Zaskoczyła mnie. Minęło już trochę czasu od przeczytania, ale bardzo dobrze pamiętam tę historię, a to oznacza jedno - wyróżnia się (choćby eksperymentowaniem z prowadzeniem narracji) i warto ją przeczytać.
Zaskoczyła mnie. Minęło już trochę czasu od przeczytania, ale bardzo dobrze pamiętam tę historię, a to oznacza jedno - wyróżnia się (choćby eksperymentowaniem z prowadzeniem narracji) i warto ją przeczytać.
Niskie oceny "Jedynej historii" mnie zdumiewają. Julian Barnes nie napisał romansu, który jest mniej czy bardziej atrakcyjny, może zafascynować, rozczarować czy zanudzić. Podobnie jak w "Papudze Flauberta" opowiadana historia jest pretekstem do rozmyślań o sile i słabości pamięci, o niemożliwości poznania drugiego człowieka, o zmianach w pamiętaniu i inerpretowaniu tego, co się wydarzyło, o przypadkowości losu, o tym, co życie czyni z człowiekiem (a może człowiek z życiem), o kruchości uczuć, czego się w młodości nikt nie spodziewa, o nieuchronności przemijania. Tak, to niewesoła, ale jedyna i niezwykle prawdziwa opowieść, podobnie interesującą każdy z nas sam pisze. Historia jest wyjątkowa, samoświadomość bohatera niczym niezakłamana i bolesna, rozważania uniwersalne, język dociekliwy i giętki - to niezaprzeczalne walory twórczości Juliana Barnesa. Po odłożeniu książka długo rezonuje w czytelniku.
Niskie oceny "Jedynej historii" mnie zdumiewają. Julian Barnes nie napisał romansu, który jest mniej czy bardziej atrakcyjny, może zafascynować, rozczarować czy zanudzić. Podobnie jak w "Papudze Flauberta" opowiadana historia jest pretekstem do rozmyślań o sile i słabości pamięci, o niemożliwości poznania drugiego człowieka, o zmianach w pamiętaniu i inerpretowaniu tego, co...
Zapowiadała się bardzo dobrze ale z biegiem następnych stron odkryłam, że liczyłam na coś innego. Miałam nadzieję na zdecydowanie mocniejszy romans. Lubię gdy historie rozwijają się powoli, narasta pewne napięcie między bohaterami. Tu kompletnie tego nie było. Nie czułam między nimi żadnej chemii i przez większość książki zastanawiałam się jakim cudem, tych dwoje w ogóle są kochankami? Druga część książki podobała mi się chyba najbardziej. Na plus na pewno język autora - piękny i poetycki, dużo ciekawych spostrzeżeń dotyczących relacji, związków, miłości. Niemniej sama historia niestety w dużej mierze pozostawała mi obojętna.
Zapowiadała się bardzo dobrze ale z biegiem następnych stron odkryłam, że liczyłam na coś innego. Miałam nadzieję na zdecydowanie mocniejszy romans. Lubię gdy historie rozwijają się powoli, narasta pewne napięcie między bohaterami. Tu kompletnie tego nie było. Nie czułam między nimi żadnej chemii i przez większość książki zastanawiałam się jakim cudem, tych dwoje w ogóle są...
To kolejna rewelacyjna książka autora, nawet lepsza od Elizabeth Finch. Pełna przemyśleń, co może wielu się nie spodobać, bo spowalnia akcję. Nie każdemu może też się podobać pomysł związku 19 latka z 48 letnią kobietą, mnie właśnie to przyciągnęło do tej historii, choć tak smutnie zakończonej. Kiedyś rozpoczynając studia psychologiczne jednym z pytań jakie mnie nurtowało to powód dla którego relacje kończą się, kiedy miłość umiera, to kolejna opowieść o tym dlaczego tak się dzieje.
Cytat który oddaje historię książki słowami bohatera: "Pracował nad nagłówkiem, który mogłaby być opatrzona jego własna własna historia, wreszcie wymyślił coś takiego: ktoś szuka nowej rakiety, skandal w klubie tenisowym, 48-letnia gospodyni domowa i 19-letniej długowłosy student wyrzuceni za bara bara".
Ale cytat bardziej oddający zamysł książki, pełen rozważań bohatera, jest inny:
"W miłości wszystko jest jednocześnie prawdą i fałszem. To jedyny temat, na który nie da się powiedzieć nic absurdalnego. Lubił tę uwagę odkąd ją odkrył, bo według niego przechodziła w szerszą myśl. Sama miłość nigdy nie jest absurdalna, absurdami nie są też ci którzy w jej doświadczają. Pomimo surowych norm w dziedzinie uczuć i zachowań, które może chcieć narzucić społeczeństwo miłość się im wymyka. Czasem na wiejskim podwórzu widywało się nieprawdopodobne formy więzi, gęś zakochaną w ośle, kocie bawiące się bezpiecznie między łapami uwiązanego mastifa. Na ludzkim podwórzu też istniały formy więzi, które były równie nieprawdopodobne a mimo to ich uczestnikom nigdy nie wydawały się absurdalne".
To kolejna rewelacyjna książka autora, nawet lepsza od Elizabeth Finch. Pełna przemyśleń, co może wielu się nie spodobać, bo spowalnia akcję. Nie każdemu może też się podobać pomysł związku 19 latka z 48 letnią kobietą, mnie właśnie to przyciągnęło do tej historii, choć tak smutnie zakończonej. Kiedyś rozpoczynając studia psychologiczne jednym z pytań jakie mnie nurtowało...
To nie była miłość jak "Przeminęło z wiatrem" ani historia miłosna...
A mogło być tak pięknie...
19- letni Paul wdaję się w romans z 48- letnią zamężną tenisistką Susan Macleod.
Ta historia pokazuję nam czym jest miłość i oddanie, cierpienie, młodzieńcze lata i przemijanie, odwagą
i płochliwość, uniesienia i letarg...
Paul z wielkim zaangażowaniem i uczuciem wspomina ten cudowny czas ale czy można kochać za bardzo i cierpieć za mocno?
Jak pierwsza miłość może odegrać rolę w dorosłym życiu?
Autor nie zostawia jeńców tylko zmusza do refleksji nad sobą i zadaje jedno konkretne pytanie i sami musimy na nie odpowiedzieć: Czym jest miłość?
"Jedyna historia"
Julian Barnes
To nie była miłość jak "Przeminęło z wiatrem" ani historia miłosna...
A mogło być tak pięknie...
19- letni Paul wdaję się w romans z 48- letnią zamężną tenisistką Susan Macleod.
Ta historia pokazuję nam czym jest miłość i oddanie, cierpienie, młodzieńcze lata i przemijanie, odwagą
i płochliwość, uniesienia i letarg...
Paul z wielkim...
To jedna z tych książek, które zostają z człowiekiem na długo po odłożeniu na półkę. „Jedyna historia” Juliana Barnesa nie jest łatwą, lekką opowieścią — ale właśnie dlatego tak mocno mnie poruszyła.
Barnes w wyjątkowo subtelny, czuły i mądry sposób pisze o miłości, która nie wpisuje się w żadne schematy. To historia młodego chłopaka i starszej kobiety, ale nie chodzi tu o tani romans czy sensację. To bardziej opowieść o emocjonalnym dojrzewaniu, samotności, konsekwencjach wyborów i tym, jak pierwsza miłość potrafi odcisnąć piętno na całym życiu.
Uwielbiam w tej książce język — prosty, a jednocześnie pełen pięknych, trafnych zdań, które chce się podkreślać i do nich wracać. Barnes nie moralizuje, nie daje prostych odpowiedzi. Zmusza do myślenia, do zadawania sobie niewygodnych pytań o to, czym właściwie jest miłość i jak bardzo może nas zmienić.
Jeśli lubicie historie, które wciągają emocjonalnie i zostawiają cię z refleksją, to jest idealna lektura. Ja po przeczytaniu długo jeszcze o niej myślałam. I chociaż momentami bolało, cieszę się, że po nią sięgnęłam.
To jedna z tych książek, które zostają z człowiekiem na długo po odłożeniu na półkę. „Jedyna historia” Juliana Barnesa nie jest łatwą, lekką opowieścią — ale właśnie dlatego tak mocno mnie poruszyła.
Barnes w wyjątkowo subtelny, czuły i mądry sposób pisze o miłości, która nie wpisuje się w żadne schematy. To historia młodego chłopaka i starszej kobiety, ale nie chodzi tu o...
Gdybym powiedziała ,że książka mnie zafascynowała to powiedziałabym za dużo. Trochę jak historia Mrs.Robbinson. Tyle że z dalszym, wcale nie łatwym zakończeniem. Pierwsza miłość definiuje nasze podejście do związków na całe życie . I tu mamy właśnie taką historię. Młody chłopiec, niespełna 19 letni wiąże się w relację z kobietą w średnim wieku . Mamy lata 60 , podmiejskie brytyjskie klimaty klasy średniej. I układ ten przechodzi wszystkie fazy rozwoju. Od fascynacji przez odrzucenie, przemoc, chorobę aż po trudny, niezwykle trudny koniec. Na pewno warto przeczytac choc to historia nie z mojej bajki stąd lekko mnie nawet miejscami nużyła. Trochę przegadana ale dotknęła wszystkich nieoczywistych faz przez które związki przechodzą...
Gdybym powiedziała ,że książka mnie zafascynowała to powiedziałabym za dużo. Trochę jak historia Mrs.Robbinson. Tyle że z dalszym, wcale nie łatwym zakończeniem. Pierwsza miłość definiuje nasze podejście do związków na całe życie . I tu mamy właśnie taką historię. Młody chłopiec, niespełna 19 letni wiąże się w relację z kobietą w średnim wieku . Mamy lata 60 , podmiejskie...
