Pomysł na fabułę ciekawy, chociaż mam wrażenie, że skądś go znam. Zważywszy na objętość książki trup ściele się tu bardzo gęsto. Autor myli tropy tak, że do ostatniej strony nie wiadomo, kto jest mordercą. Mimo, że nie gustuję w skandynawskich kryminałach, to akurat tę pozycję czytało mi się bardzo przyjemnie.
Pomysł na fabułę ciekawy, chociaż mam wrażenie, że skądś go znam. Zważywszy na objętość książki trup ściele się tu bardzo gęsto. Autor myli tropy tak, że do ostatniej strony nie wiadomo, kto jest mordercą. Mimo, że nie gustuję w skandynawskich kryminałach, to akurat tę pozycję czytało mi się bardzo przyjemnie.
Niebanalny pomysł na fabułę, wprowadza sporo świeżości w świecie kryminałów. Jednakże nie jest bez wad. Największą z nich jest końcówka. Owszem, jest zaskakująca jednak strasznie chaotyczna. Mam wrażenie, że została strasznie pocięta i nie wszystko zostało przez to dopowiedziane. Wręcz niemal na siłę została zagmatwana. Mimo tego autor zdecydowanie nadrabia intrygującym pomysłem na całość.
Niebanalny pomysł na fabułę, wprowadza sporo świeżości w świecie kryminałów. Jednakże nie jest bez wad. Największą z nich jest końcówka. Owszem, jest zaskakująca jednak strasznie chaotyczna. Mam wrażenie, że została strasznie pocięta i nie wszystko zostało przez to dopowiedziane. Wręcz niemal na siłę została zagmatwana. Mimo tego autor zdecydowanie nadrabia intrygującym...
Czas rekonwalescencji pozwala nadrobić zaległości czytelnicze. Padło na „Maestro” Geira Tangena i nie żałuję. Nie jest to powieść wybitna, ale z całą pewnością trzyma solidny, skandynawski poziom. Autorowi udało się wpleść w fabułę kilka świeżych pomysłów, których nie będę ujawniał bo stanowiłoby to zbyt duży spoiler. Mimo wszystkich lektur na moim koncie byłem kilka razy zaskoczony i choćby dla tych „twistów” warto sięgnąć po „Maestra”. Oczywiście nie jest to powieść bez wad. Jedną z najdotkliwszych było bardzo długie ujawnianie danych poszczególnych podejrzanych, którzy wybijali się na miejsce nr 1 w rankingu „most wanted”. No i kilka scen było nie do końca przemyślanych, szczególnie jedna, ale pisarz nadrobił tempem akcji oraz wspomnianymi powyżej zwrotami akcji.
Czas rekonwalescencji pozwala nadrobić zaległości czytelnicze. Padło na „Maestro” Geira Tangena i nie żałuję. Nie jest to powieść wybitna, ale z całą pewnością trzyma solidny, skandynawski poziom. Autorowi udało się wpleść w fabułę kilka świeżych pomysłów, których nie będę ujawniał bo stanowiłoby to zbyt duży spoiler. Mimo wszystkich lektur na moim koncie byłem kilka razy...
Momentami nie można się oderwać, dobra końcówka. Niestety przez część czasu wieje też nudą, brakuje nieco mroczniejszego klimatu (być może przez czasami zbyt prosty język). Parę zupełnie niepotrzebnych wątków. Czasami fabuła chyba nieco nazbyt chaotyczna (za częste przeskoki).
Momentami nie można się oderwać, dobra końcówka. Niestety przez część czasu wieje też nudą, brakuje nieco mroczniejszego klimatu (być może przez czasami zbyt prosty język). Parę zupełnie niepotrzebnych wątków. Czasami fabuła chyba nieco nazbyt chaotyczna (za częste przeskoki).
Niespodziewanie jak dla mnie dobry kryminał, który przypadkiem przeczytałem w okresie świąteczno - noworocznym.
Autor pisze dość prostym i przyjemnym językiem. Na końcu parę zmyłek być może na siłę. Jako całość bardzo pozytywnie i polecam.
Niespodziewanie jak dla mnie dobry kryminał, który przypadkiem przeczytałem w okresie świąteczno - noworocznym.
Autor pisze dość prostym i przyjemnym językiem. Na końcu parę zmyłek być może na siłę. Jako całość bardzo pozytywnie i polecam.
Niestety ta książka nie wciągnęła mnie. Pomysł na fabułę wykorzystany wielokrotnie więc niespecjalnie ciekawy. Na plus zapisuję zakończenie, ponieważ takiego rozwiązania nie brałam pod uwagę. I mimo kilku wad polubiłam Lotte Skeisvoll. Praca śledczych także wymaga dopracowania. Ale to debiut autora zatem należy dać mu jeszcze szansę. Może kolejna pozycja będzie lepsza.
Niestety ta książka nie wciągnęła mnie. Pomysł na fabułę wykorzystany wielokrotnie więc niespecjalnie ciekawy. Na plus zapisuję zakończenie, ponieważ takiego rozwiązania nie brałam pod uwagę. I mimo kilku wad polubiłam Lotte Skeisvoll. Praca śledczych także wymaga dopracowania. Ale to debiut autora zatem należy dać mu jeszcze szansę. Może kolejna pozycja będzie lepsza.
Książkę poleciła mi pani bibliotekarka. Dziękuję!!! Cóż za świetny pomysł zaczerpnąć wątki od innych autorów, wymieszać je i stworzyć coś nowego i zarazem bardzo dobrego. To jest sztuka.
Książkę poleciła mi pani bibliotekarka. Dziękuję!!! Cóż za świetny pomysł zaczerpnąć wątki od innych autorów, wymieszać je i stworzyć coś nowego i zarazem bardzo dobrego. To jest sztuka.
Sama chciałabym wiedzieć co skłoniło mnie do sięgnięcia po tę książkę. Okładka...Opis...Ciężko powiedzieć. A może nieznane mi nazwisko autora....
Geir Tangen... Norweg, z wykształcenia politolog, pracował jako dziennikarz oraz jako redaktor w kilku norweskich wydawnictwach. Obecnie uczy w gimnazjum a od kilku lat prowadzi bloga poświęconego powieściom kryminalnym i thrillerom. Powieść „Maestro” jest jego debiutem.
Haugesund, norweskie miasto na wybrzeżu. Viljar, cierpiący na depresję dziennikarz, dostaje e-mail od zabójcy, który zapowiada wzięcie sprawiedliwości w swoje ręce i wykonanie wyroku na osobach uniewinnionych przez prawdziwy sąd. Wkrótce dziennikarz otrzymuje kolejne listy, a każdy z nich kończy się tajemniczym kodem - dwiema literami i dwiema cyframi. Po trzeciej ofierze policja uświadamia sobie, że popełnione zbrodnie odtwarzają sceny z popularnych norweskich kryminałów...
I nadal nie wiem co mam napisać o tej książce. Jest dziwna...
Nie, to nie to...Zaskakująca....Nieprzewidywalna...Dająca do myślenia.
Mogę napisać jedno – wstrząsnęła mną. Autor zrobił kawał dobrej roboty. Na każdej stronie widać, że wie o czym pisze. Jego bohaterowie są prawdziwi aż do bólu. I antypatyczni aż do bólu. Każdy z nich zmaga się ze swoimi demonami, nikt z nich nie jest bez winy. I każde z nich może paść ofiarą mordercy. Każde skupione tylko na sobie i swoich odczuciach. Nie ma tu superdetektywa, który w ułamku sekundy rozwiązuje całą sprawę.
Nie jest to powieść, którą czyta się lekko. Przez poruszane zmagania psychologiczne robi się momentami bardzo nużąca usypiając czujność czytelnika. Ale autor zastosował świetny trick by na powrót przykuć uwagę do toczących się wydarzeń. Bardzo dużym plusem dla mnie jest to, że wydarzenia są opisywane z perspektywy różnych osób. A sama końcówka... Majstersztyk. Okazuje się, że nic nie jest takie, jak się wydaje. Dawno nic mnie tak nie zaskoczyło.
Maestro jest to tytuł wyrażający uznanie dla kunsztu muzycznego kompozytora, dyrygenta lub wykonawcy. Maestro to ktoś, kto do końca panuje nad tym co się dzieje. Składam głęboki ukłon przed człowiekiem, który stworzył tą historię. I czekam na kolejne dzieła. Polecam z całego serca.
Sama chciałabym wiedzieć co skłoniło mnie do sięgnięcia po tę książkę. Okładka...Opis...Ciężko powiedzieć. A może nieznane mi nazwisko autora....
Geir Tangen... Norweg, z wykształcenia politolog, pracował jako dziennikarz oraz jako redaktor w kilku norweskich wydawnictwach. Obecnie uczy w gimnazjum a od kilku lat prowadzi bloga poświęconego powieściom kryminalnym i...
„Maestro” to kolejny kryminalny debiut z rynku skandynawskiego.
Wprawdzie nie rzuca na kolana, ale i tak zaliczam go do udanych, głównie za interesujący pomysł.
Pozornie nie ma tu nic nowego, bo znów mamy do czynienia z seryjnym mordercą. Tym razem nie mający nic do stracenia, nieuleczalnie chory zbrodniarz realizuje w praktyce morderstwa opisane wcześniej przez siebie w książce, której w ten sposób chce nadać rangę nieśmiertelnego dzieła literackiego. Ciekawym zabiegiem miało być wykorzystanie innych skandynawskich powieści kryminalnych jako wskazówka dla śledczych, ale w rzeczywistości nic z tego nie wyniknęło.
Książka jest sprawnie napisana, jest klika interesujących postaci i nie brakuje w niej zaskakujących zwrotów akcji, chociaż akurat takie zakończenie można było wcześniej przewidzieć.
Jak na kryminał skandynawski brakowało mi tu jednak charakterystycznego klimatu i mimo że dobrze mi się czytało, to jednak wrażenie jakiejś powierzchowności nie pozwoliło mi wejść wgłąb akcji i do końca pozostałem jedynie zewnętrznym obserwatorem.
Reasumując - na pewno nie jest to żadna rewelacja, ale pozostawia ogólnie dobre wrażenie i nadzieję na to, że kolejne powieści tego autora będą bardziej dopracowane.
„Maestro” to kolejny kryminalny debiut z rynku skandynawskiego.
Wprawdzie nie rzuca na kolana, ale i tak zaliczam go do udanych, głównie za interesujący pomysł.
Pozornie nie ma tu nic nowego, bo znów mamy do czynienia z seryjnym mordercą. Tym razem nie mający nic do stracenia, nieuleczalnie chory zbrodniarz realizuje w praktyce morderstwa opisane wcześniej przez siebie w...
Bez wątpienia autor miał ciekawy pomysł na swój debiutancki kryminał. Igranie z konwencją kryminału i nawiązania do mistrzów norweskiego kryminału zasługują na uznanie. Geir Tangen bawi się z czytelnikiem, podrzucając mu wyraźne trop, kto może być nadawcą maili.
Bez wątpienia autor miał ciekawy pomysł na swój debiutancki kryminał. Igranie z konwencją kryminału i nawiązania do mistrzów norweskiego kryminału zasługują na uznanie. Geir Tangen bawi się z czytelnikiem, podrzucając mu wyraźne trop, kto może być nadawcą maili.
Nie miałam nigdy okazji czytać powieści z miasta, w którym mieszkałam lub mieszkam. No, może z wyjątkiem cyklu Marka Krajewskiego z Wrocławia, jednak opisywane czasy były tak odległe, że żadnych miejsc w zasadzie zlokalizować nie mogłam. Teraz jednak przekonałam się jaka to frajda, porzucić wyobrażenie i fantazje o miejscach, gdzie akcja się rozgrywa! Otóż mieszkam w Haugeusnd, tym właśnie mieście, śledziowym mieści, gdzie Maestro rozgrywa swoje requiem. Bez trudności odnajdywałam opisywane miejsca, jakbym się tam znajdowała. Bloki, w których popełniono pierwszą zbrodnię w Haugesund też znam, wielokrotnie tam bywałam w odwiedzinach u znajomych, mieszkających 3 piętra niżej :). NIe wiem, może podniecam się bez powodu, pewno warszawiacy znają ten dreszczyk czytając powieści dziejące się w Warszawce. Musze jednak powiedzieć, że to było dla mnie nowe przeżycie czytelnicze, i jakże ciekawe!
