🪞🧬 Rodzina, która nie umie przestać być rodziną 🧬🪞
🎭 Gatunek: powieść rodzinna / psychologiczna z izraelskim tłem – kibuc, historia, polityka raczej w tle
🌡️ Nastrój: gęsty, melancholijny, chwilami duszny, ale z cichymi przebłyskami czułości
🎧 Tryb czytania: w dłuższych ciągach, najlepiej wieczorem – trzeba wejść w rytm zdań i przeskoków
⭐ Ocena: mocne 7/10 – literacko bardzo wysoko, emocjonalnie poruszająca, ale momentami przyciężka
🧬 Sedno – matka, dwoje dzieci i cały bagaż, którego nie da się zrzucić 🧬
To nie jest „powieść o Izraelu” ani „kibucowy fresk”, tylko historia bardzo intymna: stara, gasnąca matka, dorosłe dzieci – i pytanie, co nam zostaje z rodziny, kiedy już nie ma złudzeń ani wielkich narracji.
Mamy trzy głosy: Chemdę, która leży w łóżku i zanurza się w pamięci jak w jeziorze; Dinę, duszącą się między byciem matką a byciem „jeszcze sobą”; i Awnera, prawnika od skrzywdzonych, który sam jest kompletnie poplątany emocjonalnie. Shalev miesza ich perspektywy, robi gwałtowne cięcia w czasie – od dzieciństwa w kibucu po współczesne kryzysy – ale dzięki temu dobrze czuć, jak przeszłość wżera się w teraźniejszość.
Na końcu miałem w gardle tę charakterystyczną kulkę – nie przez wielki twist, tylko przez bardzo prosty, ludzki gest.
🧩 Co mi tu mocno zagrało 🧩
🔹 Język i obrazy – proza gęsta, ale precyzyjna. Dużo długich zdań, metafor, motywów, które wracają (woda, jezioro, ciało, oddychanie). Literacko „wysokie C”, a nie tylko porządna obyczajówka.
🔹 Przeskoki – te gwałtowne przejścia: ze szpitala do kibucu, z kuchni Diny do spraw Beduinów, z teraźniejszości w dzieciństwo. Zaskakujące, ale po chwili wchodzą w krew i budują fajne napięcie.
🔹 Rodzicielstwo bez lukru – matki, które nie umiały być matkami, dzieci, które niby mają „lepiej”, a i tak noszą w sobie braki poprzedniego pokolenia. Bez coachingowej nadziei, ale też bez łatwego potępienia.
🔹 Czułość wśród neuroz – dużo tu gniewu, rozczarowania, zaciętych monologów wewnętrznych, a mimo to co jakiś czas przebijają drobne momenty czułości, które autorka potrafi zagrać jednym zdaniem.
🪓 Co mnie męczyło (dlaczego nie 9/10) 🪓
🔸 Momentami przytłacza – są fragmenty, gdzie jedna emocja jest mielona bardzo długo. Zamiast „uderzenia” jest raczej szuranie po tym samym nerwie.
🔸 Nierówne tempo – raz fabuła idzie świetnie, innym razem miałem wrażenie, że stoję w miejscu wewnątrz jednej głowy o kilka stron za długo.
🔸 Lekki melodramatyzm – czasem czuć, że autorka mocno „dociska dramat”, jakby bała się zostawić coś w półtonie. Na mnie to miejscami działało, ale bywało o krok od przesady.
To nadal „bardzo dobra proza”, tylko nie taka, którą chciałbym mieć w głowie non stop – bardziej książka, do której dobrze wejść, przeżyć, ale niekoniecznie zamieszkać na długo.
🪞 Migawka, z którą zostałem 🪞
Najmocniej zostały mi obrazy z końcówki: ciało, które się kurczy, pamięć, która raz odpływa, raz wraca z brutalną ostrością, i dorosłe dzieci – wciąż trochę jak dzieci – próbujące coś naprawić za późno. Pytanie z tytułu („co nam zostało?”) na końcu nie jest filozoficzną zagadką, tylko bardzo konkretnym doświadczeniem: zostaje parę gestów, kilka scen, trochę czułości i cały bagaż, z którym trzeba nauczyć się żyć.
🎯 Dla kogo / kiedy warto 🎯
Dla czytelnika, który:
🔹 lubi gęstą psychologię i rodzinne labirynty, a nie szybkie fabularne fajerwerki,
🔹 ma cierpliwość na długie zdania i przeskoki perspektyw,
🔹 nie boi się książek o starzeniu, umieraniu i „wyczerpaniu się” pewnych ról (matka, dziecko, partner).
📈 Dla mnie – mocne 7/10: literacko bardzo wysoko, emocjonalnie poruszająca, z finałem, który naprawdę chwyta, ale z trasą po drodze chwilami zbyt ciężką, by dać wyższą notę.
🪞🧬 Rodzina, która nie umie przestać być rodziną 🧬🪞
🎭 Gatunek: powieść rodzinna / psychologiczna z izraelskim tłem – kibuc, historia, polityka raczej w tle
🌡️ Nastrój: gęsty, melancholijny, chwilami duszny, ale z cichymi przebłyskami czułości
🎧 Tryb czytania: w dłuższych ciągach, najlepiej wieczorem – trzeba wejść w rytm zdań i przeskoków
⭐ Ocena: mocne 7/10 – literacko...
Historie należałoby czytać bez wytchnienia, ciągiem, tak by czuć zmęczenie bohaterów. Gdy tylko zostawiałam ja na kilka godzin, po powrocie wydawała mi się nieco bełkotliwa, lecz wczytując się w kolejne mijające strony, wchodziłam w rytm. Wspomnień, planów, wzajemnych żalów czy rozczarowań. Tam nie ma ludzi szczęśliwych, którzy są zadowoleni z tego co mają, jak przeżyli życie i w jakim miejscu się znaleźli. I bardzo, k..urka dobrze. W końcu mamy ludzi ułomnych, z wadami i takich których czasem chce się poklepać po plecach, a czasem trzasnąć patelnią w potylicę. Myślę, że w tym konfiguracjach rodzinno-przyjacielskich, każdy czytelnik znajdzie jakieś, które opisuje kawałek jego życia. Bo tu nie ma łatwych rozwiązań, odpowiedzi na wieczne pytanie "co by było gdyby..?". Ciągle siłujemy się z bohaterami i naprawdę czasem nie wiemy czy kibicować czy krzyczeć co Ty robisz idioto/idiotko?!.
Historie należałoby czytać bez wytchnienia, ciągiem, tak by czuć zmęczenie bohaterów. Gdy tylko zostawiałam ja na kilka godzin, po powrocie wydawała mi się nieco bełkotliwa, lecz wczytując się w kolejne mijające strony, wchodziłam w rytm. Wspomnień, planów, wzajemnych żalów czy rozczarowań. Tam nie ma ludzi szczęśliwych, którzy są zadowoleni z tego co mają, jak przeżyli...
Od pierwszej książki zakochałam się w twórczości izraelskiej pisarki Zeruya Shalev, która jest niekwestionowaną mistrzynią psychodramy. Jej twórczość jest intensywnym studium psychologicznym na temat rodziny, miłości i kobiecej tożsamości. Nikt tak jak ona nie potrafi sportretować emocji i wewnętrznych przeżyć bohaterów. Jej książki są spojrzeniem na ludzkie życie bez żadnych filtrów i upiększeń. To pozwala czytelnikom odnajdywać w tych powieściach momenty i historie, których sami doświadczyli.
"Co nam zostało" to kolejna przejmująca powieść autorki, która jest studium rodziny w obliczu kryzysu. Fabuła koncentruje się na relacjach pomiędzy dorosłymi dziećmi a ich umierającą matką Chemdą. Jej zbliżająca się śmierć staje się bodźcem rozliczenia z przeszłością dla pogubionych i tkwiących w toksycznych związkach Avnera i Diny. Każde z nich w obliczu straty ma szansę aby na nowo zdefiniować swoje życie i podążyć za marzeniami.
Mimo iż historia ta jest osadzona w izraelskich realiach to tematy, które porusza są uniwersalne: miłość, samotność, szukanie sensu, co skłania do refleksji nad własnym życiem.
Jak w każdej powieści Zerui Shalev tak i w tej zachwyca mnie jej styl pisania: poetycki i bardzo szczegółowy w opisywaniu uczuć. Mnie zachwyca i hipnotyzuje choć innym może wydawać się zbyt powolny i rozwlekły. To kwestia gustu.
Ta książka nie jest powieścią z dynamiczną akcją, lecz głęboką podróżą w głąb ludzkiej duszy. Polecam ją tym, którzy w literaturze szukają głębszych przeżyć i refleksji.
Od pierwszej książki zakochałam się w twórczości izraelskiej pisarki Zeruya Shalev, która jest niekwestionowaną mistrzynią psychodramy. Jej twórczość jest intensywnym studium psychologicznym na temat rodziny, miłości i kobiecej tożsamości. Nikt tak jak ona nie potrafi sportretować emocji i wewnętrznych przeżyć bohaterów. Jej książki są spojrzeniem na ludzkie życie bez...
