Lubię styl i poczucie humoru autora. Jego cięte riposty i opisy. Sama fabuła nie jest bardzo ambitna, opis wycinka społeczności gejowskiej z ich problemami z perspektywą jednego klubu w tle.
Lubię styl i poczucie humoru autora. Jego cięte riposty i opisy. Sama fabuła nie jest bardzo ambitna, opis wycinka społeczności gejowskiej z ich problemami z perspektywą jednego klubu w tle.
Ojeeej. Ojeeej. Ja nie wiem co powiedzieć. Nie chcę być narzekaczką, więc sobie tłumaczę, że nie jestem po prostu targetem tej książki. Choć sądziłam, że na pewno będę i wyniosę coś mądrego, nastawiałam się na ekscytującą lekturę. Główne vibes' y są millenialsowe, takie... prymitywne i "stand-upowe" - rozumowanie ego top, bez smaku... Przeczytałam 50 stron próbując się przekonać w trakcie, że może coś się zmieni, ale w końcu zaczęłam przerzucać kartki, do samego końca, analizując to wszystko. No i nie, nie zmienia się. Nie podoba mi się też styl pisania. Szkoda!
Ojeeej. Ojeeej. Ja nie wiem co powiedzieć. Nie chcę być narzekaczką, więc sobie tłumaczę, że nie jestem po prostu targetem tej książki. Choć sądziłam, że na pewno będę i wyniosę coś mądrego, nastawiałam się na ekscytującą lekturę. Główne vibes' y są millenialsowe, takie... prymitywne i "stand-upowe" - rozumowanie ego top, bez smaku... Przeczytałam 50 stron próbując się...
Bohaterowie może byliby ciekawsi gdyby nie zostali potraktowani po macoszemu. Sam bohater jest nieciekawy. Temat ma potencjał, ale zabrakło w tym wszystkim jakiejś głębi
Bohaterowie może byliby ciekawsi gdyby nie zostali potraktowani po macoszemu. Sam bohater jest nieciekawy. Temat ma potencjał, ale zabrakło w tym wszystkim jakiejś głębi
Co tylko wezmę do ręki książkę z gejami w roli głównej to szlag mnie trafia. Czy ja muszę czytać o gejach od strony penisa we wzwodzie lub (niestety) nie? Tylko knajpy, seks, narkotyki, wóda i znowu seks? Książka Michała Witkowskiego „Lubiewo” była słaba. Wulgarna. Okropna. Bartosza Żurawieckiego „Do Lolelaj” trochę lepsza, bo o kulturę słowa gdzieniegdzie się ociera, o literaturę, sztukę oraz film a i o człowieku w geju też się zająknie. O jego samotności, odrzuceniu i depresji. To na marginesie. Centralnie i tak stoi …. no wiecie co. O heterykach też powstają beznadziejne książki, ale czyta się je świetnie! Natomiast geje… no cóż… Mam nadzieję dożyć dobrej książki o homoseksualistach. Takich co by mieli oprócz depresji i genitaliów jeszcze coś. Najlepiej głowę i jakieś życie poza barem i jego toaletą. Może być.
Co tylko wezmę do ręki książkę z gejami w roli głównej to szlag mnie trafia. Czy ja muszę czytać o gejach od strony penisa we wzwodzie lub (niestety) nie? Tylko knajpy, seks, narkotyki, wóda i znowu seks? Książka Michała Witkowskiego „Lubiewo” była słaba. Wulgarna. Okropna. Bartosza Żurawieckiego „Do Lolelaj” trochę lepsza, bo o kulturę słowa gdzieniegdzie się ociera, o...
