We wstępie do jednej z historii z trzeciego zbiorczego wydania Hellboy: Zdobywca czerw, tom 3 Gary Gianni napisał, że Mignola ma umiejętność “tworzenia poetyckich obrazów z materiału, który w innych rękach byłby wulgarny i pozbawiony smaku”. Ja bym jeszcze dodała, że nie tylko poetycki, ale też zawierający momenty autentycznie zabawne, nie wymuszone. To wcale nie jest takie łatwe do osiągnięcia w komiksie biorąc pod uwagę, że Hellboy jest synem szatana, i jednocześnie bohaterem tragicznym, niesamowitym, dojrzałym, pogłębionym i intrygującym.
Trzeci tom ze zbiorczej kolekcji Świata Komiksu zawiera więcej niż te dwie historie wspomniane na okładce. Albo inaczej. Zdobywca Czerw to jedna i spójna historia, ale Dziwne miejsca składają się z dwóch oddzielnych historii, choć osadzonych chronologicznie. Są to Wyspy oraz Trzecie życzenie.
👹 Hellboy poza BBPO
W Posłowiu Mignola pisze, że chciał w tych historiach puścić Hellboya samopas i zobaczyć, co się stanie. Czerwony opuszcza BBPO (Biuro Badań Paranormalnych i Obrony) i rusza do Afryki. Dlaczego tam? A dlaczego nie.
Mignola wykorzystuje w komiksie ciekawe afrykańskie mity i legendy, np. o nawiedzonym bananowcu, czy o nietoperzach i ciemności w koszu. Rysownik tworzy też własne potwory i autorskie miejsca. I to wszystko w charakterystycznym mrocznym stylu. Minimalistyczna kreska i kadry przepełnione czernią… Mignola to jeden z moich ulubionych artystów.
W tym tomie spotkamy także przeciwników Hellboya znanych z poprzednich tomów: Hermanem van Klomptem i prastare stwory chaosu, małpę Kriegraffe, czy Rasputina. Bliżej poznajemy także innych bohaterów walczących ze złem: Rogera Homunkulusa i Homara Johnsona.
👹 Materiały dodatkowe
W Posłowiu Mignola opowiada też o kontekstach, w których powstawały te historie. Np. Trzecie życzenie powstało w 2001 rok, tuż po 11 września i po powstaniu filmu Hellboy. Autor chciał w komiksie przekazać swoją wersję historii czerwonego gościa, nieco inną od tej pokazanej w filmie.
Kocham zbiorcze wydania i Hellboy: Zdobywca czerw pogłębia to uczucie. Jest tu sporo dodatkowych materiałów, niepublikowane szkice, pierwsze plansze, wprawki oraz projekty postaci i potworów. Fantastycznie pokazują jaką drogę przechodzi komiks od wersji pierwotnej, do wersji ukończonej.
W sumie to ponad trzysta stron świetnej rozrywki. Cieszę się, że zostało mi jeszcze pięć tomów przygód Hellboya i o wiele więcej serii o BBPO, po którą też kiedyś zamierzam sięgnąć.
We wstępie do jednej z historii z trzeciego zbiorczego wydania Hellboy: Zdobywca czerw, tom 3 Gary Gianni napisał, że Mignola ma umiejętność “tworzenia poetyckich obrazów z materiału, który w innych rękach byłby wulgarny i pozbawiony smaku”. Ja bym jeszcze dodała, że nie tylko poetycki, ale też zawierający momenty autentycznie zabawne, nie wymuszone. To wcale nie jest takie...
Prostota części kadrów Amerykanina stała się w pewnym momencie nie do zniesienia, gdyż dominowała nie tyle nie nachalność kreski, a wręcz niedbałość. Łapałem się na tym, że właściwie trudno było mi odgadnąć, co też właściwie widzą moje oczy – nie było to jednak skorelowane z zawiłością nowego monstrum, lecz czymś zgoła odmiennym.
