Książka jest szczególną autobiografią autora opisującą jego wczesne wspomnienia z lat dzieciństwa i wczesnej młodości.
To rodzaj lektury do powolnego czytania, smakowania i delektowania każdym słowem, pełna zachwytu faktami z życia rodzinnego autora, otaczającej przyrody miejsca gdzie spędził dzieciństwo.
Akcja toczy się w małej angielskiej wiosce położonej w dolinie, niemal odciętej od świata zewnętrznego, w której życie mieszkańców trwało niemal niezmiennie od wieków.
Jest to swego rodzaju podróż w przeszłość do czasów po I wojnie światowej, autor wspomina czasy nieskalane jeszcze przez cywilizację i nowoczesność.
To książka o życiu w zgodzie z prawami natury, z porami roku, której każda ma przypisane ludziom zajęcia, miejscu będącego ukochanym wszechświatem.
Z gorącymi uczuciami autor wspomina swoją rodzinę, liczne rodzeństwo ( ośmioro dzieci) wychowywane przez samotną matkę. Mimo problemów związanych z ubóstwem wspominane jest niemal idyllicznie i sporą dawką humoru. Ciekawe są również refleksje autora na temat postępu technicznego, rozwoju transportu.
Książka została napisana przez Laurie Lee w 1959 roku, jej pierwsze polskie wydanie przez Wydawnictwo Zysk i S-ka w 2017 roku, przepięknie ilustrowane grafikami tematycznymi odpowiadającymi poszczególnym rozdziałom jest dla mnie prawdziwą perełką literacką.
Dodać należy, ze powieść doczekała się trzech ekranizacji.
Książka jest szczególną autobiografią autora opisującą jego wczesne wspomnienia z lat dzieciństwa i wczesnej młodości.
To rodzaj lektury do powolnego czytania, smakowania i delektowania każdym słowem, pełna zachwytu faktami z życia rodzinnego autora, otaczającej przyrody miejsca gdzie spędził dzieciństwo.
Akcja toczy się w małej angielskiej wiosce położonej w dolinie,...
Zachwycająca powieść pisana pięknym, poetyckim językiem. Odtworzenie dzieciństwa i smaków postrzegania świata. Polecam, bo to perełka, do której po zakończeniu chce się wracać.
Zachwycająca powieść pisana pięknym, poetyckim językiem. Odtworzenie dzieciństwa i smaków postrzegania świata. Polecam, bo to perełka, do której po zakończeniu chce się wracać.
Niewielu jest autorów, którzy z niebywałą plastycznością, precyzją, smakiem i lekkością opisują życie, o którym wielu z nas marzy - uroczej sielance, radości, szczęściu i spełnieniu w życiu prostym, w zgodzie z naturą. Laurie Lee robi to doskonałe. Wraz z nim przemierza się wzgórza Surrey, bawi nad strumykiem, ogląda drzewa i żyje pełnią życia, które mimo ciężkich warunków, dokuczliwego głodu i wszechobecnej nędzy jest piękne - proste, harmonijne, cykliczne. To piękne studium dzieciństwa i pamięci. Radość z pozornie błahych rzeczy, gdzie najważniejszy jest drugi człowiek. Z chęcia przeczytam wszystko co wyszło spod pióra autora.
Niewielu jest autorów, którzy z niebywałą plastycznością, precyzją, smakiem i lekkością opisują życie, o którym wielu z nas marzy - uroczej sielance, radości, szczęściu i spełnieniu w życiu prostym, w zgodzie z naturą. Laurie Lee robi to doskonałe. Wraz z nim przemierza się wzgórza Surrey, bawi nad strumykiem, ogląda drzewa i żyje pełnią życia, które mimo ciężkich warunków,...
Cydr z Rosie to książka do powolnego czytania, odkrywania czasów, których już nie ma i kontemplacji obrazów, które odmalowały się w pamięci autora. Laure Lee czyli John Ward przytacza swoje wspomnienia z dzieciństwa i lat nastoletnich, opisuje wioskę i rodzinę. Wrażenie robi poetycki język, który opowieści dodaje magii.
Poza tym, w wartstwie akcji za dużo się nie dzieje - jest to bardziej przeglądanie albumu czy pamiętnika, nie należy się nastawiać na jakiekolwiek napięcie.
I choć z pewnością jest wartościową pozycją na rynku wydawniczym, nie trafiła jakoś szczególnie w moje oczekiwania, jednak polecam ją osobom, które w literaturze szukają ukojenia i lubią niespieszną lekturę.
Cydr z Rosie to książka do powolnego czytania, odkrywania czasów, których już nie ma i kontemplacji obrazów, które odmalowały się w pamięci autora. Laure Lee czyli John Ward przytacza swoje wspomnienia z dzieciństwa i lat nastoletnich, opisuje wioskę i rodzinę. Wrażenie robi poetycki język, który opowieści dodaje magii.
Poza tym, w wartstwie akcji za dużo się nie dzieje -...
Jeśli macie ochotę na prozę o przyziemnych rzeczach, takich jak bieda, głód i wiejskie życie pełne krowiego łajna i błota, a przy tym pisaną zadziwiająco cudownym, poetyckim językiem, który wymusza uważność, sięgnijcie po tę książkę. Tu znajdziecie opisy przyrody, których nie będziecie chcieli omijać, a także portrety barwnych i mniej ciekawych postaci ze świata angielskiej prowicji początków XX wieku. Postaci, które gdyby nie Laurie Lee pozostałyby anonimowe jak tysiące innych, podobnych. Szczerze wierzę, że każda miejscowość typu tej, gdzie dorastał autor, ma mieszkańców godnych anegdot i opowieści. Jednak trzeba takiego talentu do malowania słowem (i tuszem), jaki miał Lee, żeby ich uwiecznić. Świetna książka do przeczytania wiosną i głupio mi, że po pierwszych dwóch rozdziałach chciałam ją porzucić z nudów. Konieczny był krótki wyjazd z miasta, abym po powrocie przestawila się na "wolniejsze obroty" i rzeczywiście smakowała tę książkę, a nie przewracała kartki z jedynie minimalnym skupieniem. Polecam do czytania włączyć sobie playlistę z soundtrackami do historycznych seriali BBC :)
Jeśli macie ochotę na prozę o przyziemnych rzeczach, takich jak bieda, głód i wiejskie życie pełne krowiego łajna i błota, a przy tym pisaną zadziwiająco cudownym, poetyckim językiem, który wymusza uważność, sięgnijcie po tę książkę. Tu znajdziecie opisy przyrody, których nie będziecie chcieli omijać, a także portrety barwnych i mniej ciekawych postaci ze świata...
Czasy które odeszły... Książka opowiada o dzieciństwie chłopca w świecie, który już przestał istnieć, w którym dzieci nie oddzielano od wydarzeń przykrych i strasznych, ludzkich i normalnych. Kiedy rodziny były duże a ludzie sobie pomagali w biedzie. Nie ma tu wartkiej akcji i fajerwerków, jest przytulna miłość i spokojny czas na wszystko...
Czasy które odeszły... Książka opowiada o dzieciństwie chłopca w świecie, który już przestał istnieć, w którym dzieci nie oddzielano od wydarzeń przykrych i strasznych, ludzkich i normalnych. Kiedy rodziny były duże a ludzie sobie pomagali w biedzie. Nie ma tu wartkiej akcji i fajerwerków, jest przytulna miłość i spokojny czas na wszystko...
"Cydr z Rose" to swoistego rodzaju dziennik autora na kartach którego opisał historie swojego życia. To on jest narratorem tej opowieści. Wraz z jego wspomnieniami podróżujemy w przeszłość do wczesnych lat jego dzieciństwa - czasów po I wojnie światowej. Czytamy między innymi o tym jak w wieku trzech lat wraz z mamą i sześciorgiem rodzeństwa przeprowadził się do małej, ubogiej, rolniczej angielskiej wioski. Jego ojciec odszedł i nie miał zamiar wracać. Mimo tego, wysyłał swojej żonie pieniądze, dzięki, którym mogła przy życiu liczną rodzinę. Nie było łatwo.
Dorastający chłopiec starał się zapamiętać to co go otaczało i spotykało. Widoki, dźwięki, smaki (np.chleba z cukrem), unoszące się zapachy i to nie tylko te z kuchni. Błękit nieba, zapach bzu, śpiew ptaków, ciepłe promienie słońca, kłos zboża, snopy siana, brzęczące pszczoły i motyle, konie pracujące w polu. Rodzinny dom, codzienne rytuały, zabawy, pierwsze przyjaźnie, miłości, proste i całkiem zwyczajne rzeczy. Wydawać by się mogło, że błahe i nudne ale tak naprawdę ważne i niekiedy bolesne. Bo lata młodości, które z były dla niego czasem radości, zabaw i beztroski, przynosiły również rodzinne tragedie, choroby, śmierć najbliższych, powodzie, susze, głód, tęsknotę, gorycz, smutek...