Po przeczytaniu pierwszej strony a w sumie pierwszego akapitu pomyślałem sobie "To jest to czego moja dusza pragnie". W tym momencie nie było dla mnie istotne co jest napisane w tej książce tylko jak! Może dla niektórych to porównanie wyda się dość kontrowersyjne ale od razu na myśl przyszedł mi Wiesław Myśliwski. Uwielbiam tego autora za to właśnie jak pisze. Gdyby W. Myśliwski pisał o tym, że patrzy w niebo i widzi chmurę czytałbym to z zapartym tchem. Podobnie jest z Bartoszem Żurawieckim. Nie czytałem innych książek tego autora, ale na pewno sięgnę po nie z ciekawości. Wam również polecam!
"Do Lolelaj" jest przedstawiona z perspektywy Mateusza, głównego bohatera i narratora, który w bardzo ciekawy sposób bez konkretnego czasu przedstawia nam swoje życie i przemyślenia, które nie wychodzą po ze teren gejowskiego klubu LOLELAJ. Mateusz jest dziennikarzem średniego wieku, który wraz z kolegami z branży wolne chwile spędza w gejowskim klubie.
Poznajemy wielu bohaterów, istotnych lub mniej ale z każdym wiąże się jakaś historia czy anegdota.
W ironiczny, śmieszny ale i też czasem brutalny sposób poznajmy życie homoseksualistów za zamkniętymi drzwiami. W miejscu, które jest ostoją, w którym każdy może być sobą. Tym kim chce. Są młodzi i starsi. Są heterycy i przegięte ciotki. Są ludzie, którzy szukają miłości, i są tacy, którzy przychodzą do klubu by zanurzyć się w ciemnościach darkroom-u. Klub Lolelaj staje się jakby nie z tego świata. Po przekroczeniu progu przenosimy się do innej rzeczywistości. Zrozumieją to tylko Ci, którzy w takich miejscach bywają. Z jednej strony świat zamknięty a z drugie dla każdego otwarty i przyjazny.
Bartosz Żurawiecki opisuje bardzo szczerze życie gejów w Polsce. Nie boi się mówić otwarcie o spontanicznym seksie, tęsknocie za miłością, depresji, alkoholu i wolnością czynu. Książka bywa czasem wręcz nieprzyzwoita przez co nabiera bardzo realnego charakteru.
Przez niektóry ukazany świat w "Do Lolelaj" jest bardzo kontrowersyjny i niesmaczny. Natomiast wszystkim przeciwnikom "podziemnego świata" gejów radziłbym zastanowić się nad tym, o czym wy rozmawiacie będąc na piwie z najlepszymi kumplami. Świat nie różniący się niczym.
"Do Lolelaj" To jak jak usiąść z przyjacielem z rozmawiać o wszystkim. Tak własnie prezentuje się ta książka.
Po przeczytaniu pierwszej strony a w sumie pierwszego akapitu pomyślałem sobie "To jest to czego moja dusza pragnie". W tym momencie nie było dla mnie istotne co jest napisane w tej książce tylko jak! Może dla niektórych to porównanie wyda się dość kontrowersyjne ale od razu na myśl przyszedł mi Wiesław Myśliwski. Uwielbiam tego autora za to właśnie jak pisze. Gdyby W....
Spodziewałem się lektury bardziej bezgranicznie radosnej a tu tymczasem wyszło autorowi coś pośrodku. ani za wesoło ani za smutno, pisanie lekko oporne i ciut nierówne. Czytałem przedtem "Ja i 66 moich miłości" i spodziewałem się czegoś podobnego, ale w międzyczasie autor dużo spoważniał, ale czy został pisarzem "dojrzałym" to trudno powiedzieć.
Ale oczywiście trzeba podkreślić że książka ma poważne zalety, jest odważna i szczera, bezkompromisowa, a dla wielu czytelników nie do strawienia, co samo w sobie sprawia "innym" czytelnikom wielką przyjemność. Pisana z perspektywy "straconego" pokolenia osób ze środowiska gejowskiego, wyrastających w latach późnego komunizmu a więc którym młodość (którą przecież jednak wszyscy mamy tylko raz w życiu) została zabrana w ostatnim momencie komunizmu...