Stron w 2018: 1.967
Nie miałam nigdy okazji czytać powieści z miasta, w którym mieszkałam lub mieszkam. No, może z wyjątkiem cyklu Marka Krajewskiego z Wrocławia, jednak opisywane czasy były tak odległe, że żadnych miejsc w zasadzie zlokalizować nie mogłam. Teraz jednak przekonałam się jaka to frajda, porzucić wyobrażenie i fantazje o miejscach, gdzie akcja się rozgrywa! Otóż mieszkam w...
Nie wiem, czy to będzie obiektywna ocena i wcale mnie to nie interesuje, bo po przeczytaniu miałam wielkiego pozytywnego mindfucka i pomyślałam tylko, że gościu rozj*bał totalnie.
Pierwsza część książki jest dość nudna i ciężka, więc miałam ochotę ją odłożyć. Ależ bym popełniła błąd!
Chwila, w której zrozumiałam, ze trzymam w dłoniach manuskrypt, którego wydarzenia dopiero mają się wydarzyć była najpiękniejsza jaką przeżyłam w czytelnictwie odkąd nauczyłam się czytać. Za to z czystym sumieniem daję 10 gwiazdek. (No i za to, że mogłam sobie powiększyć ego, bo domyśliłam się kto jest mordercą 🙂)
Geir Tangen to jednak prawdziwy Maestro.
Nie wiem, czy to będzie obiektywna ocena i wcale mnie to nie interesuje, bo po przeczytaniu miałam wielkiego pozytywnego mindfucka i pomyślałam tylko, że gościu rozj*bał totalnie.
Pierwsza część książki jest dość nudna i ciężka, więc miałam ochotę ją odłożyć. Ależ bym popełniła błąd!
Chwila, w której zrozumiałam, ze trzymam w dłoniach manuskrypt, którego wydarzenia dopiero...
Bardzo miłe rozczarowanie!
Kolejne nazwisko z przepastnego Uniwersum Skandynawskiego. Wiadomo że motyw zabawy w kotka i myszkę jaką stosuje morderca z przedstawicielami prawa i nie tylko nie jest niczym nowym w literaturze tego typu. Ale tutaj ta zabawa jest niezwykle wyrafinowana.
Morderca – tytułowy Maestro – komponuje swoje opus magnum, komponuje Requiem, tyle tylko że zamiast nut używa zabójstw. Zabójstw, do rozwiązania których kluczem są kryminalne powieści autorów skandynawskich – nawet powieść samego Jo Nesbo znajduje się na tej liście!
Tu Autor pokazał się z bardzo dobrej strony, i na pewno posłużył się świetnym, oryginalnym pomysłem na napisanie dobrego kryminału.
Tak na dobrą sprawę powieść ta mogłaby spokojnie nosić podtytuł „Kod Skandynawskiego Kryminału”. Sprawnie poprowadzona akcja powoduje, że książkę czyta się szybciutko. Dodatkowy plus dla Geira Tangena dodaję za zakończenie – naprawdę zaskakuje!
W notce o Autorze pisze że jest to pierwszy kryminał z serii o dziennikarzu Viljarze Ravnie Gudmundssonie, więc jeśli tylko w przyszłości ukażą się kolejne, to na pewno po nie sięgnę.
Bo po „Maestro” naprawdę warto!
Bardzo miłe rozczarowanie!
Kolejne nazwisko z przepastnego Uniwersum Skandynawskiego. Wiadomo że motyw zabawy w kotka i myszkę jaką stosuje morderca z przedstawicielami prawa i nie tylko nie jest niczym nowym w literaturze tego typu. Ale tutaj ta zabawa jest niezwykle wyrafinowana.
Morderca – tytułowy Maestro – komponuje swoje opus magnum, komponuje Requiem, tyle tylko że...
Bardzo lubię, gdy fabuła powieści toczy się dwutorowo. Tak też jest i w tym przypadku. Naprzemiennie poznajemy wydarzenia współczesne i te sprzed czterech lat, przy czym te drugie obrazy są dosyć mgliste, dopiero z czasem z mgły wyłania się klarowna wizja.
„Maestro” to świetny debiut, który wciąga i daje nadzieję na więcej. Autor postawił sobie wysoko poprzeczkę i mam nadzieję, że kolejne powieści potwierdzą jego talent, pozwolą mu rozwinąć skrzydła i warsztat pisarski. Pomysł na fabułę bardzo mi się spodobał i jestem niezmiernie ciekawa dalszego ciągu.
Bardzo lubię, gdy fabuła powieści toczy się dwutorowo. Tak też jest i w tym przypadku. Naprzemiennie poznajemy wydarzenia współczesne i te sprzed czterech lat, przy czym te drugie obrazy są dosyć mgliste, dopiero z czasem z mgły wyłania się klarowna wizja.
„Maestro” to świetny debiut, który wciąga i daje nadzieję na więcej. Autor postawił sobie wysoko poprzeczkę i mam...
O jeju, jak dobrze, że już to mam za sobą. Powiedzmy sobie szczerze, pisac recenzje kryminałów, a napisac kryminał, to chyba zupełnie inna bajka? Jednak aurota coś podkusiło, albo ktoś, i porwał się na tą wcale nie łatwą sztukę. Historia nawet ciekawa, ale mnogośc postaci, wątków, przeskoków w czasie...matko, ile można? i jeszcze taki żarcik, że morderca niby nosi pseudonim "Geir Tangen", ktoś chiał bardzo zabłysnąc, ale mu bardzo nie wyszło. Krótko, nie polecam.
O jeju, jak dobrze, że już to mam za sobą. Powiedzmy sobie szczerze, pisac recenzje kryminałów, a napisac kryminał, to chyba zupełnie inna bajka? Jednak aurota coś podkusiło, albo ktoś, i porwał się na tą wcale nie łatwą sztukę. Historia nawet ciekawa, ale mnogośc postaci, wątków, przeskoków w czasie...matko, ile można? i jeszcze taki żarcik, że morderca niby nosi pseudonim...
Co powstanie, jeśli bloger weźmie się za pisanie książek?
Bardzo dobrze znany motyw wiecznej sławy, liczne wątki, które rodzą chaos, mało wyraziste postacie i dość zaskakujące zakończenie, które ratuje całą powieść – oto „Maestro”, debiut norweskiego blogera, który zrealizował swoje marzenie o pisaniu.
Recenzja na stronie:
https://iwangroznyczyta.wordpress.com/2017/06/03/maestro-geira-tangena/
Zapraszam!
Co powstanie, jeśli bloger weźmie się za pisanie książek?
Bardzo dobrze znany motyw wiecznej sławy, liczne wątki, które rodzą chaos, mało wyraziste postacie i dość zaskakujące zakończenie, które ratuje całą powieść – oto „Maestro”, debiut norweskiego blogera, który zrealizował swoje marzenie o pisaniu.
Recenzja na stronie:...
"Maestro" to niepokojący, mroczny kryminał. Literacki debiut Geira Tangena, który najpierw wydał go samodzielnie, a potem... wydawcy już sami zaczęli się odzywać. Obecnie powieść Tangena wydaje największy norweski wydawca. Czas spędzony podczas lektury "Maestra" był wyprawą w norweskie klimaty, humor i kontaktem ze specyficznymi bohaterami, którzy przez przypadki, niesprzyjające okoliczności... stają przed znakiem zapytania dotyczącym swoich dalszych losów. W "Maestro" brak sielankowości – jest precyzja, ostrość i wciągająca kryminalna intryga z literackimi nawiązaniami.
Do dziennikarza Viljara Gudmundssona trafia niepokojąca wiadomość. Niepokojąca wiadomość, która zapowiada wydarzenia, które bezpośrednio uderzą w życie Gudmundssona. Związane nie tylko z jego przeszłością, ale także błędami młodości. W wiadomości znajduje się informacja, że nadawca chce wykonać wyrok sprawiedliwości na osobie, której nie dosięgnął wymiar sprawiedliwości... Zostają znalezione zwłoki kobiety. Viljar otrzymuje kolejne wiadomości, dochodzi do kolejnych morderstw, a każda wiadomość zakończona jest tajemniczym kodem, który prowadzi bohatera w świat literatury... Nadawca to bezwzględny morderca czy może po prostu pogubiony człowiek, który za główny cel życia obrał sobie wymierzanie sprawiedliwości?
"Maestro" to nieprzypadkowy tytuł. Morderca odgrywa rzetelnie i bardzo skrupulatnie zaplanowany koncert, którego fragmenty zostały ułożone na podstawie kryminalnych powieści... Nie zabraknie w tym swoistej klasyki norweskiego kryminału, czyli np. Jo Nesbo. Nie da się jednak ukryć, że wątek literatury w "Maestro" jest dosyć marginalny i jedynie delikatnie "podkręca" jej zawartość. Nie mniej czytelnicy, którzy są dobrze zaznajomieni z norweskimi kryminałami... dochodząc wraz z bohaterami powieści Tangena do rozwiązania zagadki będą odczuwali niemałą satysfakcję i przyjemność (choć czasami okaże się, że znają ich fabułę lepiej niż Tangen).
To już chyba tak jest, że w powieściach kryminalnych ważną (ba! wręcz kluczową) rolę pełnią śledczy, którzy zajmują się rozwiązaniem zagadki. Tym samym także w tej książce postać śledczego przyciąga spojrzenie i każe skupić na sobie spojrzenie. W tej roli Tangen osadził kobietę, która nie dość, że musi uporać się z niesfornym kolegom, który podważa każde jej polecenia to jeszcze musi sobie poradzić z Viljarem, któremu nie do końca ufa... Wbrew temu bardzo często używanego schematu bowiem... między Viljarem a Lottą nie dochodzi do bliskiej współpracy, aby rozwiązać sprawę. Viljar nawet do pewnego momentu nie przykłada dużej uwagi do tej sprawy. Zamyka się w sobie, swoim mieszkaniu, własnym świecie i choć Lotta czasami chcąc nie chcąc z tego zamknięcia go wyrywa – nigdy nie grają na tych samych falach.
"Trafiają się dni z kiepską karmą, dni, kiedy każda podjęta decyzja prowadzi człowieka ku upadkowi. Wyrwanie się z tej spirali wydaje się niemożliwością, bo wszystko co powiesz lub zrobisz, pociąga dalej na dno."
Geir Tangen, "Maestro"
"Maestro" to książka specyficzna pod względem swojego klimatu. Bardzo mroczna, ale mroczna w inny... nietuzinkowy sposób. Mroku nie powodują działania mordercy, a niewiadoma dotycząca przeszłości głównego bohatera. Jego problemy emocjonalne i psychiczne. Powieść Tangena nie wbija w fotel, nie powoduje ciarek, ale wprowadza w stan dziwnego otępienia i niepokoju, a więc bez wątpienia wpływa na czytelnika. Bohaterowie jego powieści to ludzie, którzy od razu kojarzą się z zagrożeniem i brakiem poczucia bezpieczeństwa. I może właśnie dlatego ta książka wywołuje w czytelniku takie emocje. Drobną wadą pozostaje także brak ścisłości, realności w opisywaniu wydarzeń chociażby na miejscu zbrodni... to powoduje zgrzyty podczas lektury. Autor tłumaczy się z tego pod koniec książki tłumacząc, że beletrystyka rządzi się własnymi prawami... mimo to: lekki niesmak pozostał.
Fabuła "Maestro" nie porywa, a jednak naprawdę angażuje czytelnika w czytaną treść. Tangenowi brakuje jeszcze trochę lekkości, aby czytelnik mógł po słowach po prostu się prześlizgiwać. Gdzieś zabrakło płynności, czegoś było za dużo, czegoś za mało. Historia Viljira i tajemniczego mordercy to mimo to ciekawa, dobrze napisana i skonstruowana książka. Czy to była odprężająca lektura? Z pewnością nie! Ale czy zaskakująca... hm... wszystko zależy od poziomu zaznajomienia się z literaturą kryminalną. Pogubiony główny bohater, znajdująca się na lekkim życiowym zakręcie śledcza... w powieści Tangena dużo jest mroku, ale czy dzięki temu ta powieść zyskuje? Niekoniecznie. Poprawna, ciekawa, dobra... do przeczytania w jeden wieczór. Prozie np. Baldacciego ("W pułapce pamięci" i "Ostatnia mila") nie dorównuje.