Więcej na stronie: https://kulturapopcornowa.pl/hellboy-tom-1-3-recenzja/
Prostota części kadrów Amerykanina stała się w pewnym momencie nie do zniesienia, gdyż dominowała nie tyle nie nachalność kreski, a wręcz niedbałość. Łapałem się na tym, że właściwie trudno było mi odgadnąć, co też właściwie widzą moje oczy – nie było to jednak skorelowane z zawiłością nowego monstrum, lecz czymś zgoła odmiennym.
"Czerw" bardzo ok - czysta rozrywka w pulpowych klimatach. "Trzecie życzenie" trochę oderwane od dotychczasowych klimatów; niepotrzebny (choć całkiem sympatyczny) zapychacz. "Wyspa" dla mnie średnio strawna, jakby strumień świadomości połączony z info-dumpem. Ogólnie: tom pierwszy wciąż podobał mi się najbardziej. Czytam dalej.
https://www.instagram.com/polishpopkulture/
"Czerw" bardzo ok - czysta rozrywka w pulpowych klimatach. "Trzecie życzenie" trochę oderwane od dotychczasowych klimatów; niepotrzebny (choć całkiem sympatyczny) zapychacz. "Wyspa" dla mnie średnio strawna, jakby strumień świadomości połączony z info-dumpem. Ogólnie: tom pierwszy wciąż podobał mi się najbardziej. Czytam dalej.
Niezmiennie mi się podoba i już wiem, że cykl trafi na półkę.
Tym razem mamy miks historii z nazistami (niezłe), afrykańską przygodę (ciekawa, ale boli niewykorzystanie potencjału folkloru afrykańskiego) i Wyspa, która nieco zbyt wiele i zbyt szybko próbuje wyjaśnić (co jak przyznaje sam autor jest wynikiem premiery filmu).
Dobra zabawa, niedosyt i trochę brak innych bohaterów składają się na tom ciekawy, ale nieco słabszy niż zestaw krótszych historii poprzednio. No i trochę szkoda, że rysunki nie pokazują więcej szczegółów...
Niezmiennie mi się podoba i już wiem, że cykl trafi na półkę.
Tym razem mamy miks historii z nazistami (niezłe), afrykańską przygodę (ciekawa, ale boli niewykorzystanie potencjału folkloru afrykańskiego) i Wyspa, która nieco zbyt wiele i zbyt szybko próbuje wyjaśnić (co jak przyznaje sam autor jest wynikiem premiery filmu).
Dobra zabawa, niedosyt i trochę brak innych...
Sporo dobra, choć przesyt pulpy i idących za tym rozwiązań fabularnych, w których ostatecznym rozwiązaniem każdej kwestii jest ostry łomot, zaczyna męczyć. Ocena byłaby wyższa, gdyby nie dosyć bełkotliwa "Wyspa"
Sporo dobra, choć przesyt pulpy i idących za tym rozwiązań fabularnych, w których ostatecznym rozwiązaniem każdej kwestii jest ostry łomot, zaczyna męczyć. Ocena byłaby wyższa, gdyby nie dosyć bełkotliwa "Wyspa"
Pierwsza historia o nazwie Zdobywca czerw mnie nie porwała, jest to związane z jej pewnymi elementami które są dość schematyczne. Znowu mamy wątki nawiązujące do Lovecrafta, które lubię ale zdecydowanie wolę jak Mignola porusza tematy legend i mitów, no i standardowe bicie Nazistów. Nie jest to zła historia, narracja nadal jest świetna i czyta się to dobrze ale nie jest to mój typ historii z Hellboyem.
Inaczej mam z pozostałymi opowieściami z tego tomu. Podczas lektury Trzeciego życzenia na myśl przychodziła mi animacja Małej syrenki z ta różnica że Mignola nie bawi się w upiększanie danej historii. Jest ponuro a przeniesienie akcji w podmorskie głębiny daje serii dużo nowej dynamiki dzięki czemu zgubione po drodze zainteresowanie powraca.
Kolejna opowieść o nazwie Wyspa również jest fantastyczna, uwielbiam te kilka początkowych plansz kiedy Hellboy wychodzi z morza na plażę i trafia do pobliskiej tawerny. Mignola robi świetna robota wyłącznie samymi kadrami i kolorami, a początkowo ograniczona narracja mówi sama za siebie.
