To był dramat.
I nie mam na myśli czasów PRL
Przedstawiona rzeczywistość wg autora to Polska prostacka, zapijaczona, wulgarna i bez kompetencji.
Każdy milicjant od dołu do samej góry zaczyna dzień od chlania albo leczy się z poprzedniego dnia...
W swoich działaniach to po prostu zomo a nie wszyscy dziś wiedzą co to znaczy.
Rozwiązywanie spraw to czysty przypadek a jak się nie uda to trzeba zatrzymać pierwszego lepszego obszczymura, żeby góra mogła posłać raport wyżej i spać spokojnie.
No cóż, mieszkańcy to ochlapusy, cinkciarze i kombinatorzy.
Łał...
Ja już wtedy żyłam i inaczej widziałam ten świat.
To był dramat.
I nie mam na myśli czasów PRL
Przedstawiona rzeczywistość wg autora to Polska prostacka, zapijaczona, wulgarna i bez kompetencji.
Każdy milicjant od dołu do samej góry zaczyna dzień od chlania albo leczy się z poprzedniego dnia...
W swoich działaniach to po prostu zomo a nie wszyscy dziś wiedzą co to znaczy.
Rozwiązywanie spraw to czysty przypadek a jak się...
Ta książka stała u mnie na półce bardzo długo, aż w końcu nadszedł czas na jej przeczytanie. Pan Ryszard Ćwirlej był moim wykładowcą na studiach i byłam bardzo ciekawa jego książek. Bardzo podoba mi się styl pisania pana Ryszarda. Opisy są rozbudowane, przez co czytelnik może bardzo dobrze wczuć się w tamte realia. Książka bardzo przybliżyła mi epokę PRL. I chyba zaczęłam lepiej rozumieć te realia życia w tamtych czasach, o których mówili rodzice i dziadkowie. Poza tym dla mnie osobiście cudownie czytało się o miejscach, które znam, bo książki pana Ćwirleja osadzone są w Poznaniu i jego okolicach.
Ta książka stała u mnie na półce bardzo długo, aż w końcu nadszedł czas na jej przeczytanie. Pan Ryszard Ćwirlej był moim wykładowcą na studiach i byłam bardzo ciekawa jego książek. Bardzo podoba mi się styl pisania pana Ryszarda. Opisy są rozbudowane, przez co czytelnik może bardzo dobrze wczuć się w tamte realia. Książka bardzo przybliżyła mi epokę PRL. I chyba zaczęłam...
Autor swą kryminalną opowieść umieszcza w latach 80' Mamy tu niesamowity kryminał w otoczce pijaństwa i sposobów na życie tamtych lat. Jak tu robić by się nie narobić - milicjant Teofil jest niesamowity. Super seria by przy okazji poznać jak się żyło kiedyś ...
Autor swą kryminalną opowieść umieszcza w latach 80' Mamy tu niesamowity kryminał w otoczce pijaństwa i sposobów na życie tamtych lat. Jak tu robić by się nie narobić - milicjant Teofil jest niesamowity. Super seria by przy okazji poznać jak się żyło kiedyś ...
Ćwirlej i jego policjanci z Poznania to znana i lubiana seria. Czytałem dopiero jego 2 część serii ale jak i poprzednia i ta nie zawodzi. Zastanawiam się co bardziej do mnie przemawia? Czy opisani milicjanci i ich sposoby prowadzenia śledztwa, ich ciągłe obcowanie z wódą pod każdą postacią czy może opisane przez autora czasy słusznie minione. Miałem wtedy naście lat, ale coś niecoś pamiętam i jakiś tam, sentyment pozostał. W każdym bądź razie książkę polecam i ode mnie 7.
Ćwirlej i jego policjanci z Poznania to znana i lubiana seria. Czytałem dopiero jego 2 część serii ale jak i poprzednia i ta nie zawodzi. Zastanawiam się co bardziej do mnie przemawia? Czy opisani milicjanci i ich sposoby prowadzenia śledztwa, ich ciągłe obcowanie z wódą pod każdą postacią czy może opisane przez autora czasy słusznie minione. Miałem wtedy naście lat, ale...
Od tej książki zaczęłam znajomość z kryminałami autorstwa Ryszarda Ćwirleja. To moja ulubiona książka spośród całego szeregu jego powieści. Dodane do poznańskich wątki śląskie są rewelacyjne. Szczególny ukłon za użycie śląskiego języka.
Od tej książki zaczęłam znajomość z kryminałami autorstwa Ryszarda Ćwirleja. To moja ulubiona książka spośród całego szeregu jego powieści. Dodane do poznańskich wątki śląskie są rewelacyjne. Szczególny ukłon za użycie śląskiego języka.
Po przeczytaniu trzech części o policjantach z Poznania ta dla mnie jest najlepsza. Dobrze i szybko się ją czyta. I ciekawi co dalej zrobią, można się pośmiać z Olkiewicza.
Po przeczytaniu trzech części o policjantach z Poznania ta dla mnie jest najlepsza. Dobrze i szybko się ją czyta. I ciekawi co dalej zrobią, można się pośmiać z Olkiewicza.
Ależ ja lubię tę serię! I niekoniecznie za same wątki kryminalne, bo w moim odczuciu one tam są, ale jako tło dla prawdziwych gwiazd tych książek. Mówię o policjantach i przede wszystkim o genialnym klimacie tej serii. Jest momentami groteskowo i oczywiście, że oburzam się na niektóre wątki... ale tego jak dobrze mi się słucha Ćwirleja nic mi nie odbierze.
Ależ ja lubię tę serię! I niekoniecznie za same wątki kryminalne, bo w moim odczuciu one tam są, ale jako tło dla prawdziwych gwiazd tych książek. Mówię o policjantach i przede wszystkim o genialnym klimacie tej serii. Jest momentami groteskowo i oczywiście, że oburzam się na niektóre wątki... ale tego jak dobrze mi się słucha Ćwirleja nic mi nie odbierze.
Teoś Olkiewicz przypomina mi trochę mojego świętej pamięci wujka, który też służył w MO. Jak to o nim świadczy? Może po prostu tak, że był ludzki, tak po prostu. Dlaczego o tym piszę? Autor stworzył bohaterów z krwi i kości. Są autentyczni i dlatego łatwiej z nimi sympatyzować, z całym ich bagażem wad :-)
Teoś Olkiewicz przypomina mi trochę mojego świętej pamięci wujka, który też służył w MO. Jak to o nim świadczy? Może po prostu tak, że był ludzki, tak po prostu. Dlaczego o tym piszę? Autor stworzył bohaterów z krwi i kości. Są autentyczni i dlatego łatwiej z nimi sympatyzować, z całym ich bagażem wad :-)
Zaniedbałam trochę wspólne nasiadów z Teosiem Olkiewiczem i innymi kolegami z poznańskiej Milicji. ;) Dlatego zabrałam się za trzecią odsłonę serii Milicjanci z Poznania i sprawdziłam, jak w PRL-u odbywał się handel zagraniczny i inna Ręczna robota. ;)
Gdy zabraknie Ci rąk do pracy.