Książka mocno naszpikowana emocjami, porusza niemalże cały ich wachlarz: smutki, radości, niespełnione nadzieje, brak w niej rozpaczy więc mimo ciężkich momentów na kartkach , wydawać by się mogło, że istnieje światełko w tunelu.
Książka mocno naszpikowana emocjami, porusza niemalże cały ich wachlarz: smutki, radości, niespełnione nadzieje, brak w niej rozpaczy więc mimo ciężkich momentów na kartkach , wydawać by się mogło, że istnieje światełko w tunelu.
Trudno ocenić mi tę książkę, ciężko mi się ją czytało a jednak jakoś dobrnęłam do końca. Pogmatwane relacje rodzinne, życie bez radości, szukanie iluzji bez umiejętności docenienia co się już ma. Autorka bawi się słowem, być może umiejętnie ale z ogromną przesadą. Cały ten słowotok, te szalone porównania i opisy sprawiają, że dla mnie powieść była chwilami nudna, chwilami cudaczna. Sylwetki bohaterów nakreślone mistrzowsko, nie sposób pozostać względem nich obojętnym. Szkoda, że wszystko jest tak bardzo rozwleczone, tylko po to, aby autorka mogła pobawić się słowem. Wielu może się to podobać. dla mnie za dużo gadania, cudacznych odniesień. Nie wiem czy polecać. Jeśli ktoś lubi mielenie ozorem w celu mielenia, proszę bardzo. To tak jak ze sztuką, dla jednych czarna plama na białym płótnie jest arcydziełem, dla mnie jest żartem autora z oglądających.
Trudno ocenić mi tę książkę, ciężko mi się ją czytało a jednak jakoś dobrnęłam do końca. Pogmatwane relacje rodzinne, życie bez radości, szukanie iluzji bez umiejętności docenienia co się już ma. Autorka bawi się słowem, być może umiejętnie ale z ogromną przesadą. Cały ten słowotok, te szalone porównania i opisy sprawiają, że dla mnie powieść była chwilami nudna, chwilami...
No gigantyczny problem miałam z czytaniem z uwagi na brak dialogów pisanych od myślników, zdania wielokrotnie złożone, brak jasnych zaznaczeń, ze kończą się myśli jednej osoby , a zaczynają drugiej, mega długie rozdziały... bardzo wiele czasu zajęło mi czytanie właśnie przez wzgląd na te wymienione kwestie, takie na pewno było założenie autorki, by poczuć duszność, przygniecenie żalem i boleścią bohaterów. i jej się udało. Przez cały czas czułam jakbym siedziała pod wilgotną grubą kołdrą, brakowało mi powietrza, czułam się ciężka, przygnieciona tymi uczuciami.. zmęczona. ten pesymizm wlał mi się w żyły.. straszne uczucie, przebrnęłam, ale przyjemnym czasem bym tego nie nazwała... po "Bólu" spodziewałam się czegoś innego..
No gigantyczny problem miałam z czytaniem z uwagi na brak dialogów pisanych od myślników, zdania wielokrotnie złożone, brak jasnych zaznaczeń, ze kończą się myśli jednej osoby , a zaczynają drugiej, mega długie rozdziały... bardzo wiele czasu zajęło mi czytanie właśnie przez wzgląd na te wymienione kwestie, takie na pewno było założenie autorki, by poczuć duszność,...
Przepiękna powieść o miłości, o rodzinie, rozczarowaniach, złudzeniach, nadziejach. Powoli snujące się historie dorosłych dzieci w obliczu umierającej matki. Ciekawie plecie się los... Polecam.
Przepiękna powieść o miłości, o rodzinie, rozczarowaniach, złudzeniach, nadziejach. Powoli snujące się historie dorosłych dzieci w obliczu umierającej matki. Ciekawie plecie się los... Polecam.
Nieuczciwa ocena, bo nie przeczytałam książki do końca. Ale właśnie tak oceniam książki , które mnie nie wciągają od pierwszych stron. Być może,ze kiedyś do niej wrócę, kiedy będę na nią przygotowana...
Nieuczciwa ocena, bo nie przeczytałam książki do końca. Ale właśnie tak oceniam książki , które mnie nie wciągają od pierwszych stron. Być może,ze kiedyś do niej wrócę, kiedy będę na nią przygotowana...
Momentami mocno zagmatwana, ale to właśnie język i budowane przez autorkę zdanie (długie, wielokrotnie złożone, strumienie świadomości) najlepiej oddają duszne, bez wyjście sytuacje, w których znajdują się bohaterowie. Bohaterowie, których psychika jest zagmatwana jak te zdania, i którzy, zagubieni, z poczuciem przegranej życiowej, próbują szukać sensu i zrozumieć siebie.
Zakończenie, podobnie jak w "Bólu" - mistrzowskie. Sugerujące dalszy rozwój wydarzeń, ale jednak otwarte, bo życie potrafi być zaskakujące, a my powinniśmy mieć świadomość, że nic nie jest nam dane raz na zawsze.
Autorka w doskonały sposób pokazuje te chwile, w których człowiek czuje się gościem w swoim życiu i szuka siebie w osobie sprzed lat. Za to uwielbiam Shalev!
Momentami mocno zagmatwana, ale to właśnie język i budowane przez autorkę zdanie (długie, wielokrotnie złożone, strumienie świadomości) najlepiej oddają duszne, bez wyjście sytuacje, w których znajdują się bohaterowie. Bohaterowie, których psychika jest zagmatwana jak te zdania, i którzy, zagubieni, z poczuciem przegranej życiowej, próbują szukać sensu i zrozumieć siebie....
Po lekturze "Bólu" wiedziałam, że po inne powieści Shalev na pewno sięgnę bez wahania. Lubię takie spokojne, rozwlekłe zagłębianie się w opisie uczuć, książki, w których niby nic się nie dzieje, a dużo dzieje się w głowie, myśli i emocje każdego bohatera, są głównym elementem narracji. Jak bardzo samotni i niezrozumiani jesteśmy w swoich wewnętrznych światach. Trzeba doczytać do końca. Piękna książka.
Po lekturze "Bólu" wiedziałam, że po inne powieści Shalev na pewno sięgnę bez wahania. Lubię takie spokojne, rozwlekłe zagłębianie się w opisie uczuć, książki, w których niby nic się nie dzieje, a dużo dzieje się w głowie, myśli i emocje każdego bohatera, są głównym elementem narracji. Jak bardzo samotni i niezrozumiani jesteśmy w swoich wewnętrznych światach. Trzeba...
Po ostatniej stronie czuję, iż obcowałam z naprawdę dobrą literaturą. W tę książkę trzeba wejść, wczuć się, poczuć jej dynamię i sposób narracji. Inaczej odbije się od nas, jak kałczukowa piłeczka od ściany. Trochę się z nią na początku męczyłam, ale prawie w połowie zaczęłam mocniej utożsamiać się z bohaterami. A Ci raczej do najprzyjemniejszych nie należą. Z resztą, kto może pokazać się ze swojej najlepszej strony, gdy jego matka leży na łożu śmierci, a wokoło pełno odrzucenia, niedomówień i starych krzywd. Do tego bliskość śmierci sprawia, iż dziecko zaczyna myśleć o swoim życiu i zachciewa zmian, często radykalnych.
Po ostatniej stronie czuję, iż obcowałam z naprawdę dobrą literaturą. W tę książkę trzeba wejść, wczuć się, poczuć jej dynamię i sposób narracji. Inaczej odbije się od nas, jak kałczukowa piłeczka od ściany. Trochę się z nią na początku męczyłam, ale prawie w połowie zaczęłam mocniej utożsamiać się z bohaterami. A Ci raczej do najprzyjemniejszych nie należą. Z resztą, kto...
Napisana ładnym językiem, płynnie snuta opowieść o tym co dzieje się we wnętrzu poszczególnych bohaterów. Ich myśli, pragnienia, marzenia, obawy, lęki, pretensje, żal. Właśnie - żal.
Przygniótł mnie ogrom beznadziei. W tej historii wsztzscy są nieszczęśliwi, mają żal do świata, do siebie, rodziców, dzieci, partnerów, losu.
Bardzo ciężko mi się czytało. Głównie dlatego, że każdy z bohaterów dosłownie tapla się w swoim nieszczęściu.
Czytałam do końca jedynie przez wzgląd na Dini. Ona jedyna chciała iść do przodu, miała cel i nadzieję na lepszą przyszłość.
Ciężko było ale warto:)
Napisana ładnym językiem, płynnie snuta opowieść o tym co dzieje się we wnętrzu poszczególnych bohaterów. Ich myśli, pragnienia, marzenia, obawy, lęki, pretensje, żal. Właśnie - żal.
Przygniótł mnie ogrom beznadziei. W tej historii wsztzscy są nieszczęśliwi, mają żal do świata, do siebie, rodziców, dzieci, partnerów, losu.
Bardzo ciężko mi się czytało. Głównie dlatego, że...