Kilka rozdziałów. Poszczególne momenty z życia. Takie opowiadania - obrazy. Przepełnione nie tylko radością i spokojem ale również obawami, smutkiem, tęsknotą, strachem. Historie nie tylko z własnego życia - te opisujące swoją rodzinę lub pory roku i związane z nimi obowiązki a także towarzyszące zabawy. To również opowieści opowiadające o szkole, świętach, innych mieszkańcach wioski. Opowieść o ludziach. Opowieść o życiu. Opowieść życia.
Tak naprawdę nie ma tutaj akcji. Narrator snuje wspomnienia. Niezwykle plastyczne, nasycone barwami, emocjami i uczuciami. Wprawiające w stan nostalgii, zadumy, rozmarzenia - być może dla niektórych również lenistwa lub znużenia. Takie książki trzeba lubić. Dla mnie to była miła, letnia lektura.
"Cydr z Rose" to swoistego rodzaju dziennik autora na kartach którego opisał historie swojego życia. To on jest narratorem tej opowieści. Wraz z jego wspomnieniami podróżujemy w przeszłość do wczesnych lat jego dzieciństwa - czasów po I wojnie światowej. Czytamy między innymi o tym jak w wieku trzech lat wraz z mamą i sześciorgiem rodzeństwa przeprowadził się do małej,...
Dzieło Laurie Lee wpadło w moje ręce już wcześniej, dawno temu na studiach, zadane jako lektura przez lektorkę języka angielskiego. Wtedy, czytając w obcym dla mnie języku, błagałam o to by więcej zrozumieć i choć raz się uśmiechnąć lub zachwycić, co miało być moim udziałem, tak przynajmniej zapewniali anglosascy wydawcy. Teraz, prawie 15 lat później, tuż po przeczytaniu przetłumaczonej wersji, w końcu pojęłam dlaczego ta książka jest tak zachwalana i w niektórych regionach Anglii należy do kanonu lektur. Nie dość, że jest napisana pięknym, lirycznym i dawno już zapomnianym językiem, to jeszcze opowiada o czasach dawno minionych z nostalgią i rozmarzeniem, o czasach leniwego dzieciństwa, które już nigdy nie wrócą. To książka, która posiada wspólny mianownik ze wszystkimi czytelnikami, dlatego pomimo upływu lat nadal wydaje się być współczesna.
Pełna recenzja na blogu : http://czytankanadobranoc.blogspot.ie/2018/02/cydr-z-rosie-laurie-lee.html
Dzieło Laurie Lee wpadło w moje ręce już wcześniej, dawno temu na studiach, zadane jako lektura przez lektorkę języka angielskiego. Wtedy, czytając w obcym dla mnie języku, błagałam o to by więcej zrozumieć i choć raz się uśmiechnąć lub zachwycić, co miało być moim udziałem, tak przynajmniej zapewniali anglosascy wydawcy. Teraz, prawie 15 lat później, tuż po przeczytaniu...
Dawno nie czytałam książki, która by mnie tak pozytywnie nastroiła i sprawiła, że czytając, zapomniałam o całym tym życiowym pędzie. Mam na myśli pierwszą część autobiograficznej trylogii Laurie Lee "Cydr z Rosie", w której ten angielski poeta, pisarz i scenarzysta powraca do czasów swojego dzieciństwa.
Opowieść toczy się powoli, zgodnie z rytmem pór roku, w małej wiosce, gdzie porzucony przez ojca mały Laurie, żyje wraz z mamą i licznym rodzeństwem. Czas po I wojnie światowej, to czas niepokoju, braku wystarczającej ilości jedzenia, ubrań, pieniędzy, ale to także czas beztroskiej zabawy wśród otaczającej i zmieniającej się przyrody. Mały chłopiec wspomina dzieciństwo z nostalgią i tęsknotą.
Książka składa się z trzynastu tematycznych rozdziałów. Każdy z nich, to inna fascynująca opowieść. Czytając sama powracałam do swojego dzieciństwa, które było naznaczone śmiercią mamy i wtedy kiedy Laurie, wspominał swoją mamę, jak z nią spał i co to dla niego znaczyło, bardzo się wzruszyłam, swoimi i jego wspomnieniami.
Opis zabaw z bratem i rówieśnikami, bieganie po polach, kolędowanie podczas srogiej zimy, pobyt w nielubianej szkole, kłótnie sąsiadek, pierwsze uniesienia miłosne i codzienne życie mieszkańców wioski, jest przepełnione kolorami, smakami, zapachami. To wielka sztuka opisać tak barwnie, intensywnie, ale jednocześnie prosto własne przeżycia. Czytelnik cały czas przebywa razem z Laurie w jego świecie, jednocześnie zahaczając o swój własny. Dawkowałam sobie tę opowieść, aby jak najdłużej pozostać w czasach dzieciństwa. Jak barwna jest to historia, pokazuje okładka. Niezwykle piękna, trochę sielsko-anielska, przyciągająca wzrok i rozbudzająca wyobraźnię. Ponadto w środku znajdziemy ilustracje autorstwa Johna Warda, które są kolejnym atutem i uzupełnieniem treści.
Książka ta, to ucieczka od codzienności w świat pełen ciepła, magii, humoru, ale także trudów i zmagań. Jest to lektura wzbudzająca emocje i przypominająca emocje nasze. Jest podróżą, która pozwala oderwać się od rzeczywistości.
Czy masz ochotę i odwagę na taką podróż?
Dawno nie czytałam książki, która by mnie tak pozytywnie nastroiła i sprawiła, że czytając, zapomniałam o całym tym życiowym pędzie. Mam na myśli pierwszą część autobiograficznej trylogii Laurie Lee "Cydr z Rosie", w której ten angielski poeta, pisarz i scenarzysta powraca do czasów swojego dzieciństwa.
Opowieść toczy się powoli, zgodnie z rytmem pór roku, w małej wiosce,...
„Cydr z Rosie” to piękna, liryczna proza wspomnieniowa, w której rzeczywisty świat przeplata się z marzeniami dziecięcego bohatera. Naprawdę warto zagłębić się w tę magiczną lekturę, by przenieść się na angielską prowincję pierwszych dekad minionego wieku.
Laurie Lee zaczyna opowiadać o swoim dzieciństwie w sposób, który zwraca uwagę czytelnika już od pierwszych zdań: „Zsadzono mnie z fury, gdy miałem trzy lata, i od tego poczucia oszołomienia oraz strachu zaczęło się moje życie w wiosce. Czerwcowa trawa, w której stałem, była wyższa ode mnie, a ja chlipałem. Nigdy wcześniej nie znajdowałem się tak blisko trawy. Górowała nade mną i wokół mnie, a każde źdźbło było tatuowane przez słońce tygrysimi paskami”.
W podobnie klimacie utrzymana jest cała książka, której treść skupia się zarówno na losach małego narratora, jak i jego bliskich – matki, rodzonych i przybranych braci oraz sióstr, nieobecnego ojca, sąsiadów, rówieśników, nauczycieli…
Życie w małej, ubogiej wiosce Slad zaczyna się na nowo po zakończeniu pierwszej wojny światowej, gdy do domów wracają mężczyźni. Wielu z nich to trwale okaleczone fizycznie i psychicznie ofiary, jednak w świecie żyjących z darów ziemi ludzi nie ma zbyt wiele miejsca na sentymenty. Nawet z największych tragedii trzeba się szybko otrząsnąć, by przetrwać i zapewnić byt rodzinie.
Otaczający świat autor opisuje z perspektywy dziecka, które wielu rzeczy nie rozumie i nieraz dopowiada sobie to, o czym milczą dorośli. Rodzi to wiele rozbrajających i zabawnych sytuacji.
Gdy mały Laurie staje się nastolatkiem, sporo spraw przestaje być tajemnicami. Pojawiają się niebezpieczne zabawy i rywalizowanie o pozycję, pierwsze miłości, skradzione pocałunki, grzeszne marzenia, muzyczne fascynacje. Wszystko zaś dzieje się niemal na oczach wiejskiej społeczności, przed którą trudno cokolwiek ukryć.
Są też książki, dzięki którym dorastający bohater zaczyna zdawać sobie sprawę, że gdzieś istnieje inny, wielki i bardzo kuszący świat, który chciałoby się zobaczyć i poznać.
Na razie jednak Lauriemu muszą wystarczyć smaki, zapachy, kolory najbliższego otoczenia. A one zdają się eksplodować z kart książki.
