuje uznać gołoborze na Łysej Górze za urobek pozostały po poziomowaniu szczytu wzgórza. Twierdzi, że od słowa chrom/chram (oznaczającego świątynię słowiańską) pochodzą takie słowa jak Abraham, Rumunia, Romowie czy nazwa Rzymu w jej oryginalnym brzmieniu. Natomiast słowo gwizd należy wywodzić od dźwięku spadających gwiazd.
Poza takimi teoriami książka obfituje również w różnorakie błędy, jak np. odwoływanie się do Nut jako Matki Ziemi, pisanie o Mitrze jako bogu Kserksesa, gdy ten przekraczał Hellespont lub umieszczanie przesilenia zimowego pod datą 24 grudnia (mówiąc o obecnym kalendarzu).
Jeżeli oczekujesz od tej książki rzetelnej wiedzy o, bardzo mało nam znanej, religii Słowian, to nie masz tutaj czego szukać. Autor pomija na przykład opis obrzędu dziadów, bo ten został już świetnie opisany przez Mickiewicza. Robi co prawda szeroki przegląd literatury i źródeł, ale obdarza go taką ilością swoich uwag i komentarzy, że trudno uznać to za wiarygodne.
Książka za to może spodobać się wszystkim fascynatom mitu o wielkiej Lechii, miłośnikom kaleczenia logiki, filologii i historii, przeciwnikom "naszych mądralińskich" (jak autor określa historyków i badaczy o uznanym dorobku) oraz przeciwnikom wszystkiego co germańskie i niemieckie. W takim wypadku szczerze książkę polecam. Może być fascynującą lekturą. Ja jednak do takich osób nie należę.
Najlepiej o tej książce świadczy fakt, że autor proponuje uznać gołoborze na Łysej Górze za urobek pozostały po poziomowaniu szczytu wzgórza. Twierdzi, że od słowa chrom/chram (oznaczającego świątynię słowiańską) pochodzą takie słowa jak Abraham, Rumunia, Romowie czy nazwa Rzymu w jej oryginalnym brzmieniu. Natomiast słowo gwizd należy wywodzić od dźwięku spadających...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka kupiona z ciekawości(5 zł przecena na szczescie),nie polecam nikomu.Na całość tej książki spuszczę zasłonę milczenia.
Książka kupiona z ciekawości(5 zł przecena na szczescie),nie polecam nikomu.Na całość tej książki spuszczę zasłonę milczenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJuż wiele opinii jest na temat tej książki, które bardzo dobitnie wypowiadają się na temat teorii przedstawianych przez autora.
Ja napiszę delikatniej, przynajmniej postaram się.
Mogę nie zgadzać się z czyimś poglądem, opinią, ale chętnie go poznam, dowiem się, co ktoś uważa. I miałem taką nadzieję, gdy sięgałem po książkę pana Kosińskiego. Niestety, przebrnięcie przez kilka(naście) stron jego wywodów lingwistycznych okazało się dla mnie niemożliwe i odpuściłem. Nawet nie pojawiła się jeszcze ani jedna wzmianka o Wielkiej Lechii.
Bardzo odrzucający jest też początek książki, gdzie autor miesza z błotem i wprost obraża wszystkich autorów, którzy mają inne zdanie. Nie będę wymieniał, co o nich pisze, ale jedzie po nich ostro.
Ciekawostką jest to, że do niektórych z nich potem się odwołuje na zasadzie "autorytetu". Czyli autor najpierw zmieszał całe poglądy danego człowieka z błotem, a potem jednak stwierdza, że ten koleś nie pisał aż takich bzdur. Bardzo wybiórcze i dziwne podejście.
Gdyby pan Kosiński napisał książkę przedstawiającą jego spojrzenie na sprawę, nie obrażał innych uczonych, a także nie zagłębiał się w meandry wywodów lingwistycznych, to książka Wiara Słowian mogłaby być ciekawą pozycją do poznania innego zdania (nawet jeśli jest ono powszechnie uważane za błędne).
A tak, mamy kolejną pozycję z cyklu "historia alternatywna", najeżoną atakami na wszystkich, którzy myślą inaczej i podążąją za głównym nurtem. Takie podejście do przedstawiania swoich poglądów kojarzy mi się z książkami von Danikena.
Już wiele opinii jest na temat tej książki, które bardzo dobitnie wypowiadają się na temat teorii przedstawianych przez autora.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJa napiszę delikatniej, przynajmniej postaram się.