"Maestro" to niepokojący, mroczny kryminał. Literacki debiut Geira Tangena, który najpierw wydał go samodzielnie, a potem... wydawcy już sami zaczęli się odzywać. Obecnie powieść Tangena wydaje największy norweski wydawca. Czas spędzony podczas lektury "Maestra" był wyprawą w norweskie klimaty, humor i kontaktem ze specyficznymi bohaterami, którzy przez przypadki,...
Ależ sobie ostrzyłem zęby na tę powieść! Oczekiwania miałem ogromne, czułem, że książka mnie zmiażdży, nie wiem, czy marketing tak na mnie zadziałał?
Kupiłem, przeczytałem i...? Cóż, jest ok., ale tylko ok.
Wydaje się, że wszystko jest, niezła historia, szalony zbrodniarz, interesujący bohaterowie, no niby nie ma się do czego przyczepić!
A ja się przyczepiam... Dla mnie zabrakło klimatu, który rzuciłby mnie w wir wydarzeń razem z bohaterami. Owszem, czytałem o nich z niemałym zainteresowaniem, ale tylko CZYTAŁEM, nie byłem z nimi jak w powieściach Nesbo, Chmielarza czy Hjortha i Rossenfeldta...
Widzę, że są tacy, których "Maestro" zachwycił, mnie, niestety nie, choć to pewnie kwestia tego klimatu, o którym pisałem.
Reasumując, powieść to całkiem dobra, jak na debiut, dobra z plusem, lecz dla mnie nic poza tym... Oczekiwania były większe, książka im nie sprostała...
Czy zatem mam zamiar przeczytać kolejne powieści autora, które ma w planach? Tak, bo daję mu kredyt zaufania, może będzie lepiej?
Ależ sobie ostrzyłem zęby na tę powieść! Oczekiwania miałem ogromne, czułem, że książka mnie zmiażdży, nie wiem, czy marketing tak na mnie zadziałał?
Kupiłem, przeczytałem i...? Cóż, jest ok., ale tylko ok.
Wydaje się, że wszystko jest, niezła historia, szalony zbrodniarz, interesujący bohaterowie, no niby nie ma się do czego przyczepić!
A ja się przyczepiam... Dla mnie...
Książka przykuwa okładką, tytułem i opiniami. Jednak mi czegoś zabrakło…
Napisana jest jasnym językiem, fabuła bardzo ciekawa, zbrodnie wciągają ale rozpraszała mnie wielość postaci zwłaszcza, że miały skandynawskie imiona – a to nie ułatwia zapamiętywania :)
Pomysł bardzo interesujący, chociaż zakończenie mnie troszkę rozczarowało. Zabrakło mi tego BOOM, który w innych książkach sprawia, że przeżywam powieść każdą komórką mojego ciała.
Mimo to uważam, że warto było poświęcić czas na tą pozycję.
Książka przykuwa okładką, tytułem i opiniami. Jednak mi czegoś zabrakło…
Napisana jest jasnym językiem, fabuła bardzo ciekawa, zbrodnie wciągają ale rozpraszała mnie wielość postaci zwłaszcza, że miały skandynawskie imiona – a to nie ułatwia zapamiętywania :)
Pomysł bardzo interesujący, chociaż zakończenie mnie troszkę rozczarowało. Zabrakło mi tego BOOM, który w innych...
Instrumenty dęte, perkusyjne i klawiszowe, a także skrzypce, altówki, wiolonczele i kontrabasy. Obsada orkiestry symfonicznej często zadziwia liczebnością, ale odpowiednio zgrana potrafi wprawić ludzką wrażliwość w realny zachwyt. Taki efekt byłby niemożliwy, gdyby nie on... Niezwykle skupiony i jednocześnie pełen finezji dyrygent, który jednym zgrabnym gestem wprawia muzykę w rytm. Właśnie takim rzemiosłem trudni się czarny charakter debiutu Geira Tangena, jednak ten bohater planuje nieco inną i zdecydowanie bardziej brutalną kompozycję. Czy zabójcza symfonia tytułowego Maestra zostanie zagrana do końca?
Viljar Ravn Gudmundsson z trudem wypełnia własny fach. Niegdyś ambitny i wyjątkowo błyskotliwy dziennikarz, obecnie walczy z przygniatającą go od kilku lat depresją. Pewnego dnia mężczyzna otrzymuje dziwną wiadomość, której nadawca informuje, że planuje zabić osobę, która swego czasu uniknęła sprawiedliwości. Dzień później w jednym z blokowisk znalezione zostają zwłoki kobiety. Ofiara idealnie pasuje do podanego rysopisu więc wszystko wskazuje na to, że tajemniczy mail był wstępem do autentycznie morderczego przedstawienia. Dochodzenie prowadzi Lotta Skeisvoll z norweskiej policji, ale jej działania początkowo nie przynoszą rezultatu. Dopiero trzecia ofiara uświadamia śledczym, że autor wiadomości naśladuje sceny znane z powieści kryminalnych…
W debiutach nietrudno o duże niedociągnięcia, ale Geir Tangen doskonale wie, jak logicznie zapętlić zaproponowane wątki fabularne. Wykreowana w powieści intryga okazuje się bowiem niezwykle pomysłowa i jednocześnie zauważalnie wieloaspektowa. Wzmocnieniem gatunkowego posmaku są też poprawnie spisane emocje, które autor dawkuje odpowiednio do każdej scen. Niewątpliwym atutem powieści okazują się również krótkie rozdziały oraz zachęcająco płynny język, jakim posługuje się autor, gdyż to one pozwalają odbiorcy nadzwyczaj sprawnie przemieszczać się po fabule.
Nie ma wątpliwości, że to Geir Tangen dyryguje orkiestrą fabularną, podobnie jak tytułowy Maestro rozporządza własnym zamysłem na zbrodnię. Pierwsza myśl o pewnej sztampowości tego debiutu okazuje się zatem w całości mylna i błyskawicznie uświadamia odbiorcy, w jak strategiczną i precyzyjnie zaplanowaną grę właśnie się wplątał. Sieć sprytnych zależności autor dodatkowo dopieszcza swoistymi wtrętami do innych kryminałów. Pojawiają się tu zatem nawiązania do Jo Nesbø i jego kultowego Harego Hole, a także do twórczości m.in. Unni Lindell. Zabieg ten niesamowicie pochłania uwagę i z pewnością intryguje, a miłośnikom poszczególnych tytułów daje szansę na zrewidowanie własnej pamięci.
Czy budowa charakterów dorównuje kreatywnie zarysowanej fabule? Pierwszy plan autor oddaje dwóm bohaterom, jednak ich działania w większości prowadzone są oddzielnie. Viljar Gudmundsson wyróżnia się na tle wielu znanych postaci. Niezwykle tajemniczy i wyraźnie zamknięty w szponach własnego umysłu mężczyzna stale walczy z demonami niedalekiej przeszłości, a te zdają się wyżerać jego wnętrze, wciąż napawając go nowymi lękami. Autor sukcesywnie klaruje nieznaną sprawę sprzed kilku lat, aby zaznaczyć, iż jest ona istotna dla bieżących wydarzeń. Przywoływany w retrospekcjach Viljar jest jednak inny, bardziej ambitny i wyjątkowo nachalny w wykonywanym zawodzie. Jeden dzień zmienia stricte dziennikarską postawę mężczyzny niemal doszczętnie, spychając go do zalegającej na sumieniu, skrajnie depresyjnej rzeczywistości. Tangen przerzuca bohatera na moralny margines, nie dając mu wiele szans na integrację z czytelnikiem, ale jednocześnie potwierdza, że główna postać nie musi zionąć dobrem i powszechnym optymizmem, aby docenić jej wkład w lekturę.
W oczach odbiorcy gorzej wypada Lotta Skeisvoll, która z jednej strony pragnie szybko skończyć dochodzenie, poświęca mu się niemal w całości i bez ustanku szuka kolejnych rozwiązań, ale jednocześnie zdaje się nie dopuszczać do myśli jakichkolwiek alternatyw. Czytelnik ma zatem wrażenie, że śledcza idzie przez sprawę jednotorowo, działa tylko na suchych dowodach i nie rusza własną wyobraźnią, czym wciąż zamyka horyzonty dochodzenia. Zawziętość bohaterki można oczywiście uznać za cechę pozytywną w wykonywanym zawodzie, ale kierowanie się w tak ważnej sprawie tylko własną racją wydaje się nadzwyczaj pasywne. Małym zgrzytem może okazać się również powracająca nieustannie myśl, że śledczy zwyczajnie błądzą w przysłowiowej mgle, często stawiając pytania, które w tym konkretnym momencie po prostu nie pasują. Można zatem odnieść wrażenie, że autor stworzył ramy dochodzenia nieco zbyt sztywno, blokując wybranym bohaterom chęć wyjścia z tak potrzebną niekiedy inicjatywą.
Geir Tangen świadomie i rzetelnie prowadzi czytelnika przez pozornie błahe śledztwo, łącząc poszczególne elementy z niepowtarzalną gracją i pociągając za kryminalne sznurki tak, aby widz chciał oglądać ten spektakl do końca. Chociaż profesjonalizm głównej śledczej zawodzi kilkukrotnie, to tajemnicza postawa Viljara zachęca, aby do końca śledzić brutalne dzieło dyrygenta. Ten bowiem nie zawodzi i wdraża bestialski plan dokładnie tak, jak to sobie przemyślał. Jeżeli zatem poszukujecie czegoś mocnego w treści, a jednocześnie niebanalnego – koniecznie posłuchajcie muzyki, jaką jednym morderczym gestem potrafi wprawić w ruch tytułowy Maestro.
Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___
Instrumenty dęte, perkusyjne i klawiszowe, a także skrzypce, altówki, wiolonczele i kontrabasy. Obsada orkiestry symfonicznej często zadziwia liczebnością, ale odpowiednio zgrana potrafi wprawić ludzką wrażliwość w realny zachwyt. Taki efekt byłby niemożliwy, gdyby nie on... Niezwykle skupiony i jednocześnie pełen finezji...
Jestem zdumiona tak dobrym debiutem. Autor wniósł mnóstwo świeżości na rynek wydawniczy i dla wielu z pewnością stanie się jednym z ulubionych pisarzy. Tangen w świetny sposób prowadzi fabułę, doskonale dba o drobne elementy, na które czytelnik zwraca uwagę podczas lektury. Książka jest godna uwagi, a enigmatyczny Maestro zmusza do chwili refleksji i zaangażowania czytelnika. Jeśli mam ocenić debiut - jest jednym z lepszych autorów, któremu musicie poświęcić szczególną uwagę.
Jestem zdumiona tak dobrym debiutem. Autor wniósł mnóstwo świeżości na rynek wydawniczy i dla wielu z pewnością stanie się jednym z ulubionych pisarzy. Tangen w świetny sposób prowadzi fabułę, doskonale dba o drobne elementy, na które czytelnik zwraca uwagę podczas lektury. Książka jest godna uwagi, a enigmatyczny Maestro zmusza do chwili refleksji i zaangażowania...
Kolejny kryminał norweski, który postanowiłem przeczytać. Przyznam, że nie jestem zbytnim fanem tej rozwlekłej narracji i ciągłego oczekiwania, na to, że nastąpi jakiś rozwój akcji. Oczywiście to duże uproszczenie z mojej strony, jednak nie każdy musi lubić to samo. W tym największy urok z czytania, czyż nie? Pozostając więc w temacie, postanowiłem sięgnąć po kolejny tytuł z serii"Ślady zbrodni", mając nadzieję, na ciekawą historię, podaną w przystępny sposób.