Spodziewałem się lektury bardziej bezgranicznie radosnej a tu tymczasem wyszło autorowi coś pośrodku. ani za wesoło ani za smutno, pisanie lekko oporne i ciut nierówne. Czytałem przedtem "Ja i 66 moich miłości" i spodziewałem się czegoś podobnego, ale w międzyczasie autor dużo spoważniał, ale czy został pisarzem "dojrzałym" to trudno powiedzieć.
Ale oczywiście trzeba...
Ciekawy sposób narracji- brak konkretnego czasu- udało się osiągnąć efekt "permanentnej teraźniejszości" :) lekka, szybka. przy całej swej metafizyczności, niezobowiązująca lektura- jak życie głównego bohatera :)
Ciekawy sposób narracji- brak konkretnego czasu- udało się osiągnąć efekt "permanentnej teraźniejszości" :) lekka, szybka. przy całej swej metafizyczności, niezobowiązująca lektura- jak życie głównego bohatera :)
Jak wyglądałoby nasze życie gdyby raj rozchylał swe bramy tylko w godzinach wieczorno-nocnych?
Główny bohater „Do Lolelaj” – Mateusz – wprowadza nas w świat grupy kamratów, którzy przeżywają w klubie gejowskim wyjątkowe uniesienia, wbrew pozorom nie tylko cielesne. W Lolelaj każdy (homoseksualny mężczyzna) może być kim zechce, niekoniecznie przereklamowanym „sobą”. To w połączeniu z atmosferą tworzoną przez niezastąpionego pana Zbyszka i uroczego barmana Cmoka oraz podśpiewujących w tle ulubionych diw sprawia, że klub jest dla swoich gości („do Lolelaj przychodzą goście a nie klienci!”) namiastką utopii w czasach, gdy „mniej ważne” życie codzienne polskiego geja jest nie do zniesienia i przyprawia o depresję.
Mateusz jest dziennikarzem filmowym w średnim wieku, którego poznajemy podczas kryzysu tożsamości, kiedy to wyrzeka się całej kultury, gdyż czuje się przez nią pominięty i zdradzony. Mimo to przygnębiający nastrój bohatera równoważony jest przez wszechobecny czarny humor, ironię i kalambury. Dzięki temu anegdoty, z których głównie składa się powieść – pełne refleksji, ukrytych mądrości i opowiedziane bogatym stylem, czyta się zaskakująco lekko. Po każdej historii mamy nieodpartą chęć na kolejną, przez co książkę można z łatwością „połknąć” w całości.
Niestety, jak mawia przysłowie - wszystko co dobre kiedyś się kończy – ostatecznie nawet na Lolelaj przyjdzie pora. Jak zareagują ludzie po wygnaniu z raju? Czy znajdzie się jeszcze nadzieja na zbawienie? Wszystkim ciekawym gejom, queerom jak i osobom heteronormatywnym polecam "Gejowską utopię" Bartosza Żurawieckiego, gdyż rzeczą wielce ujmującą i niewinną jest umiłowanie człowieka do raju, nawet tego w darkroomie.
Jak wyglądałoby nasze życie gdyby raj rozchylał swe bramy tylko w godzinach wieczorno-nocnych?
Główny bohater „Do Lolelaj” – Mateusz – wprowadza nas w świat grupy kamratów, którzy przeżywają w klubie gejowskim wyjątkowe uniesienia, wbrew pozorom nie tylko cielesne. W Lolelaj każdy (homoseksualny mężczyzna) może być kim zechce, niekoniecznie przereklamowanym „sobą”. To w...
Lubię styl i poczucie humoru autora. Jego cięte riposty i opisy. Sama fabuła nie jest bardzo ambitna, opis wycinka społeczności gejowskiej z ich problemami z perspektywą jednego klubu w tle.