Autor opisuje ludzi, miejsca, przedmioty i zdarzenia w sposób niezwykle plastyczny, wyszukany, oryginalny, oddziałując na wszystkie zmysły czytelnika. Ta pełna liryzmu synestezja to na pewno jedna z największych zalet opowieści, w której jest miejsce na wzruszenia, radości i smutki, rodzinne dramaty i nadzieje, na opisy graniczące z naturalizmem, ale przede wszystkim na niepowtarzalną i jedyną w swoim rodzaju magię okresu dzieciństwa. Po latach można powrócić do niego jedynie wspomnieniami, a Laurie Lee robi to sposób mistrzowski i zapadający w pamięć.
„Cydr z Rosie” na pewno nie jest lekturą dla tych, którzy lubią tylko szaleńczo pędzącą akcję. Tutaj wydarzenia toczą się powoli, bez pośpiechu, niemal leniwie, przypominając ściekającą kroplę miodu. Wspaniałym dopełnieniem treści są ilustracje Johna Warda.
Tą prozą można i należy się delektować, układając w całość opowiadane fragmenty, zanurzając się z wielką przyjemnością w świat, którego już nie ma i który nigdy nie powróci. Na szczęście udało się zachować go i unieśmiertelnić na kartach książki, którą z ogromną satysfakcją ustawiam na półce z ulubionymi utworami, tuż obok utrzymanej w podobnym klimacie prozy francuskiego pisarza, Marcela Pagnola.
Nie jestem przesądna, ale mam nadzieję, że rozpoczęcie 2018 roku tak wyrafinowaną lekturą okaże się zapowiedzią wspaniałych czytelniczych wyzwań i przygód (czego sobie i wszystkim książkowym molom życzę:)).
„Cydr z Rosie” to piękna, liryczna proza wspomnieniowa, w której rzeczywisty świat przeplata się z marzeniami dziecięcego bohatera. Naprawdę warto zagłębić się w tę magiczną lekturę, by przenieść się na angielską prowincję pierwszych dekad minionego wieku.
Laurie Lee zaczyna opowiadać o swoim dzieciństwie w sposób, który zwraca uwagę czytelnika już od pierwszych zdań:...
Bajeczność i niezwykłość okładki rozpromienionej za pomocą ciepłych i jednocześnie żywych barw, przywołującej wspomnienia z dziecięcych lat spędzanych na wsi i będącej niejako wyrazem tęsknoty za minionymi beztroskimi latami zdecydowanie przykuły moją uwagę. Zachęciły nie tylko do bliższego przyjrzenia się zapakowanej w przyjemną i olśniewającą krajobrazowo oprawę publikacji, ale przede wszystkim do zajrzenia w jej wnętrze, do zagłębienia się w jej zawartość, jak się okazało, ukazaną zarówno za pomocą słów, jak i ilustracji, zresztą jakże wyjątkowych. Musiałam zatem zasmakować wyśmienicie zapowiadającej się lektury w postaci "Cydru z Rosie" i poniekąd zaspokoić swą ciekawość związaną z tymże enigmatycznym tytułem. A ponadto czasem lubię sięgać po książki stanowiące zapis wspomnień mniej lub bardziej znanych osobowości, zwłaszcza, jeśli opowieści wychodzące spod ich pióra są szczere i wypływają prosto z serca. Tak jak to ma miejsce w przypadku "Cydru z Rosie"...
Laurie Lee - urodził się w Stroud w Gloucestershire w 1914 roku. W wieku dziewiętnastu lat opuścił rodzinną miejscowość i wyruszył w świat. Pieszo dotarł do Londynu, potem wędrował do Hiszpanii. Zanim poświęcił się całkowicie pisaniu, pracował jako dziennikarz i scenarzysta. Do jego najbardziej znanych dzieł należą trylogia: Cydr z Rosie (1959), As I Walked Out One Midsummer Morning (1969) i A Moment of War (1991), zbiory poezji The Sun My Monument (1944) i The Bloom of Candles (1947), słuchowisko radiowe The Voyage of Magellan (1946) oraz zapiski z podróży po Andaluzji A Rose for Winter (1955). Zmarł w 1997 roku. (źródło: www.zysk.com.pl)
Trzynaście esencjonalnych i przyjmujących rozmaite tonacje emocjonalne rozdziałów stanowi skomponowane tematycznie obrazy przywoływane przez autora z czasów jego dzieciństwa i wczesnej młodości. To sentymentalny powrót do przeszłości, do ostatniego letniego dnia pierwszej wojny światowej będącego początkiem nowego życia w maleńkiej angielskiej wiosce, położonej w dolinie, z dala od zgiełku, w pobliżu łąk, pól, lasów. To kompozycja pojedynczych momentów przepełnionych zarówno radością i spokojem, jak i niepozbawionych smutku, lęku, słabości, tęsknoty i goryczy. Zasypianie w otulających ramionach mamy, jej nieodpowiedzialność i roztropność, nieobecność ojca, walka z niejedną chorobą, pierwszy dzień w szkole, relacje z rodzeństwem, zabawy, obserwowanie wrogo nastawionych do siebie sąsiadek, spędzanie rodzinnych wieczorów przy zapalonych świeczkach bądź lampie naftowej, wspólne pikniki i święta, śmierć najbliższych, intymne schadzki, pierwsze przyjaźnie, ciekawe życie wujostwa, małomiasteczkowa codzienność, mentalność i solidarność mieszkańców, morderstwa, pobicia i próby gwałtów. To też zapis przenikających się doznań. Smak chleba z cukrem, owsianki i potrawki z soczewicy. Smak pocałunku. Pierwszy kęs jabłka, pierwszy łyk wina, cydru. Zapach bzu, stokrotek i orchidei. Niepowtarzalne uroki poranków, wschodów słońca i widoki niesfornych wiewiórek. Przenikające dźwięki instrumentów, melodyjne śpiewy ptaków. Srogie, niebezpieczne, ale też zapewniające naturalne atrakcje zimy, pola pokryte bogatą powłoką śnieżną, zamarznięte jeziora, odcięte drogi do miasta. Ciepłe lata pełne dmuchawców, motyli, pszczół, pachnące pieczonymi ziemniakami, smakujące trawą i proszkowanym sorbetem. Susze i powodzie. Upływający czas zmian oraz nieuniknionych przemian. I zbliżający się czas rozstań i pożegnań...
Malowniczość ukazanych krajobrazów, intensywność przekazywanych wrażeń, prawdziwość i żywość przeżyć, wiarygodność i naturalność opisywanych uczuć nadają wspomnianej pozycji wyjątkowości, wprowadzając w cudowny nastrój. Szczerość, chęć dzielenia się doświadczeniami, ujawnianie faktów bez ich zbędnego idealizowania, przelewanie na papier wyobrażeń i realistycznych zdarzeń oraz pokazanie postrzegania bliskiego otoczenia i świata oczami kilkuletniego dziecka sprawia, że tę opowieść chłonie się z ogromną przyjemnością. Czasem zakręci się łezka w oku, niekiedy pojawi się uśmiech na ustach, nierzadko bicie serca przyspieszy lub obierze wolniejszy rytm, a sporadycznie twarz przybierze wyraz zaszokowania bądź niezrozumienia. Poszczególne kartki tworzące swego rodzaju pamiętnik pozwalają przenieść się kilkadziesiąt lat wstecz, pobudzić umysł, poruszyć płaszczyznę wyobraźni, wyzwolić własne wspomnienia, ujrzeć różnice i wyłuskać podobieństwa. Pojedyncze fragmenty słodko-gorzkiego życia pisarza wprawiają w stan zadumy, poruszają wszystkie zmysły i wydobywają szeroką gamę emocji. Nostalgia, melancholia, szczęście, spokój, tkliwość i lekkość to uczucia nawzajem się przenikające i nieustannie towarzyszące lekturze owego woluminu. Urozmaiceniem tej w dużej mierze kojącej, ale obarczonej też smutkiem historii są przepiękne, chwilami hipnotyzujące i nastrojowe czarno-białe ryciny autorstwa Johna Warda.
"Cydr z Rosie" to błyskotliwa, frapująca i fascynująca podróż czytelnicza stanowiąca jedynie zarys prawdziwego młodzieńczego życia dziennikarza i scenarzysty. Owa opowieść przedstawiona w lekkiej i jednocześnie ujmującej formie oraz wzbogacona cennymi przemyśleniami i plastycznymi relacjami jest jedną z tych, które się czuje, którymi się delektuje i do których się powraca. Wiarygodność, prostota i otwartość - to elementy cechujące ową historię ujętą w przecudownym i w pełni odzwierciedlającym jej istotę opakowaniu.
Sięgnij po "Cydr z Rosie", zajrzyj do wnętrza, pozwól przenieść się do angielskiej wioski i czasów po pierwszej wojnie światowej, otwórz swe serce, obudź zmysły i daj się porwać emocjom... Zachęcam! Naprawdę warto!
Gorąco polecam!