Pierwsza miłość, burzliwy związek, ale bardziej niż historia miłosna są to odczucia, przemyślenia, dywagacje głównego bohatera, młodego człowieka zakochanego w dojrzałej kobiecie.
Pierwsza miłość, burzliwy związek, ale bardziej niż historia miłosna są to odczucia, przemyślenia, dywagacje głównego bohatera, młodego człowieka zakochanego w dojrzałej kobiecie.
Nie wiem dlaczego ta krótka powieść ma takie słabe oceny?
Uważam, że książka przeczytana w odpowiednim momencie życia, będzie wspaniałą przygodą da nam impuls i odwagę, w nieodpowiednim? będzie nudą i straconym czasem dla kogoś.
Chyba każdy z nas ma w swojej pamięci wspomnienie miłości jedynej, tej absolutnie najważniejszej. Czy zadaliście sobie kiedyś pytanie czy "wolelibyście kochać bardziej i bardziej cierpieć czy mniej kochać i mniej cierpieć?" Czy zdaliście sobie sprawę z tego, że miłości nie można kontrolować, nie można nad nią zapanować a jej poziom często ulega niespodziewanej zmianie.
Każdy z nas ma do opowiedzenia tą jedyną prawdziwą historię, często bardzo osobistą i bardzo bolesną.
Koniec obecnego roku przeczołgał mnie, czułem się niepotrzebny, zbędny i wykorzystany. Niestety albo stety nie miałem tyle odwagi, żeby targnąć się na swoje życie, mam mieszkanie na 2 piętrze nie jak Piotr "Magik" Łuszcz ma IX statystycznie duże szanse na przeżycie a nie na śmierć. Mam dorosłą córkę i nie poprowadziłbym ją do ślubu, mam matkę, którą się opiekuję, chodź ona uważa, że nigdy mnie nie ma jak jestem potrzebny. A zresztą uważam, że rodzice nie powinni chować swoich dzieci i dlatego jestem :-)
Wszystkim, którzy to przeczytają składam serdeczne życzenia noworoczne, wszystkiego najlepszego w 2025 r/ Happy New Year/ Frohes neues Jahr.
Nie wiem dlaczego ta krótka powieść ma takie słabe oceny?
Uważam, że książka przeczytana w odpowiednim momencie życia, będzie wspaniałą przygodą da nam impuls i odwagę, w nieodpowiednim? będzie nudą i straconym czasem dla kogoś.
Chyba każdy z nas ma w swojej pamięci wspomnienie miłości jedynej, tej absolutnie najważniejszej. Czy zadaliście sobie kiedyś pytanie czy...
#rodzinnewyzwanie2024 "Jedyna historia" Julian Barnes
Niewielkich rozmiarów książeczka Barnesa leżała na mojej półce od wielu lat i dopiero #rodzinnewyzwanie zmotywowało mnie do sięgnięcia po nią. I bardzo bardzo dobrze! Ta historia i sposób jej opowiedzenia mnie zachwycił. Początek wydawał się naiwny nieco, ale gdy historia się rozwinęła to oczarowała mnie. Barnes napisał niezwykle dojrzała powieść o miłości. Miłości młodzieńczej i dorosłej. Miłości trudnej. Miłości dożywotniej, odciskającej swe piętno na, a może w człowieku. Przemyślenia Barnesa wkładane w usta czy myśli głównego bohatera niezwykle celnie trafiały we mnie, do mnie...
I oczywiście można zarzucić jednostronną perspektywę, dość płasko narysowaną charakterystykę głównej bohaterki, ale to jednak była opowieść, to była jedyna historia miłości, Casey Paula nie Suzanne.
#rodzinnewyzwanie2024 "Jedyna historia" Julian Barnes
Niewielkich rozmiarów książeczka Barnesa leżała na mojej półce od wielu lat i dopiero #rodzinnewyzwanie zmotywowało mnie do sięgnięcia po nią. I bardzo bardzo dobrze! Ta historia i sposób jej opowiedzenia mnie zachwycił. Początek wydawał się naiwny nieco, ale gdy historia się rozwinęła to oczarowała mnie. Barnes napisał...
Jedyna historia - ukazuje fragmenty życia chłopca a później mężczyzny, którego wraz z nim doświadczamy. Doświadczenia te dotyczą tylko albo aż miłości i tego, co ma ona do zaoferowania.
Owe doświadczanie miłości, jej pojęcie zostają rozłożone w czasie, od lat nastoletnich do późnej dorosłości. Inteligentne i często bardzo humorystyczne rozważania głównego bohatera były ucztą czytelniczą.
"Na życie można było patrzeć w dwojaki sposób, a przynajmniej istniały dwie skrajne perspektywy, które łączyło kontinuum. Jedna zakładała, że każde ludzkie działanie siłą rzeczy unicestwia każde inne działanie, które można było podjąć w zamian; w związku z tym życie składa się z ciągu małych i dużych wyborów, przejawów wolnej woli, a człowiek jest jak kapitan parowca, który sapiąc, płynie w dół potężnej Missisipi życia. Druga zakłada, że wszystko jest nieuchronne, że rządzi pre-historia, że życie ludzkie to nic więcej tylko sęk na kłodzie, którą niesie potężna rzeka Missisipi, ciągniętej i gnębionej, popychanej i miotanej prądami i wirami, i zagrożeniami, nad którymi nie da się zapanować."
"- Powiedziała, że chce spocząć na moim ramieniu jak ptak. Pomyślałem, że to brzmi poetycko. Oraz że to świetnie, że tego mi właśnie trzeba. Nigdy nie lubiłem takich, co się uwieszają. (...)
- Ale nic z tego nie wyszło?
- Dwa problemy (...) - Po pierwsze, ptaki zawsze odlatują, prawda? To leży w ich ptasiej naturze, prawda? A po drugie, zanim odlecą, zawsze nasrają ci na ramię."
Czytając byłam zachwycona, dużo fragmentów zostanie ze mną na dłużej. Dość krótka lektura, ale ma przekaz i pozwala na kontemplację.
Jedyna historia - ukazuje fragmenty życia chłopca a później mężczyzny, którego wraz z nim doświadczamy. Doświadczenia te dotyczą tylko albo aż miłości i tego, co ma ona do zaoferowania.
Owe doświadczanie miłości, jej pojęcie zostają rozłożone w czasie, od lat nastoletnich do późnej dorosłości. Inteligentne i często bardzo humorystyczne rozważania głównego bohatera były...
To nie tylko jedyna historia, lecz także bardzo prosta historia: tak fabularnie, jak i językowo; niemniej wzruszająca. Historia romansu dziewiętnastolatka z dojrzałą mężatką jest punktem wyjścia do refleksji o miłości i cierpieniu, młodości i przemijaniu, ekscytacji i poczuciu wypalenia, tchórzostwie i odwadze. Bez upiększeń, słodzenia i patosu. Jest w niej coś ze "Stonera".
To nie tylko jedyna historia, lecz także bardzo prosta historia: tak fabularnie, jak i językowo; niemniej wzruszająca. Historia romansu dziewiętnastolatka z dojrzałą mężatką jest punktem wyjścia do refleksji o miłości i cierpieniu, młodości i przemijaniu, ekscytacji i poczuciu wypalenia, tchórzostwie i odwadze. Bez upiększeń, słodzenia i patosu. Jest w niej coś ze...
W ekscytujący romans z ogromną różnicą wieku wdaje się proza życia. Interpretacja p. Schejbaja początkowo mnie irytowała, ale z każdą kolejną godziną zyskiwała mój szacunek - niełatwe wspomnienia o życiu minionym wymagają westchnień.
W ekscytujący romans z ogromną różnicą wieku wdaje się proza życia. Interpretacja p. Schejbaja początkowo mnie irytowała, ale z każdą kolejną godziną zyskiwała mój szacunek - niełatwe wspomnienia o życiu minionym wymagają westchnień.
Spoiler…
Zaskoczenie, bo nie byłam pewna jak potoczą się losy dwóch kochanków…. Studium choroby, studium miłości…
Ze względu na temat - książka nie należy do łatwych.
Autor zwinnie wchodzi w role swoich bohaterów
Spoiler…
Zaskoczenie, bo nie byłam pewna jak potoczą się losy dwóch kochanków…. Studium choroby, studium miłości…
Ze względu na temat - książka nie należy do łatwych.
Autor zwinnie wchodzi w role swoich bohaterów
Od dawna chcialam i planowalam przeczytac cos Juliana Barnesa. W koncu, calkiem przypadkiem, zdjelam z polki "Jedyna historie" i nie potrafilam odlozyc. Zaczelo sie od klimatu rodem z wakacji. To opowiesc przede wszystkim o milosci, ale rowniez w duzej mierze o pamieci i szczesciu, ktorego jedni maja wiecej inni mniej. Tematow jest tu jeszcze kilka, ale chyba lepiej jest nie wiedziec, siegajac po te ksiazke. Juz nie moge sie doczekac kolejnej opowiesci Barnesa.
Od dawna chcialam i planowalam przeczytac cos Juliana Barnesa. W koncu, calkiem przypadkiem, zdjelam z polki "Jedyna historie" i nie potrafilam odlozyc. Zaczelo sie od klimatu rodem z wakacji. To opowiesc przede wszystkim o milosci, ale rowniez w duzej mierze o pamieci i szczesciu, ktorego jedni maja wiecej inni mniej. Tematow jest tu jeszcze kilka, ale chyba lepiej jest...