Lubię styl i poczucie humoru autora. Jego cięte riposty i opisy. Sama fabuła nie jest bardzo ambitna, opis wycinka społeczności gejowskiej z ich problemami z perspektywą jednego klubu w tle.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOjeeej. Ojeeej. Ja nie wiem co powiedzieć. Nie chcę być narzekaczką, więc sobie tłumaczę, że nie jestem po prostu targetem tej książki. Choć sądziłam, że na pewno będę i wyniosę coś mądrego, nastawiałam się na ekscytującą lekturę. Główne vibes' y są millenialsowe, takie... prymitywne i "stand-upowe" - rozumowanie ego top, bez smaku... Przeczytałam 50 stron próbując się przekonać w trakcie, że może coś się zmieni, ale w końcu zaczęłam przerzucać kartki, do samego końca, analizując to wszystko. No i nie, nie zmienia się. Nie podoba mi się też styl pisania. Szkoda!
Ojeeej. Ojeeej. Ja nie wiem co powiedzieć. Nie chcę być narzekaczką, więc sobie tłumaczę, że nie jestem po prostu targetem tej książki. Choć sądziłam, że na pewno będę i wyniosę coś mądrego, nastawiałam się na ekscytującą lekturę. Główne vibes' y są millenialsowe, takie... prymitywne i "stand-upowe" - rozumowanie ego top, bez smaku... Przeczytałam 50 stron próbując się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMohasem
Mohasem
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toprzezabawna, ironiczna, rozerotyzowana
- fanom 'lubiewa' polecam
przezabawna, ironiczna, rozerotyzowana
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to- fanom 'lubiewa' polecam
Bohaterowie może byliby ciekawsi gdyby nie zostali potraktowani po macoszemu. Sam bohater jest nieciekawy. Temat ma potencjał, ale zabrakło w tym wszystkim jakiejś głębi
Bohaterowie może byliby ciekawsi gdyby nie zostali potraktowani po macoszemu. Sam bohater jest nieciekawy. Temat ma potencjał, ale zabrakło w tym wszystkim jakiejś głębi
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo tylko wezmę do ręki książkę z gejami w roli głównej to szlag mnie trafia. Czy ja muszę czytać o gejach od strony penisa we wzwodzie lub (niestety) nie? Tylko knajpy, seks, narkotyki, wóda i znowu seks? Książka Michała Witkowskiego „Lubiewo” była słaba. Wulgarna. Okropna. Bartosza Żurawieckiego „Do Lolelaj” trochę lepsza, bo o kulturę słowa gdzieniegdzie się ociera, o literaturę, sztukę oraz film a i o człowieku w geju też się zająknie. O jego samotności, odrzuceniu i depresji. To na marginesie. Centralnie i tak stoi …. no wiecie co. O heterykach też powstają beznadziejne książki, ale czyta się je świetnie! Natomiast geje… no cóż… Mam nadzieję dożyć dobrej książki o homoseksualistach. Takich co by mieli oprócz depresji i genitaliów jeszcze coś. Najlepiej głowę i jakieś życie poza barem i jego toaletą. Może być.
Co tylko wezmę do ręki książkę z gejami w roli głównej to szlag mnie trafia. Czy ja muszę czytać o gejach od strony penisa we wzwodzie lub (niestety) nie? Tylko knajpy, seks, narkotyki, wóda i znowu seks? Książka Michała Witkowskiego „Lubiewo” była słaba. Wulgarna. Okropna. Bartosza Żurawieckiego „Do Lolelaj” trochę lepsza, bo o kulturę słowa gdzieniegdzie się ociera, o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBrakuje tej książce ciekawych aspektów
Brakuje tej książce ciekawych aspektów
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo przeczytaniu pierwszej strony a w sumie pierwszego akapitu pomyślałem sobie "To jest to czego moja dusza pragnie". W tym momencie nie było dla mnie istotne co jest napisane w tej książce tylko jak! Może dla niektórych to porównanie wyda się dość kontrowersyjne ale od razu na myśl przyszedł mi Wiesław Myśliwski. Uwielbiam tego autora za to właśnie jak pisze. Gdyby W. Myśliwski pisał o tym, że patrzy w niebo i widzi chmurę czytałbym to z zapartym tchem. Podobnie jest z Bartoszem Żurawieckim. Nie czytałem innych książek tego autora, ale na pewno sięgnę po nie z ciekawości. Wam również polecam!