Bajeczność i niezwykłość okładki rozpromienionej za pomocą ciepłych i jednocześnie żywych barw, przywołującej wspomnienia z dziecięcych lat spędzanych na wsi i będącej niejako wyrazem tęsknoty za minionymi beztroskimi latami zdecydowanie przykuły moją uwagę. Zachęciły nie tylko do bliższego przyjrzenia się zapakowanej w przyjemną i olśniewającą krajobrazowo oprawę...
Cydr z Rosie to tytuł, który jedynie początkowo wydał mi się nieznajomy. Im częściej go sobie przypominałam, tym bardziej upewniałam się w znajomości tej historii. Nic dziwnego - to żadna nowość. Książka sprzedała się w milionach egzemplarzy i doczekała się trzech ekranizacji, w tym dwóch zrealizowanych przez stację BBC (w 1971 oraz 2015 roku). Powieść przyniosła Lauriemu Lee światową sławę... tylko kim dokładnie jest Laurie Lee?
Laurie Lee to chłopiec - narrator Cydru z Rosie. Bowiem Cydr z Rosie to swoistego rodzaju pamiętnik. Jego dzienniczek. Wraz z jego wspomnieniami podróżujemy w przeszłość, aż do czasów po I wojnie światowej. Do miejsca takiego jak mała uboga angielska wieś. To właśnie tam - w gronie licznego rodzeństwa - autor spędził dzieciństwo i wczesną młodość. A chwile te utrwalił na kartach powieści.
NOTA
Ta książka to wczesne chłopięce wspomnienia, czas mógł więc przeinaczyć niektóre fakty*.
Cydr z Rosie to istne pudełko wspomnień - wojenny czas zaklęty w książce; okres, który minął i już nigdy nie powróci; ludzie, którzy w naszych czasach już by się nie odnaleźli. Jedyna taka możliwość do cofnięcia się w czasie, gdy ludzkość żyła pod dyktando pór roku, do ery koni, ręcznych sianokosów. Bez radia i telewizji malutka, odosobniona wioska była centrum wszechświata.
Zaskoczona byłam, jak bardzo sugestywnie i plastycznie autor przedstawił mi swój (w tych czasach prawie zapomniany) świat. Umożliwiło mi to podejrzenie przez dziurkę od klucza ludzi, którzy wojnę odczuli pośrednio poprzez brak ojca i brak środków do życia. Wiejski świat przyciągnął mnie swoim urokiem pełnym kuchennych zapachów, gdy w tle rozbrzmiewa stukot galopujących koni. Podobny krajobraz w Cydrze z Rosie zobaczymy już tylko w podobnych książkach.
Książce nadano przepiękną, bajeczną wręcz okładkę widoczną na zdjęciu powyżej. Cydr z Rosie posiada obwolutę, która opatula twardą oprawę. Strony są w szarym odcieniu. Ciekawymi elementami mogą być ilustracje przygotowane przez Johna Warda. Szkice zawsze zajmują całą stronę, dodając więcej uroku tej wyjątkowej książce.
Cydr z Rosie to książka, jakich niewiele. Napisana pięknym językiem, pełna humoru i wyczuwalnej nostalgii może okazać się lekturą, do której aż będzie się chciało powrócić. Jedyna w swoim rodzaju ucieczka od obecnej rzeczywistości do świata bez technologii. W jakiś sposób ten tytuł mnie odprężył, zatrzymując czas. Życzę Wam podobnych wrażeń!
Cydr z Rosie to tytuł, który jedynie początkowo wydał mi się nieznajomy. Im częściej go sobie przypominałam, tym bardziej upewniałam się w znajomości tej historii. Nic dziwnego - to żadna nowość. Książka sprzedała się w milionach egzemplarzy i doczekała się trzech ekranizacji, w tym dwóch zrealizowanych przez stację BBC (w 1971 oraz 2015 roku). Powieść przyniosła Lauriemu...
Życie Lauriego Lee rozpoczęło się "wraz z furą, która poniosła mnie po długim zboczu do wioski i cisnęła zagubionego w wysoką trawę." Trawę, której, "każde źdźbło było tatuowane przez słońce tygrysimi paskami. Ciemne miały ostre jak nóż krawędzie, złowrogo się zieleniły i aż dygotały od koników polnych, które świergotały, cykały i frunęły w powietrzu niczym małpki". "Cydr z Rosie" zawierający wspomnienia z dzieciństwa angielskiego poety i pisarza Lauriego Lee zabiera czytelników do Slad, rozbrzęczanej dżungli w Gloucestershire, prozy która oddziałuje na wszystkie zmysły i zapiera dech w piersiach.
W wieku trzech lat Laurie wraz z matką i sześciorgiem rodzeństwa przenosi się do wioski Slad, położonej niedaleko Stroud w Gloucestershire w Anglii. Opuszczone przez ojca w czasie wojny rodzeństwo wraz z matką wprowadza się do domku z "dwoma piętrami, piwnicą oraz skarbem w ścianach, z pompą i jabłoniami, lilakiem oraz truskawkami, czarnymi ptakami w kominach, żabami w piwnicy, grzybami na suficie." Tam Laurie spędzi swoje dzieciństwo i wczesną młodość, będzie żył pod dyktando pór roku, bawił się w berka, chowanego, biegał po całej dolinie, dorastał, przeżywał pierwsze miłości.
Laurie Lee jako dziecko chłonął otaczające go widoki, dźwięki, smaki, by po kilkudziesięciu latach odtworzyć "wczesne, chłopięce wspomnienia" na kartach swojej powieści, wspomnieniach, w których zawarł całą miłość do tamtego miejsca i tamtego czasu. Młodość spędzona pośród przepięknych krajobrazów, tylko pozornie wydaje się być beztroska i idylliczna. Laurie żył w trudnych czasach. "Moje życie było wojną, wojna była światem. Nadszedł więc koniec świata." wspomina. Autor opisuje świat, który się kończy, lata dwudzieste XX wieku, gdy na przez Anglię przetoczyła się Wielka Wojna, zmieniła nieodwracalnie cały kraj, jednak w odciętym od cywilizacji Slad czas jakby się zatrzymał.
Pisarz przywołuje z pamięci rodzinny dom, proste, codzienne rzeczy, uczucia, wspomina mieszkańców wsi, piękno tamtejszej przyrody, opowiada o błękicie nieba, ciepłych promieniach słońca, kłosach błękitnej pszenicy w której brzęczały pracowite pszczoły i migotały motyle. Dla autora lata młodości były czasem radości, zabaw i beztroski, ale również rodzinnych tragedii, śmierci, mroźnych zim, powodzi, okresów susz, głodu i ubóstwa.
Laurie Lee zanurza czytelnika w kolorach, zapachach, różnorodnych fakturach i smakach, jego przepełniona poezją proza żyje, jest sensualna i zmysłowa. Historie mieszkańców Slad, wspomnienia pisarza mają w sobie coś baśniowego, "wioska manifestowała się zrazu przede wszystkim przez magię i trwogę." We wspominaniach autora to co prawdziwe i namacalne "ciemność, zawierucha, niewidoczny deszcz, trzeszczące drzewa, pękające chmury, łoskoty gromu, trzaski błyskawic" przenikają twory i lęki "owego" świata, tajemnicze, magiczne i niepokojące. "Starcy mieszkający w ścianach, w podłogach i na dole, w pralni, mający nas obserwować i osądzać z bezlitosną złośliwością, a najoczywiściej będąc zmurszałymi bożkami."
"Cydr z Rosie" to nostalgiczna podróż w przeszłość, do świata zniszczonego bezpowrotnie przez wojny i cywilizację. Liryczna opowieść o pamięci, dorastaniu i tęsknocie za życiem, które nigdy już nie wróci. Laurie Lee napisał powieść, która jest lekarstwem na pośpiech współczesnego świata, pozwala zwolnić i powrócić do czasów własnego dzieciństwa. Balsam dla ciała i ducha.
Życie Lauriego Lee rozpoczęło się "wraz z furą, która poniosła mnie po długim zboczu do wioski i cisnęła zagubionego w wysoką trawę." Trawę, której, "każde źdźbło było tatuowane przez słońce tygrysimi paskami. Ciemne miały ostre jak nóż krawędzie, złowrogo się zieleniły i aż dygotały od koników polnych, które świergotały, cykały i frunęły w powietrzu niczym małpki"....
Jestem ciekawa oryginału i pierwszego tłumaczenia. Tu niektóre zdania gubią sens.
Jestem ciekawa oryginału i pierwszego tłumaczenia. Tu niektóre zdania gubią sens.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest szczególną autobiografią autora opisującą jego wczesne wspomnienia z lat dzieciństwa i wczesnej młodości.
To rodzaj lektury do powolnego czytania, smakowania i delektowania każdym słowem, pełna zachwytu faktami z życia rodzinnego autora, otaczającej przyrody miejsca gdzie spędził dzieciństwo.