To moje pierwsze spotkanie z Barnesem i niestety niekoniecznie udane. Ta niepozorna książeczka jest napisana pięknym językiem, można wyłuskać z niej sporo cytatów, prawie jak u Coelho ;). Język "Jedynej historii" natchnął wielu do pisania opinii patetycznym językiem, co świadczy o nastroju tej prozy. Historia opowiedziana w książce jest smutna, frustrująca i nieszczęśliwa. Czyżby autor był przekonany, że w życiu liczy się tylko ta jedna historia, jedna miłość? Czy jesteśmy skazani na tą jedyną za cenę szczęśćia? Hm... Może i tak jest. Może tylko ta jedna jest warta opowieści. Nie mnie to oceniać. Zupełnie nie dla mnie to literatura. Mam nadzieję, że inne książki Barnesa będą lepsze, bo zamierzam je przeczytać. Tej mówię: nie.
To moje pierwsze spotkanie z Barnesem i niestety niekoniecznie udane. Ta niepozorna książeczka jest napisana pięknym językiem, można wyłuskać z niej sporo cytatów, prawie jak u Coelho ;). Język "Jedynej historii" natchnął wielu do pisania opinii patetycznym językiem, co świadczy o nastroju tej prozy. Historia opowiedziana w książce jest smutna, frustrująca i nieszczęśliwa....
Słuchałam tej książki i stwierdzam, że to był błąd.
Według mnie jest to książka do czytania.
Do refleksyjnego, niespiesznego poznawania jedynej historii bohatera i narratora zarazem, który prowadzi czytelnika przez trzy rozdziały miłości swojego życia.
Śledząc koleje wielkiej miłości Paula, równocześnie poznajemy jego przemyślenia i spostrzeżenia na jej temat, na temat małżeństwa, bycia w związku i życia w ogóle.
Mnie, bardzo podobała się druga część utworu, w której pokazana jest proza życia i to, jak nasze wydawałoby się ziszczone marzenia zaczynają rodzić problemy, bo „miłość nawet najbardziej żarliwa i szczera może pod naporem odpowiedniego ataku ściąć się w mieszaninę politowania i gniewu”.
Jerzy Schejbal, który czytał ten tekst, najpierw mnie zniechęcił do słuchania poprzez „westchnieniowe” wstawki (hmm i ha), ale potem, ta jego nieco senna interpretacja i tak od niechcenia opowiadana historia (z ograniczonym już hmm i ha), wciągnęła i mnie w ten pełen nostalgicznych rozważań świat.
Dzięki tej książce wiem, jaką rolę na Malcie pełnił oparty o dom wiernych rower księdza. 😉
WYZWANIE CZYTELNICZE IV 2022
Przeczytam książkę z kwiatem na okładce lub w tytule
Słuchałam tej książki i stwierdzam, że to był błąd.
Według mnie jest to książka do czytania.
Do refleksyjnego, niespiesznego poznawania jedynej historii bohatera i narratora zarazem, który prowadzi czytelnika przez trzy rozdziały miłości swojego życia.
Śledząc koleje wielkiej miłości Paula, równocześnie poznajemy jego przemyślenia i spostrzeżenia na jej temat, na temat...
Chyba każdy z nas ma w swojej pamięci wspomnienie miłości jedynej, tej absolutnie najważniejszej. Czy zadaliście sobie kiedyś pytanie czy "wolelibyście kochać bardziej i bardziej cierpieć czy mniej kochać i mniej cierpieć?" Czy zdaliście sobie sprawę z tego, że miłości nie można kontrolować, nie można nad nią zapanować a jej poziom często ulega niespodziewanej zmianie.
Każdy z nas ma do opowiedzenia tą jedyną prawdziwą historię, często bardzo osobistą i bardzo bolesną.
Bylo to moje pierwsze spotkanie z autorem. Początkowo myślałam, że to głupiutka historia romansu podstarzałej nieszczęśliwej kobiety z młodym chłopcem. Jakże mylna opinia, ta powieść jest genialna i czyta się ją z zapartym tchem. Dla takich książek właśnie warto czytać.
Autor opisał tragiczną historię miłości zakazanej, nieakceptowanej przez społeczeństwo, miłości wstydliwej. Dla naszego bohatera była to pierwsza miłość, która "układa życie na zawsze..."
To tragiczna historia kobiety dojrzałej, znoszącej bicie ze strony niekochanego męża. "Mężczyzna uderza kobietę, mąż uderza żonę, pijak uderza trzeźwą małżonkę. Nie mieli oni nic na obronę i nie było żadnych okoliczności łagodzących." To smutne życie dorosłych ludzi i ich tragiczna historia. Gdzie alkoholizm doprowadza do klęski, a miłość przeradza się w politowanie i gniew. Tragiczne jest to że nawet zła miłość zawiera w sobie wspomnienie prawdziwej miłości. " W miłości wszystko jest jednocześnie prawdą i fałszem, to jedyny temat, na który nie da się powiedzieć nic absurdalnego."
Każdy z nas ma swoją historię miłości, szczęśliwej lub nie, prawdziwej lub mniej i to jest właśnie ta jedyna historia. Polecam gorąco, przepiekna literatura.
Chyba każdy z nas ma w swojej pamięci wspomnienie miłości jedynej, tej absolutnie najważniejszej. Czy zadaliście sobie kiedyś pytanie czy "wolelibyście kochać bardziej i bardziej cierpieć czy mniej kochać i mniej cierpieć?" Czy zdaliście sobie sprawę z tego, że miłości nie można kontrolować, nie można nad nią zapanować a jej poziom często ulega niespodziewanej zmianie....
Znam świetne "Poczucie kresu", miałam więc spore oczekiwania i do tej powieści. Trochę się zawiodłam. Podzielona na trzy części opowieść o związku dziewiętnastoletniego Paula z dwukrotnie starszą od niego Susan, mężatką i matką dwóch dorosłych córek zainteresowała mnie najbardziej w części pierwszej, gdzie narratorem jest główny bohater. Potem, gdy narracja przechodzi w drugoosobową, zaczyna być nudno, za wiele tu dla mnie nużących refleksji, przemyśleń, analizowania przeszłości, filozofowania. W części trzeciej, gdzie zabiera głos narrator w trzeciej osobie, jest jeszcze trudniej przedzierać się przez dorosłe życie Paula i rozważania, jaki wpływ na niego miały minione zdarzenia.
Barnes pisze pięknie, pamięć i czas dominują w powieści, podobnie jak w "Poczuciu kresu", ale tu, mam wrażenie, autor zanadto analizuje odczucia Paula i próby układania sobie życia. Może wolałabym, aby to właśnie on sam do końca miał głos.
Znam świetne "Poczucie kresu", miałam więc spore oczekiwania i do tej powieści. Trochę się zawiodłam. Podzielona na trzy części opowieść o związku dziewiętnastoletniego Paula z dwukrotnie starszą od niego Susan, mężatką i matką dwóch dorosłych córek zainteresowała mnie najbardziej w części pierwszej, gdzie narratorem jest główny bohater. Potem, gdy narracja przechodzi w...
Jedna z tych książek, gdzie ciekawie opowiedziana historia wciąga. Oczywiście jak to zwykle bywa z obcojęzycznymi pozycjami, wszystko zależy od tłumacza, a w przypadku audiobooka również, a może przede wszystkim od lektora. A muszę tu zaznaczyć, że chyba jeszcze nigdy nie słyszałem tak swobodnego czytania. Jerzy Szejbal robił to na tyle nonszalancko, że można było się całkowicie skupić na treści, zamiast ochów, achów i innych wzdychań lektorów, którzy bardzo często czytają prozę jak wiersz. Jednym słowem świetny początek roku!
Jedna z tych książek, gdzie ciekawie opowiedziana historia wciąga. Oczywiście jak to zwykle bywa z obcojęzycznymi pozycjami, wszystko zależy od tłumacza, a w przypadku audiobooka również, a może przede wszystkim od lektora. A muszę tu zaznaczyć, że chyba jeszcze nigdy nie słyszałem tak swobodnego czytania. Jerzy Szejbal robił to na tyle nonszalancko, że można było się...
Kiedy piszę, ukrywam się za literami i słowami, za wirtualną kartką edytora tekstu, ale i tak wyobrażam sobie konkretną osobę, której chciałabym opowiedzieć historię, którą wiodę. W realnym świecie nie mam śmiałości jej opowiedzieć, nie wierzę, że osoba, za którą jakoś tęsknię, chciałaby tego słuchać, paraliżuje mnie strach, który pyta – za Eliotem – „czy się ośmielę wszechświat niepokoić”, trwoga związana z tym, że „nie potrafię wyrażać swoich myśli!” (też TS Eliot, w tym samym, genialnym wierszu), ale ten ktoś, do którego pragnę mówić – i to raczej o sobie, niż, o książkach, wszak pisząc zawsze najwięcej mówimy o sobie, niż o kimkolwiek innym – nigdy nie schodzi mi sprzed oczu. Bez niego pisanie nie miałoby sensu… bez niego wystarczyłyby nigdy niespisywane monologi wewnętrzne.
Narracja „Jedynej historii” jest poprowadzona przez Juliana Barnesa w ten sposób, że w tych najważniejszych dla historii momentach do głosu dochodzi wszystkowiedzący, pierwszoosobowy narrator, który zwraca się do czytelników tak bezpośrednio, jakby siedział z nami na herbacie (Londyn, więc nie kawa, tylko herbata właśnie!), czy piwie. W pierwszych zdaniach pyta:
„Wolelibyście kochać bardziej i bardziej cierpieć czy mniej kochać i mniej cierpieć? Oto, jak sądzę, ostatecznie, jedyne rzeczywiste pytanie.