Pierwsza historia o nazwie Zdobywca czerw mnie nie porwała, jest to związane z jej pewnymi elementami które są dość schematyczne. Znowu mamy wątki nawiązujące do Lovecrafta, które lubię ale zdecydowanie wolę jak Mignola porusza tematy legend i mitów, no i standardowe bicie Nazistów. Nie jest to zła historia, narracja nadal jest świetna i czyta się to dobrze ale nie jest to...
Ech, dałem się nabrać - mam nadzieję, iż po raz ostatni. Wróciłem do Hellboy'a sięgając po trzeci tom, bo słyszałem gdzieś, że ,,Zdobywca Czerw'' jest najlepszą historią w całej serii. I co? PSTRO! Ten sam goły schemat, który goni w piętkę od pierwszej wizyty, gdy narodził się chłopiec z piekieł. Wiecie, jak przebiega fabuła tego czytadła? - mamy odprawę, rzucamy jakieś losowe miejsce, najlepiej gdzie jest ponuro i tajemniczo, jak w gotyckiej literaturze, a potem cała zgraja toczy boje z jakimiś małpiatkami albo głową nazisty w słoju (brzmi głupio, co nie?), jak ja mam to traktować poważnie?, na litość boską.
Miałem cierpliwość, ale ona też ma swoje granice. To jest po prostu niewiarygodne, jak ludzie dali się oszukać, że to jakaś wysoka sztuka czy coś (sugerując się ocenami). Wszystko wskazywało na wielkie dzieło, wiecie, znakomite recenzje, jakieś nagrody, złote pączki i cuda na kiju. Matko boska... Jak mam się nie śmiać, nie wiem, co ludzi zgromadza, że każdy chce to na półce, zrobić ołtarzyk i modlić się do Hellboy'a, bo to takie wspaniałe oglądać, jak leją się po mordach, a budowanie tajemnicy wyrzuca się do kosza w chwili, gdy mija czas odprawy. Płakać nie będę, śmiać mi się chce. Chwalcie to sobie - idę poszukać komika, bo musi napisać o tym stand-up.
Ech, dałem się nabrać - mam nadzieję, iż po raz ostatni. Wróciłem do Hellboy'a sięgając po trzeci tom, bo słyszałem gdzieś, że ,,Zdobywca Czerw'' jest najlepszą historią w całej serii. I co? PSTRO! Ten sam goły schemat, który goni w piętkę od pierwszej wizyty, gdy narodził się chłopiec z piekieł. Wiecie, jak przebiega fabuła tego czytadła? - mamy odprawę, rzucamy jakieś...
Hellboy to pół demonem, pół człowiek, którego na nasz plan egzystencjalny w 1944 roku ściągnął sam Rasputin, aby w porozumieniu z nazistami pomógł uratować Hitlera, a tym samym pomóc w wygraniu wojny. Jednak Hellboya przejęli Amerykanie, który wychowywany przez pewnego profesora, nie stał się tym,, kim miał się stać. Charakterystyczny element tej postaci to potężna kamienna ręka i spiłowane rogi. Postać ta szalenie popularna została stworzona przez Mike’a Mignolię, a na podstawie jego historii powstały również filmy kinowe, w których w główną postać wcielił się Ron Perlman. W jego przygodach udział biorą tak dziwne postaci jak półczłowiek, pół ryba, czy homunculus. Zazwyczaj komiksy z tej serii charakteryzują się mroczną i pełną zagrożeń atmosferą z dużą dawką czarnego humoru.
W moje ręce wpadł niedawno 3 tom jego przygód zawierający parę historii takich jak „Zdobywca czerw”, czy „Dziwne miejsca”. A o czym opowiadają te komiksy?
W pierwszej przenosimy się do 1939 roku, kiedy to w Austrii przeprowadzane są próby wysłania człowieka w kosmos. Próby te przerywa pewna grupa, jednak rakieta startuje, a po latach będzie miało to wpływ na dalszy ciąg tej opowieści.