Senne norweskie miasteczko. Dziennikarz, który od lat zmaga się z ciężką depresją dostaje maila, w którym tajemniczy jegomość, zapowiada, wykonywanie wyroków na osobach, których nie dosięgnęła ręka sprawiedliwości. Następnego dnia ginie pewna kobieta, a Viljar, otrzymuje kolejne maile, z tajemniczym kodem. Giną kolejne osoby, a policja zdaje sobie sprawę, że sceny zbrodni inscenizowane są na znanych kryminałach. Jak schwytać sprawcę, który wydaje się być nieuchwytny? Przekonajcie się sami.
Kryminalna historia, która sprawiła mi wiele radości. Być może nie zostanę fanem tego typu literatury. Nie zmienia to jednak faktu, że tę książkę koniecznie trzeba przeczytać. Osobliwe poczucie humoru, to jej największy plus, zabawa konwencjami i bohater, którego darzy się sympatią. Czy trzeba coś dodawać?
Pozostaje mi polecić. Pozbawiona na szczęście typowej dla tych powieści, sennej atmosfery, świetnie zarysowane postaci i ciekawie przedstawiony lokalny świat.
Kolejny kryminał norweski, który postanowiłem przeczytać. Przyznam, że nie jestem zbytnim fanem tej rozwlekłej narracji i ciągłego oczekiwania, na to, że nastąpi jakiś rozwój akcji. Oczywiście to duże uproszczenie z mojej strony, jednak nie każdy musi lubić to samo. W tym największy urok z czytania, czyż nie? Pozostając więc w temacie, postanowiłem sięgnąć po kolejny tytuł...
Jak na debiut to całkiem spoko, ale dosyć topornie napisana, historia się wlecze, dopiero na końcu przyspiesza i można powiedzieć, że igra z konwencją kryminału.
Jak na debiut to całkiem spoko, ale dosyć topornie napisana, historia się wlecze, dopiero na końcu przyspiesza i można powiedzieć, że igra z konwencją kryminału.
„Maestro” to debiut norweskiego blogera i nauczyciela Geira Tangena, który zawsze marzył o napisaniu własnej książki. Wydana własnym nakładem książka spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem wśród czytelników. I słusznie, bo książka dobrze napisana, akcja wciąga, a pomysł na wykorzystanie motywów znanych z innych kryminałów daje bardzo fajny efekt.
Akcja rozgrywa się w małym portowym mieście na południu Norwegii, gdzie pewnego dnia piszący do lokalnej gazety dziennikarz – Viljar Gudmundsson, otrzymuje list od mordercy zapowiadający pierwszą egzekucje. List jest katalizatorem akcji, która od tego momentu będzie napędzana kolejnymi morderstwami wykonanymi według pewnego zagadkowego klucza, z którym mają coś wspólnego autorzy klasyki kryminałów m.in. Nesbo, Lindell czy Mankell.
Oczywiście zawsze znajdą się jakieś ALE. Jak dla mnie niestety zbyt szybko przewidywalna końcówka, pomimo że autor dość mocno miesza i myli tropy wprowadzając retrospekcje i wielu wyrazistych bohaterów drugoplanowych. Również nie przypadł mi do gustu pomysł z naprzemienną narracją w pierwszej osobie, która jest strumieniem świadomości mordercy.
Pomimo tego, „Maestro” to fajna pozycja do poczytania, szczególnie dla miłośników skandynawskich kryminałów, którzy chcą trochę się zabawić tą konwencją. Pozycja idealna na weekend, albo do podróży pociągiem. Bez specjalnych oczekiwań na mega przeżycie, ale też bez rozczarowań.
„Maestro” to debiut norweskiego blogera i nauczyciela Geira Tangena, który zawsze marzył o napisaniu własnej książki. Wydana własnym nakładem książka spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem wśród czytelników. I słusznie, bo książka dobrze napisana, akcja wciąga, a pomysł na wykorzystanie motywów znanych z innych kryminałów daje bardzo fajny efekt.
Przemysław Garczyński :: 3telnik.pl » Potrójna przyjemność z czytania
* * * * * * * * * *
Książka, której premiera – przynajmniej w świecie, w którym ja funkcjonuję na co dzień – przeszła trochę bez echa. Autor, który standardowo recenzuje kryminały, zamiast je pisać. Intryga, która wiedzie czytelnika w morderczy świat… literatury. Tymczasem ten tytuł to prawdziwy (nomen omen) maestrosztyk ;)
Viljar Ravn Gudmundsson trudni się dziennikarstwem – i to trudni dosłownie. Dawniej był niemal gwiazdą w swoim fachu, jednak pewna sprawa sprzed lat nie tylko ucięła mu skrzydła, ale i sprowadziła na samą glebę, w błoto i syf, z którego nie tak łatwo się podnieść i otrzepać. Pewnego typowego dnia w robocie nieoczekiwanie Viljar dostaje tajemniczy e-mail od nadawcy, który zapowiada, że wykona wyrok na osobie, która uniknęła sprawiedliwości. Ignoruje wiadomość, tymczasem dzień później zostają odnalezione zwłoki kobiety, która może być ofiarą tajemniczego „sędziego” – czy raczej tytułowego „Maestro”, liczącego że wszyscy będą tańczyć, jak im zagra. Czy właściwie pokaże i pomacha.
Wydawałoby się, że to czysty przypadek, że zarówno mail, jak i zgon można połączyć jakąś nicią. Kiedy jednak dziennikarz zaczyna dostawać kolejne wiadomości, po których giną następne osoby, policja staje przed nie lada wyzwaniem. Zwłaszcza, gdy wraz z Viljarem odkrywa, że jeden z tropów prowadzi w świat literatury…
Cóż… zacznę od obalenia dwóch pochopnych wniosków, do jakich mogliście dojść. Po pierwsze – „Maestro” nie ma nic wspólnego z „Behawiorystą” Remigiusza Mroza, gdzie również natrafimy na swoistego dyrygenta, kierującego wszystkimi według własnego upodobania. Tyle, że… To bodaj jedyny wspólny mianownik obi powieści. O wiele cięższy zarzut pojawia się co jakiś czas w sieci wobec Geira Tangena, jakoby ten podczas pisania „Maestra” baaaardzo wzorował się na „Koronkowej robocie” Pierra Lemaitre’a. I w tym przypadku zdecydowanie rozumiem oburzonych, bo i mnie podczas czytania opisu „Maestra” przyszło na myśl jako pierwsze skojarzenie z przygodami komisarza Verhoevena. Po pierwsze jednak Geir Tangen wyraźnie zaprzeczył temu zaznaczając, że „Koronkowa robota” miała premierę w Norwegii niemal równolegle z „Maestrem” (czyli jednak nie tyko my dość późno otrzymujemy tłumaczenia ciekawych powieści zagranicznych), po drugie rzeczonej książki nie czytał i, dla zasady, nie zamierza. I ja mu wierzę.
Obie książki mają wspólny pewien istotny motyw, jednak poza tym różnią się – nie tylko finiszem, ale i stylem, okolicznościami, bohaterami… powiem więcej: mnie osobiście o wiele bardziej do gustu przypadł „Maestro”, choć nie ukrywam, że dużą rolę może w tym przypadku odgrywać pewna „bliskość” norweskich kryminałów, których się troszkę naczytałem (i jeszcze więcej zamierzam).
Traktując jednak „Maestro” solowo, jako powieść – nie porównując jej do niczego innego o choćby zbliżonej tematyce – jest to naprawdę solidny debiut literacki. Intrygująca historia, nietypowy bohater, nie potrafiący się do końca rozliczyć z przeszłością, a co za tym idzie – ciągnący nieustannie za sobą pewne demony, do tego wyrafinowany morderca i grupa osób, które nie tylko Bogu są winne ducha, ale i co nieco mają na własnym sumieniu…
Parokrotnie obstawiałem, kto pełni rolę czarnego charakteru i… jestem pod wrażeniem tego, jak oryginalnie wybrnął z tego zagadnienia autor. Podejrzewam, że Geir Tangen, jako naczelny norweski bloger kryminalny przeanalizował najlepsze powieści i mając na uwadze własne doświadczenia z typowaniem szwarccharakterów, wykreował cos na kształt złotego środka. Ja to kupuję. Ba! Nie tylko kupuję, ale i domagam się więcej – czekając na dalsze losy Viljara Ravn Gudmundssona.
Przemysław Garczyński :: 3telnik.pl » Potrójna przyjemność z czytania
* * * * * * * * * *
Książka, której premiera – przynajmniej w świecie, w którym ja funkcjonuję na co dzień – przeszła trochę bez echa. Autor, który standardowo recenzuje kryminały, zamiast je pisać. Intryga, która wiedzie czytelnika w morderczy świat… literatury. Tymczasem ten tytuł to prawdziwy (nomen...
Książka "Maestro" Geira Tangena stała sobie na półce z nowościami w mojej bibliotece. A że trudno upolować jakąś nowość bez zapisywania się na długaśne listy postanowiłam skorzystać z okazji i wypożyczyłam książkę o której od co najmniej kilku dni jest głośno w naszym czytelniczym światku. Powodem tego szumu nie jest fakt że na rynku pojawił się kolejny kryminał z północy ale to że jego autorem jest debiutant: norweski bloger rozmiłowany w czytaniu i recenzowaniu powieści z tego gatunku.
Jak już przyzwyczaili nas współcześni twórcy kryminałów akcja dzieje się w współcześnie i w niedalekiej przeszłości. Poznajemy dziennikarza Viljara, gwiazdę lokalnego dziennika w mieście Haugesund który po kilku latach zawodowej passy i sukcesów przeżywa kryzys i leczy depresję. Powodem tego są wydarzenia sprzed kilku lat których szczegóły autor powoli ujawnia czytelnikowi (ten wątek uważam za najciekawszy w całej książce).
Dziennikarz, zmęczony życiem i wypalony zawodowo pisze kiepskie artykułu poniżej swoich ambicji i umiejętności. Jednak pewnego dnia dostaje wiadomość która powoduje że jego życie znów nabiera tempa.
Kontaktuje się z nim ktoś kto przedstawia się jako Maestro i zdradza mu plan morderstwa osoby która umknęła wymiarowi sprawiedliwości. A potem kolejnej i kolejnej. Dziennikarz wraz z policją stara się zapobiec planowanym zbrodniom lecz okazuje się że ze świadka i obserwatora, wbrew sobie staje się głównym uczestnikiem tych wydarzeń.
Główną cechą tej książki którą wymienia się w ocenach jest fakt że autor, jako znawca tematu, w swojej książce umieścił wiele dosłownych lub mniej dosłownych "cytatów" w twórczości innych autorów kryminałów. Jednak chyba mało wierzył w inteligencję swoich czytelników gdyż nie zostawił pola na domysły i przy pierwszej okazji dokładnie wytłumaczył o co mu chodziło.
Akcja jest wartka a dwa przenikające się wątki ciekawie się łączą jednak przez pierwsze kilkadziesiąt stron natłok postaci sprawia że trudno wejść w opowiadaną historię (nie pomagają też nazwiska bohaterów których poprawne przeczytanie wymaga nie lada ekwilibrystyki językowej).
Nie jest to jednak lektura która miłośnika kryminałów wbije w fotel bo wprawiony czytelnik łatwo domyśli się finału mimo iż Geir Tangen robi wiele aby mylić tropy.
Książka poprawna, czyta się szybko jednak nie jest to lektura która zaskakuje i wyznacza nowy kierunek dla literatury sensacyjnej.
A na koniec podzielę się refleksją iż mam nadzieję że Geir Tangen to postać autentyczna a nie kolejny pseudonim p. Remigiusza Mroza. Tego bym już nie zdzierżyła.
Książka "Maestro" Geira Tangena stała sobie na półce z nowościami w mojej bibliotece. A że trudno upolować jakąś nowość bez zapisywania się na długaśne listy postanowiłam skorzystać z okazji i wypożyczyłam książkę o której od co najmniej kilku dni jest głośno w naszym czytelniczym światku. Powodem tego szumu nie jest fakt że na rynku pojawił się kolejny kryminał z północy...
Trochę dziwne zakończenie, ale szkoda, że nie wydano następnych części.