Większość z nas ma do opowiedzenia tylko jedną historię. Nie chcę przez to powiedzieć, że w życiu przydarza nam się tylko jedna rzecz: jest niezliczenie wiele wydarzeń, które obracamy w niezliczenie wiele historii. Ale tylko jedna się liczy, tylko jedną naprawdę warto opowiadać. Oto moja”.
W tym „jedynym rzeczywistym pytaniu”, z którym konfrontuje mnie Barnes, słyszę oczywiście echo radykalnej, Camusowskiej tezy z „Mitu Syzyfa”: „Jest tylko jeden problem filozoficzny prawdziwie poważny: samobójstwo. Orzec, czy życie jest warte trudu, by je przeżyć, to odpowiedzieć na fundamentalne pytanie filozofii. Reszta (…) przychodzi później”.
Pokaż mi leitmotiv, który zalega ci pod powiekami, a powiem ci, kim jesteś.
Camus zginął w wieku czterdziestu sześciu lat w wypadku samochodowym, nie jestem pewna, czy swoim życiem rozstrzygnął tę jedyną wartą namysłu kwestię. Jaka jest historia opowiedziana przez Barnesa?
Na wskroś współczesna. Być może taka miłość mogłaby się przydarzyć Paulowi i Susan sto, dwieście, tysiąc lat wcześniej, ale konsekwencje, jakie za sobą pociągnęła, a także sposób, w jaki jest opowiedziana, sprawiają, że ta dość prosta historia skupia w sobie, jak w soczewce całą feerię półcieni składającą się na współczesność.
Mamy naigrywanie się z rozwiązującego z namaszczeniem krzyżówki mieszczaństwa (londyńskie przedmieścia z przekąsem nazywane „wioską”), ścierające się z sobą wiarę i niewiarę, smutek, panikę, beznadzieję i pandemonium, mamy porzuconą przez ukochanego Joan ze złamanym życiem, która z dezynwolturą zatraca się w nicości. Narrator w trzeciej osobie opisuje to w ten sposób:
„Kiedy wracał do życia w Wiosce, pamiętał je jako oparte na prostym systemie. Na każdą dolegliwość było jedno lekarstwo. Na ból gardła TCP; na skaleczenia dettol; na ból głowy disprin; na ciężar w klatce piersiowej – vicks. A dalej były sprawy większej wagi, ale i tam każdy problem miał jedno rozwiązanie. Lekarstwem na seks jest małżeństwo; lekarstwem na miłość jest małżeństwo; lekarstwem na niewierność jest rozwód; lekarstwem na smutek jest praca; lekarstwem na potworny smutek jest alkohol; lekarstwem na śmierć jest krucha wiara w życie pozagrobowe”.
Nastrój jak w „Serotoninie” Houellebecq’a, nieprawdaż?
Wiara w życie pozagrobowe jest krucha, miłość najczęściej jest niemożliwa, zatem życie nie ma sensu. Wygląda na to, że Barnes wespół z Houellebeqiem odpowiedzieli Camusowi…
Jak żyć tocząc pod powiekami walkę z tym pandemonium?
„Mamy różne kody zachowań, które powinny ją (panikę pod naszymi powiekami – przypis autorka) złagodzić i zmniejszyć , żarty i utarte zwyczaje, i mnóstwo metod, które powinny ją złagodzić i zmniejszyć, żarty i utarte zwyczaje na odwrócenie i rozproszenie uwagi. Ale wszyscy nosimy w sobie panikę i pandemonium, które tylko czekają, żeby wybuchnąć, tego jestem pewien. Widziałem, jak ryczą wśród umierających, ostatni protest przeciwko kondycji ludzkiej i wpisanemu w nią chronicznemu smutkowi. Ale ta panika jest w nas wszystkich, nawet tych najbardziej zrównoważonych i racjonalnych. Niech tylko zaistnieją odpowiednie okoliczności, a z pewnością się objawi. I będziesz zdany na jej łaskę. Ta panika jednych doprowadzi do Boga, innych do rozpaczy, jedni zwracają się ku działalności charytatywnej, inni sięgają po alkohol, jedni popadają w stan emocjonalnej nieświadomości, inni żyją dalej, żywiąc nadzieję, że już nigdy nie przydarzy się im nic poważnego”.
Choć wydaje się, że odpowiedź Barnesa byłaby taka, że mimo wszystko warto się starać, ryzykować w miłości, kochać, wierzyć kruchą wiarą w życie pozagrobowe. Nie podjąłby zakładu Pascala w żadnej z tych kwestii, ale spróbowałby żyć na miarę tej kruchej wiary. Zakończę cytatem, który potwierdza ten wniosek:
„Oczywiście znalazł się w jego notatniku taki wpis: „Lepiej kochać i stracić niż nie kochać w ogóle”. Zachował go przez kilka lat; potem wykreślił. Potem znów go wpisał; potem znów go wykreślił. Teraz miał dwa wpisy obok siebie, jeden czysty i prawdziwy, drugi przekreślony i fałszywy”.
Mimo wszystko warto.
Książka - arcydzieło, które w prostej miłosnej historii zdołało pomieścić w sobie współczesność: te wszystkie półcienie, zwątpienia, pandemonia, paniki i rozczarowania.
Kiedy piszę, ukrywam się za literami i słowami, za wirtualną kartką edytora tekstu, ale i tak wyobrażam sobie konkretną osobę, której chciałabym opowiedzieć historię, którą wiodę. W realnym świecie nie mam śmiałości jej opowiedzieć, nie wierzę, że osoba, za którą jakoś tęsknię, chciałaby tego słuchać, paraliżuje mnie strach, który pyta – za Eliotem – „czy się ośmielę...
Julian Barnes uwiódł mnie od pierwszej narracji w zeszłym roku, więc może brakuje mi obiektywizmu w ocenie jego prozy.
Czytając jakąś książkę, w trakcie układam sobie scenariusze, jak też potoczy się ta historia. Ta potoczyła się źle (o tym uprzedziła mnie nota wydawcy) i nie po mojej myśli (myślałam chyba zbyt stereotypowo).
Historia miłości młodego chłopaka i dojrzałej kobiety nie wydarza się codziennie. Raczej do przewidzenia, że to nie skończy się dobrze. Ale ta historia jest bardziej bolesna. To zapis powolnego upadku, okłamywania się, przymykania oczu na problemy, prób pomocy i wzajemnego wyniszczenia.
Kochankom przychodzi zmierzyć się z wieloma problemami, także z tymi środowiskowymi. Tu na uwagę zasługuje świetny obraz Anglików i realia angielskiej społeczności w latach 60-tych XX wieku.
Po pierwszych trudnościach sprawy układają się dobrze, ale do czasu. I rzecz nawet nie w prozaicznej codzienności, czy nawet w różnicy wieku, jaka ich dzieli.
Barnes opisuje siłę pierwszej miłości, powolny rozpad związku i jego destrukcyjny wpływ na dalsze życie.
Świetna psychologiczna powieść.
Oczywiście przyglądamy się tej historii oczyma chłopaka - teraz już dorosłego mężczyzny. Ciekawe jak ta historia wyglądałaby, gdyby opowiedziała ją jego partnerka - kobieta dojrzała, która ze swoim ponurym bagażem doświadczeń jednak sporo ryzykowała, ale i od początku przewidywała smutny koniec.
Sporo miejsca w swojej powieści poświęca też autor pamięci i jej wybiórczości.
Mnie ta powieść zachwyciła pod każdym względem: narracji, kompozycji, języka, wplecionej poetyczności, psychologii, subtelności i swoistej nostalgii.
Julian Barnes uwiódł mnie od pierwszej narracji w zeszłym roku, więc może brakuje mi obiektywizmu w ocenie jego prozy.
Czytając jakąś książkę, w trakcie układam sobie scenariusze, jak też potoczy się ta historia. Ta potoczyła się źle (o tym uprzedziła mnie nota wydawcy) i nie po mojej myśli (myślałam chyba zbyt stereotypowo).
Z pozoru kontrowersyjna historia miłosna przeobraża się we wspomnienia opatrzone zgrabnym komentarzem głównego bohatera. Ciekawym zabiegiem dla mnie była zmiana perspektywy w kolejnych częściach, autor wyraźnie chciał zaznaczyć upływ czasu i nabyte przez Paula życiowe doświadczenie, którym chciał się podzielić z czytelnikami. Nie odczuwałam takiego mentalnego ciężaru podczas czytania, chociaż poruszone zostały niełatwe tematy. Dobra książka na oderwanie się, ale może też zastanowienie nad podstawowymi wartościami, którymi się kierujemy, nad definicjami własnych uczuć, nad naszą osobistą pre-historią.
Z pozoru kontrowersyjna historia miłosna przeobraża się we wspomnienia opatrzone zgrabnym komentarzem głównego bohatera. Ciekawym zabiegiem dla mnie była zmiana perspektywy w kolejnych częściach, autor wyraźnie chciał zaznaczyć upływ czasu i nabyte przez Paula życiowe doświadczenie, którym chciał się podzielić z czytelnikami. Nie odczuwałam takiego mentalnego ciężaru...
Dobra powieść o miłości.
Dobra powieść o miłości.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaskoczyła mnie. Minęło już trochę czasu od przeczytania, ale bardzo dobrze pamiętam tę historię, a to oznacza jedno - wyróżnia się (choćby eksperymentowaniem z prowadzeniem narracji) i warto ją przeczytać.