W kolejnej historii, odwiedzamy Afrykę, w której Hellboy poznaje postać, która zdaje się wiedzieć bardzo dużo o nim i o jego przyszłości. Czy wszystko potoczy się pomyślnie? Przekonajcie się sami.
Mając na uwadze, że twórcą scenariusza, jak i rysunków jest Mike Mignolia, stwierdzam, że cała ta opowieść jest naprawdę świetna. Autorowi udało się połączyć-jak już pisałem-mroczną atmosferę, z ciekawymi bohaterami, którym nie brakuje poczucia humoru. Większość scen wyszła znakomicie i uważam, że jest to jeden z fajniejszych komiksów do których zajrzałem.
A sam Hellboy i jego przyjaciele podobają mi się głównie przez to że są to dosyć nietypowe postaci, a to sprawia, że tym chętniej czytelnik obraca kolejne strony. Pozostaje mi polecić całą serię.
Komiks w twardej oprawie opublikowało Wydawnictwo Egmont Polska, a na język polski przełożyli Miłosz Brzeziński, Maciej Drewnowski.
Hellboy to pół demonem, pół człowiek, którego na nasz plan egzystencjalny w 1944 roku ściągnął sam Rasputin, aby w porozumieniu z nazistami pomógł uratować Hitlera, a tym samym pomóc w wygraniu wojny. Jednak Hellboya przejęli Amerykanie, który wychowywany przez pewnego profesora, nie stał się tym,, kim miał się stać. Charakterystyczny element tej postaci to potężna kamienna...
Na polskim rynku w chwili obecnej dostępnych jest wiele znakomitych serii. „Hellboy" natomiast bez dwóch zdań należy do ich czołówki. Niesamowicie klimatyczny, świetnie napisany, wciągający i rewelacyjnie zilustrowany, od samego początku dostarcza niezapomnianych wrażeń. I nie inaczej jest w przypadku albumu „Hellboy: Zdobywca Czerw / Dziwne miejsca", kończącego pewną epokę przygód bohatera i dopowiadającego wiele do jego historii.
Rok 1939, Austria. Na zamku Hunte naziści przeprowadzają tajny eksperyment, mający na celu wystrzelenie człowieka w kosmos. Nie wszystko idzie, jak powinno, wkraczają bowiem żołnierze pod dowództwem Homara Johnsona, wywiązuje się strzelanina, ale obie strony konfliktu giną w chwili, kiedy wystrzelona rakieta startuje, uszkadzając zamek.
Sześćdziesiąt jeden lat później rząd amerykański odkrywa niepokojący obiekt zbliżający się do Ziemi. Okazuje się być nim nazistowska rakieta, nie spada jednak samoistnie, bo w trakcie lotu zmienia kurs. Hellboy i homunkulus Roger, w towarzystwie funkcjonariuszki tajnej austriackiej policji służącej im za przewodniczkę ruszają do zamku Hunte, o którym krążą mrożące krew w żyłach legendy i opowieści. Niestety, policjantka skrywa równie wiele tajemnic, co owo miejsce, a na Hellboya czeka kolejna ciężka misja. Być może ostatnia dla Biura do Badań Paranormalnych i Obrony, bowiem działania jego pracodawców wywołują w Piekielnym Chłopcu chęć buntu…
Całość recenzji na moim blogu: http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2018/05/hellboy-zdobywca-czerw-dziwne-miejsca.html
KONIEC PEWNEJ EPOKI HELLBOYA
Na polskim rynku w chwili obecnej dostępnych jest wiele znakomitych serii. „Hellboy" natomiast bez dwóch zdań należy do ich czołówki. Niesamowicie klimatyczny, świetnie napisany, wciągający i rewelacyjnie zilustrowany, od samego początku dostarcza niezapomnianych wrażeń. I nie inaczej jest w przypadku albumu „Hellboy: Zdobywca Czerw / Dziwne...