Trochę dziwne zakończenie, ale szkoda, że nie wydano następnych części.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZawiła fabuła, niesamowicie wciągająca historia. Przeczytałam w kilka dni i serdecznie polecam
Zawiła fabuła, niesamowicie wciągająca historia. Przeczytałam w kilka dni i serdecznie polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomysł na fabułę ciekawy, chociaż mam wrażenie, że skądś go znam. Zważywszy na objętość książki trup ściele się tu bardzo gęsto. Autor myli tropy tak, że do ostatniej strony nie wiadomo, kto jest mordercą. Mimo, że nie gustuję w skandynawskich kryminałach, to akurat tę pozycję czytało mi się bardzo przyjemnie.
Pomysł na fabułę ciekawy, chociaż mam wrażenie, że skądś go znam. Zważywszy na objętość książki trup ściele się tu bardzo gęsto. Autor myli tropy tak, że do ostatniej strony nie wiadomo, kto jest mordercą. Mimo, że nie gustuję w skandynawskich kryminałach, to akurat tę pozycję czytało mi się bardzo przyjemnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiebanalny pomysł na fabułę, wprowadza sporo świeżości w świecie kryminałów. Jednakże nie jest bez wad. Największą z nich jest końcówka. Owszem, jest zaskakująca jednak strasznie chaotyczna. Mam wrażenie, że została strasznie pocięta i nie wszystko zostało przez to dopowiedziane. Wręcz niemal na siłę została zagmatwana. Mimo tego autor zdecydowanie nadrabia intrygującym pomysłem na całość.
Niebanalny pomysł na fabułę, wprowadza sporo świeżości w świecie kryminałów. Jednakże nie jest bez wad. Największą z nich jest końcówka. Owszem, jest zaskakująca jednak strasznie chaotyczna. Mam wrażenie, że została strasznie pocięta i nie wszystko zostało przez to dopowiedziane. Wręcz niemal na siłę została zagmatwana. Mimo tego autor zdecydowanie nadrabia intrygującym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobry kryminał, niebanalny. Świetnie się czyta.
Bardzo dobry kryminał, niebanalny. Świetnie się czyta.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzas rekonwalescencji pozwala nadrobić zaległości czytelnicze. Padło na „Maestro” Geira Tangena i nie żałuję. Nie jest to powieść wybitna, ale z całą pewnością trzyma solidny, skandynawski poziom. Autorowi udało się wpleść w fabułę kilka świeżych pomysłów, których nie będę ujawniał bo stanowiłoby to zbyt duży spoiler. Mimo wszystkich lektur na moim koncie byłem kilka razy zaskoczony i choćby dla tych „twistów” warto sięgnąć po „Maestra”. Oczywiście nie jest to powieść bez wad. Jedną z najdotkliwszych było bardzo długie ujawnianie danych poszczególnych podejrzanych, którzy wybijali się na miejsce nr 1 w rankingu „most wanted”. No i kilka scen było nie do końca przemyślanych, szczególnie jedna, ale pisarz nadrobił tempem akcji oraz wspomnianymi powyżej zwrotami akcji.
Czas rekonwalescencji pozwala nadrobić zaległości czytelnicze. Padło na „Maestro” Geira Tangena i nie żałuję. Nie jest to powieść wybitna, ale z całą pewnością trzyma solidny, skandynawski poziom. Autorowi udało się wpleść w fabułę kilka świeżych pomysłów, których nie będę ujawniał bo stanowiłoby to zbyt duży spoiler. Mimo wszystkich lektur na moim koncie byłem kilka razy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMomentami nie można się oderwać, dobra końcówka. Niestety przez część czasu wieje też nudą, brakuje nieco mroczniejszego klimatu (być może przez czasami zbyt prosty język). Parę zupełnie niepotrzebnych wątków. Czasami fabuła chyba nieco nazbyt chaotyczna (za częste przeskoki).
Momentami nie można się oderwać, dobra końcówka. Niestety przez część czasu wieje też nudą, brakuje nieco mroczniejszego klimatu (być może przez czasami zbyt prosty język). Parę zupełnie niepotrzebnych wątków. Czasami fabuła chyba nieco nazbyt chaotyczna (za częste przeskoki).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiespodziewanie jak dla mnie dobry kryminał, który przypadkiem przeczytałem w okresie świąteczno - noworocznym.
Autor pisze dość prostym i przyjemnym językiem. Na końcu parę zmyłek być może na siłę. Jako całość bardzo pozytywnie i polecam.
Niespodziewanie jak dla mnie dobry kryminał, który przypadkiem przeczytałem w okresie świąteczno - noworocznym.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor pisze dość prostym i przyjemnym językiem. Na końcu parę zmyłek być może na siłę. Jako całość bardzo pozytywnie i polecam.
Niestety ta książka nie wciągnęła mnie. Pomysł na fabułę wykorzystany wielokrotnie więc niespecjalnie ciekawy. Na plus zapisuję zakończenie, ponieważ takiego rozwiązania nie brałam pod uwagę. I mimo kilku wad polubiłam Lotte Skeisvoll. Praca śledczych także wymaga dopracowania. Ale to debiut autora zatem należy dać mu jeszcze szansę. Może kolejna pozycja będzie lepsza.
Niestety ta książka nie wciągnęła mnie. Pomysł na fabułę wykorzystany wielokrotnie więc niespecjalnie ciekawy. Na plus zapisuję zakończenie, ponieważ takiego rozwiązania nie brałam pod uwagę. I mimo kilku wad polubiłam Lotte Skeisvoll. Praca śledczych także wymaga dopracowania. Ale to debiut autora zatem należy dać mu jeszcze szansę. Może kolejna pozycja będzie lepsza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę poleciła mi pani bibliotekarka. Dziękuję!!! Cóż za świetny pomysł zaczerpnąć wątki od innych autorów, wymieszać je i stworzyć coś nowego i zarazem bardzo dobrego. To jest sztuka.
Książkę poleciła mi pani bibliotekarka. Dziękuję!!! Cóż za świetny pomysł zaczerpnąć wątki od innych autorów, wymieszać je i stworzyć coś nowego i zarazem bardzo dobrego. To jest sztuka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSama chciałabym wiedzieć co skłoniło mnie do sięgnięcia po tę książkę. Okładka...Opis...Ciężko powiedzieć. A może nieznane mi nazwisko autora....
Geir Tangen... Norweg, z wykształcenia politolog, pracował jako dziennikarz oraz jako redaktor w kilku norweskich wydawnictwach. Obecnie uczy w gimnazjum a od kilku lat prowadzi bloga poświęconego powieściom kryminalnym i thrillerom. Powieść „Maestro” jest jego debiutem.
Haugesund, norweskie miasto na wybrzeżu. Viljar, cierpiący na depresję dziennikarz, dostaje e-mail od zabójcy, który zapowiada wzięcie sprawiedliwości w swoje ręce i wykonanie wyroku na osobach uniewinnionych przez prawdziwy sąd. Wkrótce dziennikarz otrzymuje kolejne listy, a każdy z nich kończy się tajemniczym kodem - dwiema literami i dwiema cyframi. Po trzeciej ofierze policja uświadamia sobie, że popełnione zbrodnie odtwarzają sceny z popularnych norweskich kryminałów...
I nadal nie wiem co mam napisać o tej książce. Jest dziwna...
Nie, to nie to...Zaskakująca....Nieprzewidywalna...Dająca do myślenia.
Mogę napisać jedno – wstrząsnęła mną. Autor zrobił kawał dobrej roboty. Na każdej stronie widać, że wie o czym pisze. Jego bohaterowie są prawdziwi aż do bólu. I antypatyczni aż do bólu. Każdy z nich zmaga się ze swoimi demonami, nikt z nich nie jest bez winy. I każde z nich może paść ofiarą mordercy. Każde skupione tylko na sobie i swoich odczuciach. Nie ma tu superdetektywa, który w ułamku sekundy rozwiązuje całą sprawę.
Nie jest to powieść, którą czyta się lekko. Przez poruszane zmagania psychologiczne robi się momentami bardzo nużąca usypiając czujność czytelnika. Ale autor zastosował świetny trick by na powrót przykuć uwagę do toczących się wydarzeń. Bardzo dużym plusem dla mnie jest to, że wydarzenia są opisywane z perspektywy różnych osób. A sama końcówka... Majstersztyk. Okazuje się, że nic nie jest takie, jak się wydaje. Dawno nic mnie tak nie zaskoczyło.
Maestro jest to tytuł wyrażający uznanie dla kunsztu muzycznego kompozytora, dyrygenta lub wykonawcy. Maestro to ktoś, kto do końca panuje nad tym co się dzieje. Składam głęboki ukłon przed człowiekiem, który stworzył tą historię. I czekam na kolejne dzieła. Polecam z całego serca.
Sama chciałabym wiedzieć co skłoniło mnie do sięgnięcia po tę książkę. Okładka...Opis...Ciężko powiedzieć. A może nieznane mi nazwisko autora....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGeir Tangen... Norweg, z wykształcenia politolog, pracował jako dziennikarz oraz jako redaktor w kilku norweskich wydawnictwach. Obecnie uczy w gimnazjum a od kilku lat prowadzi bloga poświęconego powieściom kryminalnym i...
„Maestro” to kolejny kryminalny debiut z rynku skandynawskiego.
Wprawdzie nie rzuca na kolana, ale i tak zaliczam go do udanych, głównie za interesujący pomysł.
Pozornie nie ma tu nic nowego, bo znów mamy do czynienia z seryjnym mordercą. Tym razem nie mający nic do stracenia, nieuleczalnie chory zbrodniarz realizuje w praktyce morderstwa opisane wcześniej przez siebie w książce, której w ten sposób chce nadać rangę nieśmiertelnego dzieła literackiego. Ciekawym zabiegiem miało być wykorzystanie innych skandynawskich powieści kryminalnych jako wskazówka dla śledczych, ale w rzeczywistości nic z tego nie wyniknęło.
Książka jest sprawnie napisana, jest klika interesujących postaci i nie brakuje w niej zaskakujących zwrotów akcji, chociaż akurat takie zakończenie można było wcześniej przewidzieć.
Jak na kryminał skandynawski brakowało mi tu jednak charakterystycznego klimatu i mimo że dobrze mi się czytało, to jednak wrażenie jakiejś powierzchowności nie pozwoliło mi wejść wgłąb akcji i do końca pozostałem jedynie zewnętrznym obserwatorem.
Reasumując - na pewno nie jest to żadna rewelacja, ale pozostawia ogólnie dobre wrażenie i nadzieję na to, że kolejne powieści tego autora będą bardziej dopracowane.
„Maestro” to kolejny kryminalny debiut z rynku skandynawskiego.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWprawdzie nie rzuca na kolana, ale i tak zaliczam go do udanych, głównie za interesujący pomysł.
Pozornie nie ma tu nic nowego, bo znów mamy do czynienia z seryjnym mordercą. Tym razem nie mający nic do stracenia, nieuleczalnie chory zbrodniarz realizuje w praktyce morderstwa opisane wcześniej przez siebie w...
Bez wątpienia autor miał ciekawy pomysł na swój debiutancki kryminał. Igranie z konwencją kryminału i nawiązania do mistrzów norweskiego kryminału zasługują na uznanie. Geir Tangen bawi się z czytelnikiem, podrzucając mu wyraźne trop, kto może być nadawcą maili.
Bez wątpienia autor miał ciekawy pomysł na swój debiutancki kryminał. Igranie z konwencją kryminału i nawiązania do mistrzów norweskiego kryminału zasługują na uznanie. Geir Tangen bawi się z czytelnikiem, podrzucając mu wyraźne trop, kto może być nadawcą maili.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie miałam nigdy okazji czytać powieści z miasta, w którym mieszkałam lub mieszkam. No, może z wyjątkiem cyklu Marka Krajewskiego z Wrocławia, jednak opisywane czasy były tak odległe, że żadnych miejsc w zasadzie zlokalizować nie mogłam. Teraz jednak przekonałam się jaka to frajda, porzucić wyobrażenie i fantazje o miejscach, gdzie akcja się rozgrywa! Otóż mieszkam w Haugeusnd, tym właśnie mieście, śledziowym mieści, gdzie Maestro rozgrywa swoje requiem. Bez trudności odnajdywałam opisywane miejsca, jakbym się tam znajdowała. Bloki, w których popełniono pierwszą zbrodnię w Haugesund też znam, wielokrotnie tam bywałam w odwiedzinach u znajomych, mieszkających 3 piętra niżej :). NIe wiem, może podniecam się bez powodu, pewno warszawiacy znają ten dreszczyk czytając powieści dziejące się w Warszawce. Musze jednak powiedzieć, że to było dla mnie nowe przeżycie czytelnicze, i jakże ciekawe!