Akcja toczy się w małej angielskiej wiosce położonej w dolinie, niemal odciętej od świata zewnętrznego, w której życie mieszkańców trwało niemal niezmiennie od wieków.
Jest to swego rodzaju podróż w przeszłość do czasów po I wojnie światowej, autor wspomina czasy nieskalane jeszcze przez cywilizację i nowoczesność.
To książka o życiu w zgodzie z prawami natury, z porami roku, której każda ma przypisane ludziom zajęcia, miejscu będącego ukochanym wszechświatem.
Z gorącymi uczuciami autor wspomina swoją rodzinę, liczne rodzeństwo ( ośmioro dzieci) wychowywane przez samotną matkę. Mimo problemów związanych z ubóstwem wspominane jest niemal idyllicznie i sporą dawką humoru. Ciekawe są również refleksje autora na temat postępu technicznego, rozwoju transportu.
Książka została napisana przez Laurie Lee w 1959 roku, jej pierwsze polskie wydanie przez Wydawnictwo Zysk i S-ka w 2017 roku, przepięknie ilustrowane grafikami tematycznymi odpowiadającymi poszczególnym rozdziałom jest dla mnie prawdziwą perełką literacką.
Dodać należy, ze powieść doczekała się trzech ekranizacji.
Książka jest szczególną autobiografią autora opisującą jego wczesne wspomnienia z lat dzieciństwa i wczesnej młodości.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo rodzaj lektury do powolnego czytania, smakowania i delektowania każdym słowem, pełna zachwytu faktami z życia rodzinnego autora, otaczającej przyrody miejsca gdzie spędził dzieciństwo.
Akcja toczy się w małej angielskiej wiosce położonej w dolinie,...
Wspomnienia z dzieciństwa i młodości spisane pięknym językiem, ale mimo wszystko mało wyraziste.
Wspomnienia z dzieciństwa i młodości spisane pięknym językiem, ale mimo wszystko mało wyraziste.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZachwycająca powieść pisana pięknym, poetyckim językiem. Odtworzenie dzieciństwa i smaków postrzegania świata. Polecam, bo to perełka, do której po zakończeniu chce się wracać.
Zachwycająca powieść pisana pięknym, poetyckim językiem. Odtworzenie dzieciństwa i smaków postrzegania świata. Polecam, bo to perełka, do której po zakończeniu chce się wracać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiewielu jest autorów, którzy z niebywałą plastycznością, precyzją, smakiem i lekkością opisują życie, o którym wielu z nas marzy - uroczej sielance, radości, szczęściu i spełnieniu w życiu prostym, w zgodzie z naturą. Laurie Lee robi to doskonałe. Wraz z nim przemierza się wzgórza Surrey, bawi nad strumykiem, ogląda drzewa i żyje pełnią życia, które mimo ciężkich warunków, dokuczliwego głodu i wszechobecnej nędzy jest piękne - proste, harmonijne, cykliczne. To piękne studium dzieciństwa i pamięci. Radość z pozornie błahych rzeczy, gdzie najważniejszy jest drugi człowiek. Z chęcia przeczytam wszystko co wyszło spod pióra autora.
Niewielu jest autorów, którzy z niebywałą plastycznością, precyzją, smakiem i lekkością opisują życie, o którym wielu z nas marzy - uroczej sielance, radości, szczęściu i spełnieniu w życiu prostym, w zgodzie z naturą. Laurie Lee robi to doskonałe. Wraz z nim przemierza się wzgórza Surrey, bawi nad strumykiem, ogląda drzewa i żyje pełnią życia, które mimo ciężkich warunków,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCydr z Rosie to książka do powolnego czytania, odkrywania czasów, których już nie ma i kontemplacji obrazów, które odmalowały się w pamięci autora. Laure Lee czyli John Ward przytacza swoje wspomnienia z dzieciństwa i lat nastoletnich, opisuje wioskę i rodzinę. Wrażenie robi poetycki język, który opowieści dodaje magii.
Poza tym, w wartstwie akcji za dużo się nie dzieje - jest to bardziej przeglądanie albumu czy pamiętnika, nie należy się nastawiać na jakiekolwiek napięcie.
I choć z pewnością jest wartościową pozycją na rynku wydawniczym, nie trafiła jakoś szczególnie w moje oczekiwania, jednak polecam ją osobom, które w literaturze szukają ukojenia i lubią niespieszną lekturę.
Cydr z Rosie to książka do powolnego czytania, odkrywania czasów, których już nie ma i kontemplacji obrazów, które odmalowały się w pamięci autora. Laure Lee czyli John Ward przytacza swoje wspomnienia z dzieciństwa i lat nastoletnich, opisuje wioskę i rodzinę. Wrażenie robi poetycki język, który opowieści dodaje magii.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoza tym, w wartstwie akcji za dużo się nie dzieje -...
Jedna z ładniej wydanych książek. Jednak treść przykra i przytłaczająca.
Jedna z ładniej wydanych książek. Jednak treść przykra i przytłaczająca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli macie ochotę na prozę o przyziemnych rzeczach, takich jak bieda, głód i wiejskie życie pełne krowiego łajna i błota, a przy tym pisaną zadziwiająco cudownym, poetyckim językiem, który wymusza uważność, sięgnijcie po tę książkę. Tu znajdziecie opisy przyrody, których nie będziecie chcieli omijać, a także portrety barwnych i mniej ciekawych postaci ze świata angielskiej prowicji początków XX wieku. Postaci, które gdyby nie Laurie Lee pozostałyby anonimowe jak tysiące innych, podobnych. Szczerze wierzę, że każda miejscowość typu tej, gdzie dorastał autor, ma mieszkańców godnych anegdot i opowieści. Jednak trzeba takiego talentu do malowania słowem (i tuszem), jaki miał Lee, żeby ich uwiecznić. Świetna książka do przeczytania wiosną i głupio mi, że po pierwszych dwóch rozdziałach chciałam ją porzucić z nudów. Konieczny był krótki wyjazd z miasta, abym po powrocie przestawila się na "wolniejsze obroty" i rzeczywiście smakowała tę książkę, a nie przewracała kartki z jedynie minimalnym skupieniem. Polecam do czytania włączyć sobie playlistę z soundtrackami do historycznych seriali BBC :)
Jeśli macie ochotę na prozę o przyziemnych rzeczach, takich jak bieda, głód i wiejskie życie pełne krowiego łajna i błota, a przy tym pisaną zadziwiająco cudownym, poetyckim językiem, który wymusza uważność, sięgnijcie po tę książkę. Tu znajdziecie opisy przyrody, których nie będziecie chcieli omijać, a także portrety barwnych i mniej ciekawych postaci ze świata...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzasy które odeszły... Książka opowiada o dzieciństwie chłopca w świecie, który już przestał istnieć, w którym dzieci nie oddzielano od wydarzeń przykrych i strasznych, ludzkich i normalnych. Kiedy rodziny były duże a ludzie sobie pomagali w biedzie. Nie ma tu wartkiej akcji i fajerwerków, jest przytulna miłość i spokojny czas na wszystko...
Czasy które odeszły... Książka opowiada o dzieciństwie chłopca w świecie, który już przestał istnieć, w którym dzieci nie oddzielano od wydarzeń przykrych i strasznych, ludzkich i normalnych. Kiedy rodziny były duże a ludzie sobie pomagali w biedzie. Nie ma tu wartkiej akcji i fajerwerków, jest przytulna miłość i spokojny czas na wszystko...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Cydr z Rose" to swoistego rodzaju dziennik autora na kartach którego opisał historie swojego życia. To on jest narratorem tej opowieści. Wraz z jego wspomnieniami podróżujemy w przeszłość do wczesnych lat jego dzieciństwa - czasów po I wojnie światowej. Czytamy między innymi o tym jak w wieku trzech lat wraz z mamą i sześciorgiem rodzeństwa przeprowadził się do małej, ubogiej, rolniczej angielskiej wioski. Jego ojciec odszedł i nie miał zamiar wracać. Mimo tego, wysyłał swojej żonie pieniądze, dzięki, którym mogła przy życiu liczną rodzinę. Nie było łatwo.
Dorastający chłopiec starał się zapamiętać to co go otaczało i spotykało. Widoki, dźwięki, smaki (np.chleba z cukrem), unoszące się zapachy i to nie tylko te z kuchni. Błękit nieba, zapach bzu, śpiew ptaków, ciepłe promienie słońca, kłos zboża, snopy siana, brzęczące pszczoły i motyle, konie pracujące w polu. Rodzinny dom, codzienne rytuały, zabawy, pierwsze przyjaźnie, miłości, proste i całkiem zwyczajne rzeczy. Wydawać by się mogło, że błahe i nudne ale tak naprawdę ważne i niekiedy bolesne. Bo lata młodości, które z były dla niego czasem radości, zabaw i beztroski, przynosiły również rodzinne tragedie, choroby, śmierć najbliższych, powodzie, susze, głód, tęsknotę, gorycz, smutek...