Zaskoczyła mnie. Minęło już trochę czasu od przeczytania, ale bardzo dobrze pamiętam tę historię, a to oznacza jedno - wyróżnia się (choćby eksperymentowaniem z prowadzeniem narracji) i warto ją przeczytać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiskie oceny "Jedynej historii" mnie zdumiewają. Julian Barnes nie napisał romansu, który jest mniej czy bardziej atrakcyjny, może zafascynować, rozczarować czy zanudzić. Podobnie jak w "Papudze Flauberta" opowiadana historia jest pretekstem do rozmyślań o sile i słabości pamięci, o niemożliwości poznania drugiego człowieka, o zmianach w pamiętaniu i inerpretowaniu tego, co się wydarzyło, o przypadkowości losu, o tym, co życie czyni z człowiekiem (a może człowiek z życiem), o kruchości uczuć, czego się w młodości nikt nie spodziewa, o nieuchronności przemijania. Tak, to niewesoła, ale jedyna i niezwykle prawdziwa opowieść, podobnie interesującą każdy z nas sam pisze. Historia jest wyjątkowa, samoświadomość bohatera niczym niezakłamana i bolesna, rozważania uniwersalne, język dociekliwy i giętki - to niezaprzeczalne walory twórczości Juliana Barnesa. Po odłożeniu książka długo rezonuje w czytelniku.
Niskie oceny "Jedynej historii" mnie zdumiewają. Julian Barnes nie napisał romansu, który jest mniej czy bardziej atrakcyjny, może zafascynować, rozczarować czy zanudzić. Podobnie jak w "Papudze Flauberta" opowiadana historia jest pretekstem do rozmyślań o sile i słabości pamięci, o niemożliwości poznania drugiego człowieka, o zmianach w pamiętaniu i inerpretowaniu tego, co...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZapowiadała się bardzo dobrze ale z biegiem następnych stron odkryłam, że liczyłam na coś innego. Miałam nadzieję na zdecydowanie mocniejszy romans. Lubię gdy historie rozwijają się powoli, narasta pewne napięcie między bohaterami. Tu kompletnie tego nie było. Nie czułam między nimi żadnej chemii i przez większość książki zastanawiałam się jakim cudem, tych dwoje w ogóle są kochankami? Druga część książki podobała mi się chyba najbardziej. Na plus na pewno język autora - piękny i poetycki, dużo ciekawych spostrzeżeń dotyczących relacji, związków, miłości. Niemniej sama historia niestety w dużej mierze pozostawała mi obojętna.
Zapowiadała się bardzo dobrze ale z biegiem następnych stron odkryłam, że liczyłam na coś innego. Miałam nadzieję na zdecydowanie mocniejszy romans. Lubię gdy historie rozwijają się powoli, narasta pewne napięcie między bohaterami. Tu kompletnie tego nie było. Nie czułam między nimi żadnej chemii i przez większość książki zastanawiałam się jakim cudem, tych dwoje w ogóle są...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo kolejna rewelacyjna książka autora, nawet lepsza od Elizabeth Finch. Pełna przemyśleń, co może wielu się nie spodobać, bo spowalnia akcję. Nie każdemu może też się podobać pomysł związku 19 latka z 48 letnią kobietą, mnie właśnie to przyciągnęło do tej historii, choć tak smutnie zakończonej. Kiedyś rozpoczynając studia psychologiczne jednym z pytań jakie mnie nurtowało to powód dla którego relacje kończą się, kiedy miłość umiera, to kolejna opowieść o tym dlaczego tak się dzieje.
Cytat który oddaje historię książki słowami bohatera: "Pracował nad nagłówkiem, który mogłaby być opatrzona jego własna własna historia, wreszcie wymyślił coś takiego: ktoś szuka nowej rakiety, skandal w klubie tenisowym, 48-letnia gospodyni domowa i 19-letniej długowłosy student wyrzuceni za bara bara".
Ale cytat bardziej oddający zamysł książki, pełen rozważań bohatera, jest inny:
"W miłości wszystko jest jednocześnie prawdą i fałszem. To jedyny temat, na który nie da się powiedzieć nic absurdalnego. Lubił tę uwagę odkąd ją odkrył, bo według niego przechodziła w szerszą myśl. Sama miłość nigdy nie jest absurdalna, absurdami nie są też ci którzy w jej doświadczają. Pomimo surowych norm w dziedzinie uczuć i zachowań, które może chcieć narzucić społeczeństwo miłość się im wymyka. Czasem na wiejskim podwórzu widywało się nieprawdopodobne formy więzi, gęś zakochaną w ośle, kocie bawiące się bezpiecznie między łapami uwiązanego mastifa. Na ludzkim podwórzu też istniały formy więzi, które były równie nieprawdopodobne a mimo to ich uczestnikom nigdy nie wydawały się absurdalne".
To kolejna rewelacyjna książka autora, nawet lepsza od Elizabeth Finch. Pełna przemyśleń, co może wielu się nie spodobać, bo spowalnia akcję. Nie każdemu może też się podobać pomysł związku 19 latka z 48 letnią kobietą, mnie właśnie to przyciągnęło do tej historii, choć tak smutnie zakończonej. Kiedyś rozpoczynając studia psychologiczne jednym z pytań jakie mnie nurtowało...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiękny język i bardzo smutna historia.
Piękny język i bardzo smutna historia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Jedyna historia"
Julian Barnes
To nie była miłość jak "Przeminęło z wiatrem" ani historia miłosna...
A mogło być tak pięknie...
19- letni Paul wdaję się w romans z 48- letnią zamężną tenisistką Susan Macleod.
Ta historia pokazuję nam czym jest miłość i oddanie, cierpienie, młodzieńcze lata i przemijanie, odwagą
i płochliwość, uniesienia i letarg...
Paul z wielkim zaangażowaniem i uczuciem wspomina ten cudowny czas ale czy można kochać za bardzo i cierpieć za mocno?
Jak pierwsza miłość może odegrać rolę w dorosłym życiu?
Autor nie zostawia jeńców tylko zmusza do refleksji nad sobą i zadaje jedno konkretne pytanie i sami musimy na nie odpowiedzieć: Czym jest miłość?
"Jedyna historia"
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJulian Barnes
To nie była miłość jak "Przeminęło z wiatrem" ani historia miłosna...
A mogło być tak pięknie...
19- letni Paul wdaję się w romans z 48- letnią zamężną tenisistką Susan Macleod.
Ta historia pokazuję nam czym jest miłość i oddanie, cierpienie, młodzieńcze lata i przemijanie, odwagą
i płochliwość, uniesienia i letarg...
Paul z wielkim...
To jedna z tych książek, które zostają z człowiekiem na długo po odłożeniu na półkę. „Jedyna historia” Juliana Barnesa nie jest łatwą, lekką opowieścią — ale właśnie dlatego tak mocno mnie poruszyła.
Barnes w wyjątkowo subtelny, czuły i mądry sposób pisze o miłości, która nie wpisuje się w żadne schematy. To historia młodego chłopaka i starszej kobiety, ale nie chodzi tu o tani romans czy sensację. To bardziej opowieść o emocjonalnym dojrzewaniu, samotności, konsekwencjach wyborów i tym, jak pierwsza miłość potrafi odcisnąć piętno na całym życiu.
Uwielbiam w tej książce język — prosty, a jednocześnie pełen pięknych, trafnych zdań, które chce się podkreślać i do nich wracać. Barnes nie moralizuje, nie daje prostych odpowiedzi. Zmusza do myślenia, do zadawania sobie niewygodnych pytań o to, czym właściwie jest miłość i jak bardzo może nas zmienić.
Jeśli lubicie historie, które wciągają emocjonalnie i zostawiają cię z refleksją, to jest idealna lektura. Ja po przeczytaniu długo jeszcze o niej myślałam. I chociaż momentami bolało, cieszę się, że po nią sięgnęłam.
To jedna z tych książek, które zostają z człowiekiem na długo po odłożeniu na półkę. „Jedyna historia” Juliana Barnesa nie jest łatwą, lekką opowieścią — ale właśnie dlatego tak mocno mnie poruszyła.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBarnes w wyjątkowo subtelny, czuły i mądry sposób pisze o miłości, która nie wpisuje się w żadne schematy. To historia młodego chłopaka i starszej kobiety, ale nie chodzi tu o...
Gdybym powiedziała ,że książka mnie zafascynowała to powiedziałabym za dużo. Trochę jak historia Mrs.Robbinson. Tyle że z dalszym, wcale nie łatwym zakończeniem. Pierwsza miłość definiuje nasze podejście do związków na całe życie . I tu mamy właśnie taką historię. Młody chłopiec, niespełna 19 letni wiąże się w relację z kobietą w średnim wieku . Mamy lata 60 , podmiejskie brytyjskie klimaty klasy średniej. I układ ten przechodzi wszystkie fazy rozwoju. Od fascynacji przez odrzucenie, przemoc, chorobę aż po trudny, niezwykle trudny koniec. Na pewno warto przeczytac choc to historia nie z mojej bajki stąd lekko mnie nawet miejscami nużyła. Trochę przegadana ale dotknęła wszystkich nieoczywistych faz przez które związki przechodzą...
Gdybym powiedziała ,że książka mnie zafascynowała to powiedziałabym za dużo. Trochę jak historia Mrs.Robbinson. Tyle że z dalszym, wcale nie łatwym zakończeniem. Pierwsza miłość definiuje nasze podejście do związków na całe życie . I tu mamy właśnie taką historię. Młody chłopiec, niespełna 19 letni wiąże się w relację z kobietą w średnim wieku . Mamy lata 60 , podmiejskie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza miłość, burzliwy związek, ale bardziej niż historia miłosna są to odczucia, przemyślenia, dywagacje głównego bohatera, młodego człowieka zakochanego w dojrzałej kobiecie.