We wstępie do jednej z historii z trzeciego zbiorczego wydania Hellboy: Zdobywca czerw, tom 3 Gary Gianni napisał, że Mignola ma umiejętność “tworzenia poetyckich obrazów z materiału, który w innych rękach byłby wulgarny i pozbawiony smaku”. Ja bym jeszcze dodała, że nie tylko poetycki, ale też zawierający momenty autentycznie zabawne, nie wymuszone. To wcale nie jest takie łatwe do osiągnięcia w komiksie biorąc pod uwagę, że Hellboy jest synem szatana, i jednocześnie bohaterem tragicznym, niesamowitym, dojrzałym, pogłębionym i intrygującym.
Trzeci tom ze zbiorczej kolekcji Świata Komiksu zawiera więcej niż te dwie historie wspomniane na okładce. Albo inaczej. Zdobywca Czerw to jedna i spójna historia, ale Dziwne miejsca składają się z dwóch oddzielnych historii, choć osadzonych chronologicznie. Są to Wyspy oraz Trzecie życzenie.
👹 Hellboy poza BBPO
W Posłowiu Mignola pisze, że chciał w tych historiach puścić Hellboya samopas i zobaczyć, co się stanie. Czerwony opuszcza BBPO (Biuro Badań Paranormalnych i Obrony) i rusza do Afryki. Dlaczego tam? A dlaczego nie.
Mignola wykorzystuje w komiksie ciekawe afrykańskie mity i legendy, np. o nawiedzonym bananowcu, czy o nietoperzach i ciemności w koszu. Rysownik tworzy też własne potwory i autorskie miejsca. I to wszystko w charakterystycznym mrocznym stylu. Minimalistyczna kreska i kadry przepełnione czernią… Mignola to jeden z moich ulubionych artystów.
W tym tomie spotkamy także przeciwników Hellboya znanych z poprzednich tomów: Hermanem van Klomptem i prastare stwory chaosu, małpę Kriegraffe, czy Rasputina. Bliżej poznajemy także innych bohaterów walczących ze złem: Rogera Homunkulusa i Homara Johnsona.
👹 Materiały dodatkowe
W Posłowiu Mignola opowiada też o kontekstach, w których powstawały te historie. Np. Trzecie życzenie powstało w 2001 rok, tuż po 11 września i po powstaniu filmu Hellboy. Autor chciał w komiksie przekazać swoją wersję historii czerwonego gościa, nieco inną od tej pokazanej w filmie.
Kocham zbiorcze wydania i Hellboy: Zdobywca czerw pogłębia to uczucie. Jest tu sporo dodatkowych materiałów, niepublikowane szkice, pierwsze plansze, wprawki oraz projekty postaci i potworów. Fantastycznie pokazują jaką drogę przechodzi komiks od wersji pierwotnej, do wersji ukończonej.
W sumie to ponad trzysta stron świetnej rozrywki. Cieszę się, że zostało mi jeszcze pięć tomów przygód Hellboya i o wiele więcej serii o BBPO, po którą też kiedyś zamierzam sięgnąć.
We wstępie do jednej z historii z trzeciego zbiorczego wydania Hellboy: Zdobywca czerw, tom 3 Gary Gianni napisał, że Mignola ma umiejętność “tworzenia poetyckich obrazów z materiału, który w innych rękach byłby wulgarny i pozbawiony smaku”. Ja bym jeszcze dodała, że nie tylko poetycki, ale też zawierający momenty autentycznie zabawne, nie wymuszone. To wcale nie jest takie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toProstota części kadrów Amerykanina stała się w pewnym momencie nie do zniesienia, gdyż dominowała nie tyle nie nachalność kreski, a wręcz niedbałość. Łapałem się na tym, że właściwie trudno było mi odgadnąć, co też właściwie widzą moje oczy – nie było to jednak skorelowane z zawiłością nowego monstrum, lecz czymś zgoła odmiennym.