Mogę nie zgadzać się z czyimś poglądem, opinią, ale chętnie go poznam, dowiem się, co ktoś uważa. I miałem taką nadzieję, gdy sięgałem po książkę pana Kosińskiego. Niestety, przebrnięcie przez...
Merytorycznie to dno dna
Merytorycznie to dno dna
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStek bredni i głupot, jakich ten świat nie widział. Autor daje ocenę 10 swoim książkom i podpisuje się jako tamaszek, Tadek, Wiedun, Wieszcz, a ostatnio Misza i Feliks. To Tomasz Kosiński. Kielce się pana wstydzą, panie Tomaszu Józefie. O, i jak bardzo....
Stek bredni i głupot, jakich ten świat nie widział. Autor daje ocenę 10 swoim książkom i podpisuje się jako tamaszek, Tadek, Wiedun, Wieszcz, a ostatnio Misza i Feliks. To Tomasz Kosiński. Kielce się pana wstydzą, panie Tomaszu Józefie. O, i jak bardzo....
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak poinformował nas pierwszy oceniacz tej książki, przyznał, że jej nie czytał, ale ją ocenił, bo chyba słyszał na turbogermańskich blogach, że Kosiński to fanatyk Słowiańszczyzny i trzeba mu przyciąć piórka. Nie trzeba się przejmować opiniami tego typu dzieciarni, co książek w ręce nie miała, tylko bawi się przed komputerm w dowalanie innym. A książka "Wiara Słowian", to poteżna i obszerna praca, weryfikująca stan wiedzy w tym temacie. Nie jest to ramota jak Mitologia Brucknera, czy ciut zaśniedziała Mitologia Gieysztora, ale współczesne podsumowanie tematu wraz z wieloma ciekawymi uwagami autora, które mogą co niektórych szokować i irytować, ale okazuje się że po pozbyciu się przez nas efektu wyparcia nowych poglądów na stare sprawy, doznajemy olśnienia.Dlatego publikacje Tomasza J. Kosińskiego albo się uwielbia, albo nienawidzi, zależy od tego co sami mamy w głowie i jaką wiedzą dysponujemy. Dla mnie to objawienie.
Jak poinformował nas pierwszy oceniacz tej książki, przyznał, że jej nie czytał, ale ją ocenił, bo chyba słyszał na turbogermańskich blogach, że Kosiński to fanatyk Słowiańszczyzny i trzeba mu przyciąć piórka. Nie trzeba się przejmować opiniami tego typu dzieciarni, co książek w ręce nie miała, tylko bawi się przed komputerm w dowalanie innym. A książka "Wiara Słowian", to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę czyta się lekko ale momentami jest bardzo męcząca, autor nie dopuszcza do siebie innych teorii i interpretacji autorów związanych z podobnym tematem i nagminnie podkreśla że prawie nikt nie ma racji, tylko on sam i jego teorie i " badania " w tym temacie są jedną prawdziwością.
PS. Moryń nie leży w województwie Pomorskim lecz Zachodniopomorskim ;)
Książkę czyta się lekko ale momentami jest bardzo męcząca, autor nie dopuszcza do siebie innych teorii i interpretacji autorów związanych z podobnym tematem i nagminnie podkreśla że prawie nikt nie ma racji, tylko on sam i jego teorie i " badania " w tym temacie są jedną prawdziwością.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPS. Moryń nie leży w województwie Pomorskim lecz Zachodniopomorskim ;)
Książka nie jest łatwa dla początkującego czytelnika o Wierze Słowian dużo odniesień do innych lektur z tej tematyki. Bardziej książka naukowa niż do poczytania przed snem
Książka nie jest łatwa dla początkującego czytelnika o Wierze Słowian dużo odniesień do innych lektur z tej tematyki. Bardziej książka naukowa niż do poczytania przed snem
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiężko oceniać jest opracowanie naukowe. Na pewno nie była to lekka lektura: ani na podróż ani do łóżka. Bardziej informatywna niż się spodziewałam, ale nie dało się jej pochłonąć tak samo lekko jak "Mitologię Słowian" Gieysztora. Kilka ciekawych rzeczy zostanie w głowie (np. bugaj to boży gaj), ale jako całość, na pewno nie.
Ciężko oceniać jest opracowanie naukowe. Na pewno nie była to lekka lektura: ani na podróż ani do łóżka. Bardziej informatywna niż się spodziewałam, ale nie dało się jej pochłonąć tak samo lekko jak "Mitologię Słowian" Gieysztora. Kilka ciekawych rzeczy zostanie w głowie (np. bugaj to boży gaj), ale jako całość, na pewno nie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPseudonaukowy gniot, z autorem cierpiącym na germanofobię...