Pierwsza miłość, burzliwy związek, ale bardziej niż historia miłosna są to odczucia, przemyślenia, dywagacje głównego bohatera, młodego człowieka zakochanego w dojrzałej kobiecie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tojedyna historia to miłość. Piękna proza na piękny temat.
jedyna historia to miłość. Piękna proza na piękny temat.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem dlaczego ta krótka powieść ma takie słabe oceny?
Uważam, że książka przeczytana w odpowiednim momencie życia, będzie wspaniałą przygodą da nam impuls i odwagę, w nieodpowiednim? będzie nudą i straconym czasem dla kogoś.
Chyba każdy z nas ma w swojej pamięci wspomnienie miłości jedynej, tej absolutnie najważniejszej. Czy zadaliście sobie kiedyś pytanie czy "wolelibyście kochać bardziej i bardziej cierpieć czy mniej kochać i mniej cierpieć?" Czy zdaliście sobie sprawę z tego, że miłości nie można kontrolować, nie można nad nią zapanować a jej poziom często ulega niespodziewanej zmianie.
Każdy z nas ma do opowiedzenia tą jedyną prawdziwą historię, często bardzo osobistą i bardzo bolesną.
Koniec obecnego roku przeczołgał mnie, czułem się niepotrzebny, zbędny i wykorzystany. Niestety albo stety nie miałem tyle odwagi, żeby targnąć się na swoje życie, mam mieszkanie na 2 piętrze nie jak Piotr "Magik" Łuszcz ma IX statystycznie duże szanse na przeżycie a nie na śmierć. Mam dorosłą córkę i nie poprowadziłbym ją do ślubu, mam matkę, którą się opiekuję, chodź ona uważa, że nigdy mnie nie ma jak jestem potrzebny. A zresztą uważam, że rodzice nie powinni chować swoich dzieci i dlatego jestem :-)
Wszystkim, którzy to przeczytają składam serdeczne życzenia noworoczne, wszystkiego najlepszego w 2025 r/ Happy New Year/ Frohes neues Jahr.
Nie wiem dlaczego ta krótka powieść ma takie słabe oceny?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUważam, że książka przeczytana w odpowiednim momencie życia, będzie wspaniałą przygodą da nam impuls i odwagę, w nieodpowiednim? będzie nudą i straconym czasem dla kogoś.
Chyba każdy z nas ma w swojej pamięci wspomnienie miłości jedynej, tej absolutnie najważniejszej. Czy zadaliście sobie kiedyś pytanie czy...
#rodzinnewyzwanie2024 "Jedyna historia" Julian Barnes
Niewielkich rozmiarów książeczka Barnesa leżała na mojej półce od wielu lat i dopiero #rodzinnewyzwanie zmotywowało mnie do sięgnięcia po nią. I bardzo bardzo dobrze! Ta historia i sposób jej opowiedzenia mnie zachwycił. Początek wydawał się naiwny nieco, ale gdy historia się rozwinęła to oczarowała mnie. Barnes napisał niezwykle dojrzała powieść o miłości. Miłości młodzieńczej i dorosłej. Miłości trudnej. Miłości dożywotniej, odciskającej swe piętno na, a może w człowieku. Przemyślenia Barnesa wkładane w usta czy myśli głównego bohatera niezwykle celnie trafiały we mnie, do mnie...
I oczywiście można zarzucić jednostronną perspektywę, dość płasko narysowaną charakterystykę głównej bohaterki, ale to jednak była opowieść, to była jedyna historia miłości, Casey Paula nie Suzanne.
#rodzinnewyzwanie2024 "Jedyna historia" Julian Barnes
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiewielkich rozmiarów książeczka Barnesa leżała na mojej półce od wielu lat i dopiero #rodzinnewyzwanie zmotywowało mnie do sięgnięcia po nią. I bardzo bardzo dobrze! Ta historia i sposób jej opowiedzenia mnie zachwycił. Początek wydawał się naiwny nieco, ale gdy historia się rozwinęła to oczarowała mnie. Barnes napisał...
Nużąca i bardzo smutna. Lubię Barnesa, ale nie tego.
Nużąca i bardzo smutna. Lubię Barnesa, ale nie tego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedyna historia - ukazuje fragmenty życia chłopca a później mężczyzny, którego wraz z nim doświadczamy. Doświadczenia te dotyczą tylko albo aż miłości i tego, co ma ona do zaoferowania.
Owe doświadczanie miłości, jej pojęcie zostają rozłożone w czasie, od lat nastoletnich do późnej dorosłości. Inteligentne i często bardzo humorystyczne rozważania głównego bohatera były ucztą czytelniczą.
"Na życie można było patrzeć w dwojaki sposób, a przynajmniej istniały dwie skrajne perspektywy, które łączyło kontinuum. Jedna zakładała, że każde ludzkie działanie siłą rzeczy unicestwia każde inne działanie, które można było podjąć w zamian; w związku z tym życie składa się z ciągu małych i dużych wyborów, przejawów wolnej woli, a człowiek jest jak kapitan parowca, który sapiąc, płynie w dół potężnej Missisipi życia. Druga zakłada, że wszystko jest nieuchronne, że rządzi pre-historia, że życie ludzkie to nic więcej tylko sęk na kłodzie, którą niesie potężna rzeka Missisipi, ciągniętej i gnębionej, popychanej i miotanej prądami i wirami, i zagrożeniami, nad którymi nie da się zapanować."
"- Powiedziała, że chce spocząć na moim ramieniu jak ptak. Pomyślałem, że to brzmi poetycko. Oraz że to świetnie, że tego mi właśnie trzeba. Nigdy nie lubiłem takich, co się uwieszają. (...)
- Ale nic z tego nie wyszło?
- Dwa problemy (...) - Po pierwsze, ptaki zawsze odlatują, prawda? To leży w ich ptasiej naturze, prawda? A po drugie, zanim odlecą, zawsze nasrają ci na ramię."
Czytając byłam zachwycona, dużo fragmentów zostanie ze mną na dłużej. Dość krótka lektura, ale ma przekaz i pozwala na kontemplację.
Jedyna historia - ukazuje fragmenty życia chłopca a później mężczyzny, którego wraz z nim doświadczamy. Doświadczenia te dotyczą tylko albo aż miłości i tego, co ma ona do zaoferowania.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOwe doświadczanie miłości, jej pojęcie zostają rozłożone w czasie, od lat nastoletnich do późnej dorosłości. Inteligentne i często bardzo humorystyczne rozważania głównego bohatera były...
To nie tylko jedyna historia, lecz także bardzo prosta historia: tak fabularnie, jak i językowo; niemniej wzruszająca. Historia romansu dziewiętnastolatka z dojrzałą mężatką jest punktem wyjścia do refleksji o miłości i cierpieniu, młodości i przemijaniu, ekscytacji i poczuciu wypalenia, tchórzostwie i odwadze. Bez upiększeń, słodzenia i patosu. Jest w niej coś ze "Stonera".
To nie tylko jedyna historia, lecz także bardzo prosta historia: tak fabularnie, jak i językowo; niemniej wzruszająca. Historia romansu dziewiętnastolatka z dojrzałą mężatką jest punktem wyjścia do refleksji o miłości i cierpieniu, młodości i przemijaniu, ekscytacji i poczuciu wypalenia, tchórzostwie i odwadze. Bez upiększeń, słodzenia i patosu. Jest w niej coś ze...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAleż gniot.
Ależ gniot.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa lektura o nagłym, zakazanym uczuciu, przemocy, alkoholizmie oraz o tym, jak splatając czyjś los z naszym, zmieniamy wiele żyć.
Ciekawa lektura o nagłym, zakazanym uczuciu, przemocy, alkoholizmie oraz o tym, jak splatając czyjś los z naszym, zmieniamy wiele żyć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW ekscytujący romans z ogromną różnicą wieku wdaje się proza życia. Interpretacja p. Schejbaja początkowo mnie irytowała, ale z każdą kolejną godziną zyskiwała mój szacunek - niełatwe wspomnienia o życiu minionym wymagają westchnień.
W ekscytujący romans z ogromną różnicą wieku wdaje się proza życia. Interpretacja p. Schejbaja początkowo mnie irytowała, ale z każdą kolejną godziną zyskiwała mój szacunek - niełatwe wspomnienia o życiu minionym wymagają westchnień.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpoiler…
Zaskoczenie, bo nie byłam pewna jak potoczą się losy dwóch kochanków…. Studium choroby, studium miłości…
Ze względu na temat - książka nie należy do łatwych.
Autor zwinnie wchodzi w role swoich bohaterów
Spoiler…
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaskoczenie, bo nie byłam pewna jak potoczą się losy dwóch kochanków…. Studium choroby, studium miłości…
Ze względu na temat - książka nie należy do łatwych.
Autor zwinnie wchodzi w role swoich bohaterów
Myślę, że ta książka przeczytana w odpowiednim momencie życia :) będzie wspaniała, w nieodpowiednim, no cóż, po prostu… nudnawa.
Myślę, że ta książka przeczytana w odpowiednim momencie życia :) będzie wspaniała, w nieodpowiednim, no cóż, po prostu… nudnawa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd dawna chcialam i planowalam przeczytac cos Juliana Barnesa. W koncu, calkiem przypadkiem, zdjelam z polki "Jedyna historie" i nie potrafilam odlozyc. Zaczelo sie od klimatu rodem z wakacji. To opowiesc przede wszystkim o milosci, ale rowniez w duzej mierze o pamieci i szczesciu, ktorego jedni maja wiecej inni mniej. Tematow jest tu jeszcze kilka, ale chyba lepiej jest nie wiedziec, siegajac po te ksiazke. Juz nie moge sie doczekac kolejnej opowiesci Barnesa.