Kilka rozdziałów. Poszczególne momenty z życia. Takie opowiadania - obrazy. Przepełnione nie tylko radością i spokojem ale również obawami, smutkiem, tęsknotą, strachem. Historie nie tylko z własnego życia - te opisujące swoją rodzinę lub pory roku i związane z nimi obowiązki a także towarzyszące zabawy. To również opowieści opowiadające o szkole, świętach, innych mieszkańcach wioski. Opowieść o ludziach. Opowieść o życiu. Opowieść życia.
Tak naprawdę nie ma tutaj akcji. Narrator snuje wspomnienia. Niezwykle plastyczne, nasycone barwami, emocjami i uczuciami. Wprawiające w stan nostalgii, zadumy, rozmarzenia - być może dla niektórych również lenistwa lub znużenia. Takie książki trzeba lubić. Dla mnie to była miła, letnia lektura.
"Cydr z Rose" to swoistego rodzaju dziennik autora na kartach którego opisał historie swojego życia. To on jest narratorem tej opowieści. Wraz z jego wspomnieniami podróżujemy w przeszłość do wczesnych lat jego dzieciństwa - czasów po I wojnie światowej. Czytamy między innymi o tym jak w wieku trzech lat wraz z mamą i sześciorgiem rodzeństwa przeprowadził się do małej,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka pisana pięknym, zapomnianym językiem; o czasach dawnych - pisana piórem nostalgii i rozmarzenia
Książka pisana pięknym, zapomnianym językiem; o czasach dawnych - pisana piórem nostalgii i rozmarzenia
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDzieło Laurie Lee wpadło w moje ręce już wcześniej, dawno temu na studiach, zadane jako lektura przez lektorkę języka angielskiego. Wtedy, czytając w obcym dla mnie języku, błagałam o to by więcej zrozumieć i choć raz się uśmiechnąć lub zachwycić, co miało być moim udziałem, tak przynajmniej zapewniali anglosascy wydawcy. Teraz, prawie 15 lat później, tuż po przeczytaniu przetłumaczonej wersji, w końcu pojęłam dlaczego ta książka jest tak zachwalana i w niektórych regionach Anglii należy do kanonu lektur. Nie dość, że jest napisana pięknym, lirycznym i dawno już zapomnianym językiem, to jeszcze opowiada o czasach dawno minionych z nostalgią i rozmarzeniem, o czasach leniwego dzieciństwa, które już nigdy nie wrócą. To książka, która posiada wspólny mianownik ze wszystkimi czytelnikami, dlatego pomimo upływu lat nadal wydaje się być współczesna.
Pełna recenzja na blogu : http://czytankanadobranoc.blogspot.ie/2018/02/cydr-z-rosie-laurie-lee.html
Dzieło Laurie Lee wpadło w moje ręce już wcześniej, dawno temu na studiach, zadane jako lektura przez lektorkę języka angielskiego. Wtedy, czytając w obcym dla mnie języku, błagałam o to by więcej zrozumieć i choć raz się uśmiechnąć lub zachwycić, co miało być moim udziałem, tak przynajmniej zapewniali anglosascy wydawcy. Teraz, prawie 15 lat później, tuż po przeczytaniu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDawno nie czytałam książki, która by mnie tak pozytywnie nastroiła i sprawiła, że czytając, zapomniałam o całym tym życiowym pędzie. Mam na myśli pierwszą część autobiograficznej trylogii Laurie Lee "Cydr z Rosie", w której ten angielski poeta, pisarz i scenarzysta powraca do czasów swojego dzieciństwa.
Opowieść toczy się powoli, zgodnie z rytmem pór roku, w małej wiosce, gdzie porzucony przez ojca mały Laurie, żyje wraz z mamą i licznym rodzeństwem. Czas po I wojnie światowej, to czas niepokoju, braku wystarczającej ilości jedzenia, ubrań, pieniędzy, ale to także czas beztroskiej zabawy wśród otaczającej i zmieniającej się przyrody. Mały chłopiec wspomina dzieciństwo z nostalgią i tęsknotą.
Książka składa się z trzynastu tematycznych rozdziałów. Każdy z nich, to inna fascynująca opowieść. Czytając sama powracałam do swojego dzieciństwa, które było naznaczone śmiercią mamy i wtedy kiedy Laurie, wspominał swoją mamę, jak z nią spał i co to dla niego znaczyło, bardzo się wzruszyłam, swoimi i jego wspomnieniami.
Opis zabaw z bratem i rówieśnikami, bieganie po polach, kolędowanie podczas srogiej zimy, pobyt w nielubianej szkole, kłótnie sąsiadek, pierwsze uniesienia miłosne i codzienne życie mieszkańców wioski, jest przepełnione kolorami, smakami, zapachami. To wielka sztuka opisać tak barwnie, intensywnie, ale jednocześnie prosto własne przeżycia. Czytelnik cały czas przebywa razem z Laurie w jego świecie, jednocześnie zahaczając o swój własny. Dawkowałam sobie tę opowieść, aby jak najdłużej pozostać w czasach dzieciństwa. Jak barwna jest to historia, pokazuje okładka. Niezwykle piękna, trochę sielsko-anielska, przyciągająca wzrok i rozbudzająca wyobraźnię. Ponadto w środku znajdziemy ilustracje autorstwa Johna Warda, które są kolejnym atutem i uzupełnieniem treści.
Książka ta, to ucieczka od codzienności w świat pełen ciepła, magii, humoru, ale także trudów i zmagań. Jest to lektura wzbudzająca emocje i przypominająca emocje nasze. Jest podróżą, która pozwala oderwać się od rzeczywistości.
Czy masz ochotę i odwagę na taką podróż?
http://zyje-bo-czytam.blogspot.com/2018/01/cydr-z-rosie-laurie-lee.html
Dawno nie czytałam książki, która by mnie tak pozytywnie nastroiła i sprawiła, że czytając, zapomniałam o całym tym życiowym pędzie. Mam na myśli pierwszą część autobiograficznej trylogii Laurie Lee "Cydr z Rosie", w której ten angielski poeta, pisarz i scenarzysta powraca do czasów swojego dzieciństwa.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowieść toczy się powoli, zgodnie z rytmem pór roku, w małej wiosce,...
„Cydr z Rosie” to piękna, liryczna proza wspomnieniowa, w której rzeczywisty świat przeplata się z marzeniami dziecięcego bohatera. Naprawdę warto zagłębić się w tę magiczną lekturę, by przenieść się na angielską prowincję pierwszych dekad minionego wieku.
Laurie Lee zaczyna opowiadać o swoim dzieciństwie w sposób, który zwraca uwagę czytelnika już od pierwszych zdań: „Zsadzono mnie z fury, gdy miałem trzy lata, i od tego poczucia oszołomienia oraz strachu zaczęło się moje życie w wiosce. Czerwcowa trawa, w której stałem, była wyższa ode mnie, a ja chlipałem. Nigdy wcześniej nie znajdowałem się tak blisko trawy. Górowała nade mną i wokół mnie, a każde źdźbło było tatuowane przez słońce tygrysimi paskami”.
W podobnie klimacie utrzymana jest cała książka, której treść skupia się zarówno na losach małego narratora, jak i jego bliskich – matki, rodzonych i przybranych braci oraz sióstr, nieobecnego ojca, sąsiadów, rówieśników, nauczycieli…
Życie w małej, ubogiej wiosce Slad zaczyna się na nowo po zakończeniu pierwszej wojny światowej, gdy do domów wracają mężczyźni. Wielu z nich to trwale okaleczone fizycznie i psychicznie ofiary, jednak w świecie żyjących z darów ziemi ludzi nie ma zbyt wiele miejsca na sentymenty. Nawet z największych tragedii trzeba się szybko otrząsnąć, by przetrwać i zapewnić byt rodzinie.
Otaczający świat autor opisuje z perspektywy dziecka, które wielu rzeczy nie rozumie i nieraz dopowiada sobie to, o czym milczą dorośli. Rodzi to wiele rozbrajających i zabawnych sytuacji.
Gdy mały Laurie staje się nastolatkiem, sporo spraw przestaje być tajemnicami. Pojawiają się niebezpieczne zabawy i rywalizowanie o pozycję, pierwsze miłości, skradzione pocałunki, grzeszne marzenia, muzyczne fascynacje. Wszystko zaś dzieje się niemal na oczach wiejskiej społeczności, przed którą trudno cokolwiek ukryć.
Są też książki, dzięki którym dorastający bohater zaczyna zdawać sobie sprawę, że gdzieś istnieje inny, wielki i bardzo kuszący świat, który chciałoby się zobaczyć i poznać.