Może komuś książka będzie wybitna lub rewelacyjna
mnie osobiście przygniotła - ciężka i spowita ciężarem pętli chorych relacji - coś o grzechu pierworodnych.
Może komuś książka będzie wybitna lub rewelacyjna
mnie osobiście przygniotła - ciężka i spowita ciężarem pętli chorych relacji - coś o grzechu pierworodnych.
Ta książka była taką, że już chciałam ją skończyć i nie chciałam jednocześnie. Przyciągała mnie i odpychała jednocześnie. Początek był chyba taki bardziej oblepiający złymi emocjami, umierająca matka Chemda i mające do niej żal dzieci - Dina i Awner. W miarę czytania bohaterowie stają się nam coraz bliżsi, poznajemy ich historie, rozumiemy ich motywacje. Chemada wychowywana przez surowego ojca i wciąż nieobecną matkę. Dina, która urodziła się jako pierwsza i jej narodziny splotły się ze śmiercią dziadka, czuje się mniej kochana od narodzonego trzy lata później Awnera rozpieszczanego przez matkę, a krytykowanego przez ojca. Ich pierwsze dorosłe wybory, wybory partnerów, rozgoryczenia rosnące latami, niespełnione oczekiwania - ot, życie! Paradoksalnie, umierająca, nieprzytomna matka staje się tą, która jednoczy rodzeństwo, ich dzieci, powoduje, że zmieniają swoje życie. Awner odchodzi od żony i dwójki synów, Dina realizuje marzenie o dziecku decydując się na adopcję. Gdzieś w tle toczy się prawie niezauważalna historia Izraela... . Nie jest to książka łatwa, ale na pewno warta polecenia.
Ta książka była taką, że już chciałam ją skończyć i nie chciałam jednocześnie. Przyciągała mnie i odpychała jednocześnie. Początek był chyba taki bardziej oblepiający złymi emocjami, umierająca matka Chemda i mające do niej żal dzieci - Dina i Awner. W miarę czytania bohaterowie stają się nam coraz bliżsi, poznajemy ich historie, rozumiemy ich motywacje. Chemada wychowywana...
Wspaniała powieść. I na tym zdaniu właściwie powinnam zakończyć,bo nie jestem w stanie opisać tego wszystkiego co czułam czytając ją. Zawsze mam kłopot z wychwalaniem,boję się żeby nie zabrzmiało ono zbyt egzaltowanie. A ja zachwycałam się w tej książce wszystkim:każdym zdaniem,każdą myślą,każdą rozmową bohaterów,każdą opisywaną sceną. Wszystko było takie naturalne,napisane z taką psychologiczną wirtuozerią, mądre. Doprawdy,ta książka zasługuje na najwyższą ocenę. Chociaż,ostrzegam jej początek jest trudny do pokonania, a że akcji w książce mało już byłam gotowa odłożyć ją na bok. Jak to dobrze,że tego nie zrobiłam,bo tak wiele bym straciła. Dawno,nie czytałam książki,która by mnie tak emocjonalnie poruszyła,że na koniec łzy popłynęły mi ciurkiem. Pełna zachwytu i podziwu dla autorki książki, już po lekturze tej jednej wpisuję ją na listę moich ulubionych pisarzy,przekonana że następne jej książki które przeczytam nie zawiodą mnie
Wspaniała powieść. I na tym zdaniu właściwie powinnam zakończyć,bo nie jestem w stanie opisać tego wszystkiego co czułam czytając ją. Zawsze mam kłopot z wychwalaniem,boję się żeby nie zabrzmiało ono zbyt egzaltowanie. A ja zachwycałam się w tej książce wszystkim:każdym zdaniem,każdą myślą,każdą rozmową bohaterów,każdą opisywaną sceną. Wszystko było takie...
Rewelacyjna powieść o skomplikowanych relacjach rodzinnych w skomplikowanym rejonie Izraela. Wiele aspektów rzeczywistości ujętych w różnych perspektywach - czyli coś co bardzo lubię. Perspektywa matki - pierwszego dziecka urodzonego w kibucu, a teraz będącej na łożu śmierci jest dodatkowo okraszona poetyką, tak jakoś bym to ujęła. Opowieść o jej życiu przeplatana snami, marzeniami i tęsknotami. Warto przeczytać, jest to moja pierwsza książka tej autorki, ale na pewno nie ostatnia.
Rewelacyjna powieść o skomplikowanych relacjach rodzinnych w skomplikowanym rejonie Izraela. Wiele aspektów rzeczywistości ujętych w różnych perspektywach - czyli coś co bardzo lubię. Perspektywa matki - pierwszego dziecka urodzonego w kibucu, a teraz będącej na łożu śmierci jest dodatkowo okraszona poetyką, tak jakoś bym to ujęła. Opowieść o jej życiu przeplatana snami,...
W moim mniemaniu książka pt. "Co nam zostało" jest niestety mocno chaotyczna i pełna przeoczeń. W pełnym momencie czytałem tę lekturę od niechcenia. Jedyne co tak naprawdę rozumiałem, to motywy w postępowaniu Diny, która chciał, by jej dorastająca i sprawiająca kłopoty córka, miała brata lub siostrę. Poza tym powieść ta była dla mnie ciężka do przebrnięcia. Odradzam tę lekturę.
W moim mniemaniu książka pt. "Co nam zostało" jest niestety mocno chaotyczna i pełna przeoczeń. W pełnym momencie czytałem tę lekturę od niechcenia. Jedyne co tak naprawdę rozumiałem, to motywy w postępowaniu Diny, która chciał, by jej dorastająca i sprawiająca kłopoty córka, miała brata lub siostrę. Poza tym powieść ta była dla mnie ciężka do przebrnięcia. Odradzam tę...
Tej książki nie da się przeczytać szybko, między innymi dlatego, że niesie w sobie ogromne pokłady emocjonalne, że nie ma w niej ani jednego dialogu, a każde zapisane w niej słowo, każda myśl czy wewnętrzny monolog bohatera mają swoje niepowtarzalne znaczenie.
Przez całe ponad 520 stron mamy do czynienia ze swoistego rodzaju wiwisekcją życia członków izraelskiej rodziny Horowitz; umierającej Chemdy oraz dwójki jej dzieci - Diny i Awnera. Każda z tych osób, w świetle zbliżającej się śmierci, próbuje wrócić myślami do minionych chwil, do tych szczęśliwych, kiedy wszystko wydawało się proste i piękne, ale też do tych trudnych. W ich przemyśleniach pojawiają się wątpliwości co do dokonanych niegdyś wyborów, dostrzegają swoje błędy i niedoskonałości bliskich, widzą codzienną obłudę, poczucie przegranej, zawiedzione marzenia, nadzieje czy oczekiwania, brak umiejętności porozumienia, niespełnione uczucia czy - jak w przypadku Diny - uczucia macierzyństwa. Szukają własnej drogi do szczęścia, choćby kosztem najbliższych, ranią, zamykają się na argumenty, oddalają od siebie.
Każde z nich to osobna bolesna historia, historia na której piętno odciska przeszłość, rodzinne relacje, niedomówienia, brak lub nieumiejętność wyrażania uczuć, poczucie odrzucenia czy niedowartościowania. To szczery do bólu obraz rodzinny, jakich na pewno wiele.
Dla mnie książka jest po prostu rewelacyjna i choć do łatwych nie należy - szczerze ją polecam.
Tej książki nie da się przeczytać szybko, między innymi dlatego, że niesie w sobie ogromne pokłady emocjonalne, że nie ma w niej ani jednego dialogu, a każde zapisane w niej słowo, każda myśl czy wewnętrzny monolog bohatera mają swoje niepowtarzalne znaczenie.
Przez całe ponad 520 stron mamy do czynienia ze swoistego rodzaju wiwisekcją życia członków izraelskiej rodziny...
By móc się porządnie wgryźć w tę powieść należy mieć chociaż odrobinę empatii. I wrażliwości. Bez tego nie da rady zrozumieć, co autorka miała na myśli, rozpisując losy swoich bohaterów.
Czas akcji to tak naprawdę niedługi okres, wydaje się jednak, że trwa on wieki dzięki licznym retrospekcjom, powrotom do przeszłości zarówno samej Chemdy, jak i jej rodziców, przy czym te retrospekcje nie są suche i pozbawione emocji. To nie jest zwykłe streszczanie faktów, jakie ma często miejsce przy opisywaniu tego, co się przydarzyło naszym przodkom przed wielu, wielu laty, kiedy w planach nie było nie tyle nas, co naszych rodziców.
Ale, popełniam dygresję. Wrażliwość. Ciężko by było bez niej zrozumieć, czemu bohaterowie postępują tak a nie inaczej, co ich ukształtowało, co czyni ich ludźmi z krwi i kości. Tutaj nikt nie jest szablonowy, każda postać ma swój oddzielny charakter, złożony i skomplikowany jak życie każdej z nich. To mnie najbardziej urzekło w tej powieści - że każdy niesie swój bagaż doświadczeń i że ten bagaż go kształtuje, czyni go ludzkim. Każdego w inny sposób.