Taka była Polska Ludowa! W pełnej absurdów rzeczywistości, gdy picie alkoholu było niemal obowiązkowe, a posiadanie samochodu czy dobrej pralki świadczyło o luksusie, wzajemne zależności w zdobywaniu deficytowych towarów stanowiły spoiwo społeczeństwa. Kiedy więc 8 marca 1986 roku w pociągu relacji Berlin-Poznań znaleziono ciało przemytnika, skomplikowana społeczna struktura została poważnie naruszona. Brutalne morderstwo miało być dla kogoś ostrzeżeniem. Tylko dla kogo?
Odpowiedź na to pytanie nie będzie łatwa. Chociaż chorąży Teofil Olkiewicz jeszcze tego samego dnia dostarczy na komisariat podejrzanego, wszyscy wiedzą, że są to tylko „działania osłonowe”, mające zaspokoić apetyt zwierzchnictwa na natychmiastowe wyniki. Fakt, że zatrzymany nie ma nic wspólnego z morderstwem, jest zupełnie nieistotny – najważniejsze by zyskać czas i spokojnie prowadzić dalsze dochodzenie. Obok działań milicji swoje własne „śledztwo” prowadzi też Gruby Rychu, szef poznańskich cinkciarzy. Kto pierwszy odkryje prawdę?
Jak dzień kobiet, to wódeczka być musi. ;)
Po raz kolejny Ryszard Ćwirlej nastroił mnie sentymentalnie podczas słuchania książki.
Wszystkie te szemrane interesy, wymiana waluty pod Pewex-em, czy wyjazdy za żelazną kurtynę w poszukiwaniu dobrodziejstw zgniłego zachodu, cóż prawda nie były bezpośrednio moim udziałem (myślę, że pacholęcia w pieluchach nikt podczas takich akcji nie traktowałby wystarczająco poważnie ;)), ale znam je z opowiadań rodziny i znajomych. Wiem, „ile gimnastyki” wymagały poszczególne zdobycze i jak kręciły się „lokalne interesy”. ;)
Drugim elementem powieści, który przyprawił mnie o szeroki uśmiech na twarzy, było świętowanie w powieści szumnie obchodzonego w PRL-u Dnia Kobiet. Ach to całowanie rączek, niezastąpiona wódeczka, goździki i przydziałowe rajstopy. ;)
Klimacik PRL-owy serii, jak widać, wciąż ma się dobrze, ale co z jego kryminalną duszą?
Tu niestety nie było już tak różowo, przynajmniej w początkowej fazie powieści. Najwyraźniej Olkiewicz i spółka potrzebowali nieco więcej wódeczki, żeby wejść w temat, który zahaczy o kolejarzy, studentki-prostytutki i kolegów ze śląska.
Reasumując. Jak lubicie powspominać stare czasy i jak wszyscy robią co w ich mocy, by wypić flaszeczkę, nic nie robić i jeszcze do tego zarobić, to sięgajcie koniecznie po trzecią odsłonę Milicjantów z Poznania Ryszarda Ćwirleja. Ręczna robota trzyma poziom i dobrze odwzorowuje humor, klimat i realia tamtych lat.
https://unserious.pl/2023/11/reczna-robota/
Zaniedbałam trochę wspólne nasiadów z Teosiem Olkiewiczem i innymi kolegami z poznańskiej Milicji. ;) Dlatego zabrałam się za trzecią odsłonę serii Milicjanci z Poznania i sprawdziłam, jak w PRL-u odbywał się handel zagraniczny i inna Ręczna robota. ;)
Gdy zabraknie Ci rąk do pracy.
Taka była Polska Ludowa! W pełnej absurdów rzeczywistości, gdy picie alkoholu było niemal...
Ryszard Ćwirlej w przyzwoitej formie. Na pewno zdarzały mu się książki lepsze, ale ta do słabszych się na pewno nie zalicza. Taki środek stawki
Do lektury właściwie nie mam zarzutów. Jak miało być zabawnie to, głównie dzięki Teosiowi, było. Wytykanie absurdów minionego systemu na bardzo przyzwoitym poziomie i sprawa kryminalna, która zaczęła się niemrawie, tak w połowie nabrała rumieńców.
Książka solidna, ale nie wybitna
Ryszard Ćwirlej w przyzwoitej formie. Na pewno zdarzały mu się książki lepsze, ale ta do słabszych się na pewno nie zalicza. Taki środek stawki
Do lektury właściwie nie mam zarzutów. Jak miało być zabawnie to, głównie dzięki Teosiowi, było. Wytykanie absurdów minionego systemu na bardzo przyzwoitym poziomie i sprawa kryminalna, która zaczęła się niemrawie, tak w połowie...
Jak to w Milicjantach z Poznania- nie ma galopującej akcji, ale jest ciekawie i z poczucuem humoru. No i te wspomnienia z czasów słusznie minionych, które wracają w trakcie czytania- jak tego nie lubić?
Jak to w Milicjantach z Poznania- nie ma galopującej akcji, ale jest ciekawie i z poczucuem humoru. No i te wspomnienia z czasów słusznie minionych, które wracają w trakcie czytania- jak tego nie lubić?
Moje drugie spotkanie z twórczością Ryszarda Ćwirleja, po którym mogę być znów bardzo zadowolony, zaś cała seria Milicjantów z Poznania zaczyna mi się coraz bardziej podobać. Książki z tej serii dostarczają nie tylko świetnie emocje związane z daną historią kryminalną, ale także pozwalają lepiej zgłębić i poszerzyć historię z czasów PRL - u, a także nastrojów, jakie wówczas w tej epoce panowały, zwłaszcza jak nie miało się okazji ich samemu doświadczyć. Z większą przyjemnością będę sięgać po kolejne powieści z tego cyklu.
Moje drugie spotkanie z twórczością Ryszarda Ćwirleja, po którym mogę być znów bardzo zadowolony, zaś cała seria Milicjantów z Poznania zaczyna mi się coraz bardziej podobać. Książki z tej serii dostarczają nie tylko świetnie emocje związane z daną historią kryminalną, ale także pozwalają lepiej zgłębić i poszerzyć historię z czasów PRL - u, a także nastrojów, jakie wówczas...
Świetnie się czyta Ćwirleja👏 Książka
jest o czasach PRL-U, ale w sumie mnóstwo z różnych źródeł można było się o tym dowiedzieć, także mimo że urodziłem się jak komuna upadała, to nie jest ona taka obca dla mnie żeby nie mieć swojego zdania na ten temat... I moim zdaniem lektura jest bardzo klimatyczna, pełna absurdów ale także ukazuje milicjantów jako normalnych ludzi ze swoimi wadami i zaletami i lubiących oczywiście dobrze zjeść i wypić jak większość naszego narodu. Lektura warta polecenia 👍
Świetnie się czyta Ćwirleja👏 Książka
jest o czasach PRL-U, ale w sumie mnóstwo z różnych źródeł można było się o tym dowiedzieć, także mimo że urodziłem się jak komuna upadała, to nie jest ona taka obca dla mnie żeby nie mieć swojego zdania na ten temat... I moim zdaniem lektura jest bardzo klimatyczna, pełna absurdów ale także ukazuje milicjantów jako normalnych ludzi ...