Od dawna chcialam i planowalam przeczytac cos Juliana Barnesa. W koncu, calkiem przypadkiem, zdjelam z polki "Jedyna historie" i nie potrafilam odlozyc. Zaczelo sie od klimatu rodem z wakacji. To opowiesc przede wszystkim o milosci, ale rowniez w duzej mierze o pamieci i szczesciu, ktorego jedni maja wiecej inni mniej. Tematow jest tu jeszcze kilka, ale chyba lepiej jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moje pierwsze spotkanie z Barnesem i niestety niekoniecznie udane. Ta niepozorna książeczka jest napisana pięknym językiem, można wyłuskać z niej sporo cytatów, prawie jak u Coelho ;). Język "Jedynej historii" natchnął wielu do pisania opinii patetycznym językiem, co świadczy o nastroju tej prozy. Historia opowiedziana w książce jest smutna, frustrująca i nieszczęśliwa. Czyżby autor był przekonany, że w życiu liczy się tylko ta jedna historia, jedna miłość? Czy jesteśmy skazani na tą jedyną za cenę szczęśćia? Hm... Może i tak jest. Może tylko ta jedna jest warta opowieści. Nie mnie to oceniać. Zupełnie nie dla mnie to literatura. Mam nadzieję, że inne książki Barnesa będą lepsze, bo zamierzam je przeczytać. Tej mówię: nie.
To moje pierwsze spotkanie z Barnesem i niestety niekoniecznie udane. Ta niepozorna książeczka jest napisana pięknym językiem, można wyłuskać z niej sporo cytatów, prawie jak u Coelho ;). Język "Jedynej historii" natchnął wielu do pisania opinii patetycznym językiem, co świadczy o nastroju tej prozy. Historia opowiedziana w książce jest smutna, frustrująca i nieszczęśliwa....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSłuchałam tej książki i stwierdzam, że to był błąd.
Według mnie jest to książka do czytania.
Do refleksyjnego, niespiesznego poznawania jedynej historii bohatera i narratora zarazem, który prowadzi czytelnika przez trzy rozdziały miłości swojego życia.
Śledząc koleje wielkiej miłości Paula, równocześnie poznajemy jego przemyślenia i spostrzeżenia na jej temat, na temat małżeństwa, bycia w związku i życia w ogóle.
Mnie, bardzo podobała się druga część utworu, w której pokazana jest proza życia i to, jak nasze wydawałoby się ziszczone marzenia zaczynają rodzić problemy, bo „miłość nawet najbardziej żarliwa i szczera może pod naporem odpowiedniego ataku ściąć się w mieszaninę politowania i gniewu”.
Jerzy Schejbal, który czytał ten tekst, najpierw mnie zniechęcił do słuchania poprzez „westchnieniowe” wstawki (hmm i ha), ale potem, ta jego nieco senna interpretacja i tak od niechcenia opowiadana historia (z ograniczonym już hmm i ha), wciągnęła i mnie w ten pełen nostalgicznych rozważań świat.
Dzięki tej książce wiem, jaką rolę na Malcie pełnił oparty o dom wiernych rower księdza. 😉
WYZWANIE CZYTELNICZE IV 2022
Przeczytam książkę z kwiatem na okładce lub w tytule
Słuchałam tej książki i stwierdzam, że to był błąd.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWedług mnie jest to książka do czytania.
Do refleksyjnego, niespiesznego poznawania jedynej historii bohatera i narratora zarazem, który prowadzi czytelnika przez trzy rozdziały miłości swojego życia.
Śledząc koleje wielkiej miłości Paula, równocześnie poznajemy jego przemyślenia i spostrzeżenia na jej temat, na temat...
Chyba każdy z nas ma w swojej pamięci wspomnienie miłości jedynej, tej absolutnie najważniejszej. Czy zadaliście sobie kiedyś pytanie czy "wolelibyście kochać bardziej i bardziej cierpieć czy mniej kochać i mniej cierpieć?" Czy zdaliście sobie sprawę z tego, że miłości nie można kontrolować, nie można nad nią zapanować a jej poziom często ulega niespodziewanej zmianie.
Każdy z nas ma do opowiedzenia tą jedyną prawdziwą historię, często bardzo osobistą i bardzo bolesną.
Bylo to moje pierwsze spotkanie z autorem. Początkowo myślałam, że to głupiutka historia romansu podstarzałej nieszczęśliwej kobiety z młodym chłopcem. Jakże mylna opinia, ta powieść jest genialna i czyta się ją z zapartym tchem. Dla takich książek właśnie warto czytać.
Autor opisał tragiczną historię miłości zakazanej, nieakceptowanej przez społeczeństwo, miłości wstydliwej. Dla naszego bohatera była to pierwsza miłość, która "układa życie na zawsze..."
To tragiczna historia kobiety dojrzałej, znoszącej bicie ze strony niekochanego męża. "Mężczyzna uderza kobietę, mąż uderza żonę, pijak uderza trzeźwą małżonkę. Nie mieli oni nic na obronę i nie było żadnych okoliczności łagodzących." To smutne życie dorosłych ludzi i ich tragiczna historia. Gdzie alkoholizm doprowadza do klęski, a miłość przeradza się w politowanie i gniew. Tragiczne jest to że nawet zła miłość zawiera w sobie wspomnienie prawdziwej miłości. " W miłości wszystko jest jednocześnie prawdą i fałszem, to jedyny temat, na który nie da się powiedzieć nic absurdalnego."
Każdy z nas ma swoją historię miłości, szczęśliwej lub nie, prawdziwej lub mniej i to jest właśnie ta jedyna historia. Polecam gorąco, przepiekna literatura.
Chyba każdy z nas ma w swojej pamięci wspomnienie miłości jedynej, tej absolutnie najważniejszej. Czy zadaliście sobie kiedyś pytanie czy "wolelibyście kochać bardziej i bardziej cierpieć czy mniej kochać i mniej cierpieć?" Czy zdaliście sobie sprawę z tego, że miłości nie można kontrolować, nie można nad nią zapanować a jej poziom często ulega niespodziewanej zmianie....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnam świetne "Poczucie kresu", miałam więc spore oczekiwania i do tej powieści. Trochę się zawiodłam. Podzielona na trzy części opowieść o związku dziewiętnastoletniego Paula z dwukrotnie starszą od niego Susan, mężatką i matką dwóch dorosłych córek zainteresowała mnie najbardziej w części pierwszej, gdzie narratorem jest główny bohater. Potem, gdy narracja przechodzi w drugoosobową, zaczyna być nudno, za wiele tu dla mnie nużących refleksji, przemyśleń, analizowania przeszłości, filozofowania. W części trzeciej, gdzie zabiera głos narrator w trzeciej osobie, jest jeszcze trudniej przedzierać się przez dorosłe życie Paula i rozważania, jaki wpływ na niego miały minione zdarzenia.
Barnes pisze pięknie, pamięć i czas dominują w powieści, podobnie jak w "Poczuciu kresu", ale tu, mam wrażenie, autor zanadto analizuje odczucia Paula i próby układania sobie życia. Może wolałabym, aby to właśnie on sam do końca miał głos.
Znam świetne "Poczucie kresu", miałam więc spore oczekiwania i do tej powieści. Trochę się zawiodłam. Podzielona na trzy części opowieść o związku dziewiętnastoletniego Paula z dwukrotnie starszą od niego Susan, mężatką i matką dwóch dorosłych córek zainteresowała mnie najbardziej w części pierwszej, gdzie narratorem jest główny bohater. Potem, gdy narracja przechodzi w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z tych książek, gdzie ciekawie opowiedziana historia wciąga. Oczywiście jak to zwykle bywa z obcojęzycznymi pozycjami, wszystko zależy od tłumacza, a w przypadku audiobooka również, a może przede wszystkim od lektora. A muszę tu zaznaczyć, że chyba jeszcze nigdy nie słyszałem tak swobodnego czytania. Jerzy Szejbal robił to na tyle nonszalancko, że można było się całkowicie skupić na treści, zamiast ochów, achów i innych wzdychań lektorów, którzy bardzo często czytają prozę jak wiersz. Jednym słowem świetny początek roku!
Jedna z tych książek, gdzie ciekawie opowiedziana historia wciąga. Oczywiście jak to zwykle bywa z obcojęzycznymi pozycjami, wszystko zależy od tłumacza, a w przypadku audiobooka również, a może przede wszystkim od lektora. A muszę tu zaznaczyć, że chyba jeszcze nigdy nie słyszałem tak swobodnego czytania. Jerzy Szejbal robił to na tyle nonszalancko, że można było się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy piszę, ukrywam się za literami i słowami, za wirtualną kartką edytora tekstu, ale i tak wyobrażam sobie konkretną osobę, której chciałabym opowiedzieć historię, którą wiodę. W realnym świecie nie mam śmiałości jej opowiedzieć, nie wierzę, że osoba, za którą jakoś tęsknię, chciałaby tego słuchać, paraliżuje mnie strach, który pyta – za Eliotem – „czy się ośmielę wszechświat niepokoić”, trwoga związana z tym, że „nie potrafię wyrażać swoich myśli!” (też TS Eliot, w tym samym, genialnym wierszu), ale ten ktoś, do którego pragnę mówić – i to raczej o sobie, niż, o książkach, wszak pisząc zawsze najwięcej mówimy o sobie, niż o kimkolwiek innym – nigdy nie schodzi mi sprzed oczu. Bez niego pisanie nie miałoby sensu… bez niego wystarczyłyby nigdy niespisywane monologi wewnętrzne.