Gdybym miała streścić "Co nam zostało" w kilku zdaniach, napisałabym, że to książka o życiu właśnie. O rozterkach, o tym, że każdy z nas tak naprawdę ma w sobie cały czas coś z dziecka (mowa o lękach, strachach, przekonaniach, barierach), nawet, kiedy ma już własne dzieci i czterdziestkę na karku. I wreszcie jest to książka o tym, że każde ludzkie życie jest wyjątkowe - chociaż czasem niewiele na to wskazuje.
Polecam.
By móc się porządnie wgryźć w tę powieść należy mieć chociaż odrobinę empatii. I wrażliwości. Bez tego nie da rady zrozumieć, co autorka miała na myśli, rozpisując losy swoich bohaterów.
Czas akcji to tak naprawdę niedługi okres, wydaje się jednak, że trwa on wieki dzięki licznym retrospekcjom, powrotom do przeszłości zarówno samej Chemdy, jak i jej rodziców, przy czym te...
W moim odczuciu to nie jest najlepsza książka tej autorki. Niby głęboka, wnikliwa, ale jednak czegoś zabrakło. Już w trakcie czytania miałam pewien dysonans: z jednej strony poczucie, że pani Shalev świetnie zna ludzką psychikę, a drugiej nie opuszczało mnie wrażenie powierzchowności. Cóż, trochę się nudziłam, trochę męczyłam, jednakże nie uważam, żeby to była zła książka. Może trochę rozwlekle napisana, ale jednak dobra.
W moim odczuciu to nie jest najlepsza książka tej autorki. Niby głęboka, wnikliwa, ale jednak czegoś zabrakło. Już w trakcie czytania miałam pewien dysonans: z jednej strony poczucie, że pani Shalev świetnie zna ludzką psychikę, a drugiej nie opuszczało mnie wrażenie powierzchowności. Cóż, trochę się nudziłam, trochę męczyłam, jednakże nie uważam, żeby to była zła książka....
Ta powieść jest inna niż poprzednie choć równie rewelacyjna.Moim zdaniem autorka u nas mało znana i niedoceniana,a naprawdę warto po nią sięgać bo głębia psychologiczna jej powieści poraża.
Ta powieść jest inna niż poprzednie choć równie rewelacyjna.Moim zdaniem autorka u nas mało znana i niedoceniana,a naprawdę warto po nią sięgać bo głębia psychologiczna jej powieści poraża.
O trwającej latami, niezauważalnej utracie kontaktu, oddalaniu się od ludzi, którzy powinni być dla nas bardzo ważni. Jak to się dzieje, że czasami budzimy się obok kogoś, z kim spędziliśmy szmat życia, kto kiedyś był dla nas całym światem i dochodzimy do wniosku, że tak właściwie nie znamy już ani tego kogoś, ani samych siebie, jesteśmy zupełnie innymi, prawie obcymi sobie osobami? Czy to da się naprawić? W jaki sposób? Niezbyt optymistyczna, ale bardzo prawdziwa książka. Shalev jest dobrą obserwatorką relacji międzyludzkich i świetnie potrafi ubierać w słowa te myśli i emocje, które zazwyczaj tłamsimy gdzieś głęboko w sobie.
O trwającej latami, niezauważalnej utracie kontaktu, oddalaniu się od ludzi, którzy powinni być dla nas bardzo ważni. Jak to się dzieje, że czasami budzimy się obok kogoś, z kim spędziliśmy szmat życia, kto kiedyś był dla nas całym światem i dochodzimy do wniosku, że tak właściwie nie znamy już ani tego kogoś, ani samych siebie, jesteśmy zupełnie innymi, prawie obcymi sobie...
Zeruya Shalev po raz pierwszy głęboko poruszyła mnie swoją książką Mąż i żona. Prawie dziesięć lat temu. Dziesięć lat mniej w metryce, dziesięć lat mniej doświadczeń, dojrzałości, małżeństwa, poznanych życiowych prawd. Wówczas urzekła mnie niezwykle głębokim, otwartym, niemal bezpardonowym, ale poruszającym wejściem w psychikę kobiety w jakże – jak się okazało – kruchym związku. To nie była lektura, którą po zamknięciu okładki, odstawiłam i zapomniałam ... O nie, została we mnie na długo. Ale dziesięć lat to szmat życia i rodzące się pytanie, czy dziś emocje byłyby równie silne.
Gdy więc ukazała się pozycja Co nam zostało, z doskonałymi recenzjami i mroczną, utrzymaną w czerni okładką, z portretem kobiety w geście zdradzającym rezygnację i zapowiedzią głębokiego portretu psychologicznego wielopokoleniowej rodziny, szarpały mną sprzeczne emocje. Z pełną świadomością, jak głęboko wdziera się w moją psychikę proza Zeruyi Shalev, chciałam i bałam się jednocześnie po nią sięgnąć. Temat 40-letniej kobiety z określonym bagażem doświadczeń, już dokonującej szeregu podsumowań w życiu, ale przecież jeszcze wciąż z szalonym apetytem na życie i poczuciem, że jeszcze wiele przed nią, działał jak narkotyk. Jednocześnie jednak potwornie bałam się, że z książki wyzionie pesymistyczny obraz świata widziany oczami czterdziestolatków, który nie pomoże w budowaniu w sobie pokładów optymizmu. Jeszcze, o zgrozo... u progu jesieni, kiedy człowiek i tak walczy z chęcią zaśnięcia na kilka miesięcy i przebudzenia z pierwszymi promieniami wiosennego słońca.
Ale oczywiście zdecydowałam się. I właśnie skończyłam. Lektura do łatwych nie należała. Odkładałam ją ze złością na kilka dni, to znów zapadałam się w niej na długie godziny, zapominając o świecie. Obiektywnie dzieje się niewiele, chora matka na łożu śmierci, przeżuwająca gorzkie wspomnienia z całego życia, opiekujący się nią bez przekonania córka i syn, rozkładający w myślach na części pierwsze swoje związki, ich dzieci, widziane ich oczami, nie zawsze skłaniające do refleksji o bezwarunkowej miłości rodziców... Obraz dość gorzki. Ale prawdziwy. I to jest, w mojej ocenie, siłą tej książki. Człowiek przegląda się jak w lustrze w bohaterach, którzy chwilami złoszczą, którym czasem chciałoby się powiedzieć, żeby dali już spokój, nie komplikowali wszystkiego. By po chwili dojść do wniosku, że przecież działamy tak samo, czasem gotowi do życiowych kompromisów, innym razem bezwzględni w kładzeniu wszystkiego na jedną szalę.
Takie lustro dobrze działa. W każdym razie zadziałało na mnie. I to, co cenne, Zeruya Shalev w jakiś niezwykle subtelny, niedostrzegalny sposób wplata w ostatnie karty powiew optymizmu. To wyrafinowany zabieg dojrzałej pisarki, która wyraziła wszystko, co chciała – a nie są to prawdy łatwe -o naszym życiu, naszej kondycji psychicznej, rozdarciu emocjonalnym, a jednocześnie pozwoliła nam rozstać się w nastroju ciepłym i pozytywnym. Tak, żeby chcieć do niej wracać. Ja już chcę. Pani Zeruyo, czekamy.
Zeruya Shalev po raz pierwszy głęboko poruszyła mnie swoją książką Mąż i żona. Prawie dziesięć lat temu. Dziesięć lat mniej w metryce, dziesięć lat mniej doświadczeń, dojrzałości, małżeństwa, poznanych życiowych prawd. Wówczas urzekła mnie niezwykle głębokim, otwartym, niemal bezpardonowym, ale poruszającym wejściem w psychikę kobiety w jakże – jak się okazało – kruchym...
Najsłabsza książka Shalev. Męcząca, momentami po prostu nudna... Nie potrafiłam utożsamić się z żadnym z bohaterów, może to po prostu książka nie dla mnie. A może mam wrażenie powtarzalności, jakby ta historia została lekko zapożyczona z "Cudzoziemki" Marii Kuncewiczowej... Już gdzieś czytałam te strumienie świadomości umierającej, irytującej kobiety...
Najsłabsza książka Shalev. Męcząca, momentami po prostu nudna... Nie potrafiłam utożsamić się z żadnym z bohaterów, może to po prostu książka nie dla mnie. A może mam wrażenie powtarzalności, jakby ta historia została lekko zapożyczona z "Cudzoziemki" Marii Kuncewiczowej... Już gdzieś czytałam te strumienie świadomości umierającej, irytującej kobiety...
🪞🧬 Rodzina, która nie umie przestać być rodziną 🧬🪞
🎭 Gatunek: powieść rodzinna / psychologiczna z izraelskim tłem – kibuc, historia, polityka raczej w tle
🌡️ Nastrój: gęsty, melancholijny, chwilami duszny, ale z cichymi przebłyskami czułości
🎧 Tryb czytania: w dłuższych ciągach, najlepiej wieczorem – trzeba wejść w rytm zdań i przeskoków
⭐ Ocena: mocne 7/10 – literacko bardzo wysoko, emocjonalnie poruszająca, ale momentami przyciężka
🧬 Sedno – matka, dwoje dzieci i cały bagaż, którego nie da się zrzucić 🧬
To nie jest „powieść o Izraelu” ani „kibucowy fresk”, tylko historia bardzo intymna: stara, gasnąca matka, dorosłe dzieci – i pytanie, co nam zostaje z rodziny, kiedy już nie ma złudzeń ani wielkich narracji.