Trochę pogubiłam się w pierwszej połowie książki, ale im bliżej finału, jest ciekawie, choc zakończenie jest jakieś 100 stron pRed końcem przewidywalne. Czyta się przyjemnie.
Trochę pogubiłam się w pierwszej połowie książki, ale im bliżej finału, jest ciekawie, choc zakończenie jest jakieś 100 stron pRed końcem przewidywalne. Czyta się przyjemnie.
Rok '86. Ktoś w nietypowy sposób zabija kolejarzy na trasach pociągów międzynarodowych. Krępuje ich i odcina dłoń. Rzeczywistość bez internetów i komórek. Z paliwem i wódką na kartki. Wszystko trzeba robić "na piechotę". Ale udaje się znaleźć podobny przypadek na Śląsku. Handel elektroniką ze zgniłego zachodu jest jak widać niebezpieczny. Śledztwo rusza z kopyta. Książka niezawodna jak pozostałe z cyklu.
Rok '86. Ktoś w nietypowy sposób zabija kolejarzy na trasach pociągów międzynarodowych. Krępuje ich i odcina dłoń. Rzeczywistość bez internetów i komórek. Z paliwem i wódką na kartki. Wszystko trzeba robić "na piechotę". Ale udaje się znaleźć podobny przypadek na Śląsku. Handel elektroniką ze zgniłego zachodu jest jak widać niebezpieczny. Śledztwo rusza z kopyta. Książka...
Atmosfera PRL jest świetnie ukazana, wszystko opisane barwnym, żywym językiem, są to w dodatku klimaty bardzo mi bliskie, bo to Poznań, w dodatku lata 80-te i za to wszystko ogromny plus.
Tym razem w przeciwieństwie do pierwszych 2 tomów zagadka kryminalna średniego lotu, jakoś wydaje się mało poważna, taka trochę groteskowa.
Autor "popłynął" jak dla mnie zbyt przejaskrawiając temat handlu przemycanymi odtwarzaczami video, z gęsto ścielonymi trupami.
Atmosfera PRL jest świetnie ukazana, wszystko opisane barwnym, żywym językiem, są to w dodatku klimaty bardzo mi bliskie, bo to Poznań, w dodatku lata 80-te i za to wszystko ogromny plus.
Tym razem w przeciwieństwie do pierwszych 2 tomów zagadka kryminalna średniego lotu, jakoś wydaje się mało poważna, taka trochę groteskowa.
Autor "popłynął" jak dla mnie zbyt...
"Ręczna robota", to kolejny w bibliografii Ryszarda Ćwirleja, świetnie napisany kryminał, z wciągającym wątkiem kryminalnych, z idealnie oddanymi realiami epoki i kilkoma fabularnymi twistami. Jeśli czytaliście, którykolwiek z tomów milicyjnej serii i Wam się spodobał, to "Ręczną robotę" możecie brać w ciemno. Ci natomiast, którzy dopiero chcą zacząć przygodę z poznańskimi śledczymi, równie dobrze mogą zacząć od tego tomu, znajomość poprzednich, nie jest bowiem wymagana, choć ja osobiście lubię zawsze zaczynać od początku, więc wszystko zależy od indywidualnych preferencji. Ale Ćwirlej to nazwisko, które biorą w ciemno, zupełnie jak Teoś butelkę wódy.
cała recenzja:
https://mroczne-strony.blogspot.com/2021/09/reczna-robota-ryszard-cwirlej.html
"Ręczna robota", to kolejny w bibliografii Ryszarda Ćwirleja, świetnie napisany kryminał, z wciągającym wątkiem kryminalnych, z idealnie oddanymi realiami epoki i kilkoma fabularnymi twistami. Jeśli czytaliście, którykolwiek z tomów milicyjnej serii i Wam się spodobał, to "Ręczną robotę" możecie brać w ciemno. Ci natomiast, którzy dopiero chcą zacząć przygodę z poznańskimi...
"Ręczna robota" to szósty chronologicznie tom prześmiewczego cyklu o poznańskich milicjantach Ryszarda Ćwirleja. I właśnie z uwagi na to, że autor nie trzymał się chronologii w czasie pisania tego cyklu, doszło do pewnego zgrzytu. Tu akcja dzieje się w roku 1986. Na jednej z akcji "niezawodny" chorąży Olkiewicz aresztuje Grubego Rycha, nie wiedząc zupełnie, kto to jest. Tymczasem w napisanej trzy lata później "Śmiertelnie poważnej sprawie", gdzie akcja działa się trzy lata wcześniej, w roku 1983, to właśnie Olkiewicz wraz z grubym Rychem wspólnie wzięli udział w brawurowej akcji w kurniku wzajemnie ratując sobie tyłki. Więc nawet pomimo alkoholowego przytępienia Olkiewicz takiej akcji i samego Grubińskiego nie mógłby zapomnieć.
Ale to jedyna niekonsekwencja, którą wychwyciłem. W innych motywach autor dość solidnie trzyma się wcześniej napisanych kwestii, od czasu do czasu pokrótce je przypominając.
Powieść, tak jak poprzednie, napisana brawurowo, z kolejną dawką PRL-owskich absurdów i wnikliwą obserwacją obyczajową tego ponurego okresu. Ryszard Ćwirlej to prawdziwy mistrz, niczym Bareja utrafia w sedno. Znakomita rozrywka. Gorąco polecam!
"Ręczna robota" to szósty chronologicznie tom prześmiewczego cyklu o poznańskich milicjantach Ryszarda Ćwirleja. I właśnie z uwagi na to, że autor nie trzymał się chronologii w czasie pisania tego cyklu, doszło do pewnego zgrzytu. Tu akcja dzieje się w roku 1986. Na jednej z akcji "niezawodny" chorąży Olkiewicz aresztuje Grubego Rycha, nie wiedząc zupełnie, kto to jest....
Tak się złożyło , że czytanie cyklu o milicjantach zacząłem od tej książki . Pierwsze wrażenie , to podobieństwo do "Psów" Pasikowskiego . Milicjanci są ciągle "na bani" , śledztwa nieudolne , a obraz ówczesnej Polski mocno zniekształcony i poprzestawiany w czasie . Na przykład : "misia" w paszporcie dostawało się za handel tylko w Berlinie Zachodnim , a nie jak sugeruje autor w całym NRF-ie . Zresztą rzeczony niedźwiedź , jest herbem tego miasta . Najpierw przedsiębiorczy Polacy sprowadzali auta na niemieckich tablicach celnych , które potocznie nazywano jajkami , bo były białe i owalne . Po podniesieniu ceł na samochody , sprowadzano je częściowo rozebrane jako części i stąd w wielu ówczesnych dowodach rejestracyjnych widniał napis "składak" . Ten biznes wtedy świetnie działał i w tamtych czasach był bardzo dochodowy .