Narracja „Jedynej historii” jest poprowadzona przez Juliana Barnesa w ten sposób, że w tych najważniejszych dla historii momentach do głosu dochodzi wszystkowiedzący, pierwszoosobowy narrator, który zwraca się do czytelników tak bezpośrednio, jakby siedział z nami na herbacie (Londyn, więc nie kawa, tylko herbata właśnie!), czy piwie. W pierwszych zdaniach pyta:
„Wolelibyście kochać bardziej i bardziej cierpieć czy mniej kochać i mniej cierpieć? Oto, jak sądzę, ostatecznie, jedyne rzeczywiste pytanie.
Większość z nas ma do opowiedzenia tylko jedną historię. Nie chcę przez to powiedzieć, że w życiu przydarza nam się tylko jedna rzecz: jest niezliczenie wiele wydarzeń, które obracamy w niezliczenie wiele historii. Ale tylko jedna się liczy, tylko jedną naprawdę warto opowiadać. Oto moja”.
W tym „jedynym rzeczywistym pytaniu”, z którym konfrontuje mnie Barnes, słyszę oczywiście echo radykalnej, Camusowskiej tezy z „Mitu Syzyfa”: „Jest tylko jeden problem filozoficzny prawdziwie poważny: samobójstwo. Orzec, czy życie jest warte trudu, by je przeżyć, to odpowiedzieć na fundamentalne pytanie filozofii. Reszta (…) przychodzi później”.
Pokaż mi leitmotiv, który zalega ci pod powiekami, a powiem ci, kim jesteś.
Camus zginął w wieku czterdziestu sześciu lat w wypadku samochodowym, nie jestem pewna, czy swoim życiem rozstrzygnął tę jedyną wartą namysłu kwestię. Jaka jest historia opowiedziana przez Barnesa?
Na wskroś współczesna. Być może taka miłość mogłaby się przydarzyć Paulowi i Susan sto, dwieście, tysiąc lat wcześniej, ale konsekwencje, jakie za sobą pociągnęła, a także sposób, w jaki jest opowiedziana, sprawiają, że ta dość prosta historia skupia w sobie, jak w soczewce całą feerię półcieni składającą się na współczesność.
Mamy naigrywanie się z rozwiązującego z namaszczeniem krzyżówki mieszczaństwa (londyńskie przedmieścia z przekąsem nazywane „wioską”), ścierające się z sobą wiarę i niewiarę, smutek, panikę, beznadzieję i pandemonium, mamy porzuconą przez ukochanego Joan ze złamanym życiem, która z dezynwolturą zatraca się w nicości. Narrator w trzeciej osobie opisuje to w ten sposób:
„Kiedy wracał do życia w Wiosce, pamiętał je jako oparte na prostym systemie. Na każdą dolegliwość było jedno lekarstwo. Na ból gardła TCP; na skaleczenia dettol; na ból głowy disprin; na ciężar w klatce piersiowej – vicks. A dalej były sprawy większej wagi, ale i tam każdy problem miał jedno rozwiązanie. Lekarstwem na seks jest małżeństwo; lekarstwem na miłość jest małżeństwo; lekarstwem na niewierność jest rozwód; lekarstwem na smutek jest praca; lekarstwem na potworny smutek jest alkohol; lekarstwem na śmierć jest krucha wiara w życie pozagrobowe”.
Nastrój jak w „Serotoninie” Houellebecq’a, nieprawdaż?
Wiara w życie pozagrobowe jest krucha, miłość najczęściej jest niemożliwa, zatem życie nie ma sensu. Wygląda na to, że Barnes wespół z Houellebeqiem odpowiedzieli Camusowi…
Jak żyć tocząc pod powiekami walkę z tym pandemonium?
„Mamy różne kody zachowań, które powinny ją (panikę pod naszymi powiekami – przypis autorka) złagodzić i zmniejszyć , żarty i utarte zwyczaje, i mnóstwo metod, które powinny ją złagodzić i zmniejszyć, żarty i utarte zwyczaje na odwrócenie i rozproszenie uwagi. Ale wszyscy nosimy w sobie panikę i pandemonium, które tylko czekają, żeby wybuchnąć, tego jestem pewien. Widziałem, jak ryczą wśród umierających, ostatni protest przeciwko kondycji ludzkiej i wpisanemu w nią chronicznemu smutkowi. Ale ta panika jest w nas wszystkich, nawet tych najbardziej zrównoważonych i racjonalnych. Niech tylko zaistnieją odpowiednie okoliczności, a z pewnością się objawi. I będziesz zdany na jej łaskę. Ta panika jednych doprowadzi do Boga, innych do rozpaczy, jedni zwracają się ku działalności charytatywnej, inni sięgają po alkohol, jedni popadają w stan emocjonalnej nieświadomości, inni żyją dalej, żywiąc nadzieję, że już nigdy nie przydarzy się im nic poważnego”.
Choć wydaje się, że odpowiedź Barnesa byłaby taka, że mimo wszystko warto się starać, ryzykować w miłości, kochać, wierzyć kruchą wiarą w życie pozagrobowe. Nie podjąłby zakładu Pascala w żadnej z tych kwestii, ale spróbowałby żyć na miarę tej kruchej wiary. Zakończę cytatem, który potwierdza ten wniosek:
„Oczywiście znalazł się w jego notatniku taki wpis: „Lepiej kochać i stracić niż nie kochać w ogóle”. Zachował go przez kilka lat; potem wykreślił. Potem znów go wpisał; potem znów go wykreślił. Teraz miał dwa wpisy obok siebie, jeden czysty i prawdziwy, drugi przekreślony i fałszywy”.
Mimo wszystko warto.
Książka - arcydzieło, które w prostej miłosnej historii zdołało pomieścić w sobie współczesność: te wszystkie półcienie, zwątpienia, pandemonia, paniki i rozczarowania.
Kiedy piszę, ukrywam się za literami i słowami, za wirtualną kartką edytora tekstu, ale i tak wyobrażam sobie konkretną osobę, której chciałabym opowiedzieć historię, którą wiodę. W realnym świecie nie mam śmiałości jej opowiedzieć, nie wierzę, że osoba, za którą jakoś tęsknię, chciałaby tego słuchać, paraliżuje mnie strach, który pyta – za Eliotem – „czy się ośmielę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJulian Barnes uwiódł mnie od pierwszej narracji w zeszłym roku, więc może brakuje mi obiektywizmu w ocenie jego prozy.
Czytając jakąś książkę, w trakcie układam sobie scenariusze, jak też potoczy się ta historia. Ta potoczyła się źle (o tym uprzedziła mnie nota wydawcy) i nie po mojej myśli (myślałam chyba zbyt stereotypowo).
Historia miłości młodego chłopaka i dojrzałej kobiety nie wydarza się codziennie. Raczej do przewidzenia, że to nie skończy się dobrze. Ale ta historia jest bardziej bolesna. To zapis powolnego upadku, okłamywania się, przymykania oczu na problemy, prób pomocy i wzajemnego wyniszczenia.
Kochankom przychodzi zmierzyć się z wieloma problemami, także z tymi środowiskowymi. Tu na uwagę zasługuje świetny obraz Anglików i realia angielskiej społeczności w latach 60-tych XX wieku.
Po pierwszych trudnościach sprawy układają się dobrze, ale do czasu. I rzecz nawet nie w prozaicznej codzienności, czy nawet w różnicy wieku, jaka ich dzieli.
Barnes opisuje siłę pierwszej miłości, powolny rozpad związku i jego destrukcyjny wpływ na dalsze życie.
Świetna psychologiczna powieść.
Oczywiście przyglądamy się tej historii oczyma chłopaka - teraz już dorosłego mężczyzny. Ciekawe jak ta historia wyglądałaby, gdyby opowiedziała ją jego partnerka - kobieta dojrzała, która ze swoim ponurym bagażem doświadczeń jednak sporo ryzykowała, ale i od początku przewidywała smutny koniec.
Sporo miejsca w swojej powieści poświęca też autor pamięci i jej wybiórczości.
Mnie ta powieść zachwyciła pod każdym względem: narracji, kompozycji, języka, wplecionej poetyczności, psychologii, subtelności i swoistej nostalgii.
Julian Barnes uwiódł mnie od pierwszej narracji w zeszłym roku, więc może brakuje mi obiektywizmu w ocenie jego prozy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytając jakąś książkę, w trakcie układam sobie scenariusze, jak też potoczy się ta historia. Ta potoczyła się źle (o tym uprzedziła mnie nota wydawcy) i nie po mojej myśli (myślałam chyba zbyt stereotypowo).
Historia miłości młodego chłopaka i dojrzałej...
Z pozoru kontrowersyjna historia miłosna przeobraża się we wspomnienia opatrzone zgrabnym komentarzem głównego bohatera. Ciekawym zabiegiem dla mnie była zmiana perspektywy w kolejnych częściach, autor wyraźnie chciał zaznaczyć upływ czasu i nabyte przez Paula życiowe doświadczenie, którym chciał się podzielić z czytelnikami. Nie odczuwałam takiego mentalnego ciężaru podczas czytania, chociaż poruszone zostały niełatwe tematy. Dobra książka na oderwanie się, ale może też zastanowienie nad podstawowymi wartościami, którymi się kierujemy, nad definicjami własnych uczuć, nad naszą osobistą pre-historią.
Z pozoru kontrowersyjna historia miłosna przeobraża się we wspomnienia opatrzone zgrabnym komentarzem głównego bohatera. Ciekawym zabiegiem dla mnie była zmiana perspektywy w kolejnych częściach, autor wyraźnie chciał zaznaczyć upływ czasu i nabyte przez Paula życiowe doświadczenie, którym chciał się podzielić z czytelnikami. Nie odczuwałam takiego mentalnego ciężaru...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to