Pseudonaukowy gniot, z autorem cierpiącym na germanofobię...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWinszuję autorowi za zapoznanie się z ogromną ilością tekstów źródłowych i ilość włożonej pracy. Każdy rozdział tej książki jest pełen pasji i zapału. Niestety, Pan Tomasz ma skłonności do nadinterpretacji pewnych kwestii, przez co miejscami ten twór ma naiwny charakter. Mam nadzieję, że kolejne tytuly spod jego ręki będą bardziej dopracowane. Trzymam kciuki za Pana, Panie Tomku!
Winszuję autorowi za zapoznanie się z ogromną ilością tekstów źródłowych i ilość włożonej pracy. Każdy rozdział tej książki jest pełen pasji i zapału. Niestety, Pan Tomasz ma skłonności do nadinterpretacji pewnych kwestii, przez co miejscami ten twór ma naiwny charakter. Mam nadzieję, że kolejne tytuly spod jego ręki będą bardziej dopracowane. Trzymam kciuki za Pana, Panie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzeba przyznać, że książkę całkiem szybko i łatwo się czyta, jest tutaj parę interesujących rycin, a niektóre z koncepcji pana Kosińskiego są całkiem ciekawe. I na tym koniec zalet. Nie wiadomo skąd autor wysnuł swoje wnioski, a w tych rzadkich przypadkach, kiedy to tłumaczy, jego logika jest tak pokrętna, że na końcu zdania brakowało tylko "illuminati confirmed". I do tego ta nienawiść do Niemców i wszystkiego co niemieckie - naprawdę, nie ma potrzeby co dziesięć stron pisać o 'turbogermanach' i jak to wszyscy piszą głupoty, tylko jeden pan autor ujrzał światłość i pisze słusznie.
Trzeba przyznać, że książkę całkiem szybko i łatwo się czyta, jest tutaj parę interesujących rycin, a niektóre z koncepcji pana Kosińskiego są całkiem ciekawe. I na tym koniec zalet. Nie wiadomo skąd autor wysnuł swoje wnioski, a w tych rzadkich przypadkach, kiedy to tłumaczy, jego logika jest tak pokrętna, że na końcu zdania brakowało tylko "illuminati confirmed". I...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę fajnie się czyta, bo jest napisana z zaangażowaniem i ładnym językiem, ale już to co czytamy, pozostawia wiele do życzenia. Autor ma teorię i nachalnie dopasowuje do niej fakty lub je naciąga. Jeśli chodzi o próby wyjaśniania etymologii wyrazów, to jest to absolutna bzdura. Do takich analiz potrzeba czegoś więcej niż zapału-a mianowicie wiedzy.
Po przeczytaniu, że gołoborza powstały w czasie wyrównywania szczytu góry do celów kulturowych, poddałam się. Ostrej krytyki naukowców zajmujących się Słowianami autor nie stosuje do siebie. Naukowcy przynajmniej stosują metodę naukową, a autor stety nie.
Książkę fajnie się czyta, bo jest napisana z zaangażowaniem i ładnym językiem, ale już to co czytamy, pozostawia wiele do życzenia. Autor ma teorię i nachalnie dopasowuje do niej fakty lub je naciąga. Jeśli chodzi o próby wyjaśniania etymologii wyrazów, to jest to absolutna bzdura. Do takich analiz potrzeba czegoś więcej niż zapału-a mianowicie wiedzy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo przeczytaniu, że...
Wiara naszych przodków.
W co wierzyli nasi praprzodkowie? Czy sfera słowiańskich wierzeń może być w ogóle interesująca? Odpowiedź na drugie pytanie jest jak najbardziej twierdząca, na pierwsze zaś – szalenie złożona. Najnowsza książka Tomasza Kosińskiego jest najlepszym dowodem na skalę skomplikowania owej tematyki.
Przedchrześcijańskie wierzenia naszych słowiańskich przodków to, jak się okazuje, temat interesujący i szalenie rozległy. A także niesamowicie złożony – w zależności od szerokości geograficznej i od przynależności wspólnotowo-plemiennej system wierzeń różnił się znacząco w obrębie grupy ludów określanej zbiorczo jako Słowianie. Pewne cechy wspólne można oczywiście na tym polu wskazać, aczkolwiek różnice są widoczne i spore. Wszystko to jest wszakże w dalszym ciągu przedmiotem dyskusji historyków, badaczy i archeologów, albowiem nasza obecna wiedza na temat przedchrześcijańskich wierzeń Słowian jest wciąż mocno niepełna.