Tyle , jeżeli chodzi o rzetelność opisu tła . Faktem jest , że do ZOMO rekrutowano głównie posłusznych , a niekoniecznie tych rozgarniętych , ale nie ograniczonych umysłowo . W PZPR rzeczywiście rządził "beton partyjny" , byli również karierowicze , ludzie światli i przygłupy . Czy teraz jest inaczej ? Nie wiem . Ale wróćmy do książki ; postaci są mocno schematyczne : komunista - przygłup i ćwok , policjant - pijak , lub były pijak . Dziwne jest to , że postaci z półświatka są raczej pozytywne , oczywiście za wyjątkiem głupich bandziorów . Fabuła , to poziom "Kapitana Żbika" . Dialogi , pozbawione humoru i jakieś takie ... .
W żadnym razie nie odradzam Wam tej lektury , ale moim zdaniem jest raczej przeciętna .
Tak się złożyło , że czytanie cyklu o milicjantach zacząłem od tej książki . Pierwsze wrażenie , to podobieństwo do "Psów" Pasikowskiego . Milicjanci są ciągle "na bani" , śledztwa nieudolne , a obraz ówczesnej Polski mocno zniekształcony i poprzestawiany w czasie . Na przykład : "misia" w paszporcie dostawało się za handel tylko w Berlinie Zachodnim , a nie jak sugeruje...
Reczywistość w PRL-u składała się z takich drobnych szczegółów jak sprzedaż alkoholu tylko po godz. 13., pełne po brzegi pociągi, brak towarów w sklepach i prawie wszystko do załatwienia od cinkciarzy, handlarzy towarem z drugiej ręki i przemyconym z Zachodu. Każdy wtedy chciał sobie obejrzeć Rambo tłukących Sowietów po mordach na kasecie VHS. Hanlarzami magnetowidów z Niemiec są poznańscy kolejarze przemycający je w swoich składach. Jednak jeden z nich zostaje zamordowany, a jego trup pozbawiony dłoni. Major Marcinkowski i jego ludzie rozpoczynają śledztwo, które prowadzi ich także na Śląsk. Barwny poznański półświatek, absurdalne realia komuny i próbujący w tej rzeczywistości milicjanci dopaść mordercę. Na początku akcja tylko zaciekawiała, po strzelaninie wciągnęła jak taśma ze starej kasety VHS.
Reczywistość w PRL-u składała się z takich drobnych szczegółów jak sprzedaż alkoholu tylko po godz. 13., pełne po brzegi pociągi, brak towarów w sklepach i prawie wszystko do załatwienia od cinkciarzy, handlarzy towarem z drugiej ręki i przemyconym z Zachodu. Każdy wtedy chciał sobie obejrzeć Rambo tłukących Sowietów po mordach na kasecie VHS. Hanlarzami magnetowidów z...
Akcja rozgrywa się (głównie) w Poznaniu, w ciągu kilku dni, poczynając od ósmego marca 1986 roku. W pociągu przyjeżdżającym z Niemiec (i NRD, i RFN, czyli krainy niesamowitych luksusów i zgniłego kapitalizmu) sprzątaczki znajdują trupa kolejarza z obciętą ręką. No i zaczyna się śledztwo. Z początku niemrawo, bo to święto i jeszcze wolna sobota, trudno dorwać trzeźwego milicjanta. Ale z czasem się rozkręca.
Choć o trzeźwych milicjantów bywa równie trudno jak o szynkę. W ogóle ta grupa wypadła dość karykaturalnie, zwłaszcza jeden z najbardziej zaangażowanych w akcję — Olkiewicz. Facet głupi jak gliniarz z ówczesnych dowcipów, z wygłaszanym na serio toastem "zdrowie pięknych pań i tu obecnych" włącznie. Aż nieprzyjemnie się czytało o tym idiocie.
Więcej szczegółów tutaj: https://finklaczyta.blogspot.com/2021/02/reczna-robota-krymina-w-socjalizmie.html
Akcja rozgrywa się (głównie) w Poznaniu, w ciągu kilku dni, poczynając od ósmego marca 1986 roku. W pociągu przyjeżdżającym z Niemiec (i NRD, i RFN, czyli krainy niesamowitych luksusów i zgniłego kapitalizmu) sprzątaczki znajdują trupa kolejarza z obciętą ręką. No i zaczyna się śledztwo. Z początku niemrawo, bo to święto i jeszcze wolna sobota, trudno dorwać trzeźwego...
No cóż... Pierwsza dla mnie pozycja z serii o milicjantach poznańskich. Niestety, pewnie ostatnia.
Proste czytadełko, mało wciągające - owszem, czasami lekko zabawne (zwłaszcza, gdy ktoś choć odrobinę pamięta czasy Pewexów i cinkciarzy).
I tyle, nic więcej - taki nowy Kapitan Żbik ocieplający wizerunek komunistycznej milicji.
Pozycja zapewne może spodobać się poznaniakom z racji użytych przez autora elementów gwary, mnie jednak ten klimat wesołej pijackiej milicji nie przekonuje.
Kompletnym natomiast odlotem wykazał się autor opisując scenę rozmowy dwóch ćwierćinteligentnych milicjantów na temat Wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku. Tak, tak - dwóch zapitych funkcjonariuszy po WUML-u i "nowicjacie" w PZPR rozprawia nad znalezionym trupem o tym jak pięknie Piłsudski pogonił czerwonych... Czujecie to?;-)
No cóż... Pierwsza dla mnie pozycja z serii o milicjantach poznańskich. Niestety, pewnie ostatnia.
Proste czytadełko, mało wciągające - owszem, czasami lekko zabawne (zwłaszcza, gdy ktoś choć odrobinę pamięta czasy Pewexów i cinkciarzy).
I tyle, nic więcej - taki nowy Kapitan Żbik ocieplający wizerunek komunistycznej milicji.
Pozycja zapewne może spodobać się poznaniakom z...
3/52/2026
3/52/2026
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo był dramat.
I nie mam na myśli czasów PRL
Przedstawiona rzeczywistość wg autora to Polska prostacka, zapijaczona, wulgarna i bez kompetencji.
Każdy milicjant od dołu do samej góry zaczyna dzień od chlania albo leczy się z poprzedniego dnia...
W swoich działaniach to po prostu zomo a nie wszyscy dziś wiedzą co to znaczy.
Rozwiązywanie spraw to czysty przypadek a jak się nie uda to trzeba zatrzymać pierwszego lepszego obszczymura, żeby góra mogła posłać raport wyżej i spać spokojnie.
No cóż, mieszkańcy to ochlapusy, cinkciarze i kombinatorzy.
Łał...
Ja już wtedy żyłam i inaczej widziałam ten świat.