Mamy trzy głosy: Chemdę, która leży w łóżku i zanurza się w pamięci jak w jeziorze; Dinę, duszącą się między byciem matką a byciem „jeszcze sobą”; i Awnera, prawnika od skrzywdzonych, który sam jest kompletnie poplątany emocjonalnie. Shalev miesza ich perspektywy, robi gwałtowne cięcia w czasie – od dzieciństwa w kibucu po współczesne kryzysy – ale dzięki temu dobrze czuć, jak przeszłość wżera się w teraźniejszość.
Na końcu miałem w gardle tę charakterystyczną kulkę – nie przez wielki twist, tylko przez bardzo prosty, ludzki gest.
🧩 Co mi tu mocno zagrało 🧩
🔹 Język i obrazy – proza gęsta, ale precyzyjna. Dużo długich zdań, metafor, motywów, które wracają (woda, jezioro, ciało, oddychanie). Literacko „wysokie C”, a nie tylko porządna obyczajówka.
🔹 Przeskoki – te gwałtowne przejścia: ze szpitala do kibucu, z kuchni Diny do spraw Beduinów, z teraźniejszości w dzieciństwo. Zaskakujące, ale po chwili wchodzą w krew i budują fajne napięcie.
🔹 Rodzicielstwo bez lukru – matki, które nie umiały być matkami, dzieci, które niby mają „lepiej”, a i tak noszą w sobie braki poprzedniego pokolenia. Bez coachingowej nadziei, ale też bez łatwego potępienia.
🔹 Czułość wśród neuroz – dużo tu gniewu, rozczarowania, zaciętych monologów wewnętrznych, a mimo to co jakiś czas przebijają drobne momenty czułości, które autorka potrafi zagrać jednym zdaniem.
🪓 Co mnie męczyło (dlaczego nie 9/10) 🪓
🔸 Momentami przytłacza – są fragmenty, gdzie jedna emocja jest mielona bardzo długo. Zamiast „uderzenia” jest raczej szuranie po tym samym nerwie.
🔸 Nierówne tempo – raz fabuła idzie świetnie, innym razem miałem wrażenie, że stoję w miejscu wewnątrz jednej głowy o kilka stron za długo.
🔸 Lekki melodramatyzm – czasem czuć, że autorka mocno „dociska dramat”, jakby bała się zostawić coś w półtonie. Na mnie to miejscami działało, ale bywało o krok od przesady.
To nadal „bardzo dobra proza”, tylko nie taka, którą chciałbym mieć w głowie non stop – bardziej książka, do której dobrze wejść, przeżyć, ale niekoniecznie zamieszkać na długo.
🪞 Migawka, z którą zostałem 🪞
Najmocniej zostały mi obrazy z końcówki: ciało, które się kurczy, pamięć, która raz odpływa, raz wraca z brutalną ostrością, i dorosłe dzieci – wciąż trochę jak dzieci – próbujące coś naprawić za późno. Pytanie z tytułu („co nam zostało?”) na końcu nie jest filozoficzną zagadką, tylko bardzo konkretnym doświadczeniem: zostaje parę gestów, kilka scen, trochę czułości i cały bagaż, z którym trzeba nauczyć się żyć.
🎯 Dla kogo / kiedy warto 🎯
Dla czytelnika, który:
🔹 lubi gęstą psychologię i rodzinne labirynty, a nie szybkie fabularne fajerwerki,
🔹 ma cierpliwość na długie zdania i przeskoki perspektyw,
🔹 nie boi się książek o starzeniu, umieraniu i „wyczerpaniu się” pewnych ról (matka, dziecko, partner).
📈 Dla mnie – mocne 7/10: literacko bardzo wysoko, emocjonalnie poruszająca, z finałem, który naprawdę chwyta, ale z trasą po drodze chwilami zbyt ciężką, by dać wyższą notę.
🪞🧬 Rodzina, która nie umie przestać być rodziną 🧬🪞
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🎭 Gatunek: powieść rodzinna / psychologiczna z izraelskim tłem – kibuc, historia, polityka raczej w tle
🌡️ Nastrój: gęsty, melancholijny, chwilami duszny, ale z cichymi przebłyskami czułości
🎧 Tryb czytania: w dłuższych ciągach, najlepiej wieczorem – trzeba wejść w rytm zdań i przeskoków
⭐ Ocena: mocne 7/10 – literacko...
Historie należałoby czytać bez wytchnienia, ciągiem, tak by czuć zmęczenie bohaterów. Gdy tylko zostawiałam ja na kilka godzin, po powrocie wydawała mi się nieco bełkotliwa, lecz wczytując się w kolejne mijające strony, wchodziłam w rytm. Wspomnień, planów, wzajemnych żalów czy rozczarowań. Tam nie ma ludzi szczęśliwych, którzy są zadowoleni z tego co mają, jak przeżyli życie i w jakim miejscu się znaleźli. I bardzo, k..urka dobrze. W końcu mamy ludzi ułomnych, z wadami i takich których czasem chce się poklepać po plecach, a czasem trzasnąć patelnią w potylicę. Myślę, że w tym konfiguracjach rodzinno-przyjacielskich, każdy czytelnik znajdzie jakieś, które opisuje kawałek jego życia. Bo tu nie ma łatwych rozwiązań, odpowiedzi na wieczne pytanie "co by było gdyby..?". Ciągle siłujemy się z bohaterami i naprawdę czasem nie wiemy czy kibicować czy krzyczeć co Ty robisz idioto/idiotko?!.
Historie należałoby czytać bez wytchnienia, ciągiem, tak by czuć zmęczenie bohaterów. Gdy tylko zostawiałam ja na kilka godzin, po powrocie wydawała mi się nieco bełkotliwa, lecz wczytując się w kolejne mijające strony, wchodziłam w rytm. Wspomnień, planów, wzajemnych żalów czy rozczarowań. Tam nie ma ludzi szczęśliwych, którzy są zadowoleni z tego co mają, jak przeżyli...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd pierwszej książki zakochałam się w twórczości izraelskiej pisarki Zeruya Shalev, która jest niekwestionowaną mistrzynią psychodramy. Jej twórczość jest intensywnym studium psychologicznym na temat rodziny, miłości i kobiecej tożsamości. Nikt tak jak ona nie potrafi sportretować emocji i wewnętrznych przeżyć bohaterów. Jej książki są spojrzeniem na ludzkie życie bez żadnych filtrów i upiększeń. To pozwala czytelnikom odnajdywać w tych powieściach momenty i historie, których sami doświadczyli.
"Co nam zostało" to kolejna przejmująca powieść autorki, która jest studium rodziny w obliczu kryzysu. Fabuła koncentruje się na relacjach pomiędzy dorosłymi dziećmi a ich umierającą matką Chemdą. Jej zbliżająca się śmierć staje się bodźcem rozliczenia z przeszłością dla pogubionych i tkwiących w toksycznych związkach Avnera i Diny. Każde z nich w obliczu straty ma szansę aby na nowo zdefiniować swoje życie i podążyć za marzeniami.
Mimo iż historia ta jest osadzona w izraelskich realiach to tematy, które porusza są uniwersalne: miłość, samotność, szukanie sensu, co skłania do refleksji nad własnym życiem.
Jak w każdej powieści Zerui Shalev tak i w tej zachwyca mnie jej styl pisania: poetycki i bardzo szczegółowy w opisywaniu uczuć. Mnie zachwyca i hipnotyzuje choć innym może wydawać się zbyt powolny i rozwlekły. To kwestia gustu.
Ta książka nie jest powieścią z dynamiczną akcją, lecz głęboką podróżą w głąb ludzkiej duszy. Polecam ją tym, którzy w literaturze szukają głębszych przeżyć i refleksji.
Od pierwszej książki zakochałam się w twórczości izraelskiej pisarki Zeruya Shalev, która jest niekwestionowaną mistrzynią psychodramy. Jej twórczość jest intensywnym studium psychologicznym na temat rodziny, miłości i kobiecej tożsamości. Nikt tak jak ona nie potrafi sportretować emocji i wewnętrznych przeżyć bohaterów. Jej książki są spojrzeniem na ludzkie życie bez...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka mocno naszpikowana emocjami, porusza niemalże cały ich wachlarz: smutki, radości, niespełnione nadzieje, brak w niej rozpaczy więc mimo ciężkich momentów na kartkach , wydawać by się mogło, że istnieje światełko w tunelu.