Tomasz Kosiński próbuje w kolejnych rozdziałach usystematyzować to, co o słowiańskiej wierze już wiemy. Omawia w związku z tym osobno kwestie panteonu bóstw, obrzędy religijne, zwyczaje ludowe o pogańskim rodowodzie, a także próbuje dotrzeć do korzeni pewnych elementów pogańskich wierzeń, starając się wskazać ich genezę i dociec ich punktów początkowych. Jest to zadanie niesamowicie trudne – źródeł wszak nie mamy do dyspozycji zbyt wielu.
Generalnie z zadania tego autor książki wywiązuje się poprawnie. Lektura jest zajmująca i pełna ciekawych informacji, faktów oraz opisów. Niestety we wszystko to wkrada się pewien chaos, a także narracja konfundująca nieco czytelnika… Co konkretnie mam na myśli?
W kwestii panującego w książce chaosu informacyjnego można powiedzieć tyle, że wynika on w dużej mierze ze znacznego poziomu zróżnicowania systemu wierzeń w łonie samej Słowiańszczyzny. Autor stara się – staraniom tym nie sposób zaprzeczyć – nadać tym informacjom jakąś spójność, jednak nie do końca mu się to udaje. I trudno autora za ten stan rzeczy winić – zrobił to, co mógł.
Dużo mniej ciekawie przedstawia się natomiast sprawa odczuć po lekturze, które wprawić mogą czytelnika w pewną konsternację. Tomasz Kosiński nader często powołuje się w swej pracy na różne autorytety oraz na innych badaczy i pisarzy, jednak czasem odwołania te stoją ze sobą w sprzeczności jeśli chodzi o merytorykę i argumentację… Efekt jest taki, że spójnych wniosków i jakichś puent (lub tez) nie da się po lekturze ani wyciągnąć, ani tym bardziej ich obronić. Autor tak jakby opisuje wszystko to, co jest mu w danej materii wiadome, jednak nie stawia zbyt wielu tez, przez co narracja bywa w tej materii chaotyczna… Szkoda. Można to co prawda zrzucić na karb tego, że nasza obecna wiedza na temat słowiańskich wierzeń jest niepełna i niepewna, jednak w takim razie czy nie lepiej było np. obrać sobie za cel książki obronę jakiejś konkretnej tezy lub uczynić takim celem przedstawienie najbardziej prawdopodobnych zdaniem autora argumentów?
Reasumując, książkę polecam, ale… z pewną dozą ostrożności. Puenta z lektury płynie bowiem taka, że dla laika będzie to na pewno książka fantastyczna i wciągająca, jednak w miarę jak się w nią zagłębiamy pojawiają się wątpliwości i zdarzają się w niej sprzeczne ze sobą wnioski. Tak czy inaczej jednak warto się chyba – w ostatecznym rozrachunku – zapoznać z tą pozycją. Słowiańskie wierzenia i tajemniczy świat naszych praprzodków to niezmiennie temat wciągający i szalenie interesujący. Nie zaszkodzi więc wysłuchać każdego, kto ma na ten temat coś do powiedzenia.
Książka zrecenzowana dzięki uprzejmości Księgarni taniaksiazka.pl
#WiaraSłowian #Słowianie #TaniaKsiazka #bloggujezTK
https://cosnapolce.blogspot.com/2020/09/wiara-sowian-tomasz-j-kosinski.html
Wiara naszych przodków.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW co wierzyli nasi praprzodkowie? Czy sfera słowiańskich wierzeń może być w ogóle interesująca? Odpowiedź na drugie pytanie jest jak najbardziej twierdząca, na pierwsze zaś – szalenie złożona. Najnowsza książka Tomasza Kosińskiego jest najlepszym dowodem na skalę skomplikowania owej tematyki.
Przedchrześcijańskie wierzenia naszych słowiańskich...
Ciekawa, ale mocno chaotyczna pozycja. Dużo odwołań do innych autorytetów w tej dziedzinie ogólnie zamazuje obraz tych słusznych i tych chybionych odkryć. Z jednymi autor się zgadza, innych, w mało sympatyczny sposób krytykuje. Za tę osobiste wycieczki oddzielny, wielki minus.