To był dramat.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI nie mam na myśli czasów PRL
Przedstawiona rzeczywistość wg autora to Polska prostacka, zapijaczona, wulgarna i bez kompetencji.
Każdy milicjant od dołu do samej góry zaczyna dzień od chlania albo leczy się z poprzedniego dnia...
W swoich działaniach to po prostu zomo a nie wszyscy dziś wiedzą co to znaczy.
Rozwiązywanie spraw to czysty przypadek a jak się...
Ta książka stała u mnie na półce bardzo długo, aż w końcu nadszedł czas na jej przeczytanie. Pan Ryszard Ćwirlej był moim wykładowcą na studiach i byłam bardzo ciekawa jego książek. Bardzo podoba mi się styl pisania pana Ryszarda. Opisy są rozbudowane, przez co czytelnik może bardzo dobrze wczuć się w tamte realia. Książka bardzo przybliżyła mi epokę PRL. I chyba zaczęłam lepiej rozumieć te realia życia w tamtych czasach, o których mówili rodzice i dziadkowie. Poza tym dla mnie osobiście cudownie czytało się o miejscach, które znam, bo książki pana Ćwirleja osadzone są w Poznaniu i jego okolicach.
Ta książka stała u mnie na półce bardzo długo, aż w końcu nadszedł czas na jej przeczytanie. Pan Ryszard Ćwirlej był moim wykładowcą na studiach i byłam bardzo ciekawa jego książek. Bardzo podoba mi się styl pisania pana Ryszarda. Opisy są rozbudowane, przez co czytelnik może bardzo dobrze wczuć się w tamte realia. Książka bardzo przybliżyła mi epokę PRL. I chyba zaczęłam...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor swą kryminalną opowieść umieszcza w latach 80' Mamy tu niesamowity kryminał w otoczce pijaństwa i sposobów na życie tamtych lat. Jak tu robić by się nie narobić - milicjant Teofil jest niesamowity. Super seria by przy okazji poznać jak się żyło kiedyś ...
Autor swą kryminalną opowieść umieszcza w latach 80' Mamy tu niesamowity kryminał w otoczce pijaństwa i sposobów na życie tamtych lat. Jak tu robić by się nie narobić - milicjant Teofil jest niesamowity. Super seria by przy okazji poznać jak się żyło kiedyś ...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toĆwirlej i jego policjanci z Poznania to znana i lubiana seria. Czytałem dopiero jego 2 część serii ale jak i poprzednia i ta nie zawodzi. Zastanawiam się co bardziej do mnie przemawia? Czy opisani milicjanci i ich sposoby prowadzenia śledztwa, ich ciągłe obcowanie z wódą pod każdą postacią czy może opisane przez autora czasy słusznie minione. Miałem wtedy naście lat, ale coś niecoś pamiętam i jakiś tam, sentyment pozostał. W każdym bądź razie książkę polecam i ode mnie 7.
Ćwirlej i jego policjanci z Poznania to znana i lubiana seria. Czytałem dopiero jego 2 część serii ale jak i poprzednia i ta nie zawodzi. Zastanawiam się co bardziej do mnie przemawia? Czy opisani milicjanci i ich sposoby prowadzenia śledztwa, ich ciągłe obcowanie z wódą pod każdą postacią czy może opisane przez autora czasy słusznie minione. Miałem wtedy naście lat, ale...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd tej książki zaczęłam znajomość z kryminałami autorstwa Ryszarda Ćwirleja. To moja ulubiona książka spośród całego szeregu jego powieści. Dodane do poznańskich wątki śląskie są rewelacyjne. Szczególny ukłon za użycie śląskiego języka.
Od tej książki zaczęłam znajomość z kryminałami autorstwa Ryszarda Ćwirleja. To moja ulubiona książka spośród całego szeregu jego powieści. Dodane do poznańskich wątki śląskie są rewelacyjne. Szczególny ukłon za użycie śląskiego języka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo przeczytaniu trzech części o policjantach z Poznania ta dla mnie jest najlepsza. Dobrze i szybko się ją czyta. I ciekawi co dalej zrobią, można się pośmiać z Olkiewicza.
Po przeczytaniu trzech części o policjantach z Poznania ta dla mnie jest najlepsza. Dobrze i szybko się ją czyta. I ciekawi co dalej zrobią, można się pośmiać z Olkiewicza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAleż ja lubię tę serię! I niekoniecznie za same wątki kryminalne, bo w moim odczuciu one tam są, ale jako tło dla prawdziwych gwiazd tych książek. Mówię o policjantach i przede wszystkim o genialnym klimacie tej serii. Jest momentami groteskowo i oczywiście, że oburzam się na niektóre wątki... ale tego jak dobrze mi się słucha Ćwirleja nic mi nie odbierze.
Ależ ja lubię tę serię! I niekoniecznie za same wątki kryminalne, bo w moim odczuciu one tam są, ale jako tło dla prawdziwych gwiazd tych książek. Mówię o policjantach i przede wszystkim o genialnym klimacie tej serii. Jest momentami groteskowo i oczywiście, że oburzam się na niektóre wątki... ale tego jak dobrze mi się słucha Ćwirleja nic mi nie odbierze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHumor PRL bezcenny. Tak jak bohaterowie i ich charaktery.
Humor PRL bezcenny. Tak jak bohaterowie i ich charaktery.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTeoś Olkiewicz przypomina mi trochę mojego świętej pamięci wujka, który też służył w MO. Jak to o nim świadczy? Może po prostu tak, że był ludzki, tak po prostu. Dlaczego o tym piszę? Autor stworzył bohaterów z krwi i kości. Są autentyczni i dlatego łatwiej z nimi sympatyzować, z całym ich bagażem wad :-)
Teoś Olkiewicz przypomina mi trochę mojego świętej pamięci wujka, który też służył w MO. Jak to o nim świadczy? Może po prostu tak, że był ludzki, tak po prostu. Dlaczego o tym piszę? Autor stworzył bohaterów z krwi i kości. Są autentyczni i dlatego łatwiej z nimi sympatyzować, z całym ich bagażem wad :-)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaniedbałam trochę wspólne nasiadów z Teosiem Olkiewiczem i innymi kolegami z poznańskiej Milicji. ;) Dlatego zabrałam się za trzecią odsłonę serii Milicjanci z Poznania i sprawdziłam, jak w PRL-u odbywał się handel zagraniczny i inna Ręczna robota. ;)
Gdy zabraknie Ci rąk do pracy.
Taka była Polska Ludowa! W pełnej absurdów rzeczywistości, gdy picie alkoholu było niemal obowiązkowe, a posiadanie samochodu czy dobrej pralki świadczyło o luksusie, wzajemne zależności w zdobywaniu deficytowych towarów stanowiły spoiwo społeczeństwa. Kiedy więc 8 marca 1986 roku w pociągu relacji Berlin-Poznań znaleziono ciało przemytnika, skomplikowana społeczna struktura została poważnie naruszona. Brutalne morderstwo miało być dla kogoś ostrzeżeniem. Tylko dla kogo?