"Do Lolelaj" jest przedstawiona z perspektywy Mateusza, głównego bohatera i narratora, który w bardzo ciekawy sposób bez konkretnego czasu przedstawia nam swoje życie i przemyślenia, które nie wychodzą po ze teren gejowskiego klubu LOLELAJ. Mateusz jest dziennikarzem średniego wieku, który wraz z kolegami z branży wolne chwile spędza w gejowskim klubie.
Poznajemy wielu bohaterów, istotnych lub mniej ale z każdym wiąże się jakaś historia czy anegdota.
W ironiczny, śmieszny ale i też czasem brutalny sposób poznajmy życie homoseksualistów za zamkniętymi drzwiami. W miejscu, które jest ostoją, w którym każdy może być sobą. Tym kim chce. Są młodzi i starsi. Są heterycy i przegięte ciotki. Są ludzie, którzy szukają miłości, i są tacy, którzy przychodzą do klubu by zanurzyć się w ciemnościach darkroom-u. Klub Lolelaj staje się jakby nie z tego świata. Po przekroczeniu progu przenosimy się do innej rzeczywistości. Zrozumieją to tylko Ci, którzy w takich miejscach bywają. Z jednej strony świat zamknięty a z drugie dla każdego otwarty i przyjazny.
Bartosz Żurawiecki opisuje bardzo szczerze życie gejów w Polsce. Nie boi się mówić otwarcie o spontanicznym seksie, tęsknocie za miłością, depresji, alkoholu i wolnością czynu. Książka bywa czasem wręcz nieprzyzwoita przez co nabiera bardzo realnego charakteru.
Przez niektóry ukazany świat w "Do Lolelaj" jest bardzo kontrowersyjny i niesmaczny. Natomiast wszystkim przeciwnikom "podziemnego świata" gejów radziłbym zastanowić się nad tym, o czym wy rozmawiacie będąc na piwie z najlepszymi kumplami. Świat nie różniący się niczym.
"Do Lolelaj" To jak jak usiąść z przyjacielem z rozmawiać o wszystkim. Tak własnie prezentuje się ta książka.
https://oskar-gaywmiescie.blogspot.com/2019/04/ksiazki-lgbt-cz2.html
Po przeczytaniu pierwszej strony a w sumie pierwszego akapitu pomyślałem sobie "To jest to czego moja dusza pragnie". W tym momencie nie było dla mnie istotne co jest napisane w tej książce tylko jak! Może dla niektórych to porównanie wyda się dość kontrowersyjne ale od razu na myśl przyszedł mi Wiesław Myśliwski. Uwielbiam tego autora za to właśnie jak pisze. Gdyby W....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpodziewałem się lektury bardziej bezgranicznie radosnej a tu tymczasem wyszło autorowi coś pośrodku. ani za wesoło ani za smutno, pisanie lekko oporne i ciut nierówne. Czytałem przedtem "Ja i 66 moich miłości" i spodziewałem się czegoś podobnego, ale w międzyczasie autor dużo spoważniał, ale czy został pisarzem "dojrzałym" to trudno powiedzieć.
Ale oczywiście trzeba podkreślić że książka ma poważne zalety, jest odważna i szczera, bezkompromisowa, a dla wielu czytelników nie do strawienia, co samo w sobie sprawia "innym" czytelnikom wielką przyjemność. Pisana z perspektywy "straconego" pokolenia osób ze środowiska gejowskiego, wyrastających w latach późnego komunizmu a więc którym młodość (którą przecież jednak wszyscy mamy tylko raz w życiu) została zabrana w ostatnim momencie komunizmu...