Więcej na stronie: https://kulturapopcornowa.pl/hellboy-tom-1-3-recenzja/
Prostota części kadrów Amerykanina stała się w pewnym momencie nie do zniesienia, gdyż dominowała nie tyle nie nachalność kreski, a wręcz niedbałość. Łapałem się na tym, że właściwie trudno było mi odgadnąć, co też właściwie widzą moje oczy – nie było to jednak skorelowane z zawiłością nowego monstrum, lecz czymś zgoła odmiennym.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWięcej na stronie:...
"Czerw" bardzo ok - czysta rozrywka w pulpowych klimatach. "Trzecie życzenie" trochę oderwane od dotychczasowych klimatów; niepotrzebny (choć całkiem sympatyczny) zapychacz. "Wyspa" dla mnie średnio strawna, jakby strumień świadomości połączony z info-dumpem. Ogólnie: tom pierwszy wciąż podobał mi się najbardziej. Czytam dalej.
https://www.instagram.com/polishpopkulture/
"Czerw" bardzo ok - czysta rozrywka w pulpowych klimatach. "Trzecie życzenie" trochę oderwane od dotychczasowych klimatów; niepotrzebny (choć całkiem sympatyczny) zapychacz. "Wyspa" dla mnie średnio strawna, jakby strumień świadomości połączony z info-dumpem. Ogólnie: tom pierwszy wciąż podobał mi się najbardziej. Czytam dalej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttps://www.instagram.com/polishpopkulture/
Niezmiennie mi się podoba i już wiem, że cykl trafi na półkę.
Tym razem mamy miks historii z nazistami (niezłe), afrykańską przygodę (ciekawa, ale boli niewykorzystanie potencjału folkloru afrykańskiego) i Wyspa, która nieco zbyt wiele i zbyt szybko próbuje wyjaśnić (co jak przyznaje sam autor jest wynikiem premiery filmu).
Dobra zabawa, niedosyt i trochę brak innych bohaterów składają się na tom ciekawy, ale nieco słabszy niż zestaw krótszych historii poprzednio. No i trochę szkoda, że rysunki nie pokazują więcej szczegółów...
Niezmiennie mi się podoba i już wiem, że cykl trafi na półkę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem mamy miks historii z nazistami (niezłe), afrykańską przygodę (ciekawa, ale boli niewykorzystanie potencjału folkloru afrykańskiego) i Wyspa, która nieco zbyt wiele i zbyt szybko próbuje wyjaśnić (co jak przyznaje sam autor jest wynikiem premiery filmu).
Dobra zabawa, niedosyt i trochę brak innych...
Sporo dobra, choć przesyt pulpy i idących za tym rozwiązań fabularnych, w których ostatecznym rozwiązaniem każdej kwestii jest ostry łomot, zaczyna męczyć. Ocena byłaby wyższa, gdyby nie dosyć bełkotliwa "Wyspa"
Sporo dobra, choć przesyt pulpy i idących za tym rozwiązań fabularnych, w których ostatecznym rozwiązaniem każdej kwestii jest ostry łomot, zaczyna męczyć. Ocena byłaby wyższa, gdyby nie dosyć bełkotliwa "Wyspa"
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza historia o nazwie Zdobywca czerw mnie nie porwała, jest to związane z jej pewnymi elementami które są dość schematyczne. Znowu mamy wątki nawiązujące do Lovecrafta, które lubię ale zdecydowanie wolę jak Mignola porusza tematy legend i mitów, no i standardowe bicie Nazistów. Nie jest to zła historia, narracja nadal jest świetna i czyta się to dobrze ale nie jest to mój typ historii z Hellboyem.
Inaczej mam z pozostałymi opowieściami z tego tomu. Podczas lektury Trzeciego życzenia na myśl przychodziła mi animacja Małej syrenki z ta różnica że Mignola nie bawi się w upiększanie danej historii. Jest ponuro a przeniesienie akcji w podmorskie głębiny daje serii dużo nowej dynamiki dzięki czemu zgubione po drodze zainteresowanie powraca.
Kolejna opowieść o nazwie Wyspa również jest fantastyczna, uwielbiam te kilka początkowych plansz kiedy Hellboy wychodzi z morza na plażę i trafia do pobliskiej tawerny. Mignola robi świetna robota wyłącznie samymi kadrami i kolorami, a początkowo ograniczona narracja mówi sama za siebie.