Ciekawa, ale mocno chaotyczna pozycja. Dużo odwołań do innych autorytetów w tej dziedzinie ogólnie zamazuje obraz tych słusznych i tych chybionych odkryć. Z jednymi autor się zgadza, innych, w mało sympatyczny sposób krytykuje. Za tę osobiste wycieczki oddzielny, wielki minus.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor jest nie tylko nieprzygotowany merytorycznie, ale też zupełnie pozbawiony zdrowego rozsądku, stąd jego publikacje to stek bzdur z nurtu turbolechickiego. Tu można zapoznać się z poziomem merytorycznym Kosińskiego:
https://seczytam.blogspot.com/2019/10/dlaczego-turbolechita-kosinski-nie-jest_25.html
UWAGA! Sam autor zachwala tu swoje gnioty, jego konta to: Wedun (edycja: zmiana nicka na Misza), tamaszek (edycja: zmiana nicka na Jozef; edycja 2: zmiana nicka na Tadek) i Feliks.
Autor jest nie tylko nieprzygotowany merytorycznie, ale też zupełnie pozbawiony zdrowego rozsądku, stąd jego publikacje to stek bzdur z nurtu turbolechickiego. Tu można zapoznać się z poziomem merytorycznym Kosińskiego:
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttps://seczytam.blogspot.com/2019/10/dlaczego-turbolechita-kosinski-nie-jest_25.html
UWAGA! Sam autor zachwala tu swoje gnioty, jego konta to: Wedun...
Zapowiada się nieźle, czytając fragmenty na akademia.edu, których ci hejterzy, podający swoje negatywne opinie tutaj przed wydaniem książki, nie znają. To już norma, że turbogermańskie trolle krytykują słowiańskie książki bez ich czytania.
dziadpaprotny, michal_kfiat, Dariusz itp. to Paweł Miłosz, który nie może uwierzyc, że Kosiński który sprzedaje tysiące książek może miec swoich fanów i tutaj. Szczytem głupoty jest twierdzenie że autor sam sobie pisze pozytywne komentarze bo nie kupuje tez sam swoich książek, a Seczytam zazdrości sukcesu i traci czas na hejtowanie pod różnymi nikami. Słabe to bardzo.
to Michał Łuczyński jako michal itp. daje 10* swoim książkom niespecjalnie się z tym kryjąc, jednocześnie masowo hejtując Kosińskiego, który wydal lepszą książkę o słowiańskich bogach niż on sam. Kto tego nie widzi i nie rozumie to jego problem.
Zapowiada się nieźle, czytając fragmenty na akademia.edu, których ci hejterzy, podający swoje negatywne opinie tutaj przed wydaniem książki, nie znają. To już norma, że turbogermańskie trolle krytykują słowiańskie książki bez ich czytania.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo todziadpaprotny, michal_kfiat, Dariusz itp. to Paweł Miłosz, który nie może uwierzyc, że Kosiński który sprzedaje tysiące książek może...
Z jakichś powodów wydawnictwo Bellona i kilku piszących dla niego "autorów", w tym pan Kosiński, postanowili wyrządzić Słowianom wielką krzywdę, wydając książki najgłupsze jak się tylko da, z setkami bzdur, bredni i pociesznych krotochwil ;) Tak jakby z premedytacją szydzili z przecież poważnego tematu, jakim jest historia Słowiańszczyzny i kultura narodów słowiańskich.
Jak dla mnie ta książka jest najsmutniejsza z całego dorobku autora, niby dużo zapisanych stron, a nawet nie ma na czym oka zawiesić, wszystko już było albo jest tak idiotyczne, że tylko uwłacza tematyce.
Więcej o tym "dziele" tutaj: https://slowianskamitologia.wordpress.com/2021/09/12/krotki-poradnik-robienia-pseudonauki-tomasz-j-kosinski-wiara-slowian-w-wa-bellona-2020/
Z jakichś powodów wydawnictwo Bellona i kilku piszących dla niego "autorów", w tym pan Kosiński, postanowili wyrządzić Słowianom wielką krzywdę, wydając książki najgłupsze jak się tylko da, z setkami bzdur, bredni i pociesznych krotochwil ;) Tak jakby z premedytacją szydzili z przecież poważnego tematu, jakim jest historia Słowiańszczyzny i kultura narodów słowiańskich. ...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor jest tak dalece niekompetentny, że można ocenić zanim to zostanie wydane.
Autor jest tak dalece niekompetentny, że można ocenić zanim to zostanie wydane.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to