Spodziewałem się lektury bardziej bezgranicznie radosnej a tu tymczasem wyszło autorowi coś pośrodku. ani za wesoło ani za smutno, pisanie lekko oporne i ciut nierówne. Czytałem przedtem "Ja i 66 moich miłości" i spodziewałem się czegoś podobnego, ale w międzyczasie autor dużo spoważniał, ale czy został pisarzem "dojrzałym" to trudno powiedzieć.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle oczywiście trzeba...
Książka lekka z dużą dawką ironii. Wykpione wszystkie branżowe postawy wobec związków, miłości, samotności i innych celów w życiu.
Książka lekka z dużą dawką ironii. Wykpione wszystkie branżowe postawy wobec związków, miłości, samotności i innych celów w życiu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawy sposób narracji- brak konkretnego czasu- udało się osiągnąć efekt "permanentnej teraźniejszości" :) lekka, szybka. przy całej swej metafizyczności, niezobowiązująca lektura- jak życie głównego bohatera :)
Ciekawy sposób narracji- brak konkretnego czasu- udało się osiągnąć efekt "permanentnej teraźniejszości" :) lekka, szybka. przy całej swej metafizyczności, niezobowiązująca lektura- jak życie głównego bohatera :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak wyglądałoby nasze życie gdyby raj rozchylał swe bramy tylko w godzinach wieczorno-nocnych?
Główny bohater „Do Lolelaj” – Mateusz – wprowadza nas w świat grupy kamratów, którzy przeżywają w klubie gejowskim wyjątkowe uniesienia, wbrew pozorom nie tylko cielesne. W Lolelaj każdy (homoseksualny mężczyzna) może być kim zechce, niekoniecznie przereklamowanym „sobą”. To w połączeniu z atmosferą tworzoną przez niezastąpionego pana Zbyszka i uroczego barmana Cmoka oraz podśpiewujących w tle ulubionych diw sprawia, że klub jest dla swoich gości („do Lolelaj przychodzą goście a nie klienci!”) namiastką utopii w czasach, gdy „mniej ważne” życie codzienne polskiego geja jest nie do zniesienia i przyprawia o depresję.
Mateusz jest dziennikarzem filmowym w średnim wieku, którego poznajemy podczas kryzysu tożsamości, kiedy to wyrzeka się całej kultury, gdyż czuje się przez nią pominięty i zdradzony. Mimo to przygnębiający nastrój bohatera równoważony jest przez wszechobecny czarny humor, ironię i kalambury. Dzięki temu anegdoty, z których głównie składa się powieść – pełne refleksji, ukrytych mądrości i opowiedziane bogatym stylem, czyta się zaskakująco lekko. Po każdej historii mamy nieodpartą chęć na kolejną, przez co książkę można z łatwością „połknąć” w całości.
Niestety, jak mawia przysłowie - wszystko co dobre kiedyś się kończy – ostatecznie nawet na Lolelaj przyjdzie pora. Jak zareagują ludzie po wygnaniu z raju? Czy znajdzie się jeszcze nadzieja na zbawienie? Wszystkim ciekawym gejom, queerom jak i osobom heteronormatywnym polecam "Gejowską utopię" Bartosza Żurawieckiego, gdyż rzeczą wielce ujmującą i niewinną jest umiłowanie człowieka do raju, nawet tego w darkroomie.
Jak wyglądałoby nasze życie gdyby raj rozchylał swe bramy tylko w godzinach wieczorno-nocnych?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówny bohater „Do Lolelaj” – Mateusz – wprowadza nas w świat grupy kamratów, którzy przeżywają w klubie gejowskim wyjątkowe uniesienia, wbrew pozorom nie tylko cielesne. W Lolelaj każdy (homoseksualny mężczyzna) może być kim zechce, niekoniecznie przereklamowanym „sobą”. To w...