Stron w 2018: 1.967
Nie miałam nigdy okazji czytać powieści z miasta, w którym mieszkałam lub mieszkam. No, może z wyjątkiem cyklu Marka Krajewskiego z Wrocławia, jednak opisywane czasy były tak odległe, że żadnych miejsc w zasadzie zlokalizować nie mogłam. Teraz jednak przekonałam się jaka to frajda, porzucić wyobrażenie i fantazje o miejscach, gdzie akcja się rozgrywa! Otóż mieszkam w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem, czy to będzie obiektywna ocena i wcale mnie to nie interesuje, bo po przeczytaniu miałam wielkiego pozytywnego mindfucka i pomyślałam tylko, że gościu rozj*bał totalnie.
Pierwsza część książki jest dość nudna i ciężka, więc miałam ochotę ją odłożyć. Ależ bym popełniła błąd!
Chwila, w której zrozumiałam, ze trzymam w dłoniach manuskrypt, którego wydarzenia dopiero mają się wydarzyć była najpiękniejsza jaką przeżyłam w czytelnictwie odkąd nauczyłam się czytać. Za to z czystym sumieniem daję 10 gwiazdek. (No i za to, że mogłam sobie powiększyć ego, bo domyśliłam się kto jest mordercą 🙂)
Geir Tangen to jednak prawdziwy Maestro.
Nie wiem, czy to będzie obiektywna ocena i wcale mnie to nie interesuje, bo po przeczytaniu miałam wielkiego pozytywnego mindfucka i pomyślałam tylko, że gościu rozj*bał totalnie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza część książki jest dość nudna i ciężka, więc miałam ochotę ją odłożyć. Ależ bym popełniła błąd!
Chwila, w której zrozumiałam, ze trzymam w dłoniach manuskrypt, którego wydarzenia dopiero...
Bardzo miłe rozczarowanie!
Kolejne nazwisko z przepastnego Uniwersum Skandynawskiego. Wiadomo że motyw zabawy w kotka i myszkę jaką stosuje morderca z przedstawicielami prawa i nie tylko nie jest niczym nowym w literaturze tego typu. Ale tutaj ta zabawa jest niezwykle wyrafinowana.
Morderca – tytułowy Maestro – komponuje swoje opus magnum, komponuje Requiem, tyle tylko że zamiast nut używa zabójstw. Zabójstw, do rozwiązania których kluczem są kryminalne powieści autorów skandynawskich – nawet powieść samego Jo Nesbo znajduje się na tej liście!
Tu Autor pokazał się z bardzo dobrej strony, i na pewno posłużył się świetnym, oryginalnym pomysłem na napisanie dobrego kryminału.
Tak na dobrą sprawę powieść ta mogłaby spokojnie nosić podtytuł „Kod Skandynawskiego Kryminału”. Sprawnie poprowadzona akcja powoduje, że książkę czyta się szybciutko. Dodatkowy plus dla Geira Tangena dodaję za zakończenie – naprawdę zaskakuje!
W notce o Autorze pisze że jest to pierwszy kryminał z serii o dziennikarzu Viljarze Ravnie Gudmundssonie, więc jeśli tylko w przyszłości ukażą się kolejne, to na pewno po nie sięgnę.
Bo po „Maestro” naprawdę warto!
Bardzo miłe rozczarowanie!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejne nazwisko z przepastnego Uniwersum Skandynawskiego. Wiadomo że motyw zabawy w kotka i myszkę jaką stosuje morderca z przedstawicielami prawa i nie tylko nie jest niczym nowym w literaturze tego typu. Ale tutaj ta zabawa jest niezwykle wyrafinowana.
Morderca – tytułowy Maestro – komponuje swoje opus magnum, komponuje Requiem, tyle tylko że...
Bardzo lubię, gdy fabuła powieści toczy się dwutorowo. Tak też jest i w tym przypadku. Naprzemiennie poznajemy wydarzenia współczesne i te sprzed czterech lat, przy czym te drugie obrazy są dosyć mgliste, dopiero z czasem z mgły wyłania się klarowna wizja.
„Maestro” to świetny debiut, który wciąga i daje nadzieję na więcej. Autor postawił sobie wysoko poprzeczkę i mam nadzieję, że kolejne powieści potwierdzą jego talent, pozwolą mu rozwinąć skrzydła i warsztat pisarski. Pomysł na fabułę bardzo mi się spodobał i jestem niezmiernie ciekawa dalszego ciągu.
http://korcimnieczytanie.blogspot.com/2017/06/geir-tangen-maestro.html
Bardzo lubię, gdy fabuła powieści toczy się dwutorowo. Tak też jest i w tym przypadku. Naprzemiennie poznajemy wydarzenia współczesne i te sprzed czterech lat, przy czym te drugie obrazy są dosyć mgliste, dopiero z czasem z mgły wyłania się klarowna wizja.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Maestro” to świetny debiut, który wciąga i daje nadzieję na więcej. Autor postawił sobie wysoko poprzeczkę i mam...
O jeju, jak dobrze, że już to mam za sobą. Powiedzmy sobie szczerze, pisac recenzje kryminałów, a napisac kryminał, to chyba zupełnie inna bajka? Jednak aurota coś podkusiło, albo ktoś, i porwał się na tą wcale nie łatwą sztukę. Historia nawet ciekawa, ale mnogośc postaci, wątków, przeskoków w czasie...matko, ile można? i jeszcze taki żarcik, że morderca niby nosi pseudonim "Geir Tangen", ktoś chiał bardzo zabłysnąc, ale mu bardzo nie wyszło. Krótko, nie polecam.
O jeju, jak dobrze, że już to mam za sobą. Powiedzmy sobie szczerze, pisac recenzje kryminałów, a napisac kryminał, to chyba zupełnie inna bajka? Jednak aurota coś podkusiło, albo ktoś, i porwał się na tą wcale nie łatwą sztukę. Historia nawet ciekawa, ale mnogośc postaci, wątków, przeskoków w czasie...matko, ile można? i jeszcze taki żarcik, że morderca niby nosi pseudonim...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo powstanie, jeśli bloger weźmie się za pisanie książek?
Bardzo dobrze znany motyw wiecznej sławy, liczne wątki, które rodzą chaos, mało wyraziste postacie i dość zaskakujące zakończenie, które ratuje całą powieść – oto „Maestro”, debiut norweskiego blogera, który zrealizował swoje marzenie o pisaniu.
Recenzja na stronie:
https://iwangroznyczyta.wordpress.com/2017/06/03/maestro-geira-tangena/
Zapraszam!
Co powstanie, jeśli bloger weźmie się za pisanie książek?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobrze znany motyw wiecznej sławy, liczne wątki, które rodzą chaos, mało wyraziste postacie i dość zaskakujące zakończenie, które ratuje całą powieść – oto „Maestro”, debiut norweskiego blogera, który zrealizował swoje marzenie o pisaniu.
Recenzja na stronie:...
"Maestro" to niepokojący, mroczny kryminał. Literacki debiut Geira Tangena, który najpierw wydał go samodzielnie, a potem... wydawcy już sami zaczęli się odzywać. Obecnie powieść Tangena wydaje największy norweski wydawca. Czas spędzony podczas lektury "Maestra" był wyprawą w norweskie klimaty, humor i kontaktem ze specyficznymi bohaterami, którzy przez przypadki, niesprzyjające okoliczności... stają przed znakiem zapytania dotyczącym swoich dalszych losów. W "Maestro" brak sielankowości – jest precyzja, ostrość i wciągająca kryminalna intryga z literackimi nawiązaniami.
Do dziennikarza Viljara Gudmundssona trafia niepokojąca wiadomość. Niepokojąca wiadomość, która zapowiada wydarzenia, które bezpośrednio uderzą w życie Gudmundssona. Związane nie tylko z jego przeszłością, ale także błędami młodości. W wiadomości znajduje się informacja, że nadawca chce wykonać wyrok sprawiedliwości na osobie, której nie dosięgnął wymiar sprawiedliwości... Zostają znalezione zwłoki kobiety. Viljar otrzymuje kolejne wiadomości, dochodzi do kolejnych morderstw, a każda wiadomość zakończona jest tajemniczym kodem, który prowadzi bohatera w świat literatury... Nadawca to bezwzględny morderca czy może po prostu pogubiony człowiek, który za główny cel życia obrał sobie wymierzanie sprawiedliwości?
"Maestro" to nieprzypadkowy tytuł. Morderca odgrywa rzetelnie i bardzo skrupulatnie zaplanowany koncert, którego fragmenty zostały ułożone na podstawie kryminalnych powieści... Nie zabraknie w tym swoistej klasyki norweskiego kryminału, czyli np. Jo Nesbo. Nie da się jednak ukryć, że wątek literatury w "Maestro" jest dosyć marginalny i jedynie delikatnie "podkręca" jej zawartość. Nie mniej czytelnicy, którzy są dobrze zaznajomieni z norweskimi kryminałami... dochodząc wraz z bohaterami powieści Tangena do rozwiązania zagadki będą odczuwali niemałą satysfakcję i przyjemność (choć czasami okaże się, że znają ich fabułę lepiej niż Tangen).
To już chyba tak jest, że w powieściach kryminalnych ważną (ba! wręcz kluczową) rolę pełnią śledczy, którzy zajmują się rozwiązaniem zagadki. Tym samym także w tej książce postać śledczego przyciąga spojrzenie i każe skupić na sobie spojrzenie. W tej roli Tangen osadził kobietę, która nie dość, że musi uporać się z niesfornym kolegom, który podważa każde jej polecenia to jeszcze musi sobie poradzić z Viljarem, któremu nie do końca ufa... Wbrew temu bardzo często używanego schematu bowiem... między Viljarem a Lottą nie dochodzi do bliskiej współpracy, aby rozwiązać sprawę. Viljar nawet do pewnego momentu nie przykłada dużej uwagi do tej sprawy. Zamyka się w sobie, swoim mieszkaniu, własnym świecie i choć Lotta czasami chcąc nie chcąc z tego zamknięcia go wyrywa – nigdy nie grają na tych samych falach.
"Trafiają się dni z kiepską karmą, dni, kiedy każda podjęta decyzja prowadzi człowieka ku upadkowi. Wyrwanie się z tej spirali wydaje się niemożliwością, bo wszystko co powiesz lub zrobisz, pociąga dalej na dno."
Geir Tangen, "Maestro"
"Maestro" to książka specyficzna pod względem swojego klimatu. Bardzo mroczna, ale mroczna w inny... nietuzinkowy sposób. Mroku nie powodują działania mordercy, a niewiadoma dotycząca przeszłości głównego bohatera. Jego problemy emocjonalne i psychiczne. Powieść Tangena nie wbija w fotel, nie powoduje ciarek, ale wprowadza w stan dziwnego otępienia i niepokoju, a więc bez wątpienia wpływa na czytelnika. Bohaterowie jego powieści to ludzie, którzy od razu kojarzą się z zagrożeniem i brakiem poczucia bezpieczeństwa. I może właśnie dlatego ta książka wywołuje w czytelniku takie emocje. Drobną wadą pozostaje także brak ścisłości, realności w opisywaniu wydarzeń chociażby na miejscu zbrodni... to powoduje zgrzyty podczas lektury. Autor tłumaczy się z tego pod koniec książki tłumacząc, że beletrystyka rządzi się własnymi prawami... mimo to: lekki niesmak pozostał.