Odpowiedź na to pytanie nie będzie łatwa. Chociaż chorąży Teofil Olkiewicz jeszcze tego samego dnia dostarczy na komisariat podejrzanego, wszyscy wiedzą, że są to tylko „działania osłonowe”, mające zaspokoić apetyt zwierzchnictwa na natychmiastowe wyniki. Fakt, że zatrzymany nie ma nic wspólnego z morderstwem, jest zupełnie nieistotny – najważniejsze by zyskać czas i spokojnie prowadzić dalsze dochodzenie. Obok działań milicji swoje własne „śledztwo” prowadzi też Gruby Rychu, szef poznańskich cinkciarzy. Kto pierwszy odkryje prawdę?
Jak dzień kobiet, to wódeczka być musi. ;)
Po raz kolejny Ryszard Ćwirlej nastroił mnie sentymentalnie podczas słuchania książki.
Wszystkie te szemrane interesy, wymiana waluty pod Pewex-em, czy wyjazdy za żelazną kurtynę w poszukiwaniu dobrodziejstw zgniłego zachodu, cóż prawda nie były bezpośrednio moim udziałem (myślę, że pacholęcia w pieluchach nikt podczas takich akcji nie traktowałby wystarczająco poważnie ;)), ale znam je z opowiadań rodziny i znajomych. Wiem, „ile gimnastyki” wymagały poszczególne zdobycze i jak kręciły się „lokalne interesy”. ;)
Drugim elementem powieści, który przyprawił mnie o szeroki uśmiech na twarzy, było świętowanie w powieści szumnie obchodzonego w PRL-u Dnia Kobiet. Ach to całowanie rączek, niezastąpiona wódeczka, goździki i przydziałowe rajstopy. ;)
Klimacik PRL-owy serii, jak widać, wciąż ma się dobrze, ale co z jego kryminalną duszą?
Tu niestety nie było już tak różowo, przynajmniej w początkowej fazie powieści. Najwyraźniej Olkiewicz i spółka potrzebowali nieco więcej wódeczki, żeby wejść w temat, który zahaczy o kolejarzy, studentki-prostytutki i kolegów ze śląska.
Reasumując. Jak lubicie powspominać stare czasy i jak wszyscy robią co w ich mocy, by wypić flaszeczkę, nic nie robić i jeszcze do tego zarobić, to sięgajcie koniecznie po trzecią odsłonę Milicjantów z Poznania Ryszarda Ćwirleja. Ręczna robota trzyma poziom i dobrze odwzorowuje humor, klimat i realia tamtych lat.
https://unserious.pl/2023/11/reczna-robota/
Zaniedbałam trochę wspólne nasiadów z Teosiem Olkiewiczem i innymi kolegami z poznańskiej Milicji. ;) Dlatego zabrałam się za trzecią odsłonę serii Milicjanci z Poznania i sprawdziłam, jak w PRL-u odbywał się handel zagraniczny i inna Ręczna robota. ;)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdy zabraknie Ci rąk do pracy.
Taka była Polska Ludowa! W pełnej absurdów rzeczywistości, gdy picie alkoholu było niemal...
Ryszard Ćwirlej w przyzwoitej formie. Na pewno zdarzały mu się książki lepsze, ale ta do słabszych się na pewno nie zalicza. Taki środek stawki
Do lektury właściwie nie mam zarzutów. Jak miało być zabawnie to, głównie dzięki Teosiowi, było. Wytykanie absurdów minionego systemu na bardzo przyzwoitym poziomie i sprawa kryminalna, która zaczęła się niemrawie, tak w połowie nabrała rumieńców.
Książka solidna, ale nie wybitna
Ryszard Ćwirlej w przyzwoitej formie. Na pewno zdarzały mu się książki lepsze, ale ta do słabszych się na pewno nie zalicza. Taki środek stawki
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo lektury właściwie nie mam zarzutów. Jak miało być zabawnie to, głównie dzięki Teosiowi, było. Wytykanie absurdów minionego systemu na bardzo przyzwoitym poziomie i sprawa kryminalna, która zaczęła się niemrawie, tak w połowie...
Czyta się doskonale. Jednak boje się , że nim dojde do końca serii, to z powrotem zacznę pić i palić. Ta seria to zaawansowane studium alkoholizmu ...
Czyta się doskonale. Jednak boje się , że nim dojde do końca serii, to z powrotem zacznę pić i palić. Ta seria to zaawansowane studium alkoholizmu ...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak to w Milicjantach z Poznania- nie ma galopującej akcji, ale jest ciekawie i z poczucuem humoru. No i te wspomnienia z czasów słusznie minionych, które wracają w trakcie czytania- jak tego nie lubić?
Jak to w Milicjantach z Poznania- nie ma galopującej akcji, ale jest ciekawie i z poczucuem humoru. No i te wspomnienia z czasów słusznie minionych, które wracają w trakcie czytania- jak tego nie lubić?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę dłużyła mi się ta historia, ale pomysł ciekawy 🙂
Trochę dłużyła mi się ta historia, ale pomysł ciekawy 🙂
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoje drugie spotkanie z twórczością Ryszarda Ćwirleja, po którym mogę być znów bardzo zadowolony, zaś cała seria Milicjantów z Poznania zaczyna mi się coraz bardziej podobać. Książki z tej serii dostarczają nie tylko świetnie emocje związane z daną historią kryminalną, ale także pozwalają lepiej zgłębić i poszerzyć historię z czasów PRL - u, a także nastrojów, jakie wówczas w tej epoce panowały, zwłaszcza jak nie miało się okazji ich samemu doświadczyć. Z większą przyjemnością będę sięgać po kolejne powieści z tego cyklu.
Moje drugie spotkanie z twórczością Ryszarda Ćwirleja, po którym mogę być znów bardzo zadowolony, zaś cała seria Milicjantów z Poznania zaczyna mi się coraz bardziej podobać. Książki z tej serii dostarczają nie tylko świetnie emocje związane z daną historią kryminalną, ale także pozwalają lepiej zgłębić i poszerzyć historię z czasów PRL - u, a także nastrojów, jakie wówczas...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietnie się czyta Ćwirleja👏 Książka
jest o czasach PRL-U, ale w sumie mnóstwo z różnych źródeł można było się o tym dowiedzieć, także mimo że urodziłem się jak komuna upadała, to nie jest ona taka obca dla mnie żeby nie mieć swojego zdania na ten temat... I moim zdaniem lektura jest bardzo klimatyczna, pełna absurdów ale także ukazuje milicjantów jako normalnych ludzi ze swoimi wadami i zaletami i lubiących oczywiście dobrze zjeść i wypić jak większość naszego narodu. Lektura warta polecenia 👍
Świetnie się czyta Ćwirleja👏 Książka
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tojest o czasach PRL-U, ale w sumie mnóstwo z różnych źródeł można było się o tym dowiedzieć, także mimo że urodziłem się jak komuna upadała, to nie jest ona taka obca dla mnie żeby nie mieć swojego zdania na ten temat... I moim zdaniem lektura jest bardzo klimatyczna, pełna absurdów ale także ukazuje milicjantów jako normalnych ludzi ...