Na razie jednak Lauriemu muszą wystarczyć smaki, zapachy, kolory najbliższego otoczenia. A one zdają się eksplodować z kart książki.
Autor opisuje ludzi, miejsca, przedmioty i zdarzenia w sposób niezwykle plastyczny, wyszukany, oryginalny, oddziałując na wszystkie zmysły czytelnika. Ta pełna liryzmu synestezja to na pewno jedna z największych zalet opowieści, w której jest miejsce na wzruszenia, radości i smutki, rodzinne dramaty i nadzieje, na opisy graniczące z naturalizmem, ale przede wszystkim na niepowtarzalną i jedyną w swoim rodzaju magię okresu dzieciństwa. Po latach można powrócić do niego jedynie wspomnieniami, a Laurie Lee robi to sposób mistrzowski i zapadający w pamięć.
„Cydr z Rosie” na pewno nie jest lekturą dla tych, którzy lubią tylko szaleńczo pędzącą akcję. Tutaj wydarzenia toczą się powoli, bez pośpiechu, niemal leniwie, przypominając ściekającą kroplę miodu. Wspaniałym dopełnieniem treści są ilustracje Johna Warda.
Tą prozą można i należy się delektować, układając w całość opowiadane fragmenty, zanurzając się z wielką przyjemnością w świat, którego już nie ma i który nigdy nie powróci. Na szczęście udało się zachować go i unieśmiertelnić na kartach książki, którą z ogromną satysfakcją ustawiam na półce z ulubionymi utworami, tuż obok utrzymanej w podobnym klimacie prozy francuskiego pisarza, Marcela Pagnola.
Nie jestem przesądna, ale mam nadzieję, że rozpoczęcie 2018 roku tak wyrafinowaną lekturą okaże się zapowiedzią wspaniałych czytelniczych wyzwań i przygód (czego sobie i wszystkim książkowym molom życzę:)).
„Cydr z Rosie” to piękna, liryczna proza wspomnieniowa, w której rzeczywisty świat przeplata się z marzeniami dziecięcego bohatera. Naprawdę warto zagłębić się w tę magiczną lekturę, by przenieść się na angielską prowincję pierwszych dekad minionego wieku.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLaurie Lee zaczyna opowiadać o swoim dzieciństwie w sposób, który zwraca uwagę czytelnika już od pierwszych zdań:...
Bajeczność i niezwykłość okładki rozpromienionej za pomocą ciepłych i jednocześnie żywych barw, przywołującej wspomnienia z dziecięcych lat spędzanych na wsi i będącej niejako wyrazem tęsknoty za minionymi beztroskimi latami zdecydowanie przykuły moją uwagę. Zachęciły nie tylko do bliższego przyjrzenia się zapakowanej w przyjemną i olśniewającą krajobrazowo oprawę publikacji, ale przede wszystkim do zajrzenia w jej wnętrze, do zagłębienia się w jej zawartość, jak się okazało, ukazaną zarówno za pomocą słów, jak i ilustracji, zresztą jakże wyjątkowych. Musiałam zatem zasmakować wyśmienicie zapowiadającej się lektury w postaci "Cydru z Rosie" i poniekąd zaspokoić swą ciekawość związaną z tymże enigmatycznym tytułem. A ponadto czasem lubię sięgać po książki stanowiące zapis wspomnień mniej lub bardziej znanych osobowości, zwłaszcza, jeśli opowieści wychodzące spod ich pióra są szczere i wypływają prosto z serca. Tak jak to ma miejsce w przypadku "Cydru z Rosie"...
Laurie Lee - urodził się w Stroud w Gloucestershire w 1914 roku. W wieku dziewiętnastu lat opuścił rodzinną miejscowość i wyruszył w świat. Pieszo dotarł do Londynu, potem wędrował do Hiszpanii. Zanim poświęcił się całkowicie pisaniu, pracował jako dziennikarz i scenarzysta. Do jego najbardziej znanych dzieł należą trylogia: Cydr z Rosie (1959), As I Walked Out One Midsummer Morning (1969) i A Moment of War (1991), zbiory poezji The Sun My Monument (1944) i The Bloom of Candles (1947), słuchowisko radiowe The Voyage of Magellan (1946) oraz zapiski z podróży po Andaluzji A Rose for Winter (1955). Zmarł w 1997 roku. (źródło: www.zysk.com.pl)
Trzynaście esencjonalnych i przyjmujących rozmaite tonacje emocjonalne rozdziałów stanowi skomponowane tematycznie obrazy przywoływane przez autora z czasów jego dzieciństwa i wczesnej młodości. To sentymentalny powrót do przeszłości, do ostatniego letniego dnia pierwszej wojny światowej będącego początkiem nowego życia w maleńkiej angielskiej wiosce, położonej w dolinie, z dala od zgiełku, w pobliżu łąk, pól, lasów. To kompozycja pojedynczych momentów przepełnionych zarówno radością i spokojem, jak i niepozbawionych smutku, lęku, słabości, tęsknoty i goryczy. Zasypianie w otulających ramionach mamy, jej nieodpowiedzialność i roztropność, nieobecność ojca, walka z niejedną chorobą, pierwszy dzień w szkole, relacje z rodzeństwem, zabawy, obserwowanie wrogo nastawionych do siebie sąsiadek, spędzanie rodzinnych wieczorów przy zapalonych świeczkach bądź lampie naftowej, wspólne pikniki i święta, śmierć najbliższych, intymne schadzki, pierwsze przyjaźnie, ciekawe życie wujostwa, małomiasteczkowa codzienność, mentalność i solidarność mieszkańców, morderstwa, pobicia i próby gwałtów. To też zapis przenikających się doznań. Smak chleba z cukrem, owsianki i potrawki z soczewicy. Smak pocałunku. Pierwszy kęs jabłka, pierwszy łyk wina, cydru. Zapach bzu, stokrotek i orchidei. Niepowtarzalne uroki poranków, wschodów słońca i widoki niesfornych wiewiórek. Przenikające dźwięki instrumentów, melodyjne śpiewy ptaków. Srogie, niebezpieczne, ale też zapewniające naturalne atrakcje zimy, pola pokryte bogatą powłoką śnieżną, zamarznięte jeziora, odcięte drogi do miasta. Ciepłe lata pełne dmuchawców, motyli, pszczół, pachnące pieczonymi ziemniakami, smakujące trawą i proszkowanym sorbetem. Susze i powodzie. Upływający czas zmian oraz nieuniknionych przemian. I zbliżający się czas rozstań i pożegnań...
Malowniczość ukazanych krajobrazów, intensywność przekazywanych wrażeń, prawdziwość i żywość przeżyć, wiarygodność i naturalność opisywanych uczuć nadają wspomnianej pozycji wyjątkowości, wprowadzając w cudowny nastrój. Szczerość, chęć dzielenia się doświadczeniami, ujawnianie faktów bez ich zbędnego idealizowania, przelewanie na papier wyobrażeń i realistycznych zdarzeń oraz pokazanie postrzegania bliskiego otoczenia i świata oczami kilkuletniego dziecka sprawia, że tę opowieść chłonie się z ogromną przyjemnością. Czasem zakręci się łezka w oku, niekiedy pojawi się uśmiech na ustach, nierzadko bicie serca przyspieszy lub obierze wolniejszy rytm, a sporadycznie twarz przybierze wyraz zaszokowania bądź niezrozumienia. Poszczególne kartki tworzące swego rodzaju pamiętnik pozwalają przenieść się kilkadziesiąt lat wstecz, pobudzić umysł, poruszyć płaszczyznę wyobraźni, wyzwolić własne wspomnienia, ujrzeć różnice i wyłuskać podobieństwa. Pojedyncze fragmenty słodko-gorzkiego życia pisarza wprawiają w stan zadumy, poruszają wszystkie zmysły i wydobywają szeroką gamę emocji. Nostalgia, melancholia, szczęście, spokój, tkliwość i lekkość to uczucia nawzajem się przenikające i nieustannie towarzyszące lekturze owego woluminu. Urozmaiceniem tej w dużej mierze kojącej, ale obarczonej też smutkiem historii są przepiękne, chwilami hipnotyzujące i nastrojowe czarno-białe ryciny autorstwa Johna Warda.
"Cydr z Rosie" to błyskotliwa, frapująca i fascynująca podróż czytelnicza stanowiąca jedynie zarys prawdziwego młodzieńczego życia dziennikarza i scenarzysty. Owa opowieść przedstawiona w lekkiej i jednocześnie ujmującej formie oraz wzbogacona cennymi przemyśleniami i plastycznymi relacjami jest jedną z tych, które się czuje, którymi się delektuje i do których się powraca. Wiarygodność, prostota i otwartość - to elementy cechujące ową historię ujętą w przecudownym i w pełni odzwierciedlającym jej istotę opakowaniu.