Fabuła "Maestro" nie porywa, a jednak naprawdę angażuje czytelnika w czytaną treść. Tangenowi brakuje jeszcze trochę lekkości, aby czytelnik mógł po słowach po prostu się prześlizgiwać. Gdzieś zabrakło płynności, czegoś było za dużo, czegoś za mało. Historia Viljira i tajemniczego mordercy to mimo to ciekawa, dobrze napisana i skonstruowana książka. Czy to była odprężająca lektura? Z pewnością nie! Ale czy zaskakująca... hm... wszystko zależy od poziomu zaznajomienia się z literaturą kryminalną. Pogubiony główny bohater, znajdująca się na lekkim życiowym zakręcie śledcza... w powieści Tangena dużo jest mroku, ale czy dzięki temu ta powieść zyskuje? Niekoniecznie. Poprawna, ciekawa, dobra... do przeczytania w jeden wieczór. Prozie np. Baldacciego ("W pułapce pamięci" i "Ostatnia mila") nie dorównuje.
"Maestro" to niepokojący, mroczny kryminał. Literacki debiut Geira Tangena, który najpierw wydał go samodzielnie, a potem... wydawcy już sami zaczęli się odzywać. Obecnie powieść Tangena wydaje największy norweski wydawca. Czas spędzony podczas lektury "Maestra" był wyprawą w norweskie klimaty, humor i kontaktem ze specyficznymi bohaterami, którzy przez przypadki,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAleż sobie ostrzyłem zęby na tę powieść! Oczekiwania miałem ogromne, czułem, że książka mnie zmiażdży, nie wiem, czy marketing tak na mnie zadziałał?
Kupiłem, przeczytałem i...? Cóż, jest ok., ale tylko ok.
Wydaje się, że wszystko jest, niezła historia, szalony zbrodniarz, interesujący bohaterowie, no niby nie ma się do czego przyczepić!
A ja się przyczepiam... Dla mnie zabrakło klimatu, który rzuciłby mnie w wir wydarzeń razem z bohaterami. Owszem, czytałem o nich z niemałym zainteresowaniem, ale tylko CZYTAŁEM, nie byłem z nimi jak w powieściach Nesbo, Chmielarza czy Hjortha i Rossenfeldta...
Widzę, że są tacy, których "Maestro" zachwycił, mnie, niestety nie, choć to pewnie kwestia tego klimatu, o którym pisałem.
Reasumując, powieść to całkiem dobra, jak na debiut, dobra z plusem, lecz dla mnie nic poza tym... Oczekiwania były większe, książka im nie sprostała...
Czy zatem mam zamiar przeczytać kolejne powieści autora, które ma w planach? Tak, bo daję mu kredyt zaufania, może będzie lepiej?
Ależ sobie ostrzyłem zęby na tę powieść! Oczekiwania miałem ogromne, czułem, że książka mnie zmiażdży, nie wiem, czy marketing tak na mnie zadziałał?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKupiłem, przeczytałem i...? Cóż, jest ok., ale tylko ok.
Wydaje się, że wszystko jest, niezła historia, szalony zbrodniarz, interesujący bohaterowie, no niby nie ma się do czego przyczepić!
A ja się przyczepiam... Dla mnie...
Słabe i męczące.
Słabe i męczące.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka przykuwa okładką, tytułem i opiniami. Jednak mi czegoś zabrakło…
Napisana jest jasnym językiem, fabuła bardzo ciekawa, zbrodnie wciągają ale rozpraszała mnie wielość postaci zwłaszcza, że miały skandynawskie imiona – a to nie ułatwia zapamiętywania :)
Pomysł bardzo interesujący, chociaż zakończenie mnie troszkę rozczarowało. Zabrakło mi tego BOOM, który w innych książkach sprawia, że przeżywam powieść każdą komórką mojego ciała.
Mimo to uważam, że warto było poświęcić czas na tą pozycję.
Książka przykuwa okładką, tytułem i opiniami. Jednak mi czegoś zabrakło…
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNapisana jest jasnym językiem, fabuła bardzo ciekawa, zbrodnie wciągają ale rozpraszała mnie wielość postaci zwłaszcza, że miały skandynawskie imiona – a to nie ułatwia zapamiętywania :)
Pomysł bardzo interesujący, chociaż zakończenie mnie troszkę rozczarowało. Zabrakło mi tego BOOM, który w innych...
Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___
Instrumenty dęte, perkusyjne i klawiszowe, a także skrzypce, altówki, wiolonczele i kontrabasy. Obsada orkiestry symfonicznej często zadziwia liczebnością, ale odpowiednio zgrana potrafi wprawić ludzką wrażliwość w realny zachwyt. Taki efekt byłby niemożliwy, gdyby nie on... Niezwykle skupiony i jednocześnie pełen finezji dyrygent, który jednym zgrabnym gestem wprawia muzykę w rytm. Właśnie takim rzemiosłem trudni się czarny charakter debiutu Geira Tangena, jednak ten bohater planuje nieco inną i zdecydowanie bardziej brutalną kompozycję. Czy zabójcza symfonia tytułowego Maestra zostanie zagrana do końca?
Viljar Ravn Gudmundsson z trudem wypełnia własny fach. Niegdyś ambitny i wyjątkowo błyskotliwy dziennikarz, obecnie walczy z przygniatającą go od kilku lat depresją. Pewnego dnia mężczyzna otrzymuje dziwną wiadomość, której nadawca informuje, że planuje zabić osobę, która swego czasu uniknęła sprawiedliwości. Dzień później w jednym z blokowisk znalezione zostają zwłoki kobiety. Ofiara idealnie pasuje do podanego rysopisu więc wszystko wskazuje na to, że tajemniczy mail był wstępem do autentycznie morderczego przedstawienia. Dochodzenie prowadzi Lotta Skeisvoll z norweskiej policji, ale jej działania początkowo nie przynoszą rezultatu. Dopiero trzecia ofiara uświadamia śledczym, że autor wiadomości naśladuje sceny znane z powieści kryminalnych…
W debiutach nietrudno o duże niedociągnięcia, ale Geir Tangen doskonale wie, jak logicznie zapętlić zaproponowane wątki fabularne. Wykreowana w powieści intryga okazuje się bowiem niezwykle pomysłowa i jednocześnie zauważalnie wieloaspektowa. Wzmocnieniem gatunkowego posmaku są też poprawnie spisane emocje, które autor dawkuje odpowiednio do każdej scen. Niewątpliwym atutem powieści okazują się również krótkie rozdziały oraz zachęcająco płynny język, jakim posługuje się autor, gdyż to one pozwalają odbiorcy nadzwyczaj sprawnie przemieszczać się po fabule.
Nie ma wątpliwości, że to Geir Tangen dyryguje orkiestrą fabularną, podobnie jak tytułowy Maestro rozporządza własnym zamysłem na zbrodnię. Pierwsza myśl o pewnej sztampowości tego debiutu okazuje się zatem w całości mylna i błyskawicznie uświadamia odbiorcy, w jak strategiczną i precyzyjnie zaplanowaną grę właśnie się wplątał. Sieć sprytnych zależności autor dodatkowo dopieszcza swoistymi wtrętami do innych kryminałów. Pojawiają się tu zatem nawiązania do Jo Nesbø i jego kultowego Harego Hole, a także do twórczości m.in. Unni Lindell. Zabieg ten niesamowicie pochłania uwagę i z pewnością intryguje, a miłośnikom poszczególnych tytułów daje szansę na zrewidowanie własnej pamięci.
Czy budowa charakterów dorównuje kreatywnie zarysowanej fabule? Pierwszy plan autor oddaje dwóm bohaterom, jednak ich działania w większości prowadzone są oddzielnie. Viljar Gudmundsson wyróżnia się na tle wielu znanych postaci. Niezwykle tajemniczy i wyraźnie zamknięty w szponach własnego umysłu mężczyzna stale walczy z demonami niedalekiej przeszłości, a te zdają się wyżerać jego wnętrze, wciąż napawając go nowymi lękami. Autor sukcesywnie klaruje nieznaną sprawę sprzed kilku lat, aby zaznaczyć, iż jest ona istotna dla bieżących wydarzeń. Przywoływany w retrospekcjach Viljar jest jednak inny, bardziej ambitny i wyjątkowo nachalny w wykonywanym zawodzie. Jeden dzień zmienia stricte dziennikarską postawę mężczyzny niemal doszczętnie, spychając go do zalegającej na sumieniu, skrajnie depresyjnej rzeczywistości. Tangen przerzuca bohatera na moralny margines, nie dając mu wiele szans na integrację z czytelnikiem, ale jednocześnie potwierdza, że główna postać nie musi zionąć dobrem i powszechnym optymizmem, aby docenić jej wkład w lekturę.
W oczach odbiorcy gorzej wypada Lotta Skeisvoll, która z jednej strony pragnie szybko skończyć dochodzenie, poświęca mu się niemal w całości i bez ustanku szuka kolejnych rozwiązań, ale jednocześnie zdaje się nie dopuszczać do myśli jakichkolwiek alternatyw. Czytelnik ma zatem wrażenie, że śledcza idzie przez sprawę jednotorowo, działa tylko na suchych dowodach i nie rusza własną wyobraźnią, czym wciąż zamyka horyzonty dochodzenia. Zawziętość bohaterki można oczywiście uznać za cechę pozytywną w wykonywanym zawodzie, ale kierowanie się w tak ważnej sprawie tylko własną racją wydaje się nadzwyczaj pasywne. Małym zgrzytem może okazać się również powracająca nieustannie myśl, że śledczy zwyczajnie błądzą w przysłowiowej mgle, często stawiając pytania, które w tym konkretnym momencie po prostu nie pasują. Można zatem odnieść wrażenie, że autor stworzył ramy dochodzenia nieco zbyt sztywno, blokując wybranym bohaterom chęć wyjścia z tak potrzebną niekiedy inicjatywą.
Geir Tangen świadomie i rzetelnie prowadzi czytelnika przez pozornie błahe śledztwo, łącząc poszczególne elementy z niepowtarzalną gracją i pociągając za kryminalne sznurki tak, aby widz chciał oglądać ten spektakl do końca. Chociaż profesjonalizm głównej śledczej zawodzi kilkukrotnie, to tajemnicza postawa Viljara zachęca, aby do końca śledzić brutalne dzieło dyrygenta. Ten bowiem nie zawodzi i wdraża bestialski plan dokładnie tak, jak to sobie przemyślał. Jeżeli zatem poszukujecie czegoś mocnego w treści, a jednocześnie niebanalnego – koniecznie posłuchajcie muzyki, jaką jednym morderczym gestem potrafi wprawić w ruch tytułowy Maestro.
Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to___
Instrumenty dęte, perkusyjne i klawiszowe, a także skrzypce, altówki, wiolonczele i kontrabasy. Obsada orkiestry symfonicznej często zadziwia liczebnością, ale odpowiednio zgrana potrafi wprawić ludzką wrażliwość w realny zachwyt. Taki efekt byłby niemożliwy, gdyby nie on... Niezwykle skupiony i jednocześnie pełen finezji...
Jestem zdumiona tak dobrym debiutem. Autor wniósł mnóstwo świeżości na rynek wydawniczy i dla wielu z pewnością stanie się jednym z ulubionych pisarzy. Tangen w świetny sposób prowadzi fabułę, doskonale dba o drobne elementy, na które czytelnik zwraca uwagę podczas lektury. Książka jest godna uwagi, a enigmatyczny Maestro zmusza do chwili refleksji i zaangażowania czytelnika. Jeśli mam ocenić debiut - jest jednym z lepszych autorów, któremu musicie poświęcić szczególną uwagę.
Jestem zdumiona tak dobrym debiutem. Autor wniósł mnóstwo świeżości na rynek wydawniczy i dla wielu z pewnością stanie się jednym z ulubionych pisarzy. Tangen w świetny sposób prowadzi fabułę, doskonale dba o drobne elementy, na które czytelnik zwraca uwagę podczas lektury. Książka jest godna uwagi, a enigmatyczny Maestro zmusza do chwili refleksji i zaangażowania...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejny kryminał norweski, który postanowiłem przeczytać. Przyznam, że nie jestem zbytnim fanem tej rozwlekłej narracji i ciągłego oczekiwania, na to, że nastąpi jakiś rozwój akcji. Oczywiście to duże uproszczenie z mojej strony, jednak nie każdy musi lubić to samo. W tym największy urok z czytania, czyż nie? Pozostając więc w temacie, postanowiłem sięgnąć po kolejny tytuł z serii"Ślady zbrodni", mając nadzieję, na ciekawą historię, podaną w przystępny sposób.