O poprzednich ośmiu tomach pisałem, że należą do moich ulubionych i z tą częścią nie chce być inaczej 🙂
O poprzednich ośmiu tomach pisałem, że należą do moich ulubionych i z tą częścią nie chce być inaczej 🙂
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę pogubiłam się w pierwszej połowie książki, ale im bliżej finału, jest ciekawie, choc zakończenie jest jakieś 100 stron pRed końcem przewidywalne. Czyta się przyjemnie.
Trochę pogubiłam się w pierwszej połowie książki, ale im bliżej finału, jest ciekawie, choc zakończenie jest jakieś 100 stron pRed końcem przewidywalne. Czyta się przyjemnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWysłuchałam w formie słuchowiska Teatru Polskiego Radia. Rewelacja, zarówno powieść, jak i słuchowisko.
Wysłuchałam w formie słuchowiska Teatru Polskiego Radia. Rewelacja, zarówno powieść, jak i słuchowisko.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRok '86. Ktoś w nietypowy sposób zabija kolejarzy na trasach pociągów międzynarodowych. Krępuje ich i odcina dłoń. Rzeczywistość bez internetów i komórek. Z paliwem i wódką na kartki. Wszystko trzeba robić "na piechotę". Ale udaje się znaleźć podobny przypadek na Śląsku. Handel elektroniką ze zgniłego zachodu jest jak widać niebezpieczny. Śledztwo rusza z kopyta. Książka niezawodna jak pozostałe z cyklu.
Rok '86. Ktoś w nietypowy sposób zabija kolejarzy na trasach pociągów międzynarodowych. Krępuje ich i odcina dłoń. Rzeczywistość bez internetów i komórek. Z paliwem i wódką na kartki. Wszystko trzeba robić "na piechotę". Ale udaje się znaleźć podobny przypadek na Śląsku. Handel elektroniką ze zgniłego zachodu jest jak widać niebezpieczny. Śledztwo rusza z kopyta. Książka...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAtmosfera PRL jest świetnie ukazana, wszystko opisane barwnym, żywym językiem, są to w dodatku klimaty bardzo mi bliskie, bo to Poznań, w dodatku lata 80-te i za to wszystko ogromny plus.
Tym razem w przeciwieństwie do pierwszych 2 tomów zagadka kryminalna średniego lotu, jakoś wydaje się mało poważna, taka trochę groteskowa.
Autor "popłynął" jak dla mnie zbyt przejaskrawiając temat handlu przemycanymi odtwarzaczami video, z gęsto ścielonymi trupami.
Atmosfera PRL jest świetnie ukazana, wszystko opisane barwnym, żywym językiem, są to w dodatku klimaty bardzo mi bliskie, bo to Poznań, w dodatku lata 80-te i za to wszystko ogromny plus.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem w przeciwieństwie do pierwszych 2 tomów zagadka kryminalna średniego lotu, jakoś wydaje się mało poważna, taka trochę groteskowa.
Autor "popłynął" jak dla mnie zbyt...
"Ręczna robota", to kolejny w bibliografii Ryszarda Ćwirleja, świetnie napisany kryminał, z wciągającym wątkiem kryminalnych, z idealnie oddanymi realiami epoki i kilkoma fabularnymi twistami. Jeśli czytaliście, którykolwiek z tomów milicyjnej serii i Wam się spodobał, to "Ręczną robotę" możecie brać w ciemno. Ci natomiast, którzy dopiero chcą zacząć przygodę z poznańskimi śledczymi, równie dobrze mogą zacząć od tego tomu, znajomość poprzednich, nie jest bowiem wymagana, choć ja osobiście lubię zawsze zaczynać od początku, więc wszystko zależy od indywidualnych preferencji. Ale Ćwirlej to nazwisko, które biorą w ciemno, zupełnie jak Teoś butelkę wódy.
cała recenzja:
https://mroczne-strony.blogspot.com/2021/09/reczna-robota-ryszard-cwirlej.html
"Ręczna robota", to kolejny w bibliografii Ryszarda Ćwirleja, świetnie napisany kryminał, z wciągającym wątkiem kryminalnych, z idealnie oddanymi realiami epoki i kilkoma fabularnymi twistami. Jeśli czytaliście, którykolwiek z tomów milicyjnej serii i Wam się spodobał, to "Ręczną robotę" możecie brać w ciemno. Ci natomiast, którzy dopiero chcą zacząć przygodę z poznańskimi...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFajny przegląd lat 80-tych, tak było, mniej więcej
Fajny przegląd lat 80-tych, tak było, mniej więcej
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Ręczna robota" to szósty chronologicznie tom prześmiewczego cyklu o poznańskich milicjantach Ryszarda Ćwirleja. I właśnie z uwagi na to, że autor nie trzymał się chronologii w czasie pisania tego cyklu, doszło do pewnego zgrzytu. Tu akcja dzieje się w roku 1986. Na jednej z akcji "niezawodny" chorąży Olkiewicz aresztuje Grubego Rycha, nie wiedząc zupełnie, kto to jest. Tymczasem w napisanej trzy lata później "Śmiertelnie poważnej sprawie", gdzie akcja działa się trzy lata wcześniej, w roku 1983, to właśnie Olkiewicz wraz z grubym Rychem wspólnie wzięli udział w brawurowej akcji w kurniku wzajemnie ratując sobie tyłki. Więc nawet pomimo alkoholowego przytępienia Olkiewicz takiej akcji i samego Grubińskiego nie mógłby zapomnieć.
Ale to jedyna niekonsekwencja, którą wychwyciłem. W innych motywach autor dość solidnie trzyma się wcześniej napisanych kwestii, od czasu do czasu pokrótce je przypominając.
Powieść, tak jak poprzednie, napisana brawurowo, z kolejną dawką PRL-owskich absurdów i wnikliwą obserwacją obyczajową tego ponurego okresu. Ryszard Ćwirlej to prawdziwy mistrz, niczym Bareja utrafia w sedno. Znakomita rozrywka. Gorąco polecam!