Pierwsza historia o nazwie Zdobywca czerw mnie nie porwała, jest to związane z jej pewnymi elementami które są dość schematyczne. Znowu mamy wątki nawiązujące do Lovecrafta, które lubię ale zdecydowanie wolę jak Mignola porusza tematy legend i mitów, no i standardowe bicie Nazistów. Nie jest to zła historia, narracja nadal jest świetna i czyta się to dobrze ale nie jest to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEch, dałem się nabrać - mam nadzieję, iż po raz ostatni. Wróciłem do Hellboy'a sięgając po trzeci tom, bo słyszałem gdzieś, że ,,Zdobywca Czerw'' jest najlepszą historią w całej serii. I co? PSTRO! Ten sam goły schemat, który goni w piętkę od pierwszej wizyty, gdy narodził się chłopiec z piekieł. Wiecie, jak przebiega fabuła tego czytadła? - mamy odprawę, rzucamy jakieś losowe miejsce, najlepiej gdzie jest ponuro i tajemniczo, jak w gotyckiej literaturze, a potem cała zgraja toczy boje z jakimiś małpiatkami albo głową nazisty w słoju (brzmi głupio, co nie?), jak ja mam to traktować poważnie?, na litość boską.
Miałem cierpliwość, ale ona też ma swoje granice. To jest po prostu niewiarygodne, jak ludzie dali się oszukać, że to jakaś wysoka sztuka czy coś (sugerując się ocenami). Wszystko wskazywało na wielkie dzieło, wiecie, znakomite recenzje, jakieś nagrody, złote pączki i cuda na kiju. Matko boska... Jak mam się nie śmiać, nie wiem, co ludzi zgromadza, że każdy chce to na półce, zrobić ołtarzyk i modlić się do Hellboy'a, bo to takie wspaniałe oglądać, jak leją się po mordach, a budowanie tajemnicy wyrzuca się do kosza w chwili, gdy mija czas odprawy. Płakać nie będę, śmiać mi się chce. Chwalcie to sobie - idę poszukać komika, bo musi napisać o tym stand-up.
Ech, dałem się nabrać - mam nadzieję, iż po raz ostatni. Wróciłem do Hellboy'a sięgając po trzeci tom, bo słyszałem gdzieś, że ,,Zdobywca Czerw'' jest najlepszą historią w całej serii. I co? PSTRO! Ten sam goły schemat, który goni w piętkę od pierwszej wizyty, gdy narodził się chłopiec z piekieł. Wiecie, jak przebiega fabuła tego czytadła? - mamy odprawę, rzucamy jakieś...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHellboy to pół demonem, pół człowiek, którego na nasz plan egzystencjalny w 1944 roku ściągnął sam Rasputin, aby w porozumieniu z nazistami pomógł uratować Hitlera, a tym samym pomóc w wygraniu wojny. Jednak Hellboya przejęli Amerykanie, który wychowywany przez pewnego profesora, nie stał się tym,, kim miał się stać. Charakterystyczny element tej postaci to potężna kamienna ręka i spiłowane rogi. Postać ta szalenie popularna została stworzona przez Mike’a Mignolię, a na podstawie jego historii powstały również filmy kinowe, w których w główną postać wcielił się Ron Perlman. W jego przygodach udział biorą tak dziwne postaci jak półczłowiek, pół ryba, czy homunculus. Zazwyczaj komiksy z tej serii charakteryzują się mroczną i pełną zagrożeń atmosferą z dużą dawką czarnego humoru.
W moje ręce wpadł niedawno 3 tom jego przygód zawierający parę historii takich jak „Zdobywca czerw”, czy „Dziwne miejsca”. A o czym opowiadają te komiksy?
W pierwszej przenosimy się do 1939 roku, kiedy to w Austrii przeprowadzane są próby wysłania człowieka w kosmos. Próby te przerywa pewna grupa, jednak rakieta startuje, a po latach będzie miało to wpływ na dalszy ciąg tej opowieści.