Książka mocno naszpikowana emocjami, porusza niemalże cały ich wachlarz: smutki, radości, niespełnione nadzieje, brak w niej rozpaczy więc mimo ciężkich momentów na kartkach , wydawać by się mogło, że istnieje światełko w tunelu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudno ocenić mi tę książkę, ciężko mi się ją czytało a jednak jakoś dobrnęłam do końca. Pogmatwane relacje rodzinne, życie bez radości, szukanie iluzji bez umiejętności docenienia co się już ma. Autorka bawi się słowem, być może umiejętnie ale z ogromną przesadą. Cały ten słowotok, te szalone porównania i opisy sprawiają, że dla mnie powieść była chwilami nudna, chwilami cudaczna. Sylwetki bohaterów nakreślone mistrzowsko, nie sposób pozostać względem nich obojętnym. Szkoda, że wszystko jest tak bardzo rozwleczone, tylko po to, aby autorka mogła pobawić się słowem. Wielu może się to podobać. dla mnie za dużo gadania, cudacznych odniesień. Nie wiem czy polecać. Jeśli ktoś lubi mielenie ozorem w celu mielenia, proszę bardzo. To tak jak ze sztuką, dla jednych czarna plama na białym płótnie jest arcydziełem, dla mnie jest żartem autora z oglądających.
Trudno ocenić mi tę książkę, ciężko mi się ją czytało a jednak jakoś dobrnęłam do końca. Pogmatwane relacje rodzinne, życie bez radości, szukanie iluzji bez umiejętności docenienia co się już ma. Autorka bawi się słowem, być może umiejętnie ale z ogromną przesadą. Cały ten słowotok, te szalone porównania i opisy sprawiają, że dla mnie powieść była chwilami nudna, chwilami...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGeneralnie uwielbiam twórczość Shalev, ale ta książka zajmie w moim sercu szczególne miejsce!
Generalnie uwielbiam twórczość Shalev, ale ta książka zajmie w moim sercu szczególne miejsce!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMistrzostwo słowa. Ta powieść to prawie poezja.
Mistrzostwo słowa. Ta powieść to prawie poezja.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo gigantyczny problem miałam z czytaniem z uwagi na brak dialogów pisanych od myślników, zdania wielokrotnie złożone, brak jasnych zaznaczeń, ze kończą się myśli jednej osoby , a zaczynają drugiej, mega długie rozdziały... bardzo wiele czasu zajęło mi czytanie właśnie przez wzgląd na te wymienione kwestie, takie na pewno było założenie autorki, by poczuć duszność, przygniecenie żalem i boleścią bohaterów. i jej się udało. Przez cały czas czułam jakbym siedziała pod wilgotną grubą kołdrą, brakowało mi powietrza, czułam się ciężka, przygnieciona tymi uczuciami.. zmęczona. ten pesymizm wlał mi się w żyły.. straszne uczucie, przebrnęłam, ale przyjemnym czasem bym tego nie nazwała... po "Bólu" spodziewałam się czegoś innego..
No gigantyczny problem miałam z czytaniem z uwagi na brak dialogów pisanych od myślników, zdania wielokrotnie złożone, brak jasnych zaznaczeń, ze kończą się myśli jednej osoby , a zaczynają drugiej, mega długie rozdziały... bardzo wiele czasu zajęło mi czytanie właśnie przez wzgląd na te wymienione kwestie, takie na pewno było założenie autorki, by poczuć duszność,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJuż, już myślałam, że odkryłam znakomitą pisarkę. A jednak. Jedna pozycja genialna ( "Ból" ) i na tym koniec.
Już, już myślałam, że odkryłam znakomitą pisarkę. A jednak. Jedna pozycja genialna ( "Ból" ) i na tym koniec.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzepiękna powieść o miłości, o rodzinie, rozczarowaniach, złudzeniach, nadziejach. Powoli snujące się historie dorosłych dzieci w obliczu umierającej matki. Ciekawie plecie się los... Polecam.
Przepiękna powieść o miłości, o rodzinie, rozczarowaniach, złudzeniach, nadziejach. Powoli snujące się historie dorosłych dzieci w obliczu umierającej matki. Ciekawie plecie się los... Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNieuczciwa ocena, bo nie przeczytałam książki do końca. Ale właśnie tak oceniam książki , które mnie nie wciągają od pierwszych stron. Być może,ze kiedyś do niej wrócę, kiedy będę na nią przygotowana...
Nieuczciwa ocena, bo nie przeczytałam książki do końca. Ale właśnie tak oceniam książki , które mnie nie wciągają od pierwszych stron. Być może,ze kiedyś do niej wrócę, kiedy będę na nią przygotowana...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMomentami mocno zagmatwana, ale to właśnie język i budowane przez autorkę zdanie (długie, wielokrotnie złożone, strumienie świadomości) najlepiej oddają duszne, bez wyjście sytuacje, w których znajdują się bohaterowie. Bohaterowie, których psychika jest zagmatwana jak te zdania, i którzy, zagubieni, z poczuciem przegranej życiowej, próbują szukać sensu i zrozumieć siebie.
Zakończenie, podobnie jak w "Bólu" - mistrzowskie. Sugerujące dalszy rozwój wydarzeń, ale jednak otwarte, bo życie potrafi być zaskakujące, a my powinniśmy mieć świadomość, że nic nie jest nam dane raz na zawsze.
Autorka w doskonały sposób pokazuje te chwile, w których człowiek czuje się gościem w swoim życiu i szuka siebie w osobie sprzed lat. Za to uwielbiam Shalev!
Momentami mocno zagmatwana, ale to właśnie język i budowane przez autorkę zdanie (długie, wielokrotnie złożone, strumienie świadomości) najlepiej oddają duszne, bez wyjście sytuacje, w których znajdują się bohaterowie. Bohaterowie, których psychika jest zagmatwana jak te zdania, i którzy, zagubieni, z poczuciem przegranej życiowej, próbują szukać sensu i zrozumieć siebie....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo lekturze "Bólu" wiedziałam, że po inne powieści Shalev na pewno sięgnę bez wahania. Lubię takie spokojne, rozwlekłe zagłębianie się w opisie uczuć, książki, w których niby nic się nie dzieje, a dużo dzieje się w głowie, myśli i emocje każdego bohatera, są głównym elementem narracji. Jak bardzo samotni i niezrozumiani jesteśmy w swoich wewnętrznych światach. Trzeba doczytać do końca. Piękna książka.
Po lekturze "Bólu" wiedziałam, że po inne powieści Shalev na pewno sięgnę bez wahania. Lubię takie spokojne, rozwlekłe zagłębianie się w opisie uczuć, książki, w których niby nic się nie dzieje, a dużo dzieje się w głowie, myśli i emocje każdego bohatera, są głównym elementem narracji. Jak bardzo samotni i niezrozumiani jesteśmy w swoich wewnętrznych światach. Trzeba...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo ostatniej stronie czuję, iż obcowałam z naprawdę dobrą literaturą. W tę książkę trzeba wejść, wczuć się, poczuć jej dynamię i sposób narracji. Inaczej odbije się od nas, jak kałczukowa piłeczka od ściany. Trochę się z nią na początku męczyłam, ale prawie w połowie zaczęłam mocniej utożsamiać się z bohaterami. A Ci raczej do najprzyjemniejszych nie należą. Z resztą, kto może pokazać się ze swojej najlepszej strony, gdy jego matka leży na łożu śmierci, a wokoło pełno odrzucenia, niedomówień i starych krzywd. Do tego bliskość śmierci sprawia, iż dziecko zaczyna myśleć o swoim życiu i zachciewa zmian, często radykalnych.
Po ostatniej stronie czuję, iż obcowałam z naprawdę dobrą literaturą. W tę książkę trzeba wejść, wczuć się, poczuć jej dynamię i sposób narracji. Inaczej odbije się od nas, jak kałczukowa piłeczka od ściany. Trochę się z nią na początku męczyłam, ale prawie w połowie zaczęłam mocniej utożsamiać się z bohaterami. A Ci raczej do najprzyjemniejszych nie należą. Z resztą, kto...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGorzka prawda o rodzinie.
Gorzka prawda o rodzinie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNapisana ładnym językiem, płynnie snuta opowieść o tym co dzieje się we wnętrzu poszczególnych bohaterów. Ich myśli, pragnienia, marzenia, obawy, lęki, pretensje, żal. Właśnie - żal.
Przygniótł mnie ogrom beznadziei. W tej historii wsztzscy są nieszczęśliwi, mają żal do świata, do siebie, rodziców, dzieci, partnerów, losu.
Bardzo ciężko mi się czytało. Głównie dlatego, że każdy z bohaterów dosłownie tapla się w swoim nieszczęściu.
Czytałam do końca jedynie przez wzgląd na Dini. Ona jedyna chciała iść do przodu, miała cel i nadzieję na lepszą przyszłość.
Ciężko było ale warto:)
Napisana ładnym językiem, płynnie snuta opowieść o tym co dzieje się we wnętrzu poszczególnych bohaterów. Ich myśli, pragnienia, marzenia, obawy, lęki, pretensje, żal. Właśnie - żal.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzygniótł mnie ogrom beznadziei. W tej historii wsztzscy są nieszczęśliwi, mają żal do świata, do siebie, rodziców, dzieci, partnerów, losu.
Bardzo ciężko mi się czytało. Głównie dlatego, że...