"Ręczna robota" to szósty chronologicznie tom prześmiewczego cyklu o poznańskich milicjantach Ryszarda Ćwirleja. I właśnie z uwagi na to, że autor nie trzymał się chronologii w czasie pisania tego cyklu, doszło do pewnego zgrzytu. Tu akcja dzieje się w roku 1986. Na jednej z akcji "niezawodny" chorąży Olkiewicz aresztuje Grubego Rycha, nie wiedząc zupełnie, kto to jest....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak się złożyło , że czytanie cyklu o milicjantach zacząłem od tej książki . Pierwsze wrażenie , to podobieństwo do "Psów" Pasikowskiego . Milicjanci są ciągle "na bani" , śledztwa nieudolne , a obraz ówczesnej Polski mocno zniekształcony i poprzestawiany w czasie . Na przykład : "misia" w paszporcie dostawało się za handel tylko w Berlinie Zachodnim , a nie jak sugeruje autor w całym NRF-ie . Zresztą rzeczony niedźwiedź , jest herbem tego miasta . Najpierw przedsiębiorczy Polacy sprowadzali auta na niemieckich tablicach celnych , które potocznie nazywano jajkami , bo były białe i owalne . Po podniesieniu ceł na samochody , sprowadzano je częściowo rozebrane jako części i stąd w wielu ówczesnych dowodach rejestracyjnych widniał napis "składak" . Ten biznes wtedy świetnie działał i w tamtych czasach był bardzo dochodowy .
Tyle , jeżeli chodzi o rzetelność opisu tła . Faktem jest , że do ZOMO rekrutowano głównie posłusznych , a niekoniecznie tych rozgarniętych , ale nie ograniczonych umysłowo . W PZPR rzeczywiście rządził "beton partyjny" , byli również karierowicze , ludzie światli i przygłupy . Czy teraz jest inaczej ? Nie wiem . Ale wróćmy do książki ; postaci są mocno schematyczne : komunista - przygłup i ćwok , policjant - pijak , lub były pijak . Dziwne jest to , że postaci z półświatka są raczej pozytywne , oczywiście za wyjątkiem głupich bandziorów . Fabuła , to poziom "Kapitana Żbika" . Dialogi , pozbawione humoru i jakieś takie ... .
W żadnym razie nie odradzam Wam tej lektury , ale moim zdaniem jest raczej przeciętna .
Tak się złożyło , że czytanie cyklu o milicjantach zacząłem od tej książki . Pierwsze wrażenie , to podobieństwo do "Psów" Pasikowskiego . Milicjanci są ciągle "na bani" , śledztwa nieudolne , a obraz ówczesnej Polski mocno zniekształcony i poprzestawiany w czasie . Na przykład : "misia" w paszporcie dostawało się za handel tylko w Berlinie Zachodnim , a nie jak sugeruje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak w poprzednich tomach - świetne dialogi, klimat późnego PRLu, wyraziste postacie. Chętnie sięgnę po czwarty tom.
Jak w poprzednich tomach - świetne dialogi, klimat późnego PRLu, wyraziste postacie. Chętnie sięgnę po czwarty tom.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReczywistość w PRL-u składała się z takich drobnych szczegółów jak sprzedaż alkoholu tylko po godz. 13., pełne po brzegi pociągi, brak towarów w sklepach i prawie wszystko do załatwienia od cinkciarzy, handlarzy towarem z drugiej ręki i przemyconym z Zachodu. Każdy wtedy chciał sobie obejrzeć Rambo tłukących Sowietów po mordach na kasecie VHS. Hanlarzami magnetowidów z Niemiec są poznańscy kolejarze przemycający je w swoich składach. Jednak jeden z nich zostaje zamordowany, a jego trup pozbawiony dłoni. Major Marcinkowski i jego ludzie rozpoczynają śledztwo, które prowadzi ich także na Śląsk. Barwny poznański półświatek, absurdalne realia komuny i próbujący w tej rzeczywistości milicjanci dopaść mordercę. Na początku akcja tylko zaciekawiała, po strzelaninie wciągnęła jak taśma ze starej kasety VHS.
Reczywistość w PRL-u składała się z takich drobnych szczegółów jak sprzedaż alkoholu tylko po godz. 13., pełne po brzegi pociągi, brak towarów w sklepach i prawie wszystko do załatwienia od cinkciarzy, handlarzy towarem z drugiej ręki i przemyconym z Zachodu. Każdy wtedy chciał sobie obejrzeć Rambo tłukących Sowietów po mordach na kasecie VHS. Hanlarzami magnetowidów z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja rozgrywa się (głównie) w Poznaniu, w ciągu kilku dni, poczynając od ósmego marca 1986 roku. W pociągu przyjeżdżającym z Niemiec (i NRD, i RFN, czyli krainy niesamowitych luksusów i zgniłego kapitalizmu) sprzątaczki znajdują trupa kolejarza z obciętą ręką. No i zaczyna się śledztwo. Z początku niemrawo, bo to święto i jeszcze wolna sobota, trudno dorwać trzeźwego milicjanta. Ale z czasem się rozkręca.
Choć o trzeźwych milicjantów bywa równie trudno jak o szynkę. W ogóle ta grupa wypadła dość karykaturalnie, zwłaszcza jeden z najbardziej zaangażowanych w akcję — Olkiewicz. Facet głupi jak gliniarz z ówczesnych dowcipów, z wygłaszanym na serio toastem "zdrowie pięknych pań i tu obecnych" włącznie. Aż nieprzyjemnie się czytało o tym idiocie.
Więcej szczegółów tutaj: https://finklaczyta.blogspot.com/2021/02/reczna-robota-krymina-w-socjalizmie.html
Akcja rozgrywa się (głównie) w Poznaniu, w ciągu kilku dni, poczynając od ósmego marca 1986 roku. W pociągu przyjeżdżającym z Niemiec (i NRD, i RFN, czyli krainy niesamowitych luksusów i zgniłego kapitalizmu) sprzątaczki znajdują trupa kolejarza z obciętą ręką. No i zaczyna się śledztwo. Z początku niemrawo, bo to święto i jeszcze wolna sobota, trudno dorwać trzeźwego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo cóż... Pierwsza dla mnie pozycja z serii o milicjantach poznańskich. Niestety, pewnie ostatnia.
Proste czytadełko, mało wciągające - owszem, czasami lekko zabawne (zwłaszcza, gdy ktoś choć odrobinę pamięta czasy Pewexów i cinkciarzy).
I tyle, nic więcej - taki nowy Kapitan Żbik ocieplający wizerunek komunistycznej milicji.
Pozycja zapewne może spodobać się poznaniakom z racji użytych przez autora elementów gwary, mnie jednak ten klimat wesołej pijackiej milicji nie przekonuje.
Kompletnym natomiast odlotem wykazał się autor opisując scenę rozmowy dwóch ćwierćinteligentnych milicjantów na temat Wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku. Tak, tak - dwóch zapitych funkcjonariuszy po WUML-u i "nowicjacie" w PZPR rozprawia nad znalezionym trupem o tym jak pięknie Piłsudski pogonił czerwonych... Czujecie to?;-)
No cóż... Pierwsza dla mnie pozycja z serii o milicjantach poznańskich. Niestety, pewnie ostatnia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toProste czytadełko, mało wciągające - owszem, czasami lekko zabawne (zwłaszcza, gdy ktoś choć odrobinę pamięta czasy Pewexów i cinkciarzy).
I tyle, nic więcej - taki nowy Kapitan Żbik ocieplający wizerunek komunistycznej milicji.
Pozycja zapewne może spodobać się poznaniakom z...