W kolejnej historii, odwiedzamy Afrykę, w której Hellboy poznaje postać, która zdaje się wiedzieć bardzo dużo o nim i o jego przyszłości. Czy wszystko potoczy się pomyślnie? Przekonajcie się sami.
Mając na uwadze, że twórcą scenariusza, jak i rysunków jest Mike Mignolia, stwierdzam, że cała ta opowieść jest naprawdę świetna. Autorowi udało się połączyć-jak już pisałem-mroczną atmosferę, z ciekawymi bohaterami, którym nie brakuje poczucia humoru. Większość scen wyszła znakomicie i uważam, że jest to jeden z fajniejszych komiksów do których zajrzałem.
A sam Hellboy i jego przyjaciele podobają mi się głównie przez to że są to dosyć nietypowe postaci, a to sprawia, że tym chętniej czytelnik obraca kolejne strony. Pozostaje mi polecić całą serię.
Komiks w twardej oprawie opublikowało Wydawnictwo Egmont Polska, a na język polski przełożyli Miłosz Brzeziński, Maciej Drewnowski.
Hellboy to pół demonem, pół człowiek, którego na nasz plan egzystencjalny w 1944 roku ściągnął sam Rasputin, aby w porozumieniu z nazistami pomógł uratować Hitlera, a tym samym pomóc w wygraniu wojny. Jednak Hellboya przejęli Amerykanie, który wychowywany przez pewnego profesora, nie stał się tym,, kim miał się stać. Charakterystyczny element tej postaci to potężna kamienna...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKONIEC PEWNEJ EPOKI HELLBOYA
Na polskim rynku w chwili obecnej dostępnych jest wiele znakomitych serii. „Hellboy" natomiast bez dwóch zdań należy do ich czołówki. Niesamowicie klimatyczny, świetnie napisany, wciągający i rewelacyjnie zilustrowany, od samego początku dostarcza niezapomnianych wrażeń. I nie inaczej jest w przypadku albumu „Hellboy: Zdobywca Czerw / Dziwne miejsca", kończącego pewną epokę przygód bohatera i dopowiadającego wiele do jego historii.
Rok 1939, Austria. Na zamku Hunte naziści przeprowadzają tajny eksperyment, mający na celu wystrzelenie człowieka w kosmos. Nie wszystko idzie, jak powinno, wkraczają bowiem żołnierze pod dowództwem Homara Johnsona, wywiązuje się strzelanina, ale obie strony konfliktu giną w chwili, kiedy wystrzelona rakieta startuje, uszkadzając zamek.
Sześćdziesiąt jeden lat później rząd amerykański odkrywa niepokojący obiekt zbliżający się do Ziemi. Okazuje się być nim nazistowska rakieta, nie spada jednak samoistnie, bo w trakcie lotu zmienia kurs. Hellboy i homunkulus Roger, w towarzystwie funkcjonariuszki tajnej austriackiej policji służącej im za przewodniczkę ruszają do zamku Hunte, o którym krążą mrożące krew w żyłach legendy i opowieści. Niestety, policjantka skrywa równie wiele tajemnic, co owo miejsce, a na Hellboya czeka kolejna ciężka misja. Być może ostatnia dla Biura do Badań Paranormalnych i Obrony, bowiem działania jego pracodawców wywołują w Piekielnym Chłopcu chęć buntu…
Całość recenzji na moim blogu: http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2018/05/hellboy-zdobywca-czerw-dziwne-miejsca.html
KONIEC PEWNEJ EPOKI HELLBOYA
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa polskim rynku w chwili obecnej dostępnych jest wiele znakomitych serii. „Hellboy" natomiast bez dwóch zdań należy do ich czołówki. Niesamowicie klimatyczny, świetnie napisany, wciągający i rewelacyjnie zilustrowany, od samego początku dostarcza niezapomnianych wrażeń. I nie inaczej jest w przypadku albumu „Hellboy: Zdobywca Czerw / Dziwne...