Może komuś książka będzie wybitna lub rewelacyjna
mnie osobiście przygniotła - ciężka i spowita ciężarem pętli chorych relacji - coś o grzechu pierworodnych.
Może komuś książka będzie wybitna lub rewelacyjna
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tomnie osobiście przygniotła - ciężka i spowita ciężarem pętli chorych relacji - coś o grzechu pierworodnych.
Ta książka była taką, że już chciałam ją skończyć i nie chciałam jednocześnie. Przyciągała mnie i odpychała jednocześnie. Początek był chyba taki bardziej oblepiający złymi emocjami, umierająca matka Chemda i mające do niej żal dzieci - Dina i Awner. W miarę czytania bohaterowie stają się nam coraz bliżsi, poznajemy ich historie, rozumiemy ich motywacje. Chemada wychowywana przez surowego ojca i wciąż nieobecną matkę. Dina, która urodziła się jako pierwsza i jej narodziny splotły się ze śmiercią dziadka, czuje się mniej kochana od narodzonego trzy lata później Awnera rozpieszczanego przez matkę, a krytykowanego przez ojca. Ich pierwsze dorosłe wybory, wybory partnerów, rozgoryczenia rosnące latami, niespełnione oczekiwania - ot, życie! Paradoksalnie, umierająca, nieprzytomna matka staje się tą, która jednoczy rodzeństwo, ich dzieci, powoduje, że zmieniają swoje życie. Awner odchodzi od żony i dwójki synów, Dina realizuje marzenie o dziecku decydując się na adopcję. Gdzieś w tle toczy się prawie niezauważalna historia Izraela... . Nie jest to książka łatwa, ale na pewno warta polecenia.
Ta książka była taką, że już chciałam ją skończyć i nie chciałam jednocześnie. Przyciągała mnie i odpychała jednocześnie. Początek był chyba taki bardziej oblepiający złymi emocjami, umierająca matka Chemda i mające do niej żal dzieci - Dina i Awner. W miarę czytania bohaterowie stają się nam coraz bliżsi, poznajemy ich historie, rozumiemy ich motywacje. Chemada wychowywana...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniała powieść. I na tym zdaniu właściwie powinnam zakończyć,bo nie jestem w stanie opisać tego wszystkiego co czułam czytając ją. Zawsze mam kłopot z wychwalaniem,boję się żeby nie zabrzmiało ono zbyt egzaltowanie. A ja zachwycałam się w tej książce wszystkim:każdym zdaniem,każdą myślą,każdą rozmową bohaterów,każdą opisywaną sceną. Wszystko było takie naturalne,napisane z taką psychologiczną wirtuozerią, mądre. Doprawdy,ta książka zasługuje na najwyższą ocenę. Chociaż,ostrzegam jej początek jest trudny do pokonania, a że akcji w książce mało już byłam gotowa odłożyć ją na bok. Jak to dobrze,że tego nie zrobiłam,bo tak wiele bym straciła. Dawno,nie czytałam książki,która by mnie tak emocjonalnie poruszyła,że na koniec łzy popłynęły mi ciurkiem. Pełna zachwytu i podziwu dla autorki książki, już po lekturze tej jednej wpisuję ją na listę moich ulubionych pisarzy,przekonana że następne jej książki które przeczytam nie zawiodą mnie
Wspaniała powieść. I na tym zdaniu właściwie powinnam zakończyć,bo nie jestem w stanie opisać tego wszystkiego co czułam czytając ją. Zawsze mam kłopot z wychwalaniem,boję się żeby nie zabrzmiało ono zbyt egzaltowanie. A ja zachwycałam się w tej książce wszystkim:każdym zdaniem,każdą myślą,każdą rozmową bohaterów,każdą opisywaną sceną. Wszystko było takie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRewelacyjna powieść o skomplikowanych relacjach rodzinnych w skomplikowanym rejonie Izraela. Wiele aspektów rzeczywistości ujętych w różnych perspektywach - czyli coś co bardzo lubię. Perspektywa matki - pierwszego dziecka urodzonego w kibucu, a teraz będącej na łożu śmierci jest dodatkowo okraszona poetyką, tak jakoś bym to ujęła. Opowieść o jej życiu przeplatana snami, marzeniami i tęsknotami. Warto przeczytać, jest to moja pierwsza książka tej autorki, ale na pewno nie ostatnia.
Rewelacyjna powieść o skomplikowanych relacjach rodzinnych w skomplikowanym rejonie Izraela. Wiele aspektów rzeczywistości ujętych w różnych perspektywach - czyli coś co bardzo lubię. Perspektywa matki - pierwszego dziecka urodzonego w kibucu, a teraz będącej na łożu śmierci jest dodatkowo okraszona poetyką, tak jakoś bym to ujęła. Opowieść o jej życiu przeplatana snami,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW moim mniemaniu książka pt. "Co nam zostało" jest niestety mocno chaotyczna i pełna przeoczeń. W pełnym momencie czytałem tę lekturę od niechcenia. Jedyne co tak naprawdę rozumiałem, to motywy w postępowaniu Diny, która chciał, by jej dorastająca i sprawiająca kłopoty córka, miała brata lub siostrę. Poza tym powieść ta była dla mnie ciężka do przebrnięcia. Odradzam tę lekturę.
W moim mniemaniu książka pt. "Co nam zostało" jest niestety mocno chaotyczna i pełna przeoczeń. W pełnym momencie czytałem tę lekturę od niechcenia. Jedyne co tak naprawdę rozumiałem, to motywy w postępowaniu Diny, która chciał, by jej dorastająca i sprawiająca kłopoty córka, miała brata lub siostrę. Poza tym powieść ta była dla mnie ciężka do przebrnięcia. Odradzam tę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTej książki nie da się przeczytać szybko, między innymi dlatego, że niesie w sobie ogromne pokłady emocjonalne, że nie ma w niej ani jednego dialogu, a każde zapisane w niej słowo, każda myśl czy wewnętrzny monolog bohatera mają swoje niepowtarzalne znaczenie.
Przez całe ponad 520 stron mamy do czynienia ze swoistego rodzaju wiwisekcją życia członków izraelskiej rodziny Horowitz; umierającej Chemdy oraz dwójki jej dzieci - Diny i Awnera. Każda z tych osób, w świetle zbliżającej się śmierci, próbuje wrócić myślami do minionych chwil, do tych szczęśliwych, kiedy wszystko wydawało się proste i piękne, ale też do tych trudnych. W ich przemyśleniach pojawiają się wątpliwości co do dokonanych niegdyś wyborów, dostrzegają swoje błędy i niedoskonałości bliskich, widzą codzienną obłudę, poczucie przegranej, zawiedzione marzenia, nadzieje czy oczekiwania, brak umiejętności porozumienia, niespełnione uczucia czy - jak w przypadku Diny - uczucia macierzyństwa. Szukają własnej drogi do szczęścia, choćby kosztem najbliższych, ranią, zamykają się na argumenty, oddalają od siebie.
Każde z nich to osobna bolesna historia, historia na której piętno odciska przeszłość, rodzinne relacje, niedomówienia, brak lub nieumiejętność wyrażania uczuć, poczucie odrzucenia czy niedowartościowania. To szczery do bólu obraz rodzinny, jakich na pewno wiele.
Dla mnie książka jest po prostu rewelacyjna i choć do łatwych nie należy - szczerze ją polecam.
Tej książki nie da się przeczytać szybko, między innymi dlatego, że niesie w sobie ogromne pokłady emocjonalne, że nie ma w niej ani jednego dialogu, a każde zapisane w niej słowo, każda myśl czy wewnętrzny monolog bohatera mają swoje niepowtarzalne znaczenie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzez całe ponad 520 stron mamy do czynienia ze swoistego rodzaju wiwisekcją życia członków izraelskiej rodziny...
By móc się porządnie wgryźć w tę powieść należy mieć chociaż odrobinę empatii. I wrażliwości. Bez tego nie da rady zrozumieć, co autorka miała na myśli, rozpisując losy swoich bohaterów.
Czas akcji to tak naprawdę niedługi okres, wydaje się jednak, że trwa on wieki dzięki licznym retrospekcjom, powrotom do przeszłości zarówno samej Chemdy, jak i jej rodziców, przy czym te retrospekcje nie są suche i pozbawione emocji. To nie jest zwykłe streszczanie faktów, jakie ma często miejsce przy opisywaniu tego, co się przydarzyło naszym przodkom przed wielu, wielu laty, kiedy w planach nie było nie tyle nas, co naszych rodziców.
Ale, popełniam dygresję. Wrażliwość. Ciężko by było bez niej zrozumieć, czemu bohaterowie postępują tak a nie inaczej, co ich ukształtowało, co czyni ich ludźmi z krwi i kości. Tutaj nikt nie jest szablonowy, każda postać ma swój oddzielny charakter, złożony i skomplikowany jak życie każdej z nich. To mnie najbardziej urzekło w tej powieści - że każdy niesie swój bagaż doświadczeń i że ten bagaż go kształtuje, czyni go ludzkim. Każdego w inny sposób.