Senne norweskie miasteczko. Dziennikarz, który od lat zmaga się z ciężką depresją dostaje maila, w którym tajemniczy jegomość, zapowiada, wykonywanie wyroków na osobach, których nie dosięgnęła ręka sprawiedliwości. Następnego dnia ginie pewna kobieta, a Viljar, otrzymuje kolejne maile, z tajemniczym kodem. Giną kolejne osoby, a policja zdaje sobie sprawę, że sceny zbrodni inscenizowane są na znanych kryminałach. Jak schwytać sprawcę, który wydaje się być nieuchwytny? Przekonajcie się sami.
Kryminalna historia, która sprawiła mi wiele radości. Być może nie zostanę fanem tego typu literatury. Nie zmienia to jednak faktu, że tę książkę koniecznie trzeba przeczytać. Osobliwe poczucie humoru, to jej największy plus, zabawa konwencjami i bohater, którego darzy się sympatią. Czy trzeba coś dodawać?
Pozostaje mi polecić. Pozbawiona na szczęście typowej dla tych powieści, sennej atmosfery, świetnie zarysowane postaci i ciekawie przedstawiony lokalny świat.
Kolejny kryminał norweski, który postanowiłem przeczytać. Przyznam, że nie jestem zbytnim fanem tej rozwlekłej narracji i ciągłego oczekiwania, na to, że nastąpi jakiś rozwój akcji. Oczywiście to duże uproszczenie z mojej strony, jednak nie każdy musi lubić to samo. W tym największy urok z czytania, czyż nie? Pozostając więc w temacie, postanowiłem sięgnąć po kolejny tytuł...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak na debiut to całkiem spoko, ale dosyć topornie napisana, historia się wlecze, dopiero na końcu przyspiesza i można powiedzieć, że igra z konwencją kryminału.
Jak na debiut to całkiem spoko, ale dosyć topornie napisana, historia się wlecze, dopiero na końcu przyspiesza i można powiedzieć, że igra z konwencją kryminału.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Maestro” to debiut norweskiego blogera i nauczyciela Geira Tangena, który zawsze marzył o napisaniu własnej książki. Wydana własnym nakładem książka spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem wśród czytelników. I słusznie, bo książka dobrze napisana, akcja wciąga, a pomysł na wykorzystanie motywów znanych z innych kryminałów daje bardzo fajny efekt.
Akcja rozgrywa się w małym portowym mieście na południu Norwegii, gdzie pewnego dnia piszący do lokalnej gazety dziennikarz – Viljar Gudmundsson, otrzymuje list od mordercy zapowiadający pierwszą egzekucje. List jest katalizatorem akcji, która od tego momentu będzie napędzana kolejnymi morderstwami wykonanymi według pewnego zagadkowego klucza, z którym mają coś wspólnego autorzy klasyki kryminałów m.in. Nesbo, Lindell czy Mankell.
Oczywiście zawsze znajdą się jakieś ALE. Jak dla mnie niestety zbyt szybko przewidywalna końcówka, pomimo że autor dość mocno miesza i myli tropy wprowadzając retrospekcje i wielu wyrazistych bohaterów drugoplanowych. Również nie przypadł mi do gustu pomysł z naprzemienną narracją w pierwszej osobie, która jest strumieniem świadomości mordercy.
Pomimo tego, „Maestro” to fajna pozycja do poczytania, szczególnie dla miłośników skandynawskich kryminałów, którzy chcą trochę się zabawić tą konwencją. Pozycja idealna na weekend, albo do podróży pociągiem. Bez specjalnych oczekiwań na mega przeżycie, ale też bez rozczarowań.
http://booklove.pl/morderca-ktory-czytal-skandynawskie-kryminaly/
„Maestro” to debiut norweskiego blogera i nauczyciela Geira Tangena, który zawsze marzył o napisaniu własnej książki. Wydana własnym nakładem książka spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem wśród czytelników. I słusznie, bo książka dobrze napisana, akcja wciąga, a pomysł na wykorzystanie motywów znanych z innych kryminałów daje bardzo fajny efekt.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja rozgrywa się w...
Przemysław Garczyński :: 3telnik.pl » Potrójna przyjemność z czytania
* * * * * * * * * *
Książka, której premiera – przynajmniej w świecie, w którym ja funkcjonuję na co dzień – przeszła trochę bez echa. Autor, który standardowo recenzuje kryminały, zamiast je pisać. Intryga, która wiedzie czytelnika w morderczy świat… literatury. Tymczasem ten tytuł to prawdziwy (nomen omen) maestrosztyk ;)
Viljar Ravn Gudmundsson trudni się dziennikarstwem – i to trudni dosłownie. Dawniej był niemal gwiazdą w swoim fachu, jednak pewna sprawa sprzed lat nie tylko ucięła mu skrzydła, ale i sprowadziła na samą glebę, w błoto i syf, z którego nie tak łatwo się podnieść i otrzepać. Pewnego typowego dnia w robocie nieoczekiwanie Viljar dostaje tajemniczy e-mail od nadawcy, który zapowiada, że wykona wyrok na osobie, która uniknęła sprawiedliwości. Ignoruje wiadomość, tymczasem dzień później zostają odnalezione zwłoki kobiety, która może być ofiarą tajemniczego „sędziego” – czy raczej tytułowego „Maestro”, liczącego że wszyscy będą tańczyć, jak im zagra. Czy właściwie pokaże i pomacha.
Wydawałoby się, że to czysty przypadek, że zarówno mail, jak i zgon można połączyć jakąś nicią. Kiedy jednak dziennikarz zaczyna dostawać kolejne wiadomości, po których giną następne osoby, policja staje przed nie lada wyzwaniem. Zwłaszcza, gdy wraz z Viljarem odkrywa, że jeden z tropów prowadzi w świat literatury…
Cóż… zacznę od obalenia dwóch pochopnych wniosków, do jakich mogliście dojść. Po pierwsze – „Maestro” nie ma nic wspólnego z „Behawiorystą” Remigiusza Mroza, gdzie również natrafimy na swoistego dyrygenta, kierującego wszystkimi według własnego upodobania. Tyle, że… To bodaj jedyny wspólny mianownik obi powieści. O wiele cięższy zarzut pojawia się co jakiś czas w sieci wobec Geira Tangena, jakoby ten podczas pisania „Maestra” baaaardzo wzorował się na „Koronkowej robocie” Pierra Lemaitre’a. I w tym przypadku zdecydowanie rozumiem oburzonych, bo i mnie podczas czytania opisu „Maestra” przyszło na myśl jako pierwsze skojarzenie z przygodami komisarza Verhoevena. Po pierwsze jednak Geir Tangen wyraźnie zaprzeczył temu zaznaczając, że „Koronkowa robota” miała premierę w Norwegii niemal równolegle z „Maestrem” (czyli jednak nie tyko my dość późno otrzymujemy tłumaczenia ciekawych powieści zagranicznych), po drugie rzeczonej książki nie czytał i, dla zasady, nie zamierza. I ja mu wierzę.
Obie książki mają wspólny pewien istotny motyw, jednak poza tym różnią się – nie tylko finiszem, ale i stylem, okolicznościami, bohaterami… powiem więcej: mnie osobiście o wiele bardziej do gustu przypadł „Maestro”, choć nie ukrywam, że dużą rolę może w tym przypadku odgrywać pewna „bliskość” norweskich kryminałów, których się troszkę naczytałem (i jeszcze więcej zamierzam).
Traktując jednak „Maestro” solowo, jako powieść – nie porównując jej do niczego innego o choćby zbliżonej tematyce – jest to naprawdę solidny debiut literacki. Intrygująca historia, nietypowy bohater, nie potrafiący się do końca rozliczyć z przeszłością, a co za tym idzie – ciągnący nieustannie za sobą pewne demony, do tego wyrafinowany morderca i grupa osób, które nie tylko Bogu są winne ducha, ale i co nieco mają na własnym sumieniu…
Parokrotnie obstawiałem, kto pełni rolę czarnego charakteru i… jestem pod wrażeniem tego, jak oryginalnie wybrnął z tego zagadnienia autor. Podejrzewam, że Geir Tangen, jako naczelny norweski bloger kryminalny przeanalizował najlepsze powieści i mając na uwadze własne doświadczenia z typowaniem szwarccharakterów, wykreował cos na kształt złotego środka. Ja to kupuję. Ba! Nie tylko kupuję, ale i domagam się więcej – czekając na dalsze losy Viljara Ravn Gudmundssona.
Przemysław Garczyński :: 3telnik.pl » Potrójna przyjemność z czytania
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to* * * * * * * * * *
Książka, której premiera – przynajmniej w świecie, w którym ja funkcjonuję na co dzień – przeszła trochę bez echa. Autor, który standardowo recenzuje kryminały, zamiast je pisać. Intryga, która wiedzie czytelnika w morderczy świat… literatury. Tymczasem ten tytuł to prawdziwy (nomen...
Książka "Maestro" Geira Tangena stała sobie na półce z nowościami w mojej bibliotece. A że trudno upolować jakąś nowość bez zapisywania się na długaśne listy postanowiłam skorzystać z okazji i wypożyczyłam książkę o której od co najmniej kilku dni jest głośno w naszym czytelniczym światku. Powodem tego szumu nie jest fakt że na rynku pojawił się kolejny kryminał z północy ale to że jego autorem jest debiutant: norweski bloger rozmiłowany w czytaniu i recenzowaniu powieści z tego gatunku.
Jak już przyzwyczaili nas współcześni twórcy kryminałów akcja dzieje się w współcześnie i w niedalekiej przeszłości. Poznajemy dziennikarza Viljara, gwiazdę lokalnego dziennika w mieście Haugesund który po kilku latach zawodowej passy i sukcesów przeżywa kryzys i leczy depresję. Powodem tego są wydarzenia sprzed kilku lat których szczegóły autor powoli ujawnia czytelnikowi (ten wątek uważam za najciekawszy w całej książce).
Dziennikarz, zmęczony życiem i wypalony zawodowo pisze kiepskie artykułu poniżej swoich ambicji i umiejętności. Jednak pewnego dnia dostaje wiadomość która powoduje że jego życie znów nabiera tempa.
Kontaktuje się z nim ktoś kto przedstawia się jako Maestro i zdradza mu plan morderstwa osoby która umknęła wymiarowi sprawiedliwości. A potem kolejnej i kolejnej. Dziennikarz wraz z policją stara się zapobiec planowanym zbrodniom lecz okazuje się że ze świadka i obserwatora, wbrew sobie staje się głównym uczestnikiem tych wydarzeń.
Główną cechą tej książki którą wymienia się w ocenach jest fakt że autor, jako znawca tematu, w swojej książce umieścił wiele dosłownych lub mniej dosłownych "cytatów" w twórczości innych autorów kryminałów. Jednak chyba mało wierzył w inteligencję swoich czytelników gdyż nie zostawił pola na domysły i przy pierwszej okazji dokładnie wytłumaczył o co mu chodziło.
Akcja jest wartka a dwa przenikające się wątki ciekawie się łączą jednak przez pierwsze kilkadziesiąt stron natłok postaci sprawia że trudno wejść w opowiadaną historię (nie pomagają też nazwiska bohaterów których poprawne przeczytanie wymaga nie lada ekwilibrystyki językowej).
Nie jest to jednak lektura która miłośnika kryminałów wbije w fotel bo wprawiony czytelnik łatwo domyśli się finału mimo iż Geir Tangen robi wiele aby mylić tropy.
Książka poprawna, czyta się szybko jednak nie jest to lektura która zaskakuje i wyznacza nowy kierunek dla literatury sensacyjnej.
A na koniec podzielę się refleksją iż mam nadzieję że Geir Tangen to postać autentyczna a nie kolejny pseudonim p. Remigiusza Mroza. Tego bym już nie zdzierżyła.
Książka "Maestro" Geira Tangena stała sobie na półce z nowościami w mojej bibliotece. A że trudno upolować jakąś nowość bez zapisywania się na długaśne listy postanowiłam skorzystać z okazji i wypożyczyłam książkę o której od co najmniej kilku dni jest głośno w naszym czytelniczym światku. Powodem tego szumu nie jest fakt że na rynku pojawił się kolejny kryminał z północy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to