Sięgnij po "Cydr z Rosie", zajrzyj do wnętrza, pozwól przenieść się do angielskiej wioski i czasów po pierwszej wojnie światowej, otwórz swe serce, obudź zmysły i daj się porwać emocjom... Zachęcam! Naprawdę warto!
Gorąco polecam!
Bajeczność i niezwykłość okładki rozpromienionej za pomocą ciepłych i jednocześnie żywych barw, przywołującej wspomnienia z dziecięcych lat spędzanych na wsi i będącej niejako wyrazem tęsknoty za minionymi beztroskimi latami zdecydowanie przykuły moją uwagę. Zachęciły nie tylko do bliższego przyjrzenia się zapakowanej w przyjemną i olśniewającą krajobrazowo oprawę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCydr z Rosie to tytuł, który jedynie początkowo wydał mi się nieznajomy. Im częściej go sobie przypominałam, tym bardziej upewniałam się w znajomości tej historii. Nic dziwnego - to żadna nowość. Książka sprzedała się w milionach egzemplarzy i doczekała się trzech ekranizacji, w tym dwóch zrealizowanych przez stację BBC (w 1971 oraz 2015 roku). Powieść przyniosła Lauriemu Lee światową sławę... tylko kim dokładnie jest Laurie Lee?
Laurie Lee to chłopiec - narrator Cydru z Rosie. Bowiem Cydr z Rosie to swoistego rodzaju pamiętnik. Jego dzienniczek. Wraz z jego wspomnieniami podróżujemy w przeszłość, aż do czasów po I wojnie światowej. Do miejsca takiego jak mała uboga angielska wieś. To właśnie tam - w gronie licznego rodzeństwa - autor spędził dzieciństwo i wczesną młodość. A chwile te utrwalił na kartach powieści.
NOTA
Ta książka to wczesne chłopięce wspomnienia, czas mógł więc przeinaczyć niektóre fakty*.
Cydr z Rosie to istne pudełko wspomnień - wojenny czas zaklęty w książce; okres, który minął i już nigdy nie powróci; ludzie, którzy w naszych czasach już by się nie odnaleźli. Jedyna taka możliwość do cofnięcia się w czasie, gdy ludzkość żyła pod dyktando pór roku, do ery koni, ręcznych sianokosów. Bez radia i telewizji malutka, odosobniona wioska była centrum wszechświata.
Zaskoczona byłam, jak bardzo sugestywnie i plastycznie autor przedstawił mi swój (w tych czasach prawie zapomniany) świat. Umożliwiło mi to podejrzenie przez dziurkę od klucza ludzi, którzy wojnę odczuli pośrednio poprzez brak ojca i brak środków do życia. Wiejski świat przyciągnął mnie swoim urokiem pełnym kuchennych zapachów, gdy w tle rozbrzmiewa stukot galopujących koni. Podobny krajobraz w Cydrze z Rosie zobaczymy już tylko w podobnych książkach.
Książce nadano przepiękną, bajeczną wręcz okładkę widoczną na zdjęciu powyżej. Cydr z Rosie posiada obwolutę, która opatula twardą oprawę. Strony są w szarym odcieniu. Ciekawymi elementami mogą być ilustracje przygotowane przez Johna Warda. Szkice zawsze zajmują całą stronę, dodając więcej uroku tej wyjątkowej książce.
Cydr z Rosie to książka, jakich niewiele. Napisana pięknym językiem, pełna humoru i wyczuwalnej nostalgii może okazać się lekturą, do której aż będzie się chciało powrócić. Jedyna w swoim rodzaju ucieczka od obecnej rzeczywistości do świata bez technologii. W jakiś sposób ten tytuł mnie odprężył, zatrzymując czas. Życzę Wam podobnych wrażeń!
http://wymarzona-ksiazka.blogspot.com/2017/12/cydr-z-rosie-laurie-lee.html
Cydr z Rosie to tytuł, który jedynie początkowo wydał mi się nieznajomy. Im częściej go sobie przypominałam, tym bardziej upewniałam się w znajomości tej historii. Nic dziwnego - to żadna nowość. Książka sprzedała się w milionach egzemplarzy i doczekała się trzech ekranizacji, w tym dwóch zrealizowanych przez stację BBC (w 1971 oraz 2015 roku). Powieść przyniosła Lauriemu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻycie Lauriego Lee rozpoczęło się "wraz z furą, która poniosła mnie po długim zboczu do wioski i cisnęła zagubionego w wysoką trawę." Trawę, której, "każde źdźbło było tatuowane przez słońce tygrysimi paskami. Ciemne miały ostre jak nóż krawędzie, złowrogo się zieleniły i aż dygotały od koników polnych, które świergotały, cykały i frunęły w powietrzu niczym małpki". "Cydr z Rosie" zawierający wspomnienia z dzieciństwa angielskiego poety i pisarza Lauriego Lee zabiera czytelników do Slad, rozbrzęczanej dżungli w Gloucestershire, prozy która oddziałuje na wszystkie zmysły i zapiera dech w piersiach.
W wieku trzech lat Laurie wraz z matką i sześciorgiem rodzeństwa przenosi się do wioski Slad, położonej niedaleko Stroud w Gloucestershire w Anglii. Opuszczone przez ojca w czasie wojny rodzeństwo wraz z matką wprowadza się do domku z "dwoma piętrami, piwnicą oraz skarbem w ścianach, z pompą i jabłoniami, lilakiem oraz truskawkami, czarnymi ptakami w kominach, żabami w piwnicy, grzybami na suficie." Tam Laurie spędzi swoje dzieciństwo i wczesną młodość, będzie żył pod dyktando pór roku, bawił się w berka, chowanego, biegał po całej dolinie, dorastał, przeżywał pierwsze miłości.
Laurie Lee jako dziecko chłonął otaczające go widoki, dźwięki, smaki, by po kilkudziesięciu latach odtworzyć "wczesne, chłopięce wspomnienia" na kartach swojej powieści, wspomnieniach, w których zawarł całą miłość do tamtego miejsca i tamtego czasu. Młodość spędzona pośród przepięknych krajobrazów, tylko pozornie wydaje się być beztroska i idylliczna. Laurie żył w trudnych czasach. "Moje życie było wojną, wojna była światem. Nadszedł więc koniec świata." wspomina. Autor opisuje świat, który się kończy, lata dwudzieste XX wieku, gdy na przez Anglię przetoczyła się Wielka Wojna, zmieniła nieodwracalnie cały kraj, jednak w odciętym od cywilizacji Slad czas jakby się zatrzymał.
Pisarz przywołuje z pamięci rodzinny dom, proste, codzienne rzeczy, uczucia, wspomina mieszkańców wsi, piękno tamtejszej przyrody, opowiada o błękicie nieba, ciepłych promieniach słońca, kłosach błękitnej pszenicy w której brzęczały pracowite pszczoły i migotały motyle. Dla autora lata młodości były czasem radości, zabaw i beztroski, ale również rodzinnych tragedii, śmierci, mroźnych zim, powodzi, okresów susz, głodu i ubóstwa.
Laurie Lee zanurza czytelnika w kolorach, zapachach, różnorodnych fakturach i smakach, jego przepełniona poezją proza żyje, jest sensualna i zmysłowa. Historie mieszkańców Slad, wspomnienia pisarza mają w sobie coś baśniowego, "wioska manifestowała się zrazu przede wszystkim przez magię i trwogę." We wspominaniach autora to co prawdziwe i namacalne "ciemność, zawierucha, niewidoczny deszcz, trzeszczące drzewa, pękające chmury, łoskoty gromu, trzaski błyskawic" przenikają twory i lęki "owego" świata, tajemnicze, magiczne i niepokojące. "Starcy mieszkający w ścianach, w podłogach i na dole, w pralni, mający nas obserwować i osądzać z bezlitosną złośliwością, a najoczywiściej będąc zmurszałymi bożkami."
"Cydr z Rosie" to nostalgiczna podróż w przeszłość, do świata zniszczonego bezpowrotnie przez wojny i cywilizację. Liryczna opowieść o pamięci, dorastaniu i tęsknocie za życiem, które nigdy już nie wróci. Laurie Lee napisał powieść, która jest lekarstwem na pośpiech współczesnego świata, pozwala zwolnić i powrócić do czasów własnego dzieciństwa. Balsam dla ciała i ducha.
Życie Lauriego Lee rozpoczęło się "wraz z furą, która poniosła mnie po długim zboczu do wioski i cisnęła zagubionego w wysoką trawę." Trawę, której, "każde źdźbło było tatuowane przez słońce tygrysimi paskami. Ciemne miały ostre jak nóż krawędzie, złowrogo się zieleniły i aż dygotały od koników polnych, które świergotały, cykały i frunęły w powietrzu niczym małpki"....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to