Gdybym miała streścić "Co nam zostało" w kilku zdaniach, napisałabym, że to książka o życiu właśnie. O rozterkach, o tym, że każdy z nas tak naprawdę ma w sobie cały czas coś z dziecka (mowa o lękach, strachach, przekonaniach, barierach), nawet, kiedy ma już własne dzieci i czterdziestkę na karku. I wreszcie jest to książka o tym, że każde ludzkie życie jest wyjątkowe - chociaż czasem niewiele na to wskazuje.
Polecam.
By móc się porządnie wgryźć w tę powieść należy mieć chociaż odrobinę empatii. I wrażliwości. Bez tego nie da rady zrozumieć, co autorka miała na myśli, rozpisując losy swoich bohaterów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzas akcji to tak naprawdę niedługi okres, wydaje się jednak, że trwa on wieki dzięki licznym retrospekcjom, powrotom do przeszłości zarówno samej Chemdy, jak i jej rodziców, przy czym te...
W moim odczuciu to nie jest najlepsza książka tej autorki. Niby głęboka, wnikliwa, ale jednak czegoś zabrakło. Już w trakcie czytania miałam pewien dysonans: z jednej strony poczucie, że pani Shalev świetnie zna ludzką psychikę, a drugiej nie opuszczało mnie wrażenie powierzchowności. Cóż, trochę się nudziłam, trochę męczyłam, jednakże nie uważam, żeby to była zła książka. Może trochę rozwlekle napisana, ale jednak dobra.
W moim odczuciu to nie jest najlepsza książka tej autorki. Niby głęboka, wnikliwa, ale jednak czegoś zabrakło. Już w trakcie czytania miałam pewien dysonans: z jednej strony poczucie, że pani Shalev świetnie zna ludzką psychikę, a drugiej nie opuszczało mnie wrażenie powierzchowności. Cóż, trochę się nudziłam, trochę męczyłam, jednakże nie uważam, żeby to była zła książka....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGęsta, psychologiczna proza. W formie, monologach bohaterów, charakterystyczna dla autorki. Jedyny zarzut to objętość, chwilami nuży.
Gęsta, psychologiczna proza. W formie, monologach bohaterów, charakterystyczna dla autorki. Jedyny zarzut to objętość, chwilami nuży.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa powieść jest inna niż poprzednie choć równie rewelacyjna.Moim zdaniem autorka u nas mało znana i niedoceniana,a naprawdę warto po nią sięgać bo głębia psychologiczna jej powieści poraża.
Ta powieść jest inna niż poprzednie choć równie rewelacyjna.Moim zdaniem autorka u nas mało znana i niedoceniana,a naprawdę warto po nią sięgać bo głębia psychologiczna jej powieści poraża.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO trwającej latami, niezauważalnej utracie kontaktu, oddalaniu się od ludzi, którzy powinni być dla nas bardzo ważni. Jak to się dzieje, że czasami budzimy się obok kogoś, z kim spędziliśmy szmat życia, kto kiedyś był dla nas całym światem i dochodzimy do wniosku, że tak właściwie nie znamy już ani tego kogoś, ani samych siebie, jesteśmy zupełnie innymi, prawie obcymi sobie osobami? Czy to da się naprawić? W jaki sposób? Niezbyt optymistyczna, ale bardzo prawdziwa książka. Shalev jest dobrą obserwatorką relacji międzyludzkich i świetnie potrafi ubierać w słowa te myśli i emocje, które zazwyczaj tłamsimy gdzieś głęboko w sobie.
O trwającej latami, niezauważalnej utracie kontaktu, oddalaniu się od ludzi, którzy powinni być dla nas bardzo ważni. Jak to się dzieje, że czasami budzimy się obok kogoś, z kim spędziliśmy szmat życia, kto kiedyś był dla nas całym światem i dochodzimy do wniosku, że tak właściwie nie znamy już ani tego kogoś, ani samych siebie, jesteśmy zupełnie innymi, prawie obcymi sobie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttp://szesnastapestka.wordpress.com/2014/01/05/zeruya-shalev-co-nam-zostalo/
http://szesnastapestka.wordpress.com/2014/01/05/zeruya-shalev-co-nam-zostalo/
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZeruya Shalev po raz pierwszy głęboko poruszyła mnie swoją książką Mąż i żona. Prawie dziesięć lat temu. Dziesięć lat mniej w metryce, dziesięć lat mniej doświadczeń, dojrzałości, małżeństwa, poznanych życiowych prawd. Wówczas urzekła mnie niezwykle głębokim, otwartym, niemal bezpardonowym, ale poruszającym wejściem w psychikę kobiety w jakże – jak się okazało – kruchym związku. To nie była lektura, którą po zamknięciu okładki, odstawiłam i zapomniałam ... O nie, została we mnie na długo. Ale dziesięć lat to szmat życia i rodzące się pytanie, czy dziś emocje byłyby równie silne.
Gdy więc ukazała się pozycja Co nam zostało, z doskonałymi recenzjami i mroczną, utrzymaną w czerni okładką, z portretem kobiety w geście zdradzającym rezygnację i zapowiedzią głębokiego portretu psychologicznego wielopokoleniowej rodziny, szarpały mną sprzeczne emocje. Z pełną świadomością, jak głęboko wdziera się w moją psychikę proza Zeruyi Shalev, chciałam i bałam się jednocześnie po nią sięgnąć. Temat 40-letniej kobiety z określonym bagażem doświadczeń, już dokonującej szeregu podsumowań w życiu, ale przecież jeszcze wciąż z szalonym apetytem na życie i poczuciem, że jeszcze wiele przed nią, działał jak narkotyk. Jednocześnie jednak potwornie bałam się, że z książki wyzionie pesymistyczny obraz świata widziany oczami czterdziestolatków, który nie pomoże w budowaniu w sobie pokładów optymizmu. Jeszcze, o zgrozo... u progu jesieni, kiedy człowiek i tak walczy z chęcią zaśnięcia na kilka miesięcy i przebudzenia z pierwszymi promieniami wiosennego słońca.
Ale oczywiście zdecydowałam się. I właśnie skończyłam. Lektura do łatwych nie należała. Odkładałam ją ze złością na kilka dni, to znów zapadałam się w niej na długie godziny, zapominając o świecie. Obiektywnie dzieje się niewiele, chora matka na łożu śmierci, przeżuwająca gorzkie wspomnienia z całego życia, opiekujący się nią bez przekonania córka i syn, rozkładający w myślach na części pierwsze swoje związki, ich dzieci, widziane ich oczami, nie zawsze skłaniające do refleksji o bezwarunkowej miłości rodziców... Obraz dość gorzki. Ale prawdziwy. I to jest, w mojej ocenie, siłą tej książki. Człowiek przegląda się jak w lustrze w bohaterach, którzy chwilami złoszczą, którym czasem chciałoby się powiedzieć, żeby dali już spokój, nie komplikowali wszystkiego. By po chwili dojść do wniosku, że przecież działamy tak samo, czasem gotowi do życiowych kompromisów, innym razem bezwzględni w kładzeniu wszystkiego na jedną szalę.
Takie lustro dobrze działa. W każdym razie zadziałało na mnie. I to, co cenne, Zeruya Shalev w jakiś niezwykle subtelny, niedostrzegalny sposób wplata w ostatnie karty powiew optymizmu. To wyrafinowany zabieg dojrzałej pisarki, która wyraziła wszystko, co chciała – a nie są to prawdy łatwe -o naszym życiu, naszej kondycji psychicznej, rozdarciu emocjonalnym, a jednocześnie pozwoliła nam rozstać się w nastroju ciepłym i pozytywnym. Tak, żeby chcieć do niej wracać. Ja już chcę. Pani Zeruyo, czekamy.
Zeruya Shalev po raz pierwszy głęboko poruszyła mnie swoją książką Mąż i żona. Prawie dziesięć lat temu. Dziesięć lat mniej w metryce, dziesięć lat mniej doświadczeń, dojrzałości, małżeństwa, poznanych życiowych prawd. Wówczas urzekła mnie niezwykle głębokim, otwartym, niemal bezpardonowym, ale poruszającym wejściem w psychikę kobiety w jakże – jak się okazało – kruchym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajsłabsza książka Shalev. Męcząca, momentami po prostu nudna... Nie potrafiłam utożsamić się z żadnym z bohaterów, może to po prostu książka nie dla mnie. A może mam wrażenie powtarzalności, jakby ta historia została lekko zapożyczona z "Cudzoziemki" Marii Kuncewiczowej... Już gdzieś czytałam te strumienie świadomości umierającej, irytującej kobiety...
Najsłabsza książka Shalev. Męcząca, momentami po prostu nudna... Nie potrafiłam utożsamić się z żadnym z bohaterów, może to po prostu książka nie dla mnie. A może mam wrażenie powtarzalności, jakby ta historia została lekko zapożyczona z "Cudzoziemki" Marii Kuncewiczowej... Już gdzieś czytałam te strumienie świadomości umierającej, irytującej